25.10.18, 01:02

Tak niemożliwie rozkrecil sie wątek, na temat Ślązaków, w miedzyczasie padło wiele opini o warszawce. Wiec i ja chce podać pewna tezę, sprawdzona empirycznie, na temat warszawki. Przez cały okres LO i uniwerku, jezdzilam z przyjaciółka wzdloz i wszerz Polski autostopem, sypiając zazwyczaj pod namiotem. Bywaliśmy na Pomorzu, na Mazurach, w poznanskim, kieleckim, w Tatrach, Beskidach, Bieszczadach, Karpatach i nawet w Białymstoku. Za każdym razem, słyszałyśmy jedno i to samo: tam sie rozbiła warszawka, z palcem wysuniętym w kierunku namiotów. Za każdym razem, ta informacja była sprzedawana, jako ostrzeżenie. Pamietam z wyjazdów nartowych to samo, Szczyrk, Wisła, Zakopane, zawsze barman pokazywał, ze w tym rogu bawi sie warszawka. Było wtedy dla nas jasne, ze musimy unikać tego kata. Zadziwiające, ze w tylu rejonach Polski, turysci z Wawy byli postrzegani jako zagrożenie, niebiezpieczenstwo. To było jakieś 20 lat temu. Nadal tak jest?

--
smile
Edytor zaawansowany
  • milamala 25.10.18, 01:11
    Nie wiem, ale mam jedno zastrzezenie do "warszawki". Kto i po co wymyslil "sloiki", kto i w jaki sposob chce sobie poprawic tym okresleniem wlasne jestestwo. W zadnym innym miescie nie ma zadnego okreslenia na przyjezdnych, bo kazdy srednio rozgarniety wie, ze migracje ludnosci to element, ktory czlowiekowi towarzyszyl od zarania dziejow. Tylko w Warszawie tego nie wiedza?
    Nic wiecej do Warszawy nie mam, poza tym, ze mam swietnych przyjaciol z Warszawy. Dobrych ludzi.
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 01:21
    milamala napisała:

    > Nie wiem, ale mam jedno zastrzezenie do "warszawki". Kto i po co wymyslil "sloi
    > ki", kto i w jaki sposob chce sobie poprawic tym okresleniem wlasne jestestwo.
    > W zadnym innym miescie nie ma zadnego okreslenia na przyjezdnych

    czyżby?
  • arwena_11 25.10.18, 08:12
    A te słoiki to nie wymyślone przez dziennikarzy? Pamiętam, że pierwszy raz usłyszałam to określenie w radio.Jakiś konkurs na nazwę dla przyjezdnych?
    Pomijam już to, że w telewizji leci chyba jakiś "serial" o tym tytule.
  • ewa_mama_jasia 25.10.18, 08:41
    No właśnie też mi się wydaje że to określenie wykreowaly media. I zostalo ochoczo podchwycone. Nie podoba mi się ani warszawka ani słoiki. Jedno I drugie stosowane w celu pokazania swojej wyższości przez używając ego i pogardy w stosunku do osób określanych.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • heca7 25.10.18, 09:18
    Pomysłowość internautów jest nieograniczona. Czytałam już o Warszawce, Warszafce, Warsiawce, Warwsiawce i nowość- WarWSZAWKA.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • niu13 26.10.18, 16:02
    Wątpię, żeby media wymyśliły. W Warszawie od 1945 istnieje przeczulenie na punkcie ludności napływowej, w związku z tym, że wojna przetrzebiła mieszkańców, a do odbudowy sprowadzono chłoporobotników z prowincji, którzy później dostawali mieszkania. Dla zrozumienia kontekstu polecam serial Dom i historię braci Talarów
  • morekac 26.10.18, 16:11
    Jeśli nie wymyśliły, to spopularyzowały. Bo wcześniej nie znałam tego określenia.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • memphis90 26.10.18, 19:44
    Aha, odbudować tak, rozebrać starówki w innych miastach tak, ale potem to juz wyp..lac na swoją prowincję uncertain

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • heca7 26.10.18, 20:04
    A czyj to był wątek (chyba joli kotki)? Napruła się i w środku nocy żądała oddania cegieł wywiezionych ze Szczecina na odbudowę Warszawy big_grin
    Nie neguję, że to był głupi i szkodliwy pomysł. Ale niby jakim cudem mamy te cegły oddać i dlaczego my? To jakaś odpowiedzialność pokoleniowa?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • tairo 27.10.18, 05:51
    No cóż, to wy wciąż tych cegieł używacie...
  • kochamruskieileniwe 27.10.18, 08:32
    No dobra, częśc tych cegieł sama Warszawa janosikowym spłaciła (lata 2003-2014 - ponad 7,5mld zł - takie dane na szybko znalazłam, trzeba dodać ostatnie lata) suspicious

    Ponad to. Co to jest napływowy a rodowity warszawiak?
    Warszawa zmieniała granice wielokrotnie, po 1915 roku. Do 1915 roku Warszawa była mała. Tak kolonia Wawelbergo na Woli mogła powstać tylko dlatego, że była ulokowana poza granicami miasta. Na wsi suspicious
    W 1915 roku istniało ogromne przeludnienie i tylko dlatego władze carskie zgodziły się na poszerzenie granic. Trzeba pamiętać jeszcze stosunkach narodowościowych w mieście. Duży procent stanowiła ludnoć pochodzenia żydowskiego, która potem, praktycznie znikła na skutek późniejszej historii uncertain
    Czy ludność z dziada pradzida mieszkająca na Woli, Żoliborzu,Ursynowie itp, to warszawiak z dziada pradziada?
    Taki Żoliborz powstawał rozwinął się na przełomie lat 20i 30 ubiegłego wieku, po likwidacji carskich terenów wojskowych - pozostała tylko część Cytadeli Aleksandryjskiej - ale ślady różnych umocnień oraz specyficznie posadzone drzewa wyznaczające ślad dawnych umocnień do dzisiaj pozostały. Choćby w okolicy tearu Komedia. Fakt leżał w granicach Warszawy od 1791, gdy do miasta włączono wieś (Fawory) - ale był praktycznie niezamieszkały przez ludność cywilną.
    Rozwój zaczął się od lat 20 wcielając w swój obreb okoliczne wsie i miejscowości: Bielany i Młociny w obręb Warszawy włączono w 1951 roku smile

    Co do warszawki, słoików - bardzo nie lubię tych określen. Ale rozumiem ich rodowód. To określenia pewnego stanu (umysłu?).
    Takie było pierwotne znaczenie. Warszawka - tzw "elity", wszelkiej maści celebryci, bywalcy określonych miejsc (obecnie pl Zbawiciela? moze już nie, nie jestem na bieżąco), reprezentującypewne środowiska.

    Słoik - to ktoś napływowy, ale - to ważne!!!!- pracujący w Warszawie, wieszjący psy na czym tylko się da: brak żłoków i przedszkoli,przepełnione podstawówki, kiepska komunikacja, zły stan dróg itp. Tyle tylko, że ten narzekacz NIE PŁACI PODATKÓW w Warszawie. Bo nie jest zameldowany (zupełnie niepotrzbne do tego celu, wystarczy zgłoszenie), uwazający, że wspiera stolicę korzystająć z usług (hmmmm - ten człowiek nie wie, że miasta z VAT raczej niewiele mają, a podatek cit ma zdecydowanie mniejszy wpływ na budżet miasta). Bo uważa się za lokalnego patriotę i będzie płacił podatki w swojej miejscowości.
    Ale narzekać i pluś, jak to w tej Warszawie żle - to pierwszy suspicious

    Tak, przyznam. Irytuje mnie taka postawa. Na szczęscie - ludzie coraz bardziej rozumni są w tej kwestii.

    A co do tekstów "a u nas w Warszawie" wypowiadanych w specyficzny sposób, przez niektóre osoby, niekoniecznie urodzone w Warszawie - przyznaję: nie wstydzę się za nich. Raczej odczuwam pewnego rodzaju zażenowanie. Ale to zjawisko nie dotyczy miejsca zamieszkania tylko.
    "Pan wie kim jestem"? Pan wie jakich mam znajomych? (w sensie - udupią pana) - to dotyczy wszystkich dziedzin życia i zależy tylko od tego, jakim się jest człowiekiem uncertain
  • bergamotka77 27.10.18, 15:47
    "Słoik - to ktoś napływowy, ale - to ważne!!!!- pracujący w Warszawie, wieszjący psy na czym tylko się da: brak żłoków i przedszkoli,przepełnione podstawówki, kiepska komunikacja, zły stan dróg itp. Tyle tylko, że ten narzekacz NIE PŁACI PODATKÓW w Warszawie. Bo nie jest zameldowany (zupełnie niepotrzbne do tego celu, wystarczy zgłoszenie), uwazający, że wspiera stolicę korzystająć z usług (hmmmm - ten człowiek nie wie, że miasta z VAT raczej niewiele mają, a podatek cit ma zdecydowanie mniejszy wpływ na budżet miasta). Bo uważa się za lokalnego patriotę i będzie płacił podatki w swojej miejscowości.
    Ale narzekać i pluś, jak to w tej Warszawie żle - to pierwszy"

    Myślę, ze doskonale ujęłas sedno tego określenia. Bo słoik to nie kazda osoba, która jest przyjezdna, tylko z takim wlasnie specyficznym podejściem.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • niu13 27.10.18, 10:27
    W czasie wojny wybito w pień polską inteligencję, prostactwo Twojego stwierdzenia jest tego dowodem.
  • rosapulchra-0 25.10.18, 14:04
    Jeśli pierwszy raz usłyszałaś ten termin w radiu, to znaczy, że już od lat funkcjonował.

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • arwena_11 25.10.18, 15:04
    Nie mam pojęcia. Ja usłyszałam chyba z okazji tego konkursu tvnwarszawa.tvn24.pl/informacje,news,sloiki-jako-symbol-warszawy-final-konkursu-na-neon,86357.html#!jattachment-group[94a653]/0/

    Wszyscy moi znajomi to z Warszawy. Nie pracujemy w korpo - więc nie mamy styczności z przyjezdnymi.
  • bergamotka77 25.10.18, 15:21
    Nie tylko w korpo sa przyjezdni. Ja spotkalam pierwszych słoików na studiach bo wtedy byl to jedyny wydział w Polsce - w zwiazku z tym wyrobilam sobie wtedy pierwsze opinie o ludziach z calej Polski - to był przekrój naszego kraju. I juz wtedy dziwnych Ślązaków poznałam, za to fantastycznych ludzi z Trojmiasta, Warmiii i Mazur czy Wrocławia oraz Krakowa. I ludzie że wschodniej Polski - dobrzy i serdeczni.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • chicarica 25.10.18, 15:28
    Serio da się w dzisiejszych czasach tak żyć, żeby mieć tylko znajomych z Warszawy i tylko rodowitych?

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • morekac 25.10.18, 15:34
    U Arweny wszystko jest możliwe.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • arwena_11 25.10.18, 15:35
    Ale w sensie tu na miejscu - no da się. Mam dużo znajomych w necie spoza Warszawy. Ale tak wyszło, że w realu - jednak Warszawa.
    Ale tak to jest, jak się studiowało na miejscu, LO miało w Warszawie. Nie pracowało się w korpo.

    Nie mówię o klientach czy sąsiadach - bo tu pewnie bywa różnie - chociaż nie pytam się, więc nie wiem. Mówię o znajomych, z którymi utrzymuję kontakt na co dzień i z którymi się spotykam. Rodzina bliska też cała z Warszawy - i "żenią" się - też jakoś tak z lokalnymi.
  • bergamotka77 25.10.18, 15:45
    Arwena może w małej liczbie miejsc pracowałas albo to jakas zamknięta branża bo ja w kilku i w każdej pracy były osoby spoza Warszawy. A nie zawsze były to korporacje. Nierzadko byłam jedyna osoba w zespole z Warszawy i okolic smile Natomiast znajomi i przyjaciele od lat to faktycznie tylko ludzie stąd. Choc zachowalam trochę znajomości ze studiów też.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • danaide 25.10.18, 19:03
    Ostatnio podeszłam do policjanta, chciałam spytać o ulicę i zaczęłam od: błagam, tylko niech mi pan nie mówi, że pan nie z Warszawy, co policjanta spytam to nie wie, bo nie z Warszawy (a pytam przy okazji objazdów, które mam sobie sprawdzać w aplikacjach, bo czemu info o objeździe miałoby stać na ulicy). Na szczęście ten miał poczucie humoru i się roześmiał, a koniec końców coś wydedukowaliśmy wspólnie.

    Jestem nie stąd, pracowałam z ludźmi nie stąd, a co miałam jakąś bliższą relację to tylko z ludźmi stąd. W sumie nie potrafię tego wyjaśnić.
  • chicarica 25.10.18, 16:00
    Nadal trochę dziwne. Ja sama do grubo po 30tce byłam z Gdańska, liceum i studia w Gdańsku, całe życie w sumie tylko kilka miesięcy mieszkałam gdzie indziej, a jednak bliskich znajomych miałam i mam pochodzących z różnych miejsc a wręcz krajów, i to bynajmniej nie byli to ludzie z pracy. Trochę się dziwię, że w tak zglobalizowanym świecie można jeszcze żyć w taki sposób, żeby trzymać się tylko z ludźmi ze "swojej wioski", i to mieszkając w stolicy kraju. To musi być jakieś bardzo zamknięte towarzystwo.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • green.moon7 25.10.18, 16:57
    Na studiach oczywiście wśród znajomych sami Warszawiacy z dziada i pradziada, zero dopływu świeżej krwi w ramach małżeństw? Oczywiście u męża to samo.
    Albo masz bardzo niewielu znajomych albo bardzo dziwnych.
    Obawiam się, że ludzie mówiąc o warszawce mogą mają na myśli kogoś takiego jak Ty, a reklamy Warszawiakom to Ty nie robisz.
  • arwena_11 25.10.18, 19:21
    Mówimy o znajomych z którymi się utrzymuje kontakty. Nie mówię o całym roku. Ale bliskich kontaktów nie utrzymywało się z całym rokiem. Po studiach drogi się rozeszły.
  • bergamotka77 25.10.18, 19:35
    U mnie na roku z Warszawy praktycznie nikogo nie było wink Za to kontakty z liceum są silne. To.prawda że drogi się rozchodzą moje trzy najbliższe koleżanki z jednych studiow mieszkaja za granicą. Z drugich najbliższa kolezanka jest z Wawy, ale tez zajeta jak ja i nie dajemy rady widziec sie czesciej niz co kilka miesięcy - ostatnio latem. Najbliżsi koledzy z SGH robia niesamowite kariery zawodowe i też latają ciągle po świecie więc jeszcze trudniej się złapać.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • green.moon7 25.10.18, 19:58
    Za granicą pewnie nie związały się z Warszawiakami, więc masz wśród znajomych także nielokalsów (określenie zapożyczone z wpisu forumki), przyjaźnie, bliższe znajomości, rodzina to są w ciągu życia setki osób plus te osoby mają partnerów, nie wiem jakim cudem wszyscy mogą być z Warszawy, może to bardziej prawdopodobne niż szóstka w totka, ale nadal bardzo mało prawdopodobne jeśli mieszka się w mieście, gdzie jest duża migracja krajowa, a także z poza kraju. Plus jakieś dziwaczne założenie z innego wpisu, że tylko w korpo ma się znajomych spoza miasta.

  • green.moon7 25.10.18, 19:58
    Nie znajomych, a współpracowników.
  • green.moon7 25.10.18, 20:01
    Dam sobie paznokieć obciąć, że czytałam gdzieś jak to ci praca w korpo nie pasowała, bo o 13 nie można wyjsc, a robota zrobiona. Może się zdecyduj na jakąś wersję.
  • arwena_11 27.10.18, 11:10
    Pracowałam w Banku - końcówka lat 90. Nie przypominam sobie nikogo spoza Warszawy - ale też nie zawierałam tam przyjaźni czy bliższych znajomości.
  • rosapulchra-0 26.10.18, 08:39
    Takie rzeczy to tylko u arweny.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • ira_08 26.10.18, 19:41
    U elity? Oczywiście. Myślisz, ze taka królowa Elżbieta to zna jakichś commoners?
  • memphis90 26.10.18, 19:46
    Musi robić ścisła selekcję, bo tych "rodowitych" to za wielu nie zostało po IIWS

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • morekac 27.10.18, 07:31
    Jeśli chodzi o tych przedwojennych warszawiaków, to poza potomkami Warsa i Sawy reszta to potomkowie ludności napływowej albo wieśniaków z dołączanych wsi.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • arwena_11 27.10.18, 11:12
    Chodzi o tych co urodzili się w Warszawie i w większości ( albo co najmniej jedno ) rodzice też.

    I nie mówię, że nie znam - ale mówię o ludziach z którymi utrzymujemy kontakty prywatnie
  • taki-sobie-nick 27.10.18, 21:14
    morekac napisała:

    > Jeśli chodzi o tych przedwojennych warszawiaków, to poza potomkami Warsa i Sawy
    > reszta to potomkowie ludności napływowej albo wieśniaków z dołączanych wsi.
    >
    Tak, tak, już udowadniano, że miejscowi w Warszawie nie istnieją.

    Rozumiem, że analogicznie jest w każdym innym mieście.
  • tairo 25.10.18, 18:45
    Nie, słoiki nie są wymyślone przez dziennikarzy.
  • jeziorowa 25.10.18, 08:17
    Warszawka to właśnie te słoiki, czyli różne Dody i inne mniej popularne osoby, które twierdzą, że są z Wawy, robią wiochę, są bezczelne, słoma obficie wysypuje się z butów. Oprócz tego w Warszawie (tak brzmi nazwa miasta, o którym piszesz - wiesz o tym, prawda?) mieszkają Warszawiacy - ludność miejscowa i napływowa.
  • katriel 26.10.18, 09:01
    Anienie. W Warszawie mieszkają warszawiacy. Nazwy mieszkańców miast piszemy małą literą.

    --
    Kaczki jedzą muchy; muchy jedzą robaki; Indianie jedzą kaczki, muchy i robaki; dzikie koty jedzą Indian; biali ludzie jedzą dzikie koty; i w ten sposób wszystko ślicznie się układa. (Mark Twain)
  • katriel 26.10.18, 09:01
    Anienie. W Warszawie mieszkają warszawiacy. Nazwy mieszkańców miast piszemy małą literą.

    --
    There is a horse in aisle five.
  • najstarszy_syn_ksiedza_biskupa 25.10.18, 01:17
    napolnoc napisała:

    > Nadal tak jest?

    Masz. Z dyskusji pod artykułem na wpolityce.pl:

    "takiego "Suwerena" , zwłaszcza w wielkich miastach trzeba niezbędnie rozliczyć !!! I nakłady finansowe przesunąć z Warszaw, Poznaniów, Lublinów, Legonowów....na miasteczka małe, gdzie piszczy bieda a żyją tam prawdziwsi Polacy"

    Xsioonc
  • heca7 25.10.18, 07:29
    Ja przeczytałam komentarz w internecie ( po wyborach) nawołujący do utworzenia w Warszawie getta żeby ta zaraza się nie wylewala na resztę kraju.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • morekac 25.10.18, 07:45
    E tam, nie wylewa się. Jak to do innych dużych miast przyjeżdżają ludzie z powodu nauki/pracy z mniej rozwojowych miejscowości i wygląda na to, że im się mentalność i zapatrywania dość szybko zmieniają.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • livia.kalina 25.10.18, 13:12
    Ja wczoraj czytałam o " lewackiej stalinowskiej warszawce".
  • morekac 25.10.18, 15:16
    Szczaw i mirabelki po prostu.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 01:23
    Tak, tak. Jesteśmy straszni.
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 01:25
    taki-sobie-nick napisała:

    > Tak, tak. Jesteśmy straszni.

    W dodatku mamy ulicę Wiejską. Mają takie ulice także inne miasta, ale co tam.

  • taki-sobie-nick 25.10.18, 01:31


    I jeszcze Sejm mamy. I każdy u nas zarabia krocie. tongue_out
  • katja.katja 25.10.18, 07:33
    Zwłaszcza Ty big_grin

    --
    Wybaczam moderacji.
  • rosapulchra-0 25.10.18, 15:43
    Pisz za siebie. Tylko i wyłącznie.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 01:23
    coś robiła czy nic się nie działo poza pokazywaniem jej paluchem?
  • ingryd 25.10.18, 01:47
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • maadzik3 25.10.18, 02:25
    10/10

    --
    Prawdziwy przyjaciel to ktoś, do kogo możesz zadzwonić o trzeciej w nocy i powiedzieć: 'Jestem w więzieniu w Meksyku" a on odpowie "Nic się nie martw. Zaraz tam będę"
  • triss_merigold6 25.10.18, 05:57
    Ludzie z interioru przepracowuja na forum swoje problemy i identyfikacje tożsamościowe.
  • sumire 25.10.18, 08:04
    Interior to tu jest głównie mentalny, z tobą jako naczelnym przedstawicielem.
  • ewa_mama_jasia 25.10.18, 08:08
    To chyba nie tak. Osoby zakładając wątki chyba raczej chcą powspominać, skonfrontować swoje wspomnienia z wiedzą innych osób. Przynajmniej ja to tak odbieram. Nie wiem czemu te wątki budzą takie emocje. Fakt, że spotkałam się na wakacjach z informacją że się nie lubi warszawiaków ale sama żadnych akcji uzasadniajacych Inie widziałam. Na wakacje jeździłam w latach 80tych I sam początek 90tych.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • sumire 25.10.18, 08:23
    Co chcą powspominać? Ja w sąsiednim wątku nie widzę nostalgii.
  • ewa_mama_jasia 25.10.18, 08:45
    Autorka posta startowego z wątku o Slazakach. Ja też przed chwilą dorzuciłam swoje wspomnienie, z początku lat 90tych że zderzenia że środowiskiem tradycyjnym górniczym i naprawdę się paroma rzeczami zdziwiłam. Jak chcesz, możemy porozmawiać na ten temat, ale nie chce kolejnej jatki. Moja koleżanka wyszła za górnika, też twierdziła e nie zawsze jest sympatycznie przyjmowana jako jego dziewczyna, żona właśnie z powodu bycia spoza tego środowiska. Potem było już ok, o ile wiem.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • sumire 25.10.18, 09:40
    Cóż za asekuracyjna odpowiedź.
  • green.moon7 25.10.18, 08:37
    Tak się kończy budowanie postaw patriotycznych z ostrym dodatkiem ksenofobii, bo przenosi się z poziomu narodowego na niższe. Chociaż nie ma się co łudzić, że to nowość, bo istniało od dawna. Pamiętam, że w szkole dzieci z osiedla wojskowego czuły się lepsze od tych z okolicy.
    Teraz na fali patriotyzmów i patriotyzmów lokalnych to wszystko odżyło ze wzmożoną siłą.
    Na poziomie samej Warszawy też kwitnie w najlepsze, prawa strona Warszawy to zdaniem niektórych, nawet tu piszących, to nie Warszawa, nowe dzielnice to nadal tylko podwarszawskie wsie, chociaż minęło ze 20 lat odkąd powstały. Zdaniem mieszkańców Mokotowa czy Miasteczka Wilanów mieszkanie na Białołęce to obciach, a zdaniem tych drugich tam mieszkają nowobogackie korposzczury.
  • larrisa 25.10.18, 10:43
    ingryd napisała:

    > Ohhhhh,
    > Odbyl sie byl juz lincz na hanysach, teraz kolej na warszafke...

    > Mam wrazenie, ze pomiedzy bugiem, odra, baltykiem i tatrami jakas pomrocznosc j
    > asna zestapila, hiszpanka nienawisci, ebola agresji...
    > Co sie z wami dzieje ???

    No właśnie o to samo chciałam cię zapytać, co się dzieje z Francją, bo ostatnio jak coś słychać to nic tylko regularne bijatyki z policją na ulicach, zdemolowane miasta, płonące samochody, granaty ogłuszające i chmury gazu łzawiącego.

    W porównaniu z tym przepychanki na forum na którym są zawsze przepychanki to chyba nic wielkiego, a ty takich wypieków dostajesz.

  • ingryd 25.10.18, 12:09
    Oooo, jeszcze jeden piekny objekt do lapidacji : emigracja !!!
    Nie zenuj sie, akurat tutaj bedziesz miala najwiecej podawaczy kamieni.

    A tak miedzy nami, francja, niemcy, szwecja i w ogole ta cala strasznie ciapata europa, stoi w plomieniach, na ulicach miast odbywa sie regularna guerre urbaine, kamienice paryskie, brukselskie, madryckie î berlinskie pladrowane sa regularnie, w sklepach zaczyna brakowac zywnosci. Szkoly, urzedy, szpitale sa pozamykane, ludnosc cywilna zaczyna migracje na tereny agrykolne gdzie jeszcze nie splonely do konca pola kukurydzy, w nadziei unikniecia smierci glodowej.

    To wszystko mowie ci larriso z prosba bys rozpowszechnila te wiedze w ojczyznie î ostrzegla naszych rodakow (przede wszystkim gazeciarza niewinnego) przed niebezpieczenstwem przyjazdu tutaj, ktory moglby sie skonczyc tragicznie. Licze wiec na ciebie î z gory ci dziekuje.
  • maaria33 25.10.18, 12:25
    ingryd - w nawiázaniu do problmu wątku - Francja ma ogromny problem z rasizmem i "każdy niebiały" Ci to powie.
  • ingryd 25.10.18, 13:07
    w nawiazaniu do problemu watku o warszafce chcesz rozmawiac o OGROMNYM problemie rasizmu we francji ?
    Joa, czy jestes pewna ze zwiazek przyczynowo skutkowy ogarniasz, czy jak larissa î gazeciarz probujesz od czapy zmienic temat w mysl zasady "a u was murzynow" ?
  • larrisa 25.10.18, 13:20
    ingryd napisała:

    > Joa, czy jestes pewna ze zwiazek przyczynowo skutkowy ogarniasz, czy jak lariss
    > a î gazeciarz probujesz od czapy zmienic temat w mysl zasady "a u was murzynow"

    Wyświechtany frazes, który pojawia się zawsze gdy rozmówcy wytknie się kompletną niekonsekwencję. Robisz wielki raban o przepychanki na forum, jakby to jakaś nowość była, opatrujesz to egzaltowanym tekstem z wieloma znakami interpunkcyjnymi. No koniec pytasz "co się z wami dzieje ???"
    No to ci mówię, my się na forum sprzeczamy, raz o bidet, innym razem o częstotliwość wymiany ręczników, a teraz padło na warszawfkę.
    U was z kolei płoną samochody na ulicach i tłuką się z żandarmerią, czy policja bije też murzynów - pewnie częściej niż u nas. Więc aż tak bardzo się nie trwóż, na zdrowie ci wyjdzie. Fizyczne, bo psychiczne zdaje się, że w ten sposób sobie poprawiasz.
  • olena.s 25.10.18, 13:51
    big_grin
  • maaria33 25.10.18, 14:14
    Nie, ingryd - nie chcę rozmawiac. Dziwie się, że przejmujesz się i dziwisz rzeczom, które masz na co dzień smile

    Miłego dnia smile
  • larrisa 25.10.18, 13:13
    ingryd napisała:

    > Oooo, jeszcze jeden piekny objekt do lapidacji : emigracja !!!

    Sama sobie znalazł temat do lapidacji a jest nim twoja była ojczyzna.
    Dajesz sobie przywilej krytyki, ale innym odmówisz bo to prześladowanie emigrantów?
    Nie emigrantów, ale takich osób jak ty.

    Jesteś niezmiernie egzaltowana i tendencyjna. To nie w Polsce płoną samochody na ulicach.
    Ale tego nie przyznasz.
  • chicarica 25.10.18, 15:49
    Różnica jest taka, że kiedy emigrant krytykuje Polskę, to występuje z pozycji osoby, która z tą Polską ma coś wspólnego. Rodzinę, przyjaciół, często jakieś sprawy czy rzeczy tam pozostawione, a zatem ma po prostu interes związany z sytuacją w kraju ojczystym i ta sytuacja jest dla niego ważna. Natomiast kiedy forumowiczka nie mająca żadnych związków z jakimś krajem rzuca się do krytykowania tego kraju ot tak, żeby się przyczepić, to jest to zwykłe "a u was biją murzynów i palą samochody".

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • maaria33 25.10.18, 16:00
    Ten temat jest już przerobiony. Tutaj tylko zdziwenie, że ktos się dziwi temu co sam ma na co dzień smile Tak jak ja bym się dziwiła, że w październiku deszcz pada - no, w sumie mogę sie dziwić, kto mi zabroni big_grin
  • chatgris01 25.10.18, 13:33
    Nie ma to jak czytac ematke, przynajmniej sie na biezaco dowiem, co sie we Francji dzieje! tongue_out
  • maaria33 25.10.18, 14:12
    Prawda? smile Ja codziennie dowiaduje się co sie dzieje w Polsce smile
  • larrisa 25.10.18, 15:35
    Z daleka lepiej widać, tak często twierdzą niektóre emigrantki. To działa w dwie strony.
  • chicarica 25.10.18, 15:50
    Działa w dwie strony, o ile faktycznie się jakieś związki z danym krajem ma. Jeśli się tam było raz na wakacjach w dziewięćdziesiątym szóstym, to nie, raczej niekoniecznie widać.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • larrisa 25.10.18, 16:06
    chicarica napisała:

    > to nie, raczej niekoniecznie widać.

    Ach ta walka o możliwość krytyki tylko w jedną stronę.. .smile

    Niekoniecznie też widać gdy się wyjechało 30 lat temu i raz w roku lub wcale odwiedza rodzinę w ojczystym kraju.
  • chicarica 25.10.18, 16:13
    Ależ ta możliwość krytyki po prostu istnieje i jest uzasadniona. Podczas gdy w przypadku pani, która z Polski nosa nie wytyka i nie ma żadnych interesów w kraju który krytykuje, uzasadnienie jest znacznie mniejsze.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • larrisa 25.10.18, 16:21
    A skąd wiesz kto gdzie wytyka swój nos i ile razy?

    Nadajesz sobie prawo krytykowania do woli, natomiast to samo, tyle że w drugą stronę drażni. Rozumiem potrzebę, bo jakby nie było większość pewnie tak by właśnie chciała. Ale musisz pogodzić się z tym, że skoro ty krytykujesz, to ciebie też skrytykują.
    Otwartość na krytykę wszędzie się przydaje, skoro apelujesz o nią najpierw sama ją okaż.
  • chicarica 25.10.18, 17:33
    Ależ mnie to nie drażni. Przeciwnie, bawi smile

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • maaria33 25.10.18, 16:26
    chicarica- spokojnie - możesz dziwic się i szokowac czym chcesz smile Ludzka natura jest niezbadana big_grin
  • kura17 25.10.18, 16:41
    > Niekoniecznie też widać gdy się wyjechało 30 lat temu i raz w roku lub wcale
    > odwiedza rodzinę w ojczystym kraju.

    no czekaj. ja wyjechalam 17 lat temu, Polske odwiedzam kilka razy w roku, z dziecmi rozmawiam wylacznie po polsku, one chodza tutaj do weekendowej polskiej szkoly. a co najwazniejsze, jestem w stalym kontakcie z moja rodzina i przyjaciolmi w kraju - rozmawiamy, pytamy sie o zdanie, sluchamy nawzajem. absolutnie nie twierdze, ze mam taka sama wiedze i zorientowanie, jak osoby na miejscu, ale nie jest tez tak, ze nic nie wiem i o niczym nie mam pojecia. a jak o czyms nie mam - to probuje pytac, rowniez na forum.

    przy czym ja niemiec nie uwazam za swoj "nowy kraj", czuje sie jak najbardziej polka i pewnie zawsze bede. i jesli ktos chce niemcy krytykowac, niech krytykuje, ale niech i mnie czasem wyslucha - bo tu mieszkam od 17 lat. jak chocby w watkach o uchodzcach - "wszyscy" (generalizacja oczywiscie) na polskim forum wiedzieli lepiej, jak wygladaja niemieckie obozy dla uchodzcow, niz ja, ktora miala ich kilka pod nosem i w jednym z nich regularnie bywala ... a i tak bylo "a co ty tam wiesz" ...




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • maaria33 25.10.18, 16:45
    kura - nie chodzi o krytykę. Chodzi o "dziwowanie się" rzeczom, która dana forumka ma na co dzien.

    Podając inny przykład - tak jak ja bym się dziwiła " o rany jak Niemcy mogą życ w kraju, w którym są wypadki samochodowe. Kierowcy niemieccy, opanujcie się " .
  • kura17 25.10.18, 16:48
    mialam wrazenie, ze tutaj konkretnie chodzilo o krytyke ... mozliwe, ze sie na polskim forum pogubilam wink

    na marginesie - czesto jak rozmawiam z rodzina w Polsce, to sie "klocimy" na temat ... jakosci ruchu samochodowego w polsce - wszyscy polacy sie skarza, a ja, bywajac w kraju dorywczo, naprawde widze stala zmiane na plus (jako pieszy) i zawsze o tym wspominam .. i tez mi nikt nie wierzy, mimo, ze chwale, bo ja "nie stad" tongue_out


    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • maaria33 25.10.18, 17:06
    wink Nie, to odwieczny problem ematki. Aby nie oddalac się zbytnio od tematu. Ludzie obieraja jako irytujące " w piewrszych słowach mojego listu nadmieniam, że jestem z Warszawy" , w podobny sposób obierają " w piewrszych mojego listu nadmieniam, że nie mieszkam w Polsce" wpisywanych przez kilka forumek niemal w każdym poscie, gdyby ktos przypadkiem nie zauwazył lub nie zapamiętał.

    Krytyka jest wtórnym problemem , a wspomnaine wyżej forumki mają samobójczą tendencję, do bycia zszokowanymi problemami w PL , których same doświadczaja na co dzień u siebie (?) .
  • chatgris01 25.10.18, 20:02
    Znaczy, mam na co dzien plonace samochody, chmary gazu lzawiacego, zdewastowane miasto i scieram sie z policja? big_grin No to dobrze, ze sie dowiedzialam, bo sama jakos nie zauwazylam big_grin
    Francja to wielki kraj, z przewaga spokojnych wsi i miasteczek, getta na przedmiesciach kilku metropolii to mniejszosc (nawet jak o nich glosno).
  • maaria33 25.10.18, 20:07
    A ja na co dzień dostaję siekierą w łeb, bo jestem z Warszawy, Śląska (wpisz dowolnie) a co godzinę skaczę do gardeł ludziom z innej miejscowości. To tak w skrócie big_grin
  • chatgris01 25.10.18, 20:10
    To tez masz fajnie big_grin
  • maaria33 25.10.18, 20:11
    W ogóle jakaś niewyraźna jestem jeżeli przynajmniej raz dziennie nie dam słoikowi po pysku. Tak się u nas porobiło wink big_grin

    p.s. Jak my możemy tak żyć???!!!!
  • larrisa 25.10.18, 17:02
    A czy ja piszę o tobie? Ty jesteś normalna, piszę o takich osobach jak ingrid, wyjechała 30 lat temu i jedyne co potrafi napisać to jak w Polsce źle, gorzej i najgorzej. Przeczytaj może jej egzaltowany post w tym wątku, do jakich konkluzji dochodzi, li tylko na podstawie wypowiedzi paru forumek, na forum gdzie bycie kontra jest dla wielu obowiązkowe.

    Jednocześnie nigdy nawet się nie zająknie na temat ogromnej fali protestów we Francji, z płonącymi samochodami, dewastowanymi miastami, gazem łzawiącym i gwałtownymi starciami z policją, a jak o to zapytasz to usłyszysz ironiczne, że nie masz o niczym pojęcia bo siedzisz w kraju i "u was murzynów biją".

    Ja oczywiście mogę wysłuchać krytyki, racjonalnej krytyki, nie wynikającej z nieprzepracowanych żali, ale nie od osób, które same nigdy nie potrafią przyjąć żadnej krytyki i są skrajnie subiektywne w ocenach.
  • kropkacom 25.10.18, 17:11
    Ujawniasz się już tylko kiedy piszą wybrane forumki, na wybrane tematy. Jakieś niespracowane żale? Ja sobie na przykład daje prawo do interesowania się Polską dopóki moim jedynym paszportem jest paszport polski. Jeśli ktoś zamierza krytykować miejsce gdzie mieszkam to zakładam, że mieszka lub mieszkał tutaj kilka lat.
  • larrisa 25.10.18, 17:21

    kropkacom napisała:

    > Ujawniasz się już tylko kiedy piszą wybrane forumki, na wybrane tematy.

    A Bergamotka też jest wybraną forumką i temat Śląska wybranym tematem, napisz koniecznie, bo nie wiem czy się mogę z nią nie zgadzać bez urażenie ciebie?

    > Ja sobie na przykład daje prawo do interesowania się Polską

    A ja ci tego prawa nie odbieram, problem w tym, że z jakiegoś powodu identyfikujesz się z wypowiedziami ingrid czy podobnych jej forumek i odbierasz posty personalnie. Ale to już nie mój problem.
  • kropkacom 25.10.18, 17:26
    Nie no, twoim problemem powinno być dlaczego i po co ty odbierasz jej posty personalnie.
  • larrisa 25.10.18, 17:33
    Bo tu mieszkam? I nie widzę nic dobrego w dokładaniu czarnego PR-u i stwarzaniu wrażenia, że wszystko jest do d..y
    przy równoczesnym udawaniu, że gdzie indziej raj?
  • kropkacom 25.10.18, 19:14
    Jak ci ktoś napisze, że to i to w Polsce jest do kitu to zaczynasz wątpić w swój prywatny osąd? Czy chodzi tylko o to ogólne wrażenie? To ja ci napiszę, że Polska ma ostatnio średnią prasę w świecie i nie przez emigrantki z forum. Tym bym się przejmowała.
  • lodomeria 25.10.18, 02:18
    Proponuję zostawić Ślązaków i Warszawę w spokoju i spuścić lanie Krakowowi, Małopolsce i UJ. Za parę prezydencką, za Dziwisza, za ostatnie wybory. Z tego sentymentu do Zakopanego i chłopomanii, to już im totalnie odbiło.
  • bazia8 25.10.18, 03:22
    A Łódź to pies? Dzieci w beczkach? Widzew kontra ŁKS? Miasto włókniarek i meneli? Bardzo proszę wink

    --
    Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
  • lodomeria 25.10.18, 04:37
    A co znowu z włókniarkami nie tak?
  • triss_merigold6 25.10.18, 05:23
    Od dawna ich nie ma.
    Pani pewnie chciała napisać o szwaczkach.
  • bazia8 25.10.18, 07:29
    Szwaczek też już nie ma od dawna. Teraz są operatorzy wózków widłowych.

    --
    Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
  • triss_merigold6 25.10.18, 07:39
    Ależ są, tyle że pracuja u Januszy biznesu na potrzeby CH Ptak.
  • kokosowy15 26.10.18, 15:46
    Nie ma potrzeby zajmowania sie jakas fizyczna patologia! Tu sie pisze wylacznie o klasie conajmniejsredniej!
  • lodomeria 25.10.18, 08:02
    A jednak... Wszelkim krakowiankom obecnym na forum oficjalnie składam wyrazy współczucia!
    Wybory samorządowe 2018. Ojciec prezydenta Andrzeja Dudy bije rekord z 2014 r. Świetny wynik
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 12:01
    Ja już parę razy przepraszałam za jednego Dudę, nie mam siły przepraszać za drugiego 😟

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • milamala 25.10.18, 22:07
    lodomeria napisała:

    > Za parę prezydencką, za Dziwisza, za ostatnie wybory.

    Przyjmuje na klate i popieram.
  • triss_merigold6 25.10.18, 05:22
    I po co wymyślać takie głupotki...
    Warszawka to mocno nieformalne, socjologiczno-polityczne i funkcjonujące głównie w publicystyce określenie pewnych kręgów osób ze stolicy.

    Abstrahując od drobiazgu, że turyści z Warszawy nie mieli tendencji do automatycznego zbijania się w stada po wyjeździe za rogatki.
  • katja.katja 25.10.18, 07:36
    Jednak w innych częściach Polski niestety nie jesteście lubiani.
    Od gór aż chyba nawet do morza.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • triss_merigold6 25.10.18, 07:44
    Nie lubią, ale hajc turystów i klientów chętnie przytulają. tongue_out
    Szczerze mówiąc, dzielenie się swoimi stanami uczyciowymi jest przereklamowane.
  • katja.katja 25.10.18, 07:59
    Dlatego śmieję się, gdy niektóre tutejsze Polki udające nieudolnie Niemki piszą, że Niemcy są lubiani jako turyści.
    Nie, nie są lubiani, mają pieniądze i ich pieniądze są lubiane smile
    Tak samo z warszawiakami - petunia non olet.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • kk345 25.10.18, 10:46
    Petunia to faktycznie nie śmierdzi, nawet całkiem przyjemnie pachnie ten kwiatek. No i dekoracyjny jest.
  • aandzia43 25.10.18, 11:52
    kk345 napisała:

    > Petunia to faktycznie nie śmierdzi, nawet całkiem przyjemnie pachnie ten kwiate
    > k. No i dekoracyjny jest.

    petunia non kotlet rzekłabym big_grin


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • jowita771 25.10.18, 10:50

    > Tak samo z warszawiakami - petunia non olet.
    >
    Osobiście nie przepadam za zapachem petunii. 😄



    --
    pieczywo zeby nie obsychalo trzymaj w wiadrze z woda
    a dluga rura z wrotka na kazdym koncu bedzie wspanialym samochodem dla węża /moofka/
  • ajaksiowa 25.10.18, 07:44
    Dla mnie ,,prowincją,,jest ktoś kto zapitala lewą stroną ulicy iczeka że mu ustąpię i ten kto stoi wtulony w drzwi autobusu mimo iż wcale nie wysiada,nie ważne skąd się jest ważne jakim się jest.Tak,jestem zWarszawy!😃
  • triss_merigold6 25.10.18, 07:51
    Ci przy drzwiach nawykli, że jak nie zdążą wysiąść ze swojego pks w Górnych Dołach, to będą z buta zasuwać 5 km poboczem więc czujnie pilnują. smile
  • jeziorowa 25.10.18, 08:50
    A ja myślę, że sympatyczne, fajne osoby są wszędzie lubiane (pomijam fakt, że oceniający może być zakompleksionym bucem, bo wtedy wiadomo - stereotypy rządzą). Analogicznie, wredne i głupie osoby przepełnione schematyzmem myślowym (spróbuj zgadnąć kto na przykład😝) nie są lubiane nigdzie bez względu na to czy są z Nowego Jorku, Poznania czy Szanghaju.
  • heca7 25.10.18, 09:21
    Ale w przypadku mieszkańców Wawy zaczyna się od nieufnego ich obwąchiwania a potem nagle dowiadujesz się, że jesteś sympatyczny i normalny... no nie jak warszawiak! big_grin

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • katja.katja 25.10.18, 10:34
    Ja przeżywam dysonans poznawczy bo niestety 2 osoby z którymi najczęściej zgadzam się na forum są z .... Warszawy sad

    --
    Wybaczam moderacji.
  • bergamotka77 25.10.18, 11:19
    katja.katja napisała:

    > Ja przeżywam dysonans poznawczy bo niestety 2 osoby z którymi najczęściej zgadz
    > am się na forum są z .... Warszawy sad
    >
    😅



    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • katja.katja 25.10.18, 11:41
    Akurat nie Ciebie miałam na myśli big_grin

    --
    Wybaczam moderacji.
  • danaide 25.10.18, 10:21
    No właśnie mnie "warszawka" również nie kojarzy się z Warszawiakami per se, ale częścią z nich. Określone wykształcenie, znajomości, zarobki, miejsce zamieszkania.
  • danaide 25.10.18, 10:34
    I dodałabym jeszcze: styl bycia/aspiracje.
  • bei 25.10.18, 07:50
    Moja babcia i moja mama to były rodowite warszawianki. Mama wyjechała do Szczecina, babcia gdy przyjeżdżała to wciąż narzekała na „ dziki zachód”. Podkreślała, ze w Wa-wie to całkiem inna (lepsza) kultura, ze tu to taka dzicz 😊
    Brat wyjechał do Warszawy do szkoły średniej, bo przecież nigdzie nie było lepszej szkoły. By wyrównać poziom nauczania to rozpoczął naukę w stolicy od ósmej klasy i to jakiejś eksperymentalnej. Miał podobne zdanie o szczecinianach jak babcia😊
    Po latach edukacji w W zakopał się w zachodniopomorskiej wioseczce w lesie- tak miał dosyć dużego miasta😊
    Gdybym miała opierać się na opiniach rodzinnych to wyżej na podium postawiłabym warszawian niż krakowian a moja opinia -nie oceniam ludzi wg przynależności admińistracyjnej czy geograficznej.

    --
    poland.afs.org/
  • barattolina 25.10.18, 08:36
    Jak ludzie osiedlali się w Szczecinie po wojnie to był dla nich szok cywilizacyjny. Przyjechali ze wschodu, gdzie zamiast podług były klepiska w chatach. Po Niemcach zastali kanalizacje, c.o., na wsiach różne maszyny i nie widzieli co z tym robić. Często niszczyli z niewiedzy. Pewnie stąd Dziki Zachód.
  • heca7 25.10.18, 09:28
    We wspomnieniach nowych mieszkańców Królewca pojawiają się takie historie jak- pierwszy raz w życiu ( dorosły mężczyzna) zobaczyłem utwardzoną ulicę. Pierwszy raz zobaczyłem wannę i łazienkę. Niemka u której mieszkaliśmy pokazała nam jak działa spłuczka w klozecie. Nie zdawaliśmy sobie sprawy jak może być czysto na ulicy. Pierwszy raz widziałem tramwaj, ludzie klękali na ulicy i dotykali kolorowego bruku... I ci ludzie po latach zaczęli pisać, że oni przejęli cześć tej kultury, że pisząc podania o przeniesienie do Kaliningradu szli jak do ziemi obiecanej, że czuli się potem lepsi, bardzie kulturalni itd od reszty Rosjan i podobno tą "lepszość" nadal w sobie noszą.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • rosapulchra-0 27.10.18, 21:23
    Podług czego te klepiska?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • ewa_mama_jasia 25.10.18, 08:04
    Jestem z Warszawy (choć nie wiem, czy powinnam tak pisać, bo mieszkam w niej dopiero od ósmego roku życia). Nikt mi niczego palcem na wakacjach nie pokazywał, ale fakt, że kiedy się do tego rpzyznawalam w rozmowie gdzieś na wakacjach, to od razu padało stwierdzenie "nie lubię warszawiaków.". Potem, z reguły, dodawano "nie wyglądasz jakbyś była z Warszawy". Fakt, że spokojna bylam. Mało się bawiłam, wolałam iść pozwiedzać albo czytać niż się bawić na dyskotekach. Raz na wakacjach poznałam gościa, który na dzień dobry uraczyl mnie opowieścią że jest z Warszawy. Faktycznie był taki trochę nadety. Jak zapytałam z której dzielnicy, bo ja też, to okazało się że nie z Warszawy tylko Płocka czy innej miejscowości dość odległej od stolicy. Jakoś szybko się pożegnał i potem już udawał że mnie nie zna. Więc opinie w kraju potwierdzam, sama w zasadzie akcji warszawiaków uzasadniajacych te niechęć nie widziałam.

    --
    Jasiek urodził się 23.10.2005r. o godz. 18.20
  • barattolina 25.10.18, 08:31
    Na Mazurach jeśli na środku jeziora widzi się jacht z odbijaczami wywalonymi na burtach to wtedy wszyscy krzyczą - "haaaaaaaaaloooooo Warszawa !!!"
  • hanusinamama 25.10.18, 10:10
    Aaaaaaaa tak tak. Potwierdzam. I jeszcze przypomina mi jedno: śluza miedzy 2 jeziorami, wpływają łódki, nagle na dziobie jednej staje koleś i pierdut kotwice do wody (akurat zmieniany był poziom wody z nizszego na wyższy), wszyscy oczy wywalili a obsługujący sluze "skąd wy sie urwaliście?". Pan na jachcie z dumą "My z Warszawy"....Dodam ze jacht wysokiej klasy a Pan od kotwicy ubrany jakby na mecz tenisa w elitarnej angielskiej szkole szedł. Aha najwiekszy ubaw z tego mieli nasi znajomy z Warszawy.
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 12:06
    To prawda 😁

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • morekac 25.10.18, 15:20
    barattolina napisała:

    > Na Mazurach jeśli na środku jeziora widzi się jacht z odbijaczami wywalonymi na
    > burtach to wtedy wszyscy krzyczą - "haaaaaaaaaloooooo Warszawa !!!"

    A ktoś weryfikuje, czy to rzeczywiście Warszawa czy Kraków?



    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • olena.s 25.10.18, 16:18
    A skąd, to jest po prostu radosne budowanie stereotypów.
  • evolventa 25.10.18, 08:43
    to ja chciałabym coś opowiedzieć, co mnie spotkało ze strony warszawiaków i to nie ostatnio ale przed prawie 30 laty. Gdy byłam na studiach pojechaliśmy ze znajomymi na wakacje pod namioty na Mazury. W trakcie jednej z wędrówek, załapaliśmy się z kolegą na stopa do auta (to był niezapomniany "maluch") do pani z Warszawy. Do tej pory pamiętam, jaką uraczyła nas opowieścią po drodze, że teraz to się tyle motłochu zjechało na Mazury, że jeszcze do niedawna tutaj się widziało jedynie rejestracje warszawskie, a teraz to już nie to samo. Pani była przekonana, że warszawiacy, to jest z definicji lepszy gatunek niż cała reszta kraju. Podobne klimaty ( chociaż może już nie tak ostentacyjne) słyszałam w wypowiedziach jednego profesora z Warszawy, z którym miałam okazję pracować wiele lat. Więc myślę, że to jest powodem dla którego warszawiacy raczej nie są zbyt sympatycznie postrzegani przez resztę kraju i bynajmniej nie jest to zjawisko nowe, spowodowane niechęcią do "słoików"
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 23:01
    uważające, że warszawiak to lepszy rodzaj Polaka.

    Aż dwie.
  • evolventa 26.10.18, 08:45
    tak, aż dwie. Nie liczy się ilość, ale raczej jakość i siła ich wybujałego ego. Wszyscy pozostali warszawiacy, których znam, to "słoiki" i u nich takich zapędów do przekonywania wszystkich wokół, że Warszawa to centrum wszechświata, a cała reszta kraju to tylko dodatek do Warszawy i to jeszcze marny, nie ma. Choć oczywiście nie wykluczam, że normalni rodowici warszawiacy też bywają.
  • taki-sobie-nick 26.10.18, 19:18
    evolventa napisała:

    > tak, aż dwie. Nie liczy się ilość, ale raczej jakość i siła ich wybujałego ego.

    Typowe zjawisko potwierdzania oczekiwań przez bardzo nieliczną grupę osób.

    Oczekujemy, że warszawiacy będą wredni - eksponujemy jednego wrednego (w tym wypadku dwoje).

    Pięćdziesięciu poznaniaków i dwustu krakowian, którzy uważają, że reszta Polski jest gorsza od nas - pomijamy milczeniem. (Poznaniaczki i krakowianki wpisać sobie dowolne inne miasta).

    Lubimy podkreślać, że samochód nie jest dla bab - pół życia będziemy opisywać jedną babę, która bardzo źlev zaparkowała.

    To działa w wielu dziedzinach.
  • wilan.an 25.10.18, 08:51
    Podróżując łatwo nawiązuje kontakty i to co mnie uderza to często stwierdzenia że u nas jest łatwiej, więcej kasy, nie znamy prawdziwego życia w Polsce. Nie komentuję bo mi się nie chce walic głową w beton. Większość przytoczonych tu stereotypów sprawia mi przykrość, ale nie czuję potrzeby niczego udowadniać, każdy ma zapewne wiele historii o "złych obcych i innych" Piosenka dla wszystkich m.youtube.com/watch?v=76n0XxxBLMQ
  • ajaksiowa 25.10.18, 09:03
    Dzięki Wilan,przepiękne!puszczam w obieg😂
  • green.moon7 25.10.18, 09:53
    Trudno oceniać czy w Warszawie żyje się łatwiej czy trudniej, bo problemy są inne.
    O ile biorąc pod uwagę koszty życia i ilość pokus, ludziom, chociaż często zarabiają więcej niż w innych częściach kraju, wcale nie musi być łatwiej, natomiast samo miasto jednak jest bogatsze w porównaniu do większości innych.
    Życia w Polsce wielu warszawiaków nie zna, co widać po wpisach, typu nie sprzedadzą ci leku, idź do innej apteki, dziecku źle w szkole, to je przepisz, zmień przychodnię, idź do pracy, poszukaj psychologa, weź taksówkę, nie przejmuj się opinią sąsiadów, no i oczywiście koniecznie zrób zakupy w CH wracając z pracy, a w niedzielę odpoczywaj z rodziną najlepiej w pobliskim kinie albo na basenie. Oczywiście to nie tylko Warszawiacy mają ten problem.
    Dla pokory podróżując po Polsce staram sobie wyobrazić jak wyglądałoby moje życie w konkretnym miejscu.
    Z kolei jeśli ktoś nie mieszkał w ponad dwumilionowym skupisku ludzi też ciężko sobie wyobrazić niektóre „uroki” takiego życia.
    Choćby takie, że praca często kończy się o 17.00 i człowiek cieszy się, że już o 18.00 jest w domu, bo korków prawie nie było, lekcje na 3 zmiany, a przedszkole w innej dzielnicy to może być i godzina w podróży, chociaż to tylko kilka kilometrów.
  • wilan.an 25.10.18, 10:05
    Dlatego nie oceniam i napisałam że przykro mi jak czytam opinie na temat "mojego pochodzenia" Bardzo lubię Warszawę, chyba jestem lokalnym patriotą, lubię historię, a na Mazurach chowam odbijacze😉, woziłam tyłek stopem, do tej pory śpię na kempingach a i tak dostaje łatkę warszafki. Co zawsze prostuję i mówię że jak już to jestem warszawianką. Zresztą jak ktoś w kontakcie osobistym sięga po tego typu epitety to nie kontynuuję.
  • danaide 25.10.18, 10:16
    Ale to działa też w drugą stronę: "No co, nie masz koleżanek - samotnych matek. Przecież wychodzisz na plac zabaw i od razu wiadomo, kto jest kto." (najbliższy mi plac zabaw w Parku Ujazdowskim to prawie 1 km i nie działa od dwóch lat - podobno ZDM liczy, że o nim zapomnimy i postawi sobie drugi pawilon w stylu Desy) albo "No co, nie masz sąsiadki emerytki, popilnuje Ci dziecka!" (Jak była jedna emerytka to po śmierci męża zaczęło jej się coś mieszać i rodzina czym prędzej wysiudała ją z mieszkania, bo co się takie dobro będzie marnowało, mieszkania studenckie, mieszkania na wynajem, mieszkania na firmę). No i 1 kg ciuchów dla dziecka w lumpeksie to już 99,- zł przy czym ci, którzy tam kupują zasadniczo nie siedzą w radach nadzorczych spółek Skarbu Państwawink W ogóle nie wszyscy zarabiają w Wawie dobrze, a koszty są tak czy siak - i fakt, jest wiele możliwości cięcia - ale i tak jest sporo okazji by poczuć się wykluczonym.
  • wilan.an 25.10.18, 10:46
    Cześć sąsiadko😁 Nie zapomnijmy o tym cholernym placu zabaw!! Taką ładną wizualke strzelili, dzieci kusili... Trzeba gazecie przypomnieć i paru innym portalom, dobrze że mi przypomniałaś 😈
  • bergamotka77 25.10.18, 11:14
    Do 17? To lajcik. Nierzadko pracowałam do 18, w domu byłam o 19. Mając male dzieci zaznaczam.
    Młodsze chodzi do szkoły po reformie na 3 zmiany, do pracy dojeżdżam najmarniej godzinę. Wszystko jest u nas droższe a nie wszyscy zarabiaja miliony. Ale mamy doskonala infrastrukturę i dostęp do kultury - teatrów, kin czy edukacji - dobre szkoly i uczelnie, sportu - zajęcia sportowe, baseny i ośrodki sportu, większe możliwości rozwoju i dobrej pracy więc i większe pieniądze. Duzo się dzieje pod każdym względem bo to osrodek wladzy administracyjnej i centrum finansowe oraz epicentrum wydarzen kulturalnych czy show-biznesowych. To ludzi poza Warszawą w****ia.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • sumire 25.10.18, 11:30
    Poza Warszawą nie ma wydarzeń kulturalnych?
  • bergamotka77 25.10.18, 11:37
    A czytac umiesz? To zachecam ponownie do przeczytania i wskazania gdzie napisałam, ze gdzie indziej ich nie ma.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kropkacom 25.10.18, 11:35
    Współczuje twojemu dziecku. Mam tylko pytanie: co jest droższe w Warszawie?
  • bergamotka77 25.10.18, 11:37
    Wszystko.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kropkacom 25.10.18, 11:41
    Konkretnie. Więcej płacicie za śmieci? Ubrania w sieciówkach mają specjalne ceny dla Warszawy?
  • danaide 25.10.18, 11:46
    Pęczek zwiędłego koperku w mojej budce - bojkotuję, ale miałam nóż na gardle - 2,80.
    Ile pęczek Twojego koperku i w jakim stanie?
  • kropkacom 25.10.18, 11:49
    Mieszkam za granicą i koper na bak droższy niż ten twój. smile Nie skażę się jednak.
  • danaide 25.10.18, 11:52
    Za granicą mieszkasz, a ludziom w Polsce wyliczasz?
    big_grin big_grin big_grin
  • kropkacom 25.10.18, 12:03
    Czemu zaraz wyliczam? Pytam co takiego jest akurat w Warszawie droższe.
  • bergamotka77 25.10.18, 11:50
    Sieciowki to nie wszystko. Więcej zapłacisz za kawe w kafejce czy kolacje w restauracji, korepetycje i naukę języków czy pływania, aparat ortodontyczny dziecka, zajecia dodatkowe, zrobienie plomby, konsultacje lekarską, koloryzacje włosów, naprawę pralki czy auta, taksówkę... Mam dalej wymieniać? Chyba że twoje jedyne wydatki to ciuchy w sieciowkach.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kropkacom 25.10.18, 11:54
    Nie będę się czepiać dla zasady, ale zakładam, że macie spory wybór we wszystkim. Też cenowy. Czego na przykład nie maja moi rodzice mieszkający pod niewielkim miastem.
  • olena.s 25.10.18, 12:37
    Mamy spory wybór we wszystkim. Jednak wybór ten jest okupiony czasem traconym na dotarcie do tego wyboru.
  • grrru 25.10.18, 13:39
    No właśnie nie bardzo, szczególnie jak mówmy o usługach porównywalnej jakości.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • green.moon7 25.10.18, 12:19
    Droższe jest wszystko co nie ma ujednoliconych cen, przede wszystkim usługi, w tym edukacja i zdrowie.
  • heca7 25.10.18, 12:52
    Znajomą miała dzieci w prywatnej szkole w Wawie. Przeniosła się do Gdańska gdzie ze zdziwieniem odkryła, że ta sama szkoła ma niższe ceny.
    Drogie są mieszkania zarówno kiedy je kupujesz i jak wynajmujesz. Jak dziecko nie dostanie się po państwowego przedszkola to prywatne jest droższe. Drogie są usługi, remonty, budowanie, wykańczanie.
    No i wszędzie daleko. Chyba, że się wraca do domu między 3 a 4 nad ranem wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • madame_edith 25.10.18, 22:32
    Za mieszkania i za uslugi przede wszystkim.
  • katja.katja 25.10.18, 11:38
    Mieszkania, grunt, bilety komunikacji miejskiej.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • kropkacom 25.10.18, 11:47
    Mieszkania i grunty są droższe, ale też mają większą wartość. Bilety pewnie są faktycznie droższe.
  • triss_merigold6 25.10.18, 11:51
    Przepraszam za pewne uproszczenie, ale nie nażresz się tym gruntem, ani nie zapłacisz za zajęcia czy ubezpieczenie.
  • kropkacom 25.10.18, 11:54
    No chyba, że dostaniesz w spadku i sprzedasz.
  • tairo 25.10.18, 18:16
    Akurat bilety komunikacji miejskiej w Warszawie są śmiesznie tanie.
  • wilan.an 25.10.18, 11:45
    Z moich obserwacji wszystkosadi nie jest to powód do dumy, od średniej ceny M2, po drożdżowki. W Zwierzyńcu, Kurowie, czy Lubinie zabiliby śmiechem za drożdżowke z serem za 3,50, albo przedszkole za 1800, albo kawę za 16,90. Nie przekłada się to jeden do jednego z zarobkami. Macie przecież świadomość że wysokości zasiłków, progów na zapomogi typu 580zl są ogólnopolskie. Kiedy walczyłam o każdy grosz na rehabilitację córki trochę się uświadomiłam. Wolałam nie wiedzieć. Za dofinansowanie z wwr w Warszawie moja córka może mieć max 4 zajęcia w miesiącu, w Zamościu 8. Gofry na Mokotowie kosztują więcej niż na końcówki w sezonie. Nie wiem w zasadzie po co to piszę, kto ma wiedzieć to wie i rozumie, kto będzie chciał krytykować i tak obsmieje. Bez sensu. Pozdrawiam z deszczem zalanej stolicy.
  • danaide 25.10.18, 11:51
    O tak. I nawet nie masz poczucia, że ktoś Cię kroi. Wiadomo - Warszawa;D Lód dla dziecka piątka, zupa poza barem mlecznym 7-12 - droższej nie bioręwink Za to jak pojechałam na letnisko i ceny przebiły warszawskie to poczułam się oszukana. No jak? Za co? Przecież wszędzie indziej miało być taniej!

    No i mazurska jagodzianka jagodami stoi, a tu lupa w graść i jazda, szukaj jagódki.
  • grrru 25.10.18, 13:41
    Dlatego u nas piszą uczciwie "drożdżówka z jagodą" big_grin

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 25.10.18, 11:48
    Wszelkie usługi - dentysta, fryzjer, kosmetyczka, korepetycje i kursy, sprzątanie, ceny biletów wstępu, kinowych, teatralnych etc. Przy 4 osobach, w tym dwójce dzieci, korzystających z ww. to spore kwoty i różnice w skali miesiąca.
    Mam porównanie tegoroczne z: Bieszczadami, okolicą Białegostoku, Dolnym Śląskiem.
  • kropkacom 25.10.18, 11:51
    Bilety kinowe są droższe? W porównaniu z czym? Teatry macie jedne z najlepszych w kraju plus wybór. Zresztą to nie jest stały koszt?
  • bergamotka77 25.10.18, 11:53
    Oczywiście że bilety w kinie maja różne ceny w różnych miastach nawet w tej samej sieci. Z choinki się urwalas? Podobnie do teatru.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kropkacom 25.10.18, 12:05
    W kinie moi rodzice zapłacą pięć złotych mniej za jeden bilet. Ok, dla jednego to dużo dla innego niewielka różnica. Generalnie kino to już dawno nie jest tania rozrywka.
  • kropkacom 25.10.18, 12:05
    Za jeden bilet w Warszawie.
  • green.moon7 25.10.18, 11:54
    Karta cinema city ma dwie ceny, jedną dla Polski drugą dla Warszawy.
  • danaide 25.10.18, 11:54
    Kropka, masz rację. W Warszawie taniocha. Rzuć tę zagranicę, na co Ci ona, tu będziesz miała jak pączek w maśle - dałaś radę tam, nie dasz rady tu?
  • wilan.an 25.10.18, 12:11
    Nie rozumiem co usilujesz podważać? Że w stolicy kraju, największym skupisku ludzkim w Polsce jest drożej niż w mniejszych miastach? Naprawdę w to niewierzysz? Są miejsca droższe i tańsze do życia, to chyba nie odkrycie.
  • kropkacom 25.10.18, 12:19
    Spokojnie. Jeśli poczułaś się obrażona to wybacz.
  • wilan.an 25.10.18, 12:28
    Nie poczułam się, ale poważnie nie zrozumiałam tego negowania. Lubię rozmawiać, rzadko się tu odzywam i w zasadzie tylko wtedy jak wiem coś z życia na dany temat. Dlatego zapytałam - żeby zrozumieć.
  • bergamotka77 25.10.18, 11:51
    To samo napisałam triss co ty symultanicznie 😄

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 25.10.18, 12:05
    Stad opinia, że Warszawka ma pieniadze bo na ogol jadac w Polskę warszawiacy odczuwaja, że jest taniej wiec wydaje się, ze szastaja kasa a oni się cieszą, ze ceny moga byc niższe i z tego korzystają. Z drugiej strony nie sa nadmiernie oszczedni i nie ogladaja każdej złotówki przed wydaniem więc inne miasta nie powinny narzekać.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kropkacom 25.10.18, 12:20
    No ale akurat z tych rzeczy które wymieniłaś jak jedzie na wakacje to nie odczuje taniości. Zwłaszcza w kurortach.
  • bergamotka77 25.10.18, 12:30
    W kurortach to wiadomo że jest drogo, ale tylko w sezonie, no i jest mnóstwo miejsc, gdzie jezdzisz na wakacje, weekend czy służbowo i jest tanio. Zresztą nawet w Zakopcu da się tanio zjeść czy w Sopocie.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • grrru 25.10.18, 13:44
    Jeden ogląda inny nie. W Warszawie nie mieszkają sami bogacze.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 12:13
    triss_merigold6 napisała:

    > Wszelkie usługi - dentysta, fryzjer, kosmetyczka, korepetycje i kursy, sprzątan
    > ie, ceny biletów wstępu, kinowych, teatralnych

    Aż mam ochotę zrobić analizę porównawczą cen warszawskich i krakowskich.
    Nieruchomości chyba najdroższe są w Sopocie.

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • bergamotka77 25.10.18, 12:26
    Sopot Warszawa i Zakopane - to wielka trojka najdroższych nieruchomości w PL.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • grrru 25.10.18, 13:38
    Przede wszystkim mieszkanie, czy to zakup czy wynajem ceny są zupełnie inne niż w mniejszych miastach. Poza tym usługi. Był czas, że mieszkałam w niedużym mieście i tam za wszystko płaciło się mniej: fryzjera, szewca, dentystę, przejazd taxi.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 23:03

    > Oczywiście to nie tylko Warszawiacy mają ten problem.

    W dużym mieście tak to wygląda: bierzemy taksówkę, szukamy psychologa...
  • pade 25.10.18, 09:06
    Ci co bywali w Łebie 20 lat temu i później, z pewnością wiedzą o co chodzi z tą "warszawką".

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • kolpik124 25.10.18, 09:24
    w Bieszczadach budują dla warszawiaków schody na poloninach big_grin

    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • morekac 25.10.18, 09:38
    Ciekawe, że dla warszawiaków, a nie rzeszowian, lublinian, krakusów czy katowiczan. Też tam jeżdżą.
    BPN twierdzi zresztą, że to dla roślinności i by było mniej kontuzji (czyli by GOPR miał mniej roboty).

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kolpik124 25.10.18, 10:25
    no chyba jednak warszawiaków biorąc po uwagę blach aut na parkingach i wykreowaną przez Watahę modę na Bieszczady wśród warszawskiej lemingozy




    --
    "Za młodu gdy uprawialiśmy seks w nocy na klatce schodowej wrzuciliśmy prezerwatywę wraz z zawartością do takiego wózeczka"...kaz_nodzieja na forum s-v
  • morekac 25.10.18, 10:45
    To komunikacja publiczna już na Podkarpaciu nie działa? I niczym innym się tam nie dojedzie?
    Z Rzeszowa jest tam rzut beretem, na pewno tamtejsze górołazy jeżdzą tam przez cały rok.

    BTW: te "warszawskie" numery to są też numery mazowieckie, dla ścisłości. Na Mazowszu mieszka zresztą jakieś 14% ludności Polski, z czego połowa - w aglomeracji. Nic dziwnego, że sporo samochodów ma blachy "warszawskie".

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 25.10.18, 11:01
    Ściślej rzecz biorąc, działa bardzo słabo, zwłaszcza poza sezonem. Dojechać, dojedziesz ale trudno wrócić np. w niedzielę po południu.
  • morekac 25.10.18, 11:09
    Owszem, ale to uderza przede wszystkim w miejscowych, których dzieciaki siedzą w internatach od wczesnej młodości. Albo nie mogą w niedzielę wieczorem wrócić do Rzeszowa, gdzie studiują.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 25.10.18, 11:53
    Zgadza się. Niemniej turystykę bez korzystania z własnego auta utrudnia bardzo.
  • kolpik124 25.10.18, 11:36
    odróżniam blachy warszawskie od grójeckich albo mławskich big_grin

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 12:17
    kolpik124 napisała:

    > biorąc po uwagę blach aut na parkingach

    Tiaa, bo blachy ściśle określają miejsce pochodzenia kierowcy 😁😁😁

    --
    niepokalaność przebiśniegów jest faktem
    natura brzydzi się dogmatem jak nikt
  • green.moon7 25.10.18, 12:19
    Zwłaszcza aut w leasinguwink
  • kolpik124 25.10.18, 12:58
    Leasing to WI, reszta to warszaffffka big_grin

    --
    "W niektórych społecznościach matka ma prawo bezkarnie zabić swoje dziecko o ile nie ukończyło drugiego roku życia. Jakoś specjalnie się nie dziwię"...kaz_nodzieja o niemowlętach
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 13:23
    kolpik124 napisała:

    > Leasing to WI,
    >


    Znafffca 😁

    --
    Przychodzi Ziobro do apteki:
    - Poproszę czopek.
    - Jaki?
    - Może być.
  • danaide 25.10.18, 13:43
    Mam WI, a auto nie jest leasingowane. Jakieś teorie?
  • kolpik124 25.10.18, 14:11
    takie, że wszystkie WI sa leasingowe albo warszawskie, a wszystkie pozostałe W... dwuliterowe są warszawskie lub z innych miast wojewodztwa

    w każdym razie dzbany WA albo WJ nie wzbudzają wątpliwości co do miejsca zamieszkania

    --
    "Moja sytuacja jest taka, że mam już ostatnie lata na tzw. rozród...mam żonatego kochanka...ogólnie jestem raczej zdrowa"
    kaz_nodzieja, 31.12.2016
  • j_malec 26.10.18, 12:04
    Proponuje jednak najpierw dowiedzieć się jakie rejestracje mogą mieć firmy leasingowe, a dopiero później wygłaszać takie kategoryczne stwierdzenia.

    To że część firm leasingowych ma centrale w śródmieściu Warszawy, nie znaczy że wszystkie firmy leasingowe są tam ulokowane, a tym samym nie wszystkie ich pojazdy będą miały rejestrację WI. I uwaga !! To że firma leasingowa ma centralę w śródmieściu Warszawy, nie znaczy że wszystkie rejestracje muszą zaczynać się na WI. Napiszę więcej, samochód leasingowany w np. w Krakowie, może mieć rejestrację WI.., ale może mieć rejestrację WA lub WJ. Wszystko zależy od tego jak jest zorganizowana firma leasingowa i czego oczekuje klient.

    I tak na koniec. Rejestracja samochodu, może zupełnie nic nie mówić o miejscu i pochodzeniu kierowcy.
  • triss_merigold6 25.10.18, 09:27
    Łeba 20 lat temu była nazywana Letnią Stolicą Dresiarstwa. big_grin
  • pade 25.10.18, 09:31
    Ja pamiętam te samochody, co jeden to droższy, jakieś kabrio, z każdego łup łup łup aż przez pół Łeby niosło, mimo woli zerkałam na tablice rejestracyjne...
    Jako 18 latka poznałam dwóch bardzo fajnych chłopaków z Warszawy, odwiedzili mnie we Wrocku. Kurczę, kiedy to było...sad

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • katja.katja 25.10.18, 10:37
    To było jak wynaleziono koło.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • hanusinamama 25.10.18, 09:47
    Nie wiem ale jakies 15 lat temu prawie całe wakacje transportowałam sie autostopem i pamietam, ze pod koniec kolezanka powiedziała ze tylko warszawskie blachy sie nie zatrzymują. I jak sie wszyscy zastanowilismy to tak było. Nie liczylicmy np zapakowanych po dach smaochodów gdzie jechały dzieci psy i nie wiem co jeszcze (tam na dachu musielibysmy jechac). Ale normą było ze samochód na warszawskich blachch, 2 osoby w srodku - nigdy sie nie zatrzymał. Nie zebym uwazała ze to obowiazek wozić kogoś...ale tak wtedy zauwazyłyśmy. I nie ma nic do Warszawiaków.
  • green.moon7 25.10.18, 10:03
    A to były dwuliterowe z Warszawy czy z całego Mazowsza, gdzie wraz ze stolicą mieszka 15% ludzi w kraju, a zarejestrowanych jest pewnie jeszcze więcej samochodów, czyli samochód z rejestracją z tej części kraju statystycznie najłatwiej spotkać? wink
  • 45rtg 25.10.18, 16:46
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • green.moon7 25.10.18, 17:00
    Ciekawa jestem jaki rejon zamieszkują takie chamskie, bo inaczej tego nie nazwę, osobniki jak ty.
    Jako facet powinieneś wiedzieć co to f..t, a widać obcy ci termin, słabiutko.
  • mama-ola 25.10.18, 09:51
    > Za każdym razem, słyszałyśmy jedno i to samo: tam sie rozbiła warszawka, z palcem wysuniętym w kierunku namiotów.

    To ja z drugiej strony. Mój znajomy z wielkim upodobaniem opowiadał taką historię, jak to na żaglach z jednej łódki zauważyli, że druga ma kłopoty. Zatrzymali się, pytają, co się stało, jak mogą pomóc oraz zwyczajowe "skąd jesteście?". I na odpowiedź "z Warszawy" riposta: "to spie...ć". No strasznie ten mój znajomy z tej anegdoty chichotał i się nią cieszył: "goście mówią: z Warszawy, a my na to: spie...ć!" - no ubaw po pachy. Nie pomogli im, tylko po rzuceniu wulgaryzmu opłynęli! I jeszcze mieli anegdotę do opowiadania przez lata!
    Mnie to zgorszyło, zasmuciło, a do znajomego zraziło. Oczywiście wtedy usłyszałam, że to dlatego, że nie mam o niczym pojęcia. Do tej pory nie mam (mieszkam daleko od Warszawy) i chyba nie muszę mieć tego pojęcia, które pozwala na takie coś.
  • katja.katja 25.10.18, 10:39
    A to świństwo.
    Ponabijać się z warszawiaków możemy jak cała Polska, ale jak pomoc potrzebna to jednak trzeba się przemóc i w takiej sytuacji jednak pomóc.

    --
    Wybaczam moderacji.
  • lauren6 25.10.18, 11:40
    Twój znajomy to ludzkie bydło. Nie mam innego określenia na osobę, która porzuca osoby potrzebujące pomocy na środku jeziora.
  • cosmetic.wipes 25.10.18, 12:19
    Twój (były) znajomy to ciężki idiota.

    --
    Zakładanie stanika na mokrą skórę jest jak walka wręcz z szatanem.
  • mama-ola 25.10.18, 12:34
    Jak się tak zastanawiam... (z 15 lat minęło od kiedy mi to opowiedziano) ...to już nie jestem pewna, kto się zatrzymał. Może to warszawiacy się zatrzymali i oferowali pomoc, a nie na odwrót. Tak czy owak wystarczyło, że na początek powiedzieli, skąd są, i już zostali chamsko pożegnani.
  • bergamotka77 25.10.18, 12:39
    To nie jest wcale rzadkość. Tylko wszyscy w Polsce chętnie żyją z Warszawki i jak widzą kasę to im się oczy świecą i nie każą "sp...lac"... Choc w stolicy inaczej sie to wyrazenie rozumie o czym pisala już triss.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • mama-ola 25.10.18, 12:49
    > Choc w stolicy inaczej sie to wyrazenie rozumie

    To znaczy jak?
  • bergamotka77 25.10.18, 14:51
    mama-ola napisała:

    > > Choc w stolicy inaczej sie to wyrazenie rozumie
    >
    > To znaczy jak?

    W stolicy za Warszawke uważa się uprzywilejowana grupę nadająca ton - ludzi o szerokich koneksjach rodzinnych, mających odpowiednie nazwisko, układy, pochodzenie, status majątkowy, zawodowy lub celebrycki. Przykładem osoby z Warszawki jest Marcin Meller.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • bergamotka77 25.10.18, 14:52
    mama-ola napisała:

    > > Choc w stolicy inaczej sie to wyrazenie rozumie
    >
    > To znaczy jak?

    W stolicy za Warszawke uważa się uprzywilejowana grupę nadająca ton - ludzi o szerokich koneksjach rodzinnych, mających odpowiednie nazwisko, układy, pochodzenie, status majątkowy, zawodowy lub celebrycki. Przykładem osoby z Warszawki jest Marcin Meller.


    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile



    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • mama-ola 25.10.18, 15:29
    Dzięki Bergamotka smile Ja z Twojego poprzedniego postu zrozumiałam, że w Warszawie się inaczej rozumie słowo "spie...ć", i stąd moje zdumienie.

    A tamto wyjaśnienie bardzo ciekawe, tzn. obracanie pejoratywnego określenia na swoją korzyść. Wytrąca przeciwnikom broń.
    Coś podobnego zrobiły mohery. Gdy Tusk (chyba on jako pierwszy?) użył tego określenia w negatywnym kontekście, to nosicielki owych beretów same zaczęły o sobie tak mówić, i to z przyjemnością. Dawały tym do zrozumienia, że się nie wstydzą, tylko chętnie to podkreślają. Podobnie rzecz się miała z "gorszym sortem" - zamiast protestować przeciwko takim obelgom, ludzie zaczęli nosić koszulki "jestem gorszego sortu" i nawet czuć dumę, że się tam sytuują.
  • bergamotka77 25.10.18, 15:33
    Ale taka Warszawka to tez nie jest pozytywne określenie tylko raczej pejoratywne - takie dość pogardliwe.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • mama-ola 25.10.18, 15:51
    > Ale taka Warszawka to tez nie jest pozytywne określenie tylko raczej pejoratywne - takie dość pogardliwe.

    Napisałaś: "uprzywilejowana grupę nadająca ton - ludzi o szerokich koneksjach rodzinnych, mających odpowiednie nazwisko, układy, pochodzenie, status majątkowy, zawodowy lub celebrycki" - mi to nie zapachniało przyganą. Chociaż niektórzy (jeden pan) z pewnością nazwaliby tę grupę łże-elitą.
  • grrru 25.10.18, 15:57
    Ale to ma dokładnie taki wydźwięk jak łże-elity smile Znany profesor z dorobkiem i majątkiem nie będzie warszawką. Tu jest raczej podtekst: mają kasę, ale niewiele sobą reprezentują, zadufane w sobie bogate dupki. Fakt, nieraz występuje z podtekstem politycznym jeszcze.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • mama-ola 26.10.18, 08:35
    Ale jako przykład warszawki Marcin Meller? Ja go szanuję.
  • sumire 25.10.18, 12:50
    Wszyscy w Polsce chętnie żyją z Warszawki? Poważnie wszyscy?
    Ludzie poza Warszawą mają pracę, zarabiają pieniądze, warszawiacy raczej nie są źródłem utrzymania przeciętnego Polaka. Serio.
  • muchy_w_nosie 25.10.18, 09:58
    Nie specjalnie mnie Warszawa interesuje, bo moje życie nie jest z tym miastem związane. Byłam w stolicy 3 razy, zwiedziłam i tyle.
    Lubię Wrocław, znam Wrocław i klimat tego miasta mi odpowiada.
  • chicarica 25.10.18, 11:09
    W Gdańsku się mówi, że bardzo łatwo rozpoznać warszawiaka, bo powie Ci skąd jest w pierwszych 5 minutach rozmowy wink Przy czym Gdańsk ma trochę inaczej niż reszta wybrzeża, bo co roku latem przeżywa najazd turystów, a jednocześnie nie jest turystycznym miasteczkiem z kompleksem prowincji i zdecydowana większość mieszkańców utrzymuje się nie z turystyki tylko z innej pracy, więc turysta z Warszawy to raczej upierdliwość niż zarobek. W Trójmieście zresztą nawet w turystyce prawdziwe pieniądze są ze Skandynawów, a warszawiacy kojarzą się raczej z wynajmowanymi na czarno pokojami i oszczędzaniem na wszystkim, żeby potem móc powiedzieć że na wakacjach się było w Sopocie. Osobiście prędzej bym sobie głowę odgryzła niż spędziła urlop w Sopocie w środku sezonu.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • bergamotka77 25.10.18, 11:17
    Bzdury opowiadasz. Spędziłam w tym roku w Sopocie kilka tygodni i wszyscy byli szalenie mili w calym Trójmieście. Bardzo fajne wakacje. Kocham Sopot smile

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • kolpik124 25.10.18, 11:39
    to ci pijani szwedzi tłoczacy się w mieszkankach wynajmowanych przez airbnb?

    prawdziwe pieniądze big_grin

    --
    "W niektórych społecznościach matka ma prawo bezkarnie zabić swoje dziecko o ile nie ukończyło drugiego roku życia. Jakoś specjalnie się nie dziwię"...kaz_nodzieja o niemowlętach
  • chicarica 25.10.18, 17:59
    Różni są. Jeden napije się bo tanio i zrobi trzodę w airbnb, inny zamieszka w dobrym hotelu, wyda pieniądze w restauracji, podda się zabiegom kosmetycznym i spa. Wiem akurat dokładnie jakie kwoty "moi" Szwedzi wydają w Gdańsku, bo im towarzyszę (i też wydaję).

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • triss_merigold6 25.10.18, 12:00
    Ja również. Sopot, Łeba, Giżycko w sezonie, Zakopane - tak widzę swoje piekło.
  • piataziuta 25.10.18, 11:53
    Polacy lubią się antagonizować na różne sposoby.
    Mieszkam w Warszawie od 13 lat i to co mogę powiedzieć o warszawiakach z całą pewnością, to to, że są między sobą tak samo zróżnicowani i tak samo do siebie podobni, jak wszyscy inni ludzie.

    Usłyszałam o sobie "warszawka", gdy w wakacje nad polskim morzem poszłam z facetem na jogging - najwyraźniej zdaniem wypowiadającego, w innych częściach Polski się nie biega.
    Cóż...

    Z kolei mój facet, mieszkający od 20 lat w Warszawie, usłyszał od pewnej pielęgniarki, że warszawiakiem to on nie jest.
    "Skąd pan jest?" - zapytała przy okazji jakiegoś badania
    "Z Warszawy" - odpowiedział mój facet lakonicznie, oszczędzając sobie opowieści, że urodził się w Łodzi, potem mieszkał x lat w Białymstoku, X we wsi Borki Wyrki, a X w jeszcze innym miejscu.
    "Wcale nie jest pan z Warszawy!" - warknęła pielęgniarka, spojrzawszy na miejsce urodzenia w karcie.
    "Acha." - odpowiedział mój facet potulnie.
  • bergamotka77 25.10.18, 11:58
    No bo z Warszawy nie był, gdyz się tam nie urodził 🤣Mieszka w Warszawie a to różnica wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • grrru 25.10.18, 13:33
    Skąd pan jest, a nie Gdzie się pan urodził. Facet przyjął logiczne założenie, że pielęgniarka do czegoś potrzebuje wiedzy o tym, gdzie mieszka, np. do jakiś rozliczeń, ubezpieczeń itp. Bo na co jej informacja o miejscu urodzenia?


    --
    Nadal jem gluten smile
  • piataziuta 25.10.18, 16:00
    "No bo z Warszawy nie był, gdyz się tam nie urodził 🤣Mieszka w Warszawie a to różnica"

    Czyli jeśli się urodził w Łodzi, ale tam nie mieszkał to jest "z Łodzi"??
    I czy moja siostra, która urodziła się w szpitalu w Warszawie, ale tam nie mieszkała, jest warszawianką?
  • kura17 25.10.18, 16:56
    > Czyli jeśli się urodził w Łodzi, ale tam nie mieszkał to jest "z Łodzi"??

    ja cale zycie (do 2001) mieszkalam w krakowie, choc urodzilam sie w zupelnie innym miescie, w ktorym nigdy nie mieszkalam (moja rodzina stamtad pochodzila i moja chrzestna byla polozna). ciekawe, skad niby jestem? ...
    ... tutaj, gdzie teraz mieszkam (poza Polska) mowie "z krakowa", a jak widze nieobecny wzrok, to dodaje "z Polski" ...



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • piataziuta 25.10.18, 17:05
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • kura17 25.10.18, 17:31
    dobrze, ze w krakowie do lekarza raczej nie chodze smile moim dzieciom sie zdarzylo, no ale one nie z krakowa...

    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • mondovi 25.10.18, 15:45
    To jeśli mój osiemdziesięcioletni tato urodził się w miejscu, w którym nigdzie nie mieszkał, potem 10 lat w jednym, 5 w drugim, a resztę życia spędził w np. Warszawie - to jest skąd? Znikąd?

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • piataziuta 25.10.18, 16:00
    "Znikąd" big_grin
    Właśnie.
  • sumire 25.10.18, 12:11
    Od lat się zastanawiam, kiedy właściwie można powiedzieć, że się skądś jest. Ludzie jednak migrują, czasami wielokrotnie w ciągu życia. Dla mnie logiczne byłoby założenie, że człowiek jest stamtąd, skąd się czuje (czyli z miejsca, z którym jest najbardziej związany emocjonalnie czy w ogóle życiowo). Ale po wielokroć przekonałam się, że nie jest to myślenie szczególnie popularne...
  • bergamotka77 25.10.18, 12:35
    To ja jestem z Vancouver. Spędziłam tam tylko półtora miesiąca w sumie, ale czuje się stamtąd. No co, jestem emocjonalnie z nim związana, to chyba wystarczy? 🤣

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • piataziuta 25.10.18, 16:08
    Ja tam uważam, że jeśli ktoś pyta "skąd jesteś", to chodzi o aktualne miejsce zameldowania - czyli miejsce w którym się płaci podatki
    A jeśli "skąd pochodzisz" to chodzi miejsce zamieszkania w dzieciństwie - pod warunkiem, że takie miejsce jest możliwe do wyróżnienia i nie mieszkało się w dziesięciu miejscowościach.

    Tak czy inaczej, oburzenie pielęgniarki, która WARKNĘŁA "NIE JEST PAN Z WARSZAWY!", czy kogokolwiek, kto uważa, że jeśli ktoś nie mieszka w Warszawie z dziada pradziada, to warszawiakiem nie jest, jest ograniczeniem umysłowym.
  • taki-sobie-nick 25.10.18, 23:08
    z dziada
    > pradziada

    O dziadach i pradziadach nic nie było. Manipulujesz. Chodziło o miejsce urodzenia.
  • piataziuta 26.10.18, 10:49
    co do miejsca urodzenia, to już napisałam co myślę
    i jakoś nie widzę twojego komentarza
  • biala_ladecka 25.10.18, 11:53
    Lubię Warszawę, nic nie mam do warszawiaków. Kilkanaście lat spędziłam w branży turystycznej i poza jedną zabawną sytuacją z warszawskością w tle, nie mam żadnych innych skojarzeń, ani negatywnych, ani pozytywnych. W "moich" hotelach nie wydzielaliśmy pięter dla Warszawki wink Faktem jest jednak, że nigdzie indziej nie spotkałam się z takim parciem na rodowód. Nigdy nie słyszałam o poznaniaku z dziada pradziada, czy byciu poznaniakiem od pokoleń. Jak ktoś mówi, że jest z Poznania, to na tym temat się kończy, nawet jeżeli ten Poznań to Lusowo, Rokietnica, czy Kamionki. Wszystkich przytulimy wink

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • bergamotka77 25.10.18, 11:55
    E tam, w Krakowie jest większe 😄

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • maugorzata2008 25.10.18, 14:20
    Nie jest. Nikogo Słoikiem nie nazywamy. Nikomu nie wypominamy, że się tutaj nie urodził, jeśli czuje się krakowianinem, to dobrze. Mógłby być... chociażby z Warszawy big_grin
  • kropkacom 25.10.18, 12:17
    Na forum kiedyś było popularne: jak do dojadę do ..... (tu padała nazwa ulicy)? Oczywiście z niepominięciem w jakim to mieście ta ulica, bo oczywistość, że Warszawa. big_grin
  • kropkacom 25.10.18, 12:17
    Pominięciem tongue_out
  • klerjeser 25.10.18, 12:25
    Jedna nieciekawa scena w Chorwacji. Knajpa w Primosten. Chcieliśmy tam zajść na drinka, ale w drzwiach usłyszeliśmy ryk "tu się bawi Warszawaaaa" i zobaczyliśmy dość lansiarsko wyglądające towarzystwo w stanie dość zaawansowanego spożycia. Zmieniliśmy lokal wink
  • gaskama 25.10.18, 13:28
    Dziękuję Ci, że podzieliłaś się z nami tą historią. Na pewno zmieni ona życie wielu.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • sofia_87 25.10.18, 13:54
    A jakby się tak bawil Plock czy Radom, to byscie weszli?
    smile
  • bergamotka77 25.10.18, 14:58
    Mnie śmieszy, gdy w międzynarodowych turniejach sportowych startują Polacy to zawsze są widoczne na trybunach jakieś flagi kibiców z tym wypisanym Radomiem czy innym Hrubieszowem a nigdy nie widziałam flagi z napisem Warszawa. To straszne buractwo kibicujac rodakom zaznaczać z jakiego się miejsca pochodzi. Nie widziałam nigdy flag innych krajów z wypisanymi miastami kibiców.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • biala_ladecka 25.10.18, 15:23
    Faktycznie, straszne buractwo być dumnym z miejsca, z którego się pochodzi i okazywać z tego powodu radość.

    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • bergamotka77 25.10.18, 15:30
    Ale kibicujesz Polakom jako calosci i tu wazna jest przynależność narodowa a nie lokalny patriotyzm. Widzialas flagi USA, chocby z nazwami stanow? A watpie by byl ktos bardziej dumny niz Amerykanie z miejsca pochodzenia. Ale cioci z Hrubieszowa trzeba pokazać że byliśmy w telewizji!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • biala_ladecka 25.10.18, 15:38
    Ale żalisz się, czy zazdrościsz? I co konkretnie ci ludzie robią złego poza tym, że nie są z Warszawy?


    --
    Spongebob, gdybym dostawał dolara za każdy mózg którego nie masz, miałbym dolara ~~ Skalmar
  • edelstein 25.10.18, 15:32
    Z Warszawiakami nie mam zlych wspomnien.Natomiast styl jazdy tych z tablicami warszawskimi jest mocno dyskusyjny.Nie wiem z czego to wynika, ale prawie kazdy pedzacy, wyprzedzajacy na 3samochod mial rejeestracje warszawska lub pruszkowska🤣

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • ruscello 25.10.18, 15:32
    Na wszelkich ogólnopolskich forach i grupach na fb warszafkę poznaje się po zadaniu pytania o miejsce, usługi, lekarzy, itd. bez podania miasta, o które chodzi smile
  • piataziuta 25.10.18, 16:53
    tak
    Warszawa to miasto defaultowe
  • tairo 25.10.18, 18:44
    Jakieś 25 lat temu wybraliśmy się na pewną imprezę do Warszawy, nocleg u znajomego w centrum (okolice pl. Konstytucji). Samochód na dolnośląskich blachach, kierowca spędzający sporą część swojej pracy za kółkiem, głównie w kierunku zachodnim od Wrocławia. Spokojnie przejechaliśmy pół Polski, nieduży korek w Jankach i się zaczęło zajeżdżanie drogi i inne atrakcje, łącznie z próbą zepchnięcia nas z pasa pod nadjeżdżający inny samochód.
    Dojechaliśmy do znajomego, rozpakowaliśmy się i poszliśmy na kolację. Gadka-szmatka, oczywiście zapytał, jak nam minęła podróż. Nie chciał uwierzyć w to, co opowiadaliśmy "nieee, to niemożliwe, wydawało wam się tylko, tu się fajnie jeździ" (on też jeżdżący, ale rzadko poza Warszawę).
    Zaproponowaliśmy, że na imprezę pojedziemy naszym samochodem, a on będzie kierował, w sumie przecież i tak najlepiej wie, jak dojechać na miejsce.
    Następny dzień, zapakowaliśmy się do samochodu i pojechaliśmy, jakieś 40 minut jazdy. Znajomy wysiadł zza kółka z trzęsącymi się rękami, spocony jak mysz. Wracać już nie chciał jako kierowca.
  • green.moon7 25.10.18, 19:02
    To już jakiś absurd. Jeździłam kiedyś samochodem służbowym na krakowskich numerach, jeździło się tak samo jak moim.
    Poza tym najgorszy, kierowca jakiego znam, jest ze Śląska i ma warszawską rejestrację, więc też się można mocno pomylić łącząc rejestrację z kierowcą.
  • tairo 25.10.18, 19:17
    Owszem, życie bywa absurdalne.
  • klaramara33 25.10.18, 19:04
    Dziewczyny z Wawy jakie poznałam są w porządku. O facetach tego nie mogę powiedzieć zwłaszcza o tych nierodzimych, których rodzice lub dziadkowie przeprowadzili się z okolicznej wsi. Aroganccy. Natomiast zauważyłam, że bardziej pokorni i kulturalni są tacy, których choćby jeden pradziadek czy prababcia byli z Warszawy. Ci pierwsi, no może ja mam pecha ale niestety wydawali mnie się strasznie zakompleksieni porównaniu do Mazurów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka