Dodaj do ulubionych

Dieta/ sport, zmiany, zmiany,zmiany

01.08.18, 15:22

Jak zmienic swoje zycie, sportowo- dietetycznie? 35 lat, 167 cm i 80 kg. Po 3 ciazach, karmie piersia nadal, cora 15 mcy. Ostatni porod cc. Wiem, ze mam rozejscie miesni brzucha. Codziennie spacery z wozkiem, waga nadal niefajna sad. Niestety nie jadam regularnie ( duzo jezdze o roznych porach z dzieciakami do szkoly, przedszkola itd). Za chwile wracam do pracy, mam mozliwosc wyjsc na silownie w przerwie w pracy 5x tydz x 45 min. Badania w normie. Tarczycowo tez. Po wczesniejszych ciazach szybko wracalam do siebie, teraz nie.Od czego zaczac?

--
http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvclb1x9dzmepl.png
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 01.08.18, 15:28
    Od regularnego jedzenia 5x dziennie.
  • ira_08 01.08.18, 17:54
    Od regularnego jedzenia, kiedy potrzebuje. Nie trzeba 5x dzienne, można 3, można 4.
  • ania-z-lasu 01.08.18, 18:13
    Ale banał. W dodatku nieskuteczny na 100%. Od lat jadam mega regularnie i jedyne co mi to daje to w miarę regularne wypróżnienia big_grin
    Od regularnego jedzenia sie nie chudnie.
    Żeby schudnąć potrzeba, by bilans energetyczny był ujemny. Proste jak konto w banku.
  • 3-mamuska 02.08.18, 17:08
    triss_merigold6 napisała:

    > Od regularnego jedzenia 5x dziennie.


    Bzdura nie każdy musi i nie dla każdego jest dobrze pobudzać trzustkę tyle razy w ciągu dnia.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • kornelia_sowa 01.08.18, 15:43
    W ciąży z córką przytyłam ok 15 kg.
    Powinno być 12 , ale nie tragedia.

    Po jej urodzeniu waga zaczeła spadać, a potem gwałtownie rosnąć. Rozkręciło mi się KP, o które bardzo walczyłam ale minusem udanego kp był ogromny apetyt. No i przytyłam.

    Bardzo mi było źle, zadzwoniłam do dietetyka- powiedziała, ze nie prowadzi kobiet, które karmią piersią,. Mam się zgłosić po skończeniu. Karmiłam córę jeszcze 6 mcy (odstawiłam jak miała 16 mcy).

    Dostałam diete i nakaz ruchu 2 x 1 h w tygodniu.
    Wg mojej pani dietetyk- spacer z wózkiem to za mało.
    Zaraz ci tu napiszą, zę bzdura, ale są takie co chudną na zawołanie.

    Dla mnie było za mało- 2 h aerobiku/pływania/rowerka biegowego- co tam chciałam.

    Przez rok straciłam 26 kg.
    Doszłam do wag sprzed ciązy.

    Podstawy- 5 posiłów- kaloryczność obliczyła do moich potrzeb
    -2 h ruchu/tydz
    -regularne jedzenie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
    -minimum- 1,5 l wody min niegazowanej dziennie.

    Obecnie piję 3 litry- kiedyś litr był niewyobrażalnym wyzwaniem

    Ćwiczę, jem zdrowo, marzę o wegetarianiźmie wink, ale jeszcze nie jestem gotowa chyba smile Dobrze się czuje, świetnie wyglądam.


    PS. Napisałam że nie chudłam póki kp. Nie zachęcam do rzucenia KP. Broń Boze. Żeby była jasność
  • black_magic_women 02.08.18, 12:28
    kornelia_sowa napisała:

    >
    >
    > PS. Napisałam że nie chudłam póki kp.

    I też z tych. Do końca karmienia +2,5-3kg. Kończyłam i wracałam do wagi. Aha, tyłam do 12 kg.

  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:17
    >marzę o wegetarianiźmie

    ale to nie ma wplywu na tusze a nawet negatywny. Mowie to jako wegetarianka z 25 letnim doswiadczeniem. ( nie lubie miecha). Wegetarianie w rezultacie jedza wiecej zlozonych weglowodanow i wcale nie sa z zalozenia chudzi.
    Przerzucilam sie na diete warzywno nabialowo jajeczna i wycielam wszelkie chleby maki makarony i ryz + cokolwiek slodkiego + ograniczona ilosc owocow i to... dopiero dalo rezultaty
  • kornelia_sowa 03.08.18, 00:07
    Wiem, ze nie ma. Pisalam to w kontekscie zmiany stylu zycia/żywienia
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:44
    a to tak...
  • lisciasty_pl 01.08.18, 16:54
    agrafa83 napisała:
    > esniejszych ciazach szybko wracalam do siebie, teraz nie.Od czego zaczac?

    Najlepiej od kończenia posiłków przed 18 i zaczynania następnego dnia po 8 lub później.
    Nieregularność w ciągu dnia nie będzie wtedy aż tak dokuczliwa, insulina będzie miała
    czas opaść i trochę sadła się powoli spali. Resztę wprowadzisz stopniowo, nie ma się
    co rzucać naraz na gruntowne zmiany bo będziesz się męczyć i nic z tego nie wyjdzie.
  • ira_08 01.08.18, 18:00
    >Najlepiej od kończenia posiłków przed 18

    Przed 17:48!
  • chicarica 01.08.18, 17:31
    Dieta to 80% sukcesu, ćwiczenia 20%. Oblicz swoje zapotrzebowanie kaloryczne, odejmij 500 kcal, zwiększ białko do 20 g w każdym posiłku (najprościej jeść po 100 g kury czy zamiennie twarogu + warzywa bez ograniczeń w każdym posiłku, do 2 posiłków dodać węglowodany złożone a do 2 innych odrobinkę dobrego tłuszczu), samo pójdzie. Jak zauważysz że spada więcej niż 4 kg miesięcznie (w pierwszym miesiącu może pójść ciut więcej) - zwiększ kaloryczność. Włącz ćwiczenia siłowe.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • princesswhitewolf 01.08.18, 18:01
    u mnie cwiczenia daja ok 40% sukcesu bo przy cwiczeniach zaraz przemiana materii sie poprawia.
  • 1matka-polka 01.08.18, 19:30
    Czy smalec wytopiony ze swiezej sloniny, to dobry tluszcz?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • majenkir 01.08.18, 20:12
    1matka-polka napisała:
    > Czy smalec wytopiony ze swiezej sloniny, to dobry tluszcz?


    big_grinbig_grinbig_grin raczej miala na mysli awokado





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • 1matka-polka 01.08.18, 20:20
    Awokado akurat mi szkodzi, wiec nie wiem, czy takie dobresad

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • e-ness 02.08.18, 12:48
    Awokado to nie jest dobry tłuszcz dla naszej strefy klimatycznej , owszem zdrowy ale większość z nas nawet nie na pojęcia ze mu szkodzi w mniejszy bądź wiele y sposób.
  • bigzaganiacz 02.08.18, 12:49
    rozwin moze ta gleboka mysl o strwfach klimatycznych i szkodzeniu
  • chicarica 02.08.18, 09:04
    To akurat ostatnio jest mocno dyskutowane. Tzn są głosy, że tłuszczy nasyconych nie należy się bać. Jestem sceptyczna, bo był też straszny hype na olej kokosowy a teraz okazuje się, że jednak jest szkodliwy.
    Dobre tłuszcze: oliwa z oliwek, awokado, odrobina masła. Tego się trzymam. Tylko przy odchudzaniu trzeba uważać z ilością, bo wiadomo - tłuszcz jest kaloryczny. Ale całkiem z tłuszczu też nie polecam rezygnować, ja sobie takim błędem załatwiłam woreczek żółciowy.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • madami 06.08.18, 13:21
    Dobre i cenne tłuszcze to również olej rzepakowy, lniany
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:32
    Bardzo dobry.
  • gryzelda.a 01.08.18, 17:34
    Karmienie piersią niekoniecznie musi przeszkadzać w utraaciw kilogramów. Ja w ciągu 7 miesięcy po porodzie schudłam o 26 kg, caly czas karmiąc, byłam wręcz chuda, choć w ciąży dużo przybralam. Przytylam dużo później (ale kilka.kg) po zakończeniu karmienia. Poza spacerami i noszeniem niemowlaka, a potem starszego maleństwa w nosidle - żadnego sportu. A zatem wszystko zależy...
  • black_magic_women 02.08.18, 12:30
    gryzelda.a napisała:

    > Karmienie piersią niekoniecznie musi przeszkadzać w utraaciw kilogramów. Ja w c
    > iągu 7 miesięcy po porodzie schudłam o 26 kg, caly czas karmiąc, byłam wręcz ch
    > uda, choć w ciąży dużo przybralam.

    Tak, większość kobiet chudnie przy kp, ale są takie jak ja, czy kornelia (nie pamiętam nicka)., które trzymają zapas na czas kp.
  • gryzelda.a 02.08.18, 16:49
    Pewnie, wszystko zależy od osoby, hormonów, metabolizmu i diablo wiedzą, czego jeszcze...
  • szarsz 02.08.18, 19:14
    > ., które trzymają zapas na czas kp.

    Albo takie jak ja, które przy pierwszym dziecku bardzo schudły, a przy kolejnym przytyły.
  • princesswhitewolf 01.08.18, 18:00
    >Za chwile wracam do pracy, mam mozliwosc wyjsc na silownie w przerwie w pracy 5x tydz x 45 mi

    od tego.

    nie jedz slodyczy ani miodow syropow dzemow, ciastek + nie jedz chleba, makaronu i ryzu.

  • bazia8 01.08.18, 18:03
    Jedz chleb pełnoziarnisty, makaron razowy i ryż brązowy smile

    --
    Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
  • princesswhitewolf 01.08.18, 18:11
    to tez sa zlozone weglowodany i na tym sie nie chudnie.
  • snakelilith 01.08.18, 23:07
    Chudnie. Nie ma żadnej naukowej podstawy do stwierdzenia, że jedząc węglowodany się nie chudnie.
  • ola_fatyga 02.08.18, 15:40
    Niektórym z nas węglowodany szkodzą- to tez cukier. Jeżeli chodzi o mnie, powodują u mnie podwyższone ciśnienie krwi i tycie. Węglowadany u mnie nakręcają apetyt. Wystarczy, ze zjem np. slodki owoc typu gruszka,od razu mam ochote na kanapkę. Dopiero, gdy przeszłam na dietę niskowęglowodanową, ciśnienie się unormowało- to znaczy, gdy jadłam węglowodany, było 150/90. Gdy jestem na diecie niskowęglowadowej mam średnio 120-128/ 75-85 i chudnę.
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:07

    snakelilith napisała:

    > Chudnie. Nie ma żadnej naukowej podstawy do stwierdzenia, że jedząc węglowodany
    > się nie chudnie.

    chudnie się, ale mniej skutecznie.

    Ciekawa strona - porównanie diety niskotłuszczowej z niskowęglowodanową

  • snakelilith 02.08.18, 19:38
    ola_fatyga napisała:

    > chudnie się, ale mniej skutecznie.

    Internet wypluje wszystko. Także z masy publikacji potrafi wybrać te potwierdzające daną tezę. A najnowsze badania pokazują, że różnica między dietą low carba a low fat zaciera się po kilkunastu miesiącach. Nie musisz wierzyć. Co jednak jest faktem, to to, że ludzie ze skłonością do inuslinooporności chudną skuteczniej na low carb. Problem tylko w tym, że ogólne wrzucanie wszystkich do jednego worka nie jest dobre przy odchudzaniu, bo jednemu rezygnacja z węglowodanów nie zrobi większej różnicy, a inny będzie cierpiał, albo nawet tracił energię, wpadał w depresję i marzł. Nie da się każdego potraktować tak samo. A węglowodany, bez których ja na przykład nie mogę żyć, nie są trucizną, należy tylko umieć je jeść, bo insulinooporności nie dostaje się od węglowodanów jako takich, to bardziej skomplikowana sprawa i sensowny dietetyk weźmie pod uwagę wszystkie czynniki, a nie tylko przepisze low carb, bo to takie "skuteczne" i akurat szalenie modne. Żeby nie było, absolutnie nie neguję skuteczności low carb, pracuję jednak już bardo długo z ludźmi z nadwagą i low carb polecam pacjentom od mniej więcej 2004 roku, w tym czasie miałam szansę sprawdzić, że to nie jest dla każdego.
  • ola_fatyga 02.08.18, 19:59
    >Internet wypluje wszystko. Także z masy publikacji potrafi wybrać te potwierdzające daną tezę. A najnowsze badania pokazują, że różnica między dietą low carba a low fat zaciera się po kilkunastu miesiącach.

    Czyje najnowsze badania? Bardzo się interesuję tematem i z chęcią poczytam.

    >nsulinooporności nie dostaje się od węglowodanów jako takich

    Moglabyś bardziej rozwinąć temat, ze insulinoopornosc nie bierze się od spożycia cukrowców ?

    Zawsze, po węglowodanach moje ciśnienie szybuje do góry, a dieta low carb pozwolila mi je na tyle okielznac, ze już obywam się bez tabletek. Dla mnie węglowodany do chorobotworczy syf, ktory powinnismy spozywać w homeopatycznych ilościach, dla Ciebie nie- ok. Wspaniale, ze ludzie różnią się od siebie. smile
  • 1matka-polka 02.08.18, 20:56
    "po węglowodanach moje ciśnienie szybuje do góry, a dieta low carb pozwolila mi je na tyle okielznac, ze już obywam się bez tablet"
    Tez mam lekkie nadcisnienie i tez mi
    na low carb znaczaco spada, po ok. 10 punktow dolne i gorne. Ale ja myslalam, ze to kwestia "naturalnego" odwodnienia na tego typu diecie.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • ola_fatyga 02.08.18, 21:30
    "Tez mam lekkie nadcisnienie i tez mi
    na low carb znaczaco spada, po ok. 10 punktow dolne i gorne. Ale ja myslalam, ze to kwestia "naturalnego" odwodnienia na tego typu diecie."

    Gdy jeszcze jadłam "normalnie", tzn. kasze, ziemniaki, makarony, chleby, miałam nadciśnienie. Lekarz kazał mi je mierzyc co parę godzin i zapisywać w notesie. Zauważyłam, że po posiłkach, szczegolnie pieczywie (jadlam tylko pelnoziarniste na zakwasie), makaronach, ciśnienie mi wzrastloa np. z 130/85 na 150/92 . Teraz, gdy jestem na low carb ciśnienie po posiłkach mi nie wzrasta. Wegle ograniczylam do 70 g dziennie.
  • 1matka-polka 02.08.18, 21:38
    No ale to moze byc kwestia magazynowania wody, glikogen, te sprawy. Po weglowodanowym posilku chce sie pic. A im wiecej wody w organizmie tym wieksze cisnienie. W koncu diuretyki po cos zostaly wymyslone...

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • snakelilith 02.08.18, 23:15
    ola_fatyga napisała:

    > Czyje najnowsze badania? Bardzo się interesuję tematem i z chęcią poczytam.

    Jak znajdę w moich notatkach, to ci podam.

    > Moglabyś bardziej rozwinąć temat, ze insulinoopornosc nie bierze się od spożyci
    > a cukrowców ?

    O matko, mogę tylko w skrócie, bo przecież istnieje masa opracowań na ten temat. Przede wszytskim insulinooporność nie jest tak naprawdę patologią, a zwykłym przystosowaniem naszego oszczędnego metabolizmu do niekorzytnych warunków. Można wywołać ją w zasadzie u każdego, choć istnieją ludzie z większę genetyczną predyspozycją do hyperinsulinemii. Ogólnie pojawia się przemijająco u każdej kobiety w mniejszym czy większym stopniu w czasie ciąży, a także w czasie ciężkich przewlekłych chorób albo po operacjach. U zdrowych ludzi inusulinooporność może pojawić się wskutek długtrwałego nadużywania kalorii prowadzącego do nadwagi, głównie węglowodanów, ale tu nie zawsze ilość węglowodanów gra rolę, a częstość ich przyjmowania. Dlatego ktoś konsumujący węglowodany w dużych ilościach, ale tylko trzy razy dziennie jest mniej zagrożony niż ktoś popijający wiele razy dziennie słodkie napoje, czy przegryzający słodkie przekąski. Insulinooporność można jednak wywołać też ciągłym powtarzaniem diet odchudzających. Stała redukcja kalorii poniżej zapotrzebowania skłania organizm do mechanizmów obronnych i jednym z nich jest zmniejszenie wrażliwości komórek na insulinę. Krótkotrwała głodówka, jak przy intermittent fasting może być dla ludzi z insulinoopornością zbawienna, ale stałe pozostawanie na diecie poniżej 1500-1600kcal insulinooporność tylko utrwala. Niewątpliwie rezygnując z węglowodanów unikasz wysokich wyrzutów insuliny, więc twój problem jest "zaleczony", ale skazana jesteś w ten sposób na życie bez węgli, co nie dla każdego jest wyjściem. A to, że węglowodany do chorobotworczy syf, ktory powinnismy spozywać w homeopatycznych ilościach, to kompletna bzdura, miliony ludzi odżywiają się praktycznie tylko węglowodanami, a małą ilością białka (przy tym zwykle roślinnego) i nie ma problemu pierwszego świata pod nazwą insulinooporność.
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:28
    > ale skazana jesteś w ten sposób na życie bez węgli, co nie dla każdego jest wyjściem

    to nie tak. Mozna je jesc ale w mikro ilosciach jedynie czyli nigdy 2 kromki chleba na jeden posilek tylko pol jednej i z duza iloscia warzyw.

    >miliony ludzi odżywiają się praktycznie tylko węglowodanami,

    oczywiscie dlatego BMI srednie w krolestwie weglowodanow czyli USA jest juz prawie 29 a przypominam ze norma jest do mniej wiecej 25. Cukrzyca i choroby serca tam szaleja
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:25
    >Moglabyś bardziej rozwinąć temat, ze insulinoopornosc nie bierze się od spożycia cukrowców ?

    dokladnie ola. To najwieksza bzdura jaka slyszalam. Jedno jest pewne snake nie ma pojecia o dietetyce.
  • madami 06.08.18, 13:42
    ola_fatyga napisała:


    > >nsulinooporności nie dostaje się od węglowodanów jako takich
    >
    > Moglabyś bardziej rozwinąć temat, ze insulinoopornosc nie bierze się od spożyci
    > a cukrowców ?
    >

    Np. niedoczynność tarczycy, także wahania hormonów tarczycy upośledzają gospodarkę cukrowo insulinową
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:27
    file:///C:/Users/Magda/Downloads/330-641-1-SM.pdf
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:33
    inny artykuł
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:20
    >Chudnie. Nie ma żadnej naukowej podstawy do stwierdzenia, że jedząc węglowodany się nie chudnie.

    naukowa podstawa jest index glikemiczny i wszelkie opracowania na ten temat. Jesli sie je zlozone weglowodany to w bardzo malej ilosci bo sa wysoko kcal, i ... nie latwo opanowac chec zjedzenia wiecej ze wzgl wlasnie na index glikemiczny ktory oferuja. Po 40 min od posilku pt makaron masz wystrzal insuliny hoho
  • snakelilith 02.08.18, 23:33
    princesswhitewolf napisała:

    > naukowa podstawa jest index glikemiczny i wszelkie opracowania na ten temat.

    Ach, przestań. Indeks glikemiczny, to przeżytek z lat 80-tych, nie mówi nic o insulinowej odpowiedzi na węglowodanowy produkt, a ta zależy od wielu czynników, a nie tylko od mierzonego wyrzutu cukru. U każdego człowieka odpowiedź na identyczną ilość cukru może wyglądać też inaczej, a nawet przyrządzenie czy kombinacja produktów może mieć znaczenie. I akurat makaron ma insulinowo całkiem znośny status, korzystniejszy od żołtego sera. I co śmiejszniejsze, biały czy z pełnej mąki nie robi żadnej różnicy. Zobacz sobie tu:

    https://i.pinimg.com/originals/51/a0/e3/51a0e37b8de2d260741ded3db4fb81dc.jpg.
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:51
    >ndeks glikemiczny, to przeżytek z lat 80-tych,

    nie prawda, wymyslasz. ksiazka ktora to zaczela jest slynna GI DIet zostala wydana w 2002. Tyle w temacie przezytkow.

    Ponadto wybacz snake ale ja bardziej niz wszechwiedzacej z netu snakelilith wierze lekarzomz prediabetis kliniki bo mnie z zagrozenia cukrzyca dzieki tej diecie wyprowadzili i wreszcie mam odpowiedni poziom cukru i schudlam. Nie wspomne o ile lepiej sie czuje.

    Zoltego sera sie nie jada na tej diecie. Poza tym jak wspomnialam nie masz pojecia co to jest dieta nisko glikemiczna sadzac po tym co piszesz. Makaron mozna jesc ale w mikro ilosci na jeden posilek - 2 lyzki w polaczeniu z nisko glikemicznymi. Juz to wyzej tlumaczylam. Wskaznik glikemiczny skacze jak sobie nawali ktos talerz makaronu z wysokokalorycznym sosem, a nie 2 lyzki.
    Dieta glikemiczna to liczenie kalorii+ w polaczeniu z tym by jesc posilki nisko glikemiczne.

    Ja obcielam calkowicie makaron, chleb, ryz i mam sie ok. Dlaczego? by schudnac. Chleb jadam ale malutko i to tzw chleb bez maki ktory sama pieke.
    Diete polecam bo to jedyna na ktorej nie podjadam miedzy posilkami
  • snakelilith 03.08.18, 00:55
    princesswhitewolf napisała:

    > nie prawda, wymyslasz. ksiazka ktora to zaczela jest slynna GI DIet zostala wy
    > dana w 2002. Tyle w temacie przezytkow.

    Lol. Termin został wprowadzony w latch 80-tych w związku z badania nad cukrzycą. W Niemeczeh używa się go dzięki ekotrpholożce Marion Grillparzer od 1999 roku, a Montignaca pochodną tej metody stosowało się na pewne przed 2002 rokiem.


    > Ponadto wybacz snake ale ja bardziej niz wszechwiedzacej z netu snakelilith wi
    > erze lekarzomz prediabetis kliniki bo mnie z zagrozenia cukrzyca dzieki tej die
    > cie wyprowadzili i wreszcie mam odpowiedni poziom cukru i schudlam. Nie wspomne
    > o ile lepiej sie czuje.

    A ja jestem pychologiem ze specjalnością human nutrition i diabetologia oraz od lat pracuję z ludźmi z insulinoopornością. Układam im także plany żywieniowe, bo to część mojej pracy, która polega głównie na znalezieniu indywidualnego rozwiązania dla konkretnego pacjenta. Rozwiązania mającego na celu redukcję i utrzymanie (!!!) wagi oraz poprawę zdrowia, do czego należy też redukcja/rezygnacja z lekarstw. Nie stosuję przy tym GI, a przeróżne formy diet niskoinsulinowych. Niektóre pozwalają na jedzenie węglwodanów i mimo tego się chudnie oraz pacjentom spada cukier i to przy takich wartościach wyjściowych HbA1c, o jakich nawet nie śniłaś Napisałabym ci jak to się robi, ale jesteś arogantką i nie ma zamiaru sprzedawać ci mojej wiedzy za darmo. W każdym razie nikt nie jest skazany na mikroporcje makaronu rozpaprane łyżkami na cały dzień.


    > Zoltego sera sie nie jada na tej diecie.

    No to szkoda, bo jest smaczny. Ale ne musisz. Jak przyjrzysz się tabeli, to zobaczysz, że makaron ma taki sam indeks insulinowy jak ryba.
  • 1matka-polka 03.08.18, 08:47
    Napisz co z tym ciśnieniem na low carb pani psycholog big_grin

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • ola_fatyga 03.08.18, 09:36
    > Napisz co z tym ciśnieniem na low carb pani psycholog big_grin
    >

    Przyłączam się. Oficjalny trójkąt, stosując się do niego pewnie do konca zycia musialabym zażywać tabletki na nadciśnienie. No cóż, jestysmy tylko owcami do strzyżenia. N ataki trojkącie wszyscy zarabiają i dietetycy i koncerny farmaceutyczne....
    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcSPBGlS6Ntos8Xh8ayh_O0sufDOOLIseGoPlW3lOL5CdofTsSY3

    ale co ja wiem o zdrowym odżywianiu...
    http://1.bp.blogspot.com/-zjvbiP5-NaI/UPTg2-ChFdI/AAAAAAAAA00/DcNf-3AWMrI/s1600/AleBigos04.tif
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:12
    dokladnie matka polka.... zdjecia idealnie odzwierciedlaja...
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:11
    aaa to w twoim kraju psycholodzy dobieraja diete? lol. Bo tutaj nie zajmuja sie tym psycholodzy tylko lekarze w polaczeniu z dietetykiem. Jakos dla mnie to bardziej wiarygodne niz neurotyczny psycholog z netu ktorego wiele osob podejrzewa o zaburzenia psychiczne. Poza tym uzywasz sformulowania diety niskoglikemiczne. Gdybys miala o temacie pojecie to bys wiedziala ze GI to nie to samo co Montignac. To ze obie ( i wiele innych) diet uzywa indeksu glikemicznego to nie znaczy ze sa to te same diety. Poza tym Montignac to nie lata 80 te tylko 90 te. Moze linka wkleic?


    Wybacz ale ja nie jadam W OGOLE makaronow i chlebow. I wyobraz sobie ze nie przychodzi to ciezko wiec moze sama zajmij sie swoim uzaleznieniem od complex carbs... Wiec swoje rady pseudopsychologu z zaburzeniami psychicznymi stosuj do siebie. Zacznij od anger management. Zegnam
  • yennefer.00 06.08.18, 15:48
    Juz nie przeceniaj tak bardzo lekarzy w tym temacie. Raczej rzadko znają się stricte na żywieniu i dysponują tutaj najnowsza wiedzą. Owszem, są tacy, którzy szczególnie się tym interesują i włączają do leczenia, ale z samego faktu bycia lekarzem to nie wynika.
  • majenkir 05.08.18, 17:05
    princesswhitewolf napisała:
    > Wskaznik glikemiczny skacze jak sobie nawali ktos talerz makaronu z wysokokalorycznym sosem, a nie 2 lyzki.


    Wskaznik glikemiczny jest staly. Skacze ladunek glikemiczny....





    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • ola_fatyga 03.08.18, 08:44
    "I akurat makaron ma insulinowo całkiem zno
    > śny status, korzystniejszy od żołtego sera. I co śmiejszniejsze, biały czy z p
    > ełnej mąki nie robi żadnej różnicy. Zobacz sobie tu:"

    .Mogłabyś podać autora tego indexu? Indeks znalazlam tylko na tym blogu, chyba nie czerpiesz z niego wiedzy?
  • snakelilith 03.08.18, 12:19
    ola_fatyga napisała:

    > .Mogłabyś podać autora tego indexu?

    To były badanie przeprowadzone na uniwersytecie Melbourne. A po żywieniowych blogach już dawno nie chodzę. Zdaje się, że to ty czerpiesz z nich swoją wiedzę. I wiem, że bardzo chcecie (ty i inne zwolenniczki radykalnych low carb) mnie zdeprecjonować, ale zaręczam, że mogłabyście jeść węglowodany i mieć efekt diety low carb, ale wam nie napiszę teraz jak, bo nie będę sprzedawać mojej wiedza za darmo, tym bardziej na osoby, które wyraźnie nie cenią sobie rozmówcy. I nie, nie posługuję się starą piramidą żywieniową. I abstrahując już od mojej wiedzy profesjonalnej, to koleżanki, to wy macie problemy z nadwagą, nadciśnieniem i insulinooprnością. Ja jestem zdrowa od zawsze, a jestem od was starsza, więc nie pouczajacie mnie o zdrowym odżywianiu, bo najwyraźniej nie macie o tym pojęcia i rzucacie się z jednej ekstremy w drugą. Coś takiego jak umiar by się przydał.
  • ola_fatyga 03.08.18, 14:31
    >To były badanie przeprowadzone na uniwersytecie Melbourne.

    czyli? Kto? Kiedy? W jaki sposób?

    > A po żywieniowych blogach już dawno nie chodzę. Zdaje się, że to ty czerpiesz z nich swoją wiedzę.

    do bloga pani Silke z Kolonii dotarlam, szukajac źródla indexu, który wkleilas

    >I abstrahując już od mojej wiedzy profesjonalnej, to koleżanki, to wy macie problemy z nadwagą, nadciśnieniem i insulinooprnością. Ja jestem zdrowa od zawsze

    Z całego serca gratuluję

  • snakelilith 03.08.18, 15:20
    ola_fatyga napisała:

    > do bloga pani Silke z Kolonii dotarlam, szukajac źródla indexu, który wkleilas

    Nie jestem z Kolonii, nie jestem panią Silke i nie korzystam z blogów. Moją wiedzą zdobyłam za uniwersytecie i w trakcie praktycznej pracy w lekarskiej poradni dla osób z nadwagą oraz/albo insulinooprnością. A tabela jest dostępna w internecie. Wbijając do google insulinindex masz ją zaraz w pierwszym rzędzie. To nie jest żadna tajemnica. To jedna z pierwszych tabel, istnieją także inne, z których ja korzystam w pracy, ale nie będą moich profesjonalnych narzędzi kopiować na forum.


    > Z całego serca gratuluję

    Pogratuluj moim pacjentom, bo pomogłam wielu. Ja osobiście dla siebie nie trzymałam się nigdy żadnych piramid żywieniwych, a kierowałam się jedną podstawową zasadą - nie jedz więcej niż spalasz, a wtedy węglowodany nie są dla nikogo zagrożeniem. Całe pokolenia jadły chleb, ziemmniaki i makarony, i nie było epidemii otyłości/insulinopornści. Nad tym powinnaś się mocno zastanowić, a nie demonizować niczemu winne produkty żywieniowe. To, że ludzie nie potrafią się kontrolować i jedzą za dużo, to nie wina makaronu i czekolady. A że mało kto da radę na zawsze wykluczyć się z tradycji żywieniowych charakterystczynych dla naszego klimatu, należy nauczy się jeść węglowodany tak, by nam nie szkodziły, a nie skreślać je z jadłospisu, bo to skazane jest długoterminowo na niepowodzenie. Obyś nie musiała przypominać sobie moich słów, ale doświadczenie uczy, że szanse radykalnych diet są marne.
  • ola_fatyga 03.08.18, 15:28
    >Nie jestem z Kolonii, nie jestem panią Silke i nie korzystam z blogów.

    A potrafisz czytać ze zrozumieniem? Nie sądzę. Bredzisz w kółko to samo.
  • snakelilith 03.08.18, 15:55
    ola_fatyga napisała:

    > A potrafisz czytać ze zrozumieniem? Nie sądzę. Bredzisz w kółko to samo.

    Ja potrafię więcej niż czytać ze zrozumieniem, potrafię wyciągać nawet z tego wnioski. I dlatego jestem zdania, że dysonans poznawczy musi być u ciebie tak ogromny, że jedyną reakcją na to jest agresja w stroną kogoś, kto przekazał ci złe wiadmomości, czyli w moją. To nie moja wina, że nie wiesz wszystkiego. Ja niestety nie mogę ci zrobić błyskawicznego internetowego kursu, byś wiedziała to, co ja po latach nauki i praktycznej pracy. Jesteś więc na mnie zła, bo zakwestionwałam niską ilość kalorii i rodzaj diety, na której jesteś. Jesteś zła, bo uważałaś to za jedyną możliwość utrzymania niskiej wagi i zdrowia, a tu nagle ktoś mówi ci, że nie musisz się aż tak męczyć, bo istnieją inne, nowsze, mniej radykalne, ale równie efektywne rozwiązania. W sumie, potrafię zrozumieć twoją frustrację. U wielu kobiet na low carb spada mocno poziom serotoniny.
  • ola_fatyga 03.08.18, 16:33
    Zadalam Ci bodajże dwa konkretne pytania. Dzieki mojemu uporowi, z trudem odpowiedzialas na jedno. Nie odpowiedzialas na drugie, a mianowicie jaki związek ma insulina z ciśnieniem krwi? i Jestem ciekawa, czy potrafisz sie uniesc ponad wlasne zacietrzewienie i uczciwie przyznac, ze ten związek jest. W jaki sposób insulina wplywa na tętnice i nerki i jaki ma związek z zatrzymaniem wody w organizmie. Nie chodzi mi o przyspieszony kurs, bo fachowcem i autorytetem dla mnie jestes zadnym, tylko o Twoją uczciwość.
  • snakelilith 03.08.18, 17:58
    ola_fatyga napisała:

    > Zadalam Ci bodajże dwa konkretne pytania. Dzieki mojemu uporowi, z trudem odpow
    > iedzialas na jedno. Nie odpowiedzialas na drugie, a mianowicie jaki związek ma
    > insulina z ciśnieniem krwi?

    Nie rozumiem twoich zarzutów. O tabelę pytałaś i ci odpowiedziałam. Nie z trudem, ale dopiero gdy sprawdziłam moje notatki, o czym cię wcześniej uprzedzałam. Nie mam tych artykułów w rękawie, a ten miałam tylko w wersji papierowej. Na temat ciśnienia nie nic pisałam, bo po pierwsze nie jestem twoim lokajem, by odpowiadać na każde żądanie, a po drugie w ogóle się do twojej dyskusji z inną forumką na temat ciśnienia nie odniosłam. Szczerze mówiąc, po prostu w nawale guana wywalonego mi na głowę, ten kawałek drzewka po prostu mi umknął. I jeżeli jak twierdzisz, nie jestem żadnym fachowcem i autorytetem dla ciebie, nie bardzo wiem po co miałabym silić się na odpowiedź. Uczciwość? Ty nawet nie wiesz, co to znaczy.
  • ola_fatyga 04.08.18, 08:48
    >Na temat ciśnienia nie nic pisałam, bo po pierwsze nie jestem twoim lokajem, by odpowiadać na każde żądanie

    Co, pytanie niewygodne?- pani "dietetyk" od siedmiu boleści?
  • snakelilith 03.08.18, 15:44
    ola_fatyga napisała:

    > >To były badanie przeprowadzone na uniwersytecie Melbourne.
    >
    > czyli? Kto? Kiedy? W jaki sposób?

    Znalazłam artykuł w moich notatkach. Insulinowy index tej pierwszej tabeli został opracowany na podstawie legendarnej już publikacji:

    Susanne HA Holt, Janette C Brand Miller and Peter Petocz: "An insulin index of foods: the insulin demnad generated by 1000kJ portions of common foods" The American Journal of Clinical Nutrition 1997; 66: 1264-76

    Jedynym moim błędem było to, że chodzi o Melbourne. Opracowanie powstało bowiem na Uniwersytecie Sydney (Department of Biochemistry) wspólnie z The University of Technology, Sydney (School of Mathematical Sciences), przy współpracy (research grants) Kellogg´s Australia Pty Ltd. Badanie było zdaje się ponownie publikowane w 2006 roku w związku z zainteresowaniem nowymi niskoisnulinowymi terapiamii insulinoporności. W 1997 roku insulinowy index był bowiem jeszcze abstracją interesującą tylko badaczy. To pierwsze badanie bierze pod uwagę 38 różnych produktów żywnościowych.
  • ola_fatyga 03.08.18, 08:50
    snakelilith,Ta Pani to jakieś Twoje guru?
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:14
    a czego mozna sie spodziewac od niezrownowazonego agresywnego psychologa udajacego dietetyka?

    snake jest w kazdym temacie wszechwiedzaca. Juz nie raz ludzi tu ubawila
  • wapaha 03.08.18, 10:27
    przyganiał kocioł garnkowi..
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:33
    nie wypowiadam sie w tematach w ktorych nie mam chocby subiektywnego doswiadczenia i na wielu watkach nie wychylam sie. A jesli napisze cos przypuszczalnie to napisze "wydaje mi sie" albo " moim zdaniem"

    Snake nie jest dietetykiem ani lekarzem. Gdybym sluchala psychologa z f orum w temacie diet to z pewnoscia moj lekarz z kliniki prediabetic tutaj by uznal mnie za niepowazna i zapytal po co spedzili godziny ze mna rozpisujac diety i robiac badania skoro wszechwiedzaca snake anonim z netu wie lepiej
  • wapaha 03.08.18, 10:34
    I miałby rację. Bo ten twój ciebie i twój organizm zna lepiej niż snake
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:38
    no a o czym ja w kolko pisze? dokladnie o tym.
  • snakelilith 03.08.18, 12:10
    princesswhitewolf napisała:

    > Snake nie jest dietetykiem ani lekarzem.

    Jestem czymś pomiędzy. Moje kwalifikacje wykraczają znaczenie ponad umiejętności dietetyka, dlatego nigdy nie pisałam, że jestem dietetykiem, bo tym może nazwać się każdy po jakimś tam kursie. Nie jestem też lekarzem bo jestem psychologiem, to specjalność wymagająca przynajmniej w Niemczech sporej wiedzy na temat fizjologii, genetyki i biologii ludzkiej, to nie jest bowiem u mnie przedmiot humanistyczny, a naukowo-przyrodniczy. Pracowałam też latami w interdyscypilinarnym zespole składającym się z lekarzy internistów i diabaetologów, moja wiedza na temat leczenia różnych chorób cywilizacyjnych, a zwłaszcza cukrzycy jest duża. Ale nie o to chodzi. Ty jesteś tak zacietrzeźwiona, że dyskutuejsz już tylko z tezami wymyślonymi przez siebie samą. Nigdzie bowiem nie napisałam, że twoja dieta GI jest zła i koniecznie powinnaś zacząć jeść węglowodany, bo ja tak mówię. Wymyślasz cuda widy na kiju. Chciałam ci jedynie przekazać:
    1. Schudnąć można na każdej diecie z negatywnym bilansem kalorycznym z regularnymi posiłkami. To więc, że schudłaś i spadł ci apetyt na słodkie nie musi być zasługą akurat GI
    2. Samo schudnięcie powoduje poprawę zdrowia i spadek glukozy, szczególnie gdy tłuszcz gromadził ci się w okolicach brzucha. To, że wyszłaś z insulinooporności nie musi być więc zasługą GI.
    3. Ruch poprawia znacznie wrażliwość komórek na inuslinę. Twoja glukoza moga się poprawić także dlatego, że wystraszona zaczęłaś uprawiać sport. To u wielu ludzi już wystarczy i nie potrzebują wtedy diety.
    4. Dieta GI jest TAKŻE dietą niskoinsulinową, ale z nieco przestarzałaymi, zbyt surowymi zasadami. To nie jest dziś już konieczne. Szczególnie nie jest konieczne odżywianie się tak do końca życia. I tego ci twoi lekarze ci nie powiedzieli. Lekarze sporo pacjentom nie mówią, a dopasowują informacje do poziomu pacjenta. Wiem z pierwszej ręki.
    5. Istnieją diety niskoisnulinowe, które uwzględniają większość ilość węglowodanów, nawet 150 g w ciągu dnia. Te węglowodany muszą być jednak jedzone w specyficzny sposób. I te diety nadają się też do chudnięcia i poprawy wartości glukozy. Wyciągają nawet pacjentów z cukrzycy. Ja je znam, ty najwyraźniej nie, bo nie masz mojej wiedzy i upierasz się, że ludzie z inuslinoopornością nie mogą jeść większej ilości węglowodanów. Do tego nie znasz czegoś takiego jak insulinowy index i nie wiesz nawet, że katujesz się niepotrzebnie, bo wzrost cukru np. po porcji makaronu nie oznacza (co jest normalnym fizjologicznym efektem także u zdrowych ludzi), że ten produkt wywołuje automatycznie wysoki wyrzut insuliny. I tyle w temacie.
  • hosta_73 03.08.18, 12:31
    Snake, masz dużą wiedzę, nie musisz sie tłumaczyć. Tak to już jest, że ktoś czegos powierzchownie liznął a uważa się za specjalistę. Stad u nas tylu specjalistów zaczynając od sportu, tańca, śpiewu aż po medycynę.

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • princesswhitewolf 03.08.18, 13:16
    taa kolejny nick lol.
  • princesswhitewolf 03.08.18, 13:17
    serio snake musialabym byc idiotka gdybym zaczela ciebie sluchac ( anonimowego nicku) a nie diabetologa i dietetyka z realu dzieki ktoremu nie mam juz podwyzszonego cukrusmile))

    badz powazna.
    Dieta jaka mi rozpisali skutkuje a ty teoretyzuj dalej.
  • snakelilith 03.08.18, 13:44
    princesswhitewolf napisała:

    > serio snake musialabym byc idiotka gdybym zaczela ciebie sluchac ( anonimowego
    > nicku) a nie diabetologa i dietetyka z realu dzieki ktoremu nie mam juz podwyzs
    > zonego cukrusmile))

    Opanój się. W żadnym miejscu nie podawałam ci żadnych rad. Polemizowałam tylko na temat węglowodanów oraz diety GI. A ty już dawno przeszłaś z rzeczowych argumentów do osobistego dowalania. Jak zwykle zresztą. Lata mi koło tyłka, jak ty się odżywiasz i jakie masz problemy zdrowotne. Nie do ciebie też w tym wątku piszę, a do tych, którzy mogliby myśleć, że muszą na zawsze zrezygnować z węglowodanów, by opanować nadwagę, insulinooporność, cukrzycę. To nie jest bowiem prawdą. Istnieją inne niskoinsulinowe wyjścia i to nie jest jak próbujesz tu zainsynuować, obżeranie się cukrem na okrągło. Jednak pomiędzy mikroporcją makaronu, a "hulaj dusza, idziemy do Maca i wyżremy po drodze wszystkie automaty z batonami i zapijemy litrem coli" jest jeszcze miejsce na umiarkowane metody, które o wiele lepiej sprawdzają się w życiu, bo nie znam żadnej osoby, który na wieki zadowoli się radykalną dietą low carb. No ale gorliwość neofitów to nic nowego.
  • barbibarbi 04.08.18, 11:07
    Nie rozumiem tego ataku na snakelilith, dla mnie brzmi rozsądnie i profesjonalnie w przeciwieństwie do pań które toczą pianę w całym wątku. To obrzydliwe, aby tak na kogoś zaatakować całą zgrają. Kilka pań na diecie, liznęły trochę wiedzy po wierzchu i czują się jakby pozjadały wszelkie mądrości, jedno co mogę powiedzieć, drogie panie - pycha kroczy przed upadkiem - troszkę skromności i szacunku dla drugiego człowieka nie zaszkodzi.
  • princesswhitewolf 04.08.18, 11:55
    oo kolejne alterego sie zalogowalo. Jeszcze ile takich bedzie? No zaloguj sie na 10 nickach.

    To swietnie baribari, ze uwazasz ze snakelilith wie lepiej niz diabetolog jaka diete powinnam stosowac. Bardzo profesjonalne i rozsadne podjescie lol. Na pewno nie liznela skoro mi mowi jaka to zla diete stosuje i ze ona wie lepiej. Pyche jesli ktos tu wykazuje to po raz 1001 snake
  • barbibarbi 04.08.18, 12:39
    Co ty bredzisz, jakie alterego? Jesteś tak roztrzepana i zakręcona, że nie jesteś w stanie racjonalnie przeanalizować tego co czytasz i piszesz, w którymś z wątków przekręcałaś uparcie mój nick na baribari, nie trafiały aluzje ani uwagi wprost, nie jesteś w stanie poprawnie przeczytać JEDNEGO słowa, nie widziałaś tego nawet jak ktoś ci palcem pokazał. I co, ty masz być wiarygodna? Rzucasz się w tym wątku i miotasz, aż jest to żenujące. Nie można po prostu stwierdzić, OK - ja wiem swoje, a ty snake swoje i zakończyć dyskusję, trzeba koniecznie innych obrażać i wyśmiewać?
  • wapaha 04.08.18, 13:51
    Barbi- skory ty jesteś alterego i ja jestem alterego to ja i ty to jedna osoba. No to witam cię moje drugie ja ! No bo ja to ty , ty to ja. Ale my dla siebie nie jesteśmy alterego co nie ? Tylko dla Snake ?

    suspicious
  • snakelilith 04.08.18, 14:00
    wapaha napisała:

    > Barbi- skory ty jesteś alterego i ja jestem alterego to ja i ty to jedna osoba.
    > No to witam cię moje drugie ja ! No bo ja to ty , ty to ja. Ale my dla siebie
    > nie jesteśmy alterego co nie ? Tylko dla Snake ?
    >

    No to jesteśmy trójcą, jednym bytem w trzech postaciach. Tylko która z nas była pierwsza? Po starszeństwie, czy po wartości BMI? wink
  • wapaha 04.08.18, 15:43
    Cóż za doskonałość ! 3 w 1. Snake, ja z pokorą oddaję pierwszeństwo tobie - i po starszeństwie i chyba po BMI i po zawartości mózgu w tym temacie wink
  • barbibarbi 04.08.18, 14:01
    Skoro obie jesteśmy alterego Snake, to dla siebie nawzajem też jesteśmy alterego. A może nie? Już mi się miesza od tego tłumu alterego. No bo wszyscy jesteśmy jednością!
  • barbibarbi 04.08.18, 12:43
    A ta swoje - baribari. Ślepa jesteś, czytać nie umiesz? No po prostu ręce opadają, no nic dziwnego że nic do ciebie nie trafia, ty po prostu nie jesteś w stanie przyswoić sobie słowa pisanego.
  • wapaha 04.08.18, 13:44
    Ja rozumiem. Snake jest wkurzająca w tej swojej wiedzy. Mnie też wkurza, bo wie lepiej i wcale się z tym nie kryguje. Nie wywyższa się może, ale pisze z ogromną pewnością siebie i smiałością. Mi ciężko zaakceptowac taki sposób "bycia" ale nie będę się kłócić, że słońce nie jest gorące choć napi.....ala mi w oczy ponad 50 stopni tongue_out
    Dla zakompleksionych taki sposób bycia i przyznanie komuś racji jest nie do przyjęcia. Więc atakują, żeby atakowac, zdyskredytować, dowalić. W sumie, dobrze że to robią bo Snake z godnym podziwu spokojem odpowiada na te zaczepki- i można się przy okazji dowiedzieć ciekawych rzeczy.
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:15
    >Snake jest wkurzająca w tej swojej wiedzy.

    niesamowicie sobie wlewasz. A w realu tez masz takie zwielokrotnienie osobowosci? To wlasnie na to sie leczysz?
  • pade 04.08.18, 15:29
    princesswhitewolf napisała:

    > >Snake jest wkurzająca w tej swojej wiedzy.
    >
    > niesamowicie sobie wlewasz. A w realu tez masz takie zwielokrotnienie osobowosc
    > i? To wlasnie na to sie leczysz?

    Żałosne.



    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • wapaha 04.08.18, 15:44
    big_grin

    chyba komuś przydałby się detoks
    i to nie tylko forumowy big_grin
  • pade 04.08.18, 15:28
    wapaha napisała:

    > Ja rozumiem. Snake jest wkurzająca w tej swojej wiedzy. Mnie też wkurza, bo wie
    > lepiej i wcale się z tym nie kryguje. Nie wywyższa się może, ale pisze z ogrom
    > ną pewnością siebie i smiałością. Mi ciężko zaakceptowac taki sposób "bycia" al
    > e nie będę się kłócić, że słońce nie jest gorące choć napi.....ala mi w oczy po
    > nad 50 stopni tongue_out
    > Dla zakompleksionych taki sposób bycia i przyznanie komuś racji jest nie do prz
    > yjęcia. Więc atakują, żeby atakowac, zdyskredytować, dowalić. W sumie, dobrze ż
    > e to robią bo Snake z godnym podziwu spokojem odpowiada na te zaczepki- i można
    > się przy okazji dowiedzieć ciekawych rzeczy.

    Dla mnie to, co mówi Snake jest przede wszystkim logiczne. Takie zdroworozsądkowe i przemawiające do mnie. Chętnie bym się do niej zgłosiła, tylko obawiam się oberwać. Gdybym usłyszała, że jestem leniwą grubaską, poszłabym do kąta popłakać sobie, zamiast wziąć się w karby. W sumie to szkoda, że nie mieszka w Polscesmile
    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • snakelilith 04.08.18, 15:52
    pade napisała:

    Chętnie bym się do niej zgłosiła, tylko obawiam się
    > oberwać. Gdybym usłyszała, że jestem leniwą grubaską, poszłabym do kąta popłak
    > ać sobie, zamiast wziąć się w karby. W sumie to szkoda, że nie mieszka w Polsce
    > smile

    Pade, już dawno powinnaś zauważyć, że nie napiszę nikomu w pierwszym poście, że jest leniwą grubaską. Już wiele razy to potwierdziłam. Nikt akurat nie wie lepiej ode mnie, jak skomplikowana jest sprawa nadwagi i że nie jest to sprawa tylko żywieniowej rozpiski. Ale tylko dlatego, że ktoś dostaje na widok mojego nicka wysypki i musi sobie ulżyć, nie będę pozwalała sobie na chamstwo skierowane w moim kierunku i odpowiem pięknym za nadobne. W tym wątku nikogo nie sprowokowałam, czuję się niewinna.
  • pade 04.08.18, 16:05
    Wiem, że nie sprowokowałaś. Ty masz po prostu czasem dosadny, cięty język, a ja w sferze, o której piszemy jestem obecnie nadwrażliwasmile

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • wapaha 04.08.18, 16:06
    Snake, jeśli dla kogoś prowokacją jest twoja wiedza to.....to problem tego kogoś, nie twój. Nawet się nie denerwuj
  • madami 06.08.18, 14:01
    barbibarbi napisała:

    > Nie rozumiem tego ataku na snakelilith, dla mnie brzmi rozsądnie i profesjonaln
    > ie w przeciwieństwie do pań które toczą pianę w całym wątku. To obrzydliwe, aby
    > tak na kogoś zaatakować całą zgrają. Kilka pań na diecie, liznęły trochę wiedz
    > y po wierzchu i czują się jakby pozjadały wszelkie mądrości, jedno co mogę powi
    > edzieć, drogie panie - pycha kroczy przed upadkiem - troszkę skromności i szacu
    > nku dla drugiego człowieka nie zaszkodzi.

    dla mnie też brzmi rozsądnie
    i pokrywa się z moją wiedzą, oraz z tym co przekazywał mi dietetyk
  • princesswhitewolf 04.08.18, 11:52
    Uje sie nie kreskuje.

    >z rzeczowych argumentów do osobistego dowalania.

    taaa bo w kwestii mojej diecie dobranej przez diabetolgow twoje rzeczowe argumenty maja jakikolwiek sens...

    >nie jest jak próbujesz tu zainsynuować, obżeranie się cukrem na okrągło

    aha to prosze pokazac gdzie to jest.

    >dnak pomiędzy mikroporcją makaronu, a "hulaj dusza, idziemy do Maca i wyżremy po drodze wszystkie automaty z batonami i zapijemy litrem coli" jest jeszcze miejsce na umiarkowane metody,

    taa ktore stosowalam cale zycie i nie chudlam.NIgdy sie nie obzeralam czymkolwiek. Mowimy o diecie ODCHUDZAJACEJ a na niej nie mozna sie odzywiac w sposob taki ze jesz cokolwiek wysokalorycznego w ilosciach standardowej porcji podawanej w restauracji

    >bo nie znam żadnej osoby, który na wieki zadowoli się radykalną dietą low carb

    bo nikt na wieki sie nie odchudza. Odchudzanie to proces czasowy, potem jest dieta utrzymujaca ktora tez sie rozni od tej na ktorej przytylismy

    Od 23 lat nie jadam miesa wiec nie neofitka. Od dluzej niz pol roku slodyczy wiec nie neofitka. Spokojnie dam rade i bez duzej ilosci carbs ktorych nie jadam od 2 miesiecy. Da sie wykluczyc. Czuje sie o wiele lepiej na tej diecie.

    Schudlam przez pol roku 20 kg. Szczerze, zajmij sie swoja dieta i nie projektuj mi tu swojego uzaleznienia od carbs i swojego slomianego zapalu z ktorym ja nigdy nie mialam problemow bo po ciazy po raz pierwszy w zyciu przytylam na tyle by sie odchudzac/

  • wapaha 04.08.18, 13:46
    Laska, ale zejdźże ze swojemu trony i zauważ , że nie pisze się tutaj o tobie. No przykro mi, że nikt się nie pochyla nad tym co żresz i pisze wciąż na poziomie ogólności. Weź papierową torebkę i się zhiperwentyluj tongue_out
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:14
    wypowiedz na poziomie czlowieka z mentalnoscia polskiego osiedlowego trzepaka. Nie mam wiecej nic do powiedzenia. Z kim ja w ogole rozmawiam.
  • wapaha 04.08.18, 15:45
    big_grin

    BUahaha

    A nie mój mówiłam?! To kolejny przewidywalny krok księżniczki. Na merytoryczne argumenty i prośbę o dowody jest foch ! big_grin
  • pade 04.08.18, 15:22
    big_grinbig_grinbig_grin

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • naturalna59 08.08.18, 12:03
    Szkoda snake ze nie moge byc twoja pacjentka. Pozdrawiam,
  • ola_fatyga 03.08.18, 10:39
    Wywołuje u mnie dysonans poznawczy zestawienie wyglądu autorki bloga i jego nazwy...https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/11828716_834006983386808_7274648843129671797_n.jpg?_nc_cat=0&oh=47ea4b788e117150f18aa83198b59fd8&oe=5C052FA2 vs.https://scontent-frx5-1.xx.fbcdn.net/v/t1.0-9/10552486_790205984433575_4302303501941972740_n.jpg?_nc_cat=0&oh=36e93d266586d8df4f7674e3f74bc713&oe=5BD20A73
  • wapaha 03.08.18, 10:54
    tzn ? co masz na myśli ?
  • ola_fatyga 03.08.18, 11:08
    Połączenie twarzy alkoholowej z cukrową (węglowodanową)

    https://v.wpimg.pl/ODcuMjUyJi1MOmJSYkk3dEwFIhghGCNpAhcuEDELIDMKEGMdJRorKk0FIUVnSX5zTEV7RWdKYDAUFD8QeB4jMRcQIwUiGBAmUEd8RCUXKA==/
  • wapaha 03.08.18, 11:13
    Nigdy dotąd nie spotkałam się z tym. Czy te zdjęcia pokazują, w jaki sposób można poznać jaki rodzaj pożywienia preferuje dana osonba ? ( rumieńce i zanieczyszczenia na twrazy ). I że twarze alkoholowe nie mają zmarszczek na czole ? ( dopytuję bo to chyba moja twarz tongue_out )
  • alicia033 03.08.18, 13:23
    Lombroso bis, ot i tyle.

    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • snakelilith 03.08.18, 12:21
    Ja tej pani nie znam i nie bywam na jej blogu. Daj se spokój.
  • bigzaganiacz 02.08.18, 12:42
    to tez sa zlozone weglowodany i na tym sie nie chudnie

    chudnie sie od ujemnego bilansu kalorycznego weglowodany nie maja tu nic do rzeczy
  • 3-mamuska 02.08.18, 17:12
    bigzaganiacz napisał(a):

    > to tez sa zlozone weglowodany i na tym sie nie chudnie
    >
    > chudnie sie od ujemnego bilansu kalorycznego weglowodany nie maja tu nic do rze
    > czy

    Bzdura chudnie się jedząc dużo kalorii bez węglowodanów typu chleb ryż makarony nawet ciemne.
    Warzywa o niskim kodeksie glikemicznym to tez węglowodany i je mozna jeść z tłuszczami/białkiem.



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • bigzaganiacz 02.08.18, 17:43
    ty jestes bzdura to nie jest zbilansowana dieta
    a do tej twojej ketozy zapalenie trzustki gratis
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:24
    ale to nie chodzi o ketoze bo ja diety ketonicznej nie uprawiam. Stosuje diete antycukrzycowa czyli niski indeks glikemiczny. Taka mi dietetyk szpitalny zapisal bym nie dorobila sie cukrzycy bo bylam na granicy.

    Codzienny bieg na biezni+ dieta niskoglikemiczna= schudlam sporo
  • wapaha 03.08.18, 10:18
    Ja w tym miejscu się wpiszę- bo to dobre miejsce. Princess- zgadnij co będzie jeśli jakiś człowiek wykluczu ze swojej diety ( rozumianej jako styl życia ) produkty mleczne, a po jakimś czasie wypije szklankę mleka. Odpowiedź - zes.ra się. Co będzie , jeśli jakiś człowiek, wykluczy ze swojej diety całkowicie produkty mączne a po jakimś czasie zje chleb ? Odpowiedź : będzie miał straszne bóle brzucha. Co będzie , jeśli człowiek całkowcie wykluczy ze swojej diety orzechy ? Odpowiedz : może się na nie zalergizowąc

    Oczywisćie, celowo piszę "człowiek" a nie "ludzie" -bo niestety każdy człowiek może zareagowac odmiennie. Jest grupa, która wpisze się w trend i o nich powstają wszelkie poraniki, statystyki medyczne itd ale każdy człowiek jest zbyt skompliowanym układem by każdego liczyć tę samą miarą

    Lubię czytać twoje i snake wymiany zdań. I lubię sekundowac.
    NA tym etapie bardziej przekonująca jest dla mnie snake
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:38
    jestes alter ego snake? lol

    Wybacz ale nie moge traktowac powaznie twojej wypowiedzi bo swiadczy ze sekundujesz nie bardzo rozumiejac co kto argumentuje. Pisze w kolko ze dieta musi byc dobrana do osoby i jak odpowiedzialam prowadzi mnie diabetolog z prediabetis klinki i dietetyk tamze. Nie obchodzi mnie co kto mi radzi w necie na temat mojej diety i nie spowoduje powaznych skutkow dla mojego zdrowia na podstawie widzimisie o makaronie jakiejs snake.

    Kazda dieta musi byc dobrana do osoby( preferencje itd) i robi sie to z dietetykiem i lekarzem jesli ma sie jakies problemy zdrowotne i ja to nie zmienie NIC A NIC ( po moim trupie chyba bym idiotka byla) na podst wywodow snake tylko tego co mi lekarz powiedzial i co w praktyce dziala
    Piszac tu napisalam dzieki czemu ja stracilam od ciazy 20kg a bylam juz w stanie przedcukrzycowym.
  • wapaha 03.08.18, 10:59
    Heh, mówisz, mam zadatki na snake ? wink

    Twoje powyższe wypowiedzi odnoszą się do ogółu a nie tylko do twojego przykładu :

    " i na tym sie nie chudnie."
    tu idziesz nawet dalej, powołując się na populacje
    "oczywiscie dlatego BMI srednie w krolestwie węglowodanow czyli USA jest juz prawie 29 a przypominam ze norma jest do mniej wiecej 25. Cukrzyca i choroby serca tam szaleja"
    "Zoltego sera sie nie jada na tej diecie. "

    Dajesz się wkręcać w dyskusję od ogółu do szczegółu. Bezsensu
  • princesswhitewolf 03.08.18, 13:15
    wkrecac? nie. Ja gadatliwa jestem. Wpadam i wypadam. Znudzi mnie dyskusja, znikam. Nie przezywam postow. Po prostu zywona jestem

    No bo zoltego sera sie nie jada no co mam zrobic skoro tak jest i tak mi kazano.

    Tak bo aktualne BMI srednie w USA jest 29 i to powazny problem.

    taaak ludzie zmagaja sie z dietami wlasnie dlatego ze zlozone weglowodany wywoluja wysoka insuline i w rezultacie po 40 min od jedzenia zaczyna sie 2 godz walki z potrzeba czegos slodkiego. Zjedz cos innego po 3 dniach jak sie ustabilizuje zobaczysz ze nie bedzie "ciagot" => ja mowie na podst tego co mi diabetolog tlumaczyl.
  • wapaha 03.08.18, 14:42
    No bo zoltego sera sie nie jada no co mam zrobic skoro tak jest i tak mi kazano.

    No to się nie jada
    Czy ty nie jadasz bo tobie tak kazano

    Rozumiesz ( a może nie ) że to są dwa całkiem różne znaczeniowo przekazy ?
  • princesswhitewolf 04.08.18, 12:01
    Wapaha, a w ogole wiesz o czym ta dyskusja? Mowimy o odchudzaniu a nie wyborach zywieniowych.

    "Nie jada sie" w moich ustach jest w domysle o diecie o ktorej ja i tylko ja pisze od poczatku,
    A juz ludzie jadaja co chca bo moga. Zaby tez. Kazdy robi co uwaza i po co powtarzac banaly?

    Do mnie sie przyczepila twoja idolka jak opisalam moja diete jaka zapisala mi diabetolog. Skuteczna skoro 5 lat od ciazy i przytycia waze 20 kg mniej, no nie?

    No wiec mowie, na mojej diecie nie ma zoltego sera i sie nie jada. i o wlasnie mojej diecie pisalam.


    A Pani specjalistka tutejsza uwaza ze makaronu mozna jesc duzo wiecej niz 2 lyzki o ktorych ja pisalam, wiec je normalne porcje i nazywa to dieta... ha ha tylko dziwne ze nikt na tym nie chudnie. Pomijajac index glikemiczny to sama wartosc kcal makaronu proponowana ( bo ponoc bez carbs dlugo nie wytrzymasz lol) jest ok dla ludzi nie odchudzajacych sie. Opisuje jakies bzdury na ktorych nikt nie schudnie i na bank nie zaleczy cukrzycy wg myslenia: jedz co i ile chcesz a schudnieszsmile))
  • snakelilith 04.08.18, 12:30
    princesswhitewolf napisała:

    > Do mnie sie przyczepila twoja idolka jak opisalam moja diete jaka zapisala mi d
    > iabetolog. Skuteczna skoro 5 lat od ciazy i przytycia waze 20 kg mniej, no nie?
    >

    Nie przeczepiłam się do ciebie agresywno panienko, a napisałam tylko, że wykluczenie węglowodanów nie jest warunkiem koniecznym do schudnięcia. Tyle i tylko tyle. Twoje konfabulacje na temat tego, że odwodzę cię od twojej diety przepisanej przez super duper UK lekarkę są śmieszne. Nie interesuje mnie twoja osobista historia. Jeżeli twoja lekarkę uważa, że dla ciebie GI, jedna ze starszych i mocno zakurzonych już metod, jest dla ciebie dobra, to sobie to rób, nawet do końca życia. Ale zrozum w końcu, że nie jest to jedyna metoda należąca do tzw. niskoinsulinowych. Istnieją inne, pozwalająca także na jedzenie węglowodanów. Jak napisałam nawet do 150g węglwodanów dziennie, co jest więcej niż mini porcja makaronu. Byłaś leniwą grubaską, nie potrafiłaś opanować apetytu, miałaś insulinooporność z początkami cukrzycy, a teraz przy pomocy tej jednej metody z tego wyszłaś. Gratulacje. Na jakiej podstawie twierdzisz jednak, że jest to metoda dla wszystkich? I skąd wiesze, że jedyna? I tak, można zjeść nawet sporą porcję makaronu, bo jednorazowy wyrzut insuliny nikogo jeszcze nie zabił i nie spowoduje insulinooporności. Twoja insulinooporność nie wzięła się tego, że jadłaś makaron, chleb, cukier ale z tego, że jadłaś ZA DUŻO i ZA CZĘSTO. Z naciskiem na za często, bo byłaś pewnie taką szablonową niunią, która tu uszczknie ciasteczko, tam bułeczkę, tam cukierka, tam jakiegoś owoca, by nie mieć złego sumienia, że żre się cały dzień śmiecie, do tego wieczorem główny, mocno kaloryczny posiłek, bo przecież nic się cały dzień nie zjadło i nawet nie zauważyłaś, że masz nie tylko stale pozytywny bilans kaloryczny, ale także nie dajesz wytchnienia twojej trzustce. By dostać w twoim wieku początków cukrzycy, to trzeba mocno sobie dogadzać i mieć słabiutkie pojęcie o tym, co to jest zdrowe odżywianie. I ktoś taki chce innych pouczać. Kupiłaś sobie poleconą przez lekarkę książeczkę? Brawo. Ale jeszcze raz, GI od dawna nie jest metodą pierwszego wyboru. Dziś istnieją pragmatyczniejsze alternatywy.
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:09
    >yłaś leniwą grubaską, nie potrafiłaś opanować apetytu, miałaś insulinooporność z początkami cukrzycy

    nie moja droga. Tobie sie wydaje agresywna babciu ze wszystko wiesz a napisalas wlasnie STEK glupot jak kretyn. Od 20 lat biegam na biezni conajmniej bylo to 3 razy w tyg, a teraz dzien w dzien + jazda na rowerze. Cukrzyca u nas jest w rodzinie. Urodzilam dziecko 5 kg i problem z cukrzyca zaczal sie od ciazy bo wlasnie wtedy sie organizm rozregulowal gestational diabetis ( nie nie slyszlas bo klamiesz ze sie tym zajmujesz)

    Pierdzielisz glupoty i wydaje ci sie ze istnieje jeden rozdzaj cukrzycy z jakiegos przezerania i nie slyszalas o odmianach typ 1 typ 2 , lada, mody i wiele innych.... bo tak naprawde nie masz bladego o tym pojecia. Wybacz ale figure aktualnie mam na bank lepsza niz ty.

    Kobieto zacznij brac cos na uspokojenie bo jesli ktos tu jest agresywny co caly twoj wpis powyzej. I dodam ze chamski jasnowidzko od bolesci
  • snakelilith 04.08.18, 15:39
    princesswhitewolf napisała:

    > nie moja droga. Tobie sie wydaje agresywna babciu ze wszystko wiesz a napisalas
    > wlasnie STEK glupot jak kretyn. Od 20 lat biegam na biezni conajmniej bylo to
    > 3 razy w tyg, a teraz dzien w dzien + jazda na rowerze. Cukrzyca u nas jest w
    > rodzinie. Urodzilam dziecko 5 kg i problem z cukrzyca zaczal sie od ciazy bo wl
    > asnie wtedy sie organizm rozregulowal gestational diabetis ( nie nie slyszlas b
    > o klamiesz ze sie tym zajmujesz)

    No to aż krzyczy o zapytanie, gdzie w tym wszystkim była matka? Bo przecież taka specjalistka, lekarka sportowa, tyle razy podawałaś ją w różnych wątkach jako autorytet i krynicę wszelkiej wiedzy, a nie potrafiła ci pomóc i od młodych lat wdrożyć korzystnych nawyków żywniowych? Więc może wcale nie jesteście aż tak mądre w tej rodzinie? Ale nie będę wyżywać się na twojej matce, może i kompetentna babka była, ale tobie już od najmłodszych lat się wydawało, że pozjadałaś wszelkie rozumy i wszystko wiesz najlepiej. I dostałaś nauczkę w postaci insulinooporności i początków cukrzycy typ II, która spadała ci z niebia, bo och, ach, wcale się nie przeżerałaś. Wiesz czego, może mnie wytną, ale jesteś durnym klocem, do tego z manią prześladowczą w każdym nicku zgadzającym się z moją opinią, widzisz jakieś moje nowe wcielenie. I lepiej ty weź coś na uspokojenie, bo korytzol masz na wybiciu, od czegoś ten brzuch przecież masz. I jeszcze jedno, gestational diabetes, a nie gestational diabetis to zwykla cukrzyca ciążowa (mój wpis o insulinooporności w ciąży już zapomniałaś, panno o ptasim móżdżku), nie stanie się niczym bardziej wybitnym, nawet jak nie użyjesz polskiego odpowiednika.
  • wapaha 04.08.18, 15:48
    Księżniczka urodziła dzieciaka po 40 tce. Cukrzyca ciążowa wtedy tylko była wisienką na torcie. Wieloletnie zaniedbania i tyle - niestetety mentalnym grubasem niektórzy zostają na zawsze
  • ola_fatyga 05.08.18, 11:40
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • wapaha 05.08.18, 12:11
    kosz, dziewczyny klikajcie,
  • snakelilith 05.08.18, 13:06
    Ja myślę, że ola_fatyga to alter ego princesswhitewolf. wink
  • cauliflowerpl 05.08.18, 13:18
    Ten wątek dowodzi jednego.
    Szkodliwości braku odpowiedniej dawki węglowodanów - na mózg big_grin
  • snakelilith 05.08.18, 13:31
    Mnie ludzi rezygnujących z węglowodanów po prostu żal. Nie na darmo nasza preferencja słodkiego jest wrodzona i nawet Inuici, których tradycjonalna dieta jest mocno low carb, w chwili gdy mają do węglowodanów dostęp, chętnie z nich korzystają. Nie ma więc czegoś takiego jak odzwyczajenie od cukru. Nasze mózgi i mięśnie uwielbiają cukier, w normalnym warunkach odżywiają się masą cukru ochoczo go spalając. Nawet nasz nastrój zależny jest od cukru, jak napisałam u kobiet redukujących węglowodany spada często poziom serotoniny, czyli stają się depresyjne (przeczytane u A. W. Logue "The Psychology of Eating and Drinking"). A głód to już w ogóle zmienia nawet charakter człowieka, dlatego frustracja u kogoś, kto nie tylko rezygnuje z większości węglowodanów, ale od dawna jest do tego na niskokalorycznej diecie, musi być ogromna. Kogoś takiego nie można nawet brać na poważnie.
  • wapaha 05.08.18, 14:16
    Może jakiś związek jest a może i przypadek ale moja mama ( w wyniku również innych okoliczności) również przeszła na dietę bez węglowodanów . Schudła, a jakże . A potem i rak i choroba psychiczna-a raczej choroba psychiczna i rak.
  • snakelilith 05.08.18, 15:09
    wapaha napisała:

    > Może jakiś związek jest a może i przypadek ale moja mama ( w wyniku również inn
    > ych okoliczności) również przeszła na dietę bez węglowodanów . Schudła, a jakże
    > . A potem i rak i choroba psychiczna-a raczej choroba psychiczna i rak.

    Wydaje mi się (magiczne słowo), że takiej prostej zależności nie ma. Ani w jedną, ani drugą stronę. Istnieją jednak pewne fakty, jak na przykład ten, że komórki rakowe odżywiają się cukrem, dużą ilością cukru, co wykorzystuje się nawet jako metodę rozpoznawczą i co tłumaczy, że chorzy z rozwijającym się rakiem szybko tracą na wadze. Ale nie ma żadnych dowodów na to, że większa ilość węglowodanów raka powoduje, ani nie da raka się "wygłodzić" rezygnując z węglowodanów. Istnieją jednak pewne eksprymentalne metody, na przykład niektórzy onkolodzy zalecają pacjentom podczas chemoterapii dietę low carb. Faktycznie rejestruje się później u tych pacjentów rzadziej albo później metastazy. Wygląda na to, że w czasie chemoterapii odciągnięcie rakowi cukru uwrażliwia komórki rakowe na chemię. Ale trwała rezygnacja z węglowodanów pacjentom szkodzi, bo wycieńcza i tak nagryziony chemoterapią organizm. Faktem jest też, że otyłość podwyższa ryzyko zachorowania na raka, ale tu też nie bezpośredniego połączenia pomiędzy cukrem a chorobą. Otyłe kobiety mają zwykle wyższy estrogenowy status, a to zwiększa ryzyko zachorowania na raka piersi na przykład. Pewne połączenie istnieje pomiędzy insulinoopornością a rakiem, jednak insulinooporności nie dostaje się od jedzenia cukru, a od niekorzystnego stylu życia i odżywiania połączonych z genetyczną predyspozycją. Węglowodany same w sobie nie powodują inusulinooporności. No i pisałam już, że opanowanie insulinooporności nie wymaga rezygnacji z węglowodanów, te są dla naszego organimzu zbyt cenne, by je wykluczyć na stałe. Należy jednak w kilkustopniowym procesie nauczyć się spożywać węglowodany tak, by nie podkręcały hyperinsulinemii. To jest możliwe, bo ludzie od rewolucji agrarnej spożywają węglowodany w większych ilościach, lecz masowość zachorowań na insulinooporność/cukrzycę typ II to zjawisko, które pojawiło się dopiero w drugiej połowie XX wieku, więc ma coś wspólnego z ilością, częstotliwością i jakością jedzenia.
  • wapaha 05.08.18, 17:10
    Dzięki
  • ala.maciejka 05.08.18, 18:19
    Snake, dzięki za wyjaśnienia, przejrzyście piszesz.
    Mogę spytać jak jest z Twoją specjalizacją?
    Chodzi mi o to, że w Polsce musisz najpierw zostać psychologiem po pięcioletnich magisterskich, a potem możesz zrobić podyplomowe z psychodietetyki, na samej psychologii nie da się zrobić takiej specjalizacji. U Was można od razu?
    U nas patrzyłam na tę psychodietetykę, ale tam mało jest zajęć związanych z dietą jako taką, bardziej od strony psychologicznej, ale wiedzy żeby ułożyć komuś jadłospis to tam nie ma i wyszło mi, że zabraknie mi jeszcze jakichś studiów, szkoleń, mimo dyplomu psychodietetyka i dałam spokój.
  • snakelilith 05.08.18, 20:09
    ala.maciejka napisał(a):

    > Snake, dzięki za wyjaśnienia, przejrzyście piszesz.
    > Mogę spytać jak jest z Twoją specjalizacją?

    W Niemczech studiowałam całkiem normalnie w latach 90-tych psychologię na uniwersytecie, kiedyś nazywało się to dyplom, teraz jest równorzędne z master. Już w w drugiej połowie studiów interesowałam się psychologią żywienia, moja eksperymentalna praca dyplomowa (u nas nie nazywa się to magisterska) dotyczyła tematu percepcji i przerabiania bodźców żywieniowych u ludzi zdrowych i chorujących na zaburzenia łaknienia. Po studiach robiłam coś w rodzaju kursów z medycyny żywieniowej, kursy te przewidziane są jako forma dalszego kształcenia głównie dla lekarzy. Mam więc certyfikaty dotyczące dietetyki, praktyki dietetycznej z pacjentami z nadwagą oraz diabetologii. Nawięcej nauczyłam się jednak w praktyce, bo wiele lat pracowałam w interdyscypilinarnej poradnii dla ludzi z nadwagą lub/oraz inuslinoopornością. Prawdę mówiąc, ta praca nawięcej mi dała i tam nauczyłam się układania jadłospisów i wielu innych rzeczy. Nie mówiąc o tym, że trzeba czytać, interesować się i śledzieć trendy, bo dietetyka szybko się rozwija i to co nauczyłaś się 5 lat temu, może być dziś nieaktualne. Prosta droga do dyplomu dietetyka, to u mnie studia ekotrophologii, ale tam uczysz się też prowadzenia szkolnej stołówki, trendy wdrażane są tam wolniutko, jak ja w pracy pracowałam już dawno z dietą niskoinsulinową, to tam ciągle była stara piramida i low fat jako jedyna słuszna metoda. No i psychologiczne aspekty poruszane są tam tylko szczątkowo, więc nie uważałam tego za atrakcyjne. I jeszcze jedno, ja nie pracuję ściśle jako dietetyk, a jako psycholog. Plan żywieniowy to tylko część mojej pracy i wcale nie największa. Plany każdy może znaleźć sobie bowiem w internecie, do mnie przychodzą głównie ludzie, którzy chcą więcej, znaczy nie szybkiego odchudzania, a szukają trwałej zmiany nawyków żywieniowych, przy czym dopasowanego indywidualnego roziwązania i praktycznej nauki strategii życiowych pozwalających na zachowanie niższej wagi oraz zdrowia.
  • ala.maciejka 05.08.18, 20:24
    Bardzo dziękuję, że Ci się chciało napisać.
    Mi zależało właśnie na tej stronie psychologicznej, bo to mój zawód.
    Ale widzę, że Ty masz ogromną wiedzę dietetyczną i zastanawiałam się jak to połączyłaś.
  • snakelilith 06.08.18, 00:10
    ala.maciejka napisał(a):

    > Ale widzę, że Ty masz ogromną wiedzę dietetyczną i zastanawiałam się jak to poł
    > ączyłaś.

    To zdobywa się w praktycznej pracy. Ja sama z moją wiedzą teoretyczną po studiach i podyplomowych kursach wiedziałam jeszcze niewiele. By się nauczyć czegoś praktycznego poszłam do najlepszej moim zdaniem poradnii w moim mieście, o której wiedziałam, że pracują z inowacyjnym programem bazującym na regulacji pracy inusliny, co wtedy było nowością i poprosiłam o bezpłatną praktykę. Wtedy nie było tam żadnego psychologa, a jedynie lekarze i dietetycy. Zgodzono się, więc robiłam takie rzeczy, jak wstępna anamneza, mierzenie składu ciała bioimpendancją, trochę pracy organizacyjnej, w zasadzie poniżej moich kompetencji, ale szybko znaleźli się pacjenci, którzy chcieli rozmawiać o swoich problemach z dietą ze mną, więc zakres mojej pracy się powiększał i po krótkim czasie zaporoponowano mi stałą, płatną pozycję. W zasadzie stworzyłam więc sobie miejsce pracy i połączenie specjalizacji sama. Wszystkiego można się bowiem nauczyć samemu, jeżeli ma się dobrych nauczycieli, a ja tam miałam. Do tego miałam dostęp do najnowszych informacji w tej dziedzinie, bo nawet jak ktoś przez jakiś czas leciał na rutynie, to ktoś inny w zespole zawsze miał rękę na pulsie.
  • wapaha 06.08.18, 09:36
    No i mi tego brakuje u wielu dietetyków, ba, nawet trenerów personalnych. W Polsce obecnie każdy może być dietetykiem. Skończy kurs, założy działaność gospodarczą i heja do przodu. Niewielu jest dietetyków po studiach- trzeba ich wyławiać jak perełki z dna. Za to ja osobiście - nie spotkałam się - ( fakt też, że nie szukałam osobiście ale mam sporo znajomych którzy korzystają )z psychodietetykiem. I problemem też jest dietetyk sportowy-moi znajomi w pewnym punkcie "zatrzymują się"-dietetyk nie jest w stanie dalej ich prowadzić - bo znają podstawy- jak schudnąć, jak dobrać pożywienie , ile zalecić picia i co, co ograniczyć ale już "wykładają" się przy profesjonalistach
  • snakelilith 06.08.18, 12:27
    wapaha napisała:

    Za to ja osobiście - nie spotkałam się - ( fakt też, że ni
    > e szukałam osobiście ale mam sporo znajomych którzy korzystają )z psychodietety
    > kiem.

    Masz rację, u mnie też nie ma ich zbyt wielu, co jest kompletnie nielogiczne, bo zakłada się, że od pewnej wagi pacjent cierpi automatycznie na zaburzenia łaknienia i dieta odchudzająca przeprowadzona przez dietetyka bez uzwględnienia całego bagażu psychicznego noszonego przez człowieka od wielu lat, nie ma większych szans na długotrwały efekt. Porada psychodietetyka nie jest jednak terapią, tego nie trzeba się bać, ale mechanizmy, które doprowadziły do nadwagi, nie dają się zmienić tylko siłą woli i postanowieniem, że od jutra wszystko robię inaczej. Większość ludzi z nadwagą nie jest, że tak napiszę, naiwnym grubasem, który od lat nie patrzył w lustro, większość z moich pacjentów ma za sobą bardzo długą drogę dietetycznych prób i błędów to także zostawia emocjonalne ślady. I tak naprawdę nie ma jednej skutecznej diety, bo nawet jak praktyka pokazuje, że radykalne low carb odchudza większość (bo nie wszystkich) szybko i sprawnie, to dla wielu ludzi takie wyjście jest rewolucją życiową nie do pokonania. I długoterminowo wyjątko mało efektywną, bo nie pokazuje żadnych możliwości kompromisu na przyszłość, a powrót do starych przyzwyczajeń oznacza zwykle jo-jo i jeszcze większe przekonanie o byciu ofiarą losu. Ale nie można się łudzić, że istnieją proste rozwiązania i psychodietetycy je znają. Ja mam niestety często wrażenie, że robię syzyfową pracę, bo ludzka natura jest słaba i czasem trzeba to także jako osoba z nadwagą do siebie dopuścić. Nauczyć się żyć z połowicznymi sukcesami, albo nawet z niepowodzeniami, to też należy do moich zadań.
  • anika772 06.08.18, 13:04
    "Nauczyć się żyć z połowicznymi sukcesami, albo nawet z niepowodzeniami, to też należy do moich zadań. "

    Chcę się tego nauczyć, koniecznie, bo całe życie jestem dla siebie bezlitosna, jeśli chodzi niepowodzenia, uleganie słabości, folgowanie sobie.
  • wapaha 06.08.18, 14:36
    Tak, masz rację.
    Ale wtedy gdyby istnieli psychodietetycy, byliby dostępni dla każdego potrzebującego nie byłoby machiny nakręcającej popyt konsumpcyjny i farmaceutyczny ( teoria spiskowa ?)
  • snakelilith 06.08.18, 15:19
    wapaha napisała:

    > Tak, masz rację.
    > Ale wtedy gdyby istnieli psychodietetycy, byliby dostępni dla każdego potrzebuj
    > ącego nie byłoby machiny nakręcającej popyt konsumpcyjny i farmaceutyczny ( teo
    > ria spiskowa ?)

    Moim zdaniem bezradność. Nawet w tak bogatym kraju jak Niemcy, gdzie opieka zdrowotna jest bardzo dobra i pacjent może liczyć na kompetentną pomoc w wielu sprawach, to dietetyk, czy psychodietyk traktowany jest przez system po macoszemu. Zakłada się, że pierwszym doradcom powinien być lekarz, ale terapia lekarska zorganizowana jest tak, że lekarz nie ma czasu i możliwości, by pacjentowi zapewnić dietetyczną pomoc. Bardzo często nie ma nawet takiej wiedzy, co sama się przekonałam, bo prowadziłam hospitacje dla lekarzy u mnie w pracy, dla tych, którzy pragnęli się w tej dziedzinie ciut doszkolić. I nawet diabetolodzy nie są w stanie w czasie normalnej wizyty wygospodarować czas na dietetyczne sprawy, bo nikt im za to nie zapłaci. Mogą więc polecić jakąś książkę, czy skierować do dietetyka czy ekotrophologa, ale to jest wtedy prywatna, wcale nie tania przyjemność pacjenta i wielu na to nie stać. W desperacji więc często nie informują nawet pacjentów o terapeutycznych możliwościach diety, bo przepisać lekarstwa obniżające cukier jest bezpieczniej, leczenie dietą wymaga starannej kontroli i dużego wkładu ze strony pacjenta. Jeżeli chodzi o konsumpcję, to nawet nie podchwytuję tematu, bo to z góry przegrana sprawa. Doszłam bowiem do wniosku, że gdyby każdy odżywiał się w miarę umiarkowanie, czyli dajmy na to, tak jak ja, a nie jestem nawet zbyt rygorystyczna, a mam tylko pewne zasady, których się trzymam, to z supermarketów zniknęłoby jakieś 70% produktów i większość restauracji by splajtowała. Należy więc uświadomić sobie, że warunki są niekorzystne, bardzo niekorzystne, dlatego każdy nasz sukces w walce z zalewającym nas nadmiarem jest dwa razy warty. Tym sukcesem może być już także tylko trzymanie aktualnej wagi.
  • wapaha 06.08.18, 15:23
    Like
  • sfornarina 06.08.18, 13:55
    > No i mi tego brakuje u wielu dietetyków, ba, nawet trenerów personalnych. W Polsce obecnie każdy może być dietetykiem. Skończy kurs, założy działaność gospodarczą i heja do przodu

    W tym właśnie jest problem.
    Trenerzy personalni nie mają uprawnień do przepisywania diet ani wymyślania jadłospisów, nawet jeśli zrobią tysiąc kursów z żywienia, żywienia u sportowców i nie-wiadomo-czego. To taka nieuregulowana prawnie pułapka. Jeden trener z drugim (polskie słynne trenerki na czele) przepisują jadłospisy, inni myślą, że też powinni, dla bezpieczeństwa płacą za kurs, uczą się o żywieniu, zaliczają, mają papierek i heja!, zwą się żywieniowcem czy dietetykiem.
    A nie wolno.
    Ludzie (ich klienci) o tym nie widzą i się łapią. Gorzej, część trenerów sama NIE WIE, że IM NIE WOLNO. Nie przeczytali drobnego druku na kursie o żywieniu, nie uważali, gdy ich tego uczono na kursie trenerskim (lub w ogóle nie uczono, jeśli szkoła była kijowa).

    Jestem uczestnikiem olbrzymiego międzynarodowego forum trenerów personalnych i gdy czytam, jakie kwiatki tam sadzą o żywieniu i odchudzaniu, włos mnie się na głowie jeży. Kilka razy zabierałam głos, ale to walka z wiatrakami. Ludzie oczekują od trenerów odchudzania, więc ci odchudzają i zalecają diety, podpierając się nic nie wartymi papierkami. Większość z nich niestety wiedzę o żywieniu ma ZEROWĄ.

    Porządne szkoły trenerskie jasno podkreślają - trener personalny może w umiarkowanym zakresie doradzać w sprawie odżywiania osobie zdrowej (!), podesłać sensowne przepisy, pokazać przykładowy jadłospis. Tak naprawdę potrafi też wyliczyć, ile komu potrzeba kalorii i jakich składników.
    Natomiast trener nie jest dietetykiem i NIE MA PRAWA przedstawić klientowi gotowego jadłospisu. NIE MA PRAWA polecić odżywki w proszku. NIE MA PRAWA polecić witamin lub zalecić wyeliminowania z diety żadnych makro czy mikroskładników (na przykład zalecić diety low carb czy jakiejkolwiek innej).
    Jeśli to robi, jest to niezgodne z jego licencją. W Ameryce traci się za to licencję. W USA i w UK jeśli spowodujesz doradztwem żywieniowym szkodę u klienta, Twoje trenerskie ubezpieczenie umywa od tego ręce i odpowiadasz za to prawnie. Nie wiem, jak jest w Polsce.

    Ja się znam na żywieniu zdrowego człowieka, bo się tym interesowałam na długo zanim zaczęłam bawić się w treningi - czytając podręczniki akademickie i się samodokształcając. Ale i to nie czyni ze mnie żywieniowca i w tym zakresie nie doradzam, choć faktycznie wiedzę w tym zakresie mam dużo szerszą niż przeciętny trener.
    Dietetycznie wolno wyłącznie doradzać zarejestrowanemu dietetykowi.

    I już nie chce mi się wnikać w kłótnię powyżej, ale - dziewczyny, słuchajcie się snakelilith. To wiedza warta majątek i snake robi Wam wielką przysługę się nią dzieląc.
    Żadne diety eliminacyjne, żadne drastyczne odchudzania, głodówki, żadne niewiadomoco. Żeby schudnąć, trzeba jeść rozsądnie i z umiarem oraz się dużo ruszać. Wcale nie trzeba chodzić głodnym, wcale nie trzeba zasuwać na siłowni godzinami, tylko po prostu się nie obżerać, gotować samemu, jeść z głową i nie leżeć na sofie - zamiast tego przemaszerować godzinę (pamiętając, że marsz to nie jest powłóczenie nogami, a spacer, który zdecydowanie przyspiesza akcję serca wink), wejść na czwarte piętro schodami (nie raz, a zawsze), omijać windy i schody ruchome, i biegać z herbatą dla wszystkich domowników, zamiast wyłożyć nogi po pracy i oczekiwać, że inni obsłużą was.




    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • wapaha 06.08.18, 14:44
    Sfo- nie wiem jak u Ciebie ale w Polsce mamy teraz olbrzymi boom na zdrowe żywienie i dobry wygląd- co samo w sobie jako trend nie jest złe - ale niestety jest to płytkie, ad hoc i bez zastanowienia się co do przyszłości. Nie ma zastanowienia nad swoim życiem, nad procesami które do czegoś doprowadziły, do spojrzenia holistycznego jest głupia wg mnie -moda na pudełka z mikroporcjami i z batonikiem na deser ( autentyk ), głupie treningi z grubej rury zamiast ddokładnego wywiadu i niestety MODA - cały wielki przemysł ubraniowy, tak jakby to sprzęt miał robić wynik.
    I jeszcze jedno-szkodliwość słowa "DIETA". To jest dla mnie chyba największa bolączka - wszędzie są diety pojmowane jako takie srakie owakie, nazwane, krótkotrwałe, mające początek-zasady -i koniec. NIE MA pojęcia diety jako sposobu życia- a to przecież oznacza to słowo. Zostało całkowicie wypaczone,
  • pade 05.08.18, 21:18
    " Plany każdy może znaleźć sobie bowiem w internecie, do mnie przychodzą głównie ludzie, którzy chcą więcej, znaczy nie szybkiego odchudzania, a szukają trwałej zmiany nawyków żywieniowych, przy czym dopasowanego indywidualnego roziwązania i praktycznej nauki strategii życiowych pozwalających na zachowanie niższej wagi oraz zdrowia."
    To jest właściwie najważniejsze w zmianie odżywiania. Indywidualne rozwiązania i strategie.
    Kurczę, potrzebowałabym kogoś o takich umiejętnościach we Wrocławiu. Dziewczyny, może znacie kogoś?

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • snakelilith 06.08.18, 00:18
    pade napisała:

    > Kurczę, potrzebowałabym kogoś o takich umiejętnościach we Wrocławiu. Dziewczyny
    > , może znacie kogoś?

    Pade, a co jest twoim problemem? Nie możesz schudnąć, czy nawet jeszcze nie próbowałaś, bo nie wiesz jak się do tego zabrać? Masz problemy zdrowotne, podejrzewasz inusulinooporność, czy przytyłaś w ostatnich latach ze względu na zmiany hormonalne? Ja mam nawet pocztę gazetowę, więc jak chcesz prywatnie, to możesz napisać. Albo tu, jak chcesz. To nie będzie na pewno aż tak do końca indywiudalnie, ale często sprawa nie jest aż tak skomplikowana jak wygląda dla osoby zainteresowanej i kilka prostych (i bezpiecznych) reguł na początek mogłabym ci podać.
  • pade 06.08.18, 00:39
    Mam problemy zdrowotne. Wolałabym pisać przez pocztę, bo "wszystko co napiszę, może być wykorzystane przeciwko mnie". Wiesz o co chodziwink
    Jutro się odezwę. Bardzo dziękuję.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • snakelilith 06.08.18, 12:06
    pade napisała:

    > Mam problemy zdrowotne. Wolałabym pisać przez pocztę, bo "wszystko co napiszę,
    > może być wykorzystane przeciwko mnie". Wiesz o co chodziwink
    > Jutro się odezwę. Bardzo dziękuję.

    Przypominam sobie teraz, że pisałaś o jakiś unieruchomieniach. Napisz na pocztę.
  • pade 06.08.18, 15:03
    Napisałam, o 11:33, daj znać czy dostałaś maila.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • snakelilith 06.08.18, 15:21
    pade napisała:

    > Napisałam, o 11:33, daj znać czy dostałaś maila.
    >

    Dostałam i odpiszę ci później, bo nie chcę robić tego na kolanie.
  • pade 06.08.18, 17:36
    Ok, dziękismile

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • turzyca 08.08.18, 07:07
    >Kurczę, potrzebowałabym kogoś o takich umiejętnościach we Wrocławiu. Dziewczyny, może znacie kogoś?


    Napisz do Szarsz, ona kogoś polecała, sądząc po efektach człowiek z sensem.

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • turzyca 08.08.18, 07:07
    >Kurczę, potrzebowałabym kogoś o takich umiejętnościach we Wrocławiu. Dziewczyny, może znacie kogoś?


    Napisz do Szarsz, ona kogoś polecała, sądząc po efektach człowiek z sensem.

    --
    Wróżenie z fusów.
  • turzyca 08.08.18, 07:07
    >Kurczę, potrzebowałabym kogoś o takich umiejętnościach we Wrocławiu. Dziewczyny, może znacie kogoś?


    Napisz do Szarsz, ona kogoś polecała, sądząc po efektach człowiek z sensem.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • ala.maciejka 05.08.18, 13:40
    A mówiłam, że niezbędne do życia.
    I do pracy mózgu, co czasami widać smile
  • wapaha 04.08.18, 13:34
    No i jesteśmy w domu. Język polski jest trudny , ja wiem, jednak wypadałoby pisząc na polskim forum w polskim języku stosować się do pewnych zasad a nie domysłów.
    Nie jada się nie jest jednoznaczne nie jadam.

    Zaczynasz widzę znowu stosować swoje manipulacje i przypisywać słowa , które nie padły. A gdy poproszę żebyś wskazałą GDZIE napisałam takie a nie inne słowa- zmienisz temat i napiszesz, że z taką osobą jak ja nie będziesz dyskutować.

    Snake nie jest moją idolką. Nie miewam idoli odkąd skończyłam 15 lat. Ale nie sposób odmówić jej wiedzy i merytorycznych dyskusji - mogłabyś się tego od niej nauczyć.
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:12
    i tak wlasnie powyzej napisala merytorycznie ze cukrzyca moze byc tylko z przezarcia bo wszak nie ma innych typow cukrzycy.... ... pomijajac poziom chamstwa i "merytorycznej" agresji w wypowiedzi

    Proponuje bys przestala sluchac lekarzy i zaczela sluchac snake. Szybko wyladujesz w grobie

    Koncze dyskusje z troliszczami, bo zbyt zawziecie jej bronisz. nie zdziwilabym sie jakbys ty i pare innych nickow tez okazala sie snake, bo juz pare tutaj kolezanka rozpracowala ze tak.


  • hosta_73 04.08.18, 15:29
    Ale dlaczego tak się wściekasz gdy ktoś ośmiela sie przyznać rację snake? Sama nie przebierasz w słowach i dyskutujesz "na poziomie trzepaka".
    I nie, nie jestem trollem ani wcieleniem snake 😊

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • wapaha 04.08.18, 15:48
    Hosta, a może jesteś nami ? suspicious
    Czwórka numerologicznie też nie jest zła.
    Ideał trójcy + jedynka

    suspicious
  • hosta_73 04.08.18, 22:31

    A pewnie! Mogę sobie tak orbitować wokół was 😊

    Teoria spiskowa zatacza coraz szersze kręgi...


    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • naturalna59 08.08.18, 12:15
    Wyraznie widac jak bardzo brak ci carbo.. ta agresja, moze przydalby ci sie kawalek bialej bulki? Bedziesz spokojniejsza i sympatyczniejsza.
    20 kilo w pol roku, to nic dobrego, szybciej wroci niz sie spodziewasz.
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:21
    >chudnie sie od ujemnego bilansu kalorycznego weglowodany nie maja tu nic do rzeczy

    teoretycznie. W praktyce ludzie jedzacy zlozone wegl maja wyrzut mocny insuliny co zacheca do podgryzania, czegos slodkiego itd. Sinusoida insuliny.
  • bigzaganiacz 03.08.18, 13:17
    a co w tym teoretycznego , jesz ponad miare to tyjesz no i tyle
  • princesswhitewolf 03.08.18, 13:35
    tylko to "ponad miare" jest inaczej definiowane w zaleznosci od osoby wieku, wzrostu, zdrowia czyli przemiany materii, zawodu itd

    2000 kcal dla ciezko pracujacego fizycznie to nawet za malo, a dla osoby siedzacej caly dzien w biurze moze byc za duzo.
  • bigzaganiacz 04.08.18, 11:41
    To jest wyjatkowo odkrywcze co piszesz,
    Jutro dokonasz odkrycia kola ?

    Tyjesz jesz za duzo i tyle w temacie zapotrzebowania
  • princesswhitewolf 04.08.18, 12:02
    >To jest wyjatkowo odkrywcze co piszesz,
    Jutro dokonasz odkrycia kola ?


    >Tyjesz jesz za duzo i tyle w temacie zapotrzebowania

    a to jest odkrycie kola?
  • ania-z-lasu 01.08.18, 18:15
    Ogranicz zapychacze, reszta sama przyjdzie. Uwierz, że jak ograniczysz węglowodany to nie umrzesz z głodu.
  • cauliflowerpl 01.08.18, 18:19
    "Od czego zaczac?"

    Od pójścia do dietetyka i trenera.
    Masz dopiero 10 odpowiedzi, a dowiedziałaś się, że: masz jeść 5 razy dziennie, nie masz jeść 5 razy dziennie tylko kiedy chcesz, nie jeść od 18 do ósmej (a jak Ci się zachce?), spacer i noszenie niemowlaka nie wystarczy, spacer i noszenie niemowlaka wystarczy...

    Niech Cię specjaliści obejrzą, pomierzą, poważą, wysłuchają, zlecą badania i ustalą plan na rozsądne schudnięcie i utrzymanie wagi przez resztę życia. Tobie, a nie "agrafie", która napisała o sobie parę zdań na forum i podała kilka podstawowych danych.
    Do zimy będziesz laska wink
  • ongoing 01.08.18, 19:54
    obyś tylko trafiła na sensownego dietetykasmile ja kiedyś trafiłam na panią, która mi matematycznie wyliczyła ile schudnę obcinając dietę o 500 kalorii, a ile obcinając o 1000, kazała wybrać co wolę, liczyć kalorie i życzyła powodzenia. Proste? Może i byłoby proste, gdyby nie to, że przyszłam po konkretne wskazówki dotyczące diety z niskim IG (ich nie dostałam). Gdybym miała poważną nadwagę, to po wizycie u tej pani bym się załamała i uznała, że na pewno mi się to nie uda.
  • chicarica 02.08.18, 09:05
    Po obcięciu o 1000 efekt jojo jak w banku i to taki, że się człowiek nie pozbiera.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 3-mamuska 02.08.18, 17:17
    chicarica napisała:

    > Po obcięciu o 1000 efekt jojo jak w banku i to taki, że się człowiek nie pozbie
    > ra.
    >

    Kolejna bzdura schudłam na diecie 1000-1200
    Kalorii 25 kg.
    Po zakończeniu diety nie przytulam jedzą i frytki i lody i zwykle obiady do 2000 dziennie.(oczywiście nie ciagle i nie codziennie)
    Miałam wprawę w liczniku kalorii przez 3 lata do kolejnej ciąży waga była taka sama.
    W ciąży przytyłam 12 kg i w 3 miesiące po wróciłam do wagi sprzed. Czyli tej po odchudzaniu.


    Efekt jojo jest wtedy ,gdy odchudzający myśli ze ok schudłem mogę sobie wynagrodzić i wrócić do starych nawyków. Plan wykonany. Ze zdrowa dieta to tylko na chwile.
    A nie dlatego ze dieta była 1000 kalorii.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:41
    >Efekt jojo jest wtedy ,gdy odchudzający myśli ze ok schudłem mogę sobie wynagrodzić i wrócić do starych nawyków.

    Czyli teraz cały czas już jesteś na 1000 kalorii?
  • ola_fatyga 02.08.18, 18:48
    Sorki, przeczytalam niedokladnie....
    z 1000 kalorii weszlas na 2000, fiu, fiu. Uprawiasz jakis sport do tego? Ja mam na ten przyklad zapotrzebowanie kaloryczne na jakies 1400 kaloriii, tak wiec przy 2000 wyglądałabym jak ponton, oczywiscie, jedzac węglowodany.
  • snakelilith 02.08.18, 19:15
    ola_fatyga napisała:

    > Sorki, przeczytalam niedokladnie....
    > z 1000 kalorii weszlas na 2000, fiu, fiu. Uprawiasz jakis sport do tego? Ja mam
    > na ten przyklad zapotrzebowanie kaloryczne na jakies 1400 kaloriii, tak wiec p
    > rzy 2000 wyglądałabym jak ponton, oczywiscie, jedzac węglowodany.

    A kto ci wyliczył te 1400kcal? Bo na pewno żaden kalkulator internetowy. Mnie wylicza, w zależności od tego, czy podam regularny sport, 2000-2200kcal. Nie pracuję fizycznie, mam ponad 50lat, przy sporcie nie spalam więcej niż 200kcal i mam BMI 22-23. Jedząc te 2tys. kalorii na pewno nie tyję. Chudnę za to, sprawdzane wiele razy, na 1600 kcal, średnio jakieś 500-700gr tygodniowo, nie rezygnując przy tym z węglowodanów, bo dla zdrowia psychicznego potrzebuję chleba, ziemniaków, makaronu i codziennie coś słodkiego. Niżej nawet nie schodzę, bo niedobrze się czuję, jestem stale głodna i gdybym miała jeść na stale 1400kcal to bym strzeliła sobie tłuczkiem do mięsa w łeb. Lepszy koniec z męką, niż męka bez końca.
  • qs.ibidem 02.08.18, 21:37
    Mnie 1400 kcal wyliczyła aplikacja MyFitnesPal (chyba jedna z popularniejszych). Zaznaczylam tam, że aktywność fizyczna niewielka (ta codzienna, pracuję siedząc), mam BMI 22, ale lepiej się czuję z 2-4 kg mniej, do tego dążę.
    Z tym, że ja rozumiem to w ten sposób: mogę zjeść więcej, ale muszę wtedy dorzucić ruchu. Bywają dni, że mieszczę się w tych 1400 (upał...) a były i takie, gdzie wrzuciłam na ruszt 1800, ale był i rower rano i basen po południu.
  • snakelilith 02.08.18, 22:48
    qs.ibidem napisała:

    > Mnie 1400 kcal wyliczyła aplikacja MyFitnesPal (chyba jedna z popularniejszych)
    > . Zaznaczylam tam, że aktywność fizyczna niewielka (ta codzienna, pracuję siedz
    > ąc), mam BMI 22, ale lepiej się czuję z 2-4 kg mniej, do tego dążę.

    Słabo w to wierzę, bo 1400kcal to na granicy do podstawowej przemiany materii, ale w sumie głupia maszyna wyrzuci wszystko bez zastanowienia. Także bez uzwględnienia, że masz wagę w normie, a nawet stosunkowo niską i stosowanie diety odchudzającej, bo "się lepiej czujesz gdy masz mniej" jest wstępem do zaburzeń odżywiania i prawdopodobnie do redukcji metabolizmu oraz insulinooporności w przyszłości. Dobry dietetyk, albo lekarz by ci to powiedział. I zmierzył by ci proporcje masy mięśniowej do tłuszczowej, bo możliwe, że w tym leży problem, a nie w wadze.
  • qs.ibidem 02.08.18, 22:55
    Szczerze mówiąc, też zaczynam mieć obawy, czy wszystko w tej aplikacji jest dobrze policzone (to temat na osobny wątek w stylu "porozmawiajmy o kaloriach"), ale mnie jako kontrola bardzo się przydała, ograniczyłam słodycze i ilość wina do obiadu, więcej ruchu, wszystko na plus. Potraktowałam to jako motywację.
    Przy wzroście 170 ważę 64 kg i taka, no, duża kobieta jestem. Przy 2 mniej chętniej podbiegnę, szybciej wstanę itp. Typ energiczny, ale jak mi się oponki pojawiają (mam) spowalniam się.
  • snakelilith 02.08.18, 23:23
    qs.ibidem napisała:

    > Przy wzroście 170 ważę 64 kg i taka, no, duża kobieta jestem. Przy 2 mniej chęt
    > niej podbiegnę, szybciej wstanę itp. Typ energiczny, ale jak mi się oponki poja
    > wiają (mam) spowalniam się.

    Nie grzesz kobieto, bo obrażasz ludzi z prawdziwą nadwagą. wink A oponki mogą się pojawiać, bo masz zaniedaną masę mięśniową i wysoki poziom kortyzolu, czemu sprzyja wygodny tryb życia. Ja wiem, że to jest mało popularne, ale jakbyś codziennie poświęciła godzinkę na intensywny sport, to tłuszcz nie odkładałby ci się na brzuchu. Pozbyłabyś się go też po pewnym czasie i bez rygorystycznej diety. A przy ujemnym kolorycznym bilansie nie urośnie też nikomu ani gram mięśni.
  • qs.ibidem 02.08.18, 23:34
    Na brzuchu, na tyłku (i nad) i w udach.
    Ale przekonuje mnie to co piszesz (sport codziennie), tylko jak wykroić tę godzinę, zwłaszcza, że ma być "intensywnie" tzn.np co?

  • snakelilith 02.08.18, 23:41
    qs.ibidem napisała:

    > Na brzuchu, na tyłku (i nad) i w udach.
    > Ale przekonuje mnie to co piszesz (sport codziennie), tylko jak wykroić tę godz
    > inę, zwłaszcza, że ma być "intensywnie" tzn.np co?
    >

    Widzisz, dla mnie sport był zawsze na tyle ważny, że sprawiłam sobie domowy ergometr, taki stacjonarny rower do pedałowania na wybranym oporze, nawet o 22-giej przed telewizorem, bo też nie chce mi się chodzić codziennie na basen, biegać w deszczu, czy marnować czas na jazdę na siłownię. Ergometr kosztuje mniej niż jedne wakacje w Grecji, nie mówiąc o takich rzeczach jak samochody, telewizory, pierścionki zaręcznowe, parkiety, drogie meble kuchenne, czy inne rzeczy, które ludzie uważają za życiowe priorytety. wink A pompki czy pilatesa można robić na dywanie.
  • wapaha 03.08.18, 10:20
    W kwestii semantyki-bo chyba jakaś pomyłka zaszła. Ergometr to "wioślarz" , na nim się nie pedałuje ale wiosłuje.
    (?)
  • snakelilith 03.08.18, 12:28
    wapaha napisała:

    > W kwestii semantyki-bo chyba jakaś pomyłka zaszła. Ergometr to "wioślarz" , na
    > nim się nie pedałuje ale wiosłuje.
    > (?)

    U mnie ergometr to rower. Wybacz, żyję w Niemczech od 30 lat, nie wiem jak to nazywa się w Polsce. Ale google wyrzuca mi, że istnieje ergometr wioślarski oraz ergometr rowerowy.
  • hosta_73 03.08.18, 12:33
    Mam rower w pokoju. Świetnie sie sprawdza jako wieszak, hmmm ☹

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • wapaha 03.08.18, 13:00
    A widzisz, stąd pewnie moje niezrozumienie. Tak ,w Polsce jako ergometr określa się urządzenie do "wiosłowania"
  • snakelilith 02.08.18, 23:54
    qs.ibidem napisała:

    > Na brzuchu, na tyłku (i nad) i w udach.

    Acha, bo jeszcze o czymś zapomniałam. Oceniając swoje ciało w tak krytyczny sposób przy twoich wadze i wzroście (170cm, 64kg) udowadniasz, że od fałszywej perecpcji własnego wizerunku, czyli podstawowego kryterium zaburzeń łaknienia, nie jesteś aż tak bardzo oddalona. Istnieje bowiem coś takiego jak ideał szczupłej sylwetki, ale dorosła kobieta powinna zdawać sobie sprawę, że chodzi o ideał, czyli coś, co przy dobrych wiatrach i genach osiąga jakieś 10% kobiet (jeżeli w ogóle proporcje ciała się jeszcze zgadzają), a nie o obowiązek, od którego spełnienia zależy szczęście w życiu.
  • qs.ibidem 03.08.18, 00:10
    Trudno odpowiedzieć, jak ktoś ma problem w głowie to tak szybko się nie przyzna wink
    Chociaż do zaburzeń łaknienia mi chyba daleko, lubię gotować i dobrze zjeść. Owszem, mam fiołka na punkcie unikania gotowego jedzenia (ze sklepu, nie restauracji), tych wszystkich chipsów, lemoniadek, coli, sosów, ciast z datą przydatności 2 miesiące i większości wédlin nie tykam. Nie ze względu na kalorie, jak jestem w fajnym miejscu zamówię fryty i Bratwurst (lubię nawet za bardzo) i z półlitrowym radlerem cieszę zmysły (zero wyrzutów sumienia). Dlatego ograniczenie (czy też ogólniej kontrola) dobrze mi zrobią.

    Dzięki za konsultację smile
  • snakelilith 03.08.18, 01:07
    qs.ibidem napisała:


    > Chociaż do zaburzeń łaknienia mi chyba daleko, lubię gotować i dobrze zjeść. Ow
    > szem, mam fiołka na punkcie unikania gotowego jedzenia (ze sklepu, nie restaura
    > cji), tych wszystkich chipsów, lemoniadek, coli, sosów, ciast z datą przydatnoś
    > ci 2 miesiące i większości wédlin nie tykam.

    No to jesteśmy już dwie, ja też jadam praktycznie tylko to co sama przygotuję, najlepiej ze świeżych prostych produktów. wink
    Co do zaburzeń odżywiania, to nigdy nie można być pewnym, bo druga najliczniejsza grupa po nastolatkach to kobiety w okresie przedmenopauzalanym. Wtedy ze względu na hormony ciało się zmienia, ze szczupłych kobiet robią kobiety z nadwagą i walka za utraconą sylwetką (czyli za młodością) bywa przyczyną całkowitej straty kontroli. Kontrola jest jednak ważna, bo zapobiegać jest łatwiej niż się odchudzać. Ja jednak odpuściłam sobie bardzo niskie BMI, bo wolę zdrowy kompromis, też lubię zjeść, a chudy tyłek nie jest gwarancją szczęścia.
  • madami 07.08.18, 12:08
    To jest nas trzy wink
    Ja też pogodziłam się z wyższym BMI choć bardzo pilnuję by nie przekroczyło "bezpiecznych widełek" od dawna trudno mi schudnąć, tj jest to ciężka praca ale suma sumarum jakoś udaje mi się wagę trzymać w ryzach, noszę sobie M czyli rozmiar 38-40 i wiem, że już nie będę chudą laską ale chyba lepsza zadowolona i spełniona kobieta niż wieczna walka o to co i tak przeminie.
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:31
    >> Przy wzroście 170 ważę 64 kg i taka, no, duża kobieta jestem.

    nie kokietuj nas. Przy wzroscie 173 ( wiec nie taka duza roznica) wazac 64kg to ja chuda sie robie i cyc zanika. 68 kg to minimum by wygladac babopodobnie. No chyba ze masz ultra drobne kosci bo to tez ma znaczenie
  • qs.ibidem 02.08.18, 23:58
    Chyba zdjęcie umieszczę. Kości raczej grube, atletyczny typ, zawsze szczupła, nigdy chuda (nie licząc okresu choroby i operacji)
    Myślę, że dużo prawdy mapisała snakelilith, tłuszcz brzydko odstaje.
    Zaczęłam z aplikacją jakieś 2 tygodnie temu, waga stoi w miejscu, ale widać wyszczuplenie, obwody poleciały.
    Gorzej będzie, jak wakacje się skończą, mniej czasu na sport...
  • ola_fatyga 03.08.18, 09:19
    Może ona jest typ skinny fat.
  • princesswhitewolf 03.08.18, 10:41
    Najwazniejsze jest BMI a nie pozorny wyglad.
  • wapaha 03.08.18, 11:00
    Najwazniejsze jest BMI a nie pozorny wyglad

    ???????

  • princesswhitewolf 03.08.18, 13:12
    nie na pewno nie wyglad. Sa ludzie z problemami z otluszczona watroba ale nie sa jakos bardzo grubi

    Najlepsze jestprzez BMI i pomiar tkanki tluszczowej. Facet na silowni robil mi to dokladnie specjalna miara zewnetrznie BFI a sa i metody gdzie dodaja wyniki USG pomiarow otluszczenia organow
  • wapaha 03.08.18, 14:43
    Ale piszesz nieprawdę, że BMI jest najważniejsze
    Bo BMI samo w sobie daje niewiele informacji i dopiero dopełnienie kolejnymi pomiarami daje jako taki obraz
  • princesswhitewolf 04.08.18, 12:04
    no ale tak "na szybko" jest najlepszym rozwiazaniem. Na pewno nie pozorne sprawy jak wyglad.
  • wapaha 04.08.18, 13:36
    Nieprawda. Tak na szybko to jest rozwiązaniem szkodliwym i dla leniwych.
    Moje BMI to 23.
    Jak wyglądam, tak na szybko napisz
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:03
    >Nieprawda. Tak na szybko to jest rozwiązaniem szkodliwym i dla leniwych.


    dlatego wszyscy lekarze sa glupsi od ciebie bo na szybko wlasnie BMI tabelami sie posluguja w kazdej przychodni i nie robia zadnych gruntownych pomiarow. Kieruja pozniej na USG by stwierdzic otluszczenie organow gdy uwazaja za stosowne.

    >Jak wyglądam, tak na szybko napisz

    bardzo podobnie do snake.lol
  • wapaha 04.08.18, 15:49
    Tak, jeżeli posługują się tylko BMI to są głupi

    Czyli nie potrafisz napisać. Pewnie szukasz w czeluściach internetu tongue_out
  • qs.ibidem 03.08.18, 17:46
    Aż sprawdziłam co to, ale nie. Ja mam i mięśnie i tłuszcz, górę nawet wyrzeźbioną (jestem też b.silna, łatwo mi przesadzić z dźwiganiem - pisałam już kiedyś o tym, że podnoszę na raz moich pięciolatków), nogi mam umięśnione (jak mam pobiec, to pobiegnę, dużo i szybko też) ale i obtłuszczone też. Zero celulitu, co w moim wieku (45) jest całkiem ok. Więc mam jakiś inny typ.
  • princesswhitewolf 04.08.18, 12:06
    nie kazdemu sie celulit robi. Do celulitu maja sklonnosci ludzie z otyloscia typu gruszka. Ja tyje na jablko wiec tylek uda i tam gdzie jest celulit jest umiesniony
  • wapaha 04.08.18, 13:38
    I znowu piszesz głupoty big_grin

    Do cellulitu mają skłonność wszystkie kobiety i jest to uwarunkowane ich biologią, gospodarką hormonalną a nie otyłością samą w sobie. Znam masę sportsmenek z cellulitem ( tzw. twardy )
  • princesswhitewolf 04.08.18, 15:01
    Nie to ty piszesz glupoty w oparciu o to czego sie spodziewasz przeczytac. A czy ja napisalam ze celulitis dotyczy tylko ( podkreslam TYLKO) osob otylych? Sama sobie to wymyslilas bo widocznie takie teksty slyszysz i mechanicznie zakladasz ze to ktos napisal.

    ok czyli wg ciebie wszystkie kobiety maja identyczna sklonnosc do celulitu. To dopiero GLUPOTA.
    Zapewne wszyscy mamy identyczna skore, rozklad tluszczu.

    Zapewne wszyscy chorujemy tez na te same choroby lol
  • wapaha 04.08.18, 15:51
    Jak boga kocham kretynizm osiągnął szczyty.
    Znawczyni -nie ośmieszaj się i przeczytaj czym jest CELULITIS

    Stary zabieg stylistyczny- nieudana parafraza
    Nie, ja nie twierdzą, że wszystkie kobiety mają identyczną skłonność.
    Ja twierdzę, że wszystkie kobiety mają skłonność do cellulitu.
  • bigzaganiacz 02.08.18, 12:44
    to widze jakas naukowczyni z zacieciem matematycznym
    zakladajac ze kilogram spadku to 7000 kalorii te obliczenia musialy byc mozno skomplikowane
    szeldon by wysiadl
  • ongoing 02.08.18, 19:07
    szeldon by wysiadł, bo nie rozumie niuansów językowych, dociera do niego tylko bardzo dosłowny przekaz, ty najwyrażniej masz ten sam problem, więc wytłumaczę - miałam na myśli to, że pani dietetyczka nie zważając na kwestie zdrowotne orz inne okoliczności skupiła się wyłącznie na cięciu kalorii. Tymczasem ludzi organizm jest trochę bardziej skomplikowany i nie zawsze dobrze funkcjonuje po obcięciu 1000 kcal
  • raczek-nieboraczek 01.08.18, 20:08
    aktualnie, za gorąco: na żaden suchy sport nie mam ochoty, tylko basen
    ale dieta robi się sama: ziemniaki, fasolka, kefir, arbuz, pomidory ....
    nic tłustego, smażonego, słodkiego nie wchodzi w grę
  • princesswhitewolf 01.08.18, 22:56
    dlatego ludzie latem chudna bo sie odzywiaja zdrowiej i mniej kalorycznie
  • bigzaganiacz 02.08.18, 12:48
    at, 167 cm i 80 kg. P


    czas na myslenie o zmianach to byl 20kg temu , teraz to juz po herbacie
  • chocolatemonster 02.08.18, 23:21
    Glupis jak kilo gwozdzi. Ludzie chudna po 50 kg i wiecej i zawsze mozna zaczac. Wazne zeby zaczac.
  • wapaha 04.08.18, 13:50
    A właśnie CzekoladowyPotworze - jak tam u Ciebie dietowo i sportowo ?
  • chocolatemonster 06.08.18, 08:49
    Dietowo ok choc mialam mini-urlop i bylo pare odstepstw (chociaz te 5 dni spedzone bardzo aktywnie wiec ok). Sportowo troche gorzej bo po 4 miesiacach ulgi odezwala mi sie rwa kulszowa (a juz myslalam, ze po schudnieciu bedzie lepiej). Od tygodnia nie biegalam (za to jest rower i pilates). Na minusie 20 kg i gdy tylko wroci babcia mojej corki z wakacji- zapisuje sie na basen. A jak tak sobie Was czytam plus czytam dietetykow i trenerow itd to wiem,ze nic nie wiem. Jeden pisze 'sniadanieeeee! jedz sniadanieeee!' , drugi 'a g...prawda'. Trzeci porownal wartosc odzywcza i kaloryczna banana do reese's peanutbutter cup(!). Ech...Chcialabym schudnac jeszcze z 10 kg (to waga, przy ktorej czuje sie najlepiej), ujedrnic cialo i wzmocnic miesnie.
  • wapaha 06.08.18, 14:49
    Oj, to bolesne. Dobrze, że masz pilates, może jeszcze jakiś stretching ?
    Basen przy rwie -bardzo dobry pomysł- część mięśni rozluźnisz, cżęść wzmocnisz. Może na początek jakiś aquaerobik

    Specjalistów jest wielu bo..poczytaj wyżej. wink Najważniejsze to wsłuchać się w siebie, obserwować co pomaga i nie stosować żadnej "mody "

    Kebs był wink
  • chocolatemonster 07.08.18, 10:46
    Byl 😁 ale na spolke z mezem czyli 1/2 zwyczajowej porcji. No i bez frytek😁
  • wapaha 07.08.18, 10:52
    Zaliczone ! smile
  • chocolatemonster 07.08.18, 11:08
    W ogole do dopiero dociera do mnie, ze to na cale zycie:ruch i zdrowe odzywianie. O ile z ruchem nie ma problemu (w glowie wlaczyl mi sie taki przelacznik,ze jesli nie pocwicze dwa dni to mam wkurw na caly swiat) to moj wewnetrzny grubas ciagle jest przyczajony. Na szczescie ochota na slodycze przeszla mi (chyba) na dobre a moja czekolada 85 %wydaje sie byc slodka. Za to po raz pierwszy w zyciu polubilam arbuza i troche sie nim obzeram. Ach...i orzechy...musze sobie wydzielac bo moglabym jesc non stop. A...teraz mam dylemat bo za tydzien bedziemy mieli gosci (siostra mojej tesciowej z wnukiem) i zastanawiam sie czy wielkim nietaktem bedzie jesli np po sniadaniu i ogarnieciu dwoch monsterow (moja corka i jej 8 letni kuzyn) powiem, ze ide na godzine cwiczyc...
  • wapaha 07.08.18, 11:29
    Nie myśl o tym w takiej perspektywie, bo CAAAŁE życie to się wydaje tak dużo. Po prostu rób swoje i rób to dobrze - a organizm ci podziękuje. Ja też mam fazę na orzechy - i sporo ich spożywam ( tak samo jak mleka koksowego ok 2 łyżki dziennie )

    Nie, nie będzie to nietakt , bo taki masz sposób życia. Jeśli obawiasz się, że mogą się obrazić ( są różne typy )- to powiedz, że to zalecenia lekarza
  • asmarabis 02.08.18, 21:04
    Ale po co ty w ogóle chcesz zmieniać życie?
    To jakaś ucieczka ma byc od życia obecnego ?
    Z trójka dzieci i praca to taki kierat cie czeka, ze po co ci jakaś fajna figura, gdzie ty sie chcesz pokazywać ?
    Nie szarżowala bym tak tylko przyjęła na klatę ze przyjemności życiowe sie skończyły i jedyna przyjemnością moze byc juz tylko jedzenie, porzuć myślenie o życiu studentki bez dzieci bo jeszcze wpadniesz w depresje , serio


    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • princesswhitewolf 02.08.18, 23:52
    moze dla zdrowia...
  • ongoing 03.08.18, 00:15
    asmarabis, czy Ty mieszkasz w jakiejś dziurze zabitej dechami, gdzie bycie pracującą matką 3 dzieci to już szczyt osiągnieć kobiety i normą jest, że mają już tylko być grube i siedzieć w domu?
    Czy może masz taki specyficzny sposób mówienia "weź się dziewczyno za siebie"?
  • cauliflowerpl 03.08.18, 07:16
    Czasem sobie myślę, że dla nowych przydałby się wątek "trolle" z listą nicków. Nie marnowaliby energii na jałowe dyskusje wink
  • 1matka-polka 03.08.18, 08:45
    Ale ewidentne trolle, tylko trochę trolle, czasem trolle, lista byłaby długa big_grin

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • cauliflowerpl 03.08.18, 09:16
    O, jakby chociaz te ewidentne zdechly z glodu to juz by bylo przyjemnie big_grin
  • zabka141 04.08.18, 09:17
    Watek na tyle postow sie zrobil i kazdy wysyla do dietetyka lub podaje reguly - tego nie jedz, tyle kalorii....

    A czy to jest naprawde takie trudne?

    Trzeba jesc zdrowiej i mniej, a do tego cwiczyc regularnie.
  • ola_fatyga 04.08.18, 10:07
    Zdrowiej, czyli unikać węglowodanów( inaczej cukrów), bo to one rujnują zdrowie, uzależniają i powodują tycie, choroby układu krązenia, cukrzyce typu 2, nadciśnienie, choroby serca i nawotwory (rak się karmi cukrem) . Gdy się będzie jadlo je w minimalnych ilościach, tyle, ile ich jest w warzywach liściastych, to po pewnym czasie przestanie się mieć na nie ochotę, a ćwiczylo się będzie tylko dla kondycji, a nie po to, by schudnąć.
  • ola_fatyga 04.08.18, 10:09
    Errata:
    "Gdy się będzie jadlo je w minimalnych ilościach, tyle, ile ich jest w warzywach liściastych, to po pewnym czasie przestanie się mieć na nie ochotę"- przestanie się mieć ochote na slodycze, ziemniaki, pieczywo i inne źródla cukru.
  • wapaha 04.08.18, 10:23
    ola - no kurde nie mogę się powstrzymac.
    sugerujesz by żreć surowe warzywa jak jakiś królik i pozbawić organizm węglowodanów złożonych ?
    Przecież węglowodany pełna ważną dla organizmu funkcję - glikogen to zapas energii w wątrobie, mięśniach, nerkach, mózgu, sercu. Mają funkcję transportową, budulcową. Poza tym, że są materiałem energetycznym, heparyna hamuje zaś krzepnięcie krwi.
    Informujesz zdrowy organizm by pozbawił się tego wszystkiego ??By unikał w imię zrzucenia wagi?
    To co wypisujesz jest mega szkodliwe !
  • anika772 04.08.18, 10:36
    Zgadzam się, wapaha. To jakieś kompletne brednie o rzekomej szkodliwości węglowodanów.
  • naggina 04.08.18, 11:03
    100% poparcie.
    wariatka uncertain

    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • snakelilith 04.08.18, 11:42
    Osoba, który je na stale 1400kcal NIE MOŻE być normalna.
  • ola_fatyga 04.08.18, 11:56
    Bo? Zostało mi jeszcze trochę tkanki tłuszczowej do spalenia i nie napędzają mi apetytu węgle, ktore sa dla ciebie jakze niezbedne....Idz, zagryz ziemniakiem, moze zaczniesz myslec.
  • wapaha 04.08.18, 13:40
    A niech se je, zobaczymy jak długo będzie jej fajnie., Schudnie, organizm się przyzwyczai do 1400 kcal, przestanie chudnąć tak spektakularnie, pojawią się zaburzenia miesiączkowania, obetnie znowu kalorie schudnie, poczuje się źle, podwyższy znowu choć odrobinkę żeby się lepiej czuć i spuchnie tongue_out
  • ola_fatyga 04.08.18, 11:25
    A ty jestes owca do strzyżenia dla dietetyków, dla diet pudełkowych, lekarzy, producentów jakże zdrowych zbóż, słodyczy i big farmy.
  • snakelilith 04.08.18, 11:43
    A UFO gdzie jeździsz obserwować?
  • ola_fatyga 04.08.18, 11:49
    >A UFO gdzie jeździsz obserwować?

    A ty?
  • zabka141 04.08.18, 11:40
    Wszystko z umiarem.
  • ala.maciejka 04.08.18, 12:47
    Węglowodany złożone są podstawą wyżywienia człowieka.
  • cauliflowerpl 04.08.18, 12:53
    Spaghetti z cukinią, mmm, pyszotka. Idę do garów.
  • ala.maciejka 04.08.18, 12:54
    A co jeszcze dodajesz, poza cukinią?
  • cauliflowerpl 04.08.18, 13:00
    Śmietanę kremówkę, żeby nie było za suche i rozpuszczam w tym ser niebieski/pleśniowy dla smaku. Czasem dodam pokruszonych niezbyt drobno migdałów.
    Ja w ogóle uwielbiam świeżo zrobiony makaron w każdej postaci, niestety jest to też idealne danie do mikrofalówki, więc częściej robię go do pracy, podobnie jak ryż - a to nie to samo. Ale że dziś sobota to sobie zaserwuję taki prosto z garnka na talerz.
  • wapaha 04.08.18, 13:41
    u mnie dzisiaj "hamburgery" - czyli kotlety mielone z prosiaka, bułki pszenne i full warzyw.
    A makarony też uwielbiam. Może jutro zrobię suspicious Dawno nie było, jutro będą z 4 dni !
  • hosta_73 04.08.18, 14:57
    Ja właśnie zjadłam ziemniaki z cebulka, jajko sadzone i zsiadłe mleko. Dobre, ale bez rewelacji 😋

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • ala.maciejka 04.08.18, 21:08
    Skąd masz zsiadłe mleko?
  • hosta_73 04.08.18, 22:35
    Ze sklepu, ze sklepu. Ale calkiem dobre, z Krasnegostawu 😊

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • ala.maciejka 04.08.18, 21:07
    Dziękuję bardzo, wypróbuję. też kocham makarony.
  • raczek-nieboraczek 04.08.18, 22:26
    15 tygodni temu zrezygnowalam z makaronu,
    Kasza, jajko i ziemnkaki zamiast , rosol z jajkiem, cukinia z jajkiem ..

    Makaron sporadycznie, moze dwa razy na obiedzie u mamy
  • anika772 04.08.18, 20:56
    O, czy ja też jestem kolejnym wcieleniem snake? Bo uważam, że ma wiedzę i rozsądnie gada.
  • wapaha 04.08.18, 21:26
    Jako samozwańczy przywódca klonów- przyjmuję cię anika do naszej alterpaczki. Jesteś piąta. Piątka numerologicznie też jest niezła. Boska trójca + dwójka ("Dwójka to także związki oraz więzi międzyludzkie oraz wszelkiego rodzaju łączność – czy to w sferze emocjonalnej, czy intelektualnej.")
  • anika772 04.08.18, 21:29
    A co Ty tak nawijasz o tej numerologii, hmm? Jakieś nowe hobby, o którym nie wiem...?
  • wapaha 04.08.18, 21:31
    Ta część moja alterego akurat tym się interesuje suspicious

    Joke.
    A tak serio numerologia zawsze była jakoś mi bliska wink
  • anika772 04.08.18, 21:39
    A, ok.
    To w sumie i ja się powinnam zainteresować, jako jedno z wielu wcieleńwink
  • wapaha 04.08.18, 22:00
    big_grin
  • agrafa83 05.08.18, 07:25
    Dziękuję za wszystkie rady.Umówiłam się na konsultacje u dietetyka.Przede mną badania i będziemy działać.Dam znać, jak mi idzie. Pozdrawiam.

    --
    http://www.suwaczki.com/tickers/mhsvclb1x9dzmepl.png
  • cauliflowerpl 05.08.18, 07:54
    Powodzenia!
  • evee1 07.08.18, 06:49
    Powodzenia!! Ja wlasnie zaczelam diete ketogeniczna. Zgodnie z sugestia i pod kontrola lekarza. Podobno trzeb wytrwac pierwsze kilka dni, a potem juz z gorki. Zobaczymy, narazie mam trzeci dni i jakos ciagne wink.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • ola_fatyga 07.08.18, 08:29
    Racja. Węgle uzależniają, ale ja na diecie niskowęglowodanowej stracilam ochotę na pieczywo, słodycze, makarony już po paru dniach. Przestały mi puchnąć nogi...talia też zrobiła się szczuplejsza. Po tygodniu z 73 kg przy 172 cm wzrostu zostalo 71 kg. Tyle zeszło wody... Staram się nie przekraczać 60 g węgli dziennie. To jest około pół kg warzyw. Staram się unikać korzeniowych. Pysznie np. smakuje "makaron" z pociętej w słupki cukinii z sosem bolognese ze świeżych pomidorów.
  • snakelilith 07.08.18, 11:04
    ola_fatyga napisała:

    Po tygodniu z 73 kg przy 172 cm wzrostu z
    > ostalo 71 kg.

    No co to twoim zdaniem tłumaczy? Że straciłaś wodę wiążącą ważny jako rezerwę energetyczną glikogen? Efekt, który ma miejsce także przy konwencjonalnych niskokalorycznych dietach?

    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 12:36
    > No co to twoim zdaniem tłumaczy? Że straciłaś wodę wiążącą ważny jako rezerwę e
    > nergetyczną glikogen? Efekt, który ma miejsce także przy konwencjonalnych nisko
    > kalorycznych dietach?

    Poczytaj, co napisali mądrzejsi od Ciebie.


    Wciąż panujący pogląd, zgodnie z którymi tłuszcze w diecie odpowiedzialne są m.in. za choroby krążenia, metaboliczne, otyłość i nowotwory, zaczyna powoli odchodzić do przeszłości.

  • snakelilith 07.08.18, 12:49
    ola_fatyga napisała:

    > Poczytaj, co napisali mądrzejsi od Ciebie.

    Ja cię proszę, jeden artykulik wysmarowany ze skradzonych informacji przez dwie doktorantki prownicjalnych uniwersyteów, ma być dowodem? Poza tym, w tym tekście nie ma żadnych dowodów przeciwko węglowodanów, jedyne co można z tego wywnioskować, to to, by ograniczyć konsumcję cukru, bo mocno wzrosła. Nie ma tam żadnych informacji na temat tego, że zdrowym low carb jest wyjściem dla każdego. Wspomina Atkinsa (kto by nie znał ten starej diety opartej na wstrętym tłuszczu i mięsie) oraz dietę paleo. No to dużo szczęścia ci życzę, idź poluj na zwierzęta i zbieraj leśne poziomki w twojej okolicy. Ciekawe z czego wyżywi się reszta kraju.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 12:56
    >Ja cię proszę, jeden artykulik wysmarowany ze skradzonych informacji przez dwie doktorantki prownicjalnych uniwersyteów, ma być dowodem?

    ROTFL, ROTFL, ROTFL smile))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    Kończ waść, wstydu oszczędź smile)))))))))))))))))EOT
  • snakelilith 07.08.18, 16:01
    ola_fatyga napisała:

    > ROTFL, ROTFL, ROTFL smile)))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))))
    > )))))
    > Kończ waść, wstydu oszczędź smile)))))))))))))))))EOT

    Przeczytaj zalinkowany przez siebie samą artykuł jeszcze raz, a potem zastosuj się do własnego polecenia.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • wapaha 07.08.18, 15:56
    Ale co takiego napisali ? Że dieta niskowęglowodanowa to 20-50 g przy całkowitej kaloryczności do 2000 kcal na dobę i jest to zalecane PRZY WCZESNEJ FAZIE DIETY ATKINSA

    A dieta o niskiej zawartości węglowodanów to do 130 g przy wartości do 26% podaży energetycznej. Przy czym rekomendowane jest 130 g

    W tym momencie Olu twój nic jest adewatny- tyle, że zbędna twa fatyga tongue_out Linkujesz artykuł, który podważa twoje podejście do diety , bo przyjmujesz mniej niż rekomendowana ilość węglowodanów

    Mało tego- chciałabym nieśmiało zwócić uwagę, że prace te zostały napisane przez przyszłe doktorantki w Katedrze Stomatologii Zachowawczej i Endodoncji ..
    To tak jakbym prowadząc zajęcia na basenie, mówiła że jestem mgr po studiach

    ( prawda to, tyle że mgr historii tongue_out )


    i jeszcze jedno- obie panie ( jedna młoda, druga dużo już starsza ) z całym szacunkiem dla nich, są dentystkami dydaktykami..
  • ola_fatyga 07.08.18, 16:20
    >Ale co takiego napisali ? Że dieta niskowęglowodanowa to 20-50 g przy całkowitej kaloryczności do 2000 kcal na >dobę i jest to zalecane PRZY WCZESNEJ FAZIE DIETY ATKINSA

    Ok.Dorzucę makrelę.

    >A dieta o niskiej zawartości węglowodanów to do 130 g przy wartości do 26% podaży energetycznej. Przy czym rekomendowane jest 130 g
    >Mało tego- chciałabym nieśmiało zwócić uwagę, że prace te zostały napisane przez przyszłe doktorantki w >Katedrze Stomatologii Zachowawczej i Endodoncji

    A co do Pań, to tylko jedna jest doktorantką, a druga to prof. dr hab. n. med. Jadwiga Buczkowska-Radlińska. Zresztą, z kim ja gadam....
  • snakelilith 07.08.18, 16:26
    ola_fatyga napisała:

    > A co do Pań, to tylko jedna jest doktorantką, a druga to prof. dr hab. n. med.
    > Jadwiga Buczkowska-Radlińska. Zresztą, z kim ja gadam....

    Prof. dr. hab brzmi imponująco, ale wystarczy jeden klik, by dowiedzieć się, że pani jest stomatologiem. Więc może jak będę potrzebowała implantu się do niej zgłoszę, choć nie jestem pewna, bo artykuł nie jest nawet na poziomie studentki biologii i to nieco marne świadectwo medycznej wiedzy tej pani. Co nie znaczy, że artykuł mówi nieprawdę, tylko ty go niedokładnie przeczytałaś i wysunęłaś fałszywe wnioski.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 16:39
    >Prof. dr. hab brzmi imponująco, ale wystarczy jeden klik, by dowiedzieć się, że pani jest stomatologiem.

    Najpierw, pisalas, ze jest doktorantką...<lol> Mozesz jej buty czyscic, jezeli chodzi o wiedze, pani samozwancza psycholog.
    Pismiennictwo do artykulu (wiem, wiem, to nic nie znaczy w stosunku do pierdów snakelilith z forum e-mama)

    PIŚMIENNICTWO
    1. H...oel P. Dietary carbohydrates and dental-systemic diseases. J Dent Res
    2009;88(6):490-502. doi: 10.1177/0022034509337700.
    2. Westman CE, Feinman DR, Mavropoulos CJ. Low-carbohydrate nutrition
    and metabolism. Am J Clin Nutr 2007;86(2):276-84.
    3. Murray RK, Granner KD, Rodwell WV. Biochemia Harpera. Warszawa:
    PZWL; 2015.
    4. Last AR, Wilson SA. Low-carbohydrate diets. Am Fam Phys
    2006;73(11):1943-8.
    5. Crowe CT. Safety of low-carbohydrate diets. Obes Rev 2005;6(3):235-45.
    doi: 10.1111/j.1467-789X.2005.00196.x
    6. Kargulewicz A. Dieta ketogeniczna – zastosowanie w praktyce klinicznej.
    Food Forum 2016;2(12):80-4.
    7. Jarosz M, Bułhak-Jachymczyk B. Normy żywienia człowieka. Podstawy
    prewencji otyłości i chorób niezakaźnych. Warszawa: PZWL; 2008.
    8. Banting W. Letter on corpulence. Addressed to the public. London; 1864.
    9. Atkins RC. Atkins new diet revolution. New York: Avon Books; 2002.
    10. Ople HL. Lifestyle and diet. Cardiovasc J Afr 2014;25(6):298-301. doi:
    10.5830/CVJA-2014-063.
    11. Eades MR, Eades MD. Protein power. New York: Bantam Books; 1996.
    12. Frassetto LA, Schloetter M, Mietus-Synder M, Morris Jr RC, Sebastian
    A. Metabolic and physiologic improvements from consuming a paleolithic,
    hunter-gatherer type diet. Eur J Clin Nutr 2009;63(2):947-55. doi:
    10.1038/ejcn.2009.4.
    13. Spreadbury I. Comparison with ancestral diets suggests dense acellular
    carbohydrates promote an inϐlammatory microbiota, and may be the
    primary dietary cause of leptin resistance and obesity. Diabetes Metab
    Syndr Obes 2012;5:175-89. doi: 10.2147/DMSO.S33473.
    14. Gadgil DM, Appel JL, Yeung E, Anderson CA, Sacks FM, Miller ER. The effects
    of carbohydrate, unsaturated fat, and protein intake on measures of insulin
    sensitivity. Diabetes Care 2013;36(5):1132-7. doi: 10.2337/dc12-0869.
    15. Feinman DR, Pogozelski WK, Astrup A, Bernstein KR, Fine EJ, Westman CE,
    et al. Dietary carbohydrate restriction as the ϐirst approach in diabetes
    management: critical review and evidence base. Nutrition 2015;31(1):1-
    13. doi: 10.1016/j.nut.2014.06.011.
    16. Denke AM. Metabolic effects of high-protein, low-carbohydrate diets. Am
    J Cardiol 2001;88(1):59-61.
    17. Yang MU, Van Itallie TB. Composition of weight lost during short-term
    weight reduction. Metabolic responses of obese subjects to starvation and
    low-calorie ketogenic and nonketogenic diets. J Clin Invest 1976;58(3):722-
    30. doi: 10.1172/JCI108519.
    18. Foster DG, Wyatt RH, Hill OJ, McGuckin BG, Brill C, Mohammed BS, et al.
    A randomized trial of a low-carbohydrate diet for obesity. N Engl J Med
    2003;348(21):82-90. doi: 10.1056/NEJMoa022207.
    19. Nettleton AJ, Jebb S, Riserus U, Koletzko B, Fleming J. Role of dietary fats
    in the prevention and treatment of the metabolic syndrome. Ann Nutr
    Metab 2014;64(2):167-78. doi: 10.1159/000363510.
    20. Sackner-Bernstein J, Kanter D, Kaul S. Dietary intervention for overweight
    and obese adults: comparison of low-carbohydrate and low-fat diets.
    A meta-analysis. PLoS One 2015;10(10):e0139817. doi: 10.1371/journal.
    pone.0139817.
    21. Naude EC, Schoonees A, Senekal M, Young T, Garner P, Volmink J. Low
    carbohydrate versus isoenergetic balanced diets for reducing weight
    and cardiovascular risk: a systematic review and meta-analysis. PLoS
    One 2014;9(7):e100652.
    22. Bazzano AL, Hu T, Reynolds K, Yao L, Liu Y, Chen CS, et al. Effects of low-
    -carbohydrate and low-fat diets: a randomized trial. Ann Intern Med
    2014;161(5):309-18. doi: 10.7326/M14-0180.
    23. Scholl J. Traditional dietary recommendations for the prevention of cardiovascular
    disease: do they meet the needs of our patients? Cholesterol
    2012;2012:367898. doi: 10.1155/2012/367898.
    24. Jovanovski E, Zurbau A, Vuksan V. Carbohydrates and endothelial function:
    is a low-carbohydrate diet or low-glycemic index diet favourable for vascular
    health? Clin Nutr Res 2015;4(2):69-75. doi: 10.7762/cnr.2015.4.2.69.
    25. Hu T, Bazzano AL. The low-carbohydrate diet and cardiovascular risk
    factors: Evidence from epidemiologic studies. Nutr Metab Cardiovasc
    Dis 2014;24(4):337-43. doi: 10.1016/j.numecd.2013.12.008.
    26. Ruth RM, Port MA, Shah M, Bourland AC, Istfan NW, Nelson KP, et al. Consuming
    a hypocaloric high fat low carbohydrate diet for 12 weeks lowers
    C-reactive protein and raises serum adiponectin and high density lipoprotein-cholesterol
    in obese subjects. Metabolism 2013;62(12):1779-87.
    doi: 10.1016/j.metabol.2013.07.006.
    27. Shaaϐi S, Mahmoudi J, Pashapour A, Farhoudi M, Sadigh-Eteghad S,
    Akbari H. Ketogenic diet provides neuroprotective effects against ischemic
    stroke neuronal damages. Adv Pharm Bull 2014;4(2):479-81. doi:
    10.5681/apb.2014.071.
    28. Auvin S. Non-pharmacological medical treatment in pediatric epilepsies.
    Rev Neurol 2016;172(3):182-5. doi: 10.1016/j.neurol.2015.12.009.
    29. Amari A, Turner Z, Rubenstein JE, Miller JR, Kossoff EH. Exploring the
    relationship between preferences for high fat foods and efϐicacy of the
    ketogenic and modiϐied Atkins diets among children with seizure disorders.
    Seizure 2015;25:173-7. doi: 10.1016/j.seizure.2014.11.001.
    30. Allen BG, Bhatia SK, Anderson CM, Eichenberger-Gilmore JM, Sibenaller
    ZA, Mapuskar KA, et al. Ketogenic diets as an adjuvant cancer therapy:
    History and potential mechanism. Redox Biol 2014;2:963-70. doi:
    10.1016/j.redox.2014.08.002.
    31. Klement RJ. Restricting carbohydrates to ϐight head and neck cancer –
    is this realistic? Cancer Biol Med 2014;11(3):145-161. doi: 10.7497/j.
    issn.2095-3941.2014.03.001.
    32. Klement RJ, Sweeney RA. Impact of a ketogenic diet intervention during
    radiotherapy on body composition: I. Initial clinical experience with six
    prospectively studied patients. BMC Res Notes 2016;9:143. doi: 10.1186/
    s13104-016-1959-9.
    33. Schmidt M, Pfetzer N, Schwab M, Strauss I, Kämmerer U. Effects of a ketogenic
    diet on the quality of life in 16 patients with advanced cancer: a pilot
    trial. Nutr Metab (Lond) 2011;8(1):54. doi: 10.1186/1743-7075-8-54.
    34. Jurczak A, Olczak-Kowalczyk D, Bąk E, Kościelniak D, Gregorczyk-Maga I,
    Papież M, et al. Próchnica zębów – od czasów starożytnych do współczesności.
    Nowa Stomatol 2014;4:183-8.
    35. Kaidonis J, Townsend G. The ‘sialo-microbal-dental complex’ in oral health
    and disease. Ann Anat 2015;203:85-9. doi: 10.1016/j.aanat.2015.02.002.
    36. Adler CJ, Dobney K, Weyrich LS, Kaidonis J, Walker AW, Haak W, et al.
    Sequencing ancient calciϐied dental plaque shows changes in oral microbiota
    with dietary shifts of the Neolithic and Industrial revolutions. Nat
    Genet 2013;45(4):450-5. doi: 10.1038/ng.2536.
    37. Jańczuk Z. Stomatologia zachowawcza. Zarys kliniczny. Warszawa: PZWL;
    2008.
    38. Cadotte M, Dinnage R, Tilman GD. Phylogenetic diversity promotes ecosystem
    stability. Ecology 2012;93(8):223-33.
    39. Petchey O, Gaston K. Effects on ecosystem resilience of biodiversity,
    extinctions, and the structure of regional species pools. Theor Ecol
    2009;2(3):177-87.
    40. Price WA. Nutrition and physical degeneration. A comparison of primitive
    and modern diets and their effects. New York–London: Medical Book
    Department of Harper & Brothers; 1939.
    41. Baumgartner S, Imfeld T, Schicht O, Rath O, Persson RE, Persson GR. The
    impact of the stone age diet on gingival conditions in the absence of oral
    hygiene. J Periodontol 2009;80(5):759-68.
    42. Al-Ahmad A, Roth D, Wolkewitz M, Wiedmann-Al-Ahmad M, Follo M, Ratka-
    -Kruger P, et al. Change in diet and oral hygiene over an 8-week period:
    effect on oral health and oral bioϐilm. Clin Oral Investigation 2010;14:391-6



  • miss_fahrenheit 07.08.18, 16:49
    ola_fatyga napisała:


    > Najpierw, pisalas, ze jest doktorantką...<lol> Mozesz jej buty czyscic,
    > jezeli chodzi o wiedze, pani samozwancza psycholog.

    Abstrahując już od poziomu dyskusji ("pierdy"? serio? w którym środowisku tak mówią?), to, co robisz, jest bardzo nie w porządku, ponieważ, aby odeprzeć Twoje ataki, Snakelilith musiałaby przedstawić dokumenty potwierdzające jej wykształcenie, czego nie zrobiłaby raczej ze względu na utratę anonimowości. Łatwo jest zarzucić komuś niewiedzę i samozwańcze określanie się psychologiem, wiedząc, że druga strona nie może się w żaden sposób obronić. To, co robisz, jest manipulacją.
  • ola_fatyga 07.08.18, 16:57
    >Abstrahując już od poziomu dyskusji ("pierdy"? serio? w którym środowisku tak mówią?),

    W tym, w ktorym interlokutorów nazywają klocami i grubaskami.
    A dokumentów nie musi przedstawiac żadnych, bo i tak ich nie ma. A jezeli ma, to kupiła na targu. Każdego, kto chociaz troche liznal wiedzy na temat diety ketogenicznej, smiech pusty ogarnia, jak czyta te glupoty.

  • miss_fahrenheit 07.08.18, 17:37
    Po pierwsze - czyli cokolwiek nie napisze, to i tak nie ma racji? jeśli udokumentowałaby swoją wiedzę, to i tak zarzuciłabyś jej fałszywość dokumentów? A z drugiej strony przyjmujesz jako pewnik wiedzę pań, które napisały artykuł z dziedziny innej, niż ta, którą zawodowo się zajmują.

    Z tego, co tu czytam, Twoja interlokutorka "liznęła" wiedzy na temat różnych diet, w tym, podejrzewam, ketogenicznej i ma inne zdanie od Twojego.

    Oba argumenty są niemerytoryczne, a więc nie mają żadnego znaczenia w dyskusji. Skoro jesteś przekonana o swoich racjach, dlaczego nie użyjesz argumentów merytorycznych?
    Ja chętnie czegoś bym się nauczyła, bo temat mnie interesuje.
  • wapaha 07.08.18, 17:13
    Dokrorantką była pierwsza pani, ta młodsza. Druga to jak piszesz- pani prof. Obie z tej samej katedry. Obie panie dentystki. I tak jak pisze Snake- artykuł sam w sobie jest ok ( choć mam wrażenie że trochę taki po łebkach ale widać wyczerpał znamiona artykułu potrzebnego w przewodzie doktorskim) tylko ty wyciągnęłaś błedne wnioski. Sama sobie strzelasz w kolano, bo panie nie piszą o diecie ketogenicznej ( bez węgli ) ale o diecie niskowęglowodanowej ( węgle 130 g ) - Czyli to samo co pisze Snake od dłuższego czasu- że węgle same w sobie nie są złe.
    Ale się ośmieszyłaś lalka ! big_grin
  • ola_fatyga 07.08.18, 17:31
    >Sama sobie strzelasz w kolano, bo panie nie piszą o diecie ketogenicznej ( bez węgli ) ale o diecie >niskowęglowodanowej ( węgle 130 g )

    WTF? JDieta ketogeniczna jest pozbawiona węgli wg Ciebie?
  • wapaha 07.08.18, 17:46
    cyt z zalinkowane przez ciebie artykułu

    "Wyróżnić możnarównież skrajnie niskowęglowodanową dietę ketogeniczną,w której podaż węglowodanów wynosi poniżej % dziennegozapotrzebowania kalorycznego lub poniżej g na dobę. Przytakim poziomie dochodzi w organizmie do zmian metabo-licznych podobnych do obserwowanych w stanie głodzenia –ketozy"
  • ola_fatyga 07.08.18, 17:58

    "Wyróżnić można
    również skrajnie niskowęglowodanową dietę ketogeniczną,
    w której podaż węglowodanów wynosi poniżej10 ͕͔% dziennego
    zapotrzebowania kalorycznego lub poniżej ͙͔ 50g na dobę" - u góry tekstu w wersji web jest link do tego artykulu w pdf.
  • snakelilith 07.08.18, 18:07
    ola_fatyga napisała:

    >
    > "Wyróżnić można
    > również skrajnie niskowęglowodanową dietę ketogeniczną,
    > w której podaż węglowodanów wynosi poniżej10 ͕͔% dziennego
    > zapotrzebowania kalorycznego lub poniżej ͙͔ 50g na dobę" - u góry tekstu
    > w wersji web jest link do tego artykulu w pdf.

    I dokładnie o takiej radykalnej niskowęglowodanowej diecie tu mówimy. Sama pisałaś, że jesz co najwyżej 50g węglowodanów. I gdybyś uważnie czytała moje teksty, to być zauważyła, że ja pisałam o tym, by nie demonizować węglowodanów, bo nie są tak ty twierdzisz trucizną oraz, co jest najważniejsze, że nowoczesne niskoinsulinowe diety dla osób z insulinoopornością dopuszczają nawet do 150g węglowodanów na dzień, co jest już sporą porcją, ale nie odbiega aż tak bardzo od zalecanego w artykule 130g. I te 150 g trzeba jednak jeść w specyficzny sposób. W sumie dobrze, że zalinkowałaś ten artykuł, bo potwierdza MOJE tezy, nie twoje.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 18:34
    > W sumie dobrze, że zalinkowałaś ten artykuł, bo potwierdza MOJE tezy, nie twoje.

    Ach, to ty tez propagujesz diety niskoweglowodanowe...smile)))))))) A to niespodzianka.
  • snakelilith 07.08.18, 18:55
    ola_fatyga napisała:


    >> Ach, to ty tez propagujesz diety niskoweglowodanowe...smile)))))))) A to niespodzi
    > anka.

    Niczego nie propaguję. Pracuję z dietami niskoinsulinowymi. W zależności od masy mięśniowej, upodobań i metabolizmu ilość węglowodanów może wynosić u mnie od 100 do nawet 200g. Średnio jest to zwykle 150g. W radykalnym przypadkach cukrzyka z wysokim HbA1c można zastoswać 75g, ale trzeba kontrolować lekarstwa obniżające glukozę. I to dotyczy ludzi z dignozowaną inuslinoopornością (HOMA), a nie wszystkich jak leci. Ludzie bez podejrzenia o insulinooporność chudną nawet przy większej ilości węglowodanów, ważne tylko, by przestrzegali bilansu kalorycznego, oraz niskoinuslinowych faz, w postaci przerw między posiłkami, które mogą być dłuższe, lub krótsze, w zależności od formy diety. Napady ochoty na słodkie wtedy nie występują.
    Nie zgadzam się natomiast z króliczą dietą eliminującą radykalnie węglowodany do 50g, albo poniżej i redukowaniem kalorii do poziomu podstawowego zapotrzebowania. I ty cały czas dyskutowałaś z własnymi urojeniami, bo nie chciało się zapytać, co oznacza dieta niskoinsulinowa.
    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 19:19
    >Nie zgadzam się natomiast z króliczą dietą eliminującą radykalnie węglowodany do 50g, albo poniżej

    smile)))))))))) bo ci się tak uroiło, czy masz jakies argumenty? Tak na marginesie -50 gramow wegli to okolo pol kiligrama warzyw nieskrobiowych.
  • wapaha 07.08.18, 19:32

    Ale argumenty na co ?
    Na to, że królicza dieta to warzytwa surowe mające śladową ilość węglowodanów . Nawet zjadając pół kg surowego buraka nie wyjdzie ci 50 g.( ale 35 g )
    No chyba że masz na myśli gotowane ale wtedy pojawia się kwestia IG


    łapiesz za słówka, coraz to kolejne, szamocząc się niczym ryba w sieci
    linkujesz tekst, negujący to, co robisz


    mi się nie chce -ustępuję głupszemu. wygaszam.
  • snakelilith 07.08.18, 19:38
    wapaha napisała:

    > łapiesz za słówka, coraz to kolejne, szamocząc się niczym ryba w sieci
    > linkujesz tekst, negujący to, co robisz
    > mi się nie chce -ustępuję głupszemu. wygaszam.
    >

    Ja się podłączę. To jakaś obłąkana osoba.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 20:38
    snakelilith 07.08.18, 18:07
    "Sama pisałaś, że jesz co najwyżej 50g węglowodanów. "

    Przyśniło Ci się coś


    Re: Dieta/ sport, zmiany, zmiany,zmiany
    ola_fatyga 02.08.18, 21:30
    "Tez mam lekkie nadcisnienie i tez mi
    na low carb znaczaco spada, po ok. 10 punktow dolne i gorne. Ale ja myslalam, ze to kwestia "naturalnego" odwodnienia na tego typu diecie."

    Gdy jeszcze jadłam "normalnie", tzn. kasze, ziemniaki, makarony, chleby, miałam nadciśnienie. Lekarz kazał mi je mierzyc co parę godzin i zapisywać w notesie. Zauważyłam, że po posiłkach, szczegolnie pieczywie (jadlam tylko pelnoziarniste na zakwasie), makaronach, ciśnienie mi wzrastloa np. z 130/85 na 150/92 . Teraz, gdy jestem na low carb ciśnienie po posiłkach mi nie wzrasta. Wegle ograniczylam do 70 g dziennie.
  • snakelilith 07.08.18, 17:58
    ola_fatyga napisała:

    Pismiennictwo do artykulu (wiem, wiem, to nic nie znaczy w stosunku do pierdów snakelilith z forum e-mama)

    A ty czytałaś te publikacje, że wiesz co one zawierają? I już ci napisałam, przeczytaj dokładnie artykuł tych pań, szczególnie to co wypunktowała ci wapaha. Ten artykuł nigdzie nie uzasadnia sposob odżywiania prowadzonego przez ciebie.

    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 18:45
    Jak to nie?

    "Przez wiele lat ten model odżywiania spotykał się z krytyką
    ze strony kręgów medycznych jako przeciwstawiający
    się powszechnie panującemu poglądowi, iż tłuszcze odpowiedzialne
    są za otyłość i choroby układu krążenia. Liczne wyniki
    badań dotyczące diet wysokotłuszczowych pokazały jednak,
    że ograniczając spożycie węglowodanów, uzyskuje się bardzo
    wiele pozytywnych, prozdrowotnych efektów, m.in. spadek
    masy ciała, zmniejszenie stężenia triglicerydów we krwi,
    ograniczenie uczucia głodu oraz poprawę wrażliwości tkanek
    na insulinę [͕͗, ͕͘, ͕͙]."
  • ola_fatyga 07.08.18, 18:51
    Nie wiem, w ktorym miejscu autorki zalecaly lub nie zalecaly weglowodany w ilosci 130 g na dobe.
    Ale to, ze weglowodany szkodza zebom, z pewnoscia napisaly.
  • wapaha 07.08.18, 19:21
    Tylko składasz literki czy potrafisz też analizować tabele ?
  • ola_fatyga 07.08.18, 20:13
    >Tylko składasz literki czy potrafisz też analizować tabele ?

    A Ty?

    "dieta o niskiej zawartości
    węglowodanów
    <130 g/dobę i/lub <26% całkowitej
    podaży energetycznej"

    <130 oznacza mniej niż 130. Dieta niskowęglowodanowa jest od 50 do 130 g wegli.
  • ola_fatyga 07.08.18, 20:21
    "dieta o bardzo niskiej zawartości
    węglowodanów
    20–50 g/dobę i/lub <10% całkowitej
    podaży energetycznej przy
    kaloryczności 2000 kcal/dobę"

    dalej jest dieta

    "dieta o niskiej zawartości
    węglowodanów
    <130 g/dobę i/lub <26% całkowitej
    podaży energetycznej"

    <130 oznacza mniej niż 130. Dieta niskowęglowodanowa jest od 50 a raczej od 51g do 130 g wegli.

    Dalej jest, ze Amerykańskie Stowarzyszenie
    Dietetyczne rekomenduje 130 g
    węglowodanów na dobę jako
    wartość minimalną

    To tak w kwestii czytania tabel
  • naggina 07.08.18, 18:51
    ja się zastanawiam, czy ty się wygłupiasz, czy jesteś takim bezmózgowiem....... jak wyeliminowałaś- to widać, że twój mózg nei ma paliwa- bredzisz jak poparzona uncertain
    'ograniczając spożycie węglowodanów' - nie ELIMINUJĄC
    i akurat pamiętam posty snake (dzięki, dieta działa!!! smile) i wiem, że ona też była za tym, żeby ograniczać spożycie węglowodanów, do JEDNEGO RAZU dziennie, ew. dwóch- czyli węglowodanowe śniadanie.


    --
    --nothing is ever easy in the world of men---
  • ola_fatyga 07.08.18, 18:58
    "ja się zastanawiam, czy ty się wygłupiasz, czy jesteś takim bezmózgowiem....... jak wyeliminowałaś- to widać, że twój mózg nei ma paliwa- bredzisz jak poparzona uncertain
    'ograniczając spożycie węglowodanów' - nie ELIMINUJĄC"

    a ty jestes bezmózgowiem? Nie odpowiadaj, to pytanie retoryczne.
  • ola_fatyga 07.08.18, 19:31
    > akurat pamiętam posty snake (dzięki, dieta działa!!! smile) i wiem, że ona też była za tym, żeby ograniczać spożycie węglowodanów, do JEDNEGO RAZU dziennie, ew. dwóch- czyli węglowodanowe śniadanie.

    Teraz znalazlam wątek o IF. Tez schudlam na tej diecie...Zresztą cały czas na niej jestem. 8 godzinne okno. U mnie nie tylko o schudniecie chodzi. Mam problemy z ciśnieniem krwi...Dopiero 60 g wegli /24 je obnizylo. Generalnie, bardziej nie zchodzę...no może dzisiaj...
  • wapaha 07.08.18, 11:34
    A wiesz o co chodzi z wodą w organizmie ?
    Organizm prowadzi swoją własną gospodarkę wodną.
    I nie powinien się wysuszać i wody pozbywać, ale utrzymać jej optymalny poziom na poziomie komórkowym
  • ola_fatyga 07.08.18, 12:26
    >Organizm prowadzi swoją własną gospodarkę wodną.
    I nie powinien się wysuszać i wody pozbywać, ale utrzymać jej optymalny poziom na poziomie komórkowym

    Niesamowitęęęę. Normalnie Nobel za odkrywczość.
  • snakelilith 07.08.18, 12:35
    ola_fatyga napisała:

    > >Organizm prowadzi swoją własną gospodarkę wodną.
    > I nie powinien się wysuszać i wody pozbywać, ale utrzymać jej optymalny poziom
    > na poziomie komórkowym
    >
    > Niesamowitęęęę. Normalnie Nobel za odkrywczość.

    Nie niesamowite, a prawdziwe i proste. Przypominające ci, że pozbawanie się wody wiążącej glikogen nie jest niczym pozytywnym. Mięśnie tracą wtedy tonus i wyglądają jak flaki. Z biegiem niskokalorycznej diety organizm nie pozybwa się tylko ważnej dla niego wody, a nawet "zbędnych", spalających i tak skromnie wpyłwające kalorie komórek, i są to zwykle komórki mięśniowe. Co prowadzi do obniżenia metabolizmu, efektu jo-jo przy każdym odstępstwie od diety i/albo skinny fat. W ekstremalnych sytuacjach uszkodzony może zostać nawet mięsień sercowy, niewydolność serca, to najczęstsza przyczyna zgonu u anorektyczek.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 12:51
    >Z biegiem niskokalorycznej diety organizm nie pozybwa się tylko ważnej dla niego wody, a nawet "zbędnych", spalających i tak skromnie wpyłwające kalorie komórek, i są to zwykle komórki mięśniowe. Co prowadzi do obniżenia metabolizmu, efektu jo-jo przy każdym odstępstwie od diety i/albo skinny fat.

    jakie komórki mięsniowe, jakie jojo? O czym ty piszesz kobieto? Wg Ciebie w ketozie pali się mięśnie?
  • wapaha 07.08.18, 15:58
    facepalm

    Snake- bez sensu gadać z tym trollem. Mam tylko nadzieję, że inni nie nabiorą się na jej szkodliwe teorie
  • ola_fatyga 07.08.18, 16:23
    >Mam tylko nadzieję, że inni nie nabiorą się na jej szkodliwe teorie

    Najbardziej szkodliwe są Twoje teorie. Chyba Ci się juz miażdżyca zaczyna.
  • wapaha 07.08.18, 17:14
    teraz już moje ? big_grin a nie Snake ?


    A, zapomniałam . Ja jestem alterego tongue_out
  • snakelilith 07.08.18, 16:00
    ola_fatyga napisała:


    > jakie komórki mięsniowe, jakie jojo? O czym ty piszesz kobieto? Wg Ciebie w ket
    > ozie pali się mięśnie?

    Ketoza, nie ketoza, z pustego nikt nie naleje, więc jeżeli za długo przebywasz na niskokalorycznej dziecie, to tracisz mięśnie. Czego w tym zdaniu nie rozumiesz?

    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 16:24
    >Ketoza, nie ketoza, z pustego nikt nie naleje, więc jeżeli za długo przebywasz na niskokalorycznej dziecie, to tracisz mięśnie. Czego w tym zdaniu nie rozumiesz?

    Kotek, ale ja się nie glodzę...Ty nadal chyba udajesz, ze wiesz, co to ketoza
  • snakelilith 07.08.18, 16:28
    ola_fatyga napisała:

    > Kotek, ale ja się nie glodzę...Ty nadal chyba udajesz, ze wiesz, co to ketoza

    Kotek, a to nie ty pisałaś, że jesz tylko 1400kcal? Jeżeli to była inna osoba, to przepraszam, w innym przypadku nie zawracaj mi gitary.


    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga 07.08.18, 17:38
    >Kotek, a to nie ty pisałaś, że jesz tylko 1400kcal?

    Pisałam i? Nie wiesz, że inaczej działa 1400 z wiekszosci z tluszczow z białkami, i z ok. 60, 70 węglowodanów, a 1400 kalorii z węglowodanów, białek i niewielkiej ilości tłuszczy? Przy tej drugiej chodzilabym stale glodna, a przy pierwszej jestem obzarta po kokardę. Organizm jest mądry. nie bede sie opychala na sile.
  • snakelilith 07.08.18, 17:51
    ola_fatyga napisała:

    > Nie wiesz, że inaczej działa 1400 z wiekszosci z tluszczow z białkam
    > i, i z ok. 60, 70 węglowodanów, a 1400 kalorii z węglowodanów, białek i niewiel
    > kiej ilości tłuszczy?

    W tej rzeczywistości czegoś takiego nie ma. W jakiejś innej może, z alternatywnymi prawami fizyki, gdzie kalorie rozszerzają się, by pokryć konkretne zapotrzebowanie na energię może tak. Twoje subiektywne uczucie głodu czy sytości nie ma tu nic do rzeczy. Anorektyczkom też wydaje się, że jedzą za dużo.




    --
    "Szkoda mi tylko tej forumki bo jest rozsadna i zupełnie normalna choć zupełnie inna niż ja"- by bergamotka77
  • ola_fatyga