Dodaj do ulubionych

Zli lekarze u Kory-wasze doswiadczenia?

29.07.18, 11:38
W nawiazaniu do tragedii Kory, chce poruszyc temat fatalnej sluzby zdrowia: glupota, bylejakosc, obojetnosc lekarzy, pielegniarek. Sama Kora sie wielokrotnie na ten temat wypowiadala. Na pomponiku wspomnienie (nie moge niestety dodac linka, moze ktos to zrobi?),ze Kora opowiadala, ze kilkanascie lat przed postawieniem diagnozy miala bole, co bylo ignorowane, ze robila specjalne badania+ginekolog i powiedziano jej, ze ma zdrowie jak 15-latka, a ona juz wtedy miala raka. Ze podczas chemioterapii nakladano jej specjalny czepek, by wlosy nie wypadly i to byl okropny bol i nikt nie wpadl na pomysl,by dac jej zwykle tabletki przeciwbolowe.... Macie takie doswiadczenia? Ja akurat mam i to jest przerazajace, ze przy powaznej chorobie bedzie sie w rekach zlych lekarzy.
Edytor zaawansowany
  • szalona-matematyczka 29.07.18, 11:44
    Sama przezylam taki brak kompetencji u lekarzy. 1) Ostatnio jedna pani dr postawila mi diagnoze zlosliwego raka, ze wszystko do wyciecia, ze mam "zalatwiac zalegle sprawy". Na szczescie przed operacja skonsultowalam sie sie z innym lekarzem, okazalo sie ze to maly guzem, lagodny, nic nie trzeba wycinac. 2) Przez niekompetencje ginekologa omal nie stracilam pierwszego dziecka. Uratowalo je to, ze bylam (zupelnie przypadkowo) u innego lekarza. 3). Dentysci to juz w ogole dluga historia, ale ich niekompetencja przynajmniej nie konczy sie smiercia.
  • pani_tau 29.07.18, 18:44
    szalona-matematyczka napisała:

    > Sama przezylam taki brak kompetencji u lekarzy. 1). 3). Dentysci to juz w ogole
    > dluga historia, ale ich niekompetencja przynajmniej nie konczy sie smiercia.
    Niekoniecznie. Ja przez dentystę otarłam się o sepsę.
  • arwena_11 29.07.18, 11:45
    Mama mojej znajomej przez dwa lata chodziła od lekarza do lekarza skarżąc się na ból jak przy korzonkach - wyśmiewali ją, że hipochondryczka - bo nic jej nie jest i wysyłali do psychiatry.
    Jak wreszcie trafiła do właściwego lekarza - dostała wyrok - rak w zaawansowanym stadium - nie do operacji i ne ma szansy na wyleczenie.
    Według tego lekarza - że coś się dzieje - widać było już w pierwszych badaniach.

    Od diagnozy do śmierci - minęło ok 2-3 miesięcy.
  • wispar1 01.08.18, 11:42
    Moja znajoma podobnie, miała nietypowe objawy, lekarze kilka lat bagatelizowali i sugerowali problemy psychiczne, zbywali, żadnych badań oprócz podstawowych nie przeprowadzili. Przypadkiem wylądowała w szpitalu z innego powodu i wyszło że jest zaawansowany guz. Udało się wyciąć ale znowu zero lekarskiego zainteresowania w dalszym leczeniu, o mało co jej nie wykończyli bo lekarz nie sprawdził którychś wyników i dawali jej nieprawidłową dawkę chemii..
  • pani-noc 29.07.18, 11:51
    Temat rzeka. Jeśli mam problemy zdrowotne zawsze staram się konsultować u 2 różnych specjalistów. Zazwyczaj otrzymuję 2 różne diagnozy. Lajf.
  • bo1 29.07.18, 12:11
    pani-noc napisał(a):

    > Jeśli mam problemy zdrowotne zawsze staram się konsultować u 2 róż
    > nych specjalistów. Zazwyczaj otrzymuję 2 różne diagnozy. Lajf.

    Oj tak. Poszłam do okulisty. Ten powiedział: "operować". Poszłam do drugiego. Ten powiedział: "nie operować". No więc u tego drugiego mówię: - no i co ja mam robić? Jeden lekarz każe operować, drugi, czyli pan twierdzi, żeby nie.- A on na to bez cienia złośliwości: - Niech pani idzie do trzeciego. Lekarzy trzeba sprawdzać! -
    Staram się o tym pamiętać i stosować.
  • sabciasal 01.08.18, 10:49
    ja też się z tym spotkałam. Znienacka ortopeda stwierdzil, że moja 16 letnia córka ma jedną nogę krótszą i przepisał wkładki. Drugi zaprzeczył, że krótsza i zakazał wkładek. spytałam, kto ma wygrac i stwierdził: niech pani idzie do trzeciego, bo decyzja należy tylko do pani.
  • wispar1 01.08.18, 11:37
    Tiaa.. Miałam możliwość leczenia i prywatny lekarz dał mi wybór - albo pigułki tanie ale dużej kuracja i możliwie gorzej tolerowane, albo zastrzyki niestety drogie bo nie refundowane. Nie wiedziałam na co się zdecydować , lekarz straszny milczek więc mało co wytłumaczył, więc poszłam do innej lekarki polecanej przez znajomych. I u tej drugiej z całą naiwnością i szczerością powiedziałam że leczę się u tego innego ale chciałabym dopytać o szczegóły co ona myśli jak się dalej leczyć w moim przypadku. I co? Dostałam tylko opie..., wyjechała na mnie z awanturą jak ja śmiem nie wierzyć swojemu lekarzowi tylko chodzić do innych, a na końcu opie.r.dolu oświadczyła ozięble, że wizyta u niej jest płatna i kosztuje xx zł.

  • domatorka.amatorka 29.07.18, 12:21
    mogłabym pisać i pisać na ten temat
    mój tato białaczka, osłabiona odporność w trakcie chemii położony na zwykły oddział wewnętrzny, po kilku dniach poprawa po czym do jego sali położono pacjenta z grypą. tato zmarł po niecałym tygodniu. wg ordynatora: nikt się nie spodziewał że to aż takie zagrożenie
    ja-agresywny chłoniak, diagnostyka od marca do czerwca. zanim w lipcu dostałam 1 chemię miałam już IV stadium


    --
    Samotność to stabilny stan człowieka często nienaturalnie zachwiany przyjaźniami, spotkaniami lub małżeństwem
  • ginger.ale 29.07.18, 12:58
    Domatorka, ręce opadają, trzymaj się dziewczyno!!

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • miniulowa 29.07.18, 13:01
    "miałam już IV stadium"
    Trzymaj się.
  • atojaxxl 29.07.18, 12:44
    Przed dwoma tygodniami moja córka zakonczyła z powodzeniem 9-miesięczną walkę z rakiem piersi. Ale... Gdy sobie znalazla guz i miała juz prywatnie zrobione badanie USG, okazalo sie, że w naszym mieście badania onko rozpisano jej na póltora miesiąca!!! Jedyne co zrobiono natychmiast, to zwykłe przeswietlenie i badania krwi, natomiast biopsje, mammo i rezonans zostały własnie w rozpisce co 2 tygodnie.
    W tym samym dniu telefonicznie udało sie załatwić wizytę w klinice onko na śląsku. Wszelkie potrzebne badania wykonano jej tam w jednym dniu!!! I sytuacja była jasna: guz złosliwy, trzeba szybko działać. Przeszła całe onkologiczne piekło: chemioterapia, operacja, radioterapia, ale caly czas miała dostęp do najlepszych, najdokladniejszych badań i procedur.
    Gdyby została z leczeniem w naszym mieście, prawdopodobnie byłaby dopiero w trakcie leczenia. I zgniła wisienka na torcie: u nas odmówiono jej zakwalifikowania na rehabilitację, bo "przecież pani pierś ma, a jeden węzeł to nie taki problem, żeby samemu nie ćwiczyć. A poza tym pani się u nas nie chciala leczyć".
    W drugiej naszej placówce trafila lepiej, ustawiono jej rehabilitację a nawet przedluzono z wlasnej inicjatywy o 2 tygodnie.
    Córka nie korzystała z czepka chroniącego wlosy przed wypadaniem, teraz jej odrastają szybko i są dużo mocniejsze. Tylko kolor się zmienił na nieco ciemniejszy, taki mysi kolor smile
  • ginger.ale 29.07.18, 13:13
    Dużo zdrowia dla córki. Chyba nie mam nerwów czytać tego wątku.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • evelinne78 29.07.18, 13:22
    Moja mama. Przez dwa tygodnie z ogromnym bólem brzucha, po zabiegu. Wszyscy lekarze ją odsyłali. Jedna z lekarek poszła dalej, wezwała ochronę na osobę z rodziny, która błagała o pomoc dla niej. Nastepnego dnia zabrała ją karetka. Diagnoza: zator jelita, martwica obu jelit i narzadów sąsiadujących. Tego samego dnia zmarła. Postępowanie karne w toku...
  • katie3001 29.07.18, 18:25
    Współczuje i zyczę Ci widoku tej lekarki za kratami
  • baba_za_kolkiem 29.07.18, 13:34
    Mogłabym napisac książkę o tym, jak na dzień dobry wrzucono mnie do szuflady "pół roku i do piachu", jak zlecano bezsensowne i szkodliwe procedury, jak w samym czasie diagnostyki przeskoczylam z IIIa do IV, jak cudem uniknelam radioterapii, która by mnie wykończyła, jak czułam sie za bramą szpitala czekajac na taxi po tym, jak 20 minut wczesniej lekarka powiedziala mi co moglismy to zrobilismy, do widzenia pani, nastepny prosze!
    Ale nie będę, zeby sie nie denerwowac.

    Mogłabym tez napisac drugą książkę jak po wypadku z pęknięciem jelit moj tata w 3 dni zmarl, bo byl weekend... o sprawie sądowej, ktora trwala 5 lat... na szczescie wygralismy, tylko co z tego. Tata nigdy nie zobaczyl wnuków, z ktorych najstarsza byla w tym czasie juz w drodze.

    Ale po co sie denerwowac, prawda.
  • kruella83 29.07.18, 13:52
    Pisałam tu już kilkakrotnie o mojej mamie guz niemal widoczny gołym okiem . Złe samopoczucie - obwiniali tarczycę , zmienili dawkowanie leku , złe wyniki krwi - dostała skierowanie do hematologa , ból w podbrzuszu zalecana wizyta u ginekologa , ginekolog stwierdził że to wypadająca macica , dostała globulki z estrogenem , wcześniej lekarz internista zalecił jej jakieś ziółka . Nikt ale to nikt nie zalecił zrobienia badania USG , dopiero mój ojciec się wkurzył i wziął mamę prywatnie . Wyszedł ogromny guz 20 x 25 cm , 2 miesiące później już nie żyła
  • spirit_of_africa 30.07.18, 14:03
    Babo za kolkiem. Trzymaj się!
  • spirit_of_africa 29.07.18, 13:48
    Mój tata - bóle w klatce piersiowej, nadciśnienie. Lekarz POZ,pogotowie, potem dwoch internistów prywatnie nic nie stwierdziło. Robili EKG ale nikt nie zlecił rtg klatki. Tętniak pękł. Tatę uratowano i nawet lekarka na IP szpitala miejskiego dobrze postawiła diagnoze, ale co z tego jak w miejskim szpitalu w 2006 roku nie mieli tomografu a na kardiochrirugię przyjmowali tylko z rozpoznaniem potwierdzonym TK. Wskutek upływu czasu udar, spiaczka, paraliz. Po roku prywatnej rehabilitacji została kompletna afazja, problemy umysłowe. Owa afazja została wykorzystana przez kolejnych konowałow - zmiany na płucach, które miały być skonsultowane z pulmunologiem i onkologiem zostały nam przedstawione jako nieszkodliwe zwapnienia. W gruncie rzeczy były guzami. Po niecałym roku tata niepotrzebnie męczony rehabilitacjami itp., praktycznie bez leków przeciwbolowych mimo przezrutów zmarł po tym jak w innym szpitalu przypadkowo go przebadano i przeanalizowano dokumenty z poprzendiego szpitala.
  • dz_iedzic11 29.07.18, 13:51
    Niestety mam. Wczesna wiosna 2015 roku, 75 letnia wtedy córka po przebytej grypie długo dochodzi do siebie, bardzo dużo pije. W piątek mąż idzie z nią do lekarza mówiąc o nadmiernym pragnieniu. Lekarz stwierdza"Niech pije na zdrowie". W weekend wrzucam w Google "nadmierne pragnienie"- pierwszy wynik cukrzyca! We wtorek ponownie idę ja do przychodni, inna lekarka. Mówię - pani doktor boję się, że to cukrzyca- obadała, osłuchała i stwierdziła- eee. nie. Jak się ten stan utrzyma ze 2 tygodnie porobimy badania. We wtorek robię badanie moczu- cukier w moczu 500, następnego dnia szpital i cukier z krwi na czczo 850!!!! Cóż gdybym dała się zbyć, prawdopodobnie nie miałabym dziecka.

    --
    Prawda została już dawno odkryta i wątpią w to wyłącznie analfabeci aerodynamiczni i newtonowscy. I choćby przyszło sto Biniendówek, i każdy zjadłby tysiąc parówek, i każdy nie wiem jak zgniatał puszki, to im nie wyjdzie, że strzelał Ruski. (autor:babunia_wygodka)
  • majenkir 30.07.18, 01:09
    dz_iedzic11 napisała:
    > Mówię - pani doktor boję się,
    > że to cukrzyca- obadała, osłuchała i stwierdziła- eee. nie. Jak się ten stan u
    > trzyma ze 2 tygodnie porobimy badania.


    big_grinbig_grin Co za idiotka, wystarczylby tani i prosty test z palca. Osluchowo szukala tej cukrzycy??







    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • biala_ladecka 29.07.18, 13:59
    Pomijajac przypadki skrajnej niekompetencji i oszustow, po przeczytaniu "Stulecia chirurgow" nie mam watpliwosci, ze medycyna JEST w powijakach i nie ludze sie specjalnie. Zdrowia wszystkim!

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • astrum-on-line 30.07.18, 09:58
    Też mam takie wrażenie. Organizm ludzki jest bardzo skomplikowany a medycyna brodzi gdzieś po powierzchni tego oceanu.

    Co do Kory i jej choroby, to łatwo jest teraz powiedzieć, że lekarz mógł to rozpoznać kilkanaście lat tamu, bo były objawy. Może mógł, może nie mógł.
  • babcia.stefa 01.08.18, 14:40
    Bo to jest w sumie prawda. Jakaś w miarę działająca medycyna ma jakieś 100 lat, więc dopiero zaczynamy, i w temacie diagnostyki, i leczenia. I przez te 100 lat zrobiliśmy ogromne postępy, ale jeszcze daleka droga przed nami, więc w większości przypadków pretensje, że komuś tam czegoś nie zdiagnozowali albo nie wyleczyli to czysta bucówa.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • mari.sol 29.07.18, 14:51
    Mama koleżanki, 49 lat. Po zabiegu histerektomii nikt z personelu szpitala nie reaguje na skargi dotyczące złego samopoczucia. Zostaje wypisana do domu. Tam przez kilka dni nie wstaje z łóżka, nie może jeść, ma wzdęty obolały brzuch. Lekarz rodzinny stwierdza, że to normalne po operacji. Wezwana prywatnie inna lekarka po osłuchaniu brzucha wzywa karetkę. Pacjentka zostaje ponownie otwarta, okazuje się, że podczas operacji uszkodzono jelito grube. Usunięto spory kawałek jelita, założono stomię, oprócz tego wyczyszczono jamę brzuszną z dużej ilości ropy. Wdaje się posocznica. Kilka dni później kolejny zabieg czyszczący z ropy. Pacjentka cudem żyje. Niestety ze stomią i innymi problemami zapewne do końca życia.
  • bei 29.07.18, 15:00
    Mój brat miał wznowę, hematolog spławiał go przez miesiące...
    Mój ojciec był źle diagnozowany przez lata! Chodził do rodzinnego, do reumatologa, do ortopedy, do chirurga.
    Przez 10 lat nikt nie połapał się, że to wznowa. Miał robione prześwietlenia, tomografie komputerową. Nawet gdy kości połamały się od zniszczeń, wciąż nie leczono raka☹️
    Moja znajoma z gabinetu ginekologicznego prawie nie wychodziła- i hodowała nieświadoma raka jajnika, podobnie było z moją mamą- tylko wówczas nie było usg, tk, rm itd.

    --
    poland.afs.org/
  • arwena_11 29.07.18, 17:17
    Moja babcia w latach 90 przeszła zawał w karetce. Została zabrana z domu z bólem. W trakcie przyjmowania do szpitala - lekarz z IP, po obejrzeniu wyników ( w tym ekg ) stwierdził, że nic się nie dzieje - żadnych zmian nie ma. Student mający tam praktyki, zapytał cicho - "panie doktorze - a to w tym zapisie to nie świadczy o zawale"? Na co lekarz - o, masz rację - nie zauważyłem,

    Moja córka miała jakieś 6 lat, kiedy przez pięć dni wzywałam lekarza do domu - każdy stwierdzał przeziębienie, potem nawet dali antybiotyk - ale dalej 40 stopni i kaszel. W końcu za ostatnim razem przyszła lekarka, która spokojnie wysłuchała mnie, wypytała o objawy i kazała natychmiast jechać na rtg i zrobić badania na świńską grypę.
    Rtg zrobiłam i czekałam na wejście do lekarza dyżurującego - kilka osób przed nami. Nagle zrobił się rwetes i słyszę - szukamy mamy XY. No to mówię, że to ja - lekarz wyszedł z gabinetu, i przyjął nas od razu poza kolejką w innym. Okazało się, że córka ma już płyn w opłucnej - natychmiast do szpitala. Pojechałam ze wszystkimi badaniami i rtg. Odczekałam swoje - a lekarka z IP mówi - ja nic nie słyszę - jakaś pomyłka. Może to nie jej rtg. W gabinecie był też student - i znowu - "pani doktór a może pani TU posłuchać?. No i jak jej palcem pokazał gdzie - to olśnienie, jednak coś słychać.
  • wapaha 30.07.18, 10:28
    Podobny przykład z życia. Koleżanki corka trafiła do szpitala z objawami wyrostkowymi. Student robiący usg stwierdził że wyrostek, ordynatorowi ( stary pryk-dokładnie tak !) nie pasowały do tego objawy . Zostawili dziewczynkę na noc, w takiej salce koło IP ( nie na oddziale ). Rano dziewczynka zwracała,- czymś dziwnym ( matka później wyguglowała że tak wyglądają wymioty gdy dojdzie do zapalenia otrzewnej ) -pokazała pielegniarce a ta stwierdziła że to "z papierowej nerki się oderwało". W szpitalu był zepsuty termometr, matka wyczuwała że córka b.mocno goaczkuje ale pielęgniarki ją beształy że 37,5 to nie temperatury. Bliscy kupował termometr i przynisół do spzitala ( prawie 40 st). W KOŃCU było tak źle, że dziewczynka trafiła na salę operacyjną, bo faktycznie dosżło do zapalenia otrzewnej- operacja trwała kilka godzin, strach ogromny bo dziewczynka była ogromnie wymęczona .Potem komplikacje po operacji. Nie doszłoby do nich gdyby stary pryk posłuchał studenta uncertain
  • arwena_11 30.07.18, 10:43
    To jeszcze jeden przykład. Mój tata z bólem brzucha trafił do szpitala ( zawiozła go karetka ). W szpitalu stwierdzili, że to coś z woreczkiem żółciowym, żeby umówił się na laparoskopię za miesiąc - odesłali go do domu. Po dwóch godzinach matka wzywa karetkę znowu. Traf chciał, że przyjechała ta sama lekarka, co kilka godzin wcześniej. Jka zobaczyła mojego ojca - to pierwsze jej pytanie - a co pan robi w domu, przecież już pana zawiozłam do szpitala.
    Zobaczyła wypis i za głowę się złapała. Zawiozła znowu i weszła z ojcem na IP do gabinetu. Dość długo tam toczyła się dyskusja - i całkiem głośna. Jak wychodziła z gabinetu - to jeszcze rzuciła w drzwiach - jak odeślecie pacjenta to pierwsza złożę doniesienie na was.
    Ojciec zaczął się coraz gorzej czuć - natychmiast operacja. Kazali czekać - bo to laparoskopia - godzinkę i będzie po wszystkim. Po 3 godzinach mama złapała pielęgniarkę - i spytała czy z sali operacyjnej jest inne wyjście - bo operacja miała trwać godzinę. Pielęgniarka nie zdążyła odpowiedzieć, jak przebiegł obok jakiś lekarz i w biegu krzyknął do pielęgniarki, żeby odwołała jakies 2 planowane zabiegi, bo mają komplikacje. Myślałam, że mama mi na zawał padnie.

    Operacja trwała prawie 7h. Okazało się że woreczek się rozlał - i musieli otwierać.

    Potem na oddziale ojca jeszcze przeziębili i gdyby nie kolejna afera - nie wiem jakby to się skończyło. 40 stopni, ból przy oddawaniu moczu itd. Najpierw tłumaczyli, że to normalne po operacji - a potem, że to chirurgia i nie mają internisty. Interna była 2 piętra wyżej - ale wezwanie na konsultacje lekarza z oddziału obok - przekraczało chyba możliwości ordynatora. Dopiero jak przyjechała żona mojego brata ciotecznego - lekarka - i poszła rozmawiać z lekarzem - to nagle udało się załatwić wizytę - diagnoza - zapalenie pęcherza.
  • wapaha 30.07.18, 10:55
    sad straszne


    mieliście jednak szcześćie- do tej pierwszej lekarki co nie odpuściła
  • wapaha 30.07.18, 10:58
    Koleżanka 35lat-po różnych przejściach - okazało się niedawno, że ma guza na jajniku ( niska hemoglobina, omdlenie, bóle,podejrzenie celiakli i in.historie )- prywatne usg i wizyty u lekarza , sporo kasy, nie robiła markerów nowotworych, lekarze misiąc chcą odczekać żeby obserwować guza ! To sie dzieje teraz !
  • arwena_11 30.07.18, 15:38
    Dokładnie. Ale ona to się wtedy wkurzyła - że jej kompetencje podważono.
  • milka_milka 30.07.18, 10:59
    Moją ciocię IP skomplikowanej operacji i udarze (przebytym w szpitalu) wypisali po trzech dniach rano. Wieczorem karetka, spowrotem szpital, lekarz na IP zavgłowę się złapał, jak można było wypisać pacjenta po takiej operacji pi trzech dniach. Spędziła w szpitalu jeszcze tydzień.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • spirit_of_africa 30.07.18, 14:11
    bardzo podobna historia do tej arweny. Ojciec mój miał bóle brzucha, dolegliwości gastryczne. Kilka razy jeździliśmy na pogotowie i łaził też po internistach z objawami klasycznej kolki zółciowej (znana przypadłość w rodzinie) i kiepskimi wynikami badań wątroby ale w kółko słyszał, że ma ograniczyć alkohol i tłuste potrawy (nie spożywał ani jednego ani drugiego). Któregoś dnia obudził się nad ranem z koszmarnym bólem brzucha i żóltymi białkami. Pogotowie zawiozło go do szpitala skąd odesłano go do zakaźnego z rozpoznaniem zółtaczki typu B. Na IP miał USG 3 razy, potem jeszcze 2 usg w zakaźnym. Po dwóch dniach ojca z 40stopniową gorączką i w coraz gorszym stanie wysłano na USG z lekarzem-stażystą i dopiero tenże stażysta zauważył, że woreczek zółciowy pękł. Tata z potężnym zapaleniem otrzewnej trafił na sotatnią minutę na chirurgię.
  • bei 29.07.18, 15:04
    Mój znajomy- ledwo chodził, czuł się bardzo źle, lekarze odsyłali go-stres, niech pan wypocznie, jedzie na urlop. W kocu zawał, okazało się, ze dwa zawały przechodził!, zdiagnozowano dopiero trzeci.

    --
    poland.afs.org/
  • tol8 29.07.18, 15:06
    Przez 1,5 roku miałam objawy wskazujące na nowotwór. Leczono mnie w przeróżnych oddziałach. Dopiero onkolog, ten sam który dwukrotnie wykluczył nowotwór podczas konsultacji, wkurzył się faktem, że nadal nic nie wiadomo i zaczął szukać raz jeszcze. I wyszło. Zastanawiam się, czy nie składać pozwu na chirurga, który po otwarciu do biopsji stwierdził, że są NACIEKI i nie jest w stanie pobrać materiału. Toż laik wie, że nacieka nowotwór właśnie sad

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • wlazkotnaplot 29.07.18, 16:56
    Mama po usunięciu narządów rodnych, infekcja ropna długie leczenie przed radioterapią. Moja córka, zbyt późno zdiagnozowane zapalenie wyrostka, po operacji ropne zapalenie otrzewnej. Ta sama córka po 8, 9 latach diagnozowana przez kilka tygodni bezskutecznie (nie zlecono usg) ropień wielkości pięści w dole biodrowym dwie laparoskopie, bolense kilku tygodniowe leczenie. Nie ufam lekarzom. Atencjusze.
  • 3-mamuska 29.07.18, 17:04
    Szok jak to czytam... szok i niedowierzanie jak tak można traktować człowieka.

    Ale to na angielska służbę zdrowia się narzeka😫


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • patalonski 29.07.18, 17:21
    Ja mam i dobre i złe przejścia ze służbą zdrowia. Na szczęście w walce z nowotworem diagnostyka poszła bardzo szybko, operacja, chemia i wszystko co się z tym wiązało również było bez zarzutów. Wszystko to na NFZ w największym molochu onkologiczna, na który ludzie narzekają.
  • lodomeria 30.07.18, 01:44
    Ten wątek trzeba chyba wydrukować i naszym politykom rozsyłać...
  • wifimitnie 30.07.18, 01:56
    Akurat co do Kory mam mieszane uczucia, nie znam wprawdzie szczegółów, ale mam za sobą historię z leczeniem guza jajnika. Ból, który mnie dopadł był tak nietypowy i straszny, nie wiem, miałam jakieś złe przeczucia, po prostu wiedziałam, że coś jest bardzo nie tak. Po tygodniu poleciałam na IP najbliższego szpitala, gdzie od razu usg i diagnoza: guz. Chodzi mi tylko o to, że ból oznacza w dzisiejszych czasach od razu usg, a ono jednoznacznie pokazuje, że coś jest z jajnikiem nie halo. Wyniki też miałam bez skazy.
  • arwena_11 30.07.18, 08:17
    Tylko jeszcze lekarz musi umieć odczytać to co widzi.
  • wifimitnie 30.07.18, 08:48
    No nie przesadzałabym z tymi lekarzami. Mnie ten z IP, na oddziale bądź co bądź gin, powiedział, że coś jest. Jak jajnik powiększy się do paru cm, to każdy konował widzi, że coś się z nim stało. Dopiero kolejne usg, robione przez znawców tematu, określiły, co to za tkanka. U Kory, z tego co kojarzę, była mowa o tym, że pomimo bólu nie doszło do usg. To jest zaniedbanie.
  • milka_milka 30.07.18, 09:17
    Ja tego nie rozumiem. Dla mnie USG to jedno z podstawowych badań, chodzę do ginekologa na kontrolę i zawsze mam usg. Poza tym można to zrobić prywatnie i w zależności od wyniku działać. Wiadomo, że czasem zawodzi, ale jednak czasem nie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • bookends 30.07.18, 14:33
    tia, moja teściowa diagnozowała się sama, za własne pieniądze, bo gwałtownie schudła, osłabła i miała silne bóle brzucha. Lekarz internista olewał ją i wszystko przypisywał stresowi. Poza zwykłą morfologią nie zlecił NIC. Sama robiła przegląd u ginekologa, gastro i kolonoskopię oraz UWAGA, USG - wszystko czyste. Na usg ma jak wół - trzustka bez zmian o jednorodnym miąższu. Az w końcu znajoma zasugerowała żeby zbadała markiery trzuskowe - wyszły gigantyczne. Lekarz internista dalej bez rekcji. Za własna kasę zrobiła TK - guz trzustki wielkości pięści, nie do przeoczenia nawet na usg, a jednak... Potem leczyć tez jej nie chcieli, bo trzustka xle rokuje, ale teściowa zawzięta jest załatwiła sobie operację, chemie, radioterapie i żyje już 5 lat od diagnozy. Gdyby zgłosiła się wcześniej - słowa lekarza chirurga ha ha ha, być może usunęliby całego guza i miałaby większe szanse na całkowita remisję, a tak żyje na bombie. Na własna rękę, za własne pieniądze, na oślep i na czuja zdiagnozowała sie sama - trwało to ROK!!!
  • spirit_of_africa 03.08.18, 21:01
    bookends czy wiesz jakie to były markery?
  • thank_you 30.07.18, 06:30
    Mam doświadczenia dobre i złe - po ch... lekarzach zawsze przychodzili ci dobrzy, sprzątający syf, którzy tamci zostawili.
    I tak - skazali mnie, 18-letnią dziewczynę na śmierć. Na szczęście potem przyszli ci lepsi.

    Aktualnie szykujemy się w rodzinie do procesu o odszkodowanie i dożywotnią rentę za błąd w sztuce medycznej; ech, sk... zniszczyli całą rodzinę.
  • arwena_11 30.07.18, 08:15
    Współczuję. Ale najgorsze jest - że czasami na sprzątanie syfu brakuje czasu i można tylko ulżyć w cierpieniu sad
  • morekac 30.07.18, 08:36
    Alurat rak jajników daje objawy dość późno i jest trudno wykrywalny we wczesnych stadiach. Możliwe, że kilkanaście lat temu ta diagnoza nie była możliwa.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • conena 30.07.18, 08:37
    moja Mama jest po endoprotezie obu kolan. po pierwszym kolanie ordynator oddziału na siłę zgiął jej kolano dwa dni po zabiegu, Mama krzyknęła z bólu i rozpłakała się, co ordynator skomentował "uspokójcie tą histeryczkę". wiem to od jej towarzyszki z pokoju. Mama odmówiła napisania skargi. kolano jest zrobione dobrze.
    drugie kolano - staw wykrzywiony, lekarz zrobił Mamie klasycznego iksa. oraz, taki drobiazg, uszkodził jakieś nerwy, więc puchnie jej kostka oraz cały czas czuje mrowienie od połowy łydki w dół. ortopeda wysyła ją do neurochirurga, neurochirurg do ortopedy. byłoby to zabawne, gdyby nie fakt, że dotyczy mojej Matki.
    długo mogłabym pisać o atmosferze na oddziale, na którym Mama była, o zachowaniu ordynatora, o wszystkim. lekarze to najbardziej zdegenerowany zawód w tym kraju, gorzej niż politycy.

    chciałabym poczytać w tym wątku wypowiedzi forumek, które podają się tutaj za lekarki i tak bronią honoru i dobrego imienia swojego zawodu. bardzo bym chciała.

    --
    A internet jest czyj?
  • ruscello 30.07.18, 09:54
    Szkoda słów. Powiem tylko, że przez kilku lekarzy, którzy nie umieli odczytać wyników, mam kilka chorób zamiast jednej (powikłania) i będę się męczyć do końca życia. Nadal czasem więcej się dowiaduję z internetu niż od lekarza, więc coś jest nie tak uncertain
  • ortolann 30.07.18, 10:16
    Niestety, wielu lekarzy podchodzi do swoich zadań rutynowo, poza tym są przekonani o swojej nieomylności, nie słuchają pacjenta, są aroganccy i -w wielu przypadkach-niedouczeni. Ile razy słyszałysćie

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • ortolann 30.07.18, 10:20
    Poszło za szybko:
    Ile razy słyszałyście: taka pani uroda, proszę nie histeryzować itp. Nie dbają o podawanie faktów, argumentów, nie chcą wyjaśniać, zasłaniają się systemem i nawałem pracy. Przepraszam, gdybym swoją pracę w korpo traktowała tak, jak oni pewnie krótko bym popracowała. Do grzechów lekarzy dodałbym też obcesowość i brak podstawowychczasad dobrego wychowania.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • wifimitnie 30.07.18, 10:23
    Wg mnie kluczowe przy problemach ze zdrowiem jest wybieranie lekarza. Trzeba szperać, gadać z ludźmi i wybierać najlepszych
  • ortolann 30.07.18, 11:17
    Ja bym się zadowoliła nawet średnim, byle by tylko traktował poważnie swoje obowiązki. Gazeta swwgo czasu prowadziła akcję Rodzić po ludzku. Może pora by ogłosić akcję leczyć po ludzku.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • aguar 01.08.18, 19:17
    Ale ci niby lepsi bardzo szybko się "psują" np. zaczynają strasznie dużo kasować albo robią się niepunktualni.
  • beliska 30.07.18, 13:37
    Na podstawie własnych doświadczeń i z bliskiego otoczenia mam identyczne zdanie jak zmarła piosenkarka.
    Przykre tym bardziej, że przekłada się na ludzkie cierpienie i często śmierć.
    Niestety także sama śmierć przez lekarzy nie może być lżejszą, bo zamiast podać umierającemu przeciwbólowy mocny środek, wciska się w niego rutynowe leki. Widać, że ciało umiera w okropnym cierpieniu, ale na ból najwyżej apap.
    Trzeba poważniej zachorować, przeżyć śmierć bliskich, by zobaczyć, jak to funkcjonuje i nauczyć się czegoś.
  • arwena_11 30.07.18, 15:04
    No właśnie nie zawsze - mój teść dostał leki z morfiną. Uparł się, że nie będzie ich brał - żeby się nie uzależnić ( w jego stanie nie miało to już znaczenia ). Tylko my te leki wykupowaliśmy - a tanie nie były.
    Jak umarł - zawiozłam wszystkie leki jakie po nim zostały do hospicjum. Bałam się, że nie będą chcieli - ale przyjęli wszystko, włącznie z 8 paczkami po 30 pieluch. Jeszcze przy mnie dzwonili po rodzinach pacjentów z hospicjum domowego - że mogą przyjechać - bo mają dla nich leki i pieluchy ( na NFZ przysługuje 60 szt na miesiąc - płatnych chyba 50% ).
  • shumari 30.07.18, 14:50
    Ja akurat same złe doświadczenia mam z brytyjska służba zdrowia i bałabym się chorować w tym kraju.
    Służbę zdrowia w Polsce oceniam natomiast dosyć dobrze. Nie mam na myśli systemu, ale kompencje lekarzy. Rzetelni, posiadający wiedzę (z empatia tez nigdy nie miałam problemu ). Raz nawet leżałam z dwójka na raz- bo obie złapały rotawirusa i oprócz kiepskich warunków nie mogę się do niczego przyczepić.
  • lilia.z.doliny 30.07.18, 15:07
    moj tata, wiele lat temu, wypadek drogowy. nie bylo komorek. zanim doszlo do mojej.matki, minelo kilka godzin. pobiegla do szpitala.j w izbie przyjec zobacxyla lezace z boku mieso, ktore bylo jej mezem. "pani zostawi, czekamy az umrze" - uskyszala od jakiegos lekarza. zrobila tak straszny raban, jak tylko ona potrafi. zadzwonila do szpitala e innym miescie, gdzie pracowala jej kuzynka. byla gleboka listopadowa noc. PO ZNAJKMOSCI przysłali karetkę i przywieźli ojca do innego szpitala. dwa razy stawało mu serce i dwa razy go przywracali do świata żywych. w nowym.szoitalu leżał i czekał na lekarza. usłyszał rozmowę pielęgniarek, cyt. jak pociągnie.do rana, to może coś z niego będzie. ku osłupieniu wszystkich ostatkiem sił poprosił, żeby ktoś mu mnie przywiózł. dotrwal do rana. rano przyszedł do niego ordynator I oznajmił, że raczej przeżyje, ale właśnie idzie na amputacje nogi i ręki. I kiedy wiezli go na te amputacje, do szpitala zajechał przypadkiem jakiś spec nad spece. przypadek mojego taty go zafrapowal. to było prawdziwe wyzwanie. " poskładam oana" - powiedział. I poskładal.

    --
    Kret zorientował się, że rył ziemię w złym kierunku, kiedy poczuł smak magmy.
  • majenkir 01.08.18, 15:38
    Rany boskie,jak na jakims filmie normalnie...

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • lilia.z.doliny 01.08.18, 18:41
    coś w tym stylu, majenkir. wspominamy jako horror tamten czas

    --
    Kret zorientował się, że rył ziemię w złym kierunku, kiedy poczuł smak magmy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka