Dodaj do ulubionych

Jecie ciasta "w gościach"?

09.12.18, 10:18
Bo ja rzadko, gdyż niestety ludzie kompletnie nie potrafią piec dobrych i używają badziewnych składników. Tak mnie naszło, bo wczoraj w markecie stałam w kolejce za babką, która wyłożyła na taśmę ogromną liczbę produktów typu margaryna palma, wafle tortowe, sztuczne aromaty do ciast, gotowe budynie i jakieś śmietan-fixy i pomyślałam sobie, że pewnie zrobi z tego deser w postaci tych wafli przełożonych "kremem" na bazie palmy i mleka w proszku, a potem poda gościom i aż mnie zemdliło.
Sama od lat jadam wyłącznie to, co sama upiekę lub upiecze jedna moja dobra koleżanka, o której wiem, że robi pyszne ciasta z dobrych składników. Oczywiście nie chodzi mi o zdrowe wypieki typu "pyszny jagielnik", tylko normalne, tradycyjne ciasta, ale robione z masła, a nie margaryny, prawdziwej wanilii zamiast aromatu, itp. A niestety nawet w internecie roi się od przepisów, w których w liście składników widnieje ta nieszczęsna "kostka palmy".

I jeszcze pytanie do forumowych polonistek - czy forma "w gościach" użyta przeze mnie w tytule wątku jest poprawna? tongue_out
Edytor zaawansowany
  • maaria33 09.12.18, 10:21
    Nie. Jem tylko to co sama zrobię. Ewentualnie tygrysy. Gdyż niestety ludzie kompletnie nie potrafią ......
  • mamtrzykoty 09.12.18, 12:46
    Nie jem, bo ludzie ładują do ciasta zdrowe mleko prosto od krowy, pyszną śmietankę i eko masełko.

    Ja nie jadam niczego od krowy, bo krowie produkty to trucizna.
  • wilowka 09.12.18, 15:05
    Jesz tygrysy? czy to co zrobią tygrysy? Jeny nie wiembig_grin

    --
    Porządek to wróg zwierządek!
    www.kot-malenstwo.blogspot.com
    www.ztworzonka.blogspot.com robótkowy
  • maaria33 09.12.18, 15:13
    A w czym mi bardziej do twarzy? smile Dostosuję się smile
  • tojamarusia 09.12.18, 10:23
    Jem. Jestem na szczęście normalna.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • frey.a86 09.12.18, 10:28
    I serio smakują ci ciasta z margaryną, sztucznymi aromatami i kupną polewą? Bo o takie mi chodzi.
  • tojamarusia 09.12.18, 10:33
    Nie na skąd.. Zmuszam się z odruchem wymiotnym i gulą w gardle😋

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • piekna_remedios4 09.12.18, 12:32
    a nie pomyślałaś, że dlatego zmagasz się z nadwagą, między innymi?

    --
    Wiesz ja tak raczej nie wiedzę magii świat w go je 2+2.
    Już wole wakacje śledziem rodzinnie.U nas zawsz snuły w większym gornie zawsz ekipa samotny, czyprzyjezdny się znalał.A to u tesciw u wujka babci.A we 4/5 raczej nie chce mi się wcale robić. Bo rodzinka za piątym jedzeniem nie przypada.- 3mamuśka
  • tojamarusia 09.12.18, 12:38
    piekna_remedios4 napisał(a):

    > a nie pomyślałaś, że dlatego zmagasz się z nadwagą, między innymi?
    >
    Gorzej ci? Bo zjem kawałek ciasta raz w miesiącu? Pogrzeb jeszcze w moich wątkach.



    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • ichi51e 09.12.18, 10:34
    Chyba jasne ze jak sie okaze niesmaczne to nie zjadasz do konca

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • ira_08 09.12.18, 10:34
    A dlaczego zakładasz, ze jej znajomi robią taki badziew? Moja przyjaciółka piecze genialne ciasta, mam nie jeść, jak mnie poczestuje, bo twoja znajoma dodaję margarynę do kremu 😀?
  • frey.a86 09.12.18, 10:42
    No przecież jak znajomi robią dobre, to nie jest to w ogóle tematem wątku, nie? Ja też jem u znajomej, która dobrze piecze, pisałam przecież.
  • ira_08 09.12.18, 12:56
    To przeczytaj co napisałaś. Dziwisz się, ze ktoś je ciasto u innych. Nie, ze je niedobre, tylko ze je w ogóle. Nie pytasz czy jemy ciasta z margaryną, tylko czy jemy je u kogos, tak ogólnie. Zakładasz, ze wszyscy pieką badziewie, bo Pani w sklepie badziewie kupowała.

    Jezu, to może być wątek roku 😀
  • frey.a86 09.12.18, 13:11
    Ja mam niestety złe doświadczenia z ciastami u ludzi, może stąd moje przekonanie, że większość tak piecze. Może tak wcale nie jest, nie wiem. Moi znajomi nie są w końcu całym światem.
  • eliszka25 09.12.18, 10:48
    nie wiem, jakie to musialoby byc ciasto, zeby zmiescic w nim wszystkie dostepne na rynku sztucznosci na raz. jak ktos mnie czestuje ciastem, to nie robie wywiadu na temat skladnikow. jesli sie okazuje, ze jest niezjadliwe, to zostawiam na talerzu i tyle.

    jak ktos umie i choc troche lubi piec ciasta, to raczej nie uzywa wylacznie gotowcow i polepszaczy. natomiast jak ktos nie ma talentu, to chocby pekl, nawet z najlepszych skladnikow nie wyjdzie mu super ciasto.

    moj tesc jest synem rzeznika i mieso kupuje wylacznie najlepszej jakosci w swoich zaufanych miejscach. co z tego, skoro zdolnosci do jego przyrzadzania nie ma za grosz i jak cos z tego miesa zrobi, to jest malo zjadliwe.
  • piekna_remedios4 09.12.18, 12:34
    oj kochana. Nawet nie wiesz. Moja koleżanka piecze smaczne ciasta, tzn wiem, że innym smakują, bo ja nie jadam. Ale wiem też, że wrzuca do nich właśnie margaryny zamiast masła, śnieżkę zamiast śmietany itd.

    --
    Wiesz ja tak raczej nie wiedzę magii świat w go je 2+2.
    Już wole wakacje śledziem rodzinnie.U nas zawsz snuły w większym gornie zawsz ekipa samotny, czyprzyjezdny się znalał.A to u tesciw u wujka babci.A we 4/5 raczej nie chce mi się wcale robić. Bo rodzinka za piątym jedzeniem nie przypada.- 3mamuśka
  • eliszka25 09.12.18, 13:54
    tylko jest naprawde duza roznica pomiedzy ciastem zrobionym z samych skladnikow z torebki, a takim, w ktorym zamiast masla jest margaryna, ale poza tym wszystko zrobione samodzielnie z normalnych skladnikow. posilkowanie sie nawet taka sniezka czy kupna polewa, to tez zdecydowanie nie to samo, co pieczenie ciasta z kartonika, do ktorego wystarczy dodac wode i przelac do blachy.

  • daisy 09.12.18, 15:48
    Ale w tych ciastach z torebki zazwyczaj nie ma nic strasznego, ot mąka i przyprawy, czasem jajka w proszku. Zazwyczaj każą dodać tłuszcz i można sobie wybrać, jaki. Ja często robię marchewkowe albo piernik, bardzo dobre wychodzi.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • kura17 09.12.18, 16:04
    > Ale w tych ciastach z torebki zazwyczaj nie ma nic strasznego, ot mąka i przyprawy, czasem
    > jajka w proszku. Zazwyczaj każą dodać tłuszcz i można sobie wybrać, jaki. Ja często robię
    > marchewkowe albo piernik, bardzo dobre wychodzi.

    Daisy, a chcesz przepis na bardzo prosty marchewkowiec "od podstaw" (ale bez tarcia marchewki!)? moje ciasto pokazowe i jak na razie wszyscy sie zachwycaja (i skladniki naturalne, hehe. i malo ich).




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • pade 09.12.18, 16:13
    Ja chcęsmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • frey.a86 09.12.18, 16:15
    Też poproszę. smile
  • chatgris01 09.12.18, 16:16
    Przez Was mam ochote upiec marchewkowiec, a od wiekow nie pieklam tongue_out
    Mam przepis na pyszny (ale trzeba trzec marchewke).
  • daisy 09.12.18, 16:17
    Chcę, chcę, chcę. Marchewkę też mogę utrzeć! Byle nie był mdły.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • kura17 09.12.18, 16:42
    > Chcę, chcę, chcę. Marchewkę też mogę utrzeć! Byle nie był mdły.

    ciasto:
    130 gr cukru
    150 gr maki
    125 gr marchewki w sloiczku dla niemowlat (maly sloiczek), nie kupic marchewki z ziemniaczkami ... mi sie zdarzylo smile
    130 ml oleju (ale takiego bez smaku, nie z oliwek)
    3 jajka
    1 lyzeczka cynamonu
    1 niepelna lyzeczka soli
    2 lyzeczki proszku do pieczenia

    krem:
    paczka serka typu philadelfia
    2 lyzki cukru pudru
    cukier waniliowego
    50 gr siekanych orzechow albo migdalow

    cukier, olej, jaja, marchewke miksowac az sie spieni (fajnie sie pieni smile ). make, sol, cynamon, proszek do pieczenia wymieszac i dodac do spienionej mieszanki powyzej, wymieszac dobrze.

    piec w tortownicy w piekarniku na 180 stopni przez ok. 40 minut (sprawdzic patyczkiem/zapalka czy upieczone). jak sie przypieka od gory za wczesnie, to nakryc folia aluminowa. wyciagnac, ostudzic.
    mozna tez upiec wersje mniej elegancka, na blaszce. wtedy piecze sie krocej, ok 25 minut.

    krem: serek, cukier puder, cukier waniliowy, orzechy/migdaly zmiksowac i posmarowac tort. na wierzchu mozna zrobic dekoracje. ja czasem robie wiecej kremu i przekladam nim rowniez ciasto.

    krem jest genialny i bardzo pasuje!

    smacznego smile




    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • mid.week 09.12.18, 17:11
    Ale mi to pisanie apetyt obudziło. Nie mam słoiczkow więc tarłam panem Braunem. Zrobiłam wariacje kakaową z gruszka.
  • qs.ibidem 09.12.18, 19:26
    Czy wkradł się błąd do przepisu, bo widzę 130g cukru na 150g mąki?
  • kura17 09.12.18, 20:17
    > Czy wkradł się błąd do przepisu, bo widzę 130g cukru na 150g mąki?

    nie, tyle jest w przepisie.



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • grrru 09.12.18, 17:16
    Mnie często smakują. Lubię polewę, nie przeszkadza mi kropla sztucznego aromatu.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 45rtg 10.12.18, 14:44
    frey.a86 napisała:

    > I serio smakują ci ciasta z margaryną, sztucznymi aromatami i kupną polewą? Bo
    > o takie mi chodzi.

    Nie no, absolutnie nikomu nie smakują, ludzie takie pieką ze złośliwości.
  • 35wcieniu 09.12.18, 10:26
    Tak, jem. Zwykle sa bardzo dobre, sama tez pieke i ludzie u mnie jedza i im smakuje. Margaryny nie uzywam, ale nie wnikam w sklad ciast, ktore jem u znajomych.
  • lauren6 09.12.18, 10:28
    Jem, ale nie z kremami. Raz, że nie lubię, dwa z wymienionych przez Ciebie powodów.
  • ichi51e 09.12.18, 10:33
    Jem oczywiscie jak mnie ktos poczestuje. Nigdy ki nie przyszlo do hlowy ze ktos moze robic ciasto z “badziewiastych skladnikow”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • alpepe 09.12.18, 10:35
    Moje ciasto zawsze jest hitem szkolnych bazarów świątecznych, ale nawet cukier kupuję waniliowy, a nie wanilinowy. Jak moja starsza córka parę lat wstecz opowiadała, co będą piec z koleżanką, przy czym to była jakaś mieszanka gotowa, którą wystarczy zmieszać z wodą, wylać do brytfanki i tyle robienia ciasta, to mnie mdliło na samą myśl. Jedyny wyjątek, jaki robię, to spód tortowy, kupuję najlepszy jaki jest, jeśli chodzi o skład, wczoraj właśnie córka świętowała urodziny z koleżankami, tort nutellowy, ale już nie z nutellą, tylko jakimś eko sreko kremem a la nutella, ale bez oleju palmowego i z cukrem z trzciny cukrowej. Nie zmienia to jednak faktu, że np. dzieci są zwykle zachwycone sztucznidłami.

    --
    Achse des Guten
  • alpepe 09.12.18, 10:38
    Aha i jeszcze jestem bardzo rozżalona, bo w pobliskich sieciowych cukierniach nieraz bym kupiła jakieś wypasione ciacho, bo oczy by jadły, ale wiem, co będzie, będzie nie do zjedzenia, nie wiem, jak można coś takiego w ogóle kupować stale, ok, raz, naciąć się i tyle, ale niektórym to widocznie smakuje. To już prędzej w Polskiej cukierni kupię dobre ciasto.

    --
    Achse des Guten
  • majenkir 09.12.18, 17:56
    alpepe napisała:
    >To już prędzej w Polskiej cukierni kupię dobre ciasto.



    Jak jestem w PL to sie zawsze obiadam ciastem bezowym z bita smietana. Taka zwykla cukierenka niedaleko moich rodzicow, a ta beza jest wysmienita!

    PS. tez nie lubie tych "domowych" ciast, ktorymi sie trzeba zachwycac big_grin.


    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • tojamarusia 09.12.18, 10:39
    Jedno z najlepszych ciast to kupny gotowiec- proszek, który miesza się z olejem i wodą. Nazywa się to piernik kętrzyński. Ciężki do kupienia ale przepyszny.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • mid.week 09.12.18, 10:45
    No niestety, usiłowałam tym zachwalanym piernikiem oszukać rok temu rodzinę, przyniosłam je na półmisku, cudnie udekorowany i moja mama od razu stwierdziła, że "jak na ciasto z proszku to może być". W tym roku zrobię piernik marchewkowy, równie mało babrania a jednak i lżejszy i zdrowszy.
  • frey.a86 09.12.18, 10:47
    Przecież na kilometr czuć, że to z proszku, jadłam ten piernik u kogoś i wiem. Moim zdaniem lepiej nic nie podawać albo kupić jakieś lody niż wystawiać na stół ciasto z proszku.
  • mid.week 09.12.18, 10:58
    Jednemu czuć na kilometr, innemu na centymetr a komuś wcale. Ja, mimo że na co dzień żywię się raczej "pysznymi jagielnikami", nie rozróżniam. Ba, smakują mi niektóre niezdrowe, sztuczne,proszkowe wynalazki i jem je mimo całkowitej świadomości co to jest. Fixów do potraw nie używam bo czytam skład, a nie dlatego że mi nie smakują.
  • pade 09.12.18, 13:12
    Z fixów używam Schabowy w sobie z zielonym pieprzem czy jakoś tak. Po prostu uwielbiam, a jak potrawa piecze się w piekarniku to dzieci wychodzą ze swoich pokoi i kręcą się po kuchni, pies sterczy pod piecykiem, a ja połykam ślinę i co chwilę patrzę na zegareksmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • frey.a86 09.12.18, 13:21
    A ja z fixów odgapiam tylko przepis i potem robię sama w domu od podstaw. Z reguły wymaga to może 10 minut pracy więcej, bo te fixy i pomysły na i tak wymagają dodania swoich składników.
  • pade 09.12.18, 13:40
    Ten mój wymaga mięsa i wody. I nie, nie chce mi się bawić w odtwarzanie po swojemu, bo nie widzę w składzie niczego zdrożnego.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mid.week 09.12.18, 13:40
    Winiary? Ma spoko skład. Knorr do mielonych jest dużo gorszy. A ja nie potrafię dobrze przyprawić mielonego. No nie posmakuję surowego mięsa, nie ma takiej opcji...
  • pade 09.12.18, 13:44
    Winiary.
    A co dajesz do mielonego?
    Własnie mam zamiar wyciągnąć mięso i brać się za kotletysmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mid.week 09.12.18, 14:03
    Cebulkę zeszkloną, ząbek czochu, majeranek, sól, pieprz, paprykę. Nie daję bułki tartej do środka tylko kaszę. Niby zgodnie ze sztuką ale chyba chodzi o proporcje.
    Wychodzą jakieś takie jałowe, mdłe albo przesolone, albo ....
    Jak mam zły dzień, brak sił i wiary w sukces to poddaję się walkowerem, sypię gotowca i są wtedy idealne. Ale dziecko lubi, zjada sporo i ten knorr mnie boli sad
  • chatgris01 09.12.18, 14:30
    Bulke tarta do srodka? Pierwsze slysze, serio, znam tylko przepis z namoczona (w wodzie lub mleku) zwykla bulka (moze byc czerstwa), w proporcji 1/4 bulki, 3/4 mielonego miesa (pol wieprzowe, pol wolowe). Do tego surowa posiekana cebula, sol, pieprz, jajko, wyrobic reka na jednolita mase, jesli sie nie scala mimo jajka, dodac ciut zimnej wody. Formowac kotlety (w moim regionie sie mowi "sznycle" tongue_out ), obtoczyc w tartej bulce i smazyc z dwoch stron na rozgrzanym tluszczu, az sie zrumienia.
  • alpepe 09.12.18, 14:42
    Ja tak robię z bułką tartą od chyba 7 lat, i z kupnym mięsem mielonym. Wychodzą całkiem całkiem, ale z przypraw to u mnie sól, zwykle daję za mało, bo normalnie to nic nie solę, pieprz, zrumieniona cebulka i tyle, no i jajko i ta bułka.

    --
    Achse des Guten
  • mid.week 09.12.18, 15:15
    Moja mama zawsze robiła z bułką w środku. Babcia z moczoną w mleku. Ja, od kiedy spróbowałam, wolę z kaszą (kocham z gryczaną, ale super się sprawdza jaglana, jęczmienna i bulgur). Ale mam ewidentny problem z ilością przypraw. Też albo nie dosolę (bo na co dzień mało solę) albo przesolę (bo zakładam, że zawsze niedosolone to teraz sypnę więcej...). A że robię je od święta to nigdy nie pamiętam ile łyżeczek której przyprawy. W przepisach jest "doprawić do smaku" czego szczerze nienawidzę w przypadku surowego mięsa wink Ratuję się tak, ze smaże małego na próbę i ewentualnie dosypuję tego i tamtego. Ale to kolejne pitolenie się i ten knorr kusi jeszcze bardziej (syp i gotowe) wink
  • pade 09.12.18, 15:28
    Też mało solę i przyznam się w tajemnicy, że dziś pierwszy raz posoliłam mięso na mielonebig_grin i to dzięki temu wątkowi, wcześniej zapominałam, a nikt z rodziny nie mówił, że niedosolone.
    Ciekawa jestem jakie dzisiaj będąsmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • karola2122 09.12.18, 19:00
    My w domu zawsze robiliśmy podobnie, z tym że bułka albo jasny chleb miał być namoczony w mleku, nie wodzie, no i może być więcej, niż 1/4 -nawet 2/3; mięso może być pół wieprzowe, pół wołowe, albo tylko wieprzowe; oprócz cebuli dodawaliśmy surowy posiekany czosnek (niedużo), dalej sól i pieprz, a czasami słodką paprykę i oczywiście jajko. Obtaczamy w mące. I żadnego majeranku. W takiej wersji uwielbiam.
  • pade 09.12.18, 14:39
    Ja też daję cebulkę, taką złoto-brązowawą, sól, czosnek, pieprz czarny i ziołowy, full majeranku i trochę tymianku. Do tego jajko i namoczoną bułę. Może daj więcej ziół i pieprzu?
    Z jakiej ilości mięsa robisz?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mid.week 09.12.18, 15:07
    Zazwyczaj pół kg. Jajek i moczonej bułki nie daję, zastępuję je kaszą która daje wilgotność w środku i jest jednocześnie spoiwem. Do tego 2-3 cebulki, 1 ząbek czosnku, no a reszta to tak na chybił-( i nie)trafił. Tymianku nigdy nie dawałam. Majeranku z pewnością nie full - ile to bedzie full na 500grm miesa? Cała paczuszka suszonego?
  • pade 09.12.18, 15:32
    Ja robię z 1,5 kg mięsa i daję pół paczki majeranku i ze dwie łyżeczki tymianku. Dziś dałam dwie łyżeczki soli, w sumie ze trzy pieprzu, czosnek, a cebulki mniej (1 i 1/2).
    Szczerze przyznam, że za każdym razem trochę inaczej przyprawiam i zawsze trochę inne wychodzą. Mięso w końcu też ma różne źródła. Ale ja się tym nie przejmuję, i tak znikają na drugi dzień.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • swinki_trzy 11.12.18, 10:53
    mid.week napisała:

    > Cebulkę zeszkloną, ząbek czochu, majeranek, sól, pieprz, paprykę. Nie daję bułk
    > i tartej do środka tylko kaszę. Niby zgodnie ze sztuką ale chyba chodzi o propo
    > rcje.
    > Wychodzą jakieś takie jałowe, mdłe albo przesolone, albo ....
    > Jak mam zły dzień, brak sił i wiary w sukces to poddaję się walkowerem, sypię g
    > otowca i są wtedy idealne. Ale dziecko lubi, zjada sporo i ten knorr mnie boli
    > sad

    Dodaj do mielonych odrobinę gałki muszkatołowej smile
  • chatgris01 09.12.18, 13:55
    Co to sa fixy???
  • jak_matrioszka 09.12.18, 14:01
    Gotowa mieszanka przypraw.
  • chatgris01 09.12.18, 14:03
    Dzieki smile
    Bo myslalam, ze cos w rodzaju maggi.
  • 45rtg 10.12.18, 14:48
    chatgris01 napisała:

    > Dzieki smile
    > Bo myslalam, ze cos w rodzaju maggi.

    No bo chyba tak, tylko w proszku.
  • memphis90 09.12.18, 20:21
    Masz rację, ostatnio kupiłam ten z pieprzem i rzeczywiście niezły. Nie ma glutaminianu, nie ma oleju palmowego, nie ma żadnych podejrzanych E.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • maaria33 09.12.18, 10:49
    Bo piernik ketrzynski niestetety nie ten co dawniej. Od ładnych paru lat jest to gniot. Kiedyś faktycznie był dobry.
  • tojamarusia 09.12.18, 11:01
    maaria33 napisała:

    > Bo piernik ketrzynski niestetety nie ten co dawniej. Od ładnych paru lat jest
    > to gniot. Kiedyś faktycznie był dobry.

    Być może. Dawno nie jadłam. Ale kiedyś był najlepszy.


    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • maaria33 09.12.18, 11:04
    Wiem. Usłyszałam o nim od ciotki, która ciasta tylko z jajek od najszczęsliwszych kur na świecie, z masłem z mleka od krów, ktorym ballady śpiewająsmile (Mnie trudno ocenić, bo piernik jako taki nie jest moim ulubionym ciastem)
  • pade 09.12.18, 12:31
    A ja robię piernik kętrzyński, dodaję miodu, orzechów, przekładam dżemem śliwkowym, robię polewę na wierzch z czekolady i cała moja rodzina (duża) go uwielbia.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mid.week 09.12.18, 12:46
    Ja przełożyłam masą kokosową, nasączyłam alkoholem i polałam czekoladą - IMO był mega wink
  • pade 09.12.18, 13:09
    O, cudny pomysł z tą masą! Podziel się przepisemsmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mid.week 09.12.18, 13:28
    Nie pamiętam z którego dokładnie przepisu robiłam ale był bardzo podobny do tego:

    "Masa kokosowa:

    500 ml mleka
    pół szklanki cukru
    200 g masła
    250 g wiórków kokosowych
    16 g cukru wanilinowego (ja dałam laseczkę wanilii)
    Mleko zagotować z cukrem i cukrem wanilinowym. Następnie wsypać kokos i gotować do zgęstnienia masy (około 20 minut). Po tym garnuszek zdjąć z palnika i do gorącej masy dodać masło, wymieszać, aby masło się roztopiło. Masę kokosową wystudzić i wyłożyć na biszkopt, wyrównać."
  • pade 09.12.18, 13:39
    dziękismile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • brenya78 09.12.18, 16:52
    "Ja przełożyłam masą kokosową, "

    Jezu, jak ja nie cierpię takich wynalazków. Piernik z masą kokosową? Paw. Właśnie dlatego nie jadam ciast w wykonaniu teściowej, bo tak wymyśla. Biszkopt, na dole kokos, na górze kajmak, w środku jeszcze śliwkę włoży, na wierzch jakaś beza do tego z maskarpone. Porzygac się można. I tak każde ciasto u niej wygląda.
    Jakby nie można było zrobić zwykłego piernika że zwykła polewą, niech będzie minimalnie powideł śliwkowych. Ciasto z owocami. Nienawidzę jak ludzie wymyślają masy kokosowe.
  • cruella_demon 09.12.18, 17:04
    Ja masy kokosowe lubię, tylko w cieście, do którego pasują wink
    Co do reszty, całkowicie się zgadzam, też nie cierpię takich wynalazków.
  • mid.week 09.12.18, 17:16
    Nie pamiętam żebym cię częstowała, ale jeśli tak było to serdecznie mi wszystko jedno jak ci smakowało 😋
  • derka1 09.12.18, 16:02
    mid.week napisała:

    > No niestety, usiłowałam tym zachwalanym piernikiem oszukać rok temu rodzinę, pr
    > zyniosłam je na półmisku, cudnie udekorowany i moja mama od razu stwierdziła, ż
    > e "jak na ciasto z proszku to może być". W tym roku zrobię piernik marchewkowy
    > , równie mało babrania a jednak i lżejszy i zdrowszy.

    Piernik ketrzynski popsul sie strasznie ostatnimi laty, podobnie zreszta jak majonez ketrzynski (marusia, do kupienia w Ketrzynie). Jesli sie nie myle, firme przejela inna firma i natychmiast poleciala jakosc.
  • mdro 10.12.18, 13:12
    Szczerze mówiąc, to niczego bardzo nagannego w składzie nie widzę: mąka pszenna, cukier, mleko w proszku odtłuszczone. jaja w proszku, substancja spulchniająca: wodorowęglan sodu, przyprawy, kakao w proszku o obniżonej zawartości tłuszczu (chociaż kiedyś chyba częściowo była mąka żytnia). Z tym że ja i tak zamiast wody daję chudsze mleko i dodaję miód, no i troszkę więcej imbiru.

    --
    Nie wiem, czy w moim mieszkaniu jest BARDZO gorąco, ale właśnie dwóch hobbitów wrzuciło mi przez okno jakiś pierścień (znalezione w necie)
  • madami 10.12.18, 14:14
    ma w składzie wysokoprzetworzone składniki, wiele osób zwraca na to uwagę, dla mnie np. jajko w proszku jest nie do przyjęcia a niestety w cukiernictwie używa się ich nagminnie...
  • memphis90 11.12.18, 19:53
    Jajko w proszku nie jest wysokoprzetworzone, to jest zwykle jajko poddane suszeniu, czyli odparowaniu wody.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • 45rtg 10.12.18, 14:46
    mid.week napisała:

    > zyniosłam je na półmisku, cudnie udekorowany i moja mama od razu stwierdziła, ż
    > e "jak na ciasto z proszku to może być". W tym roku zrobię piernik marchewkowy
    > , równie mało babrania a jednak i lżejszy i zdrowszy.

    Marchewkowy? Fuj uncertain
  • disco-ball 09.12.18, 12:30
    Oooo prawda!
  • memphis90 09.12.18, 12:18
    Przykładowy skład babeczek z proszku:
    mąka pszenna, cukier, skrobia pszenna, 4,8% płatki czekolady, glukoza, substancje spulchniające (difosforany, węglany sodu), emulgatory (mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem mlekowym, mono- i diglicerydy kwasów tłuszczowych estryfikowane kwasem octowym), substancje zagęszczające (guma guar, guma ksantanowa), syrop glukozowy, mleko odtłuszczone w proszku, aromat, sól

    Można się przyczepić do glukozy, poza tym nic straszliwego czy szkodliwego.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • frey.a86 09.12.18, 12:25
    Nie no, syrop glukozowy i zagęszczacze to samo zdrowie. tongue_out

    Ja wolę babeczki składające się tylko z mąki, jajek, oleju i cukru/ stewii i kakao ale co kto lubi.
  • memphis90 09.12.18, 12:38
    Nie syrop glukozowy, tylko glukoza w proszku, bo i ciasto jest z proszku smile Jak dodasz owoców czy bakalii to też masz glukozę, a miód to jest przecież czysty syrop glukozowo-fruktozowy. Zagęszczacze czy lecytyny są zupełnie obojętne dla zdrowia, lecytyny maja wręcz działanie prozdrowotne. Ja zazwyczaj piękę sama, bo lubię, ale jak córka kupi i upiecze babeczki, to nie szlocham w kącie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • frey.a86 09.12.18, 12:43
    Przecież w składzie jest też syrop glukozowy, czwarta pozycja od końca.
  • memphis90 09.12.18, 16:29
    A, masz rację, mój mózg zanotował tę glukozę z początku 😁 Ale pisałam, że ta glukoza to w sumie jedyne co podpada, aczkolwiek ciasta domowe, naturalne również wolne od glukozy nie są.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • no-tak-ale 09.12.18, 20:19
    Ale serio myślisz że cukier z buraków jest jakoś znacząco zdrowszy? To że jest z buraków nie oznacza, że liczy się jako porcja warzyw.
  • memphis90 09.12.18, 20:24
    Nie liczy się...? Cholera!

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kura17 09.12.18, 20:28
    > Ale serio myślisz że cukier z buraków jest jakoś znacząco zdrowszy? To że jest z buraków nie
    > oznacza, że liczy się jako porcja warzyw.

    no jak to nie??
    podobnie jest z czekolada - czekolada pochodzi z nasion kakaowca, kakaowiec jest drzewem, czyli roslina --> czyli czekolada jest salatka smile



    --
    "out of the ash I rise with my red hair and eat men like air" - sylvia plath
  • panna.anna.4 09.12.18, 20:24
    frey.a86 napisała:

    > Nie no, syrop glukozowy i zagęszczacze to samo zdrowie. tongue_out
    >
    > Ja wolę babeczki składające się tylko z mąki, jajek, oleju i cukru/ stewii i ka
    > kao ale co kto lubi.

    A w czym cukier jest lepszy od syropu glukozowego?
    Nie mylisz go z syropem glukozowo-fruktozowym?
  • brenya78 09.12.18, 20:33
    Ma niższy indeks glikemiczny. Nie ma to żadnego znaczenia, oczywiście, ale tym się różni.
  • tais86 09.12.18, 10:38
    ten post to kwintesencja ematki <3
  • frey.a86 09.12.18, 10:44
    Czepiasz się. tongue_out
  • tais86 09.12.18, 10:53
    może, ale akurat po Tobie nie spodziewałam się takiego tonu smile
  • frey.a86 09.12.18, 11:06
    Każdy ma jakieś wady, a ja akurat jestem z tych obsesyjnie wręcz dbających o jakość pożywienia. Pewnie stąd moje rozkminy. wink
  • pamel-a1000 09.12.18, 11:52
    to sie nazywa ortoreksja
  • frey.a86 09.12.18, 11:56
    Nie, to jeszcze nie ten poziom. wink
  • semihora 09.12.18, 12:57
    Każdy uzależniony tak mówi tongue_out

    --
    Chwała wyklętym cukiernikom - ci nie zaznali słodyczy.
  • frey.a86 09.12.18, 13:06
    Oj tam. wink
  • tais86 09.12.18, 13:00
    nie troska o jakość pożywienia jest tu wadą smile
  • frey.a86 09.12.18, 13:07
    Ale każda wada jest czymś spowodowana. wink
  • pitupitt 10.12.18, 11:06
    nie, to ty się czepiasz😂

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • pitupitt 10.12.18, 11:05
    wyjęłaś mi to z ust😆

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • eliszka25 09.12.18, 10:39
    jem ciasta u znajomych i rodziny. jesli cos mi nie smakuje, to dyplomatycznie zjadam tylko jeden maly kawalek, albo zwyczajnie zostawiam niedojedzony na talerzu (zalezy od tego, jak bardzo nie smakuje). naprawde bardzo sporadycznie trafia mi sie ciasto, w ktorym mozna spotkac rownoczesnie np. margaryne, sztuczne aromaty, mleko w proszku i polewe czekoladopodobna z oleju palmowego.
  • mayaalex 09.12.18, 10:39
    gdyby bylo tylko takie ciasto to zjem, nie wiem jak inaczej z tego wybrnac nie robiac przykrosci gospodyni. Maly kawalek smile
    Zreszta z kupnymi tez jest podobnie, ja mam swoj gust i niewiele ciast mi bardzo smakuje ale skoro gospodarze sie staraja to trudno.
    Ale, tak szczerze mowiac, to rzadko mnie cos takiego spotyka, zazwyczaj u starszych czlonkow rodziny, wiec rozumiem, ze moze maja inny gust/nie maja sily biegac gdzies po cos bardziej wymyslnego/nie maja kasy na supercukiernie i podadza nieco starawe ciastka z paczki - no trudno, bywa, raz na ruski rok przezyje.
    A wiekszosc znajomych kupuje dobre ciasta albo piecze cos fajnego smile
  • ciapkiwciapki 09.12.18, 10:39
    jem. aczkolwiek też czuję różnicę. kremy na bazie margaryny wywołują u mnie odruch wymiotny . też piekę tradycyjne ciasta, bez margaryn, barwników, zagęszczaczy czy sztucznych aromatów. dlaczego? bo ja tak lubię. aczkolwiek potrafię sobie wyobrazić, że moje ciasta mogą nie smakować innym tak jak mnie nie smakują ciasta "margarynowo-fixsowe"
    nie uważam, aby to było coś złego. tak jak nie używam żadnych kostek rosołowych, gotowych sosów czy polepszaczy. i serio, potrafię wyczuć w gościach, kiedy potrawa jest " poprawiona" i zwyczajnie mnie to nie smakuje.
  • martaesz 09.12.18, 10:41
    Moja teściowa mistrzynią wypieków.Nigdy się nie zastanawiałam z czego robi swoje pyszne ciasta.
    A u innych zjem ciasto jak mi smakuje.
    Sama nie piękę i nie kupuję.
    Ciasta jem od święta.
  • nena20 09.12.18, 10:41
    W gościach nie bywam często, jak mnie ktoś poczęstuje ciastem to zjemsmile
  • mid.week 09.12.18, 10:42
    Jak mi coś smakuje to jem, nie zagłebiam się z czego jest. Nie jestem gościem codziennie, więc nie umrę od okazjonalnego kęsa fixu czy margaryny.
  • aqua48 09.12.18, 11:13
    mid.week napisała:

    > Jak mi coś smakuje to jem, nie zagłebiam się z czego jest. Nie jestem gościem c
    > odziennie, więc nie umrę od okazjonalnego kęsa fixu czy margaryny.

    Mam tak samo. Robienie wywiadu z czego to ciasto, lub odmawianie poczęstunku z obawy przed śmiercią w konwulsjach po odrobinie kremu z budyniem z proszku jest moim zdaniem dziwactwem.
  • klamkas 09.12.18, 11:23
    Dla niektórych przykra konieczność. Rozumiem, że z punktu widzenia niealergika problemy typu "obsyfi mnie na całej twarzy i dłoniach" to dziwactwo (przecież syfy raz kiedyś nie zabiją), ale dla mnie wizja tego, że znowu będzie swędzieć, będę musiała użyć sterydów a potem bujać się z wygajaniem zmian to średnia przyjemność, dlatego często dziwaczę i pytam o co dają mi do jedzenia.
  • 35wcieniu 09.12.18, 11:24
    Nie sadze zeby autorce chodzilo o taki przypadek.
  • mid.week 09.12.18, 11:28
    Ja piszę z perspektywy zdrowego konia, alergie i inne choroby nie podlegają dyskusjom. Wiadomo, że w takim przypadku nie ma wyjścia i trzeba się interesować tym co dokładnie leży na talerzu i nikt nie ma powodu czuć się tym urażony.
  • klamkas 09.12.18, 11:55
    A widzisz, dla wielu ludzi reakcja alergiczna pt. zmiany skórne to żadna choroba, przecież posmaruje się maścią i zejdzie wink. Na szczęście świadomość rośnie, ale nawet wśród wykształconych i dbających o zdrowie ludzi czasami czuję się dziwnie odmawiając zjedzenie/wypicia czegoś, czego składu nie mogę zweryfikować, bo jak nie puchnę i się nie duszę, to przecież żadna alergia, a nawet jeśli, to przecież mogę łyknąć zyrtec i będzie ok. Ciekawostką jest fakt, że rówieśnicy córki (sami w dużej mierze dotknięci alergiami) reagują z dużo większym zrozumieniem wink.
  • mid.week 09.12.18, 12:08
    Zrozumienie jest wprost proporcjonalne do doświadczenia wink
    Ale jak ktoś nie rozumie to cóż... Mówi się trudno i nie je dalej. Mnie się w tym wątku nie podoba co innego - ten ton pogardy, dla czegoś co nie spełnia wysublimowanych kryteriów jakościowych. Bo jak ktoś nie może ciężkich, tłustych potraw to tak samo szkodzi mu krem na masle jak i na palmie.
  • memphis90 09.12.18, 12:42
    Ale akurat mleko i jajka są czestszymi alergenami niż margaryna i lecytyny... Więc statystycznie większe ryzyko obsypania ma alergik poczestowany zdrowym wypiekiem. Albo kupnym, jeśli ma pecha być uczulonym na barwniki.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • klamkas 09.12.18, 13:41
    No ja akurat nie mam alergii na mleko i jajka, za to mam na barwniki, aromaty i szeroko pojęte sztuczności.
  • kochamruskieileniwe 09.12.18, 22:42
    Klamkas = ale serio, tak dokładnie wypytujesz?
    Ja po prostu dziekuję i nie jem....

    Aha. Kedyś zarzekałam się, że nigdy nie użyję margaryny do ciatsta kruchego np. Myliłam się. przez kilka lat tylko takie piekłam (fakt, nie codziennie). Alergia syna "uleczyła" mnie z mówienia "nigdy" w kwesti jedzeniowej...
  • chatgris01 09.12.18, 23:08
    Kruche ciasto mozna tez zrobic na oliwie z oliwek.
  • cruella_demon 09.12.18, 23:41
    To dopiero musi być paskudne.
  • chatgris01 09.12.18, 23:44
    Powiedz to Wlochom, we wloskiej kuchni sporo tego wink
    Nie, nie jest paskudne.
  • afro.ninja 10.12.18, 07:38
    Oliwa z oliwek na rynek polski capie, albo jest kiepskiej jakości, kruche ciasto z tego dobre nie wyjdzie. Ciasto na kruche z margaryny jest lżejsze, ma inny posmak, mnie nie przeszkadza, nie jem tego na tony. Choć jak pięke szarlotke, albo pierniki, to na maśle, że zdrowiej. 😜 Gofry lubię na maśle robić, mają lepszy smak.
  • maaria33 10.12.18, 08:27
    Ale o której oliwie piszesz?
  • chatgris01 10.12.18, 08:38
    Extra vierge. Uzywa sie jej rowniez w wielu weganskich przepisach na kruche ciasto.
  • maaria33 10.12.18, 12:08
    Drezwko mi sié rozjeżdża, więc nie wiem czy dobrze odczytuję to do kogo skierownae są pytania/odpowiedzi. Na wszelki wypadek. Pytałam afro ninja o jakiej marce oliwy mówi, że ta na rynek polski 'capie"?
  • maaria33 10.12.18, 12:09
    p.s. o całym mafijnym przemyśle podrabiania oliwy napisano już tony, chyba ponad połowa w Europie jest podrabiana.
  • chatgris01 10.12.18, 08:41
    afro.ninja napisała:

    > Oliwa z oliwek na rynek polski capie, albo jest kiepskiej jakości, kruche ciast
    > o z tego dobre nie wyjdzie. Ciasto na kruche z margaryny jest lżejsze, ma inny
    > posmak, mnie nie przeszkadza, nie jem tego na tony. Choć jak pięke szarlotke, a
    > lbo pierniki, to na maśle, że zdrowiej. 😜 Gofry lubię na maśle robić, mają le
    > pszy smak.

    Ja pieke wszystko na masle, ale odpowiadalam na post ruskieileniwe, ktora na masle nie mogla, wiec pomyslalam, ze info sie jej moze przydac.
    Co do jakosci oliwy na polskim rynku, to mozna znalezc i dobra. Moja kolezanka np. kupuje kretenska.
  • cruella_demon 10.12.18, 10:44
    Ja sobie przywoziłam oryginalną oliwę z różnych krajów oliwą stojących, wszystkie, nawet najlepsze, mają ten charakterystyczny zapach. O ile w potrawach wytrawnych mi to nie przeszkadza, o tyle w cieście byłoby nie do przełknięcia.
  • chatgris01 10.12.18, 11:10
    Inne oleje (o slabszych zapachach) tez sie nadaja jako zamiennik masla czy margaryny w ciescie.
  • kochamruskieileniwe 10.12.18, 12:37
    no próbowalam na oliwie, jednak mi nie podeszło.
    Robiłam też na kozim maśle, ale wtedy ciasto jadł tylko syn suspicious
  • chatgris01 10.12.18, 13:03
    A na smalcu?
  • kochamruskieileniwe 10.12.18, 16:56
    Smalec też wchodził w grę. Piekłam kruche ciasteczka na skwarkach. Ale nie zawsze miałam pod ręką smalec - nie uznaję do ciast tego kupnego w kostkach (ten tylko do smażenia ączków/faworków).Zwykle sama przetapiałam słoninę.

    Generalnie "cudowałam" w kuchni. Nawet krówki robiłam a w zasadzie kózki bo na mleku kozim. smile
    Po prostu, pamiętająć własne dziciństwo alergika, chciałam oszczędzić synowi przykrych wspomnień związanych z niemożnością jedzenia różnych produktów. Chyba mi się udało, choć nie wiem, jakie będą wspomnienia za kilka lat. Bo teraz jest ok
  • klamkas 10.12.18, 18:16
    Nie zawsze "nie jem" jest lepszym wyjściem. Ogólnie rzadko jadam u obcych ludzi, a znajomi wiedzą, że jesteśmy z córą uczulone, więc raczej pilnują, żeby nie nakarmić nas świństwem, ale jak nie jestem pewna to pytam (szczególnie, że nie każdemu musi przyjść do głowy, że coś jest dla mnie alergenem, a wachlarz produktów, których jeść nie mogę jest szeroki). Np. jakiej firmy majonez jest w sałatce, albo z czego jest zrobiony sos do sałaty, albo jaki sok jest w dzbanku. Jak idę do kogoś na obiad, to głupio powiedzieć "to ja podziękuję za jedzenie, napiję się tylko wody".

    Gorzej jest w knajpach, w wielu się zarzekają, że jedzenie jest super hiper i bez podejrzanych dodatków. Mogłabym być testerem gastronomicznej uczciwości wink.
  • mid.week 09.12.18, 11:24
    IMO to jest zwyczajnie niegrzeczne. Ktoś się jednak postarał aby coś do kawy podać. Nie mogę wymagać żeby ludzie piekli/gotowali wyłącznie to co lubię, to na co mam ochotę, z produktów które akceptuję. Zjadłam kiedyś przegrzebki i fłagra - to mój Mont Everest ohydztwa kulinarnego. Serio- wolę tartaletkę z kremu w proszku i na kupnym biszkopcie. Mam plebejskie kubki smakowe smile
  • frey.a86 09.12.18, 11:29
    Ale mi nie chodzi o cenę podawanych potraw, tylko jakość. Ja chętniej zjem gołąbki lub pierogi ruskie niż przegrzebki, a foie gras jest obrzydliwe. Natomiast po kiepskiej jakości słodyczach boli mnie brzuch, no co poradzę.
  • mid.week 09.12.18, 11:53
    Mnie też nie chodzi o cenę, tylko o to, że można skosztować coś wyjątkowo obrzydliwego, uśmiechnąć się i podziękować za ewentualną dokładkę.
    Na ból brzucha po czymś co ci szkodzi faktycznie nic nie poradzisz poza nie jedzeniem. Tylko, że to przydaża też w przypadku wysokojakościowych półproduktów. Szkodzi - nie jesz. Nie widzę sensu w rozgrzebywaniu czy to jest mleko w proszku czy mleko z laktozą.
  • panna.anna.4 09.12.18, 10:43
    A gdzie tam! Pewnie nawet talerzyki mają niedokładnie pozmywane i to razem ze szczotką do kibla w zmywarce.
  • eliszka25 09.12.18, 10:51
    big_grin
  • mia_mia 09.12.18, 10:48
    Ciasta jem tak rzadko, że nawet jeśli trafi się z gorszych składników, a smaczne to nie problem.
    Tradycyjne ciasta z mojego dzieciństwa to ciasta z czasów, kiedy normą było używanie masła roślinnego, wanilii nikt na oczy nie widział, mleko w proszku było bardzo popularne (zresztą uwielbiałam ten smak).
    Musisz być bardzo młoda albo bardzo starawink
  • 35wcieniu 09.12.18, 11:05
    Wieku bym sie nie czepiala. Moja mama na przyklad przenigdy nie uzyla margaryny bo od zawsze uwazala ja za syf, ja o istnieniu mleka w proszku dowiedzialam sie jako dorosla osoba a na oczy do dzis nie widzialam (istnieje jeszcze?). Po prostu mama piekla i piecze tak jak znala z wlasnego domu, a ze mieszkala na wsi to piekli z wlasnych skladnikow- jaj, masla, maki itd. Wiec to nie kwestia wieku tylko tego do czego kto sie przyzwyczail albo do czego mial dostep.
    Natomiast co do reszty sie zgadzam, nie trafilam jeszcze nigdy na ciasto tak niedobre ze nie dalabym rady zjesc. A jak jest umiarkowanie smaczne to zjadam maly kawalek i tyle.
  • mia_mia 09.12.18, 11:47
    Ja to miejskie dziecko, masło się szanowało, bo raz było raz nie, zwłaszcza niesolone, mleko mleczarz zostawiał pod drzwiami, ale czy można było zamówić dwie butelki albo czy normalnych ludzi było stać ma dwie butelki nie potrafię powiedzieć.
    Jakby mi ktoś wtedy dał nutellę byłabym najszczęśliwszym dzieckiem, u nas pod Wedlem stały kolejki po resztki, które zostawały po robieniu torcików, to były rarytasy. Jeśli na wakacje jechaliśmy na wieś to zabieraliśmy i był to przysmak dla dzieci mających dostęp do masła, które tłukła ciotka, świeżych jaj i na dzisiejsze standardy ekosreko do potęgi żywności.
    My natomiast czekaliśmy na parowane dla świń ziemniaki. Pyyyycha.
    Jestem rocznik 78
  • black_magic_women 09.12.18, 14:54
    mia_mia napisał(a):

    >
    > My natomiast czekaliśmy na parowane dla świń ziemniaki. Pyyyycha.

    A ja na brukiew 😀Byla u nas w zeszlym roku na targu, ale po kilkanascie zł za kg.


  • 45rtg 10.12.18, 15:29
    mia_mia napisał(a):

    > Ja to miejskie dziecko, masło się szanowało, bo raz było raz nie, zwłaszcza nie
    > solone, mleko mleczarz zostawiał pod drzwiami, ale czy można było zamówić dwie
    > butelki albo czy normalnych ludzi było stać ma dwie butelki nie potrafię powied
    > zieć.

    Y? A co za problem był zamawiać dwie butelki mleka? Albo pójść po drugą do sklepu, bo akurat elastyczność dostaw od takiego mleczarza to może i faktycznie mogła być słaba.
  • stasi1 10.12.18, 21:27
    Mleko w proszku istnieje jeszcze. Jest dla dzieci których mama nie może(nie chce) dawać swojego mleka. Kiedyś moja starsza siostra chciała właśnie takiego suchego mleka. Bo biedniejsze koleżanki miały a ona nie. Mama musiała się nagimnastykować aby je otrzymać. Mi smakowało ale specjalnie nie jestem wybredny na jedzenie. Zjem każdą słodycz nawet te co tutaj wymienialiście że jest nie zjadliwe
  • mikams75 10.12.18, 23:07
    raczej wszyscy wiedza, ze dzisiaj istnieje cos takiego jak mleko modyfikowane, ktore jednak jest zupelnie rozne od takiego zwyklego mleka w proszku.
  • mikams75 09.12.18, 13:45
    dokladnie, nagle 40-latki staly sie pieskami francuskimi a wychowaly sie na margarynie i mleku w proszku i produktach czekoladopodobnych wink
    Ja tez uwazam, ze mleko w proszku ma swietny smak, w dziecinstwie zakradalam sie do szafki kuchennej i wyjadalam regularnie.
  • frey.a86 09.12.18, 13:49
    Ja nie mam 40 lat.
  • chatgris01 09.12.18, 13:57
    A ja mam 50+ i nie wychowalam sie na margarynie, mleku w proszku i produktach czekoladopodobnych.
    Kupne slodycze w latach 60 i 70 tez mialy lepsze sklady niz w 80.
  • mia_mia 09.12.18, 16:22
    Skąd wiesz? Ktoś tam pisał skład?
  • chatgris01 09.12.18, 16:31
    Nie musial pisac, czulo sie w smaku. Byla prawdziwa czekolada, kawa, kakao, wanilia, pomarancze, ciasteczka maslane. Zwlaszcza za Gierka. W latach 80 we wszystkim byly zamienniki, bo brakowalo dobrych skladnikow (wyroby czekoladopodobne np., albo podrabiany dzem pomaranczowy z dyni z aromatem pomaranczowym, i margaryna we wszystkich ciastkach, czasem melasa zamiast cukru).
  • chatgris01 09.12.18, 16:36
    Pamietam, jak wspolczulismy z bratem kuzynostwu urodzonemu na poczatku lat 80, ze nawet nie maja dobrych slodyczy ani prawdziwej czekolady (chyba ze z Peweksu). Roznica pod tym wzgledem pomiedzy latami 70 a 80 naprawde byla kolosalna.
    Chalwa tez byla nieobecna w latach 80...
  • mia_mia 09.12.18, 16:45
    Nie wiem jak smakowało jedzenie 10-20 lat przed moimi narodzinami, natomiast wiem jak idealizuję te z czasów dzieciństwa. Choćby podróbki lodów smakujące jak lody bambino, gdzieś na wakacjach ktoś częstował paprykarzem, kiedyś poczułam ogromną chęć zjeść Milupę. To siedzi głęboko w głowiewink
  • mia_mia 09.12.18, 16:52
    I zapomniałam o zupkach chińskich. Kiedy zaczęli je sprzedawać w barach przydrożnych, a nie było w sklepach i ojciec nam przywoził. To były delicje.
  • chatgris01 09.12.18, 17:00
    Tez myslalam, ze idealizuje, ze mi smakowalo, bo bylam dzieckiem, a teraz smak mi sie zmienil, dopoki nie sprobowalam waniliowych Häagen-Dazs i z zaskoczeniem nie odnalazlam w nich dokladnego smaku zapamietanych z dziecinstwa lodow waniliowych sprzedawanych z okienka przy barze mlecznym, ktore pani sprzedawczyni nakladala pomiedzy dwa plaskie wafle, galka kosztowala 2 zl wink
    Smaki sie pozmienialy tez realnie, bo przed 1980 rokiem byly lepsze skladniki (glownie ta czekolada), w latach 80 ich brakowalo i stosowano podrobki, a w latach 90 zaczely wchodzic ulepszacze smaku, konserwanty, olej palmowy, syropy f-g itp.
    O, a taka zwykla oranzade/lemoniade, z cukrem, i nawet w szklanej butelce zamykanej korkiem z kablaczkiem, to odnalazlam dopiero po latach we Francji, robia nadal wg przedwojennej albo i starszej receptury (lokalni producenci). Identyczny smak, jak polskiej zapamietanej z dziecinstwa. Nawet Pepsi-Cola i Coca Cola w latach 70 (i 80 jeszcze tez) mialy inny (lepszy) smak, ale tego dawnego to sie juz nigdzie nie znajdzie, bo pozmieniali receptury.
  • mia_mia 09.12.18, 17:35
    Zwariowałaś? Dla mnie woda malinowa z saturatora była pyszna, woda landrynkowa z woreczków też, nie wiem który jesteś rocznik, ale nie mójwink
  • chatgris01 09.12.18, 17:38
    Woda malinowa z saturatora byla pyszna, zgadzam sie. Ale z woreczkow juz mi nie smakowala, poprzednia oranzada byla lepsza tongue_out
    No wlasnie nie Twoj rocznik, jestem z polowy lat 60 i doskonale pamietam slodycze z lat 70 (z 80 tez), dlatego porownuje.
  • mia_mia 09.12.18, 17:45
    Jestem 15 lat młodsza, a to prawie pokolenie w tamtych czasachwink
  • chatgris01 09.12.18, 17:52
    Fakt, i nie tylko w tamtych czasach.
  • mikams75 09.12.18, 18:51
    woda z sokiem z saturatora byla pyszna, te napoje z woreczkow mi mniej smakowaly, ale pamietam je swietnie; i pamietam tez ptysia. Rocznik w nicku mam.
  • kochamruskieileniwe 09.12.18, 22:45
    Uwielbiam mleko w proszku. To miałkie, (kiedyś w niebieskiej torebce z kropelką). Tak samo lubię białe draże własnie z mleka w proszku.
    No i wychodzi, że nienormalna jestem.

    Z mlekiem w paszczy dobrze było się bawić w "pszczółkę " suspicious
  • chatgris01 09.12.18, 23:10
    Pamietam jeszcze niebieskie kartonowe pudelko z kropelka. Tez lubilam wyzerac sam proszek big_grin
  • mikams75 09.12.18, 23:20
    zabawy nie kojarze, ale mleko w proszku w niebieskim opakowaniu - jak najbardziej, bylo pycha!
    Jeszcze kojarze jakies opakowanie srebrne/zlote z lysym bobasem.
    Kiedys natrafilam na jakas badziewna czekolade - miala wlasnie smak mleka w proszku big_grin Dla mnie super! big_grin

  • tt-tka 09.12.18, 10:50
    Jesli ciasta mi smakuja, to jem. Czemu mialabym nie jesc ? smile
    Bywam w gosciach, jak najbardziej. Z rzadka w goscinie.
  • kubek0802 09.12.18, 10:53
    Jak mi smakują to jem, jak nie to biorę kęs i zostawiam. Nie prowadzę analizy składników i nie mam tak wyrobionego podniebienia aby wyczuwać wszystkie fixy i inne takie.
  • czekoladazkremem 09.12.18, 10:56
    A ja wczoraj zrobiłam jagielnik z przepisu na "Veganbandzie" i wyszedł bardzo dobry. Oczywiście moim zdaniem bardzo dobry.
  • mid.week 09.12.18, 11:06
    który? bo ich tam mnogo mają smile
  • piekna_remedios4 09.12.18, 12:37
    ten przepyszny wink

    --
    Wiesz ja tak raczej nie wiedzę magii świat w go je 2+2.
    Już wole wakacje śledziem rodzinnie.U nas zawsz snuły w większym gornie zawsz ekipa samotny, czyprzyjezdny się znalał.A to u tesciw u wujka babci.A we 4/5 raczej nie chce mi się wcale robić. Bo rodzinka za piątym jedzeniem nie przypada.- 3mamuśka
  • heca7 09.12.18, 11:03
    Nie jak widzę te chatki z herbatników i bananowce, ciasto- snickersy to mnie brzuch sam boli. Zastanawiam się czy naprawdę oni nie czują jakie to ciężkie, słodkie, tłuste i sztuczne. Fuj.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • frey.a86 09.12.18, 11:08
    O to, to. Mnie ostatnio rozbolał brzuch po ptasim mleczku, a zjadłam tylko kilka kostek. Może też być tak, że człowiek odzwyczaja się od sztuczności i potem jak trafi na taki wyrób to żołądek nie daje rady.
  • panna.anna.4 09.12.18, 11:13
    Nie jesz ciast na budyniu i cukrze wanilinowym, bo sztuczne, a ptasie mleczko pochłaniasz w ilości kilku kostek? tongue_out
  • frey.a86 09.12.18, 11:16
    A gdzieś ty wyczytała, że "pochłaniam"? Dostaliśmy w prezencie, przecież nie wyrzucę.
  • panna.anna.4 09.12.18, 11:20
    No kilka kostek to dla mnie pochłanianie.
    A jedzenie czegoś żeby nie wyrzucić też bardzo kłóci mi się z filozofią obsesyjnego dbania o jakość jedzenia.
  • 35wcieniu 09.12.18, 11:26
    "No kilka kostek to dla mnie pochłanianie" big_grin Tym, ktorzy pisali wyzej ze autorka jest typowa ematka powiadam: tu mamy zwyciezczynie big_grin
  • panna.anna.4 09.12.18, 11:32
    A nie, nie, ja tam pochłaniam, tylko nie kręcę nosem na sztuczny cukier wanilinowy big_grin
  • heca7 09.12.18, 16:31
    Zgadzam się wink

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • frey.a86 09.12.18, 11:32
    panna.anna.4 napisała:

    > No kilka kostek to dla mnie pochłanianie.
    > A jedzenie czegoś żeby nie wyrzucić też bardzo kłóci mi się z filozofią obsesyj
    > nego dbania o jakość jedzenia.

    Pochłanianie to opędzlowanie naraz całego opakowania.
    A co wg ciebie należy zrobić z dostanym w prezencie ptasim mleczkiem? Wywalić do śmieci?
  • panna.anna.4 09.12.18, 11:33
    Zrobić to co z ciastem w gościach: nie przyjmować takiego badziewia.
  • frey.a86 09.12.18, 11:36
    Nieprzyjęcie prezentu to buractwo.
  • panna.anna.4 09.12.18, 11:42
    frey.a86 napisała:

    > Nieprzyjęcie prezentu to buractwo.

    Ten wątek jest o podobnej skali buractwa. Nie jesz u ludzi, bo pani w sklepie kupiła Palmę. Nie spróbujesz bo pewnie upiekli z badziewiastych składników. Moim zdaniem nieprzyjęcie ptasiego mleczka to już ten sam poziom. Też się możesz wykręcić dietą.
  • frey.a86 09.12.18, 11:43
    No chyba lepiej sobie wcale nie nałożyć deseru niż nałożyć, spróbować i odłożyć, nie? A oddać komuś prezent mówiąc, sorry jestem na diecie jest niegrzeczne i tyle. Dziwię się, że można tego nie rozumieć.
  • mid.week 09.12.18, 12:21
    od przyjęcia prezentu do zjedzenia kilku kostek jest ocean niekonsekwencji tongue_out
  • frey.a86 09.12.18, 12:25
    No jest i więcej tego błędu nie popełnię. Skąd mogłam wiedzieć, że mi te 3 kostki aż tak zaszkodzą.
  • mid.week 09.12.18, 12:38
    Aż trzy? Ptasie ma w składzie chamską czekoladę poniżej 30% kakao, mleko w proszku, jaja w proszku, glukozę i aromaty. To musiało boleć, kogoś kto kubkami smakowymi wyczuwa słaby skład produktów.
  • frey.a86 09.12.18, 12:42
    Ale ja doskonale wiem, że zjedzenie aż trzech kostek niesmacznego ptasiego mleczka to wstydliwy napad łakomstwa. Miałam ochotę na słodkie to zjadłam, nic innego w domu nie było, nawet głupiego jabłka.
  • tais86 09.12.18, 13:02
    a nie można było z uśmiechem przyjąć prezentu, nie otwierać go i podarować komuś innemu, kto nie dba obsesyjnie o jakość pożywienia (swojego i obcych ludzi w kolejce do kasy)?
  • chatgris01 09.12.18, 11:35
    Oddac w prezencie komus, kto lubi, jada i mu nie szkodzi/zaniesc do pracy i niech sie chetni czestuja.
  • frey.a86 09.12.18, 11:39
    W życiu bym tego nie dała komuś, kogo lubię, a jak nie lubię to nie wręczam takiej osobie prezentów. tongue_out
  • chatgris01 09.12.18, 11:43
    A to zalezy od tego, czy ktos, kogo sie lubi, lubi ptasie mleczko, bo jesli on lubi (i sam kupuje), to dlaczego mu nie dac?
  • frey.a86 09.12.18, 11:45
    Tylko jak wybadać, czy dana osoba lubi czy nie lubi. big_grin
  • chatgris01 09.12.18, 12:41
    Zapytac? wink
  • maslova 09.12.18, 16:22
    A co się stało z resztą ptasiego mleczka?
  • frey.a86 09.12.18, 16:32
    Jest cały czas w lodówce i mąż zjada sobie kostkę co kilka dni. Kiedyś się skończy.
  • maslova 09.12.18, 16:51
    "W życiu bym tego nie dała komuś, kogo lubię,"

    ale mąż może zjeść 😀
  • maslova 09.12.18, 16:58
    Tak mi się przypomniało:
    youtu.be/3GUfU1a20UU
    😀😀😀
  • frey.a86 09.12.18, 16:58
    A bo w zasadzie to on dostał to ptasie mleczko. Przecież nie zabronię mu jeść własnego prezentu. wink
  • pitupitt 10.12.18, 11:12
    puścić w obieg, może ktoś inny nie ma takiego świra...😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂😂

    --
    Z zasady nie wchodzę dwa razy do tego samego wątku, więc prawdopodobieństwo, że przeczytam wasze "cięte" riposty, jest żadne big_grin
  • hanusinamama 11.12.18, 09:59
    To samo miałam pisac. Ja tez dostałam, nie lubie nie jem. dzieciom nie daje bo to akurat kiepski "słodycz". W gosciach zjem ciasto (czasami kawałek, ja ogólnie słodkiego nie lubie. W domu pieke ciasta na naturalnych składnikach ale jak ide do kogoś to sie piczęstuję.
  • jak_matrioszka 09.12.18, 11:22
    Widać te kostki wygladały i smakowały jak robione z samych naturalnych składników, to sie nie połapała w pore, że powinna z odraza po pierwszym zatopieniu zebów ostentacyjnie odstawić wink
  • chatgris01 09.12.18, 11:29
    No ale jak to, nie przeczytala wczesniej listy skladnikow?! suspicious
  • frey.a86 09.12.18, 11:30
    Przeczytała i zjadła myśląc, że kilka kostek na pewno nie zaszkodzi. Zaszkodziło. tongue_out
  • chatgris01 09.12.18, 11:38
    Ale faktem jest, ze ptasie mleczko sie strasznie skiepscilo (i to nawet pomijajac sklad). Kiedys bylo pyszne i bardzo lubilam, a jak ostatnio bedac w Polsce skosztowalam, to stwierdzilam, ze to juz nie to samo i nie da sie jesc... (mimo, iz nie zaszkodzilo).
  • frey.a86 09.12.18, 11:40
    Dokładnie. Ja pamiętam z dzieciństwa, że było to coś pysznego i dlatego się skusiłam myśląc, że pal sześć jakość, ale przynajmniej dobre będzie. No i się srodze zawiodłam.
  • martaesz 09.12.18, 11:43
    frey.a86 napisała:

    > O to, to. Mnie ostatnio rozbolał brzuch po ptasim mleczku, a zjadłam tylko kilk
    > a kostek. Może też być tak, że człowiek odzwyczaja się od sztuczności i potem j
    > ak trafi na taki wyrób to żołądek nie daje rady.
    Ale to prawda. Ja się się ostatnio rzuciłam na ptasie w ilości 6 szt ,potem odbijało mi się olejem palmowym ,taką sztucznoścìą . Mąż powiedział że pewnie dlatego ,że odzwyczaiłam się od tego typu słodkości.
  • szarsz 09.12.18, 12:36
    Owszem, dla mnie też współczesne ptasie mleczko smakuje jak poslodzony wosk.
  • memphis90 09.12.18, 12:51
    Zasadniczo olej palmowy jest ze źródła naturalnego...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • mia_mia 09.12.18, 14:52
    Kilka kostek? Tyle to zjadłam w ciągu ostatnich kilkunastu lat, bo to jest niejadalne nawet dla mnie, która daje dzieciom naleśniki z nutellą i dla dzieci, które te naleśliniki zjadająsmile
  • aqua48 09.12.18, 11:19
    heca7 napisała:

    > Nie jak widzę te chatki z herbatników i bananowce Zastanawiam się czy naprawdę oni nie czują jakie to ciężkie, słodkie, tłuste i sztuczne.

    Zachodzę w głowę co może być ciężkiego, tłustego i sztucznego w bananowcu. Składniki to: mąka, banany, jaja, masło, cukier i soda.

  • eliszka25 09.12.18, 12:26
    aqua48 napisała:


    > Zachodzę w głowę co może być ciężkiego, tłustego i sztucznego w bananowcu. Skła
    > dniki to: mąka, banany, jaja, masło, cukier i soda.
    >

    tez mnie to ciekawi. w moim chlebku bananowym, oprocz bananow i 200 g maki jest az 75 g masla, 1 jajko i pol szklanki cukru.
  • frey.a86 09.12.18, 12:33
    Może chodzi o takiego bananowca jak ten: klik
    Chociaż ten jeszcze nie jest tragiczny, bo margaryny tylko 10 dag, ale po co ją w ogóle dawać, jak i tak w składzie jest kostka masła.
  • jak_matrioszka 09.12.18, 12:51
    Daje sie margaryne, bo jak potem przychodzi taka freya i pyta "a margaryna w cieście jest?", to z czystym sumieniem odpowiadamy "jest!" i nie musimy sie z zołza dzielić wink
  • frey.a86 09.12.18, 12:53
    Sprytnie. wink
  • mikams75 09.12.18, 13:48
    chatka z herbatnikow jaka robilam lata temu to poza konstrukcja z herbatnikow w srodku miala twarog wymieszany z maslem i cukrem.
  • peonka 09.12.18, 17:22
    A co jest trujacego w bananowcu (myślę o kopcu kreta, czy to coś innego?) albo w snickersie? Takim domowym? No wiadomo, są kaloryczne i słodkie, ale sztuczne? Fuj? Jak ktoś nie lubi słodkiego, to w ogóle nie powinien jeść ciast, to chyba proste?

    --
    Nikt mnie nie chce-ratujcie mnie! (potrzeba domu, nie pieniędzy!)
    pomagam.pl/wg4b0gsy
  • nangaparbat3 09.12.18, 11:07
    Wiesz co? Moja córka nie je mięsa i sprawdza, czy w kupowanych przez nią produktach jest olej palmowy - jak jest, nie kupuje. Ale w gosciach je co podają. To jest zwyczajnie kwestia dobrych manier.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • frey.a86 09.12.18, 11:18
    Ja też staram się jeść to, co podają, chyba że jest niezjadliwe. A ciasta niestety często są. Wolę na początku wykręcić się dietą i wcale sobie nie nakładać, niż ryzykować, że na talerzyku znajdzie się przesłodzony ulepek, którego nie będę w stanie dokończyć i co wtedy. Zostawienie napoczętego na talerzu jest wyjątkowo kiepskie.
  • klamkas 09.12.18, 11:07
    Nie jem, bo jestem z tych uczulonych na życie, a poza reakcją alergiczną wyczuwam sztuczności w smaku. Na szczęście powszechnie znana jest moja niechęć do słodyczy, więc od dawna nikt mnie nie namawia i nie muszę się z niejedzenia ciastek tłumaczyć wink.
  • woman_in_love 09.12.18, 11:13
    wymiotować żeby zachować linię big_grin.
  • fornita111 09.12.18, 11:48
    big_grin
  • magia 09.12.18, 11:22
    Nie znam ludzi, ktorY używają palmy czy smietanfixu przy ciastach. Aromaty owszem zdarzają się nawet mi zwłaszcza do makowca. Ale za to mak sama kręcę. Masy makowe to dla mnie wyjątkowe paskudztwo.
  • fornita111 09.12.18, 11:30
    Nie lubie. Czasem zjem, jak to jedyny poczestunek, zeby przykrosci nie zrobic. Ostatnio znajoma mnie poczestowala "przepysznym keksem" ze sklepu- byl tak tlusty, ze sie palce po nim swiecily. Ble. Generalnie, wiekszosc ludzi lubi jesc sztuczny syf- niestety.
  • fomica 09.12.18, 11:32
    Jadam; nawet więcej ci powiem, lepiej usiądź: zdarza mi się nawet zjeść kupnego wafelka, żelka albo delicje z pudełka! 😲
  • chatgris01 09.12.18, 11:39
    Delicje tez juz nie sa takie jak dawniej, ech. Ani prince polo.
  • frey.a86 09.12.18, 11:42
    Bo chyba kiedyś nie dodawali aż tyle oleju palmowego (jeśli w ogóle dodawali). Ja się tak nacięłam na moje kiedyś ulubione raffaello. Zjadłam jedno u kogoś w gościach i bleeee. Dramatycznie się spsuło.
  • smiechupara 09.12.18, 12:16
    A pewnie,że jemsmile w domu robię ciasto od dawna tylko z masłem,margaryny nie kupuje,ale będąc u kogoś zjem ciasto ze smakiemwink i nie czuje,czy tam masło czy margaryna,chyba aż takich kubków nie mam wyspecjalizowanych.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka