Dodaj do ulubionych

Kelner chce napiwek. Co robi emama?

25.08.18, 15:21
Zdarzylo sie wczoraj mojej znajomej, ktora przyjechala do mnie. Poszla sobie z dzieckiem do dobrej restauracji, zamowila duzo, nie byla zadowolona z obslugi (podobno restauracja pusta, ale kelnerzy nieruchawi, zupy byly zimne), z jedzenia byla zadowolona srednio (dalo sie zjesc, als bez ekscesow). Jak na restauracje z wysokimi cenami, w dobrym punkcie miasta, to slabo bylo podobno. Kolezanka prosi o rachunek, ktory wynosil akurat 26,10 euro. Ona daje 30 euro,oczekuje reszty i wtedy slyszy: "czy moze pani dac napiwek?" . Co robi emama?
Edytor zaawansowany
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 15:22
    * dzieje sie to w kraju, w ktorym kelnerzy maja umowy o.prace, czesto dosyc dobre, wird nie zyja z napiwkow
  • strasznymruk 25.08.18, 15:26
    szalona-matematyczka napisała:
    Co robi emama?

    Zwraca posiłek.
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 15:29
    Dobra alternatywa. No wlasnie kolezanka zareagowala bardzo nieasertywnie, dala napiwek, a teraz mi trula, ze jest wsciekla, ze to zrobila.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:29
    Daje 10% rachunku czyli ustalone minimum skoro jest niezadowolona.
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 15:38
    A to nie jest tak, ze napiwek daje sie jak sie jest zadowolonym?
  • jola-kotka 25.08.18, 15:47
    No nie ogolnie jest tak nieoficjalnie oczywiscie przyjete ze jesli restauracja do rachunku nie dolicza serwisu to dajesz 10% kwoty rachunku. Ja jestem za tym zeby w kazdej restauracji byl doliczany serwis bo za bledy restauracji zawsze przed gosciem odpowiada kelner czesto nie za wlasne winy. Np. To ze dania byly zimne to wina kuchni nie kelnera. Odpada problem dac , nie dac. Jak jestes zadowolona dajesz extra pomimo serwisu, nie jestes nie dajesz ale nadal sytuacja jest czysta bo doliczyli serwis .
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:53
    Serwis jest wliczony w cenę dania.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:55
    Nie. Serwis to procent od rachunku i masz w menu informacje , ze np. Doliczaja 10% serwisu.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:56
    Tylko w niektórych restauracjach, które starannie omijam za takie praktyki.
    Cena dania w restauracji zawiera obsługę.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:58
    W wiekszosci teraz tak jest.
  • ala.maciejka 25.08.18, 16:01
    Nie, w większości tak nie jest. Bywam dość regularnie by wiedzieć.
    Czasem jest uwaga, że serwis będzie doliczony przy większej grupie.
    Dla 2-4 osób niemal nigdy.
  • jola-kotka 25.08.18, 16:14
    To nie wiem do jakich ty restauracji chodzisz a raczej w jakich miastach .
  • ala.maciejka 25.08.18, 16:17
    A w różnych miastach, o Polsce oczywiście piszę.
  • mgla_jedwabna 26.08.18, 09:24
    Akurat zimne dania to może być wina kelnera, gdy kuchnia wydała ciepłe, a kelner nie zaniósł ich gościom od razu.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:50
    Zależy od kraju.
    W Polsce nie musisz dawać napiwku i jest to ok.
    W Stanach powinnaś dać, chyba, że jesteś wybitnie niezadowolona z obsługi.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:52
    W Polsce tez juz nie wypada nie dac. No ale sa na ro sposoby serwis smile.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:53
    Wypada.
    Drugiego zdania nie rozumiem, coś Ci słownik zepsuł?
  • jola-kotka 25.08.18, 15:56
    Chodzilo o to ze restauracje same sobie ten napiwek doliczaja w postaci serwisu, czyli maja sposob na takich co im " wypada" nie dac napiwku.
  • ala.maciejka 25.08.18, 16:02
    Jeżeli wymuszają to nie jest to żaden napiwek tylko cena i już.
    Napiwek, z definicji, jest dobrowolny.
  • arwena_11 25.08.18, 18:53
    Jolka - jakie restauracje? Nie spotkałam się z tym, żeby serwis był wliczany automatem. Ty kiedyś widziałaś jak się kalkuluje ceny? Bierzesz pod uwagę wszystkie koszty - a więc i pensję kelnera -czyli w cenie jest serwis.

    Co ciekawe, przed pójściem na studia pracowałam ze 2 miesiące w Pizzy Hut. Pomagałam kiedyś menadżerowi robić raporty dla amerykańskiego szefostwa. I bardzo się zdziwiłam, że na wydrukach - przy każdej sprzedanej pozycji był wyliczony "tip". Czyli cena już zawierała napiwek. My tego nigdy na oczy nie widziałyśmy tongue_out. Inna rzecz, że z napiwków wyciągałam jakieś 1,5 pensji.
  • jola-kotka 25.08.18, 22:16
    A ja widzialam, widze czesto, pizza hut to restauracja ? Nie o takich mowie. Jie wiem jak sie kalkuluje ceny w resteuracjach wiem ze w wielu doliczaja serwis .
  • madami 26.08.18, 16:06
    jola-kotka napisała:

    > W Polsce tez juz nie wypada nie dac. No ale sa na ro sposoby serwis smile.

    a kto niby dyktuje co wypada a co nie wypada?
  • ykke 25.08.18, 15:44
    jola-kotka napisała:

    > Daje 10% rachunku czyli ustalone minimum skoro jest niezadowolona.
    Ale przez kogo ustalone to minimum?
    Napiwek to dobra wola klienta.



    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • jola-kotka 25.08.18, 15:48
    Nie do konca.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:51
    Do końca.
    Jeśli w menu nie jest wyraźnie napisane, że doliczają ileś procent za obsługę to napiwek jest całkowicie dobrowolny i nikt nie ma prawa żądać czegokolwiek więcej poza cenami w menu.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:53
    Yyyy a o czym ja wyzej pisalam? Wlasnie o tym.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:54
    Pisałaś, że 10% powinno się dać.
    Ja piszę, że nie ma takiego obowiązku można nie dać.
    Serwis jest wliczony w ceny dania.
  • jola-kotka 25.08.18, 15:58
    10% powinno sie dac jesli nie dolicza restauracja serwisu. Jesli dolicza mozesz dac ile chcesz albo nie dac nic i nikt nie moze miec do ciebie pretensji.
  • ala.maciejka 25.08.18, 16:02
    A dlaczego się "powinno"? Bo co?
    Jest cena, zamawiam, płacę. Nic więcej nie muszę.
  • rosapulchra-0 25.08.18, 16:07
    Ja bym nie dała nawet tych 10%. Gdybym była niezadowolona z obsługi, to obsługa na pewno by to ode mnie usłyszała zanim doszłoby do płacenia.
    BTW, niedawno był podobny wątek, trollowi pomysłów brakuje na zajmowanie na forum przestrzeni wirtualnej?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • jola-kotka 25.08.18, 16:16
    Szalona trollem nazywasz?
  • rosapulchra-0 26.08.18, 12:19
    Naprawdę nie zauważyłaś, że to troll?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • jola-kotka 26.08.18, 21:17
    rosapulchra-0 napisała:

    > Naprawdę nie zauważyłaś, że to troll?
    >
    Nie bo dla mnie nie ma znaczenia czy troll czy nie troll istotne co pisze.
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:34
    Prosi o wydanie reszty i sama decyduje czy zostawić napiwek czy nie.
  • mdro 25.08.18, 15:41
    Grzecznie proszę o wydanie reszty.

    --
    Nie wiem, czy w moim mieszkaniu jest BARDZO gorąco, ale właśnie dwóch hobbitów wrzuciło mi przez okno jakiś pierścień (znalezione w necie)
  • joanna266 25.08.18, 15:42
    Zapłaciłabym kartą a kelner w ramach napiwku mógłby mnie w tyłek pocałować. Na odległość oczywiście.W życiu nie dam napiwku jeśli jestem niezadowolona...

    --
    gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile
  • jola-kotka 25.08.18, 15:51
    Placac karta tez jest mozliwosc dania napiwku i tez mozesz zostac zapytana czy dasz.
  • joanna266 25.08.18, 15:54
    Wiem smileAle wtedy po prostu mówię że nie a nie czekam z wyciągnięta ręką na resztę winkTak wolę.

    --
    gdybyś mówił językami ludzi i aniołów a internetu byś nie miał..smile
  • ala.maciejka 25.08.18, 15:55
    Też tak wolę, płacę kartą a jak chcę zostawić napiwek to zostawiam gotówkę.
  • bi_scotti 25.08.18, 16:01
    Chyba bym sie rozesmiala. Nie zlosliwie tylko z takiego, bo ja wiem, zaskoczenia. Bo to bylby dla mnie pierwszy w zyciu raz gdy kelner sie tak bez ogrodek upomina o tip. Zapewne jak ktos wyzej, poprosilabym (grzecznie) o reszte i zostawilabym 90 centow jako forme "nauczki".
    A tak w ogole to ja raczej generous jestem i daje w kazdym kraju, niezaleznie od tzw. local customs - jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby kelner zaprotestowal i w ramach protestu nie wzial tip big_grin Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 18:50
    Bi, tez mi to przyszlo przez mysl, doliczyc te 90centow i zaplacic 27 euro, ewentualnie z uszczypliwym.komentarzem.
  • biala_ladecka 25.08.18, 19:42
    Nie dać napiwku, jeżeli obsługa jest słaba to jedno, ale takie buraczane zagrywki to już poniżanie.

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • bi_scotti 25.08.18, 22:13
    biala_ladecka napisała:

    > takie buraczane zagrywki to już poniżanie.

    Kwestia interpretacji. U nas przyjetym jest, ze gdy sie nie jest zadowolonym z serwisu to sie zostawia np. 10 centow tip. Clear message dla obslugi, ze sie nie postarali. Nie chodzi o ponizanie tylko o lekcje to the point. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • biala_ladecka 25.08.18, 23:33
    Nie, to nie jest kwestia interpretacji. Jezeli obsluga nie otrzymuje napiwku to zdaje sobie sprawe, ze cos poszlo nie tak. To nie debile.

    --
    I'm a fountain of blood
    In the shape of a girl
  • fuzja-jadrowa 26.08.18, 10:28
    > A tak w ogole to ja raczej generous jestem i daje w kazdym kraju, niezaleznie od tzw. local customs - jeszcze mi sie nie zdarzylo zeby kelner zaprotestowal i w ramach protestu nie wzial tip

    Mnie sie zdarzylo, ze na Tajwanie kelnerka wybiegla za mna na ulice z pozostawionym napiwkiem w reku. Myslala, ze zapomnialam zabrac pieniedzy. Ogolnie tam gdzie zostawianie napiwkow nie jest przyjete, napiwkow nie daje.
  • arwena_11 25.08.18, 18:57
    Jeden raz w życiu widziałam możliwość doliczenia napiwku do płatności kartą - było to ponad 18 lat temu w Kazimierzu.
    Nigdy więcej się z tym nie spotkałam. Na pytanie, czy można doliczyć napiwek do zapłaty kartą - słyszałam, że nie ma takiej możliwości.
  • bi_scotti 25.08.18, 22:08
    arwena_11 napisała:

    > Jeden raz w życiu widziałam możliwość doliczenia napiwku do płatności kartą

    U mnie to standard od kilku dobrych lat. Masz opcje doliczyc % albo wybrana ilosc $$$. Gdy knajpa porzadna, wole tak, bo wierze, ze tym sposobem tip zostanie podzielony na cala obsluge lacznie z kuchnia. Cheers.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • minerallna 26.08.18, 01:30
    To rzadko musisz chodzić po knajpkach w PL. W większości na terminalu można dodać napiwek, w różnych procentach a nawet mówię- np:15 zł dla Pani/ Pana i da się. Jak to sobie później rozliczają to już nie moja sprawa.


    --
    http://supergify.pl/images/stories/impreza/tany/ballo011.gif
  • arwena_11 26.08.18, 10:49
    Chodzę. Zawsze staram sie mieć jakieś drobne - ale czasami nie mam i wtedy słyszę, że nie ma takiej możliwości.

    Ale może ma na to wpływ to co napisała Bi_scotti, czyli że wtedy napiwek nie jest dla kelnera a dla wszystkich.

    Taki rozdział napiwków sprawia, że kelnerom nie chce się starać. Jak mówię - mając 19 lat pracowałam w PH. Z napiwków miałam średnio 1,5-2 pensji. Kiedyś jakiś manager wpadł na pomysł, żeby zbierać napiwki ( kelnerki i kierowcy ) i dzielić na wszystkich. Nie przeszło. Kuchnia miała większą stawkę godzinową niż my - bo właśnie nie mieli napiwków.
  • koronka2012 02.09.18, 16:53
    arwena_11 napisała:

    > Jeden raz w życiu widziałam możliwość doliczenia napiwku do płatności kartą - b
    > yło to ponad 18 lat temu w Kazimierzu.

    Ależ jest, tylko nie wszyscy widać wiedzą jak to obsłużyć w terminalu.
  • gryzelda71 25.08.18, 17:36
    Dokładnie.
  • lot_w_kosmos 25.08.18, 17:20
    W wielu knajpach jest info w menu, że od peqnej sumy, dajmy na to 200 zl, automatycznie naliczany jest napiwek w wysokości 10%.
    We Włoszech też jest to powszechne.

    Ja mam chyba szczęście do ludzi, bo mi się tacy kelnerzy nie trafiają. Zawsze chcę dać napiwek, nikt nie musi na mnie wymuszac.
    A może to ja jestem miła dla ludxi i oni dla mnie, tak zwyczajnie?
  • profes79 26.08.18, 11:06
    Ok, ale to masz jasną informację, że masz doliczaną opłatę za serwis od pewnej kwoty rachunku albo od pewnej ilości osób.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • profes79 26.08.18, 11:12
    I taka opłata jest wtedy normalnie doliczana do rachunku i masz ją na paragonie.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • katja.katja 25.08.18, 17:24
    Z dzieckiem nie chodzi się do dobrych restauracji tylko rodzinnych.
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 18:57
    Ona jest tu z wizyta, jako turystka. Zobaczyla ladna restauracje,.to weszla. Dziecko jest duze. Je wieder niz matka.😁
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 18:57
    *wiecej
  • grrru 25.08.18, 19:17
    Co to jest restauracja rodzinna?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 25.08.18, 19:52
    Nie elegancka, bez obrusów, z kącikami i przewijakami dla bachorów, pomogłam?
  • grrru 26.08.18, 10:03
    Mc Donald to bar szybkiej obsługi a nie restauracja.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 26.08.18, 11:46
    A mowa o McDonaldzie?
  • grrru 26.08.18, 13:11
    Bez obrusów to jakiś fastfood a nie restauracja

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 26.08.18, 13:28
    Są restauracje bez białych obrusów, zwykle rodzinne.
  • grrru 26.08.18, 15:32
    Jadłodajnie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • katja.katja 27.08.18, 19:46
    Rodzinne.
  • asia06 26.08.18, 16:35
    Nie słyszałam o przeijakach dla bachorów! Jakaż pogarda dla drugiego, słabszego człowieka.
  • wispar1 25.08.18, 17:33
    W niektórych krajach napiwek jest obowiązkowy. Np włochy - ok 2 euro od każdej OSOBY przy stoliku ...
  • bi_scotti 25.08.18, 17:38
    wispar1 napisała:

    > W niektórych krajach napiwek jest obowiązkowy.

    Co to znaczy "obowiazkowy"? big_grin Jesli nie dasz, to kelner wezwie policje, czy jak? C'mon, obowiazkowo to musisz zaplacic za serwis zgodnie z cenami, z ktorymi mozna sie zapoznac przed byciem obsluzonym. Jesli service jest wliczony/uwzgledniony, no to nie ma sprawy, jest wpisany w rachunek. Ale wszelkie extras jak tips, no to juz wylacznie dobra wola (lub jej brak) klienta. Life.


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • szalona-matematyczka 25.08.18, 18:55
    We Wloszech jest tzw. coperto, za nakrycie stolu i jakies paluszki coperto jest obowiazkowe. To pulapka dla turystow. Kiedys z mezem usiedlismy krociutko w kawiarence we Wloszech by wypic kawe. Tylko kawe, bo chcielismy isc dalej. I za dwie zwykle kawy w zwyklej kawiarence zaplacilismy dobre 10 euro, bo doliczyli nam do cen kaw tez coperto (x 2, bo dwie osoby byly). Jak nie chcesz placic coperto (obowiazkowe!) to widzac kelnera idacego z paluszkami itp. nalezy powiedziec "no coperto".
  • joanna05 25.08.18, 19:28
    Nie. Wtedy na kawę nie należy usiąść przy stoliku, tylko wypić na stojąco (ew. na stołku barowym) przy barze. Nic nie doliczą. Generalnie spotkałam się we Włoszech nawet i z 3 różnymi cenami - kawa/ posiłek przy barze (najtaniej), przy stoliku (zawsze z coperto) i przy stoliku na ulicy (bo niby widok dobry). Tylko to trzeba wcześniej mieć obcykane wink
  • grrru 25.08.18, 19:30
    A gdyby w Polsce właściciel knajpy oczekiwał, żeby ludzie "mieli obcykane' to nazwaliby go Januszem biznesu

    --
    Nadal jem gluten smile
  • joanna05 25.08.18, 19:48
    Eeee tam, oni mają takie zróżnicowanie cen wpisane zwykle w menu. Tylko trzeba do niego zajrzeć zanim się przysiądzie i tę kawę zamówi. W Paryżu chyba też się z czymś takim spotkałam, z 3 poziomami cen za kawę na pewno (ale to nie są jakieś ogromne różnice).
  • zasiedziala 25.08.18, 19:58
    To ja jeszcze dodam, że to nie są żadne pułapki na turystów. Włosi mają cały swój kodeks związany z jedzeniem i gastronomią i w głowach im się nie mieści, że można robić inaczej (przynajmniej tym bardziej konserwatywnym). Dla turystów to często czarna magia, ale nie przeszkadza to ani Włochom w trzymaniu się swoich zasad ani turystom w odwiedzaniu tego kraju.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • joanna05 25.08.18, 21:23
    zasiedziala napisała:

    > To ja jeszcze dodam, że to nie są żadne pułapki na turystów. Włosi mają cały sw
    > ój kodeks związany z jedzeniem i gastronomią i w głowach im się nie mieści, że
    > można robić inaczej (przynajmniej tym bardziej konserwatywnym). Dla turystów to
    > często czarna magia, ale nie przeszkadza to ani Włochom w trzymaniu się swoich
    > zasad ani turystom w odwiedzaniu tego kraju.
    Dokładnie tak. Co nie zmienia faktu, że cudzoziemiec może być - i bywa - często zbity z tropu takimi cennikami w zależności od miejsca w lokalu.
    >
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 10:31
    We Wloszech sa restauracje dla turystow, gdzie trzeba sie trzymac za kieszen a i obsluga potrafi byc leniwa i jedzenie przecietne. Sa we Wloszech restauracje dla tubylcow (najczesciej daleko od szlakow turystycznych) i tam. jest taniej, bez zmuszania do napiwkow a i jedzenie czesto lepsze. My bylismy kiedys w restauracji dla turystow, sami tubylcy i my, wlasciciel restauracji bardz o negatywnie wypowiadal sie o restauratorach zdzierajacych pieniadze z turystow.
  • zasiedziala 26.08.18, 10:39
    Mieszkałam w tubylczej mieścinie,w której turysty nie uświadczasz i zwyczaje były dokładnie te same co w kurortach. Espresso bez siadania -60-70 centów, z siadaniem -1eur.

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 10:34
    Joanno, mozna usiasc przy stoliku, ale stolik jest wtedy nienakryty (to nie musi byc stolik przy barze). Coperto to oplata za nakrycie stolu, polozenie jakis paluszkow itp.
  • grrru 25.08.18, 19:13
    Nie znoszę namolności i bezczelności. Odpowiadam: nie, bo próba wymuszenia napiwku sprawia, że nie mam ochoty go dać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • profes79 25.08.18, 23:14
    Jeżeli kelner domaga się napiwku to bezwzględnie domagam się wydania reszty. Przypadek taki zresztą miałem raptem raz, jak w podrzędnej knajpce w Warszawie usiedliśmy wieczorem na piwo, jakąś przekąskę itd. i kelnerka bezczelnie dopisała napiwek długopisem na rachunku. Dostałą wyliczoną co do grosza kwotę a jak wyskoczyła z pretensjami to usłyszała, że jak jej się nie podoba może wezwać policję i ciekawe co oni powiedzą na taki kant. Spuściła z tonu.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • misterni 25.08.18, 23:29
    Proszę o wydanie reszty. Napiwek płacę tylko wtedy, kiedy jestem zadowolona z obsługi, czyli na ogół przeważnie. Ale w przypadku, gdy kelnerzy olewają swoją pracę, a posiłki są takie sobie, oczekuję rozliczenia co do grosza.

    --
    Wszystko można, co nie można, byle z wolna i ostrożna.
    Misterni
  • minniemouse 26.08.18, 03:00
    I tak powinno byc. u nas czyli Pln Am napiwki to rzecz normalna - daje sie, ale w przypadku kiepskiej obsulgi/ jedzenia tez nikt normalny by nie dal. bo za co? za niechlujstwo i lekcewazenie klienta? come on...

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Czy pozdrawiac z balkonu?
    Savoir Vivre Głuchych
  • mikams75 26.08.18, 11:27
    w Am Pn kelnerzy zazwyczaj nie maja pensji jak w Europie tylko ich dochod to napiwki, ktorymi zreszta musza sie podzielic z reszta obslugi.
  • minniemouse 27.08.18, 00:38
    mikams75 napisała:
    > w Am Pn kelnerzy zazwyczaj nie maja pensji jak w Europie tylko ich dochod to na
    > piwki, ktorymi zreszta musza sie podzielic z reszta obslugi.


    yyyyy tam, co kraj to lobyczaj panocku.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/c025.gif
    Czy pozdrawiac z balkonu?
    Savoir Vivre Głuchych
  • jusytka 26.08.18, 07:07
    A czy to wina kelnera, że jedzenie jej nie pasowalo?

    --
    ***Gwiazdy 2001*** - miejsce spotkań dla rodziców młodzieży w wieku licealnym
    Austria - miejsce spotkań dla pasjonatów tego kraju
  • mail-na-gazecie 26.08.18, 09:19
    Zostawiam 30 euro i wychodzę. To nie majątek 4 euro.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 10:37
    Napiwek to 10% rachunku. Wiec przy rachunku 26,10 euro to by bylo okolo 2,6euro. 4 euro to stanowczo za duzo, troche taka pokazowa, "a co mi tam, jestem bogaty".
  • mail-na-gazecie 26.08.18, 16:29
    Napisałam, co bym zrobiła. O taką kwotę nie ma co się kłócić zwlaszcza przy dziecku. Wiadomo, że podróżując trzeba mieć rezerwę.
  • joa66 26.08.18, 10:40
    Restauracja w centrum Berlina z wysokimi cenami i rachunek 26,10 euro na dwie osoby, które zamówiły dużo??
  • mikams75 26.08.18, 11:25
    to samo chcialam napisac! watek wisi od wczoraj, ematka taka bogata i swiatowa a tylko joa zauwazyla absurd?
  • zasiedziala 26.08.18, 11:58
    Dopiero joa napisała, że restauracja była w centrum Berlina, to jak ktoś miał ją wyprzedzić? big_grin

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • mikams75 26.08.18, 12:19
    Ale bylo, ze dobra restauracja z wysokimi cenami, w dobrym punkcie miasta. To wystarczy, zeby dojsc do takich wnioskow pomijajac Berlin.
  • zasiedziala 26.08.18, 12:25
    Ja się w Neapolu obżerałam za 10 eur i to już w trattorii, a nie tam pizzerii jakiejś, więc dla mnie 26 eur to dużo wink

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • mikams75 26.08.18, 12:45
    nie upieram sie, ze sie za tyle zjesc nie da, ale ona zamowila duzo. Duzo to dla mnie przystawka, danie, deser, cos do picia. W drogiej restauracji w chodliwym punkcie bedzie to kosztowac znacznie wiecej.
  • joa66 26.08.18, 14:07
    Ależ ja nie wątpie, że nawet w Berlinie da się najeśc po kokardę i za 10 euro. Problem w tym, że autorka napisała, że była to restauracja z wysokimi cenami smile
  • snakelilith 26.08.18, 14:22
    I ten upierdliwy kelner do tego. wink Faktycznie "dobra restauracja". Nie bardzo wiem, kto w ten bzdety wierzy.
  • zasiedziala 26.08.18, 14:22
    Może w restauracji z wysokimi cenami zamówiła to co najtańsze? A może po prostu 13 ojro za posiłek (zakładając, że dziecko zjadło tyle co dorosły), to dla tej koleżanki wysokie ceny. Tego nie wiemy, więc mało kto na to zwrócił uwagę - taka jest moja koncepcja wink

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • joa66 26.08.18, 14:44
    Moja koncepcja jest taka, że to autorka mieszkająca w Berlinie napisała restauracja o wyskokich cenach i to w kontekscie oczekiwan (w tym napiwkowych).. Stąd zaskoczenie - nie znam Berlina dobrze, ale za posiłek w restauracji w dobrym miejscu o ŚREDNICH cenach płaciłam około 30 euro (np kiełbasa z salatką ziemniaczaną, strudel, herbata, woda) za jedną osobe. Ciekawa jestem rekomendacji restauracji z wysokimi cenami z 2 dużymi posiłkami za 26 euro w sumie. Może kiedyś skorzystam.
  • snakelilith 26.08.18, 15:43
    W lepszej restauracji przystawka kosztuje kilkanaście euro, a danie mięsne, czy ryba w okolicach 18-30 euro. W średnich danie kosztuje 10-15 euro, przystawka kilka euro. Więc 26 euro na dwie osoby odliczając 2 napoje za jakieś 1,50-3 euro, to około dychy za talerz. To nie jest dużo, ale Berlin nie jest też specjalnie drogim miastem, więc niewykluczone, że okolicach godziny luchowej tyle tam można za całkiem dobry posiłek (bez zupy i przystawki) zapłacić. O zamawianiu "dużo" nie ma jednak mowy, chyba, że mówimy bardzo tanim Chińczyku i tam faktycznie obsługa pracująca na czarno może żyć z napiwku.
  • rosapulchra-0 26.08.18, 12:25
    Też czekałam aż ktoś się zorientuje, że troll robi ludzi w konia. Ale co się dziwić? Napisałam posta o jednej Polce, która ma jedno dziecko i chwali program 500+. Tylko jedna osoba przeczytała post startowy ze zrozumieniem i zauważyła, że ta moja znajoma 500+ nie pobiera.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • agnieszka_kak 26.08.18, 11:43
    Place karta, zawsze wbijaja do terminalu dokladnie tyle, ile jest na rachunku. Do restauracji, gdzie doliczaja obowiazkowa oplate za serwis, raczej nie chodze. Jak jestem zadowolona to zostawiam napiwek (wtedy w gotowce), jak nie to nie.
  • vitreous 26.08.18, 16:19
    Mam tak jak Ty. Jeśli jest wymuszony napiwek to po prostu rezygnuję przed zamówieniem, jeśli serwis próbuje wymusić po, to stanowczo odmawiam.
  • volta2 26.08.18, 13:31
    nam w wiedniu kelner podsunął rachunek do zpłacenia razem z długopisem, byśmy dopisali wysokość napiwku dla niego.

    ale - jedzenie było bardzo dobre, obsługa bez zarzutu, więc mąż dopisał, ale dopisał bardzo skromną kwotę nijak przystającą do 10% rachunku. poprawiłam ją grubiej na nieco wyższą i jak pan przyszedł z terminalem to po prostu podziękował, my obiecaliśmy że następnym razem też zajrzymy do nich bo warto. i tyle.
    była to sytuacja z gatunku wymuszająca zostawienie napiwku nawet gdyby można się do czegoś przyczepić,bo pewnie głupio by było dopisać 0 czy 1 euro?
  • astrum-on-line 26.08.18, 14:45
    Hm... Dobra restauracja z wysokimi cenami, dużo zamówione i rachunek 26 euro? Sorry, ale a jakim kraju strefy euro to się dzieje? Bo 20 euro to się płaci za dwie kawy i dwa pucharki lodów. Za 26 euro to sobie można zjeść dwa kebaby z frytkami i kolą. W takim sobie tureckim kebabie a nie dobrej restauracji.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 16:20
    Dobra restauracja w Niemczech, to akurat nie znaczy, ze pizza kosztuje 20 euro. Dobra to znaczy nie McDonald's czy KFC, ale taka z kelnerami, stolikami z obrusem i talerzami a nie plastikowymi kubkami.😁 Taka, ktora powinna miec klase, a nie kelnerzy obrazeni. Niezaleznie od cen, w restuaracji oczekuje sie jednak kultury od strony kelnerow. Wiem, ze byli we 2, zamawiali zupe , pizze, napoje. Zupa to moglo byc juz okolo 4-5 euro, pizza kosztuje tu od 7 euro wzwyz w restauracji, napoje bezalkoholowe od 2-2,5 euro. Myslicie naprawde, ze w restauracjach niemieckich placi sie 30 euro za kawe? Emamy, a takie nieobyte...Astrum, ja w mojej ulubionej kawiarni, eleganckiej i z dobra mila obsluga w dobrej dzielnicy place za wypasiony puchar lodowy juz od ok. 6 euro (sa porcje dla dzieci od 3,50 euro), kawa czarna z tego co pamietam to tak ok. 2,3 euro, oczywiscie kawa latte itp. drozej. Sok dla dziecka 2,5 euro. Wiec , powiedzmy, ide z 1 dzieckiem i kupuje puchar lodowy dla mnie i dziecka oraz kawe i sok, to.place tak.okolo: 6+3,5+2,3+2,5=14,30 euro, czyli do 26 euro to daleko. W Niemczech nie jest tak drogo, jeszcze porownujac do pensji niemieckiej. T o wlasnie w.Polsce jest drogo, porownujac do pensji polskicb.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 16:25
    I jeszcze w tej kawiarni jak sie przychodzi z dzieckiem, to dzieci dostaja jakies male prezenciki (jakies male figurki, zabawki, bransoletki). Kiedys jak chcialam zaplacic ,.to nie.policzyli za soki dla dzieci, mowiac, ze to oni oplacaja jako prezent. I zawsze sa mili.
  • joa66 26.08.18, 16:26
    Nie, to TY napisałaś, że to była restauracja o WYSOKICH cenach smile

  • joa66 26.08.18, 16:30
    Jak na restauracje z wysokimi cenami, w dobrym punkcie miasta,

    Może po prostu wyjasnij czym jest wysoka cena w restauracji w Berlinie w dobrym punkcie.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 16:32
    Nie byly to ceny z McDonalds.😁wyjasnilam?
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 16:33
    I akurat nie pisalam o Berlinie. Nie pisalam tez o Monachium, zeby bylo jasne.
  • joa66 26.08.18, 16:42
    a to sorry, myślałam, że mieszkasz w Berlinie a koleżanka przyjechała do Was.
  • joa66 26.08.18, 16:45
    a tutaj krótki link do cen w restauracjach o wysokich cenach. smile
  • joa66 26.08.18, 16:47
    www.tripadvisor.co.uk/Restaurants-g187323-Berlin.html
  • joa66 26.08.18, 16:40
    Nie. W dalszym ciągu nie wiem czym są dla Ciebie te wysokie ceny. Na razie wynikają, że moje "średnie" są wyższe niż Twoje "wysokie". A celowałam raczej w średnie, bo na te z wysokimi cenami raczej szkoda mi było pieniędzy. Pamiętam zwłaszcza tę salatke ziemniaczana itd. bo byłam sama, całkowicie skupiona na jedzeniu i szukałam restauracji, ktora mi zaoferuje "niemieckie jedzenie" w miarę przyzwoitej cenie. A jeżeli znasz fajne miejscówki to poleć albo odradź.
  • agnieszka_kak 26.08.18, 18:58
    Kiełbasa z sałatka ziemniaczana nie kosztuje 30 euro, bez przesady... Znajdź jakiś biergarten...
  • joa66 27.08.18, 08:03
    A owszem kosztuje (plus strudel, herbata). Restauracja a la warszawski Zapiecek w dobrym punkcie Berlina. (niestety nie pamiętam nazwy a szkoda, bo gdyby była okazja to bym tam wróciła) I wierzę, że można taniej, ale ja nie mialam czasu na szukanie taniej, dobrej, niemieckiej - miałam X czasu w X miejscu, przeanalizowałam menu kilku restauracji w okolicy i "moja" była średnia cenowo. W tych o wysokich cenach nie bylo szans, żeby zjeść dużo (i napic się!) za +/- 13 euro za osobę.
  • vitreous 26.08.18, 16:35
    joa66, Berlin jest cenowo tańszy od Warszawy.
    Jeśli autorki koleżanka zamówiła 2 zupy, to wychodzi po 13 euro. To bardzo dużo by było dla mnie. 5 euro za zupę to dla mnie dużo.
  • joa66 26.08.18, 16:41
    dżizas - ja nie porównuję Belrina do Warszawy.
  • vitreous 26.08.18, 16:50
    Dzizas. Cały wątek ma odniesienia do Berlina zanim autorka zaprzeczyla.
    Chodzi o to, że tam się zje taniej niż w takiej Wawie, gdzie większość śmiem twierdzić wie, jakie są ceny.
    Dzizas kiedy to ludzie nauczą się zachowywać.
  • joa66 26.08.18, 16:56
    Zje się taniej - ok. To skąd się nagle wzięły "wysokie ceny" wg autorki? (i wg mojego doświadczenia nie zje się taniej niż w Warszawie, ale to nie jest akurat tematem wątku)
  • joa66 26.08.18, 16:58
    Kończąc - ponieważ autorka odmawia komentarza na temat czym są te wysokie ceny "u niej" , dalsza dyskusja w tym podwątku nie ma sensu.
  • snakelilith 26.08.18, 17:30
    Wysokie ceny to może mieć na przykład Kampinski. Cennika znaleźć nie potrafię, ale mają coś w rodzaju promocji weekedowej i wtedy 4 daniowe menu kosztuje na osobę 49 euro. Bez picia. Pierwsze danie marynowany arbuz z serem kozim przybrany kwatem z kopru, drugie danie biała zupa- piana z pomidora, z olejem z bazylią i parmezanowym paluszkiem, trzecie danie stek z grilla, z fasolka szparagową jako cassoulet, do tego jakaś tam orkisz i gruszka. Deser, trio z owoców pestowych (śliwka, mirableka i brzoskwinia) cokolwiek to oznacza. A inna restauracja w tym hotelu zaprasza na popołudniowy Brotzeit w niedzielę w godzinach 17-19, czyli coś w rodzaju bufetu z własnoręcznie upieczonym chlebem z wędliną i serem za 13,50 euro od osoby, 0,5 wina jabłowego inclusive.
  • rosapulchra-0 26.08.18, 18:22
    A teraz z restauracji zrobiła się kawiarnia:
    Re: Kelner chce napiwek. Co robi emama?
    szalona-matematyczka 26.08.18, 16:25
    I jeszcze w tej kawiarni jak sie przychodzi z dzieckiem, to

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 19:06
    Rosa, nie rozumiesz co napisalam? Wcale mnie nie dziwi. Widac, ze masz duze braki intelektualne. Zadanie domowe: przeczytaj moje posty jeszcze raz.
  • sasanka4321 26.08.18, 17:31
    >Dobra to znaczy nie McDonald's czy KFC, ale taka z kelnerami, stolikami z obrusem i talerzami a nie plastikowymi kubkami.<

    Aaach, to cos takiego jak u mnie bar "Dworcowy". Sa stoliki, sa obrusy, jest pani kelnerka. Mielony z ziemniakami, surowka z kapusty i zupa kosztuje cos okolo 12 zl. Najesc sie tym mozna calkiem porzadnie. No i w sumie jest to centrum miasta. No i nasza kelnerka "ma klase", w przeciwienstwie do tego buca w niemieckim odpowiedniku naszego "Dworcowego". Masz racje, szalona-matematyczko wink
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 19:04
    Widzisz, nawet w Dworcowym kelnerka jest lepiej wychowana.😁 O to mi chodzilo, ze niezaleznie od cen, kelner zadajacy napiwkow to buc i cham.
  • vitreous 27.08.18, 00:47
    Sasanka4321, jakże żałuję, że przeczytałam Twoją wypowiedź. Teraz jedyne o czym marzę, to mielony z kapustą.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 16:31
    Astrum, nie jadam kebabow,ale spojrzalam sobie w internecie,ze kebaba kupisz juz za 3,5-4,5 euro. Cola (mala) to tak okolo 2,5 euro. Frytki (porcja ) od 2 euro. Wiec 2 kebaby z frytkami (2 porcje) i 2 cole to: okolo 14 euro dla dwoch osob. Wiec to daleko do 26 euro.
  • astrum-on-line 26.08.18, 19:52
    Matematyczko, ja mieszkam na codzień w Niemczech, więc wiem jakie są ceny w restauracjach i mniej więcej się orientuje, jak są ceny w innych krajach strefy euro. Napisałaś, że znajoma z dzieckiem udała się do dobrego, drogiego lokalu i zamówili tam dużo. No to do siebie nie pasuje.
    Oczywiście, są knajpki z obiadami, gdzie zestaw dnia kosztuje 6 - 7 euro, ale nikt nie nazywa tego dobrą, drogą restauracją. I tyle.
    Acha, według twojego matematycznego wyliczenia za dwa kababy, dwie porcje frytek i dwie kole zapłaciliby conajmniej 17 euro a nie 14 Pasuje trochę poćwiczyć dodawanie. A z kelnerem wymuszającym napiwki się w Niemczech nie spotkałam nigdy. Ja akurat z tych, które napiwków raczej nie dają, więc ktos by się kiedyś upomniał.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 20:01
    A mnie wyszlo 16 euro.😁 P.S. Na co dzien.
  • agnieszka_kak 26.08.18, 18:57
    Czyli ta dobra restauracja to pizzeria, a wysokie ceny to 7 euro wzwyż za pizze. W ogóle nie czuła bym się w obowiązku napiwkowania, jeśli zupa zimna a obsługa powolna. Serwisu w takich miejscach też nie doliczaja automatycznie.
  • szalona-matematyczka 26.08.18, 19:01
    Agnieszko, to byla restauracja wloska w Niemczech, gdzie oferowano nie tylko pizze, ale i inne wloskie potrawy.
  • snakelilith 26.08.18, 20:25
    szalona-matematyczka napisała:

    > Agnieszko, to byla restauracja wloska w Niemczech, gdzie oferowano nie tylko pi
    > zze, ale i inne wloskie potrawy.

    No i co z tego, że podawano? Prawie w każdej pizzerii podaje się także makarony i podobne dania. To nie świadczy w ogóle o jakości. Wręcz odwrotnie, tzw. nobel Italiener, czyli włoska restauracja wysokiej jakości nie ma na karcie prawie nigdy pizzy, która uchodzi za jedzenie do ręki, a nie jako danie obiadowo-kolacyjne. Tam podaje się też pastę, czyli makaron, w porcjach na przystawkę przed daniem głównym składającym się z mięsa albo ryby z warzywami. I bardzo wątpię, że szanujący się Włoch bierze za posiłek składający się z więcej niż z jednego dania na dwie osoby z napojami poniżej 30 euro. Już tylko sałatka, czy talerz antipasti może kosztować 8-15 euro.
  • szalona-matematyczka 27.08.18, 18:47
    Szanujacy sie Wloch je sama pizze lub tylko paste, do tego dobre wino, i ma w pewnej czesci ciala, ze statystyczny Polak nazre sie golonki, przegryzie kaszanka,.zje do.tego ziemniaki i bigos, i zapije to tanim piwskiem.
  • katja.katja 27.08.18, 19:46
    Potwierdzam. Praktycznie w każdej pizzerii tam gdzie mieszkam oprócz pizzy jest też w menu makaron.
  • anorektycznazdzira 27.08.18, 19:36
    Grzecznie mówię, że nie i bardzo możliwe, że podaję spokojnie dlaczego nie. Jestem w stanie zrobić to bez focha w głosie, spokojnie i życzliwie. Płacić nie zamierzam.

    Nie mam nic przeciwko napiwkom za dobrą obsługę, bywało, że zostawiałam dla kelnera banknot po opłaceniu głównego rachunku kartą. Za badziewiarską obsługę nie widzę powodu dopłacać.

    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • partachun 02.09.18, 05:31
    Myślę, że odpowiedź zależy od tego jak opłacani są kelnerzy. W USA, gdzie mieszkam, kelner zarabiał ze dwa dolary na godzinę. To wogóle prawie nic. Zwyczaj utarł się, że kelnerowi dawało się 15 % wysokości rachunku. Ostatnio pozostawia się nawet 20 %. Wogóle obsługa w restauracjach niewiele zarabia i wziąłbym to pod uwagę przy płaceniu rachunku. W pewnych zawodach pracownicy są zwyczajowo wspomagani przez klientów i bezpardonowo nie odmawiałbym im napiwku.
  • tomtg123 02.09.18, 18:37
    Też macie problemy... Jak nie chcę, to nie daję napiwku, czyli prosta i oczywista odpowiedź brzmi: nie, nie dam panu napiwku.
    I tyle, koniec tematu.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka