Dodaj do ulubionych

Prezenty jako wyraz zaangażowania

30.10.18, 14:13
Na fali... pociągnę temat. Pewien post mnie zainspirował, poruszając kwestię, o której dziś myślałam.

Czy Waszym zdaniem po prezentach można ocenić, jak ktoś Was traktuje?

Bo mnie się zawsze wydawało, że nie jestem materialistką i chyba dobrze mi się wydawało smile bo nigdy nie przejmowałam się nietrafionymi prezentami. Jednak jak teraz, m.in. pod wpływem ostatnich wątków, zaczynam się zastanawiać, to widzę wyraźnie, że odpuszczenie w kwestii prezentów (dawanie badziewia/mocno nietrafionych) albo zwiastowało koniec relacji, albo - co widać po czasie - świadczyło o tym, że ktoś ma zupełnie inne podejście, czyt. znacznie luźniejsze, do wzajemnej relacji niż ja.

Możecie to potwierdzić lub zaprzeczyć takiej tezie?
I nie mam n a myśli jednorazowej wpadki, która może wynikać z najrozmaitszych przyczyn, zdarzyć się absolutnie każdemu, i to też należałoby zrozumieć.
Edytor zaawansowany
  • kkalipso 30.10.18, 14:17
    Jak już, to szacunku powiedziałabym....

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 14:18
    Ale że tak?
  • kkalipso 30.10.18, 14:33
    Ja osobiście robię droższe i bardziej wyszukane prezenty tym osobom które najbardziej cenię, lubię, szanuję, więc tak. Z drugiej strony nietrafione prezenty przyjmuję bez fochów i złość. Choć czekaj ostatnio dostałam on pewnej osoby patelnię, bardziej nietrafionego prezentu chyba nigdy nie dostałam. Jak się spytała czy jestem zadowolona to szczerze odpowiedziałam że patelnia jest pod każdym względem niewypałem. Dobrze że od kiedy w najbliższym otoczeniu pojawiły się dzieci doszliśmy do wniosku że wszystko mamy i w zasadzie prezenty kupujemy tylko dzieciom. Mąż wie że wolę iść na kolację albo jechać na wycieczkę niż dostać np. perfumy.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 14:49
    Czyli w sumie potwierdzasz moją tezę.
    A jak patelnia zbędna, to mogę odkupić big_grin
    Mnie akurat by się przydała.
  • kkalipso 30.10.18, 15:04
    Nie chciałabyś tego mieć w domu, ja schowałam do szafy na balkonie ....

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 15:08
    To może wywal? smile
  • same-old_mona 30.10.18, 15:44
    Zaciekawiłaš mnie. Co to za patelnia, że aż z domu trzeba wynieść? 😁
  • kkalipso 30.10.18, 16:19
    Taka. Tylko innej firmy. Moja jest jasna szara i na oko powiedziałabym że to jakaś tania podróba.

    https://encrypted-tbn0.gstatic.com/images?q=tbn:ANd9GcRvWvjhzkhaNnPch2HHleBGch9haFRUd1EJ9VHKER8mnxSJ5WMXsA


    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • memphis90 30.10.18, 16:25
    Straszne jest to, co piszesz uncertain Bo jeśli stawiasz znak rownosci między lubię a szanuję, to oznacza to że nie szanujesz osób, z którymi masz mniej bliską relację. Niefajnie... Ja robię droższe prezenty osobom, które są mi bliskie (dzieci, siostrzency, mąż) , ale nie znaczy to, że prezenty skromne dla innych obdarowywanych olewam. Albo że nie szanuję rodziców, którym daję prezenty symboliczne.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kkalipso 30.10.18, 16:30
    Dziwne rzeczy opowiadasz.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • memphis90 30.10.18, 17:12
    W sensie że można szanowac osoby, którym daję się niedrogie prezenty...? Czy że można szanowac osoby, z którymi nie jest się w bliskich, przyjacielskich stosunkach.?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kkalipso 30.10.18, 18:03
    Wybacz, ale ja nie wiem co ci chodzi?!

    Wcześniej napisałam że w moim otoczeniu sprawianie prezentów przy byle okazji wyszło z mody. I dobrze. Kupujemy tylko dzieciom. Mało kto wyprawia urodziny/imieniny a jak już to coś słodkiego czy butelka wina starcza. W BN nie ma skwaszonych min tylko radość dzieci. Jak bym miała obkupić rodzinę i dzieci to ciężarówką trza by było podjechać.

    Oczywiście że można szanować tylko jeśli należy do dalszych znajomych to nie kupiłabym prezentu w cenie prezentu dla osoby najbliższej. To miałam na myśli. Zasadę tak czy siak mam jedną zawsze kupuję w sklepach w których bez problemu obdarowywany dorosły czy dziecko mogą szybko i bezproblemowo sobie zamienić, więc specjalnie nie główkuję. Sama tak uwielbiam dostawać dla dzieci bo za kilka małych mogę kupić jeden większy potrzebny albo za duży kilka drobiazgów. Nigdy nie zrobiłam tak że przy stole jedną siostrę obdarowałam super prezentem a drugiej figę z makiem jeśli o to pytasz....


    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • memphis90 31.10.18, 09:45
    Napisałaś, że wartość materialna prezentu odzwierciedla szacunek (lub brak szacunku) dla obdarowanego, a szacunek z kolei zależy od tego, czy kogoś lubisz czy nie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • asia06 30.10.18, 16:37
    > Jak się spytała czy jestem zadowolona to szczerze odpowiedziałam że patelnia jest pod każdym względem niewypałem.

    To mocno po chamsku odpowiedziałaś.
  • kkalipso 30.10.18, 17:09
    Kupiła sobie taką samą, jestem prawie pewna że jej też wyląduje w ciemnym miejscu albo na śmietniku. Ja nie potrzebuję od nikogo prezentów a zwłaszcza patelni czy garnków, nigdy nie wspominałam że mi brakuje. Wręczając mi ją powiedziała że fajnie bo do BN będzie miała z prezentami spokój (w międzyczasie mam imieniny i urodziny) tongue_out. Naprawdę nie musiała mi jej kupować, nic niechcę obojętnie czy jest okazja czy nie, mam wszystko czego potrzebuję. Kupiła bo koleżanka córce czy synowej kupowała więc nie mogła być gorsza. Odpowiedziałam jak odpowiedziałam bo mam dość znoszenia mi chińskiego badziewia; bo była okazja; bo tani i więcej nie będzie itd. Drugi raz się zastanowi czy warto wydawać pieniądze na szajs, czasem niekumatym inaczej nie przetłumaczysz. Nie martw się spokojnie o tej patelni pogadałyśmy bez zgrzytów. Wytłumaczyłam dlaczego tak myślę, możliwe że podzieli zdanie.


    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • gryzelda71 30.10.18, 17:13
    Hmmmm
    Powinna podziękować z uśmiechem nie? A przy nastepnej okazji znów jakiś potworek. I znów uśmiech. I tak dalej i tak dalej.
  • kornelia_sowa 30.10.18, 17:53
    I by umarła od tego nie?

    Nie raz dostałam badziewny prezent.
    Ja zawsze uważałam, ze każdy się stara na miarę swoich możiwości i gustu.
    Moja teściowa- lux kobieta. No, ale gust mamy zdecydowanie różny. Ona lubi na bogato , z kwiatuszkami i błyszcząco. Ja niekoniecznie.
    Kupuje mi, to sama by sobie kupiła i co jej sie podoba. Doceniam to i nie rozkminiam, ze powinna postarać się i kupić wg mojego gustu. Dla mnie to nie problem. A po co miałabym jej przykrość zrobić chamskim tekstem?
    CO by mi to dało?
    Nic mi nie brakuje.
    Najwyżej nie będę używac
  • kkalipso 30.10.18, 18:18
    Nie to że chcę się tłumaczyć ale to nie było aż tak po chamsku jak myślisz. Przyszła usiadła i zapytała jak patelnia się podoba. Zapytałam; Szczerze! Ona - tak. Więc zaczęłam mówić co mi się nie podoba, nie powiedziałam centralnie NIEWYPAŁ. Mam dość ściemniania że jej prezenty to sama radość i powinnam być wdzięczna do końca życia. Nie oszukujmy się prezenty zobowiązują. Nie raz mogę jeszcze usłyszeć jaka niewdzięczna jestemtongue_out Miesiąc temu dostałam osiem albo i więcej tanich prześcieradeł z bazarku. Wzory chryste panie, kłujące w tyłek, sztywne, tak cienkie że prawie prześwitujące. Dla niej to hit dla mnie kicz zawalający szafę. Też nie wiem co z tym zrobić. Powiedziałam dość.... Coraz bardziej dotyka mnie problem konsumpcjonizmu, sobie przestałam kupować i dzieciom niepotrzebnych rzeczy a mi tu znoszą, i to co, dziadostwo.


    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • gryzelda71 31.10.18, 11:25
    A ja wiem,ze wiele osób się nie stara. Mój ojciec pakował na prezenty memu mężu np kalesony nówki nieśmigane od 1982(metka z rokiem produkcji) roku leżące w szufladach. Starał się nie?
    I dla mnie są problemami prezenty pt oj jak mnie się podoba to i tobie się spodoba. Nie mam gdzie tego przechowywać.
  • jak_matrioszka 30.10.18, 14:25
    Prezent świadczy o tym jak ktoś nas, albo my kogoś traktujemy. Przy czym nie o cene chodzi, a o trafność. Znajomej która zbierała długopisy podarowanie firmówki wciśnietej na jakimś spotkaniu czy zabranej z hotelu oznaczało, że sie ja zna i chce sie jej sprawić przyjemność. Podarowanie tego samego długopisu komuś innemu oznaczałoby zlekceważenie.
    Kiedyś dostałam ekspres do kawy za 2000-3000zł. Dla mnie prezent od czapy, kawy nie lubie i nie pijam, dla kogoś innego z pewnościa cudo.
    I o tym traktuje wiekszość wpisów na forum.
  • ruckola 30.10.18, 15:15
    O to to.
    Mogłabym pokupować każdemu biżuterię po prostu, albo szaliki itp.
    A ja się lubię przyłożyć. W zeszłym roku zeszłam 3 centra handlowe, bo chciałam kupić idealne prezenty od teściowej, przez ciotkę, po babcie i przyjaciółkę z LO.
    Przy czym kupując coś, mam w głowie pytanie „czy na miejscu danej osoby bym się cieszyła”.
    Jakoś tak się przyjęło, ze babci to można tylko coś babcinego kupić, a można przecież coś kobiecego po prostu. Itd. Lubię dawać. Chyba bardziej niż dostawać.
    Największa przykrość, która spotkała mnie ze strony obdarowanego, to niewykorzystanie prezentu, który wymyślałam kupę czasu i który był sporym wydatkiem w moim budżecie. Początkowo sugerowałam, ze jeśli się nie podoba, to może go wymienić na inny, ale obdarowany twierdził, ze nie nie. Wszystko ok. Koniec końców wiem, ze mój wysiłek został zlany i niesmak mam.
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 15:19
    Miałabym wrażenie, że raczej tu chodzi o brak asertywności niż zlanie... Dobre wychowanie nakazało powiedzieć, że ok, ale skoro prezent nieprzydatny, to pozostał niewykorzystany... Rozumiem Twój niesmak, ale byłam wyrozumiała. No chyba że obdarowany w innych okolicznościach ewidentnie nie miewa problemu z asertywnością.
  • piekna_remedios4 30.10.18, 17:58
    >Największa przykrość, która spotkała mnie ze strony obdarowanego, to niewykorzystanie prezentu, który wymyślałam kupę czasu i który był sporym wydatkiem w moim budżecie. Początkowo sugerowałam, ze jeśli się nie podoba, to może go wymienić na inny, ale obdarowany twierdził, ze nie nie. Wszystko ok. Koniec końców wiem, ze mój wysiłek został zlany i niesmak mam.

    moja mama tak robi. Mój boże, stawałam na głowie, żeby kupić jej trafiony, CHCIANY przez nią prezent (wiem, że coś chciała bo sama mówiła)...poprzez apaszkę Burberry (chciała, uwielbia tę kratę, a apaszka jedwabna, piękna), nie założyła ani razu, pewnie sama nie wie gdzie jest, po czytnik Kindla (jak ona by chciała Kindla! Będzie czytać w podroży!) - nie wyjęła z pudełka, kisi się gdzieś w szafie sad Albo specyfik na cerę naczynkową, bo ona ma taaaki problem, a żaden z dostępnych nie działa. Przeszukałam pół netu, żeby dowiedzieć się, iż istnieje jeden żel, który faktycznie działa, zamówiłam skądś tam...nie używa, bo trzeba go stosować pod krem, a ona tak nie lubi. Przestałam się wysilać ostatnio i nawet nie interesuje mnie, co sobie pomyśli o skromnym upominku, który otrzyma na BN.
  • danaide 30.10.18, 20:14
    Weź od kalipso patelnię i te prześcieradła i dorzuć. Będzie na bogato!
  • iseere 30.10.18, 21:45
    Dygresja: A jaki to żel? Mam problem z naczynkami I właśnie przekopałam pół netuwink
  • jolie 30.10.18, 15:00
    Kolejny rok na forum i znowu analiza, czy ktoś wystarczająco się postarał i nachodził, kupując prezent. Szczerze mówiąc-to kompletnie nie moja bajka, nie lubię prezentów ani robić, ani dostawać. I nie za bardzo ma to związek z tym, jak traktuję inne osoby i siebie.
  • echtom 30.10.18, 15:23
    Dzięki - przyjemnie pomyśleć, że nie jestem sama smile

    --
    "Zdarza się, że osoby w wieku dwudziestu pięciu lat nie wiedzą, dlaczego studiują taki, a nie inny kierunek. Nie wiedzą, gdzie chciałyby pracować ani z kim się związać. W takich sytuacjach myślę sobie, że nawet Pan Bóg nie będzie wiedział, jakie marzenia ma im spełnić."
  • danaide 30.10.18, 15:37
    Ale właściwie dlaczego nie lubisz prezentów dostawać?
    I czemu nie lubisz robić? Nawet własnemu dziecku? Nawet widząc, że sprawia mu to radość - bo kiedyś chciało, a myślało, że się mamie zapomniało?
  • echtom 30.10.18, 16:00
    Dzieciom robiłam, gorzej z dorosłymi. To nawet nie jest tak, że nie lubię dawania/dostawania prezentów, tylko związanego z tym przymusu. Że trzeba coś dać na imieniny/urodziny/pod choinkę, że wypada coś przywieźć z wyjazdu itp. I do tego trzeba się domyślić, co obdarowany chciałby dostać, bo jeśli spytam go wprost, będzie to świadczyło o braku zaangażowania. Krótko mówiąc - skomplikowana logistyka i głupawe rytuały, bo... patrz tytuł wątku. Albo jeszcze krócej: egzamin z zaangażowania zamiast naturalnej, spontanicznej relacji z drugim człowiekiem. Zdecydowanie wolę sytuację, kiedy coś przypadkiem widzę i myślę: o, X się ucieszy, bo zbiera.

    --
    "Zdarza się, że osoby w wieku dwudziestu pięciu lat nie wiedzą, dlaczego studiują taki, a nie inny kierunek. Nie wiedzą, gdzie chciałyby pracować ani z kim się związać. W takich sytuacjach myślę sobie, że nawet Pan Bóg nie będzie wiedział, jakie marzenia ma im spełnić."
  • jolie 30.10.18, 16:08
    Nie lubię i już. Drażni mnie ten niepisany przymus. A gdy dostanę jakiś prezent, to czuję się zobowiązana (a tego też nie lubię). Tak, za robieniem prezentów dzieciom (które kocham nad życie) też nie przepadam - tu klasycznie zmuszałam się/zmuszam się, żeby im nie było przykro.
  • maaria33 30.10.18, 16:18
    też nie lubię przymusu I reaguję wtedy odwrotnie niż przymuszajacy mnei by oczekiwał. Ale zwykle jest mniej okazji niż moich chęci obdarowywania ( I nie mówie o jakichs wielkich rzeczach) . Nawiązując do tematu wątku - gdyby po prezentach odczytywać zaangazowanie, to pare osób mogloby pomyśleć, że ja specjalnie się angazuję w tę znajomość, w sytuacki kiedy jest mi ona raczej obojętna. A jakis drobiazg dałam z chęci obdarowania I/lub szybkiego skojarzenia w glowie osoby X z przedmiotem Y, który włąsnie widzę.
  • danaide 30.10.18, 20:28
    Prezenty ok, przymus nie ok.
    "Jak się nie da zmienić faktów trzeba zmienić nastawienie"
    wink
  • jak_matrioszka 30.10.18, 15:52
    Ja nie lubie robić prezentów w wyznaczonym czasie. To wymusza hurtowość (x-mas) lub przymus "bo wypada" (urodziny), a ja mam najlepsze pomysły miesiac przed albo dwa po. I uwielbiam dawać prezenty bez tzw. okazji, bo dla mnie najlepsza okazja do dania prezentu jest fakt posiadania czegoś, co chce drugiej osobie podarować.
  • kurt.wallander 30.10.18, 16:24
    jak_matrioszka napisała:

    > Ja nie lubie robić prezentów w wyznaczonym czasie. To wymusza hurtowość (x-mas)
    > lub przymus "bo wypada" (urodziny), a ja mam najlepsze pomysły miesiac przed a
    > lbo dwa po.

    Nic nie stoi na przeszkodzie juz zacząć kupowac prezenty, albo i wcześniej, jak coś wpadnie w oko.

    I uwielbiam dawać prezenty bez tzw. okazji, bo dla mnie najlepsza o
    > kazja do dania prezentu jest fakt posiadania czegoś, co chce drugiej osobie pod
    > arować.

    A tak, tu się zgadzam.
  • jak_matrioszka 30.10.18, 17:25
    Ja ani nie umiem, ani nie lubie czekać, dawaniem prezentu smile
  • memphis90 31.10.18, 09:55
    Adoptuj mnie, proszę...!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • maaria33 30.10.18, 15:08
    Wydaje mi się, że prezenty jakie dajemy duzo mówią o darczyncy jako takim, niekoniecznie o naszym stosunku do nas. Najbardziej badziewne prezenty dostawałam od ludzi, którzy "wsyztskim" kupowali badziewne - w moim mniemaniu. Nawet włąsnym dzieciom.

    Nie przypominam sobie przypadków jakiejs razącej dysproporcji typu, ze dla mnie dziurawy kapeć a dla X złoty pantofelek z diamentami.
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 15:20
    maaria33 napisała:

    badziewne prezenty dostawałam
    > od ludzi, którzy "wsyztskim" kupowali badziewne - w moim mniemaniu. Nawet włąsn
    > ym dzieciom.
    A jak by się to miało do możliwości? Możliwe, że po prostu nie mieli kasy na jakość, do której przywykłaś czy to zupełnie nie o to chodzi?
  • maaria33 30.10.18, 15:27
    To nie chodzi o kasę smile

    Raczej od dwie kategorie "teraz się ma" (z naciskiem na "się") x,y,z . Takie osoby sobie też kupują wg tej zasady i nie dociera do nich, że nie wszyscy chca miec to co 'się ma" w danym momencie.

    I moja ulubiona kategoria, jednoosbowa o ile wiem, ale na tyle smieszna, ze chyba już o niej tu pisałam. Mój partner dostał encyklopedię muzyki rozrywkowej ze słowami 'wiemy, że sie nie interesujesz, więc pomyslelismy, że na pewno nie masz" big_grin
  • kota_marcowa 30.10.18, 15:39
    Mój partner dostał encyklopedię muzyki rozrywkowej ze
    > słowami 'wiemy, że sie nie interesujesz, więc pomyslelismy, że na pewno nie ma
    > sz" big_grin

    Padłam big_grin
  • maaria33 30.10.18, 15:48
    Znajomoc sie rozmya, ale nie z powodu prezentów tylko ogólnego podejscia do zycia - trudno rozmawiac kiedy prawie kazdy temat jest potencjalną miną. Ile możmna grać w karty? smile
  • jeziorowa 30.10.18, 15:36
    Kosmos_pierzasty, nie chodzi o kasę. Mnie np. dużo bardziej ucieszyłby marcepanowy batonik (koszt 2-5 zł) niż złota bransoletka, bo batonik zapewniłby mi szczęście na dłuuugie godziny, a złota bransoletka robiłaby tłok w szufladzie (nie ma takiej możliwości abym ją założyła).
  • maaria33 30.10.18, 15:40
    bo batonik zapewniłby mi szczęście na dłuuugie godziny

    JEDEN batonik ? wink big_grin
  • jeziorowa 30.10.18, 15:42
    Marcepanowy - tak😀. To jest bardzo, bardzo słodkie. Jeden gryz co pół godziny i pół dnia „niebo w gębie”😀
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 15:58
    Ekhm... Mnie nie przeszkadza, że jest aż tak słodki wink Godziny... chciałabym smile
  • jeziorowa 30.10.18, 16:15
    Gdyby nie spowolniony metabolizm, który dopadł mnie po 40-tce to wciągnęłabym cały na raz, a tak.... trzeba sobie wydzielać bomby kaloryczne😏.
  • danaide 30.10.18, 20:31
    Może powinnaś poprosić w prezencie o komodę z większymi szufladami?
  • jeziorowa 30.10.18, 23:59
    Dziękuję za pomysł, ale meble mam od dawna skompletowane dokładnie takie jak chciałam. Nie chcę nowych. Ponadto do przechowywania biżuterii (nawet tej niechcianej) nie służy komoda. W związku z tym wybieram jednak ten marcepanowy baton.
  • jeziorowa 30.10.18, 15:33
    Tak, po prezentach napewno można ocenić stosunek darczyńcy do obdarowanego. Nie chodzi o cenę podarku tylko o jego dopasowanie do osoby, która go otrzyma.
  • kota_marcowa 30.10.18, 15:52
    Zaangażowania, ale i szacunku.
    Już kiedyś pisałam, że teściowa mojej matki wyjątkowo jej nie lubiła. I tak np. pod choinkę, wszyscy dostawali drogie i wypasione prezenty, dostosowane do potrzeb obdarowanego, z reguły babcia sondowała co tam kto chciałby dostać (dla przykładu, markowe perfumy, skórzany pasek czy rękawiczki, jakiś gadżet elektroniczny, nie byle jaka biżuteria itp.) dziadków było na to stać, więc nie to, ze sobie od ust odejmowali. A moja matka dostawała np. wsypy na pierze do poduszki albo perfumy z kiosku za kilka złotych albo krem przeciwzmarszczkowy typu avon, któremu kończył się albo i skończył termin ważnościtongue_out

    Osobną kategorią są ludzie próbujący podbić własne poczucie wspaniałości, wciskając rzeczy, które powinni wyrzucić, ale szkoda żeby się zmarnowały.
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 16:00
    Właśnie snując te rozważania prezentowe, spostrzegłam, że teściowa - co prawda bez okazji i chwała jej za to, choć tyle - obdarowuje mnie ściereczkami, zmiotkami, szufelkami, itp big_grin
  • 098qwerty 30.10.18, 17:25
    Może teściowa tymi prezentami typu ściereczka, szufelka, zmiotka chce coś swojej synowej zasugerować 😉
    To oczywiście żart ale bywają i takie złośliwe teściowe 😊
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 18:13
    Obawiam się, że w tym przypadku tak właśnie jest - a że synowa nienawykła do takich gierek, to zorientowała się po latach wink
  • eowen 30.10.18, 16:00
    Są różne sytuacje z nietrafionymi prezentami. Ważne są intencje - czy naprawdę chce się dać komuś coś, co go ucieszy, czy:
    a) chce się dać prezent, który Tobie się podoba - my dostaliśmy kiedyś olbrzymią lampę stołową. Problem w tym, że nie mieliśmy żadnego miejsca, by ją postawić, w małym mieszkaniu była tylko jedna komoda, zresztą za mała. Lampa wręczona z hasłem - nie mogłam się oprzeć, chociaż chyba nie macie na nią miejsca
    - i tak się więcej lepiej - po urodzeniu dziecka pytanie o prezenty, moja odpowiedź - bluzki czy kaftaniki, bo body i pisanek mamy dużo. Prezent w postaci 5 par body.
    - abdoluny brak znajomości drugiej osoby. Otrzymane garnki emaliowane w prezencie miesiąc po tym, jak ta sama osoba dostała od nas prawie nowe patelnie tefala, bo zmieniliśmy płytę na indukcyjną i musieliśmy wymienić wszystkie sprzęty.
    - kupowanie jak leci - wręczona wiertarka z komentarzem 'kupilem dużo sprzętu i nie wiedziałem, co z nim zrobić"

    Wolę nic nie dostać niż dostać prezenty nietrafione. Naprawdę, szkoda pieniędzy. Uważam, że wszystko, co potrzebuję - mam, a to, czego nie potrzebuję - moge sobie kupić. I na bieżąco pozbywam się rzeczy, których nie lubię i nie używam. Ale doceniam, jeśli ktoś próbuje mi kupić coś wyjątkowego, w sensie naprawdę dla mnie.
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 16:02
    Rozumiem, jednak... w kwestii formalnej smile : emaliowane garnki działają przecież na indukcji.
  • eowen 30.10.18, 16:31
    Nie ten typ wink zresztą, osoba, ktira he dała o indukcji nie pamiętała. A garnki dostałam ja, podczas gdy mąż składkową konsolę wink
  • 35wcieniu 30.10.18, 19:03
    Również w kwestii formalnej: nieodróżnianie body od kaftanika nie musi być zamierzone i świadczyć o tym że ktoś uważa że wie lepiej.
  • eowen 30.10.18, 21:20
    Dopowiem - dziewczyna w moim wieku, opiekunka w tym czasie m.in. niemowlaka i mająca bzika na punkcie dzieci wink
  • maaria33 30.10.18, 16:05
    Wolę nic nie dostać niż dostać prezenty nietrafione

    Ja też. Ale jak dostanę nietrafiony to też nie jest to koniec świata. Jak się nie przyda mi to może się przyda komuś innemu.
  • eowen 30.10.18, 16:32
    Ja nie mam skrupułów i sprzedaję albo przekazuję dalej, ale z informacją, że to mój nietrafiony prezent i czy się przyda. Tylko ten cały konsumpcjonizm mnie przeraża, dawanie dla samego dawania.
  • memphis90 30.10.18, 16:27
    Ja lubiłam robić prezenty, dopóki nie zaczęłam czytać forum i nie odkryłam, że co nie zrobię, to d.pa z tyłu i że zawsze ktoś będzie niezadowolony...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • danaide 30.10.18, 20:35
    Skoro już jesteśmy przy dudzie z tyłu: hitem forum pozostanie dla mnie sytuacja, w której ktoś otrzymał odświeżacz do toalet, a kiedy odwiedził toaletę darczyńcy to znalazł tam drugi odświeżacz z naklejką "drugi gratis".
  • heca7 30.10.18, 21:11
    Z tego co pamiętam historię tą opisała synowa a prezent dała własnemu synowi jej teściowa pod choinkę.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • heca7 30.10.18, 16:28
    Są tez prezenty, które z góry mają obrazić obdarowywanego. Ileż to było tutaj opisów teściowych, które latami dawały synowym majty z bazaru w rozmiarze XXL a synowa filigranowa. Albo koszulę nocną dla szczuplutkiej synowej ze słowami- masz , na mnie za duża. Oprócz tego prezenty lekceważące typu - synowa miała imieniny. Teściowa przyszła zaproszona i przyniosła solenizantce patelnię i ściereczki do kuchni a jej mężowi ( a swojemu synowi , bez okazji w tym samym dniu) koszulę i wino.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • kota_marcowa 30.10.18, 16:46
    No o tym właśnie pisałam wyżej. Liczy się kontekst i intencje.
    Autorka się śmieje ze ściereczek do kurzu, ale w przypadku gdy syn dostaje skórzaną aktówkę, córka perfumy Chanel, wnuczki to już w ogóle wypasione paczki plus kasę, zięć również nielubiany, ale nie AŻ tak, coś neutralnego i w miarę przydatnego, a synowa ściereczki do kurzu albo majtki z bazaru, to przestaje być śmieszne.
  • kropkacom 30.10.18, 18:51
    > Są tez prezenty, które z góry mają obrazić obdarowywanego.

    Najlepiej wtedy udawać, że nie ma się pojęcia o złych intencjach. smile
  • mikams75 30.10.18, 17:05
    tak na fali to mnie sie odechciewa szukac prezentow i w ogole myslec o prezentach, tyle w tym zakamuflowanych domyslow i analiz, ze strach cos dac.

    Ja w sumie wole prezenty dawac niz dostawac. Niektorym sie wydaje, ze ja jestem z tych co to wszystko ma, wiec nie ma co kupic, choc wielokrotnie powtarzalam, ze chetnie przyjme polskie ksiazki i polskie kosmetyki, a to sa raczej niedrogie prezenty i zawsze mnie uciesza, bo nie kupie sobie na co dzien.
    Ale niestety tu niektorzy uwazaja, ze kosmetyk za kilkanascie zlotych byle polskiej firmy to badziew i wstyd dac, przeciez pewnie mnie stac na krem channela (nie oszalalam!) wiec trzeba sie wysilic na cos oryginalnego. A wtedy do porazki blisko.
  • mikams75 30.10.18, 17:06
    i to akurat przyklad na to, ze ktos ma intencje, przyklada sie do wyszukania prezentu ale niezbyt slucha.
  • echtom 31.10.18, 00:14
    Jednym z najbardziej trafionych prezentów, jakie w życiu dałam, była figurka kota made in China za 15 zł. Nie znałam gustu solenizantki i bałam się, że mnie z tym chińskim badziewiem wyrzuci za drzwi, a ona ku mojemu zdumieniu wpadła w euforię smile Miała już dwa takie koty i mój pięknie uzupełnił jej kolekcję.

    --
    "Zdarza się, że osoby w wieku dwudziestu pięciu lat nie wiedzą, dlaczego studiują taki, a nie inny kierunek. Nie wiedzą, gdzie chciałyby pracować ani z kim się związać. W takich sytuacjach myślę sobie, że nawet Pan Bóg nie będzie wiedział, jakie marzenia ma im spełnić."
  • maaria33 30.10.18, 18:30
    Mówiąc o prezentach jako wyrazach zaangazowania, szacunku itd..... jakos trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś jest nam na co dzień zyczliwy, okazuje szacunek, w miarę dobrze się rozumiemy i nagle bach...okazał brak szacunku prezentem. Przeciez brak szacunku i zaangażowania widać i bez prezentów, one nie mają to nic do rzeczy.
  • kosmos_pierzasty 30.10.18, 20:19
    No to jeszcze zależy czasem od tego, co się chce widzieć...
  • kropkacom 30.10.18, 18:48
    Kupuje prezenty na jakie uważam, że mnie stać. W zależności od uroczystości a nie obdarowanego. Generalnie zdarzały i pewnie zdarzą mi się wpadki. Jednak nigdy nie ze złej woli. Sama nie rozmyślam nad prezentami od kogoś. Raz są bardziej trafione, raz mniej. Generalnie uważam, że prezentomania jest bez sensu (czasami też działam bez sensu), a nadmierne przyglądanie się prezentom świadczy o pewnych cechach charakteru. Z grzeczności nie napiszę jakich smile
  • szeera 30.10.18, 18:51
    Dla mnie prezenty dzielą się na nietrafione i na rzeczy które już mam. Prezenty dla dorosłych już w sumie nie stanowią problemu (bo ich nie ma), ale najlepsze zdanie mam o osobach które nie dają żadnych prezentów również dla dzieci. W moim otoczeniu wszyscy mają raczej wszystkiego za dużo i kupowanie czegoś co najprawdopodobiej nie jest komuś do niczego potrzebne nie ma po prostu sensu - czyli wszystkie prezenty-niespodzianki. Wymienianie się kartami podarunkowymi też wg mnie mija się z celem.

    Mimo to, kiedyś naprawdę byłam pod wrażeniem, gdy bezdzietne, starsze małżeństwo kupiło moim dzieciom dokładnie trafione prezenty. Były to bardzo fajne i dopasowane do moich dzieci rzeczy, oprócz tego, że dzieci już dokładnie te same rzeczy miały. Lepiej więc się sprawdza niekupowanie wcale.

    A jeszcze, przy wszystkich tych samych lub nietrafionych prezentach dzieci reagowały poprawnie, więc darczyńcom cały czas może się wydawać, że dali super prezenty a dzieci były zachwycone.
  • dziennik-niecodziennik 30.10.18, 19:31
    czy ja wiem...
    nigdy nie przywiązywałam wagi do prezentów. jako takie nie są dla mnie nosnikiem uczuc. nie robię prezentów i prezencików mężowi, dziecku - jak cos chce - po prostu kupuję lub nie, ale nie jako prezent.

    to nie tu było o takim fajnym tescie "jak okazujesz uczucia"? generalnie odpowiedzi było kilka i jako "oznaki uczuc" występowaly m.in własnie prezenty, karmienie, quality time together i cos tam jeszcze.
    nie miałam ani jednej odpowiedzi zahaczającej o prezenty big_grin

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • koronka2012 30.10.18, 20:59
    Nie ma prostego przełożenia cena=zaangażowanie. Chodzi o dobór, wysilenie się na coś, co sprawi przyjemność, a nie załatwienie na odwal nawet drogiego prezentu.

    Moja psiapsióła przed swoją imprezą urodzinową była zasypywana pytaniami co by chciała - odpowiedziała jasno, że zaprosiła ludzi, z którymi kumpluje się od wieków, więc powinni wiedzieć co jej sprawi frajdę.
    Ja też wolałabym dostać książkę ulubionej autorki niż wypasiony prezent, który jest z rodzaju "desperado"
  • szeera 30.10.18, 21:29
    "Ja też wolałabym dostać książkę ulubionej autorki niż wypasiony prezent, który jest z rodzaju "desperado""

    Ale jaka jest szansa, że tej książki jeszcze nie masz? Nie pytam złośliwie, po prostu jestem ciekawa jak to jest u ludzi gdzie prezenty działają. Ja książkę ulubionej autorki kupuję sobie w dniu premiery. Tak sam z hobby - są to rzeczy tak specyficzne, że laik nie będzie wiedział co kupić, mimo że wie, że ja lubię np. akwarystykę.
  • fomica 30.10.18, 22:30
    > Czy Waszym zdaniem po prezentach można ocenić, jak ktoś Was traktuje?
    Nie, po prezentach można jedynie poznać jak ktoś traktuje kwestie prezentów.
    Jedni to lubią - dawać, dostawać, wybierać miesiącami i dopasowywać do okazji, inni nie lubią, nie mają czasu, nie chcą brać udziału w celebrowaniu tzw. okazji, kupowaniu, wręczaniu, wygłaszaniu formułek z życzeniami. Ja jestem słaba w prezenty, kompletnie nie mam do nich sentymentu, najlepszym prezentem jest wspólnie spędzony czas, wyjście, zrobienie czegoś razem, i to właśnie spontanicznie, bez okazji.
  • echtom 31.10.18, 00:01
    Dokładnie tak.

    --
    "Zdarza się, że osoby w wieku dwudziestu pięciu lat nie wiedzą, dlaczego studiują taki, a nie inny kierunek. Nie wiedzą, gdzie chciałyby pracować ani z kim się związać. W takich sytuacjach myślę sobie, że nawet Pan Bóg nie będzie wiedział, jakie marzenia ma im spełnić."
  • escott 30.10.18, 22:36
    Tu trzeba by skomplikowanego wzoru - zaangażowanie w wybór prezentu może być miernikiem relacji, ale tylko w odniesieniu do ogólnego przeciętnego zaangażowania danej osoby w dawane prezenty (czyli jak ktoś zawsze wszystko wszystkim kupuje byle jakie, bo nie lubi kupować prezentów, to jak nam też kupi beznadziejny, to nie ma się czym przejmować) ORAZ zaangażowania osoby obdarowywanej w przyjmowanie prezentów (bo jak dla kogoś prezenty są ważne i olewanie sprawia mu przykrość, to obdarowujący okazałby zaangażowanie, gdyby zechciał się przełamać i postarać nawet jak normalnie się nie stara, a jak komuś prezenty wiszą, i obdarowujący o tym wie, to może się nie angażować i nie będzie to znów o niczym świadczyło).

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • lucasa 30.10.18, 22:40
    Tu jest ladnie wytlumaczone. Jedna osoba wyrazi zaangazowanie prezentem, inna czasem, inna slowami itd. Warto przeczytac -

    mobile.natemat.pl/115345,5-jezykow-milosci-idealnie-jezeli-rozumiesz-wszystkie-sprawdz-ktory-jest-twoj
  • kosmos_pierzasty 31.10.18, 09:09
    Ciekawe. Dzięki.
  • jola-kotka 31.10.18, 00:42
    Wiesz raz w zyciu poczulam sie serio urazona gdy dostalam jakas ksiazke kucharska z Lidla z Okrasa za jak mnie potem kolezanka oswiecila 1 grosz . Hm. Uwazam ze dawanie takich nazwijmy to gratisow komus w prezencie jest chamstwem i olewaniem tej osoby. Ale tezy ze to swiadczy o stosunku do mnie itd. Nie moge potwierdzic. Byly niewypaly jasne ja pewnie tez mialam wpadki prezentowe i o tym nie wiem a staram sie serio zeby to zawsze nie bylo banalne niezaleznie czy to tylko znajoma czy ktos mega bliski wiec wydaje mi sie ze to nie tak. Natomiast zapamietalam tu z forum jak ktos rodziny dawal komus tanie przeterminowane slodycze i tu faktucznie, uwazam ze to jest brak szacunku olewczy stosunek do obdarowywanego.
  • magazynka 31.10.18, 01:16
    Dostałam rok temu w prezencie od bardzo bogatej (zarabia 20-30 tys. zł/miesięcznie na rękę, a ja już na emeryturze), ale skąpej siostry, z którą widzę się raz w roku, bo mieszka na drugim końcu Polski - ceratową/plastikową torebkę (podejrzewam, że z lumpeksu - góra 3-4 zł) z zachwalaniem, że bardzo fajny kształt tej torebki i pewnie mi się przyda.
    Przy bliższym oglądaniu okazało się, że jest zadarty fragment ścianki przy mocowaniu uchwytu i generalnie była używana i zużyta (wcześniej chyba nie zauważyła).
    Miała głupią minę i prosiła mnie o klej, by naprawić uszkodzenie. Oczywiście, nigdy jej (torebki) nie użyłam.

    Teraz, przy kolejnej wizycie wspomniałam i pokazałam, że niedrogo kupiłam trochę podobną, ale nową, z prawdziwej skóry w Chinach. Miała głupią minę.
    Nie chcę takich prezentów, a ich wybór świadczy o dawcy i stosunku do mnie. W ogóle już nie chcę od niej niczego. Chytrość i wyrachowanie, a uważa, że wizytując raz w roku, powinna coś przywieźć.
    W tym roku miniaturki kosmetyków podróżnych do kąpieli i reklamowy szaliczek z poliestru. Żałosne. Wolałabym wino czy słoik grzybków w occie. Ja jej w rewanżu dawałam swoje oryginalne dobre przetwory, ładną biżuterię, kaszmirowy szal czy bluzki, które chciała lub niemiecką starą porcelanę.
    Skończyła się moja naiwność.
  • zielonecurry 31.10.18, 10:25
    Prezent jak najbardziej jest odzwierciedleniem szacunku dla obdarowanego. W najbliższej rodzinie zrezygnowaliśmy z prezentów dla dorosłych. Zostały tylko dla dzieci. Rok w rok na gwiazdkę, urodziny, dzień dziecka kupowałam wszystkim dzieciakom podobne prezenty – dostosowane do wieku, w podobnym przedziale cenowym tak by żadne nie poczuło się pokrzywdzone. Dwa lata temu moje 6-letnie dziecko dostało paczkę cukierków i używaną książkę z obrazkami dla najmłodszych zapakowana w folie spożywczą. Obdarowujący wiedział ze dziecko nie je żadnych słodyczy i jest maniakiem czytania. Rok temu cześć rodziny uznała ze skoro córka ma urodziny w grudniu to wystarczy jeden prezent. Umówiliśmy się ze na BN kupujemy gry planszowe. Naiwnie założyłam ze a moja latorośl dostanie coś fajnego. Niestety używana gra z brakującymi elementami była jedynym prezentem. W tym roku kupuje swojemu dziecku wymarzony sprzęt narciarski. Reszta dostaje cukierki i gazetki z jakimiś gadżetami.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.