Dodaj do ulubionych

Kto ma rację - ja czy ekspedientka?

27.09.18, 22:45
Godzina 6.45. W pobliskiej piekarni - cukierni kupuję pieczywo. rachunek nieduży, coś około 10 zł.
Zauważam, że w portfelu mam stówę, a drobnych brak. Płacę więc stuzłotówką, rzucając z uśmiechem "wiem, że jest rano, ale musi mi pani wydać ze stówy" >
Na co pani: /już poważniej/ "NIE MUSZĘ.... , ale mogę" a później jeszcze "to klient ma być przygotowany".

Zawsze mi się wydawało, że jest dokładnie odwrotnie - to sklep ma być przygotowany...

Ps. Rzeczona piekarnia terminala nie posiada.
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 27.09.18, 22:47
    Kto o tej porze kupuje pieczywo?

    Ty miałaś rację.
  • lucyjkama 27.09.18, 23:10
    Hmmm mój mąż kupuje pieczywo tuż po otwarciu sklepu o jakiejś 6.01😎 Świeże pieczywo potrzebne jest mi na śniadanie. Potem już w ciągu dnia pieczywa zwykle nie jadamy. Po cóż mi by był chleb o 8.00 czy 9.00...
  • taki-sobie-nick 27.09.18, 23:17
    Świeże pieczywo potrzebne jest mi na śniadanie.

    A gdybyś zjadła takie z poprzedniego dnia, to co by się stało?
  • afro.ninja 27.09.18, 23:28
    I o wiele zdrowsze.
  • memphis90 28.09.18, 07:16
    Jakieś badania potwierdzają "owielezdrowszosc" starego chleba...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • katja.katja 28.09.18, 08:09
    Może chodzi o szczerbatych? Starszych chleb jest miękki bo już nie chrupiący.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • grrru 28.09.18, 00:05
    A nie wolno zjeść świeżego rano? To po co piekarnie otwierają o tej porze?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • minniemouse 28.09.18, 00:15
    zeby miec problem z wydaniem reszty tongue_out

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • mikams75 28.09.18, 00:46
    Nic, o ile sie nie zjadlo na kolacje.
  • lucyjkama 28.09.18, 06:35
    Nie zjadłabym tego z poprzedniego dnia. Pieczywo lubię wyłącznie świeże.
  • biala_ladecka 28.09.18, 18:47
    A nasza piekarnia sprzedaje świeże wyłącznie wieczorem. Jak żyć? ;P

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • taki-sobie-nick 28.09.18, 23:06
    lucyjkama napisała:

    > Nie zjadłabym tego z poprzedniego dnia.

    A gdyby innego nie było?
  • triismegistos 28.09.18, 23:30
    Toby odcieła sobie nogę maczetą i ją zjadła.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • triismegistos 28.09.18, 07:38
    Ja też kupuję zawsze rano swieże. Musisz z tym żyć tongue_out

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • mikams75 27.09.18, 23:18
    a o ktorej sie kupuje pieczywo i co est nie tak o tej godzinie?
  • taki-sobie-nick 27.09.18, 23:21
    mikams75 napisała:

    > a o ktorej sie kupuje pieczywo i co est nie tak o tej godzinie?

    Pieczywo kupuje się wraz z innymi produktami po południu, a żeby o tej godzinie dobrowolnie wyłazić do sklepu, wracać do chałupy i powtórnie wyłazić (do pracy)? Masochizm jakiś. tongue_out
  • jola-kotka 27.09.18, 23:24
    Hehe tak myslalam ze to o to chodzi.
  • mikams75 28.09.18, 00:47
    Ale ona nie napisala ani, ze wraca z pieczywem do domu ani, ze wychodzi po sniadaniu ponownie.
  • taki-sobie-nick 28.09.18, 00:54
    Leci z nim do pracy?
  • mikams75 28.09.18, 01:09
    A czemu nie? Nie raz kupowalam jakies pieczywo po drodze, zeby zjesc w pracy.
  • jematkajakichmalo 28.09.18, 07:14
    Ale Wy niekumate! Przecież wyraźnie napisała, że to mąż leci jej codziennie po pieczywo, bo księżniczka tylko świeże je. Boi się chłop narazić i jak ma mieć spi... dzień to woli pójść big_grin

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • lucyjkama 28.09.18, 08:53
    Napisałam że mąż specjalnie leci???? Gdzie to napisałam??? Mąż mój kupuje to pieczywo po tzw. drodze. 3-4razy w tygodniu przed pracą czyli tuż po 6.00 jedzie na basen. A nawet jak na basen akurat nie jedzie to i tak wstaje około 5.30 z przyzwyczajenia i idzie po to pieczywo przy okazji spaceru z psem. Gdyby nie mógł czy nie chciał być rano w sklepie to mroziłabym bułki żeby były na śniadanie świeże.
  • morgen_stern 28.09.18, 09:14
    Jestem szczerze rozbawiona, że na ematce można dostać zjebkę nawet za to, że się codziennie kupuje świeże pieczywo i nie śmie zjadać wczorajszego big_grin

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • lucyjkama 28.09.18, 09:17
    No wiesz ematka musi interweniować bo może mąż jednej czy drugiej jak nie kupi bułeczek jeszcze ciepłych o 6 rano to nie będzie miał seksu przez tydzień🤣 więc trzeba tą jedną czy drugą potrząsnąć żeby się opamiętała.
  • mamusia1999 28.09.18, 10:59
    Też mnie to uskrzydla smile
  • fuzja-jadrowa 28.09.18, 10:55
    Wystarczy, że jest z tych wcześnie wstających, i lubi żonie zrobić przyjemność.
  • frey.a86 28.09.18, 06:49
    Może psa ma i pieczywo kupuje przy okazji porannego spaceru.
  • agnes_topesto 28.09.18, 06:57
    albo spacer, albo zakupy.
  • frey.a86 28.09.18, 07:30
    Bzdura.
  • agnes_topesto 28.09.18, 09:50
    a gdy potem ktos kopnie zwierze przywiazane pod sklepem, albo ukradnie, to jest jeden wielki płacz i lament.
    tez mam psa i gdy ide na zakupy, zostawiam go w domu.
  • lucyjkama 28.09.18, 09:55
    Mojego nikt nie kopnie ani nie ukradnie. Jest wielki jak słoń i ludzie go omijają szerokim łukiem.😂
  • lucyjkama 28.09.18, 09:57
    Zresztą o 6 rano raczej kolejki w sklepie nie ma. Kupienie kilku bułek zajmuje może 1,5 minuty. Pieseczek nie zdąży zabawić się traumy.
  • truscaveczka 28.09.18, 10:24
    Ale dziecko jakiejś ematki by mogło, jak piesunio kłapnie znienacka.

    --
    Ci z was, którzy myślą, że wiedzą wszystko, są bardzo irytujący dla tych z nas, którzy rzeczywiście wszystko wiedzą. /Agatha Christie/
  • lucyjkama 28.09.18, 13:35
    Dziecko ematki to o 6 rano przekreca się na drugi boczek w swojej sypialni prosto z katalogu.
  • dzikka 28.09.18, 14:19
    To nie znasz mojego psa i jego traumysmile 40 kg, słodziak z tych co to w reklamach występują ale każde wejście przez nas do sklepu kończy się natychmiastowym "płaczem" piesunia. Przy czym pies duży to i płacz głośnysmile O 6 czy 7 rano pewnie by w niego z okien rzucalismile))
    I tak ma od małego, nawet jak sklep znany i szyby tak wielkie, że pana z oczu nie traci. Pod tym względem jest niereformowalnysmile
  • taki-sobie-nick 28.09.18, 22:27
    Pieseczek nie zdąży zabawić się traumy

    NABAWIĆ się traumy.

    Psinka jakiej rasy?
  • 45rtg 01.10.18, 13:06
    taki-sobie-nick napisała:

    > Pieseczek nie zdąży zabawić się traumy
    >
    > NABAWIĆ się traumy.
    >
    > Psinka jakiej rasy?

    Norrrrdycka, psia krew!
  • disco-ball 28.09.18, 09:59
    Ja tego sobie nie wyobrażam,ale tez nie cierpię na nadmiar czasu smile
  • jola-kotka 27.09.18, 23:22
    Pewnie chodzi o to ze dla wygody i dluzszego snu sa tacy co kupuja pieczywo np. Po pracy na nastepny dzien co mi tez wydaje sie bardziej logiczne no i pieczywo tzw. Wczorajsze jest zdrowsze.
  • strasznymruk 28.09.18, 01:00
    jola-kotka napisała:
    Wczorajsze jest zdrowsze.

    Mam pomysła na byznesa!
    Otworzę sklep ze zdrowym pieczywem i będę sprzedawał wczorajsze za podwójną cenę, bo zdrowsze, więc na zdrowiu ludzie nie będą oszczędzać.
    Możliwe że wczorajszy chleb uda mi się kupować w sklepach dużo taniej, no bo wczorajszy.

    Ciekawe czy przedwczorajszy chleb jest zdrowszy od wczorajszego, bo wtedy bym miał pomysła na jeszcze lepszego byznesa.


  • droch 27.09.18, 22:50
    Abstrahując od tego, kto musi być przygotowany z punktu widzenia prawa, trzeba jako sprzedawca być niespełna rozumu, żeby wchodzić w takie polemiki z klientem.
    Ostatnio płaciłem rachunek 17,90 zł, podałem 20 zł, a sprzedawczyni mnie zapytała "czy mam drobniej".
  • kropkacom 27.09.18, 22:50
    Nie raz i nie dwa musiałam biegać i rozmieniać pieniądze. Ciesz, że ci wydała. big_grin Dlatego staram się robić zakupy w sklepach gdzie jest możliwość płacenia kartą. Uwagi mogła sobie zatrzymać oczywiście dla siebie.
  • escott 27.09.18, 22:57
    Obie wypowiedzi mało przyjemne, prawdę mówiąc... Oczywiście to nie klient ma być przygotowany. To piekarnia powinna być przygotowana, a przede wszystkim mieć terminal, który załatwia większość problemów z drobnymi. Niemniej w Polsce jakoś wyjątkowo źle działa ten system i faktycznie raczej staram się nie płacić wielkimi banknotami rano. Taką piekarnię bym po prostu omijała, a już na pewno po tej wypowiedzi.

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • konsta-is-me 27.09.18, 23:03
    Obydwoje maja byc przygotowani, a to oznacza ze sklep nie moze odmowic wydania reszty, o ile posiada srodki w kasie.
    Ale jesli nie posiada-moze odmowic (ale nie dlatego ze nie chce).
    Klient ma zaplacic cene, ale nie jest okreslone nigdzie czy odliczona kwota czy 200-zlotowym banknotem.
    A w ogole terminale sa tanie jak barszcz, wiec nie rozumiem sklepow bez-to koszt 10 zl/mies.
  • minniemouse 27.09.18, 23:26
    Jak to naprawdę wygląda
    Na to drugie pytanie możemy odpowiedzieć od razu: sprzedawca nie ma obowiązku wydania reszty w każdej sytuacji.
    nie, sprzedawca nie musi wydac reszty

    no i spróbujcie udowodnić kasjerce ze "nie ma drobnych" jak zamknie kasę.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • konsta-is-me 28.09.18, 00:22
    Swoja droga, skad klient ma brac drobne??
    Z bankomatu? Czy ma biegac z workiem zetonow?
  • minniemouse 28.09.18, 01:05
    Mam pytanie - czy w polskim bankomacie mozna wypłacić np 40zl albo 60 zl albo chociaz 50zl?
    bo załóżmy, zawczasu wiedząc iż mam rano kupić chleb o 6 i tylko chleb, i jaki to problem dla sprzedawców, to pierwsze spróbowałabym z mężem znaleźć drobne na ten chleb juz wieczorem a po drugie, rano próbowałabym wybrać z automatu mniejsze sumy, np po dwa razy
    40zl + 60zl albo 50zl + 50zl albo 60zl + 60zl albo 20zl + 40zl + 20zl albo 20zl + 80zl itd.
    a jak mozna 10zl to jeszcze lepiej.

    albo:
    kiedyś dawno temu zanim kupiliśmy własny dom, to latami mieszkałam w apartamencie gdzie była wspólna pralka i suszarka na tzw quartery czyli 25 -centowki.
    trzeba było od groma tych monet, bo jedno pranie kosztowało 75c a ja robiłam min. ze 3 na raz puls tyleż suszenia - jak nie więcej. miałam wiec w szufladzie zaraz z brzegu, przy otwarciu, pudełko do którego z każdej reszty (mojej i męża) wsypywałam "kłotery", i tak mi się samo skutecznie zbierało na pranie. czasem tyle ze po robocie zostawało. tak samo mozna zbierać na chleb niekoniecznie bilon a drobne banknoty, np po przyjściu z pracy, z zakupów itd tylko trzeba mieć dyscyplinę żeby z tych pieniędzy nie podkradać na cos innego. to tyle od strony klienta.
    Ze strony sprzedawcy, tez nie mogę zrozumieć dlaczego, wygląda na to, nigdy ale to nigdy nie wpadną żeby przygotować
    dwa a nawet 3 x tyle drobnych co się wydaje potrzebnych i mieć je zawsze na zapleczu na zapas?
    jaki problem? leżenie pieniędzy "na pilny wypadek" gdzieś w kąciku chyba nie boli i nie zawadza?


    Ale tu w tym w wątku już nawet nie chodzi o 'co klient mógłby', 'co sprzedawca mógłby',
    tylko ze klientka niegrzecznie, niepotrzebnie usiłowała pokazać ekspedientce kto tu rządzi wiec ta szybko sprowadziła ja do pionu. i miała racje.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • katriel 28.09.18, 02:14
    > Mam pytanie - czy w polskim bankomacie mozna wypłacić np 40zl albo 60 zl albo chociaz 50zl?

    To zależy od bankomatu.
    Są takie, które mają tylko pełne setki.
    Najczęściej spotykam takie, które mają setki i pięćdziesiątki (i jak wyciągam 300 albo 400 zł, to dostaję dwie pięćdziesiątki, a resztę setkami).
    Moja mama jakimś cudem znalazła taki bankomat, który przechowuje i w razie potrzeby wypłaca także dwudziestki. Zawsze wyciąga 140 zł i w ten sposób ma drobne na zakupy na bazarku. gdzie terminali nie uświadczysz.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • minniemouse 28.09.18, 02:17
    dziekuje. czyli mozna probowac.

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • naturella 28.09.18, 07:17
    Tak, są bankomaty euronetu, które wypłacają dwudziestozłotówki. Mam takie upatrzone i jak jestem w pobliżu, to zawsze wypłacam 80 zł - mam wtedy 4 dwudziestozłotówki i z głowy problemy z resztą. Bo 100 zł bankomat wypłaci w jednym lub dwóch banknotach, 80 zł jest najlepszą opcją smile
  • katja.katja 28.09.18, 08:11
    Są, ale i one nie zawsze "napasione" są 10-20 zł, kilka razy tam nie mogłam wypłacić kwoty typu 70 zł.


    --
    Wybaczam moderacji.
  • mebloscianka_dziadka_franka 28.09.18, 08:42
    Potwierdzam i mam to szczęście, że u mnie na osiedlu jest dużo takich bankomatów, gdzie można wypłacać wielokrotność 20 zł. Chyba tylko bankomat przy banku (PKO) ma tylko 50, 100 i 200.
  • sylwik7 28.09.18, 13:09
    W PKO bp często są dwusetki. Raz dostałam 600 zł w dwusetkach😄
  • katja.katja 28.09.18, 14:58
    A ja kiedyś (ten sam bank) chciałam wypłacić 300 zł. Wypłacił banknotami po 20 zł.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • asia_i_p 28.09.18, 22:10
    Ja mam takie dwa namierzone, które wypłacają też 10. Dla rówonowagi jednak jednego z nich trzeba unikać przy większych kwotach, bo wciska 200.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • chatgris01 28.09.18, 23:12
    Nie maja opcji wyboru, w jakich banknotach chce sie wyplaty (niezaleznie od sumy)?
  • 45rtg 01.10.18, 13:07
    chatgris01 napisał(a):

    > Nie maja opcji wyboru, w jakich banknotach chce sie wyplaty (niezaleznie od sum
    > y)?

    Akurat takiej opcji to ja w Polsce nie widuję.
  • mikams75 27.09.18, 23:16
    duzo zalezy od tonu wypowiedzi - jak bylo zaczepnie czy roszczeniowo to ci odpowiedziala. Oczywiscie, ze to sklep powinien byc przygotowany na wydawanie pieniedzy, jesli chce sprzedac. Ty tez tam nie musisz kupowac. Po prostu slowo "musi" jest tu nieodpowiednie.
  • fuzja-jadrowa 28.09.18, 10:58
    Możliwe, że to "musi" sprzedawczynię tak ubodło.
  • jola-kotka 27.09.18, 23:19
    Ja mam tak ze jak mi w jakims sklepie jakims chamstwem zaleci to tam nie wracamzeby nie wiem jaki monopol mieli na cos. Ty mialas racje . Ja to bym ja opier.... .
  • minniemouse 27.09.18, 23:34
    nie Jolu, ona nie miała racji jak widać z mojego linka, a na dodatek tak mówiąc rozkazująco jak do służącej "musi mi pani wydać" zachowała się jak Dulska. żeby chociaz powiedziała to normalnym tonem "mam tylko takie grube, miałaby pani wydać?" - to jeszcze. juz nie mówiąc o ludzkim "przepraszam", bo wiadomo jak handlowcy kochają z samego rana taki wystrzał a armaty, kiedy dopiero ma przyjść klientela a już im zgarnęli drobne z kasy.

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • jola-kotka 28.09.18, 01:40
    Ale nie ja trace na tym ze nie musi, nie u niej to u innej kupie.
  • 45rtg 28.09.18, 12:00
    jola-kotka napisała:

    > Ale nie ja trace na tym ze nie musi, nie u niej to u innej kupie.

    No i spoko, oni nie tobie, to innej sprzedadzą.
  • milka_milka 28.09.18, 06:51
    A za co ma przepraszać?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • jola-kotka 28.09.18, 07:21
    Za to ze kupujesz u niej i smiesz zaplacic nie takim banknotem jak pani sobie zyczy 😀
  • katja.katja 28.09.18, 08:14
    Kiedyś stałam w kolejce pewnej sieciówki ubraniowej w galerii, panie co chwilę pytały klientów czy nie mają drobniej, wyliczonych, za każdym razem "wywracały" oczami, kolejną osobą byli turyści, chyba Niemcy, też płacili grubymi. O dziwo, przy cudzoziemcach panie po rpostu grzecznie wydały, nie pyskując i nie dopytując o drobne tongue_out

    --
    Wybaczam moderacji.
  • kropkacom 28.09.18, 08:18
    I nikt nie płacił kartą? big_grin
  • katja.katja 28.09.18, 08:25
    Jeden z "polskich" klientów gdy okazało się, że jest problem z wydaniem sięgnął w końcu po kartę. To było kilka lat temu, a i teraz całkiem sporo klientów płaci gotówką.
    Dla mnie wygodniejsza jest karta, do bankomatu idę tylko z powodu warzywniaków w których nie ma jeszcze terminala, gdyby nie to w ogóle bym nie płaciła gotówką, bo nawet piekarnie wprowadziły terminal.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • kropkacom 28.09.18, 08:32
    Kilka lat temu nie chcieli płacić kartą w sieciówce? Czy nie mogli? big_grin Daruj sobie.
  • katja.katja 28.09.18, 08:50
    Nie wiem, tak było w tej konkretnej kolejce. Sieciówka młodzieżona, więc dużo osób chyba jeszcze nieletnich więc stąd głównie gotówka w obrocie.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • kropkacom 28.09.18, 11:14
    Tak, tak...
  • katja.katja 28.09.18, 15:04
    No bez jaj, to naprawdę takie dziwne, że byłam w sieciówce młodzieżowej? I że wtedy akurat personel miał "problem" z wydawaniem? Wyluzuj... Nie piszę o locie na Księżyc czy wizycie w butiku Diora.


    --
    Wybaczam moderacji.
  • minniemouse 28.09.18, 21:43
    Nie, za to ze z samego rana jak nie ma jeszcze obrotu i duzo drobnych w kasie ona kupuje jedno pieczywo a już płaci grubymi.
    po prostu milej sie żyje wśród ludzi jak sie używa takich formułek jak "proszę, przepraszam, dziękuje".
    poza tym przypominam po raz kolejny - kwestia nie było brak reszty bo ta była bez problemu a formy w jakiej klientka zwróciła sie o owa resztę. i nic więcej. mogła nie mówić nic, tylko dac stówę i bez słowa czekać.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • mikams75 28.09.18, 00:50
    Jak sie z czasem wyeliminuje sklepy w najblizszej okolicy, to sie tylko sobie tym zaszkodzi. A powod zawsze sie znajdzie i sklep podpadnie.
  • jola-kotka 28.09.18, 01:39
    Tu gdzie mieszkam mi nie grozi smile
  • conena 28.09.18, 08:56
    dokładnie to samo skojarzenie miałam big_grin

    do Bydgoszczy będę jeździł...!

    --
    Szumią jodły na gór szczycie, kocham disco ponad życie.
  • mikams75 28.09.18, 09:56
    mnie sie tez z tym skojarzylo big_grin
  • nanokogirl 27.09.18, 23:20
    milion lat temu kiedy nastała dopiero co gospodarka rynkowa, a dobre książki kupowało się "z łózka " na bazarze, po otrzymaniu stypendium, podeszłam do "łózka" i poprosiłam o potwornie droga jak dla mnie książkę . Ale wymarzona.
    Pan odpowiedział, ze nie ma wydać ( stypendium otrzymałam chyba w 3 banknotach) i MUSZE iść rozmienić jak chce kupić ta książkę.
    I wtedy odpowiedziałam
    Nie, ja nic nie muszę, ja MOGĘ kupić. To pan MUSI sprzedać żeby żyć.
    I tak poczułam się w wolnym kraju.

    W zeszłym roku pani w urzędzie zażądała ode mnie dokumentów, których nie miałam obowiązku zgodnie z prawem jej przedstawiać.
    I powiedziała, że MUSZE się wytłumaczyć dlaczego informacja na tych (wymaganych ) dokumentach jest taka a nie inna.
    Pamiętając o mojej poprzedniej przygodzie i mając przed oczami inne dokumenty oraz podpisany kontrakt z firma poza granicami kraju odpowiedziałam.
    Wie pani, nadal nic nie muszę.



  • jola-kotka 28.09.18, 01:41
    👍
  • 45rtg 28.09.18, 09:12
    nanokogirl napisała:

    > Pan odpowiedział, ze nie ma wydać ( stypendium otrzymałam chyba w 3 banknotach)
    > i MUSZE iść rozmienić jak chce kupić ta książkę.
    > I wtedy odpowiedziałam
    > Nie, ja nic nie muszę, ja MOGĘ kupić. To pan MUSI sprzedać żeby żyć.
    > I tak poczułam się w wolnym kraju.

    Nawet kierowca wstał i zaczął klaskać.
    Tak naprawdę, to jak nie Ty, to inny kupi tę książkę i w najmniejszym stopniu sprzedanie jej nie jest życiową koniecznością dla takiego sprzedawcy.
  • 35wcieniu 28.09.18, 09:23
    big_grin Piekne. Zawsze mnie bawia ludzie, ktorzy mysla ze od ich piataka zalezy byt sprzedawcy. Wlascicielowi sklepu moze i zalezy na kazdym kliencie ale dla sprzedawcy naprawde nie ma znaczenia czy sprzeda 5 bulek czy 8.
  • 45rtg 28.09.18, 09:50
    35wcieniu napisał(a):

    > big_grin Piekne. Zawsze mnie bawia ludzie, ktorzy mysla ze od ich piataka zalezy byt
    > sprzedawcy. Wlascicielowi sklepu moze i zalezy na kazdym kliencie ale dla sprze
    > dawcy naprawde nie ma znaczenia czy sprzeda 5 bulek czy 8.

    W przypadku sprzedawcy z łóżka polowego to on pewnie jest też właścicielem, ale nadal nie z każdym klientem chce i opłaca mu się użerać.
  • nanokogirl 28.09.18, 21:16
    Powiedz to sprzedawcom, którzy własnie zbankrutowali, bo nie przychodzili do nich klienci. Miedzy innymi z powody chamskiej obsługi.

    BTW stwierdzenie, ze klient nie jest konieczny dla sprzedawcy jest ekonomicznym odkryciem na miarę Nobla...
    Szczególnie sprzedawcy - chama

    --
    "Control freak kontroluje, ponieważ nie ufa.
    Osoby niezależne budzą w nim strach, który zwalcza, próbując ich tej niezależności pozbawić”
  • triismegistos 28.09.18, 21:31
    Ależ to bardzo proste. Gdyby sprzedawcy, którym zdarza się nie mieć drobnych na wydawanie reszty masowo bankrutowali to albo znaleźliby sposób, żeby jednak mieć te drobniaki zawsze albo znikali z rynku. No, chyba, że Soros albo inny złodupiec sponsoruje takie sklepy, żeby sztucznie zniszczyć kapitalizm.

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • tt-tka 28.09.18, 21:45
    Coz, mozliwosci sa dwie
    - osiedlowa piekarnia-cukiernia nie zbanrutuje, nawet jesli ubedzie jej klientka
    - osiedlowa piekarnia-cukiernia zbanrutuje i osiedlowa klientela bedzie latac po pieczywo do odleglejszego sklepu/kupowac na zapas na miescie
    Tertium non datur.
  • tt-tka 28.09.18, 21:46
    ZbanKrutuje. cos mi k nie wchodzi.
  • annajustyna 28.09.18, 10:52
    Tyle lat minęło, a Ty wciąż nie pojelas swego chamstwa...
  • niktmadry 27.09.18, 23:27
    Ekspedientka. Poszukaj w necie. Mi się nie chce szukać ale mam w pracy na biurku napisany nr ustawy o tym, że to klient ma mieć odliczona kwotę. Dodam, że chyba żadna z moich pracownic z tego nie korzystała. Jakoś udaje im się dogadywać z klientami.
  • lacunalegis 28.09.18, 06:58
    Na szczęście nie ma takiej ustawy. Ktoś sobie z Ciebie dość głupio zażartował.
  • arghail 28.09.18, 07:38
    artykuł 535 kodeksu cywilnego.
  • konsta-is-me 28.09.18, 07:46
    I co ten paragraf mowi?
  • kropkacom 28.09.18, 07:50
    Tam nic nie ma o odliczonej kwocie.
  • konsta-is-me 28.09.18, 11:59
    Dokladnie.
  • amast 28.09.18, 12:09
    A jest o wydawaniu reszty? Bo ja widzę tylko o wydaniu towaru... A jak klient ma fantazję zapłacić więcej niż sprzedawca chce (a czasami ma taką fantazję!) to przecież nikt mu nie zabroni wink
  • wispar1 28.09.18, 14:07
    no ba! biletomaty w Warszawie mają funkcję "nie mam wydać reszty, czy chcesz bilet bez wydanej reszty?" jak się śpieszysz to klikasz "tak" i ci biletomat daje bilet bez reszty kasy..
  • jola-kotka 28.09.18, 07:23
    Ta, ciekawe a coz to za numer bo ja nie znalazlam .
  • turzyca 27.09.18, 23:34
    Ekspedientka.
    Swoją drogą dlaczego bankomaty w Polsce nie mogą wydawać drobniej? W Niemczech mogą, zjawisko porannej stówy się nie zdarza.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • jola-kotka 28.09.18, 01:42
    Wydaja drobniej.
  • jola-kotka 28.09.18, 07:23
    Ekspedientka?
  • 45rtg 28.09.18, 08:57
    turzyca napisała:

    > Ekspedientka.
    > Swoją drogą dlaczego bankomaty w Polsce nie mogą wydawać drobniej? W Niemczech
    > mogą, zjawisko porannej stówy się nie zdarza.

    Oczywiście, że wydają nawet w dziesiątkach, tylko to trzeba ruszyć mózgiem, a potem palcem i poprosić o, na przykład, 190 złotych, zamiast walić w klawisz podpisany "200".

  • droch 28.09.18, 14:03
    A jak dostajesz odpowiedź "dostępne nominały: 50 i 100 zł" to jeszcze raz ruszasz głową i znów wpisujesz 190?
  • 45rtg 28.09.18, 14:06
    droch napisał:

    > A jak dostajesz odpowiedź "dostępne nominały: 50 i 100 zł" to jeszcze raz rusza
    > sz głową i znów wpisujesz 190?

    To, massaraksz, dobry bankomat wyda mi stówę i dwie pięćdziesiątki, ale z jednej odetnie 20% powierzchni. Odpowiedź adekwatna do Twojego pytania.
  • droch 28.09.18, 14:10
    Akurat pytanie całkiem adekwatne pytanie do porady "[...] tylko to trzeba ruszyć mózgiem, a potem palcem i poprosić o, na przykład, 190 złotych, zamiast walić w klawisz [...]".
  • 45rtg 28.09.18, 14:35
    droch napisał:

    > Akurat pytanie całkiem adekwatne pytanie do porady "[...] tylko to trzeba ruszy
    > ć mózgiem, a potem palcem i poprosić o, na przykład, 190 złotych, zamiast walić
    > w klawisz [...]".

    Pytanie, mój ty koryfeuszu "logiki" forumowej, było, czy istnieją w Polsce bankomaty, które potrafią wydać dychę. No więc tak, oczywiście, istnieją. A ty się dopieprzasz z dziecinnym "przyłapywaniem na niekonsekwencji" - a co się stanie, jak nie będzie miał w zasobniku dziesiątek.
    Jak się ktoś zapyta, czy w Polsce można dostać olej napędowy, to też się inteligentnie wtrącisz, że a co się stanie, jak się na stacji skończy zawartość zbiornika z ropą?
  • droch 28.09.18, 15:03
    Istnieją - i co z tego? Ktoś będzie z np. Ursusa dymał na Pragę, bo na Pradze podobno jest taki bankomat, co wydaje dziesięciozłotówki? Proste pytanie, co jest warta Twoja porada, co wniosła do dyskusji? Co pomoże cały Twój spryt, gdy w okolicy nie ma odpowiedniego bankomatu?
  • 45rtg 28.09.18, 15:09
    droch napisał:

    > Istnieją - i co z tego? Ktoś będzie z np. Ursusa dymał na Pragę, bo na Pradze p
    > odobno jest taki bankomat, co wydaje dziesięciozłotówki? Proste pytanie, co jes

    Dziubulku, ratujesz się rozpaczliwie, a było ci po prostu siedzieć cicho i nie robić z siebie wała. Połowa Euronetów i chyba wszystkie WBK wypłacają drobniej niż 50, innych zwykle nie używam. A ty się wyrwałeś jak Filip z konopi z sugestiami, że to jakieś unikalne bankomaty, trudne do znalezienia. Ić stont.

    > t warta Twoja porada, co wniosła do dyskusji? Co pomoże cały Twój spryt, gdy w
    > okolicy nie ma odpowiedniego bankomatu?

    A jak nie będzie prądu? To dopiero będzie tragedia i katastrofa dla sprytu. Ech, pocieszny jesteś.
  • droch 28.09.18, 15:27
    Raczej "mniejsza połowa" Euronetów. I na pewno nie wszystkie Satandery. ING chyba żadne, z PKO BP bywa różnie. W każdym razie, w promieniu co najmniej 2 km od miejsca mojego zamieszkania żaden z pięciu bankomatów nie wydaje poniżej 50 zł. Próbowałem zastosować się do Twojej rady i - nie pomogło, żaden dalej nie chciał wypłacić 190 zł. Jak żyć?
  • minniemouse 27.09.18, 23:39
    amoreska napisała:
    Płacę więc stuzłotówką, rzucając z uśmiechem "wiem, że jest rano, ale musi mi pani wydać ze stówy"

    a kulturalniej nie umiesz? albo po prostu na drugi raz nic nie mów - tez będzie o wiele przyjemniej.

    Minnie

    --
    https://www.cosgan.de/images/smilie/tiere/e030.gif Zmiana manier a ustrój
    50+ to już tylko stara ciota?
  • hosta_73 27.09.18, 23:54
    Ekspedientka miała rację.

    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • nangaparbat3 27.09.18, 23:55
    Masz rację - sklep powinien byc przygotowany.
    Ale tekst "musi mi pani wydać ze stówy" - podlożyłas się sad

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • jola-kotka 28.09.18, 01:45
    Ja ostatnio zrobilam afere w sklepie o banknot 500 zl. Uslyszalam, ze musze rozmienic bo oni tych banknotow nie przyjmuja. Nie mieli szkolenia jeszcze. Hehe dym byl ulala , do wlasciciela dzwonili ale ja wyszlam z tym co chcialam i nie musialam nic rozmieniac przyjeli. Ale ja nie naleze do osob ktore odpuszczaja i wychodza.
  • strasznymruk 28.09.18, 03:09
    jola-kotka napisała:
    > Ja ostatnio zrobilam afere w sklepie o banknot 500 zl. Uslyszalam, ze musze roz
    > mienic bo oni tych banknotow nie przyjmuja.

    Nie wiedzą że można takie banknoty drożej sprzedać?
    Podaj im następnym razem link na allegro, to zaczną cię prosić o te pięćsetki big_grin
    allegro.pl/listing?string=500z%C5%82%20banknot&order=m&bmatch=baseline-nbn-col-1-3-0725
  • aerra 28.09.18, 11:37
    O ja nie mogę... Przecież to normalne 500-tki są, nie żadne kolekcjonerskie...
    Jakieś pranie kasy, czy coś? Za małe kwoty przecież...
  • gryzelda71 28.09.18, 07:19
    Ty w sklepie? Nie wierzę....
  • jola-kotka 28.09.18, 07:24
    Bardzo zabawne serio.
  • dziennik-niecodziennik 28.09.18, 16:44
    Nie, sklep NIE MUSI.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • al_sahra 28.09.18, 02:53
    Niesamowity jest ten wątek.

    Trzydzieści lat mieszkam i kupuję w kraju, gdzie jeszcze nigdy mi się nie zdarzyło, żeby sklep nie miał wydać reszty.

    W takich sprawach kapitalizm naprawdę działa. Te fochy ekspedientek tudzież ustawy regulujące, co klient powinien (WTF?) to popłuczyny po PRLu. Wymyją się z czasem.
  • alpepe 28.09.18, 07:18
    Haha, cóż, ja mieszkam tylko w Berlinie i ostatnio awaryjnie kupowałam chleb i nie miałam zgodnych, a sprzedawczyni biedziła się, jak mi wydać. Sklep od 6, ja tam byłam 6.30 bodajże. Bzdury piszesz o popłuczynach po PRL.

    --
    Achse des Guten
  • al_sahra 28.09.18, 12:07
    alpepe napisała:

    > Haha, cóż, ja mieszkam tylko w Berlinie i ostatnio awaryjnie kupowałam chleb i
    > nie miałam zgodnych, a sprzedawczyni biedziła się, jak mi wydać. Sklep od 6, ja
    > tam byłam 6.30 bodajże. Bzdury piszesz o popłuczynach po PRL.

    Dla porządku, Berlin w dużej części jest postkomunistyczny, że ho ho.

    Zresztą nie w tym rzecz. Ten wątek jest kuriozalny właśnie dlatego, że rozważa się tu na kilkaset postów, kto ”ma rację” i jaka jest ”podstawa prawna” w sprawach, w których racje i prawo mają (powinny mieć) drugorzędne znaczenie. Chęć zrobienia interesu jest podstawą handlu, a nie dekrety. To są właśnie te popłuczyny po komunizmie - oczekiwanie, że państwo będzie regulować takie bzdety, jak wydawanie klientowi reszty.
  • 45rtg 28.09.18, 11:18
    al_sahra napisał(a):

    > W takich sprawach kapitalizm naprawdę działa. Te fochy ekspedientek tudzież ust
    > awy regulujące, co klient powinien (WTF?) to popłuczyny po PRLu. Wymyją się z c
    > zasem.

    No masz rację, że takie fochy o to, że sprzedawca gwiazdki z nieba nie chciał dać Panu Klientowi to są popłuczyny po PRL, gdzie sklep był instytucją zaspokajającą potrzeby klasy pracującej, której się należało, a nie po prostu maszyną do pozyskiwania pieniędzy możliwie małym kosztem. Na to jeszcze nałożyła się propaganda różnych Nowaków Jeziorańskich z RWE, że na Zachodzie to właśnie tak dokładnie jest z tymi gwiazdkami i ludziska uwierzyły.

  • zasiedziala 28.09.18, 20:45
    al_sahra napisał(a):

    > Niesamowity jest ten wątek.
    >
    > Trzydzieści lat mieszkam i kupuję w kraju, gdzie jeszcze nigdy mi się nie zdarz
    > yło, żeby sklep nie miał wydać reszty

    Mogłabym napisać to samo. Tyle, że te 30 lat mieszkam w Polsce smile
    --
    Nienawiść szkodzi dzieciom i innym żyjątkom
  • tt-tka 28.09.18, 21:03

    > > Trzydzieści lat mieszkam i kupuję w kraju, gdzie jeszcze nigdy mi się nie
    > zdarz
    > > yło, żeby sklep nie miał wydać reszty
    >
    > Mogłabym napisać to samo. Tyle, że te 30 lat mieszkam w Polsce smile

    Byc moze zadna z was nie placila setka za zakupy warte dyche w malym osiedlowym sklepiku przed siodma rano ?
  • al_sahra 28.09.18, 22:23
    tt-tka napisała:

    > Byc moze zadna z was nie placila setka za zakupy warte dyche w malym osiedlowym
    > sklepiku przed siodma rano ?

    Ja płaciłam dużymi nominałami za różne dziwne rzeczy, nie tylko w sklepikach (ale w sklepikach też i to takich w środku pustyni). Chociaż dla porządku trzeba przyznać, że przynajmniej od dekady (a może więcej, już nie pamiętam) wszędzie płaci się kartą, więc te moje 30 lat było na wyrost. Teraz sprawa reszty w ogóle nie istnieje.

    Ale jak już napisałam powyżej, nie chodzi nawet o to, czy ktoś ma, czy nie ma reszty (akurat ekspedientka z postu startowego miała), tylko o koncepcję, że takie rzeczy są regulowane odgórnie, przez państwowe przepisy i w związku z tym ktoś tu ma rację w świetle prawa, a ten drugi jej nie ma. Jakoś w USA sklepikarze dają radę bez federalnej Ustawy o Wydawaniu Reszty.
  • lidek0 28.09.18, 06:11
    Z mojej wiedzy to na sprzedawcy ciąży obowiązek wydania reszty czy rozmienienia banknotu - sklep ma być przygotowany.

    --
    Lidek mama Maćka /ur.08.06.2001/
    Aniołek VIII 1996 Aniołek XI 1997 Aniołek IX 2005
    zapraszam na forum Dla starających się
  • effka454 28.09.18, 13:38
    Oczywiście, ekspedientka przy co drugim lub trzecim kliencie będzie wypraszała wszystkich ze sklepu, zamykała sklep i pomykała raźno do banku, aby rozmienić kolejny banknot big_grin (u sąsiadów sklepikarzy nie ma co liczyć na usługę, bo oni też co i rusz zamykają swoje sklepiki i lecą rozmieniać pieniądze w banku) ;P
  • mikams75 28.09.18, 13:41
    ale to tak ciezko przewidziec ile jej tych drobnych codziennie potrzeba, zeby sklep funkcjonowal?
  • amast 28.09.18, 13:46
    No jak ma powiedzmy 100 klientów, każdy z setką po bułkę... 10 tysięcy w bilonie powinno styknąć... No chyba, że ma prężnie działający biznes, to wtedy proporcjonalnie więcej trzeba zorganizować wink
  • strasznymruk 28.09.18, 13:56
    amast napisała:
    > No jak ma powiedzmy 100 klientów, każdy z setką po bułkę... 10 tysięcy w biloni
    > e powinno styknąć... No chyba, że ma prężnie działający biznes, to wtedy propor
    > cjonalnie więcej trzeba zorganizować wink

    Przecież nie wydaje się bilonem całej reszty ze stówki, tylko końcówkę.
  • amast 28.09.18, 14:14
    No to 5000 bilonem i 5000 dziesiątkami. Bo wiesz, tak z doświadczenia, 10 i 20 też się szybko kończą przy kolejce stówkowiczów wink
  • mikams75 28.09.18, 14:13
    az tyle bilonu nie potrzeba, poza tym statystycznie zjawia sie iles tam klientow z rana ze stowka, mozna mniej wiecej przewidziec, dodac kilku na wszelki wypadek. Bulek tez wiedza ile mniej wiecej sprzedaja, bo sobie podliczaja, zeby miec jakies dane i wiedziec, ze w poniedzialki to x a w soboty y musza zamowic.
  • 45rtg 28.09.18, 14:38
    mikams75 napisała:

    > az tyle bilonu nie potrzeba, poza tym statystycznie zjawia sie iles tam kliento

    No właśnie. Statystycznie. I przychodzi taki dzień, kiedy zjeżdżamy gdzieś na dalekie peryferie krzywej Gaussa. I te peryferie lecą na forum z nadętym płaczem, że pani nie miała im wydać ze stówy.

    > w z rana ze stowka, mozna mniej wiecej przewidziec, dodac kilku na wszelki wypa

  • tt-tka 28.09.18, 13:56
    mikams75 napisała:

    > ale to tak ciezko przewidziec ile jej tych drobnych codziennie potrzeba, zeby s
    > klep funkcjonowal?


    Nieciezko. I w kazdej kasie te drobne sa na dzien dobry. W okreslonej kwocie, przeciez calego utargu z poprzednienia dnia sie w sklepie nie trzyma. I wystarczy, ze od tej 6.00 (otwarcie) do 6.45 (przyjscie forumki) trafi sie pieciu klientow pragnacych rozmienic stowe...
  • strasznymruk 28.09.18, 13:43
    effka454 napisała:
    > Oczywiście, ekspedientka przy co drugim lub trzecim kliencie będzie wypraszała
    > wszystkich ze sklepu, zamykała sklep i pomykała raźno do banku, aby rozmienić k
    > olejny banknot big_grin

    Jakaś głupia by musiała być ta ekspedientka.
    Mądra poszłaby do banku raz, rozmieniła na drobne tysiąc złotych i miała zapas bilonu na jakiś czas.
  • gulcia77 28.09.18, 17:38
    Tylko i wyłącznie pod warunkiem, że jest właścicielką tego interesu.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • droch 28.09.18, 14:08
    Można też zainstalować terminal... Acha, w postPRL niedasię.
  • tanebo2.0 28.09.18, 06:18
    Ty. Jeśli dajesz ofertę nie możesz odmówić sprzedaży bo ktoś ma nie taki nominał jak chcesz. Tak jak nie możesz odmówić bo jest gejem.

    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • majarzeszow 28.09.18, 06:19
    Zachowałaś się niekulturalnie. I to już nie chodzi czy ty czy ekspedientka w świetle prawa miała rację.
    Rzucanie z uśmiechem chamskiego tekstu jest fatalne sad Swoja wyzszosc chcialas pokazac ?
    Nie ma wydac to wychodzisz bez bułek i już .

    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/uu68p2.pnghttp://dhbm.daisypath.com/LgIJp1.png
  • memphis90 28.09.18, 07:23
    Ale jakiego znów chamskie go tekstu???

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • majarzeszow 28.09.18, 07:30
    dokładnie tego:

    "wiem, że jest rano, ale musi mi pani wydać ze stówy"

    --
    MAJA i:
    http://dhbm.daisypath.com/uu68p2.pnghttp://dhbm.daisypath.com/LgIJp1.png
  • anika772 28.09.18, 06:30
    Oczywiście, że Ty. Inna rzecz, że gdyby nie miała wydać, to klient ma problem.
    Co do zdziwienia o porze kupowania pieczywa- codziennie kupuję o 6:03, chwilę po otwarciu i rozładunku auta z piekarni.
  • tola1990 28.09.18, 06:47
    Jedna i druga wypowiedz, to ten sam poziom...
  • agrypina6 28.09.18, 06:48
    Rację ma ekspedientka. Choć skoro nie ma terminalu, to głupio tak zniechęcać klienta. A Twoje musi mi Pani wydać.. Jedynie, co musi, to umrzeć.
  • ykke 28.09.18, 06:54
    Na transakcji zależy OBU stronom. Ekspedientka ma prawo nie mieć drobnych i nie musi ci wydawać. Było gdzieś o tym ostatnio.

    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • jola-kotka 28.09.18, 07:27
    Dlaczego oby stronom? Przeciez o ile autorka nie mieszka w miejscu gdzie to jedyne miejsce gdzie to pieczywo kupi to przejdzie pare krokow i kupi gdzie indziej.
  • ykke 28.09.18, 08:04
    jola-kotka napisała:

    > Dlaczego oby stronom? Przeciez o ile autorka nie mieszka w miejscu gdzie to jed
    > yne miejsce gdzie to pieczywo kupi to przejdzie pare krokow i kupi gdzie indzie
    > j.
    No to niech przejdzie się te parę kroków, jeśli ma z rana czas.
    Klient nie jest PANEM. Wszyscy są równi i wymagana jest obustronna życzliwość i ułatwienia.
    A gdyby z rana przyszło trzech, czterech klientów rzucajacych stówą? Bądźmy wyrozumiali. Tu nikt nic nie MUSI.


    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • frey.a86 28.09.18, 08:07
    Jeżeli z rana przychodzi 4 klientów rzucających stówą, to jest to znak dla sklepu że czas zainwestować w terminal. Inaczej tych czterech klientów wybierze raczej pobliski supermarket, zamiast ganiać z rana po innych sklepach i prosić o rozmienienie.
  • aamarzena 29.09.18, 11:30
    Biorąc po uwagę jakość pieczywa w supermarketach a małych piekarnia ch to raczej 3 z tych 4 klientów następnym razem zadba o to by mieć drobne.
    Dziś rano, przed 9 byłam w osiedlowej piekarni po pieczywo. Kolejka na kilkanaście osob. Nim przyszła moja kolej to za mną tez ustawili się kolejni klienci. W tygodniu tez cały czas są klienci. Terminala brak. Pewnie byłoby wygodniej gdyby był, ale jakoś wszyscy przywykli. Piekarnia w tym miejscu stoi od przeszło 30 lat i nie zanosi się by mieli się zamykać. Choć 20 metrów dalej jest sklep samoobslugowy z dobrym wyborem pieczywa i można w nim płacić kartą.
  • triismegistos 30.09.18, 09:10
    W moim ulubiony osiedlaku rano dość regularnie mają problem z wydawaniem z grubych nominałów. Pewnie jestem dziwna, bo bardziej mi się kalkuluje zadbać o drobne niż lecieć do biedronki, która jest tak z pięć raze dalej niż rzeczony sklepik, liczyć na brak kolejek tamże i jeść pieczywo stamtąd.
    Z resztą cała moja okolica to dziwacy wink

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • mebloscianka_dziadka_franka 28.09.18, 08:47
    No to niech idzie, a nie się żali na forum. Nie wiem po co cały ten wątek.
  • jola-kotka 28.09.18, 10:11
    Ale na sile ktos cie tu trzyma. Watek nieodpowiedni nie wchodzisz nie czytasz. Proste.
  • 45rtg 28.09.18, 11:10
    jola-kotka napisała:

    > Ale na sile ktos cie tu trzyma. Watek nieodpowiedni nie wchodzisz nie czytasz.
    > Proste.

    Ale na siłę ktoś cię w tej piekarni trzyma? Piekarnia nieodpowiednia, nie wchodzisz, nie kupujesz, a nie łzawe posty piszesz. Proste.
  • 45rtg 28.09.18, 11:10
    jola-kotka napisała:

    > Dlaczego oby stronom? Przeciez o ile autorka nie mieszka w miejscu gdzie to jed
    > yne miejsce gdzie to pieczywo kupi to przejdzie pare krokow i kupi gdzie indzie
    > j.

    A o ile sklep nie stoi w miejscu, gdzie mieszka tylko autorka, to zaraz przyjdzie do tego sklepu mniej uciążliwy klient i kupi te bułki.
  • wispar1 28.09.18, 14:12
    Dokładnie tak. Jak to piekarnia to świeże pieczywo znika błyskawicznie i na pewno w interesie sprzedawczyni nie jest zamykanie piekarni by lecieć rozmienić pieniądze klientce kupującej dwie bułki wysokim nominałem.
  • triismegistos 28.09.18, 18:26
    Nie niech przejdzie te parę kroków i nie jęczy.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • morgen_stern 28.09.18, 07:14
    Powiedzcie mi, dlaczego NIGDY nie spotkałam się z tym problemem za granicą? Nikt nigdy nie jęczał, nie prosił o drobne, nie wzdychał i nie wywracał oczami tylko brali te 100 euro i z uśmiechem wydawali resztę...

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • memphis90 28.09.18, 07:27
    Pewnie dlatego, że u nas - jak widać - stwierdzenie "oj, będzie mi pani musiała wydać że stówy" to pokaz ciężkiego chamstwa, na który sklepowa może zareagować słusznym oburzeniem "ja to nic nie muszę" ...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • jola-kotka 28.09.18, 07:29
    Juz bez przesady ze to takie ciezkie chamstwo nie musi to niech je te bulki sama proste. Zaparkowaliscie mentalnie w komunie serio.
  • morgen_stern 28.09.18, 07:54
    Memphis pisała z sarkazmem..

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • frey.a86 28.09.18, 07:56
    morgen_stern napisała:

    > Powiedzcie mi, dlaczego NIGDY nie spotkałam się z tym problemem za granicą? Nik
    > t nigdy nie jęczał, nie prosił o drobne, nie wzdychał i nie wywracał oczami tyl
    > ko brali te 100 euro i z uśmiechem wydawali resztę...

    Ja się spotkałam w Czechach i to wielokrotnie. W USA też kilka razy proszono mnie o drobne, fakt że bez focha.

    Wydaje mi się też, że jak sprzedawca widzi że ma do czynienia z obcokrajowcem i będzie musiał się z nim jakoś porozumieć to woli dla świętego spokoju wydać z tej stówy. Podejrzewam, że jakby autorka była np. dukającym trzy słowa na krzyż po polsku Hiszpanem albo mówiącym po angielsku Chińczykiem to reszta by się od razu znalazła.
  • aerra 29.09.18, 11:36
    Jakby była dukającym Hiszpanem czy Chińczykiem, to by się pewnie nie wypuściła z "wiem, że rano, ale pani musi mi wydać ze stówy" wink
  • serei 28.09.18, 08:18
    widocznie mało jeździsz bo to wcale nie jest tak rzadko spotykane, u nas jest dużo nominałów a sklepy uwielbiają końcówki cen 0,99, 0,95 itd... rusz się morgen, pozwiedzaj świat!

    --
    "Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, naprawdę. Ja się cały czas czegoś uczę. Bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, ja się uczę w samolocie, kiedy lecę. Ja się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto. Więc w związku z tym czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę. Bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim „C”- wypowiedź Prezydenta Andrzeja Dudy
  • morgen_stern 28.09.18, 08:27
    Serio nie można odpowiedzieć normalnie bez osobistego przytyku?

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • merces 28.09.18, 08:45
    Dużo podróżuję i mogę potwierdzić słowa morgen Stern. Problem braku drobnych u sprzedawcy, " nie mam wydać" w cywilizowanym świecie nie istnieje. Może na Białorusi, tam mnie nie było.2
  • frey.a86 28.09.18, 08:50
    Istnieje, pisałam wyżej.
  • morgen_stern 28.09.18, 08:58
    Tak, w Czechach smile

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • frey.a86 28.09.18, 09:27
    Nie tylko w Czechach.
  • 45rtg 28.09.18, 10:22
    merces napisała:

    > Dużo podróżuję i mogę potwierdzić słowa morgen Stern. Problem braku drobnych u
    > sprzedawcy, " nie mam wydać" w cywilizowanym świecie nie istnieje. Może na Biał
    > orusi, tam mnie nie było.2

    To co się w cywilizowanym świecie dzieje, jak rano przyjdą do sklepu trzy osoby pod rząd i kupią po bułce za 35 eurocentów płacąc stoma eurami? Ile, Twoim zdaniem, taki CYWILIZOWANY sklep trzyma w kasie drobnych?
  • 45rtg 28.09.18, 09:00
    morgen_stern napisała:

    > Serio nie można odpowiedzieć normalnie bez osobistego przytyku?

    Trzeba było pytać normalnie, bez gwęgolenia jak to wszędzie poza tą głupią Polską cośtam.
  • morgen_stern 28.09.18, 09:03
    Nie użyłam sformułowania "głupia Polska", więc nie konfabuluj. Skoro ja nie pisałam do nikogo niczego personalnego oczekuję podobnej reakcji.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • serei 28.09.18, 09:13
    wybacz Morgen zapomniałam jak szybko przychodzi Ci zrobić z siebie ofiarę podczas gdy sama nieźle dowalasz innym. Zasugerowałam się Twoim nickiem i jakoś podświadomie odpisałam Ci na Twoim poziomie. Na przyszłość postaram się jednak opanować, aby Ci pokazać, że człowiek umie. Miłego weekendu życzę - na zgodę. Masz jakieś plany poza forum? Warto skorzystać z ostatnich ciepłych dni, pozdrawiam

    --
    "Ja państwu powiem, że ja pracuję cały czas, naprawdę. Ja się cały czas czegoś uczę. Bez przerwy. Ja się uczę w mieszkaniu, ja się uczę w samochodzie, kiedy jadę, ja się uczę w samolocie, kiedy lecę. Ja się cały czas czegoś uczę. Jak się nie uczę tego, co mam powiedzieć, to się uczę tego, co będę chciał kiedyś powiedzieć i wydaje mi się, że warto. Więc w związku z tym czytam jakąś książkę. Jeżeli nie, to siedzę i uczę się języka, nowe słówka. Cały czas się czegoś uczę. Bo uważam, że to jest jedyna droga do tego, żeby cały czas trzymać się na wysokim „C”- wypowiedź Prezydenta Andrzeja Dudy
  • morgen_stern 28.09.18, 09:18
    Wstałaś dziś lewą nogą czy ogólnie masz jakiś problem z moim nickiem i dostajesz nerwowych konwulsji na sam jego widok? Inaczej nie mogę tego wytłumaczyć... Proponuję się nieco uspokoić, dopiero 9 rano, a cały dzień przed tobą.

    --
    Moi drodzy, po co kłótnie,
    Po co wasze swary głupie,
    Wnet i tak zginiemy w zupie!
  • 45rtg 28.09.18, 09:55
    morgen_stern napisała:

    > Nie użyłam sformułowania "głupia Polska", więc nie konfabuluj. Skoro ja nie pis
    > ałam do nikogo niczego personalnego oczekuję podobnej reakcji.

    Och, jej, przecież nie nazwałem kolegi kutasem, tylko wspomniałem, że zwisa między nogami, czego ode mnie chcecie.
  • araceli 28.09.18, 14:18
    morgen_stern napisała:
    > Nie użyłam sformułowania "głupia Polska",

    Nie musiałaś - ton był wyraźny.

    A odpowiedź na twoje pytanie jest banalna - bardzo mało jeździsz za granicę big_grin



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • araceli 28.09.18, 14:17
    morgen_stern napisała:
    > Serio nie można odpowiedzieć normalnie bez osobistego przytyku?

    Jeżeli wypowiedziałabyś się kulturalnie a nie w tonie "cudowny świat vs. zatęchła Polska" to byłoby lepiej.



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • royal283 28.09.18, 09:07
    A ja spotkałam- w Słowenii. Pamiętam, bo to było w 2006 lub 2007 roku , kiedy obowiązywało już Euro na równi z ich waluta. Płaciłam Euro a resztę dostałam z wielkim fochem w 2 walutach i ukazało się ze mnie laseczka jeszcze oszukała.
  • nenia1 28.09.18, 09:29
    morgen_stern napisała:

    > Powiedzcie mi, dlaczego NIGDY nie spotkałam się z tym problemem za granicą?

    Pytanie ile swojego życia spędziłaś za granicą a ile w Polsce? Przy przeciętnym układzie - 2 tygodnie urlopu za granicą, reszta roku w Polsce, jakoś nie dziwi mnie większa szansa na różne wydarzenia w kraju.

    notabene - nie pamiętam kiedy sprzedawczyni w Polsce prosiła mnie o drobne. Raczej mam odwrotny problem, sporo bilonu, a nikt drobnych nie chce. Większości drobnych pozbywam się w kasach samoobsługowych bo mi portfel wypychają i ciężki się robi.
  • katja.katja 28.09.18, 15:01
    U mnie biorą Panie z warzywniaka chętnie, gdy robi mi się ciężko na portfelu zawsze pytam czy nie chcą. Ostatnio okazało się, że miałam aż 20 zł w bilonie.


    --
    Wybaczam moderacji.
  • kobieta_z_polnocy 28.09.18, 09:40
    morgen_stern napisała:

    > Powiedzcie mi, dlaczego NIGDY nie spotkałam się z tym problemem za granicą? Nik
    > t nigdy nie jęczał, nie prosił o drobne, nie wzdychał i nie wywracał oczami tyl
    > ko brali te 100 euro i z uśmiechem wydawali resztę...
    >

    Nie wiem, czemu. Za mało jeździsz? Miałaś szczęście? W cywilizowanych Niemczech jeszcze w tym roku kazano ludziom z rana rozmieniać nawet 10eurowe banknoty (czyli żadne grube pieniądze), bo w niektórych punktach gastronomicznych sprzedawcy nie mieli jak wydać reszty.

    Na szczęście to już coraz rzadszy przypadek. Głównie dzięki temu, że płatności kartą są coraz bardziej popularne.
  • mikams75 28.09.18, 10:05
    fakt, ze o swicie nie biegam po bulki, ale uwierz, ze w Polsce przez caly dzien nagminne sa teksty:
    - nie mam wydac grosika
    - bede winna 5 groszy
    - pani sie upomni nastepnym razem o dwa grosze, bo nie mam wydac
    - a ma pani koncowke drobnymi
    - moze byc bez grosika?
    I ja w innych krajach takich tekstow nie slysze, maja wystarczajaco duzo drobniakow w kasie. A w Polsce w ciagu jednego tygodnia uslysze 5 razy.
  • 45rtg 28.09.18, 10:26
    mikams75 napisała:

    > fakt, ze o swicie nie biegam po bulki, ale uwierz, ze w Polsce przez caly dzien
    > nagminne sa teksty:

    Ale tam, p*erdzielisz. No chyba, że ja po sklepach nie chodzę, a kiełbasa i ser w lodówce podrzucają mi kosmici.

    > - nie mam wydac grosika
    > - bede winna 5 groszy
    > - pani sie upomni nastepnym razem o dwa grosze, bo nie mam wydac
    > - a ma pani koncowke drobnymi
    > - moze byc bez grosika?
    > I ja w innych krajach takich tekstow nie slysze, maja wystarczajaco duzo drobni
    > akow w kasie. A w Polsce w ciagu jednego tygodnia uslysze 5 razy.

    Pewnie po prostu w tych "innych krajach" ludzie nie są roszczeniowymi homo sovieticusami i zdają sobie sprawę z tego, że powinno się przy płaceniu dawać drobne. Dlatego sprzedawcy może i mniej pytają, bo przyjmują, że jak ktoś nie daje, to naprawdę nie ma, a nie, że jest polską biznesłumen, której "klepaki zawadzają", więc nie nosi.
  • mikams75 28.09.18, 11:25
    wrecz przeciwnie, kasjerki oczekuja rownych "grubych" - 20, 50 - wowczas klikaja w kasie i im wyskakuje ile maja wydac reszty i robia to niemal z automatu a jak sie zacznie z drobnymi wyskakiwac, to nie sa zadowolone z liczenia i przedluzania transakcji. Drobniaki uzywam glownie do placenia w automatach.
  • 45rtg 28.09.18, 11:34
    mikams75 napisała:

    > wrecz przeciwnie, kasjerki oczekuja rownych "grubych" - 20, 50 - wowczas klikaj

    Yhy, już to widzę w małych sklepach. Utargu tysiąc Euro dziennie, a w kasie od rana rozmienione w banku cztery tysiące Euro drobnymi. Cztery tysiące zamrożone i nie pracujące, oczywiście.

    > a w kasie i im wyskakuje ile maja wydac reszty i robia to niemal z automatu a j
    > ak sie zacznie z drobnymi wyskakiwac, to nie sa zadowolone z liczenia i przedlu
    > zania transakcji. Drobniaki uzywam glownie do placenia w automatach.
  • mikams75 28.09.18, 13:47
    w malych sklepach jak maja dzienny utarg tysiac euro to po diabla im codziennie cztery tysiace w drobniakach?
  • 45rtg 28.09.18, 14:11
    mikams75 napisała:

    > w malych sklepach jak maja dzienny utarg tysiac euro to po diabla im codziennie
    > cztery tysiace w drobniakach?

    Taaaa... Spodziewałem się. To dla bardzo dużego uproszczenia wyobraź sobie, że sklep sprzedaje wszystko po 5 Euro, a klienci przychodzą zawsze z banknotami po 20 Euro. Każdemu trzeba wydać 15 Euro, bo nie wolno absolutnie żadnego zapytać o drobne - przecież to Europa, a nie jakaś Polska. Ile drobnych Euro musisz mieć w kasie rano, żeby być w stanie przeprowadzić te wszystkie transakcje aż do wieczora, kiedy sprzedasz 200 sztuk tego czegoś po 5 Euro, czyli zrobisz 1000 Euro utargu?
  • mikams75 28.09.18, 14:17
    stanowczo za duze uproszczenie; sklepy dysponuja realnymi danymi statystycznymi i mniej wiecej moga przewidziec, ile i jakich pieniedzy jest im w kasie potrzebnych, zeby normalnie funkcjonowac.
    I najwyrazniej sobie radza, bo drobniakow po prostu nie chca.
  • 45rtg 28.09.18, 14:40
    mikams75 napisała:

    > stanowczo za duze uproszczenie; sklepy dysponuja realnymi danymi statystycznymi

    Sklep osiedlowy nie ma żadnych danych statystycznych, tylko robi to na czuja, adaptatywnie.

    > i mniej wiecej moga przewidziec, ile i jakich pieniedzy jest im w kasie potrze

    Mniej więcej tak. A co jakiś czas przyłazi, jak już wspomniałem obok, daleka sigma z krzywej Gaussa i się mniej więcej sypie.

  • mikams75 28.09.18, 15:02
    kluczowe - co jakis czas. Co trzy dni, to nie jest co jakis czas.
  • nenia1 28.09.18, 10:30
    Nie wierzę, też robię zakupy, a taki teksty, o których piszesz słyszę wyjątkowo i nawet nie pamiętam ostatnio kiedy.
    Jak już to raczej ja pytam "chce pani drobne?" bo chętnie się pozbywam i nagminnie słyszę "nie trzeba".
  • kropkacom 28.09.18, 11:19
    Ja mieszkam za granicą. I nigdy nie słyszałam tekstów o drobniakach, ale już o tym, ze nie ma wydać reszty tak. Musiałam biegać i się prosić aby mi ktoś pieniądze rozmienił. Nie kupowałam bułeczek zaznaczam smile Tylko, że ja mieszkam Czeskiej Republice a nie w Wielkiej Brytanii.
  • kropkacom 28.09.18, 11:21
    Oceniam to jako brak profesjonalizmu. Z uśmiechem i bez złośliwości, ale jednak.
  • mikams75 28.09.18, 11:28
    podejrzewam, ze sie przyzwyczailas. Mnie wystarczy tydzien, zeby te teksty uslyszec wielokrotnie, ale zwracam na nie uwage. Wiem natomiast, ze moja rodzina juz tego nie rejestruje, bo to jest dla nich norma. Ale musze przyznac, ze w ostatnim roku zauwazylam poprawe i bilonu jakby w kasach przybylo.
  • nenia1 28.09.18, 12:47
    Nie, nie przyzwyczaiłam się, też zwracam uwagę, bo na forum już kiedyś o tym było i zaczęłam się zastanawiać czy mam takie szczęście (mało prawdopodobne) czy po prostu u mnie to zjawisko nie występuje. Może jeszcze zależy od regionu. Tu gdzie mieszkam, jest duże zaludnienie i może po prostu sprzedawcy mają drobne. Ja mam nawet specjalny portfelik na drobne, bo prawie nikt ich nie chce, noszę. Ostatnio wrzucałam do kasy samoobsługowej sam bilon, bo nie mam się jak go pozbyć. A w domu mi jeszcze słoik stoi.
  • mikams75 28.09.18, 13:48
    ja mam na mysli duze miasto i to zadne peryferia.
  • mikams75 28.09.18, 11:30
    ahh i jeszcze w jednym kiosku nagminne byly proby wydania reszty batonikiem albo guma do zucia big_grin
    Az przestalam tam chodzic i znalazlam kiosk, gdzie moge kupic bilet na tramwaj i maja wydac z 10 zl.
  • skarolina 28.09.18, 16:06
    A ja ostatnio w mojej piekarni usłyszałam - "to mi pani odda grosik przy okazji" i zamiast 9 gr dostałam 10. W Polsce, uściślę big_grin

    --
    "To jest tylko smutne miasteczko, ono sobie kiedyś pojedzie" - W.Młynarski
  • strasznymruk 28.09.18, 16:12
    skarolina napisała:
    > A ja ostatnio w mojej piekarni usłyszałam - "to mi pani odda grosik przy okazji
    > " i zamiast 9 gr dostałam 10. W Polsce, uściślę big_grin
    >

    Się tak nie ciesz, bo nie wiadomo jaki procent od tego grosika ci wyliczą big_grin
  • wispar1 28.09.18, 14:13
    >Powiedzcie mi, dlaczego NIGDY nie spotkałam się z tym problemem za granicą? Nikt nigdy nie jęczał, nie prosił o drobne, >nie wzdychał i nie wywracał oczami tylko brali te 100 euro i z uśmiechem wydawali resztę...


    Pewnie widzieli że z Polski jesteś i zapobiegawczo woleli z buraczką słabo znającą język nie dyskutować.
  • triismegistos 28.09.18, 07:37
    Nie, sklep nie MUSI mieć reszty. Płacenie rano w takich miejscach grubym banknoten niestety łączy się z ryzykiem niemożliwości zrobienia zakupów.

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • frey.a86 28.09.18, 07:45
    Koło niedawno zbankrutował mały sklep, w którym ekspedientki "nie musiały mieć reszty" (terminala nie było) i przewracały sfochowane oczami jak prosiłam o cieńsze pokrojenie wędliny. Zgadzam się z opinią, że to sklep jest dla klienta a nie na odwrót. Obserwuję też, że coraz rzadziej zdarza się brak terminala w sklepie, nawet w osiedlowym warzywniaku już jest. Bez jaj, nie podoba się pani w sklepie, że płacę stówą, to następnym razem kupię pieczywo w supermarkecie, w którym łaski nie robią albo wcale nie zjem pieczywa na śniadanie. A pani zarabia na życie.
  • katja.katja 28.09.18, 08:07
    Ja się śmieję, że w dwóch warzywniakach mam otwartą linię kredytową, gdy nie mają wydać puszczają mnie wolno z zakupami i "donaszam" następnym razem.



    --
    Wybaczam moderacji.
  • kosmos_pierzasty 28.09.18, 08:19
    frey.a86 napisała:
    Obserwuję też, że coraz rzadziej zdarza się brak terminala w skle
    > pie, nawet w osiedlowym warzywniaku już jest.

    Osiedlowym? U mnie na wsi nawet jest, w sklepiku, który pięć produktów na krzyż sprzedaje i jeszcze dwa lata temu prowadziła do niego droga gruntowa...

    Uważam, że jak ktoś ma tak jak ta sprzedawczyni (brak terminala+foch), to sam byłby sobie winien, gdyby miał małe dochody i biznes by mu padł. Ja bym po takim fochu zrezygnowała z zakupów. Nie znoszę nadętych sprzedawczyń, co przypadkowo znalazły się za ladą, przez złośliwy los, a tak naprawdę są powołane do lepszych rzeczy. Nie uważam też, aby tekst kupującej był chamski. To jakaś wierutna bzdura. No chyba, że powiedziała swoją kwestię jakimś wyjątkowo napastliwym tonem...
  • frey.a86 28.09.18, 08:26
    Fakt, u moich rodziców na wsi też mają terminal. wink
  • wispar1 28.09.18, 10:06
    A skąd wiecie, że to sprzedawczyni tutaj nie miała terminala? napisane gdzieś jest , bo nie doczytalam? może terminal był a to autorka nie miała karty ze sobą i wyjechała sprzedawczyni pod nos ze stówą i głupim roszczeniowym tekstem.
  • m_incubo 28.09.18, 10:17
    Wiemy różne rzeczy bo doczytujemy posty. Napisane jest w poście startowym że piekarnia nie ma terminala.
  • wispar1 28.09.18, 14:19
    ok, widzę.
  • lauren6 28.09.18, 07:50
    Nie wiem kto z punktu prawnego ma rację.

    Wiem za to, że tekst:
    "wiem, że jest rano, ale musi mi pani wydać ze stówy"
    był złośliwy. Celowo lub nie wkurzyłaś ekspedientkę. I po co ci to było? Żeby później na forum roztrząsać kruczki prawne? Polecam na przyszłość po prostu nie mówić głupot.
  • aerra 28.09.18, 11:40
    Ekspedientka ma rację - nie musi dysponować drobnymi i jeśli nie ma wydać - to może zażądać odliczonej kwoty. Owszem, ryzykuje, że klient się obrazi, ale jak nie ma to nie ma.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.