Dodaj do ulubionych

czy któraś żaluje ze ma dzieci

29.07.18, 18:41
ze lepiej by jednak zrobila gdyby dzieci nie miala i nie odnajduje sie w roli matki? moze ktoras sie przyzna, bo ja mam duze watpliwosci czy matka powinnam zostac. Moi rodzice pewni ze noworodka od razu im podrzuce i oni beda musieli sie wnukiem zajmowac ale w sumie nie maja jakos nic przeciwko. Ja chcialabym ale nie wiem wlasnie czy na matke sie nadaje. Lubie nadal imptrezowac. Lubie zwiedzac swiat. Chcialabym w sumie dziecko, najlepiej dziewczynke taka jak ja ale niekoniecznie. Świat bym jej pokazala, nie popelnila tych bledow co moi rodzice. Myślę, że byłaby darem na tym świecie wink. Mam faceta dobrze zarabia ale nie jestem pewna czy to napewno juz ten na cale zycie, nigdy przy nikim pewna nie jestem, by sie obrazil jakby to przeczytal smile. Ale to nie ma byc o mnie temat tylko ciekawa jestem czy któraś zdecydowała sie na dziecko i zaluje. Czasami tak jest i ja nikogo nie potepiam. Mogę miec calkiem podobnie ale mam wsparcie rodzicow, partnera.
Edytor zaawansowany
  • ala.maciejka 29.07.18, 18:50
    Raczej poczekaj z tym dzieckiem aż będziesz chociaż dorosła.
    Piętnastolatki rzadko są dobrymi matkami.
  • jagodajagodaa 29.07.18, 18:53
    chciałabym mieć 15lat wink niestety to se ne vrati smile
  • ala.maciejka 29.07.18, 19:06
    Emocjonalnie masz.
  • juuuu7 29.07.18, 18:50
    Ile masz lat?
  • jagodajagodaa 29.07.18, 18:51
    31
  • katja.katja 29.07.18, 18:54
    To się zabieraj za robotę, mało masz czasu. Wyimprezowałaś się już i wypodróżowałaś (no, chyba, że imprezy i podróże zaczęłaś 3 lata temu dopiero).
  • jagodajagodaa 29.07.18, 18:56
    ja mysle, ze mam jeszcze sporo czasu, myslalam tak zeby miec 38 lat i pierwsze dziecko chociaz wtedy tez bedzie jakies ale..zawsze bedzie
  • katja.katja 29.07.18, 18:58
    To za późno. Ryzyko wad, poronień i samo zajście może być problematyczne. Działaj teraz, nic nie stoi na przeszkodzie.
  • danaide 29.07.18, 21:29
    Niech jeszcze kasy trochę natłucze, bo jeśli coś się zawali będzie jak znalazłwink
  • katja.katja 31.07.18, 08:20
    Państwo teraz daje.
  • bergamotka77 29.07.18, 21:58
    Masz albo nie masz. Nie kazdy zachodzi w ciążę od razu. Jesteś mega infantylna jak na swój wiek. A zakładasz już enty wątek na ten sam temat.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • taki-sobie-nick 29.07.18, 23:29
    jagodajagodaa napisał(a):

    > ja mysle, ze mam jeszcze sporo czasu, myslalam tak zeby miec 38 lat i pierwsze
    > dziecko chociaz wtedy tez bedzie jakies ale..zawsze bedzie

    Kidult.
  • zlababa35 30.07.18, 12:59
    O jakie ładne określenie, tego nie znałam wink.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • banksia 30.07.18, 14:05
    ja mysle, ze mam jeszcze sporo czasu,

    I dobrze myślisz. Nie kupuj bulszitu. I nie daj sobie wbic do głowy, że musi być przynajmniej dwójeczka.
  • evi-ana 30.07.18, 21:06
    No najlepiej urodzic dziecko "na zapas", bo później będzie za późno - po co się przejmowac świadomą decyzją pragnieniem czy tego typu pierdołami - jak się urodzi najwyżej będzie niechciane i niekochane.
  • 2norika 04.08.18, 10:01
    Mądrze powiedziane. Dzieci powinno się rodzic, jesli jest takie pragnienie, a nie, bo tak wypada, bo zegar biologiczny tyka, bo później bedzie za późno. Bycie bezdzietnym to żaden wstyd, a świadomy wybór!
  • katja.katja 04.08.18, 18:14
    Może nie wstyd, ale jak w końcu zmienisz zdanie może być za późno.
  • cosmetic.wipes 05.08.18, 09:39
    Jak dzietna zmieni zdanie, to też jest za późno.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • evi-ana 10.08.18, 19:31
    A jak nie zmienisz zdania a zostaniesz z niechcianym dzieckiem? Nikt gwarancji nie da.
  • cosmetic.wipes 29.07.18, 18:52
    Pisze, jakby miała 12.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • jagodajagodaa 29.07.18, 18:54
    to nie o mnie ma byc temat
  • cosmetic.wipes 29.07.18, 19:27
    Twój infantylny styl zdominował treść.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • zlababa35 29.07.18, 21:53
    Ale z Twojego wpisu wynika, że jesteś bardzo niedojrzała i dopóki sama nie dorośniesz, nie połapiesz się w swoich chęciach, nie przestaniesz słuchać, co mówią osoby postronne - to nie poznasz odpowiedzi na swoje pytanie.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • evi-ana 30.07.18, 21:11
    To może tym lepiej, że zastanawia się przed a nie po? Decyzja o posiadaniu dzieci jest poważna i nawet jeśli ton wpisu sprawia wrażenie infantylnego, to jednak sam fakt, że autorka rozważa za i przeciw, a także chce wiedziec, czy i ile jest kobiet żałujących posiadania dzieci, które będą w stanie się do tego przyznac świadczy jak najlepiej.
  • zlababa35 31.07.18, 08:32
    Ale co innego się zastanawiać, a co innego uzależniać swoje decyzje od zdania innych. Jaki ma wpływ na Ciebie, że jakaś obca kobieta ma macierzyństwo fajne albo pod górkę? To są tysiące zmiennych. Własna dojrzałość psychiczna. Sytuacja finansowa. Relacja z mężem. Dziecko zdrowe albo z problemami. Twoje własne zdrowie. Wzorce rodzinne. Itp, itd.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • evi-ana 31.07.18, 20:02
    A w którym miejscu widzisz to "uzależnienie swojej decyzji od zdania innych"? Chyba coś nadintepretowałaś. Ja tu widzę zwykłe pytanie o cudze doświadczenia - to wbrew pozorom częsty temat rozmów i nie widzę w nim nic nadzwyczajnego. Sama nigdy nie pytałaś innych o ich doświadczenia w dziedzinie nieznanej Ci osobiście? Nie pytalaś jak to jest na studiach, po ślubie, w samolocie itp?
  • zlababa35 01.08.18, 06:24
    Może w tym, że takie rozkminy, w taki sposób, prowadziłam mając lat ze 20. To wynika z samego sposobu narracji po prostu. Co do ostatniej kwestii, o ile mogę pytać, jak to jest lecieć samolotem, o tyle już dawno rozumiem, że kwestie związkowo-rodzinne są bardzo indywidualne i nic nie da porównywanie doświadczeń, nie ma gotowych recept, jak mieć dobry związek, cieszyć się z macierzyństwa itp. To, co sprawdzi się w jednej rodzinie, może być kompletnie nieprzydatne dla innej, mającej zupełnie inne warunki wyjściowe. Człowiek 30-letni trochę już na świecie pożył i miał okazję zobaczyć, że wiele rzeczy jest relatywnych.
    I dlatego mam wrażenie, że autorka jest jednak młodsza niż to przedstawia. Albo jednak niedojrzała. Chyba, że to po prostu kwestia braku wewnętrznej gotowości na dziecko - przyznam, że i ja jej nigdy w sumie nie miałam, i chyba nie mam do tej pory, choć osobiste dziecko coraz starsze.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • evi-ana 01.08.18, 17:33
    Nawet jeżeli jest młodsza, czy niedojrzała (choc ludzie są różni i nie zawsze zachowują się "odpowiednio" do wieku metrykalnego, przynajmniej w ocenie innych) to nie znaczy, że zastanawianie się nawet nad takimi rzeczami, które dla innych wydają się byc poza dyskusją, jest bez sensu. To, że jakieś kwestie uznajesz, ze zbyt indywidualne, i w ogóle ośmielic się o nie pytac, by wyrobic sobie pewien osąd sytuacji o czymś przed podjęciem decyzji jest dobre. Co z tego, że sprawy damsko-męskie i posiadanie dzieci to wg Ciebie "bardzo indywidualne i nic nie da porównywanie doświadczeń" - jeśli taka wymiana doświadczeń pozwala na spojrzenie na zagadnienie z innej perspektywy i zwrócenie uwagi na problemy, o których może nawet nie myślała? Cały czas w tym wątku czytam o niedojrzałości jego autorki, a niewiele osób jakkolwiek odpowiada na jej pytania.
  • lia.13 15.08.18, 17:14
    Szczerze mówiąc, mając lat 20 ja W OGÓLE nie prowadziłam takich rozkmin. Nawet 25. Może właśnie ok 30. Ok. 35 padła decyzja, gdy łatwo już nie było, na szczęście udało się. Trochę czasu to jednak zajęło.
  • milva24 29.07.18, 18:55
    Ja bardzo chciałam mieć dzieci a i tak bywa ciężko. Nie żałuję ale macierzyństwo to nie bajka i gdybym miała Twoje podejście i moje aktualne doświadczenia nie zdecydowałabym się.
  • katja.katja 29.07.18, 18:59
    Masz chore dziecko?
  • milva24 29.07.18, 19:05
    Dzieci mam zdrowe ale jak to dzieci absorbujace, hałaśliwe, wymagające uwagi i zupelnie jak nie ja big_grin (to w nawiązaniu do słów autorki wątku). Jednak dla mnie zawsze oczywiste było, że chcę mieć dzieci i nie zrezygnowałabym dobrowolnie z macierzyństwa.
  • katja.katja 29.07.18, 19:14
    Bez przesady, dziecko absorbujące jest przez jakieś dwa lata.
  • milva24 29.07.18, 19:15
    To chyba Twoje wink
  • ela.dzi 29.07.18, 19:16
    Może Twoje
  • alpepe 29.07.18, 19:20
    No, jak się chowa, zamiast wychowywać, to zapewne.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • ala.maciejka 29.07.18, 19:22
    Pewnie, bo taki trzylatek to najwyżej na noc do domu wpadnie. A i to nie zawsze.
  • taki-sobie-nick 29.07.18, 23:33
    ala.maciejka napisał(a):

    > Pewnie, bo taki trzylatek to najwyżej na noc do domu wpadnie. A i to nie zawsze
    > .
    tongue_out

    Widać macie różne rozumienie "absorbującego dziecka". tongue_out
  • nutella_fan 29.07.18, 21:23
    U mnie przez pierwszych 5 nie było żadnych problemów.
  • black-cat 30.07.18, 15:26
    U mnie odwrotniesmile Nie miałabym nic przeciwko znajdowaniu w kapuście zdrowych, mądrych pięciolatków. Ciąża, poród (w moim przypadku cc częściowo na życzenie), nieprzespane noce (moje dziecię nie było z promocji), ząbkowanie, pieluchy i tym podobne pierdoły to zupełnie nie moje klimaty. Jak skończyła 5 lat miałam wrażenie, że ktoś podmienił mi córkę na fajną, rozsądną, grzeczną i nieupierdliwą dziewczynkę. Ten stan trwa już 9 lat i bardzo mi się podoba.
  • tere121 06.08.18, 00:53
    Ale bzdura
  • hanusinamama 30.07.18, 20:33
    Zgadzam się. Młodsza usypiała rózno 1,5 godziny. Zeszłam na dół padnieta a strasza patrzy oczami jelonka bambi czy z nią pomaluję....mąz akurat musiał jechać pomóc koledze samochód odcholować. Starsza pojdzie spac dom ogarnąc pokonczyc zlecenia ktorych nie zrobiłam i moze sie poloze przed 1 w nocy. W nocy ze 2 pobudki bo mała jeszcze sie budzi na cyca a w ten upał 2 razy. A od rana ten sam cyrk. Za cuda swiata bym go nie oddała ale majać takie podejscie jak autorka to bym sie nie decydowała: 1- na dziecko tylko z partnerem ktorego jestem pewna, 2- zanim dziecku bedziesz mogla swiat pokazywać minie wiele godzin płaczu, uspokajania, noszenia, wiele nocy niespania, budowania ciagle tego samego domku ( dziecko rozwala i czeka az zbudujesz), ogladania 500 razy ulubionej ksiazeczki, miliard odspiewanych kołysanek, 2 miliard usłyszysz słowo "nie" (jak juz sie nauczy mowić wczesniej bedzie stekać pół dnia). A ja mam swietnego meza ktory zajmuje sie dziecmi i domem razem ze mną
  • alpepe 29.07.18, 19:07
    Podejście masz z gruntu fałszywe. Nie masz obowiązku terapii siebie samej tym, że na przykładzie własnego dziecka postarasz się naprawić błędy wychowawcze własnych rodziców. Dzieci chce się dla ich samych. Jak długo chcesz się wyżyć i realizować, a nie masz parcia, rób to, zważ oczywiście, że potem może być za późno, ale naprawdę nie każdy musi mieć dziecko.
    Moja córka skończy w tym roku 16 lat i mi zapowiada, że dzieci mieć nie będzie, bo chce robić karierę, a wie, że moja kariera byłaby pewnie inna, gdybym się nie zdecydowała na dzieci. I ja ją popieram. Ja chciałam mieć dzieci jako piętnastolatka. Chciałam być matką. Ona ma inne przemyślenia, niech leci w świat, nieważne jak, ma być szczęśliwa.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • katja.katja 29.07.18, 19:13
    Ta, kariera... 99% kobiet pracuje by mieć pieniądze na rachunki i życie, a jakiś 1% robi karierę.
    Natomiast polecam mimo wszystko posiadanie dziecka, wtedy można na nie zgonić, że nie zrobiło się kariery, he he big_grin
  • alpepe 29.07.18, 19:17
    Mam dwie firmy, trzy nieruchomości komercyjne, trzy mieszkania i owszem, jeden kredyt hipoteczny obecnie, na dziś 33000 e. Myślisz, że nie zrobiłam kariery, skoro przed 10 laty mój stan posiadania oscylował wokół 0?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • ala.maciejka 29.07.18, 19:23
    Czyli kariera to pieniądze, tak?
  • alpepe 29.07.18, 19:26
    Nie, ale ona piła do stanu posiadania uzyskanego własnymi rękami, dlatego jej odpowiedziałam. Dziecko myśl.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • hanusinamama 31.07.18, 10:40
    NIe wiem czemu ludzi atakujesz? Nikt sie z toba nie kłoci, zwyczajnie pyta a ty atakujesz. I czemu obrażasz?
  • majenkir 30.07.18, 01:16
    ala.maciejka napisał(a):
    > Czyli kariera to pieniądze, tak?


    Tez. A co to taki wstyd zarabiac dobrze??




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • hanusinamama 30.07.18, 20:39
    Ale kariera to nie pieniądze. Sorry. Tez mam swoja firme (ruchomosciami nieruchomosciami chwalic sie nie będę bo to nie miejsce poza tym ja nie lubie). Z moim zawodem jednak mogłabym zrobić prawdziwą karierę gdybym nie miała dzieci...albo nie - dzieci mogłabym miec bo propozycje były juz po urodzeniu peirwszego ale musiałabym je olać. Wiec ja sie karierowo nie rozwijam za to trzepię kasę. Prace mam w domu, dzieci pod okiem. NO cos za coś. Ja nie żałuje. Dzieci miec chciałam, za sobą mam 2 poronienia i panieczny stach ze dzieci sie nie dorobie. Jak juz dorobiłam to mimo ze musiałam zrezygnować z 3 swietnych propozycji, zapewne wielu wycieczek (wczesniej zwiedzalismy siwat), szyciej mi cycki opadną smile i pewnie włosy osiwieją smile- to jednak nigdy nie żałowałam
  • alpepe 30.07.18, 21:25
    I co z tego?
    A ja jestem matką, która wychowała praktycznie samodzielnie dwie córki i jeszcze ma psa i co? I też pracuję w domu i moje córki były zawsze zdziwione, że pracuję, skoro zawsze jestem dla nich w domu. A jak się starsza zdziwiła, że jeszcze jestem nauczycielką z zawodu i w niejednym mogę zagiąć jej nauczycieli. I co? Prawda jest taka, zrobiłabym dużo większą karierę na będąc mężatką z dziećmi.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • alpepe 30.07.18, 21:25
    nie, nie na.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • blimsien 06.08.18, 01:13
    alpepe napisała:

    > Mam dwie firmy, trzy nieruchomości komercyjne, trzy mieszkania i owszem, jeden
    > kredyt hipoteczny obecnie, na dziś 33000 e. Myślisz, że nie zrobiłam kariery, s
    > koro przed 10 laty mój stan posiadania oscylował wokół 0?
    >
    w PL zatrduniasz ludzi na smieciowkach, z minmalną stawcka godzinowa i z monitoringiem.
  • lellapolella 29.07.18, 21:39
    To zależy, co kto uważa za karierę, w obliczu dokonań naszych babek, nawet pełna samodzielność finansowa jest karierą. Nie rozumiem, dlaczego deprecjonujesz kobiety, które nie decydują się na macierzyństwo z marszu - wpadłaś? Lepiej ci, gdy pomniejszasz kogoś, kto najpierw myśli a potem robi?

    --
    Możesz wygrać wyścig szczurów, ale nadal będziesz szczurem. Banksy
  • alpepe 29.07.18, 21:40
    Ja? Do mnie to było, bo nie rozumiem, o czym piszesz?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • lellapolella 30.07.18, 00:57
    Nie, nie do Ciebiesmile Do katja.katja, nie mam pojęcia, dlaczego tak się podpięło.

    --
    Czas jest szalonym kierowcą, pędzącym naprzód i zostawiającym za sobą martwe kury. Sławomir Mrożek
  • hanusinamama 30.07.18, 20:35
    Jak miałam 18 tez dzieci miec nie chciałam. Mam 34 mam 2 wyczekanych, bardzo chcianych. Akurat 15latce sie moze zmienic pomysł na zycie 100 razy
  • alpepe 30.07.18, 21:21
    No i? Chciałaś coś wnieść do dyskusji, czy tylko mi przygadać?

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • hanusinamama 31.07.18, 10:39
    A czemu przygadać? Ktos kto tu cos pisze inaczej niz ty chce ci przygadać? Zwyczajnie pisałam ze 15latce to sie zmieni pomysł nanzycie jeszcze ze 100 razy. Rozmawiałam wczoraj z kumpela ma 4 dzieci. Tez sie smiałysmy ze jeszcze na studiach ona dzieci miec nie chciała...dzieci nie z wpadki, co prawda 2 pary bliźniaków wiec 4 nie planowała. Zwyczajnie plany twojej 15latki są planami 15 latki
  • pomnikdeszczu 31.07.18, 10:43
    Alpepe, akurat ty nie powinnaś się wypowiadać w kwestii postów przygadujacych i nic nie wnoszących do dyskusji.
  • tanebo2.0 29.07.18, 19:13
    Idę zrobić popcorn.
  • zabka141 29.07.18, 19:18
    Nie wydaje mi sie ze jestes gotowa.
  • thea19 29.07.18, 19:27
    ja zaluje jak jestem w sklepie i slysze: mamoooooo, kup mi toooo, wszyscy maja a ja nie (wszyscy, czyli jedna osoba w klasie), mamooooo, kiedy mi kupisz telefon, mamoooo, nie mam sily sie ubrac/umyc/zapomnialem/co mowilas? no nie wiem gdzie jest/czy ja jestem sluzacym (kazalam posprzatac jego pokoj)?
  • kkalipso 29.07.18, 19:29
    Chyba większość kobiet ma takie rozterki ale przychodzi czas że trzeba zdecydować. Ja absolutnie nie żałuję żałowałabym (mało powiedziane) gdybym dzieci nie miała. Wiadomo że trzeba się poświęcić ale warto. Piszesz o imprezach, ja też lubiłam teraz jak pomyślę ile na to czasu/pieniędzy bez sensu straciłam to się pukam w głowę. Obecnie od lat wybieram nieprzespane noce ze względu na dzieci (przyznaję że u mnie to sporadyczne bo dzieci mam spokojne, niechorowite) niż nieprzespane bo imprezka była.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • redheadfreaq 29.07.18, 19:44
    Bardzo chciałam mieć dzieci. Najchętniej trójkę.

    Urodziłam córeczkę po latach marzeń. Bardzo ją kocham i robię co mogę, by było jej dobrze, by nie miała takich problemów, jak ja. Niestety, posiadanie dziecka jest cholernie zerojedynkowe - nie ma wersji beta, czy możliwości leasingu albo wypożyczenia. Nie będę lukrować - chwilami jest niewyobrażalnie ciężko. Nic Cię na to nie przygotuje, ani książki, ani filmy, ani opowieści znajomych. Córka jest wspaniała - przebojowa, lgnąca do ludzi, ciekawa, rozwija się świetnie, doskonale znosi szczepienia, ssała i nadal ssie jak marzenie, dobrze śpi, nie ma żadnych alergii, AZSów czy nawet płaskostopia, więc powinnam pewnie zdaniem niektórych zamknąć twarz... ale macierzyństwo jest ciężkie. To trzy miliony rzeczy, których przez jakiś czas - a być może już nigdy, z poczucia odpowiedzialności - nie zrobisz. Tak, pewnie, wszystko jest kwestią organizacji, powie ktoś. Tyle, że czasem możesz zorganizować trzy rzeczy, a czwartej już nie. Zresztą plany zwykle i tak możesz sobie schować w buty, bo jakoś tak zawsze wychodzi, że na dobę przed godziną "0" dziecko dostaje wysypki i gorączki 39 stopni. Dla wielu osób przestajesz istnieć jako istota odrębna od dziecka, dla niektórych - w ogóle przestajesz istnieć (co ma swoje plusy). Związek zostaje poddany tak ciężkiej próbie, że niektóre tego nie wytrzymują (w mojej grupie "rówieśniczej" są już co najmniej cztery samotne matki). O tym, co ciąża i poród dowolną drogą robi z ciałem nie wspominając. I pewnie, są mokre całusy, "mama", przytulanie, szokujące podobieństwo i niewiarygodna, pierwotna miłość, ale są też momenty, kiedy człowiek się zastanawia, na cholerę mu to było.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • katja.katja 29.07.18, 19:46
    A co przeważa?
  • redheadfreaq 29.07.18, 20:27
    To nie jest matematyka. Gdybym nie miała dziecka, byłabym bardzo nieszczęśliwa, bo nie wiedziałabym co tracę. Mając dziecko wiem, czego bym nie straciła. Nie żałuję, ale chwilami mam ochotę wyjść i nie wrócić.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • katja.katja 29.07.18, 20:55
    No to nie rozumiem.
  • blablanie 30.07.18, 07:04
    Ja za to doskonale rozumiem.. świetnie napisane redhead..
  • quilte 30.07.18, 12:37
    "Ja za to doskonale rozumiem.. świetnie napisane redhead..

    Ja też. Naprawdę świetnie napisane.
  • katja.katja 29.07.18, 19:48
    I co to za związki które "nie utrzymują" urodzenia planowanego, zdrowego jednego dziecka?
  • nutella_fan 29.07.18, 19:57
    Straszna pycha przez Ciebie przemawia.
  • alpepe 29.07.18, 20:24
    podpisuję się.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • redheadfreaq 29.07.18, 20:25
    Niestety, niektórym się wydaje, że ich żadne problemy świata nie dotyczą, takie naiwne "tralalala, mnie to nigdy nie spotka".

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • katja.katja 29.07.18, 20:57
    Przeze mnie? Że wymagam od mężczyzn?
  • nutella_fan 29.07.18, 21:22
    Tak, przez ciebie.
  • no_easy_way_out 29.07.18, 21:28
    Zalezy czego "wymagasz od mezczyzn".
    Moj zwiazek sie zaczal sypac wlasnie mniej wiecej od pojawienia sie dziecka.
    I posypal sie kompletnie i nie istnieje od 7 lat.
    To co napisalas, sugeruje, ze wina z zalozenia musi byc moja, bo nie spelnilem jakichs wymagan. Moze upraszczam w tej interpretacji, ale tak to brzmi. Wyjasnisz?
  • katja.katja 31.07.18, 07:59
    Nie, mam na myśli "delikatność" współczesnych mężczyzn (i związków bo czasem wina jest po dwóch stronach), kórych przerasta posiadanie planowanego zdrowego zazwyczaj jednego dziecka. Co to za ciapy (można też wykreślić "a")?
  • zlababa35 30.07.18, 10:41
    Przeważnie to są związki z bardzo egoistycznym, zapatrzonym w siebie i dziecinnym facetem, który nijak nie przyłoży się do opieki nad dzieckiem czy zrobienia obiadu, bo przecież baba w domu siedzi, a w nocy od non stop niewyspanej i umęczonej rykami niemowlęcia matki wymaga płomiennego seksu tongue_out.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • kotto24 07.08.18, 23:56
    niestety mój facet dokładnie taki jest i na dodatek jego mamusia utwierdza go w tym przekonaniu crying
  • werticzka 06.08.18, 10:53
    Mam takich znajomych. Facet przez 5vlat był z dziewczyną w zwiazku, ostatnie 2 starali się o dziecko. Maluch się urodził, nie skończył nawet 4 miesięcy, a tatuś oznajmił, że ma dość płaczu i żali kobiety i wyprowadza się do koleżanki, bo się przypadkiem zakochał.
  • tanebo2.0 29.07.18, 20:22
    Surogatka i ze cztery opiekunki załatwiłyby sprawę...
  • danaide 29.07.18, 22:06
    Jedno tylko chciałam zauważyć - jako organizmy żywe i tak się będziemy rozkładać za życia, a potem rozpadniemy w proch. Równie dobrze można trochę pouszkadzać ciało ciążąwink
  • redheadfreaq 30.07.18, 00:18
    Czasem to nie są uszkodzenia z gatunku, nazwijmy to, blizn bitewnych, jak jakieś tam rozstępy, a raczej uszkodzenia co najmniej utrudniające życie, jak krwotoczne miesiączki, nietrzymanie moczu czy chroniczne bóle miednicy.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • danaide 30.07.18, 07:34
    Wiesz, że właśnie otworzyłaś kolejną licytację?
    Paswink
  • redheadfreaq 30.07.18, 14:31
    Przepraszam, nie chciałam się licytować. Niestety, zwykle głośno mówi się wyłącznie o kosmetyce, tymczasem nawet nie miałam pojęcia, jak dotkliwie ciąża potrafi pokaleczyć ciało.dobrze mieć tego świadomość.

    --
    - On twierdzi, że ją kocha. (granatowe_tulipany)
    - twierdzi, twierdzi. To sie rymuje z "pierdzi", ale poza tym nic naprawde nie znaczy.(minor.revisions)
  • danaide 30.07.18, 15:28
    Nie chciałam, żeby to tak ostro zabrzmiało. Ale tak, waginoplastyka czy ja to się zowie bynajmniej nie jest w cenie, jak Cię źle zszyją po cięciu krocza to Twój problem, że boli w trakcie stosunku, nie chazana, a jak się okaże, że usiąść nie możesz przez hemoroidy, to niech ci rodzina przyniesie leki, jeszcze by tego brakowało, żeby na wyposażeniu szpitala były, co jest, szpital nie apteka. A kręgosłup przecież mogłaś sobie załatwić na trampolinach, więc nie przesadzajwink
    (Thank-you. Odpuść. Thank you!)
    Niemniej tak. Ciało jest tylko narzędziem natury. Jedno wytrzyma więcej, inne mniej.
  • milva24 30.07.18, 08:54
    Dodałabym jeszcze przepuklinę do listy. Sama znam 4 kobiety po operacji przepukliny pociążowej.
  • aerra 30.07.18, 10:54
    A może ktoś nie chce uszkadzać ciała ciążą? Wolno jej, bo to jej ciało, czy nie wolno? Hmm?
  • fawiarina 30.07.18, 14:41
    I pewnie, są mokre całusy, "mama", przytulanie, szok
    > ujące podobieństwo i niewiarygodna, pierwotna miłość, ale są też momenty, kiedy
    > człowiek się zastanawia, na cholerę mu to było.
    >
    Podpisuję się pod całą tą wypowiedzią obiema rękoma i trzema nogami! Serio, czekałam na to moje dziecię wiele długich lat, jest przekochane otoczenie się nim zachwyca, ale ząbkowanie, bunt dwulatka i ciągłe udupienie przy maluchu powodują, że się czasem zastanawiam dlaczego właściwie nie chciałam dalej prowadzić tego samodzielnego życia, w którym robiłam fajne rzeczy i zwiedzałam świat...
  • agoraagora 14.08.18, 13:31
    rękami i nogami się pod tym podpisuję. I odkąd mam dziecko, pojąć nie mogę dlaczego tak mało ludzi o tym wprost mówi, bo na pewno nie mało tak czuje. I w żadne inne bajki nie uwierzę. Pierwszym miernikiem niech będzie pytanko proste, acz oczywiście nie wszystko wyjaśniające na tej skomplikowanej drodze: dlaczego matki święte polskie przeciętne nie mają średnio po czworo dzieci, jak ich matki, bądź po siedmioro, jak ich babki, skoro takie matkujące są?? No, śmiało!
    Wiadomo, że dziecko kochasz tak bardzo, że aż boli, ale nie dlatego że jesteś jakąś tam Matką, ani bo chciałaś mieć dzieci, tylko dlatego, że to żywa istota z całą swą niesamowitością (dokładnie taka jak ty w sensie bytu!), i w tym wypadku dodatkowo całkowicie bezbronna, wymagająca do przeżycia nie tylko twej obsługi (niewolnictwo w czystej postaci), a bardziej jeszcze twojej miłości - czyli całego kompleksu postaw i odpowiedzi emocjonalnych, którymi ono będzie rozwój własnego psyche wzmacniało. Na tej samej zasadzie ludzie kochają... swoje zwierzęta i nigdy by się ich nie pozbyli, mimo że emocjonalnie są one mniej złożone niż my = mniej emocjonalnie atrakcyjne - ale empatia, którą wzbudzają, "miłość", jest dokładnie tym samym chwalebnym uczuciem, które wzbudzają w nas ludzie.
    Oczywiście, dziecko (jak i pies) odwzajemnia tęże miłość, szczególnie póki jest małe, ależ taż przecież, na litość boga jakiegokolwiek, nie zastępuje dziecko wszystkich sfer życia i aspektów, nazwijmy to, spełniania się dorosłego człowieka!
    Ten temat buzuje mi we łbie odkąd dziecko urodziłam, czyli kilka lat, bo od tegoż niesłusznie gloryfikowanego momentu dostałam po tym właśnie łbie obuchem. I w tylu już aspektach mam refleksje, tyleż niepopularne, co palące, że mogłabym ze sto felietonów w kwestii niniejszej wysmażyć! Więc się lepiej streszczę:
    Jeśli w wieku 31 lat masz takie odczucia i świadomie sobie takie pytanie zadajesz, to emocjonalnie masz lat... 31. Czyli wszystko w jak najlepszym porządku - w świecie, gdzie ewolucyjnie nie masz potencjalnie już żadnych zagrożeń, potrzeby fizjologiczne/materialne są w nadmiarze zaspokojone, a gatunek jest nadmiernie namnożony, nie odczuwasz oczywistej potrzeby natychmiastowej i intensywnej reprodukcji! Tylko skupiasz się na szeroko pojętym rozwoju własnym, w naprawdę najlepszym tego słowa znaczeniu. W wielkim uproszczeniu: człowiek nie jest amebą, "impreza" to nabywanie doświadczenia w budowaniu więzi międzyludzkich, popełnianie z pewnością wielu głupot, ale wyciąganie wniosków z nich; to również doświadczanie radości życia; o podróżowaniu nawet nie będę nic pisać, bo jego rozwojowy efekt jest dla każdego myślącego oczywistą oczywistością. Im bardziej jesteś 1. w zgodzie ze sobą, 2. doświadczony, w najogólniejszym pojęciu, tym lepszym Homo SAPIENS (a nie Neandertale) = rodzicem będziesz - no z truizmami nie da się chyba dyskutować...
    A na koniec konkrety: też najbardziej chciałam mieć dziecko jak miałam... 17 lat i pierwszego mocno i z wzajemnością zakochanego chłopaka, jest to odczucie mocno infantylne, ściśle związane z pierwszymi hormonalnymi uniesieniami (bo przecież na litość boga, nie z jakąkolwiek dojrzałością fizyczną/emocjonalną, z tym chyba nikt nie będzie dyskutował!), a potem z każdym rokiem, z każdą podróżą, każdym głębokim doświadczeniem (imprezowa nie jestem, więc imprezowania tu nie zawrę), wraz z nabywaniem świadomości, naturalnym dla Homo Sapiens, dzieci nie pragnęłam w ogóle - i to nie wiedząc czym to pachnie! A to pachnie, zapewniam Cię... Jednakowoż znalazł się mąż i, z jednej strony rozbujały się cyce, a z drugiej, podświadoma presja społeczna (KAŻDY musi mieć dzieci). Urodziłam jak miałam ponad 38 lat, po dwu i pół roku bez antykoncepcji (ale żadnego tam starania się! W OGÓLE się nad tym nie zastanawiałam, a jak zaszłam w ciążę, to nawet mimo ewidentnych objawów nie kumałam tego, to jest tak nie do wiary...), oczywiście jesteś wtedy na ciążowym haju i myślisz, że jesteś królową czaczy, bo oto się zapłodniłaś... I wszystko poszło normalnie, naturalnie, zdrowo, bo na politykę zastraszania (wiekiem, chorobami, żałowaniami, niepłodnościami itp.) jestem od dawna odporna. A jak małe przyszło na świat to było bardzo bardzo ciężko, sami, rodzina daleko, nikt ci nie pomoże fizycznie ani emocjonalnie - to było po prostu harakiri, dla organizmu, dla psychiki, dla związku. Jesteśmy, trwamy, kochamy się wszyscy troje, ale cena tego "rodzinnego" szczęścia jest bardzo wysoka, dla mnie w odczuciu subiektywnym (czyli naszym prawdziwym) w wielu momentach za wysoka. Temat jest bardzo złożony, a tego postu juz nie da się wydłużyć wink.
    Jednym słowem: są ludzie, którzy w ogóle nie chcą mieć dzieci i błogosławię im;
    są ludzie, którzy boją się tematu i słusznie, warto się do niego przygotować i zawczasu pozyskać WSPARCIE, bo odchowanie potomka ludzkiego przekracza możliwości jednej pary ludzkiej, każdy antropolog ci to powie, jest to najbardziej kosztowna i nieopłacalna inwestycja z punktu widzenia ewolucji wśród gatunków ziemskich. A z punktu widzenia osobistego: gdybym miała jeszcze raz się zdecydować na dziecko w tych samych warunkach (a nie jestem żadna biedna, ani chora, ani bardziej straumatyzowana własnym dzieciństwem niż większość z nas!), to wolałabym nie mieć w ogóle dzieci, z mężem naprawdę odczuwałam pełnię dobrostanu emocjonalnego, (w ogóle po prostu jakąś pełnię, a dziecko pożera tyle przestrzeni, że nie ma nawet śladu po tym! i wciąż na nowo coś razem rzeźbimy, jakby z obcym, trzeba się na nowo odnaleźć w związku...). Gdybym miała pomoc we wszystkich potrzebnych aspektach, to chciałabym mieć dziecko, ale... tylko to jedno. Jak widzę wózek na ulicy, to mnie ciary przechodzą i wzdycham uff, to już na szczęście za mną... A bardziej serio: nie odczuwam najmniejszej emocjonalnej potrzeby dawania jeszcze komuś tego, co daję mojemu dziecku, bo ono jest dla mnie jakąś pełnią, jesteśmy w jakimś obiegu miłości zamkniętym, doskonałym.
    A na pociechę i na w końcu koniec: mieszkam na takiej dzielni, w kraju ościennym, gdzie jest największy przyrost naturalny w starej, dobrej Europie i tu się widzi tylko dzieci i wokół nich wszystko się tu kręci, i to na poziomie, czyli żadne tam "rozmnażaństwo" - tu są dziesiątki bab, które mają pierwsze dziecko po czterdziestce i to grubo... zdrowe, całe, szczęśliwe... bądź nie, ale to już naprawdę nie od wieku zapłodnienia zależy, tylko od tak zwanej sytuacji życiowej i osobistej.
    Trzymam kciuki za Twoją macicę, jeśli będziesz chciała jej kiedyś użyć, ale jestem przekonana, że o wiele bardziej korzystne dla wszystkich dzieci świata - które przecież wszystkie nasze są! - jest używanie swojego rozumu i empatii wobec kogokolwiek z kim obcujesz, a czy się rozmnożyłaś czy nie, nie ujmuje ani nie wnosi nic do rachunku bycia dobrym człowiekiem, a w wersji luksusowej nawet spełnionym, szczęśliwym...
  • fawiarina 14.08.18, 23:54
    Bardzo mi się Twoja wypowiedź podoba, agoraagora smile dzięki Ci za nią, czuję się dzięki niej lepiej. Bo miałam dokładnie tak samo, i teraz nieraz odpadają mnie wyrzuty sumienia, że nie mam odpieluszkowego zapalenia mózgu i nie drżą mi jajniki na widok dzidziusiów wink
  • bergamotka77 15.08.18, 00:33
    Nie wiem co bierzesz ale mocno kopie 😄

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • tais86 15.08.18, 13:46
    Dla wielu osób przestajesz istnieć jako istota odrębna od dziecka, dla niektórych - w ogóle przestajesz istnieć (co ma swoje plusy).

    To mnie zaciekawiło, bo jako osoba bezdzietna czuję się podobnie - zauważam, że przestaję istnieć dla wielu matek.
  • nutella_fan 29.07.18, 19:53
    To nie jest takie proste.......
  • jola-kotka 29.07.18, 20:26
    Ja sie nie zdecydowalam bo uznalam ze tak bedzie lepiej nie dla mnie a dziecka ktore sie nie urodzi i dzisiaj czasami zaluje . Jak masz okolo 40 to sie nie decyduj bo podejscie do zycia jakie masz to.,, nie jest material na matke
  • no_easy_way_out 29.07.18, 20:40
    >Świat bym jej pokazala, nie popelnila tych bledow co moi rodzice.

    Popelnialabys inne.I w ogole tysiace razy lapalabys sie na tym, ze owszem, trzymasz sie kilku zelaznych zasad, ale trzymajac sie tych kilku zelaznych zasad, musisz naginac, albo kompletnie olac inne zelazne zasady.
    Z reszta, jesli masz 31 lat, a myslisz zeby o dziecko moze zaczac sie starac za lat 7, to zdaje sie, ze nie spieszno Ci jeszcze?
    7 lat bym nie polecal Ci czekac, ale na mojego czuja tez musisz czuc sie duzo bardziej gotowa mentalnie i miec mniej watpliwosci.
  • maadzik3 29.07.18, 20:53
    ja czasem myślę (choć dziecko swe kocham nad życie i mam z nim dobry kontakt) że moje życie bez macierzyństwa byłoby w wielu aspektach łatwiejsze dużo. Tylko u mnie to nie kwestia samego posiadania dziecka a pewnych związanych z nietypowym macierzyństwem i związkiem strat, więc nie jestem miarodajna. Niemniej gdybym mogła cofnąć czas wiedząc to co wiem to nie wiem czy bym miała dziecia a jeśli bym miała (w sumie pewnie tak) to chętnie z kim innym

    --
    Pustka w człowieku ma kształt Boga i tylko On może ją zapełnić
  • katja.katja 29.07.18, 20:57
    Tęczowa? O to chodzi?
  • maadzik3 29.07.18, 23:04
    nie smile akurat nie to choć nie mam nic naprzeciwko

    --
    When I m not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • kota_marcowa 30.07.18, 19:18
    Kochanka?
  • zlababa35 29.07.18, 21:22
    Ja. Ale raczej ze względu na siebie (nie z "winy" dziecka) i na to, co sama sobą reprezentuję i czego się w życiu "dorobiłam", w połączeniu z moimi niskimi kompetencjami emocjonalnymi. W dodatku muszę być dwojgiem rodziców tak właściwie. A uważam, że każde dziecko zasługuje na szczęśliwy, dobry, poukładany dom. Odkąd urodziłam dziecko, jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nic nie jest tak, jak chciałam i jak miało być.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 29.07.18, 21:28
    Kurczę, złababa, odpuść sobie, wybacz sobie... Kij z byciem tatusiem, my mamy babską komunę, bo nawet kotka to baba.
  • bergamotka77 29.07.18, 22:15
    zlababa35 napisała:

    > Ja. Ale raczej ze względu na siebie (nie z "winy" dziecka) i na to, co sama sob
    > ą reprezentuję i czego się w życiu "dorobiłam", w połączeniu z moimi niskimi ko
    > mpetencjami emocjonalnymi. W dodatku muszę być dwojgiem rodziców tak właściwie.
    > A uważam, że każde dziecko zasługuje na szczęśliwy, dobry, poukładany dom. Odk
    > ąd urodziłam dziecko, jestem bardzo nieszczęśliwa, bo nic nie jest tak, jak chc
    > iałam i jak miało być.
    >

    Bardzo smutne to ostatnie zdanie babo. Tym bardziej, że czuje dokladnie odwrotnie. Dzieci to najlepsze, co mnie w życiu spotkało. Są mądre, otwarte, zdolne, zabawne, ale i ułożone. Sa i wzywania - patrz problemy zdrowotne bo krotsza noga starszego, alergie u obu, laryngitis starszego, wypadki i wizyty na SOR młodego... Ale moje życie bez dzieci? Nie wyobrażam sobie. Ale miałam szczęśliwe dzieciństwo, dostalam dużo miłości i byłam gotowa na dziecko już mając ok.22 lat. Plusy? Czuje się kochana mocno przez 3 mężczyzn i wiem, ze zawsze beda mnie wspierac a ja kocham ich nad życie.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • zlababa35 30.07.18, 07:31
    No i rozumiem, że lepiej Ci, bo znowu mogłaś się pochwalić. Bergamotko, gdzie możesz i wobec kogo możesz, uprawiasz politykę kopania leżącego, a potem dziwisz się, że Ci coś na forum wywlekają, nawet, kiedy raz na ruski rok napiszesz coś zupełnie niewinnego i bez ukrytych intencji sad.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 07:35
    Och, berga, jakie to wspaniałomyślne i hojne z Twojej strony, że pocieszyłaś złąbabę słowami, że akurat TY masz odwrotniewink
  • bergamotka77 30.07.18, 11:02
    danaide napisała:

    > Och, berga, jakie to wspaniałomyślne i hojne z Twojej strony, że pocieszyłaś zł
    > ąbabę słowami, że akurat TY masz odwrotniewink

    Nie mam tylko czuję. Myślę, że tobie sola w oku nie jest moj partner i tym podobne ale fakt że ja się odnalazlam w byciu matką i mam z tego dużo radosci. A nie miałam wcale lajtowo mąż dużo wyjeżdżał kończył doktorat i zwłaszcza przy pierwszym dziecku często byłam z nim sama. Nigdy nie wstawało w nocy do syna, miałam problemy z no, dziecko z AZS zke spalo i pol roku spalam po 5h na dobe z przerwa co godzina. Ale mam fantastycznego syna - a raczej dwóch tylko mlody był egz. promocyjnym - i warto bylo sie przemeczyc. Nie lubie tylko uzalania sie nad soba bez prob zmiany. Gdy miałam kryzys z mezem jego siostra, gdy zalilam się na to powiedziala mi dosc brutalnie ale szczerze "Widzialy galy co brały". I to prawda. Wybrałam go sobie sama, czymś mnie zdobył i spojrzałam jeszcze raz na nas i na niego dawnymi oczami. Zobaczyłam tez swoja wine w tym wszystkim, wszystko się poukładalo...To my wybieramy naszych partnerów i nikt nas nie zmusza do ślubu więc opowieści w stylu "bo trafił mi się nieudany facet" do mnie nie przemawiają. No chyba że się zmienił po latach bo wszyscy ewoluujemy Ale tu mowa o raczej krótkich związkach. Widziały gały co brały.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 30.07.18, 12:04
    Berga, ja Cię bardzo przepraszam, ale znów pudło.

    Ty odnalazłaś się w bycia matką, bo w Twoim domu rodzinnym było inaczej niż w moim. W moim bycie matką nigdy nie było wartością samą w sobie. Bycie z drugim człowiekiem - również nie. Cała reszta była tego pokłosiem.
    Ale o tym nie pogadamy.
    Nigdy nie przyjmiesz do wiadomości, że dla mnie próba odnalezienia się w tym wszystkim, próba, w której wspiera mnie własne dziecko, bo zabrakło osób dorosłych, jest clue macierzyństwa. Wygodniej Ci uznać, że mam jakieś sole w oku.

    Twoja martyrologia macierzyńska również mnie nie rusza. Różne szczegóły swojej pomijam. No i nie słyszałaś historii mojej matkibig_grin

    Również opowieści o "ojcu mojego dziecka" w moim wypadku to klasyczny small talk, przecież nie będę z Tobą i Tobie podobnym gadać o związkach z żonatymi i o tym, jak przed taką miłością próbowałam uciec do przodu i wpadłam, gdzie wpadłam.

    Fakt, trochę się z Tobą drażnię - nie ukrywam, że jesteś łatwym celem.
    Może przystopuję jeśli Ty przemyślisz co czasem piszesz do innych kobiet.
    Pozdrawiam
  • bergamotka77 30.07.18, 12:19
    Danaide jestesmy dorosle i czas przestac obwiniać rodziców, szczegolnie matki i caly wszechswiat za to ze nie czujemy się dobrze w roli rodzica czy w ogóle w swoim zyciu. Naprawdę. Moim zdaniem osoby narcystyczne (a na taką wyglądasz) mają z rodzicielstwem największy problem. Mnie rodzice bardzo kochali ale nie rozpieszczali jakoś szczególnie, w domu byly zasady i dyscyplina, nauczyli nas z bratem niezależności, pracy i odpowiedzialności. Oboje mamy udane rodziny i b.dobre kontakty z rodzicami i ze sobą. W moim domu rodzinnym działało się a nie uzalalo nad sobą bezproduktywnie.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 30.07.18, 12:30
    A my obie z siostrą jesteśmy samotnymi, jak to ujęłaby triss - nieogarniętymi - matkami. Czy ja wspominałam o naszych kontaktach? Wait. Czy ja wspominałam o siostrze?

    Winą mogę sobie obarczyć nawet Hitlera. Gdyby nie wojna może matka mojej matki nie zeszłaby po dwóch latach od porodu. Nie zmienia to faktu, że nad moim macierzyństwem pracuję - więc co Ci do tego jak zaczął się cały ten syf? Trauma przechodzi nawet na czwarte pokolenie. Próbuję przerwać ten bieg, więc trochę wsparcia, jeśli nie proszę o zbyt wiele.

    Oczywiście co do Ciebie, syty głodnego i na tym możemy zakończyć. No i ja rodziłam jako 35- a nie 22-latka. To też coś niecoś zmienia. A nie, czekaj. To narcyzm.
  • danaide 30.07.18, 12:46
    Na moje macierzyństwo nałożyła się rozwalająca samotność, a to jest coś, berga, czego w swoich najczarniejszych snach nigdy nie doświadczyłaś, że o realu nie wspomnę.

    Więc, odnosząc się do głównego wątku - jeśli jesteś bardzo samotną kobietą rodzenie choćby jednego dziecka jest wyzwaniem.
    Ale zapewne nie dotyczy to autorki wątku.
  • danaide 30.07.18, 12:53
    I oczywiście dziękujemy za receptę na wychowanie idealnej matki!
  • karen_ann 06.08.18, 15:17
    Bergamotka jesteś sama osobą narcystyczną. Nie czujesz co napisała złababa a wbijasz się w jej wypowiedz i piszesz a ja to..
    nie skupiasz się na wypowiedzi przedmówcy tylko nawijasz o sobie, ze masz lepiej..po takiej rozmowie osoba w depresji mogłaby się poczuć tylko gorzej. Skoro nie możesz pomóc to się nie wcinaj ze swoim szcześciem, nie oceniaj tylko napisz w oddzielnej gałęzi. Masz deficyty empatii i szczerze nie wiem jak możesz tworzyć szczęsliwe związki. Wymagasz ciagle uwagi a ja to coś tam: jestem młoda piękna i zajebista/*niepotrzebne skreslic/ jakże to ubogie życie z taką osobą, jak z robotem co wiadomo co za chwilę powie (patrz wyżej).
  • bergamotka77 06.08.18, 22:02
    A ty karen hipokrytko się nie wypowiadaj. SAMA obrabialas tyłek danaide na forum a teraz zgrywasz święta.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • zlababa35 30.07.18, 12:07
    No widzisz bergamotka, różnica jest taka, że przetrwałaś to wstawanie i kwitniesz, a ja z dzieckiem śpiącym po 15 minut przez pierwsze 1,5 roku dorobiłam się migotania przedsionków (tętno 220, kilka takich napadów w ciągu dnia), a w końcu miałam kardiowersję, zdychałam potem i byłam zdana na pomoc-mendzenie mojej matki. Jestem ciągle zmęczona, za gruba mimo braku apetytu, cały czas na maxa zestresowana, wyglądam starzej o minimum 10 lat niż powinnam, życie mnie po prostu zniszczyło.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • rosapulchra-0 30.07.18, 18:12
    Zlababo, nie pisz bergamocie takich rzeczy, bo przy najbliższej okazji ci wszystko wyrzyga, jak to ma w zwyczaju. W ogóle (osobiście ci radzę) nie wdawaj się z nią w jakąkolwiek dyskusję, bo, jak wiesz, to wredna, złośliwa w najgorszym wydaniu baba, która tylko szuka okazji by w najbardziej podły i głupi sposób dokopać, szczególnie przysłowiowo leżącemu interlokutorowi.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • bergamotka77 30.07.18, 18:36
    Lecz się rosa pulchna ! Skoro jestem taka zła to dlaczego jeszcze kilka miesięcy temu chciałaś mnie mieć w znajomych i wysłałaś zaproszenie, które zignorowała i pisałaś jakieś wiadomości do mnie? Co, odrzucenie boli i uruchamia najniższe instynkty? Podła wredna manipulatorka to jesteś raczej ty.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 30.07.18, 18:45
    To pewnie to szczęście małżeńskie tak wali w dekielwink Jak to ona napisała w wątku obok jednej forumce? "Widocznie słaby ten chłop skoro taka sfrustrowana jesteś." - by bergamotka77 wink
  • bergamotka77 30.07.18, 18:47
    Tak, gdy miałam kryzys małżeński też byłam nieszczesliwa. Chicarica ciągle mendzi o Polkach i Polsce. Szczęśliwi ludzie nie narzekają non stop.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • zlababa35 30.07.18, 18:54
    Szczęśliwi ludzie nie dowalają innym do pieca, bo nie mają potrzeby.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • bergamotka77 30.07.18, 19:00
    Nie dowalam to wy probujecie mi dowalic dwie ikony samotnego macierzynstwa na ematce. Ja pisze to, co myślę choć czasem to dla was niewygodne.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • zlababa35 30.07.18, 19:02
    Aha. Tak sobie tłumacz.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • danaide 30.07.18, 19:06
    Ojej, jestem w sygnaturcewink
  • zlababa35 30.07.18, 19:18
    No jesteś, to takie fajne było big_grin.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • danaide 30.07.18, 19:22
    A teraz zastosuj to w praktyce - czyli olejbig_grin
  • rosapulchra-0 30.07.18, 19:35
    A nie mówiłam?
    BTW, nie wiem nic o żadnych zaproszeniach i mailach. Chyba ktoś ma coś z głową, co nie od dziś wiadomo.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • bergamotka77 30.07.18, 21:15
    rosapulchra-0 napisała:

    > A nie mówiłam?
    > BTW, nie wiem nic o żadnych zaproszeniach i mailach. Chyba ktoś ma coś z głową,
    > co nie od dziś wiadomo.
    >
    Nie chce mi się robić zrzutu ekranu ze swojej gazetowej poczty bo bym Cię ostatecznie skompromitowała i wykazala jak wielka klamczucha jestes. Mam litość 😊



    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 30.07.18, 19:21
    Ale - trudno słowo - pomyśl tylko berga: dlaczego w dyskusję - a niech tam, dyskusję - z nami dwiema weszłaś tylko Ty? Twoje - znów trudne słowo - przemyślenia są jedynie emanacją popularnego w Polsce poglądu "trzeba było patrzeć przed kim nogi rozkładasz". Dziękuję, myślę że do nas obu dotarło to już w ubiegłej dekadzie. Spóźniłaś się, ale dziękuję za zaangażowanie.
  • bergamotka77 30.07.18, 20:55
    Bo obie panie mają żal do kobiet, które czują sie szczesliwe, mają zaplecze rodzinne, ogarnietego męża i synów (patrz my takie sierotki z corkami a ona ma trzech mężczyzn, którzy się o nią zatrroszcza sorry pieciu bo jeszcze ojciec i brat) i rozpaczliwie im zazdroszczą bo nie mialy trochę oleju w glowie by nie robic sobie dziecka z odpadem atomowym. I to chyba nawet z facetami zajętymi. Trudno nie uważałas jak robisz, to rob jak uważasz. Jestem uosobieniem wszystkich waszych pragnień i aspiracji więc nic dziwnego, że mnie nie znosicie, pouczacie i atakujecie. Mam to, o czym skrycie marzycie i nie są to pieniądze.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 30.07.18, 21:27
    big_grin big_grin big_grin a nie, dajcie tę emotkę co płacze!!!

    Berga, teraz na serio - wiesz, ja zaczynam się o Ciebie na serio niepokoić. Ty przecież CZYTASZ to piszemy, ale te historie układają Ci się w coś zupełnie nietentego. Kompletnie chybione, mijające się z prawdą... Miałam tak złą relację z ojcem, że za Chiny Postludowe nie dałabym rady wychować go na sensownego faceta - ale skąd Ty to wzięłaś, że zazdrościmy Ci chłopów x 3???

    Odpowiedź jest tylko jedna - pomijając oczywiście naleciałości patriarchatu + przedawkowanie internetów (typu: "nie uważałaś jak robiłaś..." - klasyk, naprawdę) - wzięłaś to z zakamarków głowy, z którą chyba nie wszystko jest dobrze. Miejmy nadzieję, że to tylko przez upały...
  • pade 30.07.18, 21:27
    bergamotka77 napisała:

    > Bo obie panie mają żal do kobiet, które czują sie szczesliwe, mają zaplecze ro
    > dzinne, ogarnietego męża i synów (patrz my takie sierotki z corkami a ona ma tr
    > zech mężczyzn, którzy się o nią zatrroszcza sorry pieciu bo jeszcze ojciec i br
    > at) i rozpaczliwie im zazdroszczą bo nie mialy trochę oleju w glowie by nie rob
    > ic sobie dziecka z odpadem atomowym. I to chyba nawet z facetami zajętymi. Trud
    > no nie uważałas jak robisz, to rob jak uważasz. Jestem uosobieniem wszystkich w
    > aszych pragnień i aspiracji więc nic dziwnego, że mnie nie znosicie, pouczacie
    > i atakujecie. Mam to, o czym skrycie marzycie i nie są to pieniądze.
    >
    Brak mi słów na tę podłość.
    Brak słów.

    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • danaide 30.07.18, 21:32
    Dzięki pade za wsparcie, ale naprawdę nie wiadomo: śmiać się, płakać czy szukać na sali lekarza.
  • bergamotka77 30.07.18, 21:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • pade 30.07.18, 21:59
    A ja się dziwię twojemu mężowi. Widać musi być tobie podobny skoro z tobą wytrzymuje.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • zlababa35 30.07.18, 22:11
    Nie, Pade, to jest raczej zabawne, jak bergamotka miota się i jaka wylazi z niej prosta kobieta, ledwo ktoś się do niej skrzywi. Nie da się traktować na serio.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • zlababa35 30.07.18, 22:14
    I powiem tyle, że wniosła dużo niezamierzonego humoru w tę odnoge wątku, co mi bardzo poprawiło nastrój. Przecież to wszystko paradne jest.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • pade 30.07.18, 22:18
    Nie zgodzę się. Podłość nie jest zabawna.


    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • zlababa35 30.07.18, 22:20
    Masz rację, nie zabawna. Śmieszna i groteskowa.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • bergamotka77 30.07.18, 22:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • zlababa35 30.07.18, 22:30
    I znowu to samo. Nie zrozumiesz, choć chyba 3/4 forum już Ci to sygnalizowalo. Trudno.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • bergamotka77 30.07.18, 22:25
    Spójrz na siebie pade i swoja wredote. Sama pisałas, że masz problemy z dziećmi i sobie z nimi nie radzisz. Lekarzu lecz się sam! A majac 19 lat twoj synek nie umie znalezc bramki do samolotu. Naucz ich życia a nie teoretyzuj na ematce.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • pade 30.07.18, 22:29
    Że co?
    Nie pomyliłaś mnie z kimś?
    Nie dość, że podła to jeszcze mitomanka.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • bergamotka77 30.07.18, 23:03
    pade napisała:

    > Że co?
    > Nie pomyliłaś mnie z kimś?
    > Nie dość, że podła to jeszcze mitomanka.
    >
    Następna klamczucha 😅
    forum.gazeta.pl/forum/w,567,164063654,164063654,Pierwszy_raz_samolotem_potrzebuje_rad.html


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • pade 30.07.18, 23:08
    Gdzie tam jest napisane, że NIE UMIE znaleźć bramki?
    Widać wyraźnie, że to ty NIE UMIESZ czytać, zwłaszcza ze zrozumieniem.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • danaide 30.07.18, 23:09
    Brawo! Jesteś niezawodna.
    Co złego z tym, że ktoś kto nigdy nie latał pyta? Prosiła, żeby się nie śmiać.
    Zawsze musi być ten pierwszy raz.
    Ty, pisząc o chorobie syna, prosiłaś i groziłaś moderacją - a jednak dziewczyny podeszły do tematu z dużą empatią i Cię oszczędziły.

    Masz jakiś problem. Duży problem. BARDZO DUŻY PROBLEM.
    AFK
  • bergamotka77 30.07.18, 23:17
    Twierdziła że jestem mitomanka a popełniła taki wątek. Zresztą nie chce mi się juz z wami gadać- z bandą frustratek 😅

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • senin1 31.07.18, 09:36
    Berga skoncz just wstydu oszczedz

    Zanim zaczna ci przypominac stare twoje warning wredna jsetes okrutnie.. I smieszna
  • senin1 31.07.18, 09:38
    Watki mialo byc

  • danaide 30.07.18, 22:47
    Podłość nie.
    Możemy też uznać, że to nie jest podłość. To jakiś koszmarny strzyk jadu słabo chyba jednak uzasadniony przebiegiem tej rozmowy - i trzeba bergę zostawić samej sobie. Nie karmić trolla.
  • astomi25 31.07.18, 08:02
    Ja mam Berge juz od dawna zablokowana, radze wam zrobic to samo.
    Przeciez to zakompleksiona kobieta ktora swoja egzystencje opiera na panu mezu. Rozbawila mnie kiedys historia, jak sie wybierala za panem mezem do Ameryki czy tam Kanady. Najlepiej wyksztalcona kobieta na ziemi, z super cv i zabojcza kariera...ale to nie przeszkadza w tym zeby z dnia na dzien podazyc za panem mezem i mieszkac w obcym kraju. Nie robie super kariery i mam zwykla chociaz dobra prace, ale i ja nie moglabym sobie wyjechac ot tak. Bo moja praca jest tez wazna i kto wie,czy mialabym do czego wracac. Ale Berga ma takich pracodawcow, ze jak wroci z wojazy to beda ja blagali na kolanach o powrot do pracy 😬😛Wtedy ten jej watek to byla kategoria komediowa. Z nutka tragizmu. Bo niestety,Berga jest chora na mitomanie i to tej z najgorszego gatunku.
    Cala egzystencja Bergi opiera sie na meskich gaciach ( och pardon,na szytych na miare garniturach)
    Nie wysilaj sie na odpowiedz berga- z przyjemnoscia NIE przeczytam 😁
    A wy dziewczyny danaide i zlababa i inne samotnie wychowujace - czapki z glow. Znam niestety z autopsji i wiem jakie to wyzwanie.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • asia_i_p 03.08.18, 17:56
    Nie pochlebiaj jej oburzeniem.
    Babka jest głupsza od jeża i usiłuje być podła, ale słabo jej idzie, no bo jest głupia.

    I żebyś się, Bergamotko, nie przegrzała przy tym upale, zazdroszczę ci:
    - że jesteś o rok młodsza,
    - że twoi synowie mówią.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • bergamotka77 03.08.18, 19:51
    O Asia udająca na co dzień Matkę Terese a w realu chamka jakich mało. Odwal się odemnie nauczycielko od siedmiu boleści.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 03.08.18, 19:51
    *ode mnie

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • berdebul 06.08.18, 15:39
    Jestem zmuszona stanąć w obronie jeży!
  • evi-ana 30.07.18, 21:28
    A czy prócz dzieci coś w życiu osiągnęłaś? Bo tu sprawiasz wrażenie, że tak chwalisz się swoim "szczęściem" rodzinnym wynosząc się przy tym nad inne kobiety, które zwyczajnie miały inaczej w życiu, tak jakbyś chciała wszystkich dokoła przekonac o swoim wielkim szczęsciu - chyba, że przekonujesz sama siebie - wtedy ok.
  • bergamotka77 30.07.18, 21:56
    Tak, osiagnelam - robie w zyciu to co lubie i jeszcze mi za to placa 😜 Dzieci to nie jedyny skladnik mojego życia i nie widzę na nich. Mam ciekawy zawod i w nim się realizuję, pasje, podróże, znajomych i przyjaciół. Nie jestem matka Polka, która zyje tylko życiem dzieci czy męża.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • snakelilith 30.07.18, 22:32
    bergamotka77 napisała:

    > Tak, osiagnelam - robie w zyciu to co lubie i jeszcze mi za to placa

    Przecież niedawno pisałaś, że wywalali cię z pracy.
  • bergamotka77 30.07.18, 22:56
    snakelilith napisała:

    > bergamotka77 napisała:
    >
    > > Tak, osiagnelam - robie w zyciu to co lubie i jeszcze mi za to placa
    >
    > Przecież niedawno pisałaś, że wywalali cię z pracy.

    Nikt mnie nie wywalił. Chyba nie umiesz czytać.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • snakelilith 30.07.18, 23:44
    bergamotka77 napisała:

    > Nikt mnie nie wywalił. Chyba nie umiesz czytać.

    Umiem czytać. Rozwiązano ci umowę, więcej cię tam nikt nie potrzebował, czyli cię wywalono. Ale jak zwykle miałeś cudowne oparcie w cudownej rodzinie, więc nie była to dla ciebie aż taka tragedia. I z tej całej szczęśliwości zapomniałaś, że jesteś bezrobotna i konfabulujesz sobie w tym wątku zawodową karierę.
  • danaide 30.07.18, 23:04
    Snake, nie dręcz jej, projekt się kończy albo skończył.
  • evi-ana 31.07.18, 19:55
    Czyli jednak sama musisz się przekonywac o swojej zajebistości - cóż z takim podłym i pełnym wyższości podejsciem do ludzi pewnie ciężko Ci samej ze sobą. W realnym życiu chyba mało masz znajomych, skoro tak często musisz przesiadywac na forach - w końcu człowiek jako jednostka społeczna lgnie do kontaktu z innymi. To nawet przykre. Chyba jeszcze bardziej niż Twoja sygnaturka.
  • zetkaad 30.07.18, 21:41
    I gdzie Twoja dojrzałość?
  • zlababa35 30.07.18, 22:09
    Broń mnie boże w niebiosach przed twoim szczęściem, jeśli idzie w parze z tak kompletnie nieempatyczną, przemadrzałą i zadufaną w sobie osobowością. Podkładasz się straszliwie, ledwo ktokolwiek osmieli się skrytykować jakiś aspekt twojej zayebistosci. Miej litość nad sobą i nie wypisuj kocopałów.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • bergamotka77 30.07.18, 22:20
    Zlababo zaprzyjaźnij się z danaide macie wiele wspólnego i sobie razem stworzycie piekiełko wiecznie nieszczęśliwych porzuconych matek. A wasze córki będą się tym jadem karmić. Już im współczuję!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • zlababa35 30.07.18, 22:21
    Ależ ja bardzo lubię danaide. Przynajmniej umie być człowiekiem.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • mardaani.74 31.07.18, 08:50
    Po przeczytaniu tylko tego wątku (trafiła na główną) jakbym mogła wybrać matkę to wolałabym Złąbabę, niż Bergamotkę. No tak ze sto tysięcy razy bym wolała, nawet schorowaną.
    A już Bergamotka jako teściowa? samo wyobrażenie mrozi krew

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • zlababa35 31.07.18, 09:06
    Zwłaszcza, że to będzie teściowa nieznosząca synowych, bo dla bergamotki wszystkie kobiety to zuo wink.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • mardaani.74 31.07.18, 10:03
    A Ty się Babo tak nie gryź, Twoja szklanka może nie jest bardzo pełna ale za to co w niej jest jest bardzo dobre. Dziecko zrozumie, może dopiero za lat kilka ale będzie Twój wysiłek, miłość, troska procentować w życiu córki przez całe jej życie, nawet jeśli nie będzie tego świadoma.
    Nie trzeba dorównywać materialnie, nie trzeba się porównywać, pod pozłacaną otoczką często kryją się nieszczęśliwe dzieciństwa i nieszczęśliwe życie.
    Nigdy nie miałam do rodziców żalu o biedę, ale o złe traktowanie, brak miłości, brak poczucia bezpieczeństwa już tak.
    Trzymaj się, uciekam do "siebie".

    --
    Kiedy kończy się nadzieja, zaczyna się groza
  • zlababa35 31.07.18, 10:12
    smile

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • kota_marcowa 05.08.18, 21:07
    Berga z całym szacunkiem, odpiep**rz się od córek.

    ogarnietego męża i synów (patrz my takie sierotki z corkami a ona ma tr
    > zech mężczyzn, którzy się o nią zatrroszcza

    Ten tekst jest tak absurdalny, że doprawdy nie wiem co napisać, a naprawdę rzadko brakuje mi słów. I nie jestem osobą, która by była do ciebie uprzedzona, ale w tym wątku wypisujesz takie kocopoły, że zęby bolą.
    Na kawałek o zazdrości i uosobieniu pragnień, spuszczę zasłonę miłosierdzia, bo aż wstyd to czytać.

    I piszę to ja, spełniona, szczęśliwa żona, szczęśliwa matka szczęśliwego syna (podkreślam, skoro płeć dziecka jest dla ciebie taka ważna tongue_out )
  • pade 30.07.18, 21:28
    bergamotka77 napisała:

    > Nie dowalam to wy probujecie mi dowalic dwie ikony samotnego macierzynstwa na e
    > matce. Ja pisze to, co myślę choć czasem to dla was niewygodne.
    >

    Lepiej by dla Ciebie było, gdybyś nie myślała.


    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • asia_i_p 03.08.18, 18:01
    No co ty od niej chcesz big_grin Przecież nie myśli.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • wkurzo-namama 06.08.18, 10:54
    Bergamotko, już kiedyś napisałam, że wstyd mi za siebie z przed kilkunastu lat, ale byłam wtedy 20 paroletnią siksą, a nie tak jak ty kobieta po 40tce, z jakimś dorobkiem życiowym.
  • koontza07 09.08.18, 18:17
    > dorobiłam się migotania przedsionków (tętno 220, kilka takich napadów w ciągu dnia), a w końcu miałam kardiowersję,

    oj a jestes pod opieka kardiologa ? Bo takie tętno to powążna sprawa..... A co do macierzyństwa ..czasem nie jest łatwe..niestety...mam nadzieję zę z czasem będzie u Ciebie tylko lepiej .
  • jola-kotka 01.08.18, 01:50
    Ojp faktycznie to byl super post zeby w odpowiedzi walnac cos takiego gratuluje.
  • pade 29.07.18, 23:23
    Przepraszam, ale muszę. Do cholery jasnej, przestań się wreszcie biczować niezaspokojoną ambicją, niespełnionymi oczekiwaniami (i otoczenia, i Twoimi własnymi), przestań się masochizować i pogódź się z tym, że jest jak jest i trzeba grać takimi kartami jakie się ma.
    Zdajesz sobie sprawę z tego, że to co czujesz ma również wpływ na Twoją córkę? Takie myśli nie tylko Ciebie dołują, ale pośrednio wpływają na nią, czego ona nie rozumie. I będzie z tym ciężarem szła przez życie. Tak, z ciężarem, bo Ty traktujesz macierzyństwo jak ciężar. Twoja córka już jest na świecie, czasu nie cofniesz, nie wepchniesz ją w brzuch, nie wybierzesz jej innego ojca.
    Owszem, życie często jest do dupy, jest cholernie ciężko i wiatr wieje w oczy. Ale ono się od Twojego podejścia nie zmieni. Z takim nastawieniem jak Twoje będzie jeszcze trudniejsze.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • zlababa35 30.07.18, 07:29
    Owszem, mam dużo ambicji, nigdy nie chciałam być przeciętną, skromnie żyjącą osobą z nudną i małopłatną pracą, nie satysfakcjonowało mnie to nigdy, ograniczenia własnego życia mnie po prostu przybijają, tym bardziej, odkąd mam dziecko - tyle, że nigdy nie miałam niestety sensownego pomysłu, jak zdobyć to, co dla mnie jest ważne, no i wzięłam się do różnych rzeczy całkowicie od du... strony.
    Pogodzić się z tym, że ma się w życiu i z życia TYLKO TYLE, i więcej pewnie nie będzie - to po prostu już zupełnie się poddać, przegrać sad. Mimo wszystko szukam pomysłu na to, żeby mi było lepiej, a na pewno inaczej.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • alpepe 30.07.18, 07:40
    Zacznij od zmiany nicku, jeśli chcesz osiągnąć sukces. Patrzysz na siebie cudzymi negatywnymi oczami, a to kiepski pomysł. Ogłoś na forum zmianę nicku, a tego już nie używaj. Przeprogramuj się i popatrz na swoją sytuację jak na punkt wyjścia. Jeśli już ci kompletnie obecnie nic nie wychodzi, to przesuń się do przodu mentalnie w czasie, kiedy twoje dziecko może zostać samo w domu, kiedy nie wymaga stale twojej uwagi. I ustaw ten czas na rozpoczęcie kariery. Zastanów się, jakich umiejętności będziesz potrzebowała. Uczyć się choćby entego języka naprawdę możesz na ćwierć gwizdka, jeśli chcesz potem ruszyć z kopyta. Inne umiejętności też. Zaplanuj przyszłość, a nie, jakiego mnie Boże stworzyłeś, takiego mnie masz i jeszcze do tego udupionego latoroślą.
    To nie tak miało być...
    Rozumiem, ale skoro masz tyle rozumu, by widzieć, że to nie tak miało być, to masz i na tyle rozumu, by to zmienić. Naprawdę. W tym wątku jedna dobrze napisała: dziecko jest dla niektórych matek alibi, że nie zrobiły kariery. Nie rób ze swego dziecka alibi. Ona NIE JEST niczemu winna, to ty ją powołałaś na świat.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • danaide 30.07.18, 07:49
    Like it.
    A do czasu gdy dziecko samo nie może zostać samo w domu wysłuchuj (ciekawe czy wykropkujewink od ematek, jaka leniwa jesteśbig_grin
  • zlababa35 30.07.18, 07:52
    Alpepe, wszystko fajnie, tylko 1 uwaga - naprawdę nawet ciut starsze dziecko ma prawo do poczucia bezpieczeństwa i bycia z kimś po południu w domu, domowego obiadu, rozmowy z rodzicem, a nie spędzania czasu do wieczora samotnie. Wiem, o czym piszę - moja mama w pewnym momencie poszła na studia, dodatkowo dawała się wycyckać w pracy i ciągle za kogoś brała jakieś "koleżeńskie" darmowe godziny, siedziałam sama jak palec popołudniami, także w weekendy, będąc młodsza lądowałam u jakichś koleżanek matki, bardzo, bardzo źle to wspominam. Koleżanki miały domy, w których po południu się coś działo, nie były samotne jak palec, a ja miałam 4 puste ściany. W końcu byłam starsza, zaczęły mi się głupie pomysły lęgnąć, niewiele brakowało, a bardzo źle by się skończyło, nie byłoby mnie już od dawna.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 08:37
    Rodzicielstwo zawsze jest dyskusją z własnym dzieciństwem. Coś chciałabym powielić, od czegoś chciałabym uciec. Zidentyfikuj problemy, omów je z córką, ustalcie co na chwilę obecną jest akceptowalne dla Was obu. Może ona chętnie posiedzi parę godzin sama - pytanie ile, co będzie w tym czasie robić, co ją czeka gdy wrócisz. Itp. I bądź czujna/otwarta na zmianę ustaleń.
  • zlababa35 30.07.18, 08:51
    Raczej niechętnie. Nie lubi. Ona i tak już w szkole siedzi niemal jak w pracy, od 8 do 14.30, 15.30 (tak było w V klasie), a jeszcze w tym wieku, że lubi posiedzieć ze mną. Koleżanki klasowe z różnych części miasta, nawet z innych gmin, więc pozaszkolne spotkania tylko w weekendy, ale to znowu na cały dzień przychodzą, trzeba im obiad zrobić itp. Na szczęście potem jest rewanż, ale nie da się tego regularnie zaplanować - tyle, że mogę czasem np. całą sobotę (i nieraz pół niedzieli) skupić się wyłącznie na własnej pracy i odpoczynku.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 09:19
    A jakieś bardziej elastyczne ułożenie czasu pracy? Kiedy ona jest w szkole albo na zajęciach pozalekcyjnych (2 x tydzień - da radę?) - Ty szarpiesz robotą, a jak ona jest w domu, Ty też masz luz. Albo choć robotę domową, taką, by w każdej chwili córka mogła być obok Ciebie albo spokojnie robić obok swoje rzeczy, lekcje, o coś zapytać?
  • zlababa35 30.07.18, 09:34
    Wiesz co, problem w tym, że doszłam do jakiejś ściany. Wykorzystuję każdą chwilę, kiedy młoda jest w szkole, na pracę. Dokręcam wieczorem. Jeśli trzeba, to oczywiście robię i po południu, bo jest deadline, a ona siedzi w swoim pokoju i zajmuje się swoimi sprawami. Mam duże koszty, niektóre nie do zbicia, bo gdzieś muszę mieszkać, ze względu na alergię musi być nowy budynek, mieszkanie nowe, czyste, a to kosztuje. Kasy ciągle za mało, żeby żyć w miarę wygodnie i bez gimnastyki, żeby móc zaspokajać też swoje "fanaberie", chociaż od czasu do czasu. Takiego luzu i możliwości nagrodzenia się przyjemnościami mi brakuje. Nic innego robić nie umiem. Jeżeli zacznę coś gdzieś od zera, to przez parę lat będę dostawać takie wynagrodzenia, że się nie utrzymam - tak było ze szkołą, zrezygnowałam prędziutko. Mam przykre wrażenie, że od czasu wprowadzenia 500+ płacę nawet za jedzenie prawie 2 x tyle, co kiedyś (a ja jem coraz mniej, a nie więcej, bo mi się nie chce żreć wink).
    Tak mi się nazbierało, bo są wakacje i pewna stagnacja w tłumaczeniach. Albo ktoś kasy nie przelał, bo "urlop" (jakby nie mógł tego zrobić przed wyjazdem). Kolonie młodej do tej pory odczuwam po kieszeni. Następny nasz wyjazd nad morze dopiero po połowie sierpnia, bo taniej (jeżdżę co roku w 1 miejsce, bo jestem już zaprzyjaźniona z właścicielami i stali klienci mają fajne zniżki). Obgryzam paznokcie i czekam na przelewy. Moja bardzo dobra koleżanka właśnie wyleciała z córką, przyjaciółką mojej córki, na Wyspy Zielonego Przylądka... Cóż, przyznaję, że zazdroszczę - nie dobrych pieniędzy jako takich, nawet nie rzeczy, które mogę kupić., ale luzu, spokoju i wygody, które one dają...

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 10:25
    A co Ty w ogóle masz za sygnaturkę?! Jakąś taką... kurczę, negatywną. A co najmniej dwuznaczną.

    To że podrażało żarcie wskutek 500+ i innych hocków klocków pisu to nie jest Twoje przykre wrażenie. To jest fakt. Ja wyczuwam w Twoim poście jednak lęk podszyty niepewnością, związaną także z tym, że pracujesz "na swoim". Na swoim jest zawsze mniej pewne, choć w założeniu ma dać Ci a) większe zyski b) większy luz w dysponowaniu czasem. Podkreślam: w założeniu. Ale coś za coś. Tym czymś co tracisz jest pewność, że pierwszego na koncie będzie taka to a taka kwota. W momencie gdy nie dzieli się z nikim odpowiedzialności to może być obciążające. I teraz pytanie: czy jest taka możliwość, żebyś jakoś podzieliła wpływy: część z pracy etatowej, część z dodatkowych źródeł/własnej działalności? W wakacje luz w tłumaczeniach? Gdzieś dorobić na zlecenie, może fajna kawiarnia w pobliżu jest? Coś niezobowiązującego?

    Nawet nie pytam o to, czemu znając języki obce nie zwiałaś z dzieckiem za granicę. Nie ukrywam, że ja nie zwiałam właśnie ze względu na to, że mam pewien luz, nawet kosztem standardu (wakacje nad morzem: stała miejscówka nad Bałtykiem przed sezonem, choć poziom syfu w tym roku dobił mnie i chyba sobie odpuszczę), ale widzę jak nieprzyjaznym miejscem jest Polska akurat dla samotnych matek, więc w razie gdyby sprawa się w jakiś sposób rypła plan B jest prosty.
    A plan B zawsze dodaje punkty do spokoju i luzu.
    Jaki jest Twój?
  • jemgluten 30.07.18, 10:30
    Wiesz to chyba nie chodzi o nieprzyjazność dla samotnych matek, tylko o to, że - o ile ja dobrze kojarzę - i Ty i zlababa żyjecie poza miejscem, gdzie jesteście jakoś zakorzenione. Chyba stąd bierze się to poczucie osamotnienia i osaczenia. I to jest cholernie ciężkie, takie życie bez zaplecza rodzinnego, przyjacielskiego czy choćby zwykłych znajomych.
  • zlababa35 30.07.18, 10:49
    Żyję od zawsze w miejscu urodzenia. Mam specyficzną rodzinę, niechętną do pomocy nawet w jeszcze bliższych relacjach. Mama, cokolwiek pomogła, męczeńsko wypominała wink. Takie klimaty. Znajomi - mają swoje rodziny, tempo pracy zdecydowanie większe, niż moje. I powiem tak, nie lubię brać ot tak sobie, lubię też dawać. Jeśli moja córka jest do kogoś zaproszona z bajerami, a ja mam chwilę oddechu, to i później ja też dla koleżanek młodej się staram.


    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 10:59
    Ja też się staram. Raz przyszła czwórka. Hitem była bułka wrocławska przerobiona na grzanki z masłem. Piekarnik nie wyrabiałbig_grin
  • zlababa35 30.07.18, 11:04
    Znajoma poddała mi pomysł na "chipsy" z fileta z kurczaka. To jest to - cieniutkie paski obtaczasz w cieście (mąka, jajko, przyprawy) i na chwilę na głęboki olej. Miseczki z keczupem czy innym sosem i talerz z tymi chipsami na stole. Dużo wychodzi i fajnie wygląda.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 12:06
    Ojojoj... strasznie skomplikowane a na koniec usłyszysz: wolę makabig_grin
  • jemgluten 30.07.18, 16:17
    To strasznie smutne, co piszesz. Kurde, jak moja przyjaciółka została samotną matką z małym dzieckiem to zrobiliśmy mobilizację i dostała dużo wsparcia, to było oczywiste, że tak się robi.
  • zlababa35 30.07.18, 17:13
    Widocznie nie miałam wtedy przyjaciółek, tylko koleżanki. W dodatku dość boleśnie odczułam to, że każda jakby pilnowała przede mną swojego chłopa - chociaż jeśli ktoś mnie zna, to świetnie wie, że nie jestem typem osoby, która po przykrym rozstaniu będzie radośnie łowić migusiem nowe, męskie gacie (a tym bardziej koleżance odbijać - dla mnie związek z ojcem mojej córki i jego finał to był ostatni etap emocjonalno-związkowego popaprania, raz i na zawsze).
    Byłam strasznie sama ze wszystkim. Pamiętam, że zrobiła się nagle wokół mnie ogromna pustka.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • zlababa35 30.07.18, 17:15
    I do dzisiaj pamiętam, jak kupiłam to nieszczęsne mieszkanie, z przebojami zresztą, miałam niedługo iść do szpitala, na patologię ciąży i zaprosiłam dobrą, serdeczną koleżankę. A ona mi powiedziała w telefon, że do mnie nie przyjdzie, bo nie ma czasu, bo teraz to ona się zapoznaje ze znajomymi swojego przyszłego męża i ciągle się z kimś spotykają (kilka miesięcy później brała ślub). Jakby mi kto po prostu dał w ryj.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 17:51
    Potrafię zrozumieć Twój żal. Sama mam go w sobie sporo. Również dlatego, że wiem, że to moje pierwsze i ostatnie macierzyństwo.
    Więc kluczowym jest jego przepracowanie.
  • jemgluten 30.07.18, 17:16
    To już rozumiem, skąd w tym co piszesz tyle smutku i goryczy. Straszne być tak samemu ze wszystkim. Ja bym chyba i zwyczajną koleżankę starała się jakoś wesprzeć w takiej sytuacji. Fatalnie to świadczy o ludziach, jeśli nie chcieli Ci w żaden sposob pomoc.
  • danaide 30.07.18, 10:57
    Wiesz, kiedy ja piszę o Polsce jako miejscu nieprzyjaznym to piszę jednak o uwarunkowaniach prawnych.
    Niemcy:
    - mieszkanie socjalne, z dopłatami do czynszu (bardzo sympatyczne, Berlin Mitte, i to pomimo tego, że matka miała własne, kilkunastometrowe - tamto zamieniła na pracownię - widać takie małe nie spełnia norm do chowania dzieckawink;
    - dopłata do żłobka (matka płaci 1,- EUR dziennie);
    - 3 tygodniowy wyjazd nad morze, z dzieckiem, do ośrodka dla samotnych mam - mamy mają zajęcia, takie psy/coaching/cokolwiek - a dzieci są pod opieką;
    - jakiś zasiłek;
    - siatka alimentacyjna, bo nikt nie będzie tracił czasu na dyskusje z misiami o tym jakie są ich nędzne możliwości zarobkowe, na ok. 3letnie zdrowe dziecko płacisz 300,- EUR, a skąd - Twoja brocha;
    - jeśli coś jeszcze mi umknęło to przepraszam niemiecki system, nie włażę po ematkowemu do kieszeni, wiem o tym co mi powiedziano.
    Polska:
    - zróbcie sobie kolejne dziecko z nowym mężem - copyright by jakaś tam minister z drzewa strząśnięta;
    - co do innych świadczeń nie mam rozeznania, bo wbrew temu co się wypisuje na tym forum z polskiego MOPS w życiu nic nie dostałam. Poza 300+ - już mi rozpatrzyli. I poza zaświadczeniem, że nic mi nie przysługuje (dostałam w czasie, gdy byłam na wychowawczym, ale nie miałam zasądzonych alimentów, a system domniemywa, że skoro nie masz tego na piśmie to pewnie na boku w ramach tych alimentów gromadzisz małą fortunę). Które to zaświadczenie przekazałam do Belgii, gdzie mojemu dziecku jednak coś przysługuje.

    Ja mam zwykłych znajomych. Ale bardzo niewielu, niekoniecznie z małymi dziećmi co utrudnia wspólne, a ja nie jestem szczególnie nachalna. Zaplecze rodzinne jest potrzebne w kluczowych momentach, potem wypracowujesz metody życia bez. Im fajniejsze metody tym fajnietongue_out
  • zlababa35 30.07.18, 17:54
    Sygnaturkę zmieniłam wink. To wcześniej to Rihanna.
    Plan B, mówisz? Nie, nie wyjechałabym już teraz, nie zrobiłabym tego córce, która po prostu nie dałaby sobie rady na danym etapie nauczania (język! nie tylko komunikacja, ale nadążanie za matmą, biologią, lektury w jęz. obcym itp.). Tym bardziej, że lubi swoje środowisko szkolne i wreszcie wszystko jest ok. To byłby plan na etap przedszkola - ale znowu wtedy tak chorowała, że prędziutko bym wyleciała z jakiejkolwiek pracy, bo kto niby mi jej tam pilnował.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • danaide 30.07.18, 19:13
    Podobnie. Ale nie rezygnuję z tego planu, może jakiś spektakularny krach polskiej edukacji mnie zmusi? Nie wspominając o tych wszystkich samcach alfa, którzy aż przebierają nogami w blokach startowych, żeby tylko wprowadzić mnie na wyższy poziom wtajemniczenia w problematykę ogarniętych kobiet IVRP (ciekawe czy na to hasło zlecą się trolle?)!
  • jemgluten 30.07.18, 10:27
    Jak umiesz tłumaczyć, to może umiesz też pisać, choćby proste rzeczy? Zawsze jest więcej możliwości zarobku - i mniej przestojów. Nie wiem tylko, ile zarabiasz na tłumaczeniach, więc trudno mi powiedzieć, czy to lepsza kasa czy nie. Ale np. robienie opisów produktów do sklepów internetowych jest mało angażujące, a zapotrzebowanie duże. Jako tłumaczka znasz też język to może korepetycje? 50 zł za godzinę w Szczecinie to normalna stawka, wystarczy ze dwóch uczniów i już kasa wpada.
    I nie odbierz tego proszę jako pouczania czy coś, po prostu tak mam, że jak czytam o problemie to od razu włącza mi się opcja "wygeneruj możliwe rozwiązania".
  • zlababa35 30.07.18, 10:53
    Nie mam właściwie korepetycji. Moje języki są niszowe, a może bardziej ogarnięte osoby, czytaj czynnie uczące, dzielą się tym skromnym skrawkiem tortu. Ostatnio rozmawiałam w szkole językowej - w ostatniej chwili urząd zrezygnował z uczenia się francuskiego, zostali tylko przy angielskim (w momencie, kiedy przyszło do podpisania konkretnej umowy). BTW, koleżanka po studiach w UK bierze za godzinę 40 zł, stawki są jakby coraz niższe. I tak bez przerwy coś. Tłumaczenia przynajmniej regularnie napływają, choć faktem jest, że stawki też są od lat "zamrożone", jeśli chcesz robić w tej branży.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • black_halo 30.07.18, 11:02
    zlababa35 napisała:

    > am prędziutko. Mam przykre wrażenie, że od czasu wprowadzenia 500+ płacę nawet
    > za jedzenie prawie 2 x tyle, co kiedyś (a ja jem coraz mniej, a nie więcej, bo
    > mi się nie chce żreć wink).

    Nie wiem czy Cie to pocieszy ale wzrosty cen zywnosci sa w calej Europie, ja tez mam wrazenie, ze place coraz wiecej a kupuje coraz mniej. To nie jest wina 500+ tylko ogolnej sytuacji na swiecie.

    > Tak mi się nazbierało, bo są wakacje i pewna stagnacja w tłumaczeniach. Albo kt
    > oś kasy nie przelał, bo "urlop" (jakby nie mógł tego zrobić przed wyjazdem). Ko
    > lonie młodej do tej pory odczuwam po kieszeni. Następny nasz wyjazd nad morze d
    > opiero po połowie sierpnia, bo taniej (jeżdżę co roku w 1 miejsce, bo jestem ju
    > ż zaprzyjaźniona z właścicielami i stali klienci mają fajne zniżki). Obgryzam p
    > aznokcie i czekam na przelewy. Moja bardzo dobra koleżanka właśnie wyleciała z
    > córką, przyjaciółką mojej córki, na Wyspy Zielonego Przylądka... Cóż, przyznaję
    > , że zazdroszczę - nie dobrych pieniędzy jako takich, nawet nie rzeczy, które m
    > ogę kupić., ale luzu, spokoju i wygody, które one dają...

    Nie podoba mi sie to co inni pisza. Jest ch...owo i potrzebujesz wsparcia i wlasnie mysle jak Ci mozna realnie pomoc.

    --
    Życie nie powinno być podróżą do grobu, w trakcie której tracimy czas na to, aby dotrzeć do niego cało i zdrowo, z atrakcyjnym, dobrze zachowanym ciałem. Znacznie lepiej poruszać się po tej drodze z piwem i chipsami w ręku, z dużą ilością seksu i nad grób dotrzeć wycieńczonym i zużytym, ale z okrzykiem: Było warto!
  • pade 30.07.18, 11:09
    Nikt nie twierdzi, że Zlababa nie potrzebuje wsparcia. Jak najbardziej potrzebuje.
    Ja się odniosłam do jej frustracji z powodu niespełnionych oczekiwań. Bez akceptacji tego, że sytuacja jest jaka jest, że pewne rzeczy mogą się już nie wydarzyć, nie da się z energią i optymizmem wprowadzać zmian. Frustracja zabiera siły a nie dodaje. Powtarzanie sobie "nie tak miało być" nic nie daje.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • zlababa35 30.07.18, 07:40
    I jeszcze jedno, pade, pracuję jak wół, żeby moje dziecko miało godne dzieciństwo, nie gorsze niż rówieśnicy, żebym miała jednocześnie dla córki czas i nie widywała jej 3 godziny na dobę, bo doskonale wiem, co to znaczy biedne dzieciństwo albo dzieciństwo z rodzicem nieobecnym, zapracowanym, z którym nie można nawet za bardzo pogadać po szkole czy w weekend. Ganiam jak chomik w kołowrotku, ciągle coś moim kosztem, a czytam tu, jak bogate panie biorą sobie pier... 500+ na fryzjera i inne przyjemności, po prostu boli mnie ta niesprawiedliwość, że moje dziecko dla tego państwa nie jest dzieckiem, nie zarabiam 1600 zł, bo staram się i kombinuję. to już nie zasługuję na jakiekolwiek wsparcie. Szlag mnie na to trafia. Męczy mnie to wszystko. Tutaj niemal wszystkie dobrze ustawione i szczerze, ale g... rozumiecie z życia samotnej matki, która nigdy od nikogo nie miała wsparcia. Tyle mojego, co sobie tutaj popiszę, nie jestem maszyną sad.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 08:05
    Wiesz, złababa, ale już w pierwszym zdaniu jest clue - porównujesz się z innymi, lepiej uposażonymi i utożsamiasz to z godnością. Skromne nie oznacza niegodne. Inne nie oznacza gorsze. Ty ustawiasz poprzeczkę, Twoja córka to łyknie jak pelikan kluski (tak to teraz jedzie?). Moja córka jak była jeszcze w przedszkolu to zdefiniowała mi szczęśliwe dzieciństwo: bawić się i przytulać. Dziękuję. Tak, wiem, masz nastolatkę. Za chwilę zacznie zarabiać, już wiesz, że nie ma co wierzyć w omnipotencję magistra, więc skorzystaj z tej wiedzy. Moja córka poszła ze mną do knajpy, spotkałam koleżankę, która jest tam menadżerką, razem przez kwadrans podawały do stołów (braki kadrowewink i jak córka wróciła z napiwkiem to już się nie może doczekać, jak się zatrudni jako kelnerka w tej knajpie. W oczekiwaniu, ma inną fuchęwink. Lat 8. O ile pamiętam nie jesteś na etacie. Weź poszukaj czegoś na workaway, pojedziesz z córką na całe wakacje, na pół wakacji "popracować" gdzieś za granicę - może jakiś dom do pilnowania pieska? może jakaś stadnina (już coś mi podpowiada, że słabo trafiłam) - która koleżanka tak będzie miała, jeśli już musimy wchodzić w porównania?

    Nie ścigaj się z tymi innymi. Przyjmij, że ułożyło Ci się inaczej więc działaj inaczej. Jak to leciało? Einstein się nie myli: Szaleństwem jest robić wciąż to samo i oczekiwać różnych rezultatów. Bądź kreatywna.
  • zlababa35 30.07.18, 08:30
    A dzięki, to motto sobie zapiszę wink.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • alpepe 30.07.18, 08:31
    Teraz to ja się podpisuję.

    --
    Tak walczę ze złem
    A zło rośnie we mnie z każdym dniem
  • jemgluten 30.07.18, 10:11
    A skąd Ty możesz wiedzieć, jak tu są inni ustawieni? Wydaje Ci się, że tu wszyscy bogaci, zdrowi, piękni i szczęśliwi? To Ci się wydaje.
  • jemgluten 30.07.18, 23:23
    Ścigasz się, ale w sumie nie wiadomo z kim. Nie ma "dzieciństwa takiego jak rówieśnicy". Bo domy i rodziny tych rówieśników są różne i też nie są idealne. Naprawdę mało kto ma tak, że ma dużo kasy, mnóstwo czasu, świetne relacje rodzinne itp. W bardzo wielu rodzinach to są kompromisy - jedno dziecko siedzi samo popołudniami, bo rodzice mają taką a nie inną pracę, inne wyjeżdża tylko na jeden tani obóz, bo na tyle wystarcza pieniędzy. A ktoś ma jakieś dysfunkcje w rodzinie, na przykład rodzica pijącego o czym nawet nie wiesz.
  • zlababa35 31.07.18, 08:36
    No właśnie znam parę takich osób i nie ukrywam, że jakoś tam zazdroszczę, bo działalność jest na tyle rozkręcona, że rodzice mogą sobie pozwolić na zostawienie firmy w rękach pracowników i wcześniejsze wyjście, bo coś tam dziecko ma ważnego, gdzie mogą wziąć dłuższy urlop, a jednocześnie niemała kasa jest. I dodam, że to są fajni, energiczni ludzie, bardzo ciepłe i sympatyczne domy, sympatyczne dzieci, z którymi moja córka bardzo się lubi.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • jemgluten 31.07.18, 10:02
    Parę osób... Sama widzisz, że nie jest to powszechne i oczywiste. Ja znam jedną (!) rodzinę, w której było wszystko ok w każdej sferze życia - to rodzina mojej przyjaciółki, więc znam ich blisko. U większości coś jest nie tak, wiec to nie wygląda tak, że rówieśnicy Twojej córki masowo mają idealne życia i masz do czego dorównywać. Zresztą myślę, że Twoja córka ma zwyczajne, ale całkiem fajne życie. przynajmniej takie wyłania się z tego, co piszesz.
  • zlababa35 31.07.18, 10:12
    Pewnie tak - tyle, że w moim przypadku rozwiązanie wszystkich problemów logistyczno-komfortowo-zmęczeniowych ma 1 receptę: więcej kasy wink. Serio, po wielu przemyśleniach doszłam właśnie do tego punktu, no i próbuję coś z tym zrobić...

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • jemgluten 31.07.18, 10:26
    Heh, skąd ja to znam smile Problem w tym, że poza totolotkiem to wygenerowanie większej kasy oznacza zwykle jeszcze więcej zmęczenia i jeszcze trudniejszą logistykę...
    A jakie języki znasz? Pisałaś, że niszowe.
  • zlababa35 31.07.18, 10:38
    W moim mieście niszowe - tzn. z trudem zbiera się grupa w szkołach językowych, są raptem w kilku szkołach na kilkaset łącznie, w tutejszych BT jeśli się pojawiają dokumenty do tłumaczeń, to przysięgłe (samochodowe), nie ma specjalnego zainteresowania nauką, zresztą, jak napisałam, naukę obsadzają głównie osoby, którym się udało kiedyś tam załapać na te parę godzin do szkół i tego się trzymają. Francuski, włoski. Szczecin w ogóle jest dość marnym miejscem pod względem dobrych ofert pracy.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • zlababa35 31.07.18, 10:44
    Za to liczba uczelni i grup na humanistycznych kierunkach studiów, po których dyplomami możesz sobie tyłek podetrzeć - full wypas wink. Za czasów mojego licencjatu uczelnię opuściło 18 romanistów. Ostatnio chyba 60. Nauczycieli polskiego co roku ponad 100. Nie wiem, po co to mnożyć, kiedy jednak niemała część nie znajduje pracy bezpośrednio w zawodzie.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • jemgluten 31.07.18, 10:50
    Sporo korporacji zatrudnia ludzi z biegłą znajomością języków innych niż angielski, z reszty ich szkolą.
  • zlababa35 31.07.18, 11:46
    Myślisz, że nie próbowałam? Serio jeszcze nigdy żadna porządna firma nie zainteresowała się nawet na milimetr moim zgłoszeniem.

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • jemgluten 31.07.18, 15:23
    To nie było a propos Ciebie, tylko tego, co mogą robić ci magistrowie. Raczej szukają świeżych absolwentów do takiej pracy. Moja koleżanka 3000 to na stażu zgarniała, ona akurat z włoskim i hiszpańskim + oczywiście angielski. Ale to raczej nie jest praca dla samotnej matki bez wsparcia, bo sporo w tym jeżdżenia i siedzenia po godzinach. Natomiast ci magistrowie gdzieś się zagospodarują i romanistyka to nie jest taki zły kierunek.
  • jemgluten 31.07.18, 10:48
    www.artefakt.pl/praca/ seo-copywriter-praca-zdalna-jezyk-polski-francuski-czeski-wloski-rosyjski-niemiecki
    Spróbuj tutaj, tylko zlikwiduj spację, którą zrobiłam, żeby mi moderacja linka nie wycięła. W ogóle wyszukaj sobie hasło seo copywriting dla swoich języków. Mam znajomych, którzy tak pracują i chwalą sobie, choć milionów się nie dorobisz.
    Ale to wszystko praca zdalna, więc nie musisz się Szczecinem przejmować.
    I w sumie może warto byłoby wrzucić ogłoszenia o lekcjach/korepetycjach z tych dwóch języków? To nic nie kosztuje, a może coś się trafi. Może znasz też angielski na takim poziomie, żeby korepetycji udzielać? Nawet jak się trafi jedna osoba to te 50 zł w tygodniu będzie.
  • zlababa35 31.07.18, 10:49
    Dzięki, zobaczę!

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • asia_i_p 03.08.18, 18:20
    Złababa, a masz przysięgłego z włoskiego? Jeśli tak, to może mogłabyś się podpiąć pod jakieś warszawskie biuro tłumaczeniowe? Bo tam jest rynek jak jasna cholera, ciotka ostatnio odwiedziła swoją starą nauczycielkę włoskiego i ona mówi, że odkąd zrobiła przysięgłego, to oddechu złapać nie może.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • pade 30.07.18, 08:48
    "Pogodzić się z tym, że ma się w życiu i z życia TYLKO TYLE, i więcej pewnie nie będzie - to po prostu już zupełnie się poddać, przegrać sad."
    Nieprawda. Akceptacja nie oznacza odpuszczenia i marazmu. Akceptacja oznacza, że nie marnujemy energii na kopanie się z koniem, tylko na znalezienie satysfakcji w tym, co jest i co może być.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • zuleyka.z.talgaru 30.07.18, 19:00
    O, bardzo trafne.

    A też mi było to ciężko do siebie przyjąć, choć moja akceptacja dotyczyła zupełnie innego tematu.

  • pade 31.07.18, 10:54
    Bo akceptacja jest bardzo trudnym procesem. Nie jest łatwo pożegnać marzenia, złudzenia, ambicje, oczekiwania. Nie jest łatwo pogodzić się z tym, że jest się tak naprawdę przeciętnym człowiekiem, z przeciętnymi problemami (w zależności od punktu odniesienia). Że pewne rzeczy są nieodwracalne. Albo bardzo ciężkie do zniesienia.
    To jest cholernie trudne, ale sądzę, że konieczne.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • yennefer.00 31.07.18, 11:42
    I chyba tu jest problem, że dla Ciebie pogodzić się =poddać, a tak właściwie wtedy można zacząć wiele fajnych, konstruktywnych zmian
  • blablanie 30.07.18, 09:13
    Bardzo trafne... Myślę, że zlababa nie czuje tego co napisała w kazdej sekundzie życia, a tylko czasem w chwili refleksji, (tak jak ja), ale wydrukuję to sobie i powieszę na lodowce... Trzeba sobie odpuścić i przestać starać się kontrolować wszystko...czasem też trzeba zmienić swoje wyobrażenia o pewnych rzeczach i to jest chyba najtrudniejsze i najbardziej bolesne...trzymaj się babo, jesteś silna kobietą...czytam różne wątki od ok 2012 r. i Ci kibicuję, bo pewne elementy mamy wspólne, np. Szczecin wink pozdrawiam
  • zlababa35 30.07.18, 10:11
    Witam szczeciniankę smile.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • asia_i_p 03.08.18, 18:05
    Bo trochę przydużo od siebie wymagasz, Baba.
    Twoje dziecko ma dobry i poukładany dom, w 50% szczęśliwy, bo ona jest szczęśliwa. Jak się nauczysz cieszyć tym, czego dokonałaś, to będzie miała w 100% szczęśliwy.

    Masz prawo się buntować, że trochę ty masz z tego za mało, bo wszystko dla dziecka, ale uważać, że nawaliłaś, nie masz powodu.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • aniasad82 05.08.18, 09:23
    Ja żałuję i nie żałuję ponieważ 1 dziecko urodziłam w wieku 22 lat przez co musiałam mieszkać z rodzicami. Mama mi się wtracala w wychowanie córki więc jak ja jej czegoś zabronilam to ona szla do babci. Z czasem bardziej była zzyta z babcią niż ze mną. Ale pewnego dnia zapytałam mamę czy mogę jechać na noc do chłopaka ona się zgodziła po czym po pół godziny stwierdziła ze nie. Ja jednak pojechalam ale mama mi wtedy oznajmiła ze jeżeli wyjdę z domu to już nie mam do niego powrotu i rzeczywiście tak zrobiła ze nie sad na to przystal poniewaz ona ma lepsze warunki mieszkaniowe i finansowe oraz jest caly czas dostępna bo nie pracuje przez to moj kontakt z córką sie jeszcze bardziej pogorszyl zwłaszcza po tym jak córka powierziala ze ona moze powiedzieć w sądzie ze nie chce do nas przychodzić w weekendy ani na miesiąc wakacji. A ja uwazam ze ona powinna szanować rodziców choćby ze względu na to ze ja stworzyli. Więc żałuję gdy mam taką córkęscila mnie do domu i zlozyla sprawe w sądzie żeby zostać rodziną zastępczą i oczywiście ze
  • wkurzo-namama 06.08.18, 10:45
    Jak ja Cię lubię za szczerość. 😘 Kiedyś bym się oburzyła. Dziś rozumiem.
  • danaide 29.07.18, 21:23
    Nie żałuję, że mam dziecko.
    Ale macierzyństwo made in Poland, A.D. 2009+ to pomyłka.
  • princesswhitewolf 30.07.18, 12:00
    no cos ty. W Polsce macierzynski i to ze sa chociaz ograniczone w ilosci ale tanie lub darmowe przedszkola to luksus.
  • danaide 30.07.18, 12:14
    To prawda, są zmiany. Inna sprawa, że zmiany są raz tak, raz śmak, choć za pisu tendencja pomagania umacnia się (i mam wrażenie, że zaczyna się licytacja "kto da więcej" typu darmowe przejazdy zbiorkomem dla dzieci w Wawie od HGW). Na tym forum wręcz widać, że matki które rodziły ileś lat temu krew zalewa, bo one tak łatwo nie miały. Ja na niektóre zmiany się załapuję, choć np. za urodzenie dziecka nie dostałam, bo przez chwilę obowiązywał przepis, że trzeba było przynieść zaświadczenie, że było się po opieką lekarza od któregoś tam tygodnia czy miesiąca - a ja byłam, tyle że za granicą. Po powrocie uznałam, że szkoda czasu na kombinowanie zaświadczenia, zwłaszcza, że ojciec dziecka dostał coś z Belgii bez problemu, a ja przecież nie jestem zachłannawink

    Dla mnie jednak na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, dupa do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta.
  • zlababa35 30.07.18, 12:55
    Może nie tyle kobietą, co matką. Ale dzięki, masz poczucie humoru i momentami bardzo barwny sposób pisania, roześmiałam się szczerze przy tym ostatnim zdaniu wink.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • princesswhitewolf 30.07.18, 16:24
    >. Ale dzięki, masz poczucie humoru i momentami bardzo barwny sposób pisania, roześmiałam się szczerze przy tym ostatnim zdaniu wink.

    calkowicie sie zgadzam smile))))

    danaide ty zacznij pisac
  • berdebul 30.07.18, 13:48
    Straszna pokraka Ci wyszła z polskiej kobiety. sad
  • zlababa35 30.07.18, 14:19
    No właśnie sporo polskich kobiet to puszące się samiczki, co pojawia się choćby w wątkach porownujacych styl Polek i niektórych innych europejskich nacji. I to puszenie się nie dotyka jedynie wyglądu, rozciąga się też na wszelkie inne obszary życia, w tym kluczową sprawę, czyli odpowiedniego samczyka, a jak nie wierzysz, to poczytaj tego typu wpisy z parę postów wyżej.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • danaide 30.07.18, 15:29
    O kurczę, lecę poczytać!
  • zlababa35 30.07.18, 16:12
    No właśnie z tymi wpisami polemizowałas big_grin.

    --
    Just gonna stand there and watch me burn
  • konsta-is-me 05.08.18, 19:20
    A to nie wszedzie sa teraz darmowe przejazdy dla dzieci/mlodziezy?
  • zlababa35 06.08.18, 09:51
    U nas np. dopiero teraz, od 1 lipca, fajna i pożyteczna sprawa. Ale tak śmiesznie - z tego, co pamiętam, chyba tylko na przejazdy uczniów szkół podstawowych (tymczasem tak naprawdę zdecydowanie więcej licealistów przecież musi dojechać do szkoły).

    --
    na macierzyństwo w Polsce nakłada się cała ta otoczka bycia kobietą w Polsce. Czyli cycki do przodu, du... do tyłu, chłop do boku, rebiata do nogi, patrzta i podziwiajta (by danaide)
  • jemgluten 29.07.18, 21:30
    Nigdy nie wiesz wcześniej, że się nadajesz. Nawet nie wiesz, ile razy słyszałam, że ja nie nadaję się absolutnie, że dzieci i ja to dwie różne bajki, że nie sprawdzę się w tej roli.
    Zobaczymy, jak będzie dalej, ale po nieco ponad roku uważam, że to jedno z najfajniejszych doświadczeń, jakie mi się przydarzyły w życiu. Na tyle fajne, że na początku przyszłego roku będę już matką dwójki smile Przy czym wcale nie uważam, że każdy musi mieć dzieci i każdy się w tym odnajdzie.
  • alin9 29.07.18, 21:47
    Ale co innego słyszeć od innych co myślą a co innego samemu mieć wątpliwości.Nikt nie wie jak to będzie w przyszłości(z dzieckiem czy bez).Jak ktoś czuje,że chce to nie pyta innych tylko siebie i partnera.Jak ktoś ma wątpliwości to może zrobić jak moja koleżanka.Nigdy nie chciała dzieci.Lubiła czyjeś.Poczekała kilka lat.Ma udany związek ale dzieci nie chce.Wie,że nie byłaby dobrą matką.Cenię uczciwość.
  • jemgluten 29.07.18, 21:55
    Można chcieć a dzięki tylu negatywnym opiniom z zewnątrz mieć masę wątpliwości, bo to bardzo podkopuje wiarę w siebie. Można też chcieć, ale się bać. A nie wiedzieć, czy się chce, to coś innego, niż wiedzieć, że się nie chce.
  • kennaa 29.07.18, 21:49
    Dzieciaki są super - pod warunkiem, że się z nich nie robi księciunia = czyli 24 h na dobę nie spełnia jego życzeń.Zarżnąć się można, a w efekcie wychowa patafiana.
    Normalnie chowane dziecko - sama radość - dla rodziców i dzieciaczka.
  • lellapolella 29.07.18, 21:57
    W zasadzie myślę tak samo. Ja nigdy nie chciałam, spotkałam faceta i nagle bum, chciałam mieć dzieci właśnie z nim i powiem ci coś jeszcze - chciałam mieć te dzieci z ciekawości. Ale uważam także, że nie ma takiego obowiązku, życie kobiety może być dobre także bez doświadczenia macierzyństwa, ba, nawet kariery nie trzeba koniecznie robićwink

    --
    - Co to jest: nie mieści się w dupie i nie dzwoni?
    - Pisowska maszyna do dzwonienia w dupie.
    anonimowy komentarz
  • juuuu7 29.07.18, 22:11
    Gratulacje!
  • jemgluten 29.07.18, 23:05
    Dzięki!
  • bergamotka77 29.07.18, 22:58
    Gratulacje gluten!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • jemgluten 29.07.18, 23:05
    Dzięki, choć to przestroga, żeby uważać, co się pisze na ematce. Napisałam w wątku o wpadkach, że w moim przypadku ciąża byłaby chyba cudem to mam mój cud smile
  • pade 29.07.18, 23:26
    Supersmile

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • jemgluten 29.07.18, 23:36
    Super, super, choć perspektywa nieco ponad 20 miesięcy różnicy między dzieśmi mnie lekko przeraża wink
  • pade 30.07.18, 00:04
    Moja koleżanka z pracy ma taką różnicę między dziećmi. Dwóch chłopców. Wspomina to jako horror, ale głównie dlatego, że była sama (mąż wyjeżdżał do pracy za granicę). Ty masz chyba inną sytuację, więc na pewno będzie dobrzesmile

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • martishia7 03.08.18, 13:06
    Hohoho, graty! Szybko poszło smile U mojego brata są 24 miesiąc między synami. Hardkor trwał około 2-3 lat, a kiedy chłopcy mieli odpowiednio 5 i 7, to powiedzieli oboje rodzice, że na urlopie w końcu odpoczęli. Teraz jest naprawdę w deskę.
  • jemgluten 06.08.18, 13:03
    Dzięki! Pozostaje mi wierzyć, że drugie będzie takie promocyjne jak pierwsze i jakoś przetrwam smile
  • martishia7 08.08.18, 08:30
    Jak mówi moja przyjaciółka (za swym ojcem powtarzając) - trzeba przejechać przez NRD, żeby dotrzeć do RFN. Dacie radę! Wiesz już jakiej płci nr 2? smile
  • szironna 29.07.18, 21:49
    Nie żałuję, choć moje życie jest trudne. Jestem samotna matka, moje dziecko ma ZA, terapie, lekarze kosztowały i kosztuja dużo. Nie mam opcji odpocząć. Pracuje na etacie w pracy, która jest niskoplatna, bo to budżetowka. Zmienić jej nie mogę przez wzgląd na dziecko. Ganiam jak kon w kieracie. I czasami, mimo że kocham moje dziecko, mam chęć się nie obudzić. Oczywiscie to chwilowe, bo moje dziecko ma tylko mnie, a ja zrobię wszystko, by kiedyś mogło dać sobie radę beze mnie. Padam z przemęczenia, stres towarzyszy mi nieustannie. Dlaczego o tym piszę? Aby uświadomić Ci, ze decyzja o dziecku musi być przemyślana. Jeśli tego nie czujesz, odpuść. Dziecko to dużo radości, ale i dużo wkładu. Wychowywanie bywa trudna praca, a jeśli masz dziecko niepełnosprawne czy zaburzone, tej pracy jest zdecydowanie więcej. I nie, nie zawsze jest się w stanie przewidzieć jakie to dziecko będzie - zdrowe czy nie. Jesteś gotowa na różne scenariusze? Mam nadzieje , ze nie poczulas się straszona, nie to jest moja intencją. Chce Ci po prostu uświadomić, ze to ma być dojrzała decyzja.









  • ela.dzi 30.07.18, 07:01
    Dużo sił i cierpliwości, nawet nie chce sobie wyobrażać Twojej sytuacji.
  • szironna 30.07.18, 10:04
    Dziękuję Ci. Bardzo. Staram się szukać w swoim życiu pozytywów, to pozwala mi jakoś żyć.
  • ela.dzi 31.07.18, 07:20
    Przede wszystkim myśl też o sobie i każdą wolną chwilę wykorzystuj na regenerację. Dużo zdrowia dla Was obojga.
  • danaide 30.07.18, 07:39
    Szironna, czy można Ci w jakiś sposób pomóc?
  • szironna 30.07.18, 10:03
    Dziękuję Ci serdecznie. Myślę, że pomóc nijak mi nie można, bo moje życie jest jakie jest. Wiele razy myślałam nad tym co mogę zmienić, zrobić - nie znalazłam odpowiedzi. Jestem w takim kółku, które pcham do przodu jak chomik. Walczę o to, żeby utrzymać pracę (w której czuję się doceniana, ale i czuję, że się marnuję, niemniej ambicje dawno już odwiesiłam na przysłowiowy kołek) i mam wyrzuty sumienia, że pracuję, bo dziecko na tym traci. Ale nie stać mnie na to, żeby nie pracować, choć z mojej pensji też na nic niemal mnie nie stać. Taki paradoks. Zmiana pracy na lepiej płatną, tak jak pisałam, nierealna, bo dojazd zajmowałby mi łącznie 3h. Syn nie poczeka na mnie sam. Nie mam opcji skorzystać z pomocy bliskich. Moja mama jest na tyle schorowana, że jeżdżę z nią po lekarzach i dbam, by się nie pogorszyło. Ojciec dziecka wybrał drogę dla niego wygodną, wyparł zaburzenie potomka i tyle. Dzieciak nie widział go od 4 lat, może i dobrze... No nic. Mam jak mam. Nie chciałam, żeby to wyszło jak żalenie się. Kocham moje dziecko, a to co napisałam wynika bardziej z przemęczenia, bo urlopu nie miałam od x lat.
    Dziękuję Ci danaide za chęć pomocy. Doceniam bardzo smile
  • danaide 30.07.18, 10:38
    Przepraszam, ale co to znaczy, że nie miałaś urlopu od x lat? Doceniają Cię w pracy tym bardziej im bardziej Cię wykorzystają? Ja rozumiem, że pracować trzeba itd., ale gdzieś trzeba znaleźć dziurę w tym systemie. Skoro takie tol8 mogą... Ojciec Twojego dziecka może się zwinąć, krzyż na drogę - ale czy nie płaci nic? Chociaż tu nie odpuszczaj.
  • szironna 30.07.18, 14:22
    Przepraszam, nieprecyzyjnie się wyraziłam z tym urlopem. Chodziło mi o mój wypoczynek, nawet już nie wyjazd, ale pobycie choć dwa dni samej, bez dziecka. Naładowałabym akumulatory. Poza tym bardzo mnie boli, że nie mogę dziecku zapewnić wakacji. Zwyczajnie mnie na nie nie stać. Oczywiście zabieram je na wycieczki po okolicy, ale bardzo chciałabym mu pokazać coś więcej. Poza tym znaczną część urlopu przeznaczam na wyjazdy do specjalistów i lekarzy, teraz doszła do tego jeszcze mama, której też nie zostawię i jeździmy do szpitala, na zabiegi czy na wizyty lekarskie. Co do ojca dziecka, to wyjechał z kraju, żyje swoim życiem i skutecznie wypiera ZA. Dzwoni średnio 2-3 razy na miesiąc. Chwile porozmawia i tyle. Nie słyszy tego co mówię. Tak mu wygodnie. W tym wszystkim dla mnie porażką jest fakt, że byliśmy razem całe liceum i studia, wydawało mi się, że znam go świetnie i mogę na nim polegać. Życie to zweryfikowało. Co do alimentów to płaci różnie, choć stara się to robić w miarę systematycznie.
    Czytam siebie i wygląda jakbym strasznie narzekała. Nie chcę, żeby to tak wyglądało. Mam w życiu i pozytywy - wspaniałe dziecko, dach nad głową, pracę. Nikt z moich bliskich nie jest śmiertelnie chory. Staram się o tym nie zapominać.
  • danaide 30.07.18, 15:44
    Ja kojarzę Twoje wpisy i wiem, że dzielnie się trzymasz. Ale kojarzę też siebie z moich najgorszych dni i gdybym jakoś mogła pomóc to daj znać.

    Tak, bardzo trudno jest powiedzieć jak zareagują faceci na różne nieprzewidziane sytuacje życiowe. Tym bardziej boli, że system daje prawo jednej stronie do wymiksowania się z problemu.

    Nie próbowałaś jakoś przekonać eksa, że ZA to nie koniec świata? Najlepiej chyba nakierowaniem na Teorię wielkiego podrywu - Sheldon Cooper rządzi (oficjalnie: I'am not insane, my mother had me tested, ale widzowie wiedzą lepiej!).
  • szironna 30.07.18, 20:41
    Dziękuję danaide, bardzo Ci dziękuję smile Z tego co napisałaś rozumiem, że też swoje przeszłaś? Przykro mi, mam nadzieję, że jest Ci teraz lepiej? Bardzo Ci tego życzę smile I jeszcze raz dziękuję za chęć wsparcia. Już sam fakt, że tak zareagowałaś, bardzo mi pomógł smile
    Co do exa to on odszedł w bardzo przewidywalny sposób - zdradzał mnie za inną kobietą, zamiast skupić się na dziecku. To było długo przed diagnozą, a w trakcie walki z wcześniaczymi przypadłościami. Syn nawet roku nie miał. Potem zostałam sama z "problemem". Po diagnozie próbowałam na różne sposoby mówić mu o zaburzeniu, reakcją był brak reakcji. Do tej pory idealnie omija temat. Zresztą obecnie przestałam o to zabiegać, 4-letni brak kontaktu bezpośredniego z dzieckiem jest chyba wystarczającą odpowiedzią. Staram się być wyrozumiała, niczego od niego nie chcę, ale czasem czuję taki zwyczajny gniew, że on zostawił syna po rozstaniu, choć tak bardzo chciał mieć dziecko.
  • danaide 30.07.18, 22:17
    Dzięki, teraz obywa się bez dramatów. Wygląda na to, że to duża wartość w tych zwariowanych czasach...
  • szironna 31.07.18, 10:43
    Cieszę się smile Oby tak dalej, tego Ci życzę smile
  • szukamokien 14.08.18, 10:19
    Hej Szironna, skad jestes? napisz prosze do mnie jesli chcesz na joannaok9583@gmail.com. To byloby dla mnie bardzo wazne i dziekuje Ci. Asia
  • mgasg 09.08.18, 16:22
    szironna masz poczte gazetowa? to napisz do mnie na priv. bardzo prosze.
  • szironna 10.08.18, 21:01
    Napisałam
  • szukamokien 13.08.18, 23:44
    Hej Szironna, skad jestes? napisz prosze do mnie jesli chcesz na joannaok9583@gmail.com. To byloby dla mnie bardzo wazne i dziekuje Ci. Asia
  • vinca 29.07.18, 21:52
    Do 30 rż byłam przekonana, że dzieci mieć nie będę. Jako nastolatka uciekałam od małych dzieci w popłochu. Całe zycie słyszalam od wlasnej matki, ze drugi raz na dzieci by sie nie zdecydowała (chociaz zadnej kariery i tak by nie zrobilawink
    Potem jak sie okazalo, ze moze tak byc ze dzieci nigdy nie bede mieć, nagle swiat sie zawalił. Gdy wreszcie się udało, okazało sie ze o dzieciach pojecia kompletnie nie mam bo w moim zyciu nigdy zadnych dzieci po prostu nie bylosmile Córka nie jest jakims szczegolnie trudnym egzemplarzem natomiast choruje, ma AZS, no ciągle coś po prostu. I z tym wszystkim kocham ją najbardziej na świecie i ani przez ułamek sekundy nie żałowałam że ją mam. Męża też kocham ale to inna miłość. I żal mam do matki ze tak mi macierzynstwo obrzydzała, bo kto wie, moze gdybym za robienie dzieci wziela sie wczesniej, to byłoby ich wiecej niz tylko 1.
    Miałam fajne zycie przed dzieckiem i sporo fajnych rzeczy mnie spotkało (i mam nadzieje ze spotkawink Ale dziecko to najlepsze co mi się trafiło w życiu.
  • zasiedziala 29.07.18, 21:54
    Ja wciąż mam wątpliwości, co prawda trochę innej natury, ale źródło wydaje mi się to samo. Nie mam dzieci i nie czuję tego, co czują niektóre kobiety w moim wieku, czyli pragnienia posiadania dzieci. Z drugiej strony nie czuję też, że dzieci mieć nie chcę. A z trzeciej strony, jeśli miałabym się zdecydować na dzieci, to teraz jest bardzo dobry moment. No i się nie decyduję, niestety w moim osobistym rozrachunku wciąż przeważa strach przed tym, że mając dzieci będę idealnie świadoma tego co tracę, a nie mając, zupełnie nie wiem co to i czy to tracę. Jedyny raz tzw. starania się o dziecko uświadomił mi, że jeszcze nie dorosłam do tej decyzji.

    Natomiast popełniłam kiedyś wątek nt. tego, czy decydowanie się na dziecko w sytuacji, kiedy jedynym argumentem za jest brak przeciwwskazań ma sens i całkiem sporo dziewczyn pisało, że w podobnych okolicznościach się zdecydowały i uważają to za dobrą decyzję.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • ira_08 30.07.18, 19:26
    Mam tak samo... Nie czuję parcia, nie czuję niechęci - zawsze myślałam, że "kiedyś" będę miała, że mam kupę czasu. No i niby mam, ale już nie kupę.

    >No i się nie decyduję, niestety w moim osobistym rozrachunku wciąż przeważa strach przed tym, że mając dzieci będę idealnie świadoma tego co tracę, a nie mając, zupełnie nie wiem co to i czy to tracę.

    O to to! U mnie dochodzi jeszcze strach przed urodzeniem chorego dziecka i tym, że będę wtedy żałować do końca życia- i jego, i siebie.
  • danaide 30.07.18, 19:39
    To może ja się wypowiem: nigdy nie chciałam mieć dziecka. Po prostu był taki krótki okres w moim życiu, kiedy ktoś mi zaproponował, ja nagle zechciałam, zdecydowałam się i miałam - zaszłam w pierwszym miesiącu "starań". To był impuls błyskawicznie zrealizowany.

    Właściwie można uznać, że to moje dziecko zechciało mieć taką mamę.
  • leann32 29.07.18, 21:59
    Zastanow sie czy jestes w stanie do konca zycia wziac odpowiedzialnosc za drugiego czlowieka. Z jego wszystkimi wadami, problemami i tym co ci zgotuje bo poza dobrymi chwilami beda tez złe.
    I czy jestes w stanie oddac kawalek siebie. Bo jako matka nie myslisz - kurde, prawie tir we mnie wjechal, moglam zginąć. Tylko - kurde, dobrze ze we mnie nie wjechał bo moje dziecko zostaloby sierotą.

    Przemysl 100 razy.
  • anagat1 29.07.18, 22:02
    Nie zaluje.. Ale ja zawsze chcialam rodzine, zawsze chcialam miec dzieci. Podrozuje z dziecmi, imprezowac moge z dziecmi ( z tym ze pewnie o inne imprezy ci chodzi). Nie uwazam sie za super matke, ale moje dzieci sie udaly, a ja sie staram, jak moge.
  • manala 29.07.18, 22:26
    Nie mając dzieci - chciałam je mieć. Uważałam swoje życie (bez partnera i potomka) za bezsensowne. Marzyłam o jednym dziecku (najchętniej chłopcu). Pojawiła się córka. Przeczołgała mnie przez pierwsze lata nieźle...Wyobrażenie o dzieciach miałam inne. Ta nie spała, nie chciała być sama, nawet kuźwa w wózku nie chciała jeździć. Cycek był lekiem na każde zło i najchętniej go z paszczy by nie wyjmowała. Jak już trochę podrosła to miała speeda, że hej...naganiałam się za nią. Byłam zmęczona i targały mną różne wątpliwości czy w ogóle nadaję się na matkę.
    Poszła do przedszkola. Szkoda mi się jej zrobiło, że będzie taka sama na tym świecie. Poza tym w wieku 3 lat była już fajną dziewczynką...No i urodził się syncio. Syńcio jakby spokojniejszy trochę był. Za to druga ciąża i pierwszy poród SN dały mi się we znaki.
    Obecnie mają 10 i 5 lat. Dużo czasu spędzają ze soba ale też dużo jest pomiędzy nimi konfliktów. Wtedy czasem żałuję ; )

    Myślę, że dzieci są jednak na +. Oczywiście z pewnych rzeczy trzeba zrezygnować. My z mężem praktycznie nie wychodziliśmy sami (nie mieliśmy komu podrzucać potforów). Wszędzie, zawsze z ogonami.
    Dzieci to uwiązanie na całe życie. Uwiązanie do życia, działania...A czasem człowiek ma dość...

    Myślę, że wiek 38 lat to zdecydowanie za późno na pierwsze dziecko. Ja syna urodziłam w wieku 36 lat i niestety ale organizm zdecydowanie gorzej zniósł ciążę. Mam też mniej cierpliwości do młodego, mniej czasu mu poświecam bo potrzebuję więcej czasu na regenerację ; )

    Życie na pewno jest łatwiejsze bez dzieci. Pod wszystkimi względami. Tylko, że dużo kobiet chce mieć to dziecko, poczuć się spełniona, itd. No i dzieci nadają temu wszystkiemu choć trochę sensu...
  • bei 29.07.18, 23:30
    Żałujemy, że nie było nam dane mieć ich więcej.

    --
    poland.afs.org/
  • niu13 30.07.18, 00:21
    Czasami żałuję. Ale jak tylko pożałuję, to od razu sobie uświadamiam, jak pustym i zgorzkniałym człowiekiem bym się stała, gdybym ich nie miała. Poza tym uważam, że kobieta, która nie doświadczy macierzyństwa bardzo wiele traci.
  • danaide 30.07.18, 07:46
    To prawda, że sam fakt posiadania dziecka powoduje konieczność ponownego zmierzenia się z naszym dzieciństwem. Nawet jeśli uciekliśmy od niego bardzo daleko to wrócimy, a czy z tarczą czy na tarczy to już niestety zależy od nas.
  • jaslene 05.08.18, 17:18
    Kobieta która doświadczy macierzyństwa też dużo traci. wink
  • fabryka.lodow.napatyku 30.07.18, 00:27
    znam pana, (taki aniol do ludzi) 85 lat, ktory jedyne czego zaluje w zyciu to tego, ze nie mial dzieci. Mial zone, ktora zmarla bardzo dawno temu, a on zostal sam. czasem sie z nim spotkam na obiedzie, czasami jakis kuzyn sie spotka. A dzieci, jesli nawet mieszkaja na koncu swiata, to sa swoje dzieci, to jest inaczej, bardziej sie zainteresuja. I swiadomosc posiadania swoich dzieci, zostawienia czegos

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.