Dodaj do ulubionych

depresja (?) u wspolpracownika

11.10.18, 13:44
prosze, nie ochrzaniajcie mnie, tylko doradzcie - na depresji sie malo znam, w rodzinie do tej pory nie bylo.

wczoraj moj doktorant (ok 30 lat), w czasie "luznej" rozmowy o postepach i planach, wspomnial - niby mimochodem - ze nie czuje sie najlepiej, pewnie wczesniej wyjdzie itp itd. poniewaz wokol sporo osob chorych, wiec cos wspomnialam, ze paskudny wirus grasuje - a on, ze to nie to, ze jesien, depresja ... potem zakonczyl temat i wrocilismy do omawiania spraw sluzbowych.

i teraz nie wiem, czy mam sie martwic, interesowac, obserwowac, dopytywac? czy dac mu spokoj? czy to jesienny spadek nastroju, czy cos powazniejszego? jak to odroznic? w ogole cos robic? widuje (moge widywac) go codziennie, na co zwracac uwage?

nie chce byc przesadnie ostrozna, ale z drugiej strony to moze byc wstep do czegos powaznego.
wiele wiele lat temu poznana na zamknietym forum kobieta duzo do mnie pisala, o zlych nastrojach i depresji rowniez i kiedys wyslala maila, w ktorym wyraznie napisala, ze zamierza w ten dzien popelnic samobojstwo ... nie mialam pojecia, co zrobic, w koncu z pomoca znajomych udalo mi sie znalezc jej adres i zadzwonilam na policje w jej miescie ... i rzeczywiscie do niej poszli, a ona potem strasznie sie awanturowala, jak smialam itp. i nie wiem, czy mialam wtedy racje, czy nie.

teraz - na razie - nie wyglada to tak dramatycznie u mojego wspolpracownika, ale zastanawiam sie od wczoraj, czy juz samo wspomnienie o tym nie jest jakims tam wolaniem o pomoc. doradzcie, prosze.



--
"out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 11.10.18, 13:48
    Facet jest dorosły, potrafi dotrzeć do lekarza, skoro wie co mu dolega. Nie bądź nadgorliwa.
  • kosmos_pierzasty 11.10.18, 16:35
    Zgadzam się.
  • nowel1 11.10.18, 13:49
    Zapytałabym go, czy mogę mu w czymś pomóc. Skoro sam napomknął o problemie - może chciałby pogadać.
    Tyle, nic więcej. I nic mniej.
  • jola-kotka 11.10.18, 13:53
    Ktos ci powiedzial ze ma depresje, jesien itd. A ty juz alarm robisz. Spokojnie jak zauwazysz ze jest gorzej to zaproponuj psychiatre i tak nic wiecej nie mozesz zrobic. Jak poslucha ok jak nie jestes bezradna.
  • miss_fahrenheit 11.10.18, 13:54
    Jeśli nie widać innych niepokojących objawów, a on sam twierdzi, że to "jesień, depresja" etc. to raczej jesienny spadek nastroju.

    W kwestii historii z samobójstwem w tle - miałaś rację.
  • zabka141 11.10.18, 14:00
    Mialas racje z ta sytuacja wczesniej i tu masz tez racje i nalezy ci sie szacunek ze przejmujesz sie swoim doktorantem. Studia doktoranckie to czas gdy wiele osob zmaga sie z problemami psychicznymi. Czy na twojej uczelni jest jakas pomoc psychologiczna lub coaching dla studentow? To by byla super op ja dla twojdgo doktoranta. Poza tym ja bym na twoim.miejscu zspytala czy mozesz mu pomoc, wytlumaczyla ze sie martwisz bo studia doktoranckie sa obciazajace psychicznie.
  • piekna_remedios4 11.10.18, 14:03
    weź wyluzuj. Ludzie czasem tak mówią, jesień przyszła, mam depresję, cimneo, zimno. Myślę, że obserwować możesz, ale nie wygłupiaj się z jakimiś działaniami.
  • lauren6 11.10.18, 14:07
    W przypadku koleżanki dobrze postapiłaś.

    W przypadku tego kolesia nie wiesz czy użył słowa "depresja" w znaczeniu śmiertelnej choroby czy chwilowego spadku nastroju. Pewnie tego drugiego, bo ludzie nie mają pojęcia czym jest depresja i nazywają tak chwilowy spadek nastroju.
  • kura17 11.10.18, 14:13
    > W przypadku koleżanki dobrze postapiłaś.

    dzieki, od lat o tym mysle, szczerze mowiac. nie mam pojecia, co sie z nia stalo, bo zerwala ze mna kontakt po tej sytuacji.

    > W przypadku tego kolesia nie wiesz czy użył słowa "depresja" w znaczeniu śmiert
    > elnej choroby czy chwilowego spadku nastroju. Pewnie tego drugiego, bo ludzie n
    > ie mają pojęcia czym jest depresja i nazywają tak chwilowy spadek nastroju.

    no nie wiem, jak uzyl tego slowa. on generalnie wylewny w rozmowach nie jest. w zeszlym roku w jesieni/zimie mial widoczny spadek wydajnosci w pracy (potem mu przeszlo), ale wtedy wiazalam to ze smiercia jego babci, ktora byla jego jedynym opiekunem (jest sierota od dziecka). a teraz widze znowu "zdolowanie" w tej samej porze roku.
    po prostu nie wiem, co sie dzieje, mam instynkownego stracha, ze cos waznego przegapie uncertain



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • greenbutterfly 11.10.18, 16:36
    Moze wraca myslami do niezyjacej babci a pora roku dziala na niekorzysc tych mysli. Obserwuj dyskretnie. Gdy spadek nastroju poglebi sie podpytaj...
  • bei 11.10.18, 14:47
    Chandra to jeszcze nie depresja, miej go na oku.
    Kochana jestes, ze próbowałaś ratować kolezankę😘😘😘

    --
    poland.afs.org/
  • princesswhitewolf 11.10.18, 15:26
    Kura a macie tam HR / kadrowa? To oni powinni sie tym zajmowac a nie ty.

    Na twoim miejscu nie robilabym NIC. Obserwowalabym. Interesuje cie czy facet pracuje czy nie. Jesli nie to albo sama pogadaj albo poprosc kogos z HR. Z tego co napisalas nie wynika zadna depresja moze byc chwilowa chandra albo ma chwilowa niedyspozycje zdrowotna.
  • kura17 11.10.18, 15:35
    > Kura a macie tam HR / kadrowa? To oni powinni sie tym zajmowac a nie ty.

    jest "pracownik socjalny", ktory sie tym zajmuje (2 osoby).
    moze to i racja, zeby z nimi pogadac, JESLI cos znowu zaobserwuje - jak ten spadek wydajnosci (bardzo widoczny) z zeszlego roku.

    wiem, ze to moze byc "nic", jednak w jakis tam sposob czuje sie odpowiedzialna za faceta.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • princesswhitewolf 11.10.18, 16:01
    spadek wydajnosci pracownika to jest problem zwlaszcza jesli to powtarzalne zjawisko
  • kura17 11.10.18, 16:03
    > spadek wydajnosci pracownika to jest problem zwlaszcza jesli to powtarzalne
    > zjawisko

    w tym roku jeszcze nic nie spadlo (i dobrze), ale po tej rozmowie mi sie przypomnialo, ze w zeszlym roku ten spadek byl w podobnym czasie (tylko powiazalam go ze smiercia, a wczesniej dluga choroba babci). a mozliwe, ze to jakies sezonowe historie sa.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • princesswhitewolf 11.10.18, 16:23
    duzo ludzi ma jesienne chandry
  • kura17 11.10.18, 16:28
    > duzo ludzi ma jesienne chandry

    tak wiem, jest nawet na to naukowa nazwa - seasonal affective disorder (SAD) - tylko zawsze mnie to dziwi, bo ja jesien uwielbiam i po lecie odzywam wink



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • princesswhitewolf 11.10.18, 17:28
    najczesciej to zwiazane z vit D deficiency, nagly spadek zaliczaja
  • panpaniscus 11.10.18, 15:37
    No kurde oczywiście że się przejmuj. To twój doktorant. Czyli a) w zawodzie w którym jest nadreprezentacja depresji, b) w wieku/momencie życiowym, kiedy depresja dopada, c) mężczyzna (bardziej podatni na myśli samobójcze).
    Jeśli jest blisko końca doktoratu, to b. typowy czas na obniżenie nastroju - nie wiem, czy kto robił takie badania, ale mnostwo znajomych z rozmaitych działek się na to skarżyła.
    Jeżeli się podzielił, to znaczy że chce, żebyś wiedziała. Prawdopodobnie ma obniżoną formę intelektualną, może gorzej znosić presję - daj mu taryfę ulgową nieco, pilnuj z terminami. Spytaj się, czy możesz mu jakoś pomóc - jeśli ma terapię na kasę chorych, możliwe że jest w godzinach pracy itd. Patrz uważnie co się dzieje.
  • kura17 11.10.18, 15:43
    ma jeszcze ponad roku do skonczenia, jak dobrze pojdzie to prawie 2 lata - to nie faza koncowa jeszcze.
    ja zawsze wysluchuje roznych "skarg" i staram sie pomoc i dopasowac wymagania do konkretnej chwili.


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • katia.seitz 11.10.18, 18:54
    Podpisuję się, ja też ze srodowiska naukowego i podobnie bym sprawę potraktowała.
  • zabka141 11.10.18, 19:41
    Dokladnie. Moje rady wyzej sa tez w kontekscie naukowego srodowiska. Wielu doktorantow ma problemy psychiczne w trakcie i po tych studiach.
  • karola2122 11.10.18, 21:33
    panpaniscus napisała:

    > No kurde oczywiście że się przejmuj. To twój doktorant. Czyli a) w zawodzie w k
    > tórym jest nadreprezentacja depresji, b) w wieku/momencie życiowym, kiedy depre
    > sja dopada, c) mężczyzna (bardziej podatni na myśli samobójcze).
    > Jeśli jest blisko końca doktoratu, to b. typowy czas na obniżenie nastroju - n
    > ie wiem, czy kto robił takie badania, ale mnostwo znajomych z rozmaitych działe
    > k się na to skarżyła.
    > Jeżeli się podzielił, to znaczy że chce, żebyś wiedziała. Prawdopodobnie ma obn
    > iżoną formę intelektualną, może gorzej znosić presję - daj mu taryfę ulgową nie
    > co, pilnuj z terminami. Spytaj się, czy możesz mu jakoś pomóc - jeśli ma terapi
    > ę na kasę chorych, możliwe że jest w godzinach pracy itd. Patrz uważnie co się
    > dzieje.


    A może po prostu to akceptuje, dlatego mówi, usprawiedliwiając się w jakiś sposób. Ja tam potrafię powiedzieć NIEKTÓRYM znajomym, że mam depresję i biorę leki. I nie jest to żadne wołanie o pomoc. Taka sobie informacja. Najlepsi przyjaciele od razu zapytali, co zamawiamy na obiad i co będziemy pić, bo już idą do sklepu smile Kochani smile

    Ale w pracy tego nie powiem. Na wszelki wypadek, bo szefostwo jest nieprzewidywalne i może to wykorzystać. Powiem tym, komu ufam, żeby wytłumaczyć, dlaczego w tej konkretnej chwili nie jestem w dobrej formie. Może to jest przypadek tego doktoranta. Wytłumaczył się, i koniec tematu. To też miałoby oznaczać, że akceptuje swój stan, coś z tym robi (bierze leki?) i czuje się bezpiecznie w kontaktach z autorką wątku. W moim przypadku przyznanie się oznaczałoby właśnie to.
  • hungaria 11.10.18, 16:01
    W tej sytuacji nic bym nie zrobiła.
    Depresja ma wiele twarzy i czasem dla osoby chorej interwencja z zewnątrz może być nieoceniona, ale... trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś naprawdę cierpiący traktuje swój stan jako wymówkę do wyjścia godzinę wcześniej z pracy i opatruje to takim komentarzem. Imo przejściowy spadek nastroju.

    Należy Ci się medal za ludzką postawę smile
  • berdebul 11.10.18, 17:17
    physicstoday.scitation.org/do/10.1063/PT.6.3.20170531a/full/
    Badania nie są optymistyczne. Nie naciskaj, ale obserwuj.
  • bazia8 11.10.18, 17:26
    Kuro, rozumiem Cię doskonale, że się przejęłaś doktorantem, jednak czasem komuś się coś takiego wyrwie, a nie do końca oczekuje pomocy. Co do koleżanki - miałam podobną sytuację i uznałam, że wolę wyjść na głupka, niż mieć tę osobę na sumieniu. Skończyło się podobnie jak u Ciebie - zerwaniem kontaktu, ale uznałam, że tak musiało być. Koszt poniosłam, ale i tak nie żałuję. Nawet kiedyś miałam założyć podobny wątek pt. czy ratować kogoś wbrew jego woli, czy jednak nie.
    Wracając do doktoranta daj mu delikatnie do zrozumienia, że jesteś obok i obserwuj dyskretnie smile


    --
    Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
  • asmarabis 11.10.18, 17:28
    > ach, wspomnial - niby mimochodem - ze nie czuje sie najlepiej, pewnie wczesniej
    > wyjdzie itp itd.

    ah, znam to, tak mowia osoby ktore nienawidza swojej pracy i tylko czekaja zeby isc na zwolnienie Zeby sie nei zdemaskowac przygotowuja otoczenie takimi uwagami. Mysle ze on woli byc zostawiony w spokoju bo inaczej naprawde wpadnie w depresje jak bedzie przesladowany .


    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • sanciasancia 11.10.18, 19:13
    Drążyłabym temat z doktorantem, czy był u lekarza, czy sprawa sezonowa, etc. To jest trochę tak, że jako promotor jesteś też mentorem i obawiam się, że to jest ten moment, kiedy może się okazać, że musisz stanąć na wysokości zadania (zwłaszcza, że nie oszukujmy się, pisanie doktoratu z fizyki to nie sa michałki, to jest naprawdę trudny czas, been there done that, byłoby mi dużo łatwiej z mentorką/mentorem),

    --
    "I think that it would have been better in the eyes of God if they had all attempted to gouge out each other's eyes with carving knives. But they were "good people."" Ford Madox Ford "The Good Soldier"
  • kura17 11.10.18, 20:15
    zapytalam go dzis, czy lepiej sie czuje i powiedzialam, ze zawsze moze przyjsc do mnie sie wygadac, albo poradzic i ze zostanie to zawsze miedzy nami.
    stwierdzil, ze dzis jest lepiej, moze byl po prostu zmeczony. i ze wie, ze moze do mnie przyjsc i bedzie pamietal. i ze wie, ze to bedzie prywatna rozmowa i zostanie miedzy nami. dobre i to. bede sie przygladac, w koncu widzimy sie czesto i wspolpracujemy teraz bardzo blisko, bo konczymy analize danych razem.

    dziekuje za wszystkie wypowiedzi/rady/linki smile



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • asmarabis 11.10.18, 20:41
    i powiedzialam, ze zawsze moze przyjsc
    > do mnie i...ze zostanie to zawsze miedzy nami.

    > stwierdzil, ze wie, ze moze
    > do mnie przyjsc i bz
    > ostanie miedzy nami

    Jessu, jedna osoba która u nas miała burn out robiła dokładnie to samo- powtarzała bezmyślnie jak katarynka co sie jej powiedziało i nie było z nią kontaktu .....
    Czyli wkrótce pan zniknie na zwolnieniu bo juz jest to dla niego nue do wytrzymania ja bym juz szukała zastępstwa


    --
    "Wtem zza drzewa wyłoniła się ponura postać."Ty jesteś stworek"?-zapytała ponurym basem.Tak-wyszeptał onieśmielony Stworek."I to jest twoja trąba?"-złowieszczo wysyczała postać.No, moja... -zaszemrał wystraszony nie na żarty Stworek."Ha" -złośliwie zasmiała się osoba w czerni -to ja, jakiem Asmarabis -powiadam ci,zę to wstyd pokazywać sie publicznie z czymś takim na mordzie!...To jest wiocha, a nie najnowsza moda. I to rzekłszy Asmarabis rozwiała sie we mgle" Verdana
  • kura17 11.10.18, 20:21
    > To jest trochę tak, że jako promotor jesteś też mentorem
    [...]
    > nie oszukujmy się, pisanie doktoratu z fizyki to nie sa michałki, to jest naprawdę trudny czas,
    > been there done that, byłoby mi dużo łatwiej z mentorką/mentorem)

    oczywiscie, ze tak byloby idealnie i ja sie staram (moi byli studenci czesto powtarzaja, ze to mi dobrze wychodzilo), ale u nas jest dodatkowe rozwiazanie "instytucjonalne". tzn doktorant ma promotora (ktorego glownym zadaniem jest opieka naukowa, jednak moze to byc rowniez duzo wiecej), a oprocz tego, dodatkowo kazdy student ma mentora, czyli osobe, ktora sledzi jego postepy, ale zajmuje sie rowniesz wszelkimi innymi problemami, ktore moga sie wywiazac (rowniez konfliktami na lini student-promotor). oczywiscie to zalezy od osoby, ale czesto to sie sprawdza i studenci maja niejako "obiektywnego" opiekuna.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.