Dodaj do ulubionych

Jazda konna niebezpieczna?

13.11.18, 20:51
Niedawno moja córka zaczęła jeździć konno. Na razie jeździ od dwóch miesięcy, 1 raz w tygodniu, ale widzę, że angażuje się coraz bardziej. Nawet już wie, że latem będzie chciała jechać na obóz konny. Ona raczej z tych, którzy jak na coś się zdecydują to nie odpuszczają dlatego wiem, że nie jest to chwilowa pasja. Wczoraj czytałam że jakaś dziewczynka spadła z konia i trochę się wystraszylam. Uważacie, że to raczej bezpieczna pasja? Znacie ten temat jakoś bliżej? Ja niestety znam tylko jedną osobę jezdzaca na koniu, która na dodatek z konia spadła i zakończyło się to poważną operacją. Ale tak sobie myślę, że wypadki na nartach też się zdarzają. ...
Edytor zaawansowany
  • aqua48 13.11.18, 20:57
    A toczek ma? I uczy się spadać bezpiecznie?
  • anberte1 13.11.18, 22:06
    aqua48 napisała:

    > A toczek ma? I uczy się spadać bezpiecznie?

    A mozna nauczyc sie spadac bezpiecznie? Jak ?
    Moja siostra od dziecinstwa pasjonatka jazdy konnej, potem jezdzila zawodowo przygotowujac konie do wyscigow. I pewnego dnia, po prostu jechala stepem...kon spokojnie spacerowal - gdy nagle cos go sploszylo, odskoczyl gwaltownie w bok: siostra zanim spadla uslyszala trzask lamanych kosci (piszczelowa i strzalkowa, zlamanie otwarte, szpital, operacja a potem dluga rehabilitacja uncertain ... przygode z konmi zakonczyla na zawsze. A konie to jej pasja od dziecinstwa byly.
    Ja jezdzilam konno, krotko, moze 2 lata. Siostra mnie w to wciagnela, umiem jezdzic ale nie zachwycilam sie nigdy.
  • memphis90 14.11.18, 09:49
    No wiesz, są jednak rzeczy, których się na koniu robić nie powinno, bo zwiększają ryzyko urazu. Ja wsiadlam po jakichś 10 latach i przy pierwszym bryknieciu (oczywiście) położyłam się na szyi, czego się robić NIE powinno. Ostatecznie zawislam pod tą szyją, drąc się do turlającej się ze śmiechu rodziny, żeby ktoś zatrzymal konia i mnie zdjąl... Bo niestety, jesli się wisi pod szyją galopującego konia, to jedyna droga na dół prowadzi wprost pod jego kopyta (i w końcu spadłam pod te kopyta, ale bóg czuwa nad glupcami i skończyło się meeeega wielkim siniakiem)

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kosmos_pierzasty 13.11.18, 21:04
    No pewnie, że to nie jest najbezpieczniejszy sport... Moja ma dodatkowo kamizelkę taką specjalną (z decathlonu). Nie wiem, czy to dużo daje, ale ja jestem ciut spokojniejsza. Spadła już kilka razy, póki co niegroźnie. Jeździ 3 lata, typowo rekreacyjnie.
  • lauren6 13.11.18, 21:10
    wiadomosci.wp.pl/tragedia-pod-slupskiem-kon-smiertelnie-poturbowal-12-latke-6316079732869249a

    Tutaj chyba dziewczynka bezpiecznie spadła, ale zmarła od obrażeń, które zadał jej koń. Z drugiej strony teraz dużo dzieci ćwiczy jeździectwo, a codziennie nie słyszy się o ofiarach upadków czy zadeptań przez konia.
  • katja.katja 14.11.18, 17:14
    Smutne.
    A co z tym koniem?

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • hamerykanka 13.11.18, 21:14
    Wypadki sie zdarzaja jak w kazdym sporcie. Nie musi nawet na koniu siedziec. Mi Babe zlamala kosci stopy, kiedy moja corka nagle wyskoczyla zza przyczepy, a kochany kon, zamiast wierzgnac na to przerazajace cos z tylu, skoczylo do przodu, akurat na moja stope, bo siodlalam. Wolalam to, niz kopniecie dziecka.
    Kosci w dloni zlamala mi, kiedy sie odsadzila, zlamala karabinczyk w lince, ktory uderzyl mnie w wierzch dloni.
    Oba male palce zlamalam, kiedy sie uczylam ja lonzowac. Jak kretynka owinelam sobie lonze wokol dloni, kon sie wystraszyl, pociagnal.
    Trzy razy mialam wstrzas mozgu. Dwa, kiedy zdecydowala sie poniesc, trzeci byl z nie jej winy, bo faceci w saqmochodzie postraszyli mi konia, podjechali pod jej zad i trabneli (jechalam waskim a glebokim rowem melioracyjnym). Kon sie sploszyl,. wyskoczyl na asfalt, poslignal sie, upadl i przetoczyl po mnie. Mialam czterogodzinna utrate przytomnosci, wstrzas mozgu, zerwane sciegno w kolanie, po ktorym sie przetoczyla, zlamany nos, zdarta skore z polowy twarzy i inne takie.

    I to nie zniechecilo mnie do jazdy. Bo jak juz zlapiesz bakcyla, to na dobre.

    A wlasne dziecko ucze od malego, jak sie zachowac przy koniu (nie wyskakuje sie znienacka z wrzaskiem), nie biega kolo- a w szczegolnosci za -koniem, nie podnosi gwaltownie rak, nie klepie znienacka, itp. Twoja corka tego wszystkiego sie nauczy. A obozy sa fajne. Moja byla na takim i duzo sie nauczyla, wracala szczesliwa. Z toczkiem jak z helmem, czasem daje zludne uczucie bezpieczenstwa i ludzie robia rzeczy, ktore normalnie balilby sie zrobic. Kup jej tez dobre buty. takie, w ktorych bezpiecznie bedzie mogla jezdzic. Zwroc uwage, czy dziecko duzo jezdzi na lonzy-to pomaga wyrabiac rownowage i wyczucxie konia. Czy trener ciaga dzieci w zastepie czy spedza duzo czasu indywidualnie z corka. Bo w zastepie nie nauczy sie wiele, konie szkolkowe po prostu robia to samo co prowadzacy, nie zwracajac na mlodego jezdzca uwagi.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • marusia.00 13.11.18, 21:41
    W szoku jestem, ci faceci zostali jakoś ukarani?
    Co za ciasto i brak wyobraźni 😕
  • marusia.00 13.11.18, 21:42
    Chamstwo nie ciasto oczywiście.
  • anberte1 13.11.18, 22:15
    O matko jakie niefajne przygody...sad
    Ale kon to zwierze bardzo plochliwe niestety...pisalam wyzej o siostrze..i niestety zadne kaski/kamizelki/buty nie uchronia przed najgorszym...ja spadlam z konia moze pare razy, generalnie to boje sie koni.
    Moja siostra 10 lat pracowala z konmi, kochala i kocha je bardzo. Kon jednak moze zabic uncertain i o tym tez nalezy pamietac.
  • hamerykanka 13.11.18, 22:35
    Nie znalezli. Faceci zwiali po tym jak sie kon sploszyl, i zostawili mnie lezaca nieprzytomna i krwawiaca na srodki dosc rochliwej drogi. Kon byl juz w drodze do domu, kiedy do karetki zajrzal szeryf i powiedzial, ze zlapali Babe, odstawia ja na pastwisko i rozsiodlaja.
    A wszystko to wiedzieli bo zawsze nosze na nadgarstku bransoletke-identyfikator z imieniem, nazwiskiem, adresem i nr telefonu. Poza tym ktos znalazl w mojej kieszeni moja komorke i probowal po kolei wszytskich nr telefonow w pamieci, az trafil na mojego meza.
    Najgorsza chyba byla operacja nosa i rekonwalescjencja kolana. Bylo czarne i spuchniete jak bania. Obudzilam sie w trakcie przenosin z lozka szpitalnego, na ktorym mnie przywiezli, na zozko do rezonansu magnetycznego. l;ekarz powiedzial potem, ze cudem uszlam z zyciem, bo uratowalo mnie siodlo westowe, a konkretnie rozek, ktory utworzyl przestrzen, dzieki czemu nie mialam zmiazdzonych przez konia narzadow wewnetrznych i krwotoku wewnetrznego.

    Normalnie Babe jest uodporniona na odglosy samochodow, ale prawie wjechanie w zad i zatrabienie bylo ponad jej cierpliwosc.


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • anberte1 13.11.18, 22:45
    Straszne to co opisalas uncertain
    Ja bym dala sobie spokoj z jazda i podziwiala te konie juz tylko " z ziemi". Wiem, ze pasja to pasja - na przykladzie mojej siostry, ktora miala przed wypadkiem "drobne" urazy i to nie zniechecilo ja do jazdy. Nawet mocne kopniecie w glowe i cala twarz to byl jeden wielki opuchniety siniak - nawet to ja nie zatrzymalo... Przykro mi, ze nie zachecam do jazdy, pomimo tego ze sama jezdzilam ale za wiele rzeczy widzialam na zywo w stadninie, aby zachecac sad
  • hamerykanka 13.11.18, 23:27
    Mialam problem po wypadku zeby sie przelamac. Ale zaczelam jezdzic na Shy, ktora jest o wiele spokojniejsza. A Babe dostala drugie imie " I Feel Suicidal Today"

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • katja.katja 14.11.18, 17:17
    Czemu ich nie złapali? Przecież musieli gdzieś tankować, zapis z monitoringu, coś musiałaś pamiętać. Co za kretyni. Jacyś młodzi?

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • ichi51e 15.11.18, 09:23
    Mogla nic nie pamietac i to nawet z pol roku wczesniej.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • hamerykanka 16.11.18, 15:55
    Nie ogladalam sie za siebie, walczylam, zeby utrzymac sie na spanikowanym koniu. Ludzie, ktorzy byli swiadkami, mowili o bialym pickupie. Takich jest to tysiace, co drugi to bialy pickup.
    Amnezje tez mialam i mam, nie pamietam samego momentu od chwili kiedy spadlam, teraz mam epizody zaieszenia, jestem gdzies i zastanawiam sie gdzie ja jestem. Mam zaburzenia rownowagi. Mozg zdrowieje powoli.
    To bylo dzien przed Wielkanoca.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • memphis90 14.11.18, 09:52
    O, zlamanie srodstopia też zaliczyłam - moja koninka prowadzona na padok potknela się o belkę i wylądowała kopytkiem na mnie...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • klamkas 13.11.18, 21:16
    Uważamy, że to raczej niebezpieczna pasja, ale można minimalizować ryzyko wink.

    Dobry kask (nie toczek!), jak napisała aqua: nauka bezpiecznego upadania w teorii i praktyce, kamizelka (chociaż u nas w szkółce mało kto jej używa, bo dziewczyny twierdzą, że im w tym bardzo niewygodnie), dobry instruktor. Córka jeździ 10 lat, często, ma za sobą sporo kontuzji, sama nie miała bardzo poważnego upadku, ale w grupie się zdarzały. Ale kontuzje miewają i jej koleżanki, które żadnych sportów nie uprawiają (jedna ostatnio spadła z 3 schodków w domu i tak sobie pogruchotała śródstopie, że operowali ją 4h, trzeba było śrubować), więc...
  • klamkas 13.11.18, 21:20
    A, dodam. U nas od pewnego momentu oprócz zajęć w siodle były elementy treningu funkcjonalnego dla jeźdźców - dziewczyny uczyły się m.in. jak się zdrowo przewracać, wzmacniały "na ziemi" odpowiednie partie mięśni, uczyły się jak prawidłowo rozciągać, itp. itd. Bardzo użyteczna sprawa, szczególnie jak się jeździ dużo.
  • hamerykanka 13.11.18, 21:26
    Heh, ja kiedys spadlam z Shy, bo zapomnialam podciagnac popreg. Nagle siodlo odwrocilo sie do gory nogami a ja wyladowalam pod brzuchem konia, ktory stal i sie przygladal, jak sie gramole.
    Dlatego duzo czasu spedzam uczac moje konie nie reagowac na rozne rzeczy. Ale wiadomo, roznie bywa. Corka byla uczona nie wyskakiwacd, a raz ja naszlo i to zrobila. Na szczescie w nieszcesciu zlamanie bylo proste i tylko kulalam przez dwa miesiace, nie trzeba bylo srub. A mialam kowbojki-tyle ze kon wyladowal na calym bucie a nie tylko na wzmocnionym czubku.


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • klamkas 13.11.18, 21:32
    Mi koń stanął na czubku buta, przydepnął jeden paznokieć, od 20 lat rośnie koślawo wink
  • same-old_mona 13.11.18, 22:01
    Mi stanęła na stopie klacz sztumska, popękały mi kości śródstopia i mimo upływu 20 lat nadal mnie ta stopa boli :p Poza tym złamany nos po wyrzutce z siodła prosto gębą w drzewo, odbite żebra po przygnieceniu w boksie i różne mniejsze kontuzje :p uważam że jest to sport z dużym elementem nieprzewidywalności, jakim jest koń. Żywy, ze swoimi strachami, gorszymi dniami i bolączkami. Na pewno nie nazwałabym jazdy konnej bezpiecznym hobby.
  • impala 13.11.18, 22:20
    >Mi stanęła na stopie klacz sztumska

    następna "mi" się znalazła......
    "MI" to była Mała Mi, w Muminkach, innej nie znam
  • same-old_mona 13.11.18, 22:24
    Uuu. Mi. Mimimimi. M(i)eliski?
  • impala 13.11.18, 22:31
    inne czasy, najwyraźniej..."mała MI same-old_mona"...
    moje dzieci z czasów Muminków
  • impala 13.11.18, 22:29
    a tak nawiasem, "mała mi klamkas", dobry toczek to nie jest chińskie badziewie, które kupujesz, najwyraźniej.To jest utwardzony kask, ktory chroni głowę. Tyle że ubrany w konną stylistyke.
    I, najwyraźniej, jakieś predyspozycje trzeba mieć do kontaktu ze zwierzętami. Mój syn jeździ konno od wielu lat i od kiedy był dzieckiem. I nigdy, NIGDY nie miał żadnego wypadku. A sprzęt z najwyżeszej półki,przy okazji. Nie że mielismy taka potrzebe "pokazania się', mielismy potrzebe zabezpieczenia naszego dziecka w najlepszy mozliwy sposob.
  • 45rtg 13.11.18, 21:25
    alba27 napisała:

    > m. Uważacie, że to raczej bezpieczna pasja? Znacie ten temat jakoś bliżej? Ja
    > niestety znam tylko jedną osobę jezdzaca na koniu, która na dodatek z konia spa

    Bezpieczna, bezpieczna. Wiadomo, że jak się ma pecha, to się złamie rękę wycierając tyłek, a co dopiero jeżdżąc na koniach, ale to się zdarza rzadko, a biorąc pod uwagę, ile razy się (przynajmniej na początku) spada, to w ogóle sporadycznie.
  • hamerykanka 13.11.18, 21:27
    Poza tym, jak spada na piasek na arenie, to mniejsze ryzyko niz w terenie, na twarda ziemie, cement, czy asfalt.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • anberte1 13.11.18, 22:21
    Jaka "bezpieczna"??? Przepraszam ale bzdury powiadasz.
    Wiem wiem, ze jak ktos ma pecha to i na prostej drodze... - ale tutaj nie o to chodzi. Jazda konna nie jest sportem bezpiecznym.
  • 45rtg 14.11.18, 09:19
    anberte1 napisała:

    > Jaka "bezpieczna"??? Przepraszam ale bzdury powiadasz.
    > Wiem wiem, ze jak ktos ma pecha to i na prostej drodze... - ale tutaj nie o to
    > chodzi. Jazda konna nie jest sportem bezpiecznym.

    Rekreacyjna jazda konna jest tak samo bezpieczna, jak narciarstwo, jazda na rowerze czy koszykówka. Czyli oczywiście można podczas niej doznać kontuzji, a jak się ma wyjątkowego pecha to naprawdę zrobić sobie krzywdę, ale zagrożenie jest niewielkie.

  • slonko1335 14.11.18, 09:24
    no ja jednak wolałabym zaplatać się w swój rower, swoje narty lub piłkę od kosza niż w wielkie płochliwe zwierzęwink nie ma co się oszukiwać różnica między tym rowerem a koniem jest znaczna.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 45rtg 14.11.18, 09:39
    slonko1335 napisała:

    > no ja jednak wolałabym zaplatać się w swój rower, swoje narty lub piłkę od kosz
    > a niż w wielkie płochliwe zwierzęwink nie ma co się oszukiwać różnica między tym
    > rowerem a koniem jest znaczna.

    Rowerzystę może potrącić samochód, w lesie może się nabić na ułamaną gałąź, to samo narciarz, który z kolei może się zderzyć z innym narciarzem, a koszykarz może urwać zaczepiony w obręczy kosza palec, albo stracić oko. Nie potrzeba do tego tego strrrrrasznego "wielkiego, silnego i płochliwego zwierzęcia". Akurat zagrożenie wynikające bezpośrednio z wielkości konia zdarza się rzadko, a takie efektowne stratowanie, jak tu ktoś opisywał, to już w ogóle sporadycznie. A i tak przecież było przypadkowe. Kontuzje się biorą raczej z upadków, a upaść to można i z roweru, i na nartach, i nawet na sali gimnastycznej.

  • ichi51e 14.11.18, 09:44
    Zona Liama Neesona upadla podczas lekcji jazdy na nartach zasmiala sie otrzepala a potem okazalo sie ze obrzek mozgu i zmarla

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • slonko1335 14.11.18, 09:44
    to samo może się wydarzyć na jednak znacznie większym nieprzewidywalnym zwierzęciu, można wpaść pod innego konia, można się w lesie nabić na złamaną gałąź , itd. ja wole jednak zdecydowanie upadać z roweru, który wiem, że przynajmniej po mnie nie przeleci, nie wspominając już o sali gimnastycznej...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ichi51e 14.11.18, 09:47
    Z roweru znajoma tz ostatnio tez sie nie pozbierala - podmuch od ciezarowki zciagnal ja pod kola.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • slonko1335 14.11.18, 09:50
    oczywiście, jakiś czas temu było o dziecku które nie przeżyło upadku z łózka, nie było ani na nartach ani na rowerze ani na koniu......wypadki się zdarzają ale jednak koń to duże, ciężkie, płochliwe i nieprzewidywalne zwierzę...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 45rtg 14.11.18, 09:56
    slonko1335 napisała:

    > oczywiście, jakiś czas temu było o dziecku które nie przeżyło upadku z łózka,
    > nie było ani na nartach ani na rowerze ani na koniu......wypadki się zdarzają a
    > le jednak koń to duże, ciężkie, płochliwe i nieprzewidywalne zwierzę...

    Ależ nikt nie neguje tego, że koń jest duży i ciężki. Co do płochliwości i nieprzewidywalności to już bez przesady, konie się przyzwyczajają i tak znowu byle czego się nie przestraszą i można to przewidywać. A koń przestraszony też z kolei nie skupia się na zrzuceniu i stratowaniu jeźdźca, tylko odskakuje w bok i zazwyczaj to wszystko. Nie mylcie po prostu "obawiam się dużego konia" z "jazda na dużym koniu jest niebezpieczna".
  • slonko1335 14.11.18, 10:01
    ja wcale nie twierdzę, ze jazda na dużym koniu jest niebezpieczna bo jakbym tak twierdziła, żadne z moich dzieci by na konia nie wsiadło a z powodzeniem od kilku lat to robią- tylko twierdzę, ze mniej bezpieczna od innych sportów w których w grę nie wchodzi nieprzewidywalny czynnik w postaci dużego, ciężkiego zwierzęcia.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 45rtg 14.11.18, 10:05
    slonko1335 napisała:

    > ja wcale nie twierdzę, ze jazda na dużym koniu jest niebezpieczna bo jakbym tak
    > twierdziła, żadne z moich dzieci by na konia nie wsiadło a z powodzeniem od ki
    > lku lat to robią- tylko twierdzę, ze mniej bezpieczna od innych sportów w który
    > ch w grę nie wchodzi nieprzewidywalny czynnik w postaci dużego, ciężkiego zwie
    > rzęcia.

    No ale ten czynnik jest zupełnie spokojnie przewidywalny w bardzo dużym stopniu. A co jest bardziej, a co mniej bezpieczne, to co najwyżej można ocenić jakimiś statystykami wypadków po prostu. Zresztą tak naprawdę, to jak porównać, czy bardziej niebezpieczne są złamania nóg na nartach, czy rąk na koniach? Jakiś przelicznik? Specyfika jest, i tyle.
  • slonko1335 14.11.18, 10:06
    żadne zwierze nie jest spokojnie przewidywalne w bardzo dużym stopniu, to tylko zwierzę

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 45rtg 14.11.18, 10:38
    slonko1335 napisała:

    > żadne zwierze nie jest spokojnie przewidywalne w bardzo dużym stopniu, to tylko
    > zwierzę

    E tam. Wiadomo, że jak przyjdzie informatyk do stajni, to go koń wszystkim zaskoczy, nawet robieniem kupy. Ale jak ktoś ma jakieś pojęcie o sprawie i wie, co i jak robić, a czego i jak nie, to sytuacji nieprzewidywalnych zostaje całkiem mało.
  • same-old_mona 14.11.18, 09:47
    Ale prawdopodobieństwo, że rower się wystraszy reklamówki I rozkwasi cię na drzewie w panice jest raczej znikome. . Rower możesz zatrzymać w każdej chwili, konia w amoku nie. Rower nie ma mózgu, zawsze pojedzie tam, gdzie chcesz, koń mózg ma i czasem myśli kompletnie dla człowieka nieracjonalnie i nie zawsze można przewidzieć jego reakcje.
  • ichi51e 14.11.18, 09:52
    Tak sie wydaje ludziom ktorzy jezdza niedziela do lasku kabackiego co jedt odpowiednikiem niedzielnego wsiascia na konia w zoo. Jesli ktos regularnie jezdzi dystanse 20km plus to nie ma bata zeby nie musial jechac ulicami a tu podejscie no co przeciez to ja panuje nad rowerem sciaga wlasnie ludzi pod kola ciezarowek. Bo laska 50kg z rowerem lekkim nie ma szans z podmuchem dziura liscmi na drodze i
    Pechem

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 45rtg 14.11.18, 10:00
    same-old_mona napisał(a):

    > Ale prawdopodobieństwo, że rower się wystraszy reklamówki I rozkwasi cię na drz
    > ewie w panice jest raczej znikome. .

    Prawdopodobieństwo że zrobi to koń jest tak samo znikome.

    > Rower możesz zatrzymać w każdej chwili, ko
    > nia w amoku nie. Rower nie ma mózgu, zawsze pojedzie tam, gdzie chcesz, koń móz
    > g ma i czasem myśli kompletnie dla człowieka nieracjonalnie i nie zawsze można
    > przewidzieć jego reakcje.

    No więc nie. Jak już potrzebujesz takich porównań, to rower może wpaść w poślizg, może mieć za słabe hamulce i nie móc się zatrzymać na zjeździe z górki, Z drugiej strony jak są za mocne to możesz polecieć na łeb do przodu, obręcz koła może być mokra i hamulec złapie z opóźnieniem, możesz nie wyrobić na zakręcie...

    Twoja wizja roweru ogranicza się najwyraźniej do powolnego turlania się holendrem po ścieżce w parku. No to dreptanie po padoku też w takim razie nie grozi reklamówkami, płoszeniem koni i waleniem gałęziami w głowę.

  • same-old_mona 14.11.18, 10:06
    No, na rowerze możesz sobie wybrać czy jedziesz wolno i bezpiecznie czy nie. Na koniu nie zawsze.
  • 45rtg 14.11.18, 10:41
    same-old_mona napisał(a):

    > No, na rowerze możesz sobie wybrać czy jedziesz wolno i bezpiecznie czy nie. Na
    > koniu nie zawsze.

    Powtarzam: na rowerze ze zużytymi hamulcami (każdemu się może zdarzyć, że trochę za długo nie podreguluje linki, albo nie zmieni klocków) też nie zawsze masz wybór, jak jedziesz.
  • slonko1335 14.11.18, 11:14
    ale Ty masz bezpośredni wpływ na to żeby Twój rower nie miał zużytych hamulców tylko dobre, na zwierze takiego wpływu nie masz. Mojego dziecka jednak rower nigdy nie ugryzł, nie kopnął, nie ściągnął mu paznokcia, nie zrzucił go, nie brykał mu, nie poniósł, nie wystaszyl się wiatru, zająca itd.

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • 45rtg 14.11.18, 11:18
    slonko1335 napisała:

    > ale Ty masz bezpośredni wpływ na to żeby Twój rower nie miał zużytych hamulców
    > tylko dobre, na zwierze takiego wpływu nie masz. Mojego dziecka jednak rower ni

    Też masz bezpośredni wpływ na różne aspekty zachowania konia, tak samo jak na różne aspekty funkcjonowania roweru. A na pewne nie masz, i tu, i tu - choćby na przypadkowy poślizg.

    Ale ogólnie rzecz biorąc to ja w sumie mogę Ci przyznać rację: tak, koń się różni od roweru.

    > gdy nie ugryzł, nie kopnął, nie ściągnął mu paznokcia, nie zrzucił go, nie bryk
    > ał mu, nie poniósł, nie wystaszyl się wiatru, zająca itd.

    A koń nie wkręcił nikomu jeszcze spodni w łańcuch, ani mu przednie koło nie wypadło z widełek.
  • same-old_mona 14.11.18, 11:29
    Fakt, wkręcone w łańcuch spodnie są porównywalne z kopniakiem od ważącego pół tony konia 😂
  • 45rtg 14.11.18, 11:35
    same-old_mona napisał(a):

    > Fakt, wkręcone w łańcuch spodnie są porównywalne z kopniakiem od ważącego pół t
    > ony konia 😂

    Zależy, co się jeszcze w tej wkręconej nogawce trzymało.
  • same-old_mona 14.11.18, 11:50
    Ok, czyli według ciebie zwierzęta są tak samo przewidywalne jak rower? To dlaczego jak jakieś dziecko pies ugryzie albo koń kopnie to opiekunów uważa się za bezmyślnych i pociąga do odpowiedzialności? Przecież jak zostawiają dziecko z psem to tak, jak by z rowerem zostawili. .. ale jakoś się nie słyszy żeby rowery się na dzieci rzucały ani żeby jeżdżące rekreacyjnie na rowerze dzieci były poturbowane przez rower .
    Tobie najwyraźniej lepiej idzie z końmi niż z rowerem wink
  • 45rtg 14.11.18, 11:59
    same-old_mona napisał(a):

    > Ok, czyli według ciebie zwierzęta są tak samo przewidywalne jak rower? To dlacz
    > ego jak jakieś dziecko pies ugryzie albo koń kopnie to opiekunów uważa się za b

    Kurde, żeś się czepiła i Amerykę odkrywasz. Tak, oczywiście, że koń sam z siebie jest w stanie coś zrobić, a rower jak leży, to sam się nie ruszy. Masz to na piśmie, jeżu Marian i, cytując "CK dezerterów": "nie męcz mnie pan więcej z tym koniem".

    Czy Tobie (i podobnym czepialskim od "ale rower nie wierzga") naprawdę trzeba specjalnie tłumaczyć, że ani niewątpliwie istniejące możliwości urazów ani w jeździe konnej nie wynikają z tego, że koń jest duży, tylko głównie z tego, że człowiek porusza się szybko i może z tą prędkością w coś uderzyć; ani w jeździe na rowerze nie wynikają z tego, że rower nie wiem, cokolwiek, tylko głównie z tego, że człowiek porusza się szybko i może z tą prędkością w coś uderzyć?
  • same-old_mona 14.11.18, 12:05
    Ale to ty się upierasz że rower I koń stanowią podobne niebezpieczeństwo dla użytkownika...
  • 45rtg 14.11.18, 12:12
    same-old_mona napisał(a):

    > Ale to ty się upierasz że rower I koń stanowią podobne niebezpieczeństwo dla uż
    > ytkownika...

    Aj tam pieprzysz. Upieram się, że jazda konna i jazda na rowerze, a nie koń i rower. Nie dostrzegasz różnicy? Że koń i rower to Wyście się czepiły.
  • same-old_mona 14.11.18, 12:16
    Noo, bo to podstawowa różnica jest, jakby nie patrzeć. ..
  • ichi51e 14.11.18, 14:09
    Kon na 9 miejscu rower na 1
    listaka.com/top-10-dangerous-sports-world/

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • slonko1335 14.11.18, 14:30
    kwestia na podstawie czego został ten "ranking stworzony" o ile oczywiście w ogóle na podstawie czegoś został..

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • same-old_mona 14.11.18, 14:32
    No nic, pozostaje mi przyznać rację rowerzystom wink
  • same-old_mona 14.11.18, 14:39
    www.pledgesports.org/2017/04/top-10-most-dangerous-sports-in-the-world/
    Na tej liście rowerów w ogóle nie ma. Hmm wink
  • memphis90 14.11.18, 15:03
    No jeśli porównujemy konie z wyścigami motocyklowymi albo jazdą na byku...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • same-old_mona 14.11.18, 15:16
    Tyle są warte te rankingi wink
  • same-old_mona 14.11.18, 09:28
    Następny, co żywe, duże zwierzę porównuje do roweru. .
  • memphis90 14.11.18, 10:11
    Ale o czym tu dyskutować? Jazda konna, narciarstwo, rower "wyczynowy", wspinaczka bez asekuracji to są sporty urazowe, ryzykowne. Szachy, turystyka piesza, koszykówka czy rower rekreacyjny to są sporty mało urazowe.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • slonko1335 13.11.18, 21:47
    Uważamy, że to pasja podwyższonego ryzyka. Póki co młoda zaliczone ma chyba wszystko, upadki, kopniaki, ugryzienia. Z poważniejszych strat tylko dwa paznokcie na szczęściewink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • alba27 13.11.18, 22:04
    Zwrocilyscie mi uwagę na coś o czym nie pomyślałam, dobry sprzęt. Poczytam o kaskach i kamizelkach. Dziękuję. Uwielbiamy zwierzęta i cieszy mnie ta jej miłość do koni, ale po raz pierwszy mam do czynienia z pasją podwyższonego ryzyka.
  • impala 13.11.18, 22:14
    ale przecież zaczynacie od kucow itd. Nawet jak spadnie to przecież ma odpowiedni sprzęt (toczek przede wszystkim).
    moj syn uczył sie, nie było żadnych problemow, nigdy. Może warto wybrać odpowiednią stadninę, renomowaną?
    Z roweru też mozna spaść, tak nawiasem.
  • magia 13.11.18, 22:45
    Było napisane, że zaczynają od kuców?
  • impala 13.11.18, 22:55
    a musiało być napisane? przecież to oczywista oczywistosć...w innym przypadku należy zmienic stadnine, chyba..
  • 45rtg 14.11.18, 11:05
    impala napisała:

    > a musiało być napisane? przecież to oczywista oczywistosć...w innym przypadku n
    > ależy zmienic stadnine, chyba..

    To nie jest żadna oczywista oczywistość, bo to zależy od wielkości dziecka. Nastolatki na kucach to już niekoniecznie, zresztą kwestia jeszcze, jaki kuc.
    A poza tym lepiej spadać z dużego konia, niż z kuca, bo lepiej wychodzi salto - jest na nie więcej czasu.
  • same-old_mona 14.11.18, 07:57
    A kuc to taka niby gwarancja bezpieczeństwa?
  • koronka2012 13.11.18, 22:16
    Przed moją jazdą koń poślizgnął się na błotnistej nawierzchni i po prostu wywalił. Słabo mi się zrobiło na myśl, że ktoś mógłby na nim siedzieć...
    Koleżanka złamała obojczyk przy upadku.
    Ale nawet na chodniku można się dorobić urazu.
  • 45rtg 14.11.18, 10:02
    koronka2012 napisała:

    > Przed moją jazdą koń poślizgnął się na błotnistej nawierzchni i po prostu wywal
    > ił. Słabo mi się zrobiło na myśl, że ktoś mógłby na nim siedzieć...

    Koń przewrócił się kiedyś ze mną na grzbiecie. Owszem, póki się nie ruszył, nie mogłem spod niego wyjąć nogi, i tyle.


  • memphis90 14.11.18, 10:22
    Aha, czyli Hamertkanka sciemnia jak opowiada o swoich urazach wywołanych poślizgnięciem się konia...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 14.11.18, 10:43
    memphis90 napisała:

    > Aha, czyli Hamertkanka sciemnia jak opowiada o swoich urazach wywołanych pośliz
    > gnięciem się konia...?

    Ależ bynajmniej. Ja tylko odpowiadam na dramatyczne "słabo mi się zrobiło, jak pomyślałam, że ktoś mógłby na nim siedzieć". No więc ja siedziałem na przewracającym się koniu i to nie jest wcale takie straszne. Co nie znaczy, że nie można pechowo się w takiej sytuacji uszkodzić, a zwłaszcza jak się ma efekt skali, jak właśnie regularnie jeżdżąca Hamerykanka.
  • mum2004 13.11.18, 22:20
    Sporo dziewczyny napisały ale szczególną uwagę zwróć na poziom stadniny. Niestety wiem że są takie gdzie o bezpieczeństwo nie dba się w ogóle.
  • asfiksja 13.11.18, 22:26
    Jeżdżę od kilkunastu lat przez cały rok, w tej chwili 2-3 razy tygodniowo, nigdy nic sobie nie zrobiłam. Miałam tylko kontuzję ręki od lonżowania (nieprawidłowego). Przez ten czas 2 znajome osoby jeżdżące złamały rękę (jedna z nich przy prowadzeniu konia, który się potknął i na nią wpadł), a jedna kilka żeber.
    Przez ten sam okres mnóstwo znajomych poturbowało się na nartach (najczęściej przez jakichś młotków, którzy w nich wjechali - to już reguła, że po feriach ktoś jest w ortezie), dwójka znajomych miała bardzo poważne wypadki na rowerach (z operacjami), a ciotka poślizgnęła się na gołoledzi i skończyła z szyną w nodze.
    Generalnie, przy zachowaniu zasad bezpieczeństwa, nie jest to jakoś szalenie niebezpieczny sport. No chyba że jeździsz w stajni, która za punkt honoru poczytuje sobie, żeby na każdym rogu stał betonowy słup albo coś w tym stylu.
  • hamerykanka 13.11.18, 22:43
    Albo w terenie, jak ja.
    Moja znajoma kupila folblutke ups...Thoroughbreda z wyscigow. Siedem lat jezdzila tylko po wewnetrznej arenie, a i to z przygodami, bo jak skrecala w lewo to kon przyspieszal. Kiedy w koncu zdecydowala sie wyjechac na zewnatrz, kon sie sploszyl, ona spadla i polamala zebra.
    A ja jeszcze dodam, od strony koni, kochana autorko watku, sptrawdz, czy w tym miejscu gdzie jezdzi Twoja corka, konie maja dobrze. Nie musisz byc ekspertem od koni. Zobacz, czy wygladaja dobrze, nie sa chude, nie maja ran od siodla, nie kuleja a boksy nie maja pol metra gnoju.
    Co do wielkosci konia zas, zwykle sie mowi, ze powinien byc wzrostem dopasowany do jezdzaca. Ale po dowiadczeniu z moja corka, ktora uczyla sie jezdzic w lokalnym znanym miejscu, lepszy jest czesto duzy kon, ale dobrze ujezdzony, niz jucyk, ale kiepsko ujezdzony i narowisty. Bo kucyka (i mam na mysli szetlandy a nie kuce wieksze), trudno ujezdzic doroslemu, czesto jezdza na nich dzieci jak sie da i tak naprawde te konie nie umieja niczego.

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • anberte1 13.11.18, 22:48
    Podobno kuce tez sa czesto zlosliwe, narowiste..
  • hamerykanka 13.11.18, 23:32
    Trudno mi powiedziec, bo z kucykow widzialam tylko trzy w zyciu, jeden wlasnie u tej trenerki, objezdzal go 12 letni chlopiec, ktory juz dobrze jezdzil, a uczyl sie na AQH, jak reszta, a dwa w zaprzegu na paradzie.
    Mysle, ze kuce moga po prostu miec temperament, a ze wzrostu ludzie spodziewaja sie slodkich zwierzaczkow zamiast po prostu konia.


    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • memphis90 14.11.18, 10:26
    Kuce przede wszystkim są małe i zwrotne. Ja zawsze jeździłam na duuuzych wielkopolanach, byłam przyzwyczajona, że wymagają nieco przestrzeni do manewrów. Więc jak raz mnie wsadzili na małego rozbrykanwgo konia, a on w pełnym pędzie, obracając się na kopytku, skręcił sobie samowolnie w prawo, to ja pojechałam dalej prosto 😂😂😂 Sama...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 14.11.18, 09:20
    anberte1 napisała:

    > Podobno kuce tez sa czesto zlosliwe, narowiste..

    Owszem, zarówno te klasyczne, od Korwina, jak i te od Kukiza.
  • asfiksja 13.11.18, 23:01
    Bo kucyka (i mam na mysli szetlandy a ni
    > e kuce wieksze), trudno ujezdzic doroslemu
    Mój najgroźniejszy upadek w życiu to był upadek z ogiera szetlandzkiego poniżej metra w kłębie. Taki był słodki i misiowaty, że sobie wsiadłam na oklep. Bez kasku. Do tej pory nie wiem, co ja miałam w głowie. W każdym razie przysłowie "jak spadać to z wysokiego konia" ma naprawdę sens.
  • lily_evans11 13.11.18, 22:37
    Znam taką, która trzepnęła głową w ogrodzenie, jak koń pogalopował, bo się zsunęła, mimo toczka wstrząs mózgu, uszkodzony nerw oczny, na dłuższą metę negatywne zmiany w osobowości.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • niktmadry 13.11.18, 22:38
    Moja córka opowiadała, że na obozie wsadzili na konie całą grupę - tj 12 osób. niby wszystko ok ale..w pewnym momencie ze stajni zerwał się ogier, wbiegł na wybieg - konie zaczęły biegac, wszystkie dzieci spadły z konia. Tylko cudem żadne z nich nie zostało zadeptane i skończyło się na niegroźnych zadrapaniach.





  • alina460 13.11.18, 22:47
    Jazda konna to sport ekstremalny. Z powodu dużego ryzyka upadku, a co za tym idzie, kontuzji, zrezygnowałam z niego. Tak jak piszecie, koń jest zwierzęciem i do tego płochliwym, a zatem może być nieprzewidywalny.
  • 45rtg 14.11.18, 09:22
    alina460 napisała:

    > Jazda konna to sport ekstremalny. Z powodu dużego ryzyka upadku, a co za tym id

    Niedługo to siedzenie na kiblu będzie ekstremalne. Nie gadajże głupot, nawet ubezpieczalnie nie traktują jazdy konnej jako dodatkowego obciążenia w polisach na życie i mam to na piśmie.
    A pismaki to za "ekstremalne" potrafią uznać nawet narciarstwo zjazdowe, więc wiesz...
  • magia 13.11.18, 22:39
    Mieszkam po sąsiedzku że stajnią, która prowadzi jazdy rekreacyjne.
    Nie ma dnia, żeby ktoś nie spadł. Ale też rzadko są to upadki groźne. Ważne, żeby się maksymalnie zabezpieczyć - porządny kask, kamizelka, nauka upadku.
    Moje dzieci jeżdżą od lat, często na oklep, jak na razie tylko raz zerwane ścięgna w stopie, jeden złamany palec, kilka ugryzień konia. To niewiele, ale też niemożna powiedzieć że nic.
  • wilan.an 13.11.18, 22:47
    Ryzyko jak przy jeździe zjazdowej na rowerze, też codziennie nie słyszymy o wypadkach śmiertelnych. To kompilacja pecha i okoliczności.
    Ja przez tyle lat najpoważniejszy uraz zaliczyłam na szetlandzkie i to tylko dlatego że poprosili mnie o objazd niepewnego konia. Był zdecydowanie niepewny 😁 Wbił mnie w żywopłot z akacji i kolec zaklinował mi się pod rzepką. Za to zaliczyłam operacje u weta.
    Miałam podeptane stopy - ból wiadomo, jakieś ugryzienie, parę upadków. W zasadzie jak masz pecha to nic nie pomoże, bo kolec z akacji zamiast w kolano wbije się w oko i po tobie.
  • krisdevalnor 13.11.18, 23:30
    Zaczelam jezdzic konno w wieku 11 lat, przygoda trwala moze z rok - do momentu kiedy zginela moja kolezanka ze szkoly. Mielismy pokaz dla rodzicow😦 zsunela sie z siodla pod brzuch konia, spadla nieszczesliwie wprost pod kopyta, kon zmiazdzyl jej klatke piersiowa. To bylo straszne, pamietam jak stalysmy z dziewczynami i patrzylysmy jak ja reanimuja, przed chwila sie razem smialysmy a teraz ona lezy i pluje krwia, masakra. Umarla po kilkugodzinnej operacji w szpitalu. Na konia wsiadlam po tym zdarzeniu dopiero po 20 latach. Zawsze bede pamietac o tym wypadku i mam nadzieje, ze moje dzieci nie wykaza zainteresowania. Konia poglaskac, popatrzec, jak najbardziej ale jazda - o nie, dziekuje.
  • hamerykanka 14.11.18, 03:35
    Bardzo mi przykro, Kris...

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • lauren6 14.11.18, 08:00
    Straszne sad
  • evee1 14.11.18, 04:55
    Niestety, jest to jeden z bardziej niebezpiecznych sportow, glownie dlatego, ze ma sie do czynienia z wielkim i silnym zwierzeciem, ktorego reakcje nie zawsze mozna przewidziec. Mozna minimalizowac ryzyko, ale calkowicie sie go jednak nie wyeliminuje. Narty to pikus, bo jestes jednak w stanie w miare kontrolowac co sie dzieje, starac sie jezdzic na miare wlasnych umiejetnosci, a obcy narciarze nie stanowia az takiego zagrozenia. Ale wypadki tez sie zdarzaja czasem, czego zreszta sama jestem przykladem wink.
    Moja corka miala kilka niegroznych upadkow z konia, zawsze jezdzila w toczku i kamizelce, ale jednak kiedys spadla tak, ze dostala wstrzasnienia mozgu. Moja inna znajoma koniara mimo doswiadczenia miala bardzo powazny wypadek, ktory niemal przyplacila zyciem. Spadla pod kopyta konia, pekla jej watroba i tylko dzieki przytomnosci lekarza w szpitalu powiatowym, ktory zdecydowal sie ja operowac na cito, zamiast odsylac do szpitala wojedowdzkiego nie wykrwawila sie na smierc. U nas slyszy sie od czasu do czasu o smierci mlodych dzokejek czy dzokejow niestety.
    Mimo, ze ja koni boje sie panicznie i sama nie jezdze, to sprawy przmyslalam i pozwalilam corce na jazdy, a nawet posiadanie konia, bo to byla jej ogromna pasja. Potem ze wzgledu na brak czasu zrezygnowala i przerzucila sie na mountain biking, ale taki hard core. To tez malo bezpieczne jest, ale z innych wzgledow. Teraz staram sie po prostu nie wyobrazac sobie tras po ktorych jezdzi wink.
    PS. Mimo powaznego wypadku na nartach, zamierzam dalej jezdzic.


    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • kozica111 14.11.18, 06:00
    Zrezygnowałam po prawie 3 latach jazd,miałam tylko pęknięty łokieć, ale za dużo juz widziałam i wiedziałam by to kontynuować.
    Jak widzę rodziców prowadzących 5-6 latki na naukę jazdy (czyli rozpalających pasję) to współczuję dzieciom nierozgarniętych rodziców.
  • lily_evans11 14.11.18, 06:37
    To samo. A potem jest, ach moje dziecko to taka konia, przecież nie zrezygnuje - mimo poważnych nieraz urazów. Pewnie, że nie zrezygnuje ktoś, czyje zamiłowanie zostało wcześniej rozbudzone. BTW znajoma matka dziecka po wypadku, że szpitalem i miesięcznym zwolnieniem, kazała mu zrezygnować i powiedziała, że na konia to ona sobie wsiądzie, jak będzie dorosła, na własną odpowiedzialność.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • evee1 14.11.18, 07:31
    Wiem, ze to nie bylo do mnie wink. Moja corka zaczela jezdzic majac 9 lat i stalo sie to dopiero po 4 latach (!) bycia od zlapania przez nia bakcyla konskiego - no zakochala sie w koniach po przejazdzce na koniu mojej znajomej i od tamtej pory przez te 4 lata koniki, kucyki i wszystko co zwiazane z konmi bylo ciagle na tapecie (ach, jak latwo wtedy kupowalo sie jej prezenty). Wiec to trwalo i trwalo, a ja bynajmniej nie rozbudzalam. A zrezygnowala w okolicach matury.
    Wczesniej sie dalo, bo nie mielismy warunkow

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • lily_evans11 14.11.18, 07:37
    Nie, nie do Ciebie, tak ogólnie.
    Dla mnie to taki sport, w którym w dalszej perspektywie prędzej czy później dojdzie do poważnych kontuzji, kiedy dziecko faktycznie zacznie jeździć, a nie być oprowadzane na sznureczku. Uznałam więc, że jest mnóstwo innych, równie przyjemnych zajęć ruchowych tongue_out.
    BTW ja widzę po prostu typową modę na koniki, każdy, kogo znam i ma trochę kasy, sadza swoje dziecię w siodle, w przekonaniu, że to takie prestiżowe.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • ciezka_cholera 14.11.18, 08:21
    Nie da się rozmawiać o pasjach w kategoriach racjonalności, bo one z zasady racjonalne nie są. Tak jeździectwo to niebezpieczny sport, ale wg mnie nie ma lepszego. I moje dziewczyny czują tak samo. Ja zaczęłam jeździć późno, a chciałam odkąd cokolwiek pamiętam, ze względów finansowo-logistycznych moi rodzice nie mogli sobie dla mnie na to hobby pozwolić. I owszem, mam poczucie straty. BTW jazda szkółkowa już dawno prestiżowa nie jest, bo cenowo nijak nie odbiega od innych sportów uprawianych na poziomie rekreacyjnym. Jak się chce jeździć z trenerem na własnym koniu, to już jest inna półka cenowa, ale w sumie niewiele dzieciaków od tej opcji zaczyna.
  • lauren6 14.11.18, 08:07
    Jak miałam 5-6 lat to też miałam fioła na punkcie koni. Zbierałam zdjecia, albumy, pocztowki, najlepszy prezent to byl konik - zabawka. Najwieksza frajda: wizyta na wsi, gdzie mogłam poglaskac konika, źrebaczka, przejechać się furmanką.
    Podpowiem: wyrasta się z tego.

    Czy żałuję, że rodzice nie rozbudzili tej mojej pasji zapisując mnie na jazdy konne? Z perspektywy czasu: nie. Są inne sporty, zainteresowania, które przynoszą frajdę, a nie są aż tak kontuzjogenne. Gdy czytam o tych stratowanych dzieciach, zmiażdżonych stopach, połamanych żebrach to autentycznie robi mi się słabo i cieszę się, że takie historie mnie nie dotyczą.
  • lily_evans11 14.11.18, 09:02
    No nie wiem, za miesiąc tańca nowoczesnego płacę 80 zł, jedyny wymóg co do stroju yo wygodne ubranie i buty, więc zero kosztów. Sporty walki to podobne ceny. Czy sugerujesz, że 1 lekcja jazdy konnej to 10-15 zł? I że można przyjść w ubraniu i butach "z ulicy"?

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lily_evans11 14.11.18, 09:03
    Oj źle mi się podpięlo, to było w sprawie identycznych kosztów jak przy innych sportach.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • slonko1335 14.11.18, 09:07
    no ale już takie narty....mi tam taniej zdecydowanie wychodzą jednak koniewink

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • ichi51e 14.11.18, 09:46
    Ja jezdzilam konno w butach „z ulicy” moze nie byly to tenisowki ale zadne specjalne. Toczek dawali mi dyzurny. Nie zebym jakos zawodowo jezdzila ale jednak regularnie dosyc.
    Na zumbe tez mozesz miec ubranie „zumbowe” za 240zeta para spodni

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • lily_evans11 14.11.18, 09:59
    Najwidoczniej nosisz sztylet, moje dziecko buty sportowe, w których na konia nie wsiądziesz albo kozaki z klamrami itp. Musiałaby więc mieć zupełnie inne buty. Poza tym wypadałoby, żeby dzieciak miał jednak swój kask, a nie taki z cudzym łupieżem, kamizelkę ochronną itp, no i już jakaś kwota się robi.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • slonko1335 14.11.18, 10:03
    e tam wystarcza kalosze, sportowe buty tez są często ok w rekreacji, bryczesy w decathlonie kupuję za 39 złotych są całkowicie wystarczające

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • lily_evans11 14.11.18, 10:28
    Sztyblety nosisz big_grin. Co do sztyletu, to nie wiem wink.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lily_evans11 14.11.18, 10:01
    Lauren, kiedyś tu opisywalam wypadek na koniu. Poza uszkodzeniem nerwu wzrokowego, które dzieciaków i zostało, po urazie zmieniła się te z osobowość i to na taką niezbyt przyjemną, z różnymi dziwnymi wybrykami.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • katja.katja 15.11.18, 07:47
    To niebezpieczny sport, złamania to minimum przy jego wieloletnim uprawianiu.
    Konie są nieprzewidywalne, a to silne i duże zwierzęta i niechcący mogą zrobić poważną krzywdę. I trzeba do niego mieć kondycję.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • lady.grey 14.11.18, 07:45
    Ja kiedyś jeździłam i skończyło wyrwaniem stawu łokciowego smile
    Moje córki - dopóki to ja decyduję - jeździć nie będą. Owszem, na festynach są sadzane na kucykach i robią ze dwa kółka, kiedy opiekun konia go prowadzi a mój mąż kłusuje obok i asekuruje, ale profesjonalne jeżdzenie nie mam mowy. Są sporty bardziej lub mniej urazowe, ten moim zdaniem jest dość mocno urazowy. To jest jednak kawał w zasadzie płochliwego zwierzaka...

    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • angazetka 14.11.18, 10:29
    Z jednej strony - ojciec moje przyjaciółki zmarł po upadku z konia.
    Z drugiej - zawsze są wypadki.
  • milka_milka 14.11.18, 10:33
    Jest. Moje dziecko miało wypadek, spadło z konia i ma ograniczoną sprawność i konsekwencje na całe życie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • katja.katja 14.11.18, 17:19
    Współczuję. Ja też sobie dałam siana choć nic drastycznego mnie nie spotkało, wolałam nie czekać do urazu Twojego rozmiaru.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • chlodne_dlonie 14.11.18, 11:13
    To urazowy sport, jasne. Tak samo jak narciarstwo, motocross czy paragliding wink
    Ale jeśli dziecię połknęło bakcyla, to możesz jako rodzic zadbać tylko o zminimalizowanie potencjalnego ryzyka. O kasku, kamizelce , itp. już pisano - warto, choć wszelkich sytuacji nie przewidzisz. I dobrze, bo matrwiąc się na zapas pozbawiamy się radości, która wiąże się z uprawianiem danego sportu.

    ..od siebie powiem tak - jeżdżąc parę lat rekreacyjnie, lądowałam na ziemi niejeden raz. Oprócz sytuacji gdy po skoku spadłam i utkwiła mi stopa w strzemieniu (podeszwa 'z traktorem' uncertain ) a w efekcie koń powlókł mnie kilkanaście/dziesiąt metrów z nienaturalnie wygiętym kolanem, żaden inny upadek nie był groźny. Ten pechowy zakończył się punkcją, dwoma miesiącami w pełnym gipsie od stopy po pachwinę (podejrzenie uszkodzenia łękotki - w tamtych przedpotopowych czasach diagnostyka była dość ograniczona heh) a następnie dość długotrwałym dochodzeniem kolana do pełnego funkcjonowania. Ale odczekałam (zgodnie z zaleceniem jednego z lekarzy - fakt, tego najbardziej liberalnego wink ) stosowne 8 tygodni (czas unieruchomienia w gipsie) i pojechałam do mojej stadniny. Mój trener dał mi wówczas moją ukochaną klacz, zagalopowałam jak wcześniej..smile Wiedziałam, że gdybym wtedy się nie odważyła, prawdopodobnie bym więcej już konia nie dosiadła.

    ..ale więzadło krzyżowe zerwałam lataaaaa później, na stoku, a jakże, a dla równowagi kilka lat wcześniej połamałam kość śródstopia na schodach własnego domu (sic!!). Ergo - co ma być, to będzie wink

    Bezurazowej przygody w siodle dziecku życzę (i Tobie smile )


    --
    Together is me
    Only me

    And now, weak or strong, I can only go
    And I believe that there are flowers yet to be opened in the world
    Even if I feel something in me died
  • zofijkamyjka 14.11.18, 14:52
    nie to nie jest niebezpieczna sprawa, sama jazda. Córka jeździ już 7 rok i spadła ze trzy razy bez poważnych uszkodzeń ciała. Skoki są bardziej niebezpieczne.

    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • memphis90 14.11.18, 15:06
    Nie no, wiadomo, że jazda w ogóle nie jest niebezpieczna. Niebezpieczne są tylko upadki z konia i wypadki 😂😂😂

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 14.11.18, 15:25
    memphis90 napisała:

    > Nie no, wiadomo, że jazda w ogóle nie jest niebezpieczna. Niebezpieczne są tylk
    > o upadki z konia i wypadki 😂😂😂

    Borze szumiący, czy Ciebie ktoś zmusza do tej jazdy? Toż zabrałyście się za to namolne dowodzenie, że jazda konna jest śmiertelnym niebezpieczeństwem, jak 1elka26 za obronę godności Prezesa.
  • slonko1335 14.11.18, 15:58
    zauważ, że osoby które twierdzą, że nie jest to super bezpieczna rekreacja jednak albo same jeżdżą konno albo pozwalają na to swoim dzieciom albo jedno i drugie co jakby wyklucza to, że uważają jazdę za śmiertelne niebezpieczeństwo....może to po prostu zdrowy rozsądek i nie chojrakowanie ...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • evee1 14.11.18, 22:37
    slonko1335 napisała:
    > zauważ, że osoby które twierdzą, że nie jest to super bezpieczna rekreacja jedn
    > ak albo same jeżdżą konno albo pozwalają na to swoim dzieciom albo jedno i dru
    > gie co jakby wyklucza to, że uważają jazdę za śmiertelne niebezpieczeństwo....m
    > oże to po prostu zdrowy rozsądek i nie chojrakowanie ...
    Oczywiscie, ze tak jest! Konno nie jezdze, ale jedze na nartach. Przez 35 lat nie mialam zadnego urazu, bo siniakow nie licze przeciez. Az tu nagle wypadek - pozrywane wiezadla w kolanie i lokciu (a potem jeszcze zator w plucach). Zebym nawet cos glupiego robila, ale nie, znany stok, znane warunki. Mialam pecha po prostu. I bynajmniej nie zraza mnie to kontynuacji tego sportu. Nie zamierzam spasowac i isc jezdzic wylacznie po oslich laczkach, bo za bardzo to lubie i jestem sklonna podjac to ryzyko (tym razem w specjalnej ortezie, bo jednak kolano oslabione przez brak ACL) i zobaczymy jak bedzie smile.
    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • 45rtg 15.11.18, 08:52
    slonko1335 napisała:

    > zauważ, że osoby które twierdzą, że nie jest to super bezpieczna rekreacja jedn
    > ak albo same jeżdżą konno albo pozwalają na to swoim dzieciom albo jedno i dru

    No to ja jestem przypadek jednego i drugiego.

    > gie co jakby wyklucza to, że uważają jazdę za śmiertelne niebezpieczeństwo....m
    > oże to po prostu zdrowy rozsądek i nie chojrakowanie ...

    Ach, no jasne, już się znalazła etykietka: przecież to facet, nawet, jeżeli jeździ, to po prostu chojrakuje.
  • slonko1335 15.11.18, 09:01
    nie do końca, raczej chodzi o to, że większość osób które jeździ konno albo pozwala na to swoim dzieciom nie uważa tego za śmiertelne niebezpieczeństwo ale jednak czuje respekt przed dużym, ciężkim płochliwym zwierzęciem które może choćby niechcący zrobić człowiekowi krzywdę nawet nie podczas jazdy w przeciwieństw od roweru...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • zofijkamyjka 16.11.18, 19:01
    slonko1335 napisała:

    > nie do końca, raczej chodzi o to, że większość osób które jeździ konno albo po
    > zwala na to swoim dzieciom nie uważa tego za śmiertelne niebezpieczeństwo ale j
    > ednak czuje respekt przed dużym, ciężkim płochliwym zwierzęciem które może choć
    > by niechcący zrobić człowiekowi krzywdę nawet nie podczas jazdy w przeciwieństw
    > od roweru...
    no nie wiem, moja córka nie czuje zbytniego respektu przed koniem smile szarpie, daje sie podgryzać, całuje, przestawia z kąta w kąt, ma podejscie, zresztą ona ma fioła na punkcie tych zwierzaków i nie tylko tych.




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.
  • anberte1 14.11.18, 22:51
    45rtg - jezdziles konno w zyciu? Bo po tych wypowiedziach mysle, ze nie.
  • mrs.solis 15.11.18, 02:51
    Przeciez to troll. Szuka tylko zaczepki.
  • 45rtg 15.11.18, 08:51
    anberte1 napisała:

    > 45rtg - jezdziles konno w zyciu? Bo po tych wypowiedziach mysle, ze nie.

    No to nie myśl tyle, bo Ci to nie wychodzi. Od prawie dwudziestu lat jeżdżę.
    Teraz, oczywiście, pojawią się kolejne "myślące" głosy oskarżające mnie o kłamstwo.
  • zofijkamyjka 16.11.18, 18:55
    memphis90 napisała:

    > Nie no, wiadomo, że jazda w ogóle nie jest niebezpieczna. Niebezpieczne są tylk
    > o upadki z konia i wypadki 😂😂😂
    ale te upadki są sporadyczne. Kiedyś rozmawiałam z trenerem córki na ten temat. Facet juz na emeryturze jest więc ma doswiadczenie. Opowiadał, że po pierwsze upadki są bardzo rzadkie, po drugie - jesli są to najczęściej delikwent otrzepuje sie i jedzie dalej. Świadkiem kilku poważniejszych urazów był w przypadku ludzi starszych, nie młodzieży.




    --
    Nigdy nie jest tak, żeby człowiek, czyniąc dobrze drugiemu, tylko sam był dobroczyńcą. Jest równocześnie obdarowywany tym, co ten drugi przyjmuje z miłością.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.