Dodaj do ulubionych

Chyba nie umiem rozmawiać

01.01.19, 21:56
Za każdym razem, jak zaczynam prowadzić z kimś rozmowę dotyczącą sytuacji, w której oboje uczestniczymy (jakieś nieporozumienie, sytuacja konfliktowa w grupie itd) za wszelką cenę staram się doprowadzić rozmowę do samego końca, czyli dokładnie wszystko wyjaśnić. Często trwa to dość długo czy często wracam i "cisnę" temat, aż go nie skończę. Moi rozmówcy często są gotowi zakończyć rozmowę mimo, że temat nie jest wyjaśniony - mnie się to nie mieści w głowie i bardzo staram się temat dociągnąć. Czy to jest nienormalne? Zostawiacie niewyjaśnione kwestie, np. jakieś nieporozumienia z partnerem? Odpuszczacie?? Jak Wam się to udaje?
Edytor zaawansowany
  • z_lasu 01.01.19, 22:03
    A co rozumiesz przez "skończyć temat"? Bo podejrzewam, że co innego niż rozmówca. Jeśli dla rozmówcy to jest kopanie się z koniem albo mieszanie w kółko tej samej zupy, z czego nic nie wynika to zrozumiałe, że nie ma ochoty tracić więcej czasu i energii. Może być też tak, że dla rozmówcy temat jest mniej istotny niż dla Ciebie i nie chce zawracać sobie głowy pierdołami.
  • aquella 01.01.19, 22:11
    Dokładnie. To co dla kogoś jest dociąganiem dla innej osoby może być przeciąganiem
  • mandarine 01.01.19, 22:12
    Mam na myśli sytuację, w której np. dochodzi do nieporozumienia - wyrażamy wzajemne pretensje. Mnie zależy wtedy na tym, aby temat wyjaśnić i nie pozostawić niedopowiedzeń. Wydawało mi się, że to najlepsza opcja i "najzdrowsza" dla układu - ale Wasze odpowiedzi mówią co innego...
  • triss_merigold6 01.01.19, 22:15
    Nie, to nie jest najzdrowsza opcja, tym bardziej, że często nie ma co wyjaśniać. Ot, chwilowy upust emocji czy napięcia.
  • 3-mamuska 01.01.19, 22:16
    mandarine napisał(a):

    > Mam na myśli sytuację, w której np. dochodzi do nieporozumienia - wyrażamy wzaj
    > emne pretensje. Mnie zależy wtedy na tym, aby temat wyjaśnić i nie pozostawić n
    > iedopowiedzeń. Wydawało mi się, że to najlepsza opcja i "najzdrowsza" dla ukła
    > du - ale Wasze odpowiedzi mówią co innego...


    A może chcesz po prostu żeby ci w końcu ktoś przyznał racje ,żeby przekonać osobę do swojego zdania.
    A tak npawede każdy ma prawo myśleć A przede wszystkim czuć coś zupełnie innego.
    Zdaje się tego nie rozumiesz i mieć różne spojrzenia na dana sprawę.


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • mandarine 01.01.19, 22:19
    No dobrze, a jeśli ktoś czuje się urażony bo inaczej interpretuje Twoje zachowanie? Nie wyjaśniasz?
  • kj-78 01.01.19, 22:54
    Wyjasniasz, a potem przepraszasz, bo z jakiegos powodu tego kogos urazilas. Nie probujesz za wszelka cene udowodnic, ze nie mial powodu poczuc sie urazony, bo Ty mialas na mysli cos innego. Poczul sie, i juz. Uznajesz, ze wyrazilas sie niedokladnie, wyjasniasz, co mialas na mysli, przepraszasz, ze zabrzmialo inaczej i koniec rozmowy.
  • mandarine 01.01.19, 23:08
    Masz rację, tak to powinno wyglądać. Tylko mnie się zawsze wydaje, że to jest jakis głębszy problem.
  • dziennik-niecodziennik 02.01.19, 02:03
    No. I wtedy rozdrapujesz. Ok, pogadaliscie, interlokutor zalapal o co chodzilo, mowi "dobra, ok, juz nie ma sprawy, zapomnijmy o tym", po czym Ty za nim chodzisz i drazysz.
    Ale serio zrozumiales o co mi chodziło?
    Ale naprawdę juz jest ok?
    Ale jestes pewien ze to o to chodziło?
    Bo wiesz, ja czuje ze to jednak jest glebsza sprawa.
    Masz do mnie pretensje, co?
    A moglbys mi powiedzieć o co Co tak naprawde chodxi?
    Co ja Ci zrobilam?
    Czemu mnie tak traktujesz?
    Zasluguje na Twoj szacunek, nie masz prawa tak mnie traktowac, wyjasnijmy to sobie!...


    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • mandarine 02.01.19, 06:31
    No coś w ten deseń chociaż nie dotyczy to wyłącznie kłótni. Ale schemat dokładnie taki, skąd wiesz? To jakieś powszechne jest?
  • triss_merigold6 02.01.19, 06:41
    Każdy przynajmniej raz w życiu trafił na taką upierdliwa meczybułę z upodobaniem do amatorskiej psychoanalizy.
  • kochamruskieileniwe 02.01.19, 07:31
    Schemat znany bo,
    -większość spotkała taką osobę w zyciu,
    - jest sobie w stanie wyobrazić , jak wygląda takie rozdraywanie z bardzo prostego powodu - jest to coś, co większość ludzi dorowadza do szału.

    Bardzo cżęsto zastosowanie twierzenia - mowa jest srebrem, a milczenie złotem - przydaje się w życiu. Zwłaszcza, jezeli sprawę załatwia się krótko - tak jak napisały katriel i kj-78.
    Potem milczenie jest złotem. Daje szansę na przemyślenie sprawy przez interlokutora (np).

    Dla większości ludzi takie rozdrawpywanie (nie, to nie jest rozmowa!)przez jedną osobę w dłuższej perspektywie pogarsza relacje. Wcale ich nie poprawia.
  • princy-mincy 02.01.19, 16:21
    Jeśli naprawdę zadajesz takie pytania to ja bym uciekla najdalej po 3 nieporozumieniu z Tobą.
    Naprawdę nie idz tą drogą, bo nie warto.
    Nie znoszę takiego rozdrapywania ani pierdzielenia zwlaszcza jesli to dotyczy blahych spraw.
  • dziennik-niecodziennik 02.01.19, 10:12
    znalam taką męczybułe.
    nie idz tą drogą.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • 35wcieniu 01.01.19, 22:46
    Nawet piszesz o tym tak, że zdechnąć można od samego czytania. Podaj jakiś konkretny przykład a nie "dochodzi do nieporozumienia, wyrażamy pretensje ble ble". Konkretnie pisz.
  • mari.sol 01.01.19, 22:05
    Nie znoszę tego, zwłaszcza jeśli chodzi o jakąś błahą rzecz. Wolę zakończyć dyskusję i zmienić temat.
  • triss_merigold6 01.01.19, 22:05
    Często trwa to dość długo czy często wracam i "cisnę" temat, aż go nie skończę.

    Czyli w męczący sposób trujesz d..ę.
    Nie jestem nastolatką, nie muszę mieć wyjaśnionej każdej kwestii.
  • kolpik124 01.01.19, 22:08
    unikam świrów, którzy nie wiedzą kiedy skończyć

    --
    " Na jarmarki przychodzą rodziny z dziećmi, to bezpieczne miejsca. Jedne czego może się obawiać, to kieszonkowcy."...snakelilith, listopad 2016
  • aankaa 01.01.19, 22:07
    męczybuła z ciebie i tyle

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • triss_merigold6 01.01.19, 22:09
    Niech zgadnę, rozmówca jest coraz bardziej poirytowany i zamiast analizować zagadnienie i udzielać stosownych obszernych wyjaśnień, w końcu daje jej werbalnego kopa w twarz.
  • frey.a86 01.01.19, 22:08
    Oczywiście, że odpuszczam, zwłaszcza jeśli chodzi o pierdołę. Mam wrażenie, że ty nie tyle chcesz "wyjaśnić temat do końca" tylko po prostu postawić na swoim i udowodnić swoją rację. Nawet nie wiesz jak ciężko się z takimi ludźmi rozmawia.
  • mandarine 01.01.19, 22:17
    No ale co w sytuacji, gdy powiedzmy partner strzela focha albo czuje się urażony bo źle Cię zrozumiał?? Nie masz potrzeby wyjaśnić tego??
  • triss_merigold6 01.01.19, 22:18
    Nie. Czasem, zależnie od nastroju, ale faceta mam niefochliwego.
  • anorektycznazdzira 01.01.19, 22:23
    Uważam, że jak powiedziałam, to wyjaśniłam.
    Nie sądzisz?
    Nie wykonasz za kogoś jego procesów myślowych, daj mu szansę tongue_out
    no chyba, że oczekujesz kajania się, przeprosin, przyznania racji. Z tym może być ciężko, tak z życia powiem big_grin


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • mandarine 01.01.19, 22:27
    A nie masz wrażenia, że wówczas to nie jest rozmowa, tylko komunikat?
    To co ze sławetnym "najważniejsza jest rozmowa?"
  • czarniejszaalineczka 01.01.19, 22:28
    a kto ci powiedzial ze "najważniejsza jest rozmowa" ?

    --
    Mum, can I have a dog for Christmas? Mum: NO! You'll have turkey like everyone else.
  • mandarine 01.01.19, 22:43
    A nie jest? Wszyscy wszędzie mówią: "rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa"
  • 35wcieniu 01.01.19, 22:47
    Gdzie tak mówią?
  • mandarine 01.01.19, 23:09
    smile w psychologii...?
  • 35wcieniu 01.01.19, 23:23
    yyy... Nie?
  • mandarine 02.01.19, 06:33
    No to jakie są sposoby na wyjaśnianie niedomówień między ludźmi?
  • triss_merigold6 02.01.19, 06:38
    A po huk wyjaśniać wszystkie niedomówienia, deficyty uwagi masz czy jak?
  • dziennik-niecodziennik 02.01.19, 10:26
    trzeba wierzyc ludziom ze wiedzą co mowią. jak kto Ci mowi "juz ok, wszystko w porzadku" to nie należy zadręczac.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • kj-78 02.01.19, 21:22
    Moim zdaniem najgorsze jest przekonywanie interlokutora, ze nie powinien poczuc sie tak jak sie poczul, bo mialas inne intencje, a jesli sie poczul obrazony i strzelil focha, to jest JEGO wina, bo Ty mialas co innego na mysli. Zamiast krotkiego wyjasnienia i przeproszenia, na sile udowadnianie przez godzine, ze jego uczucia w stosunku do sytuacji sa nieprawidlowe, krok po kroku analizujac Twoj tok myslowy zakonczony niefortunna reakcja drugiej strony.

    To nie dziala, i tym sposobem niczgo nie wyjasnisz, a wrecz przeciwnie. Im bardziej bedziesz udowadniac, ze foch drugiej strony jest nie na miejscu, tym bardziej druga strona bedzie stosowac taktyke obronna. To tylko prowadzi do eskalacji drobnego konfliktu.

    Wyjasnij, przepros i zakoncz sprawe.
  • mandarine 02.01.19, 21:53
    Masz rację
  • anorektycznazdzira 02.01.19, 07:54
    Ok, ale odróżnijmy rozmowę od przerzucania się argumentami.
    Jak dwie osoby są wkurzone, to to i tak nie jest rozmowa. Jedno usiłuje docisnąć drugie, żeby mu przyznało rację, tylko się utwardza na swoich pozycjach w miarę przeciągania tej "rozmowy".
    Dlatego wystarczającą formą rozmowywink sa podstawowe komunikaty co się tam stało i czas na ochłonięcie.
    Na rozmowę przyjdzie czas później, w dobrej atmosferze, jak obie strony czują się bezpiecznie w sensie własnego zaufania i odzyskanej otwartości. Albo i nie będzie potrzebne, jeśli oboje przemyślą i wdrożą, to po co gębę strzępić i wałkować.


    --
    '[Zwierzęta: I to zadziała???] Nie!!! A nawet tak!!! Maurce, powiedz im. [Maurice: Tak z 50%...] by król Julian
  • ficus_carica 02.01.19, 18:40
    mandarine napisał(a):


    > To co ze sławetnym "najważniejsza jest rozmowa?"


    Najważniejszy to jest święty spokój, moja droga.
  • mandarine 02.01.19, 19:37
    smile
  • mamolka1 01.01.19, 22:14
    Chyba przydał by ci się mąż Joli stanowczo mówiący "wystarczy" 🤣

    --
    www.siepomaga.pl/serce-julka/
  • czarniejszaalineczka 01.01.19, 22:15
    big_grinbig_grinbig_grinbig_grinbig_grin

    --
    Mum, can I have a dog for Christmas? Mum: NO! You'll have turkey like everyone else.
  • mandarine 01.01.19, 22:16
    Męża Joli od "wystarczy" ematka zjechała na funty, że taki cham i burak i narzuca swoją wolę ;p
  • mamolka1 01.01.19, 22:20
    No i o to biega - każda skrajność jest do bani.
    I zamordyzm w stylu wystarczy i dziabanie wszystkiego na atomy 🙂

    --
    www.siepomaga.pl/serce-julka/
  • asia.sthm 01.01.19, 22:16
    Tak siebie przedstawilas, ze nic tylko uciekac gdzie pieprz rosnie.
    Rozwaz zmiane taktyki bo wszyscy ci pouciekaja nic nie wyjasniajac.
    Straszysz ludzi.
    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • mandarine 01.01.19, 22:22
    Rozwiń proszę Cię, bo ja autentycznie tego nie widzę - w którym momencie straszę?
    Chcę zmienić taktykę, stąd pytanie. Tylko nie widzę jasno problemu - moja matka godzinami analizowała ze mną różne sytuacje, mam wdrukowany taki schemat działania i rozmawiania, ale widzę kurcze, że nie działa.
  • triss_merigold6 01.01.19, 22:26
    Dorosła jesteś, przestań zasłaniać się matką. Skoro nie działa, to odpuść wiercenie dziury w brzuchu.
  • bergamotka77 01.01.19, 22:48
    O matko czyli jesteś upierdliwa jak matka. To musisz zmienić schemat.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • frey.a86 02.01.19, 07:54
    mandarine napisał(a):

    > moja matka
    > godzinami analizowała ze mną różne sytuacje

    Jezu, brzmi jak najgorszy koszmar.
  • triss_merigold6 02.01.19, 08:08
    Toksyczne.
    Najgorsze jest to, że takiej osobie trudno jest uprzejmie wytłumaczyć, że nie, nie będziemy analizować każdego zdania i każdego drgnienia duszy. Rozumie, że nie dopiero jak dostanie butem w twarz, co z kolei generuje poczucie winy, no bo przecież człowiek chciał tylko porozmawiać i wyjaśnić.
  • asia.sthm 02.01.19, 11:09
    > Rozwiń proszę Cię, ... - w którym momencie straszę?

    W sytuacjach kiedy cos nalezy sobie wyjasnic do rozmowcy docieraja przewaznie zaledwie tylko trzy zdania zlozone, w wypadku dzieci max trzy zdania proste. Wszystko co "nadliczbowe" nie dociera, staje sie uciazliwym kapaniem z dachu, slowa zatracaja swoje znaczenie. Ludzie bardzo nie lubia doznawac takiego stanu otepienia, wysilku zwiazanego ze zrozumieniem potoku slow, powstaje tzw. zmeczenie materialu.

    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • malia 02.01.19, 12:12
    PO CO analizować wszystkie sytuacje ? Gdybyś mieszkała ze mną, to uciekłabym po miesiącu. Co ja opóźniona jestem, że trzeba mi jak dziecku wszystko omówić i pokazać świat. Sama sobie analizuj sytuację i jest to proces myślowy, ktory trwa krótko i jakby mimochodem.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 02.01.19, 15:49
    Boszsz, miałam takiego męża... godzinami zamęczał mnie dyskusjami o niczym... czasem to już po prostu mało nie zwariowałam od tego pitolenia o pierdołach.
    On nie chciał widzieć, że to jakaś masakra, bo po prostu miał taką potrzebę "wyłożenia mi pewnych kwestii" ... do tej pory mam uraztongue_out
    Taka osobowość jest bardzo męcząca, spróbuj szybciej / krócej rozwiązywać kwestie, czasem odpuść - bo zamęczysz sobą otoczenie i nikt z Tobą nie wytrzyma!
    Zastanów się czy Twoje "męczenie" partnera na pewno wynika z tego, ze chcesz "wyjaśnić do końca", czy po prostu "udowodnić swoją rację"... ja to czasem byłam już tak zmęczona, że jakby mi podsunął oświadczenie, że spaliłam indiańską wioskę - pewnie bym podpisałatongue_out... ja to postrzegam jako dręczenie kogoś dla zaspokojenia własnego ego.
    Nie idź tą drogą.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 02.01.19, 15:55
    I dodam, że to "zadręczanie" miało swój potężny udział w tym, że mąż jest "były"... boszsz, jak ja się delektowałam CISZĄ I SPOKOJEM w pierwszym miesiącu po odejściu! ;P
    Trzeba sobie powtarzać: "chcesz mieć rację czy relację" smile ... nie wszystko trzeb komuś tłumaczyć jak debilowi, bo to czasem kosztuje związek. A "rozmawianie" (do wyrzygania) w związku - jest stanowczo przereklamowane.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • cruella_demon 02.01.19, 16:08
    moja matka
    > godzinami analizowała ze mną różne sytuacje,

    O Jezuuuuuu
  • zeldaf 02.01.19, 18:46
    Też mam taką matkę- to jest przemoc psychiczna, pranie mózgu, chorobliwa potrzeba kontrolowania procesów myślowych dziecka i wszystko co najgorsze. Odrzuc ten schemat.
  • anorektycznazdzira 01.01.19, 22:20
    uważam, że rozmowy nie muszą się kończyć tym, że ktoś oświadcza głośno i z pokorą "TAK, MASZ RACJĘ"
    zwykle kończą się tym, że każdy powiedział swoje zdanie, a teraz to sobie przemyślą i mają szanse wykorzystać w przyszłości ku poprawie kontaktów.
    I to wystarczy.
    Proces analizy u większości ludzi nie przebiega na zwołanie, większość musi nowe dane przetrawić i trzeba im dać szansę to w ogóle zrobić. Odpowiednio do tej zasady: słucham co ktoś mi ma do powiedzenia, mówię swoje najtreściwiej jak potrafię, odpuszczam temat, bo już każdy wie to, co miał wiedzieć.


    --
    'A teraz wzbudzę w was poczucie niższości. Zresztą uzasadnione.' by król Julian
  • mandarine 02.01.19, 19:25
    Masz rację, trafia do mnie ostatnie zdanie.
  • stephanie.plum 01.01.19, 22:21
    "wyjaśnienie tematu" zazwyczaj oznacza "postawienie na swoim" albo "udowodnienie, że to nie moja wina".

    ja jestem kobita prosta, więc jeśli jest jakieś nieporozumienie, karkuluję, czy bardziej lubię tę osobę, czy własne poczucie, że mam racę i jestem bez winy.

    w pierwszym przypadku - odpuszczam, gdy tylko okazuje się, że nie nadajemy na tych samych falach.

    w drugim przypadku - słowa to za mało, wyzywam na pojedynek!!!

    --
    idę tam, gdzie idę
  • tojamarusia 01.01.19, 22:24
    Boże, mój mąż jest taką męczybułą, błahy temat może wałkować cały dzień i jest przy tym zwyczajnie upierdliwy. Muszę przyznać, że często na tym tle dochodzi między nami do konfliktów.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • mandarine 01.01.19, 22:26
    Cudownie! Tzn - współczuję Ci, że się męczysz, ale dzięki temu mogę poznać myślenie drugiej strony! Czemu Ciebie to męczy? Nie masz potrzeby wyjaśnić tematu? Czy wg Ciebie u męża to jakieś nerwicowe?? Po co on analizuje ten temat i dlaczego dla niego to ważniejsze, niż dla Ciebie?
  • tojamarusia 01.01.19, 22:32
    On ma to po matce. Moja teściowa to też taki upierdliwiec.
    Mnie jest po prostu szkoda życia na rozkładanie każdej pierdoły na czynniki pierwsze, dociekania co, dlaczego, po co. Mam dużo poważniejsze problemy na głowie niż czepianie się drobnostek.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 02.01.19, 16:00
    mandarine napisał(a):

    > Czemu Ciebie to męczy? Nie masz potrzeby wyjaśnić tematu?
    Szkoda życia na rozkładanie na atomy każdego pierdołu. Większość sytuacji wcale nie ma takieeego wielkiego drugiego dna, raczej po prostu niezrozumienie, stres, zmęczenie... wtedy wystarczy parę zdań żeby wyjaśnić...
    Mój mąż próbował znaleźć tyle różnorodnych argumentów na poparcie swojej tezy ("np byłaś opryskliwa bez powodu") ja: no tak byłam przepraszam, trochę mi się ulało...
    on: a nie, nie... czekaj... to może być coś głębszego... przeanalizujmy to...
    ...wtedy ja w panice rozglądałam się za najbliższym samurajskim mieczem w nadziei szybkiego skrócenia mojej męki poprzez skuteczne harakiri... także tak... wink

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • mandarine 02.01.19, 17:42
    Dobrze zobaczyć to z drugiej strony. Ale jestem pewna, że jego intencje też byly dobre - chciał uniknąć problemów na przyszłość.
  • triss_merigold6 02.01.19, 17:48
    Biorąc pod uwagę, że jest "były", raczej nie uniknął.

    Masz szczęście, że Twoje otoczenie najwyraźniej ma anielską cierpliwość i jest uprzejme. We mnie próby takiego prowadzenia rozmowy wywołują autentyczną agresję.
  • stephanie.plum 01.01.19, 22:31
    bratówka...? to Ty...?

    :~)

    (mój brat jest mistrzem oraz koneserem takich rozmów, ja po pierwszym kwadransie przestaję rozumieć, o co komu na starcie chodziło.)

    --
    idę tam, gdzie idę
  • mandarine 01.01.19, 22:32
    To nie ja big_grin
  • stephanie.plum 01.01.19, 22:35
    wiem, ja do Marusi.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • tojamarusia 01.01.19, 22:34
    No to witaj w klubie.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • stephanie.plum 01.01.19, 22:44
    nie do końca, z bratem jednak nie mieszkam.

    uwielbiam go, ale fakt, że jak zacznie "wyjaśniać", to przestać nie może. żona, wszakże, jakoś z nim żyje...

    --
    idę tam, gdzie idę
  • tojamarusia 01.01.19, 22:49
    Wiesz, żyję z mężem bo kocham jak swoje. Jest upierdliwcem, ale przy okazji to bardzo pracowity, solidny, uczciwy facet, fantastyczny ojciec i niezły mąż. Gdyby nie to nie wytrzymałabym z nim.

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • bunt_jest_moim_obowiazkiem 02.01.19, 16:02
    tojamarusia napisała:

    > Wiesz, żyję z mężem bo kocham jak swoje. Jest upierdliwcem, ale przy okazji to
    > bardzo pracowity, solidny, uczciwy facet, fantastyczny ojciec i niezły mąż. Gdy
    > by nie to nie wytrzymałabym z nim.
    >
    Ja nie dałam rady... ale nie miał tylu zalet co Twój.

    --
    Jestem tu tylko Alicją. Tak naprawdę nie jestem prawdziwa. Jak się nagle pojawiłam, tak nagle zniknę, nie zaburzając równowagi przy stole.
  • katriel 01.01.19, 22:28
    > Zostawiacie niewyjaśnione kwestie, np. jakieś nieporozumienia z partnerem? Odpuszczacie??
    > Jak Wam się to udaje?

    Wiesz co, ja cię rozumiem, bo też mam odruch, żeby wszystko "wyjaśniać".
    Zrób sobie kwarantannę: odpuść chwilowo. Powiedz sobie, że nie musisz mieć wszystkiego wyjaśnionego już teraz i natychmiast, możesz spokojnie odłożyć tę rozmowę na za kilka dni czy za tydzień. Jeśli za tydzień, jak emocje opadną, sama nie będziesz pamiętać, co właściwie chciałaś wyjaśniać - to znaczy, że naprawdę nie warto było ciągnąć tej rozmowy. Jeśli jednak ciągle wtedy będziesz czuła, że jest co wyjaśniać, że może pod chwilowym nieporozumieniem tkwi ukryty jakiś przedłużający się konflikt, który należałoby wyciągnąć na jaw i rozwiązać - wróć do tematu. Niewykluczone, że właśnie po jakimś czasie, w atmosferze życzliwości, kiedy wzajemne pretensje ostygną, twój rozmówca będzie bardziej skłonny do obgadania sprawy ze wszystkich stron.

    --
    My hovercraft is full of eels.
  • mandarine 01.01.19, 22:31
    Dzięki za radę - zastosuję. A Tobie się udało?
  • katriel 02.01.19, 23:44
    > A Tobie się udało?
    Nie za każdym razem. Ale staram się.

    --
    There is a horse in aisle five.
  • mandarine 01.01.19, 23:12
    Jeszcze jedna myśl mi przyszła - mnie się zawsze wydaje, ze moze problem jest głębiej I że zostawienie go pogorszy relację. Ale fakt że wiele razy zdarzyło się, że temat został odlozony I wówczas się rozmył, chyba bez konsekwencji.
  • dziennik-niecodziennik 02.01.19, 02:08
    Czyli za bardzo bierzesz to do siebie.
    A sprobuj jak sie kiedys poprztykasz z mezem wyjsc do kuchni, poczekac pol godziny, zrobic herbate, zaniesc mu i zapytac "wszystko ok?". I przyjac to do wiadomosci. Po prostu.

    --
    "(...)kieckę rzuciła, kazała do sklepu oddać. W sklepie nie przyjęli bo kod nie wszedł!" - "Kot wszędzie wejdzie..."
    Pietrek + Solejuk wink
  • katriel 02.01.19, 23:47
    > mnie się zawsze wydaje, ze moze problem jest głębiej I że zostawienie go pogorszy relację.

    Bo *czasami* tak jest. Ale rzadko. I na te rzadkie wypadki jest druga część mojej rady: wróć do tematu na spokojnie, za jakiś czas.

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • kachaa17 01.01.19, 22:45
    Mój były mąż właśnie taki jest. Wiecznie analizował moje zachowanie, drążył tematy nie wiadomo po co A mnie to bardzo irytowało. Rozbierał wszystko na czynniki pierwsze, żeby udowodnić, że coś źle robię i tym samym on ma rację.
  • mandarine 01.01.19, 23:13
    Nie, ja nie mam potrzeby udowadniania, że to ja mam rację. Ja mam potrzebę wyjaśnienia wszystkiego w celu uniknięcia niedomówień - nie mam problemu z tym, że wyjdzie że nie mam racji.
  • turzyca 01.01.19, 22:46
    en.m.wikipedia.org/wiki/The_Subtle_Art_of_Not_Giving_a_F*ck
    To jest przetłumaczone i ma taki genialny diagram, który powinien Ci pomóc.

    A po drugie w fochu nie chodzi zazwyczaj o przyczynę tylko o miłość, czułość, szacunek, uznanie itp. Często szybciej, prościej i skuteczniej, zamiast tłumaczyć, że "około" to znaczy "do 15 minut w obydwu kierunkach" i wcale się nie spóźniliśmy, jest zadbać o to, żeby druga osoba wiedziała, że ją szanujemy / kochamy, mówiąc jej to wprost.

    --
    Dzenderowy potfur A.D. 1904
  • mandarine 02.01.19, 17:43
    Kupiłam książkę, przyjedzie - przeczytam smile
  • 18lipcowa3 02.01.19, 08:10
    O matko boska jesteś postrachem dla ludzi.

    --
    Akurat w wypadku mężczyzn twierdzenie, że coś tam mają bardzo przemyślane, to idealizacja tej płci.- by Triss
  • triss_merigold6 02.01.19, 08:18
    Dla bliskich. Zakładam, że wobec postronnych się hamuje.
  • aerra 02.01.19, 10:27
    A ja Cię rozumiem, bo też tak mam. Tzn nawet nie to, że ja lubię tak drążyć bez końca, mnie to też męczy - ale wolę sytuację wyjaśnić, niż mieć świadomość, że nie doszliśmy do sedna problemu. Inna sprawa, że mój mąż (a chyba tylko w jego przypadku się to zdarza, może dlatego, że to jedyny przypadek kiedy mi zależy (no, z dzieckiem rzecz jasna też, ale z nim nie mam na razie takich konfliktowych sytuacji wink )) w sytuacjach kryzysowych reaguje totalnie beznadziejnie, bo strzela focha.
    Może mam jakieś deficyty, trudno. I nie, też nie chodzi mi o to, żeby postawić na swoim, ale zrozumieć co było nie tak.
    Więc jak mąż, albo walnie focha, albo na odczepnego takie "tak, masz rację to moja wina" (a mi absolutnie nie o to chodzi, chcę wiedzieć o co poszło) to mnie trzęsie. Nienawidzę tego.
    Przy czym zdarza nam się to raczej rzadko, i tylko przy grubszych sprawach, nie przy pierdołach. A i ostatnia taka sytuacja zakończyła się o tyle sukcesem, że w końcu dowiedziałam się o co tak naprawdę chodziło, coś na co sama w życiu bym nie wpadła, bo chodziło o nie sam fakt, a o jego okoliczności - i tak, to była moja wina wink
  • mandarine 02.01.19, 17:53
    Siostro! Dokładnie o to mi właśnie chodzi!! Ale niestety nasza metoda jest chyba zła - jednak większość tego nie znosi...
  • triss_merigold6 02.01.19, 18:04
    Jest obraźliwa, manipulatorska, toksyczna i nie zostawia miejsca na oddech.
  • aerra 02.01.19, 19:14
    Hmmm, a co jest tu niby obraźliwego, manipulatorskiego i toksycznego, o zostawianiu miejsca na oddech nie wspominając, skoro żadnych szczegółów nie podałam?
    Dla mnie osobiście obraźliwe i toksyczne jest strzelenie focha, zamiast powiedzenia o co chodzi. A walnięcie na odwal: "tak, jasne, to zawsze wszystko moja wina" jest dla odmiany manipulacją.
    Jak się przed takim fochem i manipulacją w takim razie bronić?
  • mandarine 02.01.19, 19:19
    Albo w momencie, gdy chcesz coś wyjaśnić, słyszysz "Ok, skończmy już, przepraszam, moja wina, nie ma tematu!" ?
  • pade 02.01.19, 20:37
    No właśnie?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • triss_merigold6 02.01.19, 21:07
    Normalnie, nie chcę rozkminiać, to nie chcę, nie mam potrzeby, irytuje mnie to zamiast uspokajać.
    Foch? No problem, na ciężkim wk...ie potrafię zapaść w kamienne milczenie na tydzień, samo mi przechodzi jak poziom irytacji opadnie samoistnie. Cudzego focha nawet bym wtedy nie zauważyła.
    I widzisz, czasem jest lepiej nie mówić o co chodzi. Bo wywalenie w danym momencie tego, co chwilowo uważa się za prawdę (podkreślam, chwilowo) byłoby bardzo nieprzyjemne, bolesne i nie warte doraźnego efektu. Uważaj o co się dopytujesz, bo możesz usłyszeć coś, na co nie jesteś gotowa ani odporna i dopiero zaczniesz nakręcać się w analizach. Szczerość, rozumiesz, zwłaszcza impulsywna, jest przereklamowana.
  • mandarine 02.01.19, 21:23
    Zgadzam się z tym i masz rację.
  • pade 02.01.19, 21:24
    Ja widzę w tym wątku same skrajności, to raz. Analiza aż do czarnej dziury kontra machanie ręką na wszystko.
    Dwa, matka się do mnie czasem nie odzywała przez tydzień. Hmm, od tamtej pory nienawidzę ludzi, którzy zapadają w kamienne milczenie. Rozumiem chęć udania się do jaskini, żeby ochłonąć, przemyśleć, ale na boga! nie na kilka dni! To jest dla mnie dopuszczalne jedynie jeśli chodziłoby o przestępstwo, zdradę czy inny poważny występek.
    Trzy, jest jeszcze opcja, że to, co uważam za prawdę jest prawdą teraz, za tydzień i za miesiąc. I nie zamierzam tego w sobie dusić, bo drugiej stronie będzie przykro, noł wej.
    A co do odporności, to ematka mnie trochę zahartowałabig_grin

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 21:34
    Skrajności są cechą charakterystyczną na ematce, od samego jej początku na Gazecie, więc już się przyzwyczaiłam. Niemniej jednak czasem z tych skrajnych odpowiedzi jestem w stanie wyciągnąć coś, co otworzy mi klapkę w głowie. Na dany moment wyraźnie widzę, że nawet jeśli JA jestem w stanie uzasadnić swoje dociekliwe pytania śledczego, to większość nie chce być inwigilowana psychicznie w ten sposób. Bo to, że JA tak lubię, mogę, chcę i potrzebuję, to jednak nie znaczy, że inni też.
  • pade 02.01.19, 21:40
    "Na dany moment wyraźnie widzę, że nawet jeśli JA jestem w stanie uzasadnić swoje dociekliwe pytania śledczego, to większość nie chce być inwigilowana psychicznie w ten sposób. Bo to, że JA tak lubię, mogę, chcę i potrzebuję, to jednak nie znaczy, że inni też."
    To brzmi koszmarnie.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 21:55
    Ale co konkretnie? Bo właśnie przyznałam się, że źle robię
  • pade 02.01.19, 22:38
    Napisałaś, że to lubisz.
    Dla mnie taka rozmowa jest ok, gdy przyjemność jest obopólna.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 22:44
    No ja lubię mieć wyjaśnione, ale że nie lubię mieć wyjaśnione pod presją I męcząc drugą osobę to muszę przestać. I liczyć na to, że druga strona sama zacznie rozmowę jeśli będzie naprawdę miała problem.
  • pade 02.01.19, 22:47
    Możesz napisać pierwsze zdanie jeszcze raz?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 22:52
    To był skrót myślowy. Lubię mieć jasne sytuację I wyjaśnione nieporozumienia. Ale nie lubię wywierać na kimś presji, a tak robię. I postanowiłam z tym skończyć. Teraz w ogole zaczynam czuć się idiotyczne z tą dyskusją.
  • pade 02.01.19, 22:56
    A, to rozumiemsmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 23:39
    No więc nie pozostaje nic innego, jak nie zmuszać do rozmowy I liczyć na to, że jak interlokutor będzie mieć autentyczny problem, to sam z nim przyjdzie. A czas do tej pory poświęcony na analizowanie i szukanie drugiego dna przeznaczyć na forum 😁
  • aerra 02.01.19, 21:48
    Tylko, że ja nie zadaję w zasadzie żadnego z tych wcześniej tam wymienionych przez dziennik-niecodziennik pytań. Ani nawet niczego w ten deseń. Nie wnikam psychologicznie, chcę jedynie wyciągnięcia wniosków z sytuacji - najlepiej przez obie strony, a jak nie, to chociaż informacji dla mnie, żebym ja mogła wyciągnąć wnioski. Nie ma żadnego: uważam, że coś jest głębiej, dojdźmy do tego, czy że powinieneś się tak czy siak czuć.
    Zdarzyło się to i to. Co w tym było nie tak. Dlaczego? I co możemy zrobić, żeby to naprawić. W zasadzie tyle. Ale w przypadku focha się to trochę ciągnie, bo zamiast odpowiedzi mam to co mam...
    A i przeczekanie działa, i owszem, ale tylko przy pierdołach - a przy pierdołach od dawna już nie wnikam, tylko ignoruję tego focha. Gorzej, jak problem jest nieco większy i zignorować się nie da, bo potem odbija się czkawką.
  • princy-mincy 03.01.19, 09:57
    Moja teściowa tak 'karała' swoje dzieci i męża- długotrwałym i uporczywym milczeniem.
    Uważam, że to poważna przemoc psychiczna, zwłaszcza w przypadku dzieci.
    Kiedyś nie odzywała się do męża 3 tygodnie- oczywiście o jakąś pierdołę.

  • triss_merigold6 03.01.19, 10:23
    Nie, wobec dzieci nie milczę. Wobec faceta też jest to milczenie mało konsekwentne, bo komunikaty służbowo - organizacyjne wymieniam, natomiast emanuję chłodem emocjonalnym. Za to nie wzdycham, nie przewracam oczami, nie popłakuję w kąciku, nie osaczam nachalnymi pytaniami i żądaniami poważnych rozmów, nie wykonuję domoroslej psychoanalizy.
  • mandarine 03.01.19, 18:28
    Ale jest różnica między twoim milczeniem a tym milczeniem, które w moim przypadku byłoby złotemsmile
  • princy-mincy 04.01.19, 09:52
    I tak przez caly tydzien?
    Naprawdę?

    Bo u nas to wyglada tak, ze jak sie posprzeczamy to zazwyczaj jedno mowi- nie bede teraz gadac! Daje jasno do zrozumienia, że potrzebuje czasu.
    A jak juz ochlonie to wtedy drugie delikatnie zaczepia i po opadnieciu emocji wyjasniamy wszystko na chlodno, bez nerwow.
  • vre-sna 02.01.19, 21:55
    Kamienne milczenie na tydzien?
    O, to byly stosowal. To byla jakas madakra. Nie pomagaly zadne herbatki, za to jeszcze wieksza obraza jak w koncu we w.urwie wychodzilam z domu.
    To jest jakis rodzaj upokarzania - tak to odbieralam.
  • vre-sna 02.01.19, 21:57
    Przez caly tydzien*
    I masakra*
  • triss_merigold6 02.01.19, 22:00
    Nie, to komunikat "odwal się, nie chcę gadać".
  • mandarine 02.01.19, 22:05
    To jest koszmar jeszcze większy, niż rozmowa.
  • pade 02.01.19, 22:12
    Wolałabym usłyszeć "spierd..laj", po wielokroć.
    Autentycznie uważam, że osoby, które potrafią się całymi dniami nie odzywać, bo ich kiedyś tam uj strzelił, mają skłonności sadystyczne.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • vre-sna 02.01.19, 22:29
    Maja. Ale w sumie druga strona tez nie w normie - post factum widze, ze po uja sie w.rwiac. Albo miec wyrabane, albo po rozmowie ostrzegawczej ( to i tak nic nie daje, bo odpuszcza taka osoba kiedy uzna, ze osiagnela jakas tam satysfakcje) po prostu dac sobie spokoj.
    Serio, wlasny dobrostan tez jest wazny.
    Nie, nie potrafilam byc tak myslaca wowczas. A szkoda.
  • vre-sna 02.01.19, 22:35
    Zeby jasnosc byla - zakonczyc relacje. Nie warte to wlasnej energii i zdrowia psychicznego.
    Bo k.rwa ktos ma problem wlasnie z powiedzeniem " daj mi na jakis czas spokoj".
  • ciszej.tam 03.01.19, 12:32
    Oczywiscie, ze tzw strzelanie focha, karanie milczeniem, rozgrywanie przewag, pasywna agresja w stylu takich wypowiedzi jak cytujesz, jest przemoca psychiczna.

    Tyle, ze dla wlasnego dobra czesto nalezy po prostu z takich ludzi zrezygnowac, zamiast liczyc, ze z powodu rozmowy zmienia swoj sposob traktowania ciebie.
  • cruella_demon 03.01.19, 19:34
    To ja po prostu najbardziej lubię wydrzeć się w prostacki sposób tongue_out
    Upuszczę pary, ciśnienie spada i wszystko wraca do normytongue_out
    Nie lubię ani milczenia, jak ktoś milczy, to mnie to jeszcze bardziej wqwia i robię się bardziej niż nieprzyjemna, a z kolei sama bym w milczeniu nie wytrzymała, ani długotrwałego wałkowania sytuacji, bo takie drążenie i wpieranie dziecka w brzuch, też mnie wqwia big_grin
  • aerra 03.01.19, 19:47
    Nie do końca. Tzn mnie tu głównie zaskoczyło, że wszyscy najechali na autorkę wątku, odsądzając ją od czci i wiary, a u nas to w zasadzie działa.
    Tzn mąż owszem strzela focha i stosuje takie manipulacyjne zagrywki, a ja truję, ale oboje nie robimy tego po to, żeby wkurzyć drugą osobę, tylko odruchowo. I wypracowanie pewnego kompromisu w tej kwestii (ja olewam sytuację jeśli chodzi o drobiazgi, a on też ma świadomość, że jego reakcja nie jest fajna i jak zaczynam mu truć, to wie, że przegiął i musi focha zwalczyć wink ). No i przede wszystkim - to rzadkie przypadki, jakby tak było częściej, to nie wiem wink
  • ciszej.tam 03.01.19, 20:16
    Ja podrazylabym, ale akurat mi autorka nie odpowiedziala.

    Wiekszosc chyba dopatruje sie trucia I dopytywania o wszystko ze strony autorki.
    Ja sie zastanawiam. Rownie dobrze autorka nauczona, ze z kazdym I o wszystkim mozna bez konca "negocjowac" moze rozmawiac, zamiast dzialac, z kims, komu ten brak dzialania jest na reke.

    To, ze autorka pisze o konfilktach, braku rozwiazania,braku checi ich rozwiazania sugeruje, ze jest opcja, ze ktos ma gdzies, ze jej zle oraz jej proby negocjacji, wyjasnienia etc
  • mandarine 03.01.19, 21:58
    Na co nie odpowiedziałam? Mozliwe że zgubiłam wątek, zaraz nadrobię
  • mandarine 03.01.19, 22:18
    Nie odbieram absolutnie tego w ten sposob, że ktoś ma to gdzieś. Raczej postępuje zgodnie z tendencją o jakiej piszą dziewczyny - ot, chwilowa pierdoła, powkurzam się moment i zapomnę. A tu wkraczam ja i wyciągam z człowieka emocje, których nawet sobie być może nie uświadamia wink
  • mandarine 03.01.19, 22:16
    No właśnie, clue chyba w tej częstotliwości.
  • mandarine 03.01.19, 22:08
    Już wiem, co miałaś na myśli. Ale to nie jest tak, że ktoś mnie karze milczeniem, a ja próbuję nieśmiało się przez to przebić. Nie mam do czynienia z fochem polegjącym na tym, że ktoś milczy i torturuje mnie tym. Dlatego, jak poczytałam niektóre wypowiedzi doszłam do wniosku, że tego "focha" też nadinterpretowuję, czyli wyolbrzymiam, bo za bardzo biorę do siebie.
  • zeldaf 03.01.19, 22:21
    To co opisujesz coraz bardziej mi się kojarzy z zależnościa emocjonalną.
  • mandarine 03.01.19, 22:23
    Tzn?
  • zeldaf 03.01.19, 22:34
    To ma podłoże lękowe? Nie czujesz się bezpiecznie, dopóki wszystko nie jest całkowicie przejrzyste, wyjaśnione? Towarzyszy Ci niepokój?
  • mandarine 03.01.19, 22:38
    Tak, chociaż teraz znacznie mniej, niż kiedyś. Dlatego mam podejrzenia, że to nerwicowe. Poczytalam o zależności emocjonalnej w necie, raczej mam mało z tym wspólnego, tak mi się wydaje.
  • karen_ann 03.01.19, 22:58
    To moze lęk przed odrzuceniem i wtedy chcesz wyjaśniać czy interlokutor się nie obraził?
  • mandarine 03.01.19, 23:03
    No też
  • karen_ann 03.01.19, 22:39
    Współuzaleznienie
  • mandarine 03.01.19, 22:41
    Ale czyje od czego??
  • vre-sna 04.01.19, 00:13
    Zrób rekonesans i pomyśl o tym też, że każdy jest inny.
    Ja sobie myslę, że przekraczasz normę chcenia aby byĺo dobrze.
    I myślę też, że to daje do myślenia, skoro druga strona taką postawą jest po prostu zmęczona.
    Twoje chcenie jest narzucające?
    Tak sobie luźno wnioskuję.
  • cruella_demon 04.01.19, 00:32
    Na moje to po prostu powiela schemat toksycznej matki.
    Jakby was przez całe dzieciństwo ktoś zadręczał kilkugodzinnym! wałkowaniem jakiejś pierdoły na czynniki pierwsze, to też byście miały zryty beret w tym względzie. Przecież to brzmi jak tortury w izbie przesłuchań.
  • mandarine 04.01.19, 06:17
    Tak! To prawda z tą norma chcenia za dobrze. Mam to na wielu polach.
  • ciszej.tam 02.01.19, 11:42
    Mysle, ze jest roznica miedzy dialogiem a monologiem.

    Rozumiem potrzebe rozwiazania konfliktu. I wyjasnienia. Ale ty na sile dazysz do czegos co uznajesz za "happy end" dyskusji zamiast uslyszec I dostrzec odpowiedzi.

  • ciszej.tam 02.01.19, 11:55
    Czasem takie usilne dazenie do dalszej dyskusji moze byc wyrazem nie tylko tego, ze nie akceptujesz faktow ale tez, ze sama sobie nie ufasz.

    Jesli cos czujesz (irytacje, gniew, poczucie, ze ktos chce kontynuowac konflikt a nie rozwiazac) to moze sobie zaufaj zamiast to zagadywac.
  • mandarine 02.01.19, 17:55
    Raczej mam cały czas wewnętrzne przekonanie i obawę, że może jednak osoba ma większy problem, niż myśli tylko jeszcze go sobie nie uświadamia.
    Jeśli czuję irytację, to co mam z tym zrobić? Jak rozumiesz "zaufaj sobie"?
  • triss_merigold6 02.01.19, 18:07
    O, to jest właśnie obraźliwe - przypuszczanie, że komuś należy uświadomić jego problem. Takie rzeczy to u psychoanalityka bez relacji osobistych i emocjonalnych.
    Jeśli czujesz irytację, to naucz się radzić sobie z tym sama i daj drugiej osobie prawo do nieanalizowania każdego drgnienia duszy, czy co tam uważasz, że drga.
  • cruella_demon 02.01.19, 18:17
    Obraźliwe, to jest wciskanie na siłę wyimaginowanego problemu komuś, kto go nie ma.
    Autorka ma problem, ale ze sobą.
  • mandarine 02.01.19, 19:24
    Autorka wie, że ma problem, stąd pyta na forum wink
    To nie jest wciskanie komuś wyimaginowanego problemu, a przynajmniej nie mam takiego zamierzenia!! To jest próba zrozumienia reakcji na rzecz, która w moim odczuciu NIE powinna wywołać takiej reakcji. STąd podejrzenie, że chodzi o coś więcej.
  • triss_merigold6 02.01.19, 21:08
    Ale wywołuje, bo to ordynarna manipulacja.
  • pade 02.01.19, 21:16
    Ten zmasowany atak na autorkę jest co najmniej zastanawiającybig_grin

    CO KONKRETNIE jest manipulacją? I to na dodatek ordynarną?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • triss_merigold6 02.01.19, 21:18
    Manipulacją jest udawanie, że dalsza wielogodzinna i dociekliwa rozmowa ma służyć wyjaśnieniu czegokolwiek. Autorka sama napisała, że owego modelu pseudokomunikacji nauczyła ją mamusia, która miała w zwyczaju godzinami dociekać cóż tam kryje się za dziecięcą zmianą nastroju, sprzeczką czy jakąś reakcją.
  • mandarine 02.01.19, 21:26
    No ale gdzie jest manipulacja? Że udaję, że chcę coś wyjaśnić a tak naprawdę co chcę?
  • cruella_demon 02.01.19, 21:46
    Moim zdaniem, to po pierwsze przekładasz swoje schizy na kogoś (skoro ja tak mam/myślę, to on na pewno też), a po drugie tak naprawdę nie chcesz nic wyjaśniać, tylko przekonać rozmówcę do swoich racji (przekonywanie, że nie powinien czuć tego co poczuł). Przynajmniej ja tak odbieram twoje wpisy, a sądząc, po niezwykłej jak na forum, zgodności, inni również.
    Takie zachowania i tacy ludzie są po prostu strasznie irytujący dla otoczenia.
  • triss_merigold6 02.01.19, 22:08
    Poza tym chyba każdy miał okazję poznać w życiu osobę z takimi zapędami i wie, jak bardzo to wpienia.
  • cruella_demon 02.01.19, 18:10
    Czyli wiesz lepiej big_grin
  • sumire 02.01.19, 18:26
    To, co opisujesz w pierwszym zdaniu, jest bardzo wyczuwalne i bardzo irytujące. To jest coś, co nazywam chałupniczą psychoterapią.
  • mandarine 02.01.19, 19:17
    Ok, rozumiem w czym rzecz. To nie jest tak, że wiem lepiej. To jest raczej coś innego - załóżmy, że dzieje się jakaś pierdoła, następuje kłótnia i jedna strona obraża się zdecydowanie na wyrost - lub reaguje, nieadekwatnie do sytuacji. I teraz w mojej głowie pojawia się obawa, że ta reakcja to tak naprawdę reakcja na jakieś głębsze problemy i pretensje, skrywane i niewypowiedziane. Ale już chyba łapię, w czym rzecz - ponieważ sama często tłumię pretensje do innych, to wydaje mi się, że inni robią to samo.
  • gulcia77 02.01.19, 19:55
    Zacznij KOMUNIKOWAĆ, a nie ANALIZOWAĆ. Moja mama jest podobna. Wiecznie były jakieś sytuacje, o których czuć było, że o coś jej chodzi, a za diabła nie komunikowała o co. Lata całe mi zajęło olewanie jej niewypowiedzianych żalów i pretensji.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • pade 02.01.19, 20:38
    Chyba nie zrozumiałaś o co w tym poście chodzi. Nieadekwatne, nadmiarowe reakcje mogą budzić podejrzenia, że problem tak naprawdę leży gdzie indziej.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 20:47
    No właśnie. Tylko dziewczyny twierdzą, że jeśli nawet problem leży gdzieś indziej, ale dana osoba nie ma ochoty go szukać, analizować i grzebać to należy ją zostawić a temat odłożyć. Albo wróci, albo nie. A drapanie i zmuszanie kogoś, żeby jednak zastanowił się o co mu tak naprawdę chodzi jest gwałtem na jego psychice, co w sumie ma sens i wydaje mi się zasadne - stąd nerwowe reakcje wszystkich na tę domorosłą psychoanalizę. Wszak nie każdy musi chcieć wiedzieć, o co mu chodzi. A że druga osoba koniecznie chce - no cóż. Pytanie co wtedy i z tym mam właśnie problem.
  • pade 02.01.19, 20:56
    Problem jest wtedy, gdy sytuacja się powtarza, gdy konkretne reakcje występują zawsze gdy zaistnieje wyzwalacz, czyli akcja-reakcja. Wtedy wg mnie ciekawość, co jest przyczyną, jaki schemat czy doświadczenie za tym stoi, jest uzasadniona. Ja też jestem dociekliwa, tylko głównie we własnej głowiesmile


    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • pade 02.01.19, 21:01
    Ludzie bardzo często nie zastanawiają się dlaczego zachowują się tak, jak się zachowują, bo mają o sobie bardzo dobre mniemanie i nie chcą psuć sobie tego obrazu dopuszczaniem do głosu myśli, że może faktycznie jest jakaś rysa na tym wyidealizowanym wizerunku. I dlatego będą się wszelkimi dostępnymi środkami bronić przed konfrontacją. Zadawanie dociekliwych pytań może do tej konfrontacji przybliżać, co przecież nie jest pożądane.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 21:30
    O widzisz, i to słuszne spostrzeżenie. Raz, drugi - odpuścić. Ale jak wraca ten sam schemat - zacząć dociekać.
  • wilan.an 02.01.19, 22:12
    Widzisz ja dostrzegam błąd w "jedna strona obraża się zdecydowanie na wyrost - lub reaguje, nieadekwatnie do sytuacji" to pokazuje że masz założenie że wiesz jaka reakcja nie jest na wyrost i jest adekwatna. Z tego założenia wynika ciąg dalszy. Może spróbuj to sobie przemyśleć.
  • mandarine 02.01.19, 22:32
    Fakt, to pokazuje że wydaje mi się że wiem lepiej, jak ta osoba powinna reagować. Owszem, błąd. <facepalm>
  • pade 02.01.19, 22:55
    To nie musi być błąd. Wrzask z powodu brudnej podłogi to jest nadmiarowa reakcja. Foch z powodu 5 minutowego spóźnienia to jest nieadekwatna reakcja.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • mandarine 02.01.19, 23:09
    Nie, ja te fochy też chyba nadinterpretowuję.
  • vre-sna 02.01.19, 23:57
    Sluchaj, wrz Ty tym razem na wstrzymanie. Jak druga strona sie foszy to nie zmusisz do rozmowy, to nie ma sensu. Woem, to jest bardzo niekomfortowe dla Ciebie.
    Widocznie macie rozniace sie oczekiwania co do zachowan w konfliktowych sytuacjach. Moze to warto przeanalizowac.
  • ciszej.tam 03.01.19, 12:34
    Tzn sadzisz, ze np ktos jest dla ciebie chamski, lekcewazacy etc bo sam cierpi?
    Moze I tak, ale o pomoc Cie nie prosi.

    Jesli ktos sie nad toba w jakikolwiek sposob psychicznie zneca lepiej nie szukaj sposobow jak mu pomoc polubic ciebie lub zmienic nastawienie do swiata tylko sposobow jak umozliwic sobie ograniczenie kontaktow z tym czlowiekiem
  • mandarine 03.01.19, 22:11
    Nie, nikt nie jest do mnie lekceważący! Prosta sprawa - coś się zadzieje - konflikt. Druga strona się zamyka w sobie, wkurza, irytuje, siada i chce odetchnąć i przeczekuje, czyli robi to, co radzi większość dziewczyn. W tym czasie ja nie chciałabym, aby on tak siedział i przeczekiwał a potem uznał, że ot, było - minęło, tylko cisnę, żebyśmy porozmawiali.
    I dlatego sądzę, że jednak forum ma racje, to jest nienormalne.
  • karen_ann 03.01.19, 22:44
    Jesteś zalezna od emocji innych dlatego chcesz wiedzieć i wyjaśniać
  • mandarine 03.01.19, 22:45
    Ok, rozumiem teraz
  • cruella_demon 02.01.19, 16:36
    Nic tak nie wq*ia jak taka jęczybuła rozdrapująca temat.
    Jak przeczytałam o analizowaniu sytuacji przez kilka godzin, to mi się słabo zrobiło.
    Jesteś zwyczajnie upierdliwa, twój chłop to święty człowiek, że jeszcze nie uciekł z krzykiem, ale rób tak dalej, to nawet świętego odstraszysz.
  • x67x 02.01.19, 16:49
    Odpuszczam, wychodzę do drugiego pokoju i nie wracam do tematu. Poboli kilka dni i przechodzi mi. Ustąp, nawet jeśli jesteś pewna, że masz rację, dla dobra związku. U mnie się to sprawdza już 24 lata.
  • mandarine 02.01.19, 17:56
    A takie przemilczane problemy nie wracają do Was potem ze zdwojoną siłą?
  • x67x 02.01.19, 18:10
    Nie, bo zazwyczaj dotyczą błahostek. Szanuję swoje zdrowie i wolę ustąpić. Po co się szarpać słownie? W pracy i sąsiedztwie czynię to samo. Nie rozdrapuje się starych ran. Należy rozmawiać, ale gdy poziom rozmowy przybiera na sile, to trzeba się wycofać. "Przespać się" z problemem i zobaczyć go na drugi dzień w zupełnie innym świetle. Zazwyczaj jest o wiele mniejszy, niż podczas kłótni, pozdrawiam.
  • solejrolia 02.01.19, 20:08
    mandarine napisał(a):

    > A takie przemilczane problemy nie wracają do Was potem ze zdwojoną siłą?


    Nie, nie wracają! Zwłaszcza, jak sa to pierdoły, nad którymi można przejść do porządku dziennego.
    Jak to mówią: co było, a nie jest, nie pisze się w rejestr.
    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • aerra 02.01.19, 21:50
    A jak nie są to pierdoły?
  • po-trafie 02.01.19, 17:08
    przeczytalam wszystkie Twoje wypowiedzi w tym watku i odpowiem, bo mam siostre o bardzo podobnym podejsciu, ktora dobrych kilka lat ciezko pracowala nad zmiana i osiagnela sukces - za co jestesmy jej rodzinnie gleboko wdzieczni, bo kochamy ja mocno ale meczaca byla do lez czasem.

    Krotkie rady:
    - wyjasniaj nieporozumienie dluzej niz jednym zdaniem jedynie, gdy obydwie strony nieporozumienia CHCA je wyjasniac. Ignorowanie czyjejs checi zakonczenia tematu jest brakiem szacunku;
    - z zasady jesli wyjasnianie trwa dluzej niz sama sytuacja, to jest to strata czasu, niepotrzebne babranie sie i marnowanie swojego i czyjegos zycia. To jak odkryc w sejfie bankowym ze sie 1grosz nie zgadza i chciec przeliczac wszystko od zera - zwyczajnie gra nie jest warta swieczki;
    - wyjatkiem od powyzszego jest to samo zrodlo wywolujace nieporozumienie 3 lub wiecej razy, wtedy faktycznie mozna chciec przegadac ale na spokojnie np dzien po ostatniej takiej sytuacji;
    - dosc czesto niezrozumiale sa emocje. Komus zrobilo sie przykro, ktos sie zasmucil, ktos obruszyl, ktos zniecierpliwil. Tego najczesciej nie ma sensu wyjasniac bo i nie ma jak - co z tego ze wyjasnisz, ze nie to mialas na mysli? czasu sie nie cofnie, ktos cos poczul i szybciej pozegna sie z emocja gdy sie sprawy nie magluje.

    I ostatnie: to nie ROZMOWA jest wazna. To KOMUNIKACJA. i komunikat ze dana sytuacja jest skonczona i lepiej patrzec w przyszlosc nic walkowac przeszlosc, jest bardzo bardzo wazny w sytuacjach miedzyludzkich. Daj spokoj, wyluzuj, idpusc, zyskaj dystans - to wszystko sa komunikaty, ktore warto nauczyc sie odbierac

    Powodzenia!

    --
    styletka.pl/blog - tyle pieknych ubran, a zycie takie krotkie...
  • mandarine 02.01.19, 17:58
    Bardzo Ci dziękuję za ten post. Pozytywne, że da się to przepracować. A czemu Twoja siostra tak miała, a Ty nie? To kwestia wychowania, czy charakteru?
  • czarniejszaalineczka 02.01.19, 21:26
    myslalas o pracy w policji ?

    --
    Mum, can I have a dog for Christmas? Mum: NO! You'll have turkey like everyone else.
  • mandarine 02.01.19, 21:30
    big_grin Jako negocjator
  • czarniejszaalineczka 02.01.19, 21:39
    chryste nie !!!!

    do wyciagania zeznan:

    -Gdzie byłeś w nocy z pietnastego na szesnastego ?
    - W kanajpie
    - Z kim ?
    - z dziewczyną
    - Lublisz ja ? Ale tak naprawde ? Co w niej lubisz najbardziej ?Kochasz ja? Bedziecie miec dzieci ? Ile chcesz dzieci ? Czemu tak na mnie patrzysz ? Myslisz ,że jestem gruba ? Podoba ci sie moja fryzura ? Ale naprawde ci sie podoba ? Kto ma ladniejsze wlosy ja czy ona ? Zamknij oczy i powiedz jaki mam kolor wlosow ! Dlaczego mnie ignorujesz ?Co mialo znaczyc to spojrzenie ? Ja też tak ignorujesz ? Czemu sie w to ubrales ? Ale zastanawiales sie nad tym czemu akurat niebieskie dzinsy a nie czarne ? Uwazasz ,że czarne spodnie sa gorsze? Jestes rasista? To przez rozmiar twojego panisa? Myslisz ,że jej ex mial wiekszego ? itd

    Do wszystkiego by sie przyznawali .


    --
    Mum, can I have a dog for Christmas? Mum: NO! You'll have turkey like everyone else.
  • cruella_demon 02.01.19, 21:52
    milion/milion big_grin

    pięknie ubrałaś w słowa, to o co wszystkim tutaj chodziło big_grin
  • mandarine 02.01.19, 21:57
    Przyznam szczerze, że oplułam monitor big_grin
  • ficus_carica 02.01.19, 18:22
    Boże, jak ja nie znoszę ludzi, którzy międlą jeden temat do wyrzygu.
  • swinka-morska 02.01.19, 18:34
    A czy nikt nie sugerował Ci diagnozy w kierunku zespołu Aspergera? To bardzo charakterystyczne co piszesz i jak piszesz... i do tego taka sama matka....
    Taj czy inaczej taki styl dręczenia, pardon - rozmowy, u mnie uruchamia agresora i chęć pogonienia osoby kris nie wie kiedy skończyć.
  • mandarine 02.01.19, 19:18
    W czym Asperger się objawia u mnie?
  • gulcia77 02.01.19, 20:07
    Diagnozowanie Aspergera przez net jest dość głupie. Ale moja najlepsza przyjaciółka ma syna z ZA i właśnie to niekończące analizowanie poszczególnych aspektów ludzkich zachowań jest u niego dość częste. On po prostu niuansów relacji międzyludzkich nie łapie i próbuje je wciąż i wciąż analizować. No ale on jest nastolatkiem, dość późno zdiagnozowanym z różnych przyczyn, ale już widać po paru latach, że terapia daje jakieś rezultaty.

    --
    "Emancipate yourselves from mental slavery
    None but ourselves can free our minds"
  • 35wcieniu 02.01.19, 20:48
    Na Aspergerze się nie znam, ale popatrz na swoje odpowiedzi. Ktoś Ci pisze: "jestes jak mój mąż, to strasznie upierdliwe". A Ty co na to? Cyt.: "dzięki temu mogę poznać myślenie drugiej strony! Czemu Ciebie to męczy? Nie masz potrzeby wyjaśnić tematu? Czy wg Ciebie u męża to jakieś nerwicowe?? Po co on analizuje ten temat i dlaczego dla niego to ważniejsze, niż dla Ciebie?"

    Na prostą i do bólu konkretną, sensowną odpowiedź zasypujesz dziewczynę milionem pytań. Nawet totalnie prostą odpowiedź chcesz rozebrać na czynniki pierwsze, drążysz zupełnie nie wiadomo po co. To nawet nie jest zwykłe męczybulstwo, tylko naprawdę chyba jakieś zaburzenie.
  • mandarine 02.01.19, 21:01
    Wiesz, z faktu, że ktoś ma takiego męża nie wynika zbyt wiele... ale dobra, rozumiem, o co ci chodzi.
    Powinnam przyjąć, że to upierdliwe i przestać, bez analizowania.
  • kj-78 02.01.19, 21:39
    Mozesz tez zapytac krotko i tresciwie: "dlaczego upierdliwe?" Tak samo meza: "dlaczego sie obraziles tak nagle, to dlatego, ze wspomnialam XXX? Jesli tak, to przepraszam, zapomnialam, ze cie to denerwuje." Zamiast analizowac, ze XXX nie powinno go denerwowac, bo to czy tamto, a ty wspomialas o tym, bo to czy tamto, I czy to ze sie obrazil moze ma przyczyne w jeszcze czyms innym, a w ogole to nie powinien miec focha o takie drobiazgi, a jesli ma, to moze problem lezy gdzies glebiej, itd...
  • eukaliptusy 02.01.19, 22:29
    Tez mi do głowy przyszedł Asperger.
    Podam ci przykład sprzed minuty, kolacja rodzinna, wszyscy przechodzą z drinkami z tarasu do stołu. Pomieszaly się kieliszki do wina. Osoba z lekkim Aspergerem zwróciła na to uwagę, ktoś inny nie zauważył i oczywiscie wywiązała się długa dyskusja, kto z którego pił, gdzie odstawił, przeniósł, przełożył i która ręka. A tymczasem jedzenie stygnie i połowa rodziny nie ma z czego się napić bo debata.
    Wiec jesli masz tendencje do niepotrzebnej analizy, kiedy sensowniej jest na przykład umyć kieliszek, to może coś jest na rzeczy.
  • mandarine 02.01.19, 22:34
    Nieeee, w takich sytuacjach tak nie mam, ale rozumiem, do czego zmierzasz.
  • prophetess.pl 03.01.19, 00:46
    Nie znoszę takich ludzi, wręcz cierpię jak czytam jakim utrapieniem jesteś dla otoczenia. Juz słyszę teksty w stylu "wyjaśnijmy to, to jest dla mnie ważne". Brr... Dla ciebie ważne a dla 99.9999% ludzi NIEWAŻNE NIEWAŻNE NIEWAŻNE!!! Uszanuj to. Dorośnij. Nie jesteś własną matką. Twoje rozkminianie, "domykanie" dyskusji, twoje zdanie, twoje samopoczucie dla wielu znaczy mniej niż zero tak jak w tej piosence.

    ... i nawet w tym wątku zachowujesz się jak typowa ty, z każdym kto ci cos odpisał ty musisz dopowiedzieć o co mu chodziło. Nie umiesz czytać ze zrozumieniem? Jak dla mnie nie ma dla ciebie nadziei.
  • vre-sna 03.01.19, 00:54
    Niewazne jest rowniez Twoje zdanie.
    Zmeczylabym sie, jakby ktos na zywo i tak agresywnie, w tylu slowach cos chcial mi przekazac.
    Krotki, jasny komunikat.
  • ciszej.tam 08.01.19, 11:17
    LOL, tzn zdanie agresora jest jakies wazniejsze?

    "Twoje samopoczucie znaczy mniej niz zero"?

    Wedlug mnie utrapieniem dla otoczenia sa agresorzy, ktorzy maja gdzies cudze samopoczucie, atakuja, czuja potrzebe zaznaczyc po wielokroc, ze ktos jest dla nich niewazny.
  • sasha_m 03.01.19, 20:17
    Unikam takich ludzi. Są męczący. Mnie jest zwyczajnie szkoda czasu na rozkładanie wszystkiego na czynniki pierwsze. No i nie mam takiej potrzeby.
  • klaramara33 03.01.19, 22:30
    Z opisu wynika,że dla Twoich rozmówców jest temat skończony. Uważają, że się powtarzasz i nie ma sensu w kółko o tym samym rozmawiać. Może wynikać to z Twojego braku pewności siebie. Może czujesz się niepewnie, gdy inni nie rozumieją Ciebie i nie zgadzają się z Twoimi opiniami, zachowaniami czymkolwiek i jeśli nie znajdziesz u nich aprobaty ciągniesz temat? Każdy ma prawo mieć swoje zdanie.
  • mandarine 03.01.19, 22:40
    Tak, to prawda.
  • klaramara33 08.01.19, 09:36
    To pracuj nad sobą nie nad innymi bo staniesz się zgorzkniała jeszcze.
  • mandarine 03.01.19, 22:54
    Dobra, jako pierwszy krok w kierunku zaprzestania mielenia każdego tematu do upadłego myślę, że już wystarczy tego wątku. BARDZO dziękuję za szczere i mądre odpowiedzi, zarówno te łagodne jak i ostre i bezlitosne wink) Dużo mi to dało I na pewno będzie miało wpływ na moje postępowanie.
  • klaramara33 08.01.19, 09:38
    Może zacznij od umiejętności słuchania.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.