Dodaj do ulubionych

Rzekoma pomoc

20.07.18, 00:21
Miałyście albo macie takie sytuacje? Czyli ktoś deklaruje, że Wam w czymś pomoże, ale jak co do czego przyjdzie, to okazuje się, że na jego warunkach, wtedy, kiedy jemu pasuje, a najlepiej jeszcze, to zamiast czynności X on zrobi czynność Y, bo tak mu wygodniej. Plus aluzje i komentarze, jak ktoś się stara, a wy nie doceniacie.
Koleżanka mi się żali na coś takiego, sprawa o tyle istotna, że na razie z tej pomocy zrezygnować nie może. Sama zresztą byłam świadkiem, osoba pomagająca zmienia ustalenia, godziny, krytykuje dziewczynę, rzuca aluzjami, że dopiero ona dobrze i właściwie zajmuje się tą sprawą.
Mam ogromne uczulenie na coś takiego, niedawno doświadczyłam czegoś w tym stylu w rodzinie, podziękowałam bardzo grzecznie i kategorycznie, acz uprzejmie ucięłam. Prawdopodobnie był foch, ale to już nie mój problem. Co jednak zrobić, kiedy bez tej pomocy nie da się obejść, nie można odmówić, a ktoś nie robi tego, co trzeba, tylko jakby obok i jeszcze przekracza granice?


--
Just gonna stand there and watch me burn
Obserwuj wątek
    • bergamotka77 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:28
      Najlepiej byc niezależnym. Może to banał, ale Polacy za bardzo wiszą na dziadkach, babcie robia za bezplatne opiekunki i albo np. podrzucaja im dzieci na pół lata. Dziadkom głupio czasem odmowic ale szczęśliwi też nie są i stawiają warunki licząc, że rodzice się rozmysla... Bo o coś takiego tu chodzi?

      --
      "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
      • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:35
        Absolutnie nie. Koleżanka miała operację, ma dużego psa, którego trzeba wyprowadzić 3 razy dziennie. Nikt z rodziny nie chciał jej tego psa wziąć na czas rekonwalescencji. Znalazła się znajoma z osiedla, która podjęła się wyprowadzania. Miała przychodzić np. o 9 - już w drugi dzień po wypisie kumpeli była o 7.30 i zbudziła ją domofonem. Powinna przyjść wieczorem, między 20-21, a przychodzi o 18 i pies długo jest potem niewysikany itp. Nigdy nie wiadomo, kiedy przyjdzie. Uprzedzając, to nie była operacja na NFZ, kumpela dużo wydała na zabieg jak na swoje możliwości, leki po zabiegu, miała 1 bezpłatną kontrolę i zdjęcie soczewek, a następne wizyty (konieczne) już płatne. Nie stać ją na hotelik albo płatną petsitterkę, zresztą tylko tę babkę znalazła. I co najważniejsze, pani cały czas robi jej uwagi, że z nią to pies to i tamto, że trzeba to i śmo (pies zadbany BTW) i że nie chce do domu wracać (z podtekstem, że mu tam źle wink). Krytykuje ją jak teściowa matkę noworodka wink.
        Powiedziałam jej, że niestety musi to przetrzymać, no bo co tu wymyślić innego.

        --
        Just gonna stand there and watch me burn
        • szarsz Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 01:02
          Współczuję ogromnie, sytuacja wygląda na patową sad

          Może gdzieś się udzielała, ma jakąś grupę na fejsie? Niech szuka kilku osób, ale mniejszego obciążenia, kogoś, kto by przychodził tylko rano, kogoś na wieczór. Albo przez jakieś oficjalne wolontariaty? Przecież nawet biblioteki mają wlontariackie donoszenie i odnoszenie książek.
        • cauliflowerpl Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 07:54
          Aaaa, popatrz, nie czytałam tego ale sama przykład z psem podałam.
          No nie, nie uprzedzanie i krytykowanie to przesada, a jak się podjęła, że będzie o tej danej godzinie, to niech będzie.
          Bez sensu, po co ludzie się pakują w coś, czego potem nie mogą zrealizować?

          Psa najlepiej "wcisnąć" innemu psiarzowi, oni bywają w tej kwestii i punktualni i bezproblemowi - i tak idzie wysikać swojego.
        • annpierle Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 08:22
          Ja tylko w kwestii formalnejanej.
          Nie żebym die czepiala, ale jest tyle samo godzin od 20 ej do 9 ej co od 18 ej do 7 ej. Czyli pies jest niewysikany tak samo dlugo wg rozkladu kolezanki i rozkladu " pomocy".
          Co do cierpietniczych wymowek pomocy, chyba mozna tylko zacisnąć zeby zgodnie z zasadą: " jak się nie ma co sie lubi, to sie lubi ..."
            • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 08:59
              Pancie tak oczy bolą, że w nocy długo nie zasypia. Jest po zabiegu szpitalnym. Ledwo się widzi rano w lustrze, żeby się wyszykowac na otwarcie drzwi. Ja akurat nie dziwię się, że się krępuje i że jest niewyspana.

              --
              Just gonna stand there and watch me burn
              • nowi-jka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:22
                ale angazowac kogos 3 razy dziennie za free do psa to sie juz nie krępuje - weż dziewczyno bo zaczyna to byc zalosne

                --
                Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
                • profes79 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:49
                  Ale jak już się ktoś zadeklaruje, że będzie przychodził te trzy razy dziennie to albo niech robi to w godzinach takich jak prosi właścicielka psa albo od startu niech powie "sorry, nie mogę przychodzić o 9 i 22 ale mogę o 7:30 (bo przed pracą) i o 19 (bo o 22 to już się rozglądam za poduszką przed kolejnym dniem).

                  --
                  Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
                  • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 15:21
                    Autorka pisze, że w międzyczasie była na ten temat rozmowa i pomagająca jednoznacznie dała do zrozumienia, że jej taki luźniejszy grafik bardziej pasuje.
                    Kto do kogo twoim zdaniem ma się dopasować w takiej sytuacji? smile
                    Mnie uczono, że ten komu się wyświadcza przysługę, zwłaszcza jeśli ta przysługa polega na gratisowym lataniu do kogoś przez miesiąc 2-3 razy dziennie smile
                    Cała ta sytuacja jest groteskowa - koleżanka autorki nie daje od siebie literalnie NIC, w prezencie dostaje od innej znajomej wyprowadzanie psa, a wymagania (i pretensje) takie, jakby kogoś w tym celu zatrudniła i zapłaciła za to kupę kasy.
                    PS. Nieodparcie przypomina mi to opisywane kiedyś w prasie fochy obdarowywanych świątecznymi paczkami biednych rodzin, które miały do ofiarodawców pretensje, że w paczkach były adidasy nie tej marki co chciały (czy coś takiego)





                    --
                    "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
              • ewa_mama_jasia Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:46
                O ile rozumiem problem, o tyle nijak nie rozumiem konieczności szykowania się do otwarcia drzwi. Kobieta jest chora, po zabiegu szpitalnym, lezy w łóżku. Sama sobie komplikuje życie, fundując sobie szykowanie się do otwarcia drzwi. Przygładzić włosy (albo i nie), założyć szlafrok (albo i nie) i wszystko w temacie.

                --
                Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
                  • karen_ann Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 13:48
                    To o 9 juz jej się tak szybko polepszy znajdzie rękaw szlafroka? No przestań?
                    Mimo wszystko temat jest nieadekwatny. Pomoc nie jest rzekoma powinnaś odwołać. Pomoc jest ale wcześniej..pies wybiegany a pancia trochę niedospana i nieuczesana. Następnym razem będzie na pewno tłum ematek do pomocy z lepszą ofertą za dziękuje wink
        • nowi-jka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 08:55
          no to chyab rozumeim ta pomagającą, trudno własne zycie ustawiac pod cudzego psa, i tak cud ze przychodzi, jesli koleznce pomoc nie psauje zawsze moze znaleśc kogos innego ale ze raczej nie ma alternatywy to niech sie cieszy ze pies ma z kim wyjsc - niestety

          --
          Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
          • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:16
            Pomagająca co innego mówiła, a co innego robi, i o to chodzi w tym wątku. To, że może jej pasować tak czy siak, to jest oczywiste. To, że proponuje/zgadza się na 9, a budzi kogoś o 7.30 już nie jest normalne.

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • nowi-jka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:21
              tylko wiesz gdyby to chodziło o jedno wyprowadzenie to byłoby brzydko ale to jednak jest ciagłe 3!!!!! razy dziennie, moze akurat musiala byc gdzies wczesniej niz o 9 i wobec powyzszego co miała zrobić? zadzwonic i powiedziec wiesz jutro nie przyjde o 9 bo musze załatwic cos innego? fakt mogla zadzwonic i powiedziec ze bedzie wczesniej ale moze jej sie przypomniało gdy juz nie wypadało dzwonić

              --
              Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
        • seaborgium Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:42
          Między 7 rano, a 18-19 jest taka sama przerwa jak między 9, a 20-21, więc pies musi czekać tyle samo. Rozumiem, że koleżanka na zwolnieniu chciałaby sobie pospać.Ale jak się kogoś prosi o taką dość upierdliwą przysługę to można się trochę dostosować. To nie to samo, co poproszenie o pomoc w malowaniu ścian, a otrzymanie pomocy w kładzeniu kafelek.
          • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:57
            Ok ona by się dostosowała, gdyby o tym wiedziała, bo co zrobić. Ale pani podaję inną godzinę, przychodzi jeszcze o innej i to z dużą różnicą.

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • karen_ann Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:18
              Tak są to niedogodności ale finalnie pies jest wyprowadziny i usługa zrobiona wink jest przyslowie w tym kontekście: darowanemu koniowi...tylko to nie byla usługa tylko jednostronna przysluga.
              Z innej strony jest taki typ ludzi którym inni niechętnie pomagają jak twoja kolezanka, zamiast wyluzować i docenić z wadami osobę pomagającą to ciągle niezadowolona. W sumie nikt inny się nie zglosił.
              Najlepiej by wyszlo gdyby zapłaciła.
              Ja bym nie chciała takiej osobie pomagać, bo finalnie tylko pani od psa została obmówiona za pobudkę.
              Są tez takie osoby którym ponagasz z chęcią. Znam starszą panią której jej "chłopak" krzywo połozył kafelki i ona była przeszczęsliwa ze on jej pomogł.
              Znam panią która zawsze wdzięcznie odwzajemni pomoc a to coś poda dla córki własnoręcznie zrobionego itd. I wtedy te relacje są symetryczne.
              W pomaganiu chodzi tez o docenienie i relację a czasem umiejętność przymniecia oka na niedoskonałości osoby pomagającej, na niedogodnosci w stylu no pani musiała wstać otworzyć drzwi o 7.
              • karen_ann Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:29
                Aczkolwiek zgadzam się ze jednostronne łamanie umów bez zapowiedzenia jest nie ok.
                Znam tez ludzi ktorzy dewaluują pomoc bo nie lubią być coś komuś winni albo się rewanzować.
              • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:32
                No, o krzywe kafelki nie byłabym jednak wdzięczna. O psa tak, mimo wszystko, ale tu chyba każdy z nas ma swoją tolerancję, co jest w stanie znieść w ramach pomocy.

                --
                Just gonna stand there and watch me burn
                • karen_ann Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:42
                  Ja o kafelki tez bym nie była wdzięczna dlatego ta pani mnie tak zadziwiła. Piszę tylko ze sa rozne typy ludzi.tacy co powiedzą przyszła wcześniej nic sie nie sta i ja to z wdziękiem ogarniaja a sa tacy co ciagle im mało i dupę obrobią. Ciekawe czy wiele osób by się tak zgodzilo za dziekuje bo myslę ze pani nie z tych cow podziece ciasto i kawe podeśle a pół miasta powiadomi o swojej krzywdzie porannej pobudki
        • niutaki Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:48
          A może przez jakieś stowarzyszenie prozwierzęce poszukać wolontariusza który by pomógł? Często na fb takie akcje są. Moze w ten sposób?

          --
          Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
            • niutaki Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 13:45
              mozesz napisać jakie to miasto? moze ematka ogarnie? juz tu byly podobne akcje smile


              --
              Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
          • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:03


            > A może przez jakieś stowarzyszenie prozwierzęce poszukać wolontariusza który by pomógł?

            A wiadomo to na kogo się trafi? W ogłoszeniu trzeba koniecznie napisać: "Punktualność obowiązkowa, spóźnienie powyżej 15 min. skutkuje obcięciem premii. Wymagane referencje" smile




            --
            "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
      • iwoniaw Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:05
        Polacy za bardzo wiszą na dziadka
        > ch, babcie robia za bezplatne opiekunki i albo np. podrzucaja im dzieci na pół
        > lata. Dziadkom głupio czasem odmowic ale szczęśliwi też nie są i stawiają warun
        > ki licząc, że rodzice się rozmysla


        No chyba jednak nie do końca o coś takiego chodzi; stawianie warunków w takiej sytuacji jest ok jak najbardziej, ale na etapie, gdy ktoś pyta o możliwość "podrzucenia" dziecka. Sama kiedyś awaryjnie wspomagałam koleżankę, której matka najpierw sama z siebie, nieproszona (!) naciskała, żeby "nie zapisywać Krzysia na letni dyżur do przedszkola, po co dziecko ma w mieście siedzieć, skoro ona go weźmie na daczę na wieś", a gdy rekrutacja na letnie dyżury była już zamknięta i pozamiatane, wtedy nagle kochana babunia zaczęła mieć mnóstwo obiekcji, począwszy od "ale jak to nie dasz rady przyjeżdżać do nas już w piątek po pracy, tylko dopiero w sobotę rano", skończywszy na "nie wiem, czy dam radę aż przez dwa tygodnie" (wcześniej dziewczyna wielokrotnie się upewniała, czy na pewno w tym terminie i przez taki okres babcia jest zdecydowana przejąć wnuka). Ja akurat miałam małe dzieci i możliwość przygarnięcia jeszcze jednego na działkę, więc koleżanka przywiozła Krzysia i okazało się, że wówczas głównym problemem jej matki stało się drążenie "ale jak to go zabierasz, co z nim zrobisz, gdzie ty go zawozisz, kto to w ogóle jest" i niemal zmieniła zdanie, ale dziewczyna podziękowała uprzejmie za dotychczasową pomoc i tyle. W następnych latach dziecko oczywiście było już "zabezpieczone" przez całe wakacje przez dyżurne placówki, wypoczynek zorganizowany i opiekę innych osób niż babcia - która, zgadnij co? - tak, ma "mało kontaktu z wnukiem" (nie, nikt jej nie broni przyjeżdżać). Więc różnie to bywa, także z "wykorzystywanymi" dziadkami. A wracając bliżej tematu wątku - takiej "pomocy", w czasie której zmieniają zasady i pozwalają sobie na niewybredne komentarze i pouczenia podejmują się najczęściej osoby, które w inny sposób raczej nie miałyby okazji przejąć nad kimś choćby częściowej kontroli, a uwielbiają to - i w gruncie rzeczy dobrze robią sobie przede wszystkim. Fakt, jak się już taką pomoc przyjęło i nie ma możliwości manewru za wielkich, to pozostaje zacisnąć zęby i wyciągnąć wnioski na przyszłość.



        --
        "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
    • milamala Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:28
      Oj mam mam, podczas opisu stanal mi przed oczami moj tesc jako zywo, on "pomaga" ale tylko w tym co sam sobie wybierze (przy remoncie ogrodu, potrzebowalismy jego pomocy przy przewozie materialow bo mial ku temu mozliwosc to nie, bo mu sie nie chce, ale on za to lubi plytki klasc, do czego sie kompletnie nie nadawal i potrafil przyjsc jak nas nie bylo i te plytki nam klasc). Koszmarna osobowosc i tez podziekowalismy i tez byl foch, ze nie docenilismy.
      Mysmy sobie z nim nie poradzili, musielismy sobie radziec w inny sposob i o pomoc prosic innych. Moj tesc jest niereformowalny.
      • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:38
        Tak, tylko rzecz w tym, że pomagający wcale za bardzo nie pomaga, a robi wokół siebie dużo zamieszania. Z drugiej strony, bywają sytuacje, kiedy właśnie bez tej nawet bardzo kulawej pomocy nie idzie się obejść, bo np. nie wolno ci robić różnych rzeczy po operacji.

