Dodaj do ulubionych

gwiazdka - kto świętuje bardzo kameralnie?

09.11.18, 11:48
Dla mnie gwiazdka to zawsze było duuuuuuuuuuuużo ludzi. W ostatnich latach - na emigracji - przyjeżdżał do mnie mój brat z rodziną lub męża siostra z rodziną. Jak nie na cały okres świąteczny to chociaż na parę dni.
W tym roku - pierwszy raz w życiu - na całą gwiazdkę, czyli dla mnie 22 gru - 1 sty, będziemy sami, tzn ja z mężem i dwie córki 7 i 3,5 roku. Aż jestem ciekawa jak będzie. Jak było dużo ludzi, dużo dzieci to zawsze coś się działo, a teraz będziemy "tylko" my sobie do towarzystwa.
Muszę zatem zacząć budować "nową" tradycję smile

Mąż zawsze świetował tylko z rodzicami, ale tam tradycja była nawalić się do nieprzytomności zaraz pierwszego wolnego dnia i trwać w takim stanie najdłużej jak się da, więc tej tradycji przejąć i kontynuować się nie da.

Nie szukam też pomysłów "co robić" bo tych pomysłów mam milion, część zrealizujemy na pewno (już mam bilety do teatru, tv i czekolada na kanapie, jarmark świąteczny z karuzelą), część być może (kino, ognisko w lesie) a części na pewno nie w tym roku. Także nie szukam pomysłów ale tak tylko zagajam...


--
znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
Edytor zaawansowany
  • andaba 09.11.18, 11:55
    U nas zawsze było kameralnie, żadnych zjazdów nie było, potem też byliśmy zawsze z mężem i z dziećmi, dopiero od śmierci teścia i ojca na Wigilię przybyły babcie, potem jeszcze starsze wujostwo. Teraz z tych wszystkich osób została jedna babcia.

    Nie wyobrażam sobie tłumów, co to za przyjemność narobić się tyle?
  • mebloscianka_dziadka_franka 09.11.18, 12:00
    U mnie tak samo, Wigilia tylko rodzice i dzieci, plus babcia, gdy z nami zamieszkała. W drugi dzień świat przyjeżdżała ciotka z córką na obiad i to wszystko.
  • mebloscianka_dziadka_franka 09.11.18, 12:01
    A teraz też Wigilię świętuje z mężem i dzieckiem, a na pierwszy lub drugi dzień jedziemy do teściów.
  • lady.grey 09.11.18, 12:06
    No ale właśnie, na kolejne dni, sylwester jakieś dodatkowe twarze się pojawią. U mnie - nawet jak w wigilię i 1 dzień byliśmy "sami" to potem dojeżdżała familia i się zaczynało. A tym razem mamy 11 dni tylko dla siebie, a ze starszą córką to nawet 13 bo szkoła ma wolne już od 21 a otwarta jest 3.

    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • lady.grey 09.11.18, 12:04
    Heh... to nigdy nie byłam ja, kto się musiał narobić... Zawsze było u babci i szykowała babcia, moja mama i dwie ciocie. Ja i rodzeństwo i kuzyni plątaliśmy się pod nogami i był kawał uciechy. U drugiej babci też na gotowe, ale ona nigdy nic nie robiła tylko - ku zgrozie mojej mamy i jej mamy - zamawiała z restauracji, już nawet te 40 lat temu.

    Jak byli goście u mnie to nie było "tradycyjnie", robiliśmy obiad, jakieś ciasteczka i ciasta piekłam ale to lubie i się cieszyłam że mogę piec i piec bo ma kto jeść... Do tego reszta rodziny pomagała, np brat robił naleśniki na śniadanie, bratowa ogarniała dzieciaki a ja miałam chwilę dla siebie - to nie było "narobić się" tylko sami swoi i wszyscy "w robocie"/

    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • kropkacom 09.11.18, 12:03
    Tak, my od kilku lat. Myślę, że dobrze jest spróbować w życiu każdego typu spędzania tych świąt. Bardzo rodzinnych, na wyjeździe, ze znajomymi ale też tylko z dziećmi w domu. Dla własnego dobra i swoich dzieci. Liczę się tez z tym, ze kiedyś będziemy też spędzać święta tylko w dwójkę, a kiedyś może i samotnie...
  • jkl13 09.11.18, 13:04
    Jako dziecko spędzałam święta bardzo kameralnie. My (2+2) plus dziadkowie. Raz u moich rodziców, raz u dziadków.
    Po ślubie przez parę lat jeździliśmy z mężem na zmianę - raz do jego rodziców, raz do moich. Niestety problem polegał na tym, że wszyscy mieszkamy w odległości 10 km od siebie i były wieczne pretensje obu mam, że do nich na tak krótko, a do tych drugich na dłużej big_grin Po kilku latach zabaw z fochami mam, gdy pojawiły się nasze dzieci postanowiłam, że odtąd święta spędzamy w domu, zapraszając obie pary dziadków, nasze babcie, moje i męża rodzeństwo, moją samotną ciocię. Kto chce, ten korzysta z zaproszenia.
    Dlatego od co najmniej 10 lat mam w domu na Wigilię ok. 15 osób, w 2 i 3 dzień świąt wpadają za to znajomi, więc "odpoczywam" dopiero po świętach wink Ale tak lubię i wolę święta w większym gronie, niż wieczne kwasy i coroczne zabawy z ustaleniem, u kogo tym razem wypadają święta i w jakim składzie. A i tak zawsze znajdzie się ktoś niezadowolony.
    ps. Ale nigdy nie narobiłam się za dużo na Wigilię, bo od zawsze były one składkowe. Utrwalił się naturalny podział, każda z gospodyń (tak, tak, w naszej rodzinie to głównie kobiety gotują, poza moim tatą, który specjalizuje się w kilku wigilijnych potrawach i to on właśnie je przygotowuje. chociaż nie, nawet teść - dwie lewe ręce do gotowania - ma swoją wigilijną specjalną potrawę i zawsze ją przygotowuje) specjalizuje się w innych potrawach, przynosi ze 2-3 potrawy i nikt się nie narobi ponad miarę.
  • ginger.ale 09.11.18, 18:41
    Najlepsze wyjście.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • danaide 09.11.18, 13:13
    Zazwyczaj jestem sama z córką, ale czasem komuś jest nas żal - a może nas tak po ludzku lubi? - i zaprasza nas na Wigilię albo świąteczny dzień. Mnie może to trochę boli, ale dla mojego dziecka to norma, którą zna i lubi.
  • volta2 09.11.18, 13:21
    odkąd pamiętam wigilię miałam zawsze w 2+1, tzn. pamiętam jakąś wigilię u dziadka ale to może jak miałam 3-5 lat, potem już ciotka wigilii dla wszystkich nie urządzała. było to o tyle uzasadnione że w 1 dzień swiąt co roku inna ciotka miała imieniny i cała rodzina zjeżdżała się z tej okazji przede wszystkim.

    szokiem zaczęły być dla mnei wigilie w męża rodzinie, po 30 osób, śpiewanie kolęd ale na pasterkę to nikt już nie miał siły, więc ja wolę jak jest kameralnie a po kolacji idzie się na pasterkę świętować.

    dzieci lubią spędy w meża rodzinie bo dostają kupę nieptrzebnych prezentów których do marca nie odpakowują, ale nei zawsze moge się nagiąć by było tak jak oni lubią. na wigilię tylko dziadkowie, a w tym roku myślę, że znów wyjedziemy w góry już dzień przed wigilią. sami z dziećmi. w górach nie trzeba mieć pomysłów, jak jest śnieg to narty, jak nie ma to wyprawa na szlak, wieczorem kolacja i pasterka(choć nie zawsze)
  • lady.grey 09.11.18, 13:28
    volta2 napisała:

    w górach nie trzeba mieć pomysłów,
    > jak jest śnieg to narty, jak nie ma to wyprawa na szlak,

    wiesz... ja mieszkam w górach... i w lesie... trasę biegówek mam tuż za furtką ogródka... zjazdówki i wyciąg może 5 minut samochodem? tuż za płotem mojej kumpeli zresztą... wszystko fajnie... tylko ja taaaaaaaaaaaaaak nie lubię zimna sad zmuszam się ze względu na dzieci ale flaki mi się przewalają... tego nie oszukam. I nie, nie jestem kanapowcem. Na rowerze zaiwaniam cały rok do pracy, około godziny w jedną stronę, nie bo muszę tylko bo lubię i wtedy zimno mi nie przeszkadza, ale narty? no... spacer jeszcze może i odwalę... ale narty?




    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • volta2 09.11.18, 21:40
    ale z czym masz problem? nikt ci nie każde spędzać świąt tam gdzie jest ci zimno. zawsze możesz zmienić miejscówkę na taką, która ci pasuje. zakładałam problem w ilości ludzi a nie gdzie ci ludzie są.

    jak się pewnie domyślasz, ja żeby być na nartach muszę się albo kilka(naście) godzin tłuc samochodem albo samolotem, widać to lubię i zimno mi nie jest. wtedy nasza 2+2 jest wystarczająco dużą grupą do spędzania świąt. na plaży też by nam było miło, gdybyśmy tam wybrali sie spędzać święta. w domu mogłoby nam się lekko nudzić, bo nie lubimy miejskich rozrywek a przyrodniczo-terenowe robimy co niedziela więc to już na święta słaba atrakcja.
  • same-old_mona 09.11.18, 13:35
    Zeszłą gwiazdkę spędziliśmy tylko we dwójkę. Syn pojechał do ojca, ja miałam termin porodu na 7 stycznia, więc się do podróżowania nie nadawałam ( inna sprawa że młoda się urodziła 25.01 i wcale nie sama z siebie, ale kto to wiedział wcześniej :p)
    Jak dla mnie było całkiem fajnie :p Chłop zrobił kolację, potem myknelismy do łóżka, on z winem, ja z herbatką i delektowaliśmy się ostatkami świętego spokoju :p Szkoda, że już się nie da tego powtórzyć :p
  • hanusinamama 09.11.18, 14:08
    U nas wigilia u mojej mamy. 20 osob. 2 lata temu córka dzien przed wigilia dostała mega goraczki zapalenia ucha. W wigilie czuła sie juz ok ale z domu wyjsc nie mogliscmy. I tak spedzilismy wigilie w domu. Bardzo kameralnie 2+1.Skromna kolacja (szczegolnie ze corka nie miala apetytu wiec było raczej to co ona lubi nie a to co nakazuje tradyzja) a potem wszystcy razem w dresach pod kocem film oglądalismy. Totalne nic-nierobienie...i mimo ze lubie takie spedy swiąteczne to naprawde było fajnie.
  • kosmos_pierzasty 09.11.18, 14:18
    U mnie zawsze było kameralnie w domu rodzinnym - ja plus rodzice, ewentualnie babcia czy dziadek, czyli maks cztery osoby. Wspominam oczywiście wspaniale - jak to dzieci, każde święta w ich domu chyba są dla nich zachwycające wink

    Potem bywało różnie. Raz byłam na większej Wigilii, ale to była dla mnie pomyłka. Nie wiem, czy chodziło o liczbę ludzi, z którymi nie byłam związana, czy o menu i brak atmosfery... Trudno powiedzieć.

    Następnie robiłam Wigilię u siebie - na cały tłum ludzi wink czyli osiem osób. Też wspominam bardzo dobrze.
    A teraz znów nam się układy rodzinne pozmieniały, więc będziemy my i mamy, potem pewnie w jedno święto do teściowej i tyle. Czyli spokojnie i kameralnie.
    Cieszy mnie, że zdaniem córki najfajniejsze święta są u nas w domu, więc dla niej też liczba gości chyba jest bez znaczenia - dopytuje się, czy gdzieś idziemy na Wigilię i tak mniej więcej mi tłumaczy smile
  • daniela34 09.11.18, 14:37
    Ja świętuję kameralne, z tym że dla mnie to norma, a nie wyjątek. I bardzo to lubię. Moze dlatego mnie nigdy swieta nie kojarzyly sie ze stresem, zmęczeniem i zabieganiem. Wigilia tylko z najbliższymi, po wieczerzy wylegiwanie się pod choinką z kubkiem kompotu z suszonych śliwek, albo herbaty i oglądanie prezentów (książki!!! nowe!!!). Spokój. Całe życie tak świętujemy, czasem po wigilii siostra ojca i kuzynka z mężem wpadali na ciasto i kieliszek wina, ale poza tym spokój doskonały. Pierwszy dzień świąt też tylko z najbliższymi, drugiego dnia jakieś wizyty. W zeszłym roku wyjątkowo pojechaliśmy na rodzinne święta do brata mamy i tam było rzeczywiście dużo ludzi. Było fajnie, ale jednak trochę męcząco. Wolę przyjmować gości w swoim domu, ale nie mam na tyle miejsc noclegowych żeby urządzać duże święta, a z kolei u kogoś w domu jednak nie czuję się swobodnie. Nie żałuję że pojechaliśmy, zwłaszcza że okazało się, że to były ostatnie święta dla kogoś z rodziny, ale na powtórkę nie mam ochoty. Okres przed świętami dla mnie obfituje w spotkania towarzyskie- wspólne pieczenie pierników z koleżankami, wcześniejsza "wigilia" i wręczenie prezentów przyjaciołom, "christmas party"w samorządzie zawodowym, więc z radością czekam na świąteczne lenistwo i spokój.
  • bei 09.11.18, 16:46
    Do nas na Wigilie przyjedzie osiem osób, ale bywało więcej gości. Nas jest pięcioro- czyli 13 osób to jeszcze kameralnie😊
    Wigilia jednego roku u nas, kolejnego u szwagrostwa.

    --
    poland.afs.org/
  • rosapulchra-0 09.11.18, 18:33
    Tylko najbliższa rodzina i prawdopodobnie brat męża. W sumie siedem osób. Nie spinam się. Nawet nie wiem, u kogo będzie wigilia, czy u mnie, czy u najstarszej.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • mrs.solis 09.11.18, 17:17
    Jako, ze swiat z rodzina nie spedzilam od 18 lat, a przyjaciol juz nie mam rok temu wyjechalismy z mezem i corka w gory na narty. W tym roku robimy tak samo. Nie mam ochoty siedziec sama w domu i ogladac tv.
  • bergamotka77 09.11.18, 17:54
    Dla mnie takie święta byłyby smutne. Zawsze czyli od urodzenia spędzalam je z rodzicami i bratem oraz dziadksmi i rodzenstwem mamy z rodxinami. Teraz także z moją wlasna rodziną , rodzina brata lub siostry meza a dziadkowie już nie żyją . W tym roku połączyliśmy siły i święta będą w jeszcze większym gronie. Ja nie narzekam - nigdy nie spędziłam świąt BN ylko z mężem i dziecmi, nawet gdy mieszkaliśmy za granicą. Dla mnue BN to świętość.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • ginger.ale 09.11.18, 18:47
    Czasem się zastanawiam czy robisz to celowo czy masz taki naturalny dar??

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • ira_08 09.11.18, 18:58
    Jasne, że celowo, trzeba pokazać, że ma się lepiej, pokiwać główką ze współczuciem - jak kiedyś pewna pani do mojej cioci po śmierci jej ojca: "Biedna jesteś dziewczynko, tatuś ci umarł!".
  • dziennik-niecodziennik 09.11.18, 18:59
    a ja mozliwe ze bede miala w tym roku pierwsza Wigilie w domu. ale bedzie nas duzo smile

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • ira_08 09.11.18, 19:00
    Ja, zawsze oprócz Wigilii, było u nas kameralnie. Ja tam sobie cenię smile
  • ga-ti 09.11.18, 22:22
    My często sami plus teściowa przychodzi, a często tylko ja z dziecmi, bo mąż pracuje. Czasem przyjeżdżają moi rodzice. Czasem my do rodziców jedziemy. Czasem dzielimy dni na my+teściowa i wyjazd do rodziców.
    Pierwsze 'samotne' święta były z konieczności - rozchorowały się dzieci, a rodzice mieli juz zaplanowane świętowanie. I było bardzo fajnie, na luzie, mimo choróbska wink
    W większym gronie świętowaliśmy dawno temu, gdy żyli dziadkowie i u nich spotykaliśmy się wszyscy. Jako dziecko wspominam z rozrzewnieniem i czasem mi tego żal, choć jako dorosła wiem, że nie zawsze było różowo, to żałuję, że moje dzieci nie mogą doświadczyć takich świąt.
    Ale w wąskim gronie też jest dobrze, zwłaszcza gdy na co dzień ma się dla najbliższych za mało czasu.
  • chatgris001 09.11.18, 22:27
    W Polsce mam bardzo liczna rodzine, wiec zawsze byly Wigilie na paredziesiat osob, we Francji zawsze kameralnie, z mezem i tesciowa, a od 10 lat tylko z mezem. Lubie i tak, i tak.
  • boo-boo 09.11.18, 22:36
    Ja.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.