Dodaj do ulubionych

Wentyl, wsparcie emocjonalne - dla dziecka

18.12.18, 12:39
Czy dzieci maja do niego prawo?

Zastanawia mnie skad mniemanie, ze jest cos wychowawczego lub logicznego w odcinaniu dzieci od przyjaciol, mozliwosci pogadania o problemach czy odczuciach z kims, kto rozumie, jest po dziecka stronie.

Dlaczego zachowania, ktore wobec doroslego, natychmiast nazwane zostalyby po imieniu (izolowanie to przemoc) wobec dziecka sa spoko metoda wychowawcza?

Co dobrego ma wyniknac z poczucia bezsilnosci, odciecia od pocieszenia?

Chodzi mi o wszelkie kary typu zakaz telefonu, zakaz spotkan z przyjaciolmi - de facto zakaz kontaktu z osobami, ktore pociesza, wespra, wysluchaja, pozwola sie wyzalic.

Doroslego ktory utrudnia to drugiemu doroslemu nazwalibysmy psychofagiem zapewne.
Edytor zaawansowany
  • akseinga3 18.12.18, 12:46
    Mnie i brata rodzice wychowali bez kar ( nie mylic z bezstresowym). Jedynej kary nie wyegzekfowali. Ja aniolkiem nie bylam a wyroslismy na porzadnych ludzi i dzieci dbajace o rodzicow nie z poczucia obowiazku tylko z milosci.
  • ciszej.tam 18.12.18, 12:53
    Ja nie stosuje kar ale szczegolnie dziwi mnie izolowanie od wsparcia przyjaciol jako kara.
    W zwiazku nazwalibysmy to przemoca psychiczna.

    Szczegolnie jesli sami rodzice sobie nie zaluja - np szukaja poparcia, wsparcia, pomocy w redukowaniu dysonansu, whatever na forum
  • araceli 18.12.18, 13:16
    akseinga3 napisał(a):
    > Mnie i brata rodzice wychowali bez kar ( nie mylic z bezstresowym). Jedynej kar
    > y nie wyegzekfowali. Ja aniolkiem nie bylam a wyroslismy na porzadnych ludzi i
    > dzieci dbajace o rodzicow nie z poczucia obowiazku tylko z milosci.

    A mój dziadek palił jak smok i dożył 90-tki. Czego to dowodzi?


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • akseinga3 18.12.18, 13:32
    Dowodzi madrosci moich rodzicow, ze bez kar, straszenia itp. wychowali nas na dobrych ludzi.
  • araceli 18.12.18, 13:33
    akseinga3 napisał(a):
    > Dowodzi madrosci moich rodzicow,

    A mój dziadek dowodzi, że palenie powoduje raka płuc to bzdura wink


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • akseinga3 18.12.18, 13:44
    Z mojej mlodosci kolega ktory mial najwiekszy rezim w domu teraz jest alkoholikiem, drugi biegajacy miedzy zajeciami dodatkowymi jest bardzo samotny a i kariery wielkiej nie zrobil.
  • araceli 18.12.18, 13:46
    akseinga3 napisał(a):
    > Z mojej mlodosci kolega ktory mial najwiekszy rezim w domu teraz jest alkoholik
    > iem, drugi biegajacy miedzy zajeciami dodatkowymi jest bardzo samotny a i karie
    > ry wielkiej nie zrobil.

    Jasne - a wszystkie koleżanki co się dobrze uczuły to mają kiepskie prace big_grin


    Mój kolega, którego rodzice zaniedbywali brakiem kar za palenie/picie/maryśkę nie żyje. Przedawkował.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • akseinga3 18.12.18, 13:50
    A jakie kary bys proponowala rodzicom kolegi. Przy prawdziwie zbuntowanym nastolatku zadna kara nie zadziala.
  • araceli 18.12.18, 14:34
    akseinga3 napisał(a):
    > Przy prawdziwie zbuntowanym nasto
    > latku zadna kara nie zadziala.

    Klasyczny szlaban mógłby jednak zadziałać.


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • vasaria 18.12.18, 14:12
    Ale u mnie akurat tak jest ! Koleżanka, najlepsza w całej klasie, ze średnią ok. 5.8 jest bibliotekarką. Nie jest to kariera, chyba się zgodzicie wink ?
  • araceli 18.12.18, 14:18
    vasaria napisał(a):
    > Ale u mnie akurat tak jest ! Koleżanka, najlepsza w całej klasie, ze średnią ok
    > . 5.8 jest bibliotekarką. Nie jest to kariera, chyba się zgodzicie wink ?

    I na tym właśnie polega dowód anegdotyczny.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • solejrolia 18.12.18, 14:33
    yyyy
    w zasadzie nalezałoby to pozostawić bez komentarza, ale muszę, bo się uduszę.
    średnia ocen świadczy jedynie o tym, że potrafiła solidnie przyswoić materiał szkolny, plus może jakaś olimpiada, czy coś.

    I moja przyjaciółka (dodam to, a niech ci) bardzo dobra uczennica, spełniła swoje marzenie i własnie pracuje w bibliotece= obcuje z ksiażkami, które uwielbia, i spedza z książką każdą chwilkę. Kariera? Phi.... to nawet to nie jest praca, to styl życia.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • rosapulchra-0 18.12.18, 18:20
    Jedynej kary nie wyegzekfowali.

    Czego nie zrobili??

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • akseinga3 18.12.18, 20:36
    Umiejacy czytac potrzebuja tylko pierweszej i ostatnie litery wyrazu zyby go przeczytac, reszta liter moze byc pozamieniana . A Ty przez jeden blad nie jestes w stanie odczytac ze zrozumieniem.
  • karen_ann 18.12.18, 12:47
    W wątku dziecko lgnie do obcego to dziecko został odcięte od tego znajomego rodziny bo się zachowuje w sposób nieakceptowany społecznie. Dorośli mają to gdzieś co czuje dziecko ważne zeby ten znajomy tatuś nie czuł się niezręcznie. Odcinamy! Izolować dziecko najlatwiej. Jestem za izolowaniem ojca dziecka.
  • hanusinamama 18.12.18, 12:52
    Teraz sobie wyobraźmy. Pdopadłymy mężowi a on nam za kre odcina dostep do siostry, rodziców czy przyjaciółki. Toskyczny związek nie?A Pan psychopata....
  • ciszej.tam 18.12.18, 12:55
    No wlasnie.

    Od razu poszlyby w ruch linki do mojedwieglowy I innych tekstow o przemocy psychicznej.

    Ale dziecku, ktore z zalozenia jest zalezne, z zalozenia nie ma tak wielu opcji zwentylowania, wolno to robic w ramach "wychowywania"?
    Wychowywania do roli ofiary czy co?
  • triss_merigold6 18.12.18, 13:06
    Nie, ograniczanie czasu na durnoty.
    Mam 8.klasistę z tak misterną ukladanką plan lekcji + treningi + dodatkowe lekcje + harcerstwo + od czasu do czasu zawody/egzamin na kolejne kyu, że ma dni i weekendy wypełnione niemal co do minuty. Wszystko pod kątem rekrutacji, musi teraz spiąć się maksymalnie, żeby uzyskać punkty.
    Zabranie telefonu ogranicza możliwość przeglądania you tube, dostęp do gierek i innych czasozabieraczy.
    Najkrócej mówiąc, ma dość brutalnie określone priorytety i wybór - zawsze może powiedzieć, że zlewa naukę, idzie do zawodowki i wynosi się mieszkać do ojca i liczy na gest tatusia w zakresie utrzymania, rozrywek i wyjazdów.
  • hanusinamama 18.12.18, 13:17
    Moze za duzo ma zorganizwanych zajec a za mało czasu na durnoty. kazdy potrzebuje czasu na nic-nie-robienie. Czas na durnoty to wentyl dla przepracowanego mózgu...
  • triss_merigold6 18.12.18, 13:22
    Tego czasu nie ma. Fizycznie NIE MA, bo doba nie jest z gumy, a lekcje konczy np. o 16:30 (te szkolne, nie dodatkowe).
  • mrs.solis 18.12.18, 13:25
    MOja corka ma czas na durnoty, ja tez go potrzebuje , ale z chwila gdyby corka nie chcialaby sie uczyc badz nauczyc i wytlumaczenie byloby "nie, bo nie" no to sorry, wlasnie durnoty zostalyby ograniczone. Juz wam ktos powiedzial, ze najbardziej o ten telefon rzucaja sie te , ktore sa od niego uzaleznione tak jak ta nastolatka.
  • hanusinamama 18.12.18, 13:36
    NO widzisz twoja ma a są dzieci ktore maja tak ułozony grafi przez rodziców ze nie ma czasu w tygodniu na durnoty. O tym piszę...nie dziwie sie ze dzieciom odbija jak są przepracowane i tyraja wiecej niz my dorosli....zeby mamsuia sie mogła pochwalic sukcesem synka
  • asfiksja 18.12.18, 17:00
    >...zeby mamsuia sie mo
    > gła pochwalic sukcesem synka
    Kobieto, słyszałaś w ogóle, co się dzieje w Polsce? Zalewska, skomasowanie podstawy programowej w 8. klasie, podwójny rocznik w rekrutacji, nadal nie halo?
    A jak już się dostaną - to będą w przepełnionych liceach, niektórzy na 2 zmiany, niektórzy zmuszeni do dojazdów do odległych szkół.
    Uśmiałabym się, gdyby to właśnie ten rocznik za 4,5 roku był pierwszym z odpłatnością za studia (a to kiedyś nastąpi, wcześniej niż później, nie oszukujmy się, bo na razie kształcimy z budżetu lekarzy dla Amerykanów, Niemców i Anglików).
  • triss_merigold6 18.12.18, 17:12
    Mam nadzieję, że go armia przytuli w zakresie studiów. tongue_out Nie żebym była zachwycona, ale raczej nie wygram z powołaniem, w sumie idealny materiał: zje wszystko, ścieli łóżko dokładnie, dobrze się czuje w mundurach, jest bardzo sprawny fizycznie i przyzwyczajony do musztry.
    A dwóch zmian w liceach nie będzie, doby nie starczy. Przepełnienie mniej mnie rusza, sama miałam 10 klas w roczniku w podstawówce.
  • lily_evans11 18.12.18, 18:25
    Czyli tak czy siak, zdecydowanie... ujowr warunki, niezależnie od tego, czy będzie to dobre LO, czy kiepskie, więc może nie warto się napinać kosztem resztek wolnego czasu (i nie mówię tu akurat o dziecku triss, po prostu coraz bliższe jest mi takie podejście, jak patrzę, co się z oświatą wyrabia).

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lily_evans11 18.12.18, 15:08
    Twój 8-kladista na szczęście chłopak i prawdopodobnie nie skończy jak koleżanka mojej młodej, która w tej chwili leczy się u psychiatry w związku z zaburzeniami odżywiania. Też tylko nauka, "prestiżowe" zajęcia dodatkowe, praktycznie nie spotykała się i nie zapraszała z klasą, nie siedziała nigdy na grupie klasowej w celu durnych pogaduszek, po 3 sesji u psychiatry matka wreszcie trochę zmądrzala i zaczęła inaczej wszystko rozwiązywać.
    Ale uważaj, żeby chłopak nie zaliczył wypalenia jeszcze przed egzaminami.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • akseinga3 18.12.18, 15:15
    Ja od samego czytania o zajetosci syna triss poczulam sie zmeczona. Zazdroszcze energii i samozaparcia chcialabym zeby moje dziecko tyle mialo.
  • triss_merigold6 18.12.18, 16:22
    Zaraz mnie trafi... gdzie wyczytałas o prestiżowych zajeciach dodatkowych, bo chyba harcerstwa od zerówki i treningów wybranego sportu 2x w tygodniu nie uważasz za szczególnie unikatowe czy elitarne? Dzieciak w harcerstwie ma znajomych i rajdy, wieczernice czy wigilie to forma towarzyskiego spędzania czasu. Na treningach wyżywa się fizycznie, chłopak tego potrzebuje.
  • lily_evans11 18.12.18, 18:22
    No to się zdecyduje, czy ma to życie towarzyskie, czy nie ma... BTW spotkanie się że znajomymi w celu nic nie robienia jest tak samo potrzebne młodym ludziom, jak uczenie się do egzaminów.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • makurokurosek 18.12.18, 12:57
    "Chodzi mi o wszelkie kary typu zakaz telefonu, zakaz spotkan z przyjaciolmi - de facto zakaz kontaktu z osobami, ktore pociesza, wespra, wysluchaja, pozwola sie wyzalic."

    Nie każda znajomość jest dla nas dobra, i nam samym trudno to czasami obiektywnie ocenić. Chłopak z półświatka, czy towarzystwo nie stroniące od narkotyków/dopalaczy mimo, że nas wspiera nie jest dla nas prawdziwym wsparciem. Często rodzice widzą zagrożenia tam gdzie dziecko ich nie dostrzega.
    Telefon, internet również nie jest wsparciem a może stanowić duże zagrożenie zwłaszcza jeżeli zaczynamy nim żyć.
  • milva24 18.12.18, 13:04
    Zgadzam się, to zależy od przyczyny izolacji i od znajomych.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:34
    Jesli rodzice doprowadzili do sytuacji w ktorej dziecko zna wylacznie kryminalistow to chyba przede wszystkim od rodzicow trzeva odizolowac.

    Ale twoj post to I tak sofistyka.
    Bo nie chodzi o odsuwanie od konkretnego kumpla dilera czy o umowe ile czasu przy gierce mozna przeklikac tylko o izolowanie bezsilnej osoby w czasie konfliktu od pocieszenia, wsparcia, kogos kto jest po twojej stronie.
    Wiesz, nastolatka zamknieta w pokoju bez telefonu nie moze sie skontaktowac nie tylko z tym kumplem dilerem ale tez z najlepsza przyjaciolka, ulubiona kuzynka czy, dajmy na to, babcia.

    Dlaczego dorosle osoby ktore w sytuacji stresu, konfliktu maja pelnie opcji uzyskania wsparcia (np. partner, rozmowa z przyjaciolka, wyjscie do kogos, forum, sesja u terapeuty, kieliszek koniaczku, whatever) odmawiaja dostepu do jakiegokolwiek wsparcia osobie z zalozenia slabszej?
  • karen_ann 18.12.18, 13:37
    Dzieci tez mają wsparcie babcia, pedagog, brat czasem, kolezanka, psycholog szkolny
  • ciszej.tam 18.12.18, 15:24
    No wlasnie tak mi sie zdaje, ze powinny miec
  • triss_merigold6 18.12.18, 13:37
    Nikt jej nie każe zamykać się w pokoju, a jeśli odpowie poprawnie na elementarne wymagania rodziców to i konfliktu nie będzie. Nikt nie obiecywał, że pocieszenie ma nastąpić natychmiast, z brakiem pocieszenia też ludzie muszą nauczyć się sobie radzić.
  • araceli 18.12.18, 13:44
    ciszej.tam napisała:
    > Dlaczego dorosle osoby ktore w sytuacji stresu, konfliktu maja pelnie opcji uzy
    > skania wsparcia (np. partner, rozmowa z przyjaciolka, wyjscie do kogos, forum,
    > sesja u terapeuty, kieliszek koniaczku, whatever) odmawiaja dostepu do jakiegok
    > olwiek wsparcia osobie z zalozenia slabszej?

    Bo obojętnienie d..y matce przez fejsa z koleżanką do żadne wsparcie. Chce zadzwonić do babci - proszę bardzo, porozmawiać z psychologiem szkolmy - nie ma problemu. To jednak inny kaliber.


    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:49
    Hm, podobny kaliber do mamy omawiajacej zachowanie dziecka z kolezanka czy na forum.

    Zwyczajna ludzka potrzeba podzielenia sie swoimi subiektywnymi przezyciami czy myslami.

    Jak rowniez potrzeba czucia, ze ktos cie akceptuje, lubi, jest po twojej stronie.

    Czy rodzicom czegos od tego ubedzie? Poza poczuciem kontroli, oczywiscie.
  • araceli 18.12.18, 13:52
    ciszej.tam napisała:
    > Hm, podobny kaliber do mamy omawiajacej zachowanie dziecka z kolezanka czy na f
    > orum.

    Pokaż choć jeden wątek, gdzie matka przyszła, żeby powyzywać na swoje dziecko.


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • lily_evans11 18.12.18, 15:11
    Takich, gdzie przyszła ponarzekac, jest naprawdę niemało. Jak choćby ta od tabliczki mnożenia i telefonu.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • ciszej.tam 18.12.18, 15:23
    Ja tak odbieram I ten watek z telefonem I kilka innych z przeszlosci.

    Uwazam zreszta, ze takie szukanie "poparcia" jest normalne w sumie, o ile kazdy uczestnik konfliktu ma do tego prawo. Do wywalenia watpliwosci, odczuc, upuszczenia cisnienia czy wyplakania sie komus.
    Sadze tez, ze bardziej jest to potrzebne slabszej stronie. Dlatego odcinanie od tego jest dla mnie sadystyczne.
    BTW mi sie lepiej I logiczniej rozmawia z dzieckiem, ktore sobie upuscilo emocje (rowniez jesli potrzebowalo mnie z kims - przyjacielem, babcia, ciotka, kolezanka - obgadac w tym celu)
  • makurokurosek 18.12.18, 13:58
    "Jesli rodzice doprowadzili do sytuacji w ktorej dziecko zna wylacznie kryminalistow to chyba przede wszystkim od rodzicow trzeva odizolowac."

    Wybacz ale nie rozpatrywałam sytuacji patologicznej w której konflikt rodzic- dziecko trwa kilka dni, gdzie dziecko jest traktowane jak więzień. Rozpatrywałam normalne konflikty, które są rozwiązywane w ciągu jednego dnia. Dlatego jedyna sytuacja jaka mi przyszła do głowy gdzie zdecydowałabym się na izolację dziecka od kolegów to właśnie ich zły wpływ na dziecko.
    "Bo nie chodzi o odsuwanie od konkretnego kumpla dilera czy o umowe ile czasu przy gierce mozna przeklikac tylko o izolowanie bezsilnej osoby w czasie konfliktu od pocieszenia, wsparcia, kogos kto jest po twojej stronie."

    W normalnym domu, to rodzic jest po stronie dziecka, nawet jeżeli podejmuje kroki które dla dziecka są w danej chwili nieakceptowalne, ale o tym się rozmawia.

    "Dlaczego dorosle osoby ktore w sytuacji stresu, konfliktu maja pelnie opcji uzyskania wsparcia (np. partner, rozmowa z przyjaciolka, wyjscie do kogos, forum, sesja u terapeuty, kieliszek koniaczku, whatever) odmawiaja dostepu do jakiegokolwiek wsparcia osobie z zalozenia slabszej?"

    Czy jeżeli między tobą, a partnerem dochodzi do konfliktu to czy dla ciebie oznacza to, że nie rozmawiacie o przyczynie konfliktu, nie szukacie kompromisu i najlepszego rozwiązania.
    Dlaczego traktujesz rodzica jako kata?


  • ciszej.tam 18.12.18, 14:10
    O tym wlasnie pisze, o sytuacjach, w ktorych rodzic zachowuje sie jak kat a nie rodzic
  • makurokurosek 18.12.18, 14:22
    W takiej sytuacji, koleżanki nic nie pomogą. Takiej rodzinie potrzebna jest terapia rodzinna, wsparcie kuratora sądowego. Tak więc jeżeli znasz taką rodzinę, to najlepsze co możesz zrobić to zainteresować sprawą Pomoc Społeczną i sąd rodzinny.
  • makurokurosek 18.12.18, 14:24
    Czy możesz dokładnie opisać sytuację, o której piszesz czytając odpowiedzi innych forumem mam wrażenie, że wszyscy wiedzą o jaką sytuacje chodzi i rodzic nie jest w niej katem tylko osobą stawiającą granice i sprzeciwiającą się zachowaniu dziecka.
  • araceli 18.12.18, 13:15
    Popsioczenie na matkę z koleżanką to "wsparcie"???

    Nie rozumiem debilnego trendu stawiania dzieci jako dorosłych - dziecku nie powiesz, że ma się uczyć bo dorosłemu tego nie powiesz? Dziecka nie wyciągniesz rano z łóżka, kiedy nie chce iść do szkoły bo dorosłego byś nie wyciągnęła?? Bezsens.

    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • mrs.solis 18.12.18, 13:28
    Dokladnie. LUdziom sie w dupach poprzewracalo. Dziecko to nie dorosly szczegolnie jesli zachowuje sie jak dwulatek.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:35
    Dziecko nie jest dorosle, wlasnie o to chodzi.
    Jest zalezna, slabsze, nie ma tak szerokich mozliwosci decyzyjnych etc Dlatego izolowanie dziecka uwazam za kopanie lezacego.
  • araceli 18.12.18, 13:40
    ciszej.tam napisała:
    > Jest zalezna, slabsze, nie ma tak szerokich mozliwosci decyzyjnych

    Nie ma możliwości decyzyjnych ale chcesz, żeby ponosiło konsekwencje jak dorosły?

    To dopiero okrucieństwo.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:52
    Jakie konsekwencje jak dorosly?
    Jedyne o czym ja pisze to zapewnienie dziecku wentyla, kontaktu z zaprzyjazniona osoba.

    Nie wypowiadam sie o konsekwencjach.
  • araceli 18.12.18, 14:17
    ciszej.tam napisała:
    > Jakie konsekwencje jak dorosly?

    Jeżeli będę olewała pracę to mnie wyleją, jeżeli będę olewała szkołę to mnie wyrzucą. Uważasz, że dziecko jest w stanie zrozumieć długofalowe konsekwencje wyrzucenia ze szkoły?


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • ciszej.tam 18.12.18, 14:51
    Uwazam, ze w sytuacji dziecka z ewidentnymi deficytami wazniejsze jest dostosowanie sie do realnej sytuacji niz karmienie iluzji mamy ze dziecko bez orzeczenia jest lepsze niz z.
  • araceli 18.12.18, 14:58
    ciszej.tam napisała:
    > Uwazam, ze w sytuacji dziecka z ewidentnymi deficytami wazniejsze jest dostosow
    > anie sie do realnej sytuacji niz karmienie iluzji mamy ze dziecko bez orzeczeni
    > a jest lepsze niz z.

    Czyli wyrabiamy papier i już nic nie musimy robić - mamy przecież papier, że dziecko "nie może"!

    Orzeczenie nic nie zmienia w kwestii tego, że dziecko musi włożyć wysiłek w to, co sprawia mu trudność. Mówię to ja, która "katowana" przez matkę jako dziecko ćwiczeniami logopedycznymi mówi w tej chwili na tyle dobrze, że postronne osoby nie są w stanie się zorientować. A przecież matka mogła położyć laskę na ćwiczeniach przy pierwszych niepowodzeniach niż "karmić iluzje", że może być lepiej.

    Dzięki niebiosom miałam matkę a nie przyjaciółkę.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • nihiru 18.12.18, 15:03
    araceli napisała:

    > Dzięki niebiosom miałam matkę a nie przyjaciółkę.

    O i to właśnie jest chyba źródło współczesnych problemów z wychowywaniem dzieci: rodzice wolą być "przyjaciółmi" swoich dzieci niż prawdziwymi rodzicamibig_grin




    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • triss_merigold6 18.12.18, 14:18
    Nie musi mieć tego wentyla za każdym razem tuż pod ręką. Młody człowiek musi nauczyć się radzić sobie z konsekwencjami w postaci wkurwu rodzica.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:37
    Tak, porozmawianie o wlasnym subiektywnym odbiorze danej sytuacji z przyjaciolka, babcia, pedagogiem szkolnym moze byc wspierajace.
  • ida_marcowa1 18.12.18, 13:15
    Za duże uogólnienie i popadanie ze skrajności w skrajność. Restrykcyjny i operacyjny system wychowawczy jest nieskuteczny i niemoralny. Ale z drugiej strony nie przesadzajmy, dziecko to nie święta krowa ( choć w przypadku dzieci granicę przekroczyć jest łatwo z uwagi na nierównowagę sił). Wszyscy w takim czy innym systemie funkcjonujemy i musimy się w tym odnaleźć. Jeśli powodem niewywiązania się ze zobowiązań jest internet, to odcięcie od niego jest raczej naturalną konsekwencją a nie bezmyślną karą i ograniczaniem wsparcia czy wolności. Tak samo jeśli zawalę obowiązki zawodowe/ rodzinne z powodu nadmiernego kontaktu z siostrą/kumpelą/internetem, to mogę oczekiwać realnych konsekwencji.I może mąż nie zamknie mnie w pokoju i nie zabierze telefonu, ale zwyczajnie się rozwiedzie, a szef zwolni z pracy i nie będzie się bawił w żadne straszaki. Taki lajf.
  • araceli 18.12.18, 13:19
    ida_marcowa1 napisała:
    > Jeśli powodem niewywiązania
    > się ze zobowiązań jest internet, to odcięcie od niego jest raczej naturalną ko
    > nsekwencją a nie bezmyślną karą i ograniczaniem wsparcia czy wolności. Tak samo
    > jeśli zawalę obowiązki zawodowe/ rodzinne z powodu nadmiernego kontaktu z sios
    > trą/kumpelą/internetem, to mogę oczekiwać realnych konsekwencji.I może mąż nie
    > zamknie mnie w pokoju i nie zabierze telefonu, ale zwyczajnie się rozwiedzie, a
    > szef zwolni z pracy i nie będzie się bawił w żadne straszaki. Taki lajf.

    Dokładnie. Za okrucieństwo wobec dziecka można uznać sytuację, kiedy rodzic nie zareaguje na czas (np. nie odetnie netu), przez co dziecko poniesie konsekwencje, których nie jest w stanie ogarnąć na swoim poziomie zrozumienia świata. To jest zaniedbywanie, często widywane w rodzinach patologicznych.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • nihiru 18.12.18, 13:17
    Tak z ciekawości: skoro "odcinanie od przyjaciół" nie (domyślam się, że chodzi o szlaban na wyjścia), zabranie telefonu nie, o klapsach nawet nie wspominam; to jakie są obecnie akceptowalne metody wychowawcze?
    Pogadanka umoralniająca?

    --
    ________
    Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.
    by Ad.a6
  • araceli 18.12.18, 13:20
    nihiru napisała:
    > Pogadanka umoralniająca?

    Tak big_grin


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • kanga_roo 18.12.18, 13:45
    ale co takiego śmiesznego jest w "pogadance"?
    jak dorosły członek rodziny nie spełnia oczekiwań, to mu odcinasz net, czy próbujesz rozmawiać?
    więc dlaczego dziecko/nastolatka traktować przedmiotowo? bo można?
    słabe.
    z tym, że pogadanka działa tylko wtedy, kiedy dziecko traktujesz z szacunkiem, i wygrywasz na argumenty. gadanie dla samego gadania (zwane od zawsze ględzeniem) jest równie skuteczne co włączenie odkurzacza, żeby szumiał.
    są dzieci, do których nikt nigdy nie dotarł z argumentami. i rzeczywiście, na nie najszybciej zadziała kara. bo tylko ukarane wiedzą, że coś zrobiły nie tak. dla nich każda rozmowa to ględzenie. smutne, ale prawdziwe.
  • araceli 18.12.18, 13:48
    kanga_roo napisała:
    > ale co takiego śmiesznego jest w "pogadance"?

    Magiczna wiara, że "pogadanka z szacunkiem" jest lekiem na wszytko.


    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • kanga_roo 18.12.18, 13:52
    ok, to Ty mi wymień, proszę, jakie metody stosujesz, kiedy Twój partner (o ile go masz) nie wywiązuje się z podjętych zobowiązań? rozmaitych, w ramach związku i gospodarstwa domowego?
  • 35wcieniu 18.12.18, 20:45
    WTF? Jaki sens porównywać partnera do nastolatka?
    Partner z reguły się chyba raczej wywiązuje ze zobowiązań bo jest dorosły i zakładam że odpowiedzialny. Jak ma skłonności do niewywiązywania się to raczej nikt przy zdrowych zmysłach go na partnera nie wybierze, więc porównanie z dudy, bo dziecka nie wybierasz tylko musisz wychować.
  • nihiru 18.12.18, 14:04
    O ile zgadzam się z drugą częścią wypowiedzi (tą o szacunku i podmiotowym traktowaniu), o tyle argument "jak dorosły członek rodziny nie spełnia oczekiwań, to mu odcinasz net, czy próbujesz rozmawiać?" uważam za całkowicie nietrafiony, żeby nie powiedzieć dosadniej.
    Z osobami dorosłymi mam relacje partnerskie. Z własnym dzieckiem relacja partnerska nie jest i nie powinna być. To rodzic jest odpowiedzialny za właściwy rozwój dziecka, za ukształtowanie jego charakteru i za przystosowanie go do życia w społeczeństwie. Dzieci mają różne charaktery - z jednym faktycznie wystarczy porozmawiać, żeby zrozumiało i się zastosowało, innemu rozmowa nie wystarczy, a potrzebne są silniejsze środki wychowawcze. Potępianie w czambuł wszystkich kar, jako powodujących dyskomfort u dzieci uważam nie tylko za głupotę ale wręcz za objaw lenistwa rodziców i ich niechęci do podjęcia trudu wychowywania.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • kanga_roo 18.12.18, 14:33
    nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie - kiedy byłam dzieckiem - większy dyskomfort powodowała świadomość, że nawaliłam i rodzice to wiedzą, niż kara. kary kojarzą mi się z tym starym dowcipem "jeszcze tylko wpierdol i wakacje".
    może dlatego "trud wychowania" wg mnie nijak się nie ma do szlabanów na telefon, net czy znajomych. i to dla mnie jest może nie lenistwo, ale na pewno pójście na łatwiznę.
  • araceli 18.12.18, 14:39
    kanga_roo napisała:
    > nie wiem, jak u Ciebie, ale u mnie - kiedy byłam dzieckiem - większy dyskomfort
    > powodowała świadomość, że nawaliłam i rodzice to wiedzą, niż kara.

    Ja byłam jeszcze lepsza bo jako dziecko "sprytnie grzeczne" szybko załapałam, że znacznie bardziej opłaca się zrobić to czego od ciebie oczekują szybko i sprawnie i mieć spokój niż się stawiać, buntować. Tylko co z tego wynika? Nic. Dzieci mają różne charaktery - jeden czuje dyskomfort, że zawiódł rodziców innemu to zwisa. Ten drugi typ też trzeba jakoś wychować.



    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • triss_merigold6 18.12.18, 14:43
    Ba, zarówno dzieci jak i dorośli są w stanie zupełnie spokojnie pogodzić uczucia "zawaliłem, przykro mi, że inni są rozczarowani/smutni" i "wciąż nie chce mi się tego zrobić i nie robię".
  • nihiru 18.12.18, 14:51
    Kanga_roo: częściowo przyznaję Ci tutaj rację.
    Moi rodzice mają zupełnie różne charaktery. Mama ani nie krzyczała, ani nie karała, a uważam, że wychowawczo wykonała dużo lepszą robotę niż tato, który właśnie stosował kary (najchętniej lanie:/).

    Tym niemniej, wszystko się we mnie burzy, jak czytam posty takie jak ten startowy, które zasadniczo można podsumować "nie wolno robić nic, co by dziubdziusiowi sprawiło przykrość, bo to przemoc i łamanie praw człowieka". No ludzie!big_grin

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • triss_merigold6 18.12.18, 13:35
    Najlepiej poniesienie konsekwencji w postaci np. uzależnienia od gier, kariery instaidiotki, wylądowania w branżówce razem z osiedlowymi tłukami, poprzestania na rzuconym gimnazjum, zwisania na rodzicach, bo młody człowiek nie zdobył żadnych sensownych umiejętności zarobkowych etc. uncertain
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:42
    Serio nie da sie bez izolowania? Tzn bez zostawienia dziecku opcji kontaktu z kims z kim akurat nie jest w konflikcie?

  • araceli 18.12.18, 13:44
    ciszej.tam napisała:
    > Serio nie da sie bez izolowania?

    Pytanie było o konkrety. Podaj.


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • kanga_roo 18.12.18, 13:47
    ja podałam. tak, rozmowa. nie widzę innej cywilizowanej drogi porozumiewania się.
  • ciszej.tam 18.12.18, 13:57
    Jak na razie to ja nie dostalam odpowiedzi na zadne z moich pytan.

    Ale ok.
    Konkretnym rozwiazaniem tej sytuacji z tabliczka mnozenia mogloby byc rozwazenie czy nie nalezy po szesciu latach nieudanych prob nauczenia sie jej wykonac reality check I isc do poradni po orzeczenie I zalecenia dla szkoly (np mozliwosc uzywania kalkulatora)
  • araceli 18.12.18, 14:15
    ciszej.tam napisała:
    > Jak na razie to ja nie dostalam odpowiedzi na zadne z moich pytan.

    Dostałaś. Dziecka nie traktuje się jak dorosłego. Dorosłość oznacza zdolność do ponoszenia konsekwencji, której dziecko nie ma.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • triss_merigold6 18.12.18, 14:19
    I świadomość skutków. Pełną, a nie w perspektywie tygodnia.
  • nihiru 18.12.18, 14:20
    Niespecjalnie wczytywałam się w tamten wątek i moja odpowiedź nie odnosi się do tamtej sytuacji. Też uważam, że jeżeli dziecko po roku nie jest w stanie nauczyć się na pamięć tabliczki mnożenia, to jest to objaw jakiegoś deficytu i kary tutaj nie pomogą. Nie mówiąc o tym, że po sześciu latach wkuwanie tej tabliczki uważam za bezprzedmiotwowe.

    Tym niemniej, potrafię sobie wyobrazić co najmniej kilka sytuacji, w których tzw.: szlaban byłby adekwatną reakcją na wybryki dziecka i użalanie się nad "biednymi, bezsilnymi dziećmi, odciętymi od pocieszenia i wsparcia" uważam za mylnie ulokowane współczucie.
    A już stawianie na równi wychowywania dzieci z wychowywaniem dorosłych, nie mówiąc już o stosowaniu przemocy to jakieś kosmiczne pomieszanie pojęć.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • kanga_roo 18.12.18, 14:36
    wychowywanie dorosłych jest the best, nihiru!

    i jakkolwiek też potrafię sobie wiele wyobrazić, opisany w poście startowym przypadek rzeczywiście jest odcinaniem dziecka od środowiska rówieśniczego "bo tak".
  • triss_merigold6 18.12.18, 14:46
    Ma środowisko rówieśników w szkole.
  • nihiru 18.12.18, 14:53
    kanga_roo napisała:

    > wychowywanie dorosłych jest the best, nihiru!

    Owszem, niektórym dorosłym na pewno by się przydało, ale to właśnie przez niedostatek wychowania w dzieciństwiebig_grin




    --
    ________
    Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.
    by Ad.a6
  • ciszej.tam 18.12.18, 15:30
    W sumie w pewnym sensie czym innym jest terapia, warsztaty rozwojowe etc jesli nie kontynuacja wychowywania sie?

    Ja chyba zle sformulowalam watek.
    Bo dla mnie umiejetnosc szukania wsparcia emocjonalnego, analizowania konfliktu, nauka omawiania problemow bez osadu I bez tabu jest rzecza, ktora powinnam jako rodzic dziecko nauczyc. Lub przynajmniej nie utrudniac.

    Oceny szkolne z pierwszych etapow edukcji nie wydaja mi sie tak istotne.
  • triss_merigold6 18.12.18, 15:47
    Rozumiem, że masz na myśli pierwsze klasy sp, a nie etapy graniczne między przejściem do szkoły ponadpodstawowej i później zdawaniem matury.
  • nihiru 18.12.18, 18:37
    ciszej.tam napisała:

    > Ja chyba zle sformulowalam watek.
    > Bo dla mnie umiejetnosc szukania wsparcia emocjonalnego, analizowania konfliktu
    > , nauka omawiania problemow bez osadu I bez tabu jest rzecza, ktora powinnam ja
    > ko rodzic dziecko nauczyc. Lub przynajmniej nie utrudniac.
    >
    > Oceny szkolne z pierwszych etapow edukcji nie wydaja mi sie tak istotne.

    Zdecydowanie źlebig_grin
    Podobnie jak kilka postów później.

    Owszem, umiejętność omawiania problemu zamiast "strzelania focha", szukanie wsparcia zamiast wchodzenia w jakieś autodestrukcyjne zachowania to bardzo ważne rzeczy.
    Natomiast absolutnie nie widzę, żeby w osiągnięciu powyższego przeszkadzało czasowe odebranie telefonu (w sytuacji kiedy nastolatek np.: zawala naukę - i nie, nie chodzi mi o oceny) lub szlaban na spotkania ze znajomymi, kiedy dziecko np.: po raz kolejny nie wróciło do domu na umówioną godzinę.



    --
    ________
    Odebranie kobiecie prawa do zarządzania domowym budżetem odbieram jak traktowanie jej jak bezmózga i niewolnika.
    by Ad.a6

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.