Dodaj do ulubionych

Dobre samobójstwo

28.11.18, 09:48
Sporo wątków w temacie ostatnio. Kontynuujmy.
Przerobiłam ostatnio w rodzinie kilka śmierci w męczarniach. I chorego i rodziny.
Chcę mieć prawo do wolności wyboru. Kiedy uznam że to właściwy moment chcę sama zadecydować o wyłączeniu guzika.
Wszystko pod warunkiem, że jeszcze będę w stanie się ruszać. Eutanazja w naszym kraju nie wchodzi w grę. Obciążanie innych w jakikolwiek sposób (np. maszynista pociągu) też.
To jak. Jak, żeby nie brakło odwagi, dzieci nie widziały. Prochów nie kupię bez recepty, pistoletu też. No i mam problem z własną eutanazją.
Treści związanych z wiarą, światopoglądem etc. proszę nie poruszać. Kto ma inne priorytety - jego prawo.
Edytor zaawansowany
  • kropkacom 28.11.18, 09:55
    "Chcę mieć prawo do wolności wyboru. Kiedy uznam że to właściwy moment chcę sama zadecydować o wyłączeniu guzika."

    Kwestia czy wtedy będziesz tego nadal chcieć.

    Osobiście mam nadzieję, że nie będę musiała mieć takich dylematów a jeśli jednak to mam nadzieję, że eutanazja będzie legalna.
  • manon.lescaut4 28.11.18, 10:00
    Otóż to. Zdrowym sprawnym ludziom wydaje się, ze gdyby ich to spotkało, to oni pierwsi będą wyrywać się do eutanazji. Jeśli niestety nieszczęście się wydarzy, może się okazać, ze wciąż jesteśmy tymi samymi ludźmi, nie doznaliśmy nagłego przypływu odwagi, oświecenia i pogodzenia z losem, boimy się śmierci, chcemy zyc a z choroba walczyć, nawet gdy szanse są nikłe.
  • mum2004 28.11.18, 10:03
    Chodzi o wybór, też chciałabym mieć taką możliwość, nawet jeśli z niej nie skorzystam.
  • kropkacom 28.11.18, 10:09
    To mniej nadzieję, że będziesz go miała. W Polsce? Bardzo wątpię czy doczekasz.
  • turzyca 28.11.18, 12:30
    Owszem. Ale zdarza się też odwrotnie - znałam faceta, który świadomie zrezygnował z leczenia raka, bo tak był zmęczony podstawową chorobą, że potraktował szybką śmierć na raka jako prezent od losu. A wcześniej bardzo żywiołowy człowiek.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • tt-tka 28.11.18, 09:55
    jedyne wyjscie legalne, jakie widze, to zamowic - w czasie, gdy jeszcze jestes samodzielna i decyzyjna - miejsce w klinice w kraju, gdzie eutanazja jest legalna i oplacic wszystko z gory. Lacznie z transportem.
  • majenkir 28.11.18, 18:01
    A nie trzeba byc przypadkiem rezydentem tego kraju przez jakis czas?

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • alpepe 28.11.18, 10:02
    Najłatwiej skoczyć z mostu do rzeki. Trochę zwłoki mogą być nieestetyczne po znalezieniu, ale teoretycznie można by to zaaranżować jako wypadek.

    --
    Achse des Guten
  • chatgris01 28.11.18, 12:08
    Utoniecie to straszna smierc.
    Jedna z najlagodniejszych jest zamarzniecie. Po prostu sie zasypia.
  • majenkir 28.11.18, 18:02
    Ale zimno jest wink. Chyba zeby sie nawalic wczesniej tak, zeby nie czuc.

    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • lemasakr 28.11.18, 18:19
    Ale z wysokiego mostu to chyba smierc z rozerwania narzadow i wykrwawienia?
  • thea19 28.11.18, 15:59
    jak ma z mostu skoczyc osoba, ktora lezy przykuta do lozka i nie moze ruszyc nawet palcem?
  • mama-ola 28.11.18, 10:40
    Dobry tytuł dałaś: samobójstwo. Gdy ktoś jest nieuleczalnie chory albo sparaliżowany i chce sobie skrócić życie, to to jest samobójstwo. Eutanazja to zaprzestanie sztucznego podtrzymywania życia przez aparaturę (owo wyłączenie guzika) i najczęściej jest tak, że pacjent jest nieświadomy, nie może wyrazić swojej woli.

    Samobójstwo można popełnić zawsze, co tu może być nielegalnego... Skoczę z mostu, wezmę tabletki, podetnę żyły - nic prawu do tego. Ja akurat bym wybrała opcję: tabletki - zasnąć - nic już więcej nie wiedzieć.

    > Prochów nie kupię bez recepty
    Czemu? Mnie akurat wydaje się to najmniej bolesne.

    > Eutanazja w naszym kraju nie wchodzi w grę. Obciążanie innych w jakikolwiek sposób (np. maszynista pociągu) też.
    Eutanazja to właśnie - w większości wypadków - jest obciążanie innych. Mówię o nieświadomych pacjentach.

    Najgorzej mają ci, co są świadomi, a tylko leżą pod aparaturą i nie mogą samodzielnie popełnić samobójstwa, choćby tego pragnęli.
    Tylko czy takich jest statystycznie najwięcej?
  • memphis90 28.11.18, 10:46
    > Prochów nie kupię bez recepty
    >Czemu? Mnie akurat wydaje się to najmniej bolesne.
    No tak, ale chyba nie planujesz niebolesnego samobójstwa rutinoscorbinem czy kwasami omega? Leki, które mogą spowodować zapaść oddechową i śmierć we śnie są na receptę. Samobójstwa paracetamolem nie polecam- śmierć z powodu niewydolnosci wątroby nie jest ani szybka, ani lekka.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mama-ola 28.11.18, 10:55
    Miałam na myśli leki nasenne i ich przedawkowanie. Na pusty żołądek - jak to zrobił Tomasz Beksiński. Pewnie mówię jak laik - nie zgłębiałam tematu, bo nie planuję samobójstwa.
  • 1matka-polka 28.11.18, 10:57
    Leków nasennych tez nie kupisz bez recepty. Musisz iść do lekarza, naściemniać i dopiero.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • kota_marcowa 28.11.18, 11:17
    Akurat w Polsce zdobycie dowolnej recepty, no może poza morfiną i lekami tego kalibru, nie stanowi najmniejszego problemu wink
    Jeszcze nie spotkałam lekarza, który gdy prosiłam o receptę, by wnikał po co mi jakiś tam lek, co najwyżej informują, że będzie na 100% tongue_out
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:21
    Ja nie twierdzę, że to problem, mimo że nawet nie pracuję w służbie zdrowia wink Chodzi mi o to, że kiedy jesteś tak bardzo chory, że chcesz umrzeć, to najczęściej ciężko ci już samemu iść do lekarza a nawet zażyć śmiertelną dawkę.

    --
    "W lokalnej dyskotece spotykasz szatana - co mówisz? Zareaguj spontanicznie na zadaną sytuację."
    Dorota Masłowska
  • baltycki 28.11.18, 11:45
    1matka-polka napisała:

    > kiedy jesteś tak bardzo chory, że chcesz umrzeć, to najczęśc
    > iej ciężko ci już samemu iść do lekarza a nawet zażyć śmiertelną dawkę.
    >
    Mozny chodzic do lekarza, sciemiac i zbierac leki zanim "bedzie sie tak ciezko chorym",
    majac nadzieje, ze te przeterminowane tez zadzialaja.

    --
    Jestem wolnym człowiekiem i poza praca mam prawo
    robić co mi się rzewnie podoba.
    A jeśli komuś to nie w smak to chętnie zapoznam jego twarz z moim butem!
    /tanebo2.0/
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:46
    Można, ale trzeba wtedy regularnie je wymieniać, kiedy się kończy data ważności, tak jak pigułki dzień po.

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • snakelilith 28.11.18, 15:23
    Nic nie trzeba wymieniać, takie leki zachowują swoją skuteczność latami. I chorzy, którzy cierpią na nieuleczalne choroby połączone z bólami mają zwykle takie środki do dyspozycji - opioidy, benzodiazepiny, czy inne. Nasza zdrowa babcia ma w apteczce duże opakowanie środków nasennych, z których czasem korzysta, w tym wieku często ma się problemy ze snem. Gdyby chciała, to połowa tego opakowania na raz starczyłoby jej do popełnienia samobójstwo.
  • katja.katja 28.11.18, 11:24
    Insulina.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • kota_marcowa 28.11.18, 11:56
    Prawda.
  • dziennik-niecodziennik 28.11.18, 12:07
    Owszem, tylko trzeba dobrze odmierzyc dawke, zeby nie skonczyc jako warzywo umyslowe, ciagle zyjace...

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • majenkir 28.11.18, 18:04
    dziennik-niecodziennik napisała:
    > Owszem, tylko trzeba dobrze odmierzyc dawke,


    Jakie odmierzyc? trzeba wziac wszystko, co sie ma big_grin.



    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • kropkacom 28.11.18, 10:50
    "Według owych standardów, doprecyzowanych również w 1984 roku, obie formy zakończenia życia są dopuszczalne w przypadku pacjentów nieuleczalnie chorych, w przypadku których wyczerpano możliwości redukowania ich cierpienia (włączając w to cierpienie psychiczne) do poziomu akceptowalnego przez pacjentów, oraz którzy są zdolni do podejmowania racjonalnych decyzji i wielokrotnie powtarzają prośbę o odebranie im życia, a przy tym są wolni od jakichkolwiek nacisków. Istnieje też obowiązek rejestrowania wszystkich takich przypadków. "
  • ira_08 28.11.18, 10:56
    >Eutanazja to zaprzestanie sztucznego podtrzymywania życia przez aparaturę

    Nieprawda, to zaprzestanie podtrzymywania życia, uporczywej terapii. SJP podaje definicję: "zabicie człowieka nieuleczalnie chorego na jego żądanie pod wpływem współczucia dla niego".
  • tt-tka 28.11.18, 11:50
    mama-ola napisała:


    > .
    >
    > Samobójstwo można popełnić zawsze, co tu może być nielegalnego... Skoczę z most
    > u, wezmę tabletki, podetnę żyły - nic prawu do tego. Ja akurat bym wybrała opcj
    > ę: tabletki - zasnąć - nic już więcej nie wiedzieć.

    Nie zawsze. Mozesz znalezc sie w stanie, w ktorym nie dopelzniesz do mostu, nie mowiac o wspieciu sie na barierke, ani nawet nie bedziesz w stanie siegnac po tabletke. Nie mowiac o zdobyciu tej tabletki. Malo kto jest na tyle przezorny, by ten arszenik czy inny cyjanek trzymac wszyty w rekaw pizamy.

    Czytalyscie "Lustra" Szaramonowicz ? Tam jest opis takiego stanu, gdy chora - zachowujaca pelna swiadomosc - jest w stanie tylko przez cala strone myslec "Boze, jak boli, Boze, jak boli, jak boli, jak boli, boli, boli, boli". Gdyby nie kochajaca ja 14-latka...
    >
    > > Prochów nie kupię bez recepty
    > Czemu? Mnie akurat wydaje się to najmniej bolesne.
    >
    > > Eutanazja w naszym kraju nie wchodzi w grę. Obciążanie innych w jakikolwi
    > ek sposób (np. maszynista pociągu) też.
    > Eutanazja to właśnie - w większości wypadków - jest obciążanie innych. Mówię o
    > nieświadomych pacjentach.
    >
    > Najgorzej mają ci, co są świadomi, a tylko leżą pod aparaturą i nie mogą samodz
    > ielnie popełnić samobójstwa, choćby tego pragnęli.
    > Tylko czy takich jest statystycznie najwięcej?
  • tt-tka 28.11.18, 11:54
    tt-tka napisała:
    pardon, za szybko poszlo

    > > > Prochów nie kupię bez recepty
    > > Czemu? Mnie akurat wydaje się to najmniej bolesne.

    Czym chcesz sie otruc, aspiryna ?


    > > Najgorzej mają ci, co są świadomi, a tylko leżą pod aparaturą i nie mogą
    > samodz
    > > ielnie popełnić samobójstwa, choćby tego pragnęli.
    > > Tylko czy takich jest statystycznie najwięcej?

    Takich statystyk nikt nie robil, wiec nie odpowiem. I nie obchodza mnie statystyki, tylko ten konkretny prypadek, gdy czlowiek chce juz przestac zyc, a nie jest w stanie sam tego dokonac - potrzebuje pomocy, chocby przy odlaczeniu aparatury, podaniu tabletek, a chocby ich zdobyciu i przyniesieniu.
  • cosinuss 28.11.18, 11:00
    Mój tata umierał w domu na Alzheimera i przyznam, ze mam o czym mysleć w związku z moją starością. Lekarz mi opowiadał, że jego koleżanka po fachu jak tylko zauważyła początki alzheimera u siebie, to przygotowała porcję leków. Ale zanim się zdecydowała, to zapomniała gdzie jej ma, a potem to już nawet po co.
  • thaures 29.11.18, 00:54
    cosinuss napisał(a):

    > Mój tata umierał w domu na Alzheimera i przyznam, ze mam o czym mysleć w związk
    > u z moją starością. Lekarz mi opowiadał, że jego koleżanka po fachu jak tylko z
    > auważyła początki alzheimera u siebie, to przygotowała porcję leków. Ale zanim
    > się zdecydowała, to zapomniała gdzie jej ma, a potem to już nawet po co.

    Moja mama cały czas mówiła, że nigdy nie chciałaby być sparaliżowana czy nieświadoma i wiedzialaby jak to skończyć ( była chemikiem) Od 5 lat zyje w głębokiej demencji... Nie zawsze jest prosto
  • mary_lu 28.11.18, 11:00
    To jest temat nad którym myślę co dzień, pracuję w miejscu, w którym połowa pacjentow znajduje się w potwornym przedłużonym stanie umierania. Jedynymi ich odczuciami są zazwyczaj tylko ból i lęk. Niestety, niektórzy mają silne organizmy, do tego dolaczaja sie dziwacznie rozumiane przepisy i procedury, na podstawie których te osoby nieustannie odżywia się, nawadnia, podlecza antybiotykami czy zabiegami operacyjnymi.
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:07
    "do tego dolaczaja sie dziwacznie rozumiane przepisy i procedury, na podstawie których te osoby nieustannie odżywia się, nawadnia, podlecza antybiotykami czy zabiegami operacyjnymi. "
    Tez mnie to przeraża, to uporczywe, bezrefleksyjne, urzędowe, tylko w celu ochrony własnej dupy, już nie wiem jak to nazwać, podtrzymywanie życia.

    --
    "po Polsce krąży groźna amerykańska choroba...zwana polityczną poprawnością. Choroba ta atakuje mózg, powodując całkowitą ...utratę zdrowego rozsądku, zdolności do racjonalnego myślenia i - co może najsmutniejsze - poczucia humoru." A. Kołakowska
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:13
    Miałam takie myśli, kiedy leżałam w szpitalu na patologii ciąży (przez 6 tyg) i widziałam, jak ratują skrajne wcześniaki.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • mama-ola 28.11.18, 11:26
    Jak to widziałaś? Na własne oczy?
    Też leżałam na patologii ciąży, czyli w sali z łóżkami dla ciężarnych. Nie widziałam żadnych noworodków, ani urodzonych w terminie ani przed. To było gdzieś indziej i osoba postronna tam nie wchodziła.
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:30
    U nas wszystko się działo na korytarzach, w salach, dziewczyna poroniła w 5 miesiącu obok mnie na łóżku, potem odwiedzała tego "noworodka". Pani "psycholog" z nią rozmawiała też przy wszystkich pacjentkach. No tragedia...

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • piekna_remedios4 28.11.18, 11:55
    i tego noworodka ratowano? chyba trochę cię fantazja poniosła

    --
    Wiesz ja tak raczej nie wiedzę magii świat w go je 2+2.
    Już wole wakacje śledziem rodzinnie.U nas zawsz snuły w większym gornie zawsz ekipa samotny, czyprzyjezdny się znalał.A to u tesciw u wujka babci.A we 4/5 raczej nie chce mi się wcale robić. Bo rodzinka za piątym jedzeniem nie przypada.- 3mamuśka
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:59
    No ratowano. Bo ja leżałam dalej a raczej snułam się po szpitalu, a tę dziewczynę spotkałam jeszcze parę razy, kiedy przychodziła odwiedzić swoje dziecko w inkubatorze.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • thea19 28.11.18, 16:06
    w 5 miesiacu poronila i ratowano? toz to plod ponizej 20tc a takich to sie nie ratuje.
  • 1matka-polka 28.11.18, 16:52
    Dziewczyna mowila ze piaty, pewnie sie pomylila. Polozyli ja na sali z nami. Plakala, bo lekarz powiedzial, ze ma czekac na poronienie. Po paru godzinach zaczela rodzic/ ronic. Zrobilo sie zamieszanie, zabrali ja. Wrocila po godzinie zaplakana, przyszla psycholog. Pogadala z nia przy wszystkich! Potem dali dziewczynie cos na uspokojenie i spala do nastepnego dnia. Potem ją widzialam jak przychodzi do wczesniakow w inkubatorach. Samych wczesniakow nie widzialam, bo nie mozna tam bylo wchodzic, podobnie jak na porodowke, czy sale operacyjna.

    --
    "Here is the solution to the American drug problem suggested... by the wife of our President: "Just say no"."
    Kurt Vonnegut
  • katja.katja 28.11.18, 11:28
    Lekarze czasem i uratają tylko potem rodzice się męczą.


    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • katja.katja 28.11.18, 11:26
    Straszne.
    Szkoda, że personel medyczny czasami się nie lituje i nie zrobi czegoś dyskretnego co uwolniłoby chorego i rodzinę od dodatkowych i w tej sytuacji (brak nadziei na wyzdrowienie) cierpień.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • 1matka-polka 28.11.18, 11:38
    "zasami się nie lituje i nie zrobi czegoś dyskretnego"
    Nie zrobi, bo za to jest pewnie pozbawienie prawa do zawodu i więzienie. I z jednej strony całkiem słusznie a z drugiej, no cóż nie da się urzędowo rozwiązać wszystkich dylematów moralnych....Zawsze będzie za bardzo w którąś stronę...

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • 1matka-polka 28.11.18, 12:05
    Właśnie przeczytałam, że od 25 tygodnia aktywnie ratują. Ta dziewczyna twierdziła, że to 5-ty miesiąc, być może pomyliła się o 2 tygodnie ale to nadal był skrajny wcześniak.

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • 1matka-polka 28.11.18, 12:06
    To była odpowiedź na:
    "piekna_remedios4 28.11.18, 11:55
    i tego noworodka ratowano? chyba trochę cię fantazja poniosła"

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • lauren6 28.11.18, 16:31
    Jeśli reanimowali płód to tylko i wyłącznie z nadgorliwosci, a nie z powodu procedur.
  • 1matka-polka 28.11.18, 16:55
    Jezeli uznali, ze ma miedzy 22 a 25 tygodni, to chyba wedlug procedur?

    --
    Łatwiej jest oszukać ludzi, niż przekonać ich, że zostali oszukani.
    Mark Twain
  • katja.katja 28.11.18, 13:18
    Mam nadzieję, że szybko odszedł.
    Najczęściej z takich wcześniaków nic nie ma, ewentualnie "wieloletnia roślinka".

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • fredzia098 28.11.18, 12:06
    Podobno niektórzy lekarze poproszeni decydują się "ulżyć" choremu i rodzinie. Tylko trzeba mieć dojścia, znajomości, kasę i przebojowość. Jak się nie ma to się cierpi. To tak jak z aborcją. Tajemnica poliszynela.
  • katja.katja 28.11.18, 13:17
    Pewnie masz rację.

    --
    Jeśli mnie nie lubisz i nie szanujesz moich poglądów lub uważasz, że jestem trollem wpłać tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • buka-123 28.11.18, 11:55
    Mieć schowane w domu na czarną godzinę, być przygotowanym - to wydaje mi się da spokojniejsze życie.
    Tak jak Brittany Maynard
    Insulina - nie. Musisz podać bardzo dużą dawkę w odstępach czasu, w trakcie dostaniesz zapaści - obudzisz się za dwa dni.
    Beksiński miał kilka wcześniejszych nieudanych prób z prochami nasennymi, nie zostawił wytycznych ile i jakie są skuteczne.
    Utonięcie - nie mam odwagi, umiem pływać.
  • kota_marcowa 28.11.18, 12:00
    Insulina (krótko działająca) jak najbardziej tak, bardzo duża dawka, jeszcze jak podana dożylnie i kaput.
  • minniemouse 28.11.18, 12:27
    ogladaliscie ten serial? Mary kills people

    Minnie
  • buka-123 28.11.18, 12:36
    Nie, ale dzięki. Zobaczę napewno.
    Polecam artykuł:
    wyborcza.pl/duzyformat/7,127290,22966092,eutanazja-domowa-ci-ktorzy-pomogli-umrzec-swoim-bliskim-nie.html
  • widosna 28.11.18, 13:33
    Nie widzę treści całej. Możesz wkleić? Dziękuje smile
  • buka-123 28.11.18, 17:54
    "Mama może raz czy dwa upewniła się, że na pewno pomogę jej umrzeć. Myślę, że obawiała się, że mogę się wycofać. Że będę chcieć ją zatrzymywać przy życiu. I przy cierpieniu". Trzy opowieści o eutanazji.
    Czytasz ten artykuł, bo jesteś prenumeratorem Wyborczej. Dziękujemy!

    Kodeks karny: „Kto zabija człowieka na jego żądanie i pod wpływem współczucia dla niego, podlega karze pozbawienia wolności od trzech miesięcy do lat pięciu”.

    Ci, którzy pomogli umrzeć swoim bliskim, nie czują się winni.
    Dostałam SMS-a z datą pogrzebu

    Bez dyktafonu, bez telefonu, bez imion. Spotykamy się w supermarkecie, mamy 20 minut. Przechadzamy się między sklepowymi alejkami, wrzucając do koszyka chleb, biały ser, trochę warzyw.

    Pielęgniarka: – Nie wiem, jak oni to we mnie zobaczyli. Czy coś powiedziałam, a może nie powiedziałam czegoś. Jak oni dostrzegli, że nie ma we mnie już rutyny pielęgniarki, tylko ludzka empatia. Zobaczyli tę rysę, wyczuli ją. Nie wiem, w którym momencie, bo bardzo się pilnuję, żeby oficjalnie zachować postawę wykluczającą eutanazję.

    Pierwszy telefon od córki umierającej kobiety dostałam w 2013 roku, znałam ją z przychodni, najpierw przychodziła z mamą, a potem my, pielęgniarki, przychodziłyśmy do nich. Powiedziała: „Mama jest zmęczona, nie ma siły. Błaga mnie od dawna, żebym pomogła jej odejść. Co mam robić? Proszę nam pomóc”. Pojechałam. Powiedziałam, co robić. Leki, które miały w domu, wystarczyły. I szybko wyszłam. Nie zatrzymywała mnie. Dzwoniła kilka razy w nocy, żeby się upewnić co do dawki. Bardzo bała się, że da za mało leków i wywoła jakąś gwałtowną reakcję. Musiałam po prostu powtórzyć tę samą informację. Jej mama zmarła następnego dnia. Od córki dostałam SMS-a z datą pogrzebu i słowem „dziękuję”. Nie odpowiedziałam.

    Druga osoba znalazła mnie w roku 2014, pracowałam już w hospicjum. Młoda dziewczyna, najmłodsza z naszych pacjentek, odchodziła.

    Mąż chciał, żeby umarła w domu. Czekał na mnie pod szpitalem, kiedy kończyłam zmianę. Usiedliśmy w jego samochodzie, powiedział, że zrobi „to” sam, ale nie wie jak. Nie chciał jej dodatkowo dręczyć. To była wielka zmiana, bo kiedy jeszcze byli u nas na oddziale, on chciał za wszelką cenę przedłużać jej życie, o kilka miesięcy, kilka tygodni, walczyłby dosłownie o pół dnia. No i siedząc w tym samochodzie, zobaczyłam innego człowieka, nie egoistę, który się nie chce pożegnać, ale dorosłego człowieka pełnego empatii. Powiedziałam mu, może trochę nieładnie, że wreszcie widzę mężczyznę, a nie chłopca. Zgodziłam się pomóc, powiedziałam mu, co zrobić, jak podać leki. To wie każda pielęgniarka. Duże dawki określonych leków powodują śmierć. Wysiadłam i pojechałam autobusem do domu. Ta kobieta umarła tej samej nocy. Nie rozmawiałam więcej z tym mężczyzną, oczywiście mogła umrzeć bez jego pomocy. Tego nie wiem.

    Kiedyś, jak mnie ktoś pytał o eutanazję, to reagowałam jak każda pielęgniarka u nas: „Ojoj, a co to za pytania?”. Uważałam, że nie można się wtrącać w plan Boży. Aż zakochałam się w pacjencie. Długo się nim opiekowałam. To była miłość platoniczna, trochę jak do ojca, którego nie miałam wystarczająco dużo. Bardzo cierpiał, nie mogłam na to patrzeć, nie pomogłam mu odejść. Ale byłam przy nim do końca.

    Dość banalna historia. Może to mnie zmieniło? A może po prostu zmieniłam się jako człowiek, pod wpływem pracy? Nie umiem powiedzieć.

    – Pani mąż wie o tej pani pomocy umierającym? – pytam.

    – Nie. Nie ma takiej potrzeby.

    – Nie ma pani wątpliwości? Poczucia, że może przekroczyła pani granicę? – drążę.

    – Takie myśli przychodzą. Ale prawdę mówiąc, mam wrażenie, że zaczęłam pierwszy raz w swoim zawodzie robić to, co właściwe. Ci ludzie odchodzili w męczarniach. Tu nie ma rozterek etycznych. W tych dwóch przypadkach jedyne, co widzę, to ludzi zżartych przez śmiertelną chorobę. Ich twarze do mnie wracają.

    – A gdyby miała pani sama dokonać eutanazji? Nie tylko radzić innym, jak to zrobić? – dopytuję.

    – Moi rodzice jeszcze żyją. Więc nie mam takich myśli. A pacjenta? Nie wiem.

    – A co mówi się o eutanazji w szpitalnych kuluarach?

    – To samo, co mówi się oficjalnie. Czyli nic. Nie mówimy o śmierci, tylko o życiu. Śmierć to w pewnym sensie temat tabu, w hospicjach też. Odchodzenie, towarzyszenie w cierpieniu, uśmierzanie bólu i tak dalej. Ale śmierć? Nie, o tym każdy boi się mówić na głos.

    – A czy inne pielęgniarki dostają takie pytania, prośby od pacjentów?

    – Nigdy żadna mi o tym nie mówiła. Ale nie wierzę, że nikt ich nigdy nie poprosił. Jeszcze pani nie powiedziałam, że szukam innej pracy.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Pomoc w samobójstwie to nie to samo, co eutanazja. Rozmowa z dr Eriką Preisig
    Za ciasne buty

    Od śmierci mamy niewiele zmieniło się w mieszkaniu. Minęły dwa lata, a Ania powiesiła tylko inne firanki.

    – Chodzi o to, żeby mamy jeszcze trochę zostało. Jeszcze niektóre rzeczy nią pachną. Wiesz, czego mi brakuje najbardziej? Tulenia – kiedy przyklejałam jej plaster przeciwbólowy, to trzeba było minutkę go przytrzymać. I my przez tę minutkę tuliłyśmy się do siebie i śpiewałyśmy piosenki.

    Rak trzustki to wyrok, szczególnie w Polsce. I jeden z najgorszych, jeśli chodzi o ból. Nie chciała mi o tym powiedzieć. Mówiła, że „coś tam jest”. Ale ja się uparłam i przyjechałam do mamy z Anglii, gdzie na co dzień mieszkałam.

    Po moim powrocie chodziłyśmy do lekarzy z mamą razem. Okazało się, że jest już za późno, rak jest nieoperacyjny. Pozostaje chemia. Pytałyśmy lekarza, czy chemia pomoże, czy tylko mama będzie się męczyć. Kombinował strasznie, żeby nie odpowiadać na pytania, czy leczenie ma sens. Czy dzięki trzem miesiącom tortur chemioterapii zyskamy tydzień, trzy miesiące, czy może organizm nie wytrzyma i mama może umrzeć w trakcie chemii? Poszłyśmy do innego lekarza. Ostatecznie mama nie zgodziła się na chemię. Jeśli nic nie da się zrobić, to po co się dodatkowo męczyć – z takiego wychodziła założenia i mówiła o tym otwarcie. Cierpieć, by w katuszach przeżyć kilka miesięcy dłużej? Ale lekarze zajmują się tylko życiem, a nie umieraniem. Od kiedy mama zdecydowała, że nie chce chemii, byłyśmy praktycznie same. Był u nas jeden lekarz medycyny paliatywnej na całe miasto.

    Mama nie chciała być ciężarem, nie chciała być niedołężna. Zawsze chciała mieć wszystko pod kontrolą. Nawet siebie po śmierci. Wybrała do trumny kolczyki, nie chciała wiszących, bo przecież nie będą dobrze wyglądały na leżąco, więc wybrała takie małe kuleczki. Wspólnie dobrałyśmy bluzkę i spódnicę. Powiedziała, jak mam ją umalować, wybrała szminkę, pokazała, którym maluje się podkładem. Kupiła sobie buty do trumny. Okazały się trochę za ciasne. Ale mama żartowała, że nie szkodzi, że przecież jej to nie będzie w niczym przeszkadzać. Spakowała wszystko do pudełka i schowała w szafie.

    PRZECZYTAJ TAKŻE: Holandia: Eutanazja czy opieka paliatywna? Ból nie ma sensu - pacjent wybiera sam

    Któregoś dnia w kuchni zagadnęła mnie, jakby przy okazji, że bardzo się boi bólu. I poprosiła, że kiedy będzie już bardzo źle, żebym podała jej dużą dawkę insuliny. Uprzedziła, że powie mi dokładnie kiedy. Mama chorowała na cukrzycę, wiedziała, czym grozi nadmiar cukru i nadmiar insuliny. Więc zdawała sobie sprawę, że insuliną można zabić. Powiedziałam, że zrobię to, co będzie chciała, jestem tu, by jej towarzyszyć. Byłyśmy wobec siebie uczciwe, mama cieszyła się, że możemy o jej umieraniu mówić normalnie. Miałyśmy właściwie tylko siebie. Co prawda była jeszcze siostra, też wiedziała o jej decyzji, ale miała swoje życie, mąż, praca, dziecko. Ja byłam przy mamie, mieszkałam z nią, opiekowałam się. Potem mama może raz czy dwa upewniła się, że na pewno pomogę jej umrzeć. Myślę, że obawiała się, że mogę się wycofać. Że będę chcieć ją zatrzymywać przy życiu. I przy cierpieniu.

    Przyszły takie dni, kiedy mama wyła z bólu. Raz, kiedy dałam jej już wszystkie zestawy przeciwbólowe od lekarza, a ona nadal wyła, zadzwoniłam na pogotowie. Lekarz mi powiedział, że nie może pomóc, że mama powinna być w hospicjum. Ale mama jeszcze nie leżała, normalnie funkcjonowała, było za wc
  • minniemouse 28.11.18, 23:12
    polecam, bo choc jest polukrowany niemilosiernie, to jednak pokazuje smierc z tej drugiej strony - jak moze wygladac smierc z wyboru i z godnoscia. smierc we wlasnym domu, smierc bez strachu.
    Polecam tez biografie o Kevorkianie Jack, jakiego nie znacie - blizsze faktom prawdy o eutanazji.

    Minnie
  • buka-123 29.11.18, 09:15
    Ja polecam : „Miłość” Michaela Hanekego.
    Wysoka półka, jak cały mój ukochany Haneke z niagarą pesymizmu.
    Na deser "Siódmy kontynent"
  • buka-123 28.11.18, 12:33
    Nie. Dla zdrowego człowieka 700 jednostek jest "możliwą" dawką śmiertelną.
    Ampułka ma 100. W połowie podawania masz odlot.
  • lalkaika 28.11.18, 13:48
    jesli zdecydowany ,to powieszenie jak moj wladek ,na strychu by nie straszyc .Jesli kobieta to styka reklamowka z zabki .
  • majenkir 28.11.18, 18:26
    buka-123 napisała:
    > W połowie podawania masz odlot.


    Szybko dzialajaca insulina zaczyna dzialanie 10-15 minut od podania....

    Gdzies czytalam, ze samobojstwa z uzyciem insuliny udaja sie niecalym 3%. Nastepne 3% ma uszkodzenia mozgu, a reszta (zdecydowana wiekszosc) sie wylize wink.




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • woman_in_love 28.11.18, 14:26
    i to chwilowy od panbuka. Zatem tylko panbuk może je zabrać.

    Ponieważ zaś panbuk dał władzę nad ziemią KK, to godne i sprawiedliwe jest, by także KK miał możliwość palić ciała ateuszy i heretyków w świętym ogniu stosów i w ten sposób dawać im zbawienie wieczne. Amen.
  • leann32 28.11.18, 14:37
    Nie wiem, ale moim zdaniem jakies leki albo cos co spowoduje zakrzep krwi. No moze wczesniej srodki nasenne, zanim zaczna dzialac, potem lek i po temacie . Tez mialam w dalszej rodzinie samobojce i akurat wybral skok z wysokosci. Przy czym to jest juz taki level odwagi ze nie wiem ile kobiet by sie na to zdecydowalo. Powinno byc szybko i bezbolesnie a nie zeby jeszcze dogorywac w cierpieniach. Zwierzeta jakos da sie humanitarnie uspic bez wiekszych problemow, szkoda ze tak samo nie moga ppstepowac ludzie. Na dobra sprawe jak ktos chce to nic go nie powstrzyma wiec zamiast komua ulatwic sprawe lekami to potem ludzie skacza z mostow albo pod pociag.
  • aerra 28.11.18, 15:46
    Zawsze można sobie żyły podciąć.
    W pełnej wannie, ciepła woda, nawet za dużo bałaganu nie powinno być, bo w sumie wannę łatwo umyć.
    A jak nie, to Szwajcaria zostaje. I Holandia.
  • leann32 28.11.18, 16:41
    Tylko widok traumatyczny dla rodziny. A po lekach wyglada sie poniekad jak ofiara zawalu czy cos.
  • mrs.solis 28.11.18, 21:32
    Mam nadzieje, ze kiedys eutanazja bedzie czyms normalnym i dostepnym dla ludzi, ktorzy chca juz umrzec. Nie chcialabym umierac w wielkim bolu, ani byc dla bliskich kula u nogi. Mam w domu bron, ale nie chcialabym po sobie zostawic syfu czyli rozbryznietego mozgu na scianach. Skok z wyskokosci nie wchodzi w gre, bo panicznie bym sie bala i nie bylabym w stanie tego zrobic. W kazdym badz razie niejednokrotnie mowilam mezowi, ze w razie jakiegos wypadku, sepsy albo martwiczego zapalenia powiezi ma odmowic mojego leczenia. Nie chcialabym przezyc jako kadlubek, albo z totalnie zniszczona twarza gdzie dorosli baliby sie na mnie patrzec. Nie chcialabym takiego zycia i koniec. Papiery mam podpisane, on decyduje o moim leczeniu kiedy ja bylabym niezdolna do podjecia decyzji o swoim leczeniu.
  • minniemouse 28.11.18, 23:17
    kiedys na migrenowym forum z USA poznalam pielegniarke ktora mowila ze odradza proby samobojcze od tabletek. wiekszosc takich prob konczy sie wymiotami i zamiast smiercia to uszkodzeniami organow, w tym mozgu i nieraz latami zycia jako 'warzywo'. to dopiero jest cierpienie.
  • hamerykanka 29.11.18, 00:52
    U nas jest taka forma : Do not resuscitate. I ustanowilismy w czasie malzenstwa dla siebie nawzajem, ze nie chcemy byc dla siebie czy dziecka ciezarem.
    Niektorzy nosza tez znaki DNR na bransoletkach czy specjalne wisiorki, ale zdaje sie ze wtedy i tak trzeba spisac testament (living will).


    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • madi138 29.11.18, 01:58
    Ale to dziala tylko w przypadku zatrzymania krazenia. Jesli komus przyjdzie konac w meczarniach z innego powodu, to DNR sprawia, ze sie tej osoby nie reanimuje. W UK funkcjonuje tez palliative care- w przypadku osob smiertelnie chorych zaprzestaje sie ogolnie mowiac uporczywej terpaii, a pod koniec odstawia leki (oprocz przeciwbolowych, przeciwlekowych, itp.), plyny i karmienie- pozwalajac tej osobie odejsc. Ale taka agonia moze nie raz potrwac calkiem dlugo i czesto to prawdziwy koszmar dla wszystkich. Eutanazja pozwolialby skrocic cierpienia tych ludzi.... Zawsze powtarzam, ze usypiamy zwierzeta zeby oszczedzic im cierpeinia a ludziom kazemy meczyc sie do biologicznego konca, w imie dziwnie pojetej moralnosci...
  • hamerykanka 29.11.18, 02:12
    Wiem..moja tesciowa byla w hospicjum, przestaly jej dzialac nerki i byla nieprzytomna. Zaprzestano podawania jej pozywienia (IV) , tylko srodki przeciwbolowe. Odchodzila prawie dwa tygodnie. Maz codziennie plakal mi w ramionach, ze matka nadal walczy o zycie, ze on nie wie jak jej pomoc..a ja przezywalam razem z nim.
    Eutanazja bylaby wybawieniem dla nas wszystkich.
    Tez jestem za eutanazja.

    --
    Jak za posiadanie penisa będą przyznawać rentę, to ja będę wtedy honorować wyjaśnienia "czego ty oczekujesz, to przecież facet".by falka32
  • madi138 28.11.18, 23:58
    Mam nadzieje, ze w niedlugim czasie zostanie to uregulowane prawnie i eutanazja stanie sie legalna i dostepna w Europie.
    Bo z samobojstwami bywa roznie i czasem mozna spasc z deszczu pod rynne. Akurat pracuje z ludzmi po szeroko pojetych urazach mozgu. Mamy obecnie na stanie pania, ktora leki popila alko, pana, ktory probowal sie zastrzelic, pana, ktory chcial sie zatruc gazem, pania po przedawkowaniu narkotykow i pana, ktory rzucil sie pod pociag. Dwojka z nich jest calkiem sprawna fizycznie, ale na poziomie umyslowym trzylatka z autyzmem a reszta jest w stanie wegetatywnym.
    Po tym na co sie napatrzylam w mojej pracy, czesto mysle sobie, ze smierc czasem bywa blogoslawienstwem, a zycie nie zawsze jest najwieksza wartoscia....

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.