Dodaj do ulubionych

Książki w domu - ciąg dalszy

12.10.18, 07:56
Nie mogę znaleźć wątku na ten temat więc zakładam "cd"

Ciekawy artykuł na temat:

booklips.pl/newsy/wyniki-badan-z-31-krajow-wychowywanie-sie-w-domu-pelnym-ksiazek-ma-duzy-wplyw-na-umiejetnosci-czytania-pisania-liczenia-i-inne/
Edytor zaawansowany
  • jola-kotka 12.10.18, 08:16
    Ale ze to tak od samego stania na polkach tych ksiazek ? 200 robilo wieksza robote niz 50 ? Jakies to dziwne.
  • ada.maris 12.10.18, 08:26
    Jakże od samego stania? Zakładam, że osoby posiadające na stanie mniejszy, lub większy księgozbiór, są osobami, które się z tym księgozbiorem zapoznały, czyli maja w innych celach, niż dekoracyjny, zatem chętnie spędzają czas czytając, co przez przykład, wpływa na ich potomstwo, tj.ze dziecko z takiego domu tez będzie chętniej czytało, o czym masz w artykule.
  • ada.maris 12.10.18, 08:33
    Jeszcze dopisze tylko, ze nawet od samego stania książek na polkach, jest jakaś szansa, ze dzieciak po nie sięgnie i się wciągnie, niż kiedy tych książek w domu brak.
  • jola-kotka 12.10.18, 08:38
    Wszystko zalezy od podejscia rodzicow i zachecania dziecka do ksiazek fakt samego stania no watpie zeby pomoglo no ale badania sa wiec moze smile
  • angazetka 12.10.18, 14:16
    Książki nie służą do stania. Kto je ma, ten wie.
  • jola-kotka 12.10.18, 16:07
    Hehehe
  • edelstein 12.10.18, 10:21
    Moj syn,uczen piatkowy,bez zadnych problemow z czytaniem czy pisaniem nie mowiac o innych doprowadzal mnie przez 9lat do rozpaczy.Jak mu czytalam usypial, do ksiazek nie podchodzil na wyciagniecie kija.Ja czytalam,czytam ciagle a on wogole nie przejawial zainteresowania.Nie rozumialam jak mozna swietnie czytac,nie czytajac nic poza poleceniami w podrecznikach.I nagle po 9urodzinach pyknelo i zaczal czytac i czyta w autobusie,metrze,na przerwach.Siedzi nad ksiazka do poznej nocy i czyta biegle globalnie.
    9lat zalamywalam rece i zachecalam potem odpuscilam.To samo z j.polskim nie i nie i nie, a teraz tak.Moze nie na poziomie polskiego 9latka ale calkiem niezle sobie radzi.Ostatnio odspiewal kolezance z klasy sto lat😂wszyscy byli w szoku bo zawsze odmawial.Maja taka tradycje,ze podczas urodzin spiewaja w jezykach ktore dzieci znaja.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • maaria33 12.10.18, 09:03
    Artykuł nie mówi nic o metodologii, więc możemy tylko snuć rozważania dlaczego.
  • olena.s 12.10.18, 09:18
    Weź pod uwagę, że rodzic, który gromadzi księgozbiór może się statystycznie znacząco różnić od rodzica, który nie ma takich skłonności (lub mozliwości ich realizacji). Może więc mieć inne geny, inne pochodzenie społeczne, inne IQ, inny model wychowawczy, inne aspiracje i wzorce.
    Z drugiej strony, dziecko otoczone książkami może po prostu po nie łatwo sięgnąć i znaleźć w tym upodobanie, podobnie jak dziecko np. sportowców może z większą łatwością sięgnąć po ten typ aktywności i przyzwyczić się właśnie do niego.
  • heca7 12.10.18, 08:38
    No to u nas coś nie pykło wink Średni syn od chwili kiedy miał półtora roku do 5 lat spał w gabinecie na przeciwko 4 metrowej ściany książek. Nie dość, że nie znosi czytać to jeszcze ma dysleksję i słabo przyswaja i zapamiętuje to co przeczytał. Dużo lepiej radzi sobie z tym młodszy brat , który nigdy w gabinecie nie spał wink Oraz starsza siostra ,która łyka książki nałogowo a do 3 lat w domu nie było żadnej bo mieszkaliśmy na parterze a książki w pudłach leżały w piwnicy wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • mama-ola 12.10.18, 09:06
    > No to u nas coś nie pykło wink Średni syn od chwili kiedy miał półtora roku do 5 lat spał w gabinecie na przeciwko
    > 4 metrowej ściany książek. Nie dość, że nie znosi czytać to jeszcze ma dysleksję i słabo przyswaja i zapamiętuje
    > to co przeczytał.

    Może kurz z książek mu szkodził wink
  • heca7 12.10.18, 09:14
    Albo przejadły mu się zanim nauczył się czytać big_grin

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • tt-tka 12.10.18, 09:37
    mama-ola napisała:

    > > No to u nas coś nie pykło wink Średni syn od chwili kiedy miał półtora roku
    > do 5 lat spał w gabinecie na przeciwko
    > > 4 metrowej ściany książek.

    Nadmiar go przytloczyl.
    Od samego stania na polkach, tworzenia sciany to dziecko apetytu na czytanie raczej nie nabierze... natomiast tam, gdzie te ksiazki sa czytane, a nie tylko stoja, gdzie najpierw czyta sie dzieciom, a potem razem z nimi, gdzie czytanie jest elementem stalym i naturalnym codziennego zycia, jak jedzenie, z bardzo duzym prawdopodobienstwiem wyrosnie czytelnik smile

    PS wyzszosc ksiazek papierowych nad eksiazkami to m. in. obrazki smile, a tez to, ze mozna sie dopisac, dorysowac itp
  • danaide 12.10.18, 13:06
    Oraz dotknąć (różne rodzaje papieru) i powąchaćwink
    Książki to rodzaj fetyszyzmubig_grin
  • olena.s 12.10.18, 08:47
    No, nic nowego, wiadomo, że tak jest, pokazywało to każde badanie czytelnictwa wktórym pytano o domowe zasoby książek.
    Ale ja mam zagwozdkę: korelacja czy lańcuch przyczynowo skutkowy?
    Czy rodzice ze skłonnością do refleksji i czytelnictwa po prostu mają dzieci statystycznie częściej dziedziczące tę skłonność, czy też samo istnienie refleksyjnego czytelniczego świata na wyciągniecie ręki powoduje, że jednostka się tym "zaraża" (statystycznie częściej)?
  • rekreativa 12.10.18, 11:04
    "czy też samo istnienie refleksyjnego czytelniczego świata na wyciągniecie ręki powoduje, że jednostka się tym "zaraża""

    Myślę, że właśnie to.
    I nie tyle "się zaraża", co uznaje za naturalną czynność codzienną, jak mycie zębów na przykład.
    Ja się wychowałam w otoczeniu dość imponujących księgozbiorów moich dziadków, a potem mamy. Dla mnie to było po prostu oczywiste, że jak człowiek ma wolną chwilę, to człowiek siada i czyta, bo widziałam ciągle czytających bliskich. Jak myślę o moich dziadkach, to widzę taki obrazek: lampa stojąca, po jednej stronie na kanapie babcia z książką, po drugiej w fotelu dziadek z gazetą. Moja mama też zawsze miała ze dwie, trzy napoczęte książki przy łóżku.
    Czytać wszyscy troje, ja , siostra i brat nauczyliśmy się na długo przed szkołą i czytamy nałogowo do dziś.

    --
    "Życie jest jak taniec transwestyty - wszystko ładnie, pięknie, a tu nagle ch...j"
  • olena.s 12.10.18, 13:45
    No może tak być. Ale czy gdyby twoja rodzina nie czytała, mimo tej samej scenografii, to czy zadziałałoby tak samo?
  • jollyvonne 12.10.18, 17:24
    Ja sie urodzilam i wychowywalam przez wiele lat w domu, w ktorym nie bylo zadnej ksiazki, nawet telefonicznej. Ksiazki pojawialy sie w formie podrecznikow kiedy w domu bylo dziecko w stosownym wieku. Mama nauczyla mnie czytac kiedy mialam 5 lat i od tego czasu slowo pisane darze miloscia wielka i namietna. Czytalam wszystko co mialo literki, a ze dostep mialam jedynie do gazet codziennych, absolutnie nie przystosowanych do mojego wieku, to bez przerwy wypytywalam o znaczenie slow. Skonczylo sie na tym, ze owe gazety chowano przede mna na najwyzszych szafach smile Nieobecnosc ksiazek w dziecinstwie odbilam sobie pozniej,przeznaczajac kieszonkowe na ksiazki zamiast na lody. Jestem druga maniaczka czytania wychowana w tym domu, pokolenie wczesniej urodzila sie moja ciocia, ktora w wieku lat 40 miala we wlanym domu jeden duzy pokoj przeznaczony wylacznie na ksiazki, a we wszystkich innych pokojach ksiazki dzielily miejsce z innymi rzeczami smile Jak widac brak scenografii i brak "pacjenta zero" w niczym nam nie przeszkodzil.
  • undoo 12.10.18, 18:15
    Zastanawiam sie nad tym samym. I mam podobne wnioski, choc oczywiscie zawsze sie znajda odstepstwa od normy.
    To nie bylby pierwszy taki przypadek smile
    Fajnie, ze o tym napisalas.
  • cauliflowerpl 12.10.18, 08:55
    Jak sobie pomyślę, co przeżywają ci badacze na myśl, że ebooki coraz bardziej wypierają papierowe książki, to mam taki złośliwy uśmieszek na twarzy big_grin
  • ada.maris 12.10.18, 09:07
    U mnie z czytnikiem to jest tak, ze nie bardzo pamietam tytuł i autora, tego co czytam, jak również szybko wylatuje mi z głowy książka, która przeczytałam, papier przy tym wygrywa, ale czytnik jest niezastąpiony na wyjazdach. Znowu z dziećmi, coś mi się o uszy obiło, że badania wykazały, ze czytanie ebooków nie jest dla nich korzystne, ale szczegółów nie pamietam. Są tez książki, jak ostatnia Austera, które rzeczywiście lepiej przeczytać na czytniku, bo-z racji gabarytów, są tragicznie niewygodne.
  • olena.s 12.10.18, 09:10
    Nic nie przeżywają. Jeżeli polskie badania BN są dobrym prognostykiem także dla inych krajów, to póki co jest tak, że czytelnicy dołozyli sobie po prostu jeszcze dodatkowe, nowoczesne kanały odbioru tekstu, a nieczytelnicy - nie.
    Nasze badania zawierały bowiem i pytania o e-booki, i o nagrania, i o "teksty o dugości nie mniejszej niż 3 ekrany komputera".
  • cauliflowerpl 12.10.18, 09:25
    No oczywiście, że tak. Dlatego generalne rozpływanie się nad wyższością ludzi POSIADAJĄCYCH całe regały zastawione książkami nad tymi, którzy na tych regałach mają figurki kotów jest bez sensu. W dodatku - bez skupiania się na jakości tych książek, a jedynie na ilości.
  • olena.s 12.10.18, 09:36
    Nie. Ludzie mający regały w ksiązkach mają też czytniki. Ludzi, którzy mają czytniki ale nie mają książek jest na tyle mało, że nie są znaczący dla badań.
    A jeżeli się to zmieni z rozwojem technologii, i jeżeli słuszna jest teza o dziedziczeniu upodobania do ksiązek, to znajdzie się inny sposób, by to badać.
    Już kiedyś tu pisałam, że kiedyś, dajmy na to 20 lat temu, kobiety z wyższym wykształceniem w Polsce miały pewną swoistość. Jeżeli pytałaś je o poglądy, wydatki itp często było widać podobieństwo między nimi i różnicę wobec innych kobiet, które były z tej samej generacji, miasta itp.
    Po czym wyższe wykształcenie się zdemokratyzwało, gdzie nie spluniesz, tam magister. I bazując na wykształceniu nie uzyskasz juz nformacji opiniach etc. tej grupy kobiet. Chyba że zapytasz o wyksztacenie ich matek. Bo wtedy znów wyskakuje pewna swoistość i podobieństwo tej grupy. Tylko jej wyznacznik trzeba znaleźć inaczej. I tak samo może być z czytnikami.
    Z drugiej strony jeżeli czytelnictwo nie jest związane z dziedziczeniem bilogicznym lub kulturowym tylko z dostępnością - też pokażą nam to takie badania.
  • cauliflowerpl 12.10.18, 09:41
    " Ludzi, którzy mają czytniki ale nie mają książek jest na tyle mało, że nie są znaczący dla badań.
    A jeżeli się to zmieni z rozwojem technologii.."
    Myślę, że nie tyle z rozwojem technologii co z rozwojem mobilności. Chyba nigdy tak nie docenia się czytnika jak przy przeprowadzce.
    Co do reszty, masz rację.
  • olena.s 12.10.18, 09:43
    Mozliwe, ale niekonieczne. AMerykanie maja bardzo dużą mobilność, ale układ "czytnik jako dodatek" sie u nich utrzymuje.
  • undoo 12.10.18, 18:13
    Amerykanie maja tez swietne biblioteki publiczne.
  • edelstein 12.10.18, 10:23
    Ja praktycznie nie mam ksiazek, ksiazki mam na wszelakich urzadzeniach, tablet, komorka ,czytnik.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • olena.s 12.10.18, 10:33
    No bo tacy tez są - ale jest ich skrajnie mało.
  • kosmos_pierzasty 12.10.18, 12:25
    A przepraszam co z wydaniami artystycznym/limitowanymi/reprintami... nie wspominając o książkach wiekowych, których atutem jest sam rok wydania - nijak nie do przełożenia na czytnik.

    Wydawcy wiedzą co robią - ostatnio zwraca się większą uwagę na formę papierowego wydania, nie tylko na treść. Osobiście cieszy mnie to bardzo. Ale ja z tych, którym czytnik doskonale zbędny. Mogłabym mieć tylko na chick lit i kryminały, ale jakoś zawsze mi szkoda, bo wolę za jego cenę kupić nowe pozycje.
  • 35wcieniu 12.10.18, 14:27
    A ja wrecz odwrotnie - od dawna twierdze ze brakuje tanich wydan na slabej jakosci papierze. Moj ojciec mial taki nawyk ze jak wracal z pracy i mu sie nie spieszylo to wstepowal do ksiegarni i kupowal ksiazki. Tanie wydania w zwyklych bialych okladkach jakie pewnie wszyscy pamietamy z mlodosci. A ja teraz wracajac z pracy srednio co 2 dni wstepuje do ksiegarni, ogladam i wychodze bo 40zl za ksiazke, ktora przeczytam w jeden dzien to dla mnie opcja "zobacz czy jest na chomiku" -niestety. Przy czym oczywiscie nie mam nic do ladnie wydanych ksiazek -sa super, ale brakuje tych wydawanych zupelnie pospolicie.
  • kosmos_pierzasty 12.10.18, 16:56
    A to też prawda - jedno drugiego zdecydowanie nie wyklucza. Są książki, które chce się mieć ładne wydane i takie które niekoniecznie. No i tanie wydania są po prostu bardziej dostępne.
  • 35wcieniu 12.10.18, 17:07
    No wlasnie, i o to mam bol tylka bo pojac nie moge jaki problem wydawac tanie wersje. Jak mozna wydac jeden tytul w twardej okladce, w miekkiej, w wersji kieszonkowej i w wersji "3 tomy w jednym" to dlaczego nie mozna wydac tez w formie pozbawionej grafiki na okladce i drukowanej na makulaturze. Bez grubego papieru i marginesow na 5 cm.
  • edelstein 12.10.18, 15:26
    Sa mi zbedne do szczescia.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • olena.s 12.10.18, 15:50
    "Ten, kto nie czyta, żyje tylko raz. Ten, kto czyta książki, przeżywa tysiąc żyć zanim umrze".
  • ada.maris 12.10.18, 09:51
    Ja jeszcze się tylko odniosę do tej jakości, mianowicie wydaje mi się, że ta jakość dzisiaj może nie mieć aż takiego znaczenia, bo przy upadającym czytelnictwie (przynajmniej w Polsce), istotniejsze jest, ze ktoś w ogóle coś czyta, niż nie nie czyta zupełnie, bo znowu zwiększa to szanse, że sięgnie po bardziej wartościowa literature w końcu.
  • olena.s 12.10.18, 10:34
    Zgadzam się całkowicie.
  • maaria33 12.10.18, 10:20
    Weź pod uwagę, że badania mówią chyba o liczbie 250 książek, a to co powyżej już wpływu nie ma, więc chyba nie o te regały i mb chodzi smile Swoją drogą ciekawa analogia do dochodu/majtku potrzebnego do osiagnięcia zadowolenia - podobno też zadowolenie rosnie do pozoimu X a potem już nie ma znaczenia (I chyba X to nie jest 100 miliardów euro tylko kwota bardziej do ogarniecia. )
  • kosmos_pierzasty 12.10.18, 12:26
    Też o tej analogii pomyślałam smile
  • kosmos_pierzasty 12.10.18, 12:28
    A... chodzi o kwotę, pozwalającą swobodnie żyć bez większych zmartwień, a z zabezpieczeniami - imo na polskie to tak ze 12-20 tys/m-c na rodzinę już temat załatwia.
  • angazetka 12.10.18, 14:12
    Ebboki się wlicza do zasobów książek w badaniach czytelnictwa. Upsik.
  • 35wcieniu 12.10.18, 14:36
    Ale nie do statystyk tworzonych na podstawie pytan o liczbe posiadanych (!) ksiazek.
  • cauliflowerpl 12.10.18, 16:45
    Artykuł nie jest o czytelnictwie tylko o liczbie książek posiadanych w domach. Upsik.
  • undoo 12.10.18, 18:11
    Ja mysle, ze sie ciesza, bo czytniki ebookow otwieraja droge do ksiazek dla dyslektykow na przyklad smile Mozna sobie specjalna czcionke ustawic. Dziele sie tym, bo moze ktos jeszcze nie wie i mu sie przyda.
  • angazetka 12.10.18, 14:15
    No to jest chyba oczywiste smile
  • mid.week 12.10.18, 17:10
    Miałam w domu rodzinnym duuużo książek i umiem czytać, pisać i liczyć. Młoda miała wkoło już mniej egzemplarzy (bo przeprowadzki, bo mniejszy metraż) i co...? Ma korki z matmy! Wszystko się zgadza.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.