Dodaj do ulubionych

Kryzys ws wyglądu. Pocieszcie albo kopnijcie w d..

28.06.18, 18:55
Doła złapałam sad
Pisałam tu już kiedyś, że bardzo mało się ruszam i długo pracuję. Były jakieś rady, jak coś ze sobą zrobić. Pisałyście, że wciąga, że endorfiny. Zaczęłam trochę chodzić na basen, czasem rower z dzieciakami, czasem jakaś jutuberka i fitness. Nie wciągnęło mnie. Ruszam się z rozsądku i nieregularnie. Ciągle jestem zmęczona (mam zdrową tarczycę wink
A tu lato. Na ulicach ładne dziewczyny o zadbanych ciałach. A ja jak wieloryb. Wielki trzęsący się dół sad Galareta. W długich ciuchach. Nigdy nie byłam Wenus z Milo, ale taka maszkara to nie. Jeść też nie mogę przestać. Tydzień na warzywach, a dziś McD... i czekoladowe lody. Dupa i tyle. Nic nie zrobię. W końcu pogotowie mnie zabierze.
Tak się pożaliłam uncertain
Edytor zaawansowany
  • asia-loi 28.06.18, 19:01
    Przyjdzie poważna choroba (oby nie), to schudniesz raz, dwa, trzy. Jedyna rada, to mż (mniej żreć). Nadwaga nie bierze się z powietrza. Wiem, że to trudne jak się ma apetyt.

    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • anberte1 28.06.18, 19:35
    Czuje sie tak samo jak Ty sad
    I wiesz, chyba tylko spokoj nas moze uratowac smile
    Spokoj bo jesli denerwujesz sie i nakrecasz to emocje "nie pozwola" Ci schudnac.
    I tak jak inni mi tutaj doradzili: male kroki.
    Troche zdrowej diety (czy te warzywa i tylko warzywa to nie skrajnosc byla??) i troche ruchu (ja wybralam marsze, marszo - biegi).
    Wczoraj kolezanka zapytala czy mi nie za goraco: bo bylam w dlugich spodniach i bialej lnianej koszuli...i wiem o czym piszesz, wiem co czujesz...
    A z tymi endorfinami to ja tez slabo to czuje - nastawiam sie, ze robie to dla tego aby np.nie miec za chwile cukrzycy. I "bezmyslnie" biegam z muzyka w uszach. A plywac to ja nie umiem, a plywasz? Podobno dziala rewelacyjnie.
  • mamablue 28.06.18, 20:07
    Pływam. Ale po 3 basenach się męczę.
  • aerra 28.06.18, 20:33
    Ja zaczynałam od długości 5-6 basenów i też więcej nie dawałam rady. Teraz - w niewiele dłuższym czasie - przepływam 40 wink
    Przepłyń te 3. A następnym razem 4. A jak nie dasz rady, to i 3,5. Byle chociaż ciut więcej niż poprzednio. Albo jak nie da się więcej, to sprawdź czas i okaże się, że ciut szybciej pływasz. I tak po kawałeczku wink
  • aerra 28.06.18, 20:33
    Aha - na wagę i figurę to nijak u mnie nie wpłynęło. Za to na kondycję owszem, trochę wink
    Ale ja lubię pływać, żeby jeszcze mieć tylko prywatny basen wink
  • anberte1 28.06.18, 21:50
    A czy basen "cos pomoze" mnie - osobie, ktora tylko tam siedzi przy brzegu i macha nogami?
  • nutella_fan 29.06.18, 09:51
    Ja akurat jak mam stres i się denerwuję chudnę błyskawicznie. Przestaję jeść ze stresu i waga leci na łeb na szyję.
  • ania-z-lasu 28.06.18, 19:53
    Musi nadejść taka chwila, kiedy poczujesz, że robisz sobie krzywdę. Spisz na kartce wszystko to co tracisz będąc taka, jaka jaka jesteś, wszystkie drobne bolączki, które przypisujesz nadwadze i ZDEMONIZUJ tongue_out
    Nie wiem ile czasu wytrwam w tej demonizacji, ale to daje mi kopa, żeby mniej jeść i trochę się ruszać. Ja mam rower stacjonarny w salonie. Trochę pomaga. U mnie przyszedł moment, kiedy przestałam lubić siebie. I kiedy zauważyłam, że zdrowie zaczyna się sypać. Schudłam od tej chwili 7 kg. Oby tak dalej. Odwagi życzę i wytrwałości. Idę majtać na rowerku.
  • joanna05 28.06.18, 19:54
    Po pierwsze: przestać się porównywać! To niezdrowe. Olać te "uliczne piękności". Ktoś kiedyś powiedział mądrze, że powinnyśmy rywalizować wyłącznie ze sobą z wczoraj, i ja się zgadzam.
    Po drugie: wkładać takie ciuchy, w których się dobrze czujesz, czyli nie zawsze tylko te długie i zakrywające. Można serio ubrać się sexy, przewiewnie i pięknie nawet nie będąc zwiewną leliją. Ja np. mam brzydkie ramiona (pelikany wink, więc nie lubię koszulek bez rękawów. No i odkryłam tzw. dekolt Carmen - czyli dość duży, ale zawsze z minirękawkiem. Bardzo kobiecy, wg mnie smile
    Po trzecie: szukać aktywności fizycznej, która Cię na serio wkręci. Jak czegoś nie lubisz, to nie będziesz z pasją ćwiczyć, proste. Nic na siłę. Nie pływanie, nie rower ani fitness? A może taniec? Albo dance fitness jakiś (polecam Salsation, nie zumbę - zdrowsze i cudowne!)? A może joga? Albo szaleństwa na szarfach? Jest teraz tyle możliwości! W dobrym klubie fitness powinnaś mieć duży wybór zupełnie różnych aktywności. A może klika sesji z trenerem personalnym i własny program ćwiczeń na siłce Cię wkręcą?
    Jedzenie: cheat day jest dozwolony! To, że raz zjadłaś lody i Maca, to nic złego. Masz prawo do przyjemności kulinarnych, bez tego nie schudniesz. Byle nie cały czas. Dietetyk też by się przydał - ja miałam w diecie codziennie deser, coś słodkiego, ale razem i tak 1400 czy tam 1500 kcal. Ważne: nie katować się, nie zadręczać. Generalnie - zamiast się martwić, działać i cieszyć się tym. smile Powodzenia!
  • mamablue 28.06.18, 20:08
    Dzięki smile
  • simply_z 28.06.18, 20:55
    mała uwaga...nie dajcie się nabrać na jakąś zumbę, latino solo itd. ani to zdrowe ( mocno obciążające stawy i kolana), ani przynoszące jakiś efekt. Zdarzyło mi się uczestniczyć w kilku maratonach..głównie stadka gó...arek z gimbazy i otłuszczone wieloryby. Jeśli jakiś sport to coś porządnego-rower, siłownia, dobrze poprowadzony fitness/pilates.
    No i mniej żreć-masz zakaz wstępu do Mcdonalda.
  • joanna05 28.06.18, 21:20
    No chyba żartujesz? Owszem, akurat zumba to ciut za dużo skakania, ale jest pełno zdrowych odmian dance fitness, no bez jaj. Generalnie - warto fikać, jak wciągnie, to zwykle jest świetnym wstępem do wszelakiej aktywności fizycznej. U mnie tak było. Zumbowałam ze 4 lata, potem doszło bieganie, teraz trenuję zdrowe i fenomenalnie rozwijające tanecznie Salsation. Tu nie skaczesz, tylko masz trening funkcjonalny wpleciony w ruchy typowo taneczne. Samo na pewno nie odchudza, ale doskonale wpływa na sprawność ruchową, kondycję, gibkość, zwinność, elastyczność. Polecam, a zajmuję się tym już z 5 lat. Schudłam z 10 kg, jak nie więcej, w międzyczasie zrobiłam instruktora i nawet parę lat zajęcia prowadziłam. Nie ma lepszych dla osób, które lubią fitness i taniec, a nie mają umiejętności i chęci, by sam taniec trenować.
  • lady-z-gaga 28.06.18, 21:40
    >teraz trenuję zdrowe i fenomenalnie rozwijające tanecznie Salsation.

    no bez przesady big_grin żadne zajęcia tego typu nie mogą być rozwijające tanecznie, bo wszystko jest oparte na tej samej idei, co zumba - instruktor tańczy i niczego nie tłumaczy, a sala robi po swojemu smile
  • joanna05 28.06.18, 22:07
    A byłaś kiedyś na Salsation? Tu jest właśnie zupełnie inaczej niż na zu: instruktor całkiem sporo gada, tłumaczy, pokazuje kroki, opowiada często tekst i sens piosenki. Można po pewnym czasie podłapać bez problemu różne style taneczne, głównie latino: reggaeton, salsę, bachatę, dancehall, elementy afro, hip-hopu i różne inne cuda. Bardzo edukują, rozwijają cały czas. Po kilku miesiącach grupa złożona z osób "nietańczących" śmiga trudne choreografie w różnych stylach, i to jak! Małolaty i panie po 70. ogarniają, a jak się przy tym bawią! I nawet nie zauważają, jak wiele się nauczyły, tylko potem oglądają same siebie (np. na filmikach z zajęć) i są w szoku, ile już umieją. To są znacznie trudniejsze zajęcia tanecznie niż zu czy tam jakieś latino solo, ale dają także dużo więcej satysfakcji, jeśli lubisz się uczyć. Trzeba mieć tylko poczucie rytmu.
  • lady-z-gaga 28.06.18, 22:18
    Byłam na salsation dwa razy, ale słyszałam, że każdy instruktor prowadzi inaczej -możliwe, że moje doświadczenie nie jest miarodajne. Nie będę się kłocić, dla mnie hasło 'połączenie tańca z fitnessem" oznacza, że technika taneczna schodzi na ostatni plan. Dlatego uznałam, że rozwój taneczny to nie jest. Jesli jednak uznamy za rozwój otwarcie się na różne style, to oczywiście masz rację smile
  • joanna05 28.06.18, 22:24
    Nie powinien każdy inaczej - założenia dla programu są bardzo spójne, zajęcia powinny być podobne. A u kogo byłaś? W jakim mieście? Może znam koleżanki? smile
    Nie, w przypadku Salsation absolutnie nie schodzi, jest równie ważna, co dobra zabawa i rozwijanie muzykalności. Nawet mnie (a nie jestem zawodową tancerką) udało się po paru miesiącach zajęć nauczyć nietańczące wcześniej panie podstaw salsy, bachaty, afro. To nie tylko otwarcie na style, ale ich poznawanie w praktyce. Na zumbie nie byłoby na to żadnych szans, bo tam nie ma czasu na tłumaczenie kroków, stylów, właściwej postawy ciała.
  • lady-z-gaga 28.06.18, 22:49
    Ja akurat trafiłam na zastępstwo podczas całkiem innych zajęć, więc salsation było przypadkową przygodą i chwilową zmianą w grafiku - dlatego nie pamiętam jak się nazywała instruktorka, ale moja koleżanka chodziła do trzech różnych i twierdziła, że każda prowadziła trochę inaczej smile oczywiście wierzę Ci, ale wiesz, jak bywa w praktyce - jak się trafi nawiedzona fitnesska, to nawet salsation poprowadzi tak, by było jak najbardziej intensywnie i aby nie tracić czasu na tłumaczenie. Widocznie ja na taką trafiłam, bo zapamiętałam zajęcia jako dość intensywne, zdecydowanie mało taneczne.
  • danaide 28.06.18, 19:55
    Może potrzebujesz klasycznego bata? Nie tu rowerek tam żabka, tylko młodego fajnego trenera, który stanie obok, każe Ci zapieprzać, a potem pochwali, a Tobie się wydzieli ta niezbędna endorfina. Głęboka woda, a nie brodzik.
  • joanna05 28.06.18, 20:10
    Aaaa, młody fajny trener zawsze spoko wink
  • mamablue 28.06.18, 20:12
    Eeee, tak o tym nigdy nie pomyślałam
  • danaide 28.06.18, 20:26
    To pomyśl. Kontakt z młodzieżą odmładza i pozwala na zmianę myślenia. Na ematce tego nie znajdziesz😋
  • joa66 28.06.18, 21:12
    A potem trener się odezwie i czar pryska big_grin
  • danaide 28.06.18, 22:14
    Ten czar nie pryska, trener ma dać wycisk i inspirować bicepsami. Motylki zostaw w szatni.
  • joa66 28.06.18, 23:15
    To nie jestem typowa - na mnie trener działał demotywująco, na pewno nie inspirował. Może miałam pecha, ale dwa razy trafiłam na takich, którzy mieli jakąś wizję co "się robi' , ich wycisk mnie zniechęcał.
  • joanna05 28.06.18, 23:23
    Pech. No niestety, niełatwo o takiego, z którym się dobrze dogadasz. Ja kiedyś trafiłam na wredną s..watą babkę, co mi złośliwe dogryzała (!). W połowie treningu podziękowałam, i tak trafiłam na znacznie lepszego gościa, z którym wielokrotnie potem ćwiczyłam. Też nie był idealny, ale przynajmniej milszy. Generalnie - ciężko mi ustalić z trenerami żeby mój plan ćwiczeń był dokładnie taki, jak chcę (np. bez skoków obciążających moje biedne, umęczone tańcem stawy). Co bym nie robiła, i tak w pewnym momencie każą mi wskoczyć na takie koszmarne pudło albo robić burpeesy smile, ech.
  • joa66 29.06.18, 11:26
    Dlatego ja odpusciłam trenerów. Wskazówki co mam (i co mogę) robić dostałam od rehabilitanta (kręgosłupa smile )

    I jeszcze jedna rzecz a propos zajęć. Często to nie zajęcia jako takie nas zniechęcają, ale dojazd, torby/plecaki z ubraniem, butami, recznikiem , etc - pamiętanie o tym, zmobilizowanie się. Jeżeli ktos ma z tym problem - polecam zajęcia kolo domu (ja praktycznie idę już w stroju, tylko buty zmieniam, potem wracam I prysznic biore w domu - mam ok 100 m do swoich zajęć - to w dodatku mało uczęszczana uliczką). Nie wybrałabym tego miejsca jako najatrakcyjniejszego samego w sobie (delikatnie mówiąc), ale sam fakt, że nie wymaga jakiejś organizacji bardzo pomaga.
  • mamolka1 28.06.18, 20:18
    Metodą prób i błędów musisz znaleźć taką aktywność która sprawi ci frajdę...
    Ja od zawsze dużo chodzę - bo lubię... Ale to mało..
    Ileż ja się naszukałam co mi sprawi przyjemność ..
    Basen - od zawsze z dziećmi, sama nie bardzo.. Bieganie - biegałam przez miesiąc, nawet pokazałam na jakieś zajęcia efektywnego biegania ..nuuuda nie podoba mi się..
    Zumba czy inne fitnessy - stado skaczących bab ..eee nie dla mnie
    Ćwiczenia w domu z jutubami itp... - brak mi wytrwałości ( a dziś odpuszczę, jutro nadrobię, teraz nie mam czasu )
    Spokojnie sobie robię jakieś planki, pompki, kołyski - to może być ..
    W końcu znalazłam - rolki... Jej jak mi się to podoba.. A jeżdżę na zwykłych, zdobycznych, marketowych... Zbieram na porządniejsze bo czuję, że to mnie kręci. Nie wiem na co w człowieku robi dobrze - na pewno na nogi i tyłek bo tam miałam zakwasy 😉. Jeżdżę sobie już że trzy miesiące

    --
    Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
    SHOPPING smile
  • zona_glusia 28.06.18, 21:55
    mamolka1 napisała:

    > Ćwiczenia w domu z jutubami itp... - brak mi wytrwałości ( a dziś odpuszczę, ju
    > tro nadrobię, teraz nie mam czasu )
    Masz rację, że trzeba znaleźć ruch, który sprawia przyjemność.
    Jak się ćwiczy z yt to najlepiej wybrać cykl ćwiczeń, na przykład 30 dni z jogą. Nie jestem mistrzem wytrwałości, ale po czterech, pięciu razach na początku, kiedy musiałam się pilnować, aby ćwiczyć udawało mi się poćwiczyć dwadzieścia, dwadzieścia pięć razy w miesiącu, co uważam za sukces.
  • hosta_73 29.06.18, 21:19
    O, dzięki! Dobry pomysł z tymi cyklami 😊

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • ichi51e 28.06.18, 20:25
    Kazdy ma gorszy dzien. Mnie matka wczoraj poczestowala”jaki jest sens zapuszczac wlosy skoro sie potem ma cos takiego na glowie?”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • a.va 28.06.18, 22:24
    O rany, mocne big_grin
  • bei 28.06.18, 20:25
    Raz w tygodniu daj sobie pozwolenie na jeden posiłek dla przyjemności, taki bezlimitowy😊
    Nie wierzę, ze wyglądasz źle, to tylko czas jest zły.
    Długie ciuchy są na topie. Zrób z tego atut, może nie czarne spodnie a kolorowe? Szerokie palazzo, albo długie spódnice.
    Ruch- nie masz znajomej, kolezanki lub nieznajomej?, która chodzi Twoimi drogami- umów się na wspólne chodzenie wieczorem- wystarczy godzinka...jeśli masz dziecko wozkowe to wychodź z wózkiem. Nie musisz biegać, możesz spacerować szybszym , żwawym krokiem. Pływasz- cudownie😊
    Nie dokopuj sobie, tylko afirmuj. Jestes mądra dziewczyna, mądre, myślące oczy to najpiękniejsza ozdoba twarzy😊
    Nadwaga- pracowałaś jakiś czas by pojawiła się, teraz najmniej tyle samo czasu potrzebujesz by pozbyć się jej. Spokojnie pomyśl gdzie grzeszysz 😊.

    --
    poland.afs.org/
  • tt-tka 28.06.18, 20:30
    Przyznam sie w glebokiej tajemnicy, tylko dla czytelniczek tego forum smile - ukradlam dziecku skakanke (juz nie uzywa), wyciagnelam z zapasow pasmanteryjnych gume i skacze jak najeta ! Skakanka na dworze wieczorem albo bladym switem, gdy nikt mnie nie widzi (a jesli widzi, to ja o tym nie wiem), guma w domu, zamocowana na dwoch krzeslach oblozonych ksiazkami i gdy nikogo nie ma. Poczulam sie jak w swoich wczesnoszkolnych latach, swoja droga dwa kilo juz poszlo, a skacze od niedawna.
    A do dietetyka umowilam sie swoja droga, na razie chrupie rzodkiewki zamiast czego innego. Zobaczymy !
  • mamolka1 28.06.18, 20:38
    No ja rolki nałożyłam bo młody bardzo chciał się nauczyć. Podstawy miał po łyżwach.. a jak nauczę dziecko sama nie jeżdżąc - biegać za nim i gadać? No i poszłoooo ...śmigamy razem ( ale ja więcej 😉)

    --
    Punkt G istnieje ! Kobiety maja go na końcu słowa
    SHOPPING smile
  • beverlyja90210 28.06.18, 20:40
    Faktycznie masz nadwagę czy tylko przesadzasz? Jaka waga przy jakim wzroście? Ja ostatnio odchudzilam męża 15 kg i wiem jedno dieta to 80% sukcesu. Sztywne trzymanie się diety bez żadnych odstępstw i bardzo szybko są efekty.
  • mamablue 28.06.18, 20:54
    Jakby to były mięśnie, to nie byłoby tak źle. Ale to galareta. I się trzęsie. Błeeee!!! BMI 27 było zimą. Teraz wagę omijam.
  • beverlyja90210 28.06.18, 22:18
    To BMI nic mi nie mówi nie znam się na tym, ale wiem po mężu ze dieta to podstawa,ważniejsza niż ruch.Jak chcesz szybko stracić na wadze tompolec Dukana siostra moja szybciutko się na tej diecie wylaszczyła w miesiąc chyba zmiana niesamowiat
  • wlazkotnaplot 28.06.18, 21:03
    Mam podobnie, dobija mnie świadomość że kiedyś miałam wymiary modelki. Od dwoch tyg jestem na "diecie". Póki co piję duuuużo wody, w pracy. Odstawiłam bułeczki i chlebek (troszkę w weekend, naprawdę odrosną). A szczyt mojej aktywnosci fizycznej to.....wyjazd factory i kupno leginsów na fitnes. Jeszcze buty i nie będzie wymówki wink)). Działaj małymi kroczkami tyle mogę poradzić. I nie jesteś sama, też jestem galaretką smile)
  • katie3001 28.06.18, 21:12
    Polecam wizyte u dobrego dietetyka
  • inka40plus 28.06.18, 21:39
    Dieta i ruch. Nie napiszę w jakiej proporcji bo nie wiem. Sama mam z tym problem.
    Nigdy nie byłam typem sportowca. 20 lat temu byłam jednak szczupła. Od ciąży coraz gorzej.
    Jeszcze w 2010 pokusilam się o dukana i wtedy sporo schudłam ale nadrobilam i już żadnej diety rygorystycznej nie zastosowałam.
    Widzę po mojej koleżance że fitness ujedrnia ale jak się je sporo to się nie chudnie. Z kolei tylko dieta pudelkowa 1200 kcal pozwoliła innej schudnąć w rok
    naście kilo ale już wracają niestety.
    Mnie gubi podjadanie i brak ruchu.
    Zawsze za to chudne na wakacjach. Wtedy jem 3 posiłki i robię tysiące kroków plus rower plus dużo snu.
    Rozumiem Cię. Ciężko siebie taką polubić i zaakceptować a ciężko zmienić.
    Nie poddawaj się.
    Trzymam kciuki za Ciebie a Ty trzymaj za mnie.
    Pozdrawiam
  • mamablue 28.06.18, 21:41
    smile
  • inka40plus 28.06.18, 21:47
    A najlepsze że syn uważa ze jestem szczupła
    Ha ha ha
  • lady-z-gaga 28.06.18, 21:50
    Najważniejsze, że zaczęłas się ruszać. Skoro tego nie lubisz, a mimo to z rozsądku coś działasz, to tym bardziej szacun smile na pewno zmobilizowałoby Cię, gdybyś zobaczyła/poczuła jakieś efekty. Jeszcze ich niema, ale na pewno przyjdą, tylko wytrwaj smile i koniecznie szukaj takiej aktywności, ktora wywoła usmiech na Twojej twarzy i poczucie fajnie spędzonego czasu. Szukaj aż do skutku, na pewno cos takiego istnieje smile nie ważne, ile kalorii obieca spalić, nie zwracaj na to uwagi - chodzi o to, by nauczyć ciało, że zmęczenie = przyjemność.
    A co do przerwy w rozsądnej diecie, to nawet jest wskazana. Podobno to dobry trening dla metabolizmu - radzić sobie z nadmiarem kalorii od czasu do czasu smile a dla psychiki też dobry uczynek smile
  • mamablue 28.06.18, 22:04
    Jaka ty fajna babka jesteś lady smile Szczerze.
  • jola-kotka 28.06.18, 22:11
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • danaide 28.06.18, 22:14
    😆
  • mamablue 28.06.18, 22:18
    Jeszcze na tyle nie oszalałam wink
  • tojamarusia 28.06.18, 22:14
    Mam tak jak ty plus paskudną gębę, bmi 29, wielkie cycki, ogromną dupę i potężne udziska. I do tego 44 lata😐😐


    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • mamablue 28.06.18, 22:17
    Oj Tereska.... Ja obiektywnie nie jestem jakaś supergruba, tylko taka trzęsąca się sad
  • inka40plus 28.06.18, 22:20
    A jaki rozmiar nosisz. Ile masz wzrostu.

    Ja niestety jestem wysoka więc jak ważne za dużo nie jestem pulchna tylko potężna

  • tojamarusia 28.06.18, 22:25
    Mam to samo.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • lady-z-gaga 28.06.18, 22:53
    a ja nie mam wielkiego BMi, ale za to jestem stara
    założymy razem klub najpaskudniejszych bab, czy opamiętacie się wszystkie i przestaniecie pisac głupoty na swój temat? tongue_out
    nie ma obowiązku bycia piękna i szczupłą - poza tym to i tak nie gwarantuje szczęscia, więc zajmijcie się czyms pożyteczniejszym, niż porównywanie się z laskami mijanymi na ulicy
  • joanna05 28.06.18, 23:12
    No wreszcie ktoś napisał, że nie ma! smile Jasne, że to miłe, ale serio - nie przywiązywałabym do tego aż tak dużej wagi. Ważniejsze, żeby się nie zamartwiać, no nie?
    Ja jestem stara, mam ciut za duże BMI, ale dużo tańczę, trochę biegam, raczej cieszę się życiem, mam cudowną pracę i fajnego psa! Nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej wink
  • tt-tka 29.06.18, 09:57
    lady-z-gaga napisała:

    > a ja nie mam wielkiego BMi, ale za to jestem stara
    > założymy razem klub najpaskudniejszych bab, czy opamiętacie się wszystkie i prz
    > estaniecie pisac głupoty na swój temat? tongue_out
    > nie ma obowiązku bycia piękna i szczupłą


    Lady, dzieki za ten glos big_grin
    Nie ma obowiazku, a i tak stale trzeba to przypominac tongue_out
    Na pocieche dodam, ze kiedys pewna dziennikarka dla hecy zamiescila ogloszenie towarzyskie tresci nastepujacej "jestem stara, gruba i brzydka, tel xxx" i odzew miala juz od siodmej rano dnia nastepnego (prasa trafia do kioskow ok. szostej) - przez kilka tygodni wysluchiwala, ze kochanego ciala nigdy za duzo, wiek nie ma znaczenia, a uroda jest w oku patrzacego, za to tak szczera i otwarta kobieta na pewno warta jest grzechu, nawet platnego big_grin
  • lady-z-gaga 29.06.18, 10:06
    Bo życie wciąż udowadnia, że pociągająca kobieta to kobieta chętna big_grin reszta jest mniej ważna big_grin
  • skat_0 28.06.18, 22:40
    Oj ja tez galaretka, i do tego mam wrażenie, ze odkąd zaczelam jezdzic rowerem celulit wylazl jakis mocniejszy. Mnie gubi podjadanie przy trzylatku niejadku i cukier...
  • biala_ladecka 28.06.18, 22:42
    Ja wczoraj zgrzeszyłam paczką pringlesów w kinie. Jesteśmy tylko ludźmi... wink

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • beverlyja90210 29.06.18, 17:03
    Zjadłaś cała paczkę chipsów na raz??? Wow
  • hosta_73 29.06.18, 22:10
    Z palcem w nosie 😁

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • bib24 29.06.18, 09:29
    Mnie tu wygląda, że masz podwyższoną insulinę. Objawy pięknie pasują.

    Jak jechałaś na warzywach to pewnie bez smaku, gotowane bez soli albo na parze? Bez tłuszczu? To prawie każdemu obrzydnie. Nośnikiem smaku jest tłuszcz, tłuszcz też hamuje apetyt.

    Spróbuj trochę włoskich przepisów na warzywa, np gotujesz krótko brokuł (maks 6 minut), po ugotowaniu polewasz porządną porcją dobrej oliwy z oliwek (tak kilka łyżek) na której maks minutę podsmażyłaś sporo czosnku i posiekanego chili. Do tego sól i pieprz. Nie dość że to jest dużo smaczniejsze to jeszcze najada. Ten sam brokuł bez tłuszczu gotowany na parze zazwyczaj przestaje smakować już po 2 podejściu, potem smakuje jak wióry i nie idzie tego przełknąć.

    Kup sobie książkę Kod otyłości Funga. Świetnie wyjaśnia skąd się bierze podwyższona insulina i otyłość i jak z tym walczyć. To nie jest kwestia wyglądu, ale podwyższona insulina prowadzi do wielu chorób. Rozwiązania są proste i naprawdę łatwo je wprowadzić i spokojnie można utrzymać na resztę życia. Tym bardziej, że na tej metodzie spokojnie można jeść lody. McDonalda to jednak chyba nikt nie poleca.
  • biala_ladecka 29.06.18, 10:14
    Mi po obiedzie w stylu porcja kaszy i parowane warzywa dobrze robia dwa kawalki konkretnej gorzkiej czekolady. Przestaje "cos za mna chodzic".

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • edor67 29.06.18, 19:16
    Ja musiałam zachorować, żeby wziąć się za siebie. Od 3 lat biegam, jeżdżę rowerem, zdrowo się odżywiam. Nauczyłam się żyć z chorobą, chociaż było ciężko. Ważyłam 85 kg, teraz 55
  • hosta_73 29.06.18, 22:11
    Wow! Szacun, naprawdę 👍

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • lady-z-gaga 29.06.18, 20:07
    do obejrzenia, posłuchania, zanucenia, pomyślenia smile
    www.youtube.com/watch?v=KqR7UGj_jEQ&feature=youtu.be
  • anika772 29.06.18, 20:41
    Zaczęłaś się ruszać, wytrwaj w tym! Na razie to nieistotne, że Cię "nie wciągnęło", w końcu znajdziesz coś co kochasz, a może nie znajdziesz nigdy, ale pokochasz to uczucie zmęczenia po treningu. Tylko nie przestawaj!
    Co do jedzenia, ja się nie dziwię że rzucasz się na Maca, jeśli wcześniej przez tydzień jadłaś tylko warzywa! Do dietetyka może byś poszła?
    Ładne dziewczyny nie znikną, to pewne. Pamiętaj jednak, że zawsze gdzieś jest ktoś, kto Ci zazdrości figury.
    Adoratora poszukaj, wybije Ci z głowy te głupstwasmile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka