Dodaj do ulubionych

Syn jest nieszczęśliwy a ja rozczarowana szkołą

06.09.18, 09:15
Syn lat 7, tegoroczny pierwszak. Mamy dramat rano z posłaniem dziecka do szkoły, i rozumiem dlaczego, ale nie wiem jak mu pomóc.
Kiedyś pisałam tutaj o tym, że moje dziecko nie dostało się do klasy sportowej. Dostali się za to wszyscy jego koledzy... Ci, z którymi się przyjaźni, bawi na osiedlu, każdy jeden się dostał, tylko on nie.
W klasie, do której dostał się syn, jest mało chłopców, a ci którzy są, już znaleźli sobie "tą drugą połówkę", jak zdążyłam zauważyć. Syn nie jest dzieckiem wycofanym, czy jakimś odludkiem, jest żywym, kontaktowym chłopcem. Codziennie w tej cholernej szatni spotyka swoich kolegów z podwórka, którzy razem idą do tej klasy sportowej, jak jest z nimi, to szaleje, bawi się, wygłupia, jednym słowem - jest szczęśliwy.
Niestety, koledzy odchodzą, a on jak na skazanie idzie do nowej klasy. I ja to widzę, choć zachęcam go, by z spróbował z kimś znaleźć kontakt, to widzę, że dziecko potrafi mu odpowiedzieć, że "będzie szło w parze z innym kolegą".
I jak nic nie mogę zrobić, max. liczba dzieci w oddziale sportowym to 25, i tyle jest, nie mogę go przepisać. Mogę tylko złożyć podanie o ew. przeniesienie, gdyby zwolniło się miejsce, ale to się bardzo rzadko zdarza.
W ogóle jestem rozczarowana szkołą, tym co miało być, a czego nie ma. Miał być klub szachowy - ze względu na rozgrywki polityczne z byłym dyrektorem, klubu nie ma. Jakiekolwiek zajęcia dodatkowe w szkole po lekcjach - nie ma. Jest tylko świetlica.
Mam pisać pismo i cisnąć dyrekcję o zajęcia szachowe dla młodszych dzieci, żeby cokolwiek zorganizowali mamy w klasie pisać pismo i zbierać podpisy, żeby od 2 klasy mogli mieć basen, o wszystko pisma, pisma, pisma.
Chciałabym poprawić sytuację w szatni przed lekcjami (widziałam, że pierwszaki w dzikim w tłumie nie potrafią znaleźć wychowawczyni) , bo jest straszliwy chaos i pierwszaki totalnie są zagubione wśród dziesiątek dzieci i rodziców pchających się w ścisku - klasy 1 mają na środku korytarza w szatni ustawiać się i czekać na nauczycielkę, która zabierze ich do klasy. - zaproponowałam inne rozwiązanie nauczycielce, oczywiście zostałam z pomysłem odesłana do dyrekcji.
Jeśli chodzi o sytuację ze szkołą, czuję się jak najbardziej czepialska matka świata. Jeśli chodzi o sytuację z synem, czuję się jak wyrodna matka.

A teraz proszę o kubeł zimnej wody na łeb od ematek tongue_out

Edytor zaawansowany
  • arwena_11 06.09.18, 09:21
    A to państwowa szkoła czy prywatna? Bo basen w 2 klasie w państwowych szkołach to obowiązkowy jest, jeśli się nie mylę?

  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:26
    Państwowa.
  • mojamiloscprzeogromna 07.09.18, 09:43
    W państwowej basen jest w II klasie. Dziwne, że musicie zwrócić się o to na piśmie.
    Przyznam, że miałam podobną sytuację, a tym, że syn przyszedł do I klasy (7 lat temu wprawdzie) jako jedyny, który nie chodził do zerówki przyszkolnej. Chłopców wraz z moim dzieckiem było 5 w klasie, więc przez 3 lata widziałam rozterki mojego dziecka. W czwartej i piątej hermetyczna grupa nadal miała się w najlepsze, ale dzieci dochodziły do klasy i działo się coraz lepiej, dzieci mają przerwy wspólne, świetlicę i jeszcze jedno - szybko kończą lekcje np 11.30 lub maks. 12.30.
    Wiem, że Ci ciężko i że empatia potrafi rozedrgać rodzica, ale ... Ja na przykład bardzo żałuję, że od razu nie zabrałam dziecka z tamtej podstawówki tylko dopiero od 7 klasy. A tak po rodzicielsku Ci powiem: słuchaj dziecka i obserwuj szkołę, klasę, przy tym bądź odważnym rodzicem i nie bój się przepisać dziecka do innej szkoły. Ja się bałam, a niepotrzebnie.
  • 35wcieniu 06.09.18, 09:28
    Obowiazkowy basen?!
  • arwena_11 06.09.18, 09:34
    W każdej szkole, którą znam ( jeszcze z własnego doświadczenia ) - w 2 klasie dzieci chodziły na basen w ramach w-f
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:40
    Na razie słyszałam o dofinansowaniu, i że dopiero od drugiej klasy, ale że najlepiej już mamy napisać pismo i zebrać podpisy rodziców. Info z zebrania od wychowawczyni. Basen mamy obok szkoły.
  • lidek0 07.09.18, 06:08
    Ale basen szkolny to porażka, puść go na zajęcia basenowe ale nie ze szkoły. Co do reszty to rozumiem, że wszystko o czym piszesz było tylko w tym roku rozumiem nie ma? No bo opinię o szkole opierasz nie na tym co obiecują tylko na podstawie tego co realnie już jest. Szkoda, że po niecałym tygodniu już wydaliście szkole opinię - strasznie szybko. Rozejrzyj się za zajęciami dodatkowymi po szkole i tym zainteresuj syna, może jest jakiś klub lub sekcja sportowa, może po szkole nauczycie wf zorganizuje sks - pytałaś? Interesowałaś się w ogóle zajęciami poza szkolnymi?

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 10:35
    Oczywiście. Od przyszłego tygodnia karate - bo chce, widział pokazy, wykazuje chęci, zobaczymy jak to będzie.
  • memphis90 06.09.18, 09:49
    W żadnej szkole, którą znam NIE było basenu. Oprócz jednej szkoły, która ma basen na własnym terenie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bergamotka77 06.09.18, 09:52
    W naszej rejonowej szkole jest obowiązkowy basen i starszy syn i młodszy jezdzili na niego w ramach wuefu na koszt gminy.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • lucyjkama 06.09.18, 11:39
    A w moim mieście basen jest od 1 klasy szkoly podstawowej aż do ostatniej ponadgimnazjalnej. Klasy 2 i 3 podstawówki mają co tydzień i jest nauka pływania a pozostałe klasy czyli 1, 4-8 (gimnazjum) szkoły ponadgimnazjalne mają co drugi tydzień i już bez instruktora.
  • 35wcieniu 06.09.18, 09:54
    Jak szkola ma dostep do basenu albo jest basen w okolicy to pewnie korzystaja ale na pewno nie jest to norma i nie ma tego w podstawie programowej.
  • magata.d 06.09.18, 10:26
    arwena_11 napisała:

    > W każdej szkole, którą znam ( jeszcze z własnego doświadczenia ) - w 2 klasie d
    > zieci chodziły na basen w ramach w-f

    W każdej szkole, która znam dzieci nie chodzily na basen w ramach w-f, w żadnej klasie. Moje dziecko jest teraz w drugiej klasie, nic mi nie wiadomo o basenie w ramach w-f.
  • pade 06.09.18, 11:13
    W jednej z wrocławskich szkół basen od zawsze był w ramach w-f.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • magata.d 06.09.18, 13:12
    Co nie znaczy, ze jest obowiązkowy (ustawowo) dla wszystkich 2 klas. Bo do tej wypowiedzi się odniosłam.
  • skarolina 06.09.18, 15:32
    Pade, w trzeciej klasie w każdej szkole.

    --
    "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
  • heca7 06.09.18, 11:37
    Warszawa- wszystkie dzieci w naszej państwowej szkole w drugiej klasie jeżdżą na basen. Najpierw jeździli do Józefowa a teraz do Anina. Pod basenami przed południem non stop stoją po dwa / trzy autokary szkolne z różnych szkół. Chodzę na basen rano więc widuję. Zresztą ja ponad 30 lat temu też jeździłam na basen w drugiej klasie. Do Rembertowa bo tam był najbliższy.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • magata.d 06.09.18, 13:14
    Co nadal nie jest dowodem tego, ze basen jest obowiązkowy (ustawowo) dla wszystkich 2 klas.
  • skarolina 06.09.18, 15:32
    W każdej szkole w naszym mieście trzecioklasiści mają obowiązkowy basen, na koszt gminy. Zdarza się, że rodzice organizują odpłatny dowóz, ale basen w ramach w-f

    --
    "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
  • mamako2216 06.09.18, 12:51
    w naszym miescie basen w szkole maja tylko 4 i 5 klasa.
  • paniusia.aniusia 06.09.18, 15:09
    W naszej szkole też dyrekcja tak mówiła.

    --
    Nie chcę o tym teraz myśleć – postanowiła Scarlett. – Jeżeli zacznę o tym myśleć teraz, będę się musiała martwić. Nie ma powodu, aby sprawy nie miały się ułożyć tak, jak tego chcę (…wink
  • memphis90 06.09.18, 09:48
    ??? Od kiedy to każda szkola państwowa ma basen?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • bergamotka77 06.09.18, 09:55
    Nie ma ale klasy drugie chodza na niego tzn. sa dowozone. Czujesz różnicę czy nie ogarniasz chociaż jesteś po medycynie?

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • memphis90 06.09.18, 12:20
    Nie, nie są. To, że coś funkcjonuje w szkole X nie znaczy, że to norma dla kazdej jednej podstawówki w całej Polsce. Ale może rzeczywiście trzeba medycyny, żeby ogarniać takie oczywistości...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • makurokurosek 06.09.18, 09:59
    Szkoły nie mają basenów, ale od ładnych paru lat ( co najmniej 10) przyjęło się , że w klasach 2-3 jedna godzina wf zostaje zamieniona na 1h basenu,
  • bergamotka77 06.09.18, 10:01
    U nas były to 2h wuefu bo dojezdzali do sąsiedniej miejscowości.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • pani-noc 06.09.18, 10:22
    U nas też dzieci w 2 klasie sp chodzą na basen do sasiedniej szkoły.
  • tol8 06.09.18, 12:40
    We Wrocławiu od lat wszyscy trzecioklasiści mają basen, u siebie lub w innej szkole.

    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • nowi-jka 06.09.18, 12:36
    chciałam zauważyć ze minęły 2 (słownie DWA) dni tej nowej sytuacji bo pon sie nie liczy a post napiasął o 9 trzeciego dnia szkoły, dajzesz czasowi zadziałać

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • strasznymruk 06.09.18, 09:22
    taka_pani_jedna napisała:
    > A teraz proszę o kubeł zimnej wody na łeb

    https://www.szkolneblogi.pl/static/media/users/private/natala170/smingus2.jpg
  • memphis90 06.09.18, 09:22
    To dopiero 3 dni szkoły, odpuść. Nie potęguj leków i uraz dziecka. Daj mu okrzepnac w nowym miejscu. Zajęcia dodatkowe prawdopodobnie objawią się podczas pierwszej wywiadówki, oczywiście z firm zewnętrznych. Żaden dyrektor nie oprze się możliwości wynajmu sali firmie od taekwondo, klocków, szkółki angielskiego czy tańca.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:26
    Z zajęciami dodatkowymi sytuacja jest taka sama od lat. Był klub szachowy, ale ze względu na rozgrywki z prowadzącym go (od niedawna ex-dyrektorem) klubu nie ma. I jest jak w tym tekście: "nie mamy pani płaszcza i co nam pani zrobi" wink
  • aagnes 06.09.18, 09:23
    w takim ukladzie przepisalabym do innej szkoły, jesli jest taka możliwość. wiem, ze zaraz tutaj beda wypowiedzi "nie cackaj sie z dziubdziusiem" ale ja sobie wyobrażam, ze dla niego to jest gehenna. i raz pomyslec o zmianie szkoly dopoki jest wrzescien i nic sie jeszcez w szkole nie dzieje, a dwa zapisac na jakies ekstra zajecia po szkole, ktore jakos by rekompensowaly te zajecia szkolne sportowe.

    --
    Jeśli przechodzisz przez piekło nie zatrzymuj się.
    Winston Churchill
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:28
    Będzie chodził na zajęcia sportowe 2x w tyg., oczywiście zwożeniem, ale chodzi o to, że szkoła nie ma nic do zaoferowania kwestii zajęć dodatkowych w samej szkole, po zajęciach, oprócz świetlicy.
  • mojamiloscprzeogromna 08.09.18, 14:11
    Wiele osób podpowiada Ci - przepisz do innej szkoły. Nie ma na co czekać, a posty z tekstem: Nie potęguj leków i uraz dziecka. Daj mu okrzepnac w nowym miejscu. " olewaj i nie czytaj. Niby jak miałabyś potęgować lęki u kogoś kogo kochasz i odczuwasz wielką empatię wobec jego problemów.
  • aguar 06.09.18, 09:29
    Tak samo pomyślałam czytając post startowy - rozejrzyj się szybko za inną szkołą, jeśli masz możliwość.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:34
    Nie wiem, czy to jest rozwiązanie...
    Raz, że chociaż na przerwach ma "swoich" kolegów. Dwa, a może będziemy mieć to super szczęście i ktoś jednak zrezygnuje (chociaż pewnie szybciej wygram w totolotka haha). Trzy - to się wiąże z codziennym dowożeniem w zupełnie już nieznane mu miejsce i już zupełnie bez żadnych kolegów, a tu jednak ma te znajome chociaż twarze, i jakiś kontakt chociaż w razie np. choroby z niektórymi rodzicami mam.
  • arwena_11 06.09.18, 09:48
    Z jednej strony ma "swoich" kolegów na przerwach - ale z drugiej strony za każdym razem na "przypominane" rozczarowanie, że oni są razem a on osobno. Myślę, że łatwiej byłoby mu w innej szkole
  • mariken 06.09.18, 10:14
    poczekaj chwilę - nie wiem jak u was, ale u nas w klasie sportowej trzeba mieć papiery od lekarza medycyny sportowej, a badań jest mnóstwo do zrobienia (moim zdaniem), i wydaje mi się, że część dzieci może ich zwyczajnie nie przejść wink
  • arwena_11 06.09.18, 10:22
    Coś kojarzę, że tam już papiery donoszono w wakacje czy przed wakacjami.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:28
    Badania przeszły wszystkie dzieci, komplet badań z medycy sportowej był jednym z kryteriów przyjęcia dzieci do klasy sportowej.
  • hugo43 06.09.18, 14:27
    To chyba najgorszy problem,ze on się nie dostał a inni tak.i nawet cuda w nowej klasie nie pomogą.
  • volta2 06.09.18, 11:32
    też w pierwszym odruchu pomyślałam o poszukaniu innej szkoły

    ostatecznie innej klasy, jeśli się nie da, szukać na siłę kontaktu z jakimkolwiek kolegą z obecnej klasy, przez rodzica, przez nauczyciela, ale szukać
    i robić to dyskretnie, tak żeby dziecko nie czuło, że ty też widzisz problem, bo wtedy się załamie zupełnie.

  • pomidorowazrozgotowanymryzem 06.09.18, 09:24
    Dlaczego Twój syn się nie dostał do klasy sportowej?
  • alicia033 06.09.18, 09:29
    pomidorowazrozgotowanymryzem napisała:

    > Dlaczego Twój syn się nie dostał do klasy sportowej?

    użyj wyszukiwarki


    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:30
    Zabrakło kilku punktów, tych 25 osób, które się dostało, chyba musiało zmieścić się w punktacji (nie wiem, wyników innych osób nie udostępniali).
  • e-kosma 06.09.18, 09:43
    a jakie były kryteria przyjęć, za co punkty?

    --
    e-kosma
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:55
    Były testy sportowe (wypadł super), i test logicznego myślenia (miał połowę punktów). Zabrakło, aby się dostał.
  • bergamotka77 06.09.18, 09:59
    Czyli intelektualnie odstawał? 😲 Dziwne myslalam, że liczą się tam umiejętności sportowe głównie. Myślę że przesadzasz. Początku szkoly są trudne ale on i tak ma 7 lat. Pomysł, że mój miał 6 gdy zaczynał nową szkołę i nie znał nikogo. Teraz w trzeciej dałby się pokroić za swoją klasę i szybko znalazł świetnych kumpli. Daj mu czas zintegrować się z klasą. Chłopcy nie łączą się w pary, są stadni jak ktoś napisał a jeśli nawet to te pary się zmieniają.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:08
    Wiem, wiem, są stadni to fakt. Więc na podwórku ma swoje "stadko"kumpli, które widuje w szkole jak odchodzą bez niego. wiadomo, że trzeba czasu aby się zintegrował, gorzej, jeśli się nie uda.
  • tsaria 06.09.18, 10:25
    To za nie długo będzie miał swoje stadko kumpli w klasie, a osobne na podwórku, a im dzieci będą starsze to te stadka będą się przenikać, bo będą się umawiać np. gdzieś pograć na boisku i każdy będzie brał jakiegoś tam swojego kumpla.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:12
    Nie odstawał, tylko pewnie się nie skoncentrował, ponieważ testy były przeprowadzane z użyciem szachów (uczył się w przedszkolu, ale szachy się skończyły, jak pan, który je organizował (ten sam co z szkole), przestał być dyrektorem i zakazano mu organizowania zajęć w placówkach oświatowych (rozgrywki polityczne na lokalnym szczeblu - niedługo wybory mamy, i wszyscy liczą/czekają co będzie po wyborach...taki tam nasz grajdółkowy chaos...uncertain
  • tsaria 06.09.18, 09:28
    Przesadzasz, szkoła trwa raptem kilka dni, a ty już zakładasz, że chłopcy sobie pary znaleźli, a twoje zostanie samo. Poznają się, oswoją ze sobą i będą kolegować. Poza tym jako mama chłopca 9 letniego powiem Ci jedno, chłopcy rzadko kiedy dopierają się w pary, bawią się w grupie i nie mają takiego ciśnienia jak dziewczyny na najlepszego kolegę/koleżankę. Syn potrzebuje czasu, niech stoi teraz z boku jak mu to odpowiada, nie naciskaj na niego, niech w swoim tempie nawiązuje nowe relacje. I absolutnie nie pokazuj mu, że się brakiem kolegi martwisz, bo on twoje lęki przyłoży do siebie.
    Nie wiem jak duża to szkoła, mój chodzi do dużej, nie raz na korytarzu jak sam opowiada bawi się z kolegami na przerwie, których zna z podwórka, razem chodzą do szkoły rano i popołudniu jak akurat zajęcia im się zgrają. I teraz z perspektywny czasu cieszę się, że nie są w jednej klasie, bo często konflikty z podwórka przenoszą się do klasy, a tak syn ma kolegów w klasie i na podwórku.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:36
    Dzięki smile
  • nowi-jka 06.09.18, 12:40
    i w pierwszej klasie jednak praktykowane jest przez wyhcowawców zmiany siedzenia w ławkach zeby sie integrowały dzieci poza dobranymi dwójkami

    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • niu13 06.09.18, 14:44
    No niby tak- chłopcy są stadni, ale mimo wszystko, z podobnych doświadczeń na 3 poziomach szkolnych mojego syna, widzę, że najszczęśliwszy był w tych klasach, w których znalazł sobie przyjaciela. Nie można wszystkich chłopców pchać do jednego wora.
    Poza tym też był uczniem w klasie sportowej w SP- dostał się z odwołania. Poszłam do dyrektora i po prostu opisałam sytuację, że wszyscy jego kumple się dostali (identyczna sytuacja jak u Ciebie), że dziecku jest b przykro itp., że zabrakło mu 2 punktów. I go przepisali. Ale to było jeszcze przed rozpoczęciem roku. I nie było sztywnych limitów liczby osób w klasie, ale tym bym się akurat nie przejmowała- co to za kryterium, że 25 sztuk i ani jednego więcej? Próbowałabym pogadać po ludzku w sekretariacie.
  • pade 06.09.18, 15:03
    I to jest bardzo dobra rada. Poszłabym jeszcze raz, przedstawiła sprawę tak, jak piszesz i bardzo poprosiła.

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:27
    "Liczba uczniów w oddziale

    Rozporządzenie zachowuje dotychczasowe rozwiązania dotyczące liczebności dzieci i uczniów w oddziale przedszkolnym oraz w klasach I–III szkoły podstawowej (przewidziane w art. 61 ustawy o systemie oświaty), co oznacza, że liczba ta nie może być większa niż 25."

    Nie przeskoczę przepisów. Rozmawiałam dziś w szkole. Podanie złożone jakby co.
  • niu13 07.09.18, 08:35
    Rozumiem, że jedt to przepis wewnątrzszkolny, cze też MEN wymyśla teraz takie bzdety?
  • arwena_11 07.09.18, 08:49
    Ten art. jest uchylony
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 09:20
    Jak to uchylony? Skąd masz takie informacje?
  • arwena_11 07.09.18, 09:26
    A zajrzałaś w ogóle do ustawy, którą przywołałaś? prawo.sejm.gov.pl/isap.nsf/DocDetails.xsp?id=WDU19910950425
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 10:46
    Widziałam informacje o liczbie 25 jako maksymalnej. Dziękuję Ci bardzo serdecznie za informację, będę szukać smile
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 10:55
    No tak. Ale jest ustawa, określająca max. liczbę dzieci w klasach 1-3. i jest to liczba 25. Jednak w nowym projekcie rozporządzenia wg PiS liczba może być zwiększona do 27, bez obowiązku podziału klasy. Ale to dopiero projekt.
  • mamtrzykoty 06.09.18, 09:31
    Zaraz bedą zebrania. Idź do tej klasy sportowej i zapytaj rodziców, czy ktoś nie chiały sie zamienić, bo może tez jest jakis dzieciak nie zadowolony z tego, że nie jest w klasie z kolegą, a jemu dyrekcja tak jak tobie, powiedziała, że nie można się przenieść, bo nie ma miejsca.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:39
    Już było. Na razie nie ma raczej chętnych, a rodzice dzieciaków ze sportowej, w którymi się dobrze znam, w takiej sytuacji dadzą mi znać.
  • bei 06.09.18, 09:31
    Zajęcia dodatkowe- rzadko bywa tak, ze już na początku września jest wszystko ustalone. Szkoła daje sobie czas na zebranie chętnych. U nas takie zajęcia ruszały od października. Tylko kursy przygotowujące do egzaminu zaczynały się od drugiego dnia chodzenia do szkoły, bo uczestniczyły w nich całe klasy.
    Minęły dopiero dwa dni, to tyle co nic. Jeszcze kilka i żaden pierwszak nie będzie gubił drogi do klasy😊, pojawią się pierwsze przyjaźnie, daj mu czas i tłumacz, ze początki właśnie takie są. Koledzy są zajęci- niech stanie w parze z koleżanką.

    --
    poland.afs.org/
  • lady-z-gaga 06.09.18, 09:31
    > jest straszliwy chaos i pierwszaki totalnie są zagubione wśród dziesiątek dzieci i rodziców pchających się w ścisku - klasy 1 mają na środku korytarza w szatni ustawiać się i czekać na nauczycielkę, która zabierze ich do klasy. - zaproponowałam inne rozwiązanie nauczycielce, oczywiście zostałam z pomysłem odesłana do dyrekcji.

    I bardzo słusznie, nauczyciele nie są od spraw porządkowych, ani organizacyjnych.
    To, co opisujesz, to jest skandal, nigdy o czyms takim nie słyszałam, aby pierwsze klasy były zmieszane z tłumem starszych dzieci. Idź do dyrekcji i nie czekaj z tym, być może będzie więcej takich pojedynczych interwencji i nie będziesz jedyna, której się to nie podoba. Zresztą to nie ma znaczenia. Jeśli Cię spławią, napisz pismo.
  • fredzia098 06.09.18, 09:36
    Przepisałabym do innej szkoły. Moment jest idealny.
  • bei 06.09.18, 09:40
    A basen.....No cóż, u nas szkoły krakowskie basen w ramach wf mają, niektóre gminy pod grodem tez wdrożyły taki zwyczaj, nasza szkoła nie....skoro jest szansa, ze będzie od drugiej klasy to super. Zapytaj w najbliższym ośrodku kultury, czy będą takie wyjazdy organizować po lekcjach. U nas autokar z ośrodka przyjeżdżał po lekcjach i zabierał chętnych, do autokaru dzieci odprowadzał nauczyciel, opiekowali się dziećmi pracownicy domu kultury, rodzice odbierali dzieci spod szkoły.
    Dom kultury również organizował masę zajęć w szkole po lekcjach. Ceramiczne, robotyka, tance, teatralne, zajęć technicznych itp.

    --
    poland.afs.org/
  • bei 06.09.18, 09:41
    Za basen z ośrodka kultury płaciliśmy tylko za dojazd.

    --
    poland.afs.org/
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:43
    U nas na wszystkie zajęcia dodatkowe trzeba dzieci gdzieś wozić. Jedynie w okresie jesienno - zimowym w tej szkole szkłka piłkarska korzysta z hali sportowej, przez resztę roku dowożenie na orlika. Ni podobno kickboxing od 14 lat. I wsio, tyle w szkole. Bo szachy poszły się...
  • janja11 06.09.18, 09:55
    A ja tam Cię rozumiem, bo to bardzo ważne jak dzieciak odnajduje się w nowej grupie.
    No nie czarujmy się, ale szkoła to nie jest miejsce, które poszukuje w dzieciaku pasji i rozwija indywidualne talenty.
    Funkcja edukacyjna szkoły zwykle niestety zasługuje na ocenę mierną.
    Do szkoły uczęszcza się w celach rozwijania umiejętności funkcjonowania w grupie.
    No szkoda dzieciaka. Strasznie przykre, gdy dzieciak wychodzi z inicjatywą, próbuje się zaprzyjaźnić, a spotyka się z negatywną reakcją.
    Pogadałabym z wychowawcą.
    Stworzenie dobrego , przyjaznego zespołu, to ważna rola wychowawcy klasy,ale niestety tym z reguły się nie chce angażować w cokolwiek ponad minimium-minimum programowego.
    Adaptacja dziecka w nowej grupie zajmuje kilka tygodni. Dajcie szansę.
    Zapisz syna na rezerwową listę do klasy sportowej i regularnie przypominaj się dyrekcji ( no niestety trzeba się naprzykrzać, bo sama szkoła z reguły olewa dzieciaka i ma w nosie jego problemy).

  • taka_pani_jedna 06.09.18, 09:57
    Pisałam pismo w sprawie "listy rezerwowej", odpisali, że "szkoła nie prowadzi zapisów na listę rezerwową".
  • tsaria 06.09.18, 10:14
    Tylko to jest 3 dzień, jakby tak było po dwóch, trzech miesiącach to można zacząć się martwić. Tearz dzieci się poznają, jeden ma jakiegoś kolegę z przedszkola, drugi z podwórka i na początku tak mu lepiej. Dla pocieszenia powiem, ze mój do pierwszej klasy poszedł sam, nie znał nikogo. I tak, na początku się czaił, był taki nie swój, bo inne dzieciaki się znały, ba.... 6 chłopców było z jednej grupy przedszkolnej. Po pół roku bawili się już wszyscy razem, nie było już jakiś podgrup. Dobrą praktyką jest usadzanie w ławce dzieci przeciwnych płci, nie dość że dzieci sa na lekcja grzeczniejsze, to jeszcze nie ma tak, że Zosia czy Jaś siedzą sami, a ten który siedzi faktycznie sam, to w oczach grupy ma dobrze, bo nie musi siedzieć z dziewczynką/chłopcem.
    Tearz młody do 4 klasy poszedł do klasy sportowej i wydawało mi się, ze jak idzie z kolegą z klasy to będą siedzieć razem, bo lubili się, a tu zonk...syn siadł z jakimś innym kolegą, ten "stary" kolega z kimś innym, a i tak na przerwie bawią się razem w berka, a w berka im więcej tym lepiej.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:32
    To super, cieszę się, że syn się odnalazł choć nikogo nie znał smile
    Wiem, że to 3 dzień, tylko nie wiem jak motywować syna, aby chciał wstać do szkoły, bo dramat jest rano. To, że "musi", bo "obowiązek", bo wie, ale co dalej, ehh.
  • lady-z-gaga 06.09.18, 10:44
    >Dobrą praktyką jest usadzanie w ławce dzieci przeciwnych płci,

    Dobra praktyką jest usadzanie dzieci wg listy. Niedawno o tym usłyszałam od pewnej matki ucznia i uważam, że to bardzo sprawiedliwe rozwiązanie.
  • kannama 06.09.18, 12:52
    Tylko nie zawsze dzieci mające nazwisko na tą sama literę maja podobny wzrost
  • mama-ola 06.09.18, 10:04
    Współczuję sad Ale to dopiero 3. dzień, całkiem możliwe, że z czasem będzie lepiej.
  • dziennik-niecodziennik 06.09.18, 10:10
    ale Ty tak juz teraz chcesz zeby były i zajęcia pozalekcyjne, i koledzy, i wszystko?
    zajecia pozalekcyjne beda organizowane zapewne od pazdziernika. na razie beda zebrania, informacje o tym co jest dostepne, zbieranie chetnych itd. Zakolegować się jeszcze zdąży, przeciez tej szkoły są raptem dwa dni za nami...

    "żeby cokolwiek zorganizowali mamy w klasie pisać pismo" - to chyba normalne, jesli szkoła ma zorganizowac aktywnosc dodatkową to musi miec wniosek rodziców.

    "i zbierać podpisy, żeby od 2 klasy mogli mieć basen" - juz teraz sie martwisz zeby mieli za rok basen???

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:13
    Ja się nie martwię o ten basen, to były informacje z zebrania przekazane przez wychowawczynię. Serio serio.
    A szkoła od odkąd jest nowa dyrektorka, niestety funkcjonuje inaczej niż dawniej.
  • bib24 06.09.18, 10:15
    niestety dokładnie tak wygląda polska szkoła. dramat. przezywam to już 8 lat. można tylko przywyknąć. szkołę też już zmienialiśmy. generalnie wszędzie jest coś mniej lub bardziej do bani.
  • an.16 06.09.18, 10:17
    Umów się na spotkanie z dyrektorem. Zrób wszystko, aby przenieść dziecko do sportowej klasy. Ale gdyby był antytalentem sportowym to nie przenoś. Cała reszta (szachy, tłok) jest bez znaczenia.
  • pani-noc 06.09.18, 10:27
    Jesli w klasie sportowej jest już 25 dzieci to dyrektor nie może przenieść tam jej dziecka.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:40
    To prawda. Niestety.
  • an.16 06.09.18, 12:04
    Nie wierzę. Nie takie rzeczy można "wychodzić". Ale nie pisz pisemek, bo one aż się proszą aby napisać odmowę. Nie wiem jak jest u was, ale ja w takich ważnych momentami korzystam z talentów negocjacyjnych męża. Potrafi dotrzeć do każdego, ma siłę przekonywania i inteligencje emocjonalną. Albo idźcie razem, przygotujcie listę argumentów, niech dyrektor zobaczy jak bardzo wam zależy. Nie odpuszczaj. A klasa sportowa to wspaniałe doświadczenie. Wiem bo syn chodził w podstawówce.
  • maurra 06.09.18, 12:30
    niestety rozp. MEN z 2017 r. określa górny limit liczebności klas na 25 i w rozporządzeniu tym nie przewidziano wyjątków
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:28
    Fakt. Nie przeskoczę tego. Ale podanie złożone gdyby ktoś zrezygnował.
  • lily_evans11 06.09.18, 15:34
    Niedawno jedna forumka pisała, jak to w klasach I jest 27, 28, 25 i 23 dzieci, więc widocznie jednak wszystko można, co nie można wink.
    Z kolei moja znajoma właśnie przeniosła córkę do bardzo obleganej szkoły publicznej, nie do rejonu, wybierając się na rozmowę z dyrekcją, z odpowiednimi atutami tongue_out.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • memphis90 06.09.18, 18:57
    To zgłoś do prokuratury fakt przyjęcia " odpowiednich atutów" ..

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • lily_evans11 07.09.18, 05:13
    Ty chyba żartujesz sobie. A co mnie to obchodzi tak właściwie? Nie pisze o tym, żeby pałać świętym oburzeniem, to w ogóle nie moja sprawa Po prostu nie jest tak, że się nie da nic zrobić, kwestia odpowiedniego bodźca, czy to zachęta, czy awantura...

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • tsaria 07.09.18, 06:43
    Może autorka dwóch w odpowiednim rozmiarze atutów nie ma smile
  • lily_evans11 07.09.18, 06:46
    Może big_grin

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 09:45
    No taaaaakie dwa to akurat mam, że mogłabym się podzielić tongue_out
  • lily_evans11 07.09.18, 13:03
    Akurat nie o te walory mi chodziło wink.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • ewa_mama_jasia 06.09.18, 10:23
    Początek roku szkolnego jest zawsze trudny organizacyjnie, dyrekcja dogrywa obecność nauczycieli i instruktorów, możliwość i terminy zajęć dodatkowych. Więc trzymaj rękę na pulsie, ale szkoły na razie nie skreślaj. Wszystko wyjdzie w praniu. Jak nic się nie wyklaruje przez 2 - 3 tygodnie, ciśnij.
    Syn musi zrozumieć, że jeśli nie spełnił kryteriów dostępu do klasy, to gdyby się dostał po znajomości (lub wymęczeniu tego miejsca u dyrekcji) potem będzie jeszcze trudniej, bo będzie ostatni, najgorszy itp. Klasy sportowe są pod nadzorem resortu sportu a tym zależy na wynikach.
    Poza tym niech syn ma świadomość, że koledzy będą mieli 7 czy więcej wfów i to obowiązkowych. Potem w czwartej klasie powinien być kolejny nabór, przynajmniej tak to działa w szkołach, które znam. Jedne dzieci odchodzą po 3 lasie ze sportowej, inne przychodzą.
    Jak szukałam synowi szkoły, też zaproponowano mi dla niego klasę sportową ale się nie zgodziłam, mimo że dzieciak usportowiony, energiczny i z tzw. "motorkiem w tyłku". Nie planuję dla niego kariery sportowej i wolę, zeby swoje zainteresowania rozwijał na spokojnie a nie w ramach obowiązkowych 7 czy 10 wfów ze szlifowaniem formy i parcia na wyniki.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:43
    Syn jest raczej sportowo uzdolniony, o to się nie martwię, Po prostu u nas wszędzie w grę wchodzi tylko dowożenie po zajęciach. Dziecko kończy zajęcia przed 12, a szkoła nie ma do zaoferowania nic poza bezczynnym siedzeniem na świetlicy. Dzieci z klasy sportowej przynajmniej mają ten basen i szachy, dzieci z integracyjnej zajęcia dodatkowe ze względu na "integracyjność", a dzieci z klasy ogólnej mają...nic.
  • tsaria 06.09.18, 10:52
    Kurde pierwsze słyszę o tych szachach w klasach sportowych. Mój w 1 klasie startował do szkoły sportowej i mieli testy tylko sprawnościowe, dostał się, ale na tamten moment wygodniej było nam go posłać do lokalnej podstawówki, rekrutacje syn potraktował jako sprawdzenie siebie.
    Teraz od 4 klasy jest w klasie sportowej w swojej szkole i testy sprawnościowe były, poza tym chłopcy musieli mieć dobre oceny (co nie oznaczało, że same 6) i nie mieć problemu z zachowaniem w klasach 1-3.
  • pitupitt 06.09.18, 11:08
    To napisz pismo w tej sprawie, nie ubędzie Ci, a może dyrekcja w swej łaskawości coś wykombinuje

    --
    One moment can change a day
    One day can change a life
    One life can change the world
    I live by this quote <3
  • pani-noc 06.09.18, 10:26
    Ja bym pomyślała o przepisaniu go do innej szkoły. Widok kolegów z klasy sportowej będzie mu zawsze przypominał, że był za słaby, nie dostał się do tej klasy, poniósł porażkę. To musi strasznie podkopywać samoocenę Twojego synka i zniechecać go do szkoły.

    W nowej szkole będzie miał nowy start. Nie czekałabym tylko przeniosłabym go już teraz zanim dzieci w klasie nawiążą przyjaźnie: będzie mu łatwiej wejść w taką grupę. Z kolegami z przedszkola może utrzymywać kontakt po szkole.
  • lady-z-gaga 06.09.18, 10:34
    Szkoły to nie kosze na śmieci, nie stoją co 100 metrów. Dziecko może za miesiąc albo trzy zintegrować się bardzo dobrze ze swoją klasą. Przenosiny nie są żadną gwarancją, że w nowym miejscu będzie mu dobrze. Za to z dużym prawdopodobieństwem oznaczają komplikacje w postaci wcześniejszego wstawania, gorszego dojazdu, opóźnionej samodzielności ( z racjo odległości) i jeszcze paru innych. Trzeba naprawdę ważniejszego powodu do takiej decyzji, niż Twoje wydumane spekulacje.
  • pani-noc 06.09.18, 10:51
    > Szkoły to nie kosze na śmieci, nie stoją co 100 metrów.

    Powinnaś wydrukować to sobie i oprawić w złotą ramkę, bo na pewno pekasz z dumy z powodu popełnienia tejże złotej myśli.

    Wracając do tematu. Szkoła nie rokuje. Z opisu wynika, że jest tam bałagan, jakieś polityczne przepychanki, brakuje zajęć dodatkowych. Taka atmosfera zawsze odbije się na dzieciakach. To nie sa moje spekulacje tylko słowa autorki wątku. Szkołę wybiera się obecnie na 8 lat i mnie osobiście szkoda by było ładować moje dziecko w taki bajzel. Rozumiem, że ty postapilabyś inaczej i masz do tego pełne prawo.
  • lady-z-gaga 06.09.18, 11:04
    >na pewno pekasz z dumy z powodu popełnienia tejże złotej myśli.

    Nie mniej, niż Ty z powodu swoich wróżbiarsko- psychologicznych kompetencji ( "Widok kolegów z klasy sportowej będzie mu zawsze przypominał, że był za słaby, nie dostał się do tej klasy, poniósł porażkę") big_grin
  • lady-z-gaga 06.09.18, 11:18
    A co do samych przenosin - codziennie czytam o bałaganie w szkołach, o przepełnieniu, zmianowości, lekcjach na 7-mą. Tobie się wydaje, że mnóstwo możliwości stoi przed rodzicami pierwszaków, że jak im się jedna szkoła nie podoba, to znajdą 10 lepszych, czekających z otwartymi ramionami na ich dziecko?
  • mama-ola 06.09.18, 10:48
    > Ja bym pomyślała o przepisaniu go do innej szkoły.

    Na trzeci dzień od rozpoczęcia??
    To zbyt pochopne.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:49
    Mam nadzieję, że samoocenę podniosą mu zajęcia sportowe, na które będzie zapisany od przyszłego tygodnia. Bo rzeczywiście, spadła mu samoocena, gdy po wakacjach dotarło już do niego, że on jest poza "swoją" grupą jak widzi kolegów w szkole.
  • an.16 06.09.18, 12:06
    Wiesz te zajęcia dodatkowe maja się nijak do zajęć/treningów w klasie sportowej.
  • memphis90 06.09.18, 14:20
    Ludzie, litości. To jest 7 - latek. Dzieci w tym wieku naprawdę nie traktują naboru do szkoły w kategorii sukcesu/porażki, nie czują się gorsze, nie spada im samoocena, nie przezywają gehenny, bo widzą kolegów w innej sali uncertain Nie mają takiego problemu, o ile RODIZICE nie wpoją im, że stała się jakaś straszna krzywda. Nasza grupa przedszkolna przeszła niemal w całości do zerówki szkolnej, kilkoro dzieci poszło od razu do klasy 1 i naprawdę nie miały problemów z tym, że starzy koledzy maja salę po lewej, a one po przerwie idą do sali po prawej, a tam same obce dzieciaki. Wiadomo, że każde z dzieci musi się zaadaptowac do nowego miejsca, pań, kolegów- trzeba dać im czas.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:24
    Znam lepiej moje dziecko, wiem co się z nim dzieje, co myśli, co odczuwa. Fajnie że znasz teorię, ja mam praktykę.
  • memphis90 06.09.18, 18:58
    Tak, tak, napędzaj go dalej...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • biala_ladecka 06.09.18, 20:20
    I to jest sedno problemu. Autorka zafiksowala sie na tej klasie sportowej i idzie jak taran codziennie udowadniajac synowi, jak bardzo nie spelnil jej oczekiwan. Podobniez niezliczona ilosc razy juz wspomniala, ze nie bedzie mial szachow. Koniecznie musza byc szachy! Bez tego szkola trzeciego dnia juz spisana na straty. Autorko, w zyciu bywa roznie, kwadratowo i podluznie. Daj swojemu dziecku zagrac kartami, jakie mu wylozono, moze zostanie mistrzem origami?

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 20:52
    Hahaha. Cóż by tu innego odpowiedzieć na tak głupi post.
  • lily_evans11 07.09.18, 06:49
    Tak, coś w tym jest. O ile chaos i tłok to zjawiska wysoce niepożądane, jeśli doświadczają ich pierwsza, o tyle reszta jest kwestią nastawienia. Były całe wakacje, żeby złagodzić rozczarowanie dziecka, jeśli już faktycznie nie da się nic z tym zrobić. I wymyślić jakąś alternatywę.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 08:57
    W wakacje dziecko nawet o tym nie pamięta, sama też nie zamierzałam mu tego przypominać. W szkole dotarło. Ale musi być dobrze, poczekamy smile
    Co co chaosu i tłoku, znowu byliśmy świadkami z rodzicami, jak dziecko zgubiło/nie zauważyło nauczycielki, ponieważ okazało się, że jest zastępstwo, o którym nikt nie wiedział, jakaś zupełnie nieznana pani. I Znów rodzic z dzieckiem leciał do klasy, bo pani z resztą dzieci (których rodzice dosłyszeli, że przyszła na zastępstwo), zdążyła sobie pójść.
    Będzie też pismo i podpisy w tej sprawie, że się na taką sytuację nie zgadzamy.
  • nowi-jka 07.09.18, 09:19
    moze przestancie latac do tej szatni wtedy gdy 20 rodziców w tej szatni ubedzie nei bedzie tak tłoczno, łatwiej bedzie odnaleźć nauczyciela bo bedzie jednym dorosłym ...7 latek poradzi sobei przy zmianie butów - naprawde wiem ze trudno wam w to uwierzyc ale tak bedzie nie tzreba go odprowadzac do szatni ani tym bardziej pod sale


    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • muchy_w_nosie 06.09.18, 10:28
    U nas nie ma zajęć pozalekcyjnych do połowy wrzesnia, Dopiero później jest rozpiska i można dziecko zapisać. Jedyne zajecia jakie syn już ma to w prywatnym klubie po lekcjach i drugie już w szkole, ktore są organizowane przez firmę zewnętrzn i jest to kontynuacja już 3 rok.
    Cała reszta czyli dodatkowy angielski, szachy, teatr, matematyka, basen, plastyka, muzyka itd pełną parą od października rusza.
    A co do klasy to pisz podanie o przesunięcie, a co do niechęci dziecka to moj chodzi z polowa tych samych dzieci do klasy od 4 lat a i tak beczy od dwch dni. W dodatku syn zna szkolę, nauczycieli (2lata przedszkola+2lata zerowki, teraz pierwsza klasa) zna dzieci - nawet obecnych ósmo klasistów a i tak "szkola jest głupia" - to tsknota za wolnym, jeszcze z 2 tygodnie będzie rozpaczał.
  • bergamotka77 06.09.18, 10:46
    Mój też tydzień płakał a teraz sam się z tego śmieje.Tylko rok starszy od Twojego.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 10:50
    Dzięki smile
  • aerra 06.09.18, 10:32
    Wyluzuj na razie, przecież dziś dopiero 4 dzień.
    Zajęcia dodatkowe u nas w szkole zaczynają się od października, nawet kółek, które są prowadzone przez nauczycieli i które są w planie już umieszczone jeszcze nie ma, a o dodatkowych w ogóle nie ma co mówić. Co roku tak jest, trzeba zebrać grupy, terminy ustalić, na początku zawsze jest z tym trochę roboty.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:55
    Tylko, że właśnie w tej szkole jest tak, że klasa sportowa ma zajęcia sportowe, klasa integracyjna też trochę basenu, szachów, kółko plastyczne, jakieś zajęcia wyrównawcze, a klasa ogólna zero...
  • pitupitt 06.09.18, 11:06
    Myślę, że jesteś przewrażliwiona, a do tego grubo przesadzasz

    --
    One moment can change a day
    One day can change a life
    One life can change the world
    I live by this quote <3
  • ga-ti 06.09.18, 11:47
    Nauczycielka nie rządzi w szkole, ona wykonuje polecenia, zalecenia, ustalenia dyrektora, więc jeśli on powiedział, że ma być tak, to tak ma być, nikt samozwańczo nie będzie tego zmieniał, bo od szefa po uszach dostanie. Ale rodzic w szkole może dużo, więc jeśli chce, niech próbuje, pisze podania, prosi, wymaga. Jeśli jesteś petentem w urzędzie i coś Ci w jego organizacji nie pasuje, to pani z okienka w Twoim imieniu do szefostwa nie pójdzie, ani tym bardziej nie zadziała w niezgodzie z procedurami. Ale Ty możesz do władz uderzyć.

    No i radzę się uodpornić na chaos, to tylko początkowo występuje, dość szybko sytuacja się ogarnia, zobaczysz, w październiku już każdy będzie wiedział gdzie i z kim iść.
    Podobnie z zajęciami dodatkowymi, dopiero trzy dni szkoły minęły, jeszcze się plan lekcji w praktyce nie sprawdził, a Ty już o dodatkowe się upominasz. Spokojnie, będą. No chyba, że kasy na nie nie ma, ale to już wina organu prowadzącego - gminy, urzedu miasta, dzielnicy, czy czego tam.
    Kolegów też nowych poznacie. Najlepszym wyjściem jest spotykanie się po szkole, na placu zabaw, w domu, zaprosicie kogoś, pobawicie się i bedzie dobrze. Chłopcy rzadziej niż dziewczynki mają jednego ulubionego kolegę, cześciej bawią się w większej grupce. A sportowo bawić się mogą wszyscy, nie tylko dzieci ze sportowej klasy, daj dzieciom szansę.
  • julita165 06.09.18, 12:17
    Też mam pierwszaka więc dobrze rozumiem Twoje żale, tym bardziej że byłam w podobnej sytuacji. Synek "z przydziału" wylądował w klasie sam z całej swojej przedszkolnej grupy ( jako jedyny został w ten sposób "wyróżniony" ) w dodatku w klasie wylądowało bardzo mało chłopców ( za tą uwagę zostałam tu już dawno zjechana na forum ale obstaje przy swoim że dla dzieci w tym wieku towarzystwo własnej płci jest bardziej pożądane ) i jeszcze nie do pary. Próbowałam sprawę grzecznie załatwić w czerwcu i jak pierwsza naiwna dałam się sekretarce de facto zbyć. Wyszedł mój brak doświadczenia z oświata W końcu szkolny prog ostatni raz przestapilam odbierając maturalne świadectwo a było to już naprawdę dawno temu. I brak znajomości w szkole, nie mam sąsiadki woźnej, kuzynki nauczycielki, starszego dziecka które już do tej szkoły chodziło itp. Dopiero 03.09 dotarło do mnie przypadkiem że w szkole działają układy i ukladziki i jeśli zależało mi żeby trafił do konkretnej klasy czy tam z konkretnym kolega to powinnam w maju robić słodkie oczy do sekretarki i nauczycielki tej klasy. Podkreslam że nie było żadnej oficjalnej info o zbieraniu od rodziców podań o przyjęcie do tej czy innej klasy. Niezsleznie od tego już po podziale na klasy dwie osoby z pierwotnej klasy mojego syna jednak przeniesiono. No i diabeł we mnie wstąpił. Urządziłam dyrektorce karczemna awanturę, przyznaje.Przy ludziach w dodatku. Wywaliłam załatwianie spraw pod stołem, traktowanie dzieci po znajomości, naruszanie statutu szkoły ( tak tak, dokument ten przewiduje zasady podziału pierwszaków na klasy i w przypadku mojego dziecka one wszystkie zostały naruszone ) i....dyrektorka natychmiast zdecydowała przenieść moje dziecko do wybranej klasy. Przynajmniej w tym momencie się zachowała a nie próbowała głupio bronić sprawy nie do obrony. I niczego nie żałuję. Trafił do klasy w której jest grupa znanych mu dzieci, dziewczynek i chłopców jest mniej więcej po równo, każdy ma parę bo wyszło 26 dzieci i wychowawczyni ma dużo lepsza opinie. Uważam że warto o różne sprawy zawalczyć, oczywiście o sprawy zasadnicze bo latanie z każdym bzdetem oczywiście jest bez sensu. Moje pierwsze wrażenia są takie że nauczyciele mają się za jakieś sw. krowy którym wszystko wolno i nikt nie ma prawa ich pytać o uzasadnienie decyzji. Ja w każdym razie nie zamierzam milczeć jeśli uznam że dziecko nie zostało potraktowane uczciwie. Jeszcze bedzie miało czas nauczyć się co to są układy i załatwianie spraw pod stołem. Akurat I kl SP to jest ostatnie miejsce, w którym z taką nauka powinno się dziecko zetknąć. Ty masz trudniej bo chodzi o klasę sportową. Jeśli synek wypadł w testach sprawnościowych poniżej progu to będzie bardzo ciężko to odkręcić, o ile to w ogóle możliwe. Na pocieszenie Ci napisze że bywa i tak że klasa sportowa to tylko pic żeby stworzyć klasę i moc przyjąć dzieci spoza rejonu. Jako szkole drugiego wyboru wskazałam klasę pływacka w innej szkole, tak na wszelki wypadek gdyby synek nie dostał się do wybranej jako dziecko spoza rejonu. No i miałam obawy o tą pływacka klasę bo synek pływać owszem bardzo lubi ale w sobotę w południe, wątpię żeby miał ochotę trzy razy w tygodniu o 08 rano. On nie ma zadatków na sportowca. I uczciwie dyrektorce szkoły sportowej te obawy przedstawiłam. Na co ona z rozbrajającą szczerością stwierdziła żeby się nie przejmować bo najdalej po półroczu już pół klasy pływać nie będzie a przecież nikt tych dzieci już że szkoły nie wyrzuci, że tworzy klasę sportową bo ma basen i mały rejon i obawia się problemów ze zgodą na utworzenie zwykłej klasy dla dzieci spoza rejonu i ta klasa sportowa to tak naprawdę próba obejścia rejonizacji. Dodała też że jeśli w trakcie roku sporo dzieci zrezygnuje z treningów a podobno zwykle tak jest bo niektórym się nudzi,niektórych pojawiają się jeszcze jakieś problemy zdrowotne, to jakieś ruchy mogą być, może dodatkową klasa, może jakieś wymiany. Także na Twoim miejscu trzymałbym rękę na pulsie bo może ta klasa sportowa jeszcze wcale taka stracona nie jest.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 14:10
    Napisałam już pismo do dyrekcji z prośbą o ew. przeniesienie. Ale są nikłe szanse to, że ktoś zrezygnuje, zapewne prędzej w totolotka wygram wink Znam sporo rodziców, którzy posłali dzieci do sportowej, i nie chodzi tutaj o ominięcie rejonizacji, lecz właśnie o ten darmowy basen i szachy, o fakt, iż klasy sportowe mają zawody, osiągnięcia, o zdrowie także.
  • julita165 06.09.18, 14:23
    taka_pani_jedna napisała:

    > Napisałam już pismo do dyrekcji z prośbą o ew. przeniesienie. Ale są nikłe szan
    > se to, że ktoś zrezygnuje, zapewne prędzej w totolotka wygram wink Znam sporo rod
    > ziców, którzy posłali dzieci do sportowej, i nie chodzi tutaj o ominięcie rejon
    > izacji, lecz właśnie o ten darmowy basen i szachy, o fakt, iż klasy sportowe ma
    > ją zawody, osiągnięcia, o zdrowie także.

    To jest bardzo krótkowzroczne i dlatego potem tyłu tych "sportowców" się wykrusza. Fajnie jest na początku, basen 2-3h w tygodniu, po 30-45 minut , dobrze żeby się dziecko poruszało, do tego za free. Ale im dalej w las tym więcej drzew. Ja zapytałam ile godzin tego basenu przewidują później. Ano w VI kl to już 16h tygodniowo. To jest bardzo dużo, średnio codziennie po ponad 3h. A lekcji też coraz więcej, pływanie często odbywa się od 7 rano, albo po 7-8 lekcjach jeszcze trzeba wykrzesać energię na kilkugodzinny trening. To jest naprawdę dla zapaleńców. A ile rozczarowań ! Jeśli mimo najszczerszych chęci za dwa trzy lata jednak okaże się że bardzo od kolegów odstaje i nie ma szans na wyniki to dopiero będzie przykro. A jak trafi się choroba/kontuzja która wyeliminuje z treningów mimo włożonej pracy i świetnych wyników. O ile jestem jak najbardziej za rekreacyjnym usprawnianiem sportu, najlepiej niech dziecko poprobuje jak najwięcej, o tyle pchanie się w sport wyczynowy naprawdę wymaga głębokiego namysłu.
  • julita165 06.09.18, 14:34
    U nas nabór do klas sportowych kuleje juz na wstępie. Nie wiem jak u was ale synek na testach miał po prostu wykonać 5 czy 6 jakiś ćwiczeń. Cały sprawdzian trwał góra 10 minut i to z papierologia ( nazwisko, zapisać wynik itp ) I co to niby o dziecku i jego przyszłych możliwościach powie ? Nic. Mam kuzyna zawodowego koszykarza, trenuje od dziecka. I będąc jeszcze w szkole miał jakieś roczne stypendium w USA. Opowiadał jak tam wygląda nabór. Do szkoly przyjeżdża ciężarówka wyposażona w całe laboratorium, z ekipą specjalistów - trenerów, psychologów, specjalistów medycyny sportowej. Dzieci bardzo dokładnie badają, mierzą proporcje ciała, długości poszczególnych kości, typy umięśnienia, obierają krew i z tej krwi też robią różne badania itd. Testy sprawnościowe też są ale nie są same z siebie rozstrzygające. Bo co z tego że jakiś 8-latek przebiegł określony dystans szybciej niż koledzy z klasy dziś skoro im z tych analiz wychodzi że będzie miał krótkie nogi i za kilka lat nie ma szans na wyniki.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:23
    Zdecydowanie nie podoba mi się ten amerykański model. przecież to zniechęcanie dzieci do sportu na dzień dobry. Co z tego, że masz, chęci, zapał, będziesz mieć krótsze nogi o 5 cm niż kolega? To do widzenia. Straszne to jest uncertain Sport powinien być przyjemnością, rozwijać pasję, kojarzyć się ze zdrowiem a nie być tresurą najlepiej przystosowanych osobników, bo to prowadzi później do sytuacji, kiedy na mecie staje jaka(i)ś Caster Semenya.
  • julita165 06.09.18, 15:47
    taka_pani_jedna napisała:

    > Zdecydowanie nie podoba mi się ten amerykański model. przecież to zniechęcanie
    > dzieci do sportu na dzień dobry. Co z tego, że masz, chęci, zapał, będziesz mie
    > ć krótsze nogi o 5 cm niż kolega? To do widzenia. Straszne to jest uncertain Sport pow
    > inien być przyjemnością, rozwijać pasję, kojarzyć się ze zdrowiem a nie być tre
    > surą najlepiej przystosowanych osobników, bo to prowadzi później do sytuacji, k
    > iedy na mecie staje jaka(i)ś Caster Semenya.

    Jasne że każde dziecko powinno uprawiać sport czy sporty ale rekreacyjnie. A tu mówimy o naborze do klas sportowych. Przynajmniej w teorii z tych klas mają rekrutować się przyszli wyczynowi sportowcy. Od dzieci będzie to wymagało naprawdę dużo wysiłku, im starsze tym więcej. To tylko na początku tak kolorowo wygląda że dziecko sobie dwa razy w tygodniu na basen pójdzie czy piłkę pokopie. Dzieciak się wciągnie, mnóstwo sił, czasu i zaangażowania w to włoży a jak będzie miał np 15 lat okaże się że nawet gdyby trenował dwa razy tyle co koledzy wyników miec będzie bo np jest za niski czy nogi za krótkie. Po co np 13 latek ma pływać 16h w tygodniu jeśli warunki fizyczne nigdy nie pozwolą mu osiągać wyników jak koledzy których natura wyposażyła w warunki bardziej predestynujących do prawiania danej dyscypliny. Nie ma niskich koszykarzy czy siatkarzy, nie ma też 2m facetow podnoszących ciężary.
  • molik28 06.09.18, 15:48
    Julita ma dużo racji. Sprawdź najpierw siatkę godzin w starszych klasach, bo może nie ma czego żałować. To co w młodszych klasach jest przyjemnością, w starszych zamienia się w niezdrową rywalizację, i to głównie przez trenerów i rodziców, którzy maja parcie na wynik. Jak słyszę o problemach: co powinno zjeść dziecko i o której, jak ma rano o 7 basen, a potem lekcje i znowu basen, żeby nie zasłabnąć i dać radę, to cieszę się, że moje nie poszło do takiej klasy wieku 7 lat. Te słabsze dzieci padają wieczorem i o 20 tej chodzą spać. Naprawdę słyszałam to od rodziców tych dzieci. Mają problemy ze skórą te podatne na alergie, co wychodzi dopiero po jakimś czasie. Pewnie nie wszystkie dzieci tak funkcjonują, pewnie duża część świetnie sobie radzi, ale takie przypadki też są. W tej chwili w szkołach są klasy sportowe jak za dawnych czasów tzn. po prostu więcej WF i są klasy sportowe, które są wyczynowe. Trzeba najpierw rozpoznać z jakim rodzajem ma sie do czynienia, żeby podjąć świadomą decyzję na kilka lat. Bez szkody dla dziecka.
  • taka_pani_jedna 06.09.18, 15:53
    Basen i szachy to raczej niespecjalnie wyczynowe sporty wink
  • julita165 06.09.18, 15:59
    taka_pani_jedna napisała:

    > Basen i szachy to raczej niespecjalnie wyczynowe sporty wink

    Szachy może nie ale pływanie jak najbardziej. Chodziłam do LO które miało jeden budynek że sportową pływacka podstawówka. Napatrzyłam się tam na małe jeszcze dzieci które o 8 rano już były po treningu.
  • molik28 06.09.18, 16:10
    Zdziwiłabyś się odnośnie basenu. W klasie sportowej, o której pisałam dzieci w klasie 6-tej mają rano na 7.00 1,5 godziny treningu, potem mają normalne lekcje od 8.50, potem trening 1,5 godziny na 16.30 trzy razy w tygodniu, a potem muszą odrobić lekcje i nauczyć się tego wszystkiego co trzeba. Jak któreś ma jeszcze dodatkowy angielski, a tak ma większość, to wyobraź sobie. Przepłyń przez godzinę ileś tam basenów ... Może twoja klasa sportowa jest taka bardziej ogólna. Ja napisałam dlatego, że sama jako rodzić zapisujący dziecko do szkoły dostałam propozycję dla syna miejsca w klasie sportowej i w ogóle wtedy nie miałam świadomości, że to tak może wyglądać. Do głowy mi nie przyszło, że wiąże się także z konkretnym klubem sportowym w przyszłości. Z klubu potem nie tak łatwo się wymiksować i przenieść do innego, bo dziecko w starszym wieku ma już jakby lojalkę.
  • julita165 06.09.18, 15:58
    Tak jest. Sun tego kuzyna też oczywiście w klasie sportowej. Pierwsze trzy lata tylko takie treningi ogólnorozwojowe, od IV specjalizacja - koszykówka siatkówka, lekka atletyka. On oczywiście trenuje kosza. W V kl trener wybrał kilku i skierował do jakiegoś klubu, że niby szkoła to za mało. Teraz chłopak jest w VI i już drugi rok dzień ma taki że rano na 07 ma godzinę treningu ogólnorozwojowego w szkole, potem lekcje, z lekcji prosto jedzie do babci na obiad bo jest po drodze do klubu i na ok 16 treningi w klubie, do domu wraca ok 20. W weekendy często turnieje. Ciężka orka i naprawdę dziecko samo musi tego bardzo chcieć.
  • molik28 06.09.18, 16:17
    Dokładnie. Napisałam nie dlatego, że uważam, że to jest złe dla dziecka, bo są dzieci, które odnajdują się w takiej sytuacji. Dla rodziców to też duże zobowiązanie, na lata. Jeżeli ktoś tego chce i dziecko się nadaje to super, ale wielu rodziców wybierając klasę spotrtową w ogóle nie ma świadomości jak to będzie potem wyglądało. To taka rada z mojej strony, żeby dokładnie sprawdzać jak to będzie w klasach starszych. Podstawówka to teraz 8 lat. To badzo długo.
  • memphis90 06.09.18, 19:04
    >Ciężka orka i naprawdę dziecko samo musi >tego bardzo chcieć.
    A naprawdę chce to dziecko, które ma odpowiednio długą nogę i jakies tam wyniki z krwi...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • memphis90 06.09.18, 19:01
    >Opowiadał jak tam wygląda nabór.
    To jest przerażające i nieludzkie. Hodowla sportowców z szybką "eutanazją" tych, co "nie rokują". Ohydne.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • lily_evans11 07.09.18, 05:16
    No bez przesady. Są przeróżne możliwości uprawiania sportu. Do klas sportowych idą dzieci z konkretnymi predyspozycji, tak samo, jak do klas językowych (tu zresztą na podstawie testu predyspozycji), właśnie po to, żeby nie męczył się w nich ktoś, kto ledwo będzie dawał sobie radę, i to kosztem własnego organizmu.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • zofijkamyjka 06.09.18, 20:10
    nie poddawaj się, pisz podanie,napisz to co tu,powołaj sie na zerwane więzi z kolegami i stres syna, z tym związany. Może sie uda.....mnie sie udało,co prawda nie do sportowej ale została przeniesiona do klasy ze swoimi dobrymi koleżankami z przedszkola.

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • taka_pani_jedna 07.09.18, 13:58
    A co mi tam szkodzi, napisałam. 3 pkt zabrakło, i kilka innych argumentów. Po weekendzie zaniosę.
    Dalej czuję się jak straszliwie czepialska matka-wariatka. Ale gdyby był z tymi kolegami, może łatwiej by było i jemu, i nam.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.