Dodaj do ulubionych

jak zaszczepic bakcyla czytania?

06.12.18, 12:07
da sie w ogole?

sama nie wiem jak podejsc do tematu... corka 10 lat czyta codziennie (oprocz piatkow bo wtedy po szkole ma wolne od wszystkiego I zazwyczaj jednego dnia weekend) jest to wymog szkoly (ktory ja jak najbardziej popieram) nie jest to jakos strasznie duzo... 25 - 30 stron.

I tak w trakcie czytania sama przyznaje ze ksiazka jest fajna ciekawa ale no wlasnie konczy te 25 czy 30 stron I juz nie ma ochoty na dalsze czytanie. 9 przypadkach na 10 konczy dokladnie na zadanej stronie i woli zajac sie czym innym i nie istotne jest czy jest w srodku ciekawej akcji, czy tez nie dokonczonej przeczytalala tyle co miala i na tym koniec.

chcialabym to zmienic ... zeby czytanie to nie byl obowiazek, zeby po przeczytaniu tych zadanych stron (zwlaszcza jak twierdzi ze ksiazka ja interesuje) wybrala dalsze czytanie zamiast internetu, gry czy czego tam jeszcze.... da sie?

tak wiem nie kazdy musi lubic czytac ale moze mozna sprobowac? czy to juz terror z mojej strony?

a moze polecicie jakies ksiazki (anglojezyczne) od ktorych nie moglaby sie oderwac?


--
POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
Edytor zaawansowany
  • nihiru 06.12.18, 12:22
    U mojego 9-latka wygląda to tak samo.
    Niby lubi czytać, sam wypożycza książki, ale jak nie wyegzekwuję danej ilości stron (u mnie tylko 10big_grin) to nie usiądzie.
    Za to encyklopedię star wars-ową przegląda namiętnie.
    Myślę że dojrzeje.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • nowi-jka 07.12.18, 12:04
    przymusowe strony do przeczytania wg mnie zabijaja wszystko, tez bym nie lubiła gdybym musiała


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • slonko1335 06.12.18, 12:30
    o rany 25-30 stron...ja wczoraj stoczyłam wojnę o 4...

    --
    Sygnaturka się zgubiła....
  • astomi25 06.12.18, 12:35
    Mysle ze sie nie da. Nie wszyscy lubia i juz. Mam troje dzieci, wychowuje tak samo, w domu pelno ksiazek o oboje z mezem sporo czytamy. Najstarsza czyta ksiazki namietnie od zawsze. Zaczela szybko czytac i tak ma do dzis ze kocha. Druga corka ma ksiazki w nosie...probowalam motywowac, zachecac...do biblioteki chodzimy regularnie i co...wypozycza a potem leza. Zaczynam powoli odpuszczac bo nacisk przynosi odwrotny skutek.
    Najmlodszy jeszcze sam nie czyta chociaz lubi ksiazli bardzo. Jestem ciekawa jak to sie z nim potoczy.

    --
    Der Ossi ist schlau und stellt sich dumm, der Wessi macht es andersrum.
    smile
  • nihiru 06.12.18, 12:43
    Ale tutaj problem jest taki, że niby lubi, ale sama z siebie nie sięgnie.
    Podejrzewam, że przyczyną jest nadmiar atrakcyjnych alternatyw w postaci internetu, telewizora, czy konsoli.
    Sama po sobie widzę, że od kiedy mam smartfona i konto na fb to ilość przeczytanych książek bardzo u mnie spadła.

    --
    ________
    Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.
    by Ad.a6
  • mikams75 06.12.18, 15:26
    ogranicz na jakis czas elektronike i zobaczysz, czy wtedy siegnie po ksiazke. Ale nie ograniczaj, bo ma czytac, tylko ogranicz tak w ogole, zeby miala wiecej czasu wolnego. Ciekawe jak ten czas sobie zagospodaruje.
  • katie3001 06.12.18, 12:43
    Odłożyć telefon, odejść od komputera i zacząć samemu czytać. Podobno dzieci uczą się przez nasladowanie. Sokoro nie może dłuzej się skoncentrować to moze ma za duzo bodźców lub kłopoty z koncentracją
  • joanna_poz 06.12.18, 12:49
    gdyby to było takie proste..
    mówię to jako czytająca matka (stroniąca w domu od komputera i nie wiszaca na telefonie) mająca nieczytające dziecko..
    wszystkie metody zaczepienia okazały się nieskuteczne.. w pewnym momencie odpuściłam.
  • cudko1 06.12.18, 12:51
    czytam i to duzo
    przychylam sie raczej to zdania nihiru ze problemem sa te "atrakcyjne" alternatywy + wg mnie fakt ze jeszcze w to czytanie nie wsiakla, nie poczula jakie to moze byc przyjemne lepsze od gierek, netu xboxa i glupiegp marcrafta suspicious

    bo chyba to jest rzeczywiscie tak ze te alternatywy sa latwiej przyswajalne przez mozg nie wiem no

    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • nihiru 06.12.18, 13:25
    "jeszcze nie wsiąkła" - też tak może być.
    Pamiętam, że ja na początku też nie lubiłam czytać. Polubiłam dopiero koło trzeciej, czwartej klasy, jak zaczęłam to sprawnie i szybko robić. Za to jak już wsiąkłam, to tak, że w piątej musiałam zacząć nosić okulary. Jako jedyna w rodziniewink.
    A "zastartowałam" od Tomka Wilmowskiegobig_grin

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • cudko1 06.12.18, 13:37
    tylko ja sie obawiam ze nie wsiaknie, siedzac z komorka, lapkiem, konsolna itp itd, jakby odebrana zostanie jej szansa na to wsiakniecie - nie wiem jak to dobrze wyrazic

    nihiru napisała:

    > "jeszcze nie wsiąkła" - też tak może być.
    > Pamiętam, że ja na początku też nie lubiłam czytać. Polubiłam dopiero koło trze
    > ciej, czwartej klasy, jak zaczęłam to sprawnie i szybko robić. Za to jak już ws
    > iąkłam, to tak, że w piątej musiałam zacząć nosić okulary. Jako jedyna w rodzin
    > iewink.
    > A "zastartowałam" od Tomka Wilmowskiegobig_grin
    >




    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • heca7 06.12.18, 14:08
    Bzdura. Ja czytam dużo, mąż czyta dużo, siostra starsza czyta bardzo dużo. Młodszy brat też czyta! A średni jak nie musi to nie przeczyta informacji na pudełku tylko pyta - a co tam jest napisane? Nie czyta, nie lubi. Zmuszam do lektur i jeszcze muszę pilnować bo inaczej wodzi wzrokiem po ścianach uncertain

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • katie3001 06.12.18, 12:45
    Harry Potter wink
  • olena.s 06.12.18, 12:49
    1. Biblioteka i samodzielny wybór.
    2. Aktywności atrakcyjne dla dziecka związane z książkami.
    3. Łatwo dostępne atrakcyjne książki - nie wiem, może Potter, może Ali Sparkes (jeatem zachwycona jej Frozen in Time), może jakieś pasujące akurat debilizmy w rodzaju lewego pamietnika damy dworu Wielkiej Księżnej, może Dahl, a może jakieś nowości bardzo głęboko osadzone bieżącej rzeczywistości dziesięciolatków - w ogóle popatrz na listy nominowanych i nagradzanych ważnymi kategoriami książek..
    4. Ty musisz czytać.
    5. Gwarancji i tak nie ma.
  • olena.s 06.12.18, 12:52
    A, jeszcze 6. wspieranie przyjaźni z molami książkowymi (jeżeli akurat jest na to szansa).
  • cudko1 06.12.18, 13:12
    nie ma na to szans, z przykroscia musze napisac ze z mojego otoczenia ja jestem jedyna dorosla osoba czytajaca a moje dziecko jedynym dzieckiem czytajacym, dzieciaki aja w szkole zalecone codzienne czytanie, ale malo ktory rodzic sie tym przejmuje

    z ksiazek przerobila Jacqueline Wilson, Roald Dahl, Dawid Walliams (nie wszystkieie tych autorow oczywiscie ale sporo bo caly czas szukam tej jedynej tongue_out) + plus poszczegolne ksiazki innych autorow - tytulów nie podam bo jestem w pracy suspicious

    teraz jest w trakcie pierwszej ksiazki Terry Deary - najpoplularniejsze greckie mity podane w fajnej formie smile i tez jej sie podoba, wczoraj czytala i sie smiala i co? nic oczywiscie, zadane strony przeczytane i koniec

    mi sie w dziecinstwie bardzo podbaly dzieci z bullerbyn (znalazlam tlumaczenie na angielski i zamierzam dac jej jaka nastepna) a pamietacie Karolcie i jej niebeski koralik? uwielbialam, ciekawe czy jest po angielsku tongue_out

    , olena.s napisała:

    > A, jeszcze 6. wspieranie przyjaźni z molami książkowymi (jeżeli akurat jest na
    > to szansa).




    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • olena.s 06.12.18, 13:17
    Karolcia jest dla niemowląt, a nie dziesięciolatek na wydaniu.
    Biblioteka jest ważna, dobra, z nowościami - sprawdź, może jakies fajne rzeczy poza tym robią.
    ALe jeżeli ona czyta dzięki szkole - rozumiem, że dużo i różne - to jest szansa, że w jakimś momencie natrafi na coś fajnego.
    O, sprawdź, czy nie ma u was jakiegoś dobrego periodyku ksiązkowego dla dzieci. I w razie co kup parę razy.
    I możesz jej ty czytac - jeszcze masz moment - na przykład wieczorem w łóżku.
  • cudko1 06.12.18, 13:35
    no wlasnie ja karolcie przeczytalam w wieku 5-6 lat zdaje sie

    do biblioteki nie chodzimy, w mojej beznadziejnej dzielnicy chyba nawet nie ma (szczerze - nie sprawdzalam) biblioteki z ksiazkami dla dzieci, ksiazki kupujemy

    czyta dzieki mnie i szkole, w szkole zalecaja ale dzieci albo raczej rodzice to olewaja raczej - oczywiscie nie znam przypadku kazdego dziecka

    olena.s napisała:

    > Karolcia jest dla niemowląt, a nie dziesięciolatek na wydaniu.
    > Biblioteka jest ważna, dobra, z nowościami - sprawdź, może jakies fajne rzeczy
    > poza tym robią.
    > ALe jeżeli ona czyta dzięki szkole - rozumiem, że dużo i różne - to jest szansa
    > , że w jakimś momencie natrafi na coś fajnego.
    > O, sprawdź, czy nie ma u was jakiegoś dobrego periodyku ksiązkowego dla dzieci.
    > I w razie co kup parę razy.
    > I możesz jej ty czytac - jeszcze masz moment - na przykład wieczorem w łóżku.




    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • aerra 06.12.18, 15:25
    Karolcia jest lekturą w 3 klasie SP.
  • maniaczytania 06.12.18, 22:32
    trochę wyrośnięte te niemowlaki wink

    --
    Maniaczytania - blog
  • olena.s 07.12.18, 11:41
    Albo trochę za młode do zamążpójścia.
    Ja oceniam Karolcię jako odpowiednią (intelektualnie) najwyżej dla zerówki - pierwszej klasy. Raczej do czytania dziecku, niż czytania przez dziecko.
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:26
    Nie dawaj "Dzieci z Bullerbyn". Dla wielu współczesnych dzieci te klimaty są po prostu nudne. Zakładam, że znacie hity typu Wimpy Kid, 13-Storey Treeshouse, Magic Treehouse i tak dalej?
    Czym się córka interesuje? Bo można polecać i Franka Einsteina, i Do Goalkeepers Wear Tiaras.
  • zielonakrasnoludka 06.12.18, 13:07
    Pewnie jeszcze nie czyta na tyle płynnie i swobodnie, żeby nie było to dla niej wysiłkiem.
    Moja córka jest ciut młodsza, ale problem taki sam. Z książek, które jej się ostatnio podobały (tak, że sama skończyła sama), to seria Clementine, piętrowe domki na drzewie, Horrid Henry i książki Holly Webb. Czyli objętościowo nieprzerażające.
    Po polsku - seria o Duni, seria Operacja Horsta... i to chyba tyle. Córka czyta codziennie 20 minut, więc tych książek rocznie wychodzi sporo, uwielbia, jak się jej czyta - ale sama z siebie jeszcze nie sięgnie po książkę. Oby ten dzień nadszedł.
  • jematkajakichmalo 06.12.18, 13:18
    Ja uwazam, ze sie nie da. Albo ktos "tak" ma, albo nie i koniec.
    Moja corka (10 lat) po prostu kocha ksiazki i doslownie "polyka" je w ogromnych ilosciach, niewazne ile maja stron. Nie zasnie jak nie bedzie czytala przed snem.
    Ja np. chetnie przeczytam jak wiem, ze ksiazka zapowiada sie naprawde ciekawie, ale skoncze ja i do kolejnej moge miec rownie dobre 2 miesiace przerwy.
    Nie wiem po co ten nacisk i ped, ze trzeba koniecznie duuuuuuuuuuuuuuzo czytac. Moim zdaniem nie jest wazne ile sie czyta, ale co sie czyta.


    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • simply_z 06.12.18, 13:23
    Niby tak ale jedna ksiazka na rok, niewazne jak wartosciowa, to troche malo?
  • olena.s 06.12.18, 13:29
    >Nie wiem po co ten nacisk i ped, ze trzeba koniecznie duuuuuuuuuuuuuuzo czytac. <

    Po to, że od tego wyrabia się język, empatia (w sensie umiejętności rozumienia cudzych motywów, a nie współczucia). Utrwala się ortografia. A dzieciom wyrabia się nawyk kontaktu ze słowem pisanym. Po wtóre - tylko osoby czytające biegle mogą dotrzeć do bardziej złożonych treści (co wazne społecznie, edukacyjnie i zawodowo).
  • jematkajakichmalo 06.12.18, 15:14
    olena.s napisała:


    > Po to, że od tego wyrabia się język,

    Znam pania, ktora czyta chyba setki ksiazek rocznie.. coz z tego jak sa to jakies mega marne klasy romansidla? Czasami jak otworzy usta to az sie przykro robi, bo ciezko ja zrozumiec, za grosz nie potrafi sie wyslowic...
    Ona chyba w ogole nie wie, ze w ogole istnieja inne ksiazki big_grin

    Utrwala się ortografia.

    Jak pisalam moja corka czyta, czyta i czyta... a wali takie byki ortograficzne, ze az przykro. I na 100% nie ma dysortografii.

    tylko osoby czytające biegle
    > mogą dotrzeć do bardziej złożonych treści (co wazne społecznie, edukacyjnie i
    > zawodowo).

    Co oznacza osoby czytajace biegle? Serio pytam.



    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • an.16 06.12.18, 15:56
    Zgadza się. A najlepszym przykładem na fałszywość tłoczonych nam teorii jest mój rodzony syn. Od zawsze pisał bez błędów i czytał bardzo szybko nie trenującwink tzn. nie czytając książek. A znam mnóstwo "oczytanych" dorosłych robiących pospolite błędy ortograficzne. A już rozwój empatii itp. to zupełnie można miedzy bajki włożyć. Ale karmiono nas tymi bajkami i wzrośliśmy wierząc w nie. Niektórzy wierzą do końca wbrew faktom.
  • olena.s 06.12.18, 16:54
    Rozwój empatii w sensie rozumienia motywacji zupełnie innych ludzi. Mniej więcej podobnie jak wątku obok, gdzie ematki wypowiadają się, jak były zaskoczone rozmaitymi enuncjacjami innych ematek, że bywa to dla nich kosmos. NIE w sensie zmiany charakteru na bardziej współodczuwający.
  • madzioreck 06.12.18, 17:32
    Naprawdę? Czytam dużo odkąd pamiętam, w wieku 10 lat nie można mnie było odpędzić od książek. I bynajmniej nie kręcę się wyłącznie wokół romansideł i kryminałów, a jednak część enuncjacji, jak to ładnie ujęłaś suspicious ematek to dla mnie nadal kosmos.
  • olena.s 06.12.18, 18:07
    Chyba się nie zrozumiałysmy. Ktoś czytający książki, podobnie jak ematka czytająca forum, może wnikać w motywacje i światopogląd osób sobie obcych. Ta sama zasada (acz zestaw tematów i osobowości większy w książkach niz na ematce) dotyczy lektur książek czy periodyków co lektury forum.
  • madzioreck 06.12.18, 21:00
    olena.s napisała:

    > Chyba się nie zrozumiałysmy. Ktoś czytający książki, podobnie jak ematka czytaj
    > ąca forum, może wnikać w motywacje i światopogląd osób sobie obcych. Ta sama za
    > sada (acz zestaw tematów i osobowości większy w książkach niz na ematce) dotycz
    > y lektur książek czy periodyków co lektury forum.

    Wnikać - tak. W sensie, przyjąć do wiadomości. Zrozumieć - niekoniecznie.
  • olena.s 06.12.18, 16:51
    Co oznacza osoby czytajace biegle? Serio pytam.

    Są na to badania poziomu alfabetyzacji. Osoby czytające biegle są w stanie wyciągnąć wszelkie informacje z tekstu i powiązać je między sobą.
    Co do córki - się nie wypowiem. Uznaj mój pogląd za generalny - patrzenie na poprawnie zapisane słowa pomaga w zapadaniu pisowni w pamięć.
  • szeera 06.12.18, 15:26
    "Po wtóre - tylko osoby czytające biegle mogą dotrzeć do bardziej złożonych treści (co wazne społecznie, edukacyjnie i zawodowo)."

    O, z tym to będę polemizować. Osoba nie czytająca biegle, ale mająca dobry aparat matematyczny będzie rozumiała znacznie więcej ze współczesnej rzeczywistości i lepiej odnajdzie się w miejscu pracy. Osoba czytająca biegle ma tylko dostęp do jakiś opowieści, ale nie ma żadnego aparatu do zweryfikowania ich. Zresztą w tej chwili dostęp do tych opowieści mają również osoby nieczytające (audibooki, podcasty). Człowiek myśli opowieściami, ale współczesny świat opisuje liczbami i do tych liczb nie trzeba już wcale dodawać zbyt wielu słów. Nie czytając biegle można być bardzo dobrym naukowcem, ale już nie znając statystyki - nie da się (w większości dziedzin).

    Co nie zmienia faktu, że wielu osobom czytanie dużo rozbudza ciekawość świata, pokazuje inne rzeczywistości, ale szczególnie dzisiaj, nie jest to jedyna droga.
  • olena.s 06.12.18, 16:59
    Nie twierdzę, że biegłe czytanie jest jedyną potrzebą sprawnością intelektualną. Ale bez biegłego czytania - nie chodzi przecież o "Annę Kareninę" czy Prousta - człowiek nie wyjdzie poza "Wiadomości" i jutuba. Nie przeczyta szerszej pozycji z dziedziny zawodowej, a jeżeli przeczyta, to wyciagnie z niej mniej niż by mógł.
  • szeera 06.12.18, 17:58
    "Ale bez biegłego czytania - nie chodzi przecież o "Annę Kareninę" czy Prousta - człowiek nie wyjdzie poza "Wiadomości" i jutuba."

    Ale to nie jest prawda, co widać po wielu dyslektykach, którzy po prostu czytają za wolno i ze zbyt dużym wysiłkiem, by własnie czytanie stanowiło dla nich ważne źródło wiedzy. Audiobooki, podcasty, wszystkie tutoriale w stylu Khan Academy, otwarte kursy z najlpszych uniwersytetów świata - jest co wybierać.

    "Nie przeczyta szerszej pozycji z dziedziny zawodowej, a jeżeli przeczyta, to wyciagnie z niej mniej niż by mógł."

    To już zależy o jakiej dziedzinie zawodowej mówimy. W bardzo wielu wiedza zaczyna się i kończy na liczbach, plus bardzo precyzyjny i zawierający mało słów opis.

    Z drugiej znowu strony ogromna część sztuki również nie posługuje się słowem pisanym - czyli zalety literatury pięknej można znaleźć również bez czytania własnego.

    Dla mnie książki są cały czas tanim i bardzo łatwo dostępnym sposobem dotarcia do wartościowych treści, ale zdecydowanie już nie jedynym.
  • olena.s 06.12.18, 18:03
    Nie jedynym, ale opartym tak czy śmak na zapisie tekstu. Czy czytasz oczami czy uszami. A w zapisie wzrokowym jest więcej niż na rynku usznym wink, aczkolwiek zgoda, to się będzie zmieniać.
  • an.16 07.12.18, 12:02
    Czytanie byle czego dla biegłości czy wnikania, jak twierdzisz w motywację niewiele rożni się od oglądania telenowel.
  • olena.s 07.12.18, 17:43
    Lepiej jest czytać "byle co" niz nie czytać wcale. Bo ludzie, którzy czytali byle co, mają szansę czytać z biegiem czasu nie-byle-co, a ludzie nieczytający - nie. I przepraszam, ale porównanie nawet literatury popularnej z telenowelą nie ma wielkiego sensu.
  • verdana 07.12.18, 18:43
    Problem w tym, ze dotyczy to ludzi, nie dzieci. Większość dzieci osiąga prawdziwą bieglość w czytaniu w wieku 11 lat. Dopiero to daje mozliwość czytania dla przyjemnosci, a badania wykazały, ze poza wyjątkami - w obie strony - niezaleznie czy dziecko bardzo wczesnie czyta doskonale, czy bardzo późno zaczyna - ok. 11 lat się to wyrównuje. Tylko jesli będziemy naciskać na dziecko, któremu czytanie nie sprawia jeszcze frajdy, aby czytało duzo, przez parę nlat nauki wdrukujemy mu , ze czytanie=praca. I nie, to wcale nie wtóży, ze wychowamy zapalonego czytelnika.
  • sko.wrona 07.12.18, 19:22
    Ale przecież żeby dojść do tej biegłości, trzeba ćwiczyć? Nie wydaje mi się, ale jeśli się mylę to mnie popraw verdano, że to nie jest umiejetność, która w toku nauki przychodzi sama.
    W pierwszych latach podstawówki lektury, to dla mnie pomyłka. Dzieci powinno się zachęcać do tego, żeby czytały codziennie, cokolwiek. Bo w tych pierwszych latach chodzi głównie o osiągniecie tej biegłości.
    A kończy się tym, że np. „Dzieci z Bulerbyn” przeczytało samodzielnie kilka osób, kilku innym osobą przeczytali rodzice, a reszta obejrzała serial. Czyli większość dzieci przez dwa miesiące (jedna lektura na dwa miesiące) przeczytała jedynie na lekcjach czytanki.
  • olena.s 07.12.18, 20:10
    Verdana, postawiłam jasne pytanie. Co z dziećmi, którym - może - ksiązki pokazało pobieżnie przedszkole, ale na tym koniec, bo rodzice należą do tej warstwy, która ma w domu książkę kucharską i ewentualnie nieczytany katechizm? I które nie maja w domu nikogo, kto by im czytał?
    Ty mówisz tak: lektury są koszmarne, ale to obowiązek, jak nie dadzą rady "Plastusiowi" to są bryki. A potem jako-tako zapoznają się z ważniejszymi tekstami.
    Ale to jest przepis niemal stuprocentowo skuteczny na to, że nie wpadnie im do głowy nigdy, że czytanie jest fajne. Że warto jest sięgnąć po kryminał, thriller - to nie musi być Platon z Kołakowskim na przegryzkę - bo dają rodzaj frajdy, jakiego nie dają filmy. O ile ktoś nauczy się tę frajdę odczuwać.....
  • amast 06.12.18, 13:21
    Kiedy nasze nieczytające dziecko dotarło do gimnazjum nie przeczytawszy żadnej książki poza obowiązkowymi lekturami (a te przeczytało z nieukrywanym obrzydzeniem), chwyciliśmy się ostatniej deski ratunku: wypożyczyliśmy film, który był ekranizacją pierwszej części wieloksiążkowej i wielowątkowej sagi o tematyce, która mogła dziecko zainteresować. Dziecko faktycznie obejrzało film z zainteresowaniem, po czym dostało komunikat: bardzo nam przykro, ale reszty nie nakręcono, trzeba doczytać... Zadziałało smile A jak już się przekonał,że książki mogą być fajne to poszłoooo....
  • izabela1976 07.12.18, 23:25
    Moja 11latka pewnie by odparła, że w takim razie poczeka aż nakręcą resztę sad
  • an.16 06.12.18, 14:02
    Zmuszanie to czytania kojarzy mi się ze zmuszaniem do jedzenia. Aktywności które powinny być źródłem przyjemności stają się polem do okazywania przemocy. Zostaw ją w spokoju. O ile te 2--30 stron możesz wytłumaczyć wymogiem szkoły, o tyle dla przetrzymywania przy książce nie ma usprawiedliwienia. Motywacje dziecko powinno znaleźć w sobie. Jak dotąd książki nie okazały się ciekawsze dla niej od gier i filmików. Ja uważam, że nawet te wymuszone przez szkołę strony nie przynoszą nic dobrego. Czerpanie przyjemności i bycie przymuszanym wykluczają się.
  • cudko1 06.12.18, 14:14
    absolutnie nie zmuszam, no zmuszam do tych "obowiazkowych" szkolnych, i na pewno przynosza duzo dobrego, jej angielski z miesiaca na miesiac jest lepszy zarowno w pisaniu jak i czytaniu, poszerza slownictwo itp itd, ale nie przymuszam jej do czytania wiecej,

    czyta regularnie od poczatku zeszlego roku szkolnego (wczesniej czytala ale bez regularnosci) i efekty widac w kazdej dziedzinie

    tak jak pisalam wczesniej ona lubi czytac i nie lubi czytac, znaczy nad czytanea przedklada filmiki, gry netowe wiec nie jest to jakas nienawisc do ksiazek a ja szukam sposobu zeby ksiazka choc od czasu do czasu zwyciezyla

    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • an.16 06.12.18, 15:52
    Jej angielski byłby lepszy z miesiąca na miesiąc tak czy owak, nawet bez zadanych lektur. Dziecko uczy się i rozwija bez przymusu. Do wielu aktywności się dojrzewa i ich wcześniejsze "ćwiczenie" niczego nie przyspiesza. Sama czytam mnóstwo, ale jestem po prostu z innego pokolenia. Nie uważam też, że każda lektura rozwija czy jest pożyteczna. Korzyści płynące z wielu czytadeł są porównywalne do oglądania telenoweli czy filmików na yt.
  • cudko1 06.12.18, 15:54
    an.16 napisała:

    Nie uważam też, że każda lektura r
    > ozwija czy jest pożyteczna. Korzyści płynące z wielu czytadeł są porównywalne d
    > o oglądania telenoweli czy filmików na yt.

    Tu w 100% masz racje smile




    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:28
    Nieprawda. Książki operują na znacznie bogatszym słownictwie niż filmy, zwłaszcza filmiki na YT.
  • szeera 07.12.18, 17:42
    "Nieprawda. Książki operują na znacznie bogatszym słownictwie niż filmy, zwłaszcza filmiki na YT."

    To zależy jaka książka i jaki "filmik". Spokojnie w ofercie wydawniczej znajdziesz sporo książek dla dzieci na poziomie najgorszeg YT. A z drugiej strony dla dziecka zainteresowanego przyrodą filmy BBC dadzą więcej niz jakakolwiek książka którą w tym wieku mógłby przeczytać. Dziecko zainteresowane naukami ścisłymi dużo więcej i łatwiej nauczy się z wykładu na YT na dany temat niż z książki. Oczywiście dziecko samo przeważnie do tych wartościowych treści nie dotrze, tak samo jak nie dotrze samo do wartościowych książek (ma tu do pomocy bibliotekarzy, nauczycieli, rodziców, dobrych księgarzy).
  • olena.s 07.12.18, 17:51
    Spośród mas książek w ofercie księgarskiej i mas produktów na jutubie, wybacz, więcej śmiecia znajdziesz na jutubie. I nie porównuj wyboru małego intelektualisty jutubowego z ćwierćmózgiem książkowym, bo to nierzetelne. Wyobraź sobie zwykłe, przeciętne dziecko, które nie szuka informacji o surykatkach, tylko zwykłej rozrywki...
  • szeera 07.12.18, 18:23
    Wiesz Olena, mi się wydaje, że skupiasz się na pewnym segmencie rynku księgarskiego, jednak dość wąskim. Pamiętasz "Pierwszą książkę mojego dziecka"? Chyba dostały ją wszystkie dzieci w Polsce urodzone w którymś tam roku. Poparz sobie na książki dla dzieci w jakiejś księgarni internetowej - to wcale nie wygląda dobrze. Oczywiście my znamy wspaniałe wydawnictwa i wspaniałych autorów więc nie mamy kontaktu z tym co jest książkową przeciętnością.

    Oczywiście zgadzam się, że procent rzeczy całkowicie bezwartościowych jest większy w yt niż w bibliotece (również dlatego, bo tu te ksiązki przecież już ktoś wyselekcjonował). Dlatego jak już pisałam wcześniej, nie rozumiem jak można dzieciom starannie wybierać książki, a z drugiej strony udostępniać im tak po prostu yt. To przecież nawet nie jest telewizja gdzie ktoś układa program i dokonuje selekcji. Już nie mówiąć o algorytmach yt odsyłających do następnych treści, z którymi nie radzą sobie nawet dorośli.

    Jak dla mnie tą zwykłą rozrywką może być zarówno film, serial, gazeta i książka. Każda z tych rzeczy dobrze jakby trzymała jakiś poziom. A z drugiej strony ciekwe jak to jest z przejściem od książki jako źródło rozrywki do książki jako źródło (dobrowolnie przyswajanej) wiedzy. Chyba tę granicę przechodzi mało kto.

    "I nie porównuj wyboru małego intelektualisty jutubowego z ćwierćmózgiem książkowym, bo to nierzetelne. Wyobraź sobie zwykłe, przeciętne dziecko, które nie szuka informacji o surykatkach, tylko zwykłej rozrywki..."

    Nie takie porównanie miałam na myśli - w moich przykładach o filmach przyrodniczych czy wykładach chodziło mi o to, że w pewnych zastosowaniach film będzie lepszy niż nawet dobra książka na ten sam temat (szczególnie dla dziecka).



  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:59
    Statystyka się kłania.
    Oczywiście, na YT masz i fantastyczne naukowe filmy z Khan Academy, a czytać możesz chłam.
    Ale rzeczywistość wygląda tak, że dzieciaki oglądają bajki i youtuberów grających w minecrafta (uproszczenie!), a nie filmy na temat genezy wybuchu pierwszej wojny światowej. Swoją drogą taki Dzienniczek Cwaniaczka po angielsku ma zaskakująco trudne słownictwo jak na grupę docelową.

    Poza tym musisz czytać, aby budować zasób słownictwa biernego. W przypadku dzieci dwujęzycznych jest to jeszcze trudniejsze.
  • madame_edith 06.12.18, 14:16
    U mnie sie nie udalo. Dzieci czytac nie lubia. W domu ksiazek masa, ja czytam bardzo duzo. Bzdura na kółkach, ze przyklad dziala. Pewnie tak, ale nie na kazdego niestety sad
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:59
    a do jakiego wieku czytałaś sama dzieciom?
  • aerra 07.12.18, 20:32
    A ojciec tych dzieci też czyta?
  • zona_glusia 06.12.18, 14:18
    Po pierwsze i najważniejsze nie zmuszać.
    Po drugie może do czytania zachęciłyby komiksy i audiobooki.
  • jdylag75 06.12.18, 14:21
    Nie zmusisz, myślę że dobrze robisz, może trzeba poczekać?
    Sama byłam typem, który niby lubił czytać - umiałam wcześnie czytać i czytałam swobodnie, ale książki z biblioteki się jednak kurzyły. Bakcyla załapałam chyba w 7 czy 8 klasie, kiedy w ręce mi wpadły książki mojej siostry licealistki, zaprzyjaźniłam się z prawdzywą molą książkową i poszłooo. Jest nadzieja smile

    Moje dzieci czytają książki jak oszalałe, ale zaczęliśmy szczepić je czytaniem bardzo wcześnie.
  • danaide 06.12.18, 18:10
    Dokładnie. Moje dziecko czyta - może nie oszałamiająco dużo, ale na tle powiedzmy klasy wygląda to przyzwoicie - włącznie z tym, że potrafi do szkoły do "zabawy" przynieść książkę, co samo w sobie jest sukcesem. Ale główny wysiłek był położony do 6. roku życia: wspólne czytanie, chodzenie na spotkania z autorami, wizyty w bibliotece, zajęcia okołoksiążkowe (np. plastyczne), targi, festiwale, filmy na podstawie książek, audiobooki. W pewnym momencie mama powiedziała: tej książki nie zdzierżę. I dziecko musiało sobie samo ją przeczytać. Jak i kolejne ileś tomów. Chodziło o Nelę;D. Nie zmuszam do czytania, a już zwłaszcza tego, co nie lubi (lekturę może sobie wysłuchać, dobry lektor to też wartość dodana).
  • szeera 06.12.18, 15:03
    Oprócz tego co zostało powiedziane, mam jeszcze parę przemyśleń. Po pierwsze, ja ogólnie jestem zwolenniczką określonego i ograniczonego czasu na elektronikę, bo inaczej wielu dzieciom wypiera to wszystkie inne aktywności, nie tylko czytanie. Czyli umawiasz się np. na godzinę dziennie, ustawiasz automatycznie na jej urządzeniach i generalnie przestrzegasz.

    Druga rzecz, to meandry motywacji. Czyli jeśli dziecko czyta z obowiązku to może być trudno przejść na czytanie dla przyjemności. Rozumiem, że to zalecenie szkoły, ale ogólnie nie wykonywane przez inne dzieci. Może dałoby się to jakoś przeformułować, czyli żeby nadal czytała, ale nie było to odliczanie tych stron? Może jakieś księżki które dadzą jej potrzebną wiedzę na jakiś interesujący temat? A może komiksy do czytania (nie liczące się do limitów)? A może np. na Święta zrobić 2 tygodnie przerwy w liczeniu stron i zobaczyć co się stanie? To tylko takie luźne pomysły, może uznasz, że coś pasuje do Twojej córki.

    Jeszcze tak dla formalności, córka nie ma technicznych problemów z czytaniem?

    Zachęcałabym też bardzo do zainteresowania się bibliotekami. Po pierwsze, to duża oszczędność, po drugie wtedy można łatwo wybierać i rezygnować z nieciekawych książek bez poczucia stracownych pieniędzy. Po trzecie, często biblioteki mają bardzo szeroki program okołoczytelniczy dla dzieci, więc jeśli nie ma czytającego towarzystwa w szkole to może być pomocne.
  • 35wcieniu 06.12.18, 15:19
    Uwazam ze sie nie da. Nie kazda z zalozenia przyjemna czynnosc bedzie mila dla kazdego. Sa osoby, ktore nigdy nie beda czerpaly przyjemnosci z chodzenia do teatru, ogladania filmow, grania w gry, sluchania muzyki czy uprawiania sportow chociaz kazda z tych aktywnosci jest przyjemna dla sporej grupy osob.
    Mozna oczywiscie zachecac ale ze swiadomoscia ze niekoniecznie sie uda. Tak po prostu, bo nie kazdy lubi to samo.
  • aerra 06.12.18, 15:20
    Osobiście mam wrażenie, że takie obowiązkowe czytanie bardziej przeszkadza niż pomaga.
    Owszem, jakieś tam totalne minimum oczytania zapewnia, ale jednocześnie koduje "czytanie"="obowiązek".
    U nas w szkole pani próbowała przeforsować coś takiego (z notowaniem ile przeczytane, jaka książka, data, godzina, podpis rodzica - co już w ogóle jest absurdem) i myśmy oboje z mężem stanowczo zaprotestowali. Z tego co wiem protestowali również inni rodzice i byli to, co do jednego, rodzice dzieci, które tak jak mój syn czytają dużo.
    Skończyło się na tym, że dzieci mają zeszyty lektur i owszem, wpisują co przeczytały, ale bez takiego drygu, że te 15 minut codziennie (mój czyta duuuużo więcej niż 15 minut) i bez idiotycznego kontrolowania, że rano 5 minut, a po lekcjach jeszcze brakujące 10.
    I z tego co widzę to te dzieci, które nie czytały i dostały dodatkowy "obowiązek" to nadal nie czytają (poza tymi obowiązkowymi 15 minutami), a te które czytały to nadal czytają nielimitowanie wink
    Obowiązek tego typu szybko przeradza się w pańszczyznę do odrobienia i zapomnienia. Czytam chyba sporo (około 100 pozycji rocznie, nie licząc branżowych, bo liczę czytanie dla rozrywki i przyjemności), ale też nie codziennie obowiązkowo, bo "muszę". Mam luźniejsze i bardziej zawalone dni, mam ochotę na czytanie, albo na odmóżdżenie się przy kompie.

    A, przy czym u nas to nie jest tak, że młody nie ma dostępu do komputera, i dlatego wybiera czytanie. Komputer/tablet też, ale i czytanie również. Sam z siebie. I sam z siebie przychodzi i mówi, że chciałby, żeby kupić tę i tę książkę (tak, kupujemy sporo książek). I że kolejny tom ulubionej serii wyszedł. Albo że skończył już książki z biblioteki i moglibyśmy się przejść po kolejne.

    Co do polecenia, to co czytała i co jej się podobało? Bardziej literatura piękna, czy jakieś tematyczne? Czym się interesuje tak poza tym?
    Zaczęłabym od przekonania, że książka to nie tylko obowiązek wink Czyli może najpierw nie próbować z beletrystyką (nawet tą najfajniejszą), tylko może z czymś tematycznie związanym z zainteresowaniami. Żeby odczarować wink I żeby wyrobić inne skojarzenie -> "książki"="przyjemność" wink
  • cudko1 06.12.18, 15:59
    gdzies wyzej pisalam, kopiuje smile
    z ksiazek przerobila Jacqueline Wilson, Roald Dahl, Dawid Walliams (nie wszystkieie tych autorow oczywiscie ale sporo bo caly czas szukam tej jedynej ) + plus poszczegolne ksiazki innych autorow - tytulów nie podam bo jestem w pracy

    teraz jest w trakcie pierwszej ksiazki Terry Deary - najpoplularniejsze greckie mity podane w fajnej formie i tez jej sie podoba, wczoraj czytala i sie smiala i co? nic oczywiscie, zadane strony przeczytane i koniec


    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • aerra 06.12.18, 16:17
    A Baśniobór?
    Mój młody połykał też serię o Smoczym Proroctwie Sutherland (po polsku jest tylko pierwsza seria, w oryginale więcej).
    Detektywistyczne Maja i Lasse (tego jest pierdyliard), Detektyw Pozytywka (4 tomy), Tomcio Orkiszek.
    Z polskich Kroniki Archeo i Imaginarium ostatnio.
    Przeczytał cały zbiór baśni braci Grimm (kupiłam tę wersję nieugrzecznioną, wielkie tomisko, czytał z wypiekami wink )
    Riordan (zarówno ten cykl o Percym jak i Magnusie Chase). Mity greckie mamy też w fajnej wersji dla dzieci.
    Do tego ma całą masę książek z uniwersum Marvela (tych które się nadają dla dzieci) i ze Star Wars. I z Ninjago.

  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:36
    To są wszystko super książki, ale grube. Dla dziecka, które czyta bardzo wolno, mogą być zaporowe.
  • aerra 07.12.18, 20:37
    Maja i Lasse grube? Detektyw Pozytywka? To cieniutkie książeczki.
    Kroniki Archeo to jest dla mojego 9-latka 2-3 dni czytania (tam jest masa obrazków, duża czcionka).
    Reszta, owszem, trochę więcej tekstu, ale za to wciągające wink
  • mikams75 06.12.18, 15:34
    nie wiem czy sie da, bo moje dziecko pochlania ksiazki hurtowo a ja nie zrobilam nic ponad to, co zapewne i ty.
    Czytalam od malego, w domu sa ksiazki, prowadzilam do biblioteki itp.
    Fajne sa serie ksiazek, takie po 50 egzemplarzy wink Jak jedna wciagnie to natychmiast chce wszystkie.
    Obecnie czyta hurtem kryminaly dzieciece. Jak zacznie, to nie umie przerwac, trzeba sila odrywac do innych obowiazkow.
  • cudko1 06.12.18, 15:55
    mikams75 podasz jakies tytuly? prosze i ile dziecko ma lat?

    --
    POMÓŻCIE WYGRAĆ WREDNE CZAROWNICE smile
  • aerra 06.12.18, 16:07
    Cała seria o Mai i Lasse. Widmark ma też drugą serię detektywistyczną - o Dawidzie i Larisie (ta jest 10+, Maja i Lasse dla młodszych dzieci mogą być).
    Seria o Tomciu Orkiszku (to akurat polskie), Pan samochodzik wink
    Seria o Agacie Stevensona.
    Orlińska, nie pamiętam tytułu.
  • mikams75 06.12.18, 16:39
    ma 10 lat, ale akurat te najbardziej wciagajace serie nie sa po polsku. Kiedys zaczytywala sie seria "magiczny domek na drzewie" i wiem, ze czesc z tego jest przelozona na polski; ale to dla troche mlodszych dzieci, dla jeszcze mlodszych seria ze smokiem kokosem. Teraz zaczytuje sie seriami z trzema wykrzyknikami i trzema znakami zapytania - to sa kryminaly na wiek od 8 lat. Po polsku wciagnela ja seria Magiczne drzewo.
    Jest tez seria z Lotta, nie uwazam tego za swietna lekture, ale niech czyta wink
  • cudko1 06.12.18, 16:51
    mikams ma byc nie po polsku wlasnie tylko po angielsku smile I moja corka tez ma 10 lat smile

    ok zapisuje tytuly smile

    to od czego zaczac? moze od tej serii detektywistycznej Mai I Lasse a moze cos jeszcze bardziej wciagajacego polecasz?

    I dziekuje bardzo smile
  • danaide 06.12.18, 18:31
    Wiesz, ale my nie mamy przeglądu brytyjskiego rynku. Autorów, których podajesz kojarzę - ale moja córka takich rzeczy raczej nie czyta - poza Dahlem, ale to klasyka i baaardzo specyficzna, wg mnie to największy zbiór dziwaków i psychopatów w literaturze dziecięcej. Te wszystkie cwaniaczki, babcie rabusie itp - to są w sumie rzeczy rozrywkowe, zabawne, ale IMHO jakieś płaskie. Nigdy takich rzeczy dziecku nie podsuwałam, a i ona przechodzi koło nich raczej obojętnie. W Polsce mocno stoi literatura skandynawska, ale nie wiem czy te pozycje są u Was dostępne i czy nie giną w Waszej ofercie.

    Dlaczego nie zabierzesz córki do biblioteki albo do księgarni - niech sama obejrzy książki, porozmawia z księgarzem, powie jaka ją interesuje tematyka, może wciągnie ją coś ambitniejszego, może komiks, może popularno-naukowa. Moja córka bierze książkę i zaczyna czytać - jeśli zainteresuje ją historia, język to czyta, jak nie - odkłada, bierze następną. Nic na siłę.

    A jak z klasyką brytyjską? F.H. Burnett - Mała księżniczka, Tajemniczy Ogród? Te wszystkie Cukiernie pod pierożkiem z wiśniami, Mary Poppins, Piotruś Pan (ten fragment o dziewczynkach, które nie wypadają z wózka, bo są na to za mądre..wink, Nianie McPhee (u nas chyba tylko w formie filmu) - cała ta literatura, która oferuje realne emocje, szczyptę magii i przeniesienie w inny świat, do tego dobrze napisana, czyli to co wiele osób w książkach lubiwink
  • cudko1 06.12.18, 19:03
    Danaide no wlasnie ja tez 😕 i szukam natchnienia dzieki za podpowiedzi 😊
  • undoo 06.12.18, 22:52
    Literatura dla dzieci po ang to jest niebo dla kochajacych czytac dzieci. Oczywiscie, jest sporo chlamu, ale jest cale mnostwo fantastycznych pozycji dla dzieci w kazdym wieku.
    Zadalas b ogolne pytanie.
    Zalezy, co twoje dziecko interesuje.
  • mikams75 06.12.18, 19:06
    te cwaniaczki itp. maja te zalete, ze siegaja po nie dzieci omijajace ksiazki, moze niektorym dzieciom udaje sie po tych cwaniaczkach wyrobic nawyk siegania po ksiazki dla przyjemnosci i rozrywki. Moje dziecko chyba dwie ksiazki z tej serii przeczytalo, ale to dlatego, ze inne dzieci czytaly, na szczescie po dwoch stwierdzilo, ze to jest durne, ja dalam rade przeczytac kilka stron big_grin I moje dziecko jeszcze mowilo, ze czcionka jest chaotyczna i irytujaca.
  • danaide 06.12.18, 19:19
    Chyba tylko dlatego, że wszyscy je tak reklamują - książki dla dzieci, które nie czytają nic.
  • undoo 06.12.18, 22:54
    Roald Dahl to ksiazki dla dzieci, ktore niczego nie czytaja? sad Strasznie smutne. My kochamy Dahla wszyscy i nas od lat bawi.
  • olena.s 06.12.18, 23:31
    Oj, chyba nie zrozumiałaś.
    Sens był taki, żer Dahl to książki dla tych, którym nic, ale to nic nie podchodzi. Rodzaj żelaznej rezerwy która zainteresuje nawet niezainteresowanych.
  • undoo 07.12.18, 00:16
    To uff smile
  • danaide 07.12.18, 16:03
    O cwaniaczkach, karolkach i babciach rabusiach pisałam. Fajnie, że kochacie Dahla, ale chyba nie czytacie tylko ostatniego zdania w rozdziale?
  • mikams75 06.12.18, 18:37
    u nas akurat niemiecki jest szkolnym jezykiem, Maja i Lassie wg mnie juz nie jest na 10 lat a i kiedys moje dziecko jakos sie tym nie zachwycilo.
    Zajrzalam do googla i znalazlam cos, czym zaczytuje sie moje dziecko aktualnie, jest tez po angielsku, choc chyba nie do konca to samo:
    de.wikipedia.org/wiki/Die_drei_%3F%3F%3F

    Sa dwie serie - z trzema znakami zapytania i z trzema wykrzyknikami.
    Ja sama nie przeczytalam ani jednej, wiec trudno mi ocenic czy to wartosciowe lektury, ale cora pochlania hurtowo.
  • mikams75 06.12.18, 18:49
    en.wikipedia.org/wiki/Three_Investigators

    z tymze corka mowila cos, ze jedna seria jest z chlopcami i bardziej dla chlopcow a druga z dziewczynkami i oczywiscie woli te druga wink U nas chyba jest to co w opisie w wikipedii jest z wydawnictwa Kosmos.

    Ja juz generalnie nie nadarzam za nia i jej czytaniem, chodzi do dwoch bibliotek i przynosi co chce; jak byla mlodsza to zagladalam tez do ksiazek i rozmawialysmy ale teraz to sama wybiera i czyta i nie zawsze juz wiem co. Przeszlam sie po jej pokoju... ma obecnie dwie ksiazki z Lotta, Per Olov Enquist - dziadek i przemytnik i Marry Poppins.
  • gris_gris 06.12.18, 21:25
    Lasse i Maja po angielsku jest trudne do znalezienia, szukałam, bo moj ośmiolatek czytał kilka części po polsku i chcialam resztę mu dac po angielsku (czyta w obu językach). Nie sa wznawiane, trzeba by było zamawiać z USA. Ale moze znajdziesz w bibliotece.

    --
    Bardzo lubię Afrykę i jej kulturę, świetnie się czuję w towarzystwie Afrykanow. Jako dziewczynka marzyłam o lalce niemowlaku Murzynku i taka dostałam. (bergamotka77)
  • dorota.dem 06.12.18, 15:36
    Sama czytaj często.
    Niech cię widzi z książką.

    Czytajcie też wspólnie, na głos. My tak robimy od zawsze, cała czwórka dzieci to uwielbia, a najstarsza to chyba już tysiąc książek samodzielnie połknęła!

    Powodzenia!

    --
    emiinina.blogspot.com/
  • 21mada 06.12.18, 16:12
    Dork Diaires
  • bei 06.12.18, 17:04
    Kupuj-wypożyczają ciekawe książki. Gdy przeczyta swój limit to jeszcze chwilę Ty czytaj.
    Dzieci z rodzin czytających prędzej czy później (później to dorosłe życie) sięgają za książki. Może czytnik jej spraw? Taki dziewczyński- np. biało złoty 😊
    20-30 stron to bardzo dobre fundamenty😊

    Z moim najmłodszym zawsze było tak, ze albo stroni, albo zaczyna czytać i przesadza- potrafi zarwać noc ☹️. Wstawiam w nocy, sprawdzałam, goniłem do spania, za chwile znowu lampka zapalona. Później dłuższa przerwa aż znowu coś go wciągnie.

    --
    poland.afs.org/
  • undoo 06.12.18, 17:12
    Moim zdaniem czytanie nie moze byc praca domowa wymagana i rozliczana przez szkole, bo ma byc frajda i rozrywka w tym wieku. Dlatego ja bym zaczela od oprotestowania zadawania czytania w szkole w takiej formie, czyli 25-30 stron dziennie.
  • verdana 06.12.18, 17:25
    Miałam napisać to samo co Undoo. Jak zabić bakcyla czytania? Uczynić z niego obowiązkową pracę domową. Do wykonania, nie dla przyjemności. Dziecko nauczono, ze czytanie jest taką samą rozrywka, jak rozwiązywanie zadań matematycznych i nauczenie sie do klasówki z przyrody. Coś, co musi się zrobić czy sie ma ochotę czy nie. Szkoła pokazuje zatem czytanie jako narzucony obowiązek, po wykonaniu którego mozna odpocząć i rozerwać się. A nie jako coś, co robi się po pracy, dla rozrywki. Też jestem zdania, że w ten sposób czytelnika się nie wychowa, raczej kogoś, kto będzie czytał ksiązki tylko zadaniowo, nie dla przyjemności. To różnica między bieganiem po podwórku czy graniem z kolegami w piłkę, a ograniczeniem ruchu do obowiązkowej gimnastyki korecyjnej. Zapalonego sportowaca też sie tak nie wychowa. Pogadać ze szkołą, że to nie jest metoda.
  • olena.s 06.12.18, 18:13
    Ja bym była ciekawa w takim razie, jaki twoim zdaniem powinien być stosunek szkoły do czytania. Żadnych w ogóle wymogów odnośnie czytania czegokolwiek poza podręcznikiem?
  • mikams75 06.12.18, 18:59
    u nas chodza cala klasa do biblioteki i kazdy wypozycza co chce i generalnie jest oczekiwane, ze dziecko te wypozyczona ksiazke przeczyta. Moze to byc przygodowa a moze to byc popularnonaukowa - wszystko jedno. Pozniej siadaja i czytaja. Oczywiscie sa dzieci, ktore chetnie czytaja i sa takie, ktore przy kolejnej wizycie jeszcze nie sa gotowe, zeby oddac ksiazke, ale widze, ze takie wspolne czytanie w bibliotece sprawia, ze dzieci zaczynaja o tych ksiazkach dyskutowac, polecaja sobie nawzajem lektury, opowiadaja sobie. Raz na jakis czas kazdy musi przygotowac krotki referat o przeczytanej ksiazce i to w taki sposob, zeby wzbudzic ciekawosc klasy, czyli opowiedziec kawalek, wybrac najciekawszy fragment ale nie opowiedziec rozwiazania zagadki (u nas sa kryminaly aktualnie modne). Bywa, ze do jakiejs ksiazki zaczyna sie ustawiac kolejka, bo dzieci sa zaciekawione.
    Mam wrazenie, ze dzieki temu dzieci czytaja wiecej i chetniej. A te, ktore czytania i tak unikaja musza raz na jakis czas cos do referatu przeczytac, ale przynajmniej czytaja cos, co im sie chociaz troche podoba.
  • olena.s 06.12.18, 21:27
    I to są, rozumiem, jedyne działania szkolne? Nie ma lektur obowiązkowych?
  • mikams75 07.12.18, 00:32
    tak, nie ma lektur obowiazkowych. Ale musza miec jakas ksiazke ze soba i jak np. musza czekac na cos, to maja w tym czasie czytac. Oczywiscie moga udawac i sie tepo gapic w literki i nikt tego nie sprawdzi, ale nie slyszalam o takim przypadku.
  • olena.s 07.12.18, 02:01
    Też miałam takie obserwacje kiedy dzieciak był w analogicznej szkole: przymus codziennej lektury jej jednoczesnym swobodnym wyborze raczej zachęca, niż zniechęca.
    Dlatego ciekawi mnie sprzeczność w opinii Verdany - jak może dopuszczać lektury obowiązkowe, a jednocześnie oburzać się na taki, znacznie swobodniejszy, system.
  • verdana 06.12.18, 19:27
    Tak. O ile dziecko czyta biegle, to ma obowiązek czytać to, co jest potrzebne do szkoły, ewentualnie lektury. Można zachęcać dzieci do czytania na przykład raz na trzy miesiace robiąc lekcję, na której dzieci recenzują przeczytaną ostatnio książkę, zachęcają do jej przeczytania, albo odradzają - i mówią (niekoniecznie piszą, to wazne!) dlaczego. Czytanie pozaszkolne jest zajeciem dobrowolnym.
  • olena.s 06.12.18, 21:26
    Zaraz zaraz. Jeżeli ci wadzi czytanie dowolnie wybranej książki, to czemu dopuszczasz lektury - o wiele bardziej nudzące, przymusowe, wymagalne, sprawdzalne?
    I jak widzisz w tym kontekście los edukacyjny/intelektualny dzieci z rodzin niewykształconych, nieczytających?
  • verdana 06.12.18, 21:54
    Bo lektury pozwalają omówić pewne kwestie, a potem zapoznać sie z klasyką. Ale kazde dziecko wie, ze lektura to lektura, a książka to książkasmile Czym innym jest obowiązek przeczytania czasem określonej ksiązki, czym innym uczynienie z codziennego czytania obowiązku szkolnego. Przy czym obecny zestaw lektur oraz sposoby omawiania lektur są nie do przyjęcia.
  • olena.s 06.12.18, 22:23
    No, ale obecny zestaw (mniej więcej) i obecne sposoby (mniej więcej) są - mniej więcej - niezmienne w przewidywalnym horyzoncie czasowym. Zdecydowanie wybiorę więc (także dla dzieci z rodzin niehołdujących czytaniu i bez wielkich ambicji edukacyjnych) zalecenie codziennego czytania czegokolwiek niż nasze rodzime piłowanie 'Oto jest Kasia'.
  • verdana 07.12.18, 18:45
    No i tu pełna zgoda. Przy obecnym kształcie lektur własnie poradziłam mamie czytającej szóstoklasistki zakupienie bryku i darowanie sobie "Anielki" Prusa.
  • tairo 07.12.18, 12:09
    O ile dziecko czyta biegle. Przeciętny dziesięciolatek NIE CZYTA BIEGLE. Zwłaszcza taki, który ma obowiązek czytać lektury z listy.
    Polski system "zachęcania" do czytania owocuje tym, że prawie 2/3 społeczeństwa W OGÓLE NIE CZYTA KSIĄŻEK.
    W UK osób, które nie czytają książek jest mniej niż 10%.
  • olena.s 07.12.18, 17:39
    O, zaraz cię dopadnie Joa.
    Ja wiem że tak jest - w Polsce czyta się o wiele mniej niż w UK, USA i x innych krajach, i tez winię szkołę. Ale uczciwie mówiąc, to może być coś więcej - inny, że tak powiem, punkt na mapie rozwoju społecznego. Inna demografia. No i brak protestanckiego podglebia - tam od paruset lat wierni czytali Biblię.
  • cudko1 06.12.18, 17:30
    undo to nie jest jak normalna praca domowa, to jest zalecenie, jego nie wykonanie nie ma wplywu na raport koncowy, poza tym corka jak na razie (ostatni rok) dostaje prace domowa tylko w piatek z terminem oddania sroda. wiec nie jest obciazona ponad miare I te 20 - 30 stron jej nie zabije, zwlaszcza ze podkresle jeszcze raz, jej podoba sie to co czyta, ale woli robic co innego I po tych 25 - 30 stronach nie kontynuuje bo woli inne rzeczy (choc zdarza sie ze z wlasnej woli przeczyta wiecej ... chyba jak sie zagalopuje I nie skontroluje ile juz przeczytala tongue_out)

    ale chyba sprawie jej czytnik, jak bei zaproponowala smile
  • szeera 06.12.18, 18:05
    "ale chyba sprawie jej czytnik, jak bei zaproponowala smile"

    Sprawdż najpierw czy jej się spodoba. Ja kocham czytnik za wszystkie jego liczne zalety i mało czytam na papierze, ale uważam, że czytanie na czytniku dla dziecka może być trudniejsze. Przy czytniku brakuje fizycznej struktury książki, to jest trochę wrażnie takiego zawieszenia w tekście, bez początku i końca - jesteś tylko na jednej, bierzącej stronie.
  • verdana 06.12.18, 18:10
    To powiedz jej otwartym tekstem, ze nie musi czytać - niech czyta ile chce i kiedy chce, a nie koniecznie 30 stron codziennie. Zresztą dobrowolne, a nie przymusowe przeczytanie 30 stron dla 10-latki to zupełnie wystarczające. Czego oczekujesz? Że córka będzie czytała cały dzień?
    Fakt, ze kontroluje, ile przeczytała świadczy o tym, ze jest to dla niej obowiązek, a nie przyjemność. Nawet jeśli szkoła nie wymaga, najwyraźnej wymagasz Ty. To nie jest dobra droga, aby zachecić córkę.
  • cudko1 06.12.18, 18:31
    Verdana ja wiem jak to sie skonczy.... czytac nie bedzie... bo lepiej filmiki. Nie ma posredniego wyjscia?
    Ja uwazam jasne nie jest to nie podwazalna prawda ze jak nie bede podsuwac jej ksiazek to czytac sama z siebie nie zacznie
    Jasne przyjmuje opcje ze nigdy tego bakcyla nie zalapie ale mi "nadzieje" daje fakt ze jak czyta te wymuszone przeze mnie (i to nie jest tak ze jak wolam ja na ksiazke to jest przyslowiowy lament tylko wola ok i schodzi na ksiazke) to jej sie podoba i nie medzi ze nudna glupia po co jej to czy inne w tym stylu. Licze na to ze pewnego dnia podczas czytania "wymuszonego" trafi na pozycje ktorej juz nie odlozy i ktora bedzie lepsza nic inne zajecia
  • szeera 06.12.18, 18:40
    "Verdana ja wiem jak to sie skonczy.... czytac nie bedzie... bo lepiej filmiki."

    Ja nie Verdana, ale jeszcze raz napiszę - stały i ograniczony czas na komórkę, tablet, TV czy komputer. Nie wiem czy wtedy zacznie czytać czy malować, czy bawić się z koleżankami, ale może warto spróbować?
  • undoo 06.12.18, 21:15
    Limitowanie elektroniki moze spowodowac efekt owocu zakazanego i ustawic elektronike na pierwszym miejscu w hierarchii waznosci zdefiniowanej przez dziecko, bo mozna tylko krotko i tylko w wyznaczonym czasie, wiec sie na to czeka. Hmm.

    I jak mozna ustalic staly czas na komorke? Tylko miedzy 15 a 16 moze odbierac polaczenia od kolezenstwa? A komputer? Jak ma odrobic lekcje? Nie krece nosem, ale to jest bardzo trudne do zrobienia, a juz w ogole przy starszych dzieciach awykonalne.
  • szeera 06.12.18, 22:07
    "Nie krece nosem, ale to jest bardzo trudne do zrobienia, a juz w ogole przy starszych dzieciach awykonalne."

    Tak od strony technicznej - przeróżne programy kontroli rodzicielskiej pozwalają na bardzo różnorodne ustawienia, pozwalające np. korzystać z funkcji telefonu, ale już nie internetu, czy pozwalające na korzystanie z konkretnych programów/stron ale nie innych. A czy warto? Wg mnie mnie 10 latka z telefonem ze stałym dostępem do internetu będzie miała ogromny problem żeby rozsądnie go używać. Po pierwsze, nawet wielu dorosłych sobie z tym nie radzi, po drugie taki telefon daje wbrew pozorom bardzo mało możliwości - raczej nie da się zrobić nic ponad media społecznościowe i youtube, plus gierki. A znowu wpuszczanie 10latka na youtube bez nadzoru to jak wysłać dziecko do bardzo złego antykwariatu, ze złośliwym antykwariuszem który podsuwa tylko najgorsze książki jakie ma.

    Tak jak już pisałam, wcale nie uważam, że książki są aż tak bardzo niezbędne. Ale tak jak dziecko potrzebuje przewodnika w świecie książek, tak samo potrzebuje go w internecie. Inaczej szansa, że 10-latek sam znajdzie sobie wartościowe treści jest bardzo nikła.

    "Limitowanie elektroniki moze spowodowac efekt owocu zakazanego"

    Ja taką rozrywkową, dowolną elektronikę traktuje jak słodycze. I jedno i drugie bardzo mocno działa na mózg bo tak jest projektowane - aby wciągać) - nieograniczony dostęp do jednego i drugiego jest wg mnie zazwyczaj zbyt trudną próbą dla wielu dzieci.
  • cudko1 07.12.18, 11:49
    mialam juz nie podbijac watku ale odpowiem co do ograniczenia elektroniki, staram sie zeby to wygladalo tak ze corka moze miec you tube I gry od powrotu do domu (jest ok 15.30) do mojego powrotu z pracy ( pomiedzy 17-17.30) w tym czasie je jeszcze zupe, po moim powrocie staram sie zeby miala juz inne zajecia. przyznaje ze czasami jej pozwalam na wiecej - to juz zalezy niestety od mojego stanu fizyczno - psychicznego po skonczonej pracy.
  • szeera 07.12.18, 17:09
    Jeszcze tak ogólnie, odnośnie tego co pisałaś w obu wątkach. Widzę tu problem szerszy niż książki. Jeśli masz ambicje edukacyjne wybijające się mocno ponad poziom otoczenia (szkoły, sąsiedztwa), a córka nie jest osobą nietowarzyską to ona pewnie potrzebuje też jakiejś innej dziecięcej grupy odniesienia. Takiej gdzie dzieci czytają książki (generalnie), rozmawiają o książkach, ale też mają inny sposób korzystania z elektroniki, inne rzeczy są uważane za ważne i wartościowe. Może u Ciebie w miejscowości są takie możliwości? Na bazie jakiegoś hobby, jakiejś organizacji dziecięcej?
  • verdana 06.12.18, 19:35
    Nie. Czytać będzie, jeśli przekona się, że czytanie jest równie fajne co filmiki, a nie jest tylko czymś, co mama uwaza za fajne.
    Bardzo dobrze jest dziecku czytać. Nawet takiemu, które czyta biegle, bo zazwyczaj dziecko nie jest w stanie bez wysiłku przeczytać grubej ksiazki, która jest dla niego wiekowo odpowiednia, ale technicznie za trudna do przecczytania. Dobrze czytać coś, co dziecku sie spodoba, a i dorosły lubi. Nie zmuszać, jak dziecko jest znudzone.
    Dobrze jest czytać samemu sobie i to dla przyjemności i potem opowiadać dziecku co lepsze kawałki. Dobrze jest odpędzać dziecko "Nie przeszkadzaj, muszę wiedzieć kto zabił, kolacja będzie jutro!". Dobrze czytać te same ksiązki co dziecko i dyskutować o nich - ale absolutnie dyskusja nie moze byc przepytywaniem z treści.
    Podsuwanie to nie zmuszanie. Zmuszanie zawsze jest powiedzeniem dziecku "To żadna frajda, ale trzeba". Na zasadzie "Jak zjesz zupę, dostaniesz deser". Psychologowie juz dawno stwierdzili, że to tylko zniechęca do zupy. Natomiast "Jak odrobisz lekcje, to ci poczytam - moze zachęcić dziecko do książek. Błędem jest założenie, ze do czytania w późniejszym wieku zachęca tylko samodzielne czytanie - zachęca chęć poznania tresci ksiązki. Jak dziecko zacznie czytać sprawniej i 30 stron przeczyta w 15 minut, to wtedy, wiedzac że ksiazki sa fajne zacznie czytać z wiekszym prawdopodobieństwem niż to, które pamięta, ze czytanie jest "pożyteczne".
  • undoo 06.12.18, 21:19
    Moge sie tylko podpisac.
  • szeera 06.12.18, 22:11
    "Bardzo dobrze jest dziecku czytać. Nawet takiemu, które czyta biegle, bo zazwyczaj dziecko nie jest w stanie bez wysiłku przeczytać grubej ksiazki, która jest dla niego wiekowo odpowiednia, ale technicznie za trudna do przecczytania."

    O, z tym się bardzo zgadzam.
  • ykke 06.12.18, 18:43
    cudko1 napisała:

    > da sie w ogole?
    >
    > sama nie wiem jak podejsc do tematu... corka 10 lat czyta codziennie (oprocz pi
    > atkow bo wtedy po szkole ma wolne od wszystkiego I zazwyczaj jednego dnia weeke
    > nd) jest to wymog szkoly (ktory ja jak najbardziej popieram) nie jest to jakos
    > strasznie duzo... 25 - 30 stron.
    >
    Dziennie? Codziennie. To nie jest dużo? Yyy.....




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • tairo 07.12.18, 12:12
    Pół godziny. To dużo?
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:21
    W pół godziny 25-30 stron to bardzo wolne tempo czytania i tu leży chyba też jedno ze źródeł problemu.
  • 35wcieniu 07.12.18, 17:42
    Dla dziecka? Całkiem normalne tempo, nie żadne bardzo wolne.
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:59
    bardzo wolne. To jest dziesięciolatka.
  • cudko1 07.12.18, 18:39
    Ja nigdzie nie napisalam ile jej to zajmuje... pewnie roznie.w zaleznosi od ksiazki.... az sprawdze 😊
  • kanna 06.12.18, 18:44
    Nie znam sposobu uncertain

    Z mężem czytamy od zawsze, dużo. Dzieci zapisane do biblioteki jako maluchy. Wspólne wycieczki itp. czyta się im od małego.

    Syn czyta płynnie w wieku lat 4. Czyta technicznie - czyli polecenia w książeczkach. Rozumnie 100 %. Ma krótki okres fascynacji książkami na początku podstawówki, ale bez szału - Perry Panther, potem Pearcy Jackson.
    Jako nastolatek nie czyta NIC.

    Córka - uczy się czytać bardzo długo, załapuje koło 8 roku życia na serii Zaopiekuj się mną.
    Czyta bardzo dużo, woli książki od Kindla.

    Czemu jedno ma tak, a drugie tak? nie mam pojęcia.

    --
    Takimi, jakimi wydają się być, rzeczy są rzadko. A kobiety nigdy.
    Pół wieku poezji
  • mary_lu 06.12.18, 19:16
    W taki sposób, żeby dziecko odkryło, że najfajniejszą rzeczą na świecie jest zaszycie się w kąciku i czytanie tak długo, że matka zaczyna robić awanturę o odrabianie lekcji i chodzenie spać.

    U nas "czytanie" odchodziło od niemowlęctwa - syn zawsze miał ciekawe książeczki, od których nie mógł się oderwać i godzinami wślepial się w obrazki. Nauka pracy z książką i przyjemności kontaktu z nią od kołyski.

    Nakazami, usilnymi zachętami, wyznaczaniem stron nie da rady.

    Co jakiś czas kupuję stertkę polecanych przez kogoś książek i czekają. Syn chodzi do bibliotek, szpera w księgarniach typu Empik, mamy też jedną zupełnie obłędną księgarnię z mniej typowym asortymentem i bardzo fachową i zaangażowaną obsługą. Nie wszystko potem budzi wielki entuzjazm, czasem też dopada mnie opad macek, jak nakupuję niewiadomo czego, a syn siedzi pod kołdrą z wyszmelcowanym ulubionym tomem Koszmarnego Karolka, ale tak, udało osiągnąć się efekt taki, źe czytanie jest jednakowo ekscytujące co granie na konsoli.
  • zielonakrasnoludka 07.12.18, 17:45
    A Enid Blyton? The Christmasaurus? Wonder? (Palacio?) Pierwszy tom Harrego Pottera? Z grubszych - Artemis Fowl, ale to może być jednak za grube. Tom Gates?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.