Dodaj do ulubionych

szybkie czytanie a pozniejsze sukcesy w szkole

01.10.18, 13:28
Do doswiadczonych mam pytanie. Czy zauwazylyscie proste przelozenie odnosnie wieku w ktorym dziecko nauczylo sie czytac a dalszymi sukceami szkolnymi typu: im pozniej sie nauczylo tym gorzej sobie w szkole radzilo, im wczesniej tym lepiej.
Po sobie (zatem jeden jedyny przyklad) wiem, ze nauczylam sie czytac 'sama" duzo jeszcze zanim wyslano mnie do zerowki, tylko po to zeby sie dowiedziec, ze mi zerowka do niczego nie potrzebna. Potem cala pierwsza klase przechodzila i do dzis pamietam, ze zatanawialam sie po co dzieciom pierwsza klasa, skoro niczego sie w niej nie ucza. Wlasciwie taka swiadomosc utrzymywala mi sie niezachwianie do IV klasy. Faktycznie mialo to pozniej przelozenie, nigdy problemow z naka nie mialam.
Ale moze to przypadek? Jakie macie doswiadczenia w tym zakresie?
Edytor zaawansowany
  • alpepe 01.10.18, 13:36
    Tak, ja poszłam do szkoły bez umiejętności czytania, co nie przeszkodziło mi w nauce przegonić innych dzieci, moje córki również poszły bez tej umiejętności do szkoły, ba, starsza poszła prosto z polskiego przedszkola do niemieckiej szkoły z bierną znajomością języka niemieckiego i po miesiącu była najlepszą uczennicą w klasie, u młodszej to nie było tak spektakularne, bo od małego mieszkała w Niemczech i chodziła do niemieckiego przedszkola.

    --
    Achse des Guten
  • miss_fahrenheit 01.10.18, 13:39
    Nie ma takiego przełożenia. Przełożenie ma wtedy, gdy coś się robi z tym wcześniejszym czytaniem, jakoś wykorzystuje. Samo wcześniejsze czytanie w niczym nie pomaga - ot, inne dzieci nadrobią później i tyle.
  • bergamotka77 01.10.18, 14:32
    Dokładnie, znam kobiete, która czytała co prawda jako czterolatka i nawet się potem na żadne studia dzienne nie dostała. Ja czytałam biegle jako 6-latka czyli w 1 klasie i jako 7-latka pisałam już swoje własne wielostronicowe opowiadania i książeczki. I zawsze miałam wysoką średnią A na studia też się dostałam bez problemu. Jedne i drugie wink A były bardzo oblegane. Moj starszy tez zdolny jest skubaniec a czytał na przelomie 6 i 7 lat więc nie jakoś super wcześnie.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • ela.dzi 01.10.18, 13:41
    Podobne, ale zerówka i szkoła dała mi możliwość przebywania z rówieśnikami, co jest nie do przecenienia. Do przedszkola nie chodziłam ze względów zdrowotnych i szkoda mi było tego, że wiecznie nie mam się z kim bawić.
  • milva24 01.10.18, 13:48
    Z szybkim czytaniem tak samo jak z szybkim siadaniem, raczkowaniem czy chodzeniem, wcześniej czy później rówieśnicy dogonią. Niemniej miłe jest to, że córka może mi poczytać książkę a nie odwrotnie smile
  • memphis90 08.10.18, 11:47
    U mnie obydwoje potrafia już czytać (córka nauczyła się b. szybko, sama, jeszcze przed zerowką, syn w 1 klasie) i właśnie teraz obydwoje odkryli uroki... słuchania. Kiedy byli młodsi, to podczas lektury pajacowali, wariowali, nudzili się-prawie im nie czytałam, bo nie miało to sensu. Teraz domagają się czytania na głos Basnioboru albo Demonicznej Dentystki...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • royal283 01.10.18, 13:56
    Mój starszy syn nauczył się czytać przed 5 urodzinami ( nie po to, by czytać książki, tylko wszelkie informacje z opakowań, tablic )- obecnie ani nie czyta książek, ani się dobrze nie uczy ( nie umie się uczyć sad )
  • angeka2 01.10.18, 13:57
    Ja i mój brat czytaliśmy płynnie w wieku 5 lat. Do tej pory czytam szybko, dużo szybciej niż większość ludzi, ale często omijam szczegóły (np. imiona bohaterów książek, nazwy miejscowości itp. moje oczy traktują jako znak graficzny - nie powiem potem kto jak się nazywał czy gdzie mieszkał, rozpoznaję to w tekście i lecę dalej).

    W szkole ogromnym plusem było to, że nie przejmowałam się czytaniem, mogłam skupić się na innych rzeczach. Ponieważ czytanie nie sprawiało mi żadnych trudności - kochałam książki, nie męczyło mnie czytanie, zaczytywałam się w książkach nieziemsko, więc na pewno rozwijałam się, chłonęłam wiedzę z różnych ksiązek. Kiedy dzieci czytały w klasie, ja mogłam już ogarniać polecenia w ćwiczeniach i zastanawiać się nad odpowiedziami. Dało mi to "przewagę" może w klasach 1 - 3. Potem już chyba wszystkie dzieci czytały normalnie, więc przestało to mieć znaczenie (poza tym, że czytałam szybciej). Nie miałam problemów z nauką.

    Uważam, że jeśli ktoś słabo czyta, ma z tym problemy, to może nie polubić czytania, nie sięgać po książki (chyba nie trzeba tłumaczyć jaka jest wartość czytania książek), a w przyszłości ograniczyć się do prostych "smsowych" form komunikacji albo ślęczeć 15min nad ulotką leku.
  • milamala 01.10.18, 14:04
    angeka2 napisał(a):

    > ale często omijam szczegóły (np. imiona bohateró
    > w książek, nazwy miejscowości itp. moje oczy traktują jako znak graficzny - nie
    > powiem potem kto jak się nazywał czy gdzie mieszkał, rozpoznaję to w tekście i
    > lecę dalej).

    Mam dokladnie to samo, czytam duzo, ale ogarniam malo szczegolow, ktore wydaja mi sie banalne, nudne i nie warte aby sie nimi zajmowac.
    Przeszkadza ci to? Probujesz z tym jakos "walczyc". Masz postanowienia poprawy typu, ze od dzis wszystko uwaznie czytasz, nieomalze z kartka w reku a potem i tak nic z tego nie wynika?
  • angeka2 01.10.18, 14:08
    Nie, ja uwielbiam kryminały i zapamiętanie takich szczegółow (w sensie zapamiętanie na dłużej niż przczytanie ksiązki) nie jest dla mnie ważne.

    Przy artykułach jeśi chcę zapamiętac takie informacje to muszę się skupić, muszę zatrzymać wzrok, zapamiętać. Średnio wychodziwink
  • milamala 01.10.18, 14:13
    angeka2 napisał(a):

    > Nie, ja uwielbiam kryminały i zapamiętanie takich szczegółow (w sensie zapamięt
    > anie na dłużej niż przczytanie ksiązki) nie jest dla mnie ważne.
    > Przy artykułach jeśi chcę zapamiętac takie informacje to muszę się skupić, musz
    > ę zatrzymać wzrok, zapamiętać. Średnio wychodziwink

    Znam ten bol, cierpialam jak musialam zapamietac tresc ksiazki ze szczegolami (typu drugie imie bohatera) bo inaczej znaczylo , ze nie przeczytalam dosc dobrze. Za to duzo bardziej wazne bylo dla mnie przeslanie, mechanizmy, sytuacje itp. No coz taki sie czlowiek rodzil, to pewnie i taki umrze.
  • joaaa83 05.10.18, 09:49
    Też tak mam. Jeśli imię czy dana nazwa jest w języku angielskim to ok, ale jak w innym języku to po prostu rozpoznaję słowo w tekście i nie zastanawiam się nad brzmieniem (nie słyszę tego słowa w głowie). Też czytam szybciej niż większość ludzi.
  • janja11 01.10.18, 13:57
    Sama umiejętność czytania nie przesądza o niczym, ale ułatwia dzieciakowi start.
    Rozmaite umiejętności dodają pewności siebie dziecku i stawiają go na lepszej pozycji w grupie.
    Nauczycielowi też z reguły lepiej pracuje się z dzieckiem, które posiada już podstawy edukacji. Dziecko czytające będzie się kojarzyło z wykształconymi rodzicami.
    Lepiej umieć więcej.

  • rosa-fira 01.10.18, 14:11
    Pod warunkiem, że dziecko czyta ze zrozumieniem. Znam czytające, bardzo zaburzone trzylatki. Czytają płynnie i nic z tego nie rozumieją.
  • aguar 01.10.18, 13:58
    Mój syn nauczył się sam czytać, gdy miał 3 lata, teraz jest na początku czwartej klasy i do tej pory miał sukcesy w szkole, najwięcej związanych z matematyką i informatyką, ale w trzeciej klasie wygrał też międzyszkolny konkurs ortograficzny. Co będzie dalej - czas pokaże.
  • niktnaprawdewazny0 07.10.18, 17:10
    Zawsze mnie zastanawia to "nauczył się sam". Czyli co- wziął książkę i zaczął czytać? Nikt mu wcześniej nie mówił, że A to a?
  • olena.s 07.10.18, 21:07
    Wyjaśnię po sobie, czyli nie geniusz, tylko tak, ot:
    Po pierwsze, szyldy. APTEKA, RZEŹNIK, KSIĘGARNIA, PASMANTERIA.
    Po drugie, rodzice czytają książki, a dziecko rzuca okiem na litery. Łatwo zwłszcza przy powtórnej lekturze wierszy.
    I jakoś się to samo składa do kupy.
    Do szkoły poszłam czytając biegle.
  • mum2004 07.10.18, 21:19
    Dokładnie tak nauczyły się moje dzieci - ''mimochodem'', ot właśnie szyldy, typu APTEKA i już 5 liter jest. Jakieś imiona własne, rodzeństwa. Nawet nie wiem kiedy okazywało się, że czytają.
    Uważam jednak, że szybka nauka czytania ma związek z inteligencją i na pewno takim dzieciom łatwiej o sukces w szkole. Obserwowałam klasy moich dzieci - najlepiej czytający uczniowie prawie zawsze byli bardzo dobrymi uczniami w kolejnych klasach. A dukający - wiecznie w ogonie. Pewnie są wyjątki ale raczej potwierdzające regułę.
  • milamala 07.10.18, 22:02
    "Obserwowałam klasy moich dzieci - najlepiej czytający uczniowie prawie zawsze byli bardzo dobrymi uczniami w kolejnych klasach. A dukający - wiecznie w ogonie"

    No wlasnie tak tez troche myslalam, dopuki nie trafilam na panne w bylej szkole mojego dziecka, ktora zawsze byla w ogonie. W ktorejs klasie w koncu nie przeszla, a potem dowiedzialam sie, ze wygrala jakis tam miedzyszkolny konkurs czytania. Ludzie to jednak szokujace istoty, nic nie moze byc obsolutnie pewne. Zawsze ktorys wytnie jakis numer, ktory zachwieje czlowiekiem i jego przekonaniami.
  • nickbezznaczenia 07.10.18, 22:14
    dopóki
  • memphis90 08.10.18, 12:00
    No ale jest różnica między dzieckiem, które nauczyło się czytać w pierwszej klasie (choć wydaje się być "opóźnione" względem genialnego ematkowego 3-latka), a dzieckiem, które ledwie sylabizuje w 6... Sposrod moich szkolnych kolegów większość zaczęła czytać w 1 klasie i oni szli dalej do szkół, studiowali. Kilka osób sylabizowalo jeszcze w 5-6 klasie i one ostatecznie pokonczyly zawodowki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • memphis90 08.10.18, 11:56
    Moja córka miała zabawkowy komputerek z literkami. Uczyła się z niego wyglądu liter, potem zaczęła pisac własne wyrazy (początkowo bez samogłosek!) i kazała nam odczytywać. Składać litery w wyrazy i odczytywać je nauczyła się sama- pisząc... Dla porównania z synem musieliśmy się uczyc metodą sylabową (na brzydkich wyrazach w dodatku, bo "siki" były ciekawsze niż "Ala ma kota" ).

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • aguar 08.10.18, 11:55
    U mojego zaczęło się od rejestracji samochodów - interesowały go cyfry i litery, dotykał ich po kolei i mówiliśmy mu, co oznaczają. Potem były też szyldy...
  • lucyjkama 01.10.18, 14:05
    Moja córka czytała płynnie z pełnym zrozumieniem w wieku 4,5 roku. Czytanie było dla niej tak naturalne jak mówienie. Nie wiem czy nauczyła się czytać tak szybko bo ogólnie była bystra, zdolna czy wczesne czytanie wpłynęło na pewne struktury w mózgu, że stała się jeszcze zdolniejsza niż by była bez czytania. W każdym razie uczy się błyskawicznie bez wysiłku i osiąga szkolny sukces za sukcesem.
  • milamala 01.10.18, 14:10
    lucyjkama napisała:

    > Nie wiem czy nauczyła się czytać tak szy
    > bko bo ogólnie była bystra, zdolna czy wczesne czytanie wpłynęło na pewne stru
    > ktury w mózgu, że stała się jeszcze zdolniejsza niż by była bez czytania.

    No wlasnie, o to mi chodzi.
    Jak chodzi o chodzenie, to wiadomo nie wazne kiedy zacznie, bo chodzic nauczy sie predzej czy pozniej rownie dobrze jak rowiesnicy, ale czy podobnie jest z czytaniem.
    Na czym ten fenomen wczesniejszego czytania polega. Czy na przypadku, czy ma juz jakiego uwarunkowania intelektualne, ktore z oczywistych wzgledow maja wplyw na pozniejsze sukcesy.
  • mysiaapysia 01.10.18, 14:42
    Na przykładzie moich dzieci mogę stwierdzić, że poza wczesnym czytaniem duże znaczenie ma potencjał intelektualny dziecka oraz dbałość rodziców o jego wykorzystanie i rozwój.
    Córka i syn chodzili do przedszkola, gdzie prowadzono naukę czytania wg autorskiej metody (podobnej do sylabowej), choć oboje i tak idąc tam już trochę czytali. Wszyscy absolwenci tego przedszkola idąc do szkoły dobrze czytali. Ale jednak tylko niektórzy w starszych klasach byli ponadprzeciętni. Zazwyczaj wiązało się to ze stopniem zaangażowania rodziców w rozwój dziecka na wielu płaszczyznach (udział w weekendowych warsztatach, szkoła muzyczna itd.).
  • zetkaad 05.10.18, 10:01
    Ja nauczyłam się wcześnie czytać. W podstawówce pochłaniałam książki zamiast się uczyć. W szkole średniej miałam dużo kłopotów z nauką. Nie jestem ani superzdolna ani inteligentna
  • unaluna 07.10.18, 16:35
    To tak jakby zakładać, że wcześniejsze chodzenie może zadecydować o późniejszej sprawności fizycznej wink
    Mój megazdolny brat czytał w wieku 3 lat (nauczył się sam), ja poszłam do pierwszej klasy bez umiejętności czytania i pisania. W pierwszych klasach mój brat zawsze same piątki i wzorowe zachowanie, ja uczyłam się dobrze, ale nigdy nie byłam najlepsza w gronie rówieśników. W wyższych klasach i w liceum już ja uczyłam się znacznie lepiej, bo lubiłam się uczyć, dobrze odnajdywałam się w gronie rówieśników, no i ambitna. Oboje skończyliśmy dobre studia. Ja cały czas się uczę, bo sprawia mi to frajdę. Mój brat rzadko kiedy nawet czyta jakieś książki.

    --
    Bąbel 15.11.2012
  • kosmos_pierzasty 01.10.18, 14:12
    Moja w IV. Jest jedną z najlepszych uczennic. Od początku nie pomagamy w pracach domowych. Przejście do kl. IV jak dotąd nie okazało się żadnym szokiem. Nie mam pojęcia, jaki i czy jest związek z tym, że do szkoły poszła w wieku 6 lat, czytając ze zrozumieniem. Żeby się nie nudziła, na początku pomagała innym dzieciom, razem z dwójką czy trójką dzieci w podobnej sytuacji.
  • polny.kwiat87 01.10.18, 14:22
    A tu nie trzeba chyba zgadywać, bo temat chyba naukowo przebadany na wszystkie strony i raczej zupełnie nic lub niewiele z tego nie wynika dla sukcesów w edukacji czy karierze
  • milamala 01.10.18, 14:27
    O karierze zawodowej nie mowimy, bo to insza inszosc i na nia akurat wplywa duzo wiecej czynnikow niz sukcesy w szkole. Wlasnie nic a nic nie wiem czy zostalo to przebadane czy dziecko wczesniej czytajace skazane jest na skucesy w szkole i odwrotnie, przy niechec do czytania wskazuje na mozliwe klopoty.
  • polny.kwiat87 01.10.18, 16:07
    To poszukaj, badań i opracowań jest ich mnóstwo. Jeśli ktoś przed pierwszymi urodzinami sam, ale tak naprawdę sam, nauczy się czytać to raczej jest wybitny, ale to czy ktoś czyta w wieku 4 czy 7 lat już niewiele znaczy.
    W Polsce nauka czytania to 6-7 lat, w innych krajach wcześniej, co nie znaczy, że tamte dzieci są zdolniejsze.
  • lucyjkama 01.10.18, 16:27
    Ależ są polskie badania Cieszyńskiej na temat nauki czytania i jej wpływu na rozwój mózgu. Przy wczesnym czytaniu jakieś struktury mózgowe rozwijają się szybciej i ma to przełożenie na późniejsze funkcjonowanie dziecka. Polecam lekturę prac prof. Cieszyńskiej.
  • szeera 01.10.18, 16:34
    "Ależ są polskie badania Cieszyńskiej na temat nauki czytania i jej wpływu na rozwój mózgu. Przy wczesnym czytaniu jakieś struktury mózgowe rozwijają się szybciej i ma to przełożenie na późniejsze funkcjonowanie dziecka. Polecam lekturę prac prof. Cieszyńskiej."

    To jest raczej strategia marketingowa jej książek (korzystałam, całkiem ok), a nie prawdziwa nauka. W każdym razie do nauki światowej prof się z tym jeszcze nie przebiła.
  • polny.kwiat87 01.10.18, 16:40
    Na początkowym etapie wczesne czytanie pozytywnie koreluje z wynikami w nauce, potem nie ma związku, a w końcu może mieć korelację odwrotną.
    Zapamiętałam to jako matka dzieci czytających bardzo wcześnie, ale nie przed drugimi urodzinami.
  • kouda 05.10.18, 09:34
    lucyjkama napisała:

    > Ależ są polskie badania Cieszyńskiej na temat nauki czytania i jej wpływu na ro
    > zwój mózgu. Przy wczesnym czytaniu jakieś struktury mózgowe rozwijają się szybc
    > iej i ma to przełożenie na późniejsze funkcjonowanie dziecka.

    Taaa
    Podobnie jak szybsza nauka chodzenia np
    Każde dziecko w swoim czasie umiejetność osiągnie i struktury rozwinie


    Polecam lekturę p
    > rac prof. Cieszyńskiej.
  • bergamotka77 05.10.18, 19:35
    polny.kwiat87 napisała:

    > To poszukaj, badań i opracowań jest ich mnóstwo. Jeśli ktoś przed pierwszymi ur
    > odzinami sam, ale tak naprawdę sam, nauczy się czytać to raczej jest wybitny, a
    > le to czy ktoś czyta w wieku 4 czy 7 lat już niewiele znaczy.
    > W Polsce nauka czytania to 6-7 lat, w innych krajach wcześniej, co nie znaczy,
    > że tamte dzieci są zdolniejsze.

    To prawda, zwłaszcza matematyka jest na wyższym poziomie niz np. w UK. Mój syn dostał nagrodę dyrektora szkoły za jakieśsuper dobrze czy szybko rozwiązane zadania a nawet po angielsku jeszcze za bardzo nie mówił wink A zadania dotyczyły funtów brytyjskich, które widzial na oczy od 2 miesiecy. Dodam jeszcze, że syn to humanista choć z matmy jest niezly do dziś.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • daniela34 01.10.18, 14:29
    Znam też tylko 1 przypadek - siebie, jak pisałam w innym wątku czytałam płynnie książki na pewno co najmniej w wieku 5 lat, skoro w zerowce czytałam na głos kolegom. Rzeczywiście byłam bardzo dobrą uczennicą i studentką, z olimpiadami w podstawówce (raz finalista, trzy razy laureat, z różnych przedmiotow) i w LO (1x laureat) i z wysoką średnią na studiach (dyplom z wyróżnieniem). Miałam po prostu dużo łatwiej, bo kiedy inni dopiero uczyli się czytać, ha już pochłaniałam książki, a każda książka zwiększała mi jakoś zasób wiedzy ogólnej. Na sukcesy zawodowe może się to różnie przekłada, ale na naukowe- na pewno.
  • daniela34 01.10.18, 14:47
    A nie, znam jeszcze drugi przypadek, chłopak prawie 18-letni, czytał podobno w wieku 3 lub 4 lat, olimpijczyk z kilku przedmiotów w gimnazjum, z nagrodami i stypendiami, ścisły umysł, ale zna też dobrze 3 języki i ma sporą wiedzę z zakresu historii, literatury, polityki
  • lacunalegis 01.10.18, 14:50
    Trudno ocenić. Prawdopodobnie szybkie czytanie i sukces w szkole mają te same przyczyny - dobra pamięć, chęć do nauki, zaangażowani rodzice, którzy uczą dzieci, ze czytanie jest fajne. Więc dzieci, które szybko się uczą przed siódmymi urodzinami pewnie będą się szybko uczyć i później. Ale czy samo szybkie czytanie, lub jego brak, ma decydujący wpływ na oceny w szkole? Raczej wątpię.

    Za moich czasów, panie dziejku (mowa o latach '90), zerówka nie była obowiązkowa i nauczyciele nauczania początkowego poświęcali pierwszy rok nauki na wyrównanie różnic. I w przypadku dzieci, które nie umiały czytać, bo poszły do szkoły rok wcześniej albo miały niepracujące mamy, tej różnicy po roku naprawdę nie było widać.
  • rycerzowa 01.10.18, 15:11
    milva24 napisała:

    > Z szybkim czytaniem tak samo jak z szybkim siadaniem, raczkowaniem czy chodzeni
    > em, wcześniej czy później rówieśnicy dogonią.

    Ano nie wszyscy dogonią.
    Większość dogoni, ale są dzieci chore, które nie dogonią, są słabsze, które dogonią "gorzej", z nieprawidłowymi wzorcami ruchowymi.
    Natomiast te, które szybko i prawidłowo siadają, raczkują, chodzą, nie będą mieć raczej problemów ruchowych w przyszłości. Choćby tyle.

    Z wczesnym czytaniem jest podobnie.
    Dziecko, które wcześnie "samo" załapało czytanie, jest po prostu sprawne umysłowo i w przyszłości raczej nie będzie mieć intelektualnych problemów z nauką. (Może mieć inne, ale to osobny temat).
    Większość dzieci prędzej czy później nauczy się dobrze czytać, wielu z nich osiągnie sukcesy, ale - nie wszystkie.
    Nie znam dziecka, które czytało wcześnie, a potem nie ogarniało nauki. Zdarzało się, że olewało szkołę, ale to osobny temat.
  • szeera 01.10.18, 15:34
    "Dziecko, które wcześnie "samo" załapało czytanie, jest po prostu sprawne umysłowo i w przyszłości raczej nie będzie mieć intelektualnych problemów z nauką."

    To chyba nie do końca tak. Sprawność umysłowa (mierzona np. IQ) jest czym innym niż umiejętności potrzebne do nauczenia się czytania (tu bardzo ważny jest np. słuch fonematyczny). Skrajnym przykładem jest dysleksja gdzie dziecko może mieć dowolnie wysokie IQ i duże trudności z nauczeniem się czytania.

    Tak ogólnie, to w wieku 7 lat większość dzieci jest biologicznie gotowa na to żeby czytać. Które dzieci wtedy czytają, a które nie często zależy od środowiska społecznego z którego pochodzą. Czy dziecko ma książki w domu? Czy dziecku się czyta? Czu ktoś go przygotowuje do czytania (zabawy, gry językowe)? Czy chodzi do przedszkola i czego jest uczone w przedszkolu? Czy ma starsze rodzeństwo? Zazwyczaj więc dzieci z rodzin z wyższym kapitałem kulturowym będą czytać szybciej. Wiadomo, że wyższy kapitał kulturowy pociąga za sobą lepsze wyniki w nauce, więc korelacjia z czytaniem też będzie. Sama wczesna nauka czytania nie ma jakiegoś pozytywnego wpływu na dalszy rozwój, to badano na krajach w których w różnym wieku rozpoczyna się naukę czytania.

    Z drugiej strony są dzieci dla których czytanie sprawia trudność z powodów biologicznych (dysleksja). Jak te dzieci będą sobie dalej radziły w szkole to zależy przede wszystkim od podejścia szkoły i rodziców. Powinny móc sobie radzić na swoim poziomie intelektualnym.

    Jest jeszcze mała grupa dzieci które są w stanie nauczyć się czytać bardzo wcześnie. Jest to czasem związane z zaburzeniami w innych obszarach, czasem nie - ale to raczej też słaby prognostyk co do dalszego rozwoju.
  • princesswhitewolf 01.10.18, 15:42
    >To chyba nie do końca tak. Sprawność umysłowa (mierzona np. IQ) jest czym innym niż umiejętności potrzebne do nauczenia się czytania (tu bardzo ważny jest np. słuch fonematyczny)

    no ale mowimy chyba o czytaniu ze zrozumieniem a nie zwyklej echolaili czyli dzwiekonasladowaniu. Czytanie ze zrozumieniem i zdolnosc do wyciagania wnioskow co jest przeslaniem ksiazki, co sie wydarzylo, jaki z tego moral <= to jest IQ przeciez....
  • princesswhitewolf 01.10.18, 15:44
    (moje dziecko przed 4rz juz bylo oburzone ze bohater ksiazki poszedl bez doroslego do lasu i odmawial czytac dalej, bo wydalo mu sie to skandalicznym zachowaniem)
  • szeera 01.10.18, 15:56
    "no ale mowimy chyba o czytaniu ze zrozumieniem a nie zwyklej echolaili czyli dzwiekonasladowaniu. Czytanie ze zrozumieniem i zdolnosc do wyciagania wnioskow co jest przeslaniem ksiazki, co sie wydarzylo, jaki z tego moral <= to jest IQ przeciez...."

    Wątek jest o wczesnym czytaniu. Podstawową barierą dla małych dzieci jest właśnie odkodowanie tekstu. Bez odpowiednio rozwiniętego słuchu fonematycznego dziecko nie nauczy się czytać (będzie się uczyło z ogromną trudnością), a jak się nie nauczy odkodowywać to nie ma przecież mowy o czytaniu ze zrozumieniem, niezależnie od IQ.

    Na dalszych etapach duże znaczenie w łatwości i chęci czytania ma zasób słownictwa dziecka, jego wiedza o świecie, umiejętność podążania za dłuższą narreacją. Jest to w stanie osiągnąć osoba w normie intelektualnej, więc to też kiepsko przewiduje cokolwiek.

    Ogólnie, próby przewidzenia dalszych wyników szkolnych małych dzieci wychodzą raczej słabo. Jest sporo badań na ten temat przy okazji klasyfikacji dzieci do programów dla dzieci uzdolnionych. Coś konkretnego zdaje się zaczyna wychodzić po 10 r. ż.
  • princesswhitewolf 05.10.18, 09:24
    >Wątek jest o wczesnym czytaniu. Podstawową barierą dla małych dzieci jest właśnie odkodowanie tekstu.

    no ale uzyte ksiazki powinny byc na poziomie dziecka czyli u 3.5 latka Ala ma kota a kot ma Ale....
  • jolie 01.10.18, 15:19
    Nie musi mieć prostego przełożenia, ale skorelowane może być. Stanisław Lem bardzo wcześnie czytał,ten genialny i uzdolniony syn Ireny Krzywickiej również.
  • slonko1335 01.10.18, 15:37
    einstein i edison zdaje się mieli bardzo duże problemy z czytaniemwink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • princesswhitewolf 01.10.18, 15:39
    ....co nie dowodzi ze jest gwarancja ze kazdy lub nawet milionowy niezdolny do czytania stanie sie wybitnym umyslem scislym
  • princesswhitewolf 01.10.18, 15:38
    > Jakie macie doswiadczenia w tym zakresie?

    ze chyba sobie niezle poradzilam w zwiazku z tym...
  • olena.s 01.10.18, 15:45
    Zależy jak leży.
    Jeżeli dziecko uczy się czytania później, bo ciut później mu zapada jakaś klapka w mózgu, ale nauczyciel go z tego powodu nie sprowadzi do parteru, ani nie umknie mu twórzy okres, kiedy latwo zakochac się w książkach, no i posiądzie umiejętność czytania nim będzie musiało samodzielnie odkodować i zrozumieć polecenia z podręcznika, to nie ma to żadnego znaczenia.
    Ale jeżeli jakies dziecko nie mogło nauczyć sie czytac w przeciętnym dla danej populacji wieku dlatego, że miało niższe IQ - to ten wskaźnik będzie miał wpływ i w latach kolejnych.
    Na boku pozostawiam wszelkie dys, mówię o zwykłych dzieciach.

    No i jeżeli jednak jakies dziecko nauczy się czytać superwcześnie, bo ma nadzwyczajne IQ - to to IQ będzie przynosić mu korzyści i później.
  • leyre2 01.10.18, 16:25
    Wczesnie czytanie (o ile dziecko jest chetne a nie jest to parcie rodzica) jest pozytywne, nie ma przeciez w tym nic zlego, nie ma jednak przelozenia na pozniejsze wyniki w nauce o Ile dziecko nie jest zaniedbane albo ma IQ ponizej normy.
  • muchy_w_nosie 05.10.18, 09:11
    Miałyśmy w zeszłym roku dwie dziewczyny na praktykach studenckich i one mieszkały dom w dom. Razem chodziły do podstawówki, jedną bardzo dobrze sobie radziła zawsze świadectwo z paskiem, druga była dobrą uczennicą. Ich losy się rozeszły w szkole średniej, ta bardzo dobra poszła do najlepszego liceum ta druga do średniaka. Obie spotkały się na tych samych studiach na polibudzie wrocławskiej. To teraz sedno, dużo lepszym pracownikiem była ta słabsza dziewczyna, była bardziej ogarnięta, kontaktowa, wszystko robiła dokładnie, jak czegoś nie wiedziała to pytała, zgrała się z nami w ciągu 2 dni, ta dużo lepsza pod względem nauki w podstawówce (na studiach już nie było takiej różnicy w wynikach) miała wujowy charakter, niby praca zrobiona ale widać że z przymusem. Albo ta zdolniejsze wybrała kierunek nie taki albo po prostu ma nie fajny charakter.
  • milamala 07.10.18, 19:27
    muchy_w_nosie napisał(a):

    > ta dużo lepsza pod względem nauki w
    > podstawówce (na studiach już nie było takiej różnicy w wynikach) miała wujowy
    > charakter, niby praca zrobiona ale widać że z przymusem.

    Mam wrazenie, ze wiem o czym mowisz. Ja zawsze bywalam przecietnym a nawt ciut gorszym pracownikiem typu: niby praca zrobiona i to szybko i dobrze, ale widac, ze z przymusem.
    Moze to jest ten problem tych bardziej zdolnych: bez powodu mysla, ze sa do lepszych rzeczy stworzeni. Dlatego wiekszosc prac zrobia, ale "widac, ze z przymusem i bez zaangazowania'.
  • mysiaapysia 07.10.18, 22:50
    No właśnie. Też zauważyłam taką niepokojącą prawidłowość. Mieliśmy już u nas w pracy wielu praktykantów (studentów). Niestety te osoby, które miały w papierach super hiper szkoły nie bardzo się przykładały do powierzonej pracy. Nie umiały przyznać się, że czegoś nie umieją. Taki student przecież jeszcze w praktyce niewiele umie. Przydałoby się trochę pokory. I dokładności. Już wolimy osoby bez tych fajerwerków w CV, ale właśnie dokładne, pytające gdy czegoś nie rozumieją, współpracujące.
  • mum2004 08.10.18, 09:10
    Ale to związek między sukcesami w szkole i później w pracy, a nie między wczesnym czytaniem a sukcesami w szkole...
  • mysiaapysia 08.10.18, 10:00
    No tak. Tylko tak ten podwątek skojarzył mi się z praktycznymi aspektami dotyczącymi pracy.
    Zresztą po co jest szkoła? Żeby przygotować do pracy.
  • hanusinamama 05.10.18, 10:35
    Zarowno ja jak moj brak w wieku 6 lat sami dobrze czytalismy. Ja byłam prymuską, moj brat po 5 klasie jechał 3 i 4...bo mu sie nie chciało. Inteligentny, oczytany dzieciak ale szkołą go nie kreciła smile Umiejetnosc czytania na pewno pomaga (sasiadki dziecko od 1 klasy praktycznie samo odrabia lecje bo od poczatku umiało przeczytac polecenie) ale nie ejst to zaden pewnik ze dalej bedzie sie prymusem
  • kanna 05.10.18, 10:56
    Nie ma korelacji.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • marlamar 05.10.18, 20:48
    SZYBKIE czytanie chyba specjalnie w niczym mi nie pomogło. Skończyłam kurs szybkiego czytania i pół życia próbuję się tego oduczyć, bo tracę przyjemność zwykłego czytania książek.

    Natomiast co do WCZESNEGO czytania, to na pewno czytałam w wieku 5 lat. Nikt nie wie, kiedy się nauczyłam. IQ mam 140. Uczennicą byłam zawsze bardzo przeciętną, nigdy w niczym się nie wyróżniałam, nie odnosiłam spektakularnych sukcesów. Na studiach miałam wysoką średnią, bo zależało mi na stypendium naukowym, ale wybitna nie byłam.

    Jedno z moich dzieci również czytało w wieku 5 lat, ale nie nauczyło się samo. Ja je nauczyłam. Nie wiem, jakie ma IQ, bo nie robiło testów, ale dość bystre jest. Jak poszło do szkoły, to okazało się, że wszystkie dzieci w jego klasie już płynnie czytają (szkoła prywata, "selekcja" na wstępie). Radzi sobie dobrze, ale też geniuszem nie jest.

    Drugie dziecko ma 4 lata i jeszcze nie czyta smile

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka