Dodaj do ulubionych

Prośba o spojrzenie z boku

04.01.19, 10:11
Drogie emamy, jako, że sporo tu rozsądnych osób, chciałabym prosić o opinię w poniższej sprawie, będzie długo, ale może ktoś da radę to przeczytać.
Była sobie rodzina 2 + 3. 20 lat temu, po ciężkiej chorobie zmarł ojciec. Została matka, dwie córki u progu dorosłości i syn, młodszy nastolatek. Jakoś sobie radzili, córki poszły do pracy plus zaoczne studia, syn w technikum, matka pracowała, co w połączeniu z rentą rodzinną pozwoliło jej na utrzymanie dzieci. Córki za studia płaciły same, ale utrzymanie miały za free. Gdy dzieci trochę podrosły pojawił się problem. Dom, w którym mieszkali miał nie do końca uregulowaną sprawę spadkową po śmierci dziadków. Dziadkowie mieli dwoje dzieci, ale wszystkim w rodzinie wiadomo było, że drugie dziecko zostało przez nich spłacone, tak więc pomimo tego, że pojawiło się 16 spadkobiorców do tego domu, wszyscy zgodnie zrzekli się spadku. Matka dzieci, nie chciała, żeby w przyszłości, jak ona umrze, znowu musiały odbywać się sprawy spadkowe i chciała od razu zadecydować, które z dzieci dom dostanie. Jako, że obydwie córki miały już oficjalnych narzeczonych, pracę i deklarowały chęć budowy domów i wyprowadzki, wybór padł na najmłodszego brata. Wybór ten padł też dlatego, że wydawało się, że córki ułożą sobie życie, a syn od dziecka bardzo chorowity, niezbyt zaradny, ale bardzo uczciwy, z problemami natury fizycznej i psychicznej, taki typ, który nikogo nie skrzywdzi, ale bez problemu da skrzywdzić siebie. Dom miał być w pewnym sensie zabezpieczeniem brata, bo był on najsłabszym ogniwem w rodzinie. Mowa tutaj o starym, przedwojennym domu, wymagającym remontów. Nie było mowy o żadnych zachowkach, spłatach sióstr, zresztą córki realnie dziedziczyły po 1/16 domu. Matka sfinansowała jednak córkom wesela, oraz obydwie córki mogły mieszkać w owym domu z rodzinami do momentu ukończenia budowy swoich domów, początkowo bez żadnych opłat, także za jedzenie, a później, jak matka już nie pracowała i została tylko renta, za symboliczną opłatą. Dopóki matka pracowała, zarządzała domem i wszystkimi finansami, wszyscy, to znaczy córki z rodzinami oraz syn mieszkali we względnej zgodzie. Dom jest spory, na parterze są 2 pomieszczenia, które były wynajęte państwowej firmie za niewielką opłatę, dodatkowo matka po śmierci męża otrzymała w tej firmie pracę, później także jedna młodsza córka. W momencie gdy matka zakończyła pracę/przeszła na rentę zięć, mąż starszej córki, wynegocjował z firmą wyższe płatności - po odliczeniu kosztów ogrzewania i podatku za działalność, jest to jakieś 500zł miesięcznie. W tym samym czasie starsza córka z rodziną się wyprowadziła, ponieważ dom został ukończony. Przez kilka lat pieniędzmi tymi zarządzała matka i pozostali mieszkańcy nadal z tego korzystali. Problem pojawił się, gdy młodsza córka się rozwiodła i plany budowy i wyprowadzki runęły. Było to jakieś 8 lat temu. Zięć się wyprowadził, córka z małym dzieckiem została w domu. Na początku otrzymała bardzo duże wsparcie od brata i matki, psychiczne, a także realną pomoc przy dziecku, mogła po pół roku od porodu wrócić do pracy, dzieckiem w tym czasie zajmowała się babcia. Po jakimś czasie zaczęły pojawiać się problemy, które w chwili obecnej są masakryczne. Wszystko rozbija się o finanse. Dla jasności, matka otrzymuje rentę w wysokości około 1500zł. Brat nadal z problemami zdrowotnymi, pracuje za około 1,6- 2,5 tys, często musi zmieniać pracę z własnej winy, coś zawala i wylatuje. Ze swoimi schorzeniami mógłby starać się o niepełnosprawność i rentę socjalną, ale twierdzi, że byłby to dla niego koniec, jakoś sobie próbuje na tym rynku pracy poradzić. Siostra zarabia podobnie, nie otrzymuje 500+, alimenty 400zł, raczej dostaje nieregularnie. W tej chwili sytuacja wygląda tak, że pieniądze z wynajmu (500złnetto) otrzymuje brat, właściciel domu. On tez zajmuje się wszystkimi remontami. Matka zajmuje się resztą - zaopatrzenie, obiady plus rachunki. Syn daje matce na to 500zł miesięcznie, córka za siebie i swoje dziecko także 500zł. Matka dodaje do utrzymania jakieś 1200zł ze swojej renty. Matka gotuje obiady, których często nikt nie je - po prostu wszyscy są na siebie obrażeni. Kupują wówczas osobno swoje jedzenie, korzystają nadal ze wspólnej kuchni. Największy problem jest z remontami - dom jest stary i byłoby trzeba wsadzić w niego sporo kasy, której nikt nie ma. Remonty i naprawy są robione, tylko jak coś już się zepsuje, finansowane są przez syna, robione jak najniższym kosztem zazwyczaj przez syna i zięcia, męża córki, która się wyprowadziła. Do wymiany dachu, co było dużym kosztem dołożyła się także córka nadal mieszkająca w domu w kwocie około 1/5 wartości. Był to jeden jeden raz na przestrzeni lat, kiedy siostra się dołożyła. Siostra mieszkająca w domu uważa, że on domu nie odziedziczyła, tylko brat, dlatego nie poczuwa się do inwestowania w ten dom, zwłaszcza, że brat dostaje 500zł za wynajem i może częściowo remonty finasować z tego, z bratem ma bardzo kiepski kontakt, zawsze tak było. Jest świetną matką dla swojego dziecka i patrzy w sumie tylko na Jego dobro. Matka uważa, że jeśli córka chce w tym domu mieszkać, to powinna wziąć za ten dom większą odpowiedzialność, interesować się, dogadywać z bratem, robić remonty wspólnie. W przeciwnej sytuacji matka chciałaby dom sprzedać, część kupić małe mieszkanie dla syna, część pieniędzy podzielić między córki i pójść do domu starców wink Brat ma teraz już spore problemy z sobą, atmosfera w domu nie pomaga. Twierdzi, że nic od siostry nie chce, tylko chce spokoju. Boi się, że siostra kogoś spotka i sprowadzi go do domu, nie chce mieszkać już z nikim obcym. Córka wyprowadzona - żal jej wszystkich, bo wszyscy chcą w sumie dobrze, każdy ma jakieś swoje racje, ale atmosfera w domu jest coraz gorsza. Najbardziej żal matki, która jest tutaj realną ofiarą, nikt nie docenia jej poświęcenia, dbania o dom, codziennie świeżego pieczywa przyniesionego ze sklepu, codziennie ciepłego obiadu, no i tego że w sumie najwięcej na ten dom wydaje. Żal brata, który dostał dom, który w sumie jest dla niego kulą u nogi, skarbonką, nie realnym majątkiem. Brat raczej nie ożeni się i nie będzie miał dzieci. Żal siostry, że tak jej się życie ułożyło pechowo. Każdy jest tez winien - matka, że gdy było trzeba, nie wymagała od dzieci, że nadal nie potrafi porozmawiać, przedstawić swoich racji, woli to gryźć w sobie, raz na jakiś czas wybuchając. Siostra winna, bo mieszka jak w hotelu, nie rozumie i nie wie ile realne życie kosztuje i ile matce zawdzięcza. Brat, bo woli zamknąć się po pracy w swoim pokoju i tam przesiedzieć, dopóki nie idzie znowu do pracy. Czasami da się w nim pogadać, ale rzadko...
Siostra wyprowadzona, nie rości żadnych praw do domu, tym bardziej do 500zł z wynajmu. Uważa, że matka powinna przestać utrzymywać dorosłe dzieci. Niezbędne remonty powinny być dokonywane przez wszystkich mieszkańców po równo. 500zł z wynajmu brat powinnien odkładać na swoje zabezpieczenia, nie wiadomo jak długo da radę pracować. Jeśli brat nie będzie miał potomka, to realne jest, że spadkobiercą domu będzie mieszkające tam w tej chwili dziecko siostry.
Tak, jestem córką wyprowadzoną. Opisana rodzina to moja rodzina, która wbrew pozorom nie jest żadną patologią, tylko zbitkiem dobrych, ciepłych osób, które jednak nie potrafią się ze sobą porozumieć. Chciałabym, żeby ktoś spojrzał na to z boku i napisał, czy to co proponuję nie krzywdzi siostry mieszkającej w domu, w tej chwili samotnej matki, która też potrzebuje wsparcia. Nie chodzi jednak tutaj o remonty podwyższające wartość domu, tylko o rzeczy, które trzeba zrobić, żeby bezpiecznie w nim mieszkać. Brat oprócz różnych problemów zdrowotnych ma zdiagnozowaną schizofrenię, jest ciężko, ale bierze leki, jakoś sobie radzi. Raczej nie ma ryzyka, że chciałby siostrę z dzieckiem wyrzucić.
Edytor zaawansowany
  • mama.nygusa 04.01.19, 10:24
    Czy ze sprzedazy domu mama moglaby kupic male mieszkanko 2 pokojowe dla siebie i syna i kawalerke dla corki?

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • alina460 04.01.19, 10:30
    Jestem zwolenniczką teorii o sprzedaży domu, który jest wszystkim kulą u nogi.
  • rena.k 04.01.19, 11:05
    Byłoby trzeba spróbować, ale nie sądzę. To stary dom, wielki, nie ocieplony, wszystkie instalacje stare. Na wsi, przy głównej drodze. Ciężko powiedzieć też jak osoba, która jest najbardziej za sprzedażą domu, czyli matka, poradziłaby sobie w nowym miejscu. Ma już prawie 70 lat, tu jednak są znajomi sąsiedzi, można wyjść na ogródek. Z drugiej strony, jako matka dwójki dzieci, doskonale ją rozumiem - sama sprzedałabym od razu chałupę, jakby była taką kością niezgody między moimi dziećmi.
  • beata985 04.01.19, 12:08
    Pytanie kto kupi taki dom, który jest niemalże ruiną i za ile?? sprzedaz pewnie potrw kilka lat, cyba ze za maksymalnie niską cenę ....uncertain

    --
    Każdy dzień z pisem jeszcze głupszy od poprzedniego /by anetapzn/
  • berdebul 04.01.19, 10:34
    Sprzedać dom, o ile można kupić dwu pokojowe mieszkanie (syn i matka), córka jest dorosła i czas najwyższy żeby żyła jak dorosła osoba. Przy wnuku dalej mozna pomagać.
    Jak najszybciej wdrożyć opłaty, koniec życia jak w hotelu. Wszyscy składają się na jedzenie, rachunki i remonty równo, lub najmniej matka (bo ma tylko rentę). Siostra mieszkająca zaczyna egzekwować alimenty, bo okrada własne dziecko nie robiąc tego. Siostra niemieszkająca może od czasu do czasu dopieścić mamę jakimś miłym dodatkiem, oraz brać udział (o ile wymaga) w pomocy mamie np zawiezc do lekarza.
  • klamkas 04.01.19, 10:42
    Trudno się dziwić siostrze, że nie chce inwestować w dom, który nie należy i nie będzie należał do niej. Może trzeba pomyśleć o rozszerzeniu współwłasności na siostrę? Oczywiście po uprzednim jasnym postawieniu sprawy jej uczestnictwa w kosztach utrzymania domu. A najlepiej sprzedać chałupę, bo taki dom to studnia bez dna.

    A nad mamą pracuj, nie powinna utrzymywać dorosłych dzieci, które tego wsparcia wcale nie potrzebują (mają dochody większe niż ona).
  • mama.nygusa 04.01.19, 10:51
    zAPEWNE MAMA I BRAT boja sie czy w przyszlosci siostra nie sprowadzi kogos, nie wiadomo kto to bedzie, a brat slabego zdrowia i dlatego nie chce mama corce przekazac czasci domu.

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • rena.k 04.01.19, 10:59
    Tak, biorąc pod uwagę, że gdyby parę lat temu, siostra była współwłaścicielką domu, to po rozwodzie byłoby trzeba spłacić szwagra. Wartość domu z działką notarialnie może być wysoka. Realnie, to studnia bez dna, którą ciążko będzie sprzedać.
  • thea19 04.01.19, 13:32
    z jakiej okazji splacac szwagra, skoro to majatek osobisty?
  • annajustyna 04.01.19, 14:07
    Nikogo nie trzeba by splacac...
  • klamkas 04.01.19, 11:03
    Ja to rozumiem, ale rozumiem też inną stronę - siostra powinna zacząć myśleć o inwestowaniu we własną nieruchomość, a nie w dom, który jest kogoś innego i oczekiwanie, że będzie się dokładać na równi z właścicielem jest moim zdaniem mocno niesprawiedliwe.
  • rena.k 04.01.19, 11:12
    Też rozumiem niechęć do inwestowania w cudze, zwłaszcza jak się ma dziecko. Tutaj nie chodzi o remonty w stylu - kupimy nowe panele, wymienimy boazerię, damy nowy tynk, tylko np. zepsuł się bojler do ciepłej wody, trzeba kupić nowy, teraz problem z kotłem do CO. Czymś trzeba grzać, korzystają z tego wszyscy po równo.
  • 098qwerty 04.01.19, 14:17
    A ja nie rozumiem. Mieszka prawie za darmo - miesięcznie daje mamie 500 zł, ma ugotowany ciepły obiad, pewnie nie dokupuje nic na śniadania i kolacje (robi to mama) i jeszcze nie chce dokładać się do remontów poprawiających jakość życia wszystkich lokatorów tego domu. W takim razie niech idzie i wynajmie od kogoś mieszkanie zapłaci 1,5-2 tys.i będzie zadowolona bo nie będzie musiała wydawać kasy na te wszystkie remonty.
  • same-old_mona 04.01.19, 10:55
    Sprzedać w cholerę. Wszyscy poczują ulgę.
  • rena.k 04.01.19, 11:13
    Najbardziej przeciwko sprzedaży jest siostra mieszkająca w tym domu. Bardzo związana z domem emocjonalnie.

  • lauren6 04.01.19, 11:17
    To jej przetłumacz, że nie stać jej na mieszkanie w tym domu.
  • same-old_mona 04.01.19, 11:22
    Mój brat też był taki związany. Ale go sytuacja szybko przerosła. Żeby taki dom utrzymać, trzeba mieć za co.
  • alina460 04.01.19, 11:26
    Dokładnie tak. I czasem życie niestety zmusza do rezygnacji z sentymentów.
  • same-old_mona 04.01.19, 11:38
    No niestety. Z tym, że ja mojemu bratu dałam czas, żeby się sam przekonał. I do dziś ma mi za złe, że nie chciałam razem się z tym męczyć.
  • alina460 04.01.19, 11:52
    W takich sytuacjach chyba nigdy nie uda się zadowolić wszystkich.
  • same-old_mona 04.01.19, 12:01
    Tak to już jest. Mój brat był bardzo związany z domem po babci, ja takich sentymentów nie miałam. Rozumiałam go, ale nie miałam zamiaru dokładać ( z resztą i tak nie miałam z czego) więc podpisaliśmy umowę notarialną, że jeśli nie zacznie mnie spłacać w przeciągu 5 lat, wystawi na sprzedaż. I mimo wszelkich starań, po 3 latach przestał walczyć o sentyment. O dziwo dom sprzedał się w mniej niż rok, ale prognozy były marne.
  • cudko1 04.01.19, 11:37
    Najbardziej przeciwko sprzedaży jest siostra mieszkająca w tym domu. Bardzo związana z domem emocjonalnie.


    to chyba logiczne skoro cale utrzymanie kosztuje ja 500 zl miesiecznie, ile poszloby na wynajem I inne z tym zwiazane oplaty.. jak dla mnie darmozjad sad

    bo ona juz nie korzysta tylko z pomocy ale zwyczajnie zeruje na starej matce I chorym bracie

    co innego gdyby wszyscy zyli w zgodzie I ze wspolnie wypracowanymi zasadami w miare srawiedliwymi

  • cudko1 04.01.19, 11:40
    cudko1 napisała:

    > >
    > to chyba logiczne skoro cale utrzymanie kosztuje ja 500 zl miesiecznie, ile pos
    > zloby na wynajem I inne z tym zwiazane oplaty.. jak dla mnie darmozjad sad
    >
    chociazz z drugiej strony jej sytuacja diametralnie sie zmienila od chwili gdy ustalali ze dom bedzie dla brata.... aj sama nie wiem
  • pade 04.01.19, 11:53
    Darmozjad, który zrzekł się części domu na korzyść brata?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • alina460 04.01.19, 11:58
    A zrzecznie się domu oznacza bycie na utrzymaniu właściciela? No, proszę Cię.
  • pade 04.01.19, 12:15
    Można zrobić to po ludzku, czyli wyliczyć wartość nieruchomości, obliczyć część należną siostrze. Uznać, że ta część to jest dokładanie się do utrzymania. Plus dodać to, co płaciła do tej pory. Jeśli wyjdzie za dużo, rozłożyć na kolejne miesiące. Za mało - podwyższyć kwotę na utrzymanie.
    Tej siostry nie stać na zrzeczenie się spadku. To jest chyba jasne?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • aqua48 04.01.19, 12:05
    rena.k napisała:

    > Najbardziej przeciwko sprzedaży jest siostra mieszkająca w tym domu. Bardzo zwi
    > ązana z domem emocjonalnie.
    >
    Ale nie aż tak by zainwestować w ten dom, wystąpić o podwyższenie alimentów, i przestać oczekiwać od matki gotowania obiadków?
    Dom sprzedać, matka i syn kupują dwupokojowe mieszkanie, resztę siostry dzielą między siebie i robią z otrzymanymi pieniędzmi co uważają.
  • pade 04.01.19, 12:20
    Nie wiem czy siostra oczekuje, skoro ich nie jada.
    Alimenty może realnie podwyższyć o 200zł. I co jej to da? Zapłaci bratu 700zł zamiast 500zł a on z tej kwoty wyremontuje dom?
    Mama chciała dobrze, ale jej nie wyszło.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • cruella_demon 04.01.19, 13:00
    > Najbardziej przeciwko sprzedaży jest siostra mieszkająca w tym domu. Bardzo zwi
    > ązana z domem emocjonalnie.


    Ryknęłam śmiechem.
    Siostra ma utrzymanie praktycznie za darmo, takie to wielkie emocje big_grin
  • rena.k 04.01.19, 13:09
    Siostra jest bardzo sentymentalna wink Chodzi o wspomnienia, o różne rzeczy, które zrobił nieżyjący tato-złota rączka, o miejsce spotkań dla całej rodziny, także o swoje miejsce w tej znanej, lokalnej społeczności wink
    Siostra nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie, więc nie wie, że ma utrzymanie praktycznie za darmo wink
  • alina460 04.01.19, 13:14
    Siostra jest bardzo sprytna tongue_out
  • cruella_demon 04.01.19, 13:18
    Siostra jest upośledzona? Bo już mój 3 latek wie, że jedzenie nie rośnie na drzewie i za zabawki trzeba w sklepie zapłacić pieniędzmi, które się zarobiło w pracy.
    Natomiast rozumiem jej rozgoryczenie i niechęć w dokładaniu się do cudzego domu.
    Najgorsze co można zrobić dzieciom, to właśnie tak niesprawiedliwie obdarować jedno kosztem innych.
  • sortfort 04.01.19, 13:31
    Siostra żyjąc z matką-manipulantką i zaburzonym bratem zwyczajnie się współuzależniła i może jej problemy zdrowotne są większe niż problemy brata. ale nikt tego nie zauważy bo w tej rodzinie "chory i słaby" jest brat a 'potrzebująca" jest mamusia. Siostra dodatkowo poniosła porażkę w życiu osobistym, więc normalne, że czuje sentyment do czasów gdy jakiś ojciec był i czuła się przez kogokolwiek z rodziny zaopiekowana.
    Brat jest w stanie zarobić tyle samo co siostra, dodatkowo ma kasę z najmu. Siostra ma dziecko na utrzymaniu więc wydatki dużo większe. A to, że ich matka chce czuć się potrzebna wiec gotuje dzień dzień dla wszystkich choć tego nie jedzą, a później wypomina, że ona tyle dla nich robi i oczekuje, że będą jaj dawać kasę "bo przeciez ona jedzenie zapewnia" - pokazuje tylko jak patologicznie w tej rodzinie rozwiązuje się problemy- a raczej nie rozwiązuje-bo matka nie pozwoli, i jak przy tej matce- nigdy nie będzie poprawnej komunikacji, bo jej potrzeba trzymania się tego domu i rządzenia nim wg własnej modły jest nadrzędna w rodzinie. Wszyscy tam zwalają odpowiedzialnośc na innych, bo mamusi tak pasuje, bo dzięki temu rodzina trwa w całości co pasuje matce. Więc niech ona nie bredzi o tym jak to by już do domu opieki poszła gdyby te dzieci się dogadywały - tylko niech tam idzie! dla dobra wszystkich . Zobaczymy czy po takiej propozycji cokolwiek zrobi by faktycznie swoje "obiecanki" zrealizować. Na 200% tego nie zrobi tylko znajdzie wymówkę że "to przez dzieci' "bo kto się synem zajmie" itd.
  • rena.k 04.01.19, 13:48
    Dzieci dają tej wymagającej matce po 500zł, w tym są te wszystkie rachunki - woda, prąd, opał, śmieci itd. Plus jedzenie. MAtka ze swojej strony daje na to około 1200-1300zł. Faktycznie zabiera dzieciom kase wink
  • sortfort 04.01.19, 13:59
    Dom jest brata, to brat powinien się zajmowac rachunkami i rozliczeniami. Dlaczego matka do tego się wyrywa i ona tym rządzi? To już cudza własność a nie jej.
    Widziałaś rachunki na oczy? 500zł/mc to zapewne max opłat bieżących. Więc to, że matka "musi bo się udusi" gotować obiady by je potem do śmieci wywalać i płacić i za produkty i za dodatkowe śmieci - to już koszty matki hobby a nie koszty oczekiwane przez dzieci.
  • majenkir 04.01.19, 20:00
    sortfort napisała:
    > Dom jest brata, to brat powinien się zajmowac rachunkami i rozliczeniami. Dlacz
    > ego matka do tego się wyrywa i ona tym rządzi?


    More on jest troche opozniony i sam sobie nie radzi?




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • nocnamagia 05.01.19, 11:32
    To nie powinien być włascicielem domu
  • tais86 06.01.19, 12:26
    boszzzz, rena, nie daj się siostrze zmanipulować
  • katja.katja 04.01.19, 11:13
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • rena.k 04.01.19, 11:18
    Brat jest formalnie jedynym właścicielem domu. Zastanawia się nad przepisaniem domu w całości, czy w połowie siostrze. Ryzyko z partnerem/osobą z zewnątrz, która wykorzysta właściciela jest w obydwu przypadkach. Zresztą, tak jak u większościwink
    Brat nie jest idiotą. Choroba utrudnia mu życie, ale radzi sobie z tym, raz lepiej, raz gorzej.
  • kk345 05.01.19, 02:13
    >Ryzyko z partnerem/osobą z zewnątrz, która wykorzysta właściciela jest w obydwu przypadkach.

    Poczytaj o majątku osobistym i o tym, dlaczego wspólmałżonek nie ma do niego prawa.
  • lauren6 04.01.19, 11:19
    Komentarz gazety pewnie poleci, ale co do meritum ma rację. Brat (póki co) bierze leki. A co jeśli przestanie brać? Efektem może być to, że zarówno stara matka, jak i siostra z dzieckiem wylądują na bruku. Spróbujcie odkręcić tę darowiznę, żeby nowa nieruchomość była na mamę.
  • lauren6 04.01.19, 11:15
    Matka nigdy przenigdy nie powinna była faworyzować syna kosztem córek. Córka mieszkająca w domu ma rację, że nie będzie się dokładać do remontów cudzego domu. Ma słuszny żal do matki, która ją wydziedziczyła nie z jej winy. Ty nie masz pretensji do matki, bo Tobie się w życiu powiodło. A przecież nie musiało tak być. Łatwo być wyrozumiałym jeśli ma się dobrą sytuację finansową. Siostra ma słuszny żal i tego nie zmienisz.
    Brat ma swoje problemy. Jest osobą niepełnosprawną, ma pracę i jeszcze dodatkowo spadły na niego problemy związane ze starym domem, które najwyraźniej go przerastają. Nie ma środków na przeprowadzenie remontów, ale z drugiej strony rozumie trudną sytuację siostry, więc na nią nie naciska by płaciła więcej.

    Po pierwsze należałoby polepszyć sytuację finansową tej rodziny. Siostra powinna walczyć o wyższe i regularniejsze alimenty od ojca swojego dziecka, tak by w przyszłości mogła wyprowadzić się z domu rodzinnego. Brat załatwić sobie stopień niepełnosprawności. Dlaczego jeszcze tego nie zrobił? Z tego co opisujesz (choroba psychiczna + inne problemy zdrowotne) brat na bank dostanie jakiś stopień niepełnosprawności, co może polepszyć jego sytuację na rynku pracy, bo przecież pracodawca będzie otrzymywał dofinansowanie na niepełnosprawnego pracownika.

    Też uważam, że Twojej rodziny nie stać na ten dom i docelowo powinno go się sprzedać. Czy siostra dowiadywała się w gminie czy przysługuje jej mieszkanie komunalne? Niech się zainteresuje tematem. Warto zapisać się już teraz, bo pewnie okres oczekiwania to kilka lat. Gdyby jako samotna matka dostała jakiś lokal + jakieś pieniądze ze sprzedaży domu to byłby dla niej start w niezależne życie. Ze sprzedaży domu powinno chyba starczyć na dwupokojowe mieszkanie dla mamy i brata?

    Widać, że ludzie dobrzy i przyzwoici, ale niezaradni życiowo.
  • alina460 04.01.19, 11:24
    Obawiam się, że wartość tego domu to co najwyżej jedno mieszkanie, a nie dwa. Jest to stara rudera, gdzieś na jakiejś wsi (nie wiadomo, na ile atrakcyjna jest lokalizacja), poza wymienionym dachem wymaga totalnego remontu. U mnie w okolicy bardzo trudno sprzedać dom na wsi i dostaje się za niego kiepskie pieniądze. Ledwo na jedno mieszkanie w pobliskim mieście. Dzisiaj coraz mniej ludzi chce zostać na wsi (nie mylić z sypialniami wielkich miast).
  • lauren6 04.01.19, 11:33
    Dlatego napisałam, że siostra powinna załatwić sobie mieszkanie komunalne. Komu jak komu, ale samotnej matce mieszkającej kątem u brata w starej ruderze powinno się ono należeć. Dom jest wart dokładnie tyle co ziemia, na której stoi. Przyszły właściciel pewnie zrówna go z ziemią. Dlatego pytanie czy za sprzedaż tej ziemi starczy na mieszkanie dla matki i brata.
  • alina460 04.01.19, 11:54
    Słuszne. Mieszkanie komunalne dla siostry, matak z synem kupują mieszkanie lub zamieniają dom na mieszkanie.
  • kk345 05.01.19, 02:16
    >Dlatego napisałam, że siostra powinna załatwić sobie mieszkanie komunalne
    Nie no, spoko, lokale komunalne dostaje się na pstryknięcie po tygodniu od złożenia wniosku- szczególnie szybko to idzie, jeśli nie jest się mieszkańcem miasta i ma się aktualnie zapewnione przyzwoite warunki mieszkaniowebig_grin
  • sortfort 05.01.19, 02:44
    No przeciesz..idziesz rozumiesz do urzędu, mówisz że pracujesz, zarabiasz, masz dziecko, mieszkasz w domu rodzinnym, że masz do dyspozycji trzy pokoje ale brat który też tam mieszka cię nie lubi a matka wciska obiady, więc chcesz od nich dostać mieszkanie i się wyprowadzić. No i oni wtedy ci mieszkanie dają. Tak nie dłużej niż miesiąc trzeba poczekać, ale dają.
  • kk345 05.01.19, 19:55
    Miesiąc to chyba na jakimś biednym zadupiu, w mieście 50 tysięcznym trwa to maksimum tydzień, szanujmy siębig_grin
  • sortfort 05.01.19, 21:17
    A przepraszam, ja na wsi mieszkam, u nas się miesiąc czeka, taka niewygoda, no.
  • kk345 06.01.19, 02:07
    Czekacie miesiąc? Jak zwierzęta???
  • berdebul 04.01.19, 12:43
    Słuszny żal? Wikt i opierunek w czasie studiów. Mieszkanie z rodziną, a pózniej bez męża za 500/mc? Darmowa opieka, ugotowane i sprzatniete. Podliczyć to wszystko i wyjdzie, że córka jest dawno spłacona.
  • sortfort 04.01.19, 12:53
    z czego spłacona? to co wymieniasz dostawali wszyscy z rodzeństwa od matki. tak ze syn, który dostał majątek i który bierze kasę za wynajem.
  • lauren6 04.01.19, 13:24
    Córki zostały wydziedziczone przez matkę z majątku, który w normalnej sytuacji wszedłby do masy spadkowej po jej śmierci. Autorka tego nie dostrzega, bo powiodło jej się w życiu i ta 1/3 rudery nie jest jej do niczego potrzebna. Inaczej sprawa wygląda z perspektywy drugiej siostry, która jest samotną matką i ma gdzie się podziać jedynie dzięki dobrej woli brata. Jeśli brat założy rodzinę to siostra pewnie wyląduje na bruku i matka nie będzie miała nic do gadania.
  • alpepe 04.01.19, 14:10
    Ta samotna matka to niech się cieszy, że jej brat jako tako chodzi, bo na niej będzie spoczywał obowiązek alimentacyjny, jak z bratem będzie gorzej.

    --
    Achse des Guten
  • sortfort 04.01.19, 14:16
    Raczej nie na niej, bo jej dochody jako samotnej matki będą realnie niskie. Za to na siostrze która się wyprowadziła i radzi sobie z męzem dobrze - jak najbardziej może spaść rola utrzymywania brata. Ciekawe co wtedy- gdy się okaże, że brat chce nadal w domu mieszkać i go nie sprzeda by mieć za co żyć, a mops zapuka do drugiej siostry z nakazem sądowym o datki na utrzymanie tego, co już cały ich rodzinny majątek sobie wziął.
  • rena.k 04.01.19, 14:28
    Siostra numer 2 zdawała sobie sprawę, że tak może być, dlatego oddała swoją część domu dla brata, jako Jego zabezpieczenie. Brat w mniemaniu moim, czyli siostry numer 2, powinien dom sprzedaż, jeśli będzie dla niego za ciężko go utrzymać, nie założy rodziny itp. Także kwotę w wynajmu siostra uważa, że powinien dostawać brat i powinno to być odkładane na Jego zabezpieczenie, bo różnie może być w przyszłości. Siostra numer 2 nie jest bogaczką, po prostu nic od nikogo nie chce, albo - nie musi chcieć.
  • sortfort 04.01.19, 14:37
    Ale to nie jest zabezpieczenie! nie masz wpływu na to, czy brat domu i kasy niby odkładanej z wynajmu nie przepuści. Więc może się okazać, że mimo oddania mu spadku po rodzicach, mimo oddania mu kasy z wynajmu - i tak ostatecznie wyląduje na twoim , twojego męża i twoich dzieci utrzymaniu. Mops się nie będzie pytał gdzie są pieniądze z wynajmu, ty nad nimi kontroli nie masz, a mops przyjdzie po alimenty na utrzymanie do tego członka rodziny który wykazuje dochody. Na razie matka majątku syna pilnuje. Gdy jej zabraknie to brat może zostać goły wesoły i chory - a ty będziesz alimenty płacić na jego utrzymanie.
  • cruella_demon 04.01.19, 16:27
    Brutalny, ale bardzo częsty scenariusz niestety.
    Zabraknie matki i brat przestanie brać leki.
  • sortfort 04.01.19, 16:36
    Wynajmowaliśmy lokal w takim domu na wsi - mieszkała w nim matka z synem, dom za młodu na syna przepisany, syn nieożeniony, popadł w alkoholizm, dogadać się z nim nie szło, reszta rodziny też wolała sie kłócić niż problemy konstruktywnie załatwiać, kasy wiecznie nie było, brał jakieś pożyczki a rachunków nie płacił, obudzili się jak przyszedł komornik - całkiem dobry dom na ładnej działce zlicytowany za jakiś śmieszny ułamek wartości... oboje i matka i syn poszli na bruk. Takie rzeczy się dzieją naprawdę.
  • naturalna59 04.01.19, 16:33
    Przecież syn pracuje to wyrabia sobie rentę czy też emeryturę. A ty sofort z domu dziecka jesteś, czy z patologicznej rodziny, albo matka kijem cię okladala, że takie pełne nienawiści do matki autorki rady dajesz? Może tobie by się terapia przydała? Osobiście uważam, że siostra powinna starać się o mieszkanie komunalne, a matka z synem powinni sprzedać ten stary dom. Bo ich po prostu nie stać na niego, a jak syn zostanie sam, to tym bardziej nie będzie go stać.
  • osia83 04.01.19, 15:46
    Tu nie ma nic do gadania kto powinien DOSTAWAĆ kwotę z wynajmu.
    Ta kwota jest WŁASNOŚCIĄ brata, bo dom jest jego własnością.
    I tylko on decyduje co z nią zrobi.
  • sortfort 04.01.19, 16:22
    Bo tak jest, że matka i siostra wyprowadzona już dawno "ubezwłasnowolniły" tego brata i nie pozwalają mu na samodzielne życie i decyzje. Przecież on jest chory, to my jemu urządzimy życie tak jak my uważamy za stosowne.
    Czyli dom formalnie brata ale w praktyce matka rządzi, a siostra z zewnątrz dyktuje co ma z swoją kasą robić, niby daje się mu namiastkę "właścicielstwa" ale tylko do wojny z siostrą o robienie remontów, itd. A w praktyce brat ma robić to, co sobie matka wymyśli i wymanipuluje.
    Nic dziwnego, że w szkole był ofiarą - to rodzina z matką na czele go wyznaczyła do roli ofiary która nie ma nic do gadania i nie może o sobie stanowić. Bywa, ze takie ofiary się kiedyś buntują. A wtedy rodzinka otwiera szeroko oczy..
  • mikk25 04.01.19, 17:18
    A ty wiesz co to schizofrenia. Matka ma wolny czas, więc może zrobić zakupy i ugotować obiad
    przynajmniej dla siebie i wnuczki jeśli dzieci mają tyle pieniędzy, żeby żywić się poza domem.
  • marusia.00 04.01.19, 11:27
    Ciekawa jestem, co siostra zrobi po śmierci matki. Nadal będzie mieszkała jak w hotelu? No cóż, wiem że tak ciężko w rodzinie ale brat po prostu powinien wymagać od siostry czynszu, który byłby w dużej części na pokrycie bieżącego utrzymania domu. Teoretycznie, mógłby siostrę wyprowadzić, wtedy musiałaby sobie coś wynająć, więc czynsz i tak jej się bardziej opłaca.
    Powinni sprzedać dom. Kupić 2 pokoje dla matki i brata.
  • wilan.an 04.01.19, 11:29
    Z opisu wygląda słabo, matka w zasadzie od początku wychodziła z założenia że dziewczynki ogarnięte, trzeba pchać do przodu poradzą sobie, zaś syn pod parasolem ochronnym i kloszem. Nic dziwnego że między rodzeństwem nie ma zgody, bo takie rzeczy zostają w człowieku jak wielka zadra w sercu, można wypomnieć po latach że "tobie to mama nawet kanapki w kostkę kroiła".
    Córce rozwiedzionej która cytuje myśli patrzy głównie na dobro swojego dziecka, wcale się nie dziwię. Kto niby to ma robić jak nie ona? Co do planów podziału uważam że są niesprawiedliwe. Wyliczanie wesel, kosztów jedzenia itp nie mają nic do domu. Może zapytać dzieci czego chcą? Czy brat chce mieszkać z matką? Dlaczego tylko on ma być zabezpieczony mieszaniem a córki nie? Tak realnie to wynająć rzeczoznawce, zobaczyć ile można mieć kasy za dom i wtedy się zastanowić.
  • pade 04.01.19, 11:51
    Tak naprawdę to matka udupiła syna tym domem, a nie realnie mu pomogła. Przepisywanie domu na kogoś, kto nie jest w stanie go wyremontować i utrzymać jest co najmniej niepoważne.
    Zgadzam się z Lauren - córka niech wystąpi o mieszkanie komunalne.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • maly_fiolek 04.01.19, 11:49
    Po 30 latach mieszkania i opłacania podatków wnieść o zasiedzenie.
  • thea19 04.01.19, 13:37
    se moze wnosic ale wiadro z woda.
  • lacunalegis 04.01.19, 11:49
    Moim zdaniem, zwłaszcza w rodzinie, na spory tego typu należy patrzeć z punktu widzenia najsłabszego. W tym wypadku - średniej siostry. Ona została wydziedziczona i, w przeciwieństwie do brata, ma na utrzymaniu dziecko. Oczekiwanie od niej większego udziału w kosztach jest niesprawiedliwe. Ona już zapłaciła bratu, a wartość jej świadczenia to 1/3 spadku po ojcu, którego się na jego rzecz zrzekła.

    Tak naprawdę idealnie by było, gdyby cofnąć decyzję o nierównym podziale. Jeżeli jesteś gotowa zrzec się swojego udziału na rzecz niepełnosprawnego brata - to piękny gest i bardzo dobrze o Tobie świadczy. Ale Twojej siostry na tę hojność po prostu nie stać i to też trzeba by jakoś uwzględnić.

    Alternatywa jest taka, że siostra wyprowadza się z nieswojego domu, formalnie występuje o zachowek (czy coś wywalczy, zależy od sytuacji), a brat zostaje u siebie bez szans na utrzymanie nieruchomości. Sytuacja czysta, ale nie każda rodzina jest po czymś takim do posklejania.
  • alina460 04.01.19, 11:57
    Dlaczego uważasz, że sisotra jest najslabszym ogniwem? Dla mnie jest najmocniejszym, zdrowa i może pracować. Matka z niską emeryturą i w sumie mająca na głowie dorosłego syna. Tudzież syn jest najsłabszym ogniwem, ale na pewno nie siostra.
  • pade 04.01.19, 12:18
    Ma dziecko, które, nie oszukujmy się, ogranicza. Gdyby była sam to zupełnie inna sprawa.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • berdebul 04.01.19, 12:45
    Ma opiekę do dziecka 24/7, wszelkie możliwości rozwoju zawodowego, bo dziecko nie musi siedzieć w placówce. Plus mieszkanie i utrzymanie za jakiś ułamek ceny rynkowej.
  • lacunalegis 04.01.19, 12:53
    berdebul napisała:

    > Ma opiekę do dziecka 24/7, wszelkie możliwości rozwoju zawodowego, bo dziecko n
    > ie musi siedzieć w placówce. Plus mieszkanie i utrzymanie za jakiś ułamek ceny
    > rynkowej.

    Nie za ułamek ceny rynkowej, a za 1/3 spadku po rodzicach. Tyle wynosi wartość darowizny, którą na rzecz brata wykonała. Zapewnienie jej odpłatnego (!) dachu nad głową na czas życiowych perturbacji to nie jest jakaś nadmiarowa wdzięczność niespotykana w kochających się rodzinach. Powiedziałabym nawet, że niejeden brat przyjąłby siostrę w takiej sytuacji i nie oczekiwał, że zapłaci mu za to swoim udziałem w spadku po wspólnych rodzicach.
  • rena.k 04.01.19, 13:04
    W tej sytuacji, jeśli brat miałby kogokolwiek spłacać, dom musiałby iść na sprzedaż. Żadna z mieszkających osób, nie jest w stanie samodzielnie domu utrzymać, a co dopiero kogokolwiek spłacać. Gdy decydowałyśmy się z siostrą na to, że dom otrzyma brat, było to dla nas jasne. Oczywiście gdyby bratu poprawiła się sytuacja, wyglądało by to inaczej. Ale się nie poprawiła. Pogorszyła się za to siostrze, prywatnie, a także w pracy. W domu mogą mieszkać 2 rodziny, ale nie ma osobnych wejść, ani możliwości zrobienia drugiej łazienki, tak więc do tego potrzebna jest jednak zgoda.
    Ja też, żeby się wyprowadzić w ustalonym terminie zaciągnęłam spory kredyt, który, jak większość z tego pokolenia będę spłacać do emerytury, mając nadzieję, że wcześniej szlag nie trafi ani mnie, ani małżonka wink
  • berdebul 04.01.19, 13:10
    Zrobiła to dobrowolnie, bez pakietu „będę z wami mieszkać, aż mi coś spadnie z nieba”. Matka zabezpieczyła chore dziecko, za wiedzą i zgodą pozostałych dzieci. Siostra zeruje na matce i chorym bracie.
  • pade 04.01.19, 13:19
    Dal mnie takie sztywne ustalenia na przyszłość są bez sensu. Co dokładnie pokazuje ten wątek.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • berdebul 04.01.19, 13:24
    Ten wątek pokazuje jak zwykle brak systemowego wsparcia dla osób z rożnymi zaburzeniami i ich rodzin.
    Oraz przedziwny sposob wychowania, kiedy dorosła osoba myśli, że można się utrzymać za 500 pln/mc, z dzieckiem, w Polsce.
  • lacunalegis 04.01.19, 12:41
    alina460 napisała:

    > Dlaczego uważasz, że sisotra jest najslabszym ogniwem? Dla mnie jest najmocniej
    > szym, zdrowa i może pracować. Matka z niską emeryturą i w sumie mająca na
    > głowie dorosłego syna. Tudzież syn jest najsłabszym ogniwem, ale na pewno nie
    > siostra.

    Odpowiedź na Twoje pytanie zależy od tego, czy syn jest tak niepełnosprawny, że wymaga on opieki matki. Założyłam, że nie, bo dziecku, które nigdy nie będzie samodzielne nie oddano by całości majątku. Chociażby dlatego, że zamożna osoba nie z własnej winy niezdolna do rozsądnego kierowania swoim życiem łatwo może paść ofiarą oszustów. Także reszta naszej wiedzy o bracie wskazuje, że jest to mężczyzna, który nie musi być matce "na głowie" i pracowałby, gdyby zechciał.

    Brat nad średnią siostrą przewagi ma dwie - majątek (w 1/3 darowany przez siostrę) i brak dziecka na utrzymaniu. Jeżeli siostra się wyprowadzi, to przewagi będą trzy - dach nad głową, majątek (w 1/3 darowany przez siostrę) i brak dziecka na utrzymaniu.
  • rena.k 04.01.19, 12:54
    Tak jak napisałam, brat pracuje. Cały czas pracował. Siostra i brat zarabiają podobnie.
    Matka pomaga obojgu w tym samym stopniu, tj oboje składają się na utrzymanie po 500zł, matka dodaje jakieś 1200-1300zł do tego wspólnego budżetu. Oczywiście jest cały czas w domu i kocha wnuczkę, więc pomaga w wychowaniu. Jak dziecko było mniejsze, to oczywiście była to większa pomoc, praktycznie była drugim opiekunem,
    teraz dziecko starsze, więc bardziej samodzielne.
    Przy moich dzieciach też pomagała - w wakacje, w czasie choroby itp.
  • lacunalegis 04.01.19, 13:01
    Czy to 500 zł "czynszu", które siostra płaci bratu to jest rynkowa cena najmu takiego mieszkania w tej lokalizacji (w sensie nie odpowiadaj na to pytanie na forum, bo to nie moja sprawa przecież, bardziej chodziło mi o to, czy ten czynnik uwzględniasz w ocenie)? Czy na miejsce wyprowadzonej siostry, znalazłby się najemca za podobną lub wyższą opłatę? Bo jeżeli nie, to siostra ma dużo racji. W wynajmowanym mieszkaniu nie dopłaca się właścicielowi do remontów. A jeżeli tak, brat mógłby wynająć lokal siostry za wyraźnie wyższy czynsz, to siostra, moim zdaniem, miałaby jakiś moralny obowiązek uczestniczenia w utrzymaniu domu, bo jest raczej domownikiem niż najemcą.
  • rena.k 04.01.19, 13:12
    Siostra nie płaci bratu czynszu. Daje 500zł na utrzymanie mamie - w tym są wszystkie rachunki, pełna lodówka plus obiady. Brat składa się tyle samo na tzw. "życie". Oczywiście każdy z nich robi też zakupy samodzielnie, w stylu napoje, jakie kto lubi, kawa, jogurty dla dziecka itp

    Czynsz jest z wynajętych dwóch pomieszczeń, ta sama kwota, więc może być mylące.
  • lauren6 04.01.19, 13:42
    Składają się na te obiady, których nikt nie je?
  • rena.k 04.01.19, 13:50
    Tak. Czasami jedzą. W weekendy jedzą zawsze. W tygodniu czasami coś w pracy zjedzą, więc już nie. Ale to też zależnie co jest ugotowane. Wnuczka raczej zjada, chyba, ze akurat jest coś czego nie lubi.
  • lacunalegis 04.01.19, 14:22
    rena.k napisała:

    > Siostra nie płaci bratu czynszu. Daje 500zł na utrzymanie mamie - w tym są wszy
    > stkie rachunki, pełna lodówka plus obiady. Brat składa się tyle samo na tzw. "ż
    > ycie". Oczywiście każdy z nich robi też zakupy samodzielnie, w stylu napoje, ja
    > kie kto lubi, kawa, jogurty dla dziecka itp

    Czyli dom formalnie jest brata, ale faktycznie funkcje właścicielskie sprawuje w nim matka. Tak to wygląda z boku (przy czym widok z boku może być mylący - tak że na to bierz poprawkę, znasz sytuację lepiej). Matka i Ty widzicie obecną sytuacje faktyczną, a siostra zapewne widzi swoje perspektywy na przyszłość. Siostra traktowana jest jakby, na równi z bratem, ponosiła pełną odpowiedzialność za dom, ale nie ma do tej nieruchomości żadnych praw. Brat nie ma obowiązków większych niż ona, za to ma pełnię praw (plus psychiczny komfort, że nie zostanie wystawiony z walizką za drzwi).

    Gdybym była na miejscu Twojej siostry, stanowczo nie zgodziłabym się na taki układ. Pewnie nie grałabym bierną agresją jak, o ile dobrze rozumiem, robi ona, ale zapewne wycedziłabym w złości coś w rodzaju "mamo, kiedy moja sytuacja była dobra, bezinteresownie oddałam bratu 1/3 swojego udziału w spadku. Teraz mam kryzys, a moje dziecko nie ma dachu nad głową. Czy mogę mieszkać w domu brata za te 500 zł, a resztę odkładać na swoje mieszkanie, czy nie mogę lub muszę dopłacić. Proszę o jasną odpowiedź.".
  • berdebul 04.01.19, 14:41
    Ale ten kryzys nie jest wielki, bo nie robi nic żeby ojciec dziecka płacił. Więc jej dziecko utrzymuje matka na rencie (w szalonej wysokości 1500 pln) i brat leczący się psychiatrycznie.
  • lacunalegis 04.01.19, 15:17
    berdebul napisała:

    > Ale ten kryzys nie jest wielki, bo nie robi nic żeby ojciec dziecka płacił. Wię
    > c jej dziecko utrzymuje matka na rencie (w szalonej wysokości 1500 pln) i brat
    > leczący się psychiatrycznie.

    Ale z tego, co pisze autorka wątku, siostra dostaje dokładnie to samo, co brat i płaci za to dokładnie tyle samo (500 zł), przy czym brat ma do tego 100% wartości domu we własnym majątku oraz przyzwolenie na okresowe niepracowanie, chociaż pracować by mógł. Siostra dziecko utrzymuje sama, zakupy, jak wynika z informacji od autorski wątku, też co do zasady robi sama, tylko jej dziecko jada u babci po szkole (ona obiadów od matki nie chce, co zresztą wynika z posta głównego). A 500 zł jest najpewniej realnym kosztem wynajmu części domu w złym stanie technicznym w słabej lokalizacji. Przy czym właściciel w takim przypadku nie oczekuje od najemcy udziału w kosztach remontu.

    A z alimentami w Polsce to wiesz, między "chcieć" a "dostać" bywa nawet nie zwykła przepaść, ale prawdziwy Rów Mariański.
  • nocnamagia 05.01.19, 12:40
    Brat też nie ubiegał się o uznanie niepelnosprawności lub rentę i dodatkowe pieniązde czy też przywileje z tym związane
  • saskia44 04.01.19, 12:06
    Rozumiem ze brat jest jedynym wlascicielem domu a pozostale 15 osob nie moze sie juz o nic upominac?
    Jesli tak to skoro siostra niech placi bratu za wynajmowane przez nia pomieszczenia realne kwoty co bedzie mozna przeznaczyc na niezbedna naprawy, wymiany sprzetow typu piec itp. Jesli jej sie pomysl nie spodoba to niech sie wyprowadzi. Brat zostanie z matka i bedzie mniej problemow. Po smierci matki moze sprzedac dom i kupic jakies mieszkanie.
    A tak w ogole to takie sa efekty mieszkania doroslych dzieci i ich rodzin na kupie.
  • vitreous 04.01.19, 12:23
    Uważam, że córka mieszkająca powinna realnie partycypowac w kosztach utrzymania domu - remontach dachu, wymiany pieca, bojlera na wodę, wymianie żarówek, klamek. To jest utrzymanie, nie inwestycja. Teraz żeruje na matce i chorym bracie, skoro to oni umożliwili jej powrót do pracy po porodzie zajmując się dzieckiem. Chce inwestować w siebie - może wynająć mieszkanie na wolnym rynku, zaciągnąć kredyt, cokolwiek.
    W mojej opinii brat chory ma schizofrenię został potraktowany uczciwie, należy mu się zabezpieczenie, warto przetłumaczyc, że status osoby niepełnosprawnej to byłby atut dla pracodawców i ułatwienia w służbie zdrowia czy pomocy społecznej.
  • alina460 04.01.19, 12:28
    Bez przesady z tym inwestowaniem. Znasz ktoś, kto inwestuje w cudze, choćby nawet należące do bliskiej rodziny, locum? W tym punkcie rozumiem siostrę.
  • vitreous 04.01.19, 13:44
    Naprawa dachu to utrzymanie nieruchomości w stanie nadającym się do zamieszkania, a nie inwestycja. Skoro siostra woli by byeszcz padał jej na głowę, bo nie będzie finansować inwestycji to jej sprawa. Dla mnie to ewidentnie żerowanie na matce i bracie.
  • droch 04.01.19, 15:27
    > Naprawa dachu to utrzymanie nieruchomości w stanie nadającym się do zamieszkania, a nie inwestycja.

    Akurat to jest wyłączny obowiązek właściciela nieruchomości, a nie wszystkich domowników.
  • no-tak-ale 04.01.19, 22:31
    Jeśli wynajmujesz od kogoś dom i pada ci przez dach na głowę, to nie zatrudniasz dekarzy tylko dzwonisz do właściciela, żeby zorganizował naprawę. W tym wypadku właścicielem jest syn. Jeśli oni wspólnie za wspólną kasę odpicują ten dom a potem on pójdzie na sprzedaż, to ona z tego nie zobaczy ani grosza a on owszem.
  • brenya78 04.01.19, 23:15
    "Jeśli wynajmujesz od kogoś dom i pada ci przez dach na głowę, to nie zatrudniasz dekarzy tylko dzwonisz do właściciela, żeby zorganizował naprawę"

    Tylko, że właściciel weźmie od Ciebie 2tys. za wynajem, a sama zapłacisz za prąd, wodę i ogrzewanie. Plus za jedzenie, kucharkę i opiekunke dla dziecka.
  • aamarzena 04.01.19, 23:46
    Wynajem na zadupiu i ze wspólną łazienką i kuchnia? Serio? W której wsi takie ceny? A opiekę dla dziecka i wikt zapewnia matka autorki, nie wlasciciel nieruchomości.
  • brenya78 05.01.19, 01:45
    "Wynajem na zadupiu i ze wspólną łazienką i kuchnia? Serio? W której wsi takie ceny? A opiekę dla dziecka i wikt zapewnia matka autorki, nie wlasciciel nieruchomości."

    Widocznie pani się podoba to zadupie i ten dom, skoro tak emocjonalnie związana i wyprowadzić się nie chce gdzie indziej.
    Poza tym, przypominam uprzejmie że pani nie mieszka z obcymi współlokatorami tylko z tą samą rodzina, z którą przez dekady współużytkowania ta sama łazienkę i ta sama kuchnie.

    Dom jest przepisany na syna co nie znaczy, że automatycznie jest panem, władca i właścicielem. Faktycznie to dom matki i tego się trzymajmy, a przepisanie było z dobrej woli i nie oznacza że matka nagle nie ma nic do gadania. Ja też jestem w 1/4 właścicielka domu moich rodziców, ale do głowy by mi nie przyszło, że z tego powodu mogłabym mieć jakieś zadania dopóki moi rodzice w tym domu mieszkają. Nawet jakby przepisali na mnie w całości. Wiec przestańcie pleść bzdury jakoby brat jest jedyną osobą liczącą się w tym rozrachunku. Dom należy do matki dopóki matka żyje. Jak siostra w domu mieszka, ma się domem opiekować i tyle w temacie.
  • osia83 05.01.19, 01:47
    Nie, prawnie ten dom nie należy do matki w najmniejszym stopniu.
    Jego jedynym właścicielem jest syn i może z nim zrobić co mu się żywnie podoba.
    To co Ty uważasz na temat domu twoich rodziców nijak się ma do przepisów prawa.
  • brenya78 05.01.19, 01:56
    Jakie ma znaczenie prawo w tym momencie? W tym domu mieszka i mieszkała od lat RODZINA. Matka z ojcem i dziećmi. To, że dom formalnie przepisany na brata nie oznacza, że matka nie ma nic do powiedzenia w tej kwestii. To jest w dalszym ciągu jej dom, który z dobroci serca przepisała choć nie musiała.
  • osia83 05.01.19, 02:00
    Takie, że to brak może sprzedać ten dom (a nie matka), wynająć innej firmie pomieszczenia na parterze, wyprosić z domu siostrę itd. Matka nie może podjąć żadnej decyzji, może tylko synowi doradzać (lub nim manipulować, co robi).
  • osia83 05.01.19, 02:00
    Errata: braT
  • brenya78 05.01.19, 02:06
    Już widzę, jak brat sprzedaje dom a matkę na bruk, bo jest "właścicielem". Takie coś to tylko u ematki normalka chyba... Przypominam, że gdyby nie matka, która własny dom mu oddała, to byłby golodupcem, a nie właścicielem. W normalnej rodzinie brat domu z matką nie sprzeda. I w normalnej rodzinie matka w dalszym ciągu ma wiele do powiedzenia w tym domu i tego się może trzymajmy.
  • osia83 05.01.19, 02:10
    Nie pisałam ani słowa o wyrzuceniu matki na bruk.
    Poprawiłam tylko Twoją nieprawdę, że dom należy do matki. Nie należy.
  • aamarzena 05.01.19, 12:54
    Matka nikomu nie oddał swojego domu - oddala dom teściów, którego część odziedziczyła po zmarłym małżonku. Doprowadziła tez do tego, że swoich praw do domu zrzekly się córki.
    A co brat z domem zrobi lub czego nie zrobi to nie wiemy. Może jak tylko matka przestanie go pilnować to zakręcie się koło niego jakąś miła pani i namowi pana na szybki ślub a potem na sprzedaż, przepisanie na nia domu? Autorka pisała, że brat jest latwowierny i można go bez probiłem wykorzystać. Teraz matka trzyma rękę na pulsie, a co będzie jak jej zabraknie?
  • brenya78 05.01.19, 13:19
    Odziedziczyła, wiec dom był jej. Co wiecej, pozostałe dzieci się zrzekły spadku, gdyby nie to, to córeczce z tej rudery należałoby się 1/16, czyli tyle co nic. W dodatku każdy w tym domu mieszkał z rodzinami, za darmoche, albo symboliczne opłaty aż do zakończenia budowy własnych domów. Teraz mieszka z dzieckiem za praktyczna darmoche. A teraz wielkie halo bo trzeba się do bojlera dołożyć, z którego się korzysta. Naprawdę wierzycie w to co piszecie?
  • lauren6 05.01.19, 00:29
    Dziecko chodzi do szkoły, więc nie potrzebuje niani ani gotowania obiadów, bo może zjeść w stołówce. Babcia nie poświęca się opiekując wnuczką tylko pewnie lubi z nią spędzać czas i czuje się potrzebna. Obiady matka gotuje głównie dla siebie, bo ani córka ani syn ich nie jedzą. Daruj sobie to wpędzanie w poczucie winy.
  • cruella_demon 05.01.19, 00:40
    Ómarłam big_grin
    2 tysiące za sam pokój w rozpadającej się, niedogrzanej ruderze na jakimś zadupiu, ze wspólną łazienką big_grin
    Nie wiem co ćpiesz, ale nie bierz tego więcej big_grin
  • cruella_demon 05.01.19, 00:46
    Och teraz dopiero pojawił się wpis, że to jednak 3 pokoje. Ale nadal cała reszta aktualna.
  • brenya78 05.01.19, 01:50
    2 tysiące plus oplaty pani musiałaby zapłacić wynajmując normalnie.
    Najwidoczniej woli jednak ta stara zapyziała nore. CIEKAWE dlaczego...
  • sortfort 05.01.19, 02:03
    co ty bredzisz? w tym samym domu cały parter wynajmują firmie za 500zł plus prąd, a nagle dla siostry za ruderę z wspólną kuchnią i nieogrzaną wspólną łazienką wycena do 2 tysięcy skacze? komuś się zabita wieś z warszafką myli.
  • brenya78 05.01.19, 02:07
    Czytaj ze zrozumieniem za co 2 tys.
  • rena.k 05.01.19, 09:24
    2 pomieszczenia, nie cały parter. Pisałam kilka razy. Wszystkie pomieszczenia są ogrzewane, także łazienka. Dom nie jest zapyziala rudera, jest stary, wpisany na listę zabytków nawet, remonty tylko te konieczne, bardzo drogi w utrzymaniu, kiepski w sprzedaży. Siostrą do swojej dyspozycji ma 3 pokoje, w jednym kiedyś była kuchnia, są przyłącza. Nie chce zrobić osobnej kuchni, choć nie raz jej proponowałem, bo tak jest jej jednak wygodniej.
  • aamarzena 05.01.19, 13:02
    Nie, siostrze nue jest wygodniej tylko nie widzi sensu pakować pieniędzy w cudzą nieruchomość do której nie ma żadnych praw. Tym bardziej, że dochody ma niskie i dziecko na utrzymaniu.
    Dla bratu swoją czesc domu, dołożyła do remontu dachu. Co ma jeszcze zrobić? Wyremontować calu budynek? W imię czego? Brat tez cwaniaczek. Za to co dostał od siostry pozwolenie jej na korzystanie z nie użytkowanych i tak przez niego pokoi za opłaty to chyba niewygorowana cena.
  • brenya78 05.01.19, 13:23
    "Nie, siostrze nue jest wygodniej tylko nie widzi sensu pakować pieniędzy w cudzą nieruchomość do której nie ma żadnych praw"

    Ale z ciepłej wody chce korzystać za darmo, tak? Skoro nie chce płacić, niech się wyprowadzi i dopiero zobaczy jaki to miód.
    Mieszka w tym domu, wiec niech się do niego dokłada. Nie chcę się dokładać to niech się wyprowadzi. Proste jak konstrukcja cepa.

    "Brat tez cwaniaczek. Za to co dostał od siostry"

    Co dostał od siostry? Ruderę do wiecznego remontu? Sam se dał?
  • aamarzena 05.01.19, 20:18
    Oj jaki biedny pokrzywdzony misio. Byłby nie brał to nie musiałby remontować.
  • sortfort 04.01.19, 12:27
    Matkę wysłać na terapię, np współuzależnień, DDD, grupową. itd. Głupimi zapisami majątku, rozczulaniem się nad synem, niewymaganiem od dzieci, jęczeniem że ma małą emeryturę, gotowaniem choć nikt tego nie je, wtrącaniem sie i kontrolowaniem dorosłych dzieci, nadzorowaniem trwania braku zasad w domu - robiła i robi bardzo wiele szkód w tej rodzinie.
    Nic się nie zmieni póki matka będzie żyła.
    Choćbyś- wyprowadzona siostro- na uszach stawała i zamartwiała się o nich.

    To matka jest tą toksyczną manipulantką która niesprawiedliwie podzieliła majątek z góry określając kto ma prawo być słaby a kto silny w rodzinie- i tym samym skłóciła dzieci. Bez zmiany w matce nic tam nie zadziała, bo dzieci są uwikłane.

    Zawsze matka może już teraz sobie załatwić dom opieki i z domu odejść. Dzieci bez niej na karku jakoś się rozdzielą i ogarną. Ale przy niej i jej duszącej nadopiekuńczości i jojceniu- będą kontynuować patologiczne relacje w tym domu.


  • lacunalegis 04.01.19, 12:50
    sortfort napisała:

    > To matka jest tą toksyczną manipulantką która niesprawiedliwie podzieliła mająt
    > ek z góry określając kto ma prawo być słaby a kto silny w rodzinie- i tym samym
    > skłóciła dzieci. Bez zmiany w matce nic tam nie zadziała, bo dzieci są uwik
    > łane.

    Mi też, tak z boku, wygląda trochę, jakby matka stojąc nad kołyskami swoich dzieci postanowiła, które dziecko będzie do troski, a które do troszczenia się i potem to sprytnie acz twardo egzekwowała wdrukowując synowi status ofiary, a córkom wzór altruistycznych siłaczek.

    To wrażenie, oczywiście, może być mylne, bo np. niepełnosprawność brata może być tego rodzaju, że samodzielny to on nigdy nie będzie, a darowanie mu majątku miało (w założeniach matki) zapewnić mu opiekę ze strony jednej z sióstr, gdy matki zabraknie. To by zmieniało postać rzeczy, ale to już musi sama ocenić autorka wątku, my nie mamy danych.
  • sortfort 04.01.19, 13:06
    jak widać brat jest w stanie sam zarobić ok 2 tys miesięcznie mimo swoich "ciężkich chorób", stać go na to żeby nie brać zasiłków dla niepełnosprawnych, inkasuje kasę z wynajmu parteru domu (możliwe, że wynajmując innej firmie można na tym domu więcej zarobić) - więc kto tu sobie nie radzi? ustawił się wygodnie, jak już wykopie siostrę i mamunia umrze to jakas pani się do niego wprowadzi i za ten dom go będzie dalej obsługiwać, o ile go mu nie ukradnie.
    Napisane tutaj, że siostra kogoś może sprowadzić do domu- a może to brat właśnie jest łatwiejszym łupem dla oszustów?
    Nie wiem z jakiej racji matka już w młodości założyła, że syn się z nikim nie zwiąże.

    Realnie to siostra nie ma żadnego majątku, ma dziecko z kiepskim ojcem, marne alimenty, nie stać ją na samodzielne życie - i widzi, ze rodzinkę ma taką że jak wyjdzie z domu rodzinnego to będzie zostawiona sama sobie bo przeciez biedny i potrzebujący to jest brat i matka a nie ona, realnie bezdomna samotna matka, obrażana za to że się nie wynosi z domu rodzinnego.

    mamusia toksyczna, straciał męża i z syna szybko zrobiła dla sobie zastępczego partnera-zabawkę, by z kimś ży. , A z córek-konkurentek zrobiła woły robocze co mają się wynieśc z domu ale koło mamusi z synem tańczyć i ich problemami się zajmować.

  • berdebul 04.01.19, 13:12
    Facet ze schizofrenia i domem-ruinką to taka partia. Zastanów się co piszesz.
  • cruella_demon 04.01.19, 13:14
    Jest łatwym łupem dla oszustów. Wystarczy, że mu się jakaś pijaczka menelka zagnieździ.
  • lauren6 04.01.19, 13:40
    Autorka napisała, że brat nikogo nie skrzywdzić i to raczej on jest ofiarą innych. Czyli scenariusz z wielką miłością do wyrachowanej menelicy jest jak najbardziej realny. Dom może jest ruiną, ale zawsze to jakiś majątek, dach nad głową, a pan ma stale dochody z pracy i wynajmu. Czyli dobra partia.
  • rena.k 04.01.19, 13:44
    Ta dobra partia jakoś nie potrafi umówić się na randkę, nigdy nie miał dziewczyny, choć bardzo by chciał, nawet menelice na niego nie lecą. Nie jest tez taki głupi, żeby łapać laski na to, ze ma domwink
  • cruella_demon 04.01.19, 13:13
    Brata bym nie obwiniała, bo jest zmanipulowany przez matkę.
  • cruella_demon 04.01.19, 13:11
    Sortfort, podpisuję się, sama miałam coś w ten deseń napisać.
    Uważam, że największym szkodnikiem w zrujnowaniu relacji między dziećmi jest właśnie matka, która pod pozorem troski jątrzy.
    Autorce łatwiej to wszystko zaakceptować, bo jej się w życiu powiodło, ma własny dom, szczęśliwą rodzinę i pewnie stabilizację finansową.
  • rena.k 04.01.19, 13:27
    Nie do końca macie rację. Brat nie był inaczej traktowany jako dziecko. Często bywał w szpitalu, ale nigdy nie był przez nas, starsze siostry obsługiwany. Jako dziecko miał problemy z nerkami, nie psychiczne. Gdy zmarł ojciec, brat miał 15 lat. Nie został zastępczym mężem. Matka, która całe życie zajmowała się domem, trochę tylko dorabiała, poszła do pracy. Brat problemy zaczął mieć później. Najpierw to była zdiagnozowana depresja, był nękany przez kolegów w technikum. Ja w tym czasie byłam za granicą, szczegółów nie znam. Parę lat później, gdy dom miał być przepisywany, wiadomo było już, że brat jest najsłabszym ogniwem. Wówczas najmocniejsza była chyba siostra. Jej mąż nigdy nie chciał w tym domu mieszkać, głośno mówił, że jak najszybciej budowa i wyprowadzka. Siostra może i myślała co innego, ale wtedy zgadzała się z mężem. Ja też nie chciałabym tam zostać, na pewno nie na takich zasadach, że jestem właścicielką od inwestycji, a reszta u mnie mieszkawink Nie wiem, czy mi się powiodło. Po prostu wzięłam kredyt i się wyprowadziłam. Siostra kredytu brać nie chciała, szwagier chciał, ale życie pokazało, że dobrze, że tego kredytu nie zdążyli wziąć. Rozstali się bez ingerencji toksycznej matki, rozstali się przez brak komunikacji i w efekcie inne kobiety. Matka zresztą wtedy nie była toksyczna, choć teraz przyznaję, faktycznie jest...
  • sortfort 04.01.19, 13:35
    Matka toksyczna była od dawna, po prostu kiedyś miałaś różowe okulary na nosiesmile
  • iwoniaw 04.01.19, 13:30
    Brutalne, ale - niestety - bardzo prawdopodobne. Mnie też uderzyło to roztkliwianie się nad matką, która w teorii jest "najbiedniejsza", a w praktyce to ona rozdaje karty i uzurpuje sobie prawo do decydowania, co jest istotne i za co ktoś powinien czuć wdzięczność (z tak absurdalnym przykładem jak "codziennie świeże pieczywo i ciepły obiad" - o które nie tylko nikt nie prosi, ale często w ogóle nawet nie zamierza korzystać!). No nie jest to z całą pewnością gospodarstwo domowe trzech równorzędnych, dorosłych osób, które mają równe prawo do wypowiedzenia i realizowania swojego zdania - zatem i wymaganie równorzędnego wkładu jest tu nieporozumieniem (a sorry, nie równorzędnego, bo nikt nie kwestionuje, że brat, który już dostał cały majątek rodziców, płaci na utrzymanie własnego domu tyle samo co siostra, która oddała mu 1/3 tegoż majątku, za to od siostry się oczekuje więcej i więcej... - dlaczego niby?)

    I trudno się dziwić samotnej matce bez żadnego majątku, że "dba głównie o dobro swojego dziecka" (a niby powinna o obdarowanego nieruchomością dorosłego, zarabiającego brata czy mającą rentę i rządzącą wszystkim w domu matkę? Czy jak?), jak również, że nie jest skłonna pakować kasy w cudzą nieruchomość. No jakie ona ma perspektywy? Gdy np. matka umrze, a brat się jednak z kimś zwiąże np? Albo nawet gdy nic się nie zmieni, ale z czasem dom popadnie już w kompletną ruinę? Matka ma jakieś szanse na dom spokojnej starości, niepełnosprawny brat na jakiś dps - a ona? Przecież ona powinna za wszelką cenę dążyć do wyprowadzki i gromadzić na to środki. Oddała bratu swoją część majątku rodzinnego zgodnie z życzeniem matki, nie bierze od tej matki obecnie niczego innego niż reszta rodzeństwa - czego w ogóle od niej jeszcze chcieć?


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • rena.k 04.01.19, 13:39
    Z obiadków czasami korzystają, czasami nie, zależy od humoru wink Nikt jednak nie powiedział jasno, żeby nie gotować. Tak samo jeśli chodzi o zaopatrzenie. W domu jest także córka siostry, która przychodzi ze szkoły, kiedy mama jest w pracy i fajnie, że babcia ma dla niej obiad.
    Siostra nie dokłada się więcej niż brat. W tej chwili oboje dokładają się tyle samo. Remonty/naprawy robi brat sam. Obawiam się, że po śmierci matki, nie będzie lepiej, tylko dużo gorzej. Ona jest jedyną osobą, która ten dom skleja jeszcze w całość. Choć faktycznie robi to coraz bardziej w zły sposób.

  • sortfort 04.01.19, 13:51
    A matka sama nie umie przestać gotować? Musi się cierpiętniczo poświecać w gotowaniu by móc powiedzieć "ja taka dobra a wy tacy źli"? Całe życie to wy jako dzieci musicie biegać koło matki i za nią decydować jak ona ma żyć?

    Czy wasz ojciec miał problem z nałogami? Bo ta matka to taka typowa żona alkoholika, zawzse sobie stworzy takie otoczenie żeby się coś kotłowało w kwasach i żeby mieć innych winnych swojej sytuacji.
    Zrób sobie terapię współuzależnienia. Matka wami kręci jak ta lala. Sama za nic nie bierze odpowiedzialności, nawet za to co sama robi.
  • rena.k 04.01.19, 14:15
    Ojciec nie miał problemu z nałogami. Palił papierosy, ale nie wiem, czy to się liczywink Psuć w rodzinie zaczęło się od diagnozy brata. Na początku, dopóki choroba mu się nie ustabilizowała, było bardzo ciężko. Zwłaszcza matce. Bardzo to przeżyła. Dzieciństwo mieliśmy ok. Potem w krótkim czasie zmarli rodzice matki, trochę później ukochany brat matki zginął w wypadku, w tym czasie nasz ojciec już mocno chorował, praktycznie od szpitala do szpitala zmarł rok później. Została całkowicie sama z dziećmi. Potem zachorował brat. Najpierw przez kilka lat miał diagnozowaną depresję. Później schizofrenia. Mieszkaliśmy wtedy jeszcze razem. Ktoś kto, tego nie przeżył, nie zrozumie tego horroru. Ja też byłam z moim bratem bardzo związana, na pewno bardziej niż siostra. Strasznie było mi go szkoda, wtedy oddałabym wszystko, żeby wyzdrowiał. Jak choroba brata się w miarę ustabilizowała, zaczęły się problemy w małżeństwie siostry. Praktycznie codziennie awantury w obecności także matki/teściowej. To było chyba dla niej za dużo. Wiem, ze jest toksyczna, teraz jest. Kiedyś nie była. Nie wyślę jej na terapię, wszyscy musieliby iść. Nie ma na to kasy.
  • sortfort 04.01.19, 14:26
    Są terapie na NFZ.
    Ale rozumiem, że w tej rodzinie argument "nie ma na to kasy" to stosowana od lat cudowna wymówka by nic nie zmieniać i epatować się w kółko tkwieniem w patologicznych emocjach.

    Cała rodzina powinna być w stałej terapii. Ty nie zyjesz w tym syfie dzień w dzień, więc ci łatwiej mieć dystans, a i tak jestes uwikłana.
    Skupiasz się na wyliczaniu kto ile kasy daje na dom, czyli też brniesz w metody matki nierozwiązywania problemów głównych a skupiania się na tym, o co można się kłócić.

    Terapia terapia terapia.
    Zacznij od siebie, to może reszta rodziny i druga siostra się tez otworzą na tę drogę. Ona ma dziecko, szkoda dzieciaka wychowywanego w tak chorej atmosferze. Bo życie pod jednym dachem z osobami zaburzonymi psychicznie to piekło i poczatek własnych dysfunkcji.
    Generalnie jako siostra powinnaś drugą siostrę wspierać życzliwie w kierunku wyjścia z tego patologicznego domu do samodzielności i do spokojnego życia dla dziecka. A nie współuczestniczyć w nagonce i potępiać za to, że za mało się mamusi kasy na obiadkowe hobby dorzuciła.



  • rena.k 04.01.19, 14:43
    Siostra nie chce wyjść z domu. Ona ten dom kocha. Nie pozwoli go sprzedać. W sumie formalnie, nie może nie pozwolić, ale obrazi się na wszystkich na amen. Może faktycznie lepiej byłoby, gdyby to ona była właścicielką, a brat miał u niej dożywocie. Ale jej samej też będzie trudno ten dom utrzymać. Największym problemem jest, ze brat z siostrą "nadają na innych falach", nigdy nie mieli wspólnego języka, a życie zmusiło ich do mieszkania razem i do zależności.
  • berdebul 04.01.19, 14:50
    A da się wygospodarować dwie osobne przestrzenie? Bo moze zamienienie tego na dożywocie brata i bycie właścicielem siostry (z dożywociem matki?) będzie lepsze? Jak brat na to patrzy?
  • sortfort 04.01.19, 14:58
    To nadal nie jest Twój problem.
    Jest trójka dorosłych ludzi, którzy żyją tak jak im wygodnie.
    Matka nie pozwoli na zmiany choćbyś je forsowała i uważała za idealne.
    Matka ma za co żyć.
    Brat z siostrą sa dorośli, oboje zarabiają.

    Co właściwie tam jeszcze robisz? Walczysz o laur "tej jedynej mądrej doradczyni utyskującej matki?"

    Zastanów się jaką rolę w tej rodzinie spełniasz i kto cię w nią wmanipulował.

    Nie kontynuuj tych toksycznych wiązań które ci matka sączy.

    Terapia!

    Formalnie właścicielem domu jest brat, jako właściciel może dużo, ale woli się kłócić i strzelać fochy.
    Praktycznie właścicielką domu jest matka, jako osoba zarządzająca całością może dużo, ale woli się kłócić i narzekać.
    Siostra weszła w rolę intruza, wrzoda na d... tandemu rodzinnego, zamiast uciekać z krzykiem woli kontynuować emocjonalną przemoc.

    I nie, mamunia nie jest jedyną ofiarą.
    Nie daj się mamuni manipulować.
    Mamunia nie wypuści z domu tych, co tam ugrzęźli.
    Za to chętnie jeszcze twoje emocje do tego domu przywiąże. Co jak widać jej się bez trudu udaje.


    AUTORKO TERAPIA! współuzalezniłas się.
  • cruella_demon 04.01.19, 16:34
    Jednym słowem wszyscy uczestnicy tej dramy są zaburzeni. Totalna patologia.
    Jedyną naprawdę pokrzywdzoną w tym wszystkim osobą, jest to biedne dziecko.
  • wilan.an 04.01.19, 17:00
    Serio Dziwisz się siostrze że nie chce opuścić domu?? Przecież jak to zrobi to nigdy nie zobaczy grosza, a powinna. Ustalania spadkowe zostały podjęte pochopnie i uczciwie byłoby to zmienić. Kiedy siostra zrzekała się spadku nie miała dziecka na utrzymaniu, miała nadzieję na stabilność. Nie widzisz tego?? To jej powinno się pomóc cofnac, zmienić te gówniane ustalenia.
  • iwoniaw 04.01.19, 13:55
    Nikt jednak nie powiedział jasno, żeby nie gotować. Tak samo jeśli chodzi o zaopatrzenie.

    A czy ktokolwiek zapytał kiedykolwiek CZY gotować/robić zakupy dla wszystkich? Oczywiście, zapewne i dla siostry i dla brata jest to wygodne, zwłaszcza jeśli akurat niczego sami nie zaplanowali. Ale to mama powinna zadać sobie pytanie, dlaczego na siłę próbuje nadal zarządzać życiem dorosłych dzieci, zamiast ustalić jasne zasady co i jak. Niestety, ale podejrzewam, że to ona nie jest gotowa na to, by syn i córka sami decydowali, co, kiedy i czy jedzą, jak wyglądać ma to zaopatrzenie etc. Nic dziwnego, że się nie interesują/angażują, skoro nie tylko nie wymaga się od nich, ale wręcz nie jest mile widziane, by się matce wcinali w to, co ona uważa za swoją domenę. Jakby jej było z tym ciężko, to by wyartykułowała jasno "każdy kupuje dla siebie, każdy po sobie ogarnia, nie oczekujcie obiadu, zapasu chleba, róbcie, jak wam pasuje".

    Ona jest jedyną osobą, która ten dom skleja jeszcze w całość

    I robi to dla siebie i w imię swojej wizji, że "tak powinno być". Gładko przechodząc do porządku dziennego nad faktem, że np. syn nie jest odpowiedzialny za swą siostrzenicę, jest jedynym właścicielem domu, a średnia córka nie ma niczego, za to dziecko na utrzymaniu - i już to powoduje, że ich punkty widzenia i sytuacja życiowa są skrajnie odmienne i nie, nie będą patrzeć z tej samej perspektywy "dzieciaczków mamusi". Bo są dorośli i mają - mimo chwilowego mieszkania pod jednym dachem - osobne życia. I zarówno brat, jak i siostra mogą i POWINNI pomyśleć o tym, jak chcą, żeby wyglądało ich dalsze życie - niekoniecznie punktem odniesienia do swych planów robiąc mamę, która po swojemu żyje całe życie i ich o nic nie pyta, nawet gdy są od dawna dorośli (a wręcz narzuca pewne rzeczy metodą faktów dokonanych).

    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • sortfort 04.01.19, 14:01
    no właśnie.
  • cruella_demon 04.01.19, 13:55
    Iwonia dokładnie tak. I obawiam się, że naprawienie tych szkód już jest niemożliwe, jak to wszystko w końcu piep**nie, to z wielkim hukiem.
  • lauren6 04.01.19, 13:35
    Generalnie masz rację odnośnie diagnozy. Natomiast 70 letniej matce terapia już nie pomoże. Ona do końca życia będzie żyć w błogiej nieświadomości jak bardzo skrzywdziła swoje dzieci.
  • nihiru 04.01.19, 13:07
    Co do zasady, spadek należy się wszystkim dzieciom po równo i od tego punktu powinna wyjść matka. Dzieci pomiędzy sobą mogą się porozumieć i ustalić, kto może sobie pozwolić na zrzeczenie się spadku a kto go potrzebuje ale to jest ich dobra wola a nie wyrzeczenie narzucone przez matkę. Jak się komuś zmienia sytuacja życiowa, to trzeba renegocjować wzajemne zobowiązania.

    Szanse na sprzedaż domu i kupno dwóch mieszkań oceniam na mikroskopijne - ale można spróbować. Sentymenty siostry powinny tu grać najmniejszą rolę. Jak się nie uda, najlepiej by było, gdyby dało się podzielić dom na trzy lokale: część usługowa, jedno mieszkanie dla brata z matką, jedno dla siostry. Każdy ponosi koszty swojego lokalu a lokal usługowy jest współwłasnością i dochody z niego idą na "fundusz remontowy", czyli remont części wspólnych domu (dach, fundamenty, ocieplenie ścian itp.). Niestety, obawiam się, że to też jest nierealne, bo pieniędzy po prostu brakuje.
    Można też wrobić to co zaproponowała Pade: wycenić część spadku należną siostrze, określić jaką kwotę czynszu by płaciła, gdyby musiałaby płacić za najem mieszkania na wolnym rynku (niezależnie od kosztów utrzymania); dopóki "pula spadku" się nie wyczerpie - siostra płaci tylko koszty utrzymania (czyli zużycie mediów, zakupy itp), po wyczerpaniu się tej kwoty - albo się wyprowadza na swoje albo zaczyna płacić czynsz jak normalny najemca. A brat - jako właściciel odpowiada za utrzymanie stanu technicznego domu.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • sylwadomowa 04.01.19, 13:13
    Moim zdaniem, mama miała zły pomysł, by zapisać dom niepełnosprawnemu synowi. Przecież dom to tyle pracy, konserwacji, sprzątania, wszelkiego rodzaju załatwiania... To nie jest do udźwignięcia przez słabego pod wieloma względami chłopaka (mężczyznę). Dla niego najlepsze byłoby małe dwupokojowe mieszkanie na dobrze funkcjonującym osiedlu, gdzie administracja dba o wymianę rur, remont dachu, a gdy popsuje się kran - dzwoni się do administracji i fachowiec za drobną opłatą wymieni. Jeśli ktoś chce, by brat sobie radził na co dzień, to w kierunku takich rozwiązań należałoby myśleć. Zamieszkaliby razem z mamą, bo i ona na stare lata nie powinna czyścić rynien w domu czy załatwiać reperacji tynku, tylko mieć ciepło i wygodę. Przy okazji wspierałaby niezbyt dobrze radzącego sobie syna.
    Siostrze z dzieckiem najlepiej kupić po sprzedaży domu analogiczne mieszkanko lub nawet kawalerkę, jeśli pieniędzy ze sprzedaży nie starczy na nic więcej. Na razie ma małe dziecko, pomieszczą się. A że jest młoda, za kilka lat może mieć lepszą sytuację finansową, albo kogoś poznać i wyprowadzić się do większego mieszkania.
  • berdebul 04.01.19, 13:22
    Realia są takie, że im mniejsze mieszkanie, tym drożej. Stary, niedocieplony dom to pożeracz pieniędzy, ale sprzedać też go trudno. Dwóch mieszkań za to nie kupią.
  • rena.k 04.01.19, 13:34
    2 mieszkań na pewno nie kupią. Dom był przepisany bratu w momencie, gdy ani ja ani siostra - za namową szwagra, tego domu nie chciałyśmy. Nie było opcji, żeby ktokolwiek kto zostanie na domu, kupował mieszkania, czy spłacał pozostałe rodzeństwo. Dom jest przedwojenny. Nie miał generalnego remontu za mojego życia. Od kiedy tata zachorował, brakowało kasy na wszystko. Tak jak teraz, były wykonywane tylko najbardziej naglące remonty.
  • sortfort 04.01.19, 13:44
    Gdyby matka, zamiast obsesyjnie dzień w dzień gotować obiady których nikt od niej nie chce - wyszła z domu i poszła sobie dorabiać -opieką nad dziećmi, towarzyszeniem jakiejś staruszce, dorywczym sprzataniem, rękodziełem, uprawą czegos na działce, wypiekiem domowego chleba i sprzedawaniem tego na targu (u nas taki w godzinę się rozchodzi) itd - to i pieniędzy by było więcej i brat z siostrą by mieli szansę pożyć jak dorośli a nie wyłącznie jak dzieci u matki.

    Matka sprytnie to rozegrała (choć to raczej głupota niż spryt, by spryt wspiera mądrość a patologiczne schematy głupotę) - zgarnęła dom od innych krewnych którym nic nie spłaciła, później żeby córki nic nie wzięły to przepisała dom na upośledzonego synka przy którym postanowiła zostać do końca życia. Inkasuje kasę od dzieci i rządzi nią po swojemu. Generalnie sobie mamusia lokum zapewniła, i mieszka sobie razem z osobami, na które będzie pokazywać że to ich wina że dom w ruinie a nie jej. Co więcej, większość otoczenia się na to nabierze bo przeciez stara biedna matka 70letnia... taka dobra kobieta , tylko te dzieci jakieś toksyczne.. a szczególnie ta córka co nie chce spadać z dzieckiem pod most albo se chłopa nie znajdzie by ją utrzymywał..
  • alina460 04.01.19, 13:54
    Matka ma dorabiać, żeby dorosłym dzieciom było lepiej? Takie głupoty to jedynie na ematce tongue_out
  • sortfort 04.01.19, 14:07
    Matka ma dorabiać żeby jej było lepiej i by nie jęczała że ma mało kasy. Mieszka kątem u syna tak jak i córka. Więc jeśli się traktować sprawiedliwie - to oczekiwanie wobec córki, że ma wypierd.. z domu rodzinnego powinno być adekwatne z wypierd... matki z domu który już nie jest jej domem.
    Niech matka sobie weźmie swoją rentę , dorobi kasę i jedzie na Malediwy. Co za problem. Dzieci nie oczekują od niej by im dała, to ona sama chce rządzić swoimi i ich pieniędzmi. Jak widać w to przeliczanie od lat zaangażowana jest cała trójka dzieci obsługujących mamusi potrzebę kiszenia się na kupie.
  • berdebul 04.01.19, 14:18
    Mieszka kątem, ale dokłada najwiecej do wspólnego gara. Jeżeli brat zarabia 1.6-2.5 a dokłada 500, to co dzieje sie z resztą pieniędzy? Podobnie z siostrą.
    Albo zaczynają mieszkać jak dorośli, albo matka wybiera dom opieki (a dzieci dopłacają), a rodzeństwo kombinuje co dalej.
  • sortfort 04.01.19, 14:29
    Matka tyle daje bo czuje się właścicielką i nie pozwoli sobie rządów zabrać. Doskonale wiesz, ze matka będzie straszyć domem opieki ale do niego nie pójdzie. Komu by tam obiady gotowała..
  • nihiru 04.01.19, 14:56
    Mam wrażenie, że projektujesz na całą sytuację jakieś własne przykre doświadczenia.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • sortfort 04.01.19, 15:02
    Przecież to jest tak oklepane zachowanie w wielu rodzinach że powinni o tym schemacie już w przedszkolu dzieci uczyć.
    Dwoje dorosłych dzieci mieszkających z matką nie je jej obiadów, ale matka i tak gotuje! nie zważa na to, że nikt tego nie je. a trzecie dorosłe dziecko które nie mieszka z nimi, ma pretensje do swojego rodzeństwa że za mało matce dokładają (m.in. do tych niejedzonych obiadów) i jak to im tam wygodnie jest bo matka im gotuje...
    No litości.
  • rena.k 04.01.19, 14:04
    Matka nie da rady dorabiać. Ma 69 lat, nadwagę, cukrzycę i chorą wątrobę. Nie jest w stanie wejść na pierwsze piętro.
    Nikomu nie zabrała domu. Dom o którym mowa wybudowali przed wojną dziadkowie, mieli dwoje dzieci- syna i córkę. Córce wybudowali nowy dom po wojnie, dostała też kilka hektarów pola przynależnego do tego domu. Syn, czyli mój ojciec miał dostać ten duży dom. Sprawa spadkowa nie była jednak doprowadzona do końca. Nikt z 16 spadkobiorców nie rościł sobie praw do domu. Rodzice mieli sporo problemów w życiu, dużo chorób, wypadki. Dom był jednak zawsze taką ostoją, to do nas przyjeżdżali kuzyni na wakacje, u nas pomieszkiwały wszystkie starsze osoby z rodziny, jeśli nie miały opieki przed śmiercią.
  • sortfort 04.01.19, 14:09
    Czyli tradycyjnie - majątek spory do dyspozycji ale myślenie patologiczne to i ruina w każdym kącie.
  • rena.k 04.01.19, 14:21
    Majątek nie był spory. Na majątek składał się dom, fakt że spory, ale wybudowany przed wojną i remontowany dopiero po ślubie rodziców. Działka do tego 9 arów. Dziadkowie nie inwestowali w dom, bo starali się spłacić córkę, czyli wybudowali dla niej mniejszy dom i kupili pole rolne, które wówczas nie było dużo warte, a mąż był rolnikiem.
  • sortfort 04.01.19, 14:30
    a tak, myślałam że te działki też wasze.
  • annajustyna 04.01.19, 14:52
    To jak i u moich dziadkow. Dom ostoja, zabezpieczenie etc. Tylko ze dziadkowie nigdy nie pojeli, ze to de facto ruina, a wymiana dachu to zadna paskudna fanaberia, tylko koniecznosc. Dobrze, ze udalo sie nam znalezc pasjonata, bo jeszcze pare miesiecy, a chalupa by sie po prostu zawalila z hukiem. A dostalismy za nia grosze (Szczecin, Prawobrzeze, zadna wioska).
  • osia83 04.01.19, 16:00
    Skąd Ty masz tych 16 spadkobierców?
    Skoro dziadkowie mieli syna (Twojego ojca) i córkę?
    Po Twoim ojcu dziedziczy Twoja mama i Ty z rodzeństwem (czyli 4 osoby).
    To brakuje 12 osób. Ile dzieci miała siostra Twojego ojca?
    Poza tym to wcale nie było po 1/16 jeśli było 16 osób.
    Bo Waszej czwórce należała się połowa domu, tamtej rodzinie (po siostrze ojca) druga połowa.
    Czyli każde z Was 1/8.
  • sylwadomowa 04.01.19, 15:26
    W takim razie inne rozwiązanie: 1. Brat załatwia sobie grupę inwalidzką i rentę i staje się bardziej pożądany na rynku pracy. 2. Rozglądacie się w tanich ofertach mieszkań, malutkich domków, także do remontu, o niskim standardzie i kupujecie: 3. dla siostry kawalerkę niedaleko miejsca, gdzie ma pracę (bo dla samotnej matki z dzieckiem priorytetem jest utrzymanie pracy ze stałą umową oraz utrzymanie sprzyjającej logistyki okołodziecięcej - blisko przedszkole, szkoła, wieloletni znajomi, którzy mają oko na dziecko, przyjaciele dziecka itd.); 4. dla matki z synem kupujecie to, co się da i tam, gdzie się da, być może kolejna ruinę, ale małą, łatwiejszą do utrzymania, mniej kosztowną i konfliktogenną doprowadzacie to po trochu do ładu. 5. Młody mężczyzna nieobarczony małym dzieckiem i nie mający wielu obowiązków, bo matka posprząta, da obiad, może zamieszkać nawet na bardzo głębokiej wsi i dojeżdżać do pracy - ma czas. A prace i tak często zmienia, więc żaden to problem.
    Tylko że brat i matka pewnie się nie zgodzą, bo będzie im mniej wygodnie. Matce będzie nudno bez sąsiadek, a brat pewnie woli grać w "Wiedźmina" niż zapylać przez godzinę do roboty. Z powodu niechęci do wyrzeczenia się wygody, z której każde de facto mogłoby zrezygnować, w ten sposób sprawy nie rozegrają. Pewnie wygonią samotną matkę. Dla której trwanie na miejscu i we względnie dobrych warunkach to nie kwestia wygody, ale "być albo nie być". Bo u niej nie chodzi o nudę bez znajomych, tylko o utrzymanie pracy czyli siebie i dziecka. I nie chodzi o to, że ona z lenistwa nie może dokądś podojeżdżać, tylko o to, że długie dojazdy oznaczają dla jej dziecka bez ojca życie także niemal bez matki.
    Ale wygra wygoda silniejszych, a nie ratowanie sytuacji najsłabszej.
  • mandre_polo 04.01.19, 21:03
    Oni bez siostry też by dobili do zera oszczędności na remont i utrzymanie domu. A przecież jak się zliczy ich dochody to niejedna para emerytów ma tyle samo i żyje. Gdzie im te pieniądze uciekają? Może na żywność bo raczej nie na ubrania. Nie ma na bolier? Ile on kosztuje? Kosmos jakiś
  • chatgris01 04.01.19, 21:53
    Z doświadczenia własnego podejrzewam, że na ogrzewanie uncertain
    Takie stare nieizolowane domy to studnie bez dna, płaci się fortunę, a i tak zimno.
  • mokka39 06.01.19, 14:25
    wątpię, żeby brat nawet z grupą inwalidzką zarobił więcej niż te dotychczasowe 1.6-2.5 tys. Osoby z grupą pracują w najniżej opłacanych zawodach, ochrona, sprzątanie itd. To, że pracodawca nie musi odprowadzać za nich opłat, nie oznacza wcale, że płaci więcej.
  • mrs.solis 04.01.19, 13:35
    Twoja matka i twoj brat powinni zdac sobie sprawe, ze po smierci twojej mamy on nie bedzie w stanie sam utrzymac tego domu. Rodziny tez nie zalozy, wiec po co mu wielki dom. POwinni sie dogadac z siostra co do swojej przyszlosci i tyle, albo sprzedac dom i nie patrzec na sentymenty siostry.
  • rena.k 04.01.19, 13:42
    Mrs.solis, to jest racja, też tak uważam. Jednak nauczeni doświadczeniem, boją się to zrobić przedwcześnie. Oboje zdają sobie sprawę, ze przepisanie wtedy tego domu na brata było zbyt pochopne. Ale wówczas były jak najbardziej przesłanki do tego, że jest to dobre wyjście. Okazało się jednak inaczej.
  • nihiru 04.01.19, 14:53
    I w przyszłości też może różnie być: może brat mimo choroby będzie dobrze funkcjonował i zarabiał na siebie jeszcze przez wiele lat, a może mu się pogorszy i będzie wymagał opieki? A może odwrotnie - znajdzie sobie jakąś kobitę i będzie chciał z nią mieszkać?
    A siostra może znajdzie porządnego faceta z własnym mieszkaniem, a może kolejnego dzbana, który się będzie chciał do niej wprowadzić? Nikt nie przewidzi. Trzeba czym prędzej przeciąć ten węzeł gordyjski wzajemnych pretensji i niedopowiedzeń.
    Zacząć od zakończenia tego ryczałtowego rozliczania się, na którym najbardziej traci matka. Rachunki, paragony zbierać i rozliczać się co do grosza. Pewnie, że będzie trudniej ale przecież to śmieszne, żeby dorośli ludzie nie wiedzieli ile co kosztuje.
    A potem trzeba porozmawiać, co komu się należy w związku z domem. Pomysły padły wyżej.

    --
    ------------------------------------------------------
    forum rządzi, forum radzi, forum nigdy Cię nie zdradzi
  • sortfort 04.01.19, 15:15
    Przepisywanie domu w którym rodzic mieszka na dzieci mające ledwo 20+lat to głupota. W trakcie zycia zdarzyć się może wszystko. Dziecko które mając 20lat jest najsłabsze może być bogate i w udanym związku mając lat 40. A ktoś kto był przebojowy jako młody- może zachorować lub mu się noga w biznesie lub małżeństwie podwinąc i mając 40+ wyląduje na bruku.
    Tu sytuacja była czysta - jedna matka, raczej już nie planująca nowych związków, majątek na nią. Po co było uszczęśliwiać tym domem chorego syna? Skoro siostry były gotowe się zrzec domu na jego korzyść "bo on chory" to gdyby za 20 lat znowu był tym najbardziej chorym z rodziny - to zapewne nadal by mu chciały swoją część przepisać. Matka mogła spokojnie żyć w tym domu, syn by mieszkał i córki które wsparcia potrzebują-jako w domu rodzinnym, matka by decydowała. A przez ten pośpieszny zapis na syna uwikłani są wszyscy w pretensje, bo syn z problemami psychicznymi jest właścicielem ale się jak właściciel nie chce zachowywać, córka stała sie persona non grata, a matka zamiast się jasno rozmówić z każdym dzieckiem to skupia się na obsłudze kuchni licząc że problemy się same "jakoś' rozwiązą.
  • lauren6 04.01.19, 15:25
    Przepisywanie domu na 20 latka jest niedorzeczne. Chyba, że chce się syna uwiązać w tym domu obok siebie, żeby zajął miejsce zmarłego ojca u boku matki. Matka cały czas pełni rolę pani domu. O życiu osobistym młodego mężczyzny nie wiemy zupełnie nic, poza tym, że rodzina siostra uważa go za incela, który nigdy nie założy rodziny.

    Gdzieś w tym wszystkim jest jeszcze siostra, która cały czas zachowuje się jak dziecko i nie chce dorosnąć, by wziąć odpowiedzialność za swoje życie.
  • swinki_trzy 04.01.19, 14:21
    A nie można przepisać domu na siostrę z dożywociem dla brata?
    Ty się z sytuacją pogodziłaś, siostra będzie miała dom, jej córka ten dom odziedziczy, brat też ma gdzie mieszkać. A mamy chyba nie wyrzuci.
  • berdebul 04.01.19, 14:57
    Chyba już dawno przepisany.
  • mikk25 04.01.19, 15:42
    Ale co to praktycznie zmieni w ich sytuacji. Tylko właściciel się zmieni.
  • mandre_polo 04.01.19, 15:35
    Nie przycztslam całości więc może powiele - pomysł z uposażeniem syna był od początku nie trafionym. Przy jego dochodach utrzymanie domu było zagrożone. Obecna sytuacja jest to pochodną decyzji.
    Matka założyła że będzie prac, prasować, chodzić po zakupy. To nie działa przy dorosłych dzieciach
  • osia83 04.01.19, 15:39
    To, co napisałaś w tym wątku to pełne poplątanie z pomieszaniem.
    Więc po kolei:

    1. Gdyby Twoja siostra była współwłaścicielką domu nie musiałaby spłacać szwagra - to byłby jej majątek odrębny, szwagier nic by z niego nie dostał.

    2. Nieprawdą jest w kontekście zachowku po matce, że córki dziedziczyłyby 1/16 domu.
    Tylu to mogło być spadkobierców do domu po dziadkach (nieuregulowana sprawa spadkowa).
    Córki, gdyby matka zmarła jako właścicielka domu dziedziczyłyby po 1/3, tak samo jak brat czyli w zachowku należałoby im się 1/6.

    3. W tej chwili dom jest własnością brata (nie napisałaś jak: darowizna, dożywocie?, siostry się zrzekły spadku czy darowały swoją część bratu - każda z tych opcji niesie inne skutki prawne) więc po jego sprzedaży siostrom nie należy się nic.

    4. Nie jest prawdą, że gdy kiedyś brat umrze to spadek otrzyma dziecko siostry mieszkającej teraz w domu.
    Zakładając, że matka nie będzie już żyła to spadek dostaną w równych częściach obie siostry lub ich dzieci.
    Co innego jeśli brat napisze testament, rodzeństwo nie ma wtedy prawa do zachowku, więc całość odziedziczy osoba wskazana w testamencie.

    5. Czy Twoja siostra jest upośledzona?
    Przepraszam, że tak pytam, ale w żaden inny sposób nie umiem wytłumaczyć tego zdania, które napisałaś:
    "Siostra nie zdaje sobie sprawy ile kosztuje utrzymanie, więc nie wie, że ma utrzymanie praktycznie za darmo."
    Jeśli nie jest upośledzona to robi Was w konia a Wy się pięknie dajecie.

    6. Siostra nie ma nic do powiedzenia w sprawie sprzedaży domu, który nie jest jej.
    To, że to jej dom rodzinny nie ma znaczenia w sytuacji prawnej.
    Jest tylko lokatorką.

    7. Podarowanie tego domu synowi, który nie jest w stanie go utrzymać i może w przyszłości nie być w stanie zadbać o siebie nie było przysługą, wręcz odwrotnie.

    8. Matka utrzymuje dorosłe dzieci, bo chce, zarabia najmniej z nich, robi to z własnej woli. Jej pieniądze, jej decyzja.

    9. Co zrobić z domem to decyzja brata.
    Chyba, że brat wie/zdaje sobie sprawę, że będzie potrzebować opieki po śmierci matki i chciałby by któras siostra wzięła to na siebie, wtedy trzeba się dogadać.

    10. Osobiście sprzedawałabym to jak najszybciej, bo sprzedaż może potrwać lata.
    Jeśli te pomieszczenia wynajęte na firmę są atrakcyjne i lokalizacja dobra to może dom się sprzeda.
    Pytanie co z pieniędzmi z niego:
    - może nie starczyć na dwa mieszkania (matka, syn)
    - a zostaje jeszcze kwestia co z siostrą?
    - czyje będzie mieszkanie kupione dla matki?

    Powinniście usiąść wszyscy i razem się naradzić co dalej.
    Bo zabrniecie.

    Pamiętajcie też, że ludzie nie umierają w takiej kolejności jak nam się wydaje.
    Twój brat może umrzeć przed matką, wtedy dziedziczenie będzie wyglądało zupełnie inaczej.

  • sortfort 04.01.19, 16:12
    Co do finansów:

    matka ma emeryturę 1500zł - od dzieci bierze 2x500zł że na wydatki więc na swoją wizję zarządzania domem ma 2500zł.

    syn zarabia +/- 2000zł (z tego 500zł daje matce) i ma dodatkowe 500zł z wynajmu -Synowi zostaje wiec na własne potrzeby 1500zł a dodatkowo ma 500zł co miesiąc na remonty czyli może mało na remont generalny ale wystarczająco na bieżące naprawy.

    córka zarabia podobnie jak brat czyli +/- 2000zł (z tego 500zł daje matce) i ma niecałe 400zł alimentów na dziecko które oprócz jedzenia potrzebuje też ubrań, zabawek i podręczników. Czyli córka ma ok 1900zł na 2 osoby.

    opłaty stricte domowo-mieszkaniowe -prąd, woda, podatek, węgiel na zimę - zazwyczaj nie przekraczają kwoty średnio 500zł/mc .

    reszta kwot które matka od dzieci bierze i tym zarządza plus to co sama dokłada (podobno 1200zł? ) -wydawana jest więc teoretycznie na jedzenie choć ponoć dzieci jej obiadów nie jedzą więc co ona kawior kupuje na śniadanie? Jedzą jej obiady niedzielne). A ona uparcie biega codziennie po świeże pieczywo.
    Dzieci oprócz tego co matka kupuje robia swoje zakupy żywnościowe i inne, więc to nie jest tak, że utrzymuje ich matka za te 500zł które jej dają.

    Realnie - za wynajęcie pokoiku przy rodzinie w jakiejś wsi nikt nie zapłaci wiecej niż 500zł. Ba, raczej pokój siostry jeśli by sie wyprowadziła jest nie do wynajęcia. Nie wiem jak matka zarządza kasą i czemu ją marnotrwi na obiady których nikt nie je. Za to możliwe, że za wynajęcie parteru firmie, można brać więcej tylko właściciel by musiał to wynegocjować, a nie patrzeć tylko do kieszeni członków rodziny.
  • berdebul 04.01.19, 19:42
    Wodę trzeba ogrzać, odprowadzić ścieki, lub opróżnić szambo, do tego dorzuć koszty ogrzewania i to dużego domu, który nie jest ocieplony. Jak się zmieścisz w 500/mc to Ci pogratuluję. Oczywiście mówimy o normalnej temperaturze do życia, a nie 15C byle woda w rurach nie zamarzła.
  • tais86 06.01.19, 13:08
    samo ogrzewanie takiego domu pochłania to mityczne 500 zł albo i więcej
  • mandre_polo 04.01.19, 15:42
    Jaki jest problem żeby każdy z nich prowadzil odrębne żywienie, gospodarsto? Myślę że problem leży w nieumiejętności zarządzania pieniędzmi. Ile środków matka wydaje na żywności itp? Co się dzieje z pieniędzmi z wynajmu? Może one powinny być odkładane na remonty domu? W ciągu roku uzbiera się pewna suma.
    Córka druga ma żal bo była traktowana inaczej niż reszta rodzeństwa. Dlaczego nic dla niej nie przewiduje
  • mandre_polo 04.01.19, 16:03
    Jeszcze jedno: opłaty miesięczne dzielić na 3 osoby, żywienie we własnym zakresie, 500 z wynajmu składać na przyszłe remont. Koniec w kupowaniem żywność razem. Jest tam tylko jedna lodówka?
  • padme.a 04.01.19, 17:27
    Uważam, że matka nie ma prawa wymagać od córki ponoszenia kosztu remontów. Gdyby córka nie rozwiodła się i mieszkała u siebie, to matka z synem tak samo by ponosili koszty remontów (np dachu) sami. Syn otrzymuje kwotę z wynajmu od firmy, córka nie. Dom jest jego, córki nie. Ona właściwie wynajmuje pokój za 500 zł.
    Równie dobrze mogła by, będąc na zakręcie zyciowym tymczasowo mieszkać tam za darmo, gdyby matka faktycznie chciała jej pomóc odłozyć na własne mieszkanie, gdzie mogła by zamieszkać z dzieckiem. Nie twierdzę, że tak musi postepować rodzic, ale może. Pomóc. Tak jak pomaga synowi. Może też nie pomóc, ale wyskakiwanie z pretensjami, że córka nie płaci za remonty itd jest absurdalne. Gdyby nie mieszkała, tez by nie płaciła. Gdyby jej pokoj wynajęli za 500 zł obcej osobie, było by to samo.
    Matka powinna się zastanowić nad sobą.
  • brenya78 04.01.19, 20:07
    Siostra zgodziła się na przepisanie domu na brata? Zgodziła się, wiec niech teraz nie ma pretensji że jej się "życie ryplo" bo mogła o tym pomyśleć zawczasu.
    Skoro się zgodziła, to niech weźmie na klatę to, że mieszka praktycznie za darmo, a ktoś jej jeszcze gotuje. Niech weźmie odpowiedzialność za swoje życie i pogodzi się z faktem, że jest samotna matką i ma sobie jakoś radzić. Niepłacenie za naprawę bojlera, choć korzysta się za darmo z ciepłej wody uważam za chamstwo zwykle. Kto ma niby to robić. Albo mieszka jako najemca za rynkowa cenę wynajmu i opłaca opiekunkę i kucharkę do dziecka, albo niech się dokłada do napraw. Co za niunia.
  • triismegistos 04.01.19, 20:48
    Myślisz, że 500 zł miesiecznie za pokój przy właścicielach w starym, sypiącym się domu gdzieś na wsi plus obiady, których się nie je to rynkowa cena?

    --
    Ostatnie badania wykazały, że 42% Amerykanów ma nadwagę, a 34% jest otyła. Pozostali zjedli ankiety.
  • rena.k 04.01.19, 21:48
    Siostra ma 3 pokoje do swojej dyspozycji, kuchnia i łazienka wspólne. 500zł to za opłaty w stylu prąd, woda, ogrzewanie, jedzenie dla 2 osób . Sam węgiel na zimę kosztuje ich 4000, to stary, duży, nieociepoony dom. Prąd ponad 300zł miesięcznie.
  • mandre_polo 04.01.19, 22:04
    4000/6 mies=666pln miesięcznie, normalnie płacili by twój brat i mama po 300, też by nie dźwignęli. Teraz wszystkie opłaty ma 3 osoby i każdy żywi się samodzielnie.
    Dlaczego prąd wynosi miesięczne 300 PLN? Na pewnie nie co 2 mięs? Co tyle zużywa prądu?
  • chatgris01 04.01.19, 22:11
    Farelka w łazience? Stara kuchenka elektryczna? Stara lodówka?
  • rena.k 04.01.19, 22:18
    Przede wszystkim stara instalacja.
  • thea19 04.01.19, 22:20
    instalacja to chyba tylko przewodzi prad a nie pobiera i gubi gdzies po drodze
  • rena.k 04.01.19, 22:10
    Odpiszę zbiorczo, bo już mi się pogubily wątki. Nie pisałam, że nikt z nich nie ma kasy. Pisałam, że matka nie ma oszczędności. Siostra i brat mają. Pytałam, czy to fair, że remonty robi tylko brat że swoich oszczędności i kasy za wynajem.
    Tak, mają jedną kuchnię i jedna lodówkę. Z zapasów wszyscy korzystają, córka czasami nie je obiadu, ale dziecku daje. Brat pracuje od 9.00 do 21.00, więc on korzysta najmniej. Brat dojeżdża teraz około 1,5h do pracy w jedną stronę. Nie jest leserem, nie wisi na opiece społecznej, chce sobie radzić sam.
    Matka nie chodzi na ploty po sasiadach. O sasiadach pisałam w kontekście, że czasem sobie pomagają.
    Siostra zaplecze dla dziecka ma teraz, nie będzie tego miała gdziekolwiek się przeprowadzi. Pracuje w mieście, mogłaby tam zamieszkać, ale byłoby ciężej także pod tym względem. Tutaj szkoła blisko, nie trzeba siedzieć na świetlicy,babcia w domu znajomi.
    Do tych co piszą, że zmieniły się realia, więc powinny zmienić się ustalenia. Ja nie wygrałam w totka, wzięłam kredyt, który grzecznie splacam. Rozumiem, że jeśli cokolwiek złego mi się przydazy, a może, także powinnam zwrócić siecdo chorego brata o pomoc.
    Matka faktycznie jest teraz toksyczna, w sumie jej się nie dziwię. Kiedyś taka nie była.
    Najtrudniejsza do porozumienia jest jednak siostra, dopiero od kiedy nie mieszkamy razem, znalaxlysmy wspólny język...
    Nie jestem uzależniona, a może jestem. Ale jeśli terapia ma polegać na tym, że będą mi obojętni i nie będę chciała im pomóc, to już wolę to uzależnienie wink

  • brenya78 04.01.19, 23:12
    Autorko, może czas na sprowadzenie siostry na ziemię w prostych żołnierskich słowach bo zachowuje się jak rozpieszczona pensjonarka. Nie pojmuje takiego braku wdzięczności. Matka gotuje, pod nos podtyka, dzieckiem się opiekuje za jakieś grosze, a tu taki pasożyt. Współczuję.
  • mandre_polo 04.01.19, 23:18
    Instalacja nie jest temu winna tylko urządzenia. Jak wygląda użytkowanie sprzętów? Bolier na wodę chodzi non stop? Gdzieś ucieka energia

    Półka w lodówce i każdy sam ją zapełnia. Z tą żywnością są jakieś nieszczelności.
    Dlaczego opłat mieszkaniowych nie można dzielić
    na 3? Nic o tym nie piszesz
    Brat ma pieniądze z wynajmu i z tego powinny być opłacane remonty. Siostra nie jest właścicielem domu więc dlaczego ma finansować remont. Bądźcie dorośli bo kręcicie się wokół własnej osi. Co to za teksty że kiedy ty będziesz potrzebowac pomocy to rodzina ma pomagać? Jak długo ma ci pomagać? Rok czy miesiąc...
  • cruella_demon 05.01.19, 00:53
    Zrobiliście z siostry kozła ofiarnego. Nie dziwię się, ze reaguje bierną agresją.
    I tak, podarowanie wszystkiego jednemu dziecku jest bardzo niesprawiedliwe. Ty machnęłaś ręką, bo ci się ułożyło, ale gdyby, tak jak piszesz powinęła ci się noga i zostałabyś w takiej sytuacji jak siostra też pewnie odczuwałabyś żal.
    Takie wątki mnie utwierdzają w przekonaniu, które od zawsze zresztą głoszę, że sprawiedliwie, znaczy po równo.

    Gdyby dom dalej należał do matki, to gwarantuję ci, że stosunki między wami (rodzeństwem) byłyby zupełnie inne, bo każdy miałby świadomość, że kiedyś z części tego skorzysta.
    Siostra się tak zachowuje, bo czuje się pokrzywdzona. I słusznie zresztą.
  • brenya78 05.01.19, 01:53
    "Zrobiliście z siostry kozła ofiarnego."

    Litości. Bo nie dostała 1/3 wartości rudery? Rzeczywiście dramat na całe życie.

    "Gdyby dom dalej należał do matki"

    Dom należy do matki, dopóki matka żyje. To był jej dom, a przepisanie go na syna nic nie zmienia.
  • cruella_demon 05.01.19, 02:09
    Dla kogoś kto nie ma NIC, 1/3 rudery z działką to majątek. Po drugie, będąc współwłaścicielką, nie mogą jej wyrzucić, więc może i rudera, ale zawsze jakiś dach nad głową.
    Dom NIE należy do matki i przepisanie wszystko zmienia. Siostra dołoży się do remongu, po czym matka wykituje, a brat ją wywali na ulicę. Zostanie wtedy i bez dachu i bez grosza.
  • brenya78 05.01.19, 02:27
    "Dla kogoś kto nie ma NIC, 1/3 rudery z działką to majątek. "

    To po co zgodziła się przepisać a teraz ma pretensje?


    "Siostra dołoży się do remongu, po czym matka wykituje, a brat ją wywali na ulicę."

    Wbrew temu co wieszcza ematki (projektując chyba swoją rzeczywistość) brat ani nie wyrzucił matki, ani siostry. I zapewne nie wyrzuci. Jak widać z tej historii wszyscy w tej rodzinie traktują dom jak swój, rodzinny. Stąd roszczenia siostry, że należy jej się wikt i opierunek za praktyczna darmoche - ona mentalnie wciąż jest dzieckiem, które mieszkało w tym domu.
  • sortfort 05.01.19, 02:36
    czyli dokładnie takie same roszczenia brata są ok, roszczenia siostry dziecinne.
    mam nadzieję że bóg był łaskaw i nie masz córki a jeszcze lepiej żadnych dzieci.
  • brenya78 05.01.19, 12:10
    "czyli dokładnie takie same roszczenia brata są ok, roszczenia siostry dziecinne. "

    Ale jakie roszczenia brata? On się dokłada do bojlera, siostra nie.
  • aamarzena 05.01.19, 13:05
    Na razie do bojlera nikt się nie dołożył, a brat żąda od siostry dołożenia.
  • brenya78 05.01.19, 13:30
    I słusznie że żąda. Siostra z pinset chce korzystac ze wszystkiego, z trzech pokoi, ciepłej wody, prądu, jedzenia, opiekunki do dziecka. Niepoważne to jest.
  • vitreous 05.01.19, 18:48
    To oczywiste, że powinien żądać. Od siostry nie otrzymuje ANI GROSZA, a ona chce korzystać z ciepłej wody i naprawionego dachu za kompletną darmoszkę. To brat pewnie opłaca podatek od nieruchomości, opłaty za wywóz śmieci itp.
    500 zł matce za zarcie, ogrzewanie, media za 2 osoby (siostra i jej dziecko) to kpina. Plus opieka nad dzieckiem.
  • aamarzena 05.01.19, 20:24
    Przeczytaj wątek. Brat nic nie opłaca. Tak jak siostra daje 500 zl matce i matka z tego płaci wszelkie opłaty i kupuje jedzenie dla wszystkich, dopłacając ze swojej renty.
    Dziwne rozdwojenie jaźni macie co poniektóre. Siostra daje 500 zl - zły niewdzieczny pasożyt. Brat daje 500 zl - dba o dom, płaci wszystkie rachunki, żywi rodzine i zapewnia opiekunke dla siostrzenicy, jednym słowem utrzymuje niewdzieczna siostrę biedaczek. Prawda jest taka, że oboje żerują na mate, przy czym poza tym brat dostał dom i jeszcze żąda by mu finansować remonty.
  • cruella_demon 05.01.19, 20:29
    Dokładnie tak.
  • brenya78 05.01.19, 20:54
    Oczywiście, że oboje żerują na matce, co próbuje ci uzmysłowić. Mieszkają w domu opłacanym przez matkę za marne 500 zł. Brat przynajmniej poczuwa się do naprawy bojlera, siostra nie. W dodatku chodzi po domu obrażona nie wiadomo na co. Zwykły pasożyt.
  • sortfort 05.01.19, 21:13
    Brat daje matce 500 jak siostra, a drugie 500 z wynajmu zgarnia do własnej kieszeni pod pozorem kasy na remont. Przy czym nawet głupiego bojlera naprawić za tę kasę nie chce tylko się ogląda żeby siostra kasę dała a mąż drugiej siostry żeby przyszedł i zrobił.
  • brenya78 05.01.19, 21:23
    Przecież wyraźnie jest napisane, że brat zajmuje się remontami. Widocznie te 500 zł nie starcza. W jaki sposób i jakim cudem mogłoby starczać??
    Wygląda na to, że dom utrzymuje matka z renty, łącznie z gotowaniem, opałem, zakupami i opieka nad wnuczka. Brat z łaski odpali coś na remont, a siostra ma w dudzie wszystko.
  • brenya78 04.01.19, 23:09
    "Myślisz, że 500 zł miesiecznie za pokój przy właścicielach w starym, sypiącym się domu gdzieś na wsi plus obiady, których się nie je to rynkowa cena?"

    Trzy pokoje, prąd, woda, ogrzewanie, żarcie i stała opieka do dziecka za 500 zl miesięcznie. Kpisz czy o drogę pytasz?? I jeszcze foch bo trzeba bojler naprawić... Panna się z choinki urwała i tyle w temacie.
  • aamarzena 04.01.19, 23:39
    Ani obiadów ani opieki nad dzieckiem nie zapewnia jej brat, a matka. Brat tu do niczego nie dokłada bo na rachunki i jedzenie daje matce tyle co siostra. Doklada tu do wszystkiego matka. Brat remontujac dba o swoje. Wszak siostra zrzekła się swojej części domu na rzecz brata. Gdzieś tam wyżej zresztą było napisane, ze siostra dołożył do remontu dachu, tak wiec i tak dołożyła do domu brata.
    Czy siostra płacąc za mieszkanie 500 zl płaci mało czy dużo trudno ocenić. Nie wiemy jakie są ceny najmu w tej okolicy, ale sądząc po wpisach autorki nie podejrzewam, by była szansa na znalezienie lepiej płacącego najemcy. Tym bardziej, że warunki słabe - stary nieremontowany od niepamiętnych czasów dom i kuchnia i łazienka wspólna z właścicielami.
    Matka niby stara się, gotuje obiadki (których nikt nie chce), ale jednak zrobiła co w jej mocy by porożnić dzieci. Najpierw doprowadziła do przepisanie domu na brata, a teraz żąda by jedna z córek dokładają do remontu ruiny, a mąż drugiej pomaga w wszelkich naprawach (zapewne za "bóg zaplac"jak to w rodzinie). Siostra juz się buntuje, za chwilę zbuntuje się mąż autorki wątku (niech tylko przy jedzie jakiś większy remont, gdzie będzie zaangażowany, czy tego chce czy nie przez kilka miesiecy), a autorka wątku ciągle nie widzi, że tu nic nie jest i nie bylo ok, bo mamusia tak się stara a braciszek taki przez los pokrzywdzony.
  • sortfort 05.01.19, 00:49
    szokujące jest, że oni kolejny rok płacą jakieś koszmarne pieniądze na opłaty (4 tys za węgiel?? - kogo tu bóg opuścił?, 300 za prąd? jaja jakieś) - ale brat remontu i ocieplenia swojego domu nie zrobi by te koszty zmniejszyć -bo woli się wykłócać z siostrą..
    siostra ma niby 3 poje dla siebie, a nie mają jak zrobić drugiej oddzielnej kuchni i wstawić drugiej lodówki?? co za kity??
    a matka nie może ustalić, że nie kupuje już żarcia dla wszystkich i przestaje robić opłaty zanim się syn z siostrą nie dogadają jak ma być?
    stać ich co roku na węgiel za 4 tysiące a nie stać na styropian do ocieplenia??
    to niech wstawią trociak i grzeją za ułamek tej kwoty.
    nikomu się w tej rodzinie nie chce tyłka ruszyć do zajęcia się tym za co powinien wziąć odpowiedzialność.

    i masz rację, ze ten co się zbuntuje- to będzie drugiej siostry mąż wmanipulowywany w kolejne remonty za darmo, bo ta rodzinka widać w całości taka oglądająca się na to, żeby kto inny przyszedł, zrobił i dał. A matka nie potrafiąc wyegzekwować nic od syna jako właściciela, nie umiejąca się porozumieć z córką, będzie szukać innych żywicieli.
  • lacunalegis 05.01.19, 12:49
    brenya78 napisał(a):

    > "Myślisz, że 500 zł miesiecznie za pokój przy właścicielach w starym, sypiącym
    > się domu gdzieś na wsi plus obiady, których się nie je to rynkowa cena?"
    >

    Rynkowa opłata za najem to nie tyle, ile właściciel potrzebuje, ale tyle ile wynajmujący są gotowi zapłacić.

    O ile dobrze zrozumiałam, dom znajduje się w lokalizacji należącej do kategorii "hic sunt dracones". A zatem 500 zł to nie jest rynkowa cena, bo gospodarz rozpadającej się chałupy, którego nie stać na ogrzewanie, weźmie lokatora i za dwie stówy. Za pół tysiąca to by dobrodzieja po stopach całował. Moja rodzina płaciła za kawalerkę w centrum miasta uniwersyteckiego tyle ile miała z najmu piętrowego domu domu z dużym ogrodem na przedmieściach miasta wojewódzkiego. Lokalizacja to 90% czynszu. A różnica w cenie najmu kawalerki i pokoju przy właścicielu to ok tysiąc złotych. To jest skala tego, jak bardzo samodzielność lokalu podraża czynsz.

    To, co dostaje siostra jest na rynku najprawdopodobniej niezbyt wiele warte i trzeba mieć tego świadomość przy rozliczeniach. Wyprowadzka siostry to dla brata i matki program "pięćset minus". Nowy lokator może się nie znaleźć. A nawet jak się znajdzie, to też do remontu się nie dołoży.

  • brenya78 05.01.19, 13:15
    Przecież to 500 idzie na jedzenie, prąd, ogrzewanie i ciepła wodę, z których korzysta siostra z dzieckiem, a nie jako zysk dla właściciela! Jak się wyprowadza to brat z matką nic nie stracą, a może i zyskają, bo mniej osób korzysta z bojlera i mniej będzie się rzadziej psuł. Litości.
  • aamarzena 05.01.19, 20:27
    Ale ogrzewać tak czy siak będzie trzeba, podatki płacić itd. Rachunki nie spadną o połowę, ani pewnie nawet o 1/3.
    A właściciel jak najbardziej zyskuje, ale głównie na matce. Za 500 zl które jej daje nie utrzymały duzego domu, o zakupie jedzenia nie wspominając.
  • tais86 06.01.19, 13:17
    widzę brenya, że bardzo Cię zabolał ten bojler, bo w każdym poście o nim piszesz big_grin
  • brenya78 06.01.19, 13:22
    Bo ten bojler jest kwintesencja pasożytnictwa siostry. Korzysta, ale palcem nie ruszy żeby naprawic. Od ponad 30 lat. Super...
  • jola-kotka 04.01.19, 22:15
    Mamunia bardzo sprawiedliwa nie ma co. A jakie to poswiecenie maja docenic dzieci? Czy matka to pieczywo co rano przynosi bo tak czy ktos ja o to prosi? Bo jesli nie prosi to ona to robi bo robi i niech nie oczekuje wielkiej wdxiecznosci. Po co gotuje skoro nikt nie je? Czyli dzieci tez o gotowanie nie prosza?
    Straszna masakra i wspolczuje im wszystkim. Tam kazdy powinien zaczac zyc na wlasna reke. Dom sprzedac za ile tam sie da podzielic kase. Matka chce do domu opieki ok,dzieci biora swoje czesci i papa sa dorosle niech sobie radza. Matka wiecej nie ma to nie da , proste. Narazie to tam jest jakby matka nadal miala troje malych dzieci i jedno dorosle ciebie. A gdzie oni beda mieszkac po sprzedazy domu ich bol zarowno brat jak
    I siostra beda musieli sobie poradzic i ja sie zaloze ze jak juz beda musieli to sobie poradza.
  • mandre_polo 04.01.19, 23:22
    Wdzięczność może udławić. Po co kupować dorosłym ludziom co rano pieczywo? Jak syn ma się usamodzielnić i nauczyć podejmować decyzje
  • brenya78 05.01.19, 01:46
    "Wdzięczność może udławić. Po co kupować dorosłym ludziom co rano pieczywo?"

    Bo to RODZINA, a nie współlokatorzy. Jak ja pomieszkuje u rodziców to też mi mama gotuje i bułki przynosi. Co w tym dziwnego???
  • jola-kotka 05.01.19, 02:10
    Pomieszkujesz nie mieszkasz na stale to raz dwa tam wyraznie nikt od niej tego nie oczekuje, atmosfera jest hu... i oczekiwanie wdziecznosci tutaj to jakas paranoja. Matka sie narzuca sama ze swoja nadopiekunczoscia .
  • brenya78 05.01.19, 02:33
    Moja siostra mieszkala z rodzicami do 35 roku życia, za darmoche (robiła doktorat, specjalizacje, po prostu tak wyszło). I też jej mama gotowała i prała. Wydaje mi się to zupełnie naturalne jeśli rodzina mieszka razem, bez względu na to jak długo i na jakim etapie życia. To wy chcecie zrobić z rodziny jakaś grupę obcych współlokatorów. Wg mnie normalne to to nie jest.

    Nikt nie oczekuje wdzięczności tylko dorzucenia się do naprawy bojlera, z którego korzysta się za praktyczna darmoche.

    Matka się nie narzuca tylko robi zakupy dla RODZINY, tak jak zapewne robi to od paru dekad. Chore to by było to co sugerujecie, jakieś wydzielanie miejsca w lodówce, każdy sobie chleb kupuje, dodatkowa lodówka w pokoju siostry. To jest dopiero patologia.
  • lacunalegis 05.01.19, 12:29
    brenya78 napisał(a):

    > Moja siostra mieszkala z rodzicami do 35 roku życia, za darmoche (robiła doktor
    > at, specjalizacje, po prostu tak wyszło). I też jej mama gotowała i prała. Wyda
    > je mi się to zupełnie naturalne jeśli rodzina mieszka razem, bez względu na to
    > jak długo i na jakim etapie życia. To wy chcecie zrobić z rodziny jakaś grupę o
    > bcych współlokatorów. Wg mnie normalne to to nie jest.

    Masz rację, jeżeli trojgu dorosłych ludzi dobrze jest w jakimś układzie, to nikomu nic do tego. Tylko się cieszyć, że rodzina się kocha, jest ze sobą blisko, wszyscy mogą na siebie liczyć i potrafią się porozumieć mimo drobnych konfliktów i różnic (które zawsze między ludźmi są).

    Wydaje mi się, że tutaj problem jest inny. Ten układ nikomu tak naprawdę nie odpowiada i generuje poważne konflikty.
  • brenya78 05.01.19, 12:43
    Jakie poważne konflikty? Konfliktowa jest siostra która pomimo praktycznie zapewnionego wiktu i opierunek dla siebie i dziecka, nie dorzuci się nic do napraw, z których sama chce korzystać. Dla mnie to zachowanie rozpieszczonej pannicy, której się wydaje że w dalszym ciągu jest dzieckiem na utrzymaniu rodzica.
  • jola-kotka 05.01.19, 13:20
    Ja mam 38 i moj tatus dzwoni do mnie codziennie a jak jestem u niego to mi sniadanie przynosi do lozka i co z tego? Temat dotyczy osob ktore mieszkajac razem sa w konflikcie i wyraznie mecza sie ze soba a to zmienia sytuacje.
  • brenya78 05.01.19, 13:25
    Męcza się, bo niedorozwinięta umysłowo i roszczeniowa siostra nie rozumie, że jak się mieszka w domu, w którym zepsuł się bojler to trzeba go naprawić i za to zapłacić.
  • sortfort 05.01.19, 21:15
    na naprawy swojej własności brat ma kasę z wynajmu parteru.
  • jola-kotka 05.01.19, 22:11
    Ale ona tam mieszka, skoro to jego wlasnosc i sam ma ponosic koszty powinien wystapic o eksmisje siostry i wtedy sam remontowac lub pobierac od niej czynsz za to ze ona tam mieszka. Proste
  • sortfort 05.01.19, 22:21
    Matka może wystąpić sądownie o nakaz zapłaty kosztów utrzymania domu, które ona ponosi. Bo nie ponosi ich syn-właściciel, tylko ona. A żadając zapłaty od córki, powinna w adekwatnej wysokości żądać też od syna. Sąd jednak nie zasądzi od siostry kasy na remont domu brata. Bo siostra mieszka i korzysta i ma się dokładać do opłat bieżących (woda, prąd, gaz, śmieci) a nie do remontów cudzej własności lub cudzych sprzętów. Matka składając pozew odzyska kasę którą zapłaciła za opłaty mieszkaniowe, ale nie odzyska kasy za jedzenie które kupuje a dzieci tego nie jedzą ani ją o to kupowanie nie prosiły.
  • brenya78 05.01.19, 22:28
    Boszzzzz. Matka nie wystąpi z żadnym pozorem bo dla niej ta sytuacja to przedłużenie domu rodzinnego, nie rozumiesz? Ona nadal traktuje swoje dzieci jak dzieci i utrzymuje dla nich dom. Jej dom. Bo formalne przepisanie na syna nie oznacza że ona przestała się czuć gospodynią. Normalne w wieku rodzinach - dzieci mieszkają z rodzicami. Tylko niechze te dzieci nie zachowują się jak nastolatki tylko dokładają się do tego domu.

    Sąd w ogóle nie wypowie się w kwestii ile ma płacić siostra bo to jest układ między rodzina a nie sądem. Płaci tyle na ile się umówią. Ta siostra nie ma w ogóle tytułu prawnego do mieszkania w tym domu, mieszka tam tylko dzięki wdzięczności matki, wiec sąd jej nic nie nakaże.
  • sortfort 05.01.19, 22:41
    Nudzisz już. Matka przedłuża trwanie patologicznego układu bo jej tak pasuje. Więc teza autorki z pierwszej wypowiedzi, ze matka jest tu ofiarą, jest błędna. Nie ma ofiar, są ochotnicy. CBDU.
  • brenya78 05.01.19, 23:58
    W jaki sposób matka jest tu czemukolwiek winna??? Bo gotuje, utrzymuje dwójkę niedorozwiniętych umysłowo dorosłych, opiekuje się dzieckiem i nie każe im wypoerdzielac z domu? Chryste. Co ma niby matka zrobić?
  • aamarzena 06.01.19, 01:30
    Pozwolić dzieciom być dorosłymi. Nie nakazywać co kto ma komu zapisywać, kto komu ile i za co ma płacić i kto ma pomagać w remontach.
    Niech brat z siostra ustala czynsz za wynajem pokoi, uwzgledniajac wczesniejsze zrzeczenie się siostry praw do nieruchomości. Brat niech pilnuje rachunków. Matka jak chce to niech obiadki dalej gotuje, ale może wystarczy tylko w niedziele. I nie żąda za nie dozgonnej wdzięczności bo te obiadki to jej wola. I niech przestanie straszyc dzieci, że pojdzie do domu starcow, bo wcale tam nie pójdzie. Ta gadania ma wywołać wyrzuty sumienia u dzieci i poczucie, że są niewdziecznikami (co, jak widać na przykładzie autorki wątku działa, doskonale).
  • brenya78 06.01.19, 01:35
    Ale głupoty gadasz.
  • jola-kotka 07.01.19, 00:41
    10/10
  • jola-kotka 07.01.19, 00:40
    Matka to moze sobie kazac wypierdzielac. To juz nie jest jej dom a syna i to on moze decydowac kto tam mieszka a kto nie i tez nie tak ze sobie mowic bo to sie zalatwia sadownie raczej siostra dobrowolnie sie nie wyprowadzi. Co do matki jest winna wszystkiemu. Faworyzowanie syna odbilo sie jej czkawka.
  • zeldaf 06.01.19, 19:39
    brenya78 napisał(a):

    > Boszzzzz. Matka nie wystąpi z żadnym pozorem bo dla niej ta sytuacja to przedłu
    > żenie domu rodzinnego, nie rozumiesz? Ona nadal traktuje swoje dzieci jak dziec
    > i i utrzymuje dla nich dom. Jej dom. Bo formalne przepisanie na syna nie oznacz
    > a że ona przestała się czuć gospodynią. Normalne w wieku rodzinach - dzieci mi
    > eszkają z rodzicami. Tylko niechze te dzieci nie zachowują się jak nastolatki t
    > ylko dokładają się do tego domu.
    >
    Brat nie jest właścicielem wyłącznie na papierze, skoro kasuje pieniądze za wynajem, ktore zresztą w praktyce pokrywają jego miesięczne zobowiązania wobec matki. Wykłada cokolwiek z własnej kieszeni tylko wtedy, kiedy coś się zepsuje.
    Niech oboje dokładają więcej na jedzenie albo kupują sami co kto uważa i tyle. Mama jest nadgorliwa, a to gorsze od faszyzmu.
  • mandre_polo 05.01.19, 07:35
    Ta rodzina miała problem z planowaniem finansów już dawno. Posiadając dom trzeba myśleć co trzeba wymienić za rok czy pięć lat. Pieniądze z wynajmu mogłyby tworzyć taki budżet ale nikt o tym nie pomyślał. Za to jest chodzenie po pieczywo co rano, zupełnie nikomu nie potrzebne bo jeśli się pracuje co zakupy robi się po południu. Chleba nie ma musi kupować codziennie, są różne rodzaje pieczywo. Matka nie potrafi planować i syna też tego nie nauczy
  • mandre_polo 05.01.19, 07:36
    Już wyżej pisałam - ile wynosi kosz zakupu bolier?
  • brenya78 05.01.19, 12:13
    Co wyście się tak tego pieczywa czepily. Niedawno był wątek tutaj o tym i połowa ematek lata po świeże bułeczki rano. Naprawdę, czepiać się bo ktoś rano idzie po bułki, to chyba tylko na tym forum. I jeszcze z tego wysnuwać wniosek o niegospodarnosci, ogólnej patologii i współuzależnieniu...
  • mandre_polo 05.01.19, 16:27
    Gospodarność to odłożone pieniądze na remont, zakupy a nie zakupy spożywcze z dnia na dzień
  • brenya78 05.01.19, 16:29
    Zakupy spożywcze codzien nie świadczą o niegospodarności...
  • mandre_polo 07.01.19, 00:48
    Czytaj ze zrozumieniem
  • sortfort 05.01.19, 00:52
    Koszt domu opieki to min 3 tys zł. Matka ma rentę 15oozł . Więc z czego ona sobie chce ten dom opłacać? Przecież to jej gadanie o domu opieki to taki pic na wodę szantażyk emocjonalny żeby się dzieci przejmowały.
  • jola-kotka 05.01.19, 02:13
    Na forum bylo sto watkow ze sa i takie za mniejsza kase ale nie pamietam bo ome maja jakas tam swoja nazwe. Chyba za tyle co emerytura a reszte panstwo doplaca jakos tak. Moze ona daje do zrozumienia autorce zeby ta ja wziela do siebie?
  • sortfort 05.01.19, 02:33
    Państwo dopłaca tylko wtedy gdy osoby najbliższe się dołożyć nie mogą. Gdy dzieci zarabiają to w pierwszej kolejności one będą fundować matce różnicę między jej emeryturą a kosztem domu opieki.
    Swoją drogą ciekawa jestem ile autorka zarabia a ile jej mąż. Bo wyraźnie u autorki wyczuwam pretensje do siostry, że tamta będąc sama z dzieckiem nie wyprowadza się z domu rodzinnego tak jak autorka, biorąc kredyt na dom. Ciekawe czy autorka ze swojej 1 pensji, bez męza dochodów, by była w stanie się z dzieckiem utrzymać samodzielnie i jeszcze wynajmować/płacić kredyt. Bo tego oczekuje od siostry. Nie zauważając nawet, że realnie wyprowadzka siostry i tak nie polepszy finansów matki i brata w tym domu.
  • brenya78 05.01.19, 02:35
    "Bo wyraźnie u autorki wyczuwam pretensje do siostry, że tamta będąc sama z dzieckiem nie wyprowadza się z domu rodzinnego "

    Ja nic takiego nie wyczułam.
  • sortfort 05.01.19, 02:37
    ale co? ty jesteś autorką?
  • berdebul 05.01.19, 11:05
    Każde z dzieci zrzuci się po 500-800 Pln. Życie. Siostra-samotna matka będzie miała wtedy lepiej. tongue_out

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.