Dodaj do ulubionych

Co jest fajne w podróżowaniu pociągiem?

26.06.18, 11:36
Przyznaję, że lubię jeździć pociągiem. Zawsze lubiłam. Może to wynikać z faktu, że od lat jeżdżę pociągiem niezmiernie rzadko.
Jako dziecko miałam chorobę lokomocyjną, więc nie znosiłam jeździć autem. Faszerowali mnie awiomarinem i leżałam wiele godzin taka przytępiona. Lubiłam tą atmosferę częstowania sie nawzajem w pociągu (wiem, wiem dziś takiego wieśniactwa już nie ma).
Teraz jeżdżę maksymalnie dwa razy w roku, zazwyczaj służbowo. I w ciągu ostatniego roku miała dwie ciekawe podróże pociągiem. Raz jechałam z córką Stanisława Lorentza, która całą drogę opowiadała mi historię rodziny, historię ratowania dzieł sztuki i takie "tajemnice rodzinnie". A ostatnio z panią, która jest sędzią okręgowym (sprawy rodzinne i przestępstwa młodocianych), opowiadała niesamowicie o swojej pracy. Lubię takie "przygody".
--
"Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
Edytor zaawansowany
  • gaskama 26.06.18, 11:37
    tę atmosferę! przepraszam

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • triss_merigold6 26.06.18, 11:43
    Nic. Absolutnie nic nie bawi mnie w podróżowaniu pociągiem. No dobra, w bardzo dawnych latach jak pociąg dojeżdżał do Zagórza to brałam I klasę, która była pusta, zamykałam się i przesypiałam cała noc.
  • loola_kr 26.06.18, 11:44
    nienawidzę pociągów. Kiedyś dużo jeździłam bo musiałam, chyba dlatego.
  • pani_tau 26.06.18, 11:45
    Nie znoszę podróżować komunikacją zbiorową. Nienawidzę po prostu. Zawsze zazdrościłam tym, dla których jest to ekscytująca przygoda.
  • triss_merigold6 26.06.18, 11:47
    Gwoli ścisłości, jeśli już muszę to niech to będzie neobus czy coś w tym rodzaju. Szybko, punktualnie, wifi i wc są, a przede wszystkim nikt do mnie nie mówi.
  • joa66 26.06.18, 11:47
    Wszystko smile Przede wszystkim możliwośc wyłączenia się, rytm powtarzający się jak mantra i widoki za oknem.

    Samolot jest dla mnie tylko środkiem (taka zamknieta puszka, suche powiettze itd) i nie mogę doczekac się celu. Podróż samochodem to jakiś tam obowiązek współpracy z kierowcą (sama nie prowadzę). Pociąg to luz.

    Pociąg to przyjemność (zwykle)
  • triss_merigold6 26.06.18, 11:50
    Z całego serca nienawidzę PKP od chwili rozpirzenia firmy na spółki i spółeczki, zawsze coś spieprzą znienacka.
  • berber_rock 26.06.18, 11:54
    Jakies szersze horyzonty poza PKP posiadasz? Czy jak zwykle?
  • triss_merigold6 26.06.18, 11:59
    TGV we Francji i Belgii ale też bez szału.
    Zasadniczo po to są samochody, żeby z nich korzystać wygodnie.
  • princesswhitewolf 26.06.18, 22:53
    >Zasadniczo po to są samochody, żeby z nich korzystać wygodnie.

    gwoli informacji to podroz samochodem jest duzo wolniejsza niz TGV... o korkach nie wspomne

  • joa66 26.06.18, 11:55
    Ja tylko raz doświadczyłam "spieprzenia" , ale szybko zostalo naprawione (niezgodnośc numeracji miejsc na niektórych biletach z faktycznie podstawionymi wagonami) Z Wifi w pociągu nie korzystam więc nie zauważam ewentualnych problemów. Aaaa jest ostatnio mój ulubiony błąd PKP - pierwsza klasa tansza niż druga - serio big_grin

    Jeżeli ma to znaczenie to podróżuję na trasach Warszawa-duże miasta, ekstremalnie rzadko z przesiadkami)
  • joa66 26.06.18, 11:57
    No i jednak możliwość napicia się przyzwoitej kawy, w ceramice a nie tekturze, którą ktoś przyniesie Ci pod nos do fotela , to przyjemność.
  • astomi25 26.06.18, 11:51
    Lubie jezdzic chociaz jezdze niesmowicie rzadko jako dorosla osoba. Dla moich dzieci to atrakcja, bo oni tez niestety wszedzie autem...Fajne jest to, ze dzieci moga sobie pochodzic i nie jecza wtedy jak to ma miejsce w aucie. Dlatego w tym roku na wakacjach nie wypozyczamy auta i bedziemy sie poruszac pociagami- mlode sie ciesza na to; na rowni z morzem i basenem😂

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • klerjeser 26.06.18, 11:59
    Tylko, że najpierw trzeba dotrzeć na stację, a na miejscu że stacji do miejsca docelowego w ponad 30C. Strata czasu i konieczność dopasowania się do rozkładu. Tak to można sobie jeździć szwajcarskimi alpejskimi kolejkami dla celów krajobrazowych.
  • astomi25 26.06.18, 12:17
    Nie wiem czy to do mnie, ale nam nie przeszkadza. Tym bardziej ze do miejsc docelowych jest ok 10 minut piechota, a do wiekszych miast to wiadomo- wysiadamy w centrum.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • mamma_2012 26.06.18, 15:25
    Mnie usypia w pociągu, a jak usnę na siedząco to podobno pochrapuję rytmicznie, nie sądzę, żeby ten rytm Cię zrelaksował (jeśli to prawda, bo ja nie absolutnie w to nie wierzę, bo przecież damy nie pochrapują😈). Co ciekawe w samolocie podobno śpię cicho (to pewnie kwestia pozycji). Na szczęście koleją dłużej niż 15 minut jeżdżę sporadycznie, więc raczej nie uprzykrz nikomu podróżywink
  • joa66 26.06.18, 16:35
    Tak jak pisałam - na szczęscie cudze chrapania zdarza mi się rzadko big_grin Podobnie jak dziwne zapachy (np stóp)
  • mamma_2012 26.06.18, 18:03
    Bo podróżujesz pierwszą klasą gdzie, ludzie pracują, w ostateczności dzwonią i się relaksują. Przejedź się TLK w sezonie (Wars cię nie dotyczy, bo go nie ma), takie doświadczenie sporowadzło mnie na ziemięwink
  • berber_rock 26.06.18, 11:53
    A to zalezy gdzie.

    W PL dawno pociagiem nie jechalam, wiec tutaj nie moge sie wypowiedziec.
    Jest za to kilka tras na swiecie, ktore sa fajne np.
    - przejazd Stambul - Teheran (obecnie chyba nieczynny) - ciagla impreza w pociagu z bardzo sympatycznymi ludzmi i co wazne - impreza na trzezwo z fajna muzyka etc.
    - podroze po Azji pld-wsch. Na kazdej stacji wchodza panie i sprzedaja swieze pyszcze tajskie zarcie
    - pociag nocny Teheran Shiraz: czysto, 4-osobowe kuszetki i pan donoszacy pyszna herbate z samowaru (tak, takiego tradycyjnego - w kazdym wagonie stoi). Wyspalam sie, zjadlam sniadanie w cenie biletu i wysiadlam o 10.00 rano w miejscu docelowym. Bomba!

    Marzy mi sie trans-sib

    Oraz trasy po Chinach - o takie:
    www.chinahighlights.com/travelguide/article-seven-most-scenic-train-journeys.htm
  • mikams75 26.06.18, 11:53
    lubie pociagi, mieszkam w okolicy, gdzie polaczenia sa fantastyczne, korzystam niemal codziennie. Lubie usiasc z kawa, ksiazka czy telefonem. Rzadko nawiazuje kontakt z innymi, na stalej trasie rzadko gapie sie przez okno, choc bywa i swietnie to wycisza. Przez okno zawsze patrze jak jade w nowa okolice. A widoki bywaja piekne smile
  • disco-ball 26.06.18, 11:55
    Uwielbiam smile kojarzy mi się z dziecięcymi/nastoletnimi wyjazdami na wakacje smile
    I choroby lokomocyjnej nie mam!
  • mama-ola 26.06.18, 11:55
    Jechaliśmy z rodziną 2 razy sypialnym pociągiem na wakacje. Dzieci się na to cieszyły jak na wielką atrakcję, bo to coś nowego w ich życiu było, no i nie lubią samochodem. Mąż się cieszył, że nie będzie musiał prowadzić (ja nie mam prawka). A ja to tak sobie, ale bez uczucia przykrości. Fajnie się jechało smile
  • bialeem 26.06.18, 12:08
    Do 4-5h wszystko. Później już wolę samolot. Jedna z moich wymarzonych podróży, to transsybir do Pekinu. Uwielbiam rytm, widoki, dźwięki, nawet zapach. Bardzo też lubię starą pierwszą klasę, taką z czerwonymi rozkładanymi fotelami i okrągłą lampką nad fotelem. Lubię tez piętrówki. Najlepsze lata życia spędziłam w pociągachsmile

    --
    Kibic - hobbista, którego kręci patrzenie na telewizor z figurkami szamocącymi się w te i nazad po niewielkim trawniczku i nie mogącymi znaleźć drogi do wyjścia (by stefan4)
  • triss_merigold6 26.06.18, 12:18
    Nie chcę nikogo rozczarowywać, ale mój znajomy ładnych parę lat temu jechał transsibem. Tydzień. Relacjonował, że po 3 dniach myślał, że zwariuje, on za bardzo nie pił, a otoczenie chlało po rosyjsku i niewiarygodnie śmierdziało.
  • tiszantul 26.06.18, 13:38
    Droższy jedzie jakieś pięć dni, a tańszy sześć. Nie widziałem żadnego pijaństwa, kulturalne spożywanie owszem, czasami. Podobnie jak w Czechach. Jeśli znajomy akurat miał wyjątkowego pecha, to po pierwszym dniu jazdy znasz już ludzi z innych przedziałów i możesz pójść do nich. Ewentualne uciążliwe towarzystwo zostałoby szybko uciszone przez opiekunkę wagonu czy policję na najbliższej stacji. Sam miałem poczucie obcowania z wrażliwymi, inteligentnymi, po prostu interesującymi ludźmi. Czyli również stereotyp, ale ten pozytywny. Turyści z Polski są bardzo mile widziani. Osoba umiarkowanie kontaktowa po jednym kursie uzbiera pięć adresów i dwa zaproszenia do domów. Ogólnie polecam, bardzo przyjemne doświadczenie i rozrywka na wysokim poziomie, w dodatku tania. Najbardziej wartościowe są te rozmowy, czyli trzeba się trochę przygotować z języka.
  • nickbezznaczenia 26.06.18, 22:01
    Polecam: TRANSSYBERYJSKA. DROGĄ ŻELAZNĄ PRZEZ ROSJĘ I DALEJ.( wielkie litery niezamierzone )
    Owszem piją, ale nie tylko.
  • princesswhitewolf 26.06.18, 22:56
    tzn w samolotach nie pija, a pija tylko w pociagach i to tylko w Rosji. He he...
  • nickbezznaczenia 27.06.18, 10:39
    Ha! Ha!
    W Rosji piją na swój sposób i warto o tym poczytać w kontekście kolei transsyberyjskiej.
  • aj.riszka 26.06.18, 12:17
    Na mysl o podrozy pociagiem, (zawsze ale to zawsze!) na chwile wracam do przeczytanej dawno temu ksiazki "Czuk i Hek" smile
    Tak mi utwila w pamieci ta malownicza, ksiazkowa podroz pociagiem.
    Ale w realu - chyba nic.
    Marzy mi sie podroz koleja transsyberyjska...

  • krisdevalnor 26.06.18, 16:19
    aj.riszka napisała:


    > Marzy mi sie podroz koleja transsyberyjska...
    >
    A mi Orient Express... powaznie sie zastanawiam nad prezentem dla siebie i meza w przyszlym roku na rocznice slubu.
  • bywalec.hoteli 26.06.18, 12:21
    To Ze można na chwile poznać ciekawych ludzi i porozmawiać z nimi o ciekawych rzeczach smile Linie tez specyficzny Zapaszek pociągu smile
  • cauliflowerpl 26.06.18, 12:24
    Uwielbiam pociagi.
    Moge w nich czytac, w przeciwienstwie do autobusow.
    Maja kibelek!!!
    Maja ladniejsze widoki, czesto jada przez lasy i bezludzia.
  • bebi_nowa 26.06.18, 12:29
    fajne jest to, że Wars donosi zamówiony posiłek na miejsce i mogę sobie jeść sałatkę z serem pleśniowym w przedziale, irytując współpodróżujące ematki big_grin
  • ga-ti 26.06.18, 12:39
    Gaskama, nie jesteś moją mamą? smile Ona od lat kilkudziesięciu chyba nie jechała pociągiem, zaczęła tego roku, z każdej podróży przywozi arcyciekawe opowieści o spotkanych osobach.
    Ja do rozmów aż taka wyrywna nie jestem, za to lubię sobie poobserwować i posłuchać innych wink
  • gaskama 26.06.18, 13:11
    Ja do rozmów też zazwyczaj niekoniecznie, ale te dwie starsze damy były genialne. Obie były też zdecydowanymi antypisiorami to dodawało im uroku wink ….. przepraszam, wiem, że to głupie, ale nie mogłam się powstrzymać.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • agnieszka_kak 26.06.18, 12:51
    W pociagu jest duzo miejsca (w tych bezprzedzialowych), duzo wiecej niz w samochodzie czy w samolocie. Spokojnie sie rozkladam i ogladam filmy.
  • aerra 26.06.18, 13:06
    Wszystko zależy od tego, czy się podróżuje rekreacyjnie, czy jest do tego podróżowania zmuszonym i to zbyt często w kiepskich warunkach i za długo.
    Jako dziecko uwielbiałam jazdę pociągiem - bo było to raczej rzadkie doświadczenie i zazwyczaj połączone z wyjazdem na wakacje - czyli atrakcje i przyjemność wink No i z babciami (z rodzicami na wakacje jeździliśmy autem), które się dawały naciągnąć na coś w Warsie wink I na lody na stacji.
    W czasie studiów natomiast jeździłam dość często, przez prawie całą Polskę, z uczelni do domu i do ówczesnego chłopaka (dlatego często, głupia ja). Kasy ciągle za mało, pociąg zatłoczony, 13h podróży i jeszcze zazwyczaj spóźniony. I strach zasnąć, bo okradną (a i tak się zdarzyło raz...).
    I teraz mam raczej ambiwalentne uczucia jak sobie pomyślę o pociągach.
  • kropkacom 26.06.18, 13:07
    Są trasy i pociągi które lubię. W RegioJet nawet w drugiej klasie jest przyjaźnie. Do Wiednia ze Znojma jeździ genialny Wiesel. Ostatnio często jeżdżę pociągiem pełnym podchmielonych ludzi (po degustacji wina w winnych piwniczkach) więc bywa zabawnie, ale nie muszę z nimi jechać kilka godzin. Ogólnie szanuję kolej za to, że jest.

    --
    "But I Wont Complain No I Wont Complain
    Though my good days are far gone
    They will surely come back one morn So I Wont Complain, no, no"
  • eliszka25 26.06.18, 13:43
    samo podrozowanie pociagiem jest fajne smile. lubie jezdzic pociagiem, jezdze bardzo czesto, ale nie sa to polskie pociagi, wiec moze mam inny punkt widzenia, ze tak powiem wink

    w pociagu najbardziej lubie robic nic, czyli siedziec i patrzec przez okno, a ze widoki najczesciej mam piekne, to tym bardziej. na krotkich trasach zwykle tak wlasnie robie. na dluzszych bardzo czesto trafi sie jakis ciekawy towarzysz podrozy, z ktorym mozna porozmawiac, a jak jade z dziecmi, to lubie pociagowy luz. mozemy sie na spokojnie rozsiasc, rozmawiac, czytac, grac na tablecie, podziwiac widoki. bardzo czesto jezdze pociagiem z moimi chlopakami i oni tez to bardzo lubia. zanim wsiadziemy zawsze sprawdzaja nazwe pociagu. na naszej podmiejskiej trasie jezdza pociagi o imieniu nina, kazda ma swoj numer, wiec zawsze sprawdzamy, ktora nina nas wiezie. kiedys trafil nam sie nawet nino smile

    wlasnie jestem w trakcie planowania podrozy pociagiem do polski. bede jechac z chlopakami i zapowiada nam sie fajna podroz, bo tylko z 1 przesiadka. w podorozowaniu pociagiem nie lubie tylko przesiadek, zwlaszcza gdy mam ze soba duzy bagaz.
  • riki_i 26.06.18, 13:50
    Ja lubię. Czas szybko mija, zwłaszcza, gdy jest Wars. Do tego net (jeśli nie ma netu, bo to pendolino, kupuję gazety papierowe). Zważywszy , ze w ostatnim czasie jestem bezwzględnie eksploatowany w roli kierowcy dla żony i dzieciaka, podróż pociągiem jawi się jako wytchnienie (oczywiście, gdy jadę sam).

    Ps. Lubię przedziały w odpowiednim standardzie (broń Boże 8 miejscowe!), bezprzedziałowce średnio mi leżą.
  • alicia033 26.06.18, 14:08
    w porównaniu do samochodu dwie rzeczy: po pierwsze - brak zagrożenia idiotami-mordercami za kierownicą, po drugie - można poczytać, zamiast walczyć o życiecrying siedząc za kierownicą.


    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • 18lipcowa3 26.06.18, 14:41
    Nic, czasem jest to mus. Ale jak moge to unikam.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • dzikka 26.06.18, 14:50
    Wszystko jest fajne, ale to chyba zależy od osoby. Jeżeli ktoś jest otwarty na świat to traktuje taka podroż jak kolejna przygodę. oczywiście nie zawsze musi być fajnie i kolorowo. Zresztą ostatnio mało jeżdżę pociągami a jeśli już to standard niby lepszy ale każdy zatopiony w swoim tablecie, nie to co dawniej. Boże, ile ja fantastycznych ludzi poznałam w pkp czy na stopie, to były czasy.
  • memphis90 26.06.18, 15:02
    Fajne jest to, że można wstać i rozprostowac nogi. Dla dzieci to przygoda.

    Co jest niefajne:
    - brud, pluskwy, wszy
    -smierdzące, brudne toalety, w których nie ma jak umyć rąk, a często nawet jak spuscic wody
    - wspolpasazerowie z serii "mam komórkę i nie zawaham się jej użyć", z serii "nie otwierać okien, bo mnie przewieje", z serii "nie myję zębow i pach i co mi zrobisz?", osobna kategoria "rezerwiści"
    - wieczne opóźnienia, sięgające nawet kilku godzin
    - nienumerowane siedzenia i sprzedaż większej ilości biletów, niż pociąg może pomieścić
    - palacze w korytarzu (aczkolwiek tu widzę zmianę ku lepszemu)
    - nie lubię przechodzić z wagonu do wagonu (idąc do, hy,hy, warsu albo szukając toalety do której da się wejść bez womitow), a już tym bardziej z dziećmi


    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • memphis90 26.06.18, 15:09
    A, i jeszcze jak jedziesz nocą, to co godzinę do przedziału wchodzi konduktor, włącza górne światło, pyta, czy ktoś się dosiadl (nie, nie dosiadl) i wychodzi zostawiając światło zapalone... Naprawdę to jest JEDYNY sposób, żeby ludziom sprawdzać bilety...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ponis1990 26.06.18, 15:21
    Ostatnio sporo jeżdze koleją i nie zdarzyło się żeby nie było jak umyć rąk, spłukac i nawet papier i mydło był smile - zarówno w pendolino, IC jak i regionalnych.
    Uwielbiam pociagi. Kojarzą mi się z wakacjami na wsi daawno temu. Teraz tez, jadąc na wakacje, wybieramy pociąg zamiast innego środka komunikacji smile Jadąc z synem przez całą Polskę do pewnego specjalisty, wybieram kolej. Nigdy sie nie nudze pomimo że podroz trwa ponad siedem godzin. Lubie po prostu siedzieć i gapić sie za okno, lubie ten szum pociagu, lubie gapić sie w odludne pola i łaki... ba, ja nawet mieszkanie mam przy torach kolejowych! smile

    --
    Lubię placki
  • cauliflowerpl 27.06.18, 09:09
    O tak, z wakacjami wlasnie smile
  • tiszantul 26.06.18, 15:21
    > -smierdzące, brudne toalety, w których nie ma jak umyć rąk, a często nawet jak
    > spuscic wody

    > - wspolpasazerowie z serii "mam komórkę i nie zawaham się jej użyć", z serii "n
    > ie otwierać okien, bo mnie przewieje"

    > osobna kategoria "rezerwiści"

    Pociągiem chyba 10 lat nie jechałaś. Wagony czyste, toalety czyste, jest woda, mydło, ręczniki. Otwierane okna to coraz większa rzadkość, a rezerwiści zniknęli jakieś 10 lat temu.
  • memphis90 26.06.18, 15:39
    Jechałam, jechałam. Racja, z "rezerwą" tak z 10 lat temu, wtedy robiłam regularnie dużo długich tras. Natomiast wagony w większości nadal są stare, tapicerki wytarte, w pociągach nadal jest specyficzny zapaszek starego brudu. Toalety są okropne nadal, jedyna, do której nie miałam zastrzeżeń była w pociągu typu "tramwaj". Okna otwierane są w każdym wagonie z przedziałami, zarówno w 6- jak i 8- osobowych. W zeszłym roku w Warsie mieli jakąś awarię - działal tylko czajnik, więc można było zamówic tylko rzeczy "zalewane" w kubku, a pociąg już na starcie ze Szklarskiej miał 1,5h opóźnienia, które sukcesywnie powiększał uncertain Niedługo będę robić trasę nocnym do Zakopca, chętnie zdam relację.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • riki_i 26.06.18, 17:10
    Memphis90, ta rzeczywistość kolejowa jaką opisujesz, to na głównych trasach jest już przeszłość.
  • memphis90 26.06.18, 17:45
    Sprawdzę do Zakopanego w tym roku i zdam relację wink

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • riki_i 26.06.18, 18:05
    No wiesz, w sezonowej nocnej rzeźni do Zakopanego to jednak nadal może być różnie. sad

  • memphis90 27.06.18, 08:49
    Ach, ale jak sobie przypomnę, jak w czasach szkolno-studenckich mąż mnie wrzucał oknem do przedziału, żeby zająć choć z dwa miejsca 😁😁😁

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • margotka28 26.06.18, 15:49
    rok temu jechałam pociągiem relaci Warszawa Zachodnia Chełm. Pociąg już na starcie miał prawie 1,5 h opóźnienia. O warsie można było zapomnieć. Poza tym - tłok, bród, smród i brak klimy. Wody w wc też nie było. A jak się zatrzymaliśmy na jakieś wsi pomiędzy Warszawą a Lublinem na około 40 minut, to ludzie wychodzili na peron i centralnie na nim palili. Nawet sokiści nie mieli serca im przeszkadzać. Także tego - nie wszędzie jeździ pendolino albo IC z klimą i wifi oraz warsem.
  • riki_i 26.06.18, 17:08
    Miałem ostatnio sprawę w Chełmie, ale pociąg odpuściłem. Turla się spalinowym objazdem przez Łuków, ponad 4h z Warszawy i do tego same TLK na przedpotopowych wagonach. No fakt, to jest trasa raczej dla mikoli.

    *Mikol - tzw. miłośnik kolei. Często w typie forumowego Józia.
  • mildred.pierce 26.06.18, 18:16
    Jechałam dosłownie w tamtym tygodniu jakieś 300 km w jedną stronę i nijak to nie pasuje do Twojej opowieści. A przesiadałam się kilka razy, jechałam i IC, i jakimiś innymi. W każdym to samo - syf, kiła i mogiła. Nigdy nie korzystam z toalet pociągowych, widok zwala z nóg i tak było tym razem. Pendolino nigdy nie jechałam, może tam są takie luksusy 😂.
  • riki_i 26.06.18, 23:03
    mildred.pierce napisała:

    > Jechałam dosłownie w tamtym tygodniu jakieś 300 km w jedną stronę i nijak to ni
    > e pasuje do Twojej opowieści. A przesiadałam się kilka razy, jechałam i IC, i j
    > akimiś innymi. W każdym to samo - syf, kiła i mogiła. Nigdy nie korzystam z toa
    > let pociągowych, widok zwala z nóg i tak było tym razem. Pendolino nigdy nie je
    > chałam, może tam są takie luksusy

    Moje ostatnie podróże pociągiem które pamiętam:
    - Pendo nad morze (wiele razy) - bez zastrzeżeń, poza tym, że dwa razy skład był na zewnątrz koszmarnie brudny, a raz się rozkraczył w Lęborku i złapał półtorej godziny opóźnienia
    - Flirtem (elektryczny skład zespolony Stadlera) do Bydgoszczy i do Aleksandrowa Kujawskiego , wszystko ok
    - ExpressInterCity na wagonach do Juraty - bardzo fajnie, klimatyzowany skład, wszystkie wagony drugiej klasy na zdeklasowanych jedynkach, wagon restauracyjny, czułem się dużo lepiej niż w pendolino
    - EC do Berlina (jeszcze przed kolejnym remontem trasy do Poznania) - ok

    Ani jednej skuchy!

    Ale muszę uczciwie przyznać, że jak zawiozłem szwagra na jakiś nocny TLK z Łodzi przez Warszawę na Wybrzeże, to na peron wjechał dramat na torach. Cztery obleśne strupieszałe wagony z ośmiomiejscowymi przedziałami, brak jedynki i warsu. Do tego ciemno w nich było jak w grobowcu i taki specyficzny kolejowy zapaszek (bynajmniej nie perfumy...). Szwagier gruboskórny i zaprawiony w bojach, ale nawet on kręcił nosem na te warunki. Nędza!
  • tiszantul 27.06.18, 01:15
    > Cztery obleśne strupieszałe wagony z ośmiomiejscowymi przedziałami

    Ośmiomiejscowe przedziałowe to było szczytowe osiągnięcie cywilizacji kolejowej. Potem już było coraz gorzej.

    > Do tego ciemno w nich było jak w grobowcu

    W nocnym powinno być ciemno, w miarę możliwości jak w grobowcu. Ostatnio podobno niektóre nocne jeżdżą na dartach, światło jest nastawione w całym składzie na pełną moc.
  • riki_i 27.06.18, 01:44
    Jak się wsiada na stacji Warszawa Centralna, to mogliby akurat zaświecić. Wsiadać do ciemnego, pordzewiałego i zalatującego uryno-brudem składu nie jest przyjemnie.

    Co do nocnych dartów pełna zgoda. W ogóle nie powinni wypuszczać czegoś takiego w nocne trasy.
  • princesswhitewolf 26.06.18, 22:57
    memphis.... ale podroz koleja to niekonieczne podroz PKP z czasowo komuny
  • memphis90 27.06.18, 08:53
    To PKP powinno umieszczać przy pociągach oznaczenia, stosownie do "strupieszenia" składu. Nowy skład jakości pendolino -kciuk w górę, stare składy oznaczone odpowiednio 1-3 trupimi główkami 😁

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka