Dodaj do ulubionych

Rola ojca w wychowaniu

08.09.18, 11:19
„Dziecko musi mieć matkę i ojca. A ojciec jest tak samo ważny jak matka a jak matka gdzieś wyjedzie to nawet ważniejszy.”

Czy ktoś z tutaj obecnych wyobraża sobie ojca jako "głównego" rodzica, tj. nie tylko wtedy, kiedy matka gdzieś wyjedzie, ale na co dzień? Czy któraś z was oczekuje / oczekiwała od ojca dziecka, że pójdzie na tacierzyński, a jak nie będzie chciał oddać dziecka do placówki, to zostanie na wychowawczym? Czy to wciąż sci-fi w naszym społeczeństwie?

Czego wymagacie od ojców dzieci?
--
Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
Edytor zaawansowany
  • leyre2 08.09.18, 11:42
    Czy ktoś z tutaj obecnych wyobraża sobie ojca jako "głównego" rodzica, tj. nie tylko wtedy, kiedy matka gdzieś wyjedzie, ale na co dzień?

    Troche to jednak nielogiczne. Rodzice sa tak samo wazni a nie ze jedno jest glownym.
    Tak, wyobrazam sobie. Tak, oddalismy dzieci do placowke gdy mialy 10 m-cy i pracowalismy. Tak, dzielimy sie obowiazkami wiec dlatego zadne z nas nie pada ma pysk, ma czas dla siebie i nie czuje sie przytloczone obowiazkami i wychowaniem dzieci.
  • zasiedziala 08.09.18, 11:51
    leyre2 napisał(a):

    > Rodzice sa tak samo wazni a nie ze jedno jest gl
    > ownym.

    Byłoby fajnie, gdyby tak było, ale czytając wątki z wczoraj odnoszę wrażenie, że tak nie jest. Wiele osób pisze o matce, jak o "głównym" rodzicu, przynajmniej w pierwszych latach wychowania dziecka, tj. to matka jest na macierzyńskim, potem to matka zostaje z dzieckiem w domu albo matka oddaje dziecko do placówki.
    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • triss_merigold6 08.09.18, 12:15
    Bo to matka decyduje, nie bardzo sobie wyobrażam, że w sprawach dotyczących niemowlaka czy przedszkolaka ojciec ma głos przesądzajacy.
    Mowa oczywiście o matkach normalnych, wydolnych opiekuńczo i wychowawczo.
  • grrru 08.09.18, 13:16
    Dlaczego normalny, wydolny opiekuńczo i wychowawczo ojciec miałby nie mieć nic do powiedzenia np. w sprawie wyboru przedszkola?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • princesswhitewolf 08.09.18, 15:59
    bo to bylby niezwykly mezczyzna jakiego jeszcze nie widzialam a znam wielu.
  • grrru 08.09.18, 16:16
    Nie znasz ani jednego faceta, który jest wydolnym wychowawczo ojcem???

    --
    Nadal jem gluten smile
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:43
    przeciez ego nie napisalam. Napisalam ze nie spotkalam jeszcze faceta ktory z wypiekami na twarzy decydowalaby o przedszkola czy szkoly. To domena matek by gleboko sie interesowac i miec dylemat czy to czy tamto i analizowac. Faceci dosc szybko podejmuja takie decyzje, dlatego tez zostawiaja takie decyzje matkom ktore przeanalizuja sprawe pod kazdym katem.
  • leyre2 08.09.18, 16:54
    princesswhitewolf napisała:

    Napisalam ze nie spotkalam jeszcze faceta ktory z w
    > ypiekami na twarzy decydowalaby o przedszkola czy szkoly.

    A kobiety to niby robia z wypiekami na twarzy? To jest jedna z wielu rzeczy ktore wiaza sie z wychowaniem dzieci, trzeba to zrobic i wiele kobiet wolalaby zajac sie ciekawszymi rzeczami gdyby mezczyzni to za nie zrobili.

    To domena matek by gl eboko sie interesowac i miec dylemat czy to czy tamto i analizowac. Faceci dosc
    > szybko podejmuja takie decyzje, dlatego tez zostawiaja takie decyzje matkom kt
    > ore przeanalizuja sprawe pod kazdym katem.

    Nie, zostawiaja to kobietom bo im tak wygodnie.
  • 1matka-polka 08.09.18, 17:06
    "w
    > ypiekami na twarzy decydowalaby o przedszkola czy szkoly.

    A kobiety to niby robia z wypiekami na twarzy? "

    A te ematkowe watki przedszkolno-szkolne na pińcet wpisow, to pod przymusem pisane?

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • kropkacom 08.09.18, 17:12
    No ja się dziwię jak można się tak ekscytować szkołą dziecka.

    --
    "But I Wont Complain No I Wont Complain
    Though my good days are far gone
    They will surely come back one morn So I Wont Complain, no, no"
  • aamarzena 08.09.18, 17:18
    A byś się zdziwiła ilu facetów we własnym gronie rozmawia o wyborze szkoły czy przedszkola dla dziecka.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:38
    chyba ze miedzy soba inna sprawa a w grupie mesko damskiej udaja cichociemnych ha ha
  • leyre2 08.09.18, 18:01
    1matka-polka napisała:

    > A te ematkowe watki przedszkolno-szkolne na pińcet wpisow, to pod przymusem pis
    > ane?
    >
    Nie wiem czy pod przymusem ale pewnie z koniecznosci
  • szatniaobowiazkowa 15.09.18, 10:13
    Kobiety w większości z natury lubią różne tematy na części pierwsze rozbierać stąd też tyle wpisów. Dzisiaj bardzo wielu facetów poradziłoby, a wielu radzi sobie z rolą w pełni odpowiedzialnego (żeby nie używać słowa "głównego") rodzica. Coraz więcej matek, świadomie czy nie, ustępuje im miejsca. Jestem za podzieleniem się po równo sferami, w których każde czuje się najlepiej i zawsze odciąża drugie kiedy trzeba.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:24
    >A kobiety to niby robia z wypiekami na twarzy?

    no niektore tak, zobacz ile dyskusji o tym na tym drugim forum gdzie bywamy. To duzo emocji wywoluje wsrod kobiet i widze to jak angazuja sie w rozmowy o tym matki w pracy a jak ojcowie.

    >Nie, zostawiaja to kobietom bo im tak wygodnie.

    a tu prawdopodobnie masz racje
  • ashraf 08.09.18, 17:15
    Nie wiem czy z wypiekami na twarzy, ale decyzje dotyczace zlobka, przedszkola i zajec dodatkowych maz podejmuje ze mna i owszem, analizuje temat - na tyle, na ile to potrzebne. Zlobki odwiedzalismy razem, zajeciami sie dzielimy - np. ja zalatwiam szkolke plywacka, maz nauczyciela pianina. Naprawde istnieja ogarnieci ojcowie!
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:32
    ja definiuje inaczej "ogarniecie" u faceta. Facet ma spedzac z dzieckiem czas zabierajac go tu i tam ( czasem jako rodzina, czasem sam na sam), wymyslac atrakcje, rozmawiac z dzieckiem o zyciu, pojsc do lekarza czy byc wzorcem. Musi tez sie nim miec zajac pod kazdym wzgledem gdy mnie nie ma. Ale... ja bym nie chciala faceta ktory mialby bardzo silne przekonania co do rodzaju zlobka czy koloru czapki bo jesli dwie strony maja odmienne a silne przekonania to ktoras musi ustapic. Facet ktory lazi ze mna za duzo mnie meczy. Nie lubie relacji symbiotycznych
  • ashraf 08.09.18, 20:46
    A czemu niby kolor czapki albo wybor zlobka mialby byc moja domena? A aktywne spedzanie czasu sprawa ojca? Ja tez wole isc do zoo niz po gacie do sklepu. A zreszta nad czapka nie ma co debatowac, kolor, byle nie pstrokaty, nie jest dla zadnego z nas sprawa pierwszej wagi. Z kolei zlobek jest na tyle wazny, ze nie wyobrazam sobie podejmowac takich decyzji sama (chyba ze bylabym matka samotnie wychowujaca).
  • princesswhitewolf 08.09.18, 22:30
    Ojciec mojego dziecka nie sprawdza bo wie ze jestem madra kobieta i ze nie wybralabym fatalnego zlobka dla dziecka. Moj ojciec tez takim zaufaniem dazyl moja matke. Ojciec mojego dzieca wiedzial ze nie musi ze mna chodzic by ogladac zlobki i zwalniac sie na kazde ogladanie z pracy gdy ja bylam na macierzynskim. Tak samo ma totalne zaufanie ze wybiore najlepsza mozliwa szkole.Nawet nie przeszkadza mu ze ja zadecyduje gdzie jedziemy na wakacje, bo i tak zazwyczaj jezdzimy w miejsca ktore oboje lubimy

    nie uwierzysz ale znam meza kolezanki ktory przy mnie ( tak przy osobie postronnej) wyzwal zone ze mu kupila nieodpowiednia czapke. Gdyby to jeszcze byla jakas czapka osmieszajaca czy cos... Normalna czapka z daszkiem baseballowa. No i ja sie delikatnie zapytalam, a jaka miala byc. No ponoc miala nie byc baseballowa gladka tylko z napisem...I o to byla CALA AWANTURA. no dramat ha hahahah. Nie wyobrazam sobie aby ojciec mojego dziecka takie pierdoly wygadywal dzieki bogu....ufff

    Wiec sa rozni ludzie.
  • danaide 08.09.18, 23:19
    Ojciec mojego dziecka zabronił mojemu dziecku noszenia czapki, bo mu się nie podobała. Jesień była, dziecko miało naciągać kaptur. Wróciło po kilku dniach do domu i się rozchorowało. Może przypadek. Może nie.
    Czapka kupiona pod dziecko - wyglądało na główkę zwierzątkasmile
  • ashraf 08.09.18, 23:22
    Moj maz tez uwaza mnie za madra kobiete, ale co dwie glowy to nie jedna. Wychowanie dzieci, placowki, leczenie czy miejsce zamieszkania to sa sprawy fundamentalne, w ktorych warto sie naradzic, spojrzec na sprawe z roznych punktow widzenia. Razem jezdzimy obecnie ogladac domy, wiec dlaczego nie zlobki? To i to jest wazne. Czapke mozna kupic samemu, ale juz opieka nad dzieckiem powinna byc decyzja wspolna.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 23:32
    a macie tam takie straszne zlobki tez? Bo wiesz tu gdzie mieszkam to kazdy zlobek jest prywatny, kosztuja podobnie, kazdy wizytuje instytucja kontrolujaca i w sumie ciezko o fatalny zlobek bo go zaraz zamykaja. Nie da sie zrobic zlej decyzji w tej kwestii chyba ze maz wie ze ma zone szalona i ta wybierze najbardziej odlegly albo jakis na sile fatalny ( ale o te trudno bo to biznes w ktorym sie zabiega o klientow). Wybierajac zlobek mialam wybor miedzy bardzo dobrym i bardzo dobrym i bardzo dobrym i jeszcze jednym bardzo dobrym. Zadecydowalo dziecko. W jednym puscil moja reke i wcisnal sie do koleczka dzieci. Potem zdjal buty i kurtke. No wiec juz zostal...
  • ashraf 08.09.18, 23:42
    Oczywiscie, ze sa tutaj lepsze i gorsze zlobki (choc wszystkie drogie lub bardzo drogie), rozne koncepcje wychowawcze, z ogrodem lub bez, kuchnia wlasna lub catering, inny jezyk personelu (tylko niem, niem/ang, niem/francuski itd.), mnostwo roznych czynnikow.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 00:07
    my mamy w sumie wyrownany poziom wiekszosci zlobkow. Wszystkie maja wlasny catering ( w szkolach jest roznie juz). Metoda ta sama czasem Montessori czy Waldorf sie trafi ale to byloby "niet" z obojganaszej strony i nawet w takie miejsce nie poszlabym. No jezyk tu jest jeden wszedzie.
  • ela.dzi 08.09.18, 23:43
    Ashraf, u nas identycznie. Mamy wspólne dzieci, to i decyzje ich dotyczące podejmujemy wspólnie.
  • aamarzena 08.09.18, 17:23
    Najwyraźniej mój mąż jest nienormalny bo to on wybierał przedszkole dla nas starszej, to on chodził, pytał i oglądał, a potem zdawał mi relacje. No dobra nie miał wypieków na twarzy.
    A jak trzeba to pójdzie do lekarza i na rehabilitację i na zajęcia dodatkowe i wie które kapcie są naszych dzieci, a które zaplatały się przypadkowo. I potrafi sukienkę kupić i buty. I nawet wie co to Elsa i Monster High. I rajstopy big_grin
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:37
    ....no ale taki ktory nie wie ktore kapcie i nie umie kupic czegos to jakis przymulony cwok a nie facet... co innego potrafic ubrac a co innego debatowac z checia nad kolorem rajtow do zakupu w sklepie.

    Przypomnial mi sie dowcip:

    3 ojcowie po piwie gadaja do siebie-

    Nie zauwazylem i moje dziecko zjadlo peta z pod lawki- mowie pierwszy.
    Drugi odpowiada - eee nie martw sie. Moje wypilo wode z ubikacji jak nie zauwazylem
    Trzeci na to - a to nic takiego, mi to sie kiedys zdarzylo przyprowadzic z przedszkola nie moje, ale cudze dziecko i dopiero zona powiedziala" ale co to za dziecko? Gdzie Tomus?"
    ....



  • klamkas 08.09.18, 19:15
    A dla wielu kobiet i mam ćwokiem jest partner i tata, który zgadza się na dyktaturę w kwestii żłobków i czapek.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 19:49
    hahha o dyktaturze moze byc tylko mowa tam gdy druga strona czuje opresje, przymus i brak mozliwosci wyboru. Zaufanie do partnera i jego wyborow w niektorych dziedzinach nie oznacza bycia cwokiem. Np ja ufam mu w kwestii wyboru samochodu. Wie co lubie i czego nie lubie, wiec jesli przychodzi do zakupu samochodu czy wynajmu zdaje sie na niego bo facet sie zna na temacie lepiej niz ja. Nie czuje sie wcale jak cwok z tego powodu.
  • klamkas 08.09.18, 21:06
    Co kto lubi. Ja nie wyobrażam sobie, żeby ojciec mojej córki nie miał zdania w kwestiach jej dotyczących, podobnie jak nie wyobrażam sobie, że ja nie mam zdania w kwestii czym będę jeździć. I nie ma to nic wspólnego z zaufaniem.

  • princesswhitewolf 08.09.18, 22:33
    klamkas, ale tu nie chodzi o brak zdania. Ja mam zdanie na temat samochodow. Chodzi o to ze on WIE DOKLADNIE jakie ja mam zdanie. Wiec jesli chodzi o zakup samochodu to on oglada a ja jade na ostatnie ogladanie a raz nawet dostalam prezent.
    Tak samo w kwestii zlobka czy szkoly.
  • dziennik-niecodziennik 09.09.18, 09:11
    Serio?
    Ani ja nie analizowalam z wypiekami, ani maz. Ot, dziecko poszlo do rejonowych i jest ok big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • princesswhitewolf 09.09.18, 09:40
    No wlasnie w sumie o tym pisalam, ze w UK proces rekrutacji do szkol jest na podst rejonizacji i nie do konca jest wybor
  • hanusinamama 12.09.18, 22:05
    Zapraszam do siebie. Zeby nie bylo ze mam taki cud moge zapytac kilka klezanek, 2 kuzynki i 1 sasiadkę czy ciebie do siebie zaproszą abys poznała tych "niezwykłych" meżczyzn...
  • jola-kotka 08.09.18, 13:17
    A dlaczego matka ma byc ta przesadzajaca? Mozesz to rozwinac? Bo ciekawie napisane.
  • kropkacom 08.09.18, 13:23
    Zakładam, że na przykład sposób karmienia niemowlaka, przedszkolaka oraz to jak, kto i gdzie nim się zajmuje wyrasta z ogólnej sytuacji. Mowa oczywiście o sytuacji kiedy ojciec też jest wydolny opiekuńczo i wychowawczo.

    --
    "But I Wont Complain No I Wont Complain
    Though my good days are far gone
    They will surely come back one morn So I Wont Complain, no, no"
  • leyre2 08.09.18, 13:31
    Ja odniesze wrazenie ze mezowie/partnerzy/ojcowie dzieci ematek sa niewydolnymi opiekunczo i wychowawczo dawcami spermy.
  • jola-kotka 08.09.18, 15:50
    Nie ematki tylko triss bo u niej maz to nie wiem chyba jako bankomat tylko bez prawa glosu. To juz nie pierwszy raz gdy go ponza tutaj pokazujac ze nie ma on nic do powiedzenia.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:01
    e skad. Uwazam, ze ojciec mojego dziecka jest o wiele lepszym towarzyszem zabaw mojego dziecka niz ja. Ma wiec pewna przewage w tej sprawie.
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 13:56
    triss_merigold6 napisała:

    > Bo to matka decyduje, nie bardzo sobie wyobrażam, że w sprawach dotyczących nie
    > mowlaka czy przedszkolaka ojciec ma głos przesądzajacy.

    Albo robisz sobie jaja, albo ci okrutnie bije w dekiel.




    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:03
    ja tutaj przyznaje racje triss bo u nas tez tak jest. Nie jest to bankomat bo ja zarabiam wiecej, ale nie bardzo sobie wyobrazam by podejmowal dyskusje ze mna w temacie gdzie chodzi do szkoly dziecko. Po prostu wie ze moj wybor jest najsluszniejszy i tego nie kwestionuje.
  • jola-kotka 08.09.18, 16:08
    Albo mu tak wmowilas ze twoj wybor jest najsluszniejszy 😀. A czemu twoje zdanie jest tylko ok, a jego nie? Uzasadnisz to jakos?
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:46
    Ojciec mojego dziecka ma bardzo silna osobowosc i nic mu sie latwo niestety nie wmowi. Po prostu on calkowicie w pewnych sprawach mi ufa, a w innych nie. W kwestii szkolnictwa i edukacji ja wiem najlepiej i nie ma co dyskutowac bo rozloze go na lopatki argumentacja, ale juz w kwestii kafelkow na scianie miewa odmienne zdanie i dochodzimy do kompromisu w ktorym domu jakie kafle i dlaczego.
  • memphis90 10.09.18, 20:02
    Bo żona ma zawsze rację.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • cosmetic.wipes 08.09.18, 17:06
    princesswhitewolf napisała:

    > ja tutaj przyznaje racje triss bo u nas tez tak jest. Nie jest to bankomat bo j
    > a zarabiam wiecej,


    Przykra sprawa mieć faceta pierdołę bez kasy. Słaby wzorzec dla syna.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:41
    cosmetic... skad ten pomysl? Nie jestesmy ludzmi biednymi po prostu. Ja zarabiam po prostu wiecej bo mam wyzsze stanowisko, a on podwojna srednia krajowa w UK na miesiac wiec nie malo. On jest naukowcem, Development Engineer w dziedzinie Optyki. Buduje mikroskopy.
  • azsiezaloguje 08.09.18, 16:49
    Czyli ty uwazasz ze ojciec moze miec glos decydujacy na przyklad w kwestii tego, czy niemowlak bedzie karmiony sztucznie czy naturalnie?
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:51
    sek w tym ze wiekszosc facetow w takie szczegoly nie wchodzi. Malo ktory facet dyskutuje czy kupic pieluchy ze Spidermanem czy raczej te z Misiem Yogi. Im wszystko jedno.

    Poza tym kwestia karmienia to troche tak jak z aborcja... Wchodzi w rachube tez i cialo kobiety wiec mi by nie odpowiadal facet ktory mi nakazuje bez opcji ze moge sie nie zgodzic, co ja tam mam z tym cialem robic czy nie robic
  • jola-kotka 08.09.18, 17:43
    A czyli aborcja to tez mialaby byc tylko twoja decyzja bez rozmowy z ojcem dziecka? Bo on to tylko od kafli.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:52
    jola, sprowadzasz sprawe do absurdu. Napisalam tylko ze sprawy takie jak karmienie czy aborcja sa duzo trudniejsze, bo w sprawe wchodzi tez cialo kobiety.

    Jezeli facet chce aborcji a ja nie kobieta nie chce aborcji, nie oznacza to ze Pan i wladca decyduje o jej ciele i jego zdanie jest najwazniejsze. Ona moze zadecydowac inaczej i liczyc sie z konsekwencjami swojego wyboru.
  • jola-kotka 08.09.18, 18:02
    Mialam na mysli sytuacje kiedy pani chce aborcji w druga strone to wiadomo ze to juz troszke inna sytuacja.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 18:14
    a to tak samo, on sie musi liczyc z tym ze ona moze zadecydowac inaczej i czesto tak bywa. Jednak ten element ze to jej cialo sprawia ze nie jest to 50-50% sytuacja o czyms zewnetrznym. Dlatego napisalam ze to jest trudna sytuacja
  • danaide 08.09.18, 23:22
    A jeśli ojciec dziecka chce byś zakończyła karmienie piersią, bo skoro WHO zaleca 6 miesięcy, to dziecko normę już wyrobiło?
  • princesswhitewolf 08.09.18, 23:27
    no to wlasnie jedna z tych spraw zwiazanych z cialem kobiety.
    Kazda kobieta postepuje inaczej w zaleznosci od tego jakie ma priorytety w zyciu, Zapewne nie jedna dokonala aborcji bo on chcial a i inna przestala karmic bo on chcial

  • danaide 08.09.18, 23:55
    Wiesz, jak Cię czytam to jednak słabo mi się robi.
    Niejedna zrobiła to czy tamto bo on chciał.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 00:09
    Dlaczego slabo? smile)) Zabrzmialo to jakbys czytala nowosc. Przeciez nie masz 18 lat i zakladam ze wiesz ze rozne sa kobiety. Sa takie ktore totalnie sluchaja sie facetow tez. Ludzie sa rozni. I rozne opcje.
  • danaide 09.09.18, 00:24
    Słabo, bo zupełnie na luzie stwierdzasz - no, różne opcje są, jedne kobiety godzą się na gwałt, inne nie.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 00:58
    >Słabo, bo zupełnie na luzie stwierdzasz - no, różne opcje są, jedne kobiety godzą się na gwałt, inne nie.

    a powinnam to opatrzyc jakims dramatem w wirtualnym(??) glosie jakby to byla jakas nowosc medialna czy cos? Przeciez to wiadomo, i to wrecz banal ze tak wygladaja zwiazki w patriarchalnej Polsce. Malo to przemocy psychicznej? Dodaj jeszcze ze 60% kobiet jest zdradzana, a potem wpada na emame i opowiada ze ma cudownego meza ha ha...


    Chyba ze pytasz mnie co ja bym zrobila. Jesli chodzi o to chyba oczywiste, ze nie jestem katoliczka i jestem feministka a zatem zawsze robie to co uwazam za sluszne i nikt jeszcze mnie do niczego nie zmusil.
  • danaide 09.09.18, 01:20
    Mnie ojciec mojego dziecka próbował do różnych rzeczy zmuszać (np. wzmiankowanego tu przerwania KP), do niektórych w pewnym momencie przymuszałam się sama - bo taką miałam wizję związku między mężczyzną a kobietą.
    I jak o tym dziś myślę to robi mi się niedobrze.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 01:35
    rozumiem zatem dlaczego ci sie slabo robi. To dobrze ze juz jestes wolna i nie tkwisz w toksycznej relacjismile Usciski
  • grrru 09.09.18, 11:10
    Nie, WHO zaleca karmienie wyłącznie piersią przez 6 miesięcy, a najlepiej co najmniej dwa lata w ogóle, więc takie chcenie oznaczyłoby, że nie czytal.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • nickbezznaczenia 08.09.18, 21:42
    Mnie też by było wszystko jedno. Co więcej, dziecku też zwisa i powiewa.
  • grrru 09.09.18, 11:06
    Bo przecież wzór na pieluchach to jest nieistotny szczegół.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • danaide 09.09.18, 14:18
    Nie żartuj. Dzięki wzorowi na pieluchach miałam zgadywankę dla dziecka na dwa lata przebierania!
  • grrru 09.09.18, 17:15
    Jestem wyrodną matką, która przebiera dziecko bez zgadywanek smile

    --
    Nadal jem gluten smile
  • danaide 09.09.18, 18:44
    Nie jesteś wyrodna, tylko masz malutkie dziecko. Bardzo kreatywny czas przed Tobąwink
  • grrru 09.09.18, 18:51
    Liczę, że czas pieluchowy nie będzie trwał tak długo. A pieluchy są wzorzyste, więc jakby co pole do popisu jest. Tylko nadal nie wiem, jakie to ma znaczenie, że mają akurat te wzory a nie inne.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • danaide 10.09.18, 10:21
    Pieluchy w zwierzątka nadawały się do zgadywanek, jakie zwierzątko wyląduje dziś przy pępku. Niby nic, ledwie mały rytuał, a cieszyło córkę i składało się na całą serię małych rytuałów, które tworzyły jej dzieciństwo i pomagały budować więź. Tylko tyle, aż tylewink
    W kontekście wątku powiedziałabym, że problemem jej ojca było to, że odrzucił wszelkie moje rytuały, ale nie stworzył własnych. Oprócz rytuału polegającego na dawaniu zabawek, który wziął w łeb, gdy ileś dał, a potem zabrał. Skutki opłakane.
  • grrru 10.09.18, 16:04
    Może jakimś cudem u nas więzi powstaną bez zwierzątek, zawsze będzie mogła zgadywać, czy wyciągnę z szafy pieluchę w kwiatki czy we wzór militarny smile

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grrru 09.09.18, 11:07
    W karmieniu piersią nie, bo piersi są moje i to decyduje też o moim życiu. Ale wybór żłobka to jak dla mnie decyzja dwojga rodziców, czy w ogóle decyzja o systemie opieki.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • swinki_trzy 08.09.18, 16:50
    cosmetic.wipes napisała:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Bo to matka decyduje, nie bardzo sobie wyobrażam, że w sprawach dotyczący
    > ch nie
    > > mowlaka czy przedszkolaka ojciec ma głos przesądzajacy.
    >
    > Albo robisz sobie jaja, albo ci okrutnie bije w dekiel.
    >
    >
    >
    >
    Z tego co kojarzę to Triss lubi puszczać facetów w trąbę. Jeśli obecny jest ojcem któregoś z jej dzieci, to musi się pokornie godzić na wszystko, inaczej o własnym dziecku będzie wiedział tyle co z pozwu o podwyższenie alimentów.
  • landora 10.09.18, 11:12
    Dlaczego to matka decyduje? Chyba w normalnej rodzinie razem decydują?
    Ja sama decydowałam tylko o długości karmienia piersią.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 15:59
    >Tak, oddalismy dzieci do placowke gdy mialy 10 m-cy i pracowalismy

    jak tak czytam slowo placowka to zaraz mysle o jakims sierocincu czy przytulku. A to o zlobek przedszkole przeciez chodzi. Rany boskie dziecko sie musi przeciez socjalizowac tez. Moje chodzilo od 18 miesiecy
  • anagat1 08.09.18, 11:52
    Moj maz opiekuje sie synami na full time podczas gdy ja pracuje. Od 6 lat juz. Dziala u nas ten podzial. Chlopcy sa zdecydowanie tatusiowi.Maz jest rewelacyjnym ojcem.
  • mid.week 08.09.18, 11:53
    Mój tata był "głównym" rodzicem, więc jak najbardziej sobie wyobrażam.
  • milva24 08.09.18, 12:48
    Od ojca dzieci przede wszystkim wymagam, żeby trzymał moją linię wychowawczą. Przyznaję, że nie zawsze wychodzi.
  • jola-kotka 08.09.18, 13:25
    A dlaczego nie ty jego linie wychowawcza masz trzymac?
  • milva24 08.09.18, 13:35
    Dlatego, że moja jest lepsza oczywiściebig_grin
  • jola-kotka 08.09.18, 15:51
    Jasne.
  • 1matka-polka 08.09.18, 12:54
    Wyobrazam sobie, ze ojciec wiecej zajmuje sie dzieckiem, niz matka, bo znam wiele tak8ch przypadkow. Ale nie ze ojciec jest "glownym" rodzicem. Czegos takiego nigdy nie widzialam. W tych przypadkach, ktore znam, zawsze matka miala ostatnie slowo i ostatecznie decydowala.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • grrru 08.09.18, 13:14
    Poznałam mojego partnera jak był głównym i w zasadzie jedynym opiekunek dzieci w wieku 8 i 11 lat, więc dla niego to naturalne. Natomiast w obecnej sytuacji żadne z nas nie może sobie pozwolić na bezpłatny urlop wychowawczy z powodow finansowych. Na szczęście oboje możemy pracować dość elastycznie i dzielimy się opieką nad córką.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • jola-kotka 08.09.18, 13:23
    U mnie w domu to ojciec byl rodzicem, ktory sie nami interesowal, poswiecal max czasu wolnego a nigdy nie mial go duzo a znajdowal go, kosztem czegos tam. Z ojcem chodzilam na zakupy po ciuchy itd. Zawsze bylo tak ze jak cos to bylo wiadomo ze na niego mozna liczyc. W sytuacjch trudnych rzucal wszystko i byl. Zatrudnial kobiete do gotowania zeby dzieci mialy normalne obiady i czysto w domu. On chodzil na wywiadowki, pomagal w lekcjach. Do dzisiaj w nocy zadzwonie ze cos zle, potrafi wsiasc w samochod natychmiast i z Wawy przyjechac do Szczecina dla mnie matka byla bo byla na tym jej rola sie konczyla.
  • mamtrzykoty 08.09.18, 13:59
    No i widzisz, własnie dlatego teraz sama nie chcesz i nie umiesz byc matką, a na dodatek znalazłas sobie faceta, który przejął role twojego tatusia i opiekuje sie tobą, bo ty sama jesteś bardzo nieporadna, nie wiesz, jak żyć, masz problemy z psychiką, ciągle potrzebujesz opiekuna kogoś, kto tobą pokieruje.
    To chyba nie był dobry układ, ten u ciebie w domu, skoro zrobił ci krzywdę.
  • grrru 08.09.18, 14:02
    A co złego w tym, że nie chce być matką? Jej prawo, a nie żadna krzywda.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • berdebul 08.09.18, 15:01
    Jest jakiś Bośniaczek posiadania dzieci? Nie chce, to nie ma.
  • berdebul 08.09.18, 15:02
    Obowiązek!
  • same-old_mona 08.09.18, 23:41
    Haha! 😂 to jest zdecydowanie wygrana w konkursie na autokorektę 2018 😂😂 kwiczę 😂😂😂
  • danaide 09.09.18, 01:16
    No, nie wiem, jak dla mnie przodują 6-7 naziści. Z którymi to niektóre dzieci ematek chodziły do szkoły, a może same ematki big_grin
  • dziennik-niecodziennik 09.09.18, 09:56
    😂😂😂

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • lilia.z.doliny 15.09.18, 08:28
    a naukowe zaparcia? big_grin

    --
    Kret zorientował się, że rył ziemię w złym kierunku, kiedy poczuł smak magmy.
  • jola-kotka 08.09.18, 15:56
    A po co ty mi to piszesz? Twoj problem? Co chcesz udowodnic? Ze jednak matka jest lepsza od ojca bo jak ojciec wychowuje to wtedy ma sie problemy z psychika? Bzdura problemy to ja mam wlasnie przez matke. Moj ojciec jest opiekunczy i bardzo dobrze bo bysmy chyba w domu dziecka wyladowali. Dal nam wszystko, milosc, dom , godne zycie w dziecinstwie i gdy juz zaczelismy dorosle zycie. Zazdroscisz mi tego " opiekuna" czy o co ci chodzi. A dzieci , nie kazdy musi je miec.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:05
    ale po co ta jolke zaraz rozliczac z jej aktualnego zycia tylko dlatego ze opisala swoje dziecinstwo? Dobrze, ze chociaz jej ojciec sie sprawdzil.
  • jola-kotka 08.09.18, 17:44
    Zeby sie lepiej poczuc.
  • memphis90 10.09.18, 20:15
    Swoją drogą wyobrażacie sobie, że jakas ematka pisze tutaj "miałam taką cudowną matkę- zatrudnila obcą kobietę do sprzątania i gotowania, żebyśmy mieli normalne obiady i czysto w domu". Tak a'propos związków partnerskich, roli kobiety, podziału obowiązków itd.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • princesswhitewolf 10.09.18, 21:22
    No u nas tak bylo. Moja matka nie lubila gotowac. Byla bardzo dobra matka. Wiele ematek ma przeciez sprzataczki. Ja nie mam czasu na mycie okien itp. Wole ten czas spedzac z dzieckiem
  • jola-kotka 10.09.18, 21:42
    Gdyby byla dobra matka, przejmowala sie nami,naszymi problemami i nie dolowala to ja bym nic do niej nie miala zlego nawet gdyby nie umiala zagotowac wody. Serio. Ale ona ani nie gotowala ani nie byla matka, mieszkala z nami i martwila sie tylko o siebie.
  • princesswhitewolf 10.09.18, 23:10
    bywa i tak. Ja zawsze moglam na mame moja liczyc. Niestety do dzis nie gotuje. Moja matka byla i jest feministka i bardzo niezalezna kobita. Moja babcia nauczyla mnie gotowac.
  • jola-kotka 11.09.18, 00:06
    Dlaczego niestety nie gotuje, ta umiejetnosc lub jej brak nijak nie swiadczy o czlowieku, wazne ze byla dobra matka.
  • princesswhitewolf 11.09.18, 09:34
    bo ja stety musze jej gotowac a pol roku u mnie siedzi na 2 pietrze. Kursuje miedzy 2 corkami i 2 krajami
  • jola-kotka 11.09.18, 10:40
    A ok smile
  • maaria33 08.09.18, 13:52
    Czego wymagam? W skrócie - tego czego od siebie (co nie znaczy, że się rozliczmy w excelu 50/50)

    --
    przygody joa66 z nowym laptopem wink
  • chocolate-cakes 08.09.18, 14:05
    Czytając niektóre wątki mam wrażenie, że u nas było jakoś nietypowo i to już 21 lat temu gdy urodziłam pierwsze dziecko. Mąż oczywiście pracował ale bardzo dużo zajmował się synem, nawet w okresie niemowlęcym. Jest normalnym, rozgarniętym facetem i nie rozumiem dlaczego miałby sobie nie poradzić. Zajmował się po kilka dni dwójką małych dzieci, gdy musiałam wyjechać. Dla nas to normalna sprawa.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 16:48
    No przeciez wiekszosc facetow zajmuje sie dziecmi podczas gdy matka wyjezdza. Ale to nie jest taka sama sytuacja gdy ojciec przejmuje role glownego wychowawcy. Taka tylko jola opisala
  • chocolate-cakes 08.09.18, 17:13
    Czy większość nie wiem.
    Opiekował się normalnie na co dzień, kąpał niemowlaki, przebierał, robił dokładnie to co ja. Spacerował, bawił się klockami.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 17:56
    no ale to nie jest nic nietypowego. Ojciec mojego dziecka tez go kapie i kapal. Przebiera i bawi sie. To wiekszosc normalnyc ojcow robi.
  • chocolate-cakes 08.09.18, 23:23
    Oczywiście, że to nie jest nic nietypowego i nie było 21 lat temu, kiedy urodziłam pierwsze dziecko. Dopiero z wątków na ematce dowiaduję się, że mąż nie potrafi zająć się własnym dzieckiem, nie pójdzie z nim do lekarza, nie potrafi ugotować obiadu, nie wie jaki rozmiar ubrań nosi.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 23:28
    rzeklabym ze ojciec mojego dziecka robi lepsze risotto i omlety niz jauncertain
  • memphis90 10.09.18, 20:16
    To się, głupia, ciesz 😂 I nie daj mu o tym zapomnieć!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • ashraf 08.09.18, 15:17
    Moj maz bardzo chcial isc na urlop rodzicielski, ale tutaj nie ma takiej mozliwosci dla mezczyzn sad poza tym robil i robi przy dzieciach i z dziecmi wszystko, samodzielnie zajmuje sie nimi od przywiezienia do domu, nie potrzebuje moich instrukcji czy rozpiski dnia, wie jak je ubrac, czym nakarmic, jakie maja zajecia dodatkowe, kiedy nastepne szczepienie itd. W sprawach okolodzieciecych mamy rowny glos, dzieci sa przeciez wspolne i nie ma „glownego“ rodzica. Glosy, ze to matka wybiera placowke czy podejmuje decyzje w sprawie malego dziecka to dla mnie kosmos! Nie wiem, czy bardziej wspolczuc zonie meza idioty, czy mezowi zony upupiajacej i nie dajecej decyzyjnosci w podstawowych kwestiach.
  • chocolate-cakes 08.09.18, 17:15
    No u mnie tak samo. Wiedział jaka sukienka córki do czego pasuje, chodził do lekarza, zaprowadzał na różne zajęcia. Normalna sprawa chyba.
  • aerra 08.09.18, 21:01
    Ale to zależy od sytuacji. Np. głos decydujący w kwestii wyboru szkoły miałam ja, bo szkołę wybieraliśmy taką, że było wiadomo, że w takim wypadku to na mnie spadnie zawożenie i odbieranie dziecka. Więc to ja musiałam się określić czy dam radę przez 8 lat robić za taksówkarza.
  • ashraf 08.09.18, 21:10
    U nas akurat zaprowadza maz, a odbieram ja, ale wszystkie argumenty bralismy pod uwage. Rozumiem Twoja sytuacje, ale to przeciez nie znaczy, ze maz ma sie nie interesowac i nie miec glosu w danej sytuacji/
  • aerra 08.09.18, 21:28
    Ale przecież nie znaczy to, że ojciec głosu nie ma - rozważaliśmy różne opcje, ale w związku z tym, że za tą szkołą przemawiały też inne argumenty, to kluczowym było to, jak będzie z dojazdem i decyzja była moja. Ot i tyle.
    Tak, teraz nie mogę marudzić, że zawożenie i odbieranie młodego zajmuje mi kupę czasu wink
  • ashraf 08.09.18, 21:38
    To jest akurat racjonalne myslenie, ktore nie ma nic wspolnego z zalozeniem, ze z defaulfu wszystkie decyzje zlobkowe/szkolne/ubraniowe i inne dot. malego dziecka podejmuje matka.
  • princesswhitewolf 08.09.18, 22:40
    a macie kwestie sporne kwestii szkolno zlobkowo ubraniowej aby w ogole mozna bylo mowic o tym ze bedziecie mieli odmienne zdania? Jesli ludzie sie znaja dobrze znaja to wiedza w czym mozna ufac a w czym nie. np dla ojca mojego dziecka znaczenie ma jakies tam fryzura mojego dziecka wiec lazi z nim do fryzjera a ja tylko pokazalam zdjecia co mi sie tam podoba. Wiem ze na lyso go nie ogoli ale jakos ladnie, wiec pozwala mu w tej dziedzinie decydowac defaultsmile
  • ashraf 08.09.18, 23:24
    Oczywiscie, ze mamy kwestie sporne (pomijam ciuchy, bo to sa pierdoly), chyba dla nikogo nie jest to latwa decyzja.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 00:20
    u nas bylo latwo bo np do szkoly jest tzw catchment w oparciu w to gdzie mieszkasz. I albo sie dostajesz albo nie. A ze mieszkamy odpowiednio blisko szkoly ocenianej jako outstanding przez Ofsted i lokalnych rodzicow to wybor byl jasny. Opcja byly tylko szkoly religijne ale oboje jestesmy na nie w tych kwestiach wiec... decyzja byla latwa. Gdyby sie nie dostal do zadnej z 3 to rozwazalibysmy prywatna
  • wilan.an 15.09.18, 10:19
    Mogę się tylko podpisać. Czytam i nie wierzę.
  • escott 08.09.18, 15:30
    Oczywiście, ze sobie wyobrażam i okresowo tak bywa. Nie wyobrażam sobie też, żebym tylko ja podejmowała decyzje z jakichś wydumanych powodów. I to jeszcze w jakichś określonych ramach wiekowych. Dla mnie to taki sam absurd w dzisiejszych czasach jak kupowanie dziecku tylko różowych skarpetek, bo jest dziewczynką.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • kitek_maly 08.09.18, 16:08
    > Czy któraś z was oczekuje / oczekiwała od ojca dziecka, że pójdzie na tacierzyński, a jak nie będzie chciał oddać dziecka do placówki, to zostanie na wychowawczym?

    Tak.
    Jak się ma ogarniętego domowo partnera, to nie ma nic lepszego dla więzi dziecko-ojciec.

    > Czy to wciąż sci-fi w naszym społeczeństwie?

    Coraz więcej takich przypadków.
  • ania-z-lasu 08.09.18, 16:12
    Ja nic nie wymagam. Na szczęście nie muszę. Nie chciałoby mi się matkować nikomu poza dziećmi. Mąż sam wie jaki wkład chce mieć w życie dzieci i ma ogromny. Wkład w życie rodzinne również. Właściwie to on wszystkim kręci.
  • umzak 08.09.18, 17:18
    👍
  • agata16.06 08.09.18, 17:33
    Wszystko załezy jaki jest ojciec i jaka mama. Nie ma reguł. Np. mama ma super pracę w korpo a tata jest tłumaczem i może pracować w domu , co więc stoi na przeszkodzie, żeby to on był "głównym" rodzicem? Albo mama rzadka specjalistka, dobrze wykształcona a tata ciut mniej ( i gorzej zarabia). No więc tata na tacierzyński a mama do firmy. Nic tu ani dziwnego ani zdrożnego. Albo jeszcze inaczej - tata ma instynkt tacierzyńsko-macierzński a mama nieco mniejszy, urodziła, bo tak wypadało i- patrz wyżej.
    Każda rodzina jest inna, każdy to sobie jakoś układa. Nie ma reguł chociaż jest stereotyp.
  • aerra 08.09.18, 20:57
    Mój był na tacierzyńskim, sam chciał. Ale wtedy to dopiero wchodziło i tacierzyńskiego był albo tydzień, albo dwa. Szał ciał.
    I jakbym ja była w stanie wyciągnąć z mojej firmy tyle, żeby mógł zrezygnować ze swojej pracy, to chętnie by poszedł. Ale ja nie wiem czy ja bym to przeżyła wink
  • makurokurosek 08.09.18, 21:14
    My co prawda mam obydwoje DG więc tacierzyński odpadał, natomiast muszę szczerze się przyznać że to mój partner więcej zajmuje się wychowaniem młodego aniżeli ja, oprócz tego gotuje, piecze bułeczki i ciasta, zajmuje się leczeniem ( pilnowaniem podawania leków) , odprowadza i przyprowadza młodego z przedszkola teraz z zerówki.
  • julita165 08.09.18, 21:52
    Znam wielu naprawdę zaangażowanych ojców, zajmują się dzieckiem "jak najlepszą matka", od niemowlęctwa. Natomiast przyznam że nie słyszałam o matce która oddałaby któremuś część swojego urlopu macierzyńskiego 😁. I się nie dziwię, rok to jeszcze nie tak długo żeby się zanudzić 😁. Zresztą w tych parach które znam to nie miałoby żadnego sensu ekonomicznego. I to nie dlatego że kobiety gorzej zarabiały, przeciwnie babki na stanowiskach, trudne do ruszenia, 100% pensji oskladkowana czyli macierzyński konkretny . A faceci na minimalnej podstawie z DG, ciągła szarpanina o klientów, zamówienia, zlecenia. Gdyby zostali z dzieckiem w domu dostaliby chyba to kosiniakowe 😁. Natomiast nie znam nikogo kto siedziałby z dzieckiem w domu 3 lata. Ani kobiet ani facetów
  • ela.dzi 08.09.18, 23:50
    A ja znam, kolega z pracy wziął końcówkę macierzyńskiego, żeby żona mogła wrócić do pracy, mimo, że finansowo wyszło gorzej, ale przynajmniej nie zamknęli żonie powrotu do pracy.
  • leni6 10.09.18, 10:26
    Ja też znam, przynajmniej 3 przypadki kiedy ojciec dziecka wziął cześć urlopu rodzicielskiego (3-6 miesiecy).
  • mamaaspiama 08.09.18, 22:04
    Czytam i czuję się jakbym mieszkała na innej planecie.
    Mój mąż był na urlopie wychowawczym z jedynym i na tacierzyńskim z drugim, bo ja miałam lepszą perspektywę zawodową.
    O żłobku, przedszkolu i szkole zdecydowaliśmy wspólnie i w ogóle nie widzę innej opcji, bo to nie moje czy jego, ale nasze dzieci.
    No cóż, każdy wiebiera co lubi.
  • alicia033 08.09.18, 23:42
    zasiedziala napisała:


    > Czy ktoś z tutaj obecnych wyobraża sobie ojca jako "głównego" rodzica, tj. nie
    > tylko wtedy, kiedy matka gdzieś wyjedzie, ale na co dzień?


    oczywiście.
    Jakoś przecież musi mi zrekompensowaćsmile, że to ja chodziłam w ciąży i je rodziłam.
    Więc to on zatrudniał niańki, brał zwolnienia z powodu choroby, zajmował się rekrutacjami do placówek (tak, triss!), chodził na szkolne zebrania (moja noga na żadnym nie postała), wozi na zajęcia dodatkowe, rozczesuje kołtuny i zaplata warkocze w paru odmianach...
    Za diabła nie wiem, czemu miałabym to (i podobne rodzicielskie sprawy) brać sobie na kark. Naprawdę załatwiłam za faceta to, czego z racji swojej płci nie mógł sam przeskoczyć.
    Chętnie spędzam czas z dziećmi ale wolę swobodne rozmowy czy inne rozrywki po południu, niż np. ogarnianie rano księżniczki czy księciunia, którą/ego trzeba np. do przedszkola odprawić oraz resztę kieratu.



    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • danaide 08.09.18, 23:48
    Twoja historia skojarzyła mi się z opowieścią pewnego brytyjskiego psychiatry czy psychologa - każdego dnia po południu niania szykowała dzieci na spotkanie z matką, czyste i ładnie ubrane dzieci spędzały godzinę z matką, która im czytała... W swojej karierze naukowej zajmował się oczywiście relacjami rodziców i dzieci - sam najbliższą wieź miał z nianią/nianiami (nie pamiętam czy miał jedną czy jednak przewinęło ich się więcej).
  • alicia033 09.09.18, 00:05
    danaide napisała:

    > Twoja historia skojarzyła mi się z opowieścią pewnego brytyjskiego psychiatry c
    > zy psychologa - każdego dnia po południu niania szykowała dzieci na spotkanie z
    > matką, czyste i ładnie ubrane dzieci spędzały godzinę z matką, która im czytał
    > a... W swojej karierze naukowej zajmował się oczywiście relacjami rodziców i dz
    > ieci - sam najbliższą wieź miał z nianią/nianiami (nie pamiętam czy miał jedną
    > czy jednak przewinęło ich się więcej).

    oczywiście, oczywiście...
    Jakie to szczęście dla ciebie, że jesteś samotną matką, więc twoja więź z córką jest, prznajmniej w teorii, niezagrożona.


    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • same-old_mona 08.09.18, 23:54
    Eh, strasznie to smutne uncertain
  • alicia033 09.09.18, 00:12
    same-old_mona napisał(a):

    > Eh, strasznie to smutne uncertain

    co smutne?
    Że nie muszę np. siedzieć z chorym i marudnym kilkulatkiem? Że nie muszę tracić czasu na szkolnych zebraniach? Że mogę jechać rano spokojnie do pracy, bez stresu, że się spóźnię, bo dziecko wstało lewą nogą i wszystko idzie wolniej, niż wykle ? A może to, że moje dzieci mają kochającego, ogarniętego ojca jest takie smutne, co?


    --
    www.siepomaga.pl/weronikaibartek
  • same-old_mona 09.09.18, 00:23
    Nie, że piszesz o tym tak bezuczuciowo i zimno. "Wydaliłam, chciał, niech se teraz radzi Ja mogę czasem w szachy zagrać" . Tak to brzmi. Zimno, sztywno, bezuczuciowo.
    Dla mnie siedzenie z chorym kilkulatkiem to nie czas zmarnowany z marudnym bachorem. To czas który spędzamy z moim dzieckiem potrzebującym opieki. Ale ja kocham moje dzieci, nawet jak są chore, marudne I nie mają siły zabawiać mnie rozmową uncertain
  • danaide 09.09.18, 00:32
    Zgadzam się z Tobą. Napisałam to alicii tylko innymi słowy.
    To dziwne, że mamy o ludziach jakieś wyobrażenie na temat tego w jaki sposób piszą, a potem pojawia się jeden wpis i wiemy, że nasze intuicje szły w dobrym kierunku.

    To co napisałaś, alicia, o tym, że mogę się nie bać o swoją więź z córką, bo jestem samotną matką, jest wstrętne. W kontekście Twojego wpisu - nie dziwi nic. Wolałabym, by ojciec mojego dziecka miał więź z moim dzieckiem, ale jej za niego nie zbuduję. Kontaktu nie broniłam, a więzi jak nie ma tak nie ma.
  • jola-kotka 09.09.18, 01:03
    Przeciez ona zadnej wiezi nie bedzie ze swoimi dziecmi miala. Bo zeby ja miec to nie wystarczy byc matka i kazac sie tak nazywac oraz prowadzic luzne rozmowy. Wiez sie maz tym rodzicem ktory wlasnie sie opiekuje w chorobie, ktory rozwiazuje problemy, itd. Wiec niech sie martwi o siebie nie o ciebie i twoja corke.
  • princesswhitewolf 09.09.18, 01:03
    danaide, uwazam ze popelniasz blad mowiac szczerze o swojej sytuacji zyciowej, to sie bedzie czesto przeciwko Tobie obracac, ze wzgledu na niezbyt wysublimowane niestety sciezki myslenia kobiet tutaj. Nie jest to ci do niczego potrzebne, a bedzie przynosic tylko frustracje jakimis tam wpisami ludzi.
  • danaide 09.09.18, 01:13
    Dzięki princess za troskę, ale im dłużej tu siedzę tym bardziej mam na to wyskakanewink Pod wieloma wpisami nie dodaję emotek wink , ale ona tam są.
  • jola-kotka 09.09.18, 01:26
    👍
  • princesswhitewolf 09.09.18, 00:17
    >zajmował się rekrutacjami do placówek

    czyli nie razem ale on to robil a ty mialas do niego w tym temacie zaufanie ze dokona wlasciwego wyboru i zrobi to wlasciwie. I ja wlasnie o tym mowie, co wielce tu dziwi ludzi. Ludzie czasem w zwiazkach miewaja do siebie zaufanie
  • jola-kotka 09.09.18, 01:04
    Przeciez tu nie zaufanie nia kieruje . Ten typ bardzo dobrze znam. Bleee
  • jola-kotka 09.09.18, 00:58
    Pierd... jak moja matka juz ponad 30 lat temu. Co do wiezi ekhm... Niedobrze mi.
  • ela.dzi 08.09.18, 23:56
    Moi rodzice chodzili na zmiany do pracy, żeby zapewnić mi opiekę zanim poszłam do żłobka. Potem generalnie ruszy w dzielili się obowiązkami. Mój mąż nie skorzystał z rodzicielskiego, bo zupełnie nam się to nie opłacało, ale po rodzicielskim wziął 6 tygodni urlopu, żeby pobyć z młodszym. Na ile się da staramy się dzielić obowiązkami w miarę po równo. Nie sądziłam, że to naprawdę takie dziwne.
  • same-old_mona 09.09.18, 00:09
    U mnie to faktycznie ja się dziećmi zajmuję więcej, ja gotuję, ja sprzątam i generalnie jestem taką kurą domową. I do tego jeszcze pracuję 😀 ale ja to lubię. Chłop zajmuje się młodą po pracy, daje kolację ( robię ja) i kąpie ( usypiam ja przy cycu póki co). Ze starszakiem gada jak jest potrzeba, ale jak to nastolatek potrafi rzucić " nie jesteś moim ojcem", zgodnie czas spędzają razem tylko na PS4.
    Podsumowując, głównym rodzicem jestem ja i tak nam dobrze.
  • milamala 09.09.18, 00:35
    Powtorze sie znowu. Znam trzech takich ojcow i jakos nikogo to nie dziwi, wszyscy wiedza, ze ich zony dobrze zarabiaja a oni zarabiali na tzw. waciki. Kazdy wie, ze na ich miejscu tez by tak zrobil.
  • dziennik-niecodziennik 09.09.18, 09:09
    Wymagam od meza zaangazowania w wychowanie i odchowanie corki. Robi przy niej i z nia wszystko co trzeba, choc nie zawsze "tak jak trzeba".
    Na urlopy po urodzeniu nie szedl bo pracowal wtedy w systemie dwa dni pracy/dwa dni wolnego i to mi dawalo możliwość odpoczecia, a im zzycia sie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • ruscello 09.09.18, 11:18
    Oboje jesteśmy głównymi rodzicami wink Ze względu na naszą sytuację mąż nie mógł być nawet na części urlopu rodzicielskiego, ale po pracy przejmuje córkę i dba o ich więź. Rzeczywiście większość decyzji podejmuję ja. Do czasu przedszkola nie pracuję, więc mam czas na szukanie informacji, opinii, porównywanie. Mąż ufa mojemu osądowi, a w ważnych sprawach pytam go, czy się zgadza na mój wybór (na podstawie czynników x, y, z).

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.