Dodaj do ulubionych

Podwyżki i foch...czyli kto ma rację?

  • bywalec.hoteli 22.12.18, 23:06
    ci pierwsi się szybko przyzwyczaja, ci drudzy będą się czuli pokrzywdzeni i będą jeszcze mniej zmotywowani do pracy. Ruch krótkowzroczny. Chyba, ze tych drugich firma chce się pozbyć i dała im do tego powód by szukać innej pracy.
  • milva24 22.12.18, 23:24
    bywalec.hoteli napisał:

    > ci pierwsi się szybko przyzwyczaja, ci drudzy będą się czuli pokrzywdzeni i będ
    > ą jeszcze mniej zmotywowani do pracy.

    Też tak to widzę.
  • morekac 23.12.18, 07:12
    bywalec.hoteli napisał:

    > Chyba, ze tych drugi
    > ch firma chce się pozbyć i dała im do tego powód by szukać innej pracy.

    Bo firma właśnie stwierdziła, że jakby co , to ci z podwyżkami będą stale orać w nadgodzinach...





    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • bezludnawyspa11 23.12.18, 00:09
    Rację ma jak zawsze pracodawca. No sorry.
    Jeśli łamie prawo - to się czepiajcie.
    Być może gdyby nie te wyrozumiałe osoby co poświęcały swój czas, firma upadłaby - bo może i nikt nie miałby pracy. Premie świąteczne dostali WSZYSCY, bo wszyscy pracowali, bo premia jest świąteczna. Za nadgodziny dostali ci co więcej pracowali - bo to logiczne. Te osoby też mogły mieć rodziny i inne hobby, ale może były się, że jak firma upadnie to nie będą mieć pracy. Ci co nie pracowali w czasie nadliczbowym - wcale nie mysieli mieć rodziny, 6 dzieci, chorej babci itp.
    Ligicznym jest że podwyżkę, bo to jest nic innego jak podwyżka dostaje się (poza sytuacjami narzuconymi lub bonusowymi) za pracę ale często w nadgodzinach, dyspozycyjność, lojalność, zaangażowanie itp.
    I te osoby dostały podwyżkę, za poświęcenie. Fakt ich wybór, ale ci co nie pracowali nadliczbowo, też mieli wybór. A pracodawca ma prawo docenić takie poświęcenie. Każdy ma to na co sobie zapracuje. Przecież ci, co nie chcieli dostają pensję - za swoje x godzin, dostali świąteczne dodatki więc w czym jest problem?
    A gdyby to chodziło o awans? To też musi dostać ten, który robi od- do bo on dłużej nie może?
  • lodomeria 23.12.18, 00:23
    Ktoś chciał pasywno-agresywnie ukarać tych, którzy nie zostawali po godzinach, zagrać im na nosie, a zafundował sobie skłócenie zespołu, obrażonych pracowników i spadek motywacji, a pewnie nawet i zwolnienia.
  • mum2004 23.12.18, 00:27
    Dokładnie, ewidentny sygnał - podwyżki tylko za nadgodziny. Aż się dziwię, że w ogóle ktoś u takich januszów biznesu chce pracować.
  • jeziorowa 23.12.18, 00:33
    Zespół nie jest skłócony - dlaczego miałby być? Prawie wszyscy pracownicy są przeszczęśliwi, bo dostali niespodziewaną, dużą podwyżkę. Przypominam, podwyżkę za wyniki, bo gdyby nie wynik ich extra pracy to nie byłoby środków na podwyżki. Ci, którzy nie przyczynili się do tego wyniku dzielą się na tych, którzy uważają, że nie zapracowali to nie dostali i na sfochowanych, że nie dostali części pieniędzy należnych kolegom.
  • panna.anna.4 23.12.18, 07:42
    W ostatnim zdaniu odpowiadasz sobie na pytanie które zadała w pierwszym.
  • allatatevi1 23.12.18, 16:24
    > Ci, którzy nie przyczynili się do tego wyniku dzielą się na tych, którzy uważa
    > ją, że nie zapracowali to nie dostali i na sfochowanych, że nie dostali części
    > pieniędzy należnych kolegom.

    To tylko pozory, oni wcale nie myślą, że to iż nie dostali podwyżki jest ok.
    Oni po prostu nie strzelają focha, bo w myślach już zamykają za sobą drzwi tej pracy po raz ostatni. Już mentalnie odeszli z tej pracy i ich to nie rusza.

    W sytuacji, którą opisałam wcześniej - gdzie 6 osób odeszło w jednym miesiącu, szefostwo spodziewało się odejścia 3 osób, bo 3 osoby były mocno sfochowane.
    Wypowiedzenia pozostałych 3 osób (w tym moje) mocno ich zaskoczyły, bo ja zachowywałam się zupełnie normalnie. Stwierdziłam, że szkoda energii na fochy, lepiej skupić wszystkie siły na znalezieniu się w lepszym miejscu.
  • jeziorowa 23.12.18, 16:42
    Każdy pracownik jest wolnym człowiekiem. Jeżeli chce odejść to odejdzie. Zobaczę w styczniu czy ktoś złoży wypowiedzenie. Nie sądzę aby szybko znaleźli pracę na równie dobrych warunkach. Przez kilkanaście lat zwolniły się tylko dwie osoby (jedna z nich dlatego, że wyjeżdżała na stałe z kraju), to nie jest firma z dużą rotacją pracowników. Nowi są zatrudniani z powodu rozwoju firmy a nie odejścia poprzednich. Ale ok, odejdą to zatrudni się nowych.
  • allatatevi1 23.12.18, 18:13
    > Nie sądzę aby szybko znaleźli pracę
    > na równie dobrych warunkach.

    Tak myśli o sobie każdy pracodawca. Absolutnie każdy. Każdemu wydaje się, że praca u niego to najlepsze, co pracownik mógł znaleźć.
    I nie ma znaczenie czy firma jest rewelacyjna, czy koszmarna, każdemu pracodawcy wydaje się, że lepiej niż u niego to pracownik nigdzie nie będzie miał.

    Sytuacja na rynku pracy w Warszawie jest dobra.
    W mojej dalszej rodzinie w 2018 roku pracę znaleźli nawet długotrwale bezrobotni wujkowie i ciocie 50+, którzy nawet nie znają słowa w żadnym obcym języku.
    W przypadku cioci to praca biurowa, dobre stanowisko, przyzwoita pensja, mimo że nie miała wcześniejszego doświadczenia w tej konkretnej branży.
    Inni pracodawcy mają dość dużo wakatów do obsadzenia i pewnie z wdzięcznością przejmą Twoich pracowników.
  • 3-mamuska 25.12.18, 17:15
    ak myśli o sobie każdy pracodawca. Absolutnie każdy. Każdemu wydaje się, że praca u niego to najlepsze, co pracownik mógł znaleźć.
    I nie ma znaczenie czy firma jest rewelacyjna, czy koszmarna, każdemu pracodawcy wydaje się, że lepiej niż u niego to pracownik nigdzie nie będzie miał.
    Weź przeczytaj co napisala ze pracownicy przez sporo lat nie dochodzą. Jakiś powód musi być.

    Przemysł jeszcze raz jaki jest tego powod.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • panna.anna.4 23.12.18, 18:21
    jeziorowa napisała:

    > Każdy pracownik jest wolnym człowiekiem. Jeżeli chce odejść to odejdzie. Zobacz
    > ę w styczniu czy ktoś złoży wypowiedzenie. Nie sądzę aby szybko znaleźli pracę
    > na równie dobrych warunkach. Przez kilkanaście lat zwolniły się tylko dwie osob
    > y (jedna z nich dlatego, że wyjeżdżała na stałe z kraju), to nie jest firma z d
    > użą rotacją pracowników. Nowi są zatrudniani z powodu rozwoju firmy a nie odejś
    > cia poprzednich. Ale ok, odejdą to zatrudni się nowych.

    No i super, wszyscy wygrają. Pracownicy którzy zechcą odejść z powodu takiego różnicowania zespołu odejdą, zostaną tylko chętni na nadgodziny, a nowi szybciutko się znajdą, pewnie nawet za mniejszą kasę.
    Tylko po co szukasz potwierdzenia na forum, skoro wszystko tak różowo się układa? smile
  • jeziorowa 23.12.18, 18:57
    Nie chętni na nadgodziny, bo nadgodzin nie ma (jednorazowa akcja na przestrzeni kilkunastu lat to nie oferta dla chcących pracować pół doby na stałe). Na forum chciałam sprawdzić, czy tak jak w realu jedni uznają, że tak jest ok a drudzy, że to oburzające. I otrzymałam wyniki jak w realu (pomijając fakt, że w realu nie było osoby, która nie zrozumiała tematu a na forum całkiem sporo😝).
  • panna.anna.4 23.12.18, 19:59
    A co tu rozumieć, skoro nie podajesz szczegółów? W realu chyba ludzie wiedzą w jakiej branży pracują i pewnie byli przy tej rozmowie którą opisujesz, to nic dziwnego że więcej osób łapie kontekst.
  • 3-mamuska 25.12.18, 17:23
    panna.anna.4 napisała:

    > A co tu rozumieć, skoro nie podajesz szczegółów? W realu chyba ludzie wiedzą w
    > jakiej branży pracują i pewnie byli przy tej rozmowie którą opisujesz, to nic d
    > ziwnego że więcej osób łapie kontekst.

    Jak nie podaje szczegółów?
    Fakty są takie ze firma istnieje kilka lat, pracownicy nie odchodza dobrz wim się pracuje, dostają premie, pracują x godzin maja stałe pieniądze.
    Nadarzyła się mega okazja pewnie zleceniodawca postawił warunek ze jak się obrabia z robota w listopadzie/grudniu to dostaną całoroczny spory kontakt i idące za tym spore pieniądze.

    Szef spytał pracowników czy zrobią nadgodziny płatne żeby złapać zlecenie. Nice obiecując nic więcej jedynie uczciwą płace za nadgodziny.

    Udało się bo jak widać większość pracowników chętnie zrobiła te kilkanaście godzin w skali miesiąca.
    Dostali podwyżkę bo dostali kontrakt i kąsał dla formy stała ,będą przy nim pracować. Tyle.

    Nie robili nadgodzin ci co się nie chciało.
    Jedni z nich uznali ok nie mam podwyżki nie zasłużyłem a ci co są wściekli raczej księżniczki która się dla formy niebposowci a teraz wszystkich wina bo nie dostała więcej kasy. I wszyscy są winni ze podjęła taka a nie inna decyzje.
    Gdyby zgodził się mała czystka pracowników ogli by się nie wyrobić i nie było by podwyżek.
    Wiec dlaczego ci co się nie przyczynili miałby mieć z tego profity?
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 09:21
    Ale skąd pomysł, że ktoś będzie płakał jak się pozwalniają ci, n których w sytuacji kryzysowej nie można było liczyć? big_grin
    Ja wiem, że aktualnie na ematce jest kult obejmujący realne i wyimaginowane "mnie się należy". Z praktycznego punktu widzenia, jeśli firma z kogoś nie jest zadowolona (a nie byłabym, gdyby był zawał a ktoś miał to w doopie), a nie ma ochoty ładować mu kasy w odprawy albo i odszkodowania, to taka sytuacja, że się obraził, zabrał zabawki i poszedł jest idealna.

    --
    'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
  • lodomeria 23.12.18, 23:59
    No czekaj, sytuacja nie wymagała tego, żeby wszyscy zostawali po godzinach. I nie wiemy, jak wyglądała komunikacja z pracownikami ani pomiędzy nimi.

    Zgadzam się z Tobą, że jeśli ktoś chce się pozbyć pracowników, to jest to jakiś sposób, ale... Tutaj nie taki był zamiar, autorka wątku twierdzi, że są pracownicy, którzy uważają, że im się słusznie ta podwyżka nie należała. Ale przede wszystkim to już ociera się o mobbing.

    W każdym razie o co mi głównie chodzi, na co chciałam zwrócić uwagę to to, że jak się ma firmę, to trzeba czasem umieć kalkulować odcinając się od swoich urażonych uczuć czy sympatii, jak na przykłąd podjęcie decyzji o 20% podwyżce dla prawie całego zespołu tuż po tym, jak przez parę tygodni istnienie firmy wisiało na włosku tylko po to, żeby pokazać komuś, jak się na nim zwiedliśmy, bo można sobie zafundować niepotrzebne komplikacje. Miała zespół, który zna od lat, sprawdzony, w sytuacji kryzysowej się sprawdził, po co sobie sypać piasek w tryby???
  • anorektycznazdzira 25.12.18, 09:39
    Nie bardzo wiemy, czy szef uważa, że 100% zespołu się sprawdza. Zwolnienie kogoś, kto jest średniawy, nie pracuje tak, jak byś chciała, ale nie robi ewidentnych przegięć jest praktycznie niemożliwe. No, możliwe, ale nie na normalnych zasadach, tylko z kosztami i często z awanturami.
    Ja uważam, że nie jest tak, jak część ematek "wie": że szef jest skończonym debilem,
    tylko po godzinach nie zostały osoby, z których szef i tak nie jest zadowolony.
    Nie zrobiłby tego, gdyby nadgodzin odmówiły mu najlepsze osoby w zespole. Dobremu pracownikowi to uchodzą wszystkie numery świata, a nie tylko niechęć do nadgodzin w konkretnym zadaniu. Dlatego uważam, że założenie, że ten szef ma super-zespół, z którego 100% jest zadowolony w 150% to zbytni optymizm. Najwyraźniej z kogoś zadowolony wcale nie jest smile



    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • no-tak-ale 25.12.18, 16:55
    Aly to co Ty uważasz to jedno, a jak było to drugie. Ty nie mając pojęcia o tym jacy to byli pracownicy nadałaś im wyimaginowane cechy które uzasadniły postępowanie szefa. No można, w taki sposób to w zasadzie można każde draństwo i morderstwo usprawiedliwić. (zresztą widzieliśmy to niedawno przy okazji morderstwa w kulkowni, pół narodu wiedziało jak złą osobą była matka chłopca, skoro do takiego stanu doprowadziła biednego tatusia).
  • bezludnawyspa11 23.12.18, 11:01
    Tak, bo w życiu to zawsze chodzi o to żeby ukarać tego co pracuje od- do i ani minuty dłużej bo ma dzieci, psa, chorą babcię. I nigdy nie wolno dac podwyżki czy awansu osobie, która realnie przyczyniła się do być może uratowania wypłacalności firmy ukończeniem np ważnego projektu bo Grażyna i Janusz stracą motywację do pracy od- do.
    Ojeju.
    To jest biznes, a nie instytucja charytatywna czy przedszkole - ojeju, jeju żeby dzieciaczki dostały po równo.
    Masz robić od - do. Masz za to dostać pensję. Dodatki czy co ci się tam należy za pracę.
    I tyle cię powinno interesować. Co ci się należało dostałaś. Awanse i premie to nagrody. Nagrodę dostaje się za coś. I nie dostają tego wszyscy. Tutaj dostali ci, ktorzy nie tylko robili nadgodziny, wyciagneli firmę z kryzysu ale i ktorzy zapewne dokończyli projekt bez którego być może firma ciężko by zipała. Proste jak drut i budowa cepa.
  • 3-mamuska 25.12.18, 17:26
    Tak, bo w życiu to zawsze chodzi o to żeby ukarać tego co pracuje od- do i ani minuty dłużej bo ma dzieci, psa, chorą babcię

    Ale
    Bzdrua wynagradzanie tych co chcą a nie każe tych co nie chcą.
    Ale ty PENWIE z tych dla ciebie szklanka zawsze jest w połowie pusta dla innych w polowe pełna.

    Nikt nie miał chorej babci psa czy dzieci nadgodzin było mało, gdyby zostali wszyscy PENWIE byłoby ich mniej.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • 3-mamuska 25.12.18, 17:12
    lodomeria napisała:

    > Ktoś chciał pasywno-agresywnie ukarać tych, którzy nie zostawali po godzinach,
    > zagrać im na nosie, a zafundował sobie skłócenie zespołu, obrażonych pracownikó
    > w i spadek motywacji, a pewnie nawet i zwolnienia.

    A nie pomyślałaś ze dostali podwyżki ci co są dyspozycyjni dla firmy? Czyli maja więcej zalet dla firmy?
    I nie był to pstryczek w nos.
    Ze firma dzięki tym co zostali dostała dodatkowe duze zlecenie co pozwolili tym co się do tego przeczyli zarabiać więcej.
    Mógł oczywiście większe zarobki przytulić właściciel firmy.
    Chciał być uczciwy wobec tych którzy na dobry kontrakt zapierdzielali.

    Z jakiej racji mili tome pieniądze dostać ci co szli do domu?
    Premie dostali świąteczna wszyscy bo cały rok dobrze pracowali w zakresie swoich obowiązków.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • no-tak-ale 25.12.18, 17:23
    Podwyżki dostali nie ci co SĄ DYSPOZYCYJNI tylko ci co BYLI DYSPOZYCYJNI W TAMTYM KONKRETNYM CZASIE.
  • taki-sobie-nick 23.12.18, 01:45
    Mam rację, że jestem zdziwiona fachem i poczuciem „niesprawiedliwości”?

    Mam rację, że zaliczasz się do grona uszczęśliwionych podwyżką?
  • milva24 23.12.18, 01:52
    Ona chyba jest w kadrze zarządzającej.
  • anahera 23.12.18, 05:52
    W kulturze kraju w ktorym mieszkam place sa tajemne, podwyzki rowniez, czasami podpisuje sie nawet klauzule zabraniajaca ujawniac swoja pensje ale ogolnie i tak ludzie o tym raczej nie dyskutuja, uwaza sie ze takie rozmowy sa w zlym tonie. I mysle ze tak jest lepiej, a napewno zdrowiej.
  • allatatevi1 23.12.18, 17:57
    W Polsce na szczęście jest to nielegalne i pracownik ma prawo dzielić się informacją o swoim wynagrodzeniami ze współpracownikami z tej samej firmy, nawet jeśli wewnętrzny regulamin pracy tego zabrania.
    Pamiętam przezabawną sytuację, kiedy wyjaśnialiśmy ze współpracownikami HR-ce, że taki zapis w regulaminie pracy jest nieważny i nie ma żadnej mocy prawnej ponieważ polskie prawo jest nadrzędne wobec firmowych regulaminów.
    Biedulka, była mocno zdumiona, myślała że to co ona nabazgrze w regulaminie pracy i wrzuci do Sharepointa, jest nadrzędne wobec polskiego prawa pracy big_grin
  • no-tak-ale 24.12.18, 00:54
    Nie, tak akurat jest chorzej, to jest sposób na ukrywanie dyskryminacji na przykład. Ale skoro Ci to pasuje to super.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 09:16
    Tak, masz rację.
    Zaangażowany pracownik to ten wartościowy pracownik.
    Pracownik od-do to zwykły pracownik. O zwykłych łatwo, o zaangażowanych trudno.



    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • ruckola 23.12.18, 09:30
    smile nie zawsze jest to reguła. Pracowałam w firmie, gdzie właściciel wychodził z takiego założenia. Dość szybko dotarło do nas, ze nie opłaca się spieszyć z praca, bo nawet jeśli wszystko było zrobione, to on patrzył na ludzi jak na oszustów, kiedy wychodziło się o czasie. A ze większość z nas mogło sobie pozwolić na późne powroty do domu, to siedzieliśmy i robiliśmy wszystko na pełnym luuuzie, on płacił za dupogodziny i był przeszczęśliwy, ze zostajemy dłużej, niż on. Jaki my wszyscy mieliśmy porządek w papierach, ja 5 razy w tygodniu robiłam porządki w biurku i takie tam. Z czasem, kiedy po drodze urodziłam dziecko i wyszłam za mąż, ten system przestał mi pasować. Po drugim macierzyńskim zmieniłam prace i tu z kolei przeżyłam szok, bo z kolei wszelkie nadgodziny były niezbyt miłe widziane, a te wynikające wprost z potrzeb firmy (typu przeciągające się konferencje, czy ważne spotkania) były zwykle zapowiedziane z kilkudniowym wyprzedzeniem. Zawsze byłam pytana, czy napewno mogę i nigdy nie czułam się wykorzystywana.
    Dla mnie to raczej oczywistość, ze jak jest praca, to trzeba ja zrobić i zwykle dziwi mnie podejście „o 16 kończę pracować, bo mam swoje życie”. Praca zawsze stanowiła cześć tego życia i tak samo jak pracodawca powinien szanować prawa pracownika do wzięcia urlopu na żądanie, bo coś pracownikowi wypadło, tak samo pracownik stanowiąc cześć firmy, powinien wg mnie tą firmę wspierać, a nie traktować jak prace jak odbębnienie godzin.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 12:07
    Przecież podałaś zupełnie inny przykład: facet nie ogarniał nawet, że go naciągają na dupogodziny i miał obsesję niewychodzenia. Historia w poście startowym jest precyzyjnie określona: ludzie zostawali w nadgodzinach bo była sytuacja kryzysowa dla firmy i trzeba ją było wyciągnąć. Mało tego, to dzięki nim się to udało.
    To konkret. Ci, co siedzieli w nadgodzinach wyrobili nie tylko te nadgodziny, ale i premię świąteczną dla tych, co nie siedzieli, bo gdyby w firmie "rypło", to nie byłoby nie tylko podwyżek, ale i premii świątecznej a może i pracy dla niektórych, bo by trzeba było ciąć.
    Sytuacja jest ewidentna.



    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • saskia44 23.12.18, 12:24
    Tyle ze autorka watku nie moze sie zdecydowac bo raz pisze ze to bylo ratowanie firmy a za chwile ze to tylko byla mozliwosc dodatkowego rozwoju czyli pewnie jednorazowe ale dobrze platne zlecenie. Wszyscy w tej firmie pracowali jak zawsze i dawali z siebie 100% a niektorzy w ciagu 4 tygodni zrobili kilkanascie platnych nadgodzin pracujac nad tym extra zlwceniem. Gdyby chodzilo o ratowanie firmy to zapewne wszyscy by zostawaali pracujac w nadgodzinach za free byle tylko miejsc pracy nie stracic.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 12:36
    W dzisiejszych czasach dobre zlecenie, po którym zostaje "duża górka" i dobra opinia to dla małej firmy może być kwestia utrzymania się na powierzchni lub nie.
    Czepiałabym się tylko, gdyby szef to przedstawił lajtowo, na zasadzie chcecie to sobie doróbcie w nadgodzinkach, a jak nie to nie- po czym dopiero okazałoby się, jakie to dla firmy ważne. Jeśli od początku było jasne, że sprawa jest kluczowa, to pracownicy, którzy się zabrali za robotę to są ci, którzy co najmniej wypracowali dobry wynik na koniec roku (albo uratowali firmie tyłek), i mają realne zasługi. Reszta ma zwykłe zasługi, za to ma swoją wypłatę bez opóźnień, a nawet premię.

    --
    'To są bardzo poważne zarzuty!!! [Oh, czyli to nie ty?] O nie, ja, ja! Tylko mówię, że to są bardzo poważne zarzuty.' by król Julian
  • saskia44 23.12.18, 12:43
    Bardzo watpliwe ze firme ktora ratuje jedno i to jednorazowe zlecenie (z tego co napisala autorka to wynika) byloby stac na placenie nadgodzin nie mowiac o 20%podwyzkach.
  • araceli 23.12.18, 12:44
    saskia44 napisał(a):
    > (z tego co napisala autorka to wynika)

    Nie - zupełnie nie wynika. Umiejętność czytania widać też jest skorelowana z podejściem do pracy wink




    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • saskia44 23.12.18, 12:50
    araceli napisała:

    > saskia44 napisał(a):
    > > (z tego co napisala autorka to wynika)
    >
    > Nie - zupełnie nie wynika. Umiejętność czytania widać też jest skorelowana z po
    > dejściem do pracy wink
    >
    Jak widac masz problemy z czytaniem, zajmij sie wiec swoim problemem
    >
  • pade 23.12.18, 12:48
    Pytałam wczoraj w jaki sposób szefostwo przedstawiło sytuację pracownikom, ale nie dostałam odpowiedzi.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • jeziorowa 23.12.18, 13:27
    Nie zauważyłam pade twojego wczorajszego pytania, ale już odpowiadam. Będzie na przykładzie, bo już czytam (nie w twoich wypowiedziach), że rozmawiamy o prostych robotnikach zarabiających conajwyżej 3tys zł, że ciągle nadgodziny, że firma prawie pada, ludzie rzucają papierami i inne dziwne wymyślone historie. Było więc tak (zmieniona branża i liczby, reszta zgadza się): jest sobie niewielka firma zatrudniająca (dla ułatwienia) 10 programistów i nikogo więcej. Programiści piszą gry komputerowe, średnio jedną w miesiącu, produkt się sprzedaje, szału nie ma, ale wtop też nie, każdy pracownik zgarnia co miesiąc 15 tys brutto pracując od 8.00 do 16.00, co jakiś czas dostaje premię okolicznościową lub wynikową (jeżeli jego pomysł sprzedał się za lepszą niż standard cenę). Nagle jest super pomysł (właściciela), na bazie którego duża firma chce kupić grę za duże pieniądze pod warunkiem, że produkt będzie gotowy za 4 tygodnie. To bardzo mało czasu. Jest więc zebranie w firmie. Możemy podjąć się wyzwania, ale pracując w nadgodzinach (oczywiście płatnych), bo w normalnym czasie pracy mamy już do zrobienia inne zlecenie. Czasu jest mało, więc nie wiadomo, czy zdążymy, oczywiście im więcej osób będzie pracować i im więcej czasu tym szanse powodzenia większe. Bierzemy to czy nie? Większość osób chce - siadają do telefonów, ustalają z żoną/mężem/narzeczonym itd - gorąca linia. Za pół godziny już wiadomo: 8 osób bierze to (wszystkie, które wykazały entuzjazm), dwie nie będą zostawać, bo napewno nie zdążymy, to za mało czasu itd, itp. Udaje się, ledwo się ludzie wyrabiają, ale dali radę (gdyby pracowali w 100% składzie a nie 80% to oczywiście byłoby im dużo łatwiej). Mają zapłacone nadgodziny. Zamawiający jest zachwycony produktem i terminem realizacji i podpisuje dodatkową umowę, że co pół roku będzie kupować rozszerzenie do tej gry (wymagające już małego nakładu pracy) przez x lat. Szef firmy dodatkowe ekstra przyszłe zyski (z rozszerzeń do tej gry) dzieli na 9 osób: siebie i 8 programistów. Wypada, że dostają po 20% ekstra do pensji. Dwóch pozostałych pracowników nie dostaje. Jeden z nich uważa, że ok, bo to nie jego gra, palcem nie kiwnął, więc czemu koledzy mają się z nim dzielić. Drugi ma focha, bo jak to? Jakby wiedział, że będą podwyżki to też by zostawał. Nie rozumie, że nikt nie wiedział, że dopiero po skończonej pracy okazało się, że jest „górka” (wynikająca z dodatkowej umowy), która jest do podziału.
  • bywalec.hoteli 23.12.18, 13:34
    Jeziorowa, Czyli ta podwyżka ma wynagrodzić pracownikom dodatkowa prace nad aktualizacjami tej gry na czym firma ma regularnie zarabiać? Ale pytanie czy tych 2, którzy się nie poświęcali ma tez pracować nad tymi aktualizacjami ? Bo jeśli tak, to znaczy, ze tez zwiększa zakres obowiązków i powinni dostać podwyżkę. Z jednej strony popieram podwyżki za zasługi takie jak wymieniłaś z drugiej danie podwyżki 20 procent oznacza konieczność płacenia więcej na stałe - a czy dochody z tej gry będą na stałe ? wg mnie lepiej byłoby dać im premie i mniejsza podwyżkę. Ale to Wasza jako managementu decyzja.
  • ruckola 23.12.18, 13:36
    nadal wg mnie prosi się o premię, nie podwyżkę podstawy.
    chyba, że tamten był w jakiś sposób ogólnie gorszy cały rok.
    zyski wynikające z górki, można dopisywać w postaci premii do wynagrodzenia.

    natomiast pracodawca może sobie rozporządzić tą nadwyżką jak tam on uważa. wolałabym jednak założyć, że ma większe podstawy do pominięcia tego jednego pracownika w przyznaniu mu podwyżki, niż to, że nie uczestniczył w jednym projekcie.
  • jeziorowa 23.12.18, 13:56
    Pieniądze na podwyżki są tylko z dodatkowej umowy na rozszerzenia (umowa na kilka lat). Właściciel firmy (i pomysłu) mógł te pieniądze zapisać jako ekstra zysk firmy lub podzielić się nimi. Wybrał drugi wariant. Pieniądze będą w miesięcznych transzach, rozszerzenia gry raz na pół roku. Napisanie rozszerzeń to mała robota. Zespół 8 programistów ograniczając przez 3 tygodnie (co pół roku) plotki, przerwy i papieroski napisze to w ciągu normalnych godzin pracy. Pozostałych dwóch nie będzie pisać tych rozszerzeń (oni wtedy będą mieli czas dodatkowy na telefony, plotki itd) bo zbyt dużo czasu zajęłoby wdrożenie ich w nową grę. Ta podwyżka jest więc za pracę, którą będą wykonywać dodatkowo. Co prawda wynagrodzenie za nią jest olbrzymie w porównaniu do czasu i nakładu pracy, ale klient tak chce płacić to płaci.
  • saskia44 23.12.18, 14:03
    Czyli zwiekszenie pracy wiec zawieszenia pensji.
    Zoabczymy czego dwiemy sie w dalszej czesci.
  • saskia44 23.12.18, 14:05
    Nie nagroda za prace w nadgodzinach a wiecej pracy ma stale - rozumiem ze te 20% jest adekwatne .😀
  • jeziorowa 23.12.18, 14:12
    Nie, nic nie rozumiesz, poczytaj moje odpowiedzi jeszcze kilka razy to ci pomoże.
  • bywalec.hoteli 23.12.18, 14:05
    ale to jest podwyżka na stałe czy taka premia comiesięczna, która bedzie obowiązywać do czasu, kiedy bedzie ważny kontrakt na nowa gre i jej rozszerzenia ? Rozumiem, ze jak ktos bedzie miał ciężki okres i nie bedzie w stanie się spiąć, ograniczyć kawy i w danym półroczu nie popracuje nad rozszerzeniem to ta podwyżka bedzie odebrana ?
  • jeziorowa 23.12.18, 14:20
    Te rozszerzenia to mała robota- duże pieniądze. Rozszerzenie to 8-10 godzin pracy zespołu 8 programistów, czyli niespełna 1,5 godziny w miesiącu (w normalnych godzinach pracy) - to może być dla kogokolwiek problem? Jak ktoś zachoruje na długo, to dostaje wynagrodzenie należne mu (premii nie dostałby w takich okolicznościach), a rozszerzenie zrobi zespół 7 programistów. Jak ktoś odejdzie z pracy to nie będzie dalej pobierał pensji- to chyba logiczne.
  • rexona_sport 23.12.18, 14:34
    Jasne, pozostali zajmą się tym na co grupa wybrańców nie będzie miała czasu zajęta rozszerzeniami. A gowno za ro dostaną bo przecież robili co innego. Fakt jest taki ze firma wzięła dodatkowe zobowiązania i pracy przybędzie wszystkim, a gratyfikacja dla „oddanych”. No i nie jest jasne co takiego robili ci którzy nie brali nadgodzin w swoim normalnym czasie pracy, robili rozszerzenia czy wykonywali inne obowiązki niezbędne dla funkcjonowania firmy tak aby ci chętni do robienia gry mogli się jej poświecić w 100% czy może całkiem pierdzieli w stołek nie przyczyniając się w ogole do sukcesu firmy w wykonaniu zlecenia. Bo jeśli ktoś pracował nad projektem 8 godzin dziennie a ktoś inny 12 a potem zyski z projektu dzielone są 0 vs 100% to trochę dziwne.
  • no-tak-ale 24.12.18, 01:07
    > Pozostałych dwóch nie będzie pisać tych rozszerzeń (oni wtedy będą mieli czas dodatkowy na telefony, plotki itd) bo zbyt dużo czasu zajęłoby wdrożenie ich w nową grę

    Coraz bardziej jestem przekonana że sciemniasz. Parę tygodni po godzinach wystarczyło żeby stworzyć produkt od zera a teraz wdrożenie do niego by zajęło tyle czasu że się nie opłaca wprowadzać kolegów w projekt? A co będzie jak co którzy nad nim pracują się zwolnią/rizchorują/unrą?
  • demodee 23.12.18, 13:48
    Ale w pierwotnej historii podwyżki były zaskoczeniem dla wszystkich: i tych wyrabiających nadgodziny, i nie.

    Napisałaś:
    > Dziś dodatkowo (nikt się nie spodziewał) prawie wszyscy dostali do podpisania aneksy do umów

    A w historii o programistach (rozumiem, że zmieniasz detale, ale to jednak nie jest detal) podwyżki dla wyrabiających nadgodziny są przewidziane.
  • jeziorowa 23.12.18, 14:08
    Podwyżki były zaskoczeniem, bo pieniądze na nie są z dodatkowego zamówienia podpisanego z powodu zrealizowania tego, które powstało w nadgodzinach. Nikt nie przewidział, że gra będzie taka super, że zleceniodawca będzie chciał x lat płacić za rozszerzenia pomysłu.
    Dla programistów wyrabiających nadgodziny przewidziana była zapłata za nadgodziny.
  • agonyaunt 23.12.18, 13:49
    Gdyby szef pomyślał, to rozdysponowałby nadwyżkę na premie dla tych, którzy brali udział w projekcie i wypłacał je co pół roku tym, którzy nad rozszerzeniem pracują.
    Co szef przewidział dla pracowników, którzy przed upływem X czasu odejdą z firmy - będą dostawać kasę za to co wypracowali, czy może jednak te 20% przepadnie albo trafi do nowych? A co dostanie ta dwójka, która po godzinach nie siedziała, ale teraz będzie pracować nad rozszerzeniami?

    Powtórzę - można było zagwarantować lepszą kasę tym, którzy zostawali po godzinach, ale podwyżka, i to tak wysoka, to najgorszy z możliwych pomysłów. To są podstawy psychologii biznesu i szef zdecydowanie powinien się w nich podszkolić.
  • al_sahra 23.12.18, 14:00
    agonyaunt napisała:

    > Powtórzę - można było zagwarantować lepszą kasę tym, którzy zostawali po godzin
    > ach, ale podwyżka, i to tak wysoka, to najgorszy z możliwych pomysłów. To są po
    > dstawy psychologii biznesu i szef zdecydowanie powinien się w nich podszkolić.

    Dokładnie tak.
  • rexona_sport 23.12.18, 14:36
    Dokładnie, nie chodzi o to żeby nie wynagradzać ekstra tych którzy zostali ale podwyżki i aneksy to nie jest adekwatna metoda, po prostu!
  • asmarabis 23.12.18, 14:11
    Aha
    Dwie osoby nie zgodziły sie bo miały realistyczne podejście i zostają teraz ukarane
    Ciekawe co by sie stało jak byście nie zdążyli z projektem

    --
    "Bo to nie jest glupia osoba, wbrew pozorom. Bardzo kreatywnie i inteligentnie wypisuje te dyrdymaly i mam wrazenie, ze swietnie sie przy tym bawi."
    Iskierka3 o mnie smile
  • betty_bum 23.12.18, 14:20
    Dostaliby pieniądze za nadgodziny.
  • betty_bum 23.12.18, 14:22
    Może sugestię, że to nienajlepsze dla nich miejsce pracy?
  • jeziorowa 23.12.18, 14:22
    W jaki sposób ukarane? Nie dostaną pieniędzy za pracę kolegi? To straszne. Jakbyśmy nie zdążyli z projektem to każdy dostałby za przepracowane nadgodziny i tyle.
  • jeziorowa 23.12.18, 14:32
    A projekt sprzedany zostałby za kilka tygodni komu innemu za rynkową stawkę.
  • diamentowa.droga 23.12.18, 14:20
    Ten twój post dużo zmienia.
    Myślę że większość odpowiedzi jest nie na temat w tym wątku ze względu na różne postrzeganie "pracy", jej rodzaju, poziomu wynagrodzeń, ilości pracowników bez podwyzki i rodzaju naglej sytuacji. Skoro 80% pracownikow ja dostalo w takiej sytuacji jak piszesz, to nie maco plakac nad pozostalymi. Jeśli się zwolnią to zatrudnicie nowych, którzy szybko zorientują się jak to u was w firmie działa i będę wiedzieć na czym stoją (ryzyko pracy w nadgodzinach z możliwością nieplanowanej wczesniwj podwyżki lub porazka calej firmy i podwyzki brak).
    Ja bym jednak będąc na twoim miejscu pomyślała o tych którzy zostaną. Niektórzy z nich mogą w przyszłości na serio nie mieć możliwości zostania po godzinach że względu na różne np. problemy zdrowotne czy rodzinne i z góry będą wiedzieli że nie będzie podwyżki, pomimo że gdyby nie byli zblokowani przez niezależne od nich sprawy, to na 100%by zostali i pracowali. Myślę że premia o wysokości sumy rocznej podwyżki plus premii dla reszty jest w takiej sytuacji zdrowsza.
  • jeziorowa 23.12.18, 14:31
    Tak jak pisałam to była sytuacja jednorazowa (pierwsza od początku istnienia firmy). Mamy dużo zleceń, cenimy sobie czas prywatny, pensje wszystkich satysfakcjonują, firma nie goni za pieniędzmi i projektami. Ta sytuacja była jednak wyjątkowa, bo za super pomysł ktoś zdecydował się zapłacić zaskakująco dużo. Normalnie nie bierzemy dodatkowych projektów, nie zostajemy po godzinach nawet jak ktoś chce zapłacić trochę więcej. Jednak między trochę więcej a zaskakująco dużo jest przepaść i dlatego podjęte zostało ryzyko i „mobilizacja” (mimo, że o rozszerzeniach nie było wtedy mowy). Podwyżki są w firmie, spokojnie, ta to było coś „ekstra” a nie zamiast wszystkiego innego.
  • betty_bum 23.12.18, 14:38
    Błąd widzę w tym, że nie uprzedziliście, że jeśli będzie sukces to jego autorzy będą mieli w nim udział, wtedy pewnie wszyscy by zostawali albo nie byłoby szoku.
  • bywalec.hoteli 23.12.18, 14:40
    ale wciąż nie wyjaśniłaś czy te podwyżki są w formie podwyżki na stałe - jak ktos bedzie u Was pracował przez 30 lat, to przez te lata bedzie dostawał więcej wynagrodzenia czy to jest dodatkowa kasa która bedzie wypłacana przez czas trwania projektu ? przecież ta gra tez kiedyś przestanie przynosić zyski. Pisałaś o transzach wiec bardziej kojarzy się z dodatkiem do pensji a nie podwyżka.
  • rexona_sport 23.12.18, 14:50
    i ta sytuacja wyjaśnia dlaczego warto jest wykosztować się jako firma i zatrudnić specjalistę od zarządzania zasobami ludzkimi zamiast oddanej i lokalnej pani halinki, bo na taka osobę wyglada ta dzieląca zyskiem w opisanej firmie. Owszem, można traktować pracowników jak jeleni tylko trzeba się nastawić w takim wypadku na prace z jeleniami, bo nie-jelenie sobie po prostu pójdą do normalnego pracodawcy.
  • jeziorowa 23.12.18, 15:18
    Te podwyżki są na stałe. Projekt jest długoletni.
  • greenbutterfly 23.12.18, 15:36
    Ciekawa jestem co to za gra. Naprawde. Gra napisana w 4tygodnie po godzinach, rozumiem ze po testach, przynoszaca wydawcy ogromne zyski musi byc dzielem sztuki. Znam tylko jedna no moze dwie dobre polskie gry, pisane latami smile
  • jeziorowa 23.12.18, 15:42
    Przecież wyraźnie napisałam, że firma informatyczna to przykład aby łatwiej było zrozumieć sytuację. Wcześniej próbowałam na przykładzie lunaparku, ale ten jest lepszy.
  • greenbutterfly 23.12.18, 15:52
    Okay. Przyklad troche absurdalny jednak.
  • morekac 24.12.18, 06:38
    jeziorowa napisała:

    > Te podwyżki są na stałe. Projekt jest długoletni.

    Każdy projekt jest tak długoletni, jak zyski z niego przynoszone. Czyli ważna umowa i przynoszone zyski. Pracodawca, transferujący swoją przyszłą, acz nieotrzymaną kasę na koszty stałe (i trudne do natychmiastowej redukcji) nie jawi się jako zbyt rozsądny.
    Projekt do zrobienia "po godzinach" przynosi zyski pozwalające na stałą podwyżkę kosztów płac (zapewe i tak sporych) o 20%?
    Gratulacje.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • pade 23.12.18, 16:09
    Ok, to w takim układzie lepsza byłaby premia a nie aneksy do umów. Dlaczego? Bo promując jednorazowe zaangażowanie przekreślacie, czyli nie doceniacie długofalowego. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tym 20% odechciało się dłużej u Was pracować. Oni nawet nie mają jak nadrobić braku jednorazowego zaangażowania, a będą ponosić jego koszty.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • jeziorowa 23.12.18, 16:45
    Jakie koszty? Nie będą robić dodatkowej małej robótki, bo jej nie znają, więc nie będą dostawać za nią dodatkowego wynagrodzenia. Będą robić to co do tej pory za takie pieniądze jak do tej pory (nikt za podstawową pracę podwyżki nie dostał, podwyżek motywacyjnych nie było w grudniu).
  • rexona_sport 23.12.18, 17:08
    Mała robótka do zrobienia zamiast pogaduszek przy kawie jest nagradzana 20% pensji, fajna firma. Pade ładnie tłumaczy, jaśniej się nie da.
  • jeziorowa 23.12.18, 17:18
    Czy wiesz co to jest extra zlecenie? To zlecanie gdzie zarabiasz dużo więcej przy dużo mniejszym nakładzie pracy. Takie zlecenie czasem może się przytrafić i wtedy korzystasz lub nie. Przykład z innej branży: niania za 10 godzin biegania za niespełna dwulatkiem, karmienia go, przewijania, zabawiania zarobi za 10 godzin 150 zł. Przebywając z tym samym dzieckiem (tylko tym razem dziecko śpi) w jednym mieszkaniu i grając na kompie a potem śpiąc w noc sylwestrową zarobi 600 zł. Praca dużo lżejsza (a w zasadzie sprowadza się do cichego zajmowania się sobą) a zarobek dużo wyższy.
  • rexona_sport 23.12.18, 17:31
    Ciesz się jak ci „sfochowani” tylko się zwolnią i pójdą do konkurencji i obejdzie się bez sądu pracy big_grin „extra noc sylwestrowa” wpisana w umówię o prace na stałe. A kolezance która ci kiedyś pożyczyła tampon daj aneks na ekstra cotygodniowe parzenie kawy za 30% pensji dodatku, inni niech zasuwają i morda w kubeł
  • jeziorowa 23.12.18, 17:49
    Piszę kolejny raz, dodatek do pensji będzie za dodatkową pracę związaną ze zleceniem - będą ją wykonywać ci, którzy ją znają. Praca normalna będzie normalnie wykonywana przez wszystkich. Dodatkowa praca to mało roboty a dużo pieniędzy - tak się złożyło. Co w tym niezwykłego?
  • rexona_sport 23.12.18, 18:09
    To w tym niezwykłego ze w normalnych firmach wynagrodzenie jest proporcjonalne do wykonanej pracy a nie uzależnione od tego kto kiedyś przysłużył się szefostwu. Oczywiscie istnieja jeszcze dziwniejsze sytuacje na świecie i nic z tego nie wynika. Pozostaje wam tylko rozkoszować się cudowna atmosfera w pracy lub dziwić „sfochowaniu” a normalnym ludziom strzec takich firm. Tyle.
  • jeziorowa 23.12.18, 18:12
    Nic nie zrozumiałaś, trudno.
  • no-tak-ale 24.12.18, 01:11
    Jak to jakie? Spadnie na nich robota kolegów, którzy teraz w normalnych, dotychczasowych godzinach pracy będą pisać te dodatkowe rozszerzenia.
  • araceli 23.12.18, 17:46
    pade napisała:
    > Ok, to w takim układzie lepsza byłaby premia a nie aneksy do umów. Dlaczego? Bo
    > promując jednorazowe zaangażowanie przekreślacie, czyli nie doceniacie długofa
    > lowego. Wcale bym się nie zdziwiła, gdyby tym 20% odechciało się dłużej u Was p
    > racować.


    Ale może właśnie firmie nie zależy na takich pracownikach? Zarządzanie zespołem nie polega na biciu rekordu w trzymaniu tego samego składu cały czas.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • pade 23.12.18, 21:09
    No to właśnie firma pokazała, że jej nie zależy. Napisałam jak wyżej.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • panna.anna.4 23.12.18, 18:26
    Ludzie założyli że chodzi o prostych robotników, bo napisałaś że szukanie i przeszkolenie pracownika trwa krócej niż okres wypowiedzenia. Nie może to być praca dla ludzi o wysokich kwalifikacjach. Ewentualnie pracodawca nie zna rynku pracy, co sprawia że zagrywka z trwałą podwyżką za nadgodziny była bardzo ryzykowna.
  • bistian 23.12.18, 20:01
    panna.anna.4 napisała:

    > Ludzie założyli że chodzi o prostych robotników, bo napisałaś że szukanie i prz
    > eszkolenie pracownika trwa krócej niż okres wypowiedzenia. Nie może to być prac
    > a dla ludzi o wysokich kwalifikacjach.

    Już pisałem o tym kilka razy. W obecnych czasach nie ma stanowisk nadających się do błyskawicznego przeszkolenia pracownika, nawet sprzątać trzeba się nauczyć, a w ogrodnictwie niektóre osoby wykonują 200-300% normy, inne nie są w stanie się do tego zbliżyć.
  • no-tak-ale 24.12.18, 01:03
    Ach. Zamawiający jest zachwycony terminem realizacji, który wymagał nadgodzin. Teraz będzie oczekiwał takiego samego terminu realizacji, ale szef kasy na nadgodziny, premie i podwyżki już nie znajdzie bo ją rozdał i to niekoniecznie tym, którzy będą nad tymi rozszerzeniami pracować.
  • jeziorowa 24.12.18, 01:12
    W tym wątku rozmawiamy o sytuacji w mojej firmie a nie twojej, bo to dwie zupełnie inne sytuacje.
  • no-tak-ale 25.12.18, 16:58
    I co, zwykłym pracownikom nie należą się podwyżki? Jak w wieku 20 lat zaczęli robić za minimalną krajową tak powinni do emerytury, nie zważając na inflację, wzrost doświadczenia, coraz większą znajomość zagadnień branży etc? Tylko dlatego że nie robią po godzinach? Co to za logika?
  • rexona_sport 23.12.18, 09:35
    Nawet w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie na kierunku „zarządzanie zespołem” uczą ze poczucie niesprawiedliwości to jeden z najmocniej demotywujacych, rozważających zespół czynników. Firma z folwarczanym myśleniem, zawijalabym się z niej niezależnie czy z podwyżka czy nie. Bo nawet jak teraz zostałam to może w przyszłym roku będę miała sprawy prywatne, rodzinne, czuła się osłabiona czy cokolwiek i za sumienna prace, super sprawna i intensywna żeby wyrobić się z robota przed końcem pracy będę patrzeć na marzenke która została pare te godzinki na stanowisku „ważniejszej specjalistki”, z pensja o 1/5 więcej (jak wiem ze od tych kilku godzin robienia tego samego co zawsze tylko trochę dłużej zadna starsza specjalista się nie stała).
  • araceli 23.12.18, 09:39
    rexona_sport napisał(a):
    > Nawet w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie na kierunku „zarządzanie zespołem” uc
    > zą ze poczucie niesprawiedliwości to jeden z najmocniej demotywujacych, rozważa
    > jących zespół czynników.

    Tak bo przecież w sytuacji, gdzie jedni się poświęcają dodatkowy czas i wysiłek dla firmy potraktowanie wszystkich równą podwyżka w żaaaaaden sposób nie wywoła poczucia niesprawiedliwości. Wcaaaaale! big_grin

    Oj - widać kto spina poślady a kto uważa, że za samo istnienie mu się należy wink

    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • lauren6 23.12.18, 09:59
    > gdzie jedni się poświęcają dodatkowy czas i wysiłek dla firmy

    Zadam pytanie na czasie: z choinki się urwałaś?????

    Serio wierzysz w to, że ktoś robi nadgodziny z powodu pikajacego serduszka, które poruszyło się losem firmy Janusza? Kasa, kasa i jeszcze raz kasa.
  • araceli 23.12.18, 10:06
    lauren6 napisała:
    > Serio wierzysz w to, że ktoś robi nadgodziny z powodu pikajacego serduszka, któ
    > re poruszyło się losem firmy Janusza? Kasa, kasa i jeszcze raz kasa.

    Nie nie napisałam o motywacjach. I tak - ludzie pracują dla kasy - w tym przypadku dodatkowa praca została nagrodzona.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • rexona_sport 23.12.18, 11:51
    Ależ należy ich nagrodzić, jak najbardziej - premia, odpowiednio rozdzielonym bonusem itp. Nie lepszym stanowiskiem. Idąc taka ścieżka motywacji może najbardziej „oddany” pracownik firmy wreszcie zostanie „kierownikiem”, bo zostawał po godzinach. Znaczy można tylko nie wróżę powodzenia firmie która nie rozróżnia bunusu od przydzielania stanowisk. No chyba ze chodzi o rodzaj pracy gdzie długo zostający idiota jest lepszy od specjalisty, to wtedy może zadziałać wykurzenie szanujących się specjalistów. No jakby nie patrzył, wychodzi Januszowo a potem płacz bo w firmie zle się dzieje.
  • ruckola 23.12.18, 09:39
    W firmach, gdzie menagment posługuje się zasada „dzieł i rządź” lubi pracować określony typ ludzi. Ten typ ludzi pnie się w takich firmach wysoko wysoko wink
    Ja psychopatów nie lubię i unikam. Niektórzy nie maja wyjścia.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 12:12
    "Nawet w Wyższej Szkole Gotowania na Gazie na kierunku „zarządzanie zespołem” uczą ze poczucie niesprawiedliwości to jeden z najmocniej demotywujacych, rozważających zespół czynników"

    Święte słowa, dlatego robienie w juja ludzi zostających po godzinach, którzy uratowali sytuację firmy dla wszystkich, również tych nie siedzących, to by było bardzo głupie. Byłoby bardzo głupie udawanie, że nie wiemy, kto wypracował premię świąteczną i że to byli ci, co zapitalali w kryzysie, a nie ci, co lubią od-do. Bo jak firma rypnie, to nie ma premii, tylko zwolnienia. I rzeczywiście poczucie niesprawiedliwości u tych, którzy zapitalali i ratowali mogłoby być poważne, gdyby niezapitalajacy dostali dokładnie takie same nagrody i benefity za ratowanie firmy, której nie ratowali.




    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • agonyaunt 23.12.18, 12:32
    Doczytaj - kryzys nie polegał na ratowaniu firmy przed upadkiem, tylko na szansie zwiększenia przychodów. Nikt nie wyrabiał premii świątecznej dla wszystkich. Premie były, podwyżki są obok.
  • rexona_sport 23.12.18, 13:26
    Dlaczego w juja. Naprawdę to nie te czasy kiedy lepsza posadę dostawało się na podstawie „oddania” firmie i byciem zaangażowanym a nie na podstawie kwalifikacji. Należy zostających nagrodzić, jak najbardziej - premia a nie stanowiskiem, zreszta sztucznie stworzonym na potrzeby dania prztyczka w nos tym który nie zostali po godzinach. I tyle.

    Podejście typu zosia mi pomogła w problemie to teraz będzie dostawać pensje prezesa - uciekać z takiej firmy i tyle.
  • ira_08 23.12.18, 17:10
    >Święte słowa, dlatego robienie w juja ludzi zostających po godzinach, którzy uratowali sytuację firmy dla wszystkich

    To było jakieś ekstra zlecenie, a nie ratowanie tonącego statku. To raz. Dwa - dostali ekstra premię, a za nadgodziny dostali pieniądze, więc jakie robienie w juja? Nie pracowali za darmo przecież. W juja zostali zrobieni ci, którzy dobrze pracowali przez cały rok, ale na koniec okazało się, że ważniejszy był jednorazowy zryw.

    >Byłoby bardzo głupie udawanie, że nie wiemy, kto wypracował premię świąteczną i że to byli ci, co zapitalali w kryzysie, a nie ci, co lubią od-do.

    Tak, ci co pracowali od-do zapewne tylko popijali kawusię big_grin Miałam kiedyś timliderkę, która w kółko siedziała po godzinach, bo zwyczajnie pracowała powoli, z czego pół dnia wisiała na messengerze. Ja w 8 godzin potrafiłam zrobić dużo więcej niż ona przez 10. Co więcej - kiedy chciałam się zwolnić, pracodawca otworzył worek złota i dał mi sporą podwyżkę, żebym tylko została. A ja z tych, co o 16 odbijają kartę na zakładzie, nadgodziny mogę policzyć na palcach jednej ręki.
  • araceli 23.12.18, 17:44
    ira_08 napisała:
    > dobrze pracowali przez cały rok, ale na koniec okazało się, że ważniejszy był jedno
    > razowy zryw.

    Bo DLA FIRMY dokładnie tak było - jednorazowy zryw przyniósł ekstra zysk. Dla firmy liczy się EFEKT a nie odpękane dup.godziny.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • rexona_sport 23.12.18, 18:49
    Kochane Bravo, wczoraj w firmie tuż przed ważnym spotkaniem biznesowym nieznany sprawca obesral kibel. Z pan sprzątaczek tylko dwie podjęły się zadania posprzątania go w trybie pilnym, za co zostały wynagrodzone. Od nowego roku zaproponowałam im aneks na dodatkowe przecieranie blaciku w kuchni dwa razy w miesiącu, wyceniłam to zlecenie na 20% pensji sprzątaczek. Pozostałe sprzątaczki są niezadowolone (wykreślić, wstawić „sfochowane”). Dlaczego? Przecież nie obniżyłam im pensji. Czy chodzi im o to ze miałam nie wynagradzać sprzątaczek które pomogły mi w kiblowej sytuacji? Dlaczego ludzie są tacy roszczeniowi?

    PS. Forum mnie nie rozumie sad
  • araceli 23.12.18, 18:53
    rexona_sport napisał(a):
    > PS. Forum mnie nie rozumie sad

    "Forum" rozumie - a przynajmniej ta część bez mentalności parobka.


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • rexona_sport 23.12.18, 18:59
    Sprzątaczki mnie nie rozumieją i przestały się starać - co zrobiłam zle. Parobkowe ematki z zachodu brużdżą i nie chcą pojąć ze przecieranie blaciku może być przeze mnie wycenione na 40 godzin ich tyraczki - radźcie co robić!
  • araceli 23.12.18, 19:01
    rexona_sport napisał(a):
    > Sprzątaczki mnie nie rozumieją i przestały się starać

    To idą do zwolnienia. Jak widać istnieją takie, które potrafią wyczyścić kibel jak trzeb - takich firma potrzebuje. Proste?


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • rexona_sport 23.12.18, 19:06
    kiss cudowne
  • morekac 24.12.18, 06:42
    araceli napisała:

    > rexona_sport napisał(a):
    > > Sprzątaczki mnie nie rozumieją i przestały się starać
    >
    > To idą do zwolnienia. Jak widać istnieją takie, które potrafią wyczyścić kibel
    > jak trzeb - takich firma potrzebuje. Proste?
    >
    >

    Są też takie, które potrafią nabruździć. Sprzątaczkę to trzeba mieć zaufaną, a nie wymieniać co dwa miesiące.


    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • no-tak-ale 25.12.18, 17:07
    Przyniósł POTENCJALNY zysk. Szczodry klient może zbankrutować, produkt może się nie sprzedać itd.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 19:17
    Zawsze jak jest mowa o nadgodzinach, to jakaś ematka zaczyna wałkowanie, że na pewno ci, co zostają, to zostają, bo nie pracują wydajnie, a ci, co od-do, to są taaacy super wydajni i w ogóle.
    Nic na to w tym opisie nie wskazuje.
    Taką metodą, to możemy sobie dopowiedzieć dowolną bzdurę, bo każdy miał w pracy taki czy inny przypadek, ale to NIE jest ten przypadek. To nie Twoja "timliderka" dostała premię/podwyżkę za messenger, tylko, zgodnie z postem startowym, ktoś, kto ciężko pracował dla dobra firmy. Co tu jest niejasne?

    Twój pracodawca, tak swoją drogą, zrobił to, co i tamten: dał kasę temu, kogo uważał za lepszego, lepiej pracującego dla firmy. U Ciebie nie były to nadgodziny, a tam były, bo były firmie POTRZEBNE, bardzo.

    >Tak, ci co pracowali od-do zapewne tylko popijali kawusię
    Jakoś z ich pracy górka do rozdawania się nie zrobiła




    --
    'Na słońcu jest rzeczywiście znacznie mniej cienia, wiesz?' by król Julian
  • no-tak-ale 25.12.18, 17:01
    Tylko wiesz, ten projekt może paść a cash flow i kasę na podwyżki dla gwuazdirskuegi zespołu zapewnią wtedy projekty ciągnięte przez pozostałych kolegów.
  • frey.a86 23.12.18, 09:53
    Nadgodziny "dla dobra firmy" to robią wysoko opłacani specjaliści, typu lekarze czy informatycy.

    "Blue collar workers", o których pisze jeziorowa, jeżeli zostają na płatnych nadgodzinach, to robią to nie dla firmy, ale tylko i wyłącznie DLA KASY. Firma pewnie nie płaci tym ludziom kokosów, pojawiła się okazja dorobienia przed świętami to ci, którzy mają czas i tej kasy potrzebują zostali i tyle. Po co tu dorabiać jakąś ideologię o poświęceniu i dyspozycyjności. Sama jak byłam na studiach robiłam nadgodziny w weekendy za dodatkową kasę. Tylko i wyłącznie dodatkowe pieniądze działały na mnie motywująco, dla samej firmy w życiu bym przecież nie przyszła w weekend. Trzeba być skończonym januszem, żeby sobie z tego nie zdawać sprawy i jeszcze nagradzać podwyżką. Skłóci zespół, odejdzie mu połowa pracowników, nowym będzie musiał zapłacić te 20% więcej i jeszcze przeszkolić, więc wyjdzie na tym interesie jak Zabłocki na mydle. No ale dobrze mu tak.
  • araceli 23.12.18, 10:10
    frey.a86 napisała:
    > "Blue collar workers", o których pisze jeziorowa, jeżeli zostają na płatnych na
    > dgodzinach, to robią to nie dla firmy, ale tylko i wyłącznie DLA KASY.

    Kolejna bzdura. W opisywanej sytuacji trzeba było zostać bo coś się działo. To nie było dodatkowe zlecenie z pytaniem "kto chce zostać, żeby sobie dorobić".

    Mentalność parobka się kłania.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • frey.a86 23.12.18, 10:19
    No ok, coś się działo, ale przecież wiedzieli, że dostaną za to dodatkową kasę. Jakby nie dostali albo nie potrzebowali tych pieniędzy, to pies z kulawą nogą by nie został.
  • araceli 23.12.18, 10:23
    frey.a86 napisała:
    > No ok, coś się działo, ale przecież wiedzieli, że dostaną za to dodatkową kasę.
    > Jakby nie dostali albo nie potrzebowali tych pieniędzy, to pies z kulawą nogą
    > by nie został.

    Gdyby każdy miał podejście "nie potrzebuję dodatkowej kasy więc idę do domu" to by się zawaliło. Nie każdy zostaje dla dodatkowej kasy - niektórzy po prostu czują się odpowiedzialni za efekty i rozumieją konsekwencje takich czy innych działań.



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • frey.a86 23.12.18, 10:52
    Toteż o nich pisałam w pierwszym poście - "wysoko opłacani specjaliści, typu lekarze czy informatycy".

    Trzeba być naprawdę mocno, mocno naiwnym, żeby wierzyć, że szeregowy pracownik biurowy albo pracownik fizyczny zarabiający maksymalnie 3 tys. zł netto tak bardzo identyfikuje się z firmą, że zostaje po godzinach, bo poruszyła go trudna sytuacja firmy i szefa.
  • araceli 23.12.18, 10:56
    frey.a86 napisała:
    > tak bardzo identyfikuje się z firmą,
    > że zostaje po godzinach, bo poruszyła go trudna s
    > ytuacja firmy i szefa.

    Jak napisałam - to nie jest kwestia identyfikacji tylko odpowiedzialności za własną pracę i jej efekty, czego nie potrafisz ogarnąć.

    Myślisz, że przedszkolanki o 17 wystawiają dzieci za drzwi i idą do domu jak rodzice się spóźniają?

    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • frey.a86 23.12.18, 11:06
    Ale w tym wątku nie jest mowa o przedszkolankach, tylko o pracownikach bodajże fizycznych.
  • araceli 23.12.18, 11:09
    frey.a86 napisała:
    > Ale w tym wątku nie jest mowa o przedszkolankach, tylko o pracownikach bodajże
    > fizycznych.

    Nie nie jest mowa o pracownikach fizycznych choć to nie ma znaczenia. To kwestia mentalności a nie rodzaju pracy. Choć może własnie mentalność się na rodzaj pracy przekłada...


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • frey.a86 23.12.18, 11:15
    W każdym razie nie było mowy o przedszkolance, która nie może wyjść do domu i zostawić dziecka bez opieki.
    Nie wiem o jakiej mentalności ty piszesz, ale większość ludzi pracuje dla kasy. Inaczej by nawet z domu nie wyszli, a ty możesz oszukiwać sam siebie że pracują dla idei lub ponieważ identyfikują się z firmą i biorą za nią odpowiedzialność. A co do odpowiedzialności - czym innym jest zostanie po godzinach, bo się samemu coś zawaliło, a czym innym zostanie, bo "sytuacja wymaga" (niezawiniona przez pracownika). Za darmo nikt ci nie zostanie.

    Swoją drogą ty chyba wcale nie pracujesz, nie? A zaskakująco dużo masz do powiedzenia w każdym możliwym wątku o warunkach pracy.
  • araceli 23.12.18, 11:36
    frey.a86 napisała:
    > W każdym razie nie było mowy o przedszkolance, która nie może wyjść do domu i z
    > ostawić dziecka bez opieki.

    Przedszkolanka była przykładem kwestii odpowiedzialności za własną pracę, która czasem nie kończy się jak wybije fajrant.

    Pisałam parę razy, że nie chodzi o "pracy dla idei" ani o "identyfikacji z firmą" ale widać osoba o mentalności parobka widzi świat tylko w tych kategoriach.

    > Swoją drogą ty chyba wcale nie pracujesz, nie?

    Oczywiście, że pracuję big_grin big_grin big_grin




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • frey.a86 23.12.18, 11:41
    To chyba u jakiegoś janusza wyzyskiwacza, albo sam jesteś takim januszem.
  • araceli 23.12.18, 11:43
    frey.a86 napisała:
    > To chyba u jakiegoś janusza wyzyskiwacza, albo sam jesteś takim januszem.


    Prościutkie widzenie świata...



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • jolie 23.12.18, 12:58
    Araceli, dziwne rzeczy wypisujesz od wczoraj. Większość osób, którym pomysł nagłej i niespodziewanej podwyżki się nie podoba ma zastrzeżenia nie do tego, że siedzących po godzinach nagrodzono, tylko do tego, jak ich nagrodzono. System awansu, podwyżek i premii powinien być jasny i przejrzysty, ciekawa jestem, czy ci, którzy nie zostawali po godzinach wiedzieli, że odrzucają ewentualne 20% podwyżki. Pewnie nie. A robienie psychologicznych eksperymentów i testów na lojalność jest słabe. Oczywiście pracodawca robi, jak uważa.
  • araceli 23.12.18, 13:04
    jolie napisała:
    > System awansu, podwyżek i premii powinien być jasny i przejrzysty,

    A my wszyscy "powinniśmy" być piękni, młodzi i bogaci.


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • maaria33 23.12.18, 13:22
    Sugerujesz, że autorka chce być z tych brzydkich, starych i biednych?
  • araceli 23.12.18, 13:27
    maaria33 napisała:
    > Sugerujesz, że autorka chce być z tych brzydkich, starych i biednych?

    W jakiej alternatywnej logice ci to wyszło??? big_grin big_grin big_grin


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • premeda 23.12.18, 14:16
    I tu byś się mocno zdziwiła, bo u mnie w fabryce jak najbardziej ludziom zależy. I potrafią przyjść nawet w święta (które są wcale nie jakoś ekstra płatne) typu boże ciało czy 11listopada. Tak samo jak przyszli do pracy dzisiaj, żeby na inwentaryzacji było mniej liczenia. Tak samo na koniec miesiąca potrafią się sprężyć i zrobić wysyłki, mimo że mogliby zrobić niezbędne minimum, a nie wyrabiać po 160%.
  • jeziorowa 23.12.18, 15:19
    Święta i niedziele są extra płatne, bo dostaje się 2 razy więcej za tą samą pracę.
  • premeda 23.12.18, 21:12
    U nas jest tylko 50zł dodatku 😐
  • tairo 23.12.18, 22:09
    "Tylko 50 zł dodatku" to przy płacy minimalnej ponad pół dniówki.
  • tairo 23.12.18, 22:06
    To było dokładnie 'dodatkowe zlecenie z pytaniem "kto chce zostać, żeby sobie dorobić"' - płatne nadgodziny.
  • maaria33 23.12.18, 11:24
    Od razu zaznaczę, że nie czytałam wszystkich wypowiedzi.
    Moi z daniem bardzo zła i krótkowzroczna decyzja zarządzającego. Za nadgodziny spokojnie wystarczyłaby zapłata za te nadgodziny plus premia.

    Zadaniem zarządzającego nie są tylko najblizsze wyniki , ale i budowanie zespołu, który "poniesie" firmę w przyszłości. Zastosowane rozwiązanie się sprawdzi dlugoterminowo tylko jeżeli w danym regionie jest bezrobocie.
  • chatgris01 23.12.18, 12:25
    Myślałam, że komuna się skończyła, ale po przeczytaniu tego wątku widzę, że mentalność u wielu osób przetrwała (i to nawet niekoniecznie u tych, które już wtedy pracowały).
    Zaskakujące.
  • maaria33 23.12.18, 12:56
    Wiesz, akurat tego jak się buduje zespoł uczyłam się od "Zachodu"wink
  • ira_08 23.12.18, 17:15
    A ja myślałam, że skończyły się lata 90. z zerową wiedzą na temat zarządzania zespołem, z brakiem ścieżki kariery w firmie i z brakiem przejrzystości.
  • ginger.ale 23.12.18, 12:55
    Nie każdy może zostawać po godzinach, praca to nie jedyne zobowiązanie w życiu dorosłego człowieka. Ba, nie koniecznie Ci, którzy zostawali po godzinach, to na codzień najbardziej wartościowi pracownicy dla firmy. A teraz mogą zacząć szukać innej pracy, bo podwyżka za 1 akcję, a nie całokształt pracy.

    U mnie ostatnio były 2 tygodnie nadgodzin lub zmiany godzin. Nie brałam udziału, z góry było powiedziane, że biorący udział dostaną dodatkową kasę i ok, należało im się. Premie świąteczne były mocno zróżnicowane. Nie ma to wpływu na styczniowe podwyżki.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • ginger.ale 23.12.18, 12:57
    Na podwyżkę pracowałam ostatnie 2 lata, a nie w grudniu czy listopadzie b.r.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • demodee 23.12.18, 13:35
    > prawie wszyscy dostali (...) aneksy do umów, w których ich pensja od nowego roku wzrasta o 20%. Aneksy dostali ci, którzy (...) przez 4 tygodnie zostawali po godzinach (...). Aneksów nie dostali ci, którzy pracowali „od a do z” i nic więcej.

    Stawiając się w sytuacji pracownicy tej firmy rozumiem, że firma miała taki plan, że od 2019 roku pracownicy będą zarabiać więcej o 20%, bo przecież nie wiadomo było, ile osób będzie wyrabiać te dobrowolne nadgodziny wszyscy czy może nikt? A podwyżka już wcześniej musiała być podliczona i zaakceptowana przez zarząd, bo podwyżka to jest zwiększony koszt stały czyli stałe comiesięczne zobowiązanie pracodawcy wobec pracownika, a nie jednorazowa premia która jest podziałem zysku wynikającego z pojedynczego "złotego" zlecenia.

    Bym to jednak odczytała, jako rodzaj zemsty ze strony pracodawcy za brak dyspozycyjności u tych paru pracowników i symboliczne pokazanie drzwi.

    A jak to właściwie było zrealizowane w praktyce - ludzie są po kolei zapraszani do gabinetu szefa i dostają aneksy do podpisania oraz uścisk dłoni prezesa, a potem wychodzą cali szczęśliwi? Prawie cała załoga? A tych parę osób, które nie zostały zaproszone do gabinetu na to patrzą i sarkają po kątach?
  • jeziorowa 23.12.18, 15:21
    Firma nie miała planu podwyżek, to chyba wystarczająco wiele razy wyjaśniłam.
  • allatatevi1 23.12.18, 19:02
    > Bym to jednak odczytała, jako rodzaj zemsty ze strony pracodawcy za brak dyspoz
    > ycyjności u tych paru pracowników i symboliczne pokazanie drzwi.

    Dobrze to odczytujesz.
    Powyżej jeziorowa bulwersowała się tym, że jeden z pracowników (ten niezostający po godzinach) snuł przez telefon plany weekendowego szlajania się po knajpach.
    Wg jeziorowej powinien snuć plany weekendowego zaiwaniania dla dobra firmy.
    Jak widać mocno toksyczne i folwarczne klimaty tam panują.
  • jolie 23.12.18, 19:10
    Oczywiście, że to folwarczne klimaty. To nie pierwszy wątek w tym stylu, był już taki o tym, jak pracownik tej wspaniałej firmy śmie wysyłać CV gdzie indziej, przecież to, ojoj, nielojalność!
  • jeziorowa 23.12.18, 19:15
    Pomyliłaś osoby jolie.
  • jolie 23.12.18, 19:26
    Jeśli pomyliłam, to przepraszam.
  • jeziorowa 23.12.18, 19:14
    Kłamiesz i wiesz o tym. Jeziorowa nie bulwersowała się, mogła nakazać zostać po godzinach a tego nie zrobiła. Jeziorowa tylko przekazała, że to nieprawda, że niezostający mieli w domu niemowlaki, żony w szpitalu i leżącą teściową. Niezostający mogli zostać ale nie chciało im się - ich wybór.
  • morekac 23.12.18, 20:44
    jeziorowa napisała:

    > Jeziorowa tylko przekazała, że to nieprawda, że
    > niezostający mieli w domu niemowlaki, żony w szpitalu i leżącą teściową. Niezos
    > tający mogli zostać ale nie chciało im się - ich wybór.

    Pracownicy ci się spowiadają, że wiesz, co mają, a czego nie? Ty Ks.Stryczek Reaktywacja jesteś czy co?





    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • jeziorowa 23.12.18, 21:15
    Ludzie w pracy sami niepytani o swoim życiu i o sobie opowiadają. Rozmowy telefoniczne prywatne też przeprowadzają przy innych a nie wychodząc do toalety. U ciebie jest inaczej?
  • morekac 23.12.18, 23:34
    Normalne chyba, że ludzie wiedzą tyle, ile się o sobie powie? A mówię tyle, ile chcę powiedzieć - zdecydowanie nie wszystko.
    U mnie z prywatnym telefonem wychodzi się z pokoju, bo to po prostu przeszkadza w robocie.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • wheels.of.fire 24.12.18, 19:04
    Nie rób już z tego Stryczka jakiegoś psychopaty. Komuś zależało by wywołać nagonkę na Kościół i Stryczek był ofiarą.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • morekac 25.12.18, 07:53
    Tako obrońca pracowników jesteś, a jak ksiądz jest pracodawcą, to nagle ci się wyłącza "moduł sprawiedliwości". Wstyd.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • wheels.of.fire 25.12.18, 09:04
    Odbiór czyjegoś charakteru to sprawa bardzo subiektywna. Ja się skupiam na bardziej finansowo-prawnych aspektach. Orban-Urban chce prawo pracy układać pod niemieckie fabryki i ja np. takiego prawa nie chcę układać.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • hanusinamama 23.12.18, 14:03
    Skoro nadgodziny były płatne to czemu podwyzka nalezy sie tym ktorzy zostawiali? Nie kazdy moze zostać dłużej (bo np musi odebrac dziecko z przedszkola) dla innych praca nie jest całym zyciem. Szef dał do zrozumienia: albo praca jest twoim zyciem albo nic nie dostaniesz. Bardzo nie fair zachowanie, ja bym sie urwała z takiej pracy , szukała innego miejsca. Masz ochote jeziorowa spedzać w pracy ile sie da czasu, zyc aby pracować a nie pracować aby żyć...no gratuluje. Dostałaś podwyżę mozesz sie cieszyć.
  • bezludnawyspa11 23.12.18, 15:08
    A awans czemu się należy temu naj?
    Szef nie daje bo zrozumienia, że ci się nie należy, że musisz wszak szef nikomu nie każe zostać. Zostają ci co chcą i dostają za to coś extra i tyle. Bez podwyżki żyć się da - nikt wszak ci pensji nie obniża i nie idmawia dodatków. Cudzych zarobki zostaw w spokoju bo nie ma nic za darmo.
  • alpepe 23.12.18, 15:28
    10/10

    --
    Achse des Guten
  • ira_08 23.12.18, 17:20
    >A awans czemu się należy temu naj?

    Bo to się firmie opłaca. Opłaca się nagradzać wyróżniających się pracowników, bo daje to im i pozostałym motywację, ponadto to chyba oczywiste, że na wyższe stanowisko trzeba mieć wyższe kompetencje, czyli być "naj". Tutaj nie nagrodzono najlepszych, nagrodzono tych, którzy wzięli udział w jednorazowej akcji pt. nadgodziny. Przecież pozostali też w tym czasie wypracowywali zysk.
  • jeziorowa 23.12.18, 17:56
    Wszyscy wypracowują zysk i dostają za to pensję. Do tej pory jasne? Niespodziewanie okazało się, że ci, którzy zdobyli dodatkowe kompetencje przy nowym projekcie mogą niewielkim nakładem pracy przekuwać je w duże zyski, z których dostaną dodatek do pensji. Czy nadal jasne? Ci, którzy tych kompetencji nie zdobyli, bo nie „rozpracowywali” projektu nie będą kompetencji przekuwać w dodatkowy zysk, bo tych kompetencji nie posiadają. Czy to nie jest oczywiste? Dlaczego więc zysk dzielić między tych, którzy pracują i nie pracują na niego?
  • demodee 23.12.18, 18:10
    > Ci, którzy tych kompetencji nie zdobyli, bo nie „rozpracowywali” projektu nie będą kompetencji przekuwać w dodatkowy zysk, bo tych kompetencji nie posiadają.

    Jeziorowa, a czy ci, którzy nie mają kompetencji wycenianych na 20% wynagrodzenia mogą te kompetencje jakoś zdobyć?
  • jeziorowa 23.12.18, 18:15
    Jasne, że mogą. Wystarczy, że przeanalizują i wdrożą się w projekt pod okiem kolegów. Oczywiście na własną rękę, bo za pieniądze już mieli szansę i nie skorzystali a drugi raz nikt nie zapłaci grupie ludzi za to samo.
  • demodee 23.12.18, 18:22
    > Oczywiście na własną rękę, bo za pieniądze już mieli szansę i nie skorzystali a drugi raz nikt nie zapłaci grupie ludzi za to samo.

    Czyli ci pracownicy bez kompetencji mają zapłacić własnymi pieniędzmi za naukę tym, którzy kompetencje zdobyli w trakcie pracy? Czy przełożeni by na to się zgodzili?
  • jeziorowa 23.12.18, 18:24
    Mogą ich uczyć charytatywnie, ale nie w czasie płatnych nadgodzin. W godzinach pracy jest co innego do zrobienia.
  • demodee 23.12.18, 18:30
    > Mogą ich uczyć charytatywnie, ale nie w czasie płatnych nadgodzin.
    A pracodawcy nie zależy, żeby do tak ważnego zlecenia był pewien "zapas" ludzi z kompetencjami do wykonania tego zlecenia? Bo jak któryś z tych kompetentnych umrze albo odejdzie do konkurencji, to w przypadku braku "zapasu" może być kłopot.
  • panna.anna.4 23.12.18, 18:34
    Nieee, jeziorowa napisała że ludzie walą do firmy drzwiami i oknami, więc nie ma potrzeby mieć planu na wypadek nieobecności pracownika. Po prostu kogoś się zatrudni. Kogoś, kto będzie miał te kwalifikacje które nawet w firmie nie są powszechne big_grin
  • ginger.ale 23.12.18, 21:04
    Hehe

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • jeziorowa 23.12.18, 21:20
    Są powszechne, bo posiadła je zdecydowana większość pracowników. Ludzie nie pracują pod presją czasu, gdy część pracowników jest na zwolnieniach lekarskich/urlopach to praca idzie normalnym torem. Przyuczenie do specyfiki firmy zajmuje mniej niż 3 miesięczny okres wypowiedzenia osoby odchodzącej (tak jest w większości zawodów: ile czasu wg ciebie do nowej firmy przyucza się weterynarz, dentysta, księgowa, ślusarz itd? Po kilku dniach już sobie dobrze radzą i jeszcze tylko jakiś czas dopytują o szczegóły).
  • panna.anna.4 23.12.18, 23:09
    Dlaczego piszesz o samym przyuczeniu, skoro wyraźnie mowa jeszcze o znalezieniu pracownika? Ile masz na biurku sensownych cv, z iloma ludźmi jesteś dogadana na pracę od lutego?
    Pisałaś że w ciągu kilkunastu lat 2 pracowników się zwolniło, więc nie masz doświadczenia w szukaniu zastępstwa. No ale słyszałaś że w Warszawie teraz łatwo o pracownika, więc luz.
  • jeziorowa 24.12.18, 01:08
    Zatrudnione zostały niedawno dwie osoby, było bardzo dużo chętnych. Już wcześniej pisałam, firma się rozwija, więc powstają nowe etaty. Jeżeli ktoś niezadowolony przyniesie wypowiedzenie w styczniu to nowy pracownik będzie potrzebny od maja a nie od lutego.
  • lot_w_kosmos 23.12.18, 14:13
    Masz rację. Roszczeniowcy to paskudny gatunek.
  • alpepe 23.12.18, 15:27
    Sądzę, że firma zachowała się super, ale to dlatego, że sami podobnie robimy. Doceniamy i oczekujemy zaangażowania, bo tacy ludzie są nam potrzebni, a nie od do, bo taka jest specyfika naszej pracy.

    --
    Achse des Guten
  • wheels.of.fire 23.12.18, 16:17
    Tylko dziwnym trafem Polacy niechętnie chcą u Ciebie robić. widocznie wolą pracę od do. Pisałaś, że u Ciebie robi się czasem i po 10 godzin 6 dni w tygodniu. Taka praca to dla wołów roboczych. Jak jeszcze to nie idzie przez umowę o pracę i kodeksowe nadgodziny, tylko przez jedną stawkę godzinową na umowie cywilno-prawnej, to nie dziw się że tylko Ukraińcy chcą u Ciebie robić, co zostawili rodziny u siebie, tutaj mieszkają po 10 w jednym mieszkaniu i pracują ile się da. Polacy na wyjazdach też tak robią.
    Cieszę się, że nie muszę u Ciebie robić na produkcji, bo bym pewnie się sam nie utrzymał.

    --
    "Nadal bym mu dała, a Tobie nie" (Pani-Noc o Rafale Trzaskowskim do mnie)
  • lili_liliana 23.12.18, 17:20
    Zapytałam męża jakby postąpił w analogicznej sytuacje. Jest właścicielem firmy w której pracuje 25 osób, wszyscy są fachowcami. Jedynie dwóch panów (serwis) wykonuje tę samą pracę, wszyscy pozostali mają swoje obowiązki, aczkolwiek w sytuacji podbramkowej mogą się zastąpić. Mąż też może.
    Powiedział, że on by tak nie postąpił. Opłata za nadgodziny i premia - tak. 20% podwyżki dla wszystkich, którzy zostali po godzinach nigdy. Od nowego roku wszyscy pracownicy dostają podwyżkę, ale zróżnicowaną. Od 30% do 10% (zależy to głównie od zaangażowania w godzinach pracy i efektywności) premia świąteczna była dla wszystkich taka sama. Wysoka. Mąż mówi, że nie stać go na stratę pracownika, bo 20 lat pracował (wraz z tymi, którzy są w firmie od początku) na to, by mieć wysoko wykwalifikowaną kadrę. Nie stać go na stratę fachowca, bo choć jest teoretycznie rynek pracownika, to o prawdziwego fachowca w tej dziedzinie jest trudno.

    --
    "Ich will nicht gehorsam, gezähmt und gezogen sein,
    ich will nicht bescheiden, geliebt und betrogen sein,
    ich bin nicht das Eigentum von dir,
    denn ich gehör nur mir"
  • jeziorowa 23.12.18, 18:00
    U mnie podwyżki motywacyjne zróżnicowane zależne od szeregu czynników były, ale nie w grudniu. Ta podwyżka to dodatek za pracę, która przez większość będzie wykonywana, a przez mniejszość (pozbawioną kompetencji) nie, więc nie dostaną dodatkowych pieniędzy, bo nie będą uczestniczyć. Naprawdę to takie niezrozumiałe, bo piszę to kolejny raz a tu znowu, że podwyżka za nadgodziny.... załamka....
  • rexona_sport 23.12.18, 18:14
    Pytasz się co forum o tym sądzi a na jasna odpowiedz co powtarzasz w kółko swoj punkt widzenia. Spokojnie, my go widzimy i właśnie taka jest opinia na temat twojego sposobu „motywacji” pracownika. Nic szczególnego z tego nie wynika, pytasz - masz odpowiedz.

    Wątek pozwalający docenić prace z dała od polskiego stylu „zarządzania” (jeśli to można tak nazwać - nie ma u nas ścieżki rozwoju, nie ma takiego czegoś jak zasady motywacji, był zysk to zrobiliśmy wg uznania a teraz się dziwimy „fochom” big_grin)
  • rexona_sport 23.12.18, 18:22
    Bo to jest takie mocno pasywno-agresywne podejście: Oh kasiu nie wierzylas w mój projekt, cóż jakoś sobie poradziliśmy bez ciebie a teraz oglądaj Zbyszka zbierającego 1/5 twojej pensji za banalnie śmieszne zadanko, on był po naszej stronie i ma kwalifikacje (!) tez byś chciała to zadanie - ba! kto by nie chciał łatwej roboty za duża kaske ale cóż, nie było cię z nami wiec teraz spadaj (a jednocześnie oczekuje od Kasi lojalności i zaangażowania w prace firmy big_grin big_grin)
  • jeziorowa 23.12.18, 18:26
    Nikt nikomu nic nie zabiera. Ci, co zrobią dodatkową pracę dostaną dodatkowe pieniądze. Co w tym niezrozumiałego?
  • rexona_sport 23.12.18, 18:32
    Dlaczego uważasz ze coś jest w tym niezrozumiałego. Sytuacja jest super jasna. Posumowanie z Kasia i Zbyszkiem opisuje dokładnie to co mówisz, dlaczego ciagle pytasz co w tym niezrozumiałego?
  • jeziorowa 23.12.18, 18:42
    W twojej opowieści Zbyszek zabiera część pensji Kasi, w mojej nikt nikomu nic nie zabiera.
  • rexona_sport 23.12.18, 18:54
    Nie, Kasia ma się przyglądać jak Zbyszek za banalnie proste zadanko pobiera ekstra wynagrodzenie wysokości 20% jej pensji „bo tak”. Cóż, na pierwszej stronie tego wątku ktoś wkleił paragraf regulujący wysokość wynagrodzenia i niestety nie jest to tak ze szef może zapłacić każdemu wg własnego widzimisie.
  • no-tak-ale 24.12.18, 01:21
    > dlaczego ciagle pytasz co w tym niezrozumiałego?

    Bo jest trollem?
  • no-tak-ale 24.12.18, 01:20
    Jaką dodatkową pracę? Podobno w firmie nie ma nadgodzin z wyjątkiem tych paru tygodni, czyli więcej pracować będą wszyscy (tylko ci bez podwyżki będą musieli przejąć część zadań tych z podwyżką, żeby tamci się wyrobili z nowymi rozszerzeniami w godzinach pracy). Poza tym czy pracownicy administracyjni też siedzieli po godzinach?
  • araceli 23.12.18, 18:52
    rexona_sport napisał(a):
    > za banalnie śmieszne zadanko,

    Skoro zadanko było "banalnie śmieszne" to czemu Kasia się nie podjęła?


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • rexona_sport 23.12.18, 18:56
    Kasia nie podjęła się 4 tygodni nadgodzin i za to jest ukarana brakiem możliwości wykonywania banalnie prostego zadanka (do zrobienia w przerwie na kawkę) wycenionego przez szefostwo na 20% jej pensji.
  • araceli 23.12.18, 18:59
    rexona_sport napisał(a):
    > Kasia nie podjęła się 4 tygodni nadgodzin

    No i jej strata. Trzeba było wykonać to "banalnie proste zadanko". Proste?


    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • jeziorowa 23.12.18, 19:00
    Kasia nie zdobyła kompetencji, zdobędzie to może wykonywać, ale znając Kasię będzie wolała chodzić naburmuszona niż przeznaczyć swój czas na zdobycie kwalifikacji niezbędnych do zadanka.
  • rexona_sport 23.12.18, 19:08
    Raczej pójdzie do konkurencji - wasz problem. Dla nas to tylko przaśny obrazek smile
  • rexona_sport 23.12.18, 19:10
    A, chyba ze zdecyduje się pójść do sądu pracy i wtedy twoim banalnie prostym zadatkiem będzie wyjaśnić jakim cudem zadanko robione zamiast kawki jest warte 30 czy 40 godzin pracy Kasi. A, i argument ze dlatego jest ono tyle warte bo Zbyszek kiedyś został po godzinach nie przejdzie.
  • jeziorowa 23.12.18, 19:17
    A dlaczego godzina wykładu profesora jest więcej warta niż 3 dni pracy jego asystenta?
  • rexona_sport 23.12.18, 19:40
    Jeśli uważasz ze się wybronisz to nie masz zmartwienia. Przepychanki na forum to zabawa, prawdziwe życie to co innego. owi Zbyszkowie w miesiąc nabyli kompetencje profesora - ok. Zadanko wykonywane przy kawie warte jest 40 godzin „normalnej” pracy - ok. Gorzej będzie jak kasia sobie przypomni co takiego robiła podczas tych strategicznych czterech tygodni - ten super projekt został wykonany wyłącznie w nadgodzinach a przez „normalne” 8 godzin wszyscy wykonywali swoje zwykle obowiązki czy może kasie przejęły zwykle obowiązki aby „grupa specjalna” mogła się w 100% skupić na grze. Czy bez pracy Kasi podczas tych czterech tygodni firma by sobie poradziła, odniosła ów spektakularny sukces?
    Kasia będzie się fochac albo sobie pójdzie, jakoś sobie poradzisz. Ogólnie jak sama podsumlwalas, chciałaś poznać opinie większego grona ludzi i ja poznałaś. Powiedziałabym powodzenia w dalszym zarządzaniu firma ale nie wydajesz mi się sympatyczna osoba, raczej mściwa, wiec się powstrzymam. Oczywiscie mogę się mylić smile
  • araceli 23.12.18, 19:56
    rexona_sport napisał(a):
    > jakim cudem zadanko robione zamiast kawki jest warte 30
    > czy 40 godzin pracy Kasi.

    A na to pracodawca pokaże ile kasy ma z kontraktu zrobionego "przy kawce" przez Zbyszka i Kasia wyjdzie na totalną idiotkę.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • anorektycznazdzira 23.12.18, 19:28
    >Raczej pójdzie do konkurencji - wasz problem.
    Gdyby to był problem, to Kasia dostałaby 30% podwyżki. Szef współpracuje z Kasią dość długo i widać zdecydował się okazać, na ile ją ceni.
    Dobremu pracownikowi to uchodzą wszystkie numery świata, a nie tylko nieprzyjście w nadgodzinach. Skoro szef zrobił tak, jak zrobił, to widać ma nadzieję, że Kasia się obrazi i pójdzie fpisdu.


    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • rexona_sport 23.12.18, 19:42
    Szef się pyta na forum o co chodzi Kasi. No i ma prawo się pytać, czemu nie.
  • araceli 23.12.18, 20:00
    rexona_sport napisał(a):
    > Szef się pyta na forum o co chodzi Kasi.

    Nie nie o to pyta. Nawet tego nie zdołałaś ogarnąć big_grin



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • araceli 23.12.18, 19:59
    anorektycznazdzira napisała:
    > Skoro szef zrobił tak, jak zrobił, to widać ma nadzieję, że
    > Kasia się obrazi i pójdzie fpisdu.

    Dokładnie tak. W niektórych przypadkach to wręcz ulga bo zwolnić średniawego pracownika jest w PL bardzo trudno.




    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • bialeem 24.12.18, 00:12
    W moich pracach premie i podwyżki były uznaniowe i do decyzji szefa działu zależało czy ktoś dostanie małą podwyżkę czy średnią premię. Natomiast generalnie premia/podwyżka nie są dawane za to samo. Premia za jakiś jednorazowy wyczyn/projekt, podwyżka za całokształt. Co nie zmienia faktu, że zdarzyło mi się dostać premię za konkretną rzecz i podwyżkę z racji tego, że przez tą konkretną rzecz mogłam wykonywać inne obowiązki związane później z tym projektem.

    Nigdy nie zrozumiem kultury 9-17 z zamknięciem komputera w połowie pracy, ale to dlatego, że mogę decydować, że dziś posiedzę 5h, jutro 7, jeszcze 3 w weekend albo jutro z domu jeszcze zrobię x i y. Nikt mi nigdy godzin nie wyliczał. Jest deadline, podejmujesz się coś zrobić, to robisz to tyle ile ci to zajmuje. Szybszy zrobi szybciej i się opierdala lub idzie do domu, wolny wolniej i siedzi do 21 (lub nie siedzi i świeci oczami, że nie zrobił). Możesz tego na siebie nie brać. Możesz wziąć 2x więcej i ktoś to zwykle widzi. Nie pracuje się w próżni. Zwłaszcza w okolicznościach wyższej potrzeby typu nieprzekraczalny deadline.
    Dlatego nie rozumiem focha w takiej sytuacji. Co innego gdyby to była praca fizyczna, której nie można wykonać z domu. Ale to chyba nie taki przypadek.
  • agnes_topesto 24.12.18, 08:56
    Nie dziwię się tym, którzy strzelili Focha.
    Nie każdy człowiek, żyje praca.
    Ludzie mają swoje sprawy, rodziny, obowiązki. Rozumiem, że za to zostali ukarani...
  • betty_bum 24.12.18, 09:45
    Kara byłaby wtedy, kiedy premię dostałyby tylko osoby, które pracowały nad projektem, chociaż planowano dla wszystkich. Ci, którzy nie pomagali nic nie stracili, gdyby wszystkim przyznano podwyżki pokrzywdzeni poczuliby się ci, którzy zapracowali na sukces.
  • no-tak-ale 24.12.18, 14:26
    Wszyscy zapracowali na sukces firmy, w końcu to nie tylko z tego projektu firma żyje. Ale nagrodę dostali tylko ci pracujący przy jednym jedynym projekcie.
  • agrypina6 24.12.18, 12:25
    Jaka kara? Nikogo nie ukarano. Kilka osób po prostu nagrodzono i tyle.
  • bezludnawyspa11 24.12.18, 12:44
    No bo tu chodzi o zazdrość.
    Większość pracuje od - do bo... w sumie nie ważne dlaczego, mają swoje powody. I moim zdaniem słusznie.
    Problem zaczyna się gdy firma oferuje nadgodziny i pojawi się wg niektórych tutaj taki " Janusz" i " Grażyna", którzy te nadgodziny biorą kosztem swojego czasu. I potem zazwyczaj ewentualne podwyżki i premię tutaj się rozgrywają.
    No i się zaczyna złość bo ja bym chciała, ale robię od- do i nie mam szans dostać ani podwyżki ani awansu bo te pieprzone ludziki bez życia osobistego liżą tylek i pracują ponad normę, czas...niech sobie znajdą hobby, faceta, babę..
    Zawiść.
    O ile nikt nikomu nie obcina pensji, nie odbiera dodatków, podwyżka i awans za efektywną pracę po godzinach innych osob ( bez życia prywatnego) nie powinna mnie interesować.

  • z_pokladu_idy 24.12.18, 13:46
    Nagroda za dyspozycyjność i elastyczność jak najbardziej, forma nagrody jednak do dudy. Stała podwyżka powinna zależeć od całokształtu, nie od zrywu. Myślę, że mniej negatywnych emocji wywołałyby regularne premie wypłacane tak długo, jak długo trwa współpraca związana z tym konkretnym projektem. Czy po zakończeniu po kilku latach tego projektu ci pracownicy nadal będą mięli wyższe pensje, czy wrócą do sytuacji wyjściowej? Czy firma ma plan awaryjny na wypadek zerwania współpracy i ucięcia dopływu dodatkowej kasy? Stać ją na wypłacanie podwyższonych pensji nawet wtedy?
  • paniusiapobuleczki 24.12.18, 15:22
    Ja nie widzę problemu. Jesli dodatkowa kasa skończy się, pensje wrócą do poprzedniego poziomu. Wyglada na to, ze większość pracownikow rozumie, ze to ekstra kasa za dodatkową pracę. Jesli kontrahent płacił nie bedzie, produktu tez noe będzie. Na podobnej zasadzie działają dodatki motywacyjne w mojej szkole. Podejmujemy jakieś tam inicjatywy, mając świadomość, ze jak bedzie kasa z miasta, to dyrektor przyzna wyższe, jak nie bedzie kasy może dostaniemy cos więcej pózniej, Przy czym lata obserwacji nauczyły mnie, które inicjatywy są bardziej w cenie, które niespecjalniei tylko ode mnie zależy czy napisze duży projekt poświęcając na to miesiąc czy poprzestanę na dziobaniu mniejszych, niżej wycenianych. Sfochowany pracownik jeziorowej miał szanse nauczyć sie, ze czasami ryzyko popłaca i jesli w przyszłości w firmie pojawi sie extra zlecenie byc może podejmie wysiłek. .
  • morekac 24.12.18, 15:28
    >Jesli dodatkowa kasa skończy się, pensje wrócą do poprzedniego poziomu.

    Podwyżka to podwyżka, jest nie do cofnięcia w trybie "pensje wrócą do poprzedniego poziomu".

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • paniusiapobuleczki 24.12.18, 15:43
    Nie? To jak to jest, ze w czasach kryzysu pracodawcy obniżają pensje? Pracownicy mogą przyjąć nowe warunki lub je odrzucić i szukać innej pracy.
  • demodee 24.12.18, 18:48
    Ciekawe co się stanie, jeśli któryś z pracowników nagrodzonych podwyżką poczuje się wypalony i postanowi, że będzie pracował tylko w podstawowym wymiarze. Powie, że ma w nosie dodatkową robotę związaną z tą grą. I niech jego robotę wykonuje kolega.

    Czy możliwe jest obniżenie mu wynagrodzenia o te 20%? Chyba nie, bo przecież podstawowe obowiązki będzie nadal wykonywał. A skąd wtedy pracodawca weźmie 20% dla tego kolegi, który będzie wykonywał tę robotę przy dodatkowym zleceniu, którą wykonywał wypalony?
  • no-tak-ale 24.12.18, 22:54
    Ale widzisz różnicę między dodatkiem motywacyjnym a podwyżką czy nie za baudzo?
  • paniusiapobuleczki 24.12.18, 23:47
    Widzę i to bałdzo. Wspomniałam o dodatku dlatego, ze w szkole jest to stała i obowiązkowa cześć pensji. Podobieństwo widzę w tym, ze poprzez podejmowane działania i poniekąd własne wybory maja zróżnicowane pensje, pomimo takiej samej części zasadniczej. Natomiast to comuderzylo mnie w tym wątku to pragnienie, aby inni nie mieli lepiej niż inni, bo na pewno nie są lepsi, wcale sie nie starali, załapali sie psim swędem, a ci którzy po godzinach nie zostali są przez los ukrzywdzeni.
  • lot.ti 24.12.18, 19:55
    zasadnicze pytanie: co pracodawca chciał osiągnąć takim ruchem? bo jedyne co osiągnął to animozje w zespole i koszty nieuzasadnionych podwyżek, doprawdy królewska chojność. rozumniej było dać frajerom tyrającym w nadgodzinach nieco wyższe premie w kopercie z reniferem. użytecznym idiotom taki gest w zupełności by wystarczył i jeszcze by po nogach swego pana całowali, zespół pozostał by zgrany, a kasa zostałaby w kasie firmy.
    zadziałał jednak "geniusz" janusza biznesu.
  • bezludnawyspa11 25.12.18, 18:29
    O, jak pięknie tutaj widać o co chodzi. O zazdrość. Emamusia, która nie chcewiem i nie może pracować od- do zaplułaby się na śmierć gdyby ktoś mógł i jeszcze by z tego miał więcej niż kasę za nadgodziny. Frajer, nierob, lizus i co jeszcze?
  • bezludnawyspa11 25.12.18, 18:34
    O, jak pięknie tutaj widać o co chodzi. O zazdrość. Emamusia, która nie chce i nie może pracować więcej, zaplułaby się na śmierć gdyby ktoś mógł i jeszcze by z tego miał więcej niż kasę za nadgodziny. Frajer, nierob, lizus, idiota i co jeszcze?
    Najlepiej frajerowi kazać ratować ci dupę i miejsce pracy a potem te pieniądze co zostały w kasie firmy dać tobie i tobie podobnym bo inaczej biedne stworzenia jadem się udławią i atmosfera się popsuje, ale oczywiście nie przez nich, wszak to nie ma nic do rzeczy, że interesują ich zarobki innych, innych wolny czas i praca bardziej niż problemy firmy.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.