        --
        Just gonna stand there and watch me burn
          • ertyla Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 05:50
            Jola ma rację.
            Poprosić kogoś innego lub komuś zapłacić.
            Nie ma kady, bo wydała na operację?
            To niech pożyczy, albo weźmie sobie mały kredyt na swoim koncie orzez Internet.

            Ma psa i powinna wiedzieć, że musi się liczyć z ewentualnymi kosztami.
            Tak, jak ludzie mający dzieci muszą wiedzieć, że zapłacą za żłobek, przedszkole, czy opiekunkę.
        • jatojagodnik Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 08:33
          No ale jak to nie pomaga? Pies jest wysikany i wybiegany. A o to przecież chodziło. Wszelkie inne niedogodności trzeba wziąć na klatę i trochę się z nimi przemęczyć. Dogadywanie puszczać mimo uszu. Może znajoma jest po prostu przewrażliwiona. Przecież tekst, że pies nie chce wracać do domu wcale nie oznacza, że psu jest w domu źle. A nawet jak źle - w sensie, że by wolał cały dzień brykać na dworze - to nie jest to żaden powód do wyrzutów sumienia dla koleżanki. Większość psów wolała by być na nieustającym spacerze.
          • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 08:45
            "No ale jak to nie pomaga? Pies jest wysikany i wybiegany. A o to przecież chodziło. Wszelkie inne niedogodności trzeba wziąć na klatę i trochę się z nimi przemęczyć"

            100/100


            --
            "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
            • zurekgirl Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:25
              Tez tak sadze. Co wiecej, gdybym zdecydowala sie pomoc komus uziemionemu w domu, w wyprowadzaniu psa, to rowniez zalozylabym, ze uziemiona osoba siedzi w domu i jest w stanie otworzyc mi drzwi na minute zakladania smyczy psu, nawet jesli jest polprzytomna i w rozmemlanym szlafroku. Komentarze? Trudno, ludzie sa rozni, rozne rzeczy wygaduja, na miejscu wlascicielki staralabym sie przekierowac rozmowe na inny tor i dziekowalabym z poklonami wlacznie za darmowe uslugi.
              • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:47
                No ale skoro autorka zatytułowała wątek "rzekoma pomoc" to najwyraźniej uważa, że tej pomocy w ogóle nie ma. smile

                --
                "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
                • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:57
                  Uważam, że pomoc z przytykami i jakimś takim nie wiadomo czym w pakiecie to pomoc trudna do przelkniecia. A znam to, bo moja mama pomaga w ten sposób. Bardzo prędko z tej pomocy zrezygnowałam, ale przez to wiele rzeczy zawaliłam, mogłabym być w o wiele lepszej pozycji zawodowej obecnie na przykład.

                  --
                  Just gonna stand there and watch me burn
                  • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:37
                    zlababa35 napisała:

                    > . A znam to, bo moja mama pomaga w ten sposób. Bardzo
                    > prędko z tej pomocy zrezygnowałam, ale przez to wiele rzeczy zawaliłam, mogłaby
                    > m być w o wiele lepszej pozycji zawodowej obecnie na przykład.

                    Rękami mamy to chciałaś darmowo załatwić?

                    Acha.

                    • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:59
                      Rozumiem, że rodziców niby nie wypada o nic poprosić? Ja mówię o dorywczych sytuacjach,kiedy nie mogłam na czas wykonać zlecenia, bo mi maleńkie dziecko z gorączką buczało i rzygało całą noc, a nie o stałym niańczeniu. Właśnie dlatego pracowałam w domu, bo z mojej poprzedniej pracy po opłaceniu niańki bym chyba ściany żarła. I chodziło o jednostkowe sytuacje, żeby czegos nie zawalić. W końcu zawalałam i środowisko wiedziało, ze nie jestem solidna,to i było mniej zleceń.

                      --
                      Just gonna stand there and watch me burn
                  • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:29
                    "Uważam, że pomoc z przytykami i jakimś takim nie wiadomo czym w pakiecie to pomoc trudna do przelkniecia"

                    Muszę przyznać, że im dłużej cię czytam, tym mniej rozumiem, jakim cudem - przy takim natężeniu złych emocji - te dwie kobiety zostały bliskimi znajomymi big_grin

                    --
                    "PZPR forował internacjonalizm i kosmopolityzm" (autor: czekam.na.lewice)
    • same-old_mona Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:30
      Kiedyś, jak starszak był wczesnym przedszkolakiem umówiłam się z teściową, że jak znajdę pracę to mi w razie potrzeby pomoże logistycznie w odbieraniu z przedszkola. Jak przyszło co do czego, na dzień przed rozpoczęciem pracy musiałam szukać opiekunki, bo mnie olała i nawet telefonu nie chciała ode mnie odebrać.
    • issa-a Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 00:45
      nie wiem o co dokladnie ci biega ale zawsze mam za uszmi powiedzenie
      "umiesz liczyc? licz na siebie"
      Nigdy w zyciu nie byłam zalezna od nikogo. Nawet jesli ktos oferował "pomoc" to zawsze mialam plan B, jesli wiedzialam, ze ta osoba jest mało wiarygodna.
      Np. moja osobista matka, ktora byla alkoholiczka (ukrytą), a ktorej dalam szanse (na opieke nad wnukami, bo chciała) i z dnia na dzien zostawila mnie na lodzie, kiedy poprosilam, zeby jednak nie pila w czasie opieki nad wnukami. Moja matka obróciła sie na pięcie, i nie mowic nawet "do widzenia" poszla sobie w cholerę, obrażona.
      Jednak poradziłam sobie,wtedy, co uważam za swój osobisty sukces.
    • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 01:10
      "Co jednak zrobić, kiedy bez tej pomocy nie da się obejść, nie można odmówić, a ktoś nie robi tego, co trzeba, tylko jakby obok i jeszcze przekracza granice?"

      Zrobić sobie coś w rodzaju wewnętrznego bilansu zysków i strat - jeśli dojdziemy do wniosku, że nasze osobiste korzyści przeważają nad stratami, wówczas będzie łatwiej znieść wszystkie związane z tym uciążliwości wink




      --
      "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
      • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 01:22
        Warto też spróbować wizualizacji - wyobrazić sobie, że pomoc ze strony tej osoby jest zerowa i w jakiej wówczas byśmy byli sytuacji.

        --
        "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
    • lodomeria Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 01:16
      Sąsiedzkie grupy na facebooku.
      Zazwyczaj jest to jakieś pożyczanie sprzętów, zapraszanie do ogrodu na klęskę urodzaju owoców czy dzielenie się kwiatami, oddawanie biletów do kina i polecanie złotych rączek. Ale już bylam świadkiem tego, jak parze, której urodziły się bliźniaki a matka zapadła na depresję poporodową, sąsiedzi za free pomagali przez 2 miesiące (para z zagranicy, żadnej rodziny ani bliskich znajomych na miejscu) prowadzić biznes (na szczęście sklepik, nie trzeba było wielkiej filozofii do stania za ladą) a inni sąsiedzi chodzili tam kupować.
      Rozwiązanie takiej kwestii jak wyprowadzenie psa czy upieczenie ciasta na imprezę to kwestia 5 minut od napisania posta.
    • anorektycznazdzira Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 07:13
      "Miałyście albo macie takie sytuacje? "
      Chyba nie, bo nie rozumiem, w czym problem. Albo pomoc mi JEST potrzebna i wtedy jest pomocą również na takich warunkach jak pasuje pomagaczowi, a ja jestem wdzięczna i nie kręcę nosem i nie stawiam swoich warunków- albo mi nie jest potrzebna, mówię dziękuję, nie trzeba, i tyle.
      Może rozumiem żal o te komentarze, bo to chyba chodzi o to że ktoś pomaga i wypomina oraz krytykuje że musi pomagać, tak? No to jasne, że burak. Natomiast przyjmowanie pomocy pod warunkiem spełnienia pełnego spektrum moich oczekiwań, wyznaczania pomagaczowi dat i warunków etc, to chyba coś nie teges.


      --
      'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
      • lodomeria Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 07:44
        No ale to działa też w drugą stronę: jeśli ktoś deklaruje pomoc, to niech to będzie rzeczywiście pomoc a nie dodawanie stresów osobie pod ścianą, która może podjęłaby inne decyzje, gdyby z góry wiedziała, że będę jej pomagać, ale nie na warunkach, jakie uzgodniłyśmy, tylko na swoich.
        • nowi-jka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:00
          tylko w tej sytuacji konkretnej to narzucanie pomocy byłoby gdyby ta sasiadka przychodziła proponowała wyprowadzac psa juz wysikanego a ona jest zbawieniem i dla psa i dla włascicielki psa

          --
          <*>
          http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
          • lodomeria Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:24
            Ja to widzę inaczej: gdybym wiedziała, że pies nie będzie mógł liczyć na wysikanie przed nocą, to albo bym przed zabiegiem przygotowała na to mieszkanie, albo przełożyła zabieg, albo szukała kogo innego. A tutaj umawiałam się, upewniałam trzy razy, że 21 będzie ok, a tymczasem masz babo placek.


            Nie chodzi o narzucanie pomocy, chodzi o to, że jak się deklaruje pomoc, to należy wziąć to na klatę i rzeczywiście pomagać.
            • iwoniaw Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:40
              chodzi o to, że jak się deklaruje pomoc, to należy wziąć to na klatę i rzeczywiście pomagać

              Otóż to, dokładnie tak to widzę.


              --
              Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
              Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
            • anorektycznazdzira Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 16:26
              W zakresie wysikania za wcześnie- mogę się zgodzić, ale była też krytyka wysikiwania za wcześnie.
              Gdyby ktoś mi za frajer pomagał i nie był do dyspozycji o 9, to bez mrugnięcia bym wstałą o 7:30, skoro sąsiadka nie może inaczej. Akurat personalnie ja byłabym dokładnie w takie sytuacji: tak, mogłabym o 7:30 ale a Chiny nie o 9 bo pracuję i urlopu na pomaganie brała przecież nie będę. BTW, jeśli sąsiadka może (musi?) przychodzić rano koło 7, to przecież inaczej zaczyna wyglądać wieczorny spacer o 19 czy kiedy to tam było.

              --
              'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
              • anorektycznazdzira Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 16:27
                Przepraszam, coś pokasowałam, leciało tak:
                W zakresie wysikania za wcześnie wieczorem- mogę się zgodzić, ale była też krytyka wysikiwania za wcześnie rano.

                --
                '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
        • 3-mamuska Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 18:46
          lodomeria napisała:

          > No ale to działa też w drugą stronę: jeśli ktoś deklaruje pomoc, to niech to bę
          > dzie rzeczywiście pomoc a nie dodawanie stresów osobie pod ścianą, która może p
          > odjęłaby inne decyzje, gdyby z góry wiedziała, że będę jej pomagać, ale nie na
          > warunkach, jakie uzgodniłyśmy, tylko na swoich.


          Jakich stresów ? Nieułożone włosy przed otwarciem drzwi?
          Mogą dać klucze. Albo poprosić o wysłanie sama będę za 10 minut.
          Ona siedzi w domu, wiec otwarcie drzwi wydanie psa to nic wielkiego.

          --
          -----------------
          Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
    • cauliflowerpl Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 07:47
      Nie, ale wielokrotnie bywałam proszona o pomoc a potem traktowano tę pomoc jako coś oczywistego i kolejne prośby przybierały coś na kształt rozkazów. Wyrobiłam sobie więc przekonanie, że albo pomagam na moich warunkach, albo nie pomagam wcale jak komuś nie pasuje.
      - możesz wyprowadzić mi psa po południu?
      - mogę, ale zaraz po pracy
      - a o której to będzie?
      - o 16
      - a o 17 nie możesz
      - NIE MOGĘ.
        • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:19
          Jeśli masz samochód, to tobie zawsze łatwiej jest podjechać do tej osoby, niż temu komuś chodzić wink Chyba, że dojazd związany jest z jakimiś wygibasami i uciążliwościami typu remonty dróg, objazdy, notoryczny brak miejsc do parkowania etc. Wtedy po prostu mówisz "Słuchaj, umówmy się przy skrzyżowaniu X podejdź tam o 10.30, ok? Bo mi będzie ciężko dojechać"

          --
          "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
          • cauliflowerpl Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 14:02
            Podjechac - oczywiscie. Ale ja mam do tej osoby pojsc do mieszkania, a na miejscu okazuje sie, ze mam jeszcze pomoc zaniesc do samochodu costam bo ciezkie a w ogole to wtedy ta osoba nie musi byc gotowa na czas bo przeciez nie czekam "na deszczu, wilki jakies..." tylko moge sie poprzygladac jak sie przebiera smile
            • peonka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 15:46
              Ehm... Ale jak masz kogoś zawieźć, to chyba jedziesz samochodem, czyż nie? Po co idziesz piechota do kogoś, kogo masz gdzieś podwozic?

              --
              Operacja psa osób bezdomnych:
              pomagam.pl/operacja_Fafika
        • hipinka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:21
          no właśnie, w czymś takim specjalizuje się moja szwagierka,
          przede wszystkim nie umie poprosić o pomoc, tylko rzuca aluzje, licząc na to, że się domyślisz (kiedyś mój mąż celowo udawał, że nie rozumie to w końcu zniecierpliwiona rzuciła: "a ty nie możesz się domyślić o co mi chodzi, tylko każesz mi się prosić smile )
          jak już w końcu przełamie swoją "dumę" wszystko musi być tylko na jej warunkach i jak jej pasuje
          przykład (jeden z wielu):
          mąż miał jej przewozić rzeczy, ona do niego dzwoni i mówi: w sobotę o 19.00
          mąż zaproponował inny termin, bo w sobotę o 19.00 mieliśmy gości
          ona: foch i "dziękuję za pomoc",po czym wykonała telefon do rodziny ze skargami, jak to brat nie chce jej pomóc smile




          • asia_i_p Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 13:15
            Tak robi moja teściowa.
            Nalegała, żeby mój mąż targał jej lodówkę w dobę po rwaniu ósemki - ja postawiłam veto, bo po rwaniu trzonowców po prostu nie wolno wykonywać tego typu wysiłku, bałam się, że się zerwie skrzep. Powiedziałam, że może to zrobić za dwa dni - powiedziała, że nie trzeba, zapłaci panom z firmy, żeby wnieśli, bo ona nie ma dzieci. Był tygodniowy foch.

            A jak katar ma, to lamentuje, jaki on biedny.

            --
            The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
    • przystanek_tramwajowy Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 07:55
      Jeśli tak jej żałujesz, to sama pomóż. Siedzisz w domu, ruch dobrze ci zrobi na figurę, a pomoc kumpeli na empatię i stosunki międzyludzkie. Najlepiej to wytykać innym, że czegoś nie robią albo robią to źle. N'est-ce pas, la mauvaise matrone?

      --
      Kazałam dzieciakowi wysiąść, mówiąc, że ze mną jej rodzice nie ustalali, że wraca z nami. Dzieciak przerażony, bo ona sama autobusami jeszcze nie jeździ i jak ona ma teraz wrócić. Powiedziałam jej by zadzwoniła do rodziców i odjechałam (by beatulek).
        • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:08
          Może jednak nie będziesz dysponować moim czasem? Koleżanka mieszka na drugim końcu miasta, jadę do niej 40 min. komunikacją.

          --
          Just gonna stand there and watch me burn
          • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:42
            zlababa35 napisała:

            > Może jednak nie będziesz dysponować moim czasem?

            A czasem sąsiadki dowolnie można?

            Koleżanka mieszka na drugim ko
            > ńcu miasta, jadę do niej 40 min. komunikacją.

            No i co z tego.
            Możesz się zobowiązać i słowa dotrzymać przynajmniej codziennie wieczorem.

            • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:47
              A niby dlaczego mam codziennie tracić parę godzin z życia? Mam konkretne zlecenia do wykonania, dziecko, pieniądze mi się same nie zarobią, obiad się sam nie zrobi. Koleżanka świetnie o tym wie. I tak była zadowolona, że na razie 2 razy byłam u niej przez większość dnia, przywiozłam obiad, drobne zakupy, 2 x dziennie wyprowadzilam psa, wywaliłam śmieci. W przyszłym tygodniu też będę. Pomagam, ile mogę, nie deklaruję niczego, czego nie mogę.

              --
              Just gonna stand there and watch me burn
            • triismegistos Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:59
              chyba.ze napisała:

              >
              > A czasem sąsiadki dowolnie można?
              >
              Ale sąsiadka SAMA zadysponowała swoim czasem i zdeklarowała się na pomoc, na określonych zasadach. Nikt jej noża do gardła nie przystawiał.


              --
              Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
              • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:03
                Dokładnie tak było. Ja jeśli pomagam, to tyle, ile mogę i mówię jasno. Nikt nigdy mi o to nie strzelił foch, przynajmniej z mojego pokolenia i znajomych. Bo że mama uważała wiele lat, że mam się domyślać, o co jej chodzi albo pędzić gdzieś z malutkim dzieckiem, bo ona nie umie znaleźć jakiegoś sklepu, to inna sprawa wink.

                --
                Just gonna stand there and watch me burn
      • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:04
        Do koleżanki jadę 40 minut komunikacja. A ja mam pracę do wykonania i nie mogę sobie pozwolić na codzienne przesiadywanie u kogoś. Sorry, ale całego dnia nie będę u niej spędzać. Już 2 razy byłam, przywiozłam obiad, wyprowadzilam psa, który szarpie mnie, kawał baby. Sorry, ale ja się psów boję, choćby tego, że się na spacerze pogryza. Mam cudze rozdzielac i w bliznach zostać? Dlatego m.in. sama nie mam psa, tylko o wiele mniej problemowe zwierzę.

        --
        Just gonna stand there and watch me burn
        • kota_marcowa Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:46
          Sorry, ale całego dnia nie
          > będę u niej spędzać. Już 2 razy byłam, przywiozłam obiad, wyprowadzilam psa, kt
          > óry szarpie mnie, kawał baby. Sorry, ale ja się psów boję, choćby tego, że się
          > na spacerze pogryza. Mam cudze rozdzielac i w bliznach zostać? Dlatego m.in. sa
          > ma nie mam psa, tylko o wiele mniej problemowe zwierzę.
          >

          Ha ha ha i to jest najlepsze podsumowanie całego wątku big_grin
          Sama sobie odpowiedziałaś. Niech koleżanka cicho siedzi i całuje panią po rękach, ze zupełnie obca osoba, za darmo jej taką robotę (2, czy 3 razy dziennie, codziennie) odwala.
          Jak miała na operację, to trzeba było sobie też odłożyć na opiekę dla psa, myślała, że przyoszczędzi? Cóż, chytry 2 razy traci tongue_out
          • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:50
            Wiesz, dla niektórych około 10 tysięcy za operacje to jest kawał kasy... Wiem, nie dla wąskich specjalistek na ematce. Dziewczyna ma działalność, więc chorobowe jej wypłaca bardzo skąpe, a pracy nie może na nowo podjąć, dopóki nie wydobrzeje. Jest mnóstwo ludzi, którzy żyją od przelewu do przelewu, dopinają miesiąc, ale nie są w stanie wygenerować zbyt wiele oszczędności. Normalne życie. Ja tak żyję odkąd poszłam do pracy i też tnę dodatkowe wydatki, jak tylko mogę, wtedy nie mam problemów z budżetem.

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • kota_marcowa Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:04
              Dlatego właśnie, pani powinna sąsiadkę po rękach całować, a nie wybrzydzać i krytykować, bo sama przyznajesz, że przysługa jest bardzo uciążliwa i nikt za darmo nie chciał się tego podjąć. Pomoc nie jest rzekoma, bo pies jest wybiegany i zadowolony.
              • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:06
                Wiesz, jak babcia wnuki nafutruje do wyrzygania słodyczami i posadzi przed tv do 22, to też pilnowała, ale jakby nie całkiem o to chodzi.

                --
                Just gonna stand there and watch me burn
                • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:16
                  zlababa35 napisała:

                  > Wiesz, jak babcia wnuki nafutruje do wyrzygania słodyczami i posadzi przed tv d
                  > o 22, to też pilnowała, ale jakby nie całkiem o to chodzi.

                  Noo.

                  Jeżeli mamusia chce mieć wnuki zabezpieczone to ok, jeżeli rząda czegoś więcej- niech za to zapłaci. I nie babci, ale niani.
                  Darmowej opiekunce nie stawia się wymagań i nie oczekuje niczego więcej niż sama jest w stanie zrobić.
                • 3-mamuska Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 18:55
                  zlababa35 napisała:

                  > Wiesz, jak babcia wnuki nafutruje do wyrzygania słodyczami i posadzi przed tv d
                  > o 22, to też pilnowała, ale jakby nie całkiem o to chodzi.
                  >
                  To raczej dzieciom szkodzi a tu pies jest ok i szczęśliwy.
                  A jak pomoc babci nie psuje to się płaci niani.
                  Albo się nie ma dzieci jak nie stać.



                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
          • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:11
            kota_marcowa napisała:

            > Niech koleżanka cicho siedzi i całuje panią po rękac
            > h, ze zupełnie obca osoba, za darmo jej taką robotę (2, czy 3 razy dziennie, co
            > dziennie) odwala.
            > Jak miała na operację, to trzeba było sobie też odłożyć na opiekę dla psa, myśl
            > ała, że przyoszczędzi? Cóż, chytry 2 razy traci tongue_out

            Koleżanka to skąpa cwaniara bez rodziny i przyjaciół. NIkt jej sam od siebie nie chce pomóc- ciekawe dlaczego?
            • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:16
              Bo praktycznie nie ma rodziny. Jedynaczka, rodzice nie żyją, jeden zapracowany kuzyn i ciotki w starszym wieku, które jakoś by nie chciały jeździć do kogoś i wyprowadzać wielkiego energicznego psa. Nie wiem, jak Ty, ale my z koleżanką już jesteśmy w tym wieku, że to rodzinie wypadałoby w czymś pomóc, a nie liczyć na pomoc starszych ludzi.

              --
              Just gonna stand there and watch me burn
              • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:25
                zlababa35 napisała:

                > Bo praktycznie nie ma rodziny. Jedynaczka, rodzice nie żyją, jeden zapracowany
                > kuzyn i ciotki w starszym wieku, które jakoś by nie chciały jeździć do kogoś i
                > wyprowadzać wielkiego energicznego psa.

                A pieskiem ogromnym i silnym kto się zajmuje jak koleżanka w pracy, na konferencji i w czasie jej pobytu w szpitalu? Ma wtedy opiekę za free?

                Nie wiem, jak Ty, ale my z koleżanką j
                > uż jesteśmy w tym wieku, że to rodzinie wypadałoby w czymś pomóc, a nie liczyć
                > na pomoc starszych ludzi.

                Wnioskuję, że jesteś po 40stce zatem.
                Twój małżonek/konkubent lub dzieci nie mogą uprzejmie podjechać do "cioci" i pomóc czy ICH czasem nie wolno ci dysponować?
                Samochodu nie macie, że tak biedna musisz się komunikacją przez te 40 min tłuc?
                >
                • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:34
                  Nie mam małżonka,jestem niestety samotną matką,która musi przyłożyć się ostro do roboty,a nie codziennie robić sobie towarzyskie wyprawy. Dziecko za młode na takie podróże z przesiadką i wyprowadzanie byka, bo go nie utrzyma i jeszcze może zostać pogryziona przez obce psy. tak,jestem tak biedna,ze nie mam samochodu. Oraz wielu innych rzeczy. Coś jeszcze potrzebujesz wiedzieć?

                  --
                  Just gonna stand there and watch me burn
                  • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:50
                    zlababa35 napisała:

                    > Nie mam małżonka,jestem niestety samotną matką,która musi przyłożyć się ostro d
                    > o roboty,a nie codziennie robić sobie towarzyskie wyprawy.

                    Po co zatem dajesz się wkręcać starej pannie w jej wydumane problemy, co to do apteki daje radę pomykać, a psa już nie ogarnia?
                    Zajmij się swoim dzieckiem, koleżanka jak widać z tych, które stać na doskonałe jedzenie i " zadbanie" o psa, a resztę wyjęczy i wyżebra żeby przyoszczędzić.
                    I skoro po zabiegu nie ma nikogo na stałe przy sobie na czas rekonwalescencji to znaczy, że doskonale sobie jak na te warunki radzi.

                    Dziecko za młode na
                    > takie podróże z przesiadką i wyprowadzanie byka, bo go nie utrzyma i jeszcze mo
                    > że zostać pogryziona przez obce psy.

                    Sąsiadka nie naraża się na to samo?
                    Gdyby moja mama wpadła na pomysł ww "pomocy" szybko wybilibyśmy go jej z głowy.

                    tak,jestem tak biedna,ze nie mam samochodu
                    > . Oraz wielu innych rzeczy

                    Tym bardziej zajmij się sobą. Koleżanka pilnowała Ci dziecka jak potrzebowałaś REGULARNIE wychodzić czy nawet nie przyszło Ci do głowy jej o to zapytać?


              • bergamotka77 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:29
                Czyli klasyczna stara panna. Wzięła psa to musi o niego zadbać. Sorry ale wydatków na dziecko nie ma to przyoszczedzi.

                --
                "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
      • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:06
        Nie jestem w stanie codziennie spędzać po półtorej godziny w komunikacji miejskiej, żeby komuś wysikac psa. Pracuję. Dwa razy byłam, zresztą z obiadem. Pies wielki i szarpie. Jak się z jakimś by pogryzl to bym uciekła, a nie rozdzielała. To nie jest zadanie umyj podłogę.

        --
        Just gonna stand there and watch me burn
          • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:11
            Ale nie wciskam koleżance, że pomogę, zresztą mnie o to nie pytała. Szukała ludzi w bliskim sąsiedztwie. Gdyby mnie spytała, uczciwie bym się tego nie podjęła, bo musiałabym chyba u niej zamieszkać. Nie mam problemu ze szczerą odmową.

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • nowi-jka Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:15
              ale pomoc która otrzymuje od tamtej polezanki nei jest rzekoma jak to nazwalas w tytule jest pomoca realną i to ogromną bo jak widzisz wiekszosc jednak - tak jak ty - sie nei chec podjac bo to ogromne obciazenie i nie ma problemu z odmową. Tylko co gdyby samych takich asertywnych kolezanka miała w sasiedztwie? Czy to by jej pomogło bo wszyscy konkretnie odmówili bo nie moga swojego zycia dostosowac do jej psa? czy dzieki temu pies byłby wyprowadzony? Niech dalej szuka jelenia który bedzie pomagal pod jej dyktando albo niech to zleci wtedy bedzie dyktować warunki realizacji usługi. Wiele padło tu przykładów rzekomej pomocy ale twoj opisany przypadek nie jest rzekoma pomoca tylko bardzo duża pomocą za która koleznka powinna byc naprawde wdzieczna.

              --
              Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
              • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:19
                Chodzi mi o ustalanie warunków pomocy i zmienianie ich w trakcie. Ktoś, kto się czuje źle po zabiegu ma prawo się wkurzyc, jeśli budzi się go o 7.30, a obiecalo się 9 dzień wcześniej. Nie prościej od razu powiedzieć, że inne godziny pasują?

                --
                Just gonna stand there and watch me burn
                • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:20
                  Znajoma tak robiła synowej. Mieszkała niedaleko, dzwoniła z domu, że wychodzi i dziewczyna ma przyszykowac dziecko na spacer. Jeśli się okazywało, że dziecko ma właśnie jeść albo śpi, to był foch.

                  --
                  Just gonna stand there and watch me burn
                • triss_merigold6 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:36
                  No bez jaj. O ile mam doświadczenia z pomocą w wersji niekoniecznie pożądanej, o tyle tutaj widzę gruuuubą przesadę. Pani wstanie, otworzy, poczeka aż znajoma wróci z psem ze spaceru i pójdzie spać dalej.
        • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:28
          zlababa35 napisała:

          > Nie jestem w stanie codziennie spędzać po półtorej godziny w komunikacji miejsk
          > iej, żeby komuś wysikac psa. Pracuję.

          A pani pomagająca ma swoje życie i obowiązki. Swój czas. I przekłada to PONAD czyjegoś psa.

          Pies w
          > ielki i szarpie.

          Tylko ciebie szarpie?

          Jak się z jakimś by pogryzl to bym uciekła, a nie rozdzielała.
          > To nie jest zadanie umyj podłogę.

          Dokładnie.

          Jak się chce mieć pomoc na swoich warunkach, to się za nią płaci. Resztę się bierze z całowaniem po rękach i siedzi cicho.
          • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:32
            Pani ponoć chętnie na to się zgodziła, bo nie pracuje, a niedawno umarł jej pies. Myślisz, że ktoś komu nie pasuje i ma swoje obowiązki, zobowiąze się do pomocy 3 razy dziennie?

            --
            Just gonna stand there and watch me burn
            • triss_merigold6 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 09:37
              Myślę, że w trakcie mogła uznać, że jednak niekoniecznie. Niemniej, znalezienie kogoś do wyprowadzania za darmo dużego psa nie jest łatwe więc tu znajoma nie powinna foszyć.
              • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:01
                Nie. Wystarczyłoby, żeby pani konkretnie trzymała się podanych godzin, może się trzymać swoich propozycji, ale jednak trzymać. Jeśli wiem, że mam rano wstać, to i ciężko chora wstanę, nagła pobudka dla chorego, który smacznie śpi zagrzebany w betach, bo odsypia ból, jest wkurzająca. No i po co te różne uwagi i odcinki? Sąsiadka nie pracuje, to może skakać cały dzień nad psem, wiadomo, że pracująca osoba nie będzie w stanie koncentrować swojego życia na psie (a jest zadbany, szczepiony, odpowiednio karmiony itp.)

                --
                Just gonna stand there and watch me burn
                • jatojagodnik Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:20
                  Jak dla mnie uwaga, że pies nie chciał wracać do domu wcale nie oznacza, że pies nie kocha swojej pani i jest źle zaopiekowany. Oznacza, że pies dobrze się bawił na spacerze - jak 99% psów - i z radością przeciągał by ten spacer w nieskończoność. Zmiana godziny wyjścia z psem też nie musi byc spowodowana bezmyslnością lub złośliwoścąa pani. Wystarczy, że zerknęła na progoze pogody i zobaczyła, że za półtorej godziny prognozują burzę - więc zebrała się wcześniej i pobiegła wyprowadzić psa. Lub zadzwoniła do niej koleżanka i zaproponowała wypad do lasu, i trzeba było jednak wyjść z psem wcześniej. Lub zapomniała, że miała umówionego lekarza. scenariuszy można wymyślić mnóstwo, i wcale nie trzeba od razu robić z kobiety upierdliwej i złośliwej baby, która nie daje się wyspać ozdrowieńcowi
                • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:21
                  zlababa35 napisała:

                  > Nie. Wystarczyłoby, żeby pani konkretnie trzymała się podanych godzin

                  big_grin

                  > Jeśli wiem, że mam rano wstać,
                  > to i ciężko chora wstanę,

                  Czyli jednak mogłaby sama ogarnąć temat?

                  nagła pobudka dla chorego, który smacznie śpi zagrzeb
                  > any w betach, bo odsypia ból, jest wkurzająca.

                  Serio?
                  Kiedy koleżanka się zorientowała, że pies nie zniknie- po zabiegu?

                  > Sąsiadka nie pracuje, to może skakać cały dzień nad psem,

                  big_grin big_grin big_grin

                  wiadomo, że prac
                  > ująca osoba nie będzie w stanie koncentrować swojego życia na psie

                  Koleżanka poza chorobą nie pracuje? big_grin


                • karen_ann Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:25
                  Moze skakać? Szybko dewaluujesz pomoc kogoś. Moze ma umowionego lekarza i ciekawe zycie towarzyskie. Swoja drogą umiejetność rozmowy z panią tez stoi pod znakiem zapytania, nie wystarczyło zapytac ze umawiałysmy się na 9 czy mozemy się tego trzymać. Moze by sobie wyjasniły co się stało ze pani przyszła o 7..
                  Jak ktoś nie pracuje to nie znaczy ze przychodzenie 3 razy dziennie to nic takiego
                  • zurekgirl Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:34
                    A moze o 21 chce zasiasc z tylkiem na kanapie i serial ogladac. Na przykladzie mojej mamy, ktora przez dlugi czas nie pracowala po smierci taty: ludzie nagle zaczeli jej zwalac na glowe najrozniejsze sprawy do zalatwienia, pomocy, ogarniecia, omowienia. Wiecie, taka przysluga dla mamy, zeby sama w domu nie siedziala, nie myslala. Ostatecznie moja mama paru osobom bardzo twardo sie postawila, lacznie z zakonczeniem jednej znajomosci. Latwo dysponowac cudzym czasem, silami, energia.
                    • triismegistos Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:01
                      Wtedy się mówi "przyjdę o 18 bo 20 to dla mnie za późno", a nie bez słowa przychodzi o innej porze. Serio, takie trudne?

                      --
                      Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
                      • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 11:04
                        Albo nawet: sorry, mam różne rzeczy do robienia, zakupy, działka, nie umiem powiedzieć, o której będę dokładnie, ale na pewno rano, ok. południa i po 18. Można nawet strzałkę puścić, że się zaraz wychodzi.

                        --
                        Just gonna stand there and watch me burn
                  • zlababa35 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:38
                    Owszem, były próby rozmowy, pani to żywa, że to żadna różnica. Ja koleżance powiedziałam mnie więcej to samo, że tak łatwo sobie nikogo do pomocy nie znajdzie. I wraz z pomocą musi przyjąć też pewien dyskomfort.

                    --
                    Just gonna stand there and watch me burn
                • 3-mamuska Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:06
                  Nie. Wystarczyłoby, żeby pani konkretnie trzymała się podanych godzin, może się trzymać swoich propozycji, ale jednak trzymać. Jeśli wiem, że mam rano wstać, to i ciężko chora wstanę, nagła pobudka dla chorego, który smacznie śpi zagrzebany w betach, bo odsypia ból, jest wkurzająca

                  A przepraszam ta twoja znikoma to kto ze inna robiąc przysługę musi trzymać się sztywno godzin co do minuty.
                  Ciebie tez tak ustawia ze jak przyjedziesz to masz być o danej godzinie?
                  Dla mnie chore ,nie ma nikogo do psa i jeszcze pretensje.
                  Co innego gdyby miała godzinkę śnu i musiała iść do pracy i by ja ktoś obudził ale tak, może dosypiać w dzień.

                  --
                  -----------------
                  Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
            • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:09
              zlababa35 napisała:

              > Pani ponoć chętnie na to się zgodziła,

              No właśnie- "ponoć"

              bo nie pracuje, a niedawno umarł jej pie
              > s.

              No i co w związku z tym?
              Wciąż nie ma OBOWIĄZKU opiekować się cudzym psem, a jeśli już to na SWOICH warunkach.

              Myślisz, że ktoś komu nie pasuje i ma swoje obowiązki, zobowiąze się do pomo
              > cy 3 razy dziennie?

              Zobowiąże się za DARMO?
              Za darmo to może w każdej chwili swoje zobowiązanie cofnąć bez podania powodu, wszak własne plany są ważniejsze niż obcy pies.
              • iwoniaw Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:28
                Za darmo to może w każdej chwili swoje zobowiązanie cofnąć bez podania powodu

                Ciekawe masz podejście. Nazywa się to jednakowoż robieniem z gęby cholewy.


                --
                "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
                • chyba.ze Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 10:48
                  iwoniaw napisała:

                  > Ciekawe masz podejście. Nazywa się to jednakowoż robieniem z gęby cholewy.

                  A wg mnie angażowanie obcej osoby do świadczenia DARMOWYCH, wielokrotnych i regularnych usług nazywa się cwaniactwem i skąpstwem. I nie ma nic wspólnego z pomocą
                  • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 14:08
                    Sila tej obcej osoby do niczego nie zmuszala. A jak sie juz dobrowolnie do czegos zaangazuje, to sie trzyma wczesniejszych ustalen, bo inaczej to owszem, robienie z geby cholewy.
                    BTW, przy lekturze tego watku wreszcie widze, skad tyle osob niepunktualnych albo nie przychodzacych bez odwolania, dla niektorych najwyrazniej mozna olac wczesniejsze ustalenia, nawet przy platnych uslugach sie zdarza, wiec co dopiero przy bezplatnych...
                    Zgroza. A przeciez nie ma obowiazku sie do czegokolwiek angazowac (ale jak sie juz czlowiek dobrowolnie zaangazowal, to jest obowiazek dotrzymac).
                    • jatojagodnik Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 14:55
                      No ale przecież pies jest wyprowadzony i wybiegany.
                      I tak jak właścicielka psa i Zlababa zakładają, że skoro pani jest bezrobotna to wyprowadzanie psa za darmo nie jest uciążliwym obowiązkiem, to pani zakłada, że skoro koleżanka siedzi w domu na zwolnieniu i generalnie jest uziemiona, to jest jest obojętne godzina w tą czy w tamtą.
                      • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 15:27
                        Ale przeciez pani, z tego, co zrozumialam z postu zlejbaby, nie ma zastrzezen do wyprowadzania psa, tylko do nie trzymania sie wczesniejszych ustalen czasowych. I nie bylo zadnej przeszkody, aby wczesniej ustalic szersze widelki czasowe, nawet w ramach "rano", "koncem popoludnia", wtedy byloby ok.
                        Swoja droga, ciesze sie, ze zawsze stosuje zasade "umiesz liczyc, licz na siebie" i nie lubie byc zalezna od pomocy innych, bo wole radzic sobie sama niz byc wdzieczna za pomoc z upierdliwosciami. Pomagac tez trzeba umiec (i przyjmowac pomoc tez, tego tez jestem swiadoma). Nielatwa to sztuka, w obie strony.
                        • jatojagodnik Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 15:36
                          Widocznie dla obu pan ich założenia/styl życia jest tak oczywistą oczywistością, że do głowy im nie przyszło, że można inaczej.
                          Tak czy inaczej górą w tym układzie jest pani wyprowadzająca psa i właściecielka może tylko i wyłącznie dostosować się do nieregularnego trybu życie wyprowadzaczki.
                          • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 16:09
                            Oczywiście, że tak. Nie jestem w stanie sobie w ogóle wyobrazić, że w takiej sytuacji jak ta byłbym zły na kogoś, że przychodzi 1-2 godziny wcześniej albo później. Pies wyprowadzony i tylko to ma znaczenie. Nawet jeśli raz czy dwa nie zostanie wyprowadzony na czas i się zsika to od tego nie umrze, ani nie zawali się świat - właścicielka jest po operacji i takie rzeczy mają prawo się zdarzyć. Natomiast gdybym zauważył, że koleżanka ma problem z przychodzeniem o umówionej godzinie na pewno SAM bym zaproponował wygodniejsze szersze widełki czasowe. Niestety w tym przypadku mamy do czynienia z typowo biznesową mentalnością, a ponieważ sposób myślenia tych środowisk trochę znam, więc na to bym zbytnio nie liczył.

                            --
                            "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
                        • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 16:27
                          "Ale przeciez pani, z tego, co zrozumialam z postu zlejbaby, nie ma zastrzezen do wyprowadzania psa, tylko do nie trzymania sie wczesniejszych ustalen czasowych. I nie bylo zadnej przeszkody, aby wczesniej ustalic szersze widelki czasowe"

                          Poczytaj wątek, zastrzeżenia są absolutnie do wszystkiego, nawet tytuł postu startowego to pomoc "rzekoma" mimo, że pies jest regularnie wyprowadzany. Tragedia grecka i dramat straszny, bo znajoma - biegająca 2 razy dziennie z wywalonym językiem za free - śmiała przyjść wcześniej, ech...

                          PS. Ustalenia czasowe były, tzn. pomagająca jasno wyraziła w tej kwestii swoją opinię, ale autorka wątku wraz z koleżanką nie uznały za stosowne wziąć jej pod uwagę.


                          --
                          "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
                          • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 16:38
                            Przeczytalam i nie widze tego, o czym piszesz.
                            Co do zastrzezen biorczyni pomocy, to przeciez chyba nie wybrzydza do pomagajacej, tyle jej, co sobie do zlejbaby pojojczy.
                            • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:11
                              chatgris01 napisał(a):

                              > Przeczytalam i nie widze tego, o czym piszesz.

                              (cyt.)
                              "Tak, tylko rzecz w tym, że pomagający wcale za bardzo nie pomaga, a robi wokół siebie dużo zamieszania. Z drugiej strony, bywają sytuacje, kiedy właśnie bez tej nawet bardzo kulawej pomocy nie idzie się obejść, bo np. nie wolno ci robić różnych rzeczy po operacji"

                              Pies jest regularnie 2-3 razy dziennie wyprowadzany za friko, ale pomagająca "za bardzo nie pomaga" i pomoc jest "kulawa". Ech...smile

                              > Co do zastrzezen biorczyni pomocy, to przeciez chyba nie wybrzydza do pomagajacej, tyle jej, co sobie do zlejbaby pojojczy

                              No i zlababa potem pojojczy do nas, a my szczerze napiszemy co o tym myślimy wink





                              --
                              "PZPR forował internacjonalizm i kosmopolityzm" (autor: czekam.na.lewice)
                              • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:21
                                Bo w tytule rzeczywiscie nieslusznie jest pomoc "rzekoma" (w tym konkretnym przypadku, bo w trakcie dyskusji inne forumki podaly przyklady pomocy rzeczywiscie rzekomych), pomoc z psem jest rzetelna, gdyz jest regularnie i porzadnie wyprowadzany, niemniej jest to pomoc polaczona z upierdliwosciami i to okreslenie dalabym w tytule big_grin
                                • indeed4 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:37
                                  Pisałem o tym już rano, że koleżanka autorki ma do wyboru tylko dwie opcje:
                                  1. pomoc z upierdliwościami
                                  2. zero pomocy.
                                  Choose the best smile

                                  --
                                  "wszyscy byliśmy komunistami, taki był ustrój w naszym kraju" (autor: mama303)
                                  • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 19:48
                                    Teraz tak, bo jest pod sciana, ale jakby wiedziala wczesniej, ze tak ta pomoc bedzie wygladac, to pewnie znalazlaby inna opcje, teraz juz na to za pozno (i stad ten zal, jak rozumiem).
                                    Musi zacisnac zeby i wytrwac, tyle jej, co sobie pojojczy (jest chora, obolala, jojczenie w tej sytuacji jak dla mnie wybaczalne).
                                    Ale na jej miejscu ponownej pomocy od tej osoby bym nie chciala big_grin
                                    (nie umniejszajac wdziecznosci za pomoc MIMO upierdliwosci, powinna to sobie rozdzielic).
                                    • kota_marcowa Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 20:17
                                      A ja jeszcze raz napiszę, ciekawa jestem wersji tej drugiej strony.
                                      Bo naprawdę zastanawiające jest nie mieć w swoim otoczeniu ani jednej osoby, która mogłaby ci pomóc w razie czego. Może pani ma "trudny charakter" i po prostu nikt jej pomagać nie chce.
                                      Druga sprawa, to pani nie oczekuje "pomocy" tylko żeby ktoś, przez miesiąc albo i dłużej poświęcał swój czas i wykonywał regularną pracę/usługę, za którą normalnie musiałaby zapłacić. Jeszcze mogłabym zrozumieć focha, gdyby ten nie był regularnie wyprowadzany i pani nie przychodziłaby wcale (ale pani zobowiązanie wypełnia i to porządnie), ale oczekiwanie, że ktoś będzie to robił co do minuty w godzinach jakie sobie koleżanka wymyśliła jest szczytem roszczeniowości.

                                      No nie wiem, dajmy inny przykład. Np pani po operacji wymaga przez bity miesiąc zmiany opatrunków codziennie, 3 razy dziennie i podawania zastrzyków. We własnym domu oczywiście. Normalnie za taką usługę musiałaby zapłacić i to nie mało, ale znajduje się życzliwa pielęgniarka, która zgadza się za darmo przyjeżdżać i to robić i pani zaczyna stawiać warunki i strzelać focha, bo godzina jej się nie podoba. *Zamiast pielęgniarki wstaw sobie cokolwiek, ogrodnika do pielęgnacji ogrodu, rehabilitanta, czy co tam chcesz.
                                      • kota_marcowa Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 20:19
                                        Przy czym, pani w swej niefrasobliwości i roszczeniowości, od początku ani myślała płacić, tylko z góry zakładała, że ktoś się poświęci za darmochę i to jeszcze na jej warunkach.
                                        • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 20:27
                                          Ale przeciez druga strona wcale sie nie musiala zgadzac na jej warunki (zeby natychmiast potem ich nie przestrzegac). Warunki ustala strona pomagajaca, strona przyjmujaca pomoc moze je zaakceptowac albo szukac pomocy gdzie indziej, ale jak sie juz do czegos zobowiazalo, to wypada przestrzegac. Przymusu zobowiazywania sie nie ma.
                                          Tez bylabym ciekawa relacji drugiej strony.
                                          I jeszcze, jest takie zjawisko, ze niektorzy specjalnie sie narzucaja ze swoja pomoca, bo im to daje kontrole nad pomocobiorca (nie twierdze absolutnie, ze w sytuacji z watku startowego tak jest, za malo danych, ale w dyskusji pozniej forumki podaly pare przykladow bez watpienia takich wlasnie).
                                          • kota_marcowa Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 20:36
                                            A to już w trakcie nie można zmienić zdania? Nawet jak podpiszesz oficjalną umowę, to jak najbardziej możesz ją wypowiedzieć, z pracy też się mozesz zwolnić jak ci nie pasuje, a co dopiero z takiej niezobowiązującej do niczego pomocy, za którą jak widać nawet dobrego słowa nie uświadczysz.

                                            Być może pani myślała, że podoła, ale jednak dzień w dzień o sztywno określonych godzinach nie dała rady. Ma też zapewne jakieś życie osobiste, inne zobowiązania i w końcu własne palny. Koleżanka temat podjęła, pani dała do zrozumienia, że sztywne godziny jej nie pasują i tyle. Z pomocy wywiązuje się rzetelnie, pies wybiegany 3 razy codziennie, dodajmy wielki, trudny pies, co też nie jest bez znaczenia. Jak koleżance to aż tak przeszkadza, to należało grzecznie podziękować i zrezygnować z pomocy.
                                            Aaa nie, zaraz, trzeba by było zapłacić. No to lepiej kobietę wykorzystywać nadal, a za plecami poobrabiać jej doopę.
                                            • chatgris01 Re: Rzekoma pomoc 20.07.18, 20:43
                                              Jak zmienila zdanie, to powinna chyba uprzedzic? O to sie chyba caly czas rozchodzi, ze ustalila jedno, a potem bez zadnego uprzedzenia czy wytlumaczenia robi co innego.
                                              BTW, widze z tego watku, ze slusznie nie lubie polegac na cudzej pomocy tongue_out
                                              Najlepiej byc niezaleznym.