Dodaj do ulubionych

Najwazniejsze: 'co powiedza ludzie'

05.01.19, 10:34
Macie, znacie takie postawy zyciowe, czy to raczej syndrom pokolenia 60+....?

2 przyklady:

* corka lat 37 wychodzi za maz. Jej mama (70 lat) marzyla o slubie koscielnym i tradycyjnym weselu. Jednak mlodzi postanawiaja inaczej: slub bedzie cywilny i skromne przyjecie. Mame boli bardzo ten slub cywilny (bo weselu juz nie wazne), mowi innym czlonkom rodziny, ze po prostu nie bedzie sie chwalic slubem corki (doslownie: 'ja nawet nikomu o tym nie powiem!) Wstydzi sie tego, ze corka wybrala inaczej. I jeszcze: co powiedza inni: rodzice katolicy a tu taki klops?

* corka, lat 30 lubi nosic tatuaze: najpierw wykonuje maly , potem dochodzi : cala reka od ramienia do polowy dloni, klatka piersiowa (bardzo duzy i widoczny tatuaz). Placi za to slono...Mama (65l.) ma do niej zal, mowi ze nie liczy sie z jej uczuciami, z tym, ze ja te tatuaze bola, ze sie okalecza i szpeci.Powinna liczyc sie z uczuciami rodzicielki cokolwiek postanowi. I jeszcze: co ludzie powiedza, co pomysla o niej jako matce? To nie bedzie dobre swiadectwo.
Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 05.01.19, 10:39
    W moim otoczeniu takie podejście ma tylko teściowa, choć szczęśliwie nie werbalizuje go zbyt często.
    Imo to nie kwestia wieku, to stan mentalny. Inne starsze panie, z jakimi miałam styczność, nic takiego nie mają.
  • whitney85 05.01.19, 10:43
    Moja matka, ma 60+ ale była taka od zawsze.
  • mgla_jedwabna 05.01.19, 10:47
    Zwyczajny egocentryzm. Ma być po mojemu, bo tak, i jeszcze żebym mogła się pochwalić, a nie czuć dyskomfort wobec pytań otoczenia.
  • des42 05.01.19, 10:53
    Tak. Bo tutaj nie liczy sie szczescie wlasnych dzieci, ich wybory a co innego. Taki rodzic mysli : 'nie wazne czy szczesliwe to dziecko czy nie, abym tylko ja - rodzic, byl zadowolony'. Krzywdzace to jest..(?)
    Gorzej jesli to dziecko liczy sie ze zdaniem rodzica, ulega szantazowi emocjonalnemu lub zyje oczekiwaniami innych gