Dodaj do ulubionych

Boicie się chodzić same?

30.07.18, 19:39
Jestem na wakacjach w Kudowie z dziećmi. Tak się złożyło ze sama. I staram się spędzić z nimi czas aktywnie. Zrobiliśmy wszystkie główne trasy, ale np. wczoraj wybralam się na Białe Skały. Przepiękne tereny, naprawdę jestem pod wrażeniem... jednak tę przyjemność ścina mi strach, gdzieś tam... Przez długie kawałki trasy na szlaku nikogo... W sumie nie wiem czego się boję, moze jestem miastowa do kości, może gdzieś jest lęk, że spotkam złą osobę na swojej drodze i nikt mi nie pomoże. W Bieszczadach doszedł by mi jeszcze lęk, ze spotkam duże zwierzę. Tu na szczęscie nie... Ostatnio sama zwiedzalam Paryż i ani przez sekundę takiego lęku nie czulam, co tu sama (z dziećmi) w pięknym lesie... Ciekawa jestem czy to jakiś rodzaj fobii, ale lęk/lekka panika była wręcz namacalna... I do rzeczy, rozważam trasę między Kudową na Nachodem ale górami, nikt z lokalsów, z którymi rozmawiałam tych szlaków nie zna. Poszłybyście? Czy jednak iść grzecznie drogą? Kto był w Kudowie wie, ze to blisko, okolo 8 km w jedną stronę. Transport stety/niestety w grę nie wchodzi żaden...

--
kotagus
Edytor zaawansowany
  • liliawodna222 30.07.18, 19:42
    Szczerze? Tak, bałabym się.
  • danaide 30.07.18, 19:44
    Jesteś miastowawink Źli ludzie nie lezą ani tak daleko ani tak wysoko.
  • kotagus 30.07.18, 19:50
    Wiesz, wiem o przynajmniej dwóch przypadkach (z gazet) ataków na kobiety na szlakach górskich... A jedno sławne, niewyjasnione zabójstwo miało miejsce własnie w Górach Stołowych... nie, no ja chyba jednak do leczenia się nadaję...

    --
    kotagus
  • taki-sobie-nick 30.07.18, 19:54
    kotagus napisała:

    > Wiesz, wiem o przynajmniej dwóch przypadkach (z gazet) ataków na kobiety na szl
    > akach górskich... A jedno sławne, niewyjasnione zabójstwo miało miejsce własnie
    > w Górach Stołowych... nie, no ja chyba jednak do leczenia się nadaję...

    Jeśli już, to z powodu prania mózgu. tongue_out


    Lęk mający sensowne podstawy jest jak najbardziej zdrowym odczuciem i niezbędny nam jest do przetrwania.
  • memphis90 30.07.18, 21:02
    A ile znasz przypadków atakow na kobiety POZA szlakami górskimi...? Pewnie setki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • taki-sobie-nick 30.07.18, 19:44
    Ostatnio sama zwiedzalam Paryż i ani przez sekundę takiego lęku nie czulam, co tu sama (z dziećmi) w pięknym lesie...

    W Paryżu nie ma dużych zwierząt, a co do złych ludzi, to są tam takie tłumy, że trudno się bać.

  • memphis90 30.07.18, 21:06
    No nie wiem, czy nie bać się bardziej w tłumie... Kilka dni temu byłam na zatłoczonej ulicy, podeszłam do bankomatu po pieniądze, a moja mama została przy straganie. I sprzedawca nagle mówi "pani patrzy - za pani córką poszedł facet, niech pani idzie za nią, bo zaraz ją przy tym bankomacie napadnie".

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • semihora 31.07.18, 13:12
    Ale facet miał złe zamiary czy po prostu szedł podobną trasą i dla przypadkowych gapiów wyglądało to tak, że on poszedł celowo za tobą? Sterczał przy tobie koło tego bankomatu?

    --
    Nie mam serca do pilności, do piękności, do świętości - to zbyt wyszukany stan!
  • triss_merigold6 30.07.18, 19:47
    Nieznanymi i być może słabo oznakowanymi szlakami bym nie poszła z dziećmi.
    Natomiast nie, nie boję się, w Bieszczadach tym bardziej. Gaz, nóż i idziesz, nie widzę problemu.
  • marusia_ogoniok_102 30.07.18, 20:03
    Żaden nóż! Nożem można tylko sprawę pogorszyć! No chyba, że jest się wychowanym na ulicy zakapiorem, który się urodził z majchrem w garści i niejednego już nim pociął. Ale normalny człowiek nie będzie umiał się bronić nożem - prędzej zostanie mu on wytrącony z ręki i użyty przeciwko niemu.

    --
    "Przecież wszyscy lubią historyków. Jesteśmy jak żelowe misie społeczeństwa. Nieprzydatne ale słodkie."
    Pusta miska
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:07
    Najlepsza obroną jest atak. tongue_out
  • sumire 30.07.18, 20:49
    A mój trener jujitsu zawsze mówił, że dobry czas na setkę.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:53
    Tu zakładamy sytuację kiedy są dzieci i one nie pobiegną szybko na setkę, ani nie weźmiesz ich na ręce, żeby szybko pobiec.
    Tak pełna zgoda, ucieczka czy oddalenie się od zagrożenia jest najlepszym wyjściem.
  • a.va 30.07.18, 20:32
    Zgadzam się, odebranie noża komuś, kto jest słabszy fizycznie i nie ma wprawy w walce nożem, to jest minuta. Lepiej nic nie mieć, niż dostać w brzuch własnym nożem.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:36
    Jeszcze raz napiszę- użycie noża jest ostatecznościa i przed tym się nie ostrzega wyciągając go i pokazując. To nie wygląda jak na filmach akcji, tylko jak na filmikach z kamer przemysłowych.
  • a.va 30.07.18, 20:51
    No wiadomo, że nie będziesz ostrzegać, ale w szarpaninie to facet zawsze jest silniejszy, jak zauważy nóż (może nie zauważyć, dopóki go użyjesz, to jest jasne), odbierze ci go na pewno. Ja bym się jednak bała.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:56
    Tak, facet jest silniejszy, nawet jeśli nie ma przewagi masy, bo pani jest duża i gruba <nie mój casus, ode mnie każdy jest większy i fizycznie silniejszy> więc nie wolno dopuścić do szarpaniny. Nie wolno dopuścić, żeby ktoś podszedł bez uzasadnienia na odległość mniejszą niż jego wyciągnięta ręka plus krok.
  • ania-z-lasu 31.07.18, 21:39
    A jak nie dopuszczasz? Bo mnie to interesuje. Otwierasz pancerz elektromagnetyczny?
  • agnes_topesto 30.07.18, 20:11
    jestes pewna, ze poradzilabys sobie z mezczyzna lub dwoma, nawet majac przy sobie noz i gaz? nie byłabym tego taka pewna...
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:33
    Tego nawet mistrz świata w sztukach walki nie może być pewien.
    Natomiast nikt kto chce użyć noża nie macha nim jak debil przed oczami, jak stoisz luźno, masz rękę na wysokości biodra to noża nie widać. Ręka jest szybsza niż oko, zadaje się dużo szybkich pchnięc nisko i bez celowania - masz tętnice udowa, brzuch, nerki.
  • memphis90 30.07.18, 21:10
    Ale tak sobie teoretyzujesz, czy udało Ci się kiedyś pociąć komuś tętnicę udową, zadając dużo szybkich pchnięć bez celowania?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • triss_merigold6 30.07.18, 21:45
    Może ustalmy coś. Nie byłam nigdy w sytuacji bezpośredniego nagłego ataku z zagrożeniem życia/zdrowia i nie wiem jak czysto fizjologicznie zareagowałby organizm i nikt tego nie wie, dopóki nie znajdzie się w takiej sytuacji - ludzi paraliżuje, puszczają zwieracze, rzucają do ataku, są b. różne reakcje.
    Byłam na seminariach m.in z użyciem noża, oczywiście to wszystko były sytuacje treningowe, ale obrazujące jak szybko i znienacka coś się może stać. Słowa klucze - szybko i znienacka. Osoba nieprzygotowana na atak tj. w tym wypadku agresor - a ktoś kto napada kobietę zwykle nie jest ninją, tylko śmietnikowym bandytą, który nie mobilizuje 100% mocy - nie patrzy na ręce, w zasadzie w ogóle nie spodziewa się konkretnej obrony. To wszystko przy założeniu, że zagadanie sytuacji czy ucieczka nie są możliwe, bo kobieta powinna unikac konfrontacji fizycznej jeśli tylko może.

    Tak pragmatycznie - o ilu przypadkach zabójstw z użyciem broni białej czytałaś/widziałaś relacje? Tego są dziesiątki, nawet policjant nie jest w stanie przewidzieć i obronić się skutecznie przy ataku znienacka, parę lat temu mistrz Polski w karate zginął od ciosu nożem od jakiegoś obszczymura pod knajpą.
  • memphis90 31.07.18, 10:23
    No widzisz... Więc te opowiastki o szybkim dzganiu w nerkę możesz wsadzić miedzy bajki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • wapaha 31.07.18, 10:45
    ja tak jak Triss-jak wychodziłam na przebieżki w Bieszczadach to poza piciem miałam w plecaku nóż i gaz..
  • fuzja-jadrowa 31.07.18, 14:18
    W plecaku to możesz mieć nawet armatę, i tak nie zdążysz wyjąć.
  • wapaha 31.07.18, 15:58
    Z armatą ciężko się biega. A ze świadomością, że mam jednak coś na własną obronę czuję się lepiej niż bez niczego. Sugerujesz, żeby w ogóle samemu nigdzie nie chodzić bo coś się może stać i nie zdązy się człowiek obronić ?
    btw - niełatwo mnie dogonić tongue_out
  • krisdevalnor 01.08.18, 15:32
    fuzja-jadrowa napisał(a):

    > W plecaku to możesz mieć nawet armatę, i tak nie zdążysz wyjąć.
    Dobre!
  • ortolann 31.07.18, 13:48
    W Bieszczadach to teraz chyba trudno być przez chwilę samemu. Jak nie mijasz turystów co krok, to w zasięgu wzroku ciągle kogoś masz. Gorzej z miśkami - te się nie obcyndalają.

    --
    http://s17.rimg.info/5aa663295cabae0e0baed1538c766a3b.gif
  • morekac 31.07.18, 13:58
    Bieszczady to nie tylko połoniny.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 31.07.18, 13:59
    I nie tylko sierpień.
    Jedź w lutym, będzie pusto.
  • anel_ma 06.08.18, 11:15
    W sierpniu też bywa smile
    Własnie zaliczyłam marsz po Caryńskiej tylko dla nas - resztę ludzi wymiotła burza i ulewa, i po tym jak przeszła, a my ją przeczekaliśmy jeszcze na linii bukowin, to dłuugo było pusto na szlaku, niesamowite. smile
    Poza tym szlaki na granicy ze Słowacją - mało znane, bo widoków mniej to i ludzi nie ma zupełnie.
    No i wiele zakątków różnych dzikich jest nadal.
  • wapaha 31.07.18, 15:58
    Wcale nie trudno !
    I na połoninach można być samotnym - wiem bo biegunka kiedyś przycisnęła w jagodach tongue_out
  • nenia1 30.07.18, 19:55
    Brak przyzwyczajenia. Mieszkasz w mieście, więc ciągle są ludzie.
    Znajomy rok temu się skarżył na ciszę w Borach Tucholskich, która go przygniatała. W mieście mieszka blisko ruchliwej ulicy.
  • sumire 30.07.18, 20:11
    Nie. Dużo chodziłam sama po górach, bardzo lubię. Na zdrowy rozum Paryż jest bardziej niebezpieczny, motocykliści łamią namiętnie przepisy, ja tam pewniej czuję się na szlaku, niż przechodząc przez paryską ulicę wink
  • manala 30.07.18, 20:12
    Rozumiem ten rodzaj lęku. Generalnie od kiedy mam dzieci i czuję się za nie odpowiedzialna jestem bardzo lękliwa. Np. nie wybrałabym się sama z dziećmi do lasu. Jakoś te gacie obok dają mi większe poczucie bezpieczeństwa.
  • kornelia_sowa 30.07.18, 20:13
    Nie, nie poszlabym sama z dziecmi szlakiem malo uczęszczanym.
    Bo raz juz tak zrobilam. Tak wyszlo-nieplanowanie. Cisza, tylko ja i syn. Nagle z lasu wyszło dwoch facetow w kapturach bez plecakow i w dresach. Szli za nami dobre 20 minut.
    My stawalismy-oni tez.
    Wyobraźnia mi pracowala. Nie wiedzialam co zrobic by syna nie przestraszyc. Wreszcie ktos nadszedl z naprzeciwka. Podeszlam pod byle pretekstem, a zakapturzeni znowu weszli w las.

    Pewnie glownie dzialala wypbraxnia ale co sie "nabałam" to moje.
    My chodzimy duzo ale zawsze z mezem gdy sa dzieci.
    Bo nawet gdybym pechowo zlamala noge "tylmo" to mam za male dzieci zeby same sobie poradzily na pustkowiu.

    A ktos wyzej napisal ze źli ludzie nie chodza wysoko i daleko.
    Otoz dawno temu na praktykach -wysoko i dalekl znaleźlismy z kolega kilkadziesiat samochodowych tablic rejesteacyjnych . Dobrzy ludzie ich tam nie zawlekli, zapewniam.
  • kornelia_sowa 30.07.18, 20:14
    "tylko" miało byc
  • kotagus 30.07.18, 20:26
    Dokładnie to jest kwintesencja mojej paniki... nawet nie realne (!) zagrożenie a wyobraźnia... z tego wyjazdu do Francji miałam tez jedno ciut podobne zdarzenie, gdzie całość wydarzyła się w mojej głowie. Wybrałam się do malej mieściny ze średniowieczną zabudową, spodziewałam się turystycznej atrakcji z dużą ilością ludzi a wysiadłam na stacyjce pośrodku niczego... Ze stacyjki odchodzila droga przez całkowicie niezamieszkały teren. Do miasteczka dochodzilo się w 15 minut. I szłam sobie tak sama, a przede mną 100m szedł facet i gadał przez komórkę i co chwila się na mnie oglądał... normalnie miałam już wizję, że dzwoni do kogoś i mówi, ze właśnie idzie jakaś samotna turystka, łatwy łup... Ta ulga jak wreszcie osiągnęłam cel smile Po zwiedzaniu drogę na stacyjkę pokonałam biegiem... znowu szłam sama..

    --
    kotagus
  • morekac 30.07.18, 20:43
    Może oni też się bali...

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kornelia_sowa 30.07.18, 23:44
    Ci w kapturach? Moze smile Nie wpadlam na to.
    Pewnie przestarszyl ich zajac w krzaczorach i pewniej sie czuli idac za mna i 5 latkiem smile
  • memphis90 30.07.18, 21:13
    Ale co z tymi tablicami? Wystarczyło, że ktoś kradł tablice, żeby tankowac bez płacenia, a potem wyniósł je hurtem daleko w las. No, złodziejstwo, ale nie morderstwo.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kornelia_sowa 30.07.18, 23:49
    No to wyobraź sobie ze natykasz sie na tego zlodzieja gdy akurat te kilkadziesiat tablic tam targa . Na bank nie sam bo za duzo tego bylo i za daleko.
    Głupi nie sa i pewnie przemknie im przez mysl ze swiadek tak dziwnego zdarzenia moze to gdzies zglosic.
    Niekoniecznie cie zabijac musza ale juz postraszyc albo w papę strzelic moga dosc prawdopodobnie
  • memphis90 31.07.18, 16:36
    Eee, IMO przesadzasz.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kornelia_sowa 31.07.18, 22:05
    Twoje IMO, Twoja sprawa smile
  • jemgluten 30.07.18, 22:51
    Obecność męża daje Ci złudne poczucie bezpieczeństwa i tyle. Jednego napastnika to może mąż pokona, ale dwóch, trzech?
  • fomica 30.07.18, 23:15
    Bez przesady, tak rozumując można w ogóle nie wychodzić z domu, bo nawet gdy wyjdziesz z trzema kolegami to napastników może być pięciu. Jeżeli napastników jest dwóch, a mąż pokona jednego, to zostaje tylko ten drugi, czyli liczebnie szanse wyrównane. A trzech i więcej trafia się rzadko, bo taki napastnik tez chce być dyskretny.
  • taki-sobie-nick 31.07.18, 22:14
    fomica napisał:

    > Bez przesady, tak rozumując można w ogóle nie wychodzić z domu, bo nawet gdy wy
    > jdziesz z trzema kolegami to napastników może być pięciu.

    Dlatego ludzie chodzą grupamy*. tongue_out

    *Tak miało być, gdyby ktoś chciał triumfalnie wytknąć mi błąd. Tak, wiem, że poprawna forma brzmi "grupami".
  • kornelia_sowa 31.07.18, 22:33
    smile
    Szkoda, chciałam ci triumfalnie wytknąć.
    Popsułaś mi wieczór
  • taki-sobie-nick 31.07.18, 23:51
    kornelia_sowa napisała:

    > smile
    > Szkoda, chciałam ci triumfalnie wytknąć.
    > Popsułaś mi wieczór

    Czy ja miałam personalnie ciebie na myśli?

    Jeśli celowo napiszę coś z błędem i nie zaznaczę, że to specjalnie, to zawsze się znajdzie jakiś wytykacz triumfalny. tongue_out
  • kornelia_sowa 30.07.18, 23:42
    Ma czarny pas -dopoki napastnik nie ma giwery, to nawet trzem latwo nie pojdzie wink

    W dzikie ostępy raczej nie chodzą gangi po 4-5 facetow liczacych na lup z rozboju. A gwalciciele czy inni psychole tez raczej dzialaja w pojedynke i obecnosc meza znacznie podnosi poziom bezpieczenstwa.

    Ale odchodzac od ekstremalnych niebezpieczenstw, pozostaja jeszcze znacznie bardziej prawdopodobne zdarzenia losowe o ktore w gorach łatwiej niz na prostej drodze -typu skrecenie kostki.
    Wtedy druga dorosla osoba jest wskazana gdy tpwarzysza mi dzieci.
    No ale ja mam 10 latka i 3 latke-z 15-17 latkiem jest, wiadomo, inaczej
  • jemgluten 31.07.18, 16:38
    Statystyki pokazują, że bardziej ryzykowna jest impreza integracyjna w pracy niż samotne chodzenie po górach. To mit, że gwałciciel to psychol kryjący się w krzakach i czatujący na ofiarę - najczęściej ofiara i gwałciciel się znają. To trochę tak jak w wątku o dzwonieniu z podróży - ludzie błędnie szacują zagrożenie, bo "przyjęło się", że coś jest niebezpieczne. Krótko mówiąc bardziej prawdopodobne jest, że zabije Cię pijany kierowca, jak będziesz w te góry jechać, niż że na szlaku spotkasz psychopatycznego mordercę. A co do dzieci i ogolnie wsparcia to wiadomo, druga dorosła osoba zawsze się przyda.
  • morekac 31.07.18, 18:32
    Samotne chodzenie po nieuczęszczanych trasach jest o tyle ryzykowne, że jeśli coś ci się stanie w nogę i nie będzie zasiegu (co się zdarza dość często), nie masz jak wezwać pomocy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kornelia_sowa 31.07.18, 22:13
    Mój brat cioteczny pracujący w policji twierdzi, ze akurat co do znajomości/nieznajomości gwałciciela i ofiary to tak pół na poł.

    Ja nie lubię dziwnych ludzi i dla mnie samo spotkanie z nimi już mnie przestrasza. Bogata wyobraźnia najwidoczniej smile

    Dresiarze w kapturach w srodku lasu- bez plecaków - jakoś mi nie grają z krajobrazem.
    Nie lubię tez ludzi mamroczących pod nosem - nawet w centrum miasta smile Gapiących się za długo.

    Kiedyś na wakacjach powiedziałam mężowi, ze jeden z gości na basenie to jakiś świrus. Mąż :'Co Ty mówisz, przecież nic nie robi"
    Dla mnie był dziwny, miał dziwne spojrzenie, choć obiektywnie nic nie robił.

    Na następny dzień zwinęła go ochrona hotelu na naszych oczach bo na basen przyszedł z nozem i mył go w wodzie.
    Ja mam radar antyświrowy smile
  • kornelia_sowa 31.07.18, 22:13
    W Wodzie w basenie naturalnie
  • szeptucha.z.malucha 01.08.18, 06:41
    Też łatwo rozpoznaję.
    Mogłabyś w prewencji pracować😉
  • coannawie 30.07.18, 20:14
    Ryzyko spotkania mordercy-szaleńca jest zapewne równie niskie na szlaku jak i w Paryżu (duży, anonimowy tłum nie jest żadną szczególną ochroną).

    Ale bałabym się z powodów bardziej przyziemnych - co jeżeli trasa jest trudniejsza lub dłuższa niż by się wydawało? Co jeżeli dziecko zwichnie kostkę, Ty będziesz musiała szukać pomocy, a dziecko zostanie samo w lesie? Jak rozumiem dzieci masz przynajmniej dwoje. Co jeżeli jedno pobiegnie przodem, a drugie będzie marudzić z tyłu, że jest zmęczone - tak się często zaczynają historie o zgubionych w lesie dzieciach (nie wiem, w jakim wieku są dzieci, jeżeli to rozważne nastolatki, to nie było tematu).

    Tak że tak, nieznanej trasy w dziczy bym się chyba trochę bała.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:26
    Dokładnie. Obawialabym się przeszacowania możliwości dzieci, urazu, przypadkowego zejścia z nieuczęszczanego szlaku, rozładowania baterii w telefonie. To przy młodszych dzieciach, bo z nastolatkiem bym mogła iść.
  • taki-sobie-nick 30.07.18, 20:33
    coannawie napisała:

    > Ryzyko spotkania mordercy-szaleńca jest zapewne równie niskie na szlaku jak i w
    > Paryżu (duży, anonimowy tłum nie jest żadną szczególną ochroną).

    W moim odczuciu jednak lepszą niż kompletny brak ludzi na odcinku ośmiu kilometrów. Ale ja też miastowa i też byłam w Paryżu.
  • kornelia_sowa 30.07.18, 23:43
    Dokładnie
  • mae224 30.07.18, 20:14
    Tak.
  • zetkaad 30.07.18, 20:31
    Nie, ale ja do odludzi i samotności jestem przyzwyczajona
  • pani_tau 30.07.18, 20:40
    Ja bym się bała. Chociaz dwa razy zostałam zaatakowana w biały dzień w tłumie ludzi, więc na samotnym szlaku prawdopodobieństwo mniejsze. Przynajmniej patrząc przez pryzmat moich doświadczeń wink
  • morekac 30.07.18, 20:45
    To 8 km? Taksówka nie wchodzi w grę?
    Na szosie w ten upał to dostaniecie udaru cieplnego najszybciej. W lesie zresztą też.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • taki-sobie-nick 30.07.18, 20:50
    morekac napisała:

    > To 8 km? Taksówka nie wchodzi w grę?
    > Na szosie w ten upał to dostaniecie udaru cieplnego najszybciej. W lesie zreszt
    > ą też.

    W lesie, udaru?
  • morekac 30.07.18, 21:00
    Przy temperaturze 30C? Przy stojącym powietrzu i pracy fizycznej , jaką jest chodzenie?
    Udar cieplny to przegrzanie organizmu, nie musi ci słońce na głowę świecić.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • taki-sobie-nick 30.07.18, 21:02
    morekac napisała:

    > Przy temperaturze 30C?

    W słońcu czy w cieniu?

    Zakładam jednak, że w lesie są drzewa, a pod nimi cień.
  • morekac 30.07.18, 21:08
    Temperaturę podają dla miejsc zacienionych. I jeśli podają 27 czy 30 to taka będzie w miejscu zacienionym. W pełnym słońcu wypali ci mózg i wyschną gałki oczne. 😰

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • a.va 30.07.18, 20:45
    Rozumiem cię, właśnie wróciłam z okolic Kudowy i rzeczywiście tam jest pusto na szlakach. Na pewno z dziećmi nie szłabym na przełaj po górach, tylko szlakiem. A bujną wyobraźnię też mam, ale to pewnie z racji zawodu, nasłuchałam się różnych historii o mordercach.
    Pamiętam, jak jeździliśmy sobie z mężem na rowerach po lasach w okolicy Kartuz, te lasy są przepiękne, nic, tylko jechać. I tak sobie jedziemy, mąż pojechał jakoś szybciej do przodu, straciłam go z oczu, a z lasu wyjechał na rowerze jakiś inny facet i zaczął koło mnie jechać i do mnie gadać. Lokals, nie turysta, facet koło 50-tki, w starych ciuchach, miły, ale jakiś taki dziwny, nie podobał mi się. Ileż ja się nabiedziłam, żeby sobie wreszcie ode mnie odjechał i mnie zostawił w spokoju. A jak już pojechał, to zobaczyłam, że niedaleko przede mną czeka na mnie obok roweru mój mąż. Patrzył się za tym facetem i mówi do mnie: Widziałaś? Zupełnie jak Pękalski. On też tak sobie jeździł po lesie i był taki sympatyczny, i tak miło zagadywał te kobiety, które potem mordował... No po prostu myślałam, że go sieknę.
  • triss_merigold6 30.07.18, 21:04
    Byłaś w b.typowej sytuacji, w której kobieta odczuwa silny dyskomfort, intuicja ją ostrzega, boi się, ale równocześnie nie chce ani okazać strachu, ani wyjść na niezrównoważoną chamicę, która przypadkowemu rowerzyście/przechodniowi wrzaśnie "Sp... pan, nie chce mi się gadać!".
  • wispar1 30.07.18, 20:48
    Nie przeszkadza mi chodzenie samotne po odkrytych górach, powyżej linii drzewostanu. Ale sama w lesie, w krzaczorach - za żadne skarby! W Bieszczady sama nigdy nie pojadę, ale Tatry zrobiłam bez problemu.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:51
    To ja odwrotnie.
  • morekac 31.07.18, 08:40
    Tatry też mają swoich zboczeńców i zabójców.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kornelia_sowa 31.07.18, 22:16
    Mają. Idąc doliną chochołowską można zobaczyć tabliczkę poświeconą młodej dziewczynie, studentce.

    Zgwałcona i zamordowana w pewnej odległości od szlaku.
  • morekac 31.07.18, 23:46
    Tu akurat była trochę inna historia, z tego co pamiętam: dziewczyna poznała gościa w Zakopanem, podał się za przewodnika i poszła z nim na wycieczkę (i nie zaatakował jej od razu, tylko po 2 dniach).
    W każdym razie w Tatrach tajemniczych zgonów też trochę jest.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • cauliflowerpl 30.07.18, 20:50
    Nie, jeżdżę sama po pustkowiach, z GPSem. Boję się byków i luźno łażących psów, nie ludzi.
  • psiamama6 30.07.18, 20:56
    Tak. Od pewnego czasu nie chodzę sama po lesie- sama z psami i dzieckiem, czy nawet z koleżanką, psami i dziećmi. Swojego czasu brałam ze sobą gaz, ale miałam wrażenie, że prędzej sama sobie w twarz psiknę niż się obronię przed napastnikiem. Zazdroszczę ci urlopu, uwielbiam takie wyjazdy w naturę, ale bałabym się tak samo jak ty.
  • triss_merigold6 30.07.18, 20:59
    OMG jak jesteś z koleżanką i psami to kto mógłby was napaść, komando?! W kilka osób nie jesteście targetem.
  • psiamama6 30.07.18, 21:47
    To są psy do pół łydki wink
  • morekac 30.07.18, 21:52
    Do jajek doskoczy.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 30.07.18, 21:59
    Jest rozpraszaczem uwagi, szczeka, plącze się pod nogami, robi hałas.
  • jola-kotka 30.07.18, 21:07
    Masz podobnie jak ja tez nie lubie chodzic tam gdzie nie ma ludzi ale tez wiem , ze ich obecnosc niewiele daje po tym jak mi w Szczecinie pod zegarem na oczach wielu wyrwano torebke i nie zareagowal nikt wiec...
  • aga.doris 30.07.18, 21:08
    Białe Skały... Piękna trasa. Wiele lat temu szliśmy tym szlakiem w trójkę z mężem i 8-9 letnim synem. Bardziej niż piękno natury zapamiętałam niepokój spowodowany tym całkowitym pustkowiem. Syndrom człowieka z miasta, no i było to rok czy dwa po tym do dziś niewyjaśnionym zabójstwie.
  • fomica 30.07.18, 21:11
    Ja bym się bała ale nie ludzi - bardziej upadku, zwichnięcia, przegrzania, zmęczenia, wilka. Fakt, że mam bardzo małe dzieci, wymagające jeszcze noszenia, więc wyprawa z takimi maluchami to inny kaliber. Jeśli dzieci starsze, sprawne i samodzielne, to ryzyko problemów mniejsze.
  • szeptucha.z.malucha 30.07.18, 21:13
    Ja chyba o awiałabym się zejścia ze szlaku, tego, że któreś z dzieci nie będzie się trzymało blisko (u mnie uzasadnione), albo coś sobie zrobi z nogą (w zeszłym roku syn nie mógł iść samodzielnie, musieliśmy go niemal znosić) i okoliczności przyrody ( burza, wiatr).
    Kilka razy spotkałam podejrzanych gości w lesie koło mojego osiedla jako dziecko i młoda dziewczyna. Jeden lazł za mną do domu, a w końcu gonił, brr.
    W zeszłym roku spotykałam kogoś na szlaku raz na półtorej godziny, dwie. Od czasu do czasu samotne turystki.
    Z dziećmi większymi, od 10 lat wzwyż nie obawiałabym się, z młodszymi raczej tak.
  • maadzik3 30.07.18, 21:16
    Nie, nie boję się. Uwielbiam puste niezatłoczone szlaki. Pewnie jednak syndrom miasta (też miastowa jestem, ale po szlakach i górach chodziłam sporo, sama też)

    --
    When I m not in my right mind, my left mind gets pretty crowded
  • vinca 30.07.18, 21:16
    Kiedys nie mialam z tym problemu - tylko w Bieszczadach od zawsze bałam sie spotkania z niedzwiedziem (az wreszcie naprawde go spotkalam, Bogu dzieki ja prowadzilam samochod i bylo to na asfaltowej drodze a mis szybko uciekl).
    Od kiedy jednak w srodku miasta napadł na mnie pewien gosc (cudem udalo mi sie wyjsc z tego calo), a potem urodzilam dziecko to wyobraznia bardzo mocno mi pracuje i bardzo wyostrzyly sie zmysly.
  • 18lipcowa3 30.07.18, 21:35
    ja bym sie bardziej w Paryzu bała niz w polskim lesie

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • niutaki 30.07.18, 21:47
    ja w ogóle się boje chodzić sama, niezależnie: w górach na szlaku, czy w mieście nocą, może dlatego, że nie byłam sama zwiedzać Paryża? hmmmm


    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.
  • triss_merigold6 30.07.18, 21:51
    Z ciekawości: czego/kogo konkretnie się boisz? Jesteś ofiarą idealną z wiktymologicznego punktu widzenia?
  • niutaki 30.07.18, 22:30
    Ja? Sama nie wiem. Kiedyś pracowałam w podejrzanej spelunie, widziałam trochę, grożono mi nawet i wtedy się nie bałam big_grin Wracałam sama nocą do domu, luzik. I w pewnym momencie, jak zmieniłam już miejsce i czas pracy (na dzienny) zaczęłam się bać. Raz szłam nocą koło grupki młodzieży i nagle jeden wyciągnął w moją stronę coś co miał w ręku i krzyknął: stój bo strzelam, czy coś równie głupiego. W duszy zesrałam się ze strachu, ale jemu pokazałam zupełnie obojętną twarz. Jakoś wyszłam może z wprawy?

    --
    Dyplomata - człowiek, który potrafi powiedzieć spie...j w taki sposób, że poczujesz dreszczyk emocji na myśl o czekającej cię wyprawie.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka