Dodaj do ulubionych

Matka wyrodna

08.09.18, 10:01
"Dla mnie kobieta ktora oddaje takiego maluszka do placowki bo chce pracowac(pomijam te co musza)jest zwyczajnie wyrodna i dzieci miec niepowinna."

Cytat z wątku o żłobkach.

Jak już wiemy wyrodna matka to taka, która pracuje, bo lubi, nie dlatego że ją do tego przymusza sytuacja finansowa.

Jakie jeszcze cechy ma matka wyrodna, która nie powinna mieć dzieci (pomijajac oczywiste patologie)? Podaje dziecku Danonki? Szczepi, choć jak powszechnie wiadomo szczepionki to zUo i powodują autyzm?

Jestem ciekawa Waszej listy cech matki wyrodnej smile
Edytor zaawansowany
  • maaria33 08.09.18, 10:05
    Tak , która codziennie nie gotuje od podstaw trzydaniowego obiadu (nie powinna mieć dzieci) . To usłyszałam o sobie big_grin

    --
    przygody joa66 z nowym laptopem wink
  • paniusia.aniusia 08.09.18, 13:55
    To uslyszalas to zapewne od mojej teściowej smile

    --
    Nie chcę o tym teraz myśleć – postanowiła Scarlett. – Jeżeli zacznę o tym myśleć teraz, będę się musiała martwić. Nie ma powodu, aby sprawy nie miały się ułożyć tak, jak tego chcę (…wink
  • kornelia_sowa 08.09.18, 21:52
    Zapewne z warzyw z własnego ogródka i mięsa z własnej zagrody
  • aamarzena 09.09.18, 12:35
    Dopuszczalne w ostateczności jest mięso i jaja od sąsiada
  • tt-tka 09.09.18, 12:46
    aamarzena napisała:

    > Dopuszczalne w ostateczności jest mięso i jaja od sąsiada

    Nie chcesz wiedziec, jaki obraz stanal mi wlasnie przed oczami big_grin

    "Wysoki sadzie
    to nie wypada
    wiem, zawinilem
    zjadlem sasiada"
  • aamarzena 11.09.18, 06:19
    I po co ja ten post przeczytałam O_O
  • feliz_madre 08.09.18, 10:08
    Tak mam inny obraz matki wyrodbej - siedzi na kocyku z dzieckiem i pali papierosa, jedzie z dzieckiem autobusem, dziecko zadaje pytania typu a co to, a dlaczego, a matka mu zatyka usta wkladajac telefon do ręki, dziwcko mówi pobaw się ze mną, a matka - pobaw sie sam, dziecko przychodzi pomrauczec, poprzytulac się a ona mówi - daj mi spokój miałam ciężki dzień.
  • feliz_madre 08.09.18, 10:09
    * Ja mam inny obraz mialo byc wink
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:14
    A te matki, ktore wlasnie opisalas, nie posylaja dzieci do zlobka?

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • grrru 08.09.18, 10:22
    Dziecko przychodzi pomrauczec, poprzytulac się a ona mówi - daj mi spokój miałam ciężki dzień.
    Ciężki dzień czyni z matki wyrodną? Nie może byc tak wykończona, że nie ma siły w danej chwili na przytulanie? Musi byc w każdej chwili dyspozycyjna?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:23
    Znam takie, co nigdy nie sa dyspozycyjne. I wszystko jest wazniejsze od dziecka...

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:26
    I to akurat sa, na pewno zupelnie przypadkowo, kobiety, ktore prowadza firmy i zatrudniaja innych ludzi.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • grrru 08.09.18, 10:30
    Czy zachowują się inaczej niż ojcowie, którzy prowadzą firmy?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:38
    No nie, bo intensywna aktywnosc zawodowa nie idzie w parze z wychowywaniem dzieci.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • grrru 08.09.18, 10:40
    Dlaczego zatem tak rzadko mówi się o wyrodnych ojcach? I czy zwykła praca etatowa plus dojazdy, które w realiach dużego miasta swoje zajmują to nie jest intensywna aktywność zawodowa?
    Ja akurat wybrałam własną firmę, bo dzięki temu pracuję elastycznie i mogę sobie tę aktywność regulować.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:44
    Dlatego ze matki maja wiecej praw, jesli chodzi o decyzje o dziecku, a co za tym idzie i obowiazkow. Kiedy mezczyzni zaczna zachodzic w ciaze. Albo powstana sztuczne macice, to obowiazki sie wyrownaja.
    Freelancerka to co innego, niz prowadzenie firmy zatrudniajacej ludzi.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • grrru 08.09.18, 10:47
    Nie mówimy o decydowaniu o płodzie tylko o urodzonym dziecku. Matka nie ma więcej praw jeśli chodzi o decyzję o rocznym dziecku. Dlaczego ma mieć więcej obowiązków.
    Moja firma jak najbardziej zatrudnia, z tego co sama robię nie zarobiłabym wystarczająco duzo, więc biorę projekty na więcej osób.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aamarzena 08.09.18, 10:40
    Gluten aleś się uczepila. Nic nie rozumiesz. Ojciec się zaharowuje żeby zapewnić rodzinie godny byt. I nalezy go podziwiac. Matka pracująca, a w szczegolnosci prowadzaca dobrze prosperującą firme, z definicji jest wyrodna, bo do pracy poszła by nie zajmować się dziećmi. I należy ją spalić na stosie. 😉
    Przyjmij te prawdę objawiona do wiadomości i nie mysl za duzo, bo to szkodzi. Nie dziękuj.
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:47
    Wystarczy, ze prowadzi firme, bo ma predyspozycje. A uodzila dzieci, bo tak wypada.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • grrru 08.09.18, 10:49
    A jak prowadzi firmę, bo ma do tego predyspozycje, a urodziła dzieci, bo chciala?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:52
    Nie kojarze takich. Ale przeciez rozne rzeczy sa mozliwe na tym swiecie.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • pani-noc 08.09.18, 10:51
    W których kręgach wypada rodzić dziecko? Chyba nie w tych, w których praca jest wartością.
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:53
    W Polsce w kazdych. Nawet blogi dla bezdzietnych o tej presji powstaja.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • jolie 08.09.18, 11:08
    Dla wielu kobiet wypada mieć dzieci, żeby dodać sobie +1000 do zaj....ości, to takie uzupełnienie stachanowskiej legendy "energiczna,odnosząca sukcesy w pracy, a do tego matka 2 dzieci".
  • aamarzena 08.09.18, 11:12
    W dziwnym środowisku się obracacie.
  • jolie 08.09.18, 11:17
    To nie kwestia środowiska tylko osobowości.
  • aguar 08.09.18, 11:19
    A ja się z tym zgadzam. Nawet jakaś strona zawodowa w internecie i musi sobie dopisać w rubryce "o mnie": prywatnie matka dwojga dzieci czy coś w tym stylu, jakby to miało mieć znaczenie dla oferowanych usług.
  • jolie 08.09.18, 11:26
    Owszem, tak jest. I wcale nie dotyczy małej grupy kobiet.
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:30
    "żeby dodać sobie +1000 do zaj....ości"
    Dokladnie


    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • aamarzena 08.09.18, 10:54
    Kobiety inteligentne i ogarniete życiowo rzadko rodzą dzieci bo tak wypada. Z moich obserwacji wynika, że to raczej te slabsze intelektualnie łatwiej dają się wkrecac w rozne społeczne przymusy i powinności.
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:58
    Coz, jak widac znam same slabe intelektualnie szefowe firm. A moze one po prostu nie umieja uzywac antykoncepcji?

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • grrru 08.09.18, 12:50
    A skąd wniosek, że urodziły, bo tak wypada?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 12:57
    Z rozmow z nimi.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • rosapulchra-0 08.09.18, 19:11
    Ile tych szefowych firm znasz?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • 1matka-polka 08.09.18, 19:12
    A ze 4.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • black_magic_women 08.09.18, 11:03
    1matka-polka napisała:

    > Znam takie, co nigdy nie sa dyspozycyjne. I wszystko jest wazniejsze od dziecka
    > ...
    >
    I to dla mnie definicja matki wyrodnej. Nigdy niedostępna( albo minimalnie) fizycznie i emocjonalnie.
  • pani-noc 08.09.18, 10:25
    Tak. Matka, która nie jest wyrodna cały dzień animuje dziecko, a nie wykreca się zmeczeniem czy gotowaniem obiadu.
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:28
    Takie tez znam. Pracuja na etacie, maja po troje dzieci i spedzaja z nimi kazda wolna chwile.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • grrru 08.09.18, 10:31
    Żadna sztuka spędzić każdą wolną chwile, jak się odliczy etat + dojazdy smile

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:39
    Sztuka, jesli ktos woli inne rozrywki, niz opieka nad dziecmi.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • grrru 08.09.18, 10:42
    Po prostu mnie bawi robienie wyczynu ze spędzenia z dziećmi tej odrobiny czasu, jaka zostaje.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:49
    Na etacie zostaje odrobina czasu? Jesli mieszkamy w miescie a dojazdy zajmuja srednio pol godziny w jedna strone? Chyba sie nie dogadamy.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • grrru 08.09.18, 10:50
    Jak komuś zajmują pół godziny to super. Możemy też porozmawiać o etacie mojej mamy - przedszkolanki pracującej całe życie 10 minut od domu i zrobić z tego główny punkt odniesienia. Często te dojazdy zajmują bliżej godziny raczej.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:55
    Czyli nadal to powrot o 16/17. Plus cale soboty i niedziele.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • aamarzena 08.09.18, 11:11
    Nie wszyscy pracują w urzędzie miasta albo jako kadrowe w przedszkolu. Ludzie pracują w sklepach, szpitalach, usługach, gastronomii, straży pożarnej, policji i mnóstwo innych miejsc, gdzie z pracy nie wychodzi się o 15 czy 16. I wg ciebie oni wszyscy są wyrodni?
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:28
    Jesli wszystko, w tym dowolna praca, obowiazki domowe, czas dla siebie jest wymowką, zeby nie spedzac czasu z dzieckiem, to tak, wyrodni.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • aamarzena 08.09.18, 17:04
    Aha, czyli lekarze, kierowcy mpk, kasjerka i sprzedawcy w sklepach, sprzedawcy usług wszelakich, kelnerki i kelnerzy, kucharze w restauracjach, recepcjonistka w hotelach, plicjanci, strażacy itd są wyrodni, a pracują w różnych godzinach dlatego, że nie chcą się dziećmi zajmować a nie dlatego, żeby tym dzieciom mieć za co dać jeść. Bo jak wiadomo w Pl mamy nadpodaż pracy w godzinach od 7-8 do 15-16 i jesli ktoś pracuje w innych to na pewno z wyboru. Wszyscy zostanmy biurwami najlepiej. A lekarze i kontrolerzy lotów niech się nie rozmnażają.
  • tt-tka 08.09.18, 18:53
    aamarzena napisała:

    > Aha, czyli lekarze, kierowcy mpk, kasjerka i sprzedawcy w sklepach, sprzedawcy
    > usług wszelakich, kelnerki i kelnerzy, kucharze w restauracjach, recepcjonist
    > ka w hotelach, plicjanci, strażacy itd są wyrodni, a pracują w różnych godzinac
    > h dlatego, że nie chcą się dziećmi zajmować a nie dlatego, żeby tym dzieciom mi
    > eć za co dać jeść. Bo jak wiadomo w Pl mamy nadpodaż pracy w godzinach od 7-8
    > do 15-16 i jesli ktoś pracuje w innych to na pewno z wyboru. Wszyscy zostanmy b
    > iurwami najlepiej. A lekarze i kontrolerzy lotów niech się nie rozmnażają.

    Tak wlasnie, niech sie nie rozmnazaja. Albo niech zmienia prace, bo czemu nie. Matki siedzace z dziecmi swietnie sie obejda bez maszynistow i reszty transportu publicznego, pielegniarek i reszty sluzby zdrowia, pracownikow gazowni, elektrowni, filtrow i innej infrastruktury, w ktorej leci praca na trzy zmiany. Po co to ?
    A ta wyrodna reszta, ktora z dziecmi nie siedzi, niech se sama radzi. Co sie bedziesz rozczulac nad wyrodnymi.
  • jolie 08.09.18, 18:54
    Ale dlaczego sprowadzasz do absurdu? Ktoś napisał, że rodzice pracujący na zmiany są z definicji wyrodni? I nie chodzi o zajmowanie się dzieckiem 24 h na dobę, rzadko który rodzic małego dziecka może sobie na to pozwolić. Chodzi o niedostępność fizyczną i emocjonalną dla dziecka w czasie, który można by dziecku poświęcić (nie o niedostępność z konieczności, tylko z wyboru).
  • grrru 08.09.18, 12:53
    Jak pracujesz do 17 i godzinę wracasz to jest 18. I to zakładając, że nie wejdziesz do sklepu na chwilę itp. Jasne, są korporacje, gdzie jest elastyczniej i można zacząć między 7 a 10, ale niektórzy mają narzucone.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aamarzena 08.09.18, 10:32
    A ja kiedyś widziałam jednorozca. Biegał po łące za moim pałacem. Serio.
  • pani-noc 08.09.18, 10:39
    Ja też. Biegał, biegał, a na koniec rzygnął teczą.
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:40
    Nie znasz matek, ktore spelniaja sie glownie w opiece nad dziecmi?

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • grrru 08.09.18, 10:42
    Jak pracują na etacie to nie spełniają się GŁÓWNIE w opiece nad dziećmi.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 08.09.18, 10:50
    Oczywiscie ze tak. Wykonuja malo interesuja i malo angazujaca ca prace dla pieniedzy a ich wlasciwym zyciem jest czas z dziecmi.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • asia_i_p 11.09.18, 05:52
    Zaczęłam serio się zastanawiać, w którym roku życia dziecka zaczyna to ewoluować w kierunku koszmaru. Dla tego dziecka.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 10:46
    Skoro się spełniają głównie w opiece nad dziećmi, to raczej nie pracują.

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • agonyaunt 08.09.18, 11:35
    Ja znam. Każda zaliczyła poważny problem jak dziecię się usamodzielniło. Był alkohol, depresja, w trzecim przypadku tak intensywne udupienie dziubdziusia, że teraz babka ma na karku dorosłą pierdołę, która nie potrafi nic. I jest płacz, bo przecież "ona się dla niego tak poświęciła".

    Tak więc dla mnie wyrodne matki to te, które całe życie wiszą na dziecku pod hasłem "to dla jego dobra", trzymają je w domu do czasu szkoły zamiast posłać uspołeczniająco do wcześniejszych placówek, i uwsteczniają się intelektualnie tak, że nastolatkowi wstyd przyprowadzić do domu kolegów, bo matka idiotka na pewno z czymś głupim wyskoczy.
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:43
    Ja znam takie, ktore zajmowaly sie karierą a ich dzieci teraz pija alkohol i cierpia na depresje.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • agonyaunt 08.09.18, 12:52
    Takie też są. Zasadniczo nie ma jednego wzoru dla wszystkich, każdy powinien robić tak, żeby jak najlepiej zgrać potrzeby dziecka i własne, bez przekładania jednych nad drugie.
  • lily_evans11 08.09.18, 10:51
    Feliz madre opisała pewien typ ludzki, który nigdy nie jest dyspozycyjny dla dzieci, a zamiast kupić coś dziecku woli spalić miesięcznie po kilka stówek (moja koleżanka spala ponad 500 z na miesiąc, na szczęście nie ma dzieci, ale jak słyszę, ile ona na swoje zwierzęta wydaje i jaka jest przez to biedna, to jej w końcu powiedziałam - że najwięcej to chyba na jedno, takie małe zwierzątko, które rak płuc się nazywa wink). I zamiast nawiązać jakąkolwiek interakcję z dzieckiem taka mamuśka ZAWSZE tka mu do ręki tablet albo telefon. Tak, istnieją takie osoby. żłobek nie ma z tym nic wspólnego.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • feliz_madre 08.09.18, 11:05
    O, lily - Ty jedna zrozumiałaś 😄
  • lily_evans11 08.09.18, 11:46
    Dodałabym złośliwie, że przeważnie to Pani wyglądające na niezłe prymitywy i blachary tongue_out. Kwestia, że ktoś chce odpocząć po ciężkiej pracy i nie animuje cały dzień dziecka, to zupełnie inna sprawa.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • noemi29 08.09.18, 11:53
    grrru napisała:

    > Dziecko przychodzi pomrauczec, poprzytulac się a ona mówi - daj mi spokój miała
    > m ciężki dzień.
    > Ciężki dzień czyni z matki wyrodną? Nie może byc tak wykończona, że nie ma siły
    > w danej chwili na przytulanie? Musi byc w każdej chwili dyspozycyjna?
    >
    Może inaczej to powiedzieć. Naprawdę nie ma obowiązku posiadania dziecka i nierozumiem, dlaczego kobiety sobie to robią? Skoro najbardziej na świecie pragną świętego spokoju i smartfona.

    Poza tym, gdybyś smutna i zdołowana chciała przytulić się do męża, a on tak by odpowiedział, to też tak łatwo zostałby usprawiedliwiony? Nie sądzę.
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:54
    "Skoro najbardziej na świecie pragną świętego spokoju i smartfona."
    1000/1000

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • grrru 08.09.18, 12:59
    Nie najbardziej na świecie tylko w danej chwili. Rodzic, który nie da sobie przyzwolenia na chwilę odpoczynku zajedzie się i tyle. Albo będzie na dzieci warczał, albo będzie obecny tylko pozornie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • feliz_madre 08.09.18, 13:37
    Ale są rodzice, którzy nie potrzebują w danej chwili tylko ciągle. Jeśli ktoś przez 7 dni w tygodniu jest zmęczony, codziennie ma gorszy dzień czy spędza cały swój czas wolny w necie, to powinien szukać pomocy a nie usprawiedliwienia.
  • grrru 08.09.18, 13:46
    To nie wynikało z tego, co napisałaś. Ja to odczytałam tak, że rodzic niewyrodny jest zawsze, w każdej chwili dostepny dla dzieci

    --
    Nadal jem gluten smile
  • truscaveczka 11.09.18, 10:44
    W pewnym sensie powinien być dostępny - emocjonalnie. Kiedy dziecko ma potrzebę posiedzieć koło rodzica, powieszać się na nim itp - powinien choć chwilę mu poświęcić. Natomiast ma święte prawo powiedzieć "a teraz sobie poleżę chwilę w ciszy/poczytam/pogram w grę na telefonie, bo muszę trochę odpocząć. Widzimy się za pół godzinki, ok?" I dziecko, które wie, że rodzic mówi prawdę i za te pół godziny będzie dostępny, na ogół odpuszcza i daje żyć. Gorzej, jak to ściema w żywe oczy i dziecko wie, że nie dostanie życzliwej obecności rodzica ani teraz, ani potem - to i nie zlezie.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • leyre2 08.09.18, 10:15
    pani-noc napisał(a):

    > "Dla mnie kobieta ktora oddaje takiego maluszka do placowki bo chce pracowac(po
    > mijam te co musza)jest zwyczajnie wyrodna i dzieci miec niepowinna."
    >
    > Cytat z wątku o żłobkach.
    >
    > Jak już wiemy wyrodna matka to taka, która pracuje, bo lubi, nie dlatego że ją
    > do tego przymusza sytuacja finansowa.
    >

    Nie czytalam tamtego watku ale przeciez bylo oczywiste ze takie stwierdzenia padna.
    Zawsze zreszta jest matka, matka to matka tamto, a co z ojcami? Ojca wyrodnym to dopiero sie nazwie jak pobije dziecko na smierc. Cala reszta ojcom uchodzi, maja spoleczne przyzwolenie.
  • aamarzena 08.09.18, 10:17
    Amen
  • pani-noc 08.09.18, 10:23
    Już widzę minę facetów gdyby ktoś im zaczął wyrzucać, że pracuja zawodowo, a dziecko oddali do żłobka big_grin
  • aamarzena 08.09.18, 10:30
    A nie nie. Taki tatuś to się bardzo stara i och och nawet dziecko ze żłobka wybiera. N8kt mu nic nie wyrzuci ;-P
  • leyre2 08.09.18, 10:36
    Bohatera z niego zrobia
  • aguar 08.09.18, 10:35
    Ale facetom się czasem wyrzuca, że nie zarobią tyle, aby żona mogła nie pracować przez pierwsze lata życia dziecka i nie musiała oddawać go do żłobka.
  • leyre2 08.09.18, 10:37
    Czasem - bardzo istotne slowo
  • milamala 11.09.18, 00:51
    aguar napisała:

    > Ale facetom się czasem wyrzuca, że nie zarobią tyle, aby żona mogła nie pracowa
    > ć przez pierwsze lata życia dziecka i nie musiała oddawać go do żłobka.

    Owszem, rodzina mojej mamy wyrzucala (slusznie) mojemu ojcu, ze nie zarabia dosc dobrze aby mama mogla byc ze mna w domu.
    Ale to nie ma znaczenia, bo nie chodzi o sytuacje przymusowa, tylko taka ,w ktorej kobieta nie musi a chce, bo ma juz dosc siedzenia w domu i w pieluchach.
  • pani-noc 11.09.18, 08:30
    > tylko taka ,w ktorej kobieta nie musi a chce, bo ma juz dosc siedzenia w domu i w pieluchach

    To nie chce siedzieć w pieluchach. I co z tego? Pieluchy to 2-3 lata z potencjalnych 20-70 lat, które przeżyje razem z dzieckiem, potem już dorosłym człowiekiem.

    Odnoszę wrażenie, że masz bardzo infantylne podejście do macierzyństwa i sprowadzasz bycie mamą do gugania dziubdziusiowi siedzącemu na dywanie.

    Macierzyństwo to nie zabawa klockami, ale bycie przewodnikiem dziecka po życiu. Jakim przewodnikiem będzie kobieta, która z własnej nieprzymuszonej woli zamknęła się w 4 ścianach i jej aktywność życiowa często sprowadza sie głównie do wrzucania słit foci na Insta?
  • antychreza 11.09.18, 14:07
    O toto, moja teściowa była taką mamusią co to w domu siedziała bo nastoletnim synkom musiała obiad gotować i skarpetki prasować. Mój mąż dopiero niedawno przyzwyczaił się do tego, że sam musi trzymać porządek w swoich skarpetkach, a o życiu uczy się dalej, czasem niestety boleśnie.
  • arwena_11 11.09.18, 14:12
    Wiesz moja teściowa pracowała - a za synów i męża wszystko w domi robiła. Więc chyba nie ma znaczenia czy ktoś pracuje czy nie - a od jego charakteru.
  • antychreza 11.09.18, 15:13
    Twoja teściowa widać potrzebowała zostać męczennicą, moja potrzebowała wymówki dla własnego lenistwa i niechęci do wzięcia odpowiedzialności za cokolwiek. Nie robiłabym przytyku gdyby swoich synów faktycznie wychowała, ale nie, ona tylko była obok i "poświęcała się dzieciom".
  • milamala 11.09.18, 14:14
    a Ty zrozumialas o czym mowa? Mowa o dzieciach zlobkowych a nie nastoletnich tudziez doroslych.
  • antychreza 11.09.18, 15:10
    Odnoszę się do "bycia przewodnikiem dziecka po życiu" czy jakoś tak. I piszę postawie konkretnej osoby, która znam osobiście, a która uznała, że ciągła obecność matki w domu zastąpi wychowanie.
  • milamala 11.09.18, 15:22
    Ale o tym nie mowimy. To temat na osobny watek.
  • alicia033 08.09.18, 10:16
    eh lauren, lauren, to już było, powinnaś jeszcze pamiętać
    forum.gazeta.pl/forum/f,34708,Klub_Matek_Wyrodnych.html

    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • pani-noc 08.09.18, 10:21
    Sorry, nie jestem na bieżąco z martwymi od kilku lat forami dyskusyjnymi.
  • agab51 09.09.18, 11:02
    Akurat słynny Klub Wyrodnych żyje,
    tylko przeniósł się na Fb 😋

    --
    Wczoraj było za wcześnie. Jutro będzie za późno. Dzisiaj jest TEN DZIEŃ.
  • aamarzena 08.09.18, 10:28
    Ta co idzie do pracy jest wyrodna, a dzieci oddadzą ja niechybnie do domu starców. A w ogóle to nie kocha swoich dzieci i mieć żadnych nie powinna.
    Ta co zostaje w domu to kwoka bez ambicji. I na pewno mąż kopie w kalendarz, zostawi ja dla innej i kobieta zostaje z ręką w nocniku (dosłownie i w przenosni). A w ogóle to mąż na peno nie ma ochoty pracować na takiego nieroba.
    Jeśli bierze 500+ to na pewno je przepija.
    Jeśli pracuje to na pewno za dużo czasu pracy poświęca i mogłaby się więcej dziećmi zajmować a nie własną kariera lub odwrotnie powinna wziąć dodatkowy etat bo za mało zarabia i zadbać o rozwój kariery, bo jak ja mąż zostawi to... patrz wyżej.
    Jak ma posprzata Ne w domu to ma kija w tyłku i powinna wyluzuj. Kiedy wyluzuje to jest fleja.
    Itd itd
    I to wszystko kobiety kobietom, panowie jak zwykle niewidzialni (no chyba ze pochylamy się z troską nad ciężkim losem jedynych zywicieli rodziny)
    Jak się nie obrocisz duda zawsze z tyłu.

  • leyre2 08.09.18, 10:34
    Dokladnie.
  • grrru 08.09.18, 10:35
    A jak się nie wpisuje w zaden z opisanych modeli to niech się nie odzywa, bo nic nie wie o życiu big_grin

    --
    Nadal jem gluten smile
  • pade 08.09.18, 10:51
    W punkt!

    --
    "Wstać rano, zrobić przedziałek i się odpieprzyć od siebie. Czyli nie mówić sobie: muszę to, tamto, owo, nie ustawiać sobie za wysoko poprzeczki i narzucać planów, którym nie można sprostać. Bez egoizmu, ale bardzo starannie, dbać o siebie i swoje własne uczucia. Poświęcać się temu co sprawia przyjemność." W.Osiatyński
  • kornelia_sowa 08.09.18, 21:54
    I to jest najbardziej trafne podsumowanie tematu. W samo sedno smile
  • asia_i_p 11.09.18, 05:55
    I to jest trafne podsumowanie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • aguar 08.09.18, 10:45
    Pani-noc, tu chyba chodziło o to, że jak kobieta nie lubi spędzać czasu z dzieckiem tylko w pracy, to po co jej właściwie to dziecko? Przecież dziecko jest małe krótko, to kwestia kilku lat, potem dorasta i nie jest problemem łączenie pracy z byciem matką np. jak się jest matką 9-latka, tak jak ja.
    A jak ktoś lubi z dzieckiem spędzać intensywnie godzinę raz w tygodniu, to może to robić z cudzym - siostry, kuzynki, przyjaciółki, jego rodzice będą wdzięczni.
  • chatgris01 08.09.18, 10:46
    A jak ktoras matka nie przepada za spedzaniem czasu z malym dzieckiem, a ze starszym juz tak? Bywa przeciez i tak.
  • aguar 08.09.18, 10:58
    No to może jest jakieś starsze w otoczeniu. I chętnie spędzi z nią czas, jeśli ona mu coś ciekawego zaoferuje.
  • chatgris01 08.09.18, 11:02
    Ale moze chciec miec swoje wlasne starsze i pozniej dorosle, a nie czyjes. Czy wlasnie nie moze, nie wolno jej?
  • aguar 08.09.18, 11:07
    No ale to jest kosztem ogromnej krzywdy takiego dziecka - gdy jego matka nie lubi z nim spędzać czasu, w okresie, kiedy ono tego najbardziej potrzebuje. Może jest jeszcze opcja - adoptować starsze...
  • zasiedziala 08.09.18, 11:13
    Moja mama tak miała - byłam szczęśliwym dzieckiem, jestem szczęśliwym człowiekiem - mam swoje problemy, ale ogromną krzywdą bym ich nie nazwała wink

    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • kk345 09.09.18, 18:34
    No to teraz ręka w górę te, z którymi matki bawiły się w dzieciństwie. Generalnie do zabawy z reguły było rodzeństwo albo koledzy, animowanie przez rodziców to wymysł ostatnich lat.
  • grrru 09.09.18, 18:49
    Ze mną, przez pierwsze sześć lat mama była w domu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 11.09.18, 11:50
    Ze mną też.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 06:46
    >animowanie przez rodziców to wymysł ostatnich lat.
    Otóż to!
    Bingo, powiedziałabym.

    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • truscaveczka 11.09.18, 10:55
    Jest w tym coś. Pamiętam dorosłych zajmujących się mną w sensie towarzyszenia, opowiadania czegoś itp. ale nie pamiętam, żebym oczekiwała organizowania mi czasu i zajmowania mnie, biernej, jakimiś własnymi pomysłami.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • milamala 11.09.18, 14:02
    'Jest w tym coś. Pamiętam dorosłych zajmujących się mną w sensie towarzyszenia, opowiadania czegoś itp. ale nie pamiętam, żebym oczekiwała organizowania mi czasu i zajmowania mnie, biernej, jakimiś własnymi pomysłami"

    Przechodzimy potezna rewolucje w kwestii wychowania. jeszcze nie tak dawno (jesli brac pod uwage historie swiata) dziecmi praktycznie w ogole sie nie zajmowano, pomijajac smiertelnosc dzieci, to jak ktos byl zdolny do rodzenia to rodzil je jedno za drugim, nikt sobie wychowaniem tych dzieci glowy nie zawracal, to starsze dzieci wychowywaly mlodsze, nikt nie myslal o budowaniu wiezi itp. Jednym slowem koszmar dziecinstwa.
    Na przestrzeni ostatnich 100 lat zachodza powazne zmiany, wraz ze zmniejszona iloscia dzieci rodzice poswieccaja im wiecej uwagi. My poswiecamy wiecej uwagi naszym dzieciom, niz rodzice nam, a oni poswiecali nam wiecej uwagi niz ich rodzice im. To, ze kiedys bylo inaczej to nei znaczy ze bylo lepiej. Wiedza pozwala nam lepiej poznawac swoje dzieci i lepiej wiedziec co dla nich lepsze niz w czasach naszych rodzicow czy dziadkow. To sie postep nazywa. Nie kazdy go lubi.
  • grrru 08.09.18, 10:48
    A po co ojcu dziecko, jak nie lubi spędzać z nim czasu tylko w pracy?
    Tak się składa, że z samego 500 plus się nie wyżyje, a pieniądze większości ludzi nie spadają z nieba. Wyobrażasz sobie świat, w którym rodzice dzieci do lat 3 w ogole nie pracują? Kto ich będzie utrzymywał?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • leyre2 08.09.18, 11:01
    grrru napisała:

    > A po co ojcu dziecko, jak nie lubi spędzać z nim czasu tylko w pracy?

    Wlasnie mialam zapytac o to samo
  • aguar 08.09.18, 11:04
    Vaikiria, coś Ty się tak tych facetów uczepiła? Mój jest w porządku. Właśnie dziś mamy rocznicę ślubu i sobie uświadomiłam, że od X lat żyję sobie w jakimś mikroświecie, w którym faceci są ok.
    Przy małych dzieciach kiepskie typy, to tacy, którzy po pracy jeszcze MUSZĄ jakieś hobby uprawiać, gdzieś wychodzić, wyjeżdżać sami albo tacy, którzy konkurują z dziećmi o względy małżonki, chcą, żeby ona poświęcała im czas, gdzieś z nimi wychodziła. Zamiast poza pracą zajmować się dziećmi albo pracami domowymi, aby kobieta mogła odpocząć albo wychodzić/robić coś całą rodziną.
  • aamarzena 08.09.18, 11:15
    Wiesz, we wszystkim trzeba równowagi. Dziecko nie jest pepkiem świata i nie tylko jego potrzeby są ważne. Rodzice też mają prawo wyjść razem gdzieś od czasu do czasu, bez dzieci.
  • milamala 09.09.18, 00:18
    aamarzena napisała:

    > Wiesz, we wszystkim trzeba równowagi. Dziecko nie jest pepkiem świata i nie ty
    > lko jego potrzeby są ważne. Rodzice też mają prawo wyjść razem gdzieś od czasu
    > do czasu, bez dzieci.

    Pierwsze 2 lata zycia dziecka sa mega wazne dla niego, a tylko ulamkiem zycia doroslego.
  • aamarzena 09.09.18, 13:14
    I co się takiego strasznego stanie jeśli podczas tych dwóch lat rodzice raz na miesiąc wyjdą razem do kona albo na kolację a dziecko zostanie z ukochaną babcią czy dziadkiem? Traume bedzie mieć do końca życia?
  • milamala 10.09.18, 00:29
    aamarzena napisała:

    > I co się takiego strasznego stanie jeśli podczas tych dwóch lat rodzice raz na
    > miesiąc wyjdą razem do kona albo na kolację a dziecko zostanie z ukochaną babci
    > ą czy dziadkiem?

    A kto o tym mowi??????
    Mowa o oddanie dziecka do zlobka na dlugie godziny i dorabianiu sobie teorii o dobru , ktore z tegu tytulu plynie, ironizowaniu, udawanie glupka, wymyslanie jakis dziwnych historyjek, tylko po to zeby zmniejszyc poczucie winy.
  • 1matka-polka 10.09.18, 08:41
    Wlasnie czytam, ze dziecko "może być w żłobku nie dłużej niż dziewięć godzin". Nie wiem czy to zarzadzenie konkretnej placowki, czy jakies ogolne. Ale skoro to napisali, to znaczy ze niektorzy rodzice chetnie by zostawiali dzieci w zlobku na dluzej.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • milamala 10.09.18, 08:52
    1matka-polka napisała:

    > Wlasnie czytam, ze dziecko "może być w żłobku nie dłużej niż dziewięć godzin".
    > Nie wiem czy to zarzadzenie konkretnej placowki, czy jakies ogolne. Ale skoro t
    > o napisali, to znaczy ze niektorzy rodzice chetnie by zostawiali dzieci w zlobk
    > u na dluzej.

    Dzieje sie, co prawda nie w Polsce, ale moja tesciowa mieszka przy takim zlobku i opowiada, ze widzi te same dzieci, ktore ida na 7 do zlobka a potem odbierane sa o ... 19.
  • 1matka-polka 10.09.18, 08:59
    Czytalam na ematce, ze kiedys w Polsce byly przedszkola calodobowe i łykendowe, wiec zaden nowy wynalazek.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • 1matka-polka 10.09.18, 09:00
    *"żłobki" sorry.

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • antychreza 11.09.18, 14:16
    Ponoć są dalej i wprowadzono ograniczenie, że dziecko nie może zostać w placówce dłużej, niż 3 doby pod rząd big_grin
  • aamarzena 11.09.18, 16:43
    Niesamowicie pasjonujące musi mieć życie twoja teściowa. Tak siedzieć w oknie od świtu do nocy. Mam pod blokiem zlobek i nie mam pojęcia jakie dzieci i na ile godzin tam przychodzą. Zresztą nie jest czynny do 19 tylko chyba do 17.
  • tt-tka 11.09.18, 16:46
    aamarzena napisała:

    > Niesamowicie pasjonujące musi mieć życie twoja teściowa. Tak siedzieć w oknie
    > od świtu do nocy.

    Rodzima panna Marple ? To ma swoje dobre strony, jak ktos komus zajuma grzechotke, nie trzeba fatygowac czynnikow, wystarczy ja zapytac big_grin
  • milamala 11.09.18, 19:07
    aamarzena napisała:

    > Niesamowicie pasjonujące musi mieć życie twoja teściowa.

    Ma bardziej pasjonujace i lepsze zycie niz ty. Nie martw sie. Niektorym sie udaje, nawet jak nie zasluguja.
  • leyre2 08.09.18, 11:18
    aguar napisała:

    > Vaikiria, coś Ty się tak tych facetów uczepiła? Mój jest w porządku. Właśnie dz
    > iś mamy rocznicę ślubu i sobie uświadomiłam, że od X lat żyję sobie w jakimś mi
    > kroświecie, w którym faceci są ok.
    > Przy małych dzieciach kiepskie typy, to tacy, którzy po pracy jeszcze MUSZĄ jak
    > ieś hobby uprawiać, gdzieś wychodzić, wyjeżdżać sami albo tacy, którzy konkuruj
    > ą z dziećmi o względy małżonki, chcą, żeby ona poświęcała im czas, gdzieś z nim
    > i wychodziła. Zamiast poza pracą zajmować się dziećmi albo pracami domowymi, ab
    > y kobieta mogła odpocząć albo wychodzić/robić coś całą rodziną.

    Ale to nie jest odpowiedzialne na pytanie zadane o role ojcow. Twoj idealny mikroswiat to nie caly swiat
  • cichadziewuszka 08.09.18, 11:20
    Ona nie czepia się facetów, tylko tego, że od matek ciągle się czegoś wymaga, piętnuje. Jak często pada stwierdzenie: popatrz ten wyrodny ojciec woli isc do pracy niż siedzieć z dzieckiem w domu, po co mu dziecko. Do tego pije grru
  • aguar 08.09.18, 11:29
    Uważam, że dobrze, jeśli idzie do pracy i zarobi tyle, żeby matka mogła nie pracować przez pierwsze lata życia dziecka. Nie wiem dlaczego się akurat tego czepiać. Za to jest wiele innych rzeczy, o które można się przyczepić do facetów. Można założyć osobny wątek i im wyliczyć, jak się ma taka potrzebę. Grrru, może tak zrób, zamiast zaśmiecać kolejny wątek o kobietach, które zostały matkami z niewłaściwych pobudek.
  • aguar 08.09.18, 11:32
    Dodam, że tak w ogóle, jakby wyciągnąć jakąś średnią, to uważam, że kobiety są lepsze od mężczyzn i są lepszymi rodzicami od nich - że jest ciągle więcej kiepskich ojców niż kiepskich matek.
  • leyre2 08.09.18, 11:34
    aguar napisała:

    > Dodam, że tak w ogóle, jakby wyciągnąć jakąś średnią, to uważam, że kobiety są
    > lepsze od mężczyzn i są lepszymi rodzicami od nich - że jest ciągle więcej kie
    > pskich ojców niż kiepskich matek.


    A jakie sa tego przyczyny?
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:40
    "Kobiety...są lepszymi rodzicami"
    Przyczyny biologiczne. Ewolucja tak zadzialala.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • leyre2 08.09.18, 11:45
    1matka-polka napisała:

    > "Kobiety...są lepszymi rodzicami"
    > Przyczyny biologiczne. Ewolucja tak zadzialala.
    >
    W jaki sposob?
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:53
    Poszukaj sobie. Jestes inteligentna.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • leyre2 08.09.18, 13:14
    1matka-polka napisała:

    > Poszukaj sobie. Jestes inteligentna.
    >

    A to mozna znalezc takie bzdety?
  • 1matka-polka 08.09.18, 13:20
    Mozna wywnioskowac przyswoiwszy pewna ilosc wiedzy. Chyba ze ty potrzebujesz, zeby ci ktos prosto wylozyl kawe na lawe, bo sama wnioskowac nie potrafisz. Wtedy to przepraszam. Przeliczylam sie w ocenie twoich zdolnosci intelektualnych.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • leyre2 08.09.18, 16:58
    1matka-polka napisała:

    > Mozna wywnioskowac przyswoiwszy pewna ilosc wiedzy. Chyba ze ty potrzebujesz, z
    > eby ci ktos prosto wylozyl kawe na lawe, bo sama wnioskowac nie potrafisz. Wted
    > y to przepraszam. Przeliczylam sie w ocenie twoich zdolnosci intelektualnych.
    >

    Zeby wnioskowac to trzeba miec jakies informacje. Ty ich nie dalas za to stwierdzilas co stwierdzialas chyba na ppdstawie wlasnych fantazji
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 11:35
    aguar napisała:

    > Uważam, że dobrze, jeśli idzie do pracy i zarobi tyle, żeby matka mogła nie pra
    > cować przez pierwsze lata życia dziecka.


    A ja uważam, że oboje powinni być zaangażowani w opiekę nad dzieckiem i zarabianie na rodzinę.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:40
    A co z karmieniem piersia?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • leyre2 08.09.18, 11:44
    1matka-polka napisała:

    > A co z karmieniem piersia?
    >
    A jest to konieczne? Poza tym to moze trwac kilka miesiecy tylko.
  • grrru 08.09.18, 13:04
    Po pół roku dziecko powoli zaczyna jeść inne rzeczy, można pracować i karmić

    --
    Nadal jem gluten smile
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 13:51
    1matka-polka napisała:

    > A co z karmieniem piersia?
    >


    Nico.
    Znam mnóstwo ludzi wychowanych na mieszance. Nie mają ubytków intelektualnych, emocjonalnych ani fizycznych.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • leyre2 08.09.18, 11:36
    aguar napisała:

    > Uważam, że dobrze, jeśli idzie do pracy i zarobi tyle, żeby matka mogła nie pra
    > cować przez pierwsze lata życia dziecka.

    A odwrotnie? Uwazasz ze dobrze jesli kobieta pojdzie do pracy i zarobi tyle zeby to ojciec nie musial pracowac przez pierwszych kilka lat zycia dziecka?
  • lily_evans11 08.09.18, 11:50
    Też byłoby dobrze, a dlaczego nie? Zwłaszcza, że w Polsce teraz jest rok macierzyńskiego, czyli ojciec zostaje z dość dużym dzieckiem, którego nie trzeba karmić piersią itp.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • aguar 08.09.18, 11:54
    Rozumiem, że niektóre kobiety chciałyby być rodzicami na takich zasadach, na jakich w naszej kulturze często są faceci, czyli praca na cały etat albo i więcej, kontakty z dziećmi - trochę wieczorami, trochę w weekend. A do tego nikt się nie czepia, że są złymi rodzicami. To może mieć sens, jak się znajdzie faceta, któremu pasuje odwrócenie "klasycznych" ról albo wejdzie w związek z inną kobietą...
  • leyre2 08.09.18, 13:17
    aguar napisała:

    > Rozumiem, że niektóre kobiety chciałyby być rodzicami na takich zasadach, na jakich w naszej kulturze często są faceci, czyli praca na cały etat albo i więcej
    > , kontakty z dziećmi - trochę wieczorami, trochę w weekend. A do tego nikt się nie czepia, że są złymi rodzicami. To może mieć sens, jak się znajdzie faceta,
    > któremu pasuje odwrócenie "klasycznych" ról albo wejdzie w związek z inną kobie
    > tą...

    Uwazam ze wiele kobiet by chcialo ale nie ma mozliwosci glownie dla tego ze jak napisalas klasyczne (nie "klasyczne") role sa jakie sa co w rezultacie jest dla kobiet niekorzystne
  • 1matka-polka 08.09.18, 13:22
    "by chcialo ale nie ma mozliwosci"
    Jak nie ma, wystarczy, ze znajda sobie opieke do dzieci, płatną lub nie, płci dowolnej.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • leyre2 08.09.18, 16:59
    1matka-polka napisała:

    > "by chcialo ale nie ma mozliwosci"
    > Jak nie ma, wystarczy, ze znajda sobie opieke do dzieci, płatną lub nie, płci d
    > owolnej.
    >
    Nie o to chodzi
  • milamala 09.09.18, 00:24
    leyre2 napisał(a):

    > A odwrotnie? Uwazasz ze dobrze jesli kobieta pojdzie do pracy i zarobi tyle zeb
    > y to ojciec nie musial pracowac przez pierwszych kilka lat zycia dziecka?

    Nie do mnie pytanie ale odpowiem.
    A dlaczego nie? Jaki to problem. Znam trzy takie pary w ktorych facet dzieci wychowuje, bo zarabial mniej lub prace mial niestala (w tym oczywiscie dochody). Kazdy moze sie przyuczyc do bycia glownym opiekunem. Ja bardzo ciezko dochodzilam do siebie po porodzie. Na poczatk wszystkim zajmowal sie moj maz i to on potem mnie uczyl kapania, przewijania itp.
  • pani-noc 09.09.18, 09:17
    Praca zawodowa to nie tylko obowiązek utrzymywania rodziny, ale również możliwość rozwoju, ambicje i satysfakcja. Nie wiedziałaś?
  • milamala 10.09.18, 00:31
    pani-noc napisał(a):

    > Praca zawodowa to nie tylko obowiązek utrzymywania rodziny, ale również możliwo
    > ść rozwoju, ambicje i satysfakcja. Nie wiedziałaś?

    Jesli dla kogos ambicja i satysfakcja jest az tak wazna, ze nie moze paru miesiecy z wlasnego zycia poswiecic dziecku to moze - nie powinien miec dziecka.
    Przeciez nikt nikogo nie zmusza do posiadania dzieci, ani do tego zeby rezygnowac kariery. Nalezy sobie uswiadomic, ze nie mozna zjesc ciastka i miec ciastka. Choc wiekoszsc probuje.
  • pani-noc 10.09.18, 09:02
    Przecież paromiesięcznego dziecka nie da się oddać do żłobka. Niektóre żłobki rekrutują dzieci od 6 mż. Większość od 1 rż.

    Pozostaje pytanie: co ty bredzisz?
  • 1matka-polka 10.09.18, 09:08
    "Do publicznego żłobka można zapisać maluszka, który ma co najmniej 20 tygodni, ale nie więcej niż 3-latka"
    Ty kłamiesz, czy moje zrodlo jest do bani?

    mamotoja.pl/rekrutacja-do-zlobka-zasady-i-terminy,aktualnosci-artykul,24169,r1p1.html

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • pani-noc 10.09.18, 09:31
    A teraz sobie policz ile miesięcy będzie miało we wrześniu niemowlę, które w momencie rekrutacji ma 20 miesięcy. Matematyka wyższa!
  • 1matka-polka 10.09.18, 09:39
    Możesz rozwinąć swoją światłą myśl?

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • 1matka-polka 10.09.18, 09:43
    Albo nie. Może to źródło będzie bardziej przekonujące:
    "
    Ustawa o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3
    Stan prawny aktualny na dzień: 10.09.2018
    Dz.U.2018.0.603 t.j. - Ustawa z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3

    Rozdział 2. Żłobek i klub dziecięcy
    Art. 7. Wiek dziecka a opieka w żłobku lub w klubie dziecięcym
    1. Opieka w żłobku jest sprawowana nad dziećmi w wieku od ukończenia 20 tygodnia życia."

    www.lexlege.pl/ustawa-o-opiece-nad-dziecmi-w-wieku-do-lat-3/rozdzial-2-zlobek-i-klub-dzieciecy/4947/

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • 1matka-polka 10.09.18, 09:50
    W Dzienniku Ustaw (USTAWA z dnia 4 lutego 2011 r. o opiece nad dziećmi w wieku do lat 3)
    napisali jeszcze, że:
    "Art. 12.2. W żłobku i klubie dziecięcym zapewnia się opiekę nad dzieckiem w wymiarze do 10 godzin dziennie względem
    każdego dziecka."
    Czyli nie 9 a 10 godzin może przebywać niemowlę w żłobku.


    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • grrru 10.09.18, 09:59
    8 godzin pracy plus dojazd po prostu. Czy to jest super? Nie. Ale poza światem wąskich specjalistek bywa konieczne.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 10.09.18, 10:04
    To jest odpowiedź na fantazje, czy jak kto woli kłamstwa, pani-noc.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • grrru 10.09.18, 10:13
    Dlaczego kłamstwa czy fantazje? Może po prostu brak wiedzy. Acha, ustawa określa ramy, w praktyce z tego co wiem to w Warszawie np. spora częśc żłobków przyjmuje dzieci od 13 miesiąca.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 1matka-polka 10.09.18, 10:18
    A może jakieś zaburzenie umysłowe, polegające na kategorycznym wypowiadaniu się, na tematy, o których nie ma się zielonego pojęcia?
    Patrz:
    "Pani-noc: Przecież paromiesięcznego dziecka nie da się oddać do żłobka. Niektóre żłobki rekrutują dzieci od 6 mż. Większość od 1 rż.

    Pozostaje pytanie: co ty bredzisz? "

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • 1matka-polka 10.09.18, 10:21
    Z tego co wiem, nie wolno kraść.

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • pani-noc 10.09.18, 10:43
    Sama kłamiesz, bo inaczej nie potrafisz uzyskać racji w dyskusji. Dyskutujemy w drzewie, gdzie pańcia oburza się, że rodzice (czyli matka) nie chcą poświęcić dziecku kilku miesięcy swojego życia, co jest oczywiście kłamstwem.

    20 tygodni to jest zaszłość, która pozostała z czasów gdy urlop macierzyński trwał 20 tygodni. W chwili obecnej mamy płatne urlopy rodzicielskie trwające 6 miesięcy (płatne 100%) lub 1 rok (platne 80%). Wobec tego zapotrzebowanie na grupy żłobkowe dla noworodków jest niewielkie, a wiele żłobków nie ma w ogóle takich grup. Rekrutacja jest prowadzona na wiosnę, więc we wrześniu takie niemolę będzie miało więcej niż 20 tygodni.

    Skończcie z kłamstwami, że ludzie oddają do żłobkow kilku miesięczne niemowlaki.
  • 1matka-polka 10.09.18, 10:51
    "20 tygodni to jest zaszłość,"
    Jaka zaszłość, skoro przepis wznowiony 2018. I jakich znowu noworodków? Noworodek jest do ukończenia 4 tygodnia. A kilka miesięcy, to jest co najmniej od 1 do 9. I co ma rekrutacja do wieku od którego dzieci mogą być przyjmowane do żłobka? LOL

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • pani-noc 10.09.18, 12:35
    Jeżeli niemowlę jest przyjęte do żłobka w wieku 9 miesięcy to znaczy, że 8 miesięcy spędziło z rodzicami. Czyli twierdzenie, że rodzice nie chcą kilku miesięcy poświęcić dziecku jest zwyczajnym kłamstwem.
  • tt-tka 10.09.18, 12:41
    Malo z tym, niemowle 20tygodniowe tez spedzilo KILKA miesiecy z rodzicami smile
    Przeciez "kilka" to miedzy dwa a dziesiec, przeciwniczka zlobkow sama to potwierdza !
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:16
    Nie jestem przeciwniczką żłobków.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • tt-tka 10.09.18, 13:41
    1matka-polka napisała:

    > Nie jestem przeciwniczką żłobków.
    >

    Przepraszam, blednie przypisalam post do nicka. Wybacz.
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:44
    Nie szkodzi. Na tym forum nic mnie nie zdziwi.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:15
    Nawet to przyjęte po 20. tygodniu życia, też spędziło kilka miesięcy z rodzicami big_grin

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:20
    Przed chwilą twierdziłaś, że kłamstwem jest to: "Skończcie z kłamstwami, że ludzie oddają do żłobkow kilku miesięczne niemowlaki."
    To w końcu ludzie oddają kilkumiesięczne niemowlaki do przedszkola, czy nie?

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:23
    *do żłobka

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • 1matka-polka 10.09.18, 10:54
    Jeszcze ci powtórzę, 9 miesięcy, to nadal kilka miesięcy suspicious
    Sprawdziłam nawet definicję kilka big_grin i posypuję głowę popiołem, że zaczęłam od "1".
    "kilka I «zaimek oznaczający w sposób przybliżony liczbę większą niż 2 i mniejszą niż 10»"
    sjp.pwn.pl/sjp/kilka-I;2470765.html

    --
    "Bardzo wiele rzeczy się dzieje, ale również zdumiewająco wiele rzeczy na świecie się nie dzieje."
    Wojna polsko-ruska pod flagą biało-czerwoną
  • 1matka-polka 10.09.18, 11:21
    "Rekrutacja do żłobków we Wrocławiu 2018-05-25

    W poniedziałek, 28 maja 2018 r., zostanie uruchomiona elektroniczna rekrutacja do żłobków wchodzących w skład Wrocławskiego Zespołu Żłobków i żłobków niepublicznych z dotacją miasta"
    www.wroclaw.pl/rekrutacja-do-zlobkow-we-wroclawiu-informacje

    W sumie 28 maja to jeszcze wiosna, hehehe.


    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • pani-noc 10.09.18, 12:32
    > W sumie 28 maja to jeszcze wiosna

    To dobre, że jednak ogarniasz pory roku.
  • 1matka-polka 10.09.18, 13:17
    Ty nie ogarniasz niczego a żyjesz. Wielkie mi coś.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • grrru 10.09.18, 15:58
    Rozgraniczmy dwie rzeczy. Czy da się oddać 20-tygodniowe dziecko do żłobka/ Tak, ustawa na to pozwala i są grupy niemowlęce. Czy jest to popularne rozwiązanie? Nie, wiele żłobków w ogóle takich grup nie prowadzi.
    Urlop nie dotyczy każdego - tylko osób zatrudnionych na ozusowanym zleceniu i na etacie. Jest kosiniakowe, ale nie każdy da radę przeżyć za tyle.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aamarzena 11.09.18, 06:30
    20 tyg to jest minimalny a nie obowiązkowy wiek pójścia do żłobka. Przypominam , że roczny urlop rodzicielskiej obowiązuje od niedawna.
    10h to jednak nie 12 jak tu niektórzy sugerują. Zresztą raczej trudno dać dziecko na 12h bo zlobki zwykę nie są tak długo czynne.
  • milamala 11.09.18, 13:56
    aamarzena napisała:

    > 10h to jednak nie 12 jak tu niektórzy sugerują.

    Kolosalna roznica! To na tym polega to pocieszanie sie: przeciez nie oddaje dziecka na 12 godzin, robie to zaledwie na 10.
  • aamarzena 11.09.18, 16:39
    Ale ze ja się pocieszam? A w jakiej kwestii? Nie lubię przesady w żadną stronę.
  • anorektycznazdzira 12.09.18, 08:51
    Tak, oczywiście, bo wszystkie matki zapisujące dziecko do żłobka, a już ponad wszystko te, które lubią swoją pracę, zawsze je zapisują na maksymalny dopuszczalnych ustawowo czas i dbają o to, żeby go w pełni wykorzystać big_grinbig_grin Wręcz nie pozwalają mężom czy babciom dziecka zaprowadzać/odbierać najwcześniej jak się da, nie organizują sobie pracy najefektywniej jak to możliwe i ogólnie dbają, żeby dziecka nie widzieć te 10 h, w końcu o to im chodzi.
    Puk-puk, jest tam kto?

    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • anorektycznazdzira 12.09.18, 08:52
    PS. mój syn do żłobka nie chodził, ale nawet w przedszkolu spędzał 5 h dziennie, bo z palcem w nosie mogliśmy tak się zorganizować.
    LUBIĘ swoją pracę big_grin

    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • milamala 12.09.18, 09:36
    anorektycznazdzira napisała:

    > LUBIĘ swoją pracę :

    Puk puk jest ktos tam? Masz jeszcze cos ni przypial ni przylatal do niczego?
  • milamala 12.09.18, 09:34
    No wlasnie anorektyczne zdzira, puk puk jest tam kto? Wiecej bredni wymacisz to czy juz max?
  • grrru 08.09.18, 13:03
    A jak matka zarobi tyle, że ojciec może zostać to źle?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kota_marcowa 08.09.18, 18:59
    To i tak ją zwyzywają od najgorszych, wyrodnych szmat, a ojciec zostanie bohaterem.
    Zobacz co się dzieje jak baby widzą ojca z małym dzieckiem u lekarza, B O H A T E R, należy mu pomóc, przepuścić bez kolejki i współczuć takiej wyrodnej, leniwej baby. Kolejne są media, ile to łzawych artykułów, programów telewizyjnych, często pomocowych, bo SAMOTNY ojciec zajmuje się dzieckiem, no bohater, nic tylko medal dać.
    Wszystko zło tego świata oczywiście matka. Ojciec do żłobka albo opiekunce oddaje, no przecież musi pracować, po pracy matka wymaga współopieki? No przecież po pracy ma prawo odpocząć. Nie ma obiadu, bo matka wraca późno z pracy, nie, nie będzie na ojca, że był w domu wcześniej i nie ugotował, tylko na matkę, bo mogła ugotować dzień wcześniej.
    I to spotyka matki nie od facetów, których spora część chciałaby się móc bardziej zaangażować w życie dziecka, tylko innych kobiet, które tym ojcom na coś więcej niż przynoszenie kasy do domu zwyczajnie nie pozwalają.
  • milamala 09.09.18, 00:26
    kota_marcowa napisała:

    > To i tak ją zwyzywają od najgorszych, wyrodnych szmat, a ojciec zostanie bohate
    > rem.

    Bzdura, znam trzy takie pare gdzie tatusiowie sa "mamusiami" i nikt nie uwaza ich za bohaterow, a ich zony za zlo wszelakie. Kazdy nawet troche inteligentny wie, ze chodzi o kase. Rodzine utrzymuje ten co zarabia wiecej i tyle. Cala filozofia.
  • grrru 09.09.18, 11:20
    W moim środowisku nikt nie obarcza odpowiedzialnością za obiad matki. A co do bohaterstwa - to ja jestem podobno bohaterką, bo cudze bachory wychowuję i nie każę klęczeć na grochu big_grin

    --
    Nadal jem gluten smile
  • milamala 10.09.18, 00:32
    Bachory powiadasz.
  • grrru 10.09.18, 09:45
    Tak mówią Ci od bohaterstwa big_grin

    --
    Nadal jem gluten smile
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 06:58
    > Uważam, że dobrze, jeśli idzie do pracy i zarobi tyle, żeby matka mogła nie pracować przez pierwsze lata życia dziecka

    A ja uważam, że to wytwarza w umyśle dziecka patologiczny model rodzicielstwa jednoosobowego. I co z tym zrobimy? tongue_out
    Dziecko non-stop jest z matką a prawie nigdy z ojcem. Nie ma objawów, że go potrzebuje tylko dlatego, że jest od urodzenia wdrożone do tej chorej sytuacji i nie wyobraża sobie, że może być inaczej. Oczywiście "kocha tatę", tak jak kocha ciocię zaglądającą raz w tygodniu albo dziadka. Z góry proszę aby oszczędzić mi bajek, że po "zarobieniu tyle, aby matka mogła kilka lat nie pracować" ojciec ma czas, siłę i inicjatywę aby NAPRAWDĘ zajmować się małym dzieckiem, a także pokazać mu że obowiązki domowe można dzielić, itd.

    Twoja argumentacja jest raczej na zasadzie "tylko tak jest dobrze, bo ja tak robię".

    --
    'Ta opowieść mnie znudziła, albowiem nie była o mnie. Kumasz zależność?' by król Julian
  • grrru 08.09.18, 13:02
    Pisałam pod postem, że po co matce dziecko, jak spędza czas w pracy, zanim ono dorośnie. Stąd moje pytanie o ojców. Czy pracujący ojciec rocznego dziecka jest wyrodny? Czy dobrzy rodzice rzucają pracę, aż dziecko do szkoły idzie?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • blablanie 10.09.18, 23:19
    O ja też miałam rocznicę ślubu wink piąteczka
  • aguar 11.09.18, 11:28
    Piąteczkasmile
  • aamarzena 08.09.18, 11:01
    A między osobistą opieką nad dziećmi 24h/dobe przez pierwszych ile 4, 5,6, 10 (?) lat, a spędzeniem z nim czasu przez godzinę raz na tydzień nie ma nic pośrodku?
  • zabka141 08.09.18, 11:48
    Lubie spedzac czas z dzieckiem i lubie spedzac czas w pracy. Co teraz? Wyrodnam?
  • zabka141 08.09.18, 11:53
    Ten mit, ze jak dziecko chodzi do zlobka/ przedszkola to rodzice przestaja z nim spedzac czas i tez nie sa najwazniejszymi opiekunami.

    Skad wam sie to bierze aguar? Z jakiegos filmu na tvp? Moje dziecko chodzilo do zlobka. Rano pobudka, wszyscy razem jemy sniadanie. Tata zawozi rowerem, lub oboje na rowerach. Jest w zlobku, potem ja ja odbieram. Idziemy na plac zabaw/ zajeci z robienia z glinki (obie cos robimy), farme dziecieca, do domu sie pobawic. O 18 wraca maz, jemy wszyscy kolacje, czas na jakas gre lub cos, maz kapie corke, czyta. Ja klade sie obok do usypiania.

    To nie jest opieka nad dzieckiem? Szacujesz to na godzine w tygodniu?
  • zabka141 08.09.18, 12:11
    Dodaj do tego 2 dni w weekend spedzane rodzinnie? 1 godzina?
  • ela.dzi 08.09.18, 13:25
    Oczywiście, że nie, przecież to nie 24 h na dobę. To nic, że po odebraniu dziecka poświęca mu się całą swoją uwagę i zdecydowaną większość czasu. Ma być tak jak się komuś ubzdurało. I basta.
  • milamala 09.09.18, 00:29
    "Ten mit, ze jak dziecko chodzi do zlobka/ przedszkola to rodzice przestaja z nim spedzac czas i tez nie sa najwazniejszymi opiekunami. "

    Uparcie choc uroczo nieustannie laczysz zlobek i przedszkole w jedno i to samo. Polacz moze zlobek i gimnazjum, co za roznica, ze chodzi o zupelnie inne kategorie wiekowe dziecka i zupelnie inne potrzeby opieki jakiej takie dzieci potrzebuja.
  • grrru 09.09.18, 11:21
    Problem w tym, że niezależnie od kategorii wiekowiej rodzice zwykle potrzebują pracować i zarabiać, żeby mieć z czego żyć.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • milamala 10.09.18, 00:34
    grrru napisała:

    > Problem w tym, że niezależnie od kategorii wiekowiej rodzice zwykle potrzebują
    > pracować i zarabiać, żeby mieć z czego żyć.

    Ale przeciez nie o tym mowa. Kazdy rozumie, ze z czegos trzeba zyc, i dlatego wiekszosc ludzie po pojawieniu sie dziecka idzie do pracy.

  • zabka141 09.09.18, 23:16
    Prosze bardzo. Odnies sie do tego: Ten mit, ze jak dziecko chodzi do zlobka to rodzice przestaja z nim spedzac czas i nie sa najwazniejszymi opiekunami.
  • milamala 10.09.18, 00:36
    zabka141 napisał(a):

    > Ten mit, ze jak dziecko chodzi do zlobka to
    > rodzice przestaja z nim spedzac czas i nie sa najwazniejszymi opiekunami.

    Jak maja dar bilokacji to owszem, wtedy spedzaja z dzieckiem czas. Jesli zas sa tego daru pozbawieni to ... raczej trudno spedzac czas z dzieckiem gdy owo dziecko wlasnie jest w zlobku.
  • ela.dzi 10.09.18, 09:23
    Jak śpią, to też nie spędzają z nim czasu. Może Twój mózg nie ogarnia takiej kwestii, ale dzieci w placówkach nie są 24 h na dobę.
  • milamala 10.09.18, 11:43
    ela.dzi napisał(a):

    > Jak śpią, to też nie spędzają z nim czasu. Może Twój mózg nie ogarnia takiej kw
    > estii, ale dzieci w placówkach nie są 24 h na dobę.

    Faktycznie mog mozg paru reczy nie ogarnia, np. glupoty niektorych. Koniec dyskusji.
  • ela.dzi 10.09.18, 12:15
    Cieszę się, że w końcu do Ciebie dotarło. Czasem głupotę da się leczyć, czego serdecznie Ci życzę.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 07:10
    Ile lat ma Twoje dziecko?
    Bo jako matka dzieci w wieku 21 i 13 lat powiem, że dla rozwoju więzi z rodzicami najważniejsze jest przedszkole a następnie okres dojrzewania. Oczywiście najmniejsze dziecko najgłośniej płacze jak mama wychodzi z domu, ale to jeszcze nie znaczy, że to kluczowy moment w procesie wychowania.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • milamala 11.09.18, 13:55
    anorektycznazdzira napisała:

    > > Bo jako matka dzieci w wieku 21 i 13 lat powiem, że dla rozwoju więzi z rodzica
    > mi najważniejsze jest przedszkole a następnie okres dojrzewania. Oczywiście naj
    > mniejsze dziecko najgłośniej płacze jak mama wychodzi z domu, ale to jeszcze ni
    > e znaczy, że to kluczowy moment w procesie wychowania.

    Powiadasz, ze masz takie przekonanie wynikle z wlasnej obserwacji? Czy cos jeszcze to potwierdza poza twoim oczywiscie niezwykle waznym dla spoleczenstwa przekonaniem? jakies badania? czy twoje obserwacje maja nam wystarczyc jako ta prawda objawiona?
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 14:21
    prawdy objawione zmieniają się w większości kwestii raz na 10-15 lat i pielęgnacja oraz metody wychowywania dzieci nie sa tu wyjątkiem.
    Młode mamusie czytają górkę najnowszych podręczników (staram się być miła i nie pisać wprost, że jest to w istocie mniej lub bardziej kolorowa prasa popularna) i są przekonane, że są szczęściarami, które wychowują dziecko akurat jak raz po ogłoszeniu najnowszej i najobjawieńszej prawdy.
    Jeszcze raz zapytam: ile lat ma Twoje dziecko?
    smile

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • milamala 11.09.18, 14:52
    Czyli twoje przekonanie ma dla nas byc prawda objawiona. Nie zadna wiedza (nie mowie o licznych pomyslach na wychowanie tylko o tym co mowi psychologia rozwojowa, ktora sie nie zmienia) czy np moje przekonanie (bo ja jak wiesz mam inne) tylko twoje jest prawda najwyzsza. Ciekawe.
    Po co ci wiedza na temat wieku mojego dziecka?

  • anorektycznazdzira 12.09.18, 08:16
    >Czyli twoje przekonanie ma dla nas byc prawda objawiona
    Hmmm, a z czego wnosisz? Bierzesz udział w dyskusji na forum, że tak delikatnie przypomnę, wolno wpisywać tylko poglądy zgodne z twoimi? big_grin

    "Wiedza" na temat wieku dziecka? Nie stresuj się, nie chodzi o dziecko, natomiast w takim tonie jak Ty wypowiadają się zazwyczaj matki z króciutkim stażem i takimż doświadczeniem. Dużo dobrych chęci (super oczywiście!) tylko że pojecie teoretyczne. Ale jaki zapał smile Sprawdzam sobie, do jakiego wieku dziecka to sięga. Możesz nie odpowiadać, rzecz jest i tak oczywista.

    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • milamala 12.09.18, 09:38
    A no tak, anorektyczna zdzira to ta , ktora z obserwacji czerpie wiedze, bo taka zwykla wiedza jest jej dosc obca. Szkoda czasu na ciebie. Znajdz sobie do dyskusji kogos podobnego, co to wiedze i madrosc czerpia z niczego czyli z wlasnej glowy.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 07:07
    Żabka, ja Ci powiem: potrzeba dowartościowania się, że się dobrze robi jest przemożna. Jakaś kobieta decyduje się, że nie będzie pracować- i ok, ma swoje powody, niech nie pracuje. Tylko, że uzasadnienie tej decyzji rozciąga na rzeczy, o których nie ma pojęcia i tylko wyobraźnia jej pozostaje, a z wyobraźnią to w społeczeństwie różniewink
    Jest tak jak piszesz, nie wiem co one sobie tam roją.


    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 10:49
    Matka wyrodna nie karmi piersią i powinno się jej odebrać prawa rodzicielskie. Oraz wysterylizowac.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • grrru 08.09.18, 10:51
    Ale jak karmi piersią dłużej niż rok to też wyrodna

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aamarzena 08.09.18, 11:04
    Albo zboczona. Albo jedno i drugie. I jak śpi z dzieckiem to też, albo jeśli nie śpi. Wybierz co ci pasuje, zawsze znajdzie się pretekst żeby innej kobiecie dokopać.
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:11
    To sama natura mocniej kopie kobiety, niz mezczyzn. Poki tego nie przeskoczymy, bedzie tak, jak jest.

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skuwrynsyem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • aamarzena 08.09.18, 11:16
    Natura naturą ale my nie musimy dokładać kolejnych kopow. Nie lepiej wspierać się wzajemnie?
  • 1matka-polka 08.09.18, 11:24
    Ja chetnie wspieram ale tylko do pewnego poziomu ideologicznego.

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • cichadziewuszka 08.09.18, 10:52
    I amputować piersi
  • cichadziewuszka 08.09.18, 10:51
    Taka, co rodzi przez CC😜 koleżanka usłyszała kiedyś od swojej teściowej, że nie jest prawdziwą matką, bo nie wie, co to poród!
  • leni6 08.09.18, 15:34
    Ja na szkole rodzenia usłyszałam że jak urodze przez cc to moje dziecko będzie cierpiało do końca życia, nie było ani słowa o tym że czasem cc to konieczność, tylko wyliczanie kolejnych przypadłości jakie na pewno to dziecko urodzone przez cc będzie miało.
  • pani-noc 08.09.18, 15:55
    "A jak rodzą lekarki? Cięciem czy naturalnie?

    Mam koleżanki, położne, które rodziły drogami natury, ale myślę, że one stanowią zaledwie 20 procent w swojej grupie. Ogromna większość decyduje się jednak na cięcie cesarskie. Tak naprawdę efektywne cięcie cesarskie wcale nie jest groźniejsze niż normalny poród. Gdybyśmy policzyli, to ryzyko powikłań jest podobne, zarówno u matki, jak i u dziecka. Ale jeśli chodzi o dziecko, to powikłania po porodzie drogami natury są gorsze. "
    Więcej: weekend.gazeta.pl/weekend/1,152121,23861253,plik-studolarowek-w-miejscu-intymnym-i-leczenie-liscmi-kapusty.html#Z_BoxSpecLink

    Prof. Dębski. Tyle jeśli chodzi o mUndrosci domorosłych specjalistek od porodów.
  • ela.dzi 08.09.18, 18:47
    *elektywne cięcie cesarskie
  • ania-z-lasu 08.09.18, 16:20
    Ja po dwóch porodach usłyszałam, że to tak jakbym wcale nie rodziła. Od matki. Bo śmiałam zażądać ZZO.
  • zabka141 08.09.18, 21:48
    Moja szwagierka powiedziala cos w tym stylu, gdy zapytalam czy porod bedzie miec naturalny czy cc. Jak to, oczywiscie ze naturalny, cc to nie jest prawdziwe rodzenie dziecka. Nie wiem czy zapomniala o mojej cesarce rok wczesniej czy to bylo specjalnie.

    Dobrze ze jestem odporna na takie durnoty.
  • kropkacom 08.09.18, 10:52
    Jak rozumiem to ma być na odwrót a nie naprawdę? Tak?

    --
    "But I Wont Complain No I Wont Complain
    Though my good days are far gone
    They will surely come back one morn So I Wont Complain, no, no"
  • vodyanoi 08.09.18, 11:41
    Taka anegdotka:
    Bylam niedawno u mamy. W odwiedziny do mamy przyszly kolezanki. Jedna kolezanka, matka Rafałka, od 10 lat żonatego, zaczęła opowiadać o synowej. Że w sumie miła, pracuje, tymi dziećmi się zajmuje, cale wakacje w kazdy weekend z dziecmi jezdzila na wycieczki - autokarowe, rowerowe, pociagowe, place zabaw, basen, wspinaczka itp. I przetwory robila. I maszyne do szycia kupila, zeby dzieciom ubrania przerabiac. W zadnej z opowiesci nie pojawial sie Rafałek (z opowiesci synowej wiem, ze Rafalek cale dnie spedza przy kompie i nie robi NIC). A clue bylo takie „ale jaki ona na balagan w domu... jaki to przyklad dla dzieci, w takim syfie zyc”. No wyrodna, no.
    Nie wytrzymalam i zapytalam, czy Rafalkowi rece oderwalo. I zapanowala cisza, mimo otwartych ust wszystkich kolezanek. Bo... co? Rafalek miałby...?
  • martaesz 08.09.18, 12:49
    vodyanoi napisał:

    > Taka anegdotka:
    > Bylam niedawno u mamy. W odwiedziny do mamy przyszly kolezanki. Jedna kolezanka
    > , matka Rafałka, od 10 lat żonatego, zaczęła opowiadać o synowej. Że w sumie mi
    > ła, pracuje, tymi dziećmi się zajmuje, cale wakacje w kazdy weekend z dziecmi j
    > ezdzila na wycieczki - autokarowe, rowerowe, pociagowe, place zabaw, basen, wsp
    > inaczka itp. I przetwory robila. I maszyne do szycia kupila, zeby dzieciom ubra
    > nia przerabiac. W zadnej z opowiesci nie pojawial sie Rafałek (z opowiesci syno
    > wej wiem, ze Rafalek cale dnie spedza przy kompie i nie robi NIC). A clue bylo
    > takie „ale jaki ona na balagan w domu... jaki to przyklad dla dzieci, w takim s
    > yfie zyc”. No wyrodna, no.
    > Nie wytrzymalam i zapytalam, czy Rafalkowi rece oderwalo. I zapanowala cisza, m
    > imo otwartych ust wszystkich kolezanek. Bo... co? Rafalek miałby...?
    👏👏👏👏👏brawo dla ciebie . Tak samo bym zapytała. A Rafalek na wojnie czy jak?
  • arwena_11 12.09.18, 08:26
    Moja teściowa raz wyleciała z durnym tekstem. Byłam w zagrożonej ciąży, mąż prasował sobie koszule. Nagle telefon. Teściowa zobaczyła przez okno że synek prasuje i zadzwoniła "no jak to tak - on zmęczony po pracy i prasuje sobie koszule?". Najpierw mnie zatkało - a potem stwierdziłam, że jak 'mamie" się nie podoba, zawsze może przyjść i mu uprasować no i okna przy okazji umyje, bo to jest zaplanowane na jutro, jak X wróci z pracy". Nigdy więcej nie podjęła tematu.
  • aamarzena 08.09.18, 17:13
    N gdzieżeby tam Rafalek miał sprzątać. Jrszcze zmeczylby się biedaczek. Synowa to co innego, ona ma funkcję sprzątaczki wbudowana w pakiecie z macicą.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 06:28
    BRAWO.
    To orka na ugorze, ale po prostu TRZEBA reagować



    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • antychreza 11.09.18, 14:35
    Ano, może jak my będziemy miały synowe, to na tym ugorze coś wyrośnie.
  • anorektycznazdzira 12.09.18, 08:17
    A to by dobre było smile


    --
    'Daruj, ale czy mógłbyś stąd wyjść, bo to jest biznesklasa? Naprawdę, to nic osobistego, po prostu jesteśmy od ciebie lepsi.' by król Julian
  • tt-tka 08.09.18, 13:05
    Przeczytalam calosc.
    Dodam jeszcze - jezeli dziecko jest chore/niegrzeczne/nie dosc udane, to tez z winy wyrodnej matki. Ona takie felerne urodzila/wychowala.

    Aksjomat - nie ma matek innych niz wyrodne. Z wyjatkiem KILKU ematek oczywiscie.

    PS jakim cudem my, corki wyrodnych matek, jeszcze zyjemy i funkcjonujemy ? Jakim cudem zyja i funkcjonuja nasze dzieci ? ktosia wie, odpowie ?
  • kota_marcowa 08.09.18, 13:57
    BO MNIE ZARAZ SZLAG TRAFI. Nic mnie tak dawno nie wqwiło jak tamten wątek i nie, nie z powodu "lepszości, czy gorszości" danej formy opieki.
    Napiszę jeszcze raz dla opornych (które ten wątek wzięły na poważnie)

    DLACZEGO QWA NIE OJCIEC!!
  • pani-noc 08.09.18, 16:02
    Dokładnie.

    Dodam, że mnie jako mamę małego dziecka mocno wpieniają wszystkie pytania po co pracuję, skoro mam małe dziecko, a mąż dobrze zarabia.
    Dlaczego mojego męża nikt nigdy nie spyta czy nie wolałby siedzieć z dzieckiem w domu zamiast pracować?

    W przypadku kobiet to jest nagminne pytanie i regularne wpedzanie w poczucie winy. OBRZYDLIWE zachowanie.
  • aguar 08.09.18, 17:35
    No dobra, napiszę to. Ja wcale bym nie chciała, żeby ojciec mojego dziecka z nim "siedział" w domu, a ja bym miała pracować i nas wszystkich utrzymywać. Gdyby tak miało być, to nie wiem czy w ogóle chciałabym mieć dziecko. Dla mnie to było właśnie atrakcyjnie, że mogłam po 11 latach pracy zawodowej zostać w domu. Po to urodziłam to dziecko, żeby z nim być, ono mnie potrzebowało, a ja chciałam być przy nim, nigdzie indziej - ani w pracy, ani na imprezach czy wyjazdach. Na to był czas wcześniej i będzie później. Dla mnie bycie w domu z dzieckiem nie było bardziej męczące albo bardziej nudne od pracy zawodowej. Bardzo ceniłam to, że tutaj ja decydowałam sama, kiedy co robię, a w pracy zawsze tak było, że "nie chcesz, ale musisz". Uważam, że my kobiety pod wieloma względami mamy gorzej, ale to że jest ta akceptowana społecznie opcja spędzenia kilku lat z dzieckiem zamiast w pracy, to akurat wg mnie plus a nie minus. Ale rozumiałam, że są kobiety, które tak lubią pracę zawodową, że nawet kilka miesięcy bez niej jest problemem. I myślałam, że po prostu trzeba na nie nie naciskać w kwestii posiadania dzieci, niech ich nie rodzą i nie czują się z tego powodu gorsze. A teraz po tych ostatnich wątkach widzę, że one jednak chcą mieć dzieci, ale na tej zasadzie na jakiej mają faceci, będąc tym mniej zaangażowanym na co dzień rodzicem. Muszę sobie to przetrawić...
  • swinki_trzy 08.09.18, 18:39
    A dlaczego odebrałaś to prawo ojcu dziecka? Może on też chciał po latach pracy trochę posiedzieć w domu, po to spłodził dziecko by z nim być, ono go potrzebowało, chciał być przy nim a nie gdzie indziej, itd. Dlaczego mu to odebrałaś? Dlaczego twoje chciejstwo było ważniejsze od jego potrzeby bycia z dzieckiem?
  • aguar 08.09.18, 19:01
    Taka jestem zła żonasmile Za to pozwalam mu sprzątać i gotowaćsmile
  • ela.dzi 08.09.18, 18:41
    Jakim mniej zaangażowanym ? Zaangażowanym w podobnym stopniu jak ojciec. Moi rodzice też dzielili się obowiązkami w miarę po równo, nie widzę w tym nic nowego ani dziwnego.
  • kota_marcowa 08.09.18, 19:01
    Czyli nie chciało ci się pracować i szukałaś wymówki, a ojciec sprowadza się do roli niemego, nie mającego praw, bankomatu.
  • aguar 08.09.18, 19:04
    Nie, ja od zawsze chciałam mieć dziecko (dzieci), niezależnie od tego, że nie bardzo lubię pracować. Jak bym była taka bogata, że w ogóle bym nie musiała pracować, to i tak bym chciała mieć dziecko i się sama nim zajmować.
  • kota_marcowa 08.09.18, 19:05
    I ojej, odkrycie roku, które aż musisz sobie przetrawić, no na miarę odkrycia Ameryki...
    ... SĄ LUDZIE, KTÓRZY MAJĄ INNE POTRZEBY I POGLĄDY NIŻ TY!! tadam kurtyna...

    (już pominę milczeniem parszywe insynuacje, że każda inna kobieta która myśli inaczej niż aguar, czy nie daj bogu pozwoli się ojcu zaangażować nie powinna mieć dzieci, bo na takie teksty miałabym ochotę ci napluć pod nogi)
  • aguar 08.09.18, 19:18
    Ja zawsze wiedziałam, że chcę być mamą. (W ogóle zawsze lubiłam dzieci, dużo zajmowałam się cudzymi, jak nie miałam swoich.) Ale też zawsze szanowałam te kobiety, które nie chcą i ich wybór. Z ręką na sercu, nigdy żadnej nie namawiałam. I zawsze irytowały mnie takie, które niby dzieci nie lubią, nie wiedzą czy by chciały, lubią pracę, podróże, imprezy (niepotrzebne skreślić). A potem jednak mają, często dwójkę (presja społeczna?) i rzeczywiście części coś się przekręca i są ok. A pozostałym nie chce się tymi dziećmi zajmować, a z drugiej strony mają silną potrzebę być dobrze oceniane jako matki i wymyślają sobie (albo powtarzają) teorie typu szczęśliwa matka - szczęśliwe dziecko, żłobek jest dobry dla rozwoju dziecka, każde dziecko musi się wychorować - im szybciej tym lepiej itd.itp. i bronią ich z zapałem godnym obrony Częstochowy.
  • chatgris01 08.09.18, 19:26
    No ale dlaczego Cie az irytowaly? Przeciez nie kazda kobieta musi odczuwac potrzebe zostania w domu z dzieckiem i zajmowania sie nim caly czas samej, a mimo to jak najbardziej moze miec potrzebe bycia matka, i czuc sie w tej roli spelniona oraz byc swietna matka, postepujac na swoj sposob.
  • aguar 08.09.18, 19:43
    Wydaje mi się, że każde dziecko zasługuje na matkę, która chce z nim być (jak nie może, to co innego), lubi jego towarzystwo, dla której ono i jego potrzeby są ważne. A matka, która lubi macierzyństwo "na pół gwizdka" nie bierze tych faktycznych potrzeb pod uwagę.
  • ela.dzi 08.09.18, 19:53
    Aha czyli matka musi być z dzieckiem 24 h na dobę, inaczej się przecież nie da. I w takim razie matka, która rzeczywiście jest z dzieckiem cały czas, a w pewnym momencie nie chce z nim przebywać (bo np. przeżywa jakiś kryzys) też jest do niczego (zastanów się czy Ty rzeczywiście jesteś taka święta, że zawsze z pieśnią na ustach zajmowałaś się dzieckiem). No nie uwierzę, że nigdy przenigdy matka siedząca z dzieckiem nie miała ochoty wyjść i nie mieć dziecka pod opieką.
  • aguar 08.09.18, 20:07
    Nie chodzi o to, że nie może nigdy wyjść nawet na chwilę! Ale spójrz na to od strony małego dziecka - ono naprawdę pragnie być cały czas przy matce, nie potrzebuje od niej odpoczywać, a jak ma kryzys, to tym bardziej potrzebuje mamy!
  • tt-tka 08.09.18, 22:35
    aguar napisała:

    > Nie chodzi o to, że nie może nigdy wyjść nawet na chwilę! Ale spójrz na to od s
    > trony małego dziecka - ono naprawdę pragnie być cały czas przy matce, nie potrz
    > ebuje od niej odpoczywać,

    Niebywale. A te wszystkie dwu- i starszolatki wyrywajace sie biegiem do cioci, kolegi, "ja nie chcem do domu", "idz sobie", ryczace, gdy sa zabierane od swego towarzystwa to... przywidzialy mi sie ? Mam omamy ?
    Dziecko potrzebuje matki i ojca, nawiasem mowiac, ale na pewno nie pragnie tego caly czas. przynajmniej moje obserwacje nie potwierdzaja.
  • asia_i_p 11.09.18, 06:09
    Zdefiniujmy małe dziecko. Kiedy wypatrzywszy rodziców z okna chowałam się pod stół, wrzeszcząc do babci i ciotek "Schowajcie mnie, schowajcie, idą", miałam tak ze trzy lata.
    Moi rodzice byli bardzo fajni, ale ja zazwyczaj miałam wtedy jakieś niedokończone BARDZO WAŻNE SPRAWY.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • ela.dzi 08.09.18, 22:44
    W przypadku mojego starszego dziecka taką ostoją od urodzenia był tata, ja mogłam tylko karmić i się nie pojawiać. Dopiero gdzieś na 2,5 roku poczułam, że stał się bardziej mamusiowy. I co teraz ? Dużo później
  • zabka141 08.09.18, 21:33
    A mi sie wydawalo ze kazde dziecko zasluguje na rodzicow, ktory chca z nim byc?
  • pani-noc 08.09.18, 21:59
    Pracujący ojciec też jest ojcem tylko na pół gwizdka?
    Dziecko nie zasługuje na ojca, który rzuci dla niego pracę?
  • klamkas 08.09.18, 19:45
    Pomijając wszystko inne - ile znasz nieszczęśliwych matek, które wychowały szczęśliwe dzieci radzące sobie dobrze w życiu?

  • aguar 08.09.18, 20:11
    Oczywiście, że mało takich, a na pewno okupione to pracą z terapeutą. To prawda, że dziecko potrzebuje szczęśliwej matki. Ale równocześnie potrzebuje matki obecnej. Bo co mu po szczęśliwej matce, która będzie żyła z dala od niego, wcale o nie nie dbając. Czyli wychodzi na to, że na matki nadają się kobiety, które bycie matkami i spędzanie czasu z dziećmi uszczęśliwia!
  • chatgris01 08.09.18, 20:51
    A musi je to uszczesliwiac przez 24 godziny na dobe? Niektore uszczesliwia, ale nie bez przerwy.
    BTW, jakby tylko takie matki mialy dzieci, to ludzkosc by juz dawno wymarla.
  • aguar 08.09.18, 21:01
    A może ludzie by byli szczęśliwsi, mniej by miało traumy z dzieciństwa...
  • kota_marcowa 08.09.18, 21:06
    A może ty swoje skopane, beznadziejne relacje z matką przekładasz na wszystkich?
    Jakoś większość ludzi, dzieci pracujących rodziców z rodzin w których panowały zdrowe relacje i wzajemna miłość, nie ma żadnej traumy i jak najbardziej prawidłowe relacje rodzinne.

    Zdradzę ci kolejny sekret, który pewnie będziesz musiała przetrawić. Jest całe mnóstwo niepracujących matek (niech ci już będzie, że tylko matka winna) siedzących 24 na 7 z dzieckiem, które są tragicznymi rodzicami i ich dzieci będą mieć traumy z dzieciństwa.
  • ela.dzi 08.09.18, 22:49
    Mówisz o swojej traumie ? Jeśli tak, to współczuję, ale to tylko Twoja historia. Moja mama wracała do pracy zaraz po macierzyńskim czytaj po 3 miesiącach i tak 2 razy, rodzice dzielili się obowiązkami. Mamy z siostrą z obojgiem bardzo dobry kontakt, rodzice bardzo dużo czasu spędzali z nami.
    Kogo chcesz uszczęśliwiać ?
  • antychreza 11.09.18, 14:47
    Co ty masz z tą traumą? Moja mama pracowała, nijakiej traumy nie mam, chyba że traumą jest głęboko zakorzeniony szacunek do ludzi uczciwie pracujących. Moja teściowa nie pracowała, traumami mojego męża obdzieliłby ze 3 osoby. Kiedy ja nie pracuję dłużej niż 2 miesiące (co poza macierzyńskim zdarzyło mi się może ze 2 razy w życiu), to mam wrażenie, że mózg zamienia mi się w galaretę.
  • kota_marcowa 08.09.18, 21:01
    Czyli matka dba o dziecko TYLKO wtedy, gdy przebywa z nim 24 godziny na dobę, 7 dni w tygodniu?
    A jak jej nie ma np od 7 do 14, bo idzie do pracy gdzie się zresetuje i pobędzie trochę z dorosłymi i całą resztę doby poświęci się dziecku, to jest wyrodna tak?
  • zabka141 08.09.18, 21:21
    A mnie zawsze takie dziwia, ktorym nic w zyciu nie idzie, praca im sie nie podoba, nie za wiele na swoj rachunek osiagnely. I jako sposob na siebie wymyslaja sobie fziecko. Czasami jest to dla dziecka ok. A czasami taka matka nie pozwala dziecku na osiagniecie samodzielnosci, nie pozwala ojcu na spelnienie sie jako ojciec i generalnie robi wszystko by byc nie do zastapienia.
  • pani-noc 08.09.18, 22:04
    Ta rzekoma troska o dziecko w rzeczywistości jest świetną wymówką dla lenia, który lubi się uwiesić na mężowskim portfelu.
  • pade 11.09.18, 14:52
    Brawouncertain

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 07:16
    Aguar, naprawdę wierzysz, że tylko te kobiety CHCĄ dziecka, które chcą przestać pracować???
    Dziewczyno, to jest trudno skomentować, żeby nie ubliżyć. Przecież to strasznie głupie jest.


    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • merode 08.09.18, 22:20
    No tak, są takie matki i chyba ja taka jestem. Cieszę się ze mam dzieci, ale bardzo ciężko znoszę pewne aspekty macierzyństwa (na przykład właśnie permanentna dyspozycyjność dla małego dziecka). Praca to natomiast dla mnie naturalny żywioł. Długo czułam się wyrodna, po terapi jest lepiej. Na szczęście dla mnie mieszkam w kraju tolerancyjnym dla takich wyrodnych jak ja.
  • merode 08.09.18, 22:21
    To była odpowiedz do Aguar, jakieś to drzewko niejasne...
  • milamala 09.09.18, 00:06
    pani-noc napisał(a):
    > Dlaczego mojego męża nikt nigdy nie spyta czy nie wolałby siedzieć z dzieckiem
    > w domu zamiast pracować?

    Gdybys bylo odwrotnie i to ty zarabialabys dobrze, a maz nie, to wierz mi, kazdy by pytal twojego meza. Ja znam 3 przypadki, ze to facet siedzi z dziecmi, bo zona zarabia wiecej i nikt sie temu nie dziwuje. Nie o plec chodzi tylko o kase. Takie zycie. Utrzymuje dom ten co lepiej zarabia, jesli malzenstwo decyduje sie na pozostanie jednego z nich w domu.
  • pani-noc 09.09.18, 09:18
    Ja też zarabiam dobrze, więc pudło.
  • leyre2 09.09.18, 10:50
    Jaguar kto ci tak mozg wypral i tak bardzo skrzywil wlasna samoocene?
  • milamala 10.09.18, 00:37
    pani-noc napisał(a):

    > Ja też zarabiam dobrze, więc pudło.

    Lepiej niz maz?
  • pani-noc 10.09.18, 08:59
    Nie twoja sprawa. Jakim prawem oceniasz komu wolno pracować zarobkowo, a komu nie? Kim jesteś, że rościsz sobie prawo do takich ocen?
  • milamala 10.09.18, 11:44
    Czyli nie lepiej. Nie oceniam, nie moja sprawa, ale trzyba byc mega naiwniaczka zeby swiecie sie oburzac, ze ludzie logicznie mysla.
  • ania-z-lasu 08.09.18, 16:18
    No i po co to biczowanie innych ? By sie samemu dowartościować? Po co? Sorry, nie dorzucę swojej cegiełki.
    I nie gadać mi tu o nożycach, dzieci do żłobka nie oddałam. Ale jakie to ma znaczenie?
  • ga-ti 08.09.18, 18:53
    Siedzi na forum zamiast spędzać czas z dzieckiem, a później czepia się tegoż dziecka, że nic tylko na necie/bajkach siedzi. Biję się w piersi.
  • aamarzena 09.09.18, 14:12
    big_grin
  • afrodyta190 08.09.18, 22:07
    Matka wyrodna ma hobby.Hobby zajmuje czas,który mogła by spędzić z dziećmi albo np.pochłania pieniądze, które mogła przeznaczyć na dzieci.
    Matka wyrodna dba o swój wyglad bo urodziła trojke dzieci i wyglada lepiej od koleżanki z pracy,która dzieci jeszcze nie ma.

    --
    Tonący chwyta sie brzydko.
  • kafana 08.09.18, 22:39
    ojp! a to Polska wlasnie😂 a jaka jest definicja tej co musi? Karabin do głowy przystawiają czy jak?
  • milamala 09.09.18, 00:02
    Ironizowanie nic ci nie pomoze.
    Matka i ojciec, ktorzy nie poswieca paru miesiecy ze swojego zycia dla maluszka choc moga, bo kariera jest wazniejsza to nie sa osoby wyrodne, to po prostu osoby niedojrzale do roli na ktora sie zdecydowali.
    Zle oceniam tez palenie przy dziecku i zajmowanie sie glownie komorka a nie dzieckiem.
  • werdipurke 09.09.18, 13:26
    z ostatnich zapamietanych wątkow matka wyrodna to taka ktira:
    - nie pracuje tylko wychowuje dzieci
    - na urlopue chce poplywac sama lub posurfowac
    - oddaje dziecko komus w opieke na 2 godziny dziennie
    - taka ktora dziala w trojce klasowej i „wymysla”
    - taka ktora ma 4+ dzieci
    - taka ktira zapisuje dzieci na zajecia dodatkowe
    - taka ktora sama nie umie kupic dziecku bloku czy szczoteczki do fluoryzacji i „potrzebuje do tegi składki w klasie”
    - taka ktirej dzieci jedzą w samochodzie gdy są glodne np w drodze na zajecia dodatkowe i rehabilitacje,nawet jesli zjadly w szkole obiad, powinna ugotowac im drugi obiad i podac w szkole a rehabilitacje i inne cwiczenia czy terapie powinna olac. w przeciwbym razie jest to matka wyrodna
    - a zwlaszcza ta co zapisuje dziecko na religi- nie kocha dziecka matka ktora prowadza je co niedziele do kosciola-przeciez to wystawianie dziecka pedofilom
  • pani-noc 09.09.18, 21:21
    Jestem pod wrażeniem jak dokładnie czytasz watki na forum. Ja odpadłam gdzieś w połowie wątku o radzie rodziców big_grin Nawet nie wiem skąd pochodzą mądrości o drugim obiedzie przed rehabilitacją.
  • werdipurke 09.09.18, 21:40
    to jest z 3 wątkow tylko. te trzy akurat czytalam, wielu innych nie
  • edelstein 10.09.18, 13:23
    Jesli matka öubi bardziej swoja prace od swojego dziecka to tak jest wyrodna.Oddawanie dziecka do zlobka, bo sie woli pracowac jest dla mnie nie do przyjecia.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • majaa 10.09.18, 13:49
    No ja akurat nie widzę nic zabawnego w tym, że matka liczy się wyłącznie z własnymi potrzebami i upodobaniami. A dziecko... już wystarczy, że urodziła...
  • milamala 10.09.18, 13:54
    majaa napisała:

    > No ja akurat nie widzę nic zabawnego w tym, że matka liczy się wyłącznie z włas
    > nymi potrzebami i upodobaniami. A dziecko... już wystarczy, że urodziła...

    Bo egoizm jest malo zabawny. Dla niektorych kobiet dziecko to kolejna fajna rzecz do zdobycia, i a tu nagle trzeba poswiecic czas kosztem siebie, a mialo byc tak pieknie.
  • grrru 10.09.18, 16:01
    Tak, poświęcić czas kosztem siebie, a pieniądze w tym czasie lecą z nieba.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • tt-tka 10.09.18, 16:09
    grrru napisała:

    > Tak, poświęcić czas kosztem siebie, a pieniądze w tym czasie lecą z nieba.
    >

    Za te hipotetyczne dwa czy trzy lata tez poleca z nieba... bo oczywiscie pracownica po paroletnim pauzowaniu jest tak samo na biezaco, wdrozona i pozadana na stanowisku pracy jak te, ktore nie pauzowaly...
  • milamala 10.09.18, 17:43
    grrru napisała:

    > Tak, poświęcić czas kosztem siebie, a pieniądze w tym czasie lecą z nieba.

    Znowu kolejna ktora juz nic nie kuma. Przecie mowa wylacznie o kobietach , ktore wcale nie musza wracac do pracy, ich sytuacja jest stabilna ale ona teskni za kariera.
  • grrru 10.09.18, 19:54
    A kto ocenia czy muszą czy nie muszą? Ty? Skąd wiesz, kto musi a kto nie?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • milamala 11.09.18, 00:47
    grrru napisała:

    > A kto ocenia czy muszą czy nie muszą? Ty? Skąd wiesz, kto musi a kto nie?

    Same oceniaja, same mowia: nie musze ale nie moge juz w domu siedziec, pragne sie rozwijac, uwielbiam swoja prace, jestem "wonska"specjalistka itp. Kazda sama wie, czy musi wrocic do pracy czy juz nie moge zniesc "siedzenia w domu i zajmowania sie tylko dzieckiem".
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 06:44
    Zawsze czekam, że kiedyś w życiu zobaczę tę mityczną matkę małego dziecka, która "nie musi ale pracuje".
    W ogóle chyba z jakiegoś plebsu jestem, bo nie za bardzo znam jakiekolwiek, matki czy nie matki, które pracują bez sensu albo hobbitycznie.

    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • milamala 11.09.18, 13:36
    anorektycznazdzira napisała:

    > W ogóle chyba z jakiegoś plebsu jestem, bo nie za bardzo znam jakiekolwiek, mat
    > ki czy nie matki, które pracują bez sensu albo hobbitycznie.

    Same tak twierdza, przeciez nikt nikomu w portfel nie patrzy. Poczytaj na forum to zobaczysz.
  • antychreza 11.09.18, 14:58
    A co jak matka jednocześnie i musi i lubi pracować? Czyli w sumie nie jest wyrodna, bo musi, ale jakby nie musiała, to i tak by pracowała.
  • milamala 11.09.18, 15:20
    Chyba nie opisujemy sytuacji co by bylo gdyby babcia miala wasy.
  • antychreza 11.09.18, 15:26
    Ale ja o sobie piszę. I muszę i lubię.
  • milamala 11.09.18, 19:09
    Lepiej lubic co sie musi robic niz nie lubic. Latwiej zyc.
  • landora 10.09.18, 13:55
    Taka, która zostawia dziecko z bolącym uchem z tatą i jedzie do Berlina na dawno wyczekiwany koncert sama.
    Pokarało mnie - koncert odwołano.
  • asia_i_p 11.09.18, 05:47
    Niewłaściwie odzywa się do dziecka - gdzieś mi się kołacze z Niemowlaka albo Małego Dziecka, że do dziecka to raczej moja królewno się mówi niż potworze czy, jak wtedy do córki mówiłam, bulgocie. Niestety nie poprawiłam się z latami, syn wciąż nie jest królewiczem, tylko glizdą uszatą. Jedyne co, to jak ognia się strzegę, żeby efektownych przezwisk tego typu nie używać w towarzystwie znajomych dziecka, choć tutaj chyba te niewyrodne są gorsze. Moja ciotka nazywała kuzyna Pimpusiem i wracając na weekend ze studiów, jeżeli zdarzyło mu się być z kolegą, od progu krzyczał "Matka, nie jestem sam".

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 06:39
    Społeczeństwo, a w nim głownie kobiety, są obecnie ofiarami przeświadczenia, że istnieje Idealny Sposób Wychowania, i że tylko dziecko wychowane Idealnie będzie w pełni rozwinięte (że nie powiem szczęśliwe, bo nie jestem pewna, czy o to w ogóle chodzi).
    Z moich obserwacji poza prawdziwą patologią, gdzie ktoś chla i bije, albo jest przemocowcem i trzyma terror psychiczny, wyrastają sobie szczęśliwe i zadbanie dzieci tak samo w rodzinach gdzie matki pracują i gdzie nie, gdzie matki chuchają i gdzie nie, gdzie są zajęcia dodatkowe i gdzie nie, gdzie się zakłada czapeczkę i gdzie nie tongue_out

    Jest dla mnie oczywiste, że te wszystkie durne wątki to naparzanka o rację i nic więcej. Trzeba być naprawdę głupim, żeby uważać, że dla dziecka jest lepiej w ogóle nie istnieć niż żyjąc w normalnej rodzinie mieć pracującą matkę.
    Temat ojca i braku jakiejkolwiek równowagi w zakresie oczekiwań społecznych miłosiernie pominę, bo mi się nie chce denerwować.


    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • chatgris01 11.09.18, 08:09
    Amen.
  • milamala 11.09.18, 13:51
    cyt. "Z moich obserwacji poza prawdziwą patologią, gdzie ktoś chla i bije, albo jest przemocowcem i trzyma terror psychiczny, wyrastają sobie szczęśliwe i zadbanie dzieci tak samo w rodzinach gdzie matki pracują i gdzie nie, gdzie matki chuchają i gdzie nie, gdzie są zajęcia dodatkowe i gdzie nie, gdzie się zakłada czapeczkę i gdzie nie"

    Ano swiat nie jest taki czarno bialy jak ci sie wydaje. Podczas obserwacji nie masz doglebnego wgladu w psychike ludzka. Nie wiesz co dzieje sie w umysle kogos, kto sprawia wrazenie szczesliwego i poukladanego. Ludzie maja zdolnosc dostosowywania sie do czasem bardzo niesprzyjajacych warunkow i pomimo niesprzyjajacych warunkow.
    Jak bylam mala to chodzilam do zlobka 6 razy w tygodniu. Nie pamietam tego okresu poza doglebnym przeswiadczeniem, ze nigdy nie chcialabym zgotowac takiego losu mojemu dziecku. Konsekwencja tego jest tez fakt, ze nigdy nie zdolalam nawiazac relacji z moja matka/rodzicami w taki sposob jaki nawiazala juz nie chodzaca do zlobka moja siostra.
    Pierwszy okres to najwazniejszy okres w rozwoju emocjonalnym dziecka, nie powinien odbywac sie poza domem. Ryzyko jest duze. Czasem sie udaje i faktycznie nie ma zadnych mniej lub bardziej ukrytych konsekwencji, ale po co eksperymentowac na wlasnym dziecku, zwlaszcza jak sie do pracy isc nie musi. Pierwsze 2,3 lata zycia dziecka jest najwazniejsze, a dla nas to tylko ulamek naszego doroslego zycia.
    Ale kazdy robi co uwaza za sluszne, moze nie chce slyszec o mozliwych konsekwencjach, moze wmawiac sobie, ze jego konsekwencje nigdy nie dotkna bo on/a obserwuje, ze jest super. Kazdy zyje na wlasny rachunek.
    Twierdzenie, ze spoleczenstwo jest ofiara przekonania , ze istnieje idealny sposob wychowania jest jakims kuriozum. Zwlaszcza w zalewie roznych sposobow wychowania. Kazdy wychowuje swoje dzieci jak uwaza za stosowne.
  • anorektycznazdzira 11.09.18, 14:32
    "Ano swiat nie jest taki czarno bialy jak ci sie wydaje. Podczas obserwacji nie masz doglebnego wgladu w psychike ludzka. (...) Jak bylam mala to chodzilam do zlobka 6 razy w tygodniu. Nie pamietam tego okresu poza doglebnym przeswiadczeniem, ze nigdy nie chcialabym zgotowac takiego losu mojemu dziecku."

    Czyli własne traumy projektujesz na wszystkich ludzi, tak? I uważasz, że to dogłębny wgląd w psychikę ludzką?
    Fajne, naprawdę fajne.
    Idąc dalej: także chodziłam do żłobka. Nie mam traumy, żadnego przekonania nie wyniosłam, choć go (podobno) nie lubiłam. Dlaczego? Moja mama była super i nie miałam deficytów, które powstają wcale nie dlatego, że rodzice zapisali dziecko do żłobka. Oczywiście te dzieci, które do niego już z jakimś problemem przychodzą, będą miały problem, ale to zupełnie inna sprawa.

    "Twierdzenie, ze spoleczenstwo jest ofiara przekonania , ze istnieje idealny sposob wychowania jest jakims kuriozum."
    Czyli istnieje? Jedna metoda koniecznie i nieodzownie obowiązkowa, inaczej już po dziecku?
    big_grinbig_grin


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • milamala 11.09.18, 15:07
    anorektycznazdzira napisała:

    cyt. "> Czyli własne traumy projektujesz na wszystkich ludzi, tak?

    Nie musze.
    Mam swiadomosc tych faktow bo wiem co mowi na temat budowania wiezi z opiekunem w rzeczonym wieku (0-3lata) psychologia rozwojowa.
    Moj przyklad byl jedynie potwierdzeniem wiedzy teoretycznej. Oczywiscie wcale nie musi sie tak zdarzyc. Madra matka potrafi zbudowac gleboka wiec z dzieckiem mimo niesprzyjajacych okolicznosci. Zle by bylo gdyby czlowiek nie byl zdolny do tego.
    Tylko po co to sprawadzac - jak czlowiek nie musi. Zycie przynosi wiele problemow mogacych zaburzyc prawidlowa wiez: koniecznosc pracy, choroby czy inne okolicznosci na ktore czlowiek wplywu nie ma.
    Jesli ma to po co ryzykowac.

    cyt. "choć go (podobno) nie lubiłam"

    Ciekawe dlaczego? Nie daje ci to nic a nic do myslenia? Ja ci nie pomoge. Ludzie nie takie rzeczy potrafia spychac do podswiadomosci.

    cyt. "Oczywiście te dzieci, które do niego już z jakimś problemem przycho
    > dzą, będą miały problem, ale to zupełnie inna sprawa"

    Do zlobka przyjsc z problemem??? Jakies to problemy moglo przyniesc do przedszkola paromiesieczne dziecko ze zwyklego domu?

    cyt. "> Czyli istnieje? Jedna metoda koniecznie i nieodzownie obowiązkowa, inaczej już
    > po dziecku?"

    To co napisalam, ze istnienie jednej metody idealnej to kuriozum, oznacza, ze taka metoda nie istnieje. My zreszta o metodach tu nie mowimy. Mozna o tym zalozyc inny watek, mysle, ze ciekawy. Mozna sie wiele nauczyc z tego watku.
  • anorektycznazdzira 12.09.18, 08:28
    >Nie daje ci to nic a nic do myslenia?
    Ale co ma mi dawać do myślenia? To niesamowite jest: rozróżniasz "nie lubię" od "jestem ofiarą strasznej traumy"?

    > Jakies to problemy moglo przyniesc do przedszkola paromiesieczne dziecko ze zwyklego domu?
    Ale skąd ja wiem, czy ze zwykłego? Domy są różne, to tylko ze zwykłych do żłobków wpuszczają? Skoro ma straszne traumy, to sorry, ale skądś u się to bierze. Zwalenie całości problemu na żłobek jest wygodne, ale naciągnięte jak guma w majtach.
    Poza tym cześć forum ustaliło już ponad wszelką wątpliwość, że tylko matka wyrodna i patologiczna oddaje dziecko do żłobka, więc?wink


    --
    'Nie musicie dziękować. Wystarczy mnie wielbić na klęczkach' by król Julian
  • ashraf 11.09.18, 15:00
    Tak jak myslalam - przekladasz wlasne traumy na zasady dla ogolu. Zmartwie cie - to nie takie proste. Zlobek czy inna opieka (w tym wlasna) nie ma bezposredniego przelozenia na relacje z rodzicami. Trzeba sie naprawde postarac zeby je zepsuc i twoim rodzicom sie to udalo, ale nie mierz wszystkich jedna miara. W rodzinie mojej i meza wszyscy pracowali i to nie tylko po to, zeby miec co do garnka wlozyc. Relacji takich jak nasze moge z czystym sumieniem zyczyc kazdemu. Dzieci musza sie czuc kochane, potrzebne i wazne, trzeba im okazac zrozumienie, zainteresowanie i troske. Tylko i az tyle, reszta to zmienne. Wiem, ze moze trudno ci sie z tym pogodzic, ale siedzenie w domu latami nie jest akurat dzieciom niezbedne do szczescia, stabilnosci emocjonalnej i poczucia bezpieczenstwa. Zreszta czy to nie ty pisalas o klopotach dziecka z adaptacja, nadwrazliwosci, opinii innych o twojej nadopiekunczosci? To gdzie te obiecywane efekty? 🤔
  • milamala 11.09.18, 15:19
    ashraf napisała:

    > Tak jak myslalam - przekladasz wlasne traumy na zasady dla ogolu.

    To zle myslalas, przeczytaj watek , ktory przed chwila wyslalam.

    " Dz
    > ieci musza sie czuc kochane, potrzebne i wazne, trzeba im okazac zrozumienie, z
    > ainteresowanie i troske"

    Trudno to okazywac jak sie dziecka calymi dniami nie widzi.

    cyt. "> ale siedzenie w domu latami nie jest akurat dzieciom
    > niezbedne do szczescia, stabilnosci emocjonalnej i poczucia bezpieczenstwa"

    Zgadzam sie. Choc nie o tym mowimy. Jesli nie zauwazylas mowimy o wieku zlobkowym.

    cyt. "> szta czy to nie ty pisalas o klopotach dziecka z adaptacja, nadwrazliwosci, opi
    > nii innych o twojej nadopiekunczosci? To gdzie te obiecywane efekty? 🤔"

    Kto ci cos obiecywal?
    Po pierwsze powinnam powiedziec ci jedno; odwal sie od mojego dziecka.
    Po drugie, moje dziecko wlasnie poszlo do nowej szkoly i nawet jednego dnia nie potrezbowala na adaptacje, wrocilo do domu super szczesliwe. Jest wrazliwa czego i tobie zycze, bo jak widac pobyt w zlobku mocno dal sie we znaki jak chodzi o twoja zdolnosc do elementarnej wrazliwosci. Nie przesadzalabym zatem co do niezmaconego twojego przekonania, ze zadnych efektow ubocznych zlobek ci nie sprawil. Wlasnie pokazalas,ze chyba jednak mial negatywny wplyw.
  • ashraf 11.09.18, 15:25
    Nie musisz byc chamska - przypominam ci tylko twoje wlasne rozterki. Trzeba bylo o nich nie pisac, skoro teraz nie pasuja do kreacji idealnej matki. A swoja droga to dziecko poszlo juz do szkoly, moze warto zrobic cos dla siebie? Nie musialabys wtedy spedzac dni udowadniajac innym matkom w internecie jakie sa fatalne, bo 100% ich zainteresowan nie ogranicza sie do dzieci.
  • milamala 11.09.18, 19:12
    ashraf napisała:

    > Nie musisz byc chamska

    I to powiedzial ktos kto tyka personalnie cudze dzieci! Jest nawet nazwa na takie jak ty, ale nie przytocze, bo nie jest to komplement.

  • ashraf 11.09.18, 19:34
    Przytaczam Twoje slowa z publicznego forum. Moze warto pomyslec zanim napisze sie cos o rodzinie? A mnie mozesz nazywac jak chcesz, nie zamierzam przez to nie spac po nocach. Zreszta obrazilas juz wiekszosc osob piszacych w tym watku wie smialo 😂
  • milamala 11.09.18, 19:37
    Cudzych dzieci nie tykam, mam swoje zasady. Nie jestem pobawiona elementarnej wrazliwosci psychopatka. Ktos taki to mniej niz zero.
  • ashraf 11.09.18, 23:33
    Dziewczyno, wez na wstrzymanie... psychopatka? Bo ze egoistka, niedojrzala i wyrodna matka to juz ustalilysmy. Rzadko to pisze, ale bije ci na dekiel i zrob cos z tym, bo to dopiero moze powodowac problemy w rodzinie, a nie zlobki. Zreszta o czym ta rozmowa, pamietam jak jakis czas temu zachwycalas sie muzulmanskimi kobietami, ktore obrabiaja dom i dzieci i nikt od nich nie wymaga (!) zapitalania na dwoch etatach (bo przeciez partnerstwo istnieje tylko w bajkach i na emamie). Jak masz takie idealy, to nic dziwnego ze cie tak zlobek przeraza.
  • milamala 11.09.18, 23:38
    Ludzie , ktorzy nie potrafia dostrzec pewnych granic maja zwykle cechy osobowosci psychopatyczne. Czlowiek, ktory atakuje cudze dziecko normalny nie jest.
  • ashraf 12.09.18, 08:08
    Faktycznie jestes nadopiekuncza, skoro przytoczenie wlasnych slow o nadwrazliwosci dziecka i klopotach z adaptacja odbierasz jako atak na dziecko. Popracuj nad tym, bo to jest niezdrowe.
  • milamala 12.09.18, 09:31
    ashraf napisała:

    > Faktycznie jestes nadopiekuncza, skoro przytoczenie wlasnych slow o nadwrazliwo
    > sci dziecka i klopotach z adaptacja odbierasz jako atak na dziecko. Popracuj na
    > d tym, bo to jest niezdrowe.

    ja jestem nadopiekuncza a ty jestes suka
  • ashraf 12.09.18, 09:42
    Przede wszystkim jestes niestablina emocjonalnie. Zrob sobie odwyk od netu, bo chamstwem siegnelas juz poziomu komentarzy z onetu.
  • milamala 12.09.18, 09:55
    Powiedziala psychopatka, tykajaca cudze dzieci w nawalankach forumowych. Wole byc niestabilna emocjonalna nic psychopatka. Nic wysilaj sie, jakbys mnie nie probowala obrazic, to niczego nie wymyslisz co by bylo gorsze od ciebie.
  • ashraf 12.09.18, 10:17
    Koncze dyskusje z toba, z wariatkami z zalozenia szkoda rozmawiac.
  • milamala 12.09.18, 10:42
    Slusznie, bedziesz miala wiecej czasu na dowalanie sie do innych dzieci.
  • pani-noc 12.09.18, 11:34
    Helloł, czy jedzie z nami moderacja?
  • pani-noc 12.09.18, 08:43
    > Czlowiek, ktory atakuje cudze dziecko normalny nie jest.

    Czyli tym samym potwierdziłaś, że jesteś nienormalną psychopatką, bo zaatakowalaś nasze dzieci uczęszczające do żłobków.

    Piękne samozaoranie.