Dodaj do ulubionych

Chyba żałuję kupna domu na wsi

25.11.18, 13:19
Oczywiście na kredyt. Wieś niedaleko stolicy. Komunikacja taka sobie.
Kupiliśmy nastoletni dom, spora działka, cisza. Ale kupując mieliśmy zamiar odnowić, zrobić po swojemu kuchnię, łazienki itd. I nie patrzyliśmy pod tym kątem. A efekt jest taki, że nie ma kasy na remonty, ulepszenia, itd.
Niby jestem u siebie w domu, ale wcale się tak nie czuję, bo mam bardzo małe pole manewru jeśli chodzi o wystrój. To co mogłam niewielkim kosztem, zrobiłam, ale kuchni nie zmienię, łazienek też, dywan czyjś, nawet niektóre okna wystrój jest ichni.
Wiele rzeczy już zmieniliśmy, ale to wymaga kasy, której przy ogarnianiu domu ciągle brak. Lubię DIY, mam pomysły, nie gardzę używanymi rzeczami, ale wkurza mnie już poczucie że jakaś kobieta wybrała sobie naście lat temu dywan, czy rolety rzymskie, a ja się tego nie mogę pozbyć bo nowy dywan takiej wielkości jest drogi.

Ech, tylko wyżalić się chciałam.

Oczywiście doceniam plusy domu na wsi, latem głównie. Decyzja o kupnie była długo rozważana, nikt mnie nie zmuszał. Aczkolwiek to mąż marzył o domu, mi wystarczyloby większe mieszkanie lub szeregówka.
Edytor zaawansowany
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 13:23
    Ps. Latem jest fajnie, dla dziecka ogród itd. Może to jesień tak depresyjnie mnie nastraja. Ale jednak cywilizacji mi brakuje, sklepu w zasięgu spaceru, placu zabaw itd. Mnóstwo czasu zabiera ogarnianie domu, ogrodu, koszenie, cholerne krety, podlewanie, pięćset robótek koniecznych.
  • asia-loi 25.11.18, 13:33
    jeszcze_blizniaki napisała:

    Ale jednak cywilizacji mi brakuje, sklepu w zasięgu spaceru, placu zabaw itd. Mnóstwo czasu zabiera ogarnianie domu, ogrodu, koszenie, cholerne krety, podlewanie, pięćset robótek koniecznych.


    Dlatego, ja wolę mieszkanie w bloku. Pojęcie o mieszkaniu w domu mam, bo przez wiele lat mieszkałam w domu.
    Na ile lat masz kredyt i duże te raty? Może uda się jakoś odłożyć na te remonty?


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • znowu.to.samo 25.11.18, 13:48
    Ja jako dziecko wychowywałam sid w domu z podwórkiem.dlatego zdajd sobie dprawe ile przy domu jest wydatków i roboty. Dlatego mieszkam w domu 😊

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • znowu.to.samo 25.11.18, 13:49
    Tfu dlatego NIE mieszkam.w domu

    --
    *Jeśli nie masz po co żyć, żyj innym na złość*
  • crea.tura 25.11.18, 13:26
    Trudno, mleko rozlane smile Wypisz sobie na karteczce elementy, które Cię najbardziej denerwują i które są dla Ciebie priorytetem - daj ten nieszczęsny dywan na pierwszym miejscu. No i po kolei realizuj plan, zrób sobie fundusz dywanowy, trochę odłóż, kiedy rodzina będzie pytała o prezenty świąteczne powiedz, że zbierasz na dywan smile Dorzucą się. I za jakiś czas dywan wymienisz. Z kuchnią i łazienkami będzie gorzej, ale pomału wszystko się da. Może malowanie kafelków a nie od razu kucie? Są teraz emalie do kafelków i fug. Czy fronty w kuchni można zmienić? A rolety rzymskie są śliczne smile
  • alpepe 25.11.18, 13:28
    Chyba nigdy nie zrozumiem takich ludzi jak ty. Nie potrafisz liczyć? Nie potrafisz sobie wyobrazić, co znaczy dom na wsi?
    Oczywiście, współczuję, ale jak mogłaś nie wiedzieć, że się przeliczyłaś finansowo? Poza tym jeśli ci się nie podobało czyjeś wyposażenie, dlaczego nie zażądaliście usunięcia wyposażenie przy zakupie?

    --
    Achse des Guten
  • lot_w_kosmos 25.11.18, 13:32
    Myślę podobnie.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 13:39
    Oczywiście masz rację, kasą się nie zgadza. Lepsze zarobki mieliśmy decydując o kupnie domu niż teraz. I nie do końca jest tak, że każesz zabrać właścicielowi cała kuchnię. I co? Jak mieszkasz? Większość mebli oni zabrali, meble mamy powiedzmy swoje.
    Nam się podobał rozkład domu, działka. Na elementy wystroju mniej patrzyliśmy bo w planie było dostosowanie pod siebie.
    Najważniejsze wtedy było znaleźć dom pasujący do naszych potrzeb, a nie patrzenie na meble kuchenne.
    A teraz mnie szlag trafia. Przy czym mężowi nie zrobię przykrości i nie powiem co myślę, bo on się stara o kasę i też myśli jak usprawnić dom. I to robi tylko w bardziej męskim wydaniu.
  • tairo 25.11.18, 13:55
    > I nie do końca jest tak, że każesz zabrać właścicielowi cała kuchnię. I co? Jak mieszkasz?

    Normalnie mieszkasz. Zrobienie kuchni jest wtedy priorytetem, więc robisz od zera po swojemu, bo i tak trzeba.
  • jeziorowa 25.11.18, 14:17
    Tak tairo, jeśli masz pieniądze. Jak myślisz ile kosztuje wymarzona zabudowa kuchni takiej przeciętnej w domu czyli 16-20m2?
  • default 25.11.18, 14:58
    Moja wymarzona kuchnia kosztowala 25 tys. Dwa lata temu. I jest naprawde piekna i taka jak chcialam, w 100%.
    No ale faktycznie, ktos moze miec marzenia rzedu 50-70 tys. Wtedy gorzej sad
  • panna_lila 25.11.18, 15:04
    Ciekawi mnie jak wygląda kuchnia za 25 tys. Wrzuciasz fotkę☺
  • default 25.11.18, 16:57
    Nie umiem z telefonu. W kazdym razie jest to polotwarta kuchnia, szafki dolne z drewna w kolorze czeresnia, blat kremowy, na scianie b. duze plytki, gladkie, kremowe. Okap narozny rustykallny, gorne szafki kupowane osobno - sa to "gorki" od kredensow z pocz. XX wieku. Lodowka niezabudowana, lekko "retro" , kremowa (Freggia).
  • panna_lila 25.11.18, 18:39
    góry od kredensów, to musi być supersmile
  • jeziorowa 25.11.18, 15:15
    Wydaje mi się, że 25 tys to bardzo dużo pieniędzy dla osób, które teraz nie mają pieniędzy na nową roletę lub dywan.
  • umzak 25.11.18, 15:37
    to chyba same meble bez AGD
  • jeziorowa 25.11.18, 15:49
    No tak, piszemy o meblach.
  • umzak 25.11.18, 16:00
    ale remont kuchni nie kończuy suie na meblach. Przewaznie jest czesc agd do wymiany, kafle na scianach i podłodze, lampy, malowanie scian Zgadzam się, ze koszt mebli to największy wydatek , ale nie jedyny.
  • jeziorowa 25.11.18, 16:09
    Wiem, ale autorka nie pisze co chce wymienić, więc podejrzewam, że chodzi głównie o meble. Ja będę w styczniu robiła remont kuchni. AGD zostaje, wymieniam meble, blat (to też spory wydatek) i odmalowuję sufit i te kawałki ścian, na których nie ma mebli (ten koszt jest „groszowy”).
  • elf1977 25.11.18, 21:00
    25 tysięcy to dużo.
  • inka754 27.11.18, 10:36
    Ale inne możliwości masz jak tylko remontujesz np. tylko kuchnię, inne jak kupujesz mieszkanie 60 m, a jeszcze inne jak kupujesz lub budujesz dom, szczególnie na kredyt.
  • thea19 25.11.18, 16:06
    moja przecietna kuchnia w nowym domu ma 9,5m2, zabudowa w ksztalcie U kosztowala mnie 12,5tys zl plus agd i lacobel. lodowke tylko mam z mieszkania bo jest ok. projekt kuchni zrobilam sama a w studiach kuchennych robiono mi wyceny. roznica wynosila 10tys za to samo. zrobilam tanio bo kuchnie zamowilam w nieporecie a nie na bartyckiej. moja mama w tes samej firmie zamowila do swojej ogromnej kuchni i zaplacila 10tys, moja bratowa tez tam kupila, ma identyczna kuchnie (w sensie pomieszczenie i rozklad ale meble i styl inne) i zaplacila ciut taniej niz ja.
  • jeziorowa 25.11.18, 16:11
    Przyznaj jednak, że 9,5m2 to malutka kuchnia w domu (ok w mieszkaniu lub szeregówce, ale stosunkowo nowe domy zazwyczaj takiej nie mają).
  • thea19 25.11.18, 16:25
    ale ja mam nowy dom i to jest standardowa kuchnia, jest polotwarta i mam wiecej w niej przestrzeni niz w mieszkaniu, gdzie kuchnia miala 12m2 ale byla dluga i waska. bywam w wielu nowych domach i widze jakie sa kuchnie.
  • bistian 25.11.18, 16:34
    jeziorowa napisała:

    > Przyznaj jednak, że 9,5m2 to malutka kuchnia w domu

    Malutka? Jeśli tam nie ma jadalni, to całkiem spora. Widziałem wiele kuchni, minimalna to 2,5 x 2,6, czyli 6,5 m2. Już na takiej powierzchni można zmieścić mały, ale pełen zestaw kuchenny.
  • jeziorowa 25.11.18, 16:40
    W domu wolnostojącym wybudowanym po 2000 roku?
  • kropka_kom 25.11.18, 18:42
    Moja kuchnia ma ok.10-11 m i tak w domu wolnostojącym...jadalnia z salonem. Kuchnia jest w sam raz. Kosztowała ponad 20tys w Ikei.
  • thea19 25.11.18, 16:58
    jadalnia jest obok kuchni
  • sortfort 25.11.18, 18:00
    nawet mniejsza jest przyzwoita . na studiach wynajmowałam mieszkanie ze ślepą kuchnią - kwadratowa, niecałe 4 m2. To była wspaniała kuchnia. na jednej ścianie zabudowa -kuchenka, zlew, szafka, -a na ścianie naprzeciw lodówka i szafki z blatem roboczym. Jedyny minus, że kucharz musiał być tylko jeden, bo druga osoba w kuchni robiła tłok. Natomiast ilekroć porównywałam komfort przyrządzania w niej posiłków, z kuchnią w domu rodzinnym która miała 25 m2 - to wszystko było lepsze w tej maleńkiej. Człowiek stał w jednym miejscu i tylko się schylał albo obracał bo wszystko miał w zasięgu ręki. A u rodziców podczas gotowania obiadów to się robiło wręcz kilometry by zaliczyć zlew, kuchenkę, mąkę tam, ziemniaki siam, lodówke owam, naczynia tam, garnki jeszcze gdzie indziej... brr. Kuchnia ma być nieduża i ergonomiczna. A nie rozciągnięta na kilometry.
  • chatgris01 25.11.18, 19:29
    O to to, mialam identyczne doswiadczenie porownujac malenka kuchnie w moim pierwszym mieszkaniu z wielka i rekordowo nieergonomicznie urzadzona kuchnia w domu, w ktorym mieszkalismy przed przeprowadzka do obecnego mieszkania-ta mala i slepa byla o niebo wygodniejsza! (choc tez niezbyt ergonomiczna-ale przynajmniej nie trzeba bylo nabijac kilometrow).
  • gryfna-frelka 26.11.18, 10:11
    Mam podobne spostrzezenia jak i Wy. Madrze zabudowana mala kuchnia spelnia ogromnie duzo warunkow i nie trzeba po niej chodzic kilometrow. Dobra rzecz wtedy to miec zmysl do optymalizacji przestrzeni i funkcji smile
  • hamerykanka 25.11.18, 17:38
    Policze, ile kosztowala mnie moja kuchnia...
    90 kafelkow 30x 30 cm.
    Plyty cementowe pod spod, zeby usztywnic konstrukcje, bo amerykanskie domy maja plyte wiorowa jako podloge. Do tego spoina. Podloge razem z ogrzewaniem polozylam sama, posilkujac sie podrecznikami DIY.
    Elektryczne ogrzewanie podlogowe, wypatrzone na eBay, zrobione zgodnie z zamowieniem na rozmiar, razem z panelem dotykowym-200$. Kiedy najtansza w markecie budowlanym kosztowala dwukrotnosc tego. Maty uzywam w czasie najwiekszych mrozow, bo pod podloga ida rury z woda, zeby nie zamarzly.
    Kuchnia z Ikea-2200$ bo byla promocja 10$. Sama skladalam. 14 szafek. Zrobilam sama podstawe z grubych drewnianych dech, zeby podniesc je wyzej, sama cielam i oklejalam deski plytkami z granitu pasujacego do blatu. Plytki kupowalam na opakowania w markecie budowlanym, mierzylam i cielam w sklepie (maja taka usluge, jesli sie przyniesie paragon jako dowod zakupu). Podnioslam szafki jakies 10 cm nad podloge.
    Duza dwudrzwiowa zamrazarko-lodowka-1500$. Bo byla przeceniona 700$ ze wzgledu na wgniecenie w boku, ktore po zabudowaniu jest niewidoczne i nie wplywa na dzialanie.
    Podobnej wielkosci zamrazarka stojaca-1500. Tez kupiona w przecenie. Wybrana starannie i wyczekana, bo chcialam miec pewnosc ze pobiera malo energii (porownywalam dane) i jest cicha (niektore warczaly glosno, porownywalam tez opinie uzytkownikow. Jest bezcenna, bo zamrazarka szufladowa z lodowkozamrazarce jest niewielka, a tak mroze jedzenie na zapas, rowniez kupuje jedzenie w wiekszych ilosciach w przecenach i zamrazam.
    Uchwyty do szafek-byly drogie, bo wymarzylam sobie kwadratowe z profilu, ktore trudno dostac. Kolo 300$
    Plyta do gotowania Kenmore Elite na 4 gary-900$
    Duza mikrofala i piekarnik do wbudowania w slupek, kupione na eBay od dystrybutora, razem z wysylka, 1400$. Piekarnik ze wszystkimi mozliwymi bajerami, z panelem dotykowym itp.
    Najdrozszy byl blat, z czarnego granitu. Przedzwonilam wszystkie firmy w miescie, zajmujace sie kamieniem, kosztowal 4000$ z trzech "blokow", bo wysunelam szafki kolo 20 cm, zeby miec wiecej miejsca na blatach, do tego chcialam oblozenie granitem rowniez bokow szafek. Ta cena byla juz z montazem zlewozmywaka, przyklejeniem bokow i wycieciem dziury i zamontowaniem plyty do gotowania.
    Sciany sukcesywnie oklejam plytkami z granitu, kiedy mnie stac na zakup kolejnej paczki.
    Sasiad uczynnie zrobil nowa instalacje elektryczna (ma doswiadczenie, kiedys pracowal w zawodzie), ja w zamian polozylam mu plytki kolo drzwi w jego domu. Wymiana uslug, mozna powiedziec.
    Sciany otynkowalam na nowo i pomalowalam sama.
    Dwa nowe okna wstawilam sama. Jedno okno kosztowalo 180$, jest uchylne do gory za pomoca korbki, nad zlewem. Drugie wieksze, bylo 220$. Sama zrobilam parapety i obudowe okien.
    Oswietlenie kolo 100$, kupione na wyprzedazy w markecie budowlanym.
    Okap kuchenny kolo 80$. Bez wyciagu na zewnatrz, sama zamontowalam i podlaczylam.
    Przy okazji-wszystkie dolne szafki sa z szufladami, zeby nie trzeba bylo kucac i szukac, co bylo wstawione gdzies z tylu, wyciagam i widze wszystko. Nawet szuflady z garami i pokrywkami.
    Kuchnia nadal jest niedokonczona, z braku funduszy, ale powoli sie zrobi.
    Zdjecia zalacze, jak posprzatam blatywink


    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • hamerykanka 25.11.18, 17:39
    Ps. Juz trzy lata koncze te kuchnie, ale wyglada jak z wyzszej polki.

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • hamerykanka 25.11.18, 18:02
    Kuchnia to najdrozsza rzecz w calym domu. Potem jest lazienka.

    Sprzatnelam jedna strone (kuchnia ma szafki i blaty po obu stronach w ksztalcie =. Tak dla pokazania o co mi chodzi
    Podloga (nie wiem czemu zdjecie sie obrocilo)
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/rTEGKw47ZoaciNa9sX.jpg
    Chodzilo mi o cos, co by ukrywalo ziemie i brud, ciagly nanoszony przez psy. Te plytki tak wygladaja, nie sa brudne. teraz bym wymienila je na cos jasnego

    Szafki Ikea i uchwyty z eBay
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/dUYmj8rAR6NbwFnYFX.jpg

    To zdjecie tez mi obrocilo. Ale mniej wiecej pokazuje te drozsza czesc kuchni-AGD i bok z granitu
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/DhQxRNh83iTJ438LHX.jpg

    Blat z plyta do gotowania. Teraz dalabym jasne plytki na sciane. A tak..przykleilam naklejki z walmartu na plytki, ktore rozswietlaja sciane.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/hOD1bp20IvqwhnYcwX.jpg

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • chloe30 25.11.18, 20:12
    Masz cudna kuchnie i jesteś bohaterka!
    Przy samodzielnej wymianie okien wymieklam totalnie.
    Szacun.

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • berdebul 25.11.18, 21:29
    Piękne płytki na ścianach!
  • hamerykanka 25.11.18, 23:48
    Dzieki. To czarny Granit Black Galaxy.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • piekna_remedios4 25.11.18, 21:40
    Co to za tramwaj? Jak się tam obracasz?
  • tairo 26.11.18, 15:07
    Tramwaj z przejściem szerokości prawie półtora metra?

    Ty wolisz hangary, gdzie od zlewu do kuchenki na rowerze trzeba?
  • volta2 26.11.18, 12:30
    mam dość podobnie z tą kuchnią i płytą - czarne w czarnym i zaczyna mnie to męczyć, znaleźć nóż z czarnym uchwytem to wyzwanie.
  • jak_matrioszka 26.11.18, 23:57
    Było kupić noże z niemalowanym ostrzem smile
  • hamerykanka 27.11.18, 03:25
    Od razu mi sie skojarzylo z takimi militarnymi, ktore czasem w sklepach widujesmile
    Czasem mysle, zeby zerwac kafelki nad blatem i dac cos jasnego. Jak bedzie kasa.


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • asia-loi 25.11.18, 17:55
    hamerykanka napisała:

    > Zdjecia zalacze, jak posprzatam blatywink


    Z niecierpliwością czekam na zdjęcia. smile
    Hamerykanka, weź tylko pod uwagę, że nie każdy ma taki talent, umiejętności - jak Ty. Ja absolutnie nie potrafiłabym zrobić nawet jednej miliardowej tego co Ty.


    --
    Gdy jedna osoba cierpi na urojenia, nazywamy to szaleństwem.
    Gdy wielu ludzi cierpi na urojenia, nazywamy to religią.
  • hamerykanka 25.11.18, 18:15
    Ja tez sie nie urodzilam ze zdolnosciami manualnymismile
    Sa ksiazki DIY ze zdjeciami i opisami, jak sie robi krok po kroku.

    A cala historia zaczyna sie od-kiedy kpilismy dom, kuchnia byla stara, z blatem z laminatu z poobtlukiwanymi krawedziami, szafkami z plyty pazdzierzowej pokrytej papierem, ktory byl wytarty w niektorych miejscach, i wyspa, ktora zwezala wejscie do kuchni do osob bardzo szczuplych. Kran ciekl.
    Tak wiec maz zalecil mi znalezienie i kupno kranu, ale takiego wysokiego, zeby mozna bylo spokojnie napelnic garnek, zamiast uzywania malego garnuszka i przelewania. Kran znalazlam, kupilam, zamontowalam...i okazalo sie, ze sie chwieje, bo zlew byl kijowy z cienkiej blaszki. Tak wiec potrzebowalismy nowego zlewu. Kupilam zlew dwukomorowy, prosty, standardowej wielkosci. Wtedy okazalo sie, ze owszem, zlew jest standardowy, ale szafki nie i za za waskie.
    Potrzebowalismy wiec szafek.
    Maz dostal nagrode w pracy, wiec pojechal do najblizszej Ikei (7 godzin w jedna strone) pickupem, wrocil wyladowany po dach. Nastepne pare miesiecy montowalam szafki i stawialam wzdluz scian w pokoju dziennym.
    Wtedy przymierzylam sie i zrobilam podloge. Maz juz wtedy uznal ze ma zone budowlanca i nie podobalo mu sie ze zdejmowanie i demontaz starych szafek i budowa nowej podlogi idzie tak dlugo. Malo sie nie skonczylo rozwodem, bo ciagle sluchama ile jeszcze czasu mi to zajmie, ze ma dosc jedzenia z mikrofali i ze jest syf w domu. Ale zatrudnienia fachowcow, ktorzy zrobiliby to szybciej nie bral pod uwage.
    Zrobilam podloge, zrobilam kickboard (ten postument, na ktory poszly szafki zamiast stac na nozkach-starsznie ciezko wygarnac kurz i brud spod szafek kuchennych wiec wolalam zabdowac spod), postawilam szafki. Przy stawianiu wysokiej szafki, tej kolo blatu i lodowki, poszla mi krew z nosa z wysilku. Ale postawilam, z meza pomoca wlozylismy piekarnik, zamontowalam mikrofale w tej szafce nad piekarnikiem.
    Potem bylo dlugo dlugo nic, bo nie bylo kasy na blat. Blat w koncu zostal zamontowany...ale okazalo sie ze ten blat do gotowania jest o dwa centymetry za dlugi i spod nie miesci sie w szafce, wiec musialam wymienic na mniejszy, czteropalnikowy.
    I tak to trwa. Druga sciana jest tylko czesciowo okafelkowana, bo nie mam forsy. Zamrazarka stala w pokoju dziennym, bo nie bylo miejsca, wiec ostatni tydzien robilam przemeblowania i zamrazarka w koncu trafila do kuchni. Sama ja tam przeciagalam, a wazy sporo.
    I tak to sie krecismile

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • hamerykanka 25.11.18, 18:21
    To sa moje ksiazki DIY . A wlasciwie ich czesc.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/12bQvs8FztU96LSVQX.jpg
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/nqgVMUa2xklEFOX44X.jpg

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • mikams75 25.11.18, 20:52
    tez uwazam, ze jestes niesamowita ale zastanawiam sie po do podest pod szafki - nie wystarczy z przodu zabudowac listwa i uszczelnic silikonem badz kupic listwy z silikonowa uszczelka pod spodem? wowczas nic nie wpada pod szafki.
    A ksiazki nie traca na aktualnosci? mialam kiedys ale ostatecznie przerzucilam sie na internet - youtube i blogi i wlasnie ameryka jest swietnym zrodlem takich informacji.
  • 35wcieniu 25.11.18, 20:03
    To nie jest kwestia talentu i umiejętności, tylko motywacji (sory hamerykanka, nie umniejszam Twoich osiągnięć, tylko takie mam zdanie).
    Kiedy musiałam urządzić dom tanim kosztem okazało się że ogrom rzeczy wymaga jedynie czasu, cierpliwości i uporu. Że można narzekać na łyse okna i wzdychać do zasłon, na które człowieka nie stać, a później wpaść na pomysł zdobycia maszyny do szycia i metodą prób i błędów uszyć sobie podobne za ułamek tej kwoty, albo gapić się na zdjęcia półeczek za konkretne pieniądze, a później rzucić się na filmiki instruktażowe i zrobić podobne samodzielnie. Nie dość że tanio, to i satysfakcja ogromna.
    Po prostu byłam zmotywowana bo bardzo, ale to bardzo chciałam mieć tak, jak sobie wymyśliłam. smile A to, czego nie mogłam zmienić - oswoiłam dodatkami i drobnymi przeróbkami wink
  • mikams75 25.11.18, 20:53
    ja wlasnie sie przymierzam do przerobki mebli - po prostu nie znajduje tego, co mi sie podoba w cenie w jakiej bym chciala, wiec wezme sie za robote i bede miala to, co chce smile
  • bergamotka77 25.11.18, 19:23
    Jezu szacun hamerykanka. Jesteś bohaterką!

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • hamerykanka 25.11.18, 21:28
    Etam. Pomyscie sobie, ze te wszystkie Wieski i Staski z czerwonymi nochalami wcale nie sa madrzejsze od was. A robia. Do tego nie trzeba penisa, naprawde. Trzeba tylko uwierzyc, ze mozna i da sie.
    Mikams-musialam zrobic gruby i gesto zabudowany deskami podest, ze wzgledu na ciezar granitowych blatow. Zadne nozki by tego nie utrzymaly (jedna plyte wnosilo czterech ludzi).
    Ksiazki zalezy jakie. Jesli przymierzam sie do kafelkowania, techniki sa te same, zmienic sie moga materialy, wiec najpierw chodze po sklepach i ogladam, co jest nowego, robie notatki czy zdjecia rzeczy na polkach, potem szukam w necie i czytam do czego to, jakie sa za i przeciw, porownuje z innymi produktami i opiniami tych, ktorzy tego uzyli. Techniki ogolne sie nie zmieniaja, a w tych, cszczegolnie czarno-zoltych Stanley, jest kazdy krok zilustrowany. Przy kafelkowaniu mozna sobie poogladac filmiki, ale przy robotach typu budowlanka, wole miec otwarta ksiazke.
    I tak robie przed kazda robota.

    Kwestia przekonania sie: chce i moge to zrobic!!Czego i Wam zycze (serce)


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • mikams75 25.11.18, 21:43
    wieski-staski nie sa madrzejsze ode mnie ale maja wiecej sily i wprawy, choc ja sama tez jestem zaprawiona w remontach - wyrywanie drzwi, dorabianie scianki, uzupelnianie kafli na zewnatrz budynku, meble od lat wszystkie sama skladam itp. i uwazam, ze mi calkiem niezle idzie i umiem duzo zrobic sama (tylko mi cierpliwosci czasem brakuje) ale jednak na demolke typu lazienka czy kuchnia z wymiana podlogi, to nie wiem czy bym sie porwala.
    Poza tym juz sie troche wyzbylam mentalnosci zosi-samosi, niech inni sie tez wykaza.
  • hamerykanka 25.11.18, 23:52
    No ja noe mialam szans. Od poczatku maz nie wykazywal zadnych checi pomocy. Ale dzieki temu, kiedy juz od ponad roku zyje sama, nie musze liczyc na pomoc. Sama nauczylam sie, jak sobie radzic, chyba ze juz naprawde noz na gardle i sie nie da.
    Do wiekszosci robot az takiej sily nie trzeba, bardziej umiejetnosci. Sama widze, jak mi sie technika poprawila przy tynkowaniu, w porownaniu z tym, co zrobilam na poczatkusmile
    Teraz rozbieram budyneczek gospodarczy, ktory postawilam na samym poczatku po kupnie domu i klne, ze go tak solidnie zrobilam, bo juz wiaderko gwozdzi i srub mamwink. Ale czesc materialow bede mogla wykorzystac przy budowie malego ganku przy domu, zeby nie musiec odsniezac z drzwi w zimie i nie padalo na glowe, jak usiluje znalezc klucz do domusmile

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • mikams75 26.11.18, 00:10
    tylko, ze to nie tylko maz sie powinien wykazywac, rownie dobrze moga to byc zupelnie obcy ludzie.
    Moj ma dwie lewe rece, ja nawet patrec nie moge jak on cos probuje zrobic, ale zawsze sobie tlumacze, ze on juz ma inny zawod i moze dac zarobic komus innemu. Ja za to, ze wzgledu na sytuacje w moim domu rodzinnym, mam zapedy do robienia samodzielnie. Na szczescie nie musze odwalac teraz wielkich remontow, moge sie ograniczyc do mebli.
  • hamerykanka 26.11.18, 00:29
    I tak trzymaj! Pozdrawiam serdeczniesmile

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • hamerykanka 25.11.18, 21:45
    To jest wiekszosc drugiej polowy kuchni, ta bardziej niewykonczona i zasyfiona-worek wisi bo musze pojsc ze smieciami.
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/N4d3eAHFgTjql6L33X.jpg

    A to jest ksiazka, ktora bardzo lubie-jak pracowac samemu. Bo czesto nie ma drugiej osoby, ktora by cos przytrzymala czy podala. Mozna wieszac obrazek, ale kto potrzyma druga strone poziomu? I z niej wlasnie nauczylam sie bardzo duzo-mam nadzieje, ze kiedys wyjdzie edycja i po polsku. A autora cenie za poczucie humoru przy obrazkach-bo weze np sa dosc czeste pod domami w cieplejszej czesci Stanowsad
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/b2XOv2CXEC1S2qjNyX.jpg

    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/0/mj/bb/5mg5/th3a6XDwp3tNxsqWnX.jpg
    Znowu mi obrocilo obrazki sad

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • tairo 26.11.18, 15:09
    > Do tego nie trzeba penisa, naprawde. Trzeba tylko uwierzyc, ze mozna i da sie.

    Kocham cię <3
  • hamerykanka 26.11.18, 17:55
    To ciagle powtzrama kobietom, bo nie wierza, ze moga zrobic same, zamkiast prosic meza o wbicie gwozdzai pod obrazek przez pol roku.
    Zostalo mi po tym,, jak moj ojciec tak pol roku musial byc blagany, zeby wstawil mi nowe zawiasy do szafy. Doslownie pol roku drzwi staly oparte o sciane, ile ja sie naprosilam i nablagalam, ciagle slyszalam "teraz, zaraz?". Moze jutro".
    Wymiana trwala doslownie piec minut.

    Dlatego stwierdzilam, ze prosic nie bede i naucze sie sama. Trzeba w siebie uwierzyc. To nie jest wielka filozofia, ale wiekszosc mezczyzn uwaza, ze jak wbije ten przyslowiowy gwozdz to klekajcie narody, i jest warte gotowania codziennie obiadu przez kobiete.

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • mikams75 26.11.18, 18:04
    ja mysle, ze dla wielu kobiet to zadna filozofia wbic gwozdz ale sama przyznajesz, ze meza rozpuscilas i przestal sie poczuwac do czegokolwiek, wlacznie z oplaceniem fachowcow, bo mial robotna zone i mogl spoczac na laurach. Nie mozna dac sie zajezdzic i zwolnic faceta absolutnie z wszystkiego. Dlatego czasem trzeba udac, ze sie czegos nie potrafi.

    Ja owszem, mam duzo wieksza smykalke od mojego meza do domowch robot ale uznalam, ze ok, ja skladam meble ale on nianczy niemowlaka i z niemowlakiem na reku szykuje jedzenie.
    Mnie tez w sumie koniecznosc zmusila do meskich prac, po prostu wychowywalam sie w domu bez ojca, kasy na oplacenie fachowcow nie bylo, trzeba wiec bylo zakasac rekawy i zrobic jak sie chcialo w miar przyzwoicie mieszkac. Natomiast jesli w domu jest drowy facet i potrafi cos zrobic, to nie widze powodow, zeby go wyreczac we wszystkim.
  • hamerykanka 27.11.18, 03:23
    Masz stuprocentowa racje, Mikams.


    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • ominika 25.11.18, 17:44
    Też zamawiałam kuchnie w Nieporęcie dwa lata temu i kosztowała podobnie i cudna jestsmile
  • thea19 25.11.18, 19:04
    u pauliny?
  • ominika 26.11.18, 05:38
    Jasne, to już była druga nasza kuchnia z nimi. Wcześniej moja mama też u nich zamawiała i też b. zadowolona była. Bardzo sprawna i solidna firma.
  • mikams75 25.11.18, 20:54
    a jakies namiary? chocby na priv?
  • thea19 25.11.18, 21:11
    wyguglaj sobie paula meble nieporet
  • vinca 25.11.18, 21:46
    a musi byc wymarzona?? nie moze byc kuchnia po prostu ok??
  • tairo 26.11.18, 14:42
    Mniej niż ci się wydaje, jeśli włoży się trochę własnej pracy.

    Oczywiście można jęczeć, że nie stać cię na kuchnię ze studia za 100k, do której wchodzisz na gotowe z kwiatami na stole.
  • jeziorowa 25.11.18, 13:44
    Też tak uważam. Dorośli ludzie potrafią liczyć swoje pieniądze. Jeżeli nie zdarza się jakieś wielkie nieprzewidywalne nieszczęście to każda rodzina wie na co ją stać a na co nie. Ponadto nie rozumiem wyprowadzki na wieś i zdziwienia, że to nie jest miasto. Ja na wieś nie przeniosę się nigdy, bo lubię mieć pod nosem kino, basen, sklepy, knajpy itd.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 13:52
    Zgoda, zawsze mieszkałam w mieście w bloku. Zaryzykowałam dom i mam za swoje. Może to za wcześnie oceniać, mieszkamy od niecałego roku, to pierwsza jesień. Może trzeba lat żeby ocenić?
  • jeziorowa 25.11.18, 14:01
    Dom to super wybór (pod warunkiem, że cię stać). Błędem w przypadku większości ludzi nie jest dom tylko wyprowadzka poza miasto. Lat żeby ocenić? Nie mieszkałam na wsi nawet jednego dnia (nie licząc wakacji) i mimo tego jestem pewna, że to nie dla mnie.
  • mondovi 25.11.18, 13:34
    Wywal dywan, zawsze Ci trochę ulży.

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • aqua48 25.11.18, 13:41
    A po co Ci cudzy dywan i rolety? Wywal jeśli Ci nie odpowiadają. Mieszkasz na wsi więc pewnie i tak nikt do okien Ci nie będzie zaglądał. A jeśli dom przy ruchliwej drodze, to załóż sobie zazdrostki w oknach. Uzbierasz, odłożysz, kupisz sobie nowe. Remont domu zawsze zaczyna się od tego co konieczne - czyli grubszych prac, wystrój wnętrz zostawiając na koniec, czasem to trwa.
  • kai_30 25.11.18, 14:47
    Wywal, popieram, albo wystaw na jakimś OLX czy innym gumtree. Nawet jeśli sprzeda się za grosze, to odłożysz na poczet zakupu nowego.
  • aankaa 25.11.18, 13:39
    akurat dywan (nastoletni !) to najmniejszy problem - zwijasz i wywalasz

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • lot_w_kosmos 25.11.18, 13:41
    Zwłaszcza, jak pomyśleć ile paskudztwa w nim siedzi.
    Nowy dywan w leroy merlin to koszt 200-300 zł.
    Tam wisi stale z 10 przecenionych o 50-70‰ dywanów.
  • makurokurosek 25.11.18, 14:04
    Zależy jak duży ten dywan. Za 300 to raczej można kupić dywan do małego pokoju, a nie salonu.
  • lot_w_kosmos 25.11.18, 15:28
    Nieprawda. Kupiłam spontanicznie właśnie w Leroy piękny żółty shaggi za... 190 zl.
    Wymiar 220x280 cm.
    Było jwszcze kilka takich w podobnej cenie i w tym dużym wymiarze.
    Często teraz tam zaglądam za jakimś odlotowym kolorem, i widzę wciąż te największe poprzeceniane mocno.
  • umzak 25.11.18, 15:44
    Wiesz .... nie zebym Ci wypominała czy coś, ale nawet dla mnie to jest mały dywan. do salonu to tak minimum 4 x4 , idealnie 4m x 5 m, a to już wydatek
  • makurokurosek 25.11.18, 15:52
    Wszystko zależy jak duży masz salon. Wymiar dywanu jaki podałaś nadaje się do niewielkiego pokoju, a nie do salonu 20-30m, nie mówiąc już o większych.
  • lot_w_kosmos 25.11.18, 17:38
    Ale ja mam piękną dębową podłogę i to jest dla mnie maksymalny rizmiar dywanu, jaki potrzebuję. N8gdy w życiu nie przykryłabym więcej, nie po to mam podłogę, jaką mam.
    Ma być na strefę koło kanapy i fotela, żeby trzymać nogi na miłym.
    I większość ludzi w tych czasach robi podobnie. Nikt nie przykrywa podłóg takimi ywanami 5x5.....
    Po kij kupować dywan zakrywający taki szmat pidlogi jak 5x5.....??
    To już może od razu walnąć wykładziny na całości.....
  • jeziorowa 25.11.18, 18:28
    Ja nie mam w domu ani jednego dywanu. Bardzo zainwestowałam w piękne podłogi i nie zamierzam ich zasłaniać.
  • umzak 25.11.18, 18:43
    i tu trzeba przyznać rację makurokurosek , zalezy jak duży masz salon. U mnie część "kanapowa" to włąsnie 4 x5 i gdybym miała kupowąc dywan do salonu to tylko 4x4 lub 4x5. Mniejszy jakos dziwnie by wyglądał. Podłogi debowej zazdroszczę i takiej tez bym nie przykrywała w całości.
  • pani_tau 25.11.18, 13:46
    Dywan możesz wyrzucić a co do nowego to zastanów się czy aby na pewno go potrzebujesz. Zwłaszcza gdy masz fajne podłogi.
    Poza tym to... no weź przestań - dom młodzik, cicha okolica, spora działka, łazienki w liczbie mnogiej. Gdybyś kupiła w stanie surowym i nie miała za co go wykończyć to by dopiero był dramat. A tak to możesz sobie powoli przeprowadzać zmiany nie zarzynajac się finansowo.
    Natomiast jeśli się nie odnajdujesz "klimatycznie" to żaden wystrój na to nie pomoże.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 13:55
    Dziękuję za pociechę smile na kupno działki i budowę od zera się nie zgodziłam, i całe szczęście.
  • bei 25.11.18, 14:34
    Ej, to jesień zaburza Ci czerpani radości mieszkania w domu. Przecież kupiłaś go, bo widziałaś potencjał😊
    Dywan- zwiń, jeśli podłogi są ładne to wcale nie myśl o nowym, jeśli już to o małym. Jeśli musi być dywan- to kup w innym gatunku, a wg swojego gustu.
    Kuchnia i łazienki -przemaluj, można malować meble, kafelki, poszukaj zdjęć z metamorfozami.
    Na kafelki na ścianach możesz położyć szybę zbrojoną-taką z zatopioną siateczką- rozwiązanie nie niesie wielkiego remontu, tylko zamowieńie i szklarza tafli i łatwy montaż na śruby. Powoli, powoli i przearanzujesz😊😘
    Komuńikacja poprawi się z czasem, a teraz jak jestes młodsza to możesz wyprawę do sklepu potraktować jako zaletę-to porcja potrzebnego ruchu.
    Moja koleżanka kupiła mieszkanie wykończone i nie znosiła gresu na podłodze. W łazienkach położyła elastyczną wykładzinę, w drugiej podłogę tarasową- z takich kwadratowych drewnianych puzzli. Świetny efekt😊
    Połóż swój kolor na ścianach, zasłony, na parapet dekoracje. Z dywanem- ja kiedyś kupiłam dywan, którego kolor do końca nie pasował do mojej wizji- ale to były czasy gdy w sklepach nic nie było. Przewarbowalam mu odcień farbami do tkanin, po latach oddałam koleżance do pustego pokoju. Koleżanka farbowała włosy i poplamiła go- chlapnęło jej z miseczki i nie zauważyła. Kupiliśmy kilka opakowań i tą farbą do włosów zroniłyśmy nowy deseń. Po latach jej córka wyprowadzając się z domu zabrała ten dywan, powiedziała, ze takiego „ art” to w żadnym sklepie nie kupi😊



    --
    poland.afs.org/
  • lellapolella 25.11.18, 14:57
    Zgadzam się z bei - nie ma się co załamywać, na to zawsze przyjdzie czas. Tym bardziej, że pole manewru masz niewielkie - mleko się rozlało. Patrz na plusy, co możesz mieć na wsi, a nie miałabyś tego w mieście? Weź psa i zobaczysz, że dywany tylko przeszkadzają, wywal zasłony, a może i firanki, czy ktoś ci tam w okna zagląda? Pozbądź się tego, co wkurza cię najbardziej i nie myśl o tym, czego ci brakuje, tylko o zyskach. Późna jesień i zima na wsi są trudne, nie tylko w pierwszym roku, sporo czasu potrzeba, by umieć zapewnić sobie rozrywki, które w mieście masz na pstryknięcie palcami. Rower, aparat fotograficzny, nawet w telefonie, obserwowanie zwierząt... Jeśli się nie przestawisz, będziesz wciąż na minusie.

    --
    <*>
    "Istnieje cel, ale nie ma drogi: to co nazywamy drogą, jest wahaniem." Franz Kafka
  • hamerykanka 25.11.18, 17:43
    Plus kafelki mozna przemalowac-w ksiazce o kafelkowaniu widzialam, jak pomalowac zwykle kafelki, zeby wygladaly jak marmur, oko w slup stanelo! Mysle ze podobne rzeczy znajdziesz online.

    --
    Przecież obowiązkiem każdej kobiety jest gotowanie. Przynajmniej w weekendy i na zapas. No nie można inaczej, bo cycki odpadają i wagina murszeje by Bialeem.
  • lellapolella 25.11.18, 19:00
    Ja przede wszystkim widzę wielką przestrzeń do wykorzystania- przestrzeń pomiędzy tkwieniem w cudzych dekoracjach, co może być frustrujące a zbudowaniem własnych. I mam wątpliwości (choć być może bezpodstawne, po prostu oceniam po sobie), czy właścicielka domu pomieszkawszy w nim krótko naprawdę wie, czego chce i czy to, czego chce, będzie tam pasowaćwink Do tego wiem, jak zagubiony może się czuć miejski człowiek na zadupiu zimą... Niemniej, załamywanie się to ostatnia rzecz, która się nada do czegokolwiek. Tudzież rozpatrywanie wariantów, które są z różnych względów nieosiągalne.

    --
    Kraj, który nie jest faszystowski, może mimo to doświadczać faszystowskiej polityki. Taka polityka jest oparta na usilnym staraniu, aby podzielić społeczeństwo i zdemonizować niektóre jego grupy. J. Stanley
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:30
    Historia Twojego dywanu bombowa😊

    Pewnie masz rację, że to jesień i smuty się włączają. Plus PMS i wkurw, ale to na marginesie 😉
    Oczywiście, że są plusy tego domu, lokalizacja nie jest zła. Goście są zachwyceni, lubią u nas długo być, latem grill, zimą kominek i przestrzeń, której tak brakuje w bloku. Ale wiadomo, że ogarnąć to trudno. Plus pies, który bardzo gubi sierść. A ja latam z odkurzaczem góra dół. Szukam pionowego.
    Dywan z jadalni może faktycznie wyrzucę, tylko on w sumie daje jakąś izolację od parkietu.
    Widziałam dużo pomysłów na rearanżacje, malowanie płytek czy frontów szafek, ale koszty farb to sporo póki co dla nas, a efekty są różne i na krótko. Chyba że polecicie farbę sprawdzoną?
    Wiele rzeczy zrobiłam, pokoje dzieci "moje" już są. Sypialnia naszą też w sumie po mojemu.
  • chicarica 25.11.18, 15:00
    Wiesz co, to czasem jest kwestia standardów na jakie jesteś w stanie się zgodzić by móc spełnić swoje marzenie.
    Ja żyję raczej bardziej na bieżąco, nie jestem w stanie znosić niewygód z myślą, że kiedyś tam będzie lepiej. Dlatego kupiłam mieszkanie na nowym osiedlu, wykończyłam i umeblowałam całe przed wprowadzeniem się, meble co prawda z ikei, ale estetyczne i spełniające moje potrzeby. Teraz co prawda mieszkam gdzie indziej, ale na tamten moment to było dokładnie to, co potrzebowałam, spełniające moje standardy przestrzenne, wizualne i pasujące do stylu życia.
    Dla porównania, znajomi w tym samym czasie mieli marzenie: zamieszkać w Sopocie. W międzyczasie tułali się po jakichś wynajętych norach, kupili 3/4 jakiejś rudery której pozostałe 1/4 posiada jakiś menel biegający za nimi z siekierą, mieszkali w drewnianym domu po babci 80 km od miasta gdzie trzeba było palić w piecu, a kibel był w sypialni obok łóżka na którym się śpi, wynajmowali z dwójką dzieci "apartament" w Sopocie o powierzchni całych 36 metrów kwadratowych... W końcu, gdy dzieci mają już po kilkanaście lat, kupili wymarzone mieszkanie w Sopocie. Mieszkanie 90 metrów, ale w bardzo starej i zapuszczonej kamienicy i w takim stanie, że od dwóch lat to remontują i końca nie widać. No, ale marzenia trzeba spełniać, więc tak od wielu lat żyją w warunkach, których ja dla siebie samej nie byłabym w stanie zaakceptować nie tylko estetycznie, ale również cywilizacyjnie, a już nie mówiąc o dzieciach... Pewnie za 10 lat, jak już dzieci będą dawno dorosłe i się powyprowadzają, a wieczne remonty, urządzanie się i przeprowadzki się skończą, to znajomi będą mogli usiąść w swoim własnym wyremontowanym mieszkaniu i nacieszyć się stanem posiadania. Tylko pytanie czy warto było spędzić tak całe życie. To już każdy musi sobie sam odpowiedzieć...

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • aankaa 25.11.18, 15:09
    i usiądzie 2 staruszków wink na 90 m2 zastanawiając się jak utrzymać to wymarzone lokum

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • chicarica 25.11.18, 15:13
    Zwłaszcza, że jedno z nich raczej nie będzie mieć żadnej emerytury. Ale spoko, nie mój problem. Chodzi mi o to, że czasami warto zastanowić się, jaki jest koszt spełnienia tych marzeń. Z drugiej strony - może to oni mają rację, może warto czekać i powoli małymi kroczkami? Nie wiem. Ja po prostu nie mogłabym żyć z kiblem w sypialni albo z dwójką dzieci na 36 m, nawet w Sopocie. Oczywiście na pewno ktoś powie że zazdroszczę - otóż nie, nie zazdroszczę, bo taki "apartament" w Sopocie mogę sobie wynająć w każdej chwili, ale nie wynajmuję.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • gryfna-frelka 26.11.18, 11:48
    Wlasnie to mialam pisac - to co osiagna nie bedzie juz potrzebne az w takiej skali, a dwom emerytop mogloby wystarczyc mieszkanie chocby i polowe mniejsze - tansze w utrzymaniu, latwiej ogarnac itd.
  • inka754 27.11.18, 10:43
    Naprawdę myślisz, że staruszkowie zawsze są biedni? Ludzie starsi często mają domy po 200 m i mieszkają w dwie osoby i żyją całkiem dobrze. Np. moi rodzice.
  • maaria33 25.11.18, 15:05
    To co Ci się nie podoba i zbędne - wyrzuć (dywan?).

    Poza tym - żyj tu i teraz. Masz sucho i ciepło - super. Nie uzależniaj swojego dobrego samopoczucia od wystroju wnętrza, bo życie szybko mija - szkoda go smile

    p.s. niedawno ktoś skomentował moją starą komórkę. Odpowiedziałam: nieważne jaka komórka, ważne jakie wiadomości się dostaje smile Życzę "dobrych wiadomości".
  • chicarica 25.11.18, 15:15
    Nie do końca tak jest. Wystrój wnętrza, jeśli się jest estetą, wpływa na samopoczucie. Ja źle wypoczywam w brzydkich, zagraconych, nieprzytulnych wnętrzach.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • maaria33 25.11.18, 15:20
    To wszystko jest w głowie. (akurat zagracenie jest łatwe to zlikwidowania). Ale oczywiście można zmarnowac życie rozpaczając, że mamy niebieskie rolety a nie błękitne żaluzje. Mnie tak często zmienia się gust/potrzeba dekoracyjna , że mam wybór albo poświęcić życie na dekoratorstwo (nie chcę!!!) albo nie uzależniać swojego samopoczucia od tego jakie mam (lub nie mam) zasłonki.
  • chicarica 25.11.18, 16:14
    To akurat można rozwiązać poprzez zrobienie neutralnej, minimalistycznej bazy i uzupełnianie dodatkami, które nie są drogie, a robią wnętrze. Ja też nie doktoryzuję się z wystroju wnętrz, nie wydaję też majątku i nie tracę energii na dekoratorstwo, ale jakbym miała siedzieć wśród regałów z PRL i niebieskich roletek, to po prostu wpływałoby to na moje samopoczucie.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • maaria33 25.11.18, 17:09
    Bo jest Twoja koncepcja smile Ale ktoś może mieć inną i nie lubić minimalistycznej bazy i źle się w niej czuć, nawet z dodatkami. I wtedy może albo cierpieć albo ograniczyć liczbę rzeczy/spraw , które mogą mieć duży wpływ na jego samopoczucie. I nie chodzi o to, żeby nic nie zmieniać, tylko żeby wyluzować i...żyć.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:32
    Zagracone absolutnie nie jest. Mamy niewiele mebli, dużo przestrzeni.
  • zabka141 25.11.18, 19:27
    Ale przeciez mozna odgracic. Zwlaszcza jak ma sie dom, wiec duzo miejsca. Po co trzymac stary dywan? To by pierwsze u mnie polecialo. A potem robimy plan, zbieramy na kuchnie, itd.
  • maslova 25.11.18, 16:06
    > .s. niedawno ktoś skomentował moją starą komórkę. Odpowiedziałam: nieważne jaka komórka, ważne jakie wiadomości się dostaje smile Życzę "dobrych wiadomości

    Ładne 😊
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:46
    Super z tą komórką. Dobrych wiadomości 😘
  • ykke 25.11.18, 15:10
    jeszcze_blizniaki napisała:

    > Oczywiście na kredyt. Wieś niedaleko stolicy. Komunikacja taka sobie.
    > Kupiliśmy nastoletni dom, spora działka, cisza. Ale kupując mieliśmy zamiar odn
    > owić, zrobić po swojemu kuchnię, łazienki itd. I nie patrzyliśmy pod tym kątem.
    > A efekt jest taki, że nie ma kasy na remonty, ulepszenia, itd.
    > Niby jestem u siebie w domu, ale wcale się tak nie czuję, bo mam bardzo małe po
    > le manewru jeśli chodzi o wystrój. To co mogłam niewielkim kosztem, zrobiłam, a
    > le kuchni nie zmienię, łazienek też, dywan czyjś, nawet niektóre okna wystrój
    > jest ichni.
    > Wiele rzeczy już zmieniliśmy, ale to wymaga kasy, której przy ogarnianiu domu c
    > iągle brak. Lubię DIY, mam pomysły, nie gardzę używanymi rzeczami, ale wkurza m
    > nie już poczucie że jakaś kobieta wybrała sobie naście lat temu dywan, czy role
    > ty rzymskie, a ja się tego nie mogę pozbyć bo nowy dywan takiej wielkości jest
    > drogi.
    >
    > Ech, tylko wyżalić się chciałam.
    >
    > Oczywiście doceniam plusy domu na wsi, latem głównie. Decyzja o kupnie była dłu
    > go rozważana, nikt mnie nie zmuszał. Aczkolwiek to mąż marzył o domu, mi wystar
    > czyloby większe mieszkanie lub szeregówka.

    Wyrzucenie dywanu to pierwsza rzecz, którą powinnaś zrobić. Dywan po kimś to obrzydliwsza rzecz niż cudze gacie. Kup dwa fajne bawełniane boho chodniczki i połóż w strefie wypoczynkowej. Dekoracje po kimś? A podobają się tobie? Jeśli tak-zostaw, jesli nie - ściągnij i niech okna czekają na lepszy moment w portfelu.
    Ja tam zazdroszczę tego wiejskiego domu.




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • chicarica 25.11.18, 15:16
    Jakbym miała patrzeć na boho chodniczki to chyba bym się powiesiła. Już lepsze gołe deski na podłodze, zwłaszcza jeśli faktycznie są to deski - wtedy może wystarczy zeszlifować, pomalować i już to jakoś wygląda. 2 dni roboty i jest akceptowalna podłoga.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • ykke 25.11.18, 20:21
    chicarica napisała:

    > Jakbym miała patrzeć na boho chodniczki to chyba bym się powiesiła. Już lepsze
    > gołe deski na podłodze, zwłaszcza jeśli faktycznie są to deski - wtedy może wys
    > tarczy zeszlifować, pomalować i już to jakoś wygląda. 2 dni roboty i jest akcep
    > towalna podłoga.
    >
    No widzisz-to ty. Ludzie zazwyczaj wieszają sie z bardziej dramatycznych powodów. Nie wiemy jaką estetykę wyznaje autorka. Proponuję rozwiązania niskobudzetowe. Dla mnie stara podłoga drewniana jest piękna. Ktoś woli zrobić z niej lustro i mdlec z nerwów gdy komuś coś spadnie robiąc wgniecenia. Ktos woli chodniczki boho i naturę, a ktoś akrylowe dywany.



    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • zuzi.1 25.11.18, 15:15
    Chyba lubisz narzekać. Zamiast narzekać zacznij działać, małymi krokami. Wiele zależy od Ciebie samej.
  • kubek290713 25.11.18, 15:22
    A ja mieszkam w domku w mieście wojewódzkim i chce tez mały domek w rodzinnej wsi. Tyle ze ten domek na wsi ma 55 m kw
  • fornita111 25.11.18, 15:32
    Moze musisz przywyknac. Moja mama plakala po kazdej przeprowadzce, ja to mam troche po niej. Ze obco, nijako, smutno i wszystko niby tak jak mialo byc a jednak nie tak wink Bo to twoja pierwsza jesien w tym domu? Urzadzaj po swojemu na ile sie da i daj sobie czas na zadomowienie.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:39
    Sąsiedzi są świetni, na prawdę, nie czujemy się tu obco. Ale mi, mieszczuchowi, brakuje cywilizacji. Za to smog mamy znikomy😉

    Dziękuję Wam za refleksje, będę próbować powoli robić co się da.
    A tak najbardziej chyba doskwiera ograniczony budżet. Szyję czasem, widzę ceny materiałów. Zasłony duże z taśmą często nie wyjdą taniej uszyte samemu.
  • chatgris01 25.11.18, 20:49
    A zaslony albo wielkie indyjskie tkaniny z lumpexow? No i jesli nie lubisz uzywanych, to w indyjskich sklepach miewaja piekne tkaniny (sari, narzuty, kotary), z ktorych mozna zrobic zaslony, ceny raczej dostepne.
    I jeszcze Ikea, tez miewaja niedrogie zaslony, czesto w promocji albo przecenione.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:56
    O, dziękuję, indyjskie sklwpy faktycznie mają ciekawe materiały.
  • agnieszka_kak 25.11.18, 15:42
    A nie mogliście od razu wziąć kredytu większego na remont? Takie odkładanie "kiedyś się zrobi" baaardzo przesuwa remonty w czasie.
    Szczerze jeśli chcesz np. wymienić cała kuchnie, to zbieraj na to, nie inwestuj w tymczasowe rozwiązania typu przemalowanie frontów. Tak, teraz wszystko można odnowić i pomalować, ale to wciąż będą te same meble, i widać po rozwiązaniach i ukladzie, że nie są nowoczesne. Sama mam przemalowana kuchnie, ale widać, że nie jest nowa, bo to po prostu inny styl.
  • heca7 25.11.18, 16:01
    No ale chyba tego placu zabaw nie było też jak kupowaliście ten dom? Podobnie sklep nie dostał nóżek i nie odszedł do sąsiedniej wsi? Krety świadczą o żyznej ziemi, u mnie kret by zdechł po tygodniu z głodu. Dywan wyrzuć/sprzedaj/oddaj. Musi być dywan? Chyba pod spodem nie macie klepiska?

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • sasha_m 25.11.18, 16:05
    To nie dom jest Twoim problemem, tylko marazm, który Cię ogarnął.
    Nowa kuchnia to bardzo duży wydatek, a myślałaś o pomalowaniu szafek? Dom nie jest stary, więc i meble przedpotopowe nie są. Ja w zeszłym roku odnowiłam 20-letnią komodę (a takich prac nie lubię, nie umiem, nie znam się) i nie będę kupować nowej, bo ta jest piękna, pasuje idealnie do miejsca, posłuży kolejne 20 lat, w dodatku mam wrażenie, że to całkiem nowy mebel. Farby są teraz takie, że nie trzeba nic zdzierać i szlifować, wystarczy odtłuścić. Podobnie z łazienką, ktoś wyżej napisał, że płytki też da się pomalować. To wydatek rzędu kilkuset złotych, a może się okazać, że efekt zadowoli Cię na kolejne lata.
    Dywan wywal, to siedlisko wszelkiego zła. Sprzątanie będzie prostsze, może się też okazać, że bez dywanu jest całkiem ok. Wystrój okien też wywal, łatwiej nazbierać na proste karnisze i zwykłe zasłony lub firanki niż na remont kuchni.
    I pomyśl, że jak spadnie śnieg, lepienie bałwana będziesz mogła nadzorować z okna i nie musisz organizować wielkiej zimowej wyprawy ☺️ Mieszkam w domu i nie wróciłabym już do bloków, za nic. A po 5 latach wciąż nie mam dużego lustra, ale może to i dobrze, przynajmniej bez stresu wychodzę z domu 😉
    Będzie dobrze, głowa do góry.
  • lauren6 25.11.18, 16:08
    Myślisz, że kogokolwiek na dorobku stać na kupno domu/mieszkania zrobionego na tip top?
    Spokojnie, przecież mieszkacie tam niecały rok. Jeśli za 10 lat nadal będziesz miała ta starą kuchnię i dywan to będziesz mogła się martwić.
  • lilia.z.doliny 25.11.18, 16:10
    wywal ten dywan, ale celebruj wywalanie
    tak z serca sie go pozbywaj
    a potem zapros mnie do tego domu, najlepiej w najglebszej listopadowej jesieni i posluchaj, jak ci zazdroszcze


    --
    Jeżeli twoja nowa dziewczyna z Tindera zaprasza cię do siebie, zaciąga do łóżka i wyjmuje kajdanki, to znaczy, że brygada transplantologów już czeka na ciebie w drugim pokoju.
  • jeszcze_blizniaki 25.11.18, 20:53
    Lilio,
    Dobrze, zapraszam i ponegocjuję z mężem żeby wywalić dywan. A on sobie leży, grzeje się w ciepłe kominka i nawet nie wie, jakie jest przez niego poruszenie na forum. Dywan, znaczy, nie mąż 😊
  • sztuczkamagiczna 25.11.18, 16:34
    Nie żałuj, rok to bardzo krótko. Dom z ogrodem to cudowna sprawa. Jeśli masz w sobie duszę ogrodnika, to ogród cieszy podwójnie.
    Odkładaj kasę, nawet drobne kwoty. Znajoma postawiła w kuchni słoik po ogórkach, do którego wrzucała resztę z każdych zakupów. Uparła się, że w ciągu roku nazbiera tym sposobem na wymarzony fotel do sypialni. Udało się kupić fotel i lampę.
    Może wystaw niepotrzebne meble na Olx, zawsze wpadnie parę groszy. Może zamień rolety rzymskie na zasłony, albo zwiewne firanki, dodaj kilka poduszek, przestaw meble, pomaluj ściany na ulubiony kolor... Dodatkami można odmienić wnętrze, nie wydając fortuny. Kiedyś zobaczyłam u koleżanki cudowne zasłony, okazało się, że to sari kupione w lumpeksie za grosze. W sypialni miała zasłony z przerobionej pościeli. Nigdy bym nie zgadła, że to była poszwa na kołdrę. Kupiła mieszkanie i zupełnie nie miała pieniędzy na meble. Nie mogłam wyjść z podziwu nad jej pomysłami.
    Przeglądaj Pinterest. Sama piszesz, że lubisz DIY smile Będzie dobrze, to tylko jesień tak działa. Byle do wiosny smile
  • k1234561 25.11.18, 17:08
    Niezmiennie dziwią mnie takie osoby.Mają sielankowe marzenia o słodkim domku na wsi,gdzie cicho i spokój.Ale ta wieś najlepiej jakby w centrum miasta była,żeby było wszędzie blisko,ale żeby cicho i spokój był.A potem się dziwią i wielkie oczy robią,że choć co prawda domek ładny to wyposażenie be,bo z drugiej ręki.I nagle uwaga,uwaga,trzeba domek wyposażyć i to kosztuje,no szok w trampkach po prostu.Za chwilę się zdziwią,że jak spadnie śnieg to drogi na wsi nikt nie odśnieży bo to droga dojazdowa kategorii E i ani pług miejski,ani gminny nie dojeżdża.Trzeba się skrzyknąć w paru chłopa z traktorami i odśnieżyć.A do najbliższego sklepu to samochodem trzeba jechać.Większe zakupy planować z wyprzedzeniem tygodniowym etc.No i te dojazdy do cywilizowanego miasta to tez koszty.Mam takich znajomych.Wyprowadzili się radośnie z bloku z małym dzieckiem do oddalonej od miasta o 15 km wioseczki z 12 domami.Fajnie było na początku dopóki dziecko do szkoły nie zaczęło chodzić.Od tego momentu kasa na dojazdy szła taka ,że głowa mała.A tu nie tylko szkoła .Po szkole zajęcia dodatkowe,nie było szans aby po szkole wracać na wioskę dać dziecku obiad i zawozić na angielski,tenisa,basen,korki jak była taka potrzeba.Matka po 13:00 uwiązana jak pies i robiła za taxi.Sama biedna przeczekując godzinkę w samochodzie,godzinkę gdzieś na zakupach dla zabicia czasu etc.Przeklinali i przeklinają ten dom do dziś i tą decyzję.No ale nikt ich nie zmuszał,ot zrealizowali swe marzenie.Trzeba było takie rzeczy jak szkoła i zajęcia szkolne dziecka,dowozy przekalkulować wczęsniej.Wiedzieli doskonale ,że tam szkoły w okolicy nie ma,o zajęciach dodatkowych nie ma co marzyć,chyba ,że hobbystyczne oprzątanie krów i świń u sąsiadów.Ale latem fakt faktem fajnie tam jest.Cisza,spokój,las nieopodal,piękny ogród i sad.No,ale to za mało plusów.A tu jeszcze dochodzi kwestia,tego,że dziecko dorasta za 2 lata wyjedzie na studia,oni będą coraz starsi a nie młodsi.Nie wyobrażam sobie starości,na takim za...piu.A sprzedać taki dom wcale nie jest łatwo.Coraz trudniej o "jelenia". Ja bym wolała kupić dom na przedmieściach,gdzie komunikacja miejska dojeżdza bez problemu,gdzie też są domki z ogródkami,sklepy z artykułami pierwszej potrzeby chociażby,może jakaś apteka czy przychodnia,a w porywach przedszkole i szkoła.No ale to trzeba perspektywicznie troche myśleć a nie tylko marzeniami i jakoś to bedzie.Autorce współczuję,bo w takim domu wszystko teraz wkurza.Może jednak warto zagrać w otwarte karty przyznać się do błędu,że taki dom was przerasta ,pogadać z mężem zanim się chłopina zamorduje robotą,żeby tylko pieniądze uzbierać.Sprzedać jak najszybciej i przenieść się do domku w zabudowie osiedlowej.Pełno się teraz tego buduje można kupić nowy,z drugiej ręki.Ale wtedy jest to do ogarnięcia.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • andaba 25.11.18, 17:50
    Nie można mieć wszystkiego naraz. Poczekaj, z czasem zamienisz dom w cacko wg swojego gustu.
    Skup się na tych małych rzeczach, które możesz zmienić niewielkim kosztem i tym się ciesz. A im na coś się dłużej czeka, tym bardziej cieszy.
  • juuuu7 25.11.18, 17:55
    Dziwi mnie, ze kupujac dom z rynku wtornego nie myslalas o tym, ze remont kosztuje...
  • k1234561 26.11.18, 06:33
    Mnie też dziwi takie podejście.Ale widać,że to są ludzie luzaki,z cyklu jakoś to będzie,będziemy martwic się potem,a na razie kupmy sobie domek na wsi.
    Mnie też dziwi syf w tej kuchni na zdjęciach.Jak bym chciała na forum pokazać kuchnię to bym ją chociaż sprzątnęła,a nie że gary wszędzie brudne porozwalane,worek na śmieci dynda na uchwycie szafki.Masakra.To juz wyobrażam sobie jak reszta domu wygląda,skoro autorka krępacji nie ma taki bajzel pokazywać.Widać ją bałagan nie rusza.Ale niestety bałagan przytłacza i jednak łatwiej i milej żyje się w domu posprzątanym,poukładanym,nie że wszystko na sztywno pod sznurek,bo to nie muzeum ale w chlewie ciężko stworzyć miłą i ciepłą atmosferę domowego zacisza.

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • rosapulchra-0 26.11.18, 11:49
    k1234561, nie wygłupiaj się więcej. Szkodzisz tylko sobie.

    --
    Wszyscy idący ze swoimi laskami, nieraz mam ochotę takiego huknąć, co się palancie lipisz, masz laskę, to nie wykręcaj głowy za mną. by Alpepe
  • k1234561 26.11.18, 14:41
    Odczep się ode mnie!

    --
    http://lbym.lilypie.com/1ocMp1.png
  • eilian 25.11.18, 17:56
    W życiu nie trzymałabym w domu czyjegoś dywanu.
  • kosmos_pierzasty 25.11.18, 18:38
    Pierwszą kuchnię w nowym domu to ja malowałam osobiście - meble sprezentowane przez znajomych, które już swoje na strychu odstały, zlew mocowałam na kredensie po babci (spokojnie, zniszczonym już i nie bardzo nadającym się do czegokolwiek innego), zmywarka do zabudowy stała bez zabudowy a na niej książki kucharskie w dużej liczbie, żeby się nie przewracała smile A i tak byłam zachwycona smile
    Teraz mam kuchnię z Ikei - też skromną, bo jakieś 12 tys. wydałam na wszystko, ze sprzętem i kubeczkami pod kolor wink w każdym razie nadal jestem zadowolona. A... tę kuchnię z Ikei zrobiliśmy (mąż sam składał) po 5 latach mieszkania. Tyle musiała wystarczyć ta poprzednia.

    Konkretnych rad nie dam, bo już je otrzymałaś - też byłabym za wywaleniem tego co Cię drażni i odświeżeniem tego, czego wywalić się nie da.
  • bei 25.11.18, 18:49
    Kosmosiepierzasty-lubię Cię😊

    --
    poland.afs.org/
  • kosmos_pierzasty 25.11.18, 18:52
    smile
  • kosmos_pierzasty 25.11.18, 18:54
    A... jeszcze przewijak pomalowałam i miałam dodatkowe póki big_grin
  • volta2 26.11.18, 12:27
    z pierwszą kuchnią miałam podobnie, tylko odwrotnie ze zmywarką, czyli miałam dziurę zamaskowaną na zmywarkę w przyszłości a myłam ręcznie, bo kasy nie bylo. meble z piwnicy od matki. po 4 latach kupiliśmy i zmywarkę i nowe meble by za rok oszaleć i się wyprowadzić do kolejnego mieszkania.
    i znów na blat granitowy nie starczyło

    za to w 3 mieszkaniu skromności już nie ma i 12 tysiecy to sam blat kosztowałsmile no, z montażem i okładziną granitową na ścianie zamiast płytek, efekt - oszalamiający, choć zupełnie inny niż u hamerykanki(a też granit czarny ale nie galaxy, bo ten mi się nie widział)

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.