Dodaj do ulubionych

No ale jak to, sama pójdziesz?

11.12.18, 12:27
Dyskutowaliśmy wczoraj o prezentach świątecznych i w ramach dobrego serca podpowiedziałam lubemu, że jak ma problem może mi kupić bilet na koncert jazzowy, na który chce iść. Jeszcze sobie nie kupiłam biletu, to on może się wykazać i wszyscy będą szczęśliwi.
Na to chłop: no ale tylko jeden bilet, sama pójdziesz?
Cóż: tak. Chłop nie lubi jazzu, większość moich znajomych ma nieco inny gust muzyczny i standardy swingowe ich nudzą, a ja nie mam problemu z tym by iść bez obstawy.

Jak z wami? Chodzicie na takie wydarzenia samemu? Bo ja pójdę w pojedynkę wszędzie (kino, restauracja, koncert, teatr itd), z wyjątkiem wystaw wszelkiego typu. Tu muszę mieć do kogo otworzyć usta, bo jak nie to przelatuje je (czegokolwiek by nie dotyczyły) w 15 minut i potem nie pamiętam co widziałam.

Wychodzicie same? Czy jednak musi ktoś z wami być?


--
Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
Edytor zaawansowany
  • hosta_73 11.12.18, 12:31
    Zawsze szłam z kimś, aż przeczytałam na jakimś blogu o wychodzeniu ze strefy komfortu i zapisalam sie na pewien kurs. SAMA 😊.


    --
    Zwierzę z meblem? Waran z komodo.
  • heca7 11.12.18, 12:33
    Rzadko ale oczywiście, że chodzę sama wink Jakbym moją matkę słyszała jak kiedyś wybierałam się na koncert w sali kongresowej. Obraziła się na mnie, że idę sama bo mój ówczesny chłopak nie dość, że nie lubił takiej muzyki to jeszcze miał zapalenie ucha i brał antybiotyk. Dostałam więc absurdalny wykład o tym, że to jest niebezpieczne (koncert skończył się chyba koło 23.00 a ja wracałam własnym samochodem) oraz, że jak to?! Jak ja mogę?! Co o mnie pomyśli mój chłopak, że zamiast zrezygnować z wyjścia i siedzieć z nim to lezę gdzieś po nocy! Dodam, że miałam prawie 25 lat wink Mój facet się uśmiał jak norka i ożenił ze mną tongue_out

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • fil.lo 11.12.18, 12:34
    Chodzę sama. Mam male dziecko i brak pomocy, więc razem z mężem nie możemy iść. Czasem idę z jakąś koleżanką, ale nie zawsze mam na to ochotę tongue_out
  • maaria33 11.12.18, 12:35
    Bardzo często chodzę sama! - z podobnych powodów - nie każdy lubi to co ja, a nie lubię miec obok kogoś, kto się poświęca, ukulturalnia itd. Z kimś mogę na coś czego sama nie jestem pewna. Jeżeli wiem, że uwielbiam, druga osoba mi przeszkadza.
  • black_magic_women 11.12.18, 12:42
    beataj1 napisała:
    z wyjątkiem wystaw wszelkiego typu

    Po pierwsze na wystawy chodzę sama smile Z resztą nie lubię nigdzie nikogo ciągać : do kościoła (mąż jest ateistą, a znam mnóstwo par, zwłaszcza narzeczeńskich, gdzie się ciąga partnera na msze. Chyba żeby się pokazać?!), na zakupy, na film/wystawę/koncert który interesuje tylko mnie. Ale nie powiem, fajnie jest iść razem i razem się cieszyć, ale patrz wyżej.
    >
  • sumire 11.12.18, 12:45
    Często. Bardzo często nawet. Mało tego, nierzadko wolę iść sama, bo ja lubię sobie w milczeniu przetrawiać, a nie od razu po zakończeniu seansu/spektaklu być pytana: "no i co, no i co, podobało ci się?".
  • fuzja-jadrowa 11.12.18, 21:34
    Tez lubie w milczeniu przetrawic, i przetrawiam, nawet, gdy ide z kims. Moze osoby towarzyszace zle dobierasz.
  • potworia 11.12.18, 12:48
    Kulturę konsumuję raczej w pojedynkę, z wyjątkiem koncertów, tutaj im większa ekipa, tym lepiej.
  • greeneyedgirl 11.12.18, 12:57
    wychodze glownie sama, m wtedy z dziecmi, lubie bardzo

    --
    "Kiedy śmieje się dziecko, śmieje się cały świat"
  • solejrolia 11.12.18, 13:02
    Tak, dosć często na koncerty i spotkania towarzysko-kulturalne, chodzę sama, bez męża.
    Ale czasem "sama, bez męża" oznacza, że okazuje się, że jednak będą też znajomi, i że będziemy mogli chociaż zamieć słowo przed, lub po imprezie.

    --
    Biorąc pod uwagę, że mogło być gorzej, to może lepiej, że jest lepiej niż wtedy, gdy wydawało się, że jest doskonale, a w rzeczywistości, jak zwykle, było jak zwykle, czyli byle jak...
  • same-old_mona 11.12.18, 13:03
    Wolę z kimś, ale jak nie mam z kim to idę sama.
  • eliszka25 11.12.18, 13:17
    Mamy z mężem podobne upodobania, więc na większość tego typu wydarzeń chodzimy raczej razem, ale nie mam też problemu, żeby pójść sama. Na koncert rockowy na jakimś stadionie wolałabym jednak z kimś, ale na jazzowy spokojnie mogłabym iść sama. Tak samo na jakąś wystawę, do teatru czy kina.
  • milka_milka 11.12.18, 13:25
    Bez problemu. Mogę iść sama do kina, teatru, na koncert, do restauracji. Nie mam oporów.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 35wcieniu 11.12.18, 13:29
    Ja tez czasami chodze sama. Bez problemu. Przeciez to nie sa rozrywki, ktore trzeba parami uprawiac. Kiedys lubilam np. wracajac z pracy wstapic do kina (teraz juz go nie mam po drodze).
  • mrs.solis 11.12.18, 13:40
    Do kina, restauracji chodze sama. Nie mialabym problemu byc sama na wystawie, ale dla odmiany na koncercie wolalabym byc w towarzystwie. Ps. nie wiem co ten jazz w sobie ma , ale nie jestem w stanie go strawic.
  • aerra 11.12.18, 13:58
    Na wystawy to ja właśnie uwielbiam sama. Nikt mi nie plumka nad uchem, mogę się skupić i w ciszy (względnej) obejrzeć to, co obejrzeć przyszłam.
  • cauliflowerpl 11.12.18, 14:04
    Na weekendy sama wyjezdzam od lat, to na koncert bym nie poszla wink
  • maaria33 11.12.18, 14:17
    Dlaczego?
  • cauliflowerpl 11.12.18, 14:27
    Dlaczego jezdze sama? Bo lubie absolutna wolnosc wyboru poczawszy od tego, jakim srodkiem lokomocji i o ktorej pojade i wroce, przez to, w jakim hotelu sie zatrzymam, po zwiedzane obiekty i restauracje, w ktorych bede jesc. Nie musze uwzgledniac niczyjego zdania nawet w najdrobniejszych kwestiach.

    Z kims tez lubie i tez wyjezdzam, ale to zupelnie inna kategoria wyjazdu. Samotny wyjazd jest dla mnie psychicznie bardzo oczyszczajacy.
  • maaria33 11.12.18, 14:35
    Dlaczego na koncerty nie sama smile
  • cauliflowerpl 11.12.18, 14:44
    Aaaaa! Znaku zapytania nie wstawilam na koncu wink
    Poszlabym na koncert sama bez problemu.
  • maaria33 11.12.18, 14:51
    To nie zrozumialam tego:

    "to na koncert bym nie poszla"

    Pytam się bo ja PRZEDE WSZYSTKIM na concert sama.
  • 35wcieniu 11.12.18, 15:12
    Juz Ci wyjasnila. Nie wstawila znaku zapytania. "Wyjezdzam sama na weekendy, to na koncert bym nie poszla?"
  • maaria33 11.12.18, 15:15
    O Boże - dopiero teraz dotarło do mniebig_grin
  • bi_scotti 11.12.18, 14:22
    A jak Wasi mezowie/partnerzy/significant others? Bo ten watek uswiadomil mi, ze znakomita wiekszosc znanych mi kobiet w roznym wieku i z roznymi zasobami portfeli nie ma zadnych problemow w wychodzeniu samej dokadkolwiek (kino, teatr, museum, shopping, obiad, concert, lunch, spacer w ogrodzie etc.). Natomiast znani mi faceci, ktorzy maja stale partnerki to sami jednak rzadko. Moj maz byl sam w kinie iles tam lat temu i wciaz czasem wspomina jakie to bylo beznadziejne, jak on sie zle z tym czul i ze juz never-ever again big_grin Owszem, na tzw. meskie (grupowe lub chociaz we dwoch) wyjscia/wyjazdy to no problem ale zeby samemu ... do teatru? do museum? na obiad w restauracji? No way wink I znajome facety, lacznie z moimi synami, podobnie. A Wasi panowie? Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • maaria33 11.12.18, 14:37
    Kiedyś raczej nie - teraz jest zainspirowany mną i też sam bywabig_grin Ale zdecydowanie rzadziej niż ja.
  • beataj1 11.12.18, 15:01
    A wiesz co? Chłop nie wychodzi sam. Zupełnie.
    Tak jak sobie myślę, to przez prawie 20 lat gdy jesteśmy ze sobą chyba ani razu nie wyszedł sam.
    Wyraźnie on jest bardziej stadny niż ja smile

    --
    Szkoda, że nazwiska zasłonięte.
    Uważam, że dane kretynów, podobnie jak pedofilów, należy ujawniać, dla dobra ogółu. by cauliflowerpl
  • bi_scotti 11.12.18, 16:07
    beataj1 napisała:

    > A wiesz co? Chłop nie wychodzi sam. Zupełnie.
    > Tak jak sobie myślę, to przez prawie 20 lat gdy jesteśmy ze sobą chyba ani razu
    > nie wyszedł sam.

    I dlatego Cie zapytal smile Bo jemu sie to w glowie nie miesci. Odpytalam (in the meantime) kilku moich pracowych kolegow i tylko jeden chadza samotnie/samodzielnie do pub w czwartki wieczorem. Ma tak ponoc od lat (pracuje z facetem juz ponad dekade i dzis, dzieki watkowi - takie odkrycie big_grin) - lubi sobie w czwartek wieczorem posiedziec sam w swoim ulubionym waterhole, porozwiazywac Sudoku, popatrzec na ludzi, czasem pogadac z obsluga smile Ale to jeden-jedyny rodzynek dzis wlasnie odkryty big_grin Reszta - tylko w parze albo ze znajomymi, ewentualnie z dziecmi (rowniez doroslymi). Jak by nie patrzec, my - kobiety, jestesmy jednak bez porownania bardziej samodzielne/samowystarczalne ... for better or worse, eh ... Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • lady.grey 11.12.18, 14:20
    Ja mam od tego koleżankę. Chodzimy na różne dziwne rzeczy razem - chociaż gusta nieco inne ale też i bardzo duża otwartość na dziwne nowości, więc się wyciągamy na wzajem. Czasem tej drugiej podejdzie, czasem nie, ale żadna z nas nie marudzi, tylko bierze to jako nowe doświadczenie życiowe + okazja do spotkania się. Ostatnio mnie wyciągneła na Maxa Raabe. Nie do końca mój klimat ale nie uważam, żeby to był czas stracony





    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • tryggia 11.12.18, 14:39
    Jasne! 2 grudnia pojechałam sama na koncert, spałam w hostelu, umierałam że szczescia na koncercie i wróciłam.


    --
    cndnvn
  • maaria33 11.12.18, 14:57
    smilesmilesmile

    p.s. uśmiechy bo serduszek nie potrafię.
  • tryggia 11.12.18, 21:37
    <3

    --
    cndnvn
  • calvi-nai 11.12.18, 22:05
    Byłaś w Krakowie?
  • janja11 11.12.18, 14:44
    Jeszcze jako studentka, nie wyobrażałam sobie takich samotnych wyjść/ wyjazdów.
    Zmieniło się, jak zaczęłam pracować. Generalnie zaczęłam mieć więcej kasy, niż znajomi, a że lubię podróżować, to zaczęłam mykać po świecie. Często w towarzystwie, ale też sama jak nie było innej opcji.
    Z samotnym wyjściem do kina/ teatru / na koncert też nie mam problemu. To lepsze, niż ciągnąć kogoś na atrakcję, która tak naprawdę to tylko dla mnie jest atrakcyjna.
    Zresztą na zwykle się na takich imprezach nie gada, bo albo nie wypada, albo jest za głośno.
    Lubię w towarzystwie, ale sama też sobie radzę bez problemu.
  • 45rtg 11.12.18, 14:47
    beataj1 napisała:

    > Cóż: tak. Chłop nie lubi jazzu, większość moich znajomych ma nieco inny gust mu
    > zyczny i standardy swingowe ich nudzą, a ja nie mam problemu z tym by iść bez o
    > bstawy.
    >
    > Jak z wami? Chodzicie na takie wydarzenia samemu? Bo ja pójdę w pojedynkę wszęd

    Gdybym musiał iść na koncert jazzowy, to nikogo bym ze sobą nie brał. Po co więcej osób ma cierpieć?
  • beataj1 11.12.18, 15:15
    Dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło by mu coś takiego zaproponować. Niech siedzi w domu i ogląda boks czy jakieś inne skoki narciarskie.

    --
    Jak dowiedli socjologowie-statystycy, fraza: należy w życiu spróbować wszystkiego znacznie częściej oznacza amatorskie porno i narkotyki niż fizykę kwantową i chemię molekularną.
  • 45rtg 11.12.18, 16:20
    beataj1 napisała:

    > Dlatego nawet przez myśl mi nie przeszło by mu coś takiego zaproponować. Niech
    > siedzi w domu i ogląda boks czy jakieś inne skoki narciarskie.

    E, to już chyba nawet jazz lepszy.
  • beataj1 11.12.18, 16:42
    Mój lubi te sportowe wygłupy. Cóż poradzić...

    --
    Lepiej zużywać się, niż rdzewieć.
  • eliszka25 11.12.18, 20:48
    A ja właśnie próbuję namówić mojego męża na wyjazd na skoki do Engelbergu w niedzielę 😄
  • nenia1 11.12.18, 14:47
    Kiedyś chodziłam częściej sama, wynikało to też pewnie z tego, że pracowałam w innym mieście i czasami po prostu wracając szłam do restauracji czy na jakąś wystawę, albo do kina - szczególnie kino lubiłam w samotności. Obecnie chodzimy najczęściej razem, czy muszę? Nie, po prostu chcę. Lubię wspólne spędzanie czasu i daje mi to przyjemność. W ciągu tygodnia oboje sporo pracujemy, dlatego jak tylko się da, łapię wspólne chwile, gdzie mamy czas pobyć razem, przeżyć coś wspólnie i porozmawiać ze sobą.
  • ruscello 11.12.18, 14:59
    Teraz nie lubię sama. Rzadko wychodzę i chcę z kimś dzielić tę przyjemność. Ale też zainteresowania dzielę z mężem i znajomymi, na siłę bym raczej nikogo nie ciągnęła wink
  • miss_fahrenheit 11.12.18, 15:03
    Oczywiście, że tak.
  • dziennik-niecodziennik 11.12.18, 15:22
    Chodze sama, czemu nie.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.