Dodaj do ulubionych

mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmin

16.10.18, 18:15

Żeby kazdy nauczyciel przez jeden mesiąc w roku byl rozliczany dokladnie tak samo, jak ocenia swoich uczniow i uczennice.
Dostaje pulę 100 punktow, za każdy bląd, pomylkę, niedokładnosć odlicza się punkt. Jeden.
spóźni się na lekcję, bo dopijał kawę - punkt.
nie sprawdzil obecności - punkt
nie wpisal tematu albo wpisal go newlasciwie - punkt
spoźnil sie z oddaniem poprawionych prac - punkt
pomylil sie w kwestii merytorycznej - punkt
nie trzyma sie rozkladu materialu - punkt
odezwał się w sposób niegodny nauczyciela - punkt
obiecał cos dziecku i zapomniał - punkt
zapomniał przynieść materialy - punkt
I tak dalej i dalej, punkty odejmujemy przez caly tydzień, a potem zmniejszamy pensję o procent rowny odjetym punktom.




--
"Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
Obserwuj wątek
    • katja.katja Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 20:21
      Skończy się to tak, że nikt nie będzie chciał uczyć Waszych bachorów.
      Nie dość, że dzieciska rozpuszczone, często (w normalnej szkole) zaburzone, rodzice roszczeniowi to jeszcze pensja nijaka.
      Gdyby do tego doszły tego rodzaju kary nikt normalny by się już w szkole nie ostał.

      --
      Wybaczam moderacji.
    • julita165 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 20:47
      Ja właśnie jestem po zebraniu. Ocena nauczycieli wypadła grubo na minusie, zwłaszcza z organizacji i szacunku dla drugiego człowieka i jego czasu. Właściwie to nie zebranie tylko konsultacje czyli każdy rodzic sam na sam z nauczycielem. Po pierwsze ogólny czas przeznaczony na zebranie oznaczał że na 1 rodzica powinno przypadać po ok 5 minut. Już po pierwszych 4 osobach było jasne że każdy przekracza czas o ok 15 minut. Po godzinie były załatwione 3 lub 4:osoby, a korytarz pełen czekających. I wtedy radośnie pani ogłosiła przerwę ponieważ w dwóch przypadkach ma osobne konsultacje dwóch trudnych przypadków z udziałem dyrektora i pedagoga. Po godzinie tych ekstra konsultacji przerwałam je dość stanowczo. Ja nie ogarniam jak można tak sobie lekceważyć innych ludzi. Wyszłam stamtąd o 19.45 choć powinny się skończyć w ogóle o 19 a po mnie było jeszcze 7 czy 8 osób
      • bovirag Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 21:04
        Jestem rozliczana z postępów każdego dziecka. Mam ich 30 w klasie. Każde ma tartę. Jeśli w klasie TRÓJKA nie osiągnie targetow- ja nie dostaje podwyzki. Od 6 wrzesnia mialam juz 3 obserwacje i tzw learning walks. Zeszyty moich dzieci sa monitorowane na bieżąco. Raz na pół roku jestem oceniana przez kolegium nauczycielskie z różnych innych szkół. Z dziećmi pracuje codziennie pomiędzy 8.30 a 15.30 plus MUSZĘ zostać w szkole do 17.00.
        I to jest chyba ostatni rok mojego nauczania. Wypalilam się. Nie chce już wiecejn uczyc, choć kocham to robić. Papierowa robota pogrzebala jednak moja miłość do tego zawodu.
      • hanusinamama Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 21:24
        No tak jak nauczyciel mógł tyle siedziec po nocy i zajmować sie rozmowami o każdym dziecku? Mogł zrobic zebranie ogólne, poinformować o ogólnych sprawach i isc do domu spedziec czas z dzieckiem albo isc na basen. A on bezwstydnie siedział i kazdemu wykładał przez 15 minut. A taka matka i ojciec przeciez mają ciekawsze rzeczy do robienia niż czekanie na rozmowe o dziecku...
        • julita165 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 21:39
          hanusinamama napisała:

          > No tak jak nauczyciel mógł tyle siedziec po nocy i zajmować sie rozmowami o każ
          > dym dziecku? Mogł zrobic zebranie ogólne, poinformować o ogólnych sprawach i is
          > c do domu spedziec czas z dzieckiem albo isc na basen. A on bezwstydnie siedzia
          > ł i kazdemu wykładał przez 15 minut. A taka matka i ojciec przeciez mają ciekaw
          > sze rzeczy do robienia niż czekanie na rozmowe o dziecku...

          Ciekawsze jak ciekawsze. Jedna matka zostawila 7-latke pod opieka 10-latki i ok 20 starsza dzwonila zdenerwowana co tak dlugo. Mozs ktos mial opiekunke umowiona na godzine. Moj akurat jest chory, zostal pod opieka babci, tez juz dzwonili kiedy bede, babcia zdenerwowana bo mial wysoka goraczke, podobno nie spadala bo ibufenie. Ktos szedl na noc do pracy i chcial jeszxze wpasc do domu. Sytuacje sa rozne. Najprosciej zaprosic x osob na ta sama godzine, w polowie przerwac zebranie na godzine i dziwic sie ze ktos ma pretensje. A zamiast takich raz na ruski rok organizowanych konsultacji wystarczylaby 1 godzina tygidniowo dostepnosci nauczyciela dla zainteresowanych. Plus raz na miesiac mail z krotkim info o postepach dziecka. A w razie jakis problemow wezwanie konkretnego rodzica na konkretna godzine. Myslam ze obecnie tylko w publicznej sluzbie zdrowia tak ma sie w d....czyjs czas ale widze to samo w szkole.
          • szeptucha.z.malucha Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:28
            A z tym się zgodzę. W szkole mojej oraz w szkołach moich dzieci to tak funkcjonuje. Jak jest dzień otwarty uczciwie informuję, że będą kolejki a ma załatwianie poważnych spraw mam dyżur cotygodniowy (też preferuję zapisywanie przez librusa i wyznaczam godziny, bo nie chcę narażać rodziców na czekanie) a gdy jest super poważna sprawa to zbiera się zespół w umówionym z rodzicem czasie.
        • iwoniaw Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 21:42
          Wiesz, to nie o to chodzi; ona ma 100% racji - taka organizacja (a właściwie totalny brak organizacji) to kompletny brak szacunku dla rodziców i ich czasu. Wygląda to jak posłuchanie udzielane prostaczkom przez pana feudalnego, który przez włości przejeżdża i łaskawie swe ucho skłania, dopóki ma ochotę. Bo przecież ciężko tak wymyślić, że jak się rozmawia o JAKIMKOLWIEK problemie (czy nawet nie problemie, ale omawia choćby jakie papiery należy wypełnić do jakiegoś stypendium dla najzdolniejszego i najgrzeczniejszego Jasia, Który W Życiu Nie Sprawił Pół Problemu) to 5 minut jest czasem nierealnym zupełnie. I np. umówić się z rodzicami Jasia, Zdzisia i Małgosi na konkretne godziny, a rodziców Krysi, Zuzi i Mateuszka zaprosić w kolejnym tygodniu. Zaś jeśli rodzicom Zosi i Antosia nie mamy do powiedzenia nic konkretnego, a oceny sprawdzają w dzienniku elektronicznym i tą drogą odpowiadają na bieżące zapytania, to dać im święty spokój i nie ciągać do szkoły w ogóle. Takie to proste.


          --
          "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
          • andaba Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:00
            Nie wiem jak tu było, ale wiem jak jest u nas - zebranie ogólne, potem pani mówi - "dziękuję, zapraszam chętnych na indywidualne rozmowy, ja ze swojej strony prosiłabym o rozmowę rodzica Basi, Kasi i Jasia" Rodziców Basi, Kasi i Jasia z reguły nie ma, do pani nie idzie nikt lub idą rodzice, którzy mają coś do zapłacenia lub usprawiedliwienia, lub trójka klasowa, ewentualnie ktoś z jakimś problemem, nigdy nie ma tak, żeby lecieli wszyscy. Chyba że w klasie jest nadmiar matek, które muszą się dowiedzieć, czy ich dziecię jawi się wystarczająco genialnie i czy aby ta genialność jest dostrzegana.
      • szeptucha.z.malucha Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:20
        ciekawe jak sobie wyobrażasz konsultacje po 5 minut poważniejszych spraw. Oczywiście, nauczyciele radośnie konsultowaliby i do 24.00. To dopiero jest lekceważenie ze strony rodziców, którzy właśnie swoje najswijsze sprawy omawiają. Lekceważą i nauczycieli, i innych rodziców. Poza tym konsultacje są co tydzień u każdego nauczyciela - można się umówić.
    • hanusinamama Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 21:22
      A nie pomyślałaś, ze to uczy dziecka: słuchania, skupienia, brania za siebie odpowiedzialnosci (wrocic do domu i spakować co trzeba), punktualności itd? Bo to jest dziecko które uczy sie jak uczyć ale też czego będzie się od niego wymagać w dorosłości. Potem taki dziubdziuś idzie do pracy i zdziwiony ze czerwonego dywanu mu nie rozkąłdają. Ze musi coś zrobić a nie ma pensji za sam dyplom. Ze nie ma premii bo nie ejst na czas az w końcu jest zwolniony bo nie robi tego co ma robić..? Szkoła nie tylko uczy biologii czy chemii.
      • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:09
        Nie, nie, nie i jeszcze raz nie!
        Karanie dzieci za każdy najmniejszy bląd czy pomyłkę przy jednoczesnym niedocenianiu ich wiedzy i umiejętności niczego dobrego nie uczy.
        Punktualnosci się uczy, kiedy nauczyciel zaczyna lekcję równo z dzwonkiem.
        Odpowiedzialnosci, kiedy powierza mu sie samodzielne zadania, od których coś zależy, a potem sie je z nim omawia - bez potrzeby nagradzania czy karania.
        Sluchania sie uczy, kiedy jest sluchane.
        skupienia, kiedy ma okazje zająć sie ciekawą aktywnością, ktora je pochłania.
        Acha - w szkole pracuję od 1987.

        --
        "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
            • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:41
              A czym innym jest obniżanie oceny za każdą pierdołę?
              Nie byłoby to aż tak wielkim problemem, gdyby nie fakt, ze prawie wszystkie szkoly mają system oceniania punktowy, w którym często kazdy stracony punkt wpływa na ocenę semestralną/roczną i nie ma jak tej oceny poprawić.


              --
              "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
                  • hanusinamama Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 00:47
                    A ja nie wiem czemu masz z tym problem? Bo dziubiusiowi zaniza ocene? Ja miałam zawsze same 5 ale ocena z zachowania była...hmmm rózna. I jakos wtedy nie leciałam do rodziców na skarge. Jakbym poszła, pewnie mama zapytałaby za co, jakbym jej opowiadziała to nie dosc ze miałabym obnizoną ocene z zachownaia to jeszcze szlaban na gary w domu
                    • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:01
                      Nie posiadam dziubdziusia. Za to prawie cale dorosłe życie uczę cudze dzieci. To jest moj wniosek jako nauczycielki, zmuszanej do wystawiana ocen z zachowania.
                      Są szkodliwe. stwarzają zludzenie, fałszywe, że mozna jedną oceną okreslić postawę osoby w najróżniejszych aspektach zycia, nawet jeśli tylko szkolnego. Oceniają zachowanie dzieci w porównaniu z innymi dziecmi, rzadko biorąc pod uwagę rozwój indywidualny. To porównanie też jest zafałszowane, bo kazdy wychowawca ocenia nieco inaczej, wiec juz w jednej szkole pojawiają sie wielkie niesprawiedliwości. szczegołowe regulaminy, ktorymi szkoły usiłują się ratować, tylko pogarszaja sprawę - bo dzieci przystawia sie do sztancy, im bardziej szczegołowy regulamin, tym bardziej bezwzglednie.
                      I jeszcze coś Ci powiem: w latach 80., jako poczatkująca nauczycielka, mialam dziesięcioletnią uczennicę z wrażliwością etyczną i empatią większymi niż moje. Moglam sie od niej uczyć, a nie ją oceniać. Takich par: dziecko/nastolatek i oceniający je nauczyciel jest wiecej.
                      zamiast oceniać zachowanie zdecydowanie lepiej by było wychowywać.

                      --
                      "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
        • julita165 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:26
          nangaparbat3 napisała:

          > Punktualnosci się uczy, kiedy nauczyciel zaczyna lekcję równo z dzwonkiem.
          O to to. Rok szkolny trwa od 1,5 miesiąca. Ja sporadycznie rano odstawiam dziecko do szkoły a już widziałam 1 konkretne spóźnienie nauczyciela ( czekaliśmy z 10 minut ), tekst do dzieci żeby poczekaly w świetlicy bo pani jeszcze musi sobie kawę zrobić.
          > Odpowiedzialnosci, kiedy powierza mu sie samodzielne zadania, od których coś za
          > leży, a potem sie je z nim omawia - bez potrzeby nagradzania czy karania
          W punkt. Nie ma to jak pierwszakowi dać pracę domową i nijak nie zareagować na jej brak. Nawet jednym słowem. Nauka nie poszła w las bo po kilku dniach znów zapomniał ćwiczeń, pracy nie odrobił ale radośnie stwierdził że to przecież nie problem, nie podejdzie do pani z ksiazka i już.
          > Sluchania sie uczy, kiedy jest sluchane.
          > skupienia, kiedy ma okazje zająć sie ciekawą aktywnością, ktora je pochłania
          No właśnie. Czy to jest normalne że pierwszak jedyne co ma do powiedzenia o szkole to że jest nudna.
            • maaria33 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:16
              Przejrzałam. I rownie dobrze można znaleźć szereg przykładów na "naciąganie " ocen ( z życzliwości lub litości)

              A co do głownego wpisu - mam mieszane uczucia, bo niestety w tzw zachodnim swiecie wstęp na uczelnie i do dobrych szkoł jest konkursowy. A egzaminy rządzą się swoimi prawami - m.in takimi, że ocenia się odpowiedź w takiej formie w jakiej prosi egzaminator. I czasami jak inne metody nie działają to może trzeba zastosować bardziej bolesne. Po to żeby w istotnym momencie młody czlowiek odruchowo wpisywał odpowiedź tam gdzie trzeba. Istotniejsza jest życzliwośc nauczyciela, a tej nie mierzy się tym czy odjął pół punkta czy jeden za błąd (zakłądając, że każdego traktuje tak samo)
        • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:50
          nangaparbat3 napisała:

          > Karanie dzieci za każdy najmniejszy bląd czy pomyłkę przy jednoczesnym niedocen
          > ianiu ich wiedzy i umiejętności niczego dobrego nie uczy.

          Gdzie taka szkoła jest? Daj namiary żeby uchronić innych.


          > Punktualnosci się uczy, kiedy nauczyciel zaczyna lekcję równo z dzwonkiem.

          Tak pracuję, nie spóźniam się. Niektórzy moi uczniowie owszem.

          > Odpowiedzialnosci, kiedy powierza mu sie samodzielne zadania, od których coś za
          > leży, a potem sie je z nim omawia - bez potrzeby nagradzania czy karania.

          No przecież tak się pracuje. Nie wszystko podlega ciągłej ocenie.

          > Sluchania sie uczy, kiedy jest sluchane.

          Działa. Niezmiernie rzadko.

          > skupienia, kiedy ma okazje zająć sie ciekawą aktywnością, ktora je pochłania.

          Nie wszystko da się ubrać w ciekawą i pochłaniającą aktywność. Czasami trzeba trzeba zrobić coś bez specjalnych fajerwerków. Jak w życiu.





          --
          "Żadna nauka nie wzmacnia tak wiary w potęgę umysłu ludzkiego, jak matematyka." Hugo Steinhaus
          • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:10
            nangaparbat3 napisała:

            > Karanie dzieci za każdy najmniejszy bląd czy pomyłkę przy jednoczesnym niedocen
            > ianiu ich wiedzy i umiejętności niczego dobrego nie uczy.

            Gdzie taka szkoła jest? Daj namiary żeby uchronić innych.
            w Polsce każda nieeksperymentalna szkoła działa w ten sposób. W ocenianiu nauczyciele skupiaja sie na blędach i tylko na błędach. No dobrze, ale..... i tu następuje wyliczenie. Zamiast: to, to, i tamto jest dobrze, a to tutaj trzeba by inaczej.
            Naszą praktyke uczenia dominuje zabobon, że trzeba wytykać błędy i że to najważniejsze w ocenianiu, że na tym ono polega.

            --
            "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
              • iwoniaw Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:24
                Naprawdę? Ja mam wrażenie takie jak nanga - że w wielu szkołach/u wielu nauczycieli uczeń jest punktowany za każde najdrobniejsze uchybienie i nic mu nie zostanie wybaczone, nawet choćby obiektywnie coś było od niego niezależne i w analogicznej sytuacji nad dorosłym w pracy każdy normalny by się po ludzku pochylił nad problemem, a zachowując się tak, jak niektórzy nauczyciele wobec uczniów, szybko by się dorobił opinii buca - mobbera.


                --
                'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
                'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
                • maaria33 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:29
                  no...ja nie mam takiego wrażenia , większość została odpuszczona, żeby nie powiedzieć olana.

                  Motywację negatywną (zgadzam się, że istnieje) widzę w tym, że często szkoła i rodzice koncentrują się na słabych stronach za miast na dobrych, Czyli na wyciąganiu Jasia z trójki na czwórkę z matematyki zamiast indywidualnego programu (albo przynajmniej motywowania) z biologii z której Jaś jest genialny.
                • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:31
                  Pewnie są tacy nauczyciele, choć nie znam. I co? I nic. Ten zawód jest tak mało atrakcyjny, że ci nauczyciele, którzy prezentują jakiś poziom, pójdą tam, gdzie ten pozom będzie doceniony. Ja zmiany na lepsze już nie doczekam. pozostaje mi modlić się, żeby moje dzieci miały fajnych nauczycieli.

                  --
                  "Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby." Bertrand Russell
              • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:30
                Nacisk na slabe strony jest demotywacją. Cżesto blokuje dziecko. Im mlodsze, tym łatwiej. O to mi chodzi. Uwierz mi, niewiele z niego wynika, a łatwo dziecku w ten sposób zaszkodzić.

                --
                "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
            • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:21
              Rzeczywiście dużo naszej szkole można zarzucić.
              Coraz częściej wchodzi nauczanie kształtujące, które trochę inaczej wygląda.
              Ważny jest też kontakt nauczyciel-uczeń. Nauczyciel informuje ucznia na jakim jest poziomie, co idzie świetnie, nad czym pracować. Sensowny nauczyciel widzi przede wszystkim dziecko, później jego wyniki. Sensowny nauczyciel stara się tak to poukładać, żeby uczeń nie miał poczucia wiecznej porażki, bo to nie tędy droga.

              --
              "Jeśli ludzie nie wierzą, że matematyka jest prosta, to tylko dlatego, że nie zdają sobie sprawy, jak skomplikowane jest życie." John von Neumann.
              • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:36
                najlepsze szkolenie w moim zyciu wyglądało tak: przez dwa dni w kółko wykonywalismy prezentacje. Od najprostszych po coraz trudniejsze. Kazda byla omawiana. Najpierw: trzy pozytywy. Potem: jedna rzecz do zmiany. To "do zmiany" mozna bylo pominąc.
                Postępy jakie zrobilismy WSZYSCY były wprost niewiarygodne.


                --
                "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
                  • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:13
                    Mozna. Jesli ktos popełnia bład, mozna mu wyjasnić, przypomnieć, zrobić to dyskretne, z zyczliwością i przekazem "na drugi raz zrobisz lepiej". Często warto wytlumaczyć calej klasie, pomijając, kto pobłądził.
                    Największym problemem polskiej edukacji jest sztampowa i bazująca na nieustannym sprawdzaniu i ocenianiu metodyka, nieelastyczna, ignorujaca potrzeby ucznia. I brak przekazu idącego od nauczyciela: wierzę, że ci się uda, i zależy mi, zeby ci sie udalo.
                    oczywiście jest mnostwo świetnych nauczycieli, i mnóstwo dobrych. Ale takich jak opisuje też po kilku na szkołę. Myślę, ze nie spotkali, jako uczniowie, żadnego wybitnego nauczyciela, ktory by im pokzał, ja sie to robi.
                    Mialam pod opieką dziewczynke, ktora skończyła gimnazjum ne znajac tabliczki mnozenia.
                    - A co na to mowi twoa pan od matematyki?
                    - Pani do nas nie mówi.
                    -??????
                    - Zawsze mowi do calej klasy.
                    no tak się nie da.

                    --
                    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
                  • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:31
                    oczywiscie że tak.
                    Jesli uczysz, wiesz jednak, że kazdą lekcję mozna przeprowadzić tak, żeby zaciekawić uczniów.
                    ALE: trzeba by prowadzić rzeczywiscie 18 godzin tygodniowo i nie martwić się, jak dotrwać do końca miesiąca. Tu się koło zamyka.

                    --
                    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
                    • little_fish Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 09:07
                      Nie każdą lekcję i nie z każdego przedmiotu da się poprowadzić tak, żeby zainteresować 25 osób w klasie na tyle, żeby zapragnęli się tego uczyć i doskonalić, a nie tylko zaliczyć temat. Przynajmniej poza edukacją wczesnoszkolną.
                      Jasne, że można uczyć mniej lub bardziej interesująco, ale takiego efektu jak na kursie z konkretnej tematyki (interesującej uczestników) nie da się osiągnąć na wszystkich szkolnych przedmiotach. Co nie oznacza, że nie należy dzieci / młodzieży chwalić
            • hanusinamama Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 00:49
              Tylko powiedz mi jak to mozliwe ze w tym zabobonie pokonzyło szkoły tyle ludzi, poszło na studia czy do zawodówek i maja sie teraz dobrze. Zyją, pracują? Ja konczyłam taką szkołę co to wytyka błędy i nie zauwazyłam zebym miałą traume. No chyba ze to jakies wyparcie. le juz studiów i tego ze mam dobrą prace sobie nie wymysliłam...no i nie jestem wyjątkiem.
              • nangaparbat3 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:23
                Było inaczej. ne bylo takiego jak becne cisnienia na wynik, a ludzie byli spokojniejsi i odporniejsi. w tej chwili co roku wiecej do nas przychodzi mlodzieży z historią psychiatryczną, zaczynajacą się juz w gimnazjum, a często pod koniec podstawowki. Mnożą sie osoby chore, niewstajace rano z łożka (i "nie idące" na antydepresanty), w razie stresu niemogace zlapać oddechu, z chorobami autoimmunologicznymi, i tak dalej i dalej. w klasie kolezanki 1/3 ucznow wymaga specjalnej opieki. do matury to bedzie co najmniej pół klasy.
                Powinniśmy w ogole zmienić podejście do pracy w szkole, bo psychologowie (których jest obecnie o wiele za malo i w tej chwili juz nie ma mozliwosci znalezienia we Wroclawiu rzetelnej bezpłatnej psychoterapii dla dzieciaka, wszyscy terapeuci są zajeci i zaczynaja przymowac raz w miesiacu, a to nie ma w ogole sensu) nie załatwia za nas tego, co mozna zrobić w codziennym kontakcie, dzień po dniu. I na to by trzeba zmniejszenia liczby uczniów w klasie i zadbania o nauczycieli. I to jest osobny problem - na to, jak są traktowani, nauczyciele i tak czynią cuda.

                --
                "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
                • maaria33 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:33
                  Oczywiście, że zmniejszenie liczby dzieci w klasie pomogloby rozwiązać wiele problemów.

                  Ale nie zapominaj, że tendencja do wrzucania wszystkich do jednego worka, stereotypizacja ma jeszcze większą moc niż te nieszczęsne oceny z zachowania.

                  I nie zapominaj, że na razie nic nie wskazuje, żeby świat zrezygnował z egzaminów a od szkoły oczekuje się, że do egzaminów przygotuje. Problem jest szerszy bo wraz ze wzrostem dostępu do edukacji, w tym wyższej (rzecz dobra) następuje naturalny wzrost konkurencyjności (rzecz zła) , bo jest więcej chetnych od tego tortu. To nie obcinanie punktu za brak odpowiedzi we własciwym miejscu jest problemem. Problemem jest wiara społeczeństw w dobre i złe zawody i stereotypizacja tych, którzy tych "dobrych" nie mają. Nie mają to znaczy, że są tępi i leniwi.
                • katja.katja Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:57
                  Ludzie nie byli spokojniejsi i odporniejsi.
                  Po prostu było dużo więcej dziecisk i nie pieszczono się z nimi, jeżeli nie działo się coś absolutnie drastycznego nie badano się ich ponad podstawę, a już tym bardziej psychiatrycznie.
                  Ja dopiero w wieku dojrzałym dowiedziałam się, że mam ZA. Teraz bym miała to zdiagnozowane w szkole podstawowej.
                  Dziecko chore na "chorobę autoimmunologiczną" po prostu było leniwe i nie było kozakiem na w-fie (też mam).
                  Teraz dzieci niemal od kołyski wysyła się na badania wszelakie, wszędzie jest diagnostyka, osobne fora dla rodziców dzieci z poszczególnymi zaburzeniami/chorobami, stąd ma się wrażenie, że chorych jest więcej.

                  --
                  Wybaczam moderacji.
        • katja.katja Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 08:42
          Niestety żadna szkoła na każdy jednym przedmiocie nie zapewni 100% ciekawej aktywności i to jeszcze "ciekawej" dla każdego jednego ucznia.
          Nie mówiąc już o tym, że większość ludzi jest przeciętna, część słabsza, bez nadzwyczajnych zdolności i bez ustawionych rodziców, którzy w razie czego utworzą we własnej firmie "ciekawe" stanowisko pracy dla dorosłego młodzieńca lub dziewczęcia. I będą w życiu dorosłym by opłacić rachunki pójść do pracy, która nie jest "ciekawą aktywnością" bądź jest "ciekawą aktywność" tylko przez pewien wycinek czasu.

          --
          Wybaczam moderacji.
        • amast Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 13:43
          > Punktualnosci się uczy, kiedy nauczyciel zaczyna lekcję równo z dzwonkiem.

          Mieliśmy na studiach profesora, który przychodził punktualnie na wykłady, wpuszczał studentów, po czym zamykał na klucz salę wykładową i otwierał dopiero po 45 minutach, gdy robił 5 minutową przerwę. To samo na egzaminie - wpuszczał wszystkich punktualnie i zamykał salę na klucz. Bardzo szybko nauczył nas punktualności. Bardzo wink
        • umzak Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:18
          Szczerze zazdroszczę i jednoczesnie jestem zła. Jak myslą do połowy kwietnia zdazyć z materiałem 8 klasy ? Mam już dość słuchania narzekań nauczycieli, bo niestety bardzo wielu z nich nie robi nawet tego co się od nich wymaga , nie mówiąc żeby cokolwiek wiecj, a od dzieci często czepiajsię o takie bzdety , ze głowa mała i tylko dlatego , ze mogą
          • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:42
            Nie będzie lepiej. Ten zawód nie przyciągnie fajnych ludzi.
            Ja mam prawie 1,5 etatu, bo nie ma nauczycieli. Pełne moje zaangażowanie, tak jak nakazuje mi uczciwe podejście do dzieci i do siebie, kosztuje mnie sypianiem po 5 godzin na dobę.

            --
            "Matematyka zawiera w sobie nie tylko prawdę, ale i najwyższe piękno – piękno chłodne i surowe, podobne do piękna rzeźby." Bertrand Russell
              • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:26
                szeptucha.z.malucha napisała:

                > Ja np. chciałam zobaczyć jak szkoła wygląda od środka. To jest praca, z której
                > ludzie uciekają.

                A ja chętnie tę szkołę od środka bym pokazała. Pokazała te fajne momenty, kiedy szkrab mówi Ci, że "jest pani najlepszą nauczycielką na świecie" i te chwile kiedy musisz robić kilka rzeczy równocześnie i boleśnie zdajesz sobie sprawę, że żadna z nich nie jest wykonana na poziomie, który by cię satysfakcjonował.


                --
                "Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę." Hugo Steinhaus
              • iwoniaw Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 23:26
                I będą uciekać, jeśli nic się nie zmieni. Co jednak nie ma nic wspólnego z koniecznością akceptowania traktowania uczniów per noga, bo powinni się wszak cieszyć, że w ogóle ich ktoś jeszcze przychodzi uczyć (albo tylko prowadzić lekcje).


                --
                "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
    • kub-ma Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 16.10.18, 22:38
      Według Twojego planu jako nauczyciel straciłabym jakieś 2 punkty. Przez miesiąc.
      Nie wiem gdzie chodzą Twoje dzieci do szkoły, ale NIGDY nie spotkałam się z tak szczegółowym ocenieniem i karaniem uczniów. Przecież najpierw się tłumaczy, wyjaśnia, daje ostrzeżenia itp. Uwagi, informacja do rodziców itp. to ostateczność.
      A próbowałaś kiedyś prowadzić lekcję geometrii, kiedy polowa klasy zapomniała cyrkla?


      --
      "Kraj bez matematyki nie wytrzyma współzawodnictwa z tymi, którzy uprawiają matematykę." Hugo Steinhaus
    • dzikka Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 09:15
      Nacisk bo szkoła musi mieć wynik.
      nacisk bo taka forma egzaminów czy oceniania obecnie istnieje niemal na każdym szczeblu edukacji.
      No i ostatnie, często to jedyna forma oceniania przez nauczyciela, dla którego uczniowie są coraz bardziej anonimowi, szczególnie obecnie, kiedy wielu nauczycieli pracuje w 2-3-4 placówkach, żadna szkoła nie jest 'jego". Jak jest dobry to szybko załapie, ze lepiej nauczy jednostki np. w czasie korepetycji i jeszcze więcej zarobi albo dostanie etat w jakiejś szkole prywatnej, kameralnej, jak chce tylko "odbębnić' to tym bardziej nie będzie się przejmować metodyką nauczania tylko pójdzie po bandzie. Takie obecnie mamy szkolnictwo.
    • hesperia1 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 13:19
      O tak, mi też się marzy.
      W szkole syna niektórzy niektórym przydałaby się taka jazda. Na przykład pani nauczycielce której prawie wszyscy uczniowie nie zdali do trzeciej klasy. Innej, która przynosiła obiady na lekcje i jadla przy dzieciach. A takich kwiatków jest więcej.

      --
      Ten kot jest cały szpiczasty ze strachu.
      klik
    • ichi51e Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 16:05
      Przeciez sa. Ostatnio sie oburzali ze za picie kawy minusy dostaja www.edziecko.pl/Junior/7,160035,24033978,z-sieci-absurdalne-karty-obserwacyjne-nauczycieli-wsrod.html

      --
      wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
        • little_fish Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 17:43
          Grubo nie grubo - te przytoczone przykłady dotyczą nauczycieli pełniących dyżur podczas przerw. Nauczyciel, który podczas dyżuru rozmawia z rodzicami, dyskutuje z uczniami lub wygląda przez okno nie pełni tego dyżuru uważnie i nie zareaguje odpowiednio. Może i brzmi to absurdalnie, ale może ogólne sformułowania się nie sprawdzały?
          • julita165 Re: mam marzenie - na marginesie szkolnych rozkmi 17.10.18, 18:28
            Nauczyciele potrafią zachowywać się naprawdę bezmyslnie. Przyszłam po syna, pierwszaka, który nie ma zgody na samodzielne powroty do domu. Ponieważ było po lekcjach poszłam do świetlicy. Dziecka nie ma, jakaś dorosła osoba tam obecna, domyślam się że tzw swietliczanka stwierdziła że nie wie gdzie on jest, w ogóle nie wie o kogo pytam bo pracuje dwa dni. Jakieś dziecko mi powiedziało że poszedł na obiad. Nie wiem po co bo go na obiady nie zapisywałam, dla niego szkolny obiad to kara za grzechy, jest mocno wybiorczy a nie ma takiej konieczności bo wraca do domu max o 14.30. No to poszłam do tej stołówki. Ścisk, harmider że własnych myśli nie słyszę a moja bida wciśnięta w jakiś kat na stołku. Obecne były dwie nauczycielki klas pierwszych, obie w drugim końcu sali zapatrzone w czyjś talerz. A ten siedzi i płacze. Pytam dlaczego płacze. Bo pani kazała mu tu przyjść a tornister zostawić w świetlicy a on jest głodny i chciałby zjeść swojego banana. No żesz, jak można być tak pozbawionym wszelkiej empatii ! To raz. Dwa - gdzie jest miejsce pobytu po lekcjach dziecka ? W świetlicy czy w stołówce ? Tak sobie patrzę czy te dwie gwiazdy w ogóle zauważyły co się dzieje. A gdzie tam, odwrócone tyłem i gadu gadu. No to nie mówiąc nic nikomu wzięłam młodego, zaprowadziłam do szatni i kazałam się ubierać a sama wróciłam do tej stołówki i odstawiłam szopkę pt przyszłam po syna. No i tu konsternacja, gdzie dziecko, jedną poleciała do świetlicy, druga się tłumaczy. Im najwidoczniej potrzebna jest kontrola jak w pruskim wojsku i mnie takie ankiety/wytyczne wcale nie bulwersują.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka