Dodaj do ulubionych

Nauczyciele i tyyyyyyle wolnego.

25.09.18, 16:20
Rozmawiałam dziś o z koleżanką - nauczycielką o wakacjach .Uwiadomiła mi ona jedno - duża część nauczycieli, aby móc wyjechać gdzieś z rodziną, cały miesiąc ( niektórzy dłużej) pracuje na akcjach typu lato w mieście czy inne półkolonie.W efekcie nauczyciel ma urlop podobnie jak " zwykły" człowiek.
Edytor zaawansowany
  • anika772 25.09.18, 16:24
    Ale to już prywatna sprawa tego nauczyciela, co robi podczas swojego urlopu. Każdy może dorobić- jeśli ma taką potrzebę- w wolnym czasie.
    Więc nie opowiadaj że nauczyciele mają "tyle samo urlopu".
  • 35wcieniu 25.09.18, 16:29
    "Zwykły człowiek" też może dorobić w czasie urlopu przecież.
  • noemi29 25.09.18, 20:11
    35wcieniu napisał(a):

    > "Zwykły człowiek" też może dorobić w czasie urlopu przecież.

    Ale "zwykły człowiek" nie kończy pracy o 11.00, albo nie idzie w np. piątek na 1 godzinę lekcyjną. Nie ma tyle wolnego w święta - przed i po, majówki przed i po, dodatkowych 6 dni "dyrektorskich" itp.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 20:20
    Ja też nie kończę nigdy i nie kończyłam przez 25 lat pracy w szkole, pracy o 10.00 ani o 11.00. Ani razu. Nigdy.
  • janja11 25.09.18, 16:31
    No, a gdyby tak zdecydowała się ta nauczycielka pracować nie przez 1 miesiąc, ale przez 2 miesiące wakacji, to nie miałaby wcale urlopu w czasie wakacji.
    Urlop ma przez całe wakacje, a to jak go wykorzystuje , to jej sprawa.
  • memphis90 25.09.18, 16:33
    A co - za lipiec i sierpień nie dostają pensji?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 16:44
    Stażysta - pensja ok 1700 zł.Odłóż z tego na wakacje.
  • aamarzena 25.09.18, 16:47
    Mnóstwo ludzi, również po studiach zarabia w okolicach 2 tys., ale nie ma 2 miesięcy wolnego w wakacje, żeby na wyjazd dorobić.
  • mikams75 25.09.18, 17:38
    i pracuja uczciwie 40 godzin tygodniowo.
  • zuleyka.z.talgaru 25.09.18, 19:07
    Nauczyciel pracuje nieuczciwie? To chyba pomówienie....
  • mikams75 25.09.18, 19:15
    uczciwie, ale nie 40 godzin tygodniowo.
  • zosia_1 25.09.18, 20:56
    Różnie to bywa. W szkole u mojego syna nauczycielka drukowała testy na sprawdziany z netu. Zorientowałam się jak szukałam dla dziecka testu, żeby zrobić mu test podsumowujący dział. A kobieta za każdym razem drukowała te testy, nie, że raz się jej zdarzyło jak np. Źle się czułA
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 21:01
    I czego to dowodzi? Ani ja ani moje koleżanki z zespołu nie korzystamy z gotowców ponieważ uważamy, że są denne.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 21:08
    Ja też nie. Sama wymyślam ale przede wszystkim dostosowuję do grupy.
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 21:14
    Ale zaraz taka jedna forumka napisze ci, ze przecież wszyscy korzystają z gotowców bo nauczycielka jej córki czy tam ktoś ... smile
  • oqoq74 25.09.18, 21:18
    Ty nie korzystasz, koleżanka wyżej też nie, ale inni tak. Gdyby nikt z tego nie korzystał, to nikt by tego nie produkował.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 22:23
    oqoq74 napisał(a):

    > Ty nie korzystasz, koleżanka wyżej też nie, ale inni tak. Gdyby nikt z tego nie
    > korzystał, to nikt by tego nie produkował.

    Nie mam pojęcia, może ktoś korzysta.
    Nie znam wszystkich nauczycieli w Polsce. Dla mnie to bez sensu, wolę sama ułożyć 10 zdań do tłumaczenia czy zrobić kartkówkę z konkretnych słówek.
  • oqoq74 25.09.18, 22:27
    Ja znam nauczycieli, którzy korzystają i takich, którzy nie korzystają.
  • arwena_11 26.09.18, 09:27
    Znam też takich, którzy nie korzystają z gotowców tylko niby układają własne - ale co z tego, jak od 10 lat dają takie same? W ten sposób klasa mojego syna miała testy z biologii. W dobie telefonów z aparatami - to żaden problem. A facet ma pie..dolca na punkcie biologii i uważa ją za najważniejszy przedmiot na świecie ( mnie jeszcze uczył i nic się nie zmieniło ). A że klasa nie zainteresowana biologią w ogóle i miała ją tylko pół roku - to korzystali.
  • bigzaganiacz 26.09.18, 09:35
    sne - ale co z tego, jak od 10 lat dają takie same


    Jak mozesz, przeciez godzinami przygotowuja sie do kazdej lekcji , nawet jesli ucza kilka klas w roczniku to dla kazdej inaczej i tak co roku od nowa
  • chocolate-cakes 26.09.18, 10:11
    Trudno mi komentować co ktoś robi na biologii. U mnie na angielskim co 2-3 lata wydawnictwa robią nowe podręczniki, żeby zedrzeć z ludzi kasę. Choćbym chciała, a nie chcę, to bym mogła robić ten sam test tylko przez trzy lata. Pewnie na języku obcym jest inaczej, bo mogę 10 zdań na przykład na tryby warunkowe ułożyć sama, wziąć z jednej z 25 różnych książek do gramatyki i tak dalej.
  • arwena_11 26.09.18, 20:32
    No ale materiał się nie zmienia. Czyli jak robią budowę układu oddechowego np ssaków - to czy w podręczniku rysunek będzie na stronie 3 czy 5 - nie ma znaczenia.
  • agata16.06 27.09.18, 07:30
    Nie zmienia się nie tyle materiał co wiedza. I to w niektórych dziedzinach. Oczywiście układ oddechowy ssaków raczej nie ulega zmianie ( w każdym razie na poziomie wiedzy w szkole), ale i tak do zajęć trzeba sie przygotować. Chocby dlatego, że uczniowie pytaja, niektórych rzeczy się po prostu nie pamieta,.
  • arwena_11 25.09.18, 21:21
    Ale skoro wydawnictwa robią gotowce - to musi się im opłacać. Co oznacza że większość nauczycieli z nich korzysta.
  • mari.sol 25.09.18, 21:26
    Nie, to wcale tego nie oznacza. To oznacza, że część nauczycieli z tego korzysta. Mnie się zdarza skorzystać z pojedynczego zadania ale ja generalnie unikam też podręczników i sama przygotowuję materiały na lekcje.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 22:20
    Nie wiem w ogóle co to są te gotówce? Testy, sprawdziany?
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 22:25
    Tak
  • black-cat 26.09.18, 07:37
    To są sprawdziany przygotowywane przez wydawnictwa. Niektóre całkiem niezłe, szczególnie z języków obcych (sprawdzają słownictwo, rozumiemie, gramatykę itd). Obserwując córkę i jej funkcjonowanie w języku angielskim, stałam się przeciwniczką tłumaczenia zdań i tekstów w szkole. Gdy mówi lub pisze, używa prawidłowych struktur języka. Tłumaczenie z polskiego na angielski (szczególnie słówek, bez kontekstu) jest dla niej bardzo trudne. Jednocześnie bez problemu stosuje te same słówka pisząc wypracowania czy komunikując się w języku obcym. Z kolei testy z polskiego mają bardzo podobną formę do testów końcowych. Dzieci od początku uczą się więc pod test gimnazjalny czy ósmoklasisty (nie oceniam czy jest to dobre czy złe, ale podczas egzaminu na pewno jest łatwiej).
  • arwena_11 26.09.18, 08:04
    Tylko co po tym, jak są ogólnodostępne? Możesz kupić w necie za kilkanaście-kilkadziesiąt zł? Lub w księgarni książki nauczyciela ( testy językowe ).
  • black-cat 29.09.18, 08:31
    Ale to jest kwestia uczciwości ucznia i jego rodziców a nie nieuczciwości nauczyciela.
  • little_fish 29.09.18, 09:48
    Dokładnie. Sama nazwa wskazuje, że są one przeznaczone dla nauczycieli i mają oni prawo z nich korzystać. W jaki sposób, to już wybór nauczyciela. Uczeń /rodzic który zdobywa i korzysta z takich testów jest po prostu nieuczciwym oszustem.
  • arwena_11 29.09.18, 10:00
    Skoro są tylko dla nauczycieli - to kto je sprzedaje w necie? Czyżby nauczyciele?

    Bo do języka akurat można kupić bezpośrednio w księgarni - jak się kupuje podręcznik, to od razu podaje inne materiały dostępne do niego.
  • little_fish 29.09.18, 10:09
    Pojęcia nie mam. Może nauczyciele. Nieuczciwi. Co nie zmienia faktu, że kupujący są również nieuczciwi.
  • arwena_11 29.09.18, 14:35
    Jeżeli nauczyciel nie uczy - to uczniowie, żeby mieć dobre oceny - muszą sobie radzić. Nauczyciel jest nieuczciwy - bo nie wykonuje swojej pracy, uczniowie są nieuczciwi bo mają testy. Czyli są siebie warci.
  • little_fish 29.09.18, 15:26
    Nieuczciwosc jednych nie usprawiedliwia Nieuczciwości innych, to po pierwsze. A po drugie - na pewno używają tych kupionych testów wyłącznie u tych nauczycieli, którzy źle uczą? Wątpię.
  • arwena_11 29.09.18, 16:24
    Nie mam pojęcia. Przypuszczam, że w tym roku - kiedy ma być podobno mało miejsc w LO - testy te będą na porządku dziennym. W imię zasady "cel uświęca środki".

    Patologią jest branie pod uwagę w rekrutacji ocen - ale skoro one dają prawie połowę możliwych do zdobycia punktów - to niestety będą ludzie te oceny zdobywali wszystkimi sposobami. Bo w sumie czym różni się wypłakanie i wyżebranie 5, od napisania testu na 5 - bo się znało pytania?
  • little_fish 29.09.18, 16:42
    Dlaczego porównujesz patologię do patologii? Pytanie powinno brzmieć - czym różni się 5 z kupionego testu od 5 uzyskanej za posiadaną rzetelną wiedzę. Można próbować umniejszać tę patologię, szukać dla niej usprawiedliwień, co nie zmienia faktu że jest to nieuczciwość i oszustwo.
  • agata16.06 30.09.18, 08:39
    Czyli jeżeli Kowalski okradł mi mieszkanie i straciłem pieniądze to, zeby je odzyskać biorę łom i napadam na Malinowskiego, który pobrał pieniądze z bankomatu i jest cóoool.
  • agata16.06 30.09.18, 08:00
    Materiały dla nauczyciela są do kupienia w księgarni językowej! Tak, żadna to trudność ani tajemnica. Sama je kupiłam przygotowując sie do certyfikatu językowego. Kupilam je, bo chciałam rozwiązywac testy i sama je sprawdzać. I znów nie ma w tym niczego złego. Jezeli rodzice kupuja ( nieważne od kogo) testy, których uczniowie ( nie uczący się samodzielnie) miec nie powinni to oszukuja..... swoje własne dzieci. I im wyrządzają rzywdę. Nauczycielowi w efekcie jest wszystko jedno, jeśli na siłe chce sie go oszukac to sie oszuka.
  • grrru 25.09.18, 21:39
    Albo przebywają w pracy 40 godzin tygodniowo, a niekoniecznie pracują.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • slonko1335 25.09.18, 17:07
    ty sprawdź ile dostają stażyści przez pupwink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ginger.ale 25.09.18, 18:33
    aaa-aaa-pl napisał:

    > Stażysta - pensja ok 1700 zł.Odłóż z tego na wakacje.


    Ale to chyba nie jest tajemnicą, że zarobki głodowe. Może wszyscy to nauczyciele z powołania??

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • ginger.ale 25.09.18, 18:43
    Dodam, że wg mnie powinni oczywiście zarabiać więcej, ale wybierając ten zawód znają siatkę płac. Widocznie widzą też jakieś plusy, skoro się decydują. A dorobić mogą I w trakcie roku szkolnego (korepetycje).

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • mondovi 25.09.18, 20:04
    No ok, na przykład mój syn ma różnych nauczycieli - z powołania i bez - najbardziej mi szkoda jednego, który prześwietnie uczy, jest młody, innowacyjny, uczy dzieci - nie "w polskim stylu", nie ma zaplecza finansowego i widać jego rosnącą frustrację. Dlaczego nauczyciel, w którego ręce powierzamy przyszłość ma zarabiać 1700? Gdyby zarabiał na godne utrzymanie, zostałby w szkole, a on za chwilę pryśnie, kończy doktorat.

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • chocolate-cakes 25.09.18, 20:06
    Dokładnie tak. Mnóstwo młodych, fajnych i sensownych ucieknie.
  • mari.sol 25.09.18, 20:19
    Kto nigdy nie pracował w szkole, ten nie zrozumie. Wszyscy powtarzają tylko te bajki o 18 godzinach lekcyjnych. To tak samo jakby powiedzieć, że ekspedientka nie pracuje gdy nie ma klientów w sklepie a Kamil Stoch pracuje tylko kiedy skacze na zawodach.
    W tej chwili mam w szkole 30 godzin biblioteki oraz 9 godzin dydaktycznych. Realnie to dobrze ponad 50 godzin pracy w tygodniu. Na szczęście tylko do stycznia, bo to strasznie wykańczające. Chwilowo zarabiam więc całkiem przyzwoicie jak na moje małe miasto.
    Mam porównanie pracy biurowej (biblioteka w szkole to nie tylko wypożyczanie książek a wręcz niewielki procent tego, co się robi), jako wicedyrektor oraz nauczyciel. Mogę odbębnić lekcję bez przygotowania, ale to będzie chała. Normalnie przygotowanie dobrych zajęć to przynajmniej drugie tyle, ile trwa lekcja. Nie wspominając już o całym ogromie innych zadań, związanych zarówno z pracą z uczniem jak i tworzeniem durnych papierów, które może raz na 5 lat obejrzy ktoś z kuratorium. Albo nawet i nie.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 20:22
    Nie ma sensu tłumaczyć. Najlepiej wiedzą to ci, którzy pracowali w szkole i w biurze na przykład. Mają porównanie przynajmniej.
  • ginger.ale 25.09.18, 22:43
    mondovi napisała:

    > Dlaczego nauczyciel, w którego ręce powierzamy przyszłość ma zar
    > abiać 1700? Gdyby zarabiał na godne utrzymanie, zostałby w szkole, a on za chwi
    > lę pryśnie, kończy doktorat.
    >

    Ja nie uważam, że ma zarabiać 1700, wręcz przeciwnie, uważam te zarobki za niegodne.
    Napisałam tylko, że przyszły/ początkujący nauczyciel WIE ile będzie zarabiał, jak wygląda siatka płac i ścieżka rozwoju zawodowego. Widocznie są inne, pozapłacowe, plusy tej pracy (np.te słynne wakacje). Dla mnie to się w ogóle nie równoważy.
    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • little_fish 25.09.18, 22:49
    Ścieżkę rozwoju zawodowego to właśnie im zmienili. Na dłuższą
  • grrru 26.09.18, 11:56
    Po prostu są ludzie, którzy lubią i chcą uczyć i decydują się pomimo początkowo bardzo niskich zarobków.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • agata16.06 26.09.18, 09:36
    To samo dotyczy np pielęgniarek. Jestem całym sercem za wyższymi zarobkami w obu tych zawodach, ale nie piszmy, ze nauczyciele maja tak dobrze.
  • grrru 26.09.18, 11:55
    To samo można powiedzieć o ludziach, którzy wybierają inne zawody, a potem narzekają, że mają tylko 26 dni urlopu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • milamala 25.09.18, 16:34
    Ma mnostwo urlopu w ciagu roku, zaledwie 18 godzin w tygodniu z dziecmi. Nikt nauczyciela nie zmusza do pracowania na polkoloniach. Natomiast kasa marna.
    Dodam, ze w Holandii nauczyciel tez sprawadza, ma zebrania itp. a musi dac tyle lekcji ile ma w konrakcie np. jesli 40 tygodniowo (pelny etat) to prowadzic zajecia przez 40 godzin.
    Tyle, ze zarobek inny. Nie musi dorabiac.
  • arwena_11 25.09.18, 16:54
    No ale zaraz - jak się pracuje na pół etatu - to się ma kasę za pół etatu. Gdyby każdy nauczyciel MUSIAŁ spędzić przy tablicy 40h a nie 18 - to połowa z nich nie byłaby potrzebna. Czyli mogliby dostać podwójną kasę.
  • tairo 25.09.18, 18:36
    Chciałabyś, żeby twoje dziecko na przykład fizyki lub chemii uczył w piątek na ostatniej lekcji nauczyciel spędzający 40h przy tablicy? Serio?
  • milamala 25.09.18, 18:47
    tairo napisała:

    > Chciałabyś, żeby twoje dziecko na przykład fizyki lub chemii uczył w piątek na
    > ostatniej lekcji nauczyciel spędzający 40h przy tablicy? Serio?

    Tak ucza dzieci nauczyciele w Holandii, i ani dzieciom ani nauczycielom sie krzywda nie dzieje. Nie demonizuj.
  • little_fish 25.09.18, 18:53
    Naprawdę ma 40 godzin tablicowych? Znalazłam info o 40 godzinach etatu i 28-29 przy tablicy
  • kj-78 25.09.18, 21:18
    No coz, ktos cie nabral po prostu, sprawdz zrodlo, zanim napiszesz...
  • fogito 26.09.18, 00:38
    Nie ma takiej opcji kak 40 h przy tablicy bo nikt by wtedy lekcji nie przygotowal ani klasowek nie poprawil. Opamietajcie sie. Skonczylam prace o 24:00 bo musze przygotować papiery. Mam teraz 27 h przy tablicy. To orka.4-5 h po pracy siedze przy kompie. Chyba niektorym rozum odebralo.
  • bigzaganiacz 26.09.18, 00:58
    ietajcie sie. Skonczylam prace o 24:00 bo musze przygotować papiery. Mam teraz 27 h przy tablicy. To

    Raz na rok?
  • fogito 26.09.18, 07:01
    Codziennie od wrzesnia siedze do minimum 23:00. Wpisuje oceny uzupelniam dostosowania, poprawiam kartkowki. Moja mama uczyła matmy. Tez po nocach siedziala. W szkole jest jeden komputer na 80 nauczycielu. Ja mam 19 klas i 1,5 etatu. Jestem juz wykończona. Juz mi sie powoli odechciewa. .
  • afro.ninja 26.09.18, 08:57
    A ty nie uczysz plastyki?
  • fogito 26.09.18, 23:08
    Ucze i plastyki i angielskiego.
  • arwena_11 25.09.18, 18:51
    Moje dziecko miało matematykę na 8 lekcji i miało 3-4 matematyki pod rząd. A dlaczego - bo łatano zastępstwem - ucieczkę głupiej nauczycielki na zwolnienie.
  • edelstein 25.09.18, 21:59
    Po co oddalas dzieci pod opieke osobom,ktorymi gardzisz?

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • arwena_11 26.09.18, 08:08
    Nie gardzę - tylko uważam, że kiepskiego nauczyciela ( zwłaszcza jak ma wytoczony proces cywilny przez rodziców uczniów o mobbing ), powinno się zwalniać natychmiast. KN powinna być zlikwidowana.
  • frey.a86 26.09.18, 09:01
    A skąd weźmiesz dobrych nauczycieli przy zlikwidowanej KN za oferowane obecnie pieniądze? Można dać podwyżki, ok, ale znając realia podwyżka wyniosłaby pewnie max 500zł netto, czyli nadal za mało, żeby zachęcić do zawodu dobrych specjalistów.
  • edelstein 26.09.18, 13:51
    Z twoich postow az bije pogarda.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • milamala 25.09.18, 18:46
    arwena_11 napisała:

    "Gdyb
    > y każdy nauczyciel MUSIAŁ spędzić przy tablicy 40h a nie 18 - to połowa z nich
    > nie byłaby potrzebna. Czyli mogliby dostać podwójną kasę."

    Proste
  • little_fish 25.09.18, 18:49
    Pytanie tylko jaka byłaby wydajność takiego nauczyciela? Bo 40 czy tam 36 godzin przy tablicy to chyba nigdzie nie ma
  • milamala 25.09.18, 18:53
    little_fish napisała:

    > Pytanie tylko jaka byłaby wydajność takiego nauczyciela? Bo 40 czy tam 36 godzi
    > n przy tablicy to chyba nigdzie nie ma

    Totez ci mowie, ze wlasnie tak jest w Holandii. Tylko tam np. kobiety, szczegolnie z malymi dziecmi, ale potem im to i tak zostaje pracuja zwykle na pol etatu, ale to dotyczy wiekszosci kobiet pracujacych.
  • little_fish 25.09.18, 18:55
    Poproszę jakiś link do tych informacji. Bo ja znajduje etat 40 godzin i 28-29 przy tablicy
  • milamala 25.09.18, 18:56
    little_fish napisała:

    > Poproszę jakiś link do tych informacji. Bo ja znajduje etat 40 godzin i 28-29 p
    > rzy tablicy

    Znasz holenderski i realia holenderskie?
  • little_fish 25.09.18, 18:59
    Nie, nie znam holenderskiego.
  • milamala 25.09.18, 19:02
    little_fish napisała:

    > Nie, nie znam holenderskiego.

    To gdzie znalazlas swoje rewelacje?
  • little_fish 25.09.18, 19:05
    W porównaniach czasu pracy nauczycieli różnych państw europejskich. Rozumiem że były to klamliwe rewelacje, a jedyne prawdziwe informacje dostępne są wyłącznie w języku holenderskim?
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:10
    Ja rozmawiałam z nauczycielami z Włoch, Hiszpanii, Francji, Niemiec, Holandii, Węgier, Litwy. Nie raz i nie dwa bo od lat prowadzę wymiany. Nigdzie etat w sensie liczby lekcji w tygodniu nie wynosi więcej niż 25.
    Zwykle 22-24. Liceum.
  • milamala 25.09.18, 19:13
    chocolate-cakes napisała:

    > Nigdzie etat w sen
    > sie liczby lekcji w tygodniu nie wynosi więcej niż 25.

    Zle zrozumialas nauczycieli z Holandii, ktorzy opowiadali ci ile pracuja, nie mowiac czy to etat, pol, czy 3/4.
  • milamala 25.09.18, 19:11
    little_fish napisała:

    > W porównaniach czasu pracy nauczycieli różnych państw europejskich. Rozumiem ż
    > e były to klamliwe rewelacje, a jedyne prawdziwe informacje dostępne są wyłączn
    > ie w języku holenderskim?

    Klamliwe, prawdziwe informacje sa dostepne ... w zyciu w tym kraju. Przeczytaj ponizej.
  • milamala 25.09.18, 19:10
    Moja corke w zeszlym roku uczyla nauczycielka na caly etat. Co sie rzadko zdarza, Dziecko przybywalo w szkole ok. 7 godzin dziennie to juz daje ok. 35. A ta "reszta" to rozmowy z rodzicami, zebrania, konsultacje, sprzatanie, przygotowywanie materialow itp.
  • little_fish 25.09.18, 19:17
    No czyli nie jest 40 godzin dydaktycznych, tylko 35. W tych 7 godzinach było codziennie 7 lekcji czy może dłuższa przerwa na obiad / lunch?
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:17
    milamala napisała:

    > Moja corke w zeszlym roku uczyla nauczycielka na caly etat. Co sie rzadko zdarz
    > a, Dziecko przybywalo w szkole ok. 7 godzin dziennie to juz daje ok. 35. A ta "
    > reszta" to rozmowy z rodzicami, zebrania, konsultacje, sprzatanie, przygotowywa
    > nie materialow itp.


    Nie znam się na szkole podstawowej w Holandii, może tak być. Jedna nauczycielka miała codziennie po 7 lekcji w klasie twojej córki? W jakim córka jest wieku? 7-9 lat?
  • milamala 25.09.18, 19:25
    chocolate-cakes napisała:

    "Jedna nauczycielka
    > miała codziennie po 7 lekcji w klasie twojej córki? W jakim córka jest wieku?
    > 7-9 lat?

    Na dwa pytania: tak. Ale to rzadkosc. Wiekszosc kobiet pracuje na pol etatu. Teraz tak wlasnie ma w nowej szkole.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:35
    Może tak być w szkole podstawowej. Moi znajomi, kobiety też, ale większość mężczyzn, pracowali na cały etat czyli od 8.30 do 15.00 ale prowadzili w tym czasie 22-24 lekcje. Bywałam w Holandii i w tych szkołach wiele razy. No ale to były faktycznie szkoły średnie.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:15
    Moi znajomi nauczyciele nie mieli pół etatu. Mieli jeden etat. Lekcji max 24. W tym etacie.
    To są szkoły średnie.
    Czy ty pracujesz może w szkole podstawowej i masz w Holandii 40 lekcji w tygodniu? To trochę by było dziwne skoro w liceum mają 22-24. No i w innych krajach w Europie to samo.
    Ja pracuję dużo i nieraz mam 40 lekcji w tygodniu. To jest nienormalne po prostu... Ale bywa. Gdy mam 30, da się żyć w miarę normalnie. Teraz mam dużo mniej niż zwykle czyli 30-33, zależy jaki tydzień.
    Ty masz 40?
  • mari.sol 25.09.18, 19:35
    We Francji jeszcze mniej. Nauczyciele liceum mają 15-18 lekcji tygodniowo.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:38
    Niemożliwe smile
    Zaraz ktoś ci powie, że pewnie to pół etatu smile
    Ale serio to ja wiem, że w żadnym kraju w Europie nauczyciel w liceum nie ma więcej niż 25 lekcji w tygodniu. Lekcji, samego uczenia w klasie.
  • annpierle 26.09.18, 12:09
    Po części prawda. Po części...
  • arwena_11 25.09.18, 18:54
    A jaką wydajność ma pracownik obsługi klienta po 8h pracy z petentem? I jeszcze musi być miły. Jakoś w innych zawodach ludzie muszą pracować 40h i nikt się nie przejmuje tym czy dają radę czy nie.

    I tłumaczenia, że nauczyciel na 7-8h nie będzie dobrze tłumaczył - są śmieszne. Rzadko który umie dobrze tłumaczyć na 1 h - więc różnicy nie będzie.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:21
    Arwena_11, popracuj w szkole rok.
    Wtedy napisz mi, czy nadal masz to samo zdanie.
    W wielu zawodach w Polsce jest niska pensja. W wielu zawodach w Polsce człowiek po 8 godzinach pada na pysk. Nigdy nie twierdziłam, że akurat nauczyciel ma najgorzej. Co jakoś nie jest pocieszające, że pielęgniarka też ma bardzo ciężko a pewnie i ciężej.
  • mikams75 25.09.18, 21:37
    ale chyba jestes pierwsza "napotkana" nauczycielka, ktora nie twierdzi, ze nauczyciele maja najgorzej wink
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 21:58
    Nauczyciele nie twierdzą, że mają najgorzej. Dyskusja zwykle zaczyna się od tego, że inni twierdzą, że mają lepiej więc nauczyciele zaczynają wyjaśniać dlaczego nie jest tak super jak się wszystkim wydaje.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 22:16
    Oczywiście, że ta praca ma plusy. Ja na przykład uważam, że jestem piękna i młoda jak moi licealiści smile
    Bardzo ich lubię, naprawdę idę do pracy z przyjemnością, szczególnie teraz gdy zmieniłam pracę. To jest coś, co zawsze chciałam robić. Wkurza mnie pensja, ale po prostu jako anglistka potrafię dorobić. Nie chcę pracować gdzie indziej. Są minusy tej pracy, ale to dotyczy dokładnie każdego innego zawodu.
  • sza.aliczek 26.09.18, 23:34
    Drugi rok z rzędu pracuję w dwóch szkołach; w ubiegłym roku tygodniowo miałam 37 godzin, w tym - 39.
    Jestem u kresu wytrzymałości, a to dopiero początek roku szkolnego (uczę przedmiotów humanistycznych). Nigdy bym się nie zdecydowała na taki wysiłek, gdyby nie konkretna potrzeba finansowa. Ten drugi etat mnie uratował.
  • agata16.06 26.09.18, 09:40
    Zwykle pracownicy obsługi klienta nie są mili. Przy czym ich odpowiedzialność ( także prawna) w porównaniu z odpowiedzialnościa nauczyciela jest praktycznie żadna.
  • aamarzena 26.09.18, 18:52
    Pracownicy obsługi klienta gdzie? W banku np wg ciebie mają żadną odpowiedzialność? I nie są mili?
  • agata16.06 27.09.18, 07:33
    Tak, bywają niemili, opryskliwi, zniecierpliwieni, zdziwieni pytaniami klienta, niechetni do pomocy. Bywa tez odwrotnie. A odpowiedzialnośc doradcy klienta w banku? Problematyczna. On doradza, klient decyduje i podpisuje. Doradzi źle - klient jest stratny. Niestety. Sa oczywiście i tacy doradcy, którzy roba wszystko, zeby klient był zadowolony.
  • aamarzena 27.09.18, 17:24
    Widać ze nie słyszałaś o podrobionych dokumentach, pieniądzach, wyłudzeniach i praniu pieniędzy. Nie masz pojęcia o odpowiedzialności ludzi w różnych zawodach, wiec sobie daruj. Ile razy jako nauczycielka byłaś wzywana na komendę?
  • agata16.06 28.09.18, 08:02
    NIE jestem nauczycielką. Oj biedni ci doradcy, biedni.
  • natalia.nat 28.09.18, 12:18
    Doradca, jak to nazywasz, czy konsultant bankowy, to nie jest osoba która tylko rozmawia z klientem i doradza. Zazwyczaj taka osoba też realizuje operacje kasowe, więc przyjmuje pieniądze, przelicza i sprawdza ich autentyczność, pół biedy jeżeli to są "złotówki", gorzej jeżeli trzeba przyjąć walutę obcą, która jest bardzo dobrze podrabiana (np. dolar USD). Poza tym realizuje wiele innych operacji bankowych bezgotówkowych, codziennie rozlicza kasę, dyspenser, bankomat. Jest to bardzo odpowiedzialna praca, z pieniędzmi fizycznymi i wirtualnymi, nie można sobie pozwolić na błąd, bo to może drogo kosztować. Poza tym jest to też praca niebezpieczna, zdarzają się napady z bronią. Nie ma w ogóle porównania.
  • agata16.06 28.09.18, 17:45
    Nie ma porównania z czym?
  • kama265 28.09.18, 12:40
    a jaka odpowiedzialność ciąży na nauczycielu? bo nie kojarzę
  • agata16.06 28.09.18, 17:47
    Odpowiedzialność za zdrowie ( w tym i psychiczne) i życie dziecka powierzonego szkole. I o ile każdą strate finansową można odkupić, przeboleć, spłacić to zycia i zdrowia raczej sie nie wróci. Ponadto nauczyciel może skrzywić dziecko lub zachęcić je do nauki, pracy. Odpowiedzialność ogromna.
  • arwena_11 28.09.18, 19:00
    A jakie konsekwencje nauczyciel ponosi za zniechęcenie dziecka do nauki? Za nie nauczenie?
  • aamarzena 28.09.18, 22:24
    Żadne.
  • black-cat 28.09.18, 22:32
    Podobnie jak lekarz za pacjenta, który nie bierze przepisanych mu leków i (przykład „przygody” znajomego z ostatniego tygodnia) adwokat, który na sprawę przysyła nieprzygotowanego aplikanta (który w dodatku spóźnia się 15 minut) - żadne.
  • agata16.06 30.09.18, 08:04
    Może za nienauczenie widocznych konsekwencji nie ma ( a szkoda), ale np. za to, ze dziecku stanie się krzywda na wycieczce, w czasie zajęć juz tak. Karne. Odpowiada przed prokuratorem. Bardzo szkoda, ze nauczyciel nie ponosi odpowiedzialności za złe uczenie - winien jest system i.... rodzice. Bo jeżeli robi sie dym z głupot, bzdur, tego, ze Asia siedzi w 3 ławce a powinna w 1, że za łatwa/trudna klasówka, że nauczyciel za ostro ocenia to w efekcie nikt nie zwraca uwagi na sprawy istotne. Ktos wyżej napisał, ze w jakiejś szkole była młoda nauczycielka, która chciała uczyć niestandardowo i rodzice pobiegli do dyrekcji z awanturą. Z nauczycielki, która mogła byc twórca powstał przeciętny nauczyciel, któremu nie chce sie wychylać.
  • jan.nowak.7 25.09.18, 16:55
    Przeciętny holenderski nauczyciel pracuje w zdecydowanie lepszych warunkach - świetnie wyposażone szkoły, małe klasy, zdecydowanie mniej biurokracji przekładającej się na godziny nad papierami w domu. Zresztą u nas realia są już takie, że nauczycieli stojących pod tablicą 40 godzin w tygodniu np. w Warszawie jest z semestru na semestr coraz więcej. Problem w tym, że ich podniesione z tego tytułu zarobki to nadal daleko mniej niż zarobki nauczyciela w Holandii i zdecydowanie niż zarobki absolwenta tej samej matematyki, chemii czy fizyki na UW zatrudnionego w Warszawie poza edukacją.
  • mama.nygusa 25.09.18, 17:00
    Boziuu ale w holandii nie tylko nauczyciel laepiej zarabia od polskiego nauczyciela, i fryzjer lepiej zarabia i kwiaciarka i kierowca.Po co to porownywanie?

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • milamala 25.09.18, 18:55
    mama.nygusa napisał(a):

    > Boziuu ale w holandii nie tylko nauczyciel laepiej zarabia od polskiego nauc
    > zyciela, i fryzjer lepiej zarabia i kwiaciarka i kierowca.Po co to porownywani
    > e?
    Bo jakby naczyciel pracowal nie 18 a dwa razy tyle przy tablicy (jak w Holandii) to moglby dostac dwa razy tyle pensji ile dostaje.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:24
    Dlatego ja właśnie bardzo długo miałam i miewam nadal 30-40 lekcji. Żeby godnie zarobić. Muszę po prostu. Mam niestety świadomość, że cierpi na tym moje zdrowie. Niestety jakość lekcji czasami też. Boli gardło, boli kręgosłup i ciągle boli głowa...
  • mama.nygusa 25.09.18, 17:02
    Wiesz szkola mojej corki, na wsi, tez swietnie wyposazona, wystarczy tylko zeby uczyciel chcial korzystac ze sprzetu smile i klasy male, corki klasa liczy 14 osob, dwie tegoroczne pierwsze klasy rowniez po 14, inne klasy podobnie, zadna nie ma ponad 20 osob smile

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • milamala 25.09.18, 18:49
    jan.nowak.7 napisał:

    > Przeciętny holenderski nauczyciel pracuje w zdecydowanie lepszych warunkach - ś
    > wietnie wyposażone szkoły, małe klasy, zdecydowanie mniej biurokracji przekłada
    > jącej się na godziny nad papierami w domu.

    Co do ilosci dzieci, to niestety nie jest tak rozowo. Bardzo sie pogorszylo. W zeszlym roku u mojej corki w klasie bylo 33 dzieci. Kryzys, kryzys, tylko dzieci przybywa.
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 16:56
    Ktoś ci bajek o tej Holandii naopowiadał.
  • milamala 25.09.18, 18:57
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Ktoś ci bajek o tej Holandii naopowiadał.

    A moze tobie
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 19:43
    Wyszukałam sobie info w internecie dotyczące czasu pracy nauczycieli w EU (po angielsku). Nigdzie nie widzę, żeby była informacja o 40 godzinach przy tablicy. Zresztą sama napisałaś wyżej o mniejszej liczbie godzin. Zrozum, że nauczyciele nie mogą mieć 40 lekcji do przeprowadzenia w tygodniu bo to by oznaczało, że ich tydzień pracy wynosi gdzieś 60. Poza tym im wyższa szkoła tym mniej godzin w pensum.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:49
    Ona nie zrozumie...
    Nikt kto nie pracował w szkole, nie poczuje co to znaczy przeprowadzić co tydzień, nie raz na pół roku, ale tydzień w tydzień, cały rok, 40 lekcji. Kto pracował ten to wie i czuje. Nawet nie ma sensu tego tłumaczyć.
    Ci co zrezygnowali z tego rodzaju pracy dobrze wiedzą dlaczego.
  • bigzaganiacz 25.09.18, 20:14
    adzić co tydzień, nie raz na pół roku, ale tydzień w tydzień, cały rok, 40 lekcji


    Mysle ze nie ma co tlumaczyc rozpuszczonym do granic mozliwosci nauczycielom czym jest notmalna praca na pelnych obrotach i to nie jakies nedzne 40 godzin a 50 czy 60
  • chocolate-cakes 25.09.18, 20:18
    Popracuj rok a potem powiedz mi, czy nadal masz to samo zdanie. W ogóle gdzieś popracuj, gdziekolwiek.
  • bigzaganiacz 25.09.18, 20:27
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • fogito 26.09.18, 00:47
    Pracowalam w korporacjj przez 5 lat po 9 godzin dziennie. To byl relaks i pierdzenie w fotel a nie praca. Praca w szkole to orka na ugorze i wysilek ogromny.
  • bigzaganiacz 26.09.18, 00:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • fogito 26.09.18, 07:03
    Tak. Razem z polowa skladu. Po urodzeniu dziecja stajesz sie pracownikiem drugiej kategorii w korporacji. Nie plakalam bo tk nydna oraca tak siedziec. Nie pae wiec i na dymka co pol godziny nie wychodzilam.
  • anika772 26.09.18, 07:00
    Fogito, z ciekawości, bo już któryś raz złorzeczysz na pracę w szkole: dlaczego tam pracujesz? Przecież nie musisz?
  • fogito 26.09.18, 07:06
    Nie musze ale nudzilo mi siewink Przygotowuje sie do wyjazdu za granicę. Musze pouczyć kilka lat w Polsce zeby miec to wpisane w CV. Robie papiery i spadam. Bycie nauczycielem na sachodzue jest fajne.
  • anika772 26.09.18, 07:13
    A, no to masz cel i musisz się przemęczyć. Może jednak odpuść odrobinę, bo się wypalisz, zanim zdążysz mieć fajnie na zachodzie.
  • fogito 26.09.18, 08:33
    Racja. Moge nie dozyc. Spie po 4 lub 5 godzin. Za malo jak dla mnie. Pensja jest smieszna a wynagania kosmiczne.
  • janja11 26.09.18, 14:26
    anika772 napisała:

    > Fogito, z ciekawości, bo już któryś raz złorzeczysz na pracę w szkole: dlaczego
    > tam pracujesz? Przecież nie musisz?

    Też mnie to zastanawia. Osoba ewidentnie nie na swoim miejscu.
  • fogito 26.09.18, 18:41
    Serio? 4 nagrody w miedzynarodowym konkursie plastycznym moich uczniow obecnych klas 8. Po roku pracy z nimi. Angielski w mlodszych klasach taki jakiego nawet gimnazjalisci nie slyszeli. Po 2 tygodniach moi zerowowicze odpiwiadaja na pytania po angielsku. Lekcja non stop po angielsku. 10% to j.polski. takich nauczycieli ze swieca szukac. A największe łobuzy klaniwja sie w pas na korytarzu. I owdzem niektorzy nauczyciele sie nie odzywaja, bo kontrast za duzy.
  • janja11 26.09.18, 19:25
    Już się kiedyś pochwaliłaś jak po jednej lekcji zrezygnowałaś z zajęć z angielskiego.
    Nic więcej nie potrzebuję w temacie.
  • fogito 26.09.18, 23:15
    ??? A jak sie to ma do 7 klas ktore ucze? Owszem jest to najtrudniejsza grupa wiekowa, Nauczycielka zwiala i nikt sie nie chcial podjac. Zwonilol sie 5 anglistow. Wyjscia nie miałam, ale jestem perfekcjonalistka i lekcje prowadze na wysokim poziomie. A ze padam na twarz to inna bajka. Wlasnie skonczylam drukowanie kart ze słowami dla dzieciakow co by się pobawily. Na wlasnej dukarce, na wlasnym grubszym papierze i wlasnym tuszem . Ale satysfakcja na lekcji ogromna.
  • bigzaganiacz 26.09.18, 23:35
    Wlasnie skonczylam drukowanie kart ze słowami dla dzieciakow co by się pobawily.

    Tak cie to drukowanie wycienczylo ze myslalem ze to na prasie gutenberga "drukowalas"
  • fogito 27.09.18, 07:01
    Podrukuj kilkanascie kart na grubym papierze to zibaczysz jaka to zabawa. Domowa drukarka zacina się co kartka. W szkole tego zrobic nie moge bo druķarka papieru grubszego 250 mie przyjmuje wcale. I jeszcze trzeba to wdzystko wyciac. Dwie godziny pracy.
  • janja11 27.09.18, 11:12
    fogito napisała:

    > ??? A jak sie to ma do 7 klas ktore ucze? Owszem jest to najtrudniejsza grupa w
    > iekowa, Nauczycielka zwiala i nikt sie nie chcial podjac. Zwonilol sie 5 anglis
    > tow. Wyjscia nie miałam, ale jestem perfekcjonalistka i lekcje prowadze na wyso
    > kim poziomie. A ze padam na twarz to inna bajka. Wlasnie skonczylam drukowanie
    > kart ze słowami dla dzieciakow co by się pobawily. Na wlasnej dukarce, na wlas
    > nym grubszym papierze i wlasnym tuszem . Ale satysfakcja na lekcji ogromna.

    Wow, nawet się przygotowujesz do zajęć. No to faktycznie wybitne osiągnięcie.
    Tak się składa, ze taką masz robotę i za to ci płacą.

  • grrru 27.09.18, 13:21
    Jesteś pewna, że płacą jej za zużywanie prywatnego sprzętu?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • fogito 27.09.18, 22:21
    Nie placa. Nawet za tusz nie oddadza. Ale dzieciakow mi zal. Praca z samym podrecznikiem to nuuuda
  • fogito 27.09.18, 22:19
    Nie chce cie martwic ale niewielu nauczycieli po nocach przygotowuje prywatne materialy na lekcje. U nas jest takich 2. Na 80. Moze za malo placa tongue_out
  • bigzaganiacz 27.09.18, 22:31
    le niewielu nauczycieli po nocach przygotowuje prywatne materialy


    Moze lepiej umieja zarzadzac czasem i sie wyrabiaja w dzien
  • fogito 28.09.18, 06:16
    Nie drukuja. Nie przygotowują. I tyle. Widac to golym okiem. Ja tez za chwile przestane. Po co? Prawda. ..
  • anika772 28.09.18, 06:38
    Musiałabym upaść na głowę, żeby systematycznie, po nocach (czyli kosztem własnego odpoczynku) przygotowywać cokolwiek do pracy.
  • yoka1 28.09.18, 07:31
    anika772 28.09.18, 06:38
    Musiałabym upaść na głowę, żeby systematycznie, po nocach (czyli kosztem własnego odpoczynku) przygotowywać cokolwiek do pracy.

    tylko w tej pracy nie masz wyboru. Musisz mieć przygotowane ćwiczenia, zadania, opracowania, testy. Nie na wszystkich przedmiotach można sprawdzian "podyktować"
  • anika772 28.09.18, 18:02
    Oczywiście, ale robię to w normalnych godzinach, w nocy śpię i to nie 4-5 h jak fogito (sama pisała że tyle śpi, bo przygotowuje się do późnej nocy). O tym mówię- musiałabym być niespełna rozumu, żeby w taki sposób prowadzić swoje życie zawodowe.
  • yoka1 28.09.18, 19:51
    ale czasem proza życia - dziecko chore, trzeba na wizytę późną, albo na zakupy, bo sklepy zamkną, a komputer i książki z półki Ci nie uciekną. Stąd zapewne sytuacje, że nie ma wyjścia i potem trzeba nawet o północy to zrobić, bo potrzebne na rano do szkoły.
  • anika772 28.09.18, 20:13
    Czasami tak, ale nie jako norma, a tak właśnie przedstawia to fogito.
  • fogito 28.09.18, 21:24
    Norma u mnie bo ja pracus jestem.
  • fogito 28.09.18, 21:23
    Ja wioze syna na trening po pracy. Stad czesto siedze do nocy. Plus doksztalcam sie na podyplomowych. Plus jestem do bolu sumienna. Jako jedna z niewielu wpisuje oceny do dziennika elektronicznego. Dzisiaj wpisywalam 2h po lekcjach.
  • fogito 28.09.18, 21:20
    Masz racje. Upadlam na glowe. Jestem nauczycielem. Moja mama uczyla matmy w liceum. Po nocach poprawiala sprawdziany. No ale mamy tyyyyyle wolnego wink
  • aamarzena 28.09.18, 22:31
    No ale zaczynała o godzinie 12, 13, 14 zaraz kiedy kończyła lekcje w szkole i kończyła pozna nocą i tak dzień w dzień, czy poprawiala raz na jakiś czas a brała się za to o 8 wieczorem?
  • fogito 29.09.18, 08:23
    W liceum zaczynala cdziennie o 8;00. Wracala autobusem okolo 15:00, 16:00 lub później. Wczrsniej nigdy. Ma 3 dzieci. Do poprawiania siadala okolo 8:00 po kolscji. Szlam spac a ina nadsl w sprawdzianach. To nie nyly krotkie testy tylko zadania na kilku stronach. Musirlismy siedziec cicho wtedy. Mysle, ze kilka razy s tygodniu.
  • anika772 29.09.18, 08:18
    Ale dlaczego po nocach, jakim cudem nie starczało jej czasu w dzień? Wiadomo, że nauczyciele nie mają aż tyle wolnego, ile się im przypisuje, ale też bez przesady- nie zarywam i nie nie zamierzam zarywać zbyt wielu nocek z powodu pracy.
  • fogito 29.09.18, 08:28
    Bo jak polozy się spac trójkę dzieci to można zasiasc do pracy. Sprawdzanie prac wymaga skupienia i ciszy. Rozumiem, ze wedlug was nauczyciel nie ma obowiazkow domowych bo ma nianie i sprzataczke? Wezcie sie ogarnijcie troche.
  • anika772 29.09.18, 17:23
    Po co tak dramatycznie i skrajnie. Na szczęście nie jestem samotną matką, nie muszę ogarniać wszystkiego sama; do tego zawsze w razie potrzeby mam pomocną i dyspozycyjną mamę.
    Współczuję Tobie i Twojej mamie, jeśli inaczej nie możecie tylko w wiecznym zapracowaniu i bez wolnego czasu na relaks i hobby. Ja bym oszalała żyjąc w takim kołowrotku.
  • fogito 29.09.18, 19:16
    Taaa. Moja mama Mama dawno na eneryturze. Ja jej do opieki nad swoim dzieckiem nie zatrudniam. Tak jestesmy pracowite w odróżnieniu od id wiekszosci społeczeństwa.
  • anika772 29.09.18, 19:30
    Ty w ogóle pod wieloma względami uważasz się za lepszą od większości społeczeństwasmile
  • fogito 29.09.18, 19:43
    Tak. I codziennie ktos mi udowadnia, ze mam racje
  • aamarzena 29.09.18, 17:26
    Ma obowiązku domowe jak każdy człowiek. Ale jeśli nauczyciel zaczyna lekcje o 8, nie ma nadgodzin, a kończy 14-15, to znaczy, że ma okienka. I podczas tych okienek tez może poprawiać sprawdziany. Matma w LO to było 4-5h tygodniowo zależnie od profilu. Wiec jeden matematyk na pełnym etacie miał 4 góra 5 klas. Jeśli kilka razy w tygodniu poprawiał sprawdziany to znaczy, ze sprawdzian był co tydzień w każdej z klas. Bzdura.
    Znam dobrze dwie nauczycielki. Obie mają dzieci i żadna z nich nie siedzi codziennie po nocach. A są cenione przez uczniów w swoich szkołach i nie należą do tych obijajacych się. I owszem, czasem muszą przygotować coś nowego, ale też sporo korzystają z materiałów z lat poprzednich. Przecież program się drastycznie nie zmienia co roku.
  • fogito 29.09.18, 19:19
    Sprawdzanie w czasie okienek... nie mam takich warunków w szkole. A okienka to zwykle zastępstwa. Ty chyba nie uczysz, wiec nie bede tracic czasu na tlumaczenia.
  • grrru 25.09.18, 21:42
    Trzeba się było uczyć to nie byłoby konieczności zasuwania w ochronie. Ale nie nazywaj tego normalną pracą. I nie mów o pełnych obrotach.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • chicarica 25.09.18, 17:17
    Skad masz te informacje o 40 godzinach tygodniowo? 20 godzin tygodniowo lekcji jest.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • milamala 25.09.18, 18:57
    chicarica napisała:

    > Skad masz te informacje o 40 godzinach tygodniowo? 20 godzin tygodniowo lekcji
    > jest.

    Tak ... na pol etatu.
  • black-cat 25.09.18, 18:12
    ? 40 godzin?
    oko.press/pensum-wedlug-zalewskiej/
  • chocolate-cakes 25.09.18, 18:47
    milamala napisała:

    > Ma mnostwo urlopu w ciagu roku, zaledwie 18 godzin w tygodniu z dziecmi. Nikt n
    > auczyciela nie zmusza do pracowania na polkoloniach. Natomiast kasa marna.
    > Dodam, ze w Holandii nauczyciel tez sprawadza, ma zebrania itp. a musi dac tyle
    > lekcji ile ma w konrakcie np. jesli 40 tygodniowo (pelny etat) to prowadzic za
    > jecia przez 40 godzin.
    > Tyle, ze zarobek inny. Nie musi dorabiac.

    Miałam przez długi czas wymianę ze szkołą średnią w Holandii. Rozmawiałam z wieloma nauczycielami, facetami. To było w czasie gdy miałam małe dzieci. Oni byli po prostu w szoku, że ja tak dużo pracuję a miałam wtedy 28 lekcji w tygodniu plus cała, wiadomo. U nich etat w sensie lekcje to 22-24 godziny. Pytali jak daję sobie radę. I jeszcze prowadzę projekty, za darmo. Oni za kasę. Muszą być w szkole od 8.30 do 15.00 ale lekcji mają 22-24. Warunki do sprawdzania prac rewelacyjne, pokoje dla kilku osób, a tam stół, ksero, drukarka, słowniki, książki. Ach, pięknie 😁.

    W jakim typie szkoły pracujesz?
  • milamala 25.09.18, 19:02
    chocolate-cakes napisała:


    "U nich etat w sensie lekcje to 22-24 godziny. Pytali jak da
    > ję sobie radę. "

    Najwyrazniej sie nie zrozumieliscie. Jakis problem z jezykiem moze.
    Moze i pracowali przez 22 godziny, to czeste praktyki, ale to pol etatu a nie caly. Znac go bylo stac zyc z pol etatu. Albo dostal tylko pol etatu.

  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:28
    Jaki problem z językiem? 😉
    Jakoś zarówno oni, jak i ja, jesteśmy po filologii angielskiej i rozumiemy się dobrze. 22-24 godziny to lekcje. Reszta to bycie w szkole, sprawdzanie prac, kserowanie i tak dalej.
  • fogito 26.09.18, 00:52
    Jizz kobieto. Kolezanka mieszka w Holandii. Owszem nauczyciel jest w szkole 40 godzin, ale czesc z tych godzin spędza na przygotowywaniy lekcji przed kompem. Przedszkolanki owszem dluzej sa z dziećmi ale sprawdzianow nie ma..
  • milamala 25.09.18, 19:22
    Zbiorczo
    Pierwszy z brzegu link odnosnie pracy naczyciela w szkole sredniej

    www.metronieuws.nl/nieuws/binnenland/2016/01/docenten-werken-iedere-week-6-uur-gratis

    Mozna sobie na google przetlumaczyc.
    W skrocie, przecietny tydzien pracy nauczyciela to 42 godziny (w szkole!) ale w rzeczywistosci 48 (dodatkowe aktywnosci) , czyli za 6 godzin mu nie placa.
  • little_fish 25.09.18, 19:25
    Ale 42 godziny w szkole nie oznaczają 40 godzin dydaktycznych. To czas pracy, a nie pensum. Etat nauczycieli w Polsce to 40 godzin, gdyby wprowadzono obowiązek wypracowania tych godzin w placówkach, to nauczyciel też byłby 40 godzin w szkole, ale dydaktycznych miałby około 20
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:26
    Myślisz, że moi znajomi nauczyciele z Holandii a było ich około 10, kłamali, że prowadzą 22-24 lekcje w tygodniu i zarabiają około 3 tysiące euro na rękę?
  • mama.nygusa 25.09.18, 19:51
    A myslisz, ze brukarz, malarz, kierowca, kasjerka cZY pielegniarka w holandii zarabia tyle samo cvo odpowiednik w polsce? czy jednak tu powiedzmy malarz zarabia 3000zl, a w holandii 3 tys euro?

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • mamaaspiama 25.09.18, 19:53
    " Mozna sobie na google przetlumaczyc.
    W skrocie, przecietny tydzien pracy nauczyciela to 42 godziny (w szkole!) ale w rzeczywistosci 48 "

    Ech. Wyjaśnię łopatologicznie, bo widzę, że intelekt niezbyt lotny.
    W pracy nauczyciela są dwa rodzaje aktywności.
    Godziny tablicowe (czyli prowadzenie lekcji) oraz pozostałe (projekty, konferencje, wywiadówki, poprawianie prac, przygotowywanie materiałów, itd.)
    W Holandii etat to 40 godzin, z czego ok.połowa to godziny tablicowe, reszta to pozostałe czynności.
    Nauczyciel ma obowiązek być w szkole 40 godzin, ale NIE BIERZE PRACY DO DOMU, a jeśli musi zrobić coś więcej (projekty) ma za to dodatkowe pieniądze.
    W Polsce jest zakłamane polegające na"pensum" wynoszącym 18-20 godzin. Liczone są wyłącznie godziny tablicowe. I to wcale nie dlaczego, że nauczyciele tak chcą. Wręcz przeciwnie. Zdecydowana większość nauczycieli wolałaby mieć 40 godzin i godziwe wynagrodzenie.
    Do tego jednak nigdy nie dojdzie, ponieważ trzeba byłoby tym nauczycielom stworzyć warunki do pracy - pokoje, biurka, komputery, ksera, materiały biurowe, itd. W szkole dziecka jest ponad 100 nauczycieli. Jeden pół i nauczycielski, w nim 1 komputer, bez podłączenia do drukarki. Dwa ksera. Zero materiałów biurowych.
    Pomyśl.
  • bigzaganiacz 25.09.18, 20:09
    Nauczyciel ma obowiązek być w szkole 40 godzin, ale NIE BIERZE PRACY DO DOMU, a jeśli musi zrobić


    No wlasnie jak by siedzieli na dupie w szkole od 8 do 16 to by bylo ok a 15godzi zegarowych pracy na tydzien i belkot jacy to oni urobieni to nawet nie jest smieszne
  • mamaaspiama 25.09.18, 21:19
    Zaręczam, że zdecydowana większość nauczycieli bardzo chętnie będzie tak pracować.
    Tylko nikt nie ma ochotę zapewnić im miejsca do pracy.
    Aha, i już widzę rodziców, którzy ochoczo biegną na wywiadówki między 8 a 16 😉
  • kura17 26.09.18, 08:18
    > Aha, i już widzę rodziców, którzy ochoczo biegną na wywiadówki między 8 a 16 😉

    no w niemczech tak jest - raz na semestr jest wywiadówka w czasie trwania szkoły. nauczyciel wystawia listę i jak się ma szczęście, to można się wpisać na samym początku lub końcu, jak się człowiek spóźni z wpisywaniem, to musi przyjść na 11:45 na przykład ...




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • mamaaspiama 26.09.18, 09:36
    "no w niemczech tak jest"

    Nie tylko w Niemczech. Ale mówimy o polskich rodzicach, którzy uważają się za pępki świata i wypominają nauczycielom 5 minutowe przerwy między lekcjami jako czas "niepracowania" wink Dlatego, czytając żale, że nauczyciele powinni pracować 40 h tygodniowo w szkole (jestem za!!, na zasadach jak opisałam) uśmiecham się tylko myśląc o inwektywach pod adresem nauczycieli w sytuacji konieczności pojawienia się rodzica w szkole między 8 a 16. Bo przecież "normalny człowiek wtedy pracuje!" wink
  • natalia.nat 26.09.18, 10:53
    Nie martw się. Jako te pępki świata poradzimy sobie z chodzeniem na wywiadówki w godzinach naszej pracy, tak jak radzimy sobie z załatwianiem spraw w urzędach czy wizytami u lekarzy, które nie zawsze da się umówić po pracy. Ot, życie! Jak będziesz przebywała 8 czy 9 godzin dziennie na etacie, to te same problemy będą dotyczyć również ciebie.
  • fogito 26.09.18, 23:18
    Chcialabym tak pracować jako nauczyciel. Ale wtedy w domu nie robilabym nic i miałabym normalną pensję. Brzmi jak bajka!
  • mamaaspiama 28.09.18, 10:36
    "Jak będziesz przebywała 8 czy 9 godzin dziennie na etacie, to te same problemy będą dotyczyć również ciebie. "

    Nie jestem nauczycielką smile Pracuję na etacie 8-9 godzin dziennie, czasem nawet 10 wink
    Natomiast moja mama była nauczycielką przez całe swoje zawodowe życie. I w porównaniu z nią mam super sytuację. Urlop mogę wziąć kiedy mi pasuje, mam urlop na żądanie, mam płacone nadgodziny, w czasie dnia pracy mam czas napić się kawy, zadzwonić, poszukać czegoś w internecie, nie wykorzystuję własnego sprzętu do pracy, mam służbowego laptopa i telefon. Uczestniczę w uroczystościach dzieci (moja mama nie była na żadnym rozpoczęciu ani zakończeniu roku), nie mam ciśnienia, że "nie mogę wziąć L4, bo matury". Nikt nie robi mi awantury w związku ze złym zachowaniem swojego dziecka.
    Natomiast przez wzgląd na matkę i moje życie jako "dziecka nauczycielskiego" patrzę zupełnie inaczej na pracę nauczycieli. Nie mam problemu żeby iść do szkoły w ciągu dnia (wszak mam możliwość tego urlopu na żądanie, tak samo mam możliwość wzięcia opieki), nie zazdroszczę im, że mają tyyyyle wolnego, bo wiem, że to urban legends. Natomiast źle się czuję z faktem, że moje dzieci uczone są przez osoby zniechęcone, źle opłacane, zdemotywowane, wypalone. Chciałabym jak najlepszej edukacji dla moich dzieci. A dobra edukacja wiąże się z dużymi nakładami na nią, to proste - jeśli chcesz mieć mercedesa, musisz zapłacić za mercedesa. Jeśli płacisz jak za przysłowiowego malucha, dostaniesz to, za co płacisz.
    Moja mama pracowała jeszcze w czasach, kiedy nauczyciel miał przynajmniej szacunek społeczny. Dzisiaj praca w szkole to jakiś dramat sad
  • agata16.06 28.09.18, 10:50
    100% racji. Ja nie jestem ani nauczycielka ani nie mam w rodzinie nauczyciela. Mam natomiast otwarte oczy, widzę jak to wygląda , jak rodzice potrafia się awantrurować ( niektórzy określaja to jako egzekwowanie swoich praw). Zabiegani rodzice cała odpowiedzialność zrzucają na szkołe, dziecko się nie nauczyło, bo leniwe, bo zapomniało, bo ma problem albo po prostu jest mniej zdolne - wina nauczyciela. Dziecko zostało skarcone , bo zachowywało się skandalicznie- wina nauczyciela, nauczyciel zadaje dużo ( przeładowany program, z którym musi sie wyrobić) - przyładować nauczycielowi. A nie daj Boże nauczyciela nie ma, bo złapał infekcję od chorego ucznia albo zachorował na typową przypadłośc nauczyciela ( gardło)- zrobić aferę.
    Powszechne jest krytykowanie nauczycieli przy dzieciach, podkopywanie ich autorytetu ( sama słyszałam).
    Tak, wiem, i ubolewam, jest mnóstwo złych pracowników ( w każdej branży), ale nie można generalizować ani tym bardziej stawiać absurdalnych zarzutów np. językowcom. Korzystaja z gotowców? Niech korzystają, co to szkodzi. Gotowce układali nie murarze a dydaktycy z doświadczeniem. Są to wartościowe materiały i z pewnością nie zawiaraja błędów.
    I masz absolutna rację- wielu rodziców chce mieć mercedesa a zapłacić za fiacika.
  • little_fish 28.09.18, 10:58
    Ba, powiedziałabym, że tu problem jest z drugiej strony - dlaczego dzieci są nieuczciwe i korzystają z materiałów przeznaczonych dla nauczycieli? A rodzice często wspierają ten proceder, a potem mają pretensje...
  • agata16.06 28.09.18, 11:03
    Też dobre pytanie, podpinam się dlaczego.................
  • arwena_11 28.09.18, 11:04
    Tu to sprawa jest prosta - w dobie walki o punkty- liczą się oceny i pasek ( co jest bardzo patologiczne ) - więc rodzice ze szkół, gdzie nauczyciele nie stosują się do wytycznych ( 6 normalna ocena ), chcą wyrównać szanse w konkurowaniu z uczniami ze szkół - gdzie na 5 nie trzeba mieć 100% a wystarczy 90.
  • agata16.06 28.09.18, 11:06
    Boże zmiłuj się.
  • little_fish 28.09.18, 12:00
    Tak, i tylko uczniowie takich szkół szukają testów nauczycielskich....
  • arwena_11 28.09.18, 12:20
    A tego to nie wiem - ale pewnie, skoro są dostępne - to korzystają. Zawsze tak było. Pamiętam jak w podstawówce mieliśmy ten sam zestaw nauczycielski co jedna z klas równoległych - wiesz jaka była gorąca linia po sprawdzianach? Raz u nas były najpierw a raz u nich. I tematy ( zwłaszcza wypracowań z polskiego czy z zdania do tłumaczenia z niemieckiego ) były w 99% te same. Jak się miało dobrych znajomych w tamtej klasie - to się dostawało skrupulatnie spisane ( dobrzy uczniowie sprawdziany pisali szybciej i resztę czasu wykorzystywali do spisania zadań )
  • natalia.nat 28.09.18, 13:01
    Odniosłam się tylko do tego fragmentu twojej wypowiedzi:
    Dlatego, czytając żale, że nauczyciele powinni pracować 40 h tygodniowo w szkole (jestem za!!, na zasadach jak opisałam) uśmiecham się tylko myśląc o inwektywach pod adresem nauczycieli w sytuacji konieczności pojawienia się rodzica w szkole między 8 a 16. Bo przecież "normalny człowiek wtedy pracuje!" wink
    Napisałam, że nie miałabym problemu z koniecznością pojawienia się w szkole w godzinach mojej pracy, nic to dla mnie nietypowego. Normalna sytuacja. Sekretariat szkolny zresztą też czynny jest w godzinach niedogodnych dla pracujących. I trzeba sobie radzić.
    Co do pracy nauczycieli, całokształtu tej pracy, mam swoje zdanie i nie zamierzam go zmieniać. Miałam do czynienia z nimi w kolejnych etapach edukacji dzieci, osoby się zmieniały, a problemy były cały czas. Można powiedzieć, że im dalej w las, tym więcej drzew. Dodatkowo w bardzo bliskiej rodzinie mam też nauczycieli i to tylko potwierdza moją opinię na ich temat.
    System jest do zmiany radykalnej, ale też musi się zmienić mentalność tego środowiska.
  • mamaaspiama 28.09.18, 15:29
    "System jest do zmiany radykalnej"
    Zgadzam się.

    " ale też musi się zmienić mentalność tego środowiska. "
    Tylko że nie zmienisz mentalności dopóki nie zmienisz systemu. Nikt nie będzie pracował "dla idei", a nawet jeśli na początku, to po kilku latach wyczerpie się "bateryjka" i zostanie wypalony, rozgoryczony pracownik. A taki pracownik nie będzie pracował dobrze.
    Nauczyciele opiekują się naszymi dziećmi, przekazują im wiedzę - takie jest założenie.
    System uczenia nauczycieli jest do niczego, nauczyciele kończą szkołę wyższą zatrważająco często z ubogą wiedzą, bez realnych narzędzi do rozwiązywania problemów w klasie, bez umiejętności radzenia sobie z rodzicami i uczniami.
    W szkole zaczyna się - nauczyciel ma fajne materiały, ale żeby je skserować musi sobie kupić papier. Chce zrobić konkurs dla dzieci / młodzieży, ale musi sam kupić nagrody. Chce wyjść z dziećmi "w teren", ale musi sobie zapłacić za bilety wstępu czy przejazd, poza typ potrzebuje dodatkowych opiekunów, a rodzice nie mogą (pracują) lub nie chce im się. Chce być wymagający żeby młodzież przygotować do egzaminów, ale rodzice na niego naskakują, że gnębi ich dzieci. Po kilku czy kilkunastu takich odbiciach się od ściany nauczyciel siada i "realizuje materiał" stawiając piątki za obecność. Wtedy ma święty spokój. Tylko czy to o to chodzi? To wszystko wyżej to sytuacje z życia - mojej matki lub ze szkół dzieci.
    Nie można od ludzi wymagać jeśli nie da im się czegoś na wejściu.
    Nauczyciel NIE dostaje godziwych warunków pracy, sensownego wynagrodzenia, szacunku społecznego.
    Jeśli policzymy czas pracy nie ograniczając się do pensum przy tablicy (żaden, absolutnie żaden nauczyciel nie pracuje tylko tyle, ile wynosi pensum), okaże się, że ten czas jest taki sam lub dłuższy niż pracownika innych sektorów. Trzeba pamiętać, że czas, który każdy nauczyciel musi OBOWIĄZKOWO poświęcać na konferencje, rady pedagogiczne, wywiadówki, wycieczki, przygotowanie testów, poprawienie testów, dokumentacja awansu zawodowego, hospitacje, imprezy szkolne typu dni otwarte- to wszystko są godziny niepłatne, mimo, że są realizowane popołudniami,wieczorami, także w weekendy. W szkole jednego z dzieci było nocowanie z projekcjami filmów. Nauczyciele spędzili noc w szkole z dziećmi. Nie mieli za to dodatkowych pieniędzy. W każdej szkole są dni otwarte, najczęściej w soboty - nauczyciele przychodzą wtedy do pracy i nie mogą sobie odebrać dnia wolnego. Wycieczka - 3 dniowa wycieczka to dla nauczyciela 3x24 h pracy, w tym w nocy (owszem, są nauczyciele, którzy mają gdzieś, idą spać, a dzieci szaleją, ale nie mówimy o patologii, jak byłam w szkole nauczyciele dyżurowali na zmiany na korytarzu pod pokojami na przykład, robili naloty na pokoje co 2 godziny, itd.). Taka wycieczka nie oznacza dodatkowych pieniędzy dla nauczyciela - nadgodzin, diety (jak wyjeżdżam na 3 dni, dostaję dietę, mam dodatkowo płacone godziny, hotel, itd.), a wręcz przeciwnie, oznacza wydatki, bo część rzeczy nauczyciel musi opłacić sobie sam, nie mówiąc o tym, że w tym samym czasie ktoś musi zająć się jego dziećmi. Współmałżonek, super. A jeśli to samodzielny rodzic?
    Może zanim zaczniemy wymagać, coś damy. I nie mityczne długie wolne. Bo wcale takie długie nie są. Ale dobre warunki pracy (w tym dostęp do komputerów, ksera, drukarek, pulę na nagrody i wycieczki dla uczniów, itd.), motywację finansową, sensowne szkolenia. Wtedy można wymagać jakości pracy. Dopiero wtedy.
  • mamaaspiama 28.09.18, 15:33
    *"to wszystko są godziny niepłatne"
    Korekta i wyjaśnienie - nie nie są godziny dodatkowo płatne, ale wchodzą w skład etatu nauczyciela. Dlatego stwierdzenie "nauczyciele pracują 18-20 godzin tygodniowo" to zwykłe kłamstwo.
  • arwena_11 28.09.18, 10:59
    A kto powiedział, że praca 8h to od 8 do 16? Może być od 10 do 18 np.
  • agata16.06 28.09.18, 11:04
    To może od 14.00 do 22.00?
  • little_fish 28.09.18, 11:58
    Proponuję od 8 do 13, a potem od 17 do 20. Kto powiedział, że te 8 godzin trzeba pracować jednym ciągiem.....
  • frey.a86 25.09.18, 19:56
    Proszę, tu są wytyczne po angielsku. Będą bardziej zrozumiałe dla większości forumek, a tobie mogę ew. przetłumaczyć:

    [url=http://eacea.ec.europa.eu/national-policies/eurydice/content/conditions-service-teachers-working-early-childhood-and-school-education-52_en]link[/url]

    Rozdział 9.2.8 "Working time and holidays". Masz jak byk napisane, że tydzień pracy nauczyciela w Holandii to 40 godzin, ALE:
    - w szkołach podstawowych nauczyciel może spędzić przy tablicy nie więcej niż 930 godzin rocznie.
    - w szkołach średnich może to być nie więcej niż 750 godzin rocznie (max 26 lekcji 50-minutowych tygodniowo).

    Więc może przestań się wykłócać o rzeczy, o których nie masz pojęcia. Sama źle zrozumiałaś nauczycieli z Holandii i nic nie wiesz o zawodzie nauczyciela. Nie da się prowadzić 8 lekcji dziennie każdego dnia i tak przez cały rok szkolny.
  • frey.a86 25.09.18, 19:57
    Źle link wkleiłam, jeszcze raz:

    Link
  • black-cat 25.09.18, 20:13
    W którym miejscu jest napisane, że 42 godziny w szkole to pensum (czyli 42 godziny pracy dydaktycznej).
  • nangaparbat3 25.09.18, 22:10
    W Holandii nie ma określonego pensum, to nie znaczy, że nauczyciel prowadzi 40 lekcji tygodniowo.
    Mam też propozycję: wymyśl sobie jeden scenariusz lekcji i przyjedź do mnie, zrobisz go w jeden dzien w ośmiu klasach. Potem powiesz, jak było.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • little_fish 25.09.18, 16:38
    Dawno nie było tematu....
  • anika772 25.09.18, 16:44
    W takim ujęciu to chyba nigdy nie było?
  • little_fish 25.09.18, 16:50
    W ujęciu, że nauczyciele dorabiaja w wakacje? Może i nie. Ale prawda jest taka, że każdy temat dotyczący nauczycieli prędzej czy później zostanie sprowadzony do 18 godzin pracy w tygodniu i długich wakacji. A w temacie - Ja np nie dorabiam, bo autentycznie potrzebuję przerwy w pracy z dziećmi. Ale ogólnie zjawisko jako takie występuje dość powszechnie.
  • anika772 25.09.18, 16:55
    A to możliwe, że tak właśnie się wątek rozkręci.
    Ja też nie dorabiam w wakacje, szczęśliwie nie ma takiej potrzeby.
  • ginger.ale 25.09.18, 18:35
    Little fish, Ty masz szczególne warunki pracy. Szacun.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • woman_in_love 25.09.18, 16:48
    szczerze mówiąc to powinno się ostro to towarzystwo rozgonić. Jak się nie podoba to wypad do innej pracy, a na to miejsce jest 10 innych kandydatów. Amen.
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 16:56
    Nie ma kandydatów - patrz wątek o poszukiwaniach matematyka.
  • sunheart 25.09.18, 17:25
    moim zdaniem co innego uczyć matematyki, a co innego wf-u, powinno być stopniowanie zarobków w zależności od nauczanego przedmiotu.
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 17:30
    Nie zgadzam się. Wfiści prowadzą wychowanie fizyczne, sksy, mąką wychowawstwa. To nie cepy od rzucania piłki a nauczyciele.
  • agata16.06 26.09.18, 09:43
    Dobrze prowadzony w-f to zdrowie. Prócz tego nauczyciel w-f może wychwycić np. przemoc domowa. Czy myslisz, ze praca wuefisty jest taka prosta?
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 17:29
    W mojej szkole jest kilka wakatów. Zero chętnych.
    Etat, choćby 18 h dydaktycznych, to de facto 40 faktycznych, bo nikt do pensum nie liczy kółek, konsultacji, prowadzenia zespołów przedmiotowych, czasu na innowacje itp.
    Szczerze mówiąc nacięłam się na to pensum. Poszłam do edukacji, bo sądziłam, że łatwiej pogodzę pracę z macieżyństwem. A tu жопа. Wchodzę do szkoły o 8.00, wychodzę o 17.00 a nawet 20.00.
    Generalnie etat za 17.00
    Wracam do usług, więc będzie kolejny wakat.
  • yennefer.00 25.09.18, 17:35
    Bo tutaj jest takie wyobrażenie, ze prqca to tylko przesiedzenie ilus tam godzin przy biurku, głównie 9-17. Inne rodzaje pracy nie istnieja
  • zla.m 25.09.18, 17:55
    Błagam, powiedz, że nie uczysz polskiego...

    --
    Psycholog poradził mi napisać szczere listy do osób, których nienawidzę i spalić je.
    Zrobione. Ale co z listami?
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 18:05
    Chodzi o macierzyństwowink
    Nie, ja nie uczę żadnego przedmiotu. Zajmuję się trudnymi przypadkami. A orty popełniam raz na kilka lat, gdy piszę, robiąc zakupy:-p
  • hosta_73 25.09.18, 18:19
    Spoko, zdarza się, ale fajnie to wyszło. 😊

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • hosta_73 25.09.18, 17:59
    No widzisz a znajoma nauczycielka nauczania początkowego w dzień, kiedy kończyła o 11.30 nie wracała od razu do domu tylko jeździła na większe zakupy, bo nie chciała drażnić sąsiadów swoim powrotem po 4 godzinach 😊.
    I jest to jedyna znam mi nauczycielka, która nie narzeka na nic poza wynagrodzeniem 😊. Uczciwie przyznaje, ze godziny pracy i ilość wolnego rekompensuje wady tego zawodu. Ba, kiedys nawet powiedziała,ze wakacje są za długie!

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • little_fish 25.09.18, 18:00
    Ja nawet na wynagrodzenie nie narzekam 😉
  • chocolate-cakes 25.09.18, 18:51
    Gdzie są ci kandydaci? Rodzice są wkurzeni, że dzieci w ósmej klasie nie mają matematyki, fizyki, chemii, geografii czy angielskiego. Bo nie ma nauczycieli. Oczywiście nie wszędzie. W Warszawie nie ma. W innych dużych miastach powoli robi się to samo.
  • slonko1335 25.09.18, 20:01
    Dokładnie, bo w mniejszych miejscowościach pensja nauczycielska ciągle nie jest najgorsza, a w tych dużych miastach już jednak słabiutka. U mnie w dużym mieście ciągle jeszcze nauczyciel dyplomowany zarabia jakieś pieniądze i nie ma problemów z chętnymi, podejrzewam, że w takiej Warszawie to śmiech na sali ....

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • hanusinamama 25.09.18, 22:10
    Nie ma kandydatów...
  • asia_i_p 26.09.18, 07:14
    Towarzystwo się już samo szczęśliwie rozgania, ścisłowcy na początek.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • aguar 25.09.18, 16:52
    Tak, i właśnie to mnie najbardziej wkurza - nauczyciele w wakacje dostają normalną pensje i jeszcze dodatkową kasę za półkolonie czy obozy, a ja w wakacje płacę normalnie za szkołę, chociaż nie zapewnia wtedy opieki mojemu dziecku i jeszcze dodatkowo płacę za półkolonie czy obozy. Uważam, że nauczyciele powinni chociaż przez dwa tygodnie w wakacje pracować właśnie na jakichś półkoloniach za swoją normalną pensję (czyli mieć krótsze wakacje), a dzieci mieć zapewnione chociaż dwa tygodnie półkoloni w ramach czesnego.
  • diona78 25.09.18, 16:55
    Przecież szkoła jest za darmo. A na półkoloniach to płaciłam za bilety wstępu i obiady chyba bo za tydzień to było 120 zl a dzieci ciągle gdzieś wychodziły.
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 16:58
    Masz wybór - możesz wysłać dziecko do bezpłatnej szkoły.Wtedy nie płacisz za wakacje.
  • aguar 25.09.18, 17:07
    Wiem, że mogę, ale nie chcę, bo jednak zalety tej szkoły przeważają nad minusami. Z trudem, ale dajemy radę. Ale w wakacje rzeczywiście zawsze się wkurzam, że muszę płacić za szkołę, żeby nauczyciele dostali normalne pensje, mimo, że nic nie robią przez dwa miesiące.
  • little_fish 25.09.18, 17:41
    Jeśli to szkoła prywatna, to najpierw upewniłabym się czy faktycznie mają płacone w wakacje....
  • biala_ladecka 25.09.18, 18:43
    W punkt. Równie dobrze nauczyciel może mieć umowę do 30 czerwca danego roku i lipiec zaczyna wizytą w UP.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • chocolate-cakes 25.09.18, 18:56
    W szkole niepublicznej to bardzo częste, że pensji nie ma w lipcu i sierpniu a pensja może wynosić 1500 zł na rękę. Nie twierdzę, że wszędzie oczywiście.
  • little_fish 25.09.18, 18:57
    I nie znam szkoły niepublicznej która zatrudniania KN. Być może są jakieś, ale to wyjątki
  • hanusinamama 25.09.18, 22:12
    A mnie rozwala jakudzie posyłaja dzieci do prywatnej szkoły, z trudem daja rade ale muszą bo przeciez to "prywatna szkoła". Akurat ty nie masz co narzekać, mogłas dac do bezpłatnej. Chcesz płącic za prestiz to twój wybór.
  • aguar 26.09.18, 08:38
    To może inaczej. Wcześniej syn chodził do prywatnego przedszkola i tam wakacje były uczciwie "rozwiązane": miesiąc można było chodzić do przedszkola, a jeden miesiąc można się było "urlopować" płacąc połowę czesnego.
  • little_fish 26.09.18, 08:43
    Ale ta szkoła to twój wybór. Jak Ci warunki nie odpowiadają, to trzeba je było negocjować albo wybrać inną szkołę.
  • aguar 26.09.18, 09:00
    Nie uważam, żeby dwa miesiące wolnego nauczycieli w wakacje letnie to była sprawa wyłącznie tej szkoły, jest dokładnie odwrotnie.
  • little_fish 26.09.18, 09:04
    I jesteś pewna, że nauczyciele w prywatnej placówce pracują na KN i mają dwa miesiące pełnopłatnych wakacji? To ta szkoła jest rzadkim wyjątkiem
  • chocolate-cakes 26.09.18, 10:16
    Jeśli bywają takie szkoły to rzadko.
    Ja nie miałam zatrudnienia na kartę nauczyciela ale wakacje płatne, nadgodziny płatne, każde zastępstwo oczywiście też. Nie było żadnych dodatków typu trzynastka. Pensja według tabeli tej samej, co w szkole publicznej.
  • arwena_11 25.09.18, 17:09
    jak nie płaci - płaci w podatkach
  • anika772 25.09.18, 17:13
    Czyli postulujesz obniżenie nauczycielom pensji. Nie powiem, odważny pomysł.
  • aguar 25.09.18, 17:23
    Ja? Nie. Tylko skrócenie urlopu o dwa tygodnie. I obowiązek pracy przez dwa tygodnie w ciągu wakacji jako opiekun na półkoloniach. To taki mój roboczy pomysłsmile
  • anika772 25.09.18, 17:26
    Czyli de facto obniżenie wynagrodzenia.
    Nie przejdzie, moja droga, nie w obecnych okolicznościach.
  • grrru 25.09.18, 21:46
    Zgłosiłaś w szkole, w której opłacasz czesne?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 17:32
    Nie wiem. Ja w wakacje pracowałam przez 2 tygodnie w normalnym czasie pracy, w szkole publicznej.
  • tairo 25.09.18, 18:37
    Tobie się wydaje, że nauczyciel po zakończeniu roku wychodzi ze szkoły i wraca pierwszego września?
  • chocolate-cakes 25.09.18, 18:54
    Nauczyciele licealni też na półkoloniach w szkole podstawowej? 😉 😅
    Dobrze, że nie jesteś ministrem edukacji. Chociaż nasza minister tak samo mądra smile
  • biala_ladecka 26.09.18, 08:54
    Słabą masz wyobraźnię, licealni powinni zabierać uczniów w Bieszczady na zajęcia terenowe, na miesiąc co najmniej wink

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • chocolate-cakes 26.09.18, 10:21
    biala_ladecka napisała:

    > Słabą masz wyobraźnię, licealni powinni zabierać uczniów w Bieszczady na zajęci
    > a terenowe, na miesiąc co najmniej wink
    >

    Na pewno będą chcieli jechać z wychowawcą a nie w swoim gronie smile
  • grrru 25.09.18, 21:45
    Sama wspierasz to rozwiązanie, płacąc za taką szkołę. Możesz zagłosować portfelem.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aguar 26.09.18, 08:40
    Tylko ja mam takie podejście, że jakby wszyscy nauczyciele we wszystkich szkołach mieli odgórnie zarządzone krótsze wakacje, to jestem pewna, że u nas też by tak było. A tak to jednak krótszy urlop mógłby zniechęcić nauczycieli do pracy w naszej szkole, a dyrekcji zależy na jakości kadry.
  • little_fish 26.09.18, 08:44
    To może im więcej zapłacić
  • grrru 26.09.18, 11:59
    Jeśli dyrektor nie umie odpowiednio poprowadzić placówki edukacyjnej (prywatnej) tak, żeby przyciągnąć świetną kadrę czymś innym niż wakacje to może powinien pomyśleć o zmianie zawodu?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 17:10
    I nie widzicie problemu w tym, że osoby, którym powierzacie swoje dzieci, aby wyjechać gdziekolwiek, muszą dorobić podczas urlopu ? Może chociaż jedna z was , rezerwując apartament w....( wstaw dowolne), pomyśli, że nauczyciela jej dziecka na to nie stać.I, że tak nie powinno być.Oczywiście nie każę nikomu sponsorować wakacji nauczycielom, chodzi raczej o małą refleksję...
  • hosta_73 25.09.18, 17:24
    Wiesz, raczej nie pomyślę bo mnie samej nie stać na wyjazd na wakacje co roku. Oboje pracujemy po 40 godzin w tygodniu za ok. 2.700 netto.

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • panterarei 25.09.18, 17:26
    No pacz, ja pracuje 40h/tydzień, mam 26 dni urlopu. Zarabiam podobnie, jak nauczyciel i aby mieć porządne wakacje dorabiam wieczorami i w weekendy. Do tego mam kontakt z klientem, niekiedy upierdliwy. Jakoś żyję

    --
    "Natenczas onegdaj azaliż plwasz waść do strawy pozostawionej w holu?"
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 17:34
    A wiesz z jakim klientem ma kontakt nauczyciel? Uprzejmym, miłym, doceniający jego pracę... rodzicem?
  • arwena_11 25.09.18, 19:03
    A z jakim klientem na do czynienia pani w US czy w każdym innym urzędzie? Myślisz, że sami mili i grzeczni się trafiają?
  • szeptucha.z.malucha 25.09.18, 19:16
    Toż o tym piszę. Tylko w US jakoś klient czuje respekt a w szkole traktuje nauczyciela zupełnie inaczej, podważając na każdym kroku kompetencje.
  • slonko1335 25.09.18, 17:34
    Hmmm pracuję 40 godzin, mam 26 dni urlopu, zarabiam mniej niż nauczyciele zatrudnieni w tej samej placówce oświatowej co ja. Mam kierownicze stanowisko. Zwiedziłam znacznie mniej niż większość tam pracujących. Nie widzę w związku z tym problemu. Nie chciałabym być nauczycielem, robię to co lubię. Żadne z pracujących nauczycieli raczej by się nie zamienił ze mnąwink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • bigzaganiacz 25.09.18, 17:11
    rodziną, cały miesiąc ( niektórzy dłużej) pracuje na akcjach ty


    ojej bo sie poplacze , zastanie im tylko w takim wypadku
    miesiac wakacji , przerwa swiateczna z tydzien albo dwa ,dwa tygodnie ferii , przerwa wielkanocna , rekolekcje , dzien nauczyciela , weekend majowy , dramat , jak zyc
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 17:16
    Przerwy( świeta)- są albo dyżur albo też wszyscy nauczyciele mają stawić się w pracy ( weekend majowy, teraz 2 listopada). Podczas rekolekcji i dnia nauczyciela normalnie wszyscy pracują.
  • arwena_11 25.09.18, 17:20
    I myślisz, że ktos w to uwierzy? Szkoły w te dni są zamknięte.
    Pamiętam raban jaki się kilka lat temu, jak któraś minister przypomniała nauczycielom, że oni w przerwie światecznej pracują - to dzieci mają wolne. Jak się nauczycielki w tv wypowiadały, że co on mają zrobić ze swoimi dziećmi, że jak tak można, to nie fer.

    A ile na forum było wątków jak szkoły zniechęcały do korzystania z opieki - "proszę nie zapisywać dziecka, będzie samo, będzie się nudziło itd". A jak ktoś i tak zapisał - to był wielki foch.
  • aaa-aaa-pl 25.09.18, 17:27
    Nie !Te, które znam ( Warszawa) są otwarte.
  • arwena_11 25.09.18, 17:31
    i siedzi w nich pełna obsada nauczycielska? Czy może pracuje tylko sekretariat i księgowość ( bo nie są na KN )? Czyli można pójść do matematyka i poprosić o wytłumaczenie niezrozumiałych tematów?

    Z całą pewnością na jedną wymienioną przez ciebie szkołę, forum będzie spokojnie w stanie podać kilka, które nie pracują.
  • hosta_73 25.09.18, 17:28
    Mam w rodzinie nauczycielkę. W zeszłym roku szkolnym tylko raz byla na jakimś dyżurze na świetlicy. Jest ich tylu, że mogą sie podzielić.

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • mama.nygusa 25.09.18, 17:29
    Co za bzdury, smich na sali big_grin

    --
    Jethon: PiS łamie konstytucję
    Mazurek: W którym miejscu
    Jethon: Nie wiem, nie znam się
  • jola-kotka 25.09.18, 17:17
    No i co z tego?
  • mikams75 25.09.18, 17:44
    nauczyciele maja generalnie duzo mozliwosci dorobienia - nie tylko w wakacje ale i normalnie w ciagu roku szkolnego. Ok, zarobki niskie, ale adekwatne do czasu pracy.
  • agrypina6 25.09.18, 17:46
    Straszne. Ale wiesz, uświadomi swoją koleżankę, że inni ludzie nie mają dwóch miesięcy urlopu i też, żeby wyjechać, czy nawet opłacić rachunki, muszę dorabiać
  • lena.113 25.09.18, 18:32
    18 h?
    Pracowałam w szkole...
    A tzw okienka, ja osobiście miałam 4 h w tygodniu..
    Np. przychodziłam na 10 45 ,jedna godzina lekcyjna,2 h okienka i 2 godziny lekcyjne.

    tak więc 18 h+4 okienka=22 godziny
    i wszyscy nauczyciele mieli jakieś okienka
    gdyby zliczyć godziny wywiadówek, rad pedagogicznych ( po 3-5 godzin jedna) ,zebrań kół przedmiotowych, to wyszłoby już 25 godzin w tygodniu minimum

    a gdyby podliczyć nieszczęsne wycieczki ( po 24 h) ,taka 4 lub 5 dniowa i żadnej diety nie było

    i miałam wtedy małe dziecko...
    rzuciłam w diabły tę lichą robotę za grosze , zarabiam jakieś 4 razy więcej i 26 dni urlopu ,wtedy kiedy chcę ( październik, czerwiec)

    widzę różnicę, niby 8 h pracy ,ale większość z was ,,pierdzi w stołek,,z 5 godzin dziennie lub pisze na ematce, prowadząc lekcje się nie da...

    wróżę ,że młode pokolenie jest inne i już niebawem ,kiedy dyplomowani odejda na emeryturę ,w szkołach będą uczyli imigranci z Ukrainy lub Bangladeszu...
  • mikams75 25.09.18, 18:36
    ale nie kazdy ma taka prace, ze pierdzi w stolek. A 25 godzin to nadal niewiele. Doliczasz wszelkie rady pedagogiczne, zebrania, wyjazdy, ale juz ferii i roznych okoloswiatecznych wolnych dni nie uwzgledniasz.
  • bigzaganiacz 25.09.18, 18:49
    i w jaki to sposob pracowalas w te okienka ze je liczysz jako prace
    pierdzialas w krzeslo ?
  • chocolate-cakes 25.09.18, 18:59
    Lena, nikt ci nie uwierzy smile
    Na pewno pracowałaś tylko 18 godzin w tygodniu, miałaś 10 tygodni urlopu i zarabiałaś 5 tysięcy smile smile smile
  • lena.113 25.09.18, 19:13
    nooo
    zarabiałam 1500 ...to dawno było
    i byłam wychowawca, do dziś pamiętam ile czasu zajęło mi piękne wypisanie świadectw maturalnych...
    w okienkach uzupełniałam dziennik /ganiałam nauczycieli ,by wpisywali zaległe tematy/rodzice mnie nawiedzali (gdy byli nieobecni na wywiadówkach lub dziecko było problemowe) ,na przerwach pełniłam dyżury, no i kartkówki/klasówki/testy /prace ,ale z tym sprawdzaniem było słabo, hałas, ciasnota ,wiecznie ktoś się kręcił, brak warunków do pracy /niekiedy kserowałam jakieś testy w sekretariacie ( jedyne ksero w liceum) ,często godzinę wcześniej przychodziłąm ,by je kserować...
    w lipcu pracowałam-egzaminy wstępne...
    w sierpniu rada była z tego ,co pamiętam
    w trakcie matur mojego przedmiotu całe dnie w komisjach siedziałam...
    a i próbne matury same się nie sprawdzały ,niestety...

    tony makulatury znoszone do domu

    i nie wiem czemu pracowałam na własnym laptopie/własnej drukarce zazwyczaj używając prywatnego tonera i papieru...i nawet telefonu służbowego nie miałam, a rodzice często dzwonili ...brr koszmarrrr
  • bigzaganiacz 25.09.18, 20:04
    No biedactwo tabuny rodzicow cie nawiedzaly o 11.45 i posuedzialas sobie dzien w komisji maturalnej ojojoj straszne tyyyyyle pracy
  • lena.113 25.09.18, 20:48
    noooo , nie dzień w komisji,a kilka i jeszcze do innego liceum do komisji musiałam jechać...
    a studniówki ...być musiałam...
    dyskoteki...
    no nie posiedziałam w komisji, wyobraz sobie ,że musiałam pytania zadawać i oceniać , a nie siedzieć..
    no miałam tyyyyle pracy ,ze rzuciłam to , byłam zbyt zmęczona, zwłaszcza ,ze do każdej lekcji musiałam się przygotować..
    zazwyczaj pracowałam od 21 do 1 w nocy ( jak dziecko spało)
  • mikams75 25.09.18, 19:21
    jak ja mam okienka pt. przerwa na lunch, obowiazkowa, to nie wlicza mi sie to do czasu pracy i nawet za bardzo nie mam mozliwosci, zeby cos pracowego w tym czasie zrobic, zeby wyjsc wczesniej czy nie zabierac np. roboty do domu.
  • filga 25.09.18, 18:36
    Odwieczna dyskusja, a raczej jednostronne wielkie halo, jak to nauczyciele mają dobrze. A to kuzynka nic nie robi nowego, od 10 lat takie same lekcje prowadzi. A to sąsiadka o 12.00 już jest w domu. A to szwagier tylko jeździ na wycieczki... A w innym wątku - brak nauczyciela matematyki, brakuje fizyków, potrzeba chemików, jezykowcow. Historii i geografii uczą emeryci ...
    To ja już nic nie rozumiem. Białe czy czarne?
  • mikams75 25.09.18, 18:40
    ale co ci sie nie zgadza? No maja dobrze ale praca niewdzieczna i malo platna, stad malo chetnych mlodych osob na ten zawod.
  • nickbezznaczenia 25.09.18, 22:30
    Ciekawe spojrzenie: 'No mają dobrze, ale praca niewdzięczna i mało płatna.' big_grin
  • hipinka 26.09.18, 16:24
    big_grin
  • mikams75 26.09.18, 16:29
    gdzies juz w tym watku pisalam a teraz to byl skrot - godzinowo, wakacyjnie i generalnie po latach to i z minimalnym wysilkiem - a wiec maja dobrze pod tym wzgledem.
  • 35wcieniu 25.09.18, 18:55
    Zależy gdzie, jak zawsze. W jednych szkołach brakuje nauczycieli, w innych młody nauczyciel jest wyśmiewany jak idzie z cv bo "mamy tu cały segregator aplikacji" (historia z zycia). Tak jak jeden nauczyciel jest przepracowany, a inny narzeka na nadmiar czasu. Krótko mówiąc: bywa różnie.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:03
    Zależy gdzie. W Warszawie brakuje nauczycieli. W dużych miastach zaczyna brakować ale nie jest źle.
    Jedno jest pewne. Młodzi ludzie popracują w szkole rok czy dwa i uciekają. Uczą nauczyciele po 40-45 roku życia, dużo emerytów. Problem będzie ale za 10 lat, kiedy część odejdzie już na emeryturę albo nie będzie miała siły pracować w wieku 67 lat.
  • lauren6 25.09.18, 18:38
    Właśnie mi przypomniałaś, że nauczyciel dostaje pieniądze za 9 tygodni wakacji, a pracuje w tym czasie góra 2 tygodnie, o ile jego szkola bierze udział w akcjach typu lato w mieście.

    Też bym chciała żeby mi płacili za nie robienie niczego sad
  • little_fish 25.09.18, 18:42
    Nie masz płacone za urlop? Rozumiem zatem, że masz własną działalność? Zatrudnij się na etat i po problemie. Najlepiej w szkole - w wielu szukają nauczycieli
  • 35wcieniu 25.09.18, 18:56
    Pewnie ma płacone tylko za 26 dni urlopu, a nie za 9 tygodni, o których napisała.
  • lauren6 25.09.18, 19:14
    26 dni urlopu to z weekendami 5 tygodni i 1 dzień urlopu.

    Nauczyciel ma 9 tygodni wakacji, 2 tygodnie ferii + inne wolne w przerwy okołoświąteczne.

    Co tu porównywać?
  • little_fish 25.09.18, 19:19
    Odniosłam się do stwierdzenia, że chciałabyś dostawać pieniądze za nie robienie niczego, czyli na urlopie. Z tym, że wymiar urlopu nauczyciela jest większy nie dyskutuje
  • agata16.06 26.09.18, 10:45
    A jednak można. Nie 9 tygodni tylko jeżeli juz to 6, bo przez 2 tygodnie musi byc do duyspozycji dyrektora, są rady pedagogiczne, egzaminy poprawkowe itd. 6x5 dni=30. Wielkanoc - to 3 dni ( Wielki Piatek mają tez najczęściej wolne także i inni nie tylko nauczyciele), Boże narodzenie maksimum 5 dni roboczych, ferie jak dobrze pójdzie 10. Czyli mam na mysli dni robocze 30+3+10+5=48. To maksimum, bo może byc i mniej. Czy jest o co kruszyc kopię?
  • aamarzena 26.09.18, 19:09
    Eee kto ma wolne w Wlk Piątek? Niektórzy biorą wtedy urlopy co najwyżej. Mam nauczycieli w bliskim gronie i nie mają 6 tyg wakacji tylko więcej. Z 9 tyg. może z tydzień trzeba odliczyć na rady pedagogiczne. Na żadnych dyżur ach po 2 tyg. w szkole nie siedzą.
  • agata16.06 27.09.18, 07:39
    Sa instytucje, które robia wolne dla pracowników - korporacje najczęściej. W wielu bankach są dyzury, w wielu urzędach znacznie zmniejszony "skłąd osobowy osobowy" itd.
  • moadek 27.09.18, 17:19
    Oczywiście ale ci których nie ma wzięli urlop puli 26 dni a nie po prostu dostali wolne .
  • agata16.06 28.09.18, 08:04
    Nie wiem czy wszyscy, wiem natomiast, że są korporacje, które po prostu dają ekstra wolne w ten dzień.
  • aamarzena 27.09.18, 17:54
    Tylko, że to wolne zmniejsza pracownikowi wymiar urlopu. Nikt nic za darmo nie daje.
  • arwena_11 28.09.18, 22:29
    A piątek po BC, a dni na długich weekendach - szczególnie w listopadzie około 1 i 11. Czy w styczniu ok 6 i maju ( przy dobrym układzie - 3 dni ) -

    Poza tym skąd ci się wzięło 30 dni. W tym roku od zakończenia roku szkolnego do rozpoczęcia było 55 dni roboczych. Nawet jak odejmiesz z tego 10 dni ( czyli te mityczne dwa tygodnie do dyspozycji dyrektora ) - to masz 45 dni.

    Wielki Piątek jest wolny - jak sobie ktoś weźmie urlop. Normalnie na etatach ludzie pracują tego dnia.
  • agata16.06 30.09.18, 08:08
    Nie są to mityczne dni do dyspozycji dyrektora tylko całkiem realne. Rady pedagogiczne są rzeczywiste, a nie, ze zacytuje klasyka wyimaginowane. Mosty między 1 listopada a weekendem są prawie wszędzie to samo dotyczy 11 listopada. W wielu instytucjach w Wielki Piatek można... pocałowac klamkę.
  • agata16.06 30.09.18, 08:11
    P.S żebym nie była gołosłowna. Moja Spółdzielnia Mieszkaniowa ( Wigilia - wolna, Wieki Piatek- wolny, święta okołomajowe- to samo, okołolistopadowe - także. Oddział banku tuz obok mojego domu - tak samo jak w Spółdzielni Mieszkaniowej, część sklepów - nie pracuje , drobne usługi - na drzwiach stosowne kartka, redakcje - dyżur, kancelarie adwokackie - pozamykane.
  • arwena_11 26.09.18, 19:17
    To że nikt nie dostanie ciągiem 5 tygodni wolnego?
  • grrru 26.09.18, 19:33
    Jest świat poza Twoim bankiem. Ja mam doświadczenia z firmy, gdzie spokojnie można było tyle dostać, byle to odpowiednio wcześniej ustalić. Ale też nikt nie organizowal takich wyjazdow z dnia na dzień.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 26.09.18, 23:19
    I wszyscy pracownicy np urzędu czy sklepu - wezmą urlop 5 tyg na wakacje? Ciekawe
  • agata16.06 27.09.18, 07:40
    Nie wszyscy! Część marzy o tym, żeby jechać w listopadzie - dużo tańsze egzotyczne wakacje, i ludzi mniej, i w niektórych regionach pogoda lepsza.
  • arwena_11 27.09.18, 07:46
    Ale wszyscy którzy mają dzieci i nie mają z nimi co zrobić w wakacje.
  • grrru 27.09.18, 09:33
    Trzeba było sobie zorganizować życie tak, żeby nie mieć takiego problemu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grrru 27.09.18, 09:29
    Z Twoich wypowiedzi naprawdę widać, że miałaś słabych nauczycieli. Ale mogłabyś pewne braki nadrobić we własnym zakresie... Na przykład umiejętność wnioskowania. Napisałam tylko, że owszem, są firmy w których nie stanowi to problemu. A Ty nagle zadajesz pytanie kompletnie od czapy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aamarzena 27.09.18, 18:00
    Grrru to, że w firmie, w której pracowalas wzięcie całego urlopu jednym ciegiem w wakacje nie było problemem to nie znaczy, że to jakis polski standard. Raczej wyjątek. W większości firm trzeba zapewnić ciągłość pracy, a chętnych na urlop w wakacje jest wielu.
  • ulus 27.09.18, 18:48
    Nauczyciele są różni - i dobrzy, i źli, zaangażowani i nie - tak jak w każdym zawodzie. Ważne, aby lubić swoją pracę i ja lubię. Robię to, co zawsze chciałam..., ale nie podoba mi się postępowanie uczniów i rodziców, którzy z jednej strony chcieliby, żeby uczniowie mieli dobre oceny bez nauki, a z drugiej, żeby zdawali maturę. Ważne jest, gdzie się pracuje i tak w mojej szkole wszystkie potrzebne materiały i sprawdziany drukuję w domu (w szkole tylko kseruję), oceny do dziennika elektronicznego wstawiam w domu (w szkole jest tylko kilka komputerów), obowiązuje mnie również prowadzenie dziennika papierowego. Jak zrobię konkurs, czy przygotowuję akademię, to ze swojej pensji muszę przeznaczyć pieniądze na nagrody czy dekoracje. W tygodniu dwie godziny prowadzę za darmo z klasami maturalnymi, żeby ich lepiej przygotować do egzaminu i trzecią godzinę darmową poświęcam douczaniu uczennicy z orzeczeniem. Praca nauczyciela to też tworzenie wielu dokumentów, często zupełnie niepotrzebnych- plany pracy zespołów, plan pracy wychowawcy, sprawozdania, dostosowania itd. W mojej szkole są trzy matury próbne, które sprawdzam za darmo, a wcześniej siedzę w komisjach przed lekcjami lub po. Lubię swoją pracę i wykraczam poza jej sztywne ramy, np. nagrywamy z uczniami filmy- adaptacje szkolnych lektur, tworzymy różnego rodzaju projekty edukacyjne, organizuję maratony filmowe - wtedy całą noc z młodzieżą w szkole oglądamy filmy. Jest niż demograficzny, więc moja szkoła co roku walczy o ucznia, a moja praca i mój byt są zagrożone. Mimo to nadal chcę być nauczycielką... Pozdrawiam wszystkich nauczycieli i nie tylkosmile
  • anika772 27.09.18, 21:30
    "organizuję maratony filmowe - wtedy całą noc z młodzieżą w szkole oglądamy filmy."

    Dopełniasz formalności..? Znam przypadek, kiedy po maratonie filmowym pojawiła się na fb szkoły relacja z wydarzenia, po czym zgłosiła się jakaś instytucja z żądaniem opłaty.
  • grrru 27.09.18, 22:18
    Akurat chętni na różne terminy rozkładali się w miarę równo, nie pamiętam problemów z podziałem. A amatorzy najdłuższego wolnego zwykle wleli wyjechać nie w wakacje. Za to ja lubię lato i najczęściej np. nie było mnie 20 dni, potem tydzień pracowałam, potem dwa tygodnie wolnego miałam. Przy czym nie piszę, że to standard, ale że jest możliwe. W sensownej firmie, która jest otwarta na pracownika da się zwykle dogadać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • agata16.06 28.09.18, 08:05
    No to dobrze. Nauczyciel tez nie może pojechać w listopadzie na południową półkule, bo musi być w pracy.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:06
    To jest urlop. Skoro też byś chciała, to idź do pracy w szkole. W Warszawie będzie problem ale w wielu miejscach praca jest. A jeśli jesteś matematykiem, to w Warszawie będą cię całować po rękach. Idź, dostań pieniądze za urlop w lipcu i sierpniu.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:07
    Pokręcilam z tą Warszawą... smile
  • lauren6 25.09.18, 19:07
    Nie kończyłam pedagogiki, więc sorry.
  • paniusiapobuleczki 25.09.18, 19:51
    Tak się składa, że ani chocolate, ani ja też nie, a jesteśmy nauczycielkami. Cuda jakieś?
  • mamaaspiama 25.09.18, 21:14
    "Nie kończyłam pedagogiki, więc sorry."

    Ale nic straconego! W każdej chwili możesz iść do pracy jako nauczyciel bez przygotowania pedagogicznego i w międzyczasie robić uprawnienia pedagogiczne.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 21:19
    Też nigdy nie skończyłam pedagogiki, nie chciałam być pedagogiem szkolnym.
  • pratel12 25.09.18, 19:13
    Hmm,skoro zawód nauczyciel to super fucha to dlaczego ciągle ich brakuje? W mojej szkole w trybie ciągłym szukają matematyków , anglistów i nauczycieli zawodu. Wakacje - owszem ale zaczynamy co najmniej tydzień po zakonczeniu roku szkolnego a kończymy ok 20 sierpnia i wtedy pracujemy codziennie 8 h niezależnie od pensum. Wcale nie takie pełne 2 miesiące za darmo. W ciągu roku od 8 do 14 w zasadzie codziennie ( w piątki dłużej - rada pedagogiczna 2 x w miesiącu)ale potem robota w domu. Przygotowanie do lekcji, sprawdziany, dokumentacja wychowacza, analizy egzaminów. Prowadzę kilka przedmiotów zawodowych, do których nie ma programów i gotowców z wydawnictwa - wszystko robimy same. Podsumowując nie narzekam bo dobrowolnie pracuję gdzie pracuję , praca ta ma swoje zalety (dla mnie głownie taka,że po południu jestem w domu) ale powoli myślę na tym jak się z tego "raju dla nierobów" wymiksować.Nie wierzcie więc w stereotypy.
  • lauren6 25.09.18, 19:16
    Nikt nie neguje wujowych zarobków nauczycieli tylko kłamstwa autorki wątku, że rzekomo mają tyle samo urlopu co ludzie na etatach.
  • black-cat 25.09.18, 20:26
    Urlopu mają więcej i zapewne jeszcze dlatego ktokolwiek chce uczyć za te pieniądze. Owszem, można nauczycieli zagnać do pracy i kazać im pracować w wakacje nie płacąc więcej, można zwiększyć im pensum bez podniesienia pensji tylko wtedy należy liczyć się z tym, że naszych dzieci nie będzie miał kto uczyć.
  • agata16.06 26.09.18, 10:46
    Mają ciut więcej. Ale np. pracownicy oipeki społecznej też maja dodatkowe dni wolne.
  • mikams75 25.09.18, 19:27
    jesli chodzi o ilosc czasu wolnego, to owszem fucha. Ale nie kazdy lubi prace z dziecmi czy mlodzieza i zarobki marne aczkolwiek adekwatne do nakladu czasowego. Wg mnie nauczyciele powinni zarabiac wiecej, ale powinno sie tez od nich wiecej wymagac. Wiecej godzin w szkole, przylozenia sie do swojej pracy, kreatywnosci, nie robienia lekcji na odwal sie. Jakby nauczyciel spedzal w szkole codziennie 8 godzin i urlopu mial 5 tygodni, to mialby az nadto czasu na ciekawe przygotowanie zajec itp. W tej chwili nauczyciele uciekaja jak najszybciej po zajeciach ze szkoly, ogarniaja prywatne sprawy, rodzinne obowiazki, dorabiaja gdzie sie da, a w miedzyczasie ogarniaja sprawdziany, dokumentacje itp. po macoszemu, oby szybciej.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:32
    Wielu dorabia, bo z tej pensji nie da się żyć. W wielu szkołach nie ma nadgodzin. Przy nadgodzinach pensja jest całkiem ok, zakładając, że ktoś ma 40 lat i jest nauczycielem dyplomowanym.
    Ja na przykład dzisiaj prosto po pracy miałam jeszcze dwie godziny korepetycji, jutro jedną, w niedzielę już zaczynam lektorat, praca dodatkowa. Na szczęście piątek mam wolny.
  • mikams75 25.09.18, 19:36
    ja to rozumiem, ze dorabiaja, bo maja za mala pensje. I maja czas na dorabianie. Dlatego uwazam, ze ten czas nauczycielom nalezaloby zagospodarowac w pelnym wymiarze, jak w innych zawodach, wowczas nie daliby juz rady tak latwo z dorabianiem, ale tez i ich podstawowa pensja bylaby wyzsza.
  • chocolate-cakes 25.09.18, 19:42
    Ja chętnie. Przy max 33 lekcjach w tygodniu pensja jest ok. Reszta to by było na spokojnie sprawdzanie prac, nie po nocach. Do tego wywiadówki i rady tak jak w mojej obecnej pracy, w normie. Bo w poprzednim miejscu, za mniejsze pieniądze, ciągle coś było, raz w tygodniu 4-5 godzin do późnego wieczora plus soboty. Ale to była dziwna szkoła smile