Dodaj do ulubionych

A która e-mama (wyłącznie ona sama) dorobiła

06.12.18, 14:24
się mieszkania całkowicie samodzielnie (bez pomocy rodziców, spadku po dziadkach, męża lub konkubenta) ciężką pracą typu sprzątanie lub bycie opiekunką niedołężnych starców?
W wątku obok takie dostałam propozycje dla kogoś z rodziny.
Proszę o zgłoszenie się wyłącznie e-matek (w ramach wyjątku dopuszczam też forumowych panów) i ich własnych doświadczeń, a nie typu: "moja kuzynka, sąsiadka, była znajoma tak się dorobiła mieszkania".
Wyłącznie przykłady własne smile
Drugie pytanie (dodatkowe) która z Was dłużej niż okres studencki pracowała czysto fizycznie co najmniej kilka lat w takich zawodach jak:
-sprzątająca
-niańka
-opiekunka do starców
- pracownica na taśmie
-kasjerka w sklepie/ew. wykładanie towarów

Wszak e-matka nie gardzi każdą pracę i każdego wysyła do tego rodzaju prac.
Zapraszam.




--
Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
dzieciom.pl/podopieczni/4405
Edytor zaawansowany
  • same-old_mona 06.12.18, 14:40
    Coś czuję, że wątek nie zdobędzie wielu wpisów wink
  • fornita111 06.12.18, 14:47
    Ja! Na oba pytania odpowiadam twierdzaco tongue_out
  • katja.katja 06.12.18, 15:31
    A jaka to była fizyczna praca?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • fornita111 06.12.18, 15:40
    Sprzatanie. W Polsce. W dziesiec lat zarobilam na kawalerke w Wawie. Na cala, nie na jakis tam wklad do kredytu.
  • szorstkawelna 06.12.18, 15:47
    Czyżbyś sprzątała w stroju Ewy? wink
    Żartuję. Z ciekawości, w jakich latach udało Ci się zarobić na kawalerkę sprzątając i czy w tym czasie mieszkalas w wynajmowany przez siebie mieszkaniu?
  • fornita111 06.12.18, 17:19
    Nie, mieszkalam w pustostanie i bylam freeganka. Nie wydawalam nic na zycie. Jak sie chce, to mozna wszystko- tylko trzeba zeby zacisnac i robotac!
  • katja.katja 06.12.18, 19:46
    Czyli troll.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • fornita111 06.12.18, 21:12
    Udowodnij! big_grin
  • agniesia331 07.12.18, 00:17
    Dokladnie.nie wierz.ze sprzątania aczka zarabia np 40 zl netto za godzine jak waski specj w korpo.Specialista.a nie manager czy ekspert
  • szorstkawelna 06.12.18, 14:51
    Nie znam ani jednej kobiety, która zupelnie sama zarobiła na swoje mieszkanie. Zanim ceny mieszkań poszły w górę, pewnie dało się to jakoś zrobić, ale w ostatnim dziesięcioleciu stalo się to na pewno bardzo trudne.
  • grrru 06.12.18, 14:56
    Ja znam, ale nie sprzątaczki. Przy czym oczywiście z własnej pracy wkład własny, reszta z kredytu, a nie całość za gotówkę.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • cruella_demon 06.12.18, 15:05
    No ja znam, nawet całkiem sporo i to bez kredytu, ale nie oszukujmy się, przecież wiadomo, że nie przy taśmie, czy mopie na to zarobiły.
  • cruella_demon 06.12.18, 15:07
    Natomiast opiekunki osób starszych już tak, ale pracujące zagranicą, a inwestujące kasę w Polsce.
  • cruella_demon 06.12.18, 15:13
    Co drugiej części pytania, nigdy nie miałam problemów z pracą, ale gdyby wisiała nade mną wizja bezrobocia nie miałabym problemu z pójściem do pracy fizycznej. jedynie do sprzątania się nie nadaję, jestem bałaganiarzem z natury, sprzątać nie umiem i nie lubię.
  • martishia7 06.12.18, 15:37
    Dokładnie tak.
  • berber_rock 06.12.18, 15:04
    Zarobilam calkiem sama. Tyle ze:
    - za granica
    - i nie praca fizyczna
    - mieszkanie rowniez znajduje sie za granica
  • katja.katja 06.12.18, 15:25
    To się nie liczy.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • zosia_1 06.12.18, 20:57
    Mam kłopot z odpowiedzią na pytanie czy sama? Bo skoro jestem mężatką to jednak coś korzystałam z tego co mąż zarobił. A zarabia mniej niż ja, jednak to nadal jest grosz , który zostaje w domu. Nigdy nie miałam jednej pracy a przynajmniej 2, sprzątałam jako praca dodatkowa na studiach, a przy tym pracowałam na etat. Oszczędzałam na wszystkim i pracowałam przez całe ciążę i na macierzyńskim
  • agniesia331 06.12.18, 23:59
    Ja.15 lat temu po zmianie mieszkania 0 zl. Nie dla nas.dla dziecka mieszkanie w Warszawie 46 m. Zarobki korpo .
  • agniesia331 07.12.18, 00:07
    I moje kolezanki kilka m2.m3.lepsze zarobki niz na.prawnicy.itd.Nie znam nikogo z pracy fizycznej chyba ze moze jakas firma budowlana. Wystarczy odkladac te 2.2 tys miesiecznie- 26.4 tys rocznie.264 tys - 10 lat. 340 -13 lat. Czyli wystarczy pensja np.5 tys netto - 2800 jedzenie.benzyna.ciuchy.przy zalozeniu.ze 2 polowa robi oplaty.(1000?) .placi za wakacje
  • agniesia331 07.12.18, 00:10
    Teraz zaczynam od nowa i mysle.ze co roku przy dobrym zyciu ok 7 m 2.za 5 lat kawalerka?
  • astrum-on-line 07.12.18, 17:31
    Po pierwsze nie rozumiem co piszesz, brak logiki i spójności wypowiedzie. Po drugie, porady, że wystarczy odkładać 2,2 tysiąca miesięcznie brzmią dokładnie jak porady różnych wielkich wizjonerów biznesu w rodzaju "jeżeli brakuje ci na rozkręcenie firmy to weź jeden milion od taty a drugi od dziadka".
  • claudel6 07.12.18, 23:54
    na życie 2,8 tys. miesięcznie big_grin w rodzinie big_grin to chyba z 500+ x 8 w pierdziszewie górnym.
  • claudel6 07.12.18, 23:52
    ja znam - moja teściowa. to było w czasach gdy mieszkania kosztowały na "dzisiejsze" kilkadziesiąt tysięcy. na mieszkania się odkładało gotówkę, nie było kredytów hipotecznych. potem mieszkania w krótkim czasie podrożały 10 razy, ale teściowa nadal uważa, że ona i my jesteśmy w takim samym położeniu.
  • bei 06.12.18, 15:03
    Sprzątaniem nie, ale mam takie znajome. Nawet tum na naszej ulicy mieszkają panie, które po czterdziestce wyjechały do słonecznej Italii, tam opiekują się starszymi osobami i wybudowały domy. Szkoda, ze wciąż jeszcze tam pracują mimo podeszłego wieku, domy stoją puste. Jedną zostawił mąż, druga ma tylko syna, ale syn woli mieszkać w mieście.
    Znam dziewczynę, która 17 lat pracowała w Norwegii, i tez wybudowała dom pod Krakowem.
    Mamę mojej kolezanki zostawił mąż (poszedł do innej). Została z dwojgiem nastolatków. Poszła pracować w sklepie (ale miała gdzie mieszkać). Kupiła kawalerkę (kredyt) i wynajęła ją. Kredyt spłacała i pieniądze z wynajmu również inwestowała w spłatę, gdy jej córka dorosła dostała w wianie kawalerkę a jej mama kupiła znowu drugą pod wynajem. Córka pomaga jej teraz spłacić i nim brat skończy edukację będzie miał mieszkanie.

    --
    poland.afs.org/
  • bardoszka 06.12.18, 15:04
    Kupiłam mieszkanie na kredyt po 6 latach pracy. Sama uzbierałam na wkład własny z pensji. Dopóki nie miałam własnego, to wynajmowałam, na szczęście na preferencyjnych warunkach, bo od znajomych.
  • katja.katja 06.12.18, 15:28
    Jaka to była fizyczna praca?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • bardoszka 06.12.18, 15:32
    Praca nie była fizyczna. Umysłowa się w tym rankingu nie liczy? smile
  • norra.a 06.12.18, 15:47
    Pytanie jest o kupno mieszkania wyłącznie z pracy fizycznej.
  • makinetka82 08.12.18, 08:21
    No jak fizyczna, to ematka może nie, ale znam kilku męzczyzn którzy pracą za granicą , w budowlance bądź sadownictwie zarobili na mieszkania.

    --
    Wszystkim dogodzić się nie da, ale wszystkich wkurwić to już żaden problem big_grin
  • mirmunn 06.12.18, 17:24
    ja tak samo
  • barattolina 06.12.18, 15:06
    Nie znam takich dziewczyn. Jeśli nie rodzice to mąż byli obok.
    Być może za 30lat jak pospłacają kredyty, ale znów - nie znam dziewczyn które obecnie mają swoje kredyty, same je spłacają i jednocześnie utrzymują się same. Są takie które maja kredyty ale np mieszkają z facetem w jego mieszkaniu i nie płacą za czynsz a swoje mieszkanie wynajmują i to idzie na spłatę kredytu.
    Tylko nie można powiedzieć, że radzą sobie zupełnie same.
  • grrru 06.12.18, 15:16
    Ja spłacałam kredyt sama, ale wkład własny pochodził z książeczki mieszkaniowej, którą dostałam od rodziców. Czyli w sumie od państwa, bo kasa była nie z wkładu tylko z premii gwarancyjnej.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • barattolina 06.12.18, 15:26
    O ile wiem to kasa z książeczek to nie jest jakiś wielki majątek.
    W mojej opinii zasłużyłaś na pochwały i oklaski smile
  • grrru 06.12.18, 15:37
    Było ponad 40 tysięcy z dwóch książeczek, kupa kasy. A kupiłam skromniutką kawalerkę w wielkiej płycie, więc rata nie była ogromna.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • barattolina 06.12.18, 15:40
    40 tysi to faktycznie sporo.
    Nie wiedziałam, że tyle aż można wyciągnąć.
  • grrru 06.12.18, 15:58
    Też mnie to wtedy zaskoczyło. Tak czy inaczej miałam wymagany wkład własny, reszta jakoś poszła.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • thea19 06.12.18, 19:42
    moje 2 kolezanki mialy po 100tys na ksiazeczkach
  • hungaria 06.12.18, 15:28
    Jestem troche w szoku, jak czytam takie rzeczy. Znam sporo takich kobiet (duże miasto, w malych miasteczkach pewnie ciężej o pracę umożliwiającą samodzielne utrzymanie się).
  • barattolina 06.12.18, 15:38
    To nie chodzi o możliwość samodzielnego utrzymania się, tylko o dorobienie się mieszkania tylko i wyłącznie z własnej pracy.
    Ktoś może utrzymywać się sam, ale w perspektywie całego życia rzadko jest tak, że dorabiasz się sama.
    Ludzie wchodzą w związki, dostają spadki, jakieś prezenty itp itd.
  • snakelilith 06.12.18, 15:09
    Pracując w tych zawodach trudno o zarobki pozwalające na oszczędności, a te są potrzebne do większych finansowych kroków. Więc sorry, tak się nie da. Ale zawsze możesz podciągnąć swoje kwalifikacje, zamiast siedzieć na forum zacznij się uczyć, idź na studia, albo jak nie masz w tym kierunku zdolności, to naucz się czego konkretnego - na przykład szycia, albo wykładania kafelków. Albo znajdź sobie bogatszego gacha, jak już nie zależy ci na normalnym związku ugruntowanego na uczuciach i wzajemnym szacunku, to równie dobrze możesz iść z kimś innym do łóżka, kimś, kto gotowy jest za to więcej płacić. Radzę się spieszyć, według twoich własnych kryteriów jesteś już prawie na coś takiego za stare.
  • kosmos_pierzasty 06.12.18, 15:24
    snakelilith napisała:

    > jesteś już prawie na coś takiego za stare.

    Dobre big_grin

    Ale wątek niestety dobry. Pamiętam tę presję by zaraz po studiach wyprowadzić się z domu, wszyscy się wyprowadzali - tyle że właśnie, zawsze mieli wsparcie, albo rodziców, albo spadki, albo partnera (i jakoś często zapominali o tym wspomnieć w rozmowie). Nie tylko kupno było praktycznie niemożliwe w pojedynkę, a także wynajem na wolnym rynku.

    Oraz niestety nie jest to tak, że wystarczy nie być sprzątaczką, aby dobrze zarabiać. Wiele świetnie wykształconych osób zarabia mało.
  • bialeem 06.12.18, 15:35
    Wtedy się po studiach wynajmowało pokój póki człowieka nie stać było na coś własnego.
  • kosmos_pierzasty 06.12.18, 15:38
    Wynajmowania pokoi akurat w ogóle nie kojarzę. Dowiedziałam się o takiej opcji, mając już własny dom (na kredyt wink )...
  • grrru 06.12.18, 15:39
    Dokładnie. Wynajmowałam pokój, a nawet w skrajnej sytuacji pół pokoju.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • lily_evans11 06.12.18, 15:50
    To już chyba lepiej z tymi rodzicami się przemęczyć niż musieć jeszcze bardziej dostosowywać się do obcych współlokatorów...

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • mae224 06.12.18, 15:57
    tak mówi chyba tylko ktoś, kto całe życie mieszkał z rodzicami. nie ma nic bardziej rozwijającego wink niż dzielenie mieszkania/pokoju z różnymi ludźmi.. ps. nie mieszkam z rodzicami od 17 roku życia.
  • jolie 06.12.18, 16:59
    Miałam tę wątpliwą przyjemność dzielenia mieszkania ze współlokatorami (parą). Wspominam bardzo źle-nie była to żadna paczka jak z "Przyjaciół" tylko przypadkowi ludzie. Koszmar - użeranie się o sprzątanie, kto w tym miesiącu zapłaci czynsz (w spółdzielni), fochy panienki, która ze wszystkim leciała do swojego chłopaka na skargę (bo ojejku, ktoś zwrócił jej uwagę, że zostawia syf w kuchni) i tworzyła jakieś koalicje. Jedna z większych ulg w życiu, gdy się wyprowadzili. Bardzo dużo zależy od tego, z jakimi ludźmi dzieliło się to mieszkanie.
  • katja.katja 06.12.18, 19:50
    Nieprawda.
    Zwykła niewygoda i smutna konieczność życiowa w sytuacji gdy nie można pozwolić sobie na samodzielny wynajem.
    Rozwijać to ja się mogę w pracy/na studiach, czytając książki, jeżdżąc na wycieczki.
    Dzielenie mieszkania z przypadkowymi, obcymi ludźmi to zazwyczaj syf.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • potworia 07.12.18, 00:43
    Zgadzam się. Po wprowadzeniu się do własnego mieszkania (miałam 29 lat) byłam o krok od wynajęcia go i powrotu do współlokatorskiej wspólnoty. Tęskniłam po prostu. Świetne wspomnienia, trwałe przyjaźnie, twarda lekcja odpowiedzialności, współpracy, negocjacji.
  • tiszantul 07.12.18, 21:56
    > Tęskniłam po pr
    > ostu. Świetne wspomnienia, trwałe przyjaźnie, twarda lekcja odpowiedzialności,
    > współpracy, negocjacji

    Może poczytaj wątek jak emamy źle znoszą przyjmowanie nawet krótkich wizyt w swoim własnym domu. Raczej nie uwierzą w zalety najmowania łóżka w jakiejś kilkuosobowej komunie.
  • katja.katja 08.12.18, 09:13
    Właśnie dlatego źle znoszą, bo w młodości musiały się kisić po kilka niezgranych osób w wynajmowanych mieszkaniach.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • grrru 08.12.18, 13:24
    Ja się kisiłam i bardzo lubię wizyty znajomych w domu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • cruella_demon 07.12.18, 12:00
    Od rodziców wyprowadziłam się od razu po maturze. Mieszkałam sama, potem z facetem. Nie wyobrażam sobie życia w takim kołchozie, nie zniosłabym dzielenia lokum z obcymi ludźmi. Brr.
  • grrru 08.12.18, 13:25
    Wiesz, możliwości finansowe kształtują wyobraźnię. Jakbyś nie miała kasy na samodzielnie mieszkanie to nagle byś sobie zaczęła wyobrażać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • cruella_demon 08.12.18, 21:49
    A to na pewno, co nie znaczy, że bym w cudowny sposób polubiła i zaczęła wspominać z nostalgią wink
  • grrru 06.12.18, 15:58
    Ze współlokatorem jesteś jak równy z równym, a nie słyszysz "dopóki jesteś pod moim dachem"

    --
    Nadal jem gluten smile
  • bialeem 06.12.18, 16:06
    Dokładnie. Równy podział obowiązków, budżet, pilnowanie żeby było wyprane, lodówka pełna i papier toaletowy w zapasie. Rodzice siłą rzeczy tego równie skutecznie nie nauczą. Do tego rozwiązywanie konfliktów, poszerzanie kręgów znajomych i znajomych współlokatorów itd. To jest społecznie dużo lepsze rozwiązanie niż siedzenie u rodziców do 30stki.
  • katja.katja 06.12.18, 19:54
    Z rodzicami też możesz wypracować równy podział obowiązków i budżet.
    Znam też sytuację gdy to dzieci (nawet jeszcze niepełnoletnie) właśnie dbały o "pełną lodówkę" (robienie wszystkich spożywczych zakupów) i środki czyszczące.
    Nie widzę żadnej społecznej korzyśc z siedzeniem "na kupie" z flejowatą współlokatorką, która dodatkowo kradnie (miałam taki przypadek) czy imprezowiczami na utrzymaniu bogatych rodziców którzy opłacali im najem, a ci imprezowali poniedziałek-niedziela nic nie robiąc sobie z uwag kolejnej wspólokatorki - spokojnej dziewczyny, która musiała rano wstawać do pracy. W końcu się wyprowadziła (to akurat zwierzyła mi się młoda znajoma).


    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • mondovi 06.12.18, 20:12
    Pod warunkiem, że mieszkasz w mieście akademickim. My słoicy wink o ograniczonych finansach mieszkamy na stancjach, w akademikach, wynajmujemy mieszkania studenckie. Potem zdarza się, że po studiach wyprowadzamy się jeszcze dalej - i znowu wynajmujemy - zamiast "z tymi rodzicami się męczyć...

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • wheels.of.fire 08.12.18, 07:31
    Snake, dla Ciebie ocenianie kogoś po zaradności życiowej to zaraz lecenie na kasę. Normalne jest to, że kobieta patrsy na zdolności zarobkowe partnera.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • miriam_73 06.12.18, 16:37
    Pracowałam fizycznie w czasie studiów, od końca 2 roku, w tym w każde wakacje. Na szczęście nie miałam dużo godzin obowiązkowych, bardziej tylko egzaminy. Konkretnie - za pieniądze zarobione latem staniem na straganie z jagodziankami poszłam na kurs pilotów wycieczek i po jego ukończeniu zasuwałam z grupami turystycznymi. A po studiach udało mi się dostać dobrą pracę w zawodzie i sama zarobiłam na pierwsze mieszkanie. To akurat już nie była praca fizyczna, chociaż zdarzały się np. projekty, że zarywało się 2-3 noce przy biurku w papierach.
  • olena.s 06.12.18, 17:26
    A dlaczego ktoś, kto nie jest w stanie wykonywać innej pracy niż sprzątanie, kto chce żyć w pojedynkę miałby być właścicielem mieszkania własnościowego?
  • aandzia43 06.12.18, 17:39
    olena.s napisała:

    > A dlaczego ktoś, kto nie jest w stanie wykonywać innej pracy niż sprzątanie, kt
    > o chce żyć w pojedynkę miałby być właścicielem mieszkania własnościowego?

    A dlaczego nie miałby?


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • olena.s 06.12.18, 18:19
    Ponieważ są tańsze opcje (tbs, mieszkania komunalne, kiedyś mieszkania spółdzielcze). A osoba pojedyncza ma w dyspozycji tylko jedną pensję.
  • olena.s 06.12.18, 18:24
    Przy czym jest mowa o realiach, a nie o tym, co słuszne, albo pożądane, albo miłe.
    Ktoś kto nie jest w stanie wejść w posiadanie większej sumy - czy to pracą, czy spadkiem, czy pożyczką, czy czymkolwiek innym - nie powinien planować zaspokojenia swoich potrzeb mieszkaniowych w najdroższy możliwy sposób.
  • katja.katja 06.12.18, 19:57
    Spółdzielczych już nie ma, TBS trzeba mieć odpowiednie zarobki i jeżeli to prawda co ktoś pisało tamtejszym czynszu to wynosi on tyle co wynajem kawalerki.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • wheels.of.fire 08.12.18, 07:33
    Olena, ja kokosów nie zarabiam, a mój kredyt to dla mnie pestka.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • olena.s 08.12.18, 11:36
    1. Co mnie obchodzi twój kredyt?
    2. Jesteś osobą w średnim wieku, która jest samotna, nie dostanie po rodzicach niczego, zarabia 2000 na rękę, nie ma żadnych zapasów, przez poprzednich 20 lat pracy nie uzbierała nawet na wkład własny i nie jest w stanie dokonać absolutnie żadnej życiowej zmiany?
    3. Teraz kredyty (jak na Polskę) są tanie, bo są niskie stopy procentowe. Ale one muszą pójść w górę, jak nie w 2019 to w 20. Kredyty spłaca się przez dekady, stopy procentowe przez ten czas fluktuują. Jeżeli zakredytuje się pod korek ktoś młody, kto ma jeszcze dużo czasu na awanse i podwyżki, to może zakładać, że ewentualny wzrost kosztów zostanie zrekompensowany przez korzystne zmiany zawodowe i życiowe. Ale osoba w średnim wieku, na samym spodzie drabiny dochodowej nie za bardzo może na to liczyć, i dlatego w jej przypadku kredytowanie się na maksa (a punktem wyjścia jest opisana w sąsiednim wątku właśnie taki przypadek, co ja ujęłam jako "ktoś, kto nie jest w stanie wykonywać innej pracy niż sprzątanie, kto chce żyć w pojedynkę, kto nie jest w stanie wejść w posiadanie większej sumy") jest bardzo ryzykowne. Ja w takiej sytuacji bym szukała mieszkania komunalnego, a nie własnościowego. Może mądrze, może niemądrze, ale z mniejszym ryzykiem.
  • thea19 06.12.18, 19:45
    do tbs trzeba miec odpowiednio wysokie i udokumentowane zarobki
  • olena.s 06.12.18, 20:42
    Tym bardziej pomysł samodzielnego mieszkania własnościowego jest przynajmniej na tym etapie absurdalny finansowo.
    Pozostaje mieszkanie komunalne lub współzamieszkiwanie. Albo, jeżeli osoba jest wystarczająco młoda, to
    a) szybkie podszkolenie języka i wyjazd do pracy zagranicznej, uzbieranie kapitału na wkład własny i szukanie możliwości kredytu,
    b) lub też dążenie do zwiększenia dochodów innymi metodami (dokształcenie i zmiana pracy, dwa etaty),
    czy wreszcie znalezienie pracy z zamieszkaniem,





  • aandzia43 06.12.18, 23:28
    Ok. Użyłaś określenia "dlaczego mialby", odebrałam to bardziej jako "dlaczego mógłby". Otóż mógłby i często ma, bo wyjeżdża do pracy do bogatszych krajów. Poza tym do tych krajów do fizycznej pracy wyjeżdżają ludzie, którzy jak najbardziej są w stanie wykonywać prace niefizyczne (czego już dowiedli), tylko aktualnie bardziej im z pracą fizyczną po drodze. I oni w ten sposób dorabiają się m.in. mieszkań.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • olena.s 06.12.18, 23:48
    No to jest oczywiste. Są miejsca i są rodzaje prac fizycznych gdzie można uzyskać znacznie lepsze dochody niż w innych miejscach pracując wyłącznie dobrze umeblowaną głową....
    Oczywiste nie jest natomiast, żeby osoba wykonująca najniżej płatne prace i niezmieniająca/niemogąca zmienić ich na inne, niemogąca również zmienić miejsca zamieszkania wybierała sobie najtrudniejszą drogę do osiagniecia jakiegoś lokum, a za taką uważam nabycie mieszkania.
  • no-tak-ale 06.12.18, 17:28
    Ależ cala masa kobiet się w ten sposób dorobiła, warunek: osoba/dom, którymi się zajmowały, muszą być bogate. Zaufana sprzątaczka bogatego gościa zarabia więcej na godzinę niż osoba z niemanagerskiego szczebla w korpo.
  • grrru 06.12.18, 20:52
    Moja koleżanka przez krótki czas dorabiała na studiach jako sprzątaczka w Konstancinie. Najwięcej zarobiła na "śmieciach", które jej łaskawą ręką oddawała pani domu. Na przykład uszkodzona torebka za kilka tysięcy - do wyrzucenia. A wystarczyło naprawić suwak. Tak samo jak z firmowymi ciuchami. No ale to była tylko praca studencka, mieszkania z tego nie miała, ale kasę na życie niezłą.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kotomama 06.12.18, 17:34
    Mam dwa mieszkania. W dwoch dużych miastach. Oba kupione na krechę w 2003 i 2004 roku. Spłacone w ciągu 10 lat.
    Zarobione ciężką pracą umysłu, wiedzą i doswiadczeniem.
    Nigdy w życiu nie pracowałam fizycznie.


    --
    - Poproszę Marlboro w miękkiej.
    - 15,50 zł.
    - Albo dorzuci mi pani jeszcze honor i godność Polaka.
    - Proszę, razem będzie 515,50 zł
  • lilyrush 07.12.18, 12:12
    tak samo, pierwsze mieszkanie kupowałam w 2000, pod klucz za 4500 w Wawie....spłaciłam w 2007. Zaraz drugi kredyt bo sie rozwodziłam i musiałam sie wyprowadzić od eksa, a w pierwszym w tym czasie zamieszkali moi rodzice, którzy sie przenieśli z innego miasta

    --
    Nie dyskutuje z trolami wszelakiej maści.
  • leanne_paul_piper 06.12.18, 17:47
    Kupiłam mieszkanie na kredyt 10 lat temu sama, bez partnera.
    Mieszkanie jest 5 km od Warszawy i było wtedy bardzo drogie jak dla mnie, ale takie były wtedy ceny w bańce. Ale na np. Powiśle nie było mnie stać.
    Dodam, że zarabiałam wtedy 2700 zł, a rata kredytu w początkowym okresie wynosiła 1700 zł.
    Było ciężko, ale się opłaciło. Po dekadzie mam spłacone ca. 100 tys. kapitału.
    No i fakt, nie pracowałam fizycznie, ale co to, praca umysłowa gorsza?


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/9/sf/he/nft5/qBHUxlKnHaFfchawNA.jpg
  • claudel6 08.12.18, 00:03
    po 10 latach 100 tys. kapitału? nie pomyliłaś się?
  • odnawialna 06.12.18, 18:02
    Wprawdzie jeszcze nie kupiłam, ale jestem u progu zakupu 2 mieszkań za gotówkę, więc można powiedzieć, że się dorobiłam. Własną firmą smile
    Co ciekawe, firmę prowadzę sama (mąż pracuje na etacie) i spotykam się z lekkim niedowierzaniem, jakby oczywistym założeniem jest fakt, że firma jest męża, albo nasza rodzinna i np. samochód to mi mąż kupił big_grin big_grin big_grin
    Fizycznie pracowałam 2 godziny przy zbieraniu truskawek w wieku 12-13 lat. Wygonili mnie, bo niewiele zbierałam big_grin
  • katja.katja 06.12.18, 19:58
    Zatem w całym wątku nie ma żadnej e-mamy spełniającej kryteria "fizyczna praca" .

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • olena.s 06.12.18, 20:44
    A czemu miałaby być? Poza tym wątkiem odsetek forumek pracujących fizycznie także jest nikły.
  • sortfort 07.12.18, 00:03
    większość fizycznych nie pracuje przy komputerze, więc i emamy mogły nie odkryć.
  • karen_ann 06.12.18, 19:53
    Ja kupiłam splaciłam. Sama. Dostalam 20tys wkładu w Wawie na Ursynowie. Nigdy fizycznie nie pracowałam..zawsze IT.
  • impala 06.12.18, 20:15
    mieszkanie "zdobyłam" całkowicie samodzielnie. No ale to było na początku lat 90tych a wtedy to jeszcze "normalnie" nie było. Kiedy miałam już drugie swoje 'samodzielne' mieszkanie to dopiero dostalam to "w spadku".
    Całe życie zawodowe dorabiałam do pensji, na ogół szyjąc do butików (moze dlatego dorobiłam się mieszkania...).
    Jakis czas temu..tak się złożyło, że byłam opiekunką socjalną. Czyli, mówiąc po ludzku, opiekowałam sie starcami. Wytrzymalam 3 dni. Z różnych powodów, głównie zaś dlatego, że popadałam w depresje wiekszą niż podopieczni. Trzeba mieć niesamowitą odpornośc psychiczną, żeby zmierzyć się ze 'starcami". Z ich chorobami, samotnością, opowiadaniem o problemach. W dodatku za żałosne (w Polsce) wynagrodzenie.
  • katja.katja 06.12.18, 20:31
    Zgadza się. Zawód opiekunki osób starszych jest w pierwszej trójce (nie pamiętam dokładnie rankingu) najbardziej depresyjnych zawodów.
    Ktoś kto ogólnie miał (nie ze swojej winy) ciężkie życie i ciężko pracował (fizycznie) ma jeszcze podkoniec życia dobijać się w takim zawodzie sad W dodatku jak niektórzy sugerują za granicą czyli z dala od przyjaciół, bliskich i w tym przypadku (to naprawdę nie ja) dzieci.


    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • sortfort 07.12.18, 00:02
    histeryzujesz, można trafić na wesołą staruszkę, chodzącą, która większość dnia przesypia. a 15euro za godzinę na konto wpada.
  • sortfort 07.12.18, 00:05
    a jak pani ma dzieci, to przecież sobie przy którymś zamieszka i będzie git wink
  • impala 07.12.18, 02:06
    tiaaaa....
    większosc dzieci jednak ma w doopie swoich starych rodzicow (skąd opieka spoleczna? a nie prywatna?)
    "wesołe jest zycie staruszka" to tylko w piosence.
    Staruszki korzystajace z "państwowej opieki" to sa na ogół mało wesołe, przeciwnie.
    Rozumiem, że ty z tych, które nie histeryzują i oddają swoja mamusię (tatusia) np. do szpitala na świeta.
  • yuka12 07.12.18, 13:29
    Wiesz, każdy kij ma dwa końce. Proponuje opiekę przez tydzień nad 80-latkiem z demencją. Potem możesz wrócić do pisania w tym wątku.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • impala 07.12.18, 23:01
    ale że to do mnie? no...chyba nie przeczytałaś mojego pierwszego postu.
    Mimo, ze robiłam to nader krotko to także zaproponowano mi starszą panią ze schizofrenią (ale podobno niegroźną!).
    a wśród podopiecznych były głównie schorowane stare kobiety (co dziwne - żadnego faceta).
  • yuka12 08.12.18, 21:42
    Właśnie- pracowałaś, w dodatku krótko. Schorowane starsze kobiety nawet z leczoną schizofrenią to nie zaawansowana demencja u starszej kobiety i opieka 24/7. Znaczy się- nadal mało wiesz.
    Ja osobami starszymi opiekowałam sie znacznie dłużej niz ty, ale dopiero opieka nad chorymi z zaawansowanym Alzheimerem otworzyła mi oczy. Bardzo zweryfikowałam wtedy swoje poglądy nt. rodzinnej opieki nad ludźmi starszymi. Dzisiaj już nikogo pochopnie nie oceniam bez znajomości szczegółów.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • sortfort 06.12.18, 23:59
    Ja się sama dorobiłam, ale na innym prozaicznym biurowym zawodziesmile

    Natomiast kuzynka obecnie, mając 40 lat jeździ na zmianę z inną osobą do pracy do Austrii zajmować się staruszkiem i zarabia więcej niż dobrze, więcej też niż ja, więc i mieszkania się szybciej może dorobić. To intratna fucha jak się dobrze trafi. Kilka osób znam które z opieki i sprzątania za granicą w Polsce chałupy pobudowały.
  • thaures 07.12.18, 00:07
    Nie ja, ale bliska koleżanka. Rok temu zaprosiła mnie do mieszkania, które w tajemnicy kupiła, po 20 latach oszczędzania. Uzbierała sama, zbierając 13-tki i odkładając co miesiąc trochę kasy. Potrafiła swojego czasu robić jednodniowe lokaty.... Ale się jej udało. Jest jedyną znajomą, która w taki sposób zdobyła własne lokum.
  • katja.katja 07.12.18, 08:04
    I w której pracy fizycznej dają "13-stki"?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • grrru 07.12.18, 08:30
    Sprzątaczki w budżetówce jak nie ma firmy zewnętrznej.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • thea19 07.12.18, 10:04
    w budzetowce sprzataczki to sa na najnizszej krajowej. z tego to sie utrzymac nie da a co dopiero odkladac.
  • agnes_topesto 07.12.18, 19:58
    sprzataczki w budzetowce, to to robia za najnizsza krajowa...
    czesto sa to osoby z grupą i pracuja na umowe zlecenie.
    za to sie mieszkania raczej nie dorobisz...
  • wheels.of.fire 08.12.18, 09:49
    Nikt nie zatrudnia sprzątaczki przez urząd. Od tego są agencje.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • grrru 08.12.18, 13:26
    W szkołach są zatrudniane normalnie a nie przez jakieś agencje.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • thaures 07.12.18, 23:24
    katja.katja napisała:

    > I w której pracy fizycznej dają "13-stki

    Nie wywnioskowałam z postu startowego, że miała być to praca fizyczna.
    >
  • milamala 07.12.18, 00:26
    Znam tylko jedna kobiete (samotna), ktora dorobila sie sama mieszkania. Nie pociesze cie. Pracuje w sadzie na stanowisku kierowniczym, a i tak w kazde wakacje wyjezdzala za granice dorabiac fizyczna praca. Kupila mieszkanie w ostatniej chwili, tuz przed podwyzka cen. Oczywiscie na kredyt, choc z tego co wiem juz go splacila. Reszta zawsze od kogos dostawala, albo od rodzicow, albo od ciotki, wujka itp. Malzenstwa braly wspolnie kredyty. Teraz chyba jest latwiej samotnemu kupic mieszkanie. Kiedys nie bylo zadnego wsparcia dla samotnych. Zadnych ulg i przywilejow, tylko dla rodzin.
  • aandzia43 07.12.18, 10:34
    Samotnych i samodzielnie kupujących mieszkanie (na kredyt) kobiet znam kilka. Np. pielęgniarki, bardzo sprytne, pracowite, zatrudniające się tam, gdzie najlepiej płacą, dużo i ciężko pracujące. Ale bez dorabiania w wakacje za granicą.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • yuka12 07.12.18, 00:52
    Pracowałam fizycznie przez kilka lat po studiach (sprzątanie) do czasu dostania stałej pracy (w biurze). Nie kupiłam z tego sprzątania domu, ale miałam co jeść. Swoje mieszkanie kupiliśmy na hipotekę, kiedy ja jeszcze w tym biurze pracowałam, ale mój mąż pracował fizycznie. I z fizycznej pracy za granicą spłacił nasze mieszkanie. Jednocześnie studiował i dzięki temu ma dzisiaj dobry zawód. Dlatego mogliśmy kupić dom. Moje zarobki pokrywają rachunki.


    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • evee1 07.12.18, 02:26
    Ja nie znam, ale znam malo osob w Polsce smile, a w kazdym razie nie znam aktualnych losow moich niegdysiejszych znajomych.
    Ale dobrze, ze mozna jeszcze z PL wyjechac do innego kraju, a tam zarobic wiecej, a potem wrocic. My tez, co prawda nie z PL, wyjechalismy do innego kraju, gdzie zylismy skromnie z jednej pensji, druga wysylac do domu, zeby splacac kredyt na dom. I w 3 lata nam sie to udalo. Samej tez by mi sie to udalo, tylko zajeloby mi to troche wiecej czasu. No i nie praca fizyczna, to pewne. I jakbym byla samotna, to nie kupowalabym duzego domu, to i mniej byloby do splacania tongue_out.

    --
    Internet... You start reading about sequoias and two hours later you know everything about Russian Revolution
  • agnes_topesto 07.12.18, 06:57
    jedna z moich przyjaciolek , ale tylko dlatego, ze pracuje za granica, jako opiekunka.
    [racujac w Polsce fizycznie, nie dorobilaby sie niczego.
    przykre, ale prawdziwe.
    kazda kobieta pracujaca fizycznie ci to powie, ale na ematce takich nie uswiadczysz.
  • marianna1960 07.12.18, 08:50
    Ja mam dwa mieszkania bez niczyjej pomocy po prostu nie wydaję kasy na bzdety
  • katja.katja 07.12.18, 08:58
    A zawód masz fizyczny?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 09:35
    Ty naprawdę nie rozumiesz, że bardzo trudno dorobić się 1 osobie własnościowego mieszkania. Jaki ma sens zarzynanie się dla własnościowego mieszkania, którego i tak do grobu nie zabierzesz, a dzieci ( bardziej wnuki) którym mógłbyś je zostawić nie masz.
  • katja.katja 07.12.18, 09:38
    A gdzie taka osoba będzie mieszkać "na stare lata" lub gdy "gościnny" kąt wyczerpie cierpliwość lub będzie chciał (co zrozumiałe) mieszkanie podarować własnym dzieciom, które za jakiś czas będą dorosłe?
    W Polsce wynajem zwykłej kawalerki bez luksusów to minimum 1200 zł.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 09:58
    "A gdzie taka osoba będzie mieszkać "na stare lata" lub gdy "gościnny" kąt wyczerpie cierpliwość lub będzie chciał (co zrozumiałe) mieszkanie podarować własnym dzieciom"

    Nadal będzie wynajmowała, jeżeli płaci czynsz regularnie to nikt jej nie wyrzuci. Dodatkowo nasze społeczeństwo się starzeje ze 20 lat w wielu średniej wielkości miastach będzie więcej mieszkań niż mieszkańców, natomiast w dużych miastach od lat istnieje budownictwo na wynajem, gdzie całe bloki są przeznaczone tylko na wynajem . Tak więc nie ma się co obawiać, że nikt jej nie wynajmie.
    Co do dzieci, to po pierwsze w poście początkowym jasno dałeś do zrozumienia, że chodzi o starą pannę. Jeżeli ktoś ma dzieci to nie decyduje się na kupno kawalerki tylko dwu pokojowego mieszkania. Po drugie w przypadku samotnego macierzyństwa i zarobków w wysokości 2000 zł netto to założenie sobie stryczka na szyję. Przy takich zarobkach i zobowiązaniach wynajmuje się mieszkanie o niższym standardzie czyli w kamienicach, a nie idzie w mieszkanie na kredyt którego utrzymanie kosztuje z 70 % pensji
  • hungaria 07.12.18, 10:04
    Ale wiesz, jaka jest wysokość emerytur w Polsce?
    Przypominam, że rata kredytu w większości przypadków jest równa cenie wynajmu (a jeśli ktoś kupił w dobrym momencie, to nawet niższa).
  • makurokurosek 07.12.18, 10:10
    "Przypominam, że rata kredytu w większości przypadków jest równa cenie wynajmu (a jeśli ktoś kupił w dobrym momencie, to nawet niższa)."

    Przy czym raty kredytu nie zmienisz, a mieszkanie wynajmowanie możesz zmienić na mieszkanie o niższym standardzie z niskim czynszem. Cena najmu zależy od standardu mieszkania. Krawiec tak kraje jak mu materii staje.
  • bialeem 07.12.18, 10:23
    Raty kredytu nie zmienisz, ale jeżeli mówimy o kawalerce, to rata tegoż kredytu nie będzie niższa niż koszt wynajmu. Trochę z tym łatwiej przy większych mieszkaniach, ale jeżeli masz rodzinę, to raczej będzie ci ciężko przejść z 3-4 pokoi do 2, a dopiero wtedy są jakieś istotne zmiany w koszcie wynajmu. Do tego rata kredytu zmieni się w pewnym momencie na 0 i zostajesz z mieszkaniem. Wynajem będziesz płacić do końca z ewentualnej szczątkowej emerytury.
  • aandzia43 07.12.18, 10:46
    Ciągle jednak jest więcej pożytków niż wad posiadania mieszkania. Byle było w miejscu umożliwiającym jakieś ruchy. W razie Niemca ludzie wynajmują jeden pokój i mają dodatkowy grosz na spłatę kredytu, wynajmują całe mieszkanie i idą na jakiś czas do rodziny czy znajomych, wynajmują całe jadąc do pracy za granicę czy do innego miasta. To jeśli chodzi o singli bez dzieci, zwierząt i innych ogonów.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • olena.s 07.12.18, 11:29
    Ale kupno mieszkania przez kogoś bez żadnych zapasów, żadnej siatki bezpieczeństwa jest zwyczajnie potwornie ryzykowny. Bo na kredyt może zabraknąć - raty są zmienne, teraz na przykład są niskie. Założę się, że w ciągu 2-3 lat pójdą w górę. Samotna osoba która nie może NIC straci wtedy i mieszkanie, i zainwestowane pieniądze. Jeżeli jeszcze jest to bardzo młoda osoba, która może się otrząsnąć i zacząć od początku - dobra. Ale ktoś w średni wieku nie ma już czasu na naprawianie błędów.
    Naturalnie, że lepiej mieszkanie mieć, niż nie mieć. Tylko ile można tu zaryzykować?
    Pierwsze mieszkanie kupiłam za tanich czasów i z pożyczką (nie kredytem, chyba ich jeszcze nie było a na pewno się ich bałam). Ale było bardzo tanie - nawet jak na ówczesne czasy i nawet jak na IV bez windy - a ja miałam dobrą pracę z perspektywą wzrostu zarobków. No i naturalnie musiałam zacisnąć zęby i pasa żeby je spłacić. Tylko to był dobry moment, a ja ten czas na naprawę ewentualnych błędów miałam.
  • katja.katja 07.12.18, 11:45
    Czyli wobec tego pozostaje mieszkanie komunalne. Ciekawe swoją drogą czy tam można coś załatwić szybciej (lub lepszego rodzaju mieszkanie) "po znajomości"?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 12:27
    "Czyli wobec tego pozostaje mieszkanie komunalne. Ciekawe swoją drogą czy tam można coś załatwić szybciej (lub lepszego rodzaju mieszkanie) "po znajomości"?"

    Zostaje jeszcze mieszkanie
    - komunalne do remontu
    - mieszkanie komunalne bez uregulowanego statusu
    - mieszkanie do wynajmu od spółdzielni lub miasta
    - mieszkanie do wynajmu na rynku nieruchomości

    Tak więc wybór jest duży i uzależniony od twoich możliwości finansowych. Nawet w Poznaniu możesz wynająć mieszkanie do remontu za 400 zł, a możesz też i za 10000.
  • olena.s 07.12.18, 14:31
    Nie. Sprzątaczka czy kim tam ta rzekoma osoba jest, powinna zawinąć kiece i zasuwać za granicę. Na ten znienawidzony zachód. Żyć oszczędnie i skąpo przez 2-3 lata i jest spora szansa, że odłoży coś, co wykorzysta albo na wkład własny, albo na inny cel mieszkaniowy. Przynajmniej mi by się to wydawało roztropniejszą drogą niż liczyć tylko na mieszkanie komunalne.
  • makurokurosek 07.12.18, 11:47
    "Do tego rata kredytu zmieni się w pewnym momencie na 0 i zostajesz z mieszkaniem."

    Mieszkanie zostanie spłacone po 30 latach, wątek powstał na kanwie innego wątku gdzie mowa była o samotnej starej pannie więc kredyt zostanie spłacony gdy będzie miała 60-65 lat.
    Kluczowym w tym myśleniu jest posiadanie potomstwa. Jeżeli takowe potomstwo mamy to mieszkanie wcześniej czy później zostanie im przekazane jeżeli nie to przez lata zapierniczania na kredyt i życiu bardzo oszczędnie, mieszkanie i tak przepada bo nie weźmiemy go do grobu. Tak więc w moim odczuciu w takiej sytuacji lepszym rozwiązaniem jest wynajem, zwłaszcza że nasze społeczeństwo się starzeje i w wiele średnich miejscowości podzieli los małych miejscowości gdzie ilość mieszkań jest większa niż ilość mieszkańców
  • katja.katja 07.12.18, 11:54
    Zatem sądzisz, że rynek wynajmu powiedzmy za 20-30 lat stopnieje drastycznie cenowo?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 12:31
    W wielu mniejszych miastach już jest nadwyżka mieszkań w stosunku do ilości mieszkańców. Za dwadzieścia lat miasta średniej wielkości podzielą ten los. Zauważ, że w miastach średniej wielkości przeważają ludzie 60+, którzy za 20-30 lat będą świętej pamięci, część z tych ludzi ma mieszkania własnościowe, część spółdzielcze i komunalne które powrócą do zasobów komunalnych, natomiast właściciele mieszkań własnościowych będą musieli dostosować ceny wynajmu do zapotrzebowania.
  • olena.s 07.12.18, 14:27
    Poczytaj o demografii i wyciągnij wnioski.
  • katja.katja 07.12.18, 12:01
    Potomstwo raczej będzie zabezpieczone mieszkaniowo, gdyż raz - ich babcia od strony ojca posiada mieszkanie (choć w sumie do podziału z drugim kuzynem, ale zawsze coś skapnie), a dodatkowo w rodzinie jest bezdzietna siostra matki z mieszkaniem, która od lat ładuje (dość dobrze zarabia) w dzieci siostry bo własnych nie ma sad

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • olena.s 07.12.18, 14:32
    No, jednak jest odwrócona hipoteka - dla bezdzietnych w sam raz.
  • olena.s 07.12.18, 10:48
    Ale za minutę będą musieli podwyższać stopy.
  • cruella_demon 07.12.18, 12:03
    Pozostaje dom pomocy społecznej.
  • katja.katja 07.12.18, 12:31
    DPS-y są dla chorych i niedołężnych.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • cruella_demon 07.12.18, 18:13
    No ale to jest odpowiedź na pytanie, co na starość.
  • czyscicka 07.12.18, 18:04
    >A gdzie taka osoba będzie mieszkać "na stare lata" lub gdy "gościnny" kąt wyczerpie cierpliwość lub będzie chciał (co >zrozumiałe)

    Tam gdzie większość europejczyków, w mieszkaniu komunalnym, w domu opieki, w wynajmowanym mieszkaniu ale w małym mieście gdzie czynsz za wynajmowane mieszkanie jest znośny.
    Wiesz czynsz za własnościowe mieszkanie ok. 50 m2 w bloku z wielkiej płyty potrafi w Warszawie wynosić już 1 tys złotych. I to nie żart.


  • katja.katja 07.12.18, 19:58
    Poważnie? To mało. Jeszcze w listopadzie szukałam pokoju dla pracownika, nie dość, że oferty nędzne (albo luksusowe za luksusową cenę) to jeszcze najtańszy pokój - brzydki w Nowej Hucie około 1000 zł (sam pokój, nie mieszkanie samodzielne).

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • aandzia43 07.12.18, 10:52
    Makuro, jest trudno, ale nie zawsze trzeba się az zarzynać. Żadna z moich samotnych znajomych z własnym mieszkaniem nie zarżnęła się, po prostu ciężko pracowały, tak jak duża część Polaków. Nie mają własnych dzieci, ale często mają dzieci swojego rodzeństwa. To w związku z ewentualną pomocą na starość i przekazywaniem dóbr materialnych.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • katja.katja 07.12.18, 11:48
    Wierzę, że ciężko pracowały, ale osoba o której wspominam całe życie ciężko pracowała i niestety bez efektów typu własne mieszkanie czy choćby wysoki poziom dotychczasowego życia.
    Z wiekiem coraz bardziej stwierdzam, że żadna sprawiedliwość nie istnieje, a ciężką pracą bogacą się mocno nieliczni lub ci co jednak "coś" otrzymali od rodziców więc jest im lżej sad

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • aandzia43 07.12.18, 12:21

    > Z wiekiem coraz bardziej stwierdzam, że żadna sprawiedliwość nie istnieje, a ci
    > ężką pracą bogacą się mocno nieliczni lub ci co jednak "coś" otrzymali od rodzi
    > ców więc jest im lżej sad
    >

    No pewnie ze lżej. Dlatego tak natrząsam się z pań, które pierdaczą o wychowawczej i zbawienne roli wyrzucania dzieci z domu bez posagu. Nawet jeśli kasa na posag jest.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • grrru 07.12.18, 12:31
    Te panie zazwyczaj wspierają dzieci w zdobyciu wykształcenia, które daje możliwości podjęcia innej pracy niż sprzątanie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • aandzia43 07.12.18, 13:31
    grrru napisała:

    > Te panie zazwyczaj wspierają dzieci w zdobyciu wykształcenia, które daje możliw
    > ości podjęcia innej pracy niż sprzątanie.
    >

    To oczywiste. Ja nie o tym, tylko o dziwacznym przekonaniu, że nie ma sensu wspomagać na starcie finansowo. Charakteryzuje ono i te kształcone i kształcące dzieci, i te bez aspiracji. Dla mnie sprawa jest prosta: nie mam to nie dam, mam to dam. Bez dorabiania dudzie uszu.


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • grrru 07.12.18, 13:38
    Zwykle nie chodzi o "mam i nie dam", tylko "mam, ale żeby dać muszę zrezygnować z własnych planów". Sytuacje typu: w fige, niech ten milion leży, gucio dostaniesz to pewnie jakiś promil. Raczej tak jak było tu w jednym wątku - mogę dać dziecku, albo spełnić swoje marzenie o budowie domu, co wybrać.


    --
    Nadal jem gluten smile
  • makurokurosek 07.12.18, 12:47
    Każdy ma możliwość zdobycia wykształcenia lub rozwijania własnych zainteresowań, które wpływa na polepszenie losu. Jeden z kolegów mojego brata, miał naprawdę przerypane w życiu , dzięki rodzicom alkoholikom przez lata miał problemy emocjonalne mimo to pamiętał lata dzieciństwa gdy żyło im się lepiej i to było jego kotwicą. Chłopak nie ma wykształcenia, ale stał się " złotą rączką", która po etacie ma zapełniony kalendarz do połowy przyszłego roku.
  • katja.katja 07.12.18, 20:03
    Mężczyzna (także ten ze złej rodziny) zawsze ma łatwiejsze wybicie się finansowe niż kobieta.
    Ale oczywiście podziwiam bo wiem jak jest ciężko w takiej sytuacji.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 20:24
    Masz rację mężczyzną jest łatwiej, ale nie ma sensu nad tym siedzieć i płakać. Nie ma też sensu dla wizji własnego M, wpadać w kredyt przekraczający nasze możliwości i żyć na skraju ubóstwa tylko po to by na starość powiedzieć, mam własne M.
  • lilyrush 07.12.18, 13:20
    katja, widzę jeden wzorzec którego sie usilnie trzymasz-" ciążka praca to praca fizyczna"
    Tak, praca fizyczna jej zazwyczaj ciężka, ale praca umysłowa może byc tak samo a czasami bardziej ciężka. To jedno
    Drugie- jest takie powiedzenie angielskie "work smart, not hard". Czyi nie chodzi o to, żeby sie zapracować na śmierc. Chodzi o to, zeby znaleźć jak najłatwiejszy dla Ciebie sposób wykonywania pracy. Twoja postać przez jakieś 20 lat godziła sie ciężką fizyczną pracę za marne pieniądze i nic nie zrobiła w kierunku tego, żeby to zmienić? Niestety, czasu nie da sie cofnąć. Ale moze nadal jest jakaś szansa, żeby zmienić zajęcie?
    W liceum i na studiach pracowałam jako sprzedawczyni w butikach z ciuchami, uwielbiałam tą pracę. Moja wymarzona to sprzedawca w salonie sukien ślubnych. Ale juz wtedy zauważyłam, ze z tego sie za bardzo nie da dobrze żyć. Wiec całkowicie zawodowo poświeciłam sie czemuś innemu co daje kasę. I zasuwałam nieraz od 5 do 24 (bo tak w projekcie wypadało) , w weekendy i swieta. Nie lubię mojej pracy i juz raczej nie polubię. Ale spokój finansowy, jaki mi daje jest bezcenny. A jak juz nie bede musiała pracować to sie gdzieś z jakimś salonie zatrudnie smile

    --
    Nie dyskutuje z trolami wszelakiej maści.
  • katja.katja 07.12.18, 20:05
    Wątek jest o innej osobie, nie o mnie, pisałam już trzy razy.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • makurokurosek 07.12.18, 12:42
    "Makuro, jest trudno, ale nie zawsze trzeba się az zarzynać"

    Przypomnę, że mówimy o samotnej osobie ( chyba, że katja zminił już opowieść) zarabiającej 2000 zł .Tak więc po odjęciu kosztów mieszkania, tej osobie ledwo starcza na życie. W przypadku kupna mieszkania rata kredytu to 500-700 zł + czynsz+ opłaty. Czyli ponad połowa pensji idzie na mieszkanie, natomiast na życie pozostanie nawet nie 1000 zł. Tak więc w imię pomocy siostrzeńcom, taka samotna osoba ma się zarzynać.
    Co do pomocy na starość, zazwyczaj ci co na nią liczą gorzko się przeliczą, bo do brania pieniędzy jest wielu chętnych ale do pomocy brak
  • makurokurosek 07.12.18, 09:42
    Ze wszystkich znanych mi osób znam jedno bezdzietne małżeństwo które samo bez kredytów dorobiło się domu. I tak oni oprócz etatów zajmowali się sprzątaniem biur. Znam jeszcze jedną osobę, ale jej działalność była niezgodna z prawem i opłaciła to wylotem z doktoratu, a mianowicie brała zlecenia od studentów na wykonywanie projektów.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.