Dodaj do ulubionych

Dylemat moralny- romans bliskiej kolezanki.

24.11.18, 21:52
Mam metlik w glowie, nie wiem jak rozegrac sytuacje towarzyska w jakiej sie znalazlam.
Moja bliska kolezanka przyznala mi sie do romansu z kolega mojego meza.
Bylam w szoku, nie zauwazylam niczego, ani tego, ze ona jest zaangazowana w jakas relacje (singielka), a juz tymbardziej z nim. Bylam swiadkiem ich razem, a raczej oni przebywali w tym samym czasie na przyjeciu urodzinowym mojego meza, nic, kompletnie nic nie zauwazylam. Poznali sie wczesniej, to nie bylo ich pierwsze spotkanie, ale sprawiali wowczas wrazenie totalnie obcych sobie ludzi. Czy raczej takich udawali.
Tak jak pisalam, ona jest singielka, on troche starszy I...zonaty od prawie 20 lat. Zone oczywiscie tez znam. I lubie.
Brzydzi mnie ta sprawa. Zawsze bylam zwolenniczka wykluczania z towarzystwa ludzi, ktorzy wbijaja sie do zwiazkow innych, nie tolerowalam kochanek/kochankow.
Ta dziewczyna byla mi bliska. Wyznala to, bo ciezar ja przygniata, jest zakochana.
Nie wiem co robic. Prawdopodobnie spedze z tym malzenstwem, czyli z tym panem sylwestra. Nie wyobrazam sobie jak to mialoby byc. Co za obluda.
Do mojej kolezanki tez czuje wstret. Jednoczesnie zal mi jej.
Nie wiem jak sie zachowac, co robic? Odciac sie od niej? Wspierac? Zdystansowac czy wtracac sie?
Mowic mezowi? Obserwowac kolege? Infornowac zone?
Ta sprawa mnie przytlacza.
Edytor zaawansowany
  • taki-sobie-nick 24.11.18, 21:55
    Pogonić do zaprzestania romansu.
  • anberte1 24.11.18, 21:59
    i co to da? Niesmak pozostanie nadal.
  • taki-sobie-nick 24.11.18, 22:02
    anberte1 napisała:

    > i co to da?

    Zgadnij.
  • anberte1 24.11.18, 23:06
    romans "skonczy sie" natychmiast i powroca dawne relacje kolezenskie, bez cienia niesmaku...
  • taki-sobie-nick 24.11.18, 23:08
    anberte1 napisała:

    > romans "skonczy sie" natychmiast i powroca dawne relacje kolezenskie, bez cieni
    > a niesmaku...

    Przynajmniej autorka zapobiegnie dalszemu rozbijaniu rodziny, zakładając, że koleżanka jej posłucha.

    Jeśli to twoim zdaniem nic nie warte...
  • anberte1 24.11.18, 23:25
    ja mialam na mysli to, ze "skonczy sie" czyli w rzeczywistosci bedzie trwal nadal a kolezanka widzac reakcje autorki - oficjalnie powie, ze to koniec. Czyli nic sie nie zmieni.
  • taki-sobie-nick 24.11.18, 23:30
    anberte1 napisała:

    > ja mialam na mysli to, ze "skonczy sie" czyli w rzeczywistosci bedzie trwal nad
    > al

    Aha. Dobrze wiedzieć, bo ematki (i nie tylko one) używają cudzysłowu dość dowolnie. To był przypadek użycia prawidłowego.
  • hanusinamama 24.11.18, 23:06
    Ale romans jest. Jezeli Pan zerwie i wróci na łono rodziny tylko ze strachu....no swietny efekt. Ja bym sie nie wtracała. Dorosli ludzie. Mozna miec pretensje do Pana (on zonaty on zdradza) nie do kolazenki (ona singielka).
  • nangaparbat3 24.11.18, 23:11
    hanusinamama napisała:

    > . Mozna miec pretensje
    > do Pana (on zonaty on zdradza) nie do kolazenki (ona singielka).
    No bez przesady. Oboje sa odpowiedzialni.




    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • kota_marcowa 24.11.18, 23:34
    Zgadza się. Nie rozumiem takiego wybielania kobiet w imię źle pojętej solidarności. Oczywiste, że pan jest winny. Ale to co robi pani jest moralnie naganne. Zasłanianie się panem nie zmienia tego, że pani świadomie i z premedytacją przyczynia się do cudzej krzywdy.
  • panna.anna4 25.11.18, 10:40
    Z wątku nie wynika że pan jest winny. Autorka jest za usuwaniem z towarzystwa kochanek a nie zdrajców. Może będzie miała szczęście i następna kochanka pana nie będzie jej znajomą i nie bedzie miała dyskomfortu.
  • vasaria 25.11.18, 10:44
    Niby czemu moralnie naganne ? Pani jest wolna. To co robi pan jest moralnie naganne !
  • arwena_11 25.11.18, 11:03
    Czyli przyczynianie się do czyjejś krzywdy jest godne pochwały?
  • panna.anna4 25.11.18, 11:09
    A ktoś ją tu chwali? Tak, przyczynia się do krzywdy którą wyrządza jej własny mąż, nie gubcie proporcji.
  • kota_marcowa 25.11.18, 12:06
    > Czyli przyczynianie się do czyjejś krzywdy jest godne pochwały?

    W rzeczy samej.
    A gdyby pan okradał staruszki, a pani wiedząc skąd pochodzą pieniądze ochoczo z nich korzystała kupując sobie dobra luksusowe, to też jest niewinna, bo to nie ona ukradła?
  • panna.ze.dworku 25.11.18, 12:49
    100/100.
    O ile uważam, że to pan ślubował i zdradzając żonę popełnia coś, an co nie ma słowa w języku ludzi kulturalnych, o tyle, na litość, nie róbmy w imię jakieś debilnej "solidarności" z singielki ŚWIADOMIE idącej do łózka z żonatym (bo z tego co zrozumiałam pan kochanicy nie oszukuje, nie zwodzi, że jest wolny) świętoszki! Bo "ona nie ślubowała"... No i w imię tego, że nie złapała dotąd żadnych portek na stałe jest ok bo wpieprza się z seksem w czyjeś życie? Bo grzeje łóżko panu, który już innej obiecywał wierność i miłość? Sorry... uncertain
    Inaczej bym oceniła, gdyby pani kochanka była PRZEKONANA o wolności pana - no, ok, NIE WIE, że pan żonkoś, to i nie ma się czemu dziwić. Wówczas należy tylko panią uświadomić, że jest dla pana wyłącznie "d... na boku" a nie celem życiowym. Ale tu? Sorry, ale nie ma jednego argumentu na obronę pani, która wiedząc o żonie idzie do wyra się potentego z żonatym. I nie, nie jest dla mnie argumentem "zakochanie". Było pilnować się i trzymać z dala od żonatego (nawet jeśli chętny do łóżka), a nie byłoby problemu "zakochiwania się" w mężu od 20 lat.
    Podkreślam - nie oceniam tu pana - zdrajcy, a wyłącznie kochankę.
    Na marginesie - nieco mnie "uderzyły" słowa autorki wątku "Zawsze bylam zwolenniczka wykluczania z towarzystwa ludzi, ktorzy wbijaja sie do zwiazkow innych, nie tolerowalam kochanek/kochankow". Czyli zdradzający mąż/żona jest ok, to kochankę/kochanka należy wywalić z kręgu? Bo ja (dziwna jakaś jestem?) ani nie lubię kochanek, ani zdradzających... Z tym, ze owszem, nie jestem zwolenniczką "usuwania" ani jednych, ani drugich, bo wiem, że życie nie jest czarno - białe, i bywa różnie. Natomiast u autorki wątku - wali w oczy hipokryzja: mąż/żona zdradzając jest ok, to TYLKO osoba trzecia jest be i jest winna...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • mum2004 25.11.18, 14:19
    panna.ze.dworku napisała:
    No i w imię tego, że nie złapała dotąd żadnych p
    > ortek na stałe

    A pani jest już szczęśliwa posiadaczką portek na stałe? Jeśli tak to gratuluję życiowego sukcesu.
  • panna.ze.dworku 25.11.18, 14:30
    Jeśli to o mnie, to przede wszystkim pani nie sypia z żonatymi. Poza jednym, moim mężem. I nie, nie uważam posiadania męża za sukces życiowy. Ale najwyraźniej opisana pani singielka MUSI mieć jakiekolwiek portki w domu by czuć się spełniona - gdyby nie to - nie gziłaby się z facetem mającym od 20 lat żonę...
    I, wyobraź sobie, że przed ślubem też byłam szczęśliwa i spełniona, a nie grzałam łóżka żadnemu niedopieszczonemu przez żonę misiowi. Da się.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • mum2004 25.11.18, 14:45
    To chyba raczej żoneczka musi mieć portki w domu - i pewnie nawet jakby wiedziała to by i tak z panem była.
  • snakelilith 25.11.18, 14:51
    panna.ze.dworku napisała:

    > Jeśli to o mnie, to przede wszystkim pani nie sypia z żonatymi. Poza jednym, mo
    > im mężem. I nie, nie uważam posiadania męża za sukces życiowy. Ale najwyraźniej
    > opisana pani singielka MUSI mieć jakiekolwiek portki w domu by czuć się spełni
    > ona - gdyby nie to - nie gziłaby się z facetem mającym od 20 lat żonę...

    Obrzydliwe jest to co piszesz. I takie pełne pogardy dla ludzi. Nie przyzwalam zdrad w małżeństwie, ale w życiu różnie bywa, nie zawsze jedna osoba jest w stanie dać nam wszystko i czasem się ulega słabości, czasem człowiek się w kimś zakochuje i serce nie pyta, czy ten ktoś jest już zajęty, czasem kocha się też dwie osoby na raz, każdą na swój sposób i stoi przed sporym dylematen życiowym. Nazywaniem tego gdżdżeniem jest wredne. Chcesz jedynie zdeprecjonować osoby, który odważyły się złamać twoje moralne zasady i odmawiasz im prawa do odczuwania jakiegokolwiek pozytywnego uczucia w tym "grzesznym" związku. Niesmaczne to. Równie dobrze mogabym napisać, że niektóre rozkładają grzecznie nogi, tylko jak pan kupi obrączkę i obieca wyłączność tyłka do końca życia, jakieś tam uczucie, pożądanie, czy chemia między ludźmi nie są w ogóle ważne.
  • milka_milka 26.11.18, 06:47
    Nie, panna.z.dworku ma 100% racji.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • nangaparbat3 25.11.18, 18:35
    Jak na pannę z dworku język masz raczej dosadny.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • snakelilith 25.11.18, 14:30
    > O ile uważam, że to pan ślubował i zdradzając żonę popełnia coś, an co nie ma s
    > łowa w języku ludzi kulturalnych, o tyle, na litość, nie róbmy w imię jakieś de
    > bilnej "solidarności" z singielki ŚWIADOMIE idącej do łózka z żonatym (bo z teg
    > o co zrozumiałam pan kochanicy nie oszukuje, nie zwodzi, że jest wolny) świętos
    > zki! Bo "ona nie ślubowała"...


    Nikt nie robi z niej świętoszki, ale dyskusje o tym, czyja wina jest większa są żenujące. Nie jesteśmy tu sędziami w sądzie i nie przeprowadzamy sprawy rozwodowej. Nic nie upoważnia nas nas więc do moralnych wyroków. A stronę przyjaciółki trzyma się, bo jest przyjaciółką, koniec kropka. Przyjaciele, który puszczają nas w trąbę przy byle okazji urażenia ich wyśrubowanch moralnych zasad, są goowno warci. To mnie bolałoby bardziej od tej durnej zdrady, gdzie chodzi tak naprawę o urażone ego. Wiele tu nie może przeżyć, że sytuacja bycia zdradzaną żoną im samym mogłaby się zdarzyć i świętoszkowatym oburzeniem chcę przywracać jedyny słuszny porządek świata. Żyj i daj żyć innym, nie chcesz zdradzać, nie zdradzaj, co robią inni, nie twoja sprawa.
  • panna.ze.dworku 25.11.18, 14:38
    Jednak nie do końca... Tu nie wchodzi w grę PRZYJAŹŃ, a koleżeństwo. I jeśli koleżanka lata z ozorem i klepie, jaka to jest zakochana w żonatym, pomimo iż wie, o zażyłości osoby, której to opowiada ze stadłem swego kochanka - to już SAMA włącza w swoje sprawy łóżkowe osoby postronne. I tak, w takiej sytuacji - to już JEST poniekąd sprawa autorki, bo ma wiedzę o krzywdzeniu żony, ma wiedzę, iż zarówno jej koleżanka jak i kolega męża a kochanek pani są osobami fałszywymi i dwulicowymi... Oczywiście MOŻE uznać, że ok, to ich sprawa, i nadal się kolegować. ale ja np w swoim otoczeniu nie lubię osób fałszywych, zakłamanych i dwulicowych. I jeśli WIEM, że ktoś taki właśnie jest - to go z otoczenia releguję.
    Z tym, ze nadal nie zmienia to nijak hipokryzji autorki: to kochanka ją brzydzi, to kochankę usuwa z grona... A kochanek co? Cacany? Ani słowa o wywaleniu pana zdradzającego żonę z grona znajomych, ani słowa o jego potępieniu... Nie, jedyna wina to kochanki...

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • panna.anna4 25.11.18, 14:42
    Może po prostu koleżanka ma nadzieję że się wyda i małżeństwo pana się rozpadnie.
    Co do hipokryzji 100% racja.
  • panna.ze.dworku 25.11.18, 14:52
    Co do "liczenia" kochanki - niewykluczone. Acz nadal podłe.

    --
    Dobre obyczaje – Kulturalne forum dyskusyjne o tym, jak się zachować smile
    forum.gazeta.pl/forum/f,259123,Dobre_obyczaje.html
  • snakelilith 25.11.18, 15:06
    panna.ze.dworku napisała:

    I tak, w takiej sytuacji - to
    > już JEST poniekąd sprawa autorki, bo ma wiedzę o krzywdzeniu żony, ma wiedzę,
    > iż zarówno jej koleżanka jak i kolega męża a kochanek pani są osobami fałszywym
    > i i dwulicowymi...

    A to twoja krzywda, że tak nad nią płaczesz? Zdradzane żony wszystkich krajów łączcie się, czy jak? Pycha idzie przed upadkiem, nie zapominaj o tym. Wywyższanie się moralne nad innymi, tylko dlatego że są grzesznikami jest wyrazem ogromnej pychy. Nie twoje małżeństwo, nie twoja sprawa, przestań grać strażniczkę moralnego porządku świata, od tego są już kościoły. Swoją drogą, jednym z lepszych małżeństw, które znam, to to, w którym pan zdrada panią. Wiem, bo to mój przyjaciel z młodszych lat. To taki Don Juan, bardzo kochliwy i przyciąga ciągle jakąś nową panią. Niby nie chce, ale oprzeć się nie może i co jakiś czas ma jakiś burzliwy romans. Nie wiem, czy jego żona o wszystkim wie, jest zawsze o niego zazdrosna, ale ona go takiego wzięła, akurat to co jest jego słabością, było to, co ją w nim fascynowało i są już ze sobą wiele, wiele lat i ona jest w nim ciągle zadurzona, a on z ulgą i nowym uczuciem miłości do żony po każdym takim razie do niej wraca i to podkręca znowu temperaturę w ich małżeństwie. Taki mają model związku. Odchowali przy tym dwójkę udanych dorosłych dzieci i zaczynają się powoli starzeć. Wtrącać się w ten układ jest wścibstwem.
  • jolie 25.11.18, 15:31
    Snake znowu peron odjechał. Tak, oczywiście, należy zawsze poklepywać po główce, "bo to przyjaciółka/koleżanka". A w opisanej sytuacji nie chodzi o żadną wyższość moralną i upajanie się nią tylko zwyczajne i może egoistyczne myślenie o sobie - jak ktoś nie ma skrupułów, to i wobec mnie nie będzie ich miał. Dziękuję za taką koleżankę.
  • snakelilith 25.11.18, 15:44
    jolie napisała:

    jolie napisała:

    > Snake znowu peron odjechał. Tak, oczywiście, należy zawsze poklepywać po główce
    > , "bo to przyjaciółka/koleżanka". A w opisanej sytuacji nie chodzi o żadną wyżs
    > zość moralną i upajanie się nią tylko zwyczajne i może egoistyczne myślenie o s
    > obie - jak ktoś nie ma skrupułów, to i wobec mnie nie będzie ich miał. Dziękuję
    > za taką koleżankę.

    A gdzie ty widzisz klepanie? Nie widzę wiele pozytywnego w takim układzie. Raczej będzie tak, że przyjaciółka zostanie ze złamanym sercem, bo faceci w większości wracają do żony. Więc jeżeli to moja przyjaciółka, której dobro jest mi ważne, to wsadzam sobie do tyłka zaściankową moralność i elaboraty na temat krzywdy żony i złamanej małżeńskiej przysięgi. I w mojej moralności zdrada nie jest równoznaczna z zabójstwem, czy dręczeniem zwierząt, więc nazywanie koleżanki osobą bez skrupółów uważam za śmieszne. Bez skrupułów bo odważyła się zakochać i pójść do łóżka z żonatym facetem, który nie jest twoim mężem? Wychodzi z ciebie tylko strach i niepewność własnego mężczyzny, skoro sytuację przenosisz na siebie.
  • arwena_11 25.11.18, 16:02
    Złamane serce kochanki - no żart roku. Jak się wkłada łapki między drzwi, trzeba się liczyć z tym, że ktoś je przytrzaśnie i będzie bolało.
  • snakelilith 25.11.18, 19:52
    arwena_11 napisała:

    > Złamane serce kochanki - no żart roku. Jak się wkłada łapki między drzwi, trzeb
    > a się liczyć z tym, że ktoś je przytrzaśnie i będzie bolało.

    Już tu napisałam, pycha i jeszcze raz pycha. Ale ty jesteś pewno świętą dziewicą i żegnasz się przed każdym stosunkiem z mężem. Stokrotnie wolałabym być kochanką/dziwką, czy inną kobietą z twojej listy pogardzanych, ale posiadać przynajmniej ludzkie odczucia niż być kimś podobnym do ciebie.
  • milka_milka 26.11.18, 06:53
    Nie pycha. To się nazywa kręgosłup moralny. To, że Ty go najwyraźniej nie masz, to i trudno Ci zrozumieć, że ktoś ma.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • jolie 25.11.18, 16:02
    A bez personalnych wycieczek i pseudopsychologicznych analiz nie umiesz odpowiedzieć? I co złego jest w strachu o własną rodzinę? Nic, to bardzo ludzkie uczucie, krzywdy własnych dzieci nikomu bym nie wybaczyła, jeśli już tak bardzo chcesz rozmawiać o mnie i moim życiu. I zawsze moja rodzina będzie dla mnie najważniejsza.
    Moje doświadczenia życiowe są takie, że jeżeli ktoś oszukuje, to kiedyś i mnie może oszukać (w innej sferze, nie chodzi o odbicie męża, co mi imputujesz). Szkoda życia na takie relacje.
  • snakelilith 25.11.18, 19:42
    jolie napisała:

    > A bez personalnych wycieczek i pseudopsychologicznych analiz nie umiesz odpowie
    > dzieć? I co złego jest w strachu o własną rodzinę?

    Nic, jeżeli nie włazisz przy tym w buciorach w inną. A ty chcesz uszczęśliwiać wszystkich na siłę i przekładać na wszystkich swoje moralne zasady. Zdrada nie jest przestępstwem, chociaż możesz ją tak traktować. Ale na własny użytek, od innych wara.
  • kota_marcowa 25.11.18, 19:49
    O przepraszam, koleżanka sama sobie zaprosiła te buciory do domu. Mogła trzymać gębę zamkniętą na kłódkę.
    Skoro ma problem z trzymaniem razem nóg i paszczy, to musi się liczyć z tym, że reakcja na te wieści nie będzie taka, jakiej by oczekiwała.
  • chatgris01 25.11.18, 19:52
    Ale Snake chyba chodzilo o zone? Ona biedna na nic sie nie prosila uncertain
  • snakelilith 25.11.18, 20:03
    kota_marcowa napisała:

    > O przepraszam, koleżanka sama sobie zaprosiła te buciory do domu. Mogła trzymać
    > gębę zamkniętą na kłódkę.

    Nie, ona się zwierzyła bliskiej osobie. Gdyby chciała to nagłośnić, napisałaby o tym na facebooku.
    Nie słyszałaś o czym takim jak tajemnica? Ale ty pewnie nawet listy nieadresowane do ciebe otwierasz i opowiadasz o ich treści sąsiadom, przecież jak przychodzą publiczną pocztą, to znaczy, wszyscy mogą się z ich treścią zaznajomić, prawda?
  • mum2004 25.11.18, 19:50
    Strach o własną rodzinę? W normalnych małżeństwach nie trzeba się bać, kontrolować, sprawdzać, drżeć przed każdą singielką itp. Jeśli tak jest to trzeba się zastanowić czy naprawdę warto tracić czas z takim facetem.
  • jolie 25.11.18, 22:23
    Dziękuję za twoją "troskę". To naprawdę miłe, że tak się o mnie martwisz.
  • jolie 25.11.18, 22:19
    Jakie uszczęśliwiać? Obcą mi babę? Wolne żarty. Wolę zapobiegać potencjalnemu własnemu nieszczęściu ze strony fałszywców czyli de facto uszczęśliwiać siebie. W opisanym wątku sama koleżanka powiedziała, że ma romans, prosił ją ktoś o to? Zakochała się, o jejku, jejku, pomnik jej trzeba postawić, taka bohaterka.
  • katja.katja 25.11.18, 16:56
    Snake - 100% racji. Obrzydliwa hipokryzja na tym forum.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • fornita111 25.11.18, 16:58
    Nie, akurat tutaj Snake dobrze prawi. Jak rzadko wink
  • ichi51e 25.11.18, 16:13
    Wtracac sie w uklad jest wscibstwem ale czy oni sa w tym cudownym ukladzie szczesliwi to tylko oni wiedza

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • milka_milka 26.11.18, 06:51
    Dlaczego odmawiasz ludziom prawa posiadania zasad? Są rzeczy, które nie podlegają relatywizowaniu, a uczciwość to jedna z nich. Tu uczciwy nie jest ani pan ani pani.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mum2004 26.11.18, 07:34
    Pan jest nieuczciwy (chyba że dogadał to z żoną) , pani co najwyżej nie szanuje świętości małżeństwa.
    A o zasadach to najgłośniej krzyczą ci, co nawet obok nich nie stali (jak np pewien pis-małżonek).
  • mum2004 26.11.18, 07:35
    Lub pewna dziewica smoleńska.
  • arwena_11 25.11.18, 15:09
    Przypuszczam, że wykluczenie faceta, wiązałoby się z wykluczeniem jego żony. Czyli znowu niewinna kobieta zapłaci za to że ma debila męża.
  • mum2004 25.11.18, 15:24
    Jak ma debila męża to niech go zostawi. Panowoe ze skłonnością do zdrad się nie zmieniają.
  • arwena_11 25.11.18, 16:00
    Zgadza się, ale czasami się nie da. Bo kredyty, wspólne firmy itd.

    Mnie zawsze zaś dziwi, jak kochanki którym udało się misia wyrwać żonie, płaczą kiedy one zostaną zdradzone.
    Ostatnio jechałam tramwajem i babka obok mnie gadała przez telefon. Chyba jakaś koleżanka jej się żaliła na zdradzającego misia - bo babka rzuciła tekstem - czego kretynko płaczesz, skoro odbiłaś dziwkarza Baśce, to czego się spodziewałaś? Że ciebie nie zdradzi? Przecież zawsze znajdzie się taka jak ty, co nie będzie miała żadnych skrupułów. I to jest prawda. Dziwkarz zawsze dziwkarzem zostanie, tylko dziwki się zmieniają.
  • kropkacom 25.11.18, 19:02
    > zgadza się, ale czasami się nie da. Bo kredyty, wspólne firmy itd.

    No cóż, wtedy wybrała drugi raz. Wiedząc już kim jest. Co pozostaje? Zaakceptować.
  • arwena_11 25.11.18, 19:59
    W omawianym przypadku miałabym tylko jeden dylemat czy powiedzieć żonie faceta. Z koleżanką bym kontakt urwała bez żadnych dylematów.
  • snakelilith 25.11.18, 20:07
    arwena_11 napisała:

    > W omawianym przypadku miałabym tylko jeden dylemat czy powiedzieć żonie faceta.

    Jestem pewna, że doniosłabyś żonie i jeszcze nagrody w niebie byś za to oczekiwała. Taki życzliwy szpicel, myśli niby o innych, a chodzi mu tylko o swoje własne przerośnięte ego i własne dobre samopoczucie.
  • arwena_11 25.11.18, 20:16
    Mam gdzieś twoje zdanie. Ty byś i mordercy broniła, jakby to była twoja koleżanka. Jak się nie ma żadnych zasad - to ich brak akceptuje się i u znajomych. Widać po tobie.
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 20:18
    arwena_11 napisała:

    > Mam gdzieś twoje zdanie. Ty byś i mordercy broniła, jakby to była twoja koleżan
    > ka.

    Ona może nie, ale muchy_w_nosie ujawniła podobny pogląd w tym wątku.

    Przy czym nie chodziło o obronę, a wręcz o krycie.
  • chatgris01 25.11.18, 20:41
    Ale krycie zabojstwa, nie morderstwa z premedytacja. Zabojstwo moze sie zdarzyc nieumyslne, albo w obronie wlasnej lub afekcie, i nawet prawna kwalifikacja tych dwoch czynow jest rozna (oraz KK przewiduje rozne kary).
  • kota_marcowa 25.11.18, 20:55
    I to ma być usprawiedliwienie?!
  • chatgris01 25.11.18, 21:06
    Gdzie tu widzisz jakies usprawiedliwienie? Sprecyzowalam tylko, bo widze, ze juz zaczyna powstawac alternatywna wersja, jak to na ematce.
    Nawiasem mowiac, warto sobie zdawac sprawe, ze nieumyslnym zabojca moze zostac kazdy z nas, wystarczy pech/niekorzystny zbieg okolicznosci.
    Morderstwo to kompletnie inna sprawa.
  • kota_marcowa 25.11.18, 21:12
    Może, wypadki się zdarzają, ale to nie znaczy, że ma zakopać zwłoki w ogródku i udawać, że nic się nie stało. Już pomijając, że to jest karalne, trzeba mieć nierówno pod sufitem, żeby się narażać dla obcej osoby i być zupełnie wyzbytym jakiegokolwiek poczucia przyzwoitości.
  • mum2004 25.11.18, 21:02
    Nie porównuj przestępstwa do np utrzymywania na siłę nieszczęśliwego małżeństwa. Nie wchodzę znajomym z butami do łóżka i nie oceniam ich wyborów. W takich układach nic nie jest czarno - białe.
  • arwena_11 25.11.18, 21:11
    Jak małżeństwo jest nieszczęśliwe to się je rozwiązuje. Jak facet ma żonę, nieważne "jak to zła kobieta jest" - nie rozkłada się przed nim nóg. Niech najpierw się rozwiedzie. To naprawdę takie trudne?
  • mum2004 25.11.18, 21:18
    To dorośli ludzie i nie mój interes co robią ze swoim życiem. Prawa nie łamią i nie zamierzam oceniać sypialnianych wyborów dorosłych, wolnych ludzi.
  • arwena_11 25.11.18, 21:24
    Jeżeli robią to tak, aby w swoje wątpliwe moralnie wybory, nie wciągać innych - to ich sprawa. Ale jak mówią znajomym, to wymuszają na nich reakcję. I ta reakcja nie zawsze im się będzie podobać.
  • mum2004 25.11.18, 21:24
    Naprawdę uważasz, że wszyscy ludzie muszą mieć identyczne zasady jak twoje? Nie dla wszystkich małżeństwo to świętość nad świętości. I nie wszyscy do tego papierka przywiązują wielką wagę. Pewnie by ci było wygodniej - ale nie licz na to.

    arwena_11 napisała:

    > Jak małżeństwo jest nieszczęśliwe to się je rozwiązuje. Jak facet ma żonę, niew
    > ażne "jak to zła kobieta jest" - nie rozkłada się przed nim nóg. Niech najpierw
    > się rozwiedzie. To naprawdę takie trudne?
  • arwena_11 25.11.18, 21:27
    Tylko niech nie oczekuje taka osoba, że inni będą pochwalać jej zachowanie i się od niej nie odsuną. Mało kto chce mieć kogoś takiego w towarzystwie.
  • mum2004 25.11.18, 21:32
    A męża zdradzającego żonę chcą? Jesteś żałośnie jednostronna.
  • arwena_11 25.11.18, 21:37
    NIe nie chcą. Tylko ten mąż bywa w pakiecie z żoną. A jej nie chcą karać za jego debilizm.
    Gdyby się dało widywać tylko z tą żoną - to tego męża też można spokojnie odstawić od towarzystwa.

    I najczęściej jak się taka para rozwodzi przez kochankę, to kontakt utrzymuje się z osobą zdradzoną.
  • panna.anna4 25.11.18, 21:44
    arwena_11 napisała:


    >
    > I najczęściej jak się taka para rozwodzi przez kochankę, to kontakt utrzymuje s
    > ię z osobą zdradzoną.

    Jak na twoje milion opowieści o swoich znajomych na każdą okazję słabo znasz życie.
  • arwena_11 25.11.18, 21:57
    Na szczęście w takiej sytuacji nigdy nie byłam. Wszyscy znajomi sparowani od lat z tymi samymi osobami.
  • mum2004 25.11.18, 21:59
    arwena_11 napisała:

    > Na szczęście w takiej sytuacji nigdy nie byłam. Wszyscy znajomi sparowani od la
    > t z tymi samymi osobami.

    To skąd ta głęboka wiedza z kim się kontakt utrzymuje?
  • arwena_11 25.11.18, 22:05
    Mówię co ja bym zrobiła w takiej sytuacji.
  • mum2004 25.11.18, 21:58
    arwena_11 napisała:
    > I najczęściej jak się taka para rozwodzi przez kochankę, to kontakt utrzymuje s
    > ię z osobą zdradzoną.


    Poważnie? A w którym to zaścianku? Pewnie tam gdzie bronią ministranta gwalciciela i mszę za niego odprawiają.
  • mum2004 25.11.18, 20:11
    Z takim podejściem nie sądzę żebyś miała dużo znajomych. Albo przynajmniej z niczego co się nie zwierzają.
  • inka754 25.11.18, 14:55
    Super to napisałaś.
  • inka754 25.11.18, 14:59
    To było do snake.
  • nangaparbat3 25.11.18, 18:48
    To ja się podpiszę.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • no-tak-ale 26.11.18, 05:47
    > Na marginesie - nieco mnie "uderzyły" słowa autorki wątku "Zawsze bylam zwolenniczka wykluczania z towarzystwa ludzi, ktorzy wbijaja sie do zwiazkow innych, nie tolerowalam kochanek/kochankow". Czyli zdradzający mąż/żona jest ok, to kochankę/kochanka należy wywalić z kręgu?

    To dość proste, w kręgu jest zazwyczaj zdradza a żona w pakiecie. Ją też wywalić?
  • mama-ola 25.11.18, 11:07
    vasaria napisał(a):

    > Niby czemu moralnie naganne ? Pani jest wolna. To co robi pan jest moralnie nag
    > anne !
    Nie byłoby zdradzanych żon, gdyby nie było kobiet sypiających z żonatymi.
    Solidarność kobiet powinna iść w tę strone, nie w tę, którą Ty proponujesz, bo oba niczego nie naprawia.
  • panna.anna4 25.11.18, 11:16
    Ciekawe postawienie sprawy, dobro mojego małżeństwa w rękach wszystkich innych kobiet świata.
    Ja raczej sądzę że nie byłoby zdrad gdyby ludzie się nie zdradzali.
  • inka754 25.11.18, 15:02
    Mądrze napisane.
  • vasaria 25.11.18, 11:19
    Bądź taką żoną żeby twój mąż nie chciał sypiać z innymi, bądź takim mężem żeby żona nie chciała sypiać z innymi !
  • panna.anna4 25.11.18, 11:25
    Nie no, przecież mąż nie ma z tym nic wspólnego, to te złe baby.
  • panna.anna4 25.11.18, 11:26
    A, właśnie zauważyłam że tu nadal mąż nie ma nic do rzeczy. Kwestia kto jest bardziej winny rozgrywa się między żoną a kochanką. Coraz ciekawiej smile
  • mum2004 25.11.18, 12:11
    mama-ola napisała:
    > Nie byłoby zdradzanych żon, gdyby nie było kobiet sypiających z żonatymi.
    > Solidarność kobiet powinna iść w tę strone, nie w tę, którą Ty proponujesz, bo
    > oba niczego nie naprawia.

    Naprawdę wierzyć się nie chce że można być tak mało pewnym w małżeństwie. Kompleksy jakieś macie? Nie czuję żadnej solidarności z głupimi żonami, sama bym takie zdradzała a raczej od razu zostawiła.
  • mum2004 25.11.18, 12:16
    Gdyby kiedykolwiek doszło do tego że zdradziłby mnie mąż - winiłabym tylko jego, z nim się umawiałam, on mi obiecywał. A kochanka- czy singielka czy mężatka czy ktokolwiek - to już jej problem i ew. jej męża.
  • mokka39 25.11.18, 16:59
    i nie przeszkadzałoby ci, że np. twój mąż marzy o zdradzie i seksie z twoimi koleżankami, a nie dojdzie do tego tylko z powodu, że one nie chcą? A gdyby zechciały to natychmiast by się na nie rzucił. To by było ok, zdrady nie ma, bo kobieta misia spuściła na bambus, więc on wierny i bez winy.
  • mum2004 25.11.18, 12:08
    Oczywiście że tak, żałosne są te żonki co całą winę widzą w złych kochankach i biednych usidlonych misiach. Trzema umieć zatrzymać męża przy sobie, jak się jest nudną kurą domową to potem płacz na wredne kochanki.
  • sumire 25.11.18, 12:13
    Nie ma czegoś takiego, jak "umieć zatrzymać", chyba że chodzi się wszędzie za partnerem. Każdy może zdradzić.
  • mum2004 25.11.18, 12:20
    sumire napisała:

    > Nie ma czegoś takiego, jak "umieć zatrzymać", chyba że chodzi się wszędzie za p
    > artnerem. Każdy może zdradzić.

    Oczywiście że nie, największy błąd to chodzenie i pilnowanie partnera. Głupota do kwadratu.
    I nie każdy zdradza - no ale to kwestia zasad.
  • bialeem 25.11.18, 12:52
    Kocham takie przekonane, że ich to nie spotka, bo one są idealnesmile
    Później "misio" się odnajdzie u boku szaromyszowatej sekretarki albo koleżanki przy koścismile
  • mum2004 25.11.18, 13:03
    Jak się odnajdzie to droga wolna, każdy z nas jest w związku dobrowolnie. Ale będzie to tylko i wyłącznie wina misia i jego wyboru.
  • vasaria 25.11.18, 13:09
    Dokładnie ! W związku warto być dotąd dopóki jest to dobrowolne, może będę naiwna, ale dopiszę .. dopóki jest się w nim z miłości. I oczywiście, że jestem idealna wink. Niby czemu dla siebie miałabym nie być idealna ? Kocham siebie, lubię siebie i kocham też mojego męża. Ale kocham go jak siebie samą, nie więcej tongue_out. Nie traktuję mojego męża jak debila, który nie ma własnej woli, którego należy chronić przed zakusami innych bab. Przed zakusami sam się chroni, ja chronię się sama przed zakusami obcych chłopów wink.
  • girasole01 25.11.18, 15:27
    mum2004 napisała:

    "Trzema umieć zatrzymać męża przy sobie, jak się je
    > st nudną kurą domową to potem płacz na wredne kochanki. "

    Przykro mi, ale to tak nie działa. Niektórzy mają większe skłonności do zdrady, inni mają naturę monogamiczną. Są faceci, którzy będą zdradzać nawet najwspanialszą żonę świata, a są tacy, którzy z definicji są wierni i jeśli mają problem z żoną, którego nie da rady naprawić to się z nią rozwiodą, a nie zdradzą. Chodzi o uczciwość, a nie o nudność żony.
  • mum2004 25.11.18, 15:31
    To fakt, zgadzam się. Bardziej chodzi mi o to, że to te nudne kury domowe z reguły bronią misiaczków, jadąc po kochankach. Zamiast postawić na własny rozwój, niezależność, zamiast śledzenia każdego kroku misiaczka.
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 18:55
    mum2004 napisała:

    > To fakt, zgadzam się. Bardziej chodzi mi o to, że to te nudne kury domowe z reg
    > uły bronią misiaczków, jadąc po kochankach. Zamiast postawić na własny rozwój,
    > niezależność, zamiast śledzenia każdego kroku misiaczka.

    ... a pod konie on wybiera nudną, nierozwiniętą kurę domową dwadzieścia lat młodszą.

    Kurtyna.
  • mum2004 25.11.18, 18:58
    Ale przynajmniej ona zostaje z własnym zawodem, pensją, mieszkaniem, znajomymi i życiem przed sobą.
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 19:47
    mum2004 napisała:

    > Ale przynajmniej ona zostaje z własnym zawodem, pensją, mieszkaniem, znajomymi
    > i życiem przed sobą.

    Ale w tym celu bynajmniej nie musi być rozwinięta.
  • nangaparbat3 25.11.18, 18:54
    Trafiłaś w sedno. Myślę jednak, że to dotyczy obu płci.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • asia_i_p 25.11.18, 17:00
    Pan jest złodziejem, pani jest paserką. Mniejsza odpowiedzialność, ale dalej nie w porządku.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • katja.katja 25.11.18, 18:08
    Pan jest złodziejem? Miałoby to jakiś sens, gdyby kochanka też miała męża.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • wheels.of.fire 25.11.18, 13:37
    Dokładnie, to jest moralnie naganne.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • katja.katja 25.11.18, 16:54
    Jakiej krzywdy? Facet zadowolony - żona zadowolona. No, chyba że to sprawa poważna i planują rozwód i inne mecyje, ale 90% romansów to zwykły, czysty, piękny seks. O wiele piękniejszy niż małżeński bo z pełnego i świadomego wyboru i bez żadnego przymusu czy innych nacisków.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • droch 25.11.18, 10:49
    A kobieta coś komuś ślubowała czy jak?
  • arwena_11 25.11.18, 11:04
    A to zasady moralne obowiązują tylko tych co ślubowali? Bo przyczynianie się do cudzej krzywdy ( mowa o zdradzanej żonie ) to jest moralnie naganne.
  • inka754 25.11.18, 15:06
    Dlaczego kobieta ma się martwić cudzą żoną, której często nawet nie zna, skoro jej własny mąż się nią nie martwi?
  • wheels.of.fire 25.11.18, 15:12
    Egoizm i brak empatii to bardzo złe cechy. Nie wypada być bubkiem myślącym waginą.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • ira_08 25.11.18, 16:07
    Kwestia moralności. Dla mnie winne są obie strony, nawet jeśli ona nikomu nic nie ślubowała. No sorry, to trochę tak, jakbyś zobaczyła samotne dziecko błąkające się po ulicy i olała, bo nie twoje i zobowiązań nie masz co do niego. No niby nie masz, ale jakieś zasady chyba przyzwoici ludzie mają?
  • droch 25.11.18, 19:13
    Nie ten kaliber sprawy. Błąkające się dziecko to zazwyczaj ofiara przestępstwa lub wykroczenia.
    W naszym systemie prawnym cudzołóstwo nie jest (jeszcze) karalne.
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 19:48
    droch napisał:

    > Nie ten kaliber sprawy. Błąkające się dziecko to zazwyczaj ofiara przestępstwa
    > lub wykroczenia.

    Albo prozaicznie się zgubiło.
  • asia_i_p 25.11.18, 17:09
    Fajnie się pokłócić na forum, ale - zrobiłabyś to? Weszła w związek z facetem, który oszukuje żonę? Bo mam wrażenie, że nie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • droch 25.11.18, 17:10
    Kupujesz rzeczy wyprodukowane w Bangladeszu albo na Ali? To też przyczyniasz się do cudzej krzywdy...
  • katja.katja 25.11.18, 18:10
    I to jest dużo większa krzywda bo dotyczy ludzi w swojej sytuacji kompletnie bezbronnych, w tym dzieci.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • wheels.of.fire 25.11.18, 14:41
    A to trzeba ślubować? Bycie takim formalistą to straszny konformizm. To tak jak pracodawca co odciąga od najniższej krajowej opłaty za pranie stroju i twierdzi, że to legalne.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • katja.katja 25.11.18, 18:11
    Albo jak ciężarna w pełni zdrowia ciska na biurko L-4 i twierdzi, że to legalne.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • stwory_z_mchu 24.11.18, 22:12
    Wydaje mi się, że tu jest bardzo dużo możliwych przyszłości, a każda wiąże się z pewnymi konsekwencjami.
    Możesz nic nie robić i czekać, aż się sprawa sama rozwiąże.
    Możesz powiedzieć wprost, możesz anonimowo.
    Możesz zerwać relacje z koleżanką, możesz nie iść na sylwestra, odsunąć się od całej sprawy etc.
    Jeśli powiesz to żona może mieć pretensje o rozbicie małżeństwa, a jeśli nie powiesz - że nie wiedziałaś i nie powiedziałaś.
    Musisz sama zdecydować, jakie konsekwencje są dla Ciebie do przyjęcia.
    Ja miałam podobną sytuację, zdradzała moja bliska koleżanka swojego chłopaka (znałam go przez znajomość z nią i lubiłam) z gościem, którego nie znam, ale nie trawię z samych opowieści. Nie powiedziałam - sytuacja szybko wyszła na jaw, była próba ratowania związku ze strony zdradzonego chłopaka, ale się nie powiodła i z tego co wiem, związek się rozpadł. Z koleżanka mam o wiele mniejszy kontakt (z niezależnych od sytuacji względów). Czasami rozmawiamy, ale na obojętne sprawie tematy.
    Ja byłam w stanie przekazać jej moją opinię na temat tego, co robi, ale ona miała prawo wybrać to, co uważała dla siebie za najlepsze i ponieść tego konsekwencje.
  • fil.lo 24.11.18, 22:18
    Przegadałabym sprawę z mężem, w końcu to też jego znajomi. No i co dwie głowy, to nie jedna.
  • zwyczajnamatka 24.11.18, 22:34
    Nic nie rób, nie wtrącaj się, to nie jest Twoja sprawa. Zawsze mnie wkurzało takie wchodzenie buciorami w czyjeś życie. Wszystkie osoby są dorosłe i niech same decydują. Jedyne co możesz zrobić to wykręcić się z tego sylwestra z nimi. Co byś nie zrobiła wyjdziesz na tą najgorszą, ktora się wtrącila.
  • taki-sobie-nick 24.11.18, 22:38
    zwyczajnamatka napisał(a):

    > Nic nie rób, nie wtrącaj się, to nie jest Twoja sprawa. Zawsze mnie wkurzało ta
    > kie wchodzenie buciorami w czyjeś życie. Wszystkie osoby są dorosłe i niech sam
    > e decydują. Jedyne co możesz zrobić to wykręcić się z tego sylwestra z nimi.

    Taaaa, i dalej wykręcać się od wszelkich imprez z udziałem tych osób. Znakomita rada.
  • hanusinamama 24.11.18, 23:05
    Wystarczy Panu powiedziec ze sie wie...teraz to on bedzie uniał wspolnych imprez.
  • arwena_11 25.11.18, 11:05
    Czyli co? Ukarzemy jego żonę?
  • bergamotka77 24.11.18, 22:47
    zwyczajnamatka napisał(a):

    > Nic nie rób, nie wtrącaj się, to nie jest Twoja sprawa. Zawsze mnie wkurzało ta
    > kie wchodzenie buciorami w czyjeś życie. Wszystkie osoby są dorosłe i niech sam
    > e decydują. Jedyne co możesz zrobić to wykręcić się z tego sylwestra z nimi. Co
    > byś nie zrobiła wyjdziesz na tą najgorszą, ktora się wtrącila.

    Zgadzam się.



    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • iwi.k1 24.11.18, 23:10
    Koleżanka sama ją "wtrąciła" do tej sprawy. Ja bym panu powiedziała co wiem i niech się określą.

    --
    "Uchodźcą jestem. Zmuszony uchodzić jestem. Za kogoś kim nie jestem". Lao Che
  • nangaparbat3 24.11.18, 23:31
    Jakim prawem?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • bialeem 25.11.18, 12:54
    A jakim nie? Zdrady w żadnym kodeksie nie znajdziesz. Utrzymania tajemnicy koleżanki też nie.
  • nangaparbat3 25.11.18, 22:28
    No właśnie. Zdrady w kodeksie nie ma, a wiesz, że nie należy. A wyjawiać coś, co nam ktoś w tajemnicy powierzył, wtrącać się w czyjeś - obcych dorosłych ludzi - sprawy - należy? Bo nie ma takiego przepisu?
    Pierdzieć w teatrze, dłubać w nosie w kawiarni i paru innych rzeczy też nie robisz, chociaż w żadnym kodeksie tego nie ma. Czy się mylę?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • vinca 24.11.18, 22:43
    Nie wtrącać się.
  • alina460 24.11.18, 22:50
    Powiedziałabym koleżance (i w analogiczny sposób powiedziałam faktycznie), co o tym myślę. Ale nie wtrącaj się, dziewczyny dobrze Ci radzą. Mnie też brzydziła sytuacja, tym bardziej, że bardzo dobrze znam i lubię męża koleżanki, więc rozumiem Twoje rozterki.
  • capa_negra 24.11.18, 22:46
    Poproś koleżankę żeby ci się nie zwierzała i nie ingeruj. To nie twoje życie, nie twoja sprawa.

    --
    A weź ty takie rady zwiń w ciasny rulonik i rozważ znaczenie słowa czopek
  • agrypina6 24.11.18, 22:48
    Nie wtrącaj się.
  • nangaparbat3 24.11.18, 22:55
    Nie gniewaj się, ale piszesz jak piętnastolatka.
    Nie wtrącaj się, ewentualnie zmień plany sylwestrowe, skoro nie jesteś w stanie zdystansować się do sprawy.


    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • bi_scotti 24.11.18, 23:46
    nangaparbat3 napisała:

    > Nie gniewaj się, ale piszesz jak piętnastolatka.
    > Nie wtrącaj się, ewentualnie zmień plany sylwestrowe, skoro nie jesteś w stanie
    > zdystansować się do sprawy.

    AMEN!


    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • agonyaunt 24.11.18, 22:58
    Zaproś na kolację kolegę z żoną i koleżankę, spij ich i czekaj na rozwój wypadków.
  • majenkir 24.11.18, 23:20
    big_grinbig_grinbig_grin
    A potem koniecznie tu napisz jak bylo wink

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • nangaparbat3 24.11.18, 23:34
    A tam opowiedz. Niech nakręci i wrzuci, żebyśmy sobie obejrzały.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • czarniejszaalineczka 25.11.18, 00:17
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin koniecznie !!!!

    --
    Sąsiadowi zakatarzonym nosorożcem
  • tt-tka 25.11.18, 00:34
    agonyaunt napisała:

    > Zaproś na kolację kolegę z żoną i koleżankę, spij ich i czekaj na rozwój wypadk
    > ów.

    big_grin big_grin big_grin
  • koronka2012 24.11.18, 23:00
    Zająć się swoimi sprawami, i przestać interesować cudzymi.
  • hanusinamama 24.11.18, 23:04
    Ale wstet czujesz do kloezanki? Bo? Ona singielka. Chyba wstet do pana zdradzającego. Przypominam ze to on ma zone i to onzdradza...smieszy mnie przerzucanie winy na panią kochankę. Siłą zaciągneła do łózką? Ok moze ci byc szkoda zony, mozesz sie czuć dziwnie w towarzystiwe Pana i jego zony ale ze masz cos do kolezanki? Obłuda
  • marazkapok 25.11.18, 00:51
    Też czuję do niego niechęć. I złość, bo żonę ma bardzo fajną.
    Tyle, że to ona jest mi bliższa, z nią mam kontakt, ona zrobiła to wyznanie. Jego widuję sporadycznie i następna okazja może być właśnie w tego nieszczęsnego Sylwestra.
    Uważam, że oboje są winni. On, bo oszukuje, zdradza żonę, ona, bo z premedytacją uwikłała się w związek z żonatym.
  • agata16.06 25.11.18, 10:46
    Czy wiesz, że w większości małżeństw są skoki w bok? Trwaja róznie - albo jedna noc ( delegacja), albo kilka miesięcy czy lat. Jedne kończą się rozwodem inne nie. Jest to wyłacznie sprawa tego trójkąta.
  • eliksir_czarodziejski 24.11.18, 23:04
    Miałam kiedyś bardzo podobną sytuację i zachowałam sie "przyzwoicie" czyli potepilam zachowanie koleżanki w wyniku czego ona odsunęła się od nas (ode mnie i jeszcze jednej dziewczyny) na parę ładnych lat. Potem to już nie było to samo choć wcześniej byłyśmy świętą imprezowa trójcą... Dzisiaj, po kilkunastu latach żałuję tego bardzo.
    Ludzie, przyjaciele są ważniejsi niż zasady.
    Koniec kropka.
  • hanusinamama 24.11.18, 23:08
    Przede wszystkim czemu potepiłaś ją a nie jego? Kto zdradza zonę i rodzine: kochanka czy niewierny mąż? Kobiety jak widać chcą udawać ze kochanka chłopa siłą wzieła...on sie bronił, nie chciał ale nie pozostawiła mu wyboru....
  • stwory_z_mchu 24.11.18, 23:23
    Rany, nie znamy (i pewnie nawet sama autorka wątku nie zna) całej sytuacji. Ludzie zdradzają z różnych powodów, facet może być zwykłym złamanym, żona może być męczącą wariatką (co nie zmienia faktu, że nie kumam czemu w ogóle ludzie się zdradzają zamiast po prostu rozstać), mogą już mieć siebie naprawdę dosyć i w ogóle milion różnych czarno-biało-szarych powodów.
    Tu nie chodzi o analizowanie winy i kary tylko jak sobie ułożyć relację w takiej sytuacji.
    Tak czy siak nie ma idealnego w każdej sytuacji rozwiązania.
  • bo_gna 24.11.18, 23:24
    Jeśli kochanka wie, że jej kochanek ma stałą partnerkę i się razem z nim przed nią chowa to nie jest również oszustką??
  • stephanie.plum 25.11.18, 00:08
    jest, jest, ale tu nie wypada tego powiedzieć.
    ona niewinna lelija, tylko po prostu lubi z przeniewiercą się zadawać, gust ma taki.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • droch 25.11.18, 10:52
    Oczywiście, że nie jest.
  • eliksir_czarodziejski 25.11.18, 11:53
    Hanusinamama, jego w ogóle nie znałam więc ciężko mi było go potępić czy się od niego odsunąć....🙂
  • bialeem 25.11.18, 12:57
    Nie, nie chcą. Wina jest po obu stronach mniej więcej równa. Po pana ciut większa. Natomiast zwykle pań negocjowalnego afektu (bo dla mnie zdradzający pan to urwiaż, a jego kochanka to pani negocjowalnego afektu) usilnie bronią inne panie lekkiej konfidencji próbując się wybielać. Słodkie to.
  • daisy 25.11.18, 13:04
    Jaka interesująca językowo wypowiedź! Rzadko mi się zdarza nie rozumieć tekstu napisanego z zachowaniem reguł gramatycznych.
    "Pani lekkiej konfidencji" wymiata.
    big_grin

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • inka754 25.11.18, 15:14
    Znaczy, że bronimy pani, bo same zdradzamy? Czyli rozumiem, że jakbyśmy broniły łysych to by znaczyło, że też jesteśmy łyse?
  • kota_marcowa 25.11.18, 19:51
    Czemu od razu zdradzamy. Niektóre panie są po prostu mocno gościnne w kroku i jak widać niezbyt wybredne w doborze gości tongue_out
  • snakelilith 25.11.18, 19:58
    kota_marcowa napisała:

    > Czemu od razu zdradzamy. Niektóre panie są po prostu mocno gościnne w kroku i j
    > ak widać niezbyt wybredne w doborze gości tongue_out

    No to są i co z tego? Na taczkach je wywieziesz, czy od raz na stos? Nie tobie zaglądać komuś między nogi i decydować kogo mają tam wpuszczać. Pilnuj swojego kroku.
  • nangaparbat3 25.11.18, 22:16
    Widzę, że dyskusja się rozkręca. Ale i tak "negocjowalnego afektu" nie przebijeta big_grin

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 25.11.18, 22:15
    "Pani lekkiej konfidencji" wymiata.
    big_grin
    Powiem Ci w konduicie, że rozbawiła mnie do łez.
    Przy czym URWIAŻ też niezły.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • sumire 25.11.18, 13:07
    Jezu... Negocjowalny afekt, lekka konfidencja... A mniej pretensjonalnie się da?
  • panna.anna4 25.11.18, 13:43
    sumire napisała:

    > Jezu... Negocjowalny afekt, lekka konfidencja... A mniej pretensjonalnie się da
    > ?

    Jak się wyzywa obcą kobietę i połowę forum od k... to trzeba trochę polukrować żeby ktoś jeszcze nie pomyślał sobie, że niekulturalna.
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 19:01
    panna.anna4 napisała:

    > sumire napisała:
    >
    > > Jezu... Negocjowalny afekt, lekka konfidencja... A mniej pretensjonalnie
    > się da
    > > ?
    >
    trzeba trochę polukrować

    Odwrotnie. Określenia "pani lekkiej konduity" pochodzi z czasów, kiedy grzeczność była (przynajmniej oficjalnie) wymogiem formalnym, a osoba rzucająca w towarzystwie brzydkim słowem nie uchodziła za fajnego luzaka, tylko za chama.

    Poza tym to są panie lekkiej KONDUITY, nie konfidencji (konfidencja to poufałość), a pani lekkiej konduity to dokładnie taka sama pani, jak "pani negocjowalnego afektu".

    "Negocjowalny afekt" to współczesny żart językowy.
  • nangaparbat3 25.11.18, 22:31
    "Negocjowalny afekt" to współczesny żart językowy.

    Nie wiedziałam. Ale w kontekście całego postu brzmi trochę strasznie.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • owmordke 25.11.18, 13:28
    Ale czemu “negocjowalnego afektu”? Ja mysle ze wiele, jesli nie wiekszosc kochanek zostaje kochankami dla przyjemnosci, czy z porywu emocji czy pozadania, a nie dla korzysci materialnych (co sugeruje sformulowanie “negocjowalny afekt”).
  • fornita111 25.11.18, 20:02
    Panie lekkiej konfidencji- padlam big_grin
  • bo_gna 24.11.18, 23:18
    Ja bym z nimi nie szła na sylwestra i generalnie bym się odsunęła od nich, a gdyby mnie ta singielka zapytala co myślę, to bym zachęcała do zaprzestania oszukiwania niewinnej kobiety i pomyślenia, co to za facet, który żonę tak traktuje. Generalnie to BLE.
  • lodomeria 24.11.18, 23:28
    Koleżanka nie ma odwagi na pewne ruchy, więc postanowiła, że ktoś za nią podejmie decyzję i podejmie działania.

    Byłabym wściekła, ale mężowi bym powiedziała (choć koleżanka pewnie na to liczy), bo jeszcze tego brakuje w tej telenoweli, żeby z powodu romansu znajomych małżeństwo miało jakieś kwasy.
  • kota_marcowa 24.11.18, 23:43
    Powiedziałabym mężowi, żeby zasugerował koledze, że ma bardzo wylewną kochankę, a plotki bardzo szybko się rozchodzą.
  • gama2003 25.11.18, 00:31
    Jeśli wogole to tylko to bym zrobiła.
    A kochanka to na co liczyła, że koleżanka ją biedną pocieszy i powspółczuje zakochania? Raczej chodzi o ploteczki i wymuszenie ruchu pana.
  • snakelilith 24.11.18, 23:44
    Nie wtrącać się. Koleżance powiedzieć, by nic ci już na ten temat nie mówiła, nie chcesz o tym wiedzieć. W stosunku do pana i jego żony zachowywać się normalnie, w końcu to tylko znajomi, nie bliscy przyjaciele, nie wiesz, co oni tam w swoim małżeństwie robią i kto ma ile trupów (czytaj kochanków) w szafie. Ludzie zdradzają i nie wszyscy zdradzani chcą o tym wiedzieć. Możesz swoją chęcią ratowania moralności rozpędzić burzę, której nikt nie chce i wszystkich, łącznie z tobą, wpędzić w dramat z paskudnym końcem. I jeszcze jedno, zdradzając tajemnicę przyjaciółki popełniasz niestety takie samo świństwo, jak ona. Możesz jej co najwyżej radzić, by wycofała się z tego związku, ale nic nie upoważnia cię do informowania o tym kogokolwiek.
  • z_lasu 25.11.18, 18:42
    > Ludzie zdradzają i nie wszyscy zdradzani chcą o tym wiedzieć.

    Ba! Daję sobie głowę uciąć, że są też tacy zdradzani, którym wiedzą o tym i im to nie przeszkadza dopóki nie wiedzą o tym inni.
  • katja.katja 25.11.18, 19:47
    A ja, że te z co najmniej połowa tych zacietrzewionych, że zdrada to upadek moralności itp same są walone po rogach przez małżonków tylko ci mają dyskretniejsze kochanki albo umawiają się na jednorazowe numerki, nie do wykrycia przez moralną żonę wink

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • anahera 25.11.18, 00:01
    Zostaw ich w spokoju. Niewykluczone ze zona pana wie i jej to powiewa, a uswiadamiajac ja zmusisz ja do spolecznie oczekiwanej reakcji, ktora moze jej nie byc po drodze.
  • arabelax 25.11.18, 00:24
    a co Cię to obchodzi? zajmij się swoimi życiem.
    nie kumam, że brzydzi Cię sytuacja, bo koleżanka wbija się do małżeństwa, a mąż biedny misio niewinny. czemu nie chcesz wykluczyć jego? nawet miło sylwestra spędzicie.
    a żona jego może wie i jej to lata.
    nie zbawiaj świata na siłę i zajmij się czymś.
  • marazkapok 25.11.18, 00:57
    Nie uważam, że on jest biednym, bezwolnym misiem. Wręcz przeciwnie, szczególnie po wysłuchaniu zwierzeń koleżanki.
    Pisałam wyżej, to ona jest moja koleżanką bliską, z nim kontakt mam okazjonalny. Ją znam lepiej i to ona, jako osoba z kręgu osób w jakiś sposób zaufanych mi, mnie zszokowała.
  • 35wcieniu 25.11.18, 09:05
    To dlaczego masz problem z sylwestrem? Piszesz jakbys byla nastolatka, ktora bedzie odwalac dramaty tam gdzie ich nie ma. Naprawde. Jestes dorosla. Mozesz spedzic impreze w towarzystwie osob, z ktorych jedna ma romans. Nie musisz nic z tym robic ani sie ekscytowac bo to nie Twoja sprawa.
  • lily_evans11 25.11.18, 14:38
    No, ja bym nie chciała, że względu na osobistą znajomość z całym trójkątem właśnie. Nie wyobrażam sobie suszyć zęby do żony pana, dyskutować o pie...ch i mieć z tyłu głowy cały ten ich układ.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • jolie 25.11.18, 15:50
    Dokładnie tak. Poza tym ja, znając siebie, od razu byłabym sztuczna i męczyłabym się cały wieczór. Po co?
  • taki-sobie-nick 25.11.18, 19:03
    arabelax napisał:

    > a co Cię to obchodzi? zajmij się swoimi życiem

    Koleżanka sama zwala się autorce na łeb ze zwierzeniami, a wy (arabelax i jeszcze jedna forumka) piszecie, żeby autorka zajęła się swoim życiem.
  • greenbutterfly 25.11.18, 00:38
    Nic nie rob. Tak bedzie najlepiej.
  • lati7 25.11.18, 08:28
    Chociaż koleżanka obciążyła cię tym wiadrem pomyj nie wtrącaj się , bo wyjdziesz na tym najgorzej. Wiem, że zszokowała cię ta wiadomość iż któryś z mężów z towarzystwa to menda, przypuszczam że to nie pierwsza i nie ostatnia akcja tego pana..
    Zszokowało też to, że "wolny elektron" z waszego towarzystwa mogła zagiąć parol na twojego M. Przygarnęliście pannę syngielkę do towarzystwa , gdzie wszyscy są w wieloletnich związkach. Niestety z mojego doświadczenia i obserwacji zazwyczaj nie kończy się to dobrze. Wielokrotnie obserwowałam akcje typu : pocieszanie pani przez cudzych mężów. Panowie z towarzystwa wyczuwają w mig chęć "bliższej znajomości" i korzystają. W ten sposób rozwaliły się już nie jedne wieloletnie znajomości. Na sylwestra idź i z dystansem poobserwuj gołąbki , może być że już wtedy sprawa się rypnie ( alkohol, tańce , życzenia noworoczne ) Jak żona pana spostrzegawcza , to wyłapie.
  • panna.anna4 25.11.18, 10:47
    Ale masz beznadziejnych mężów w towarzystwie, nie potrafią z wolną kobietą porozmawiać z zapiętymi spodniami?
  • z_lasu 25.11.18, 18:50
    Obrzydliwe to, co piszesz. Wyszłam za mąż jako ostatnia z paczki i nigdy nie przyszło mi do głowy, żeby czynić jakiekolwiek zakusy do mężów moich przyjaciółek. W tej chwili mam też znajome wolnego stanu i przez myśl by mi nie przeszło, że nie mogę męża spuścić z oka w ich obecności. No, ale ja wychodzę z założenia, że wyszłam za dorosłego człowieka, a nie za małe dziecko, którego trzeba nieustannie pilnować, bo inaczej pobiegnie za pierwszą zachcianką.
  • anika772 25.11.18, 08:34
    Nie wtrącaj się.
    Spędź sylwestra w innym towarzystwie.
  • ruscello 25.11.18, 08:47
    Powiedziałabym mężowi, żeby przekazał koledze, iż wieści szybko się rozchodzą. Od koleżanki bym się zdystansowała. Jeśli się pcha w romanse z człowiekiem, którego znam i lubię jego żonę, to nie życzę sobie być w to wciągana. Skoro tak jej ciężko, to niech skończy romans. Byłabym się, że jej zwierzenia to tylko początek wciągania mnie w sprawę. Jaką miałabym pewność, że przy następnej imprezie u mnie czegoś nie odwali w towarzystwie zdradzanej żony i innych znajomych.
  • eukaliptusy 25.11.18, 10:05
    Po pierwsze bardzo ci zazdroszczę, ze życie przeżyłaś w takiej niewinności, ze po raz pierwszy musisz decydować, czy wspierasz „człowieka” czy „zasady”.

    Po drugie, koleżanka jest ci bliska, a parę małżeńską znasz tak sobie. Skąd wiesz, jakie oni tam mają układy po 20 latach związku. Może mają zasadę „nie pytaj - nie mów”?

    Wiec tak: do pary, którą znam tak sobie bym się nie wtrącała. Koleżankę, którą lubię sprowadziłabym na ziemię uświadamiając jej, ze (w zależności w jakim obszarze jej na mózg padło) na przykład ten pan się nie rozwiedzie, bo dzieci, majątek, żonę w sumie tez kocha, czy co tam wiemy o tym panu.
    I w ogóle dlaczego się w taki układ wpakowała? Dalsze postępowanie oceniałbym po jej reakcji.

    To znaczy ja bym tak zrobiła, ale sadzać po twoich dylematach nie wiem czy masz wiele koleżance do zaoferowania w dziedzinie wsparcie i mądrości życiowej, wiec pisz na bieżąco, wątek się rozkręci, będziemy doradzać big_grin
  • marazkapok 25.11.18, 12:02
    Zawsze starałam się umiejętnie dobierać grono znajomych.
    Moja relacja z małżeństwem oczywiście nie jest na tyle bliska, żeby wiedzieć jaki mają układ (czy w ogóle są to sprawy jakimi ludzie dzielą się ze znajomymi?), ale z relacji koleżanki, wiem, że tam nie ma przyzwolenia na skoki w bok, żona o niczym nie wie i pan stara się, by tak pozostało.
    Romans wybuchł "spontanicznie", ale ona się zaangażowała/zakochała.
  • eukaliptusy 25.11.18, 12:21
    „Spontanicznie” to można kogoś objąć albo cmoknąć w policzek. Dalej to już są decyzje dorosłych ludzi. Koleżanka sama się oszukuje, nie zna sama siebie. Stad się biorą nieszczęśliwe na własne życzenie romanse z żonatymi, moim zdaniem.
  • kota_marcowa 25.11.18, 20:02
    Koleżance bardzo zależy, żeby romans się wydał cudzymi rączkami. Bo panu mogłoby się nie spodobać, gdyby okazało się, że to ona uświadomiła połowicę.
    Tym bardziej przez męża, przekazałabym panu, że pani mocno gadatliwa i jeżeli mu zależy na rodzinie, niech się trochę ogarnie.
    Koleżankę bym usunęła z grona znajomych, bo to osoba fałszywa, której nie można ufać i bałabym się, że dla swoich własnych korzyści wbije mi kiedyś nóż w plecy. Z państwem również nie miałabym ochoty na głębsze kontakty, choć szkoda mi tej żony. Na pewno ze wspólnego sylwestra bym zrezygnowała.
  • agata16.06 26.11.18, 07:54
    Większość małżeństw przechodziło przez takiego rodzaju sytuacje. Wielu współmałzonków albo nigdy sie nie dowiadziało o zdradzie( romansie) albo dowiedziało po latach albo wiedziało doskonale tylko udawało, ze nie wie. To jest tylko i wyłacznie sprawa samych zainteresowanych. Co zyskasz prócz taniej sensacji nagłaśniając sprawę?
    Załózmy, ze zona nie wie, dowie sie i bedzie cierpiała, albo wyrzuci niewiernego męza z domu i będzie borykała sie z trudnościami zycia codziennego ( a dzieci przy okazji cierpiały). Jeśli wie, a woli przymknąć oko to poczuje sie upokorzona. Czy o to ci chodzi?
  • wapaha 25.11.18, 10:31
    Z zasady nie wtrącam się w obce romanse
  • vasaria 25.11.18, 10:46
    Naprawdę bardzo dobra zasada. Mam taką samą wink.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka