Dodaj do ulubionych

Kaski rowerowe.

05.12.18, 21:53
Dziewczynki drogie.

Bez zbędnych opowieści, wjechałam dziś na kolarza, który jechał po naszym nadrzecznym pasażu. Zjeżdżał z mostu, skręcał zaraz za mostem, beton wilgotny od niesamowicie gęstej mgły (bujamy w obłokach aktualnie, że się tak romantycznie wyrażę) i się człowiek poślizgnął i wyrąbał.

Wjechałam w niego nie jak jechał, tylko jak leżał i się nie ruszał. Na szczęście skończyło się na strachu.

KASK PĘKNIĘTY.

W takim durnym miejscu, na miejskim pasażu gdzie rodziny z dziećmi jeżdżą (zazwyczaj rodzice bez kasków).

Wkładajcie kask na rower, dziewczęta!
Obserwuj wątek
    • hanusinamama Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:06
      Kask zakłądam zawsze. Pilnuje tego nasza córka. Dla niej rower, rolki, łyzwy czy narty tylko z kaskiem. Jak kiedys do sklepu chciałąm jechac bez usłyszałam z ogrodu "maaaaaaamaaaaaaaaa a kask?"...
    • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:08
      Z punktu widzenia normalnego użytkownika jechałaś za szybko, on nie wiem, bo leżąc miał prędkość zero.
      Kaski warto wkładać, ale pędząc po pasażach dla rodzin z dziećmi przy brzydkiej pogodzie, trzeba pamiętać, że są tam początkujący, bez kasków i inni tacy. To samo dotyczy lodowisk, tras narciarskich, autostrad, gdzie nie wszyscy są profesjonalistami.
        • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:21
          To klasyk, że w miarę rozwoju wątku fakty się zmieniają. Skoro go wyminęłaś to jak pękł ci kask?
          Zasada dostosowania prędkości do warunków dotyczy wszystkich rozsądnych ludzi, niezależnie jak się poruszają.
          Mojego kuzyna też uratował kask, jakimś cudem założył go tego dnia, kiedy doszło do wypadku, choć nie był fanem zabezpieczen, bo z tej górki na rowerze zjeżdżają twardziele.
              • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:33
                Promenady, ścieżki rowerowe, osiedlowe uliczki, to nie są autostrady rowerowe dla ludzi w kaskach i ochraniaczach i kolarze muszą o tym pamiętać. To samo z innymi drogami, gdzie należy spodziewać się początkujących, ze słabszymi zabezpieczeniami.
                • oqoq74 Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:39
                  Serio? Jak ktoś jeździ w kasku to nie może jechać ścieżką lub promenadą? Bzdury piszesz. Osoby słabo jeżdżące tym bardziej powinny jeździć w kasku.
                • cauliflowerpl Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:44
                  Promenady, ścieżki rowerowe, osiedlowe uliczki, to nie są autostrady rowerowe dla ludzi w kaskach i ochraniaczach i kolarze muszą o tym pamiętać.

                  Powiedz to dzieciom do lat 16, które mają u nas prawny obowiązek jeździć w kaskach zawsze i wszędzie.
                  • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:57
                    Jazda po ściezkach to nie jest w zamyśle survival, czaszka dorosłego i 16 latka jest równie podatna na urazy, nawet jeśli tylko młodszy musi mieć kask, a wiesz, że nie każdy dorosły go ma.
                    Jeśli ja jeżdżę suvem z wieloma zabezpieczeniami lub TIRem, a ty yarisem, to mam przestać myśleć o mniejszych autkach i pogodzie, bo jestem lepszym kierowcą i mam lepsze zabezpieczenia.
                    Pędzący pseudokolarze to zmora dróg w wielu krajach które odwiedzam.
                • grrru Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 23:05
                  Droga dla rowerów jest dla rowerzystów. Natomiast nie jest dla dzieci i o tym należ pamiętać, a nie radośnie z bejbisiem na rowerku biegowym się tam ładować.

                  --
                  Nadal jem gluten smile
                  • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 23:14
                    Bejbisie na biegówkach nie, dzieci w zgodnym prawem wieku tak, ale ja sama jeżdżę od ponad 30 lat i pędzący rowerzyści wiele razy stwarzają niebezpieczne sytuacje.
                    Nie tylko rowerzyści, ale także użytkownicy innych miejsc, gdzie trzeba myśleć, nie tylko o sobie.
                • ykke Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 07:44
                  mia_mia napisał(a):

                  > Promenady, ścieżki rowerowe, osiedlowe uliczki, to nie są autostrady rowerowe d
                  > la ludzi w kaskach i ochraniaczach i kolarze muszą o tym pamiętać. To samo z in
                  > nymi drogami, gdzie należy spodziewać się początkujących, ze słabszymi zabezpie
                  > czeniami.
                  Toż ci Kalafiorka napisała- najgorzej wysypać się przy najmniejszej prędkości. Nie trzeba pędzić by rozwalić głowę. A co do dzieci i osiedlowych uliczek- krew mnie zalewa gdy widzę maluchy bez kasku na rowerze, rolkach, desce. Rodzice bez wyobrazni! Wystarczy wyłożyć się niby zupełnie niewinnie, ale głową w krawężnik walnąć.




                  --
                  Izka

                  "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
                  • mia_mia Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 20:33
                    Fizyka jest nieubłagana, masa i prędkość robią swoje. Łatwiej rozwalić głowę pędząc i łatwiej rozwalić wpadając na osobę pędzącą, dlatego warto jeździć w kaskach, tego nie można zakwestionować i chyba nikt nie pomyślał, ze jest inaczej.
                    Natomiast od profesjonalisty, na drodze użytkowanej przez amatorów można oczekiwać rozsądku i wyobraźni, a ta podpowiada, że na nadmorskiej promenadzie będą, amatorzy bez wyczucia i kasków.
                    I na jakiejs drodze zawsze jesteśmy słabszymi, bo co kalafiorce po tym, ze kierowcę auta sąd uniewinni jak w nią przywali, nie łamiąc przepisów i grzesząc tylko brakiem wyobraźni w granicach prawa?
                    Filozofia z drogi, bo król jedzie, nie ma mojej akceptacji, nawet jeśli to ja jestem królem.
                    • cauliflowerpl Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 21:32
                      Masz absolutna racje.
                      Pytanie: dlaczego w dalszym ciagu, po tym, jak juz przetlumaczylam moj pierwszy, chaotyczny wpis na polski, zakladasz ze ktokolwiek tam pedzil?
                      Jeden lezal, druga jechala, nikogo wiecej w okolicy nie bylo, dzieci sa w szkole o tej porze, do najblizszego morza 80 km.
        • astrum-on-line Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:32
          Z całym szcunkiem, ale na 50 metrach to spokojnie można bezpiecznie wyhamować, zejść z roweru i zapytać, czy nie trzeba udzielić pomocy.

          Co do kasków... nie używam i nie będę używała. Jeżeli miałby wejść taki przymus, to chyba raczej zrezygnowałabym z jazdy rowerem. Jeżdżę raczej na dłuższych dystansach, ale rekreacyjnie.

          Niestety kaski, ochraniacze, pasy bezpieczeństwa, poduszki powietrzne zwiększają bardzo złudnie poczucie bezpieczeństwa (nasze i innych). Widząc rowerzystę w kasku podświadomie zakładamy, że on jest chroniony, więc można jechać szybciej. I rowerzysta w kasku też jedzie szybciej i bardziej ryzykownie, no bo ma kask. To samo działa odnośnie zabezpieczeń w samochodach. Może miłośnicy szybkiej ale bezpiecznej jazdy, siedzący w opancerzonych wozach (pasy, poduszki, konstrukcja samochodu), wiedząc, że przy jakimkolwiek gwałtownym hamowaniu mogą zginąć albo przynajmniej ciężko się poturbować, zaczęliby jeździć po mieście 30 - 50 na godzinę i rozglądać się wkoło. I nagle stałby się cud, żaden pieszy nie wtargnąłby na jezdnię. Ani żadne drzewo by nie wyskoczyło z pobocza.
          • cauliflowerpl Re: Kaski rowerowe. 05.12.18, 22:41
            "Z całym szcunkiem, ale na 50 metrach to spokojnie można bezpiecznie wyhamować, zejść z roweru i zapytać, czy nie trzeba udzielić pomocy. "

            Z całym szacunkiem, właśnie tak zrobiłam. Rozumiem, że za bardzo streściłam historię, ale nie przypuszczałam, że ktoś mógł wpaść na pomysł, że minęłam leżącego człowieka i pojechałam sobie w najlepsze w stronę zachodzącego słońca surprised
          • profes79 Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 08:55
            @astrum
            Też tak uważałem. W końcu jeżdżę rowerem typowo miejskim (holender), nie za szybko, co się może stać.

            Kilka lat temu z ulicy pozbierało mnie pogotowie - miałem teoretycznie niegroźny upadek po którym tak huknąłem głową w beton, że skończyło się tomografem, szyciem, wstrząsem mózgu, dwoma dniami w szpitalu na obserwacji i tygodniowym L4. Jak już się pozbierałem na tyle, żeby wsiąść znowu na rower to pierwsze co zrobiłem to powędrowałem do sklepu po kask. Bo gdybym miał wtedy kask na głowie to pewnie w powietrze poszłoby parę kobiet lekkich obyczajów, ale po chwili bym się pozbierał i pojechał dalej...Od tej pory bez kasku jeżdżę tylko jak wypożyczam rower miejski (bo jednak kasku ze sobą nie wożę w plecaku na wszelki wypadek).

            Szczęście w nieszczęściu było takie, że rower upadł obok a nie na mnie bo jakbym jeszcze dostał kilkunastoma kilogramami to na dwóch dniach w szpitalu by się nie skończyło.

            --
            Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
    • cauliflowerpl Jeszcze raz. 05.12.18, 22:18
      Jeszcze raz, bo faktycznie napisałam jak jaka melepeta emigrancka, co języka polskiego zapomniała.

      Jechałam sobie i przed sobą ujrzałam leżącego człowieka.
      JEGO kask był pęknięty. Mnie się nie stało nic a nic.
      Jemu koniec końców też nie. Ale jakby jechał bez kasku to by był biedak w ten mokry beton przywalił głową.
      • 35wcieniu Re: Jeszcze raz. 05.12.18, 22:26
        ... To trochę zmienia postać rzeczy, bo z pierwszego postu i kolejnych zrozumiałam że zobaczyłaś leżącego faceta z 50 metrów, mimo to w niego wjechałaś i tak rąbnęłaś że pękł Ci kask...

        Że tak powiem... Jeden z lepszych zwrotów akcji ever big_grin
        • cauliflowerpl Re: Jeszcze raz. 05.12.18, 22:32
          "Taki klasyk" wink
          Powoli zbliża się trzecia rocznica mojego sławetnego wy**bania się na rowerze, też była mgła...też mnie kask uratował, choć za nowe zęby musiałam zapłacić z własnej kieszeni.
      • mid.week Re: Jeszcze raz. 06.12.18, 06:25
        Szkoda. Wersja z rozjezdzaniem leżącego i pękaniem od tego kasku była zdecydowanie lepsza i bardziej rozwojowa. Ja bym w to wplotła jeszcze weganizm cyklisty, jakiegoś psa i teściową ematki. Np:
        rozjechałam leżącego cyklistę, jak tylko oprzytomniał chciałam mu dać suszoną wołowinę do żucia aby nabrał sił ale stanowczo odmówił i poprosił o chipsy z jarmużu. Bezczelny typ - człowiek pomaga bezinteresownie a ten ma fanaberie spożywcze. Na dodatek zasłabł z własnej głupoty, bo pewnie od deficytu białka w organizmie, i stanowił zagrożenie na alejce. Kask mu nie pękł od upadku tylko jakiś kundel spuszczony ze smyczy go pogryzł!
        I wątek roku masz w kieszeni smile
        • cauliflowerpl Re: Jeszcze raz. 06.12.18, 08:24
          Poprawię się na przyszłość, ale weganizmu nie gwarantuję. Nie ma tak, że sobie wybierasz kto akurat będzie leżał na drodze, trzeba liczyć na łut szczęścia. Ale psa zawsze można skołować na szybko.
        • qs.ibidem Re: Jeszcze raz. 06.12.18, 20:54
          Weganizm nie w tym roku. Proponowałabym wersję, jechała na rowerze w pociągu i w drodze do Warsu zobaczyła kota. No to się przewróciła.

          Masz absolutną rację z tymi kaskami.
          Przyznam się, że jeżdżę bez. Zawsze mam jakieś ale, a to za ciepło, a to za zimno (na czapce się nie mieści), a to kawałek tylko, a to kask już pojechał (mamy jeden dorosły na spółkę). Ostatni argument; przecież za parę miesięcy się wyprowadzamy, nie opłaca się, miejsca w walizce na to nie będzie.
          I tak dalej. Wiem, trzeba nade mną pracować.
    • andace Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 09:07
      2 tygodnie temu na przejściu dla pieszych/rowerzystów obok mojego domu był wypadek - kierowca auta nie zauważył rowerzysty na przejściu i go potrącił. To niewielka uliczna, auta jeżdżą dość powoli, sąsiedzi (świadkowie wypadku) mówili że ani rowerzysta ani kierowca nie jechali szybko.
      Rowerzysta zmarł zanim przyjechała karetka - upadając uderzył głowa w krawężnik. Gdyby miał kask, pewnie skończyłoby się na stresie i kilku siniakach.

      I w końcu nie czuje się dziwnie jak w mojej okolicy w kasku jeżdżę tylko ja i kilkuletnie dzieci sąsiadów.
    • nota_bene0 Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 18:50
      Zawsze jeździmy w kasku. Jednak mijam po drodze sporo rodzin, gdzie dzieci mają kaski, a już rodzice nie.

      --
      "Alter schuetzt vor Liebe nicht, aber Liebe vor dem Alter"
      Coco Chanel
      • cauliflowerpl Re: Kaski rowerowe. 06.12.18, 19:38
        Dzis pojechalam na gorke kolo domu, z niej sie zjezdza tak srednio 35 km/h (ja, nie waze duzo, faceci jada szybciej).
        9 osob bez kasku. Jeden pedzil spokojnie powyzej 40 km/h w dol. Selekcja naturalna.
      • folivora Re: Kaski rowerowe. 07.12.18, 13:21
        nota_bene0 napisała:

        > Zawsze jeździmy w kasku. Jednak mijam po drodze sporo rodzin, gdzie dzieci mają
        > kaski, a już rodzice nie.
        >
        To nic. Zdarza mi się zobaczyć odwrotny obrazek: rodzice w kaskach, dzieci bez. Aż mam ochotę zatrzymać i zapytać, czy to ich sposób na obejście zakazu aborcji uncertain



        --
        I didn't come from your rib. You came from my vagina.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka