Dodaj do ulubionych

Przecież wnuczek mógłby...

19.12.18, 10:37
Wnuczek mógłby np. zrobić dziadkowi zakupy, zajrzeć codziennie po szkole, coś (nieokreślone coś) pomóc, zainteresować się etc. głosi wszem i wobec emerytowana część rodziny mojego ojca. Nie ma potrzeby zatrudniania pani do sprzątania i pomocy typu zakupy/gotowanie, bo przecież ja mogłabym zajrzeć, i wnuczek mógłby po szkole...
Dowiedziałam się ciut pośrednio teraz i przy okazji kolejnej próby wprowadzania pani, która chociaz raz w tygodniu ogarniałaby ojcu mieszkanie i znów się poirytowalam tak bardziej. Teksty były wcześniej i już zdążyłam wprost, w rozmowie face to face, wyjaśnić ciotce, że otóż wnuczek nie mógłby, bo nie ma na to czasu. W zasadzie wyjaśniam dobitnie każdemu, przy praktycznie każdej rozmowie z rodzina. Obiad w weekend- zapraszam jak najbardziej, elementy codziennego prowadzenia drugiego domu - no fcuking way.
No i wnuczek ma zły PR. A starsze pokolenie uważam za przedziwnie zmanierowane i roszczeniowe.
Edytor zaawansowany
  • woman_in_love 19.12.18, 10:45
    Chodzi o kontakt z bliskimi, a nie sprzątanie.
  • woman_in_love 19.12.18, 10:45
    Dlatego ja mam odłożone na eutanazję w Szwajcarii.
  • triss_merigold6 19.12.18, 10:51
    A wzięcie pani do pomocy gospodarczej i pogadania w ciągu dnia rzutuje na kontakt z bliskimi?
  • brenya78 19.12.18, 10:52
    No najwidoczniej, skoro wnuczek nie ma czasu na kontakty.
  • araceli 19.12.18, 11:08
    brenya78 napisał(a):
    > No najwidoczniej, skoro wnuczek nie ma czasu na kontakty.

    A jakimż to kontaktem jest robienie zakupów czy mycie okien dziadkowi???


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • triss_merigold6 19.12.18, 11:14
    Ma o tyle, o ile to możliwe- zadzwoni w tygodniu, porozmawia jak dziadek przyjdzie, zaniesie coś jeśli trzeba w tygodniu wieczorem (pod warunkiem, że zajmie to chwilę). Ma jeden (JEDEN) dzień w tygodniu kiedy kończy przed 15 i wtedy czasem idzie z dziadkiem na obiad do baru na osiedlu.
    Uważam, że to wystarczająco dużo.
    Starsze pokolenie jest zwyczajnie zachłanne i nie chce zrozumieć, że inni nie mają takiego oceanu czasu jak emeryci od 15 lat.
  • kocynder 19.12.18, 11:39
    No i ok. Tylko się nie zdziw, jak za te dwadzieścia lat twój syn uzna, że telefon do matki co tydzień to przesada, bo on nie ma czasu, raz na miesiąc wystarczy, nie będzie dziecka zaprzęgać do "potwornego wysiłku" odwiedzin u babci, raz na kwartał znajdą czas, no, jeśli babka się sama przytelepie, a wnusio akurat będzie w domu to z łaski pogwarzy kwadrans... I uzna, że mamuśka jest potwornie zachłanna, bo oczekuje jednak telefonu co tydzień i nie rozumie, że on jest zajęty a ona na emeryturze się nudzi!

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • gryzelda71 19.12.18, 11:47
    ojej nie dramatyzuj.
  • maaria33 19.12.18, 11:48
    Powtórzę się:

    Ja nie miałabym nic przeciwko temu, zeby być traktowana tak jak ojciec triss, z tego co opisuje. Stara się zalatwić opiekę, spotyka sie z nim regularnie całą rodziną (raz w tygodniu dla pracująco-uczącej sie rodziny to nie jest mało), ma stały kontakt, z innego wątku chyba kojarzę, że załatwia jakiś lekarzy. Itd. A że nie wtyka rzewnych tekstów o miłości w kazdy post, to kwestia stylu.
  • ichi51e 19.12.18, 12:14
    Kurcze mi sie wydaje ze ten wnuczek to sporo sie w zyciu dziadka udziela

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:19
    No, owszem. Osobiście uważam, że sporo. Zwłaszcza dla 14-latka, który ma w cholerę zajęć, swoje zainteresowania, kolegów, koleżankę etc.
  • 3-mamuska 20.12.18, 16:24
    triss_merigold6 napisała:

    > No, owszem. Osobiście uważam, że sporo. Zwłaszcza dla 14-latka, który ma w chol
    > erę zajęć, swoje zainteresowania, kolegów, koleżankę etc.

    Wiesz koledzy kooez ku to nie rodzina. A jeszcze chwila i dziadka nie będzie i będziecie mieli spokój.
    Nie pomyślała ze dziadek lubi kocha wnuczk , chce mieć kontakt bo tęskni chce czuć się częścią rodziny a nie jest to zwykła rozczniowaść i zachłanność?

    Nie żyje ci się ciężko wszystko brać tak na zimno? Bez emocji?



    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • morekac 20.12.18, 17:28
    3-mamuska napisała:
    > Nie pomyślała ze dziadek lubi kocha wnuczk , chce mieć kontakt bo tęskni chce
    > czuć się częścią rodziny a nie jest to zwykła rozczniowaść i zachłanność?

    Możliwe, że nie było podstaw, by snuć aż tak daleko idące przypuszczenia.




    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kocynder 19.12.18, 12:22
    Z tego co napisała sama Triss: zadzwoni w tygodniu. Jak dziadek przyjdzie to porozmawia. Zaniesie coś, pod warunkiem, ze na chwilę. Najwyżej raz w tygodniu (ale nie zawsze - CZASEM) idzie z dziadkiem na obiad. Łaskawca, doprawdy... I Triss uważa, że dziadzio jest "zachłanny, bo oczekuje kontaktów. No to tylko zakładam, że następne pokolenie pójdzie o krok dalej: i synek Triss (oraz jej potencjalne wnuki) uznają, że babcia jest głupio zachłanna, bo oczekuje telefonu raz w tygodniu a nie raz na miesiąc wizyty częściej niż raz na kwartał... I w swojej zachłanności nie rozumie, że oni nie mają czasu!
    Tylko tyle...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • maaria33 19.12.18, 12:32
    Nie, triss pisała zupełnie coś innego.
  • maaria33 19.12.18, 12:35
    p.s. fakt, zapomniała dodać "serce mi krwawi kiedy patrzę na mojego ukochanego ojczulka, nasza więź przetrwa wieki a miłość rodzinna unosi się w powietrzu" Bez tego ogarnianie lekarza, spraw organizacyjnych, spotkania co najmniej raz w tygodniu i zapewne kontalt telefoniczny jest nieważny. Jakby tego nie było.
  • kocynder 19.12.18, 12:50
    "Krawawiące serce" itp sama sobie wymyśliłaś. A co do tego, co pisała Triss i na co odpowiadałam - cytuję: " zadzwoni w tygodniu, porozmawia jak dziadek przyjdzie, zaniesie coś jeśli trzeba w tygodniu wieczorem (pod warunkiem, że zajmie to chwilę). Ma jeden (JEDEN) dzień w tygodniu kiedy kończy przed 15 i wtedy czasem idzie z dziadkiem na obiad do baru na osiedlu. Uważam, że to wystarczająco dużo. Starsze pokolenie jest zwyczajnie zachłanne i nie chce zrozumieć, że inni nie mają takiego oceanu czasu". Koniec cytatu. Nie ma nic o lekarzu i innych sprawach organizacyjnych.
    A co do kwestii - nie, nie uważam, żeby słusznym było obciążanie czternastolatka prowadzeniem domu. Nie ma znaczenia czy dziadkowi czy komukolwiek. Ale i uważam, że z tego co sama Triss napisała - jej synek generalnie z dziadkiem ma kontakt najwyżej średni i niejako "z musu". Więc do tego się odniosłam. I tylko do tego. Co mogłabyś zrozumieć, gdybyś a/. popatrzyła na drzewko, b/ czytała ze zrozumieniem co piszę.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • maaria33 19.12.18, 12:59
    O lekarzach pisała w innym wątku, a ja w tym przypomniałam. Pisała w tym wątku, że jej rodzina spotyka się z dziadkiem co najmniej raz w tygodniu (przypominam to jest rodzina pracująco-ucząca się). Oprócz tych spotkan 1-2 razy w tygodniu, wnuczek czasami wpada raz na tydzien na wspólny obiad w barze. Pisała też , ze jej partner jest na zawołanie w waznych sprawach. Pisała o ofercie robienia mu zakupów przy okajzi swoich. O telefonach I o tym, że w tygodniu PO PRACY też może wpaśc i coś podrzucić.

    CO JESZCZE ma robić?
  • maaria33 19.12.18, 12:59
    p.s. Ja bym chciała być tak zaopiekowana.
  • kocynder 19.12.18, 13:07
    Nie śledzę wszystkich wątków. Opieram się na tym co napisała TU. I do tego się odniosłam. Więc z łaski swojej nie mieszaj. Albo niech ona opisuje pełny obraz, a nie fragmentarycznie. Z tego co napisała tu - wynika to na co ja odpowiedziałam. I fakt, że TY uznałabyś coś za super zaopiekowanie - nijak się ma do odczuć innych. I do tego, ze syn Triss oraz jej wnuki mogą uznać, za wspaniale zaopiekowaną babcię, do której zadzwonią raz na miesiąc i wpadną raz na kwartał. Bo ich zdaniem - to wystarczające zaopiekowanie. A że ona myśli inaczej? No, zachłanna jest i nudzi się, bo ma emeryturę i nie rozumie, ze oni nie mają czasu...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • maaria33 19.12.18, 13:47
    To co Ty bys jeszcze zrobiła dla rodzica (mając własną rodzinę I pracę)?
  • nowi-jka 19.12.18, 14:52
    kocynder wiec uwazasz ze powien 3-4 popołudnia spedzac z dziadkiem tak? 14latek?

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • kocynder 19.12.18, 22:55
    Nie 3 - 4. Ale jedno. W tygodniu. Tymczasem jest w tygodniu telefon (albo i nie, nie wierzę, że Triss kontroluje rozmowy nastolatka!). CZASEM, czyli może raz w miesiącu wnusio z łaski poświęci popołudnie. Pogada jak już w niedzielę dziadek na obiad rodzinny przyjdzie. No pewnie. Gdyby zamknął się w swoim pokoju i paszczą do dziadka nie ruszył poza "Cześć" - to byłby zwykłym chamem. Natomiast jakoś nie widać, żeby wnukowi na jakimkolwiek kontakcie częstszym zależało. Z tym, ze nie wnikam tu czy wina lezy po stronie dziadka, Triss czy jej syna. Po prostu tak jest. A Triss ewidentnie uznaje, ze to jest ok. I wolno jej. Tyle, że właśnie nie powinna być zaskoczona, gdy za tych lat ileś jej syn i wnuk uzna, że babcia zachłanna, bo oczekuje kontaktu telefonicznego co najmniej raz w miesiącu, wizyty najmniej raz na kwartał i egoistycznie nie rozumie, ze oni nie mają czasu! bo pracują, bo szkoła, bo znajomi... Oni tylko troszeczkę bardziej ogranicza kontakty - wszak nie mają tyle czasu...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • bi_scotti 20.12.18, 03:25
    kocynder napisała:

    > Triss ewidentnie uznaje, ze to jest ok. I wolno jej. Tyle, że
    > właśnie nie powinna być zaskoczona, gdy za tych lat ileś jej syn i wnuk uzna,
    > że babcia zachłanna, bo oczekuje kontaktu telefonicznego co najmniej raz w mies
    > iącu, wizyty najmniej raz na kwartał i egoistycznie nie rozumie, ze oni nie maj
    > ą czasu! bo pracują, bo szkoła, bo znajomi... Oni tylko troszeczkę bardziej ogr
    > anicza kontakty - wszak nie mają tyle czasu...

    Masz crystal ball? BTW, gdy Triss bedzie babcia zapewne i komunikacja bedzie sie odbywac nie przez telefon, wiec nawet jesli zainwestowalas w crystal ball to w jakis kiepski model tongue_out Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • kocynder 20.12.18, 04:25
    Bi_Scotti, nie chodzi stricte o telefon, a o częstość kontaktu. Triss uznaje, za ok, że jej syn widuje dziadka "z musu" na niedzielnym rodzinnym obiedzie raz w tygodniu i raz na miesiąc poświęci mu popołudnie? No to kolejne pokolenia mogą "troszkę" bardziej rozluźnić kontakty i uznać ją za zachłanną babcię, bo oczekuje wizyt raz na miesiąc, a im pasuje raz na kwartał. Bo nie mają czasu...

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • morekac 20.12.18, 06:43
    kocynder napisała:

    >Triss uznaje, z
    > a ok, że jej syn widuje dziadka "z musu" na niedzielnym rodzinnym obiedzie raz
    > w tygodniu i raz na miesiąc poświęci mu popołudnie?
    >

    Gdzie wyczytałaś, że z musu w niedzielę i raz na miesiąc? Bo chyba była mowa o częstszych wizytach w tygodniu.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kocynder 20.12.18, 07:32
    Nie. Może w innym wątku - było, nie upieram się. Tutaj Triss napisała, że ojca zaprasza na niedzielne obiady. Nie ma opcji, żeby niedzielne obiady wypadały częściej niż raz w tygodniu. Napisała też wyraźnie, że syn "zadzwoni w tygodniu, porozmawia jak dziadek przyjdzie, zaniesie coś jeśli trzeba w tygodniu wieczorem (pod warunkiem, że zajmie to chwilę). Ma jeden (JEDEN) dzień w tygodniu kiedy kończy przed 15 i wtedy czasem idzie z dziadkiem na obiad do baru". Skoro pisze, że mógłby poświęcić jeden dzień w tygodniu, kiedy kończy przed 15:00 i CZASEM poświęca to popołudnie dziadkowi - to, sorry, ale nie wynika z tego, że robi to co tydzień. Czasem - to nie znaczy zwykle, ani nawet często. Czyli wnioskuję - przyznaję, to mój wniosek, a nie napisała to Triss - ale wnioskuję z tego co napisała - że owe spotkania nie są częstsze niż raz w miesiącu. Owszem, Triss napisała też, że syn pogada gdy dziadek przyjdzie - no, ale jak już napisałam: gdyby dziadek przyszedł na ten niedzielny obiad a wnusio poza "Cześć" nie poruszył do niego buzią - byłby skrajnym chamem. Wnusio.

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • gryzelda71 20.12.18, 08:07
    Napisz proszę, jak wygada to u ciebie? W sensie relacje wnuki-dziadkowie.
  • kocynder 20.12.18, 09:55
    Z jednymi dziadkami - kontakt niemal codzienny, ze względu na odległość zamieszkania - bardzo blisko. Z drugimi siłą rzeczy nieco rzadszy, ale też co najmniej raz w tygodniu. I nie, nie na rodzinnym obiedzie. A młodsze pokolenie samo chce. Prócz tego właśnie rodzinne obiady, telefony itd. Ale tak, młodsze pokolenie po prostu CHCE ze starszymi mieć kontakt. Chce po szkole pójść opowiedzieć babci (właśnie babci, nie mamie!) że pani z polaka to powiedziała, że wypracowanie bardzo dobre w treści, ale niechlujna forma i za to obniżyła stopień, chce z dziadkiem sklejać model okrętu "Victory", chce z druga babcią smażyć konfitury (i nie ma znaczenia, że mama smaży takie same - bo NIE SĄ takie same! Babci są inne! wink ), z drugim dziadkiem chce podyskutować o wyborach czy o ostatniej książce Ziemkiewicza... I tak, mówię o nastolatkach! Fakt, że w tym przypadku i dziadkowie bardzo dbają, żeby ten kontakt był i żeby był dla dziecka fajny a nie mordęgą - ale do tanga trzeba dwojga... Wyłączna chęć dziadków nie wystarczy.
    Podkreślę też: nijak nie uważam, żeby słusznym było zaprzęganie czternastolatka do "prowadzenia domu" dziadkowi, sprzątania generalnego, mycia okien i temu podobnych!

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • gryzelda71 20.12.18, 11:25
    Cudownie,że znajdują czas na te codzienne pogaduszki i odwiedziny.
  • kocynder 20.12.18, 11:40
    I, wyobraź sobie nie tracą ani zajęć pozalekcyjnych, ani życia towarzyskiego... Dają tez rade pogodzić to z wypadami do kina, galerii i innymi rozrywkami! cuda, pani kochana... Ktoś kiedyś napisał "Nie wierząc nam, że chcieć to móc...". A tak jest, zazwyczaj. Zwłaszcza w kontaktach z innymi ludźmi: "Kto chce znajdzie sposób, kto nie chce - znajdzie powód".

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • gryzelda71 20.12.18, 11:50
    Tak, napiszę, że cuda. Pamiętam, jak córka w ogólniaku zaczynała lekcje o 8, a wszelakie zajęcia kończyła w okolicach 18 z godzinną przerwą pomiędzy. Gdzie ona by upchnęła te codzienne wizyty i pogaduszki u dziadków? Pojęcia nie mam. Ale miło czytać,że są nastolatkowie, którzy dają radę i jeszcze do kina skoczą.
  • milka_milka 20.12.18, 06:49
    Kocynder, dopisalas całą nieistniejącą historię, która ma nie nijak do podstawowej wypowiedzi autorki.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • nowi-jka 20.12.18, 12:14
    a mój syn 2 godziny wył ze do dziadka nie pojedzie, chciałam wyjsc na wigilie firmową musiałam zrezygnować, teoretycznie nic miedzy nimi nie ma złego a jednak noc u dziadka nie przeszła - i co z tego wywróżysz ? mnei tez nie odwiedzi na starość ani razu skoro dziadka odwiedzac nie chce?


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • katja.katja 20.12.18, 13:35
    W jakim wieku jest syn?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • ichi51e 19.12.18, 12:40
    Gwoli scislosci co dziadek oczekuje to nie bylo. Bylo co ciotka oczekuje. A dziadek nie chce tylko obcej baby bo mu balagan az tak nie przeszkadza a jak komus kto go wizytuje przeszkadza to moze mu posprzatac

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • anilka 19.12.18, 14:38
    Mylisz się, jeśli jest jakaś ciotka inna część rodziny, to niech KAŻDY zdobędzie się na ten telefon raz w tygodniu, zaprosi tego człowieka raz w tygodniu na obiad, raz w tygodniu wyjdzie z nim na obiad, podrzuci coś chociaż na chwilę. Ale niech to zrobi każdy. A pani sprzątająca wpadnie i posprząta czy pomoże w trudniejszych sprawach.
    Czy każda z tych osób to robi, czy tylko wnuczek jest odpowiedni?
  • triss_merigold6 19.12.18, 14:43
    Rodzina mieszka w innym mieście i to też starzy ludzie więc odpada. Dzwonią do siebie oczywiście, praktycznie codziennie.
  • nowi-jka 19.12.18, 14:49
    no to pójdzie o ktok dalej - trudno, własnie w tym kierunku podaza swiat ze zyje sie głownie swoim zyciem, ze dzieci sie rodzi dla swiata nie jako towarzystwo na stare lata,

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/tanczacy-ludzik.gif
  • katja.katja 19.12.18, 12:20
    Ciekawe co będzie jak pan tata przepisze mieszkanie na kogoś innego niż nie mająca czasu rodzina np. pani Gieni?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:39
    Mamy biegłego sądowego neurologa.
  • katja.katja 19.12.18, 12:56
    Może zrobić darowiznę za życia za Waszymi plecami smile I dychać jeszcze 15 lat smile

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • ichi51e 19.12.18, 12:42
    Ale rodzina ma czas z tego co pisze triss. Siostra nawet mieszkala u ojca na tyle dlugo ze sciagnela sprzataczke.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:46
    Moja rodzona siostra. Nie przyjechała po to, żeby sprzątać i panią umowila na dzień swojego przyjazdu z groźbą, że jak ojciec się nie zgadza, to ona jedzie do hotelu i ma w d... jego fochy.
  • blokersowa 19.12.18, 13:49
    Zdrowe podejscie. Bo to sa fochy i zafiksowanie starszego pana ze ma byc tak jak sobie zyczy.
  • katja.katja 20.12.18, 07:35
    Same kiedyś będziecie stare, mam nadzieję, że też będziecie tak rządzone przez innych we własnym domu.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • triss_merigold6 20.12.18, 07:43
    Co rozumiesz pod pojęciem "rządzone przez innych we własnym domu", czy chodzi o niepoddawanie się fanaberii typu: opłacona usługa vs. jeżdżenie na szmacie osobiście?
  • morekac 20.12.18, 09:58
    U ciebie, Triss, w grę może wchodzić niechęć ojca do wydawania kasy. Gdyż jak wiadomo córka czy wnusio posprzątają za darmo.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • katja.katja 20.12.18, 12:13
    Za darmo jeśli pan nie ma żadnego majątku lub przepisał na kogo innego.


    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • alpepe 19.12.18, 10:45
    A może mógłby?


    ... żartuję.

    --
    Achse des Guten
  • alina460 19.12.18, 10:50
    A w sumie dlaczego nie może? Bo nie ma czasu? To niech znajdzie raz czy dwa razy w tygodniu.
  • triss_merigold6 19.12.18, 10:54
    Nie ma czasu. Proste. Nie ma. Doba nie jest z gumy. W weekendy ojciec przychodzi do mnie na obiad albo idę do niego z dziećmi po południu.
  • alina460 19.12.18, 10:58
    Wygodna wymówka.
  • princess_yo_yo 19.12.18, 11:04
    jak dla mnie czas albo jego brak nie ma tutaj kompletnie znaczenia. gdyby chodzilo o spedzanie czasu razem to owszem wtedy jest to kwestia czy moglby i 'brak czasu' moze byc traktowany jako wymowka i nia bywa.
    wymaganie zeby to rodzina pomagala w domu zamiast wnajetej do tego pomocy jest 'bo tak' jest kompletnie od czapy chociaz bardzo powszechne. nie tak sie buduje wiezi rodzinne.
  • kosmos_pierzasty 19.12.18, 11:47
    princess_yo_yo napisała:

    > jak dla mnie czas albo jego brak nie ma tutaj kompletnie znaczenia.
    Ależ oczywiście. Zgadzam się z całym wpisem, choć zacytowałam fragment. No i jeszcze ciekawa jestem (nie to, że oczekuję odpowiedzi), na ile dobre są relacje na linii dziadek-wnuczek tudzież dziadek-córka. Bo jakoś wydaje mi się, że od tego też wiele zależy.
  • black_magic_women 19.12.18, 14:45
    Mama zaproponowała, że opłaci babci (93l, mega sprawna) swoją sprawdzoną panią do sprzątania. Babcia może by i uległa, ale wujek, czyli brat mamy, razem z żoną podniesli taakie larum! Tyle wnuków, trójka dzieci i nie ma niby kto sprzatać?! Toż to grzech! Ja podejrzewam, że kryje się za tym slynne "co ludzie powiedzą" w tym ta opłacona osoba.
  • tt-tka 19.12.18, 14:50
    A wujek z zona zaproponowali, ze posprzataja co jakis czas ? Czy tez oni lamentuja, ale zajac sie tym mialaby mama, rekami wlasnymi lub swoich dzieci ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • black_magic_women 19.12.18, 15:06
    tt-tka napisała:

    > A wujek z zona zaproponowali, ze posprzataja co jakis czas ? Czy tez oni lamen
    > tuja, ale zajac sie tym mialaby mama, rekami wlasnymi lub swoich dzieci ?

    Sprzatać to moze nie, bo też i babcia im nie pozwoli. Zawioą do lekarza, zrobia jakieś zakupy... No właśnie. Mama proponuje, że wezmie babcie do porządnego sklepu, kupią co trzeba(rzecz nie w finansach). A juz wujostwo z gebą, że zawioza babcie na targ i tam sie obkupi w ubrania, a nie takie wymyślania mamy. Ma być prosto, ubogo i w rodzinie, choćby parszywej.
    >
  • tt-tka 19.12.18, 15:26
    black_magic_women napisała:

    >
    > Sprzatać to moze nie, bo też i babcia im nie pozwoli. Zawioą do lekarza, zrobia
    > jakieś zakupy... No właśnie. Mama proponuje, że wezmie babcie do porządnego sk
    > lepu, kupią co trzeba(rzecz nie w finansach). A juz wujostwo z gebą, że zawioza
    > babcie na targ i tam sie obkupi w ubrania, a nie takie wymyślania mamy. Ma być
    > prosto, ubogo i w rodzinie, choćby parszywej.
    > >

    Rozumiem, ze zdanie babci w tej kwestii nie zostalo wysluchane przez wujostwo tongue_out, a pewnie nawet nie zapytali o nie. Oni wiedza lepiej. Uch.

    Mam pomysla i nie zawaham sie go uzyc - niech przed wizyta wujostwa babcia oblozy sie katalogami najdrozszych firm odziezowych. Z zakladkami w wielu miejscach. i niech rozpromieniona powie wujostwu, ze juz pozamawiala, black-corka oczywiscie sfinansuje, ale chyba nie pozwolisz, kochany synu, zeby to tylko ja obciazylo ?
    Dobra, zartowalam.



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • black_magic_women 20.12.18, 01:56
    tt-tka napisała:

    > black_magic_women napisała:
    >
    > >
    > Dobra, zartowalam.
    >
    >Dla babci "wszystkie dzieci (3) i wnuki (kilkanascioro) oraz prawnuki sa tak samo ważne i kochane", ale wiadomo, że synek z synowa sa naj... I tak obkupili babcie na ryneczku, a moja mama tylko wzdycha, bo zaraz święta, a babcia 93 lata juz szykuje na żądanie wigilie dla wnuczki...
  • tt-tka 20.12.18, 02:52
    Na to nie poradzisz...
    Jezeli babcia czuje sie na silach te wigilie robic... moze wlasnie to ja trzyma i dodaje energii ? Ze ktos jej potrzebuje, a nie tylko ona od kogos ?
    mam nadzieje, ze potrzebne produkty dowiaza syn i synowa, a nie twoja mama... Mama niech poprzestanie na wyszukania prezentu, jednego (albo kilku) z tych ciuchow, ktore chciala babci kupic.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • fuzja-jadrowa 19.12.18, 11:06
    To nie jest żadna wymówka. W innym wątku pisała, o której syn kończy lekcje, i co go czeka zaraz po. O 23:00 ma tego dziadka wcisnąć?

    Emerytowana część rodziny, podobnie jak i ty zresztą, wyobraża sobie pewnie, że po szkole chłopak siedzi w domu i się nudzi.
  • ichi51e 19.12.18, 12:15
    O 23 na sprzatanie pamietajmy ze rozmowa jest w kontekscie “tato zatrudniamy pania do sprzatania? Niech lepiej Jasio wpadnie raz w tygodniu i mi odkurzy”

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:24
    No, ja też mogłabym, podobno. I konsekwentnie mówię, że nie, nie mogłabym.
  • panirogalik 19.12.18, 14:33
    no to niech mu jakaś pani sprząta bez jego wiedzy, kiedy on siedzi u ciebie na obiedzie. Dyskretnie niech sprząta, zeby za czysto nie było. A ty opowiadaj ciotce, ze ojcu osobiście sprzątasz i bez rękawiczek.
  • tt-tka 19.12.18, 14:36

    Przesadzilas. Co innego otwarta odmowa, co innego wpuszczenie komus do domu bez jego wiedzy i zgody obcej osoby. Znajomej zreszta tez.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • panirogalik 19.12.18, 17:52
    przegięcie to wymyślać innym dodatkowe zajęcia
  • lellapolella 19.12.18, 18:56
    Bez przesady, dziadek jest dorosły i pewnie już dawno w krasnoludki nie wierzy. Uważam, że wizyta wnuczka raz w tygodniu plus wspólny niedzielny obiad to jest bardzo przyzwoity kontakt.

    --
    Jest w mówieniu „Nie” ogromna siła i czasem wydaje mi się,

    że jest ona tak wielka, iż nawet nią samą można żyć.Canetti
  • woman_in_love 19.12.18, 11:10
    Oczywiście, że nie ma czasu.
    Na bank jak będziesz stara, dla ciebie też nie będzie mieć czasu. Przypomnisz sobie wtedy moje słowa i to jak się z ciebie teraz śmieję big_grin.
  • alina460 19.12.18, 11:13
    Dokładnie tak. Twoje właśnie dzieci będą Cię traktować dokładnie tak, jak Ty traktujesz swoich rodziców. Czym skorupka za młodu nasiąknie...
  • lauren6 19.12.18, 11:18
    No ja bym wolała by dzieci opłacily mi pomoc, a nie żeby wnuczek zaniedbywał naukę by robić mi zakupy. O taka dziwna jestem.
  • lady.grey 19.12.18, 11:26
    Ja też... Ja oddaję dzieci do żłobka/przedszkola, żebym mogła pracować i uważam, że normalne jest, że ja będę w "babciowym przedszkolu" (czy to będzie dom starców, czy pani do pomocy), żeby moje dzieci i wnuki mogły pracować/uczyć się. Tak to teraz wygląda i tyle... Choćby człowiek chciał to nie obskoczy wszystkiego. Chyba że nie pracuje na utrzymanie bo wygrał miliony w totka.

    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • lily_evans11 19.12.18, 14:54
    Szkoła to na szczęście nie praca

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • triss_merigold6 19.12.18, 15:16
    Tysiąc razy wolę pracę.
  • triss_merigold6 19.12.18, 11:37
    Jeszcze nie upadłam na głowę, żeby opłacać pomoc domową ojcu, który ma emeryturę wyższą niż moja pensja, a ja pensji nie mam złej.
    Mogę znaleźć panią, umówić, uzgodnić etc. ale nie płacić, bez przesady.
  • lauren6 19.12.18, 12:25
    W większości rodzin jest odwrotnie. Rzadko kiedy emeryt ma wyższe dochody od pracującego dziecka.
  • berber_rock 19.12.18, 12:28
    he, he ... prominenci ...
  • lauren6 19.12.18, 12:41
    Mnie raczej zastanawia ta definicja niezłej pensji wg triss, jeżeli nawet ojciec emeryt ma od niej wyższy dochód. Nawet prominenci nie mają aż tak wysokich emerytur.
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:47
    Dobijam do drugiego progu, ok? Mój ojciec go przebija od niepamiętnych czasów. Nie ZUS mu płaci.
  • szmytka1 19.12.18, 15:07
    zatem generał, bo milicjantom chyba zredukowali uposażenia
  • lily_evans11 19.12.18, 14:53
    Matko, co to za nauka na okrągło, że wnuczek musi non stop do wieczora siedzieć. Osobiście przyznam, mogę tu uchodzić za wyrodna, ukrociłam dziecku zapędy do zakuwania do wieczora i myślę, że to jedna z moich najlepszych decyzji rodzicielskich.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lauren6 19.12.18, 14:54
    Zdaje się że masz dziecko w 4 klasie, a nie 7-8.
  • triss_merigold6 19.12.18, 15:12
    Doprawdy? Pogadamy jak Twoja córka będzie podchodzić do egzaminów.
    Policz sobie:
    4x w tygodniu dzieciak kończy 15:30 i 16:30, zanim przyjdzie po obiedzie w szkole jest koło 17.
    Treningi 2x w tygodniu - wraca po 20, do tego czasem w weekend zawody albo egzamin, i tam trzeba dojechać kawał drogi.
    Harcerstwo - zbiórki co tydzień i czasem jakaś akcja, rajd, zlot, uroczystość w hufcu etc.
    Dodatkowa matematyka i fizyka - minimum 2 godziny w tygodniu, na szczęście nauczyciel przychodzi do domu.
    Dodatkowy polski w szkole pod kątem egzaminów- 7:15 przed lekcjami. Jeśli chce poprawić jakąś kartkowke czy klasowke na 5, to też zwykle nauczyciele proponują lekcję o 7:15 albo 16:30, bo nie ma wolnych sal.
    Plus oczywiście odrabianie lekcji na bieżąco i uczenie się do sprawdzianów.
  • lily_evans11 19.12.18, 15:43
    U nas jest podobny system, a to 6 klasa, widzę co się dzieje z dziećmi i po prostu zaczynam mieć na to wyebane w rozsądnych granicach, i tego samego uczę dzieciaka. Kurła nawet durna pracę z techniki, jak nie skończysz, to nie wolno w domu, tylko na konsultacjach o 7.30. Jak się jest chorym np. z tydzień, to uczeń ma przekichane, bo potem tygodniami codziennie chodzi od świtu i coś zalicza. Nie pamiętam takich cyrkow że swoich czasów i nie godzę się, żeby życie mojego dziecka też zmieniło się w cyrk. Koleżanka młodej, anorektyczka, dała mi też wiele do myślenia, nie ukrywam. Wolę dziecko w słabszym liceum, jeśli tak wypadnie, ale nie zeschizowane. Fakt, że niefajna choroba się teraz u młodej ujawniła, to zmienia trochę perspektywę, ale wciąż liczę, że to typowo związane z okresem dojrzewania. No ale tym bardziej, jest pretekst, żeby odpuścić.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • berdebul 19.12.18, 18:39
    Zadawali karmnik do domu - źle, bo kto ma wiertarkę, a w ogóle to widac że Jasiowi zrobił ojciec stolarz. Ma wykonać pracę w szkole, też źle. Nie dogodzisz. tongue_out
  • miedzymorze 19.12.18, 20:40
    >Zadawali karmnik do domu - źle, bo kto ma wiertarkę, a w ogóle to widac że Jasiowi zrobił ojciec stolarz. Ma >wykonać pracę w szkole, też źle. Nie dogodzisz.

    Skoro nauczycielstwo od zajęć praktycznych jest za tępe żeby przygotować coś, co dzieci będa w stanie wykonać w trakcie normalnych godzin, to tak nie dogodzisz. Nie mam czasu ani miejsca na warsztacik majsterkowicza w domu, zbieranie pudełek po jogurcikach czy czegoś w tym stylu co się komuś ubzdurało.
    pozdr,
    mi
  • pade 19.12.18, 21:45
    lily_evans11 napisała:

    > U nas jest podobny system, a to 6 klasa, widzę co się dzieje z dziećmi i po pro
    > stu zaczynam mieć na to wyebane w rozsądnych granicach, i tego samego uczę dzie
    > ciaka. Kurła nawet durna pracę z techniki, jak nie skończysz, to nie wolno w do
    > mu, tylko na konsultacjach o 7.30. Jak się jest chorym np. z tydzień, to uczeń
    > ma przekichane, bo potem tygodniami codziennie chodzi od świtu i coś zalicza. N
    > ie pamiętam takich cyrkow że swoich czasów i nie godzę się, żeby życie mojego
    > dziecka też zmieniło się w cyrk. Koleżanka młodej, anorektyczka, dała mi też
    > wiele do myślenia, nie ukrywam. Wolę dziecko w słabszym liceum, jeśli tak wypad
    > nie, ale nie zeschizowane. Fakt, że niefajna choroba się teraz u młodej ujawnił
    > a, to zmienia trochę perspektywę, ale wciąż liczę, że to typowo związane z okre
    > sem dojrzewania. No ale tym bardziej, jest pretekst, żeby odpuścić.
    >

    Słusznie Lily.
    Moja córka jest w 3 gimnazjum. Co będzie, to będzie.


    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • anilka 19.12.18, 15:41
    I twoja córka byłaby w stanie odwiedzać codziennie babcię robiąc jej zakupy i sprzątając ? big_grin
    Napisz, proszę, tutaj czarno na białym, że nie był by to problem ani dla ciebie ani dla córki. No Lily, dawaj, co to jest dla dziecka polecieć po lekcjach z zakupami dla babuni, święta idą, twoja pewnie codziennie tak biega big_grin
  • osia83 19.12.18, 18:47
    Syn Triss ma zainteresowania, sport, harcerstwo, Twoja córka nie.
  • edelstein 20.12.18, 08:31
    Mij syn nie zakuwa tylko trenuje i to pochlania wiekszosc jego czasu po lekcjach.Na serio nie trzeba siedziec nad ksiazkami by nie miec czasu.

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • triss_merigold6 20.12.18, 08:41
    Yyy... młodszy jest?
  • edelstein 20.12.18, 12:52
    Tak dodatkowo jest mlodszy, co nie oznacza,z3 ma wiecej czasu

    --
    "Decyzja o poczeciu nazlezy do dziecka. Jak nie zechce, to sie nie pocznie." by plater-2
  • nowi-jka 19.12.18, 14:57
    ja bym nawet nie chciała zeby wnuczek zaniedbywał swoje przyjemnosci zeby sie mna zajac jesli nei miał by na to ochoty, relacja to cos takiego ze spedzamy z ta osoba czas bo chcemy bo tego nam potrzeba nawet jesli za zaspokojenia poczucia obowiazku wobec rodziców to chcemy gdy zaczyna byc mus to po cholere taka relacja, jesli zostane sama na starosc - trudno pewnie bedzie mi smutno ale na pewno nie bede rodziny przymuszac do spedzania ze mna czasu na siłe bo kazdy ma swoje zycie swoja młodosc i jej prawa


    --
    Szczęście to nie tylko to, co los daje, ale i to, czego nie zabiera.
  • asfiksja 19.12.18, 11:24
    Nie, dzieci będą ją traktować tak jak ona traktuje te dzieci. Nie tak, jak traktuje osoby trzecie. Dla osób miłosiernych względem całego świata, a zlewających swoje dzieci niestety nie mam dobrych wiadomości.
  • angazetka 19.12.18, 11:39
    Ojciec to nie jest cały świat, tylko najbliższa rodzina.
  • kosmos_pierzasty 19.12.18, 11:48
    dla jednych tak, dla innych nie.
  • ichi51e 19.12.18, 12:16
    Ale gdzie ona go zlewa?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • aandzia43 19.12.18, 12:08
    asfiksja napisał:

    > Nie, dzieci będą ją traktować tak jak ona traktuje te dzieci. Nie tak, jak trak
    > tuje osoby trzecie. Dla osób miłosiernych względem całego świata, a zlewających
    > swoje dzieci niestety nie mam dobrych wiadomości.

    Nie histeryzuj, chciałabym być traktowana przez dziecko tak jak ojciec Triss jest traktowany.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • asfiksja 19.12.18, 13:41
    Czy ja gdziekolwiek napisałam, że triss źle traktuje ojca? Ojca traktuje dobrze, tylko się niepotrzebnie przejmuje, że ciotki chcą z niej wycisnąć więcej osobistego wysiłku.
    Napisałam tylko, że to, jak traktuje ojca jest nierelewantne dla jej przyszłych relacji z synem.

    Inaczej mówiąc - bo widzę, że nie wyraziłam się dość jasno - żeby syn był dla niej dobry na starość to ona teraz powinna być dobra dla SYNA. Nie dla swojego ojca. Więc postępuje całkowicie prawidłowo, jeśli chce zmaksymalizować swoją szansę na nieuciążliwą starość.
    Jaśniej nie potrafię.
  • aandzia43 19.12.18, 13:57
    Ok, rozumiem smile

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • yuka12 19.12.18, 12:47
    Ale kto tu zlewa? Syn Triss ma zaniedbać 8 klasę i swoją przyszlłość, żeby codziennie popołudnia spędzać z dziadkiem? Triss ma zwolnić się z pracy, albo prosto z pracy jeździć do ojca kosztem czasu ze swoją rodziną? Przecież utrzymują regularny kontakt telefoniczny, co tydzień spędzają wspólnie czas, Triss ogarnia lekarzy i ważne urzędowe sprawy. Może raczej ta ciotka, skoro jest na emeryturze i ma czas powinna regularnie odwiedzać brata.
    I zgadzam się z Triss- ludzie w pewnym wieku stają się mocno wymagający, nawet bez obiektywnych powodów.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • maaria33 19.12.18, 11:32
    Ja nie miałabym nic przeciwko temu, zeby być traktowana tak jak ojciec triss, z tego co opisuje. Stara się zalatwić opiekę, spotyka sie z nim regularnie całą rodziną (raz w tygodniu dla pracująco-uczącej sie rodziny to nie jest mało), ma stały kontakt, z innego wątku chyba kojarzę, że załatwia jakiś lekarzy. Itd. A że nie wtyka rzewnych tekstów o miłości w kazdy post, to kwestia stylu.
  • yuka12 19.12.18, 12:37
    Nie chciałabym, żeby dzieci czuły się zobowiązane do obsługi mojej starej osoby. Nie po to je rodziłam 😀. Poza tym wolałabym wykwalifikowanych opiekunów.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • osia83 19.12.18, 18:44
    Nieprawda. Dzieci będą traktować ją tak jak ona traktuje te dzieci.
    Triss troszczy się o syna, zależy jaj na nim i broni go przed głupimi pomysłami rodziny.
    Syn tak samo będzie traktował ją.
  • yuka12 19.12.18, 12:39
    A to dzieci i wnuki są od obsługi starszych osób? Myślałam, że od wsparcia czyli np. sfinansowania fachowej opieki i zainteresowania. A to wszystko ojciec Triss ma.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • jak_matrioszka 19.12.18, 13:04
    W opinii publicznej przeważa zdanie, że tak, dzieci masz po to, żeby szklanke wody...
    W praktyce powinno to wygladać tak; rodzisz dwójke, albo lepiej trójke. Jedno wysyłasz na studia medyczne, najlepiej to najmłodsze i od razu na geriatrie. Jak coś źle pójdzie i na medycyne idzie to z wpadki jaka zaliczyłaś w wieku lat 18-20, to sie dobrze zastanów czy masz słabe serce, czy wrzody na żoładku beda wiekszym problemem, bo potem sa problemy ze zmiana specjalizacji. Syna wysyłasz na budowlanke, i nawiazujesz kontakty z rodzicami elektryka, hydraulika i stolarza, to sie bedziecie wymieniać. Jak masz to trzecie, to musisz sie dobrze zastanowić, gdzie bachora strategicznie upchnać, żeby sie potem przydał. Wielu wpada w pułapke posiadania na własność adwokata albo jakiegoś profesora, a tymczasem korzystniejsze jest wychowanie sprzataczko-kucharza z prawem jazdy i erudycja pozwalajaca na zabawianie Cie, kiedy na emeryturze bedziesz mieć mase wolnego czasu.
  • nowi-jka 19.12.18, 15:04
    i tak toksycznie wychowac to najmłodesz zeby nigdy rodziny nie załozyło tylko zawsze było towarzyszem mamusi


    --
    <*>
    http://emotikona.pl/emotikony/pic/ludek-pa-pa.gif
  • katja.katja 19.12.18, 12:21
    A co z mieszkaniem dziadka? Na kogo przepisane?

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:24
    Na nikogo.
  • maaria33 19.12.18, 10:50
    Nasze dziecko było zaangażowane w pomoc babci, ale okazjonalną. Np ślizgawica i wyjście babci mogloby się skpnczyc np przewrotką - wtedy młody podrzucał jej zakupy po szkole. Albo podobna pomoc kiedy babcia leżała z grypą.

    Na stałe - jeżeli jest inna możliwość , raczej nie jest to dobry pomysł.
  • mama-ola 19.12.18, 10:52
    > Wnuczek mógłby np. zrobić dziadkowi zakupy

    Aby dziadek nie wychodził z domu?

    Mój teść ma 80 lat i codziennie odbywa 10-kilometrowy spacer (ma swoją stałą trasę), bo wie, że to mu gwarantuje zdrową starość. Trzyma się po prostu świetnie, czego wszystkim starszym osobom życzę. Oczywiście ma różne dolegliwości, bo kto ich nie ma w tym wieku, ale kondycja taka codzienna jest u niego znakomita.

    Robienie za starszą osobę zakupów i załatwianie innych spraw, aby się niby oszczędzała, świadczy o niewiedzy. To nie oszczędza człowieka, to go NISZCZY. Tak im powiedz.
  • mikams75 19.12.18, 10:54
    no ok, ale moze faktycznie nie moze robic tych zakupow i ledwo co krzata sie miedzy lozkiem a lazienka?
  • angazetka 19.12.18, 10:55
    Twój teść jest widocznie człowiekiem zdrowym na ciele i umyśle. Nie każdy może mieć tyle szczęścia.
  • mama-ola 19.12.18, 10:55
    A co do pomocy dziadkowi. Jakby powiedzieć mojemu synowi - idź, pomóż dziadkowi, poleciałby do razu, sprawdzone. Ale to jest pomoc dotycząca np. obsługi internetu (teść słabo sobie radzi, ale wciąż próbuje się wdrożyć), a nie do kroćset pójścia na zakupy, co każda starsza osoba umie zrobić sama.
  • angazetka 19.12.18, 11:01
    No k... nie każda. Naprawdę nie znasz starszych schorowanych ludzi, którzy ledwo chodzą, mają problemy ze wzrokiem, z pamięcią? Albo zwyczajnie nie dadzą rady nosić ciężkich rzeczy? Takie kocopoły, że "każdy", to bezmyślność.
  • inka754 20.12.18, 13:34
    Nie denerwuj się, to napisała mama-ola, najbardziej infantylna osoba na tym forum. Jak mnie ktoś mocno wkurzy w życiu realnym, to czytam sobie wpisy tej pani i mam już nerwy tylko na jej bezmyślność.
  • sumire 19.12.18, 11:14
    Każda? Poważnie?
    Moja babcia tuż po siedemdziesiątce straciła tę umiejętność.
  • mikams75 19.12.18, 11:16
    owszem, teoretycznie kazda starsza osoba UMIE zrobic zakupy, nie kazda starsza osoba fizycznie juz daje rade; np. w mojej rodzinie byla taka sytuacja - starsza osoba mieszkajaca na czwartym pietrze bez windy i wyjscie z domu stalo sie nagle ogromna wyprawa, a wciagniecie siatki z zakupami na gore bylo nie do przeskoczenia.
  • afro.ninja 19.12.18, 11:43
    Taaa demencja sama sie cofnie. To tak jakby Lewandowski mowil kazdemu pilkarzowi, wystarczylo codziennie chodzic na treningi pilki noznej i nic poza tym.
  • delecta 19.12.18, 10:52
    Ile lat ma wnuczek? Jeśli 2 czy 5, to rzeczywiście w sprzątaniu nie pomoże.
  • mikams75 19.12.18, 10:53
    codziennie to przegiecie ale serio nie moglby ten wnuczek raz na tydzien kupic po drodze chleba i trzech innych drobiazgow i odwiedzic dziadka? Zakladam, ze jesli propozycja padla, to nie jest to drugi koniec duzego miasta, ale w miare po drodze.
    Jako dodatek do tej pani, co ma raz na tydzien sprzatac, robic wieksze zakupy itp.
  • lauren6 19.12.18, 10:58
    Jak rozumiem wnuczek jest w 7 czy 8 klasie SP czyli zapie%##% w szkole i po lekcjach przerabiajac program zdeformowanego 3 letniego gimnazjum w 2 lata.

    Czemu emerytowana część rodziny nie pomoże starszemu panu? Pracy nie mają, szkoły również nie. Tyle wolnego czasu, co za problem zrobić zakupy czy umyć podłogi? suspicious
  • mikams75 19.12.18, 11:21
    nie wiem w jakim wieku jest wnuczek i jak obciazajace dla niego bylyby wizyty - tutaj duzo zalezy od odleglosci;
    i nie wnuczek jako jedyny dostarczyciel zakupow ale jako dodatkowa osoba, ktora wpadnie z tym swiezym pieczywem i chwile pogada, wyniesie smieci wychodzac itp. Jesli jest w miare blisko, to nie widze przeszkod.
  • lauren6 19.12.18, 12:28
    Jeśli jest w miarę blisko to powinien odwiedzić dziadka w celach towarzyskich, a nie jako darmowa pomoc domowa. Dziadkowi też lepiej by zrobiło by mógł pospedzac czas z wnukiem, zamiast odebrać od niego siatki z zakupami i już pożegnać się, bo dzieciak się spieszy do odrabiania lekcji.
  • mikams75 19.12.18, 18:03
    bez przesady - kupienie chleba po drodze czy wyrzucenie smieci rowniez po drodze to kwestia paru minut i nie przeszkadza w wizycie w celach towarzyskich ani nie robi z nikogo darmowej pomocy domowej.
    Bez mrugniecia okiem kupilabym nawet niezbyt zaprzyjaznionej sasiadce ten chleb bez poczucia bycia darmowa pomoca domowa, a co dopiero bliskiej rodzinie.
  • milka_milka 19.12.18, 18:04
    Codzienne? Niezależnie od pracy czy innych obciążeń?

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • mikams75 19.12.18, 18:18
    no nie codziennie.
  • triss_merigold6 19.12.18, 18:09
    A ja nie. W każdym razie nie robiłabym tego regularnie, w myśl zasady "dasz palec, zeżrą całą rękę".
    kupienie chleba po drodze czy wyrzucenie smieci rowniez po drodze to kwestia paru minut to dodatkowe co najmniej pół godziny, czas, którego mój syn w tygodniu NIE MA.
    Ja również nie, bo z pracy z zakupami wracam koło 17 i chcę podać obiad, zjeść, wymienić raporty z dnia, a potem coś ogarnąć w domu, odpocząć, na trening iść. Rano również nie będę kupować chleba po drodze, ani po drodze wyrzucać śmieci poza ewentualnie własnymi, bo wychodzę ok 7.
  • mikams75 20.12.18, 07:41
    zdecydowana wiekszosc ludzi krepuje sie prosic o pomoc i nie lapie od razu calej reki, choc oczywiscie sa takie osoby i faktycznie trzeba umiec stopowac jak siegaja po drugi palec. Ale dla mnie istnienie ludzi pozerajacych cala reke, to nie powod zeby innym nie pomagac, jak tego potrzebuja.
  • triss_merigold6 20.12.18, 07:56
    Starzy ludzie mają tendencję do nieliczenia się z cudzym czasem i cudzymi zobowiązaniami.
  • mikams75 20.12.18, 09:23
    akurat w dwoch najblizszych rodzinach widze, ze jest wrecz odwrotnie - oby tylko nie przeszkadzac i nie absorbowac soba, co w niektorych przypadkach bywa tez przegieciem.
  • rosapulchra-0 20.12.18, 10:19
    triss_merigold6 napisała:

    > Starzy ludzie mają tendencję do nieliczenia się z cudzym czasem i cudzymi zobow
    > iązaniami.

    Też kiedyś będziesz stara. Ciekawe, czy będziesz tak samo wyrozumiała dla syna, jak teraz.



    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • tt-tka 20.12.18, 10:26
    mikams75 napisała:

    > zdecydowana wiekszosc ludzi krepuje sie prosic o pomoc i nie lapie od razu cale
    > j reki,

    Nie znam statystyk, ktory by dotyczyly tej kwestii, ale moze tak jest. Co i tak nie stanowi zadnej pociechy dla osoby, majacej do czynienia z pozeraczem reki.
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 19.12.18, 11:00
    Nie w postaci stałego obowiązku.
    Na panią ojciec konsekwentnie nie chce się zgodzić, a wiekowa część rodziny mu w tym kibicuje, bo po co pani i po co pieniądze wydawać.
  • cruella_demon 19.12.18, 11:06
    To niech wiekowa część rodziny robi ojcu zakupy i sprząta chatę. Najwięcej do powiedzenia w kwestii opieki mają osoby, których to nie dotyczy.
    Gwarantuję, ze gdybyś na te dobre rady bezceremonialnie kazała zaangażować się również radzącym, rady skończyłyby się jak nożem uciął.
  • angazetka 19.12.18, 10:56
    Wnuczek zamiast stałej opieki - nie.
    Wnuczek "mogłby się zainteresować" - no owszem, mógłby i powinien.
  • profes79 19.12.18, 11:02
    I prawidłowo ma zły PR. Bo w pierwszej kolejności pomagać ma rodzina. Zajrzenie na godzinę po szkole/studiach o ile nie wymaga jeżdżenia do innego miasta to chyba nie jest aż taki straszny wysiłek?

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • jak_matrioszka 19.12.18, 11:11
    Może być spory wysiłek. Ja w szkole średniej lekcje kończyłam o 15-16. Gdybym miała jechać po szkole do dziadka, to godzinna wizyta zajełaby mi trzy godziny, pod warunkiem, że komunikacja podpasuje idealnie. I teraz: kto gotuje obiad? Ja po szkole w ramach tej godziny, czy dziadek, któremu niby mam pomagać? Wszystko jest łatwe i do zrobienia, ale najłatwiej cudzymi rekami wink
  • mikams75 19.12.18, 11:22
    no ale nie wiemy, czy podroz do dziadka zajmuje mu godzine...
  • jak_matrioszka 19.12.18, 12:05
    Nie wiemy też czy zajmuje tylko minute, a ile jest głosów, że wnuczek powinien zamiast gosposi prowadzić dziadkowi dom? Bo inaczej złym wnuczkiem jest.
  • mikams75 19.12.18, 12:42
    Ile jest tych glosow? Bo ja widze, ze wiekszosc nie wymaga od wnuczka bycia gosposia a tylko drobnej pomocy.
  • jak_matrioszka 19.12.18, 13:10
    W sumie co wymagaja forumki, to jest nieważne, obojetnie jak bardzo by nie gardłowały. Problemem jest, że sam dziadek uważa, że sie bez gosposi obejdzie, a jego rodzina go w tym przekonaniu wspiera, tyle że cześciowo, bo w roli gosposi widza wnuczka.
  • katja.katja 19.12.18, 13:14
    Wnuczek położy łapę na rodzinnym majątku więc i ta godzina dziennie pomocy dziadkowi mu się opłaci.

    --
    Każda forumka uważająca mnie za mężczyznę niech wpłaci tutaj:
    dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • 45rtg 19.12.18, 12:09
    mikams75 napisała:

    > no ale nie wiemy, czy podroz do dziadka zajmuje mu godzine...

    Niech zajmie nawet kwadrans, to jest to półtorej godziny wyjęte z życiorysu codziennie. A wbrew łzawym obrazkom ze wzruszających książeczek Konopnickiej, dziadek dla wczesnego nastolatka to nie jest interesujący partner, któremu się siedzi na kolanach i prosi "dziadziu, opowiedz, jak byłeś partyzantem". Wrzucanie na głowę dziecka regularnego, intensywnego obowiązku opieki nad dziadkiem jest doskonałym sposobem, żeby go wnuczek znielubił.

  • la_mujer75 19.12.18, 14:06
    Chyba pierwszy raz musze się z tobą zgodzić smile
  • mikams75 19.12.18, 18:05
    ale nikt tu sie nie upiera przy codziennej godzinnej opiece (po 15 min drogi plus godzina u dziadka).
  • araceli 19.12.18, 11:16
    profes79 napisał:
    > I prawidłowo ma zły PR. Bo w pierwszej kolejności pomagać ma rodzina.

    Rodzina, która robi zły PR jakoś widać nie pomaga...




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • tt-tka 19.12.18, 12:32
    profes79 napisał:

    > I prawidłowo ma zły PR. Bo w pierwszej kolejności pomagać ma rodzina.

    Rodzina sklada sie tylko z wnuczka ?

    >Zajrzenie
    > na godzinę po szkole/studiach o ile nie wymaga jeżdżenia do innego miasta to c
    > hyba nie jest aż taki straszny wysiłek?
    >

    Owszem, to jest wysilek.. Popytaj osoby, ktore CODZIENNIE musza, i rzeczywiscie MUSZA, bo np konieczna jest pomoc przy zabiegach toaletowych, byc u kogos. Uwiazanie to nie wiez.

    Ojciec Triss, skoro bywa na obiadach u corki, nakwyrazniej jest w stanie wyjsc z domu. To zakupy, w postaci kilku bulek i masla do nich, jest w stanie sam sobie przyniesc, nawet jesli nie wolno mu dzwigac. Wieksze i ciezsze moze obskoczyc raz w tygodniu kto inny, jesli zachodzi taka potrzeba - ale nie widze powodu, dla ktorego tym kims innym ma byc akurat wnuczek i tylko on.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:36
    Ktoś inny = ewentualna pani pomoc. Ja mogę, proponowałam przy okazji swoich zakupów, ale jeśli nie, to sorry, nie mam czasu na domyślanie się.
  • profes79 19.12.18, 12:44
    Poczekaj; za 20 lat poprosisz syna o coś a ten powie "przecież możesz sobie panią opłacić".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • maaria33 19.12.18, 12:50
    A Ty czytałeś cały wątek ?
  • maaria33 19.12.18, 12:52
    Pomijając, że nawet w poscie do kórego się odnosisz jest napisane jak wół, ze triss propnowała zakupy, osobiste. Ale rozumiem, że jeżeli sobie też w tym czasie robiła to już oferta nieważna. Musi jechać specjalnie.
  • profes79 19.12.18, 12:57
    Cały czas czytam. Nie widzę nic niezdrożnego w tym, że się pomoże rodzicom czy dziadkom zwłaszcza, jak sie mieszka w tym samym mieście; wręcz przeciwnie, będąc już osobą pracująca bardzo żałowałem, że mieszkam w innym mieście niż wymagająca opieki babcia bo musiałem pewne rzeczy ogarniać zdalnie zamiast np. codziennie po pracy do niej podjechać. Natomiast niestety tu widzę przykry obowiązek "bo praca, bo szkoła, bo nie mamy czasu"...Tylko z takimi wzorcami to życzę szczęścia za kilkanaście-dziesiąt lat autorce wątku.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • maaria33 19.12.18, 13:01
    A więc triss pomaga I to dużo, gdybyś czytał bez nastawienia.
  • black.emma 19.12.18, 13:02
    Ha! Żałować to jest bardzo łatwo. Ale być uwiązanym CODZIENNIE, bez względu na wszystko to zupełnie inna bajka.
  • dziennik-niecodziennik 19.12.18, 18:56
    Nie wiesz o czym piszesz.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • miedzymorze 19.12.18, 20:44
    żałować to jest łatwizna, bohaterko wink
    Tak, praca, szkoła i własna rodzina jest ważniejsza niż fanaberie dziadka i dalszej rodziny, który sobie coś ubzdurała.
    Z uslug nie skorzysta BO NIE, ale wnuczek ma latać pod dyktando ciotek i dziadunia BO TAK.
    pozdr,
    mi
  • zwierzakowa13 20.12.18, 09:51
    A jak Ty byś codziennie zajezdzal to kto w tym czasie by ogarniał twój dom? Dzieci odbieral z przedszkola lub szkoły (jeśli jest taka koniecznosc), woził na zajęcia, obiad robił, pomagał w lekcjach jeśli trzeba, sprzątal u siebie? Jak widzę na pewno nie ty .
    I to wszystko po 16-17 w godzinach szczytu. No i w tym samym mieście nie znaczny że 5 min od domu, w moim mieście to bywa i godzina samochodem w godzinach 16-17.

    Nie mówię żeby rodziców olac ale to co robi Triss jest wystarczające.
  • arabelax 19.12.18, 11:04
    a wnuczek ile ma lat i co taki zarobiony, że w tyg nie może znaleźć czasu dla dziadka?
    tu chodzi o kontakt, nie tylko zakupy.
    czyli sztywno wyznaczona niedziela do kontaktu. w sumie smutne.
  • ichi51e 19.12.18, 12:18
    Nie - triss chodzi o sprzatanie i w tym kontekscie byla rozmowa.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:27
    Albo sobota - wedle życzenia. A zwykle trochę czasu w oba dni w weekend. To mało? Bez jaj. Oboje ze starym pracujemy, ogarniamy zajęcia i imprezy dzieci, ja mam treningi.
  • ruckola 19.12.18, 15:47
    Chyba sobie żartujesz.
    Najczęściej babcie i dziadkowie poza wnukami mają DZIECI.
    I dziwnym trafem zwykle te dzieci mają głęboko w pompie, co u rodziców słychać, albo zwalają na "oj bo ona woli, jak wnuczek przyjeżdża - ze mną się nie dogaduje".
    Dzieci tych dziadków mają dorosłe dzieci, nie mają zbyt wielu zobowiązań.
    Wnuczkowie mają najczęściej małe dzieci, rodziny, mnóstwo pracy i obowiązków. Tak, przyjemnie jest wpaść do babci na placek raz w tygodniu / raz na dwa tygodnie.
    Nie fair jest oczekiwanie dziadków, że wnuczek będzie popylał raz w tygodniu sprzątać, czy robić zakupy, skoro może opłacić taką usługę.
  • yuka12 19.12.18, 16:34
    Różnie bywa. Mój brat pracuje łącznie z sobotą na własne utrzymanie, podobnie bratowa. Pomagają finansowo swoim dzieciom, a do emerytury mają ponad dekadę. Ich dorosłe dzieci, czyli mojej mamy wnuki, też pracują i mają małe dzieci. Ja z dziećmi za granicą. No i np. teraz moja mama sobie życzy naszej codziennej obecności, zakupów i sprzątania. I tak brat stara się ją odwiedzać, ogarnia większe zakupy itd., ale no nie ma możliwości kilkugodzinnej codziennej pomocy. Bo nikt nie może zostawić pracy, nikt z nas nie jest rentierem. I dlatego moja mama tego nie wymaga, jak na razie radzi sobie sama i ma odłożone pieniądze na ewentualną pomoc. Jest realistką. Od zawsze.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • ruckola 19.12.18, 16:41
    ale co to znaczy wogóle "moja mama sobie życzy naszej codziennej obecności, zakupów i sprzątania"???
    Ja też sobie wiele życzę...
    Co nie znaczy, że każdy ma pędzić spełniać moje życzenia.
  • tt-tka 19.12.18, 17:26
    ruckola napisała:

    > ale co to znaczy wogóle "moja mama sobie życzy naszej codziennej obecności, zak
    > upów i sprzątania"???

    W praktyce ? Np znaczy to, ze corka/syn w pracy odbiera po kilka telefonow dziennie od maki, kazdy alarmowy "opiekunka nie przyszla, sprzataczka mnie bije, sasiadka robiaca zakupy okrada, mam atak serca, pekla spluczka, ona jest brudasem i nie bede jesc tego, co mi daje" i tak bez konca.
    To jest zyczenie sobie. A niekiedy zaczyna sie wymuszanie bardziej czynne, np matka nie wpuszcza do domu opiekunki/pani sprzatajacej, nie pozwala jej pomoc przy myciu czy ubieraniu sie, nie chce jesc. Corka/syn ma przyjechac, umy, nakarmic albo rodzic lezy - i nie straszy, tylko naprawd lezy ! - w obs... pampersie i glodny. Wojna nerwow, wygrywa silniejszy psychicznie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milka_milka 19.12.18, 17:52
    Mój dziadek dzwonił do mnie po 14 razy dzienne, żądał obecności "na chwilkę", na 5 minut (był zaopiekowany) (a dojazd to od 30 do 60 minut w jedną stronę), żebym np. poszła do kiosku po baterie. W Sylwestra o 14.00, gdy wieczorem szłam na bal. Albo żebym już natychmiast przyjechała coś zdjąć z półki.
    Bo że do lekarza, urzędu czy banku, to normalne, załatwiałam bez protestu.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • triss_merigold6 19.12.18, 17:56
    Upiorne.
  • milka_milka 19.12.18, 18:01
    Owszem. Tylko że ja jestem twarda, nie dałam się, bywałam dwa, trzy razy w tygodniu, mama też (choć starałam się ją chronić, bo jest słabsza niż ja), załatwiałam wszystkich lekarzy, sprawy urzędowe itp. i nie dawałam się wkręcić w dodatkowe żądania. Babcia była bezkonfliktowa, cudowna dobra kobieta, dziadek dawał popalić.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • rosapulchra-0 19.12.18, 20:12
    Moja teściowa tak robiła. Zawsze, gdy wiedziała, że muszę wyjść, np. do lekarza, to w dosłownie ostatniej chwili czegoś potrzebowała i to na cito. I nie były to drobiazgi. Kiedyś mnie ściągnęła z przychodni, gdy czekałam na wizytę, bo zadzwoniła do mnie, że spadła ze schodów i nie może sama z powrotem wejść na górę. Owszem, czekała na mnie na dole, wygodnie w fotelu i z uśmiechem na twarzy oznajmiła, że ona MUSIAŁA skłamać, bo inaczej pewnie za godzinę albo dłużej bym wróciła.

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi. by Vaikiria
  • ruckola 19.12.18, 19:52
    znam to sad tak zachowywała się matka ojca.
  • fomica 19.12.18, 11:06
    Ale po egzaminach będzie miał więcej czasu, nie? Czy dla równowagi żeby się nie nudził, za rok zacznie chodzić na balet i lekcje japońskiego?
  • makurokurosek 19.12.18, 11:08
    "Wnuczek mógłby np. zrobić dziadkowi zakupy, zajrzeć codziennie po szkole, coś (nieokreślone coś) pomóc, zainteresować się etc. głosi wszem i wobec emerytowana część rodziny mojego ojca"

    To zależy jak daleko wnuczek ma do dziadka, i w jakim wieku wnuczek jest.
    Jeżeli jest to to samo osiedle to według mnie jak najbardziej wnuczek może zakupy zrobić i chwilę z dziadkiem posiedzieć.
    Oczekujemy od rodziców wsparcia przy wychowywaniu naszych dzieci, ale sami nie uznajemy za stosowne choć w niewielki sposób im pomóc.
  • yuka12 19.12.18, 14:51
    Ja od dawna nie oczekuję, generalnie od narodzin Starszej. Moje dzieci- mój problem.
    Moja rozsądnie myśląca mama też od nas nie oczekuje pomocy a jedynie zainteresowania. Na okoliczność tejże pomocy zaoszczędziła pewną sumkę. A ma dobrze ponad 80 lat. I nie zmusza wnuków do sprzątania czy zakupów.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • tt-tka 19.12.18, 14:58
    yuka12 napisała:


    > Moja rozsądnie myśląca mama też od nas nie oczekuje pomocy a jedynie zaintereso
    > wania.


    I to jest clou. Bo dla wielu osob zainteresowanie ma sie przejawiac wlasnie w tym, ze posprzatasz i ugotujesz. A jest tez wiele takich, dla ktorych odsuniecie na dalszy plan wszystkich innych spraw, lacznie z dziecmi, wspolmalzonkiem, praca i nauka jest tym zadowalajacym stopniem zanteresowania. Jesli nie podporzadkujesz innych spraw potrzebom i kaprysom seniora, jestes nie dosc zainteresowana, nie dbasz, nie kochasz i jestes niewdzieczna.
    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milka_milka 19.12.18, 16:09
    Dokładnie tak. Niestety nie każdy to rozumie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • araceli 19.12.18, 11:09
    A ciotunia nie może? wink

    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • asfiksja 19.12.18, 11:13
    Ja w takich sytuacjach nie wyjaśniam. Wpuszczam jednym uchem, wypuszczam drugim, a przynajmniej staram się, bo mam niestety naturę polemicznąwink. Starsze osoby jak utrafią w czuły punkt to potrafią drążyć.
  • gaskama 19.12.18, 11:17
    Taka mentalność. Jak rodzicom podeślę moją panią sprzątającą do umycia okien to jestem słabą córką. Oczekiwania idą w kierunku, że mam po 10 godzinach pracy przyjść do nich i się uje..ć. Wtedy będę dobrą córką.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • araceli 19.12.18, 11:22
    gaskama napisała:
    > Taka mentalność. Jak rodzicom podeślę moją panią sprzątającą do umycia okien to
    > jestem słabą córką. Oczekiwania idą w kierunku, że mam po 10 godzinach pracy p
    > rzyjść do nich i się uje..ć. Wtedy będę dobrą córką.


    Właśnie. Osobiście wolałabym, żeby wnuczek przyszedł do mnie na spokojnie raz w tygodniu a nie biegał z wywieszonym ozorem parę razy z zakupami. Do mnie przyszedł a nie do moich brudnych okien.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • lauren6 19.12.18, 11:27
    Mam podobny przypadek w otoczeniu. Rodzice przeprowadzają się. Mają syna, który ma problemy z kręgosłupem: w zasadzie przypadek kwalifikujący się już do operacji.

    Syn proponuje rodzicom, że opłaci ekipę przeprowadzkową lub chociaż jakiegoś Ukrainca, który pomoże nosić im meble. Nie ma mowy. Mamusia się na obcego faceta nie zgodzi. To syn ma się u nich pojawić i z odpowiednią naboznoscią nosić te rodzinne regały.

    Mnie się w głowie nie mieści, że można mieć w tak głębokim poważaniu stan zdrowia swojego dziecka. Ale niektórzy ludzie tak mają. Ważniejsze jest by potem chwalic sie psiapsiółom, że jej syn pomagał w przeprowadzce, niz to, że stan zdrowia dziecka może się bardzo pogorszyć.
  • mikams75 19.12.18, 11:31
    podejrzewam, ze chodzi tu o brak zaufania do obcej osoby i oczekiwanie zainteresowania syna; w takiej sytuacji pozostaje wynajecie pana do noszenia mebli i pomoc towarzyska przy przeprowadzce, w sensie, zeby pilnowac noszacego pana, zeby nic nie zniszczyl i nie ukradl. Wilk syty i owca cala.
  • aandzia43 19.12.18, 12:00
    Ja się często zastanawiam po kiego grzyba ludzie mają kasę (jakąś tam, niekoniecznie wielką, ale wystarczającą na ułatwienie sobie życie w potrzebie). No nie, trzeba koniecznie zarąbać się, próbować zarąbać bliźnich, skłócić się z najbliższymi zamiast np. wynająć katering, panią sprzątającą, ekipę przeprowadzkową, itd.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • gaskama 19.12.18, 12:23
    Znasz moją teściową????

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • lauren6 19.12.18, 12:38
    Jaki ten świat mały wink
  • ruckola 19.12.18, 15:48
    raczej moją mamę big_grin
  • jak_matrioszka 19.12.18, 12:08
    Rodzice sadza chyba, że powinnaś wynajać kogoś żeby za Ciebie pracował, a Ty w tym czasie osobiscie umyjesz u nich okna 😁
  • muchy_w_nosie 19.12.18, 11:39
    Cudzym życiem rozporządza się rewelacyjnie - nie wiesz o tym.
    Zatrudniaj panią żeby żyłak strzeliła rodzinie.
  • kosmos_pierzasty 19.12.18, 11:44
    Starsze pokolenie jest tkwi przede wszystkim w jakichś chorych przekonaniach, że jak jest się rodziną to się należy - bez względu na wszystko.
    Nie dyskutowałabym i się nie tłumaczyła. Pamiętam, że pisałaś, że ojciec trudny raczej. Twoja sprawa, Twoja decyzja, jak to ogarniasz wszystko i w jakim stopniu. Nauczyć się ignorować mądrale?
  • aandzia43 19.12.18, 11:57
    Czternastolatek z zajęciami popołudniowymi nie mieszkający dwa bloki od dziadka? Dziadek wiekowy z tych syfiących, bez poczucia porządku? Jasne ze pani sprzątająca, gotująca i robiąca podstawowe zakupy (czy jakie tam dziadek na bytowe potrzeb). Wnuczek niech odwiedza dziadka raz w tygodniu albo rzadziej (jeśli i tak widzi go CO TYDZIEŃ w niedzielę) pograć w szachy, obejrzeć wspólnie program dla facetów, podyskutować o samochodach i dziewczynach, wyskoczyć po drobne zakupy. Po to jest kasa w rodzinie żeby z niej korzystać i zajmować się przyjemną stroną bycia razem. Swoją drogą: tak wielu wnuczków nie mieszkających razem albo w odległościu paru metrów ogląda dziadków częsicje niż raz na tydzień?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • stephanie.plum 19.12.18, 11:58
    wnuczek mógłby zajrzeć, powiedzmy, raz na dwa tygodnie i nieokreślone coś pomóc...? skoro to dziadek.

    najlepiej wpadajcie razem, troski o starszych warto wnuczka uczyć, tak myslę.

    a na co dzień - koniecznie pomoc fachowa, nie "ktoś z rodziny wpadnie... i będzie pitrasił, pranie robił, sprzątał, klop szorował".
    prowadzenie dwóch domów, z czego jeden nie twój, tylko taki, gdzie rządzą się podeszli wiekiem emeryci, to coś, co może wykończyć. to prosta droga do frustracji, bo w efekcie nic nie będzie zrobione dobrze.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:11
    Owszem, konieczna. Niemniej, ojciec musiałby się zgodzić, a nie zgadza się. Nie i już, bo nie potrzebuje jak twierdzi. Teraz 2x praktycznie na siłę była pani, i tylko dlatego, że przyjechała moja siostra i zapowiedziała, że w syfie siedzieć nie będzie i nie ma czasu na robienie kompleksowego prania, przeglądu szafek i jeżdżenie na szmacie.
    Napisałam wyżej, kontakt osobisty z odwiedzaniem się mamy te 2x w tygodniu, co uważam za bardzo dużo, biorąc pod uwagę, ile mamy bieżących rzeczy do zrobienia w weekendy.
  • stephanie.plum 19.12.18, 12:38
    2x w tygodniu to dużo.

    ja (jako wnuczka, tyle, że starsza wiekiem) zmuszałam się do wizyt o wiele rzadziej, choć dziadków wielbię.
    ale ten syf, który mieli w mieszkaniu... w kuchni... to było ponad moje siły. o fachowej pomocy nie było mowy (znam więc temat), a sama, cóż, jak cokolwiek ruszyłam, było, że nie trzeba.

    sprawę gordyjską rozwiązałam jednym cięciem: wspólne przenosiny do domu.
    teraz, kiedy mieszkamy razem, i kontakt jest, i zaopiekowani są, a ja pitraszę i jadę na szmacie u siebie.

    ...jeszcze mi nie uciekli!

    (oczywiście piszę, żeby trochę pozadzierać nosa, wiem, że nie każdy ma możliwość tak sprawę rozwiązać)

    --
    idę tam, gdzie idę
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:41
    Nigdy w życiu. Po prostu nie, nie zrobię tego swojemu sobie, partnerowi i dzieciom.
  • stephanie.plum 19.12.18, 12:49
    pojmuję, nie rób tego swojemu sobie.

    ja akurat o tym marzyłam, mąż się zgodził, więc to zupełnie inna bajka.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • gryzelda71 19.12.18, 13:18
    Ja bym tak nie chciała rozwiązać.
  • milka_milka 19.12.18, 16:12
    Musiałabym na głowię upaść, żeby zamieszkać z moimi dziadkami, gdy jeszcze żyli. Przestałabym istnieć jako człowiek, składałabym się wyłącznie z funkcji sprzątaczko-kucharsko-dowożąco-opiekuńczej.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • daniela34 19.12.18, 12:14
    Zgadzam się że Stephanie. Troskę o osoby starsze uważam za ważną i cenną. Ale nie w postaci prowadzenia praktycznie przez 14-latka domu dziadkowi. Dziadek ma wysoką emeryturę, nie daje rady sam - zaproponowane przez córkę rozwiązanie jest super. A do tego niedzielne rodzinne obiady i jak dobrze wyczytałam odwiedziny wnuczka raz w tygodniu (kiedy ma krócej lekcje), to doprawdy nie jest zaniedbywanie dziadka... raz na dwa tygodniectsz by było ok. Rozumiałabym, gdyby dziadka na zatrudnienie pomocy nie było stać -wtedy albo dokłada się rodzina, albo rodzina spina tyłek i organizuje sprzątanie, zakupy, gotowanie. Ale skoro to stać to dlaczego rodzina musi koniecznie się tym zajmować? Dla idei? Nie chodzi o spędzanie czasu, bo ten czas jest dziadkowi poświęcany w takim zakresie, w jakim to jest możliwe. Moja sąsiadka ma taką matkę - to nic, że wnuczka ma dwoje małych dzieci z cukrzycą, to nic, że córka ma poważne kłopoty z kręgoslupem. Babcia wymaga osobistego mycia przez córkę okien, sprzątania i zakupu ekologicznego kurczaka na tym a nie innym bazarku. Oraz krochmalenia serwetek przez córkę....
  • kropkacom 19.12.18, 12:11
    Nastolatki zawsze mają zły PR. Cokolwiek by nie zrobiły. Niestety tez w rodzinie. Trzeba to oswoić.
  • agata16.06 19.12.18, 12:21
    Gdy ciężko zachorowała moja babcia i dziadek to bardzo przezył ( długi pobyt w szpitalu potem w hospicjum) zdecydowalismy, że zamieszkamy z dziadkiem. Choć "zamieszkamy" to niedobre określenie - przychodzilismy na obiady ( przygotowane przez nas), potem jedliśmy kolację i ktos z nas nocował. Dziadek NIE był niedołęzny tylko wiekowy, bardzo starszy ( mama zbliżała się do emerytury, ja byłam po studiach i miałam juz rodzinę).
    I..... korona z głowy nam nie spadła. Nie o kasę chodziło. Dziadek mógł sobie spokojnie pozwolić na opiekunkę i przychodziła pani do sprzątania ( prała, prasowała itd), ale.... my rozmawialismy z dziadkiem, zapewniali mu jakieś elementarne atrakcje, po prostu byli. Dziadek z tego powodu, ze jest starszy, nie do końca mobilny, gorzej słyszy, wielu przyjaciół i znajomych nie żyje NIE PRZESTAŁ BYC CZŁOWIEKIEM. Starsza osoba ma potrzeby, chce być kochana. Czy PESEL zaczynający sięod 2 lub 3 ma powodowac, ze senior ma siedziec w kącie i czekac na śmeirć?
    Wnuczek nie ma czasu, bo nie chce go mieć. Nic by mu sie nie stało gdyby wpadł raz w tygodniu po szkole i pogadał z dziadkiem. Korona z głowy nie spadała by autorce wątku gdyby raz w tygodniu po pracy poświęciła czas tacie. I aż boje się pisać, że nieucierpaił by jej mąż/niemąż gdyby czasem wpadł na pogaduszki o polityce czy partyjke szachów. No, ale trzeba byc człowiekiem a z tym niektórzy mają problemy. Spoko, spoko czas szybko biegnie i pokolenie, które dzis uważa sie za młode/w średnim wieku zaraz stanie sie starsze i... punkt widzenia zalezy od punktu siedzenia. W ten eutanazol połączony z tradościa pobytu w domu spokojnej starości nie wierzę. Po prostu..
  • mebloscianka_dziadka_franka 19.12.18, 12:48
    Ale przecież się widzi raz w tygodniu co najmniej z dziadkiem.
  • tt-tka 19.12.18, 12:53
    agata16.06 napisała:



    > Wnuczek nie ma czasu, bo nie chce go mieć. Nic by mu sie nie stało gdyby wpadł
    > raz w tygodniu po szkole i pogadał z dziadkiem. Korona z głowy nie spadała by a
    > utorce wątku gdyby raz w tygodniu po pracy poświęciła czas tacie.

    No kocham takie wpisy bez przczytania watku. Nie doczytalo sie pani, ze wnuczek wlasnie wpada raz w tygodniu, a niezaleznie od tego corka z rodzina poswieca ojcu czas co weekend ?

    Ja moich dziadkow, poki zyla babcia, widywalam kilka razy w tygodniu. Sprzatanie odwalalam dwa razy do roku, pastowanie i froterka, okna, wyjecie wszystkiego z ogromnego kredensu i przetarcie od srodka. Ale owszem, znam sytuacje, gdy corka jest u matki o swicie, przed praca, potem po pracy do wieczora, wlasne dzieci widuje, gdy myja zeby na dobranosc, albo i nie. Wiez z matka ma bardzo mocna, wrecz lina okretowa. Z mezem jakby coraz slabsza. Znam inna, gdy corka po pracy pedzi do domu, by ugotowac rodzinie, po czym leci do mamy zanocowac, bo mama sobie zyczy. Tam tez matki nie zgadzaja sie na dochodzaca pomoc. Wnuki marza juz tylko o tym, zeby sie babci zeszlo.
  • kocynder 19.12.18, 13:01
    Nie do końca, Tt-tko... Cytat: " zadzwoni w tygodniu, porozmawia jak dziadek przyjdzie, zaniesie coś jeśli trzeba w tygodniu wieczorem (pod warunkiem, że zajmie to chwilę). Ma jeden (JEDEN) dzień w tygodniu kiedy kończy przed 15 i wtedy czasem idzie z dziadkiem na obiad do baru na osiedlu. Uważam, że to wystarczająco dużo. Starsze pokolenie jest zwyczajnie zachłanne i nie chce zrozumieć, że inni nie mają takiego oceanu czasu". Koniec cytatu. Czyli wnuczek raz w tygodniu zadzwoni (albo nie, zakładam, ze matka nie monitoruje wszystkich rozmów telefonicznych czternastolatka). A raz w tygodniu na rodzinnym obiedzie widuje dziadka. I CZASEM w tygodniu, jak kończy przed 15:00. CZASEM. Czyli nie w każdym tygodniu, ani nawet nie zwykle.
    Żeby nie było - nie uważam, że czternastolatek powinien dziadkowi obiady gotować, okna myć i podłogi pastować co dwa dni. Nie! Natomiast uważam, ze z tego co sama Triss pisze - wnuczek kontakty z dziadkiem ma powierzchowne i w dużej części niejako wymuszone (trudno, żeby w niedzielnym obiedzie nie brał udziału...).

    --
    Kocynder - w gwarze śląskiej słowo określa sytuację ciężką do ogarnięcia, którą ciężko unieść - a wszyscy myślą, ze to coś od "kotka"... 3smile
  • yuka12 19.12.18, 15:06
    Ja widziałam babcię 2-3 x w roku. Ona nie chciała więcej, a wnuków miała wielu. A i tak ją kochałam na swój sposób. Na głębsze kontakty muszą pracować obie strony. Zmuszanie do pomocy może doprowadzić przynajmniej do niechęci, nie tędy droga.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • miedzymorze 19.12.18, 20:50
    Za relację między dorosłym a dzieckiem jest odpowiedzialny dorosły. Skoro dziadek taką relację z wnukiem zbudował, to tyle musi mu wystarczyć. Pretensje i żale może mieć do siebie.
    pozdr,
    mi
  • bi_scotti 19.12.18, 21:49
    kocynder napisała:

    > uważam, ze z tego co
    > sama Triss pisze - wnuczek kontakty z dziadkiem ma powierzchowne i w dużej częś
    > ci niejako wymuszone (trudno, żeby w niedzielnym obiedzie nie brał udziału...).

    No i? You need two to tango. Jeskli wnuczek wielbi dziadka pod niebiosa, fajnie jesli spedza z nim czas ale niekoniecznie scierajac kurze z fortepianu, ale wtedy sam z siebie bedzie do niego "mknal na skrzydlach" niezaleznie od ilosci extra-curricular activities etc. Jesli zas jest po prostu porzadnym chlopcem, ktory zostal przyzwoicie wychowany i wie, ze "dziadka odwiedzac nalezy" no to i odwiedza. Jaka role w zbudowaniu relationship miedzy dziadkiem a wnukiem mial/ma/bedzie mial obgadywany tu dziadek, nie wiemy. Wiemy jedynie, ze nie chce obcych cleaning ladies w domu. Ale czy zyczy sobie czestszych kontaktow z wnukiem? w jakim wymiarze? w jakim zakresie? a moze wolalby wrecz mniej? Tego nie wiemy!
    Wyciagasz daleko-idace wnioski wylacznie na podstawie wlasnych wyobrazen i byc moze obejrzanej 100 latemu wegierskiej sztuki "Drewniany talerz". Nie ma powodu zeby tworzyc wlasny swiat w oparciu o detale podane przez Triss. To, co ona pisze jest kompletnie jasne: dziadek podejmuje swoje (zapewne nie zawsze uber rozsadne) decyzje odnosnie czystosci i porzadku we wlasnym domu, Triss zapewnia stabilnosc kontaktow rodzinnych, 14latek sie dostosowal, reszta rodziny ma zdanie i je wyraza, co wcale nie znaczy, ze ktokolwiek musi/powinien/chce sie owym zdaniem przejmowac. Szafa gra. Life goes on. Cheers.

    --
    "There is a crack in everything, that's how the light gets in"
    Leonard Cohen
  • anorektycznazdzira 20.12.18, 14:01
    "uważam, ze z tego co sama Triss pisze - wnuczek kontakty z dziadkiem ma powierzchowne i w dużej części niejako wymuszone"
    a ja uważam, że skoro tak, to nad tym jak do tego doszło powinien się zastanowić równie mocno ten dziadek-
    który nie zawsze był stary, nie zawsze był niedołężny i samotny, a wnuczek nie zawsze był silnym nastolatkiem, który się może przydać, bywał bowiem wcześniej zasmarkanym i marudzącym jakieś farmazony kilkulatkiem.

    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • diona78 19.12.18, 13:05
    Jakbyś rozumiała tekst pisany, to byś wyczytała, że z dziadkiem spotykają się 2 razy w tygodniu. I ten elaborat byłby niepotrzebny
  • rosapulchra-0 19.12.18, 13:42
    Czasami. Czasami dwa razy w tygodniu. Czytanie ze zrozumieniem się kłania.

    --
    Jeśli cos zdarzyło sie raz- mozliwe, ze zdarzy sie ponownie, ale jesli cos zdarzylo sie juz dwa razy- na pewno zdarzy sie po raz trzeci. by eulalia_bardzo_przecietna
  • diona78 19.12.18, 14:44
    No raz w tygodniu (nie zawsze) i w każdy weekend. To chyba aż nadto? Odpowiedzialam na post w którym autorka sugeruje żeby przynajmniej raz w tygodniu się z dziadkiem spotkali. No a spotykają się częściej. Co ten dziadek, znajomych nie ma?
  • yuka12 19.12.18, 15:09
    Po co? Ma przecież córkę i wnuki 😏. I rodzeństwo ("ciotka") które zamiast samo odwiedzać i pomagać woli dyktować sposób opieki.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • akmaral-100 19.12.18, 17:44
    Odwiedzam od kilku lat znajomą w domu opieki. Mogę raz w miesiącu, bo to 30 km w jedną stronę a w domu mama na wózku inwalidzkim 7 lat. Mama po dwóch udarach, pampersy, karmienie łyżeczką itd. Ten dom opieki, gdzie jest znajoma bardzo przyzwoity, naprawdę dbają o podopiecznych. Jest tam wiele osób chorujących na Alzheimera i te osoby żyją w swoim świecie, najczęściej nie poznają bliskich. Ale są zaopiekowane i nie dzieje się im żadna krzywda. Ale osoby chore fizycznie są smutne, tęsknią za bliskimi, jest im przykro. Bardzo mi ich żal. Nienormalny jest ten system, że najbliższe osoby muszą spędzać swe ostatnie lata w taki sposób. Rozumiem, że w niektórych przypadkach nie ma innego wyjścia, ale i tak żal. Moja mama nie mówi i nie chodzi, ale umysł ma sprawny, opiekujemy się nią wspólnie z mężem. Nieraz jest trudno, ale widzę, że jest spokojna i czuje się bezpiecznie w domu. Nie mogłabym jej nigdzie oddać. Ale nie oceniam nikogo, są różne sytuacje, różna wytrzymałość psychiczna opiekunów.
  • triss_merigold6 19.12.18, 18:00
    Wędrownym kaznodziejom dziękuję. uncertain
    Będę szczera - nienormalne jest życie kilka czy kilkanaście lat z Alzheimerem. To skutek zmian cywilizacyjnych i właśnie znakomitej opieki, bo kiedyś < w mitycznych czasach natury czyli w XIX w.> starsi ludzie z demencją gubili się gdzieś w lesie, topili w stawach albo w pierwszą/drugą zimę umierali na zapalenie płuc czy gruźlicę, a na przednówku byli ostatni w kolejce do miski.
  • chatgris01 19.12.18, 18:38
    Nie mówiąc o tym, że demencji dożywała mniejszość. Ludzie wtedy żyli zdecydowanie krócej.
  • kragina 19.12.18, 20:16
    Weź nie pisz takich bzdur. Raz w tygodniu? Dziewczyno ja tak często swoich rodziców nie odwiedzam.
    Taka jestem zła i niedobra córka bez poszanowania dla peselu... LOL
    Nie, po prostu mam swoje życie, mam też teściów, każdego rodzica odwiedzić co weekend= dwa weekendy, jeden weekend poświęcić na jakąś rodzinną rozrywkę, jeden na sprzątanie i ogarnianie spraw i TADAM! Mija ci miesiąc.
    A gdzie wycieczki, gdzie święta, gdzie wypadki losowe.
    Prawda jest taka że emeryci mają multum czasu wolnego i niestety chcieliby żeby ich dzieci i wnuki spędzały czas z nimi- tylko zmartwię cię, młodzi nie mają tyle czasu. Dlatego wypadałoby mieć też "własne" życie na emeryturze a nie żerować na cudzym.
  • chloe30 20.12.18, 15:51
    skąd e takie idiotki jak Ty biorą Agatko?
    Przeczytałaś COKOLWIEK w tym wątku czy tak wpadłaś ponapawać się własną cudownością?

    --
    http://dl3.glitter-graphics.net/pub/124/124973zv9l8g53sa.gif
  • ruckola 19.12.18, 12:23
    A syn albo córka nie mogą? Musi być wnuczek?
  • triss_merigold6 19.12.18, 12:33
    Mogę - zaprosić na obiad w weekend i to robię.
    Mój facet jest na telefon i idzie jak tylko mój ojciec coś nie tak wciśnie w pilocie do tv i ustawia. Sam z siebie nie pójdzie, ma własnych schorowanych rodziców.
  • lady.grey 19.12.18, 12:32
    Jeszcze zależy jak dziadek traktuje/traktował wnuczka.
    Moja mama np. uznaje tylko synków mojego brata. Kiedyś rozmawiałam z nią przez telefon, niedługo po tym jak urodziłam córkeczkę - więc pcham wózem z moją malutką i rozmawiam z mamą i słyszę taki tekst "No ja muszę zadbać teraz o majątek, o spadek, mam przecież wnuki! Jest Jasio, jest Krzysio i teraz się trzeci chłopczyk urodzi" - bratowa była w 3 ciązy, z 3 synkiem. O mojej córeczce ani słowa... A to tylko wycinek...
    Więc ja na przykład nie widzę powodu, żeby moje dzieci ten czas miały znaleźć...

    --
    znowu wyrosłam z poprzedniego nicka...
  • blokersowa 19.12.18, 12:58
    Mysle ze kluczowa jest niechec do wydawania pieniedzy na te dodatkowa pania do pomocy. 14latek moze czasem wpadac do dziadka, i owszem, na pogaduszki, takie sprawdzenie co tam slychac, moze przyniesc cos co akurat jest potrzebne i tyle. Ale tu rodzina sugeruje konkretne obowiazki, coodzienne: sprzatanie, zakupy, ktore beda podstawa by dziadek jakos sensownie funkcjonował. To duze obciazenie dla doroslej osoby, a co dopiero dla 14 latka. Rozumiem twoja frustracje i niechec do prowadzenia 2. domu. Z mojego doswiadczenia – jak tylko mogłam, opiekujac sie coraz bardziej schorowana i niesamodzielna mama mieszkajaca w osobnym mieszkaniu, takie prace jak sprzatanie czy gotowanie delegowalam na opiekunki. Bliskosc wolalam okazac w inny sposob niz szorujac lazienke czy obierajac marchew. Poza tym to szybka droga do zajechania sie na amen. Ile sie da – delegowac.
  • triss_merigold6 19.12.18, 13:07
    Też bym delegowała gdyby ojciec chciał. Nie chce, nie zgadza się, nie widzi potrzeby itd. Na zamówienie obiadów cateringiem też się nie zgodził, najlepiej gdybym mu nosiła w dwojakach. Siedzi w domu sam, cóż to smutne, ale nas w tym czasie fizycznie nie ma. Ma syf? Ależ oczywiście, aczkolwiek na każdą wzmiankę się obraża.
    Emerytowana część jego rodziny tylko go utwierdza w przekonaniu, że to córki i wnuczek powinni.
  • blokersowa 19.12.18, 13:21
    Rozumiem, szkoda ze nie moze przyjac ze troske mozna tez okazywac pomagajac przez osoby trzecie. Ze tez masz swoje zycie i prace i nie da sie byc naraz w 2 miejscach.
  • tt-tka 19.12.18, 13:42
    triss_merigold6 napisała:

    > Też bym delegowała gdyby ojciec chciał. Nie chce, nie zgadza się, nie widzi pot
    > rzeby itd. Na zamówienie obiadów cateringiem też się nie zgodził, najlepiej gdy
    > bym mu nosiła w dwojakach.


    To i tak nie najgorzej tongue_out
    Moglby chciec, zebys codziennie po pracy gotowala mu te obiady u niego w domu.
    Znam i takich.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • triss_merigold6 19.12.18, 13:46
    Nie ośmieliłby się powiedzieć mi czegoś takiego.
  • tt-tka 19.12.18, 14:02
    triss_merigold6 napisała:

    > Nie ośmieliłby się powiedzieć mi czegoś takiego.


    I bardzo dobrze. Moj dziadek po smierci babci powiedzial mamie - i to nie "osmielil sie powiedziec", przedstawil to jako jedynie sluszne i obowiazkowe - ze powinna z nim teraz zamieszkac. Maz, czyli moj tata, a co tam maz, duzy jest, poradzi sobie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • milka_milka 19.12.18, 16:16
    Mój dziadek też tego oczekiwał, gdy mama przeszła na emeryturę.
    Zapowiedziałam, że po moim trupie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • berber_rock 19.12.18, 14:15
    Czy ty musisz zawsze produkowac watki na 300 wpisow z powodu takiej pierdoly?
    Gdzie jest problem? Bo serio nie zauwazylam?

    Nagle zrobilas sie wrazliwa na komentarze otoczenia, incl. starych ciotek?
  • anilka 19.12.18, 15:00
    A te 300 wpisów to sama zrobiła? big_grin
    Ludzie, co z wami?
  • yuka12 19.12.18, 15:16
    Jest człowiekiem. Po n komentarzu "zyczliwej" i "pomocnej" osoby z rodziny przelało się jej. Przecież nie wyleje wściekłości na tą osobę czy bogu ducha winnych partnera i dzieci, a rozmowy i wyjaśnienia nie pomagają. To wylało się jej na forum. Od tego chyba ono jest?

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • cruella_demon 21.12.18, 22:06
    Raczej temat chwytliwy i można sobie albo poużywać albo ponapawać się własną zayebistością.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.