Dodaj do ulubionych

Nadgorliwa matka w klasie dziecka

18.11.18, 10:50
Klasa 4 sportowa, utworzona z dzieci z dwóch roczników. Jednym z uczniów jest chłopak z końca roku, najmłodszy z klasy, w stosunku do najstarszych dzieci różnica jest prawie dwa lata.
I teraz taki kłopot, chłopak jest dużo bardziej dziecinny od reszty, trochę zaczepny, gada na lekcjach, ale nie ma tragedii, część dzieci go znosi, część lubi, problemem jest mama chłopca. Po każdej sprzeczce chłopaka wydzwania do rodziców innych dzieci z pretensjami, oskarżeniami, zawsze w tych jej wystąpieniach chłopak jest nie winny, a klasa uwzięła się na niego. Wychowawczyni jednoznacznie mówi, że chłopiec sam niejednokrotnie zaczepia dzieciaki, ale to nie są w jej opinii takie sprzeczki, żeby informować rodziców. Rodzice do których matka wydzwania proszą swoje dzieci, aby z chłopcem się nie zadawali, sytuacja zaostrza się. Niedawno zadzwoniła do mnie z pretensjami, że mój syn powiedział jej synowi, że powinien być w 3 klasie, bo liczyć nie potrafi, wcześniej tamten powiedział, że jest najlepszy w klasie z matematyki, co nie jest prawdą. Fakt, może to mało przyjemne było, ale nie uważam żeby potrzebna była interwencja rodzica w takiej sprawie. Mój syn w ogóle o sprawie nie poinformował mnie, jak zadzwoniła matka chłopaka nie byłam w temacie. Kobieta jest bardzo emocjonalna, krzyczała, groziła.
Już wiemy, że w poprzedniej klasie była podobna sytuacja i dzieci całkowicie odrzuciły chłopaka, nie ze względu na niego samego, ale ze względu na matkę i jej wybuchy.
jak tak dalej pójdzie to chłopak znów zostanie absolutnie sam jak w poprzedniej klasie, a matka ze wszystkimi rodzicami pokłóci się.
I co zrobić? w mojej opinii sprzeczka była tylko sprzeczką, poprosiłam ją, aby w takich sprawach więcej mi głowy nie zawracała, ale naprawdę mam ochotę powiedzieć synowi, żeby chłopca omijał, bo nie mam ochoty wysłuchiwać żali jego matki. Szkoda tylko tego dziecka, bo matka robi mu ewidentną krzywdę.
Edytor zaawansowany
  • triss_merigold6 18.11.18, 10:58
    Matka powinna zostać wezwana do dyrekcji i poinformowana, że swoim zachowaniem robi dziecku krzywdę, ponieważ doprowadza do ostracyzmu ze strony rówieśników.
    Znam typoszereg rodzica, z zupełnie normalnego dzieciaka potrafi zrobić freaka. Jedyną radą jest nakazanie własnemu dziecku, żeby nadwrażliwego kolegę omijało dużym łukiem.
  • danaide 18.11.18, 10:59
    A ktoś jej kiedyś powiedział wprost, najlepiej przy świadkach, że to jej zachowanie jest największym problemem jej syna?
  • tsaria 18.11.18, 11:08
    W poprzedniej klasie były ponoć takie rozmowy, sytuacja była już na ostrzu noża i rodzice mieli dość. Decyzja dyrektora przenieśli go do nowo tworzonej klasy sportowej (choć testów nie zdał) ale dyrekcja uznała, że w nowej klasie będzie miał czysta kartę i zacznie od nowa. Już we wrześniu zaczęły się problemy i to narasta. Chłopiec chodzi do psychologa szkolnego, ale mam wrażenie, że ten psycholog bardziej matce przydałby się niż jej synowi.
    Chłopiec jest już odsuwany od klasy, dzieci umawiają się po lekcjach np na boisku, ale chłopaka nikt nie zaprasza, odstaje coraz bardziej od klasy.
  • kyrelime 18.11.18, 11:21
    Zgłosiłabym sprawę wychowawcy i pedagogowi/psychologowi szkolnego (w sensie, że widzicie, że chłopakowi grozi odrzucenie i wiążecie to z zachowaniem nie samego dziecka, tylko jego matki). To oni powinni podjąć próbę rozmowy z matką i zaproponować jakieś rozwiązania.
  • tsaria 18.11.18, 11:31
    I to jest chyba myśl, żeby zebrać się w kilka osób i z tej strony przedstawić problem.
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:09
    Uwierz mi, że nie chcesz żadnych bezpośrednich interakcji z pieniaczką, która na zawołanie szlocha, krzyczy, grozi sądem i policją.
  • lacunalegis 18.11.18, 12:13
    triss_merigold6 napisała:

    > Uwierz mi, że nie chcesz żadnych bezpośrednich interakcji z pieniaczką, która n
    > a zawołanie szlocha, krzyczy, grozi sądem i policją.

    Zgadzam się. Nie znam matki tego chłopca, ale widziałam na własne oczy bardzo podobną sytuacje. To naprawdę łatwo powiedzieć "a pogadaj z nią, przecież to też człowiek, jak usłyszy argumenty, to zrozumie". Akurat. Kobieta, która traktuje dziewięciolatka jak dwulatka najpewniej ma jakiś swój problem, którego obca osoba, na dodatek uważana za najgorszego wroga, ot tak nie rozwiąże. W pewnym momencie walka o własne zdrowie psychiczne włącza instynkt "wycofaj się z dyskusji i uciekaj".
  • kira02 18.11.18, 13:12
    Szkoda dzieciaka, co on zawinil, ze ma zaburzona matke.Z drugiej strony nie wierze, ze jakiekolwiek rozmowy z matka co dadza.Ona zyje w alternatywnej rzeczywistosci.

    --
    Kłam­stwo nie sta­je się prawdą tyl­ko dla­tego, że wie­rzy w nie więcej osób. /Oscar Wilde/
  • milva24 18.11.18, 11:17
    Zgłosić temat wychowawczyni, dyrekcji i pedagogowi szkolnemu. Dopóki sytuacja się nie rozwiąże (w ten czy inny sposób) zalecić swojemu dziecku, żeby omijało kolegę szerokim łukiem.
  • tsaria 18.11.18, 11:27
    Dyrekcja i pedagog szkolny o sytuacji wiedzą, matka często też z pretensjami obija się o te dwa gabinety, poza tym szkoła się nie zmieniła, dzieci chodzą cały czas do tej samej, klasa się tylko zmieniła.Wychowawczyni jest nowa, ale już widać też zaznajomiona z sytuacją.
    Dzieci chodzą raptem kilka miesięcy razem do klasy, a matka zraziła już do siebie i swojego dziecka połowę rodziców. Problem faktyczny się zacznie jak ten chłopak zostanie odrzucony przez każde dziecko, a sytuacja powoli do tego zmierza. Moje dziecko do tej pory kolegowała się z nim, może nie byli przyjaciółmi, ale też wyrażał się o tym chłopców pozytywnie, teraz jest zły na niego, że naskarżył matce i że wynikła z tego taka afera.
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:32
    Jest takie magiczne słowo: opieka społeczna. Szkoła powinna zagrozić matce poinformowaniem opieki społecznej z uwagi na niewydolność wychowawczą.
  • kyrelime 18.11.18, 11:47
    Racja. Tylko ewentualne pismo do OPS musi się opierać na jakichś realnych przesłankach, dowodach i dlatego warto, by rodzice innych dzieci wybrali się do przedstawicieli szkoły w tej sprawie- dostarczy to im argumentów zarówno w rozmowach z matką, jak i przy ewentualnym wniosku do OPS czy Sądu Rodzinnego.
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:56
    Pismo ze strony szkoły tzn.instytucji, a nie jakieś ecie pecie rodziców. Rodzice informują wychowawcę i dyrekcję na piśmie i oczekują pisemnej informacji zwrotnej na temat działań podjętych przez szkołę.
  • kropkacom 18.11.18, 11:56
    Jak czytam takie wypowiedzi to oczyma wyobraźni widzę właśnie pieniaczki. Opieka społeczna? Myślisz, że opieka społeczna nie ma co robić? Wychowawczyni powinna porozmawiać z rodzicami i koniec pieśni.
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:58
    Nie wyobrażasz sobie jak bardzo taki rodzic potrafi zatruć życie innym rodzicom i dzieciom, a własnemu dziecku skasować jakiekolwiek relacje rówieśnicze.
  • kropkacom 18.11.18, 12:05
    Mam wysypkę na samą myśl, ale to nie jest w gestii opieki społecznej. Tylko szkoły.
  • kyrelime 18.11.18, 12:03
    Jeżeli matka jest zaburzona psychicznie (tzn.jeżeli szkoła ma takie podejrzenia) to jak najbardziej powinna interweniować wyżej (jeżeli rozmowy są bez efektu). Ale to zadanie dla szkoły, rodzice powinni jedynie zglosicnze jest problem miedzy dziecmi.
  • bistian 18.11.18, 11:25
    Gdy zadzwoni, pytać czy potrzebna jej pomoc, bo możesz wezwać kartkę, jeśli potrzebuje. wink Gdy się zapowietrzy, skorzystać z momentu i odłożyć słuchawkę.
  • aqua48 18.11.18, 11:47
    Ja bym w ogóle nie odbierała telefonów od tej matki. Kto jej dał numery do innych rodziców?
  • tsaria 18.11.18, 11:55
    Ze względu na to, że to jest klasa sportowa i dzieci będą jeździły na turnieje oraz obozy na pierwszej wywiadówce wymieniliśmy się numerami i mailami, żeby w razie jakiś problemów np z dowozem dziecka móc skontaktować się z innymi rodzicami.
  • tsaria 18.11.18, 11:57
    Nie przewidzieliśmy tylko tego, ze te numery zostaną wykorzystane do rozwiązywania sprzeczek pomiędzy dziećmi.
  • droch 18.11.18, 16:46
    Przecież wciąż można użyć opcji „zablokuje numer”. Być może nawet należy.
  • mum2004 18.11.18, 11:43
    Mam do czynienia w jednej klasie z taką matką, doprowadziła do tego że wszyscy jej syna unikają. Matka typowa wariatka - z tym że ona z każdą sprawą biegła do dyrektorki lub na policję (np jak ktoś niechcący uderzył go piłką).
  • lily_evans11 18.11.18, 11:46
    Niech wychowawca z nią o tym porozmawia, jak krowie na rowie, bo dziecka szkoda faktycznie.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lily_evans11 18.11.18, 11:49
    Może chłopakowi by też jacyś kumaci chłopcy wytlumaczyli, że albo trzyma z klasą i jest częścią zespołu, albo skarży przewrazliwionej mamie o bzdury. Plus jakieś inicjatywy, żeby poczuł się częścią klasy, wtedy i jakieś docinki przełknie bezboleśnie.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:54
    To działa odgórnie, tzn. rodzic ma dominujący wpływ. Próby zbiorowego tłumaczenia skończyłyby się nieziemską aferą.
  • lily_evans11 18.11.18, 13:27
    Miałam na myśli rozmowę jak kumpel z kumplem, a nie zbiorowe napadanie na dzieciaka.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • triss_merigold6 18.11.18, 11:51
    Wychowawca to za mały kaliber na takich rodziców.
    W szkole syna doszło do tego, że rodzice zachęcali dziecko do nagrywania innych dzieci. Za to w kolejnej szkole do jakiej małolat trafił, dyrekcja poradziła sobie błyskawicznie i pozbyła się kłopotliwego ucznia.
  • lily_evans11 18.11.18, 12:01
    Czyli sobie tak naprawdę nie poradziła z tym uczniem...

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lacunalegis 18.11.18, 12:05
    Zdarza się i tak, niestety.

    Można, oczywiście, jakoś dyskretnie poprosić nauczycielkę, żeby wyjaśniła matce chłopca, na czym polega problem. Że dziecko dziewięcioletnie doskonale jest sobie w stanie poradzić z konfliktem typu "nie umiesz liczyć" "a ty jesteś głupi". I że interwencja dorosłych nie tylko nie poprawia sytuacji, ale wręcz ją pogarsza. Tylko że trzeba liczyć się z tym, że do matki to tak od razu nie dotrze, ona jest przekonana, że ma rację i chroni swoje najbardziej wyjątkowe z dzieci przed stadem szakali.

    Natomiast jest szansa, że ten chłopiec sam niedługo odkryje, że matka mu robi reputację i po prostu przestanie z nią rozmawiać o szkole. Problem sam się rozwiąże.
  • kyrelime 18.11.18, 12:25
    Może być też tak, że dziecko słysząc ciągle od matki, jakie otoczenie jest złe i niedobre, przejmie ten sposób postrzegania świata i będzie konfliktować klasę, skarżąc, doszukując się złośliwości u innych itd. Trudna sytuacja. Ja bym zgłaszała pracownikom szkoły, że jest problem. Jak widać zmiana klasy nie przyniosła oczekiwanych skutków.
  • tsaria 18.11.18, 12:38
    Zmiana klasy nie bardzo się udała, poza tym chłopak do klasy sportowej nie dostał się, bo zdał testy a dlatego, że takie rozwiązanie problemu wybrała dyrekcje. Chłopak od reszty chłopców też fizycznie odstaje, nie radzi sobie, sam to widzi i widzą też to inni chłopcy, z tego też tworzą się konflikty.
  • mebloscianka_dziadka_franka 18.11.18, 12:53
    No więc dyrekcja wybrała chyba najgłupsze możliwe rozwiązanie.
  • muchy_w_nosie 18.11.18, 13:00
    Ale inna sprawa, jak to dziecko ma sobie radzić w klasie sportowej z dziećmi o prawie 2 lata starsztmi. Tutaj rodzice tego dziecka nie mają pojęcia o rozwoju dziecka, odebrali mu szansę na starcie i zrobili z niego "nieudacznika klasowego" i to tylko dlatego że posłali dziecko do klasy sportowej z tak wielim rozrzutem wieku.
  • tsaria 18.11.18, 13:06
    Dzieci są w tej klasie z dwóch roczników prawie po połowie, mój też jest z tego młodszego rocznika i sobie radzi. Problemem jest to, że dziecko, które się do tej klasy fizycznie nie nadawało wepchnięto do niej i on od nich fizycznie odstaje + dodatkowo matka która z każdym głupstwem wydzwania do innych rodziców robiąc temu dziecku krecią robotę.
  • nangaparbat3 18.11.18, 15:59
    Jeśli dziecko nie nadaje się fizycznie do tej klasy, to trzeba znaleźć sposób, zeby w sposób dla niego najmniej bolesny przenieść je do innej. Niezaleznie od ewentualnych nacisków rodziców dyrekcja wyraziła zgodę, musi teraz rozwiazać problem.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • lily_evans11 18.11.18, 16:12
    I to był idiotyzm, zwłaszcza że w takich klasach jest rywalizacja co do osiągnięć i umiejętności sportowych, no nie ma siły, żeby nie było jej.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • kyrelime 18.11.18, 16:37
    Biedny ten młody. Jednym słowem dorośli teoretycznie chcieli mu pomóc, a w efekcie zrobili mu jeszcze bardziej pod górkę.
  • muchy_w_nosie 18.11.18, 12:56
    Nie odbieraj..., zablokuj.
    Problem z dupy. Ostatecznie możesz babkę po prostu opie...ć żeby poszło w pięty.
    Ja bym zablokowała.
  • grrru 18.11.18, 12:57
    Nie odbierać telefonu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • sasha_m 18.11.18, 13:07
    Pieniactwo to zaburzenie i żadne tłumaczenia do takiej osoby nie trafią. Tu nie dziecko jest problemem, ale jego matka. Szkoła powinna zasugerować matce, że to ona wymaga pomocy, a swoim zachowaniem krzywdzi swoje dziecko. Sytuacja niedługo sama się rozwiąże, gdy dzieciak zorientuje się, że matka robi mu obciach i przestanie z nią poruszać drażliwe tematy. Szkoda chłopca.
    Jako rodzice, możecie wspólnie zdecydować, żeby z tą panią nie dyskutować, żeby wszyscy mówili tak, jak Ty - proszę mi nie zawracać głowy. Tym bardziej, że konflikty są typowe dla dzieci w tym wieku i nie dzieje się nic, co wymagałoby interwencji dorosłych. Wtedy problem spadnie na dyrekcję i szkołę, bo paniusia będzie latać się skarżyć. Może w takiej sytuacji zasugerują jej to, co napisałam powyżej.
  • myfaith 18.11.18, 14:40
    Spróbuj przy kazdym tego typu telefonie powtarzać jak mantrę ; ze to co sie dzieje na terenie szkoły jest w gestii szkoły, ze masz zaufanie do wychowawczyni i prosisz aby wszelkie swoje uwagi przekazywała bezpośrednio wychowawczyni która opiekuje sie klasą.

    Nie przebywasz na terenie szkoły w trakcie trwania lekcji wiec sie nie wypowiadasz nt zdarzenia.

    Najgorzej jest wdawać sie w dyskusję z matką dziubdziusia płci żeńskiej/męskiej wink
  • memphis90 18.11.18, 15:06
    Ja bym się zainteresowala KTO udostępnił matce pieniaczce mój prywatny numer telefonu....

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • angazetka 18.11.18, 15:33
    Jest wyjaśnione wyżej - rodzice mają do siebie numery.
  • berber_rock 18.11.18, 15:22
    Mielismy taki kejs w podstawówce. Dzieciak w okolicach 11 roku życia zorientowal sie, ze matka robi mu kolo pióra. Przestal matke wpuszczac na swoj teren.
    Teraz dziubdzius jest 17 latkiem, który dom traktuje jak hotel i odlicza czas do wyprowadzki - na szczescie matura juz za 6 mcy, a pitem wiraj świecie. Ot cale nastawienie do życia.
    Mamusia na kazdym spotkaniu rodzicow ma mantre "prosze mi opowiedziec to i tamto, bo wiecie państwo syn mi nic nie mowi".
  • nangaparbat3 18.11.18, 15:31
    Najmłodszy chłopiec w sportowej klasie, o grzechów ile nie jest talentem na miarę Messiego, ma przekopane, niezależnie od matki.
    Historią, którą opowiedziałaś, nie jest jednoznaczna. Chłopiec gada głupoty, że jest najlepszy z matematyki - można to zignorować albo powiedzieć, że gada głupoty, czy poważniej, że mówi nieprawdę. Mówienie, żeby się przeniósł o klasę niżej, to już poważniejsza sprawa i bardzo niefajna, bo to znaczy: wynoś się z naszej klasy.
    Najmłodszy pewnie jest najmniej sprawny, więc chce sobie jakoś kompensować. NAuczyciele powinni pomóc mu znaleźć coś, w czym jest naprawdę dobry, i pokazać to jemu i klasie.
    W IV klasie chyba się zmieniają nauczyciele i wychowawca, mogą nie mieć świadomośći, co się dzieje. Pogadałabym z pedagogiem szkolnym i wychowawczynią.
    Radziłabym też odciąć ocenę dziecka od oceny matki. Nie jego wina, że tak trafił, i tym bardziej należy mu się pomoc. Szkoła ma na rodziców wpływ minimalny, a już na pewno nie zrobi nic na siłę.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • sasha_m 18.11.18, 15:44
    Przypuszczam, że ta historia posłużyła jedynie za przykład i nie ma sensu rozkminiać tego. Matka piekli się do wszystkich o wszystko i z tym jest problem. Bo problem będzie zawsze, nawet, jak nauczyciele staną na rzęsach i rozwiążą jeden, za chwilę pojawi się kolejny. Taki typ.
  • tsaria 18.11.18, 17:43
    Syn nie powiedział, że ma się przenieś do klasy niżej, tylko że powinien być w 3 klasie, a to jakaś różnica. Pewnie to dla tego chłopca miłe nie było, syn zapewne nie zastanowił się, że mu tą uwagą przykrość robi, niemniej nie uważam, żeby takie sprzeczki między dziećmi musiały być rozwiązywane przez rodziców. Jakby matka nie zareagowała tak jak zareagowała pewno chłopcy już na drugi dzień bawiliby się razem i szybko o tym zapomnieli. Sprzeczki między dziećmi się zdarzają i będą zdarzać, to jest normalne.Nie normalne jest dzwonienie do innych rodziców z każdą pierdołą, krzyczenie i grożenie.
  • nangaparbat3 18.11.18, 17:55
    Też uważam, że to nienormalne, jednocześnie jednak myślę, że przesadzasz, niby martwisz się o chłopca, a w rzeczywistości raczej dolewasz oliwy do ognia. Piszesz, że dziecko zostanie odrzucone z powodu nienormalnej matki, a jednocześnie sama się do tego przykładasz.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tsaria 18.11.18, 18:25
    Niby jak dolewam oliwy do ognie? nic jeszcze nie zrobiłam, poza założeniem tego wątku, a z innymi rodzicami rozmawialiśmy już wcześniej jak zaczęły się telefony od tej konkretnej matki, do mnie zadzwoniła raz, do innych już po kilka razy.
    Chłopca nie znam dobrze, tylko z opowiadań syna, że często popada w konflikty, że przechwala się, ale generalnie pozytywnie o nim w większości mówił.
  • nangaparbat3 18.11.18, 19:43

    Chłopca nie znam dobrze, tylko z opowiadań syna, że często popada w konflikty, że przechwala się, ale generalnie pozytywnie o nim w większości mówił.

    No i właśnie, ja bym się skoncentrowała na wyjaśnieniu swojemu dziecku, że mówienie, że ktoś nie powinien być w jego klasie, może być dla tamtego bardzo przykre.
    To jest o wiele poważniejsza sprawa niż telefon kopniętej matki do innej dorosłej osoby.
    Z trzeciej jednak strony to było tak: chłopiec był odrzucony przez klasę, do której chodził. Przychodzi ze szkoły i mówi, że Twój syn orzekł, że nie nadaje się do swojej nowej klasy. Nie wiemy, jak zareagował. Może płakał, może rozpaczał. Przecież już to nienadawanie sie przeżył. No i matka zareagowała.
    Tą sprawą powinien się zając wychowawca, pedagog, w ogóle nauczyciele w klasie. Popracować nad relacjami między dziećmi. Na ogół z dziećmi w tym wieku mona wiele zrobić. Jak chłopiec poczuje się bezpieczniej, przypuszczalnie matka też się uspokoi.



    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • triss_merigold6 18.11.18, 20:49
    Mylisz się całkowicie.
    Takie matki się nie uspokajają, wręcz przeciwnie - im poważniej są traktowane, im bardziej ugodowo chcą inni podejść, tym bardziej takim matkom/rodzicom klepie i swoje schizy oraz przewrażliwienia przekazują dzieciom. Ba, uczulają dzieci, żeby koniecznie zdawały szczegółowe relacje z każdego elementu relacji z rówieśnikami, każdej wymiany zdań. Dzieci są w końcu odrzucane, bo wkurzeni rodzice zakazują swoim niuniusiom nawet patrzenia w ich kierunku, żeby nie sprowokować kolejnych fochów i zarzutów.
  • iwoniaw 18.11.18, 21:07
    Dokładnie tak jest - i trudno się tym pozostałym rodzicom dziwić, trudno żeby pozwalali, żeby jakaś wariatka się czepiała ich dziecka.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • nangaparbat3 18.11.18, 21:41
    Co innego reagowanie na awantury matki - tu należy spokojnie wygaszac i nie wchodzić w przepychanki, co innego praca z dzieckiem i klasą.
    Mnie się wydaje, że warto pamiętać, ze dziecko sprawiające problemy w klasie będzie kiedyś sprawiało problemy społeczeństwu. Dlatego nic nie daje pozbycie się uciążliwego dziecka z klasy.
    W innym watku zastanawiamy się, czemu młodzi ludzie przyłączają się do nacjonalistów - uczeń mojego kolegi powiedział mu: kiedy odę w marszu, z innymi, krzyczymy razem, wreszcie nie czuję się sam, czuję uniesienie, jestem szczęśliwy.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • sabciasal 19.11.18, 00:17
    Zgadzam się. Może też być tak, ze takie traktowanie przez klasę jest bardzo ostre a chłopak żali się w domu, co jest zupelnie naturalne. Jakoś bardzo jednostronnie ta sytuacja jest przedstawiona.
  • lauren6 18.11.18, 15:51
    Co zrobić? Zablokować numer wariatki i następnym razem nie udostępniać go rodzicom z klasy. Od załatwiania konfliktów w klasie jest wychowawczyni.
  • aaa-aaa-pl 18.11.18, 16:13
    Bo szkoła wychowuje...a rodzic ?( a co go obchodzi zachowanie JEGO dziecka w szkole) .

  • sasha_m 18.11.18, 16:41
    Rodzic wysłuchuje tylko jednej wersji, a wychowawca obydwu, a nierzadko jeszcze i świadków, więc jest szansa na sprawiedliwe rozwiązanie konfliktu. 90% sporów nie jest warte szczególnej uwagi, natomiast pozostałe 10% kwalifikuje się do zawiadomienia o tym rodziców. Taka rola wychowawcy czy każdego innego nauczyciela, do którego dzieci zwrócą się z problemem.
  • lauren6 18.11.18, 20:29
    Rodzic komunikuje się z wychowawcą, a nie matką-wariatka.
  • rosapulchra-0 18.11.18, 16:08
    Skąd ta pani bierze numery telefonów do rodziców innych dzieci w klasie?

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • triss_merigold6 18.11.18, 16:24
    Rodzice udostępniają innym rodzicom dzieci z klasy swoje telefony do kontaktów w razie potrzeby. Zapewne stąd.
  • boo-boo 18.11.18, 17:20
    Nie odbierać lub jeśli możesz zablokować numer. Problem z głowy. Jak pani straszy policją to też bym ją postraszyła, że jak mi będzie wydzwaniać i grozić to zgłoszę na policję. Co do tego czy powiedzieć synowi żeby chłopaka unikał.....sama musisz to wyczuć- jak generalnie sytuacja w klasie wygląda każdego dnia.
    U nas w szkole jest odgórny "zakaz" komunikowania się z innym rodzicem w przypadku konfliktu między dziećmi. Pierwszy kontakt to nauczyciel, potem dyrekcja.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • janja11 18.11.18, 18:38
    Jak tu ktoś już napisał, znamy relacje tylko jednej strony konfliktu.
    Tu faktycznie matka "młodszego chłopca" nie wypada korzystnie.
    Niemniej, na pewno nie jest kolega z klasy upoważniony do oceny umiejętności (np matematycznych) innego ucznia, a tym bardziej sugerowanie, że powinien uczęszczać do klasy niżej.
    Argument: "bo, tamten powiedział, że jest najlepszy w klasie z matematyki, co nie jest prawdą" -mocno infantylny.
  • grrru 18.11.18, 19:03
    Czwartoklasiści są infantylni, to zupełnie normalne. Nienormalne jest natomiast ingerowanie dorosłych w dyskusje typu: jestem najlepszy z matematyki. a wcale że nie, nie umiesz liczyć.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • hanusinamama 18.11.18, 22:27
    Matusiu jedyna...dzieci tak mówią...Dokładnie. Dac sie dzieciakom dogadać. Bo albo zwykła sprzeczka i za 5 minut beda razem iłkę ganiać...albo dzieciak jest przemądrzały i zadziera nosa. no wtedy to rodzice dziecka powinni mu wytłumaczyc ze takim zachowaniem to jedynie kolegów odstrasza...
  • tsaria 18.11.18, 20:28
    Chłopiec z opowiadań syna często przechwala się, że np jest najszybszy,najlepiej gra w piłkę, najlepiej się uczy i w ogóle wszystko najnaj, dzieci reagują i w większości tak dochodzi do kłótni. Po czym ten konkretny chłopiec idzie do domu, a mama później dzwoni po rodzicach z pretensjami.
    Chłopiec jest tez gadatliwy i przeszkadza na lekcjach, synowi akurat to nie przeszkadza, ale są dzieci które to drażni. I zajęcia sportowe w których ewidentnie odstaje od grupy, nikt nie chce z nim grać, ale tu mam wrażenie zawiniła dyrekcja upychając go do klasy sportowej, między dzieciaki które już od lat grają.
    Poza tym nie ma z nim więcej konfliktów, a te które są to nie są jakieś olbrzymie problemy, to nie zdarza się codziennie, jakby matka nie interweniowała każdorazowo u rodziców to rozchodziłyby się po kościach, bo przecież nie tylko on popada w sprzeczki, to nie klasa aniołów.
  • iwoniaw 18.11.18, 20:38
    Niemniej, na pewno nie jest kolega z klasy upoważniony do oceny umiejętności (n
    > p matematycznych) innego ucznia, a tym bardziej sugerowanie, że powinien uczęsz
    > czać do klasy niżej.
    > Argument: "bo, tamten powiedział, że jest najlepszy w klasie z matematyki, co n
    > ie jest prawdą" -mocno infantylny.


    No a jaki ma być? To dzieci, mają po 9-10 lat, naprawdę to takie szokujące, że gdy Krzyś powiedział (nieważne, dodając sobie, czy się chełpiąc faktami) "jestem najlepszy z matematyki z całej klasy", to Marianek mu odparł "nieprawda, nie umiesz dodawać, powinieneś do 3 klasy chodzić"? Zgadzam się z autorką wątku - robienie w takiej kwestii zadymy, wydzwanianie do rodziców innych uczniów jest po prostu niepoważne. Jak świat światem dzieci przegadywały się w szkole w różny sposób i dopóki nikt nikogo nie wyzywa czy nie używa słów ordynarnych, to nie jest nawet kwestia dla wychowawcy - oczywiście, że Marianek "nie ma kompetencji", by oceniać Krzysia, po paru akcjach mamusi tegoż może jednak w ogóle się przestać do owego Krzysia odzywać - czy o to chodzi? No chyba jednak nie.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 18lipcowa3 18.11.18, 20:21
    nie możecie nie odbierać telefonów?

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • lucyjkama 18.11.18, 22:16
    Moja córka miała taką koleżankę w klasie 1-3. Dziewczynka z każdą pierdołą, codziennie leciała do matki a matka z pretensjami do dzieci i do rodziców. W końcu nikt nie chciał się bawić z dziewczynką. Moja od 4 klasy zmieniła szkołę ale mam kontakt z niektórymi ze starej kłasy i problem jest nadal. Szkoda dziecka. Mój mąż który pamięta matkę dziewczynki ze swoich szkolnych lat, mówił że dzieci jej dokuczały. Może chciała uchronić córkę ale zamiast uczyć relacji z innymi nauczyła skarżyć i każdy gest odbierać jako atak.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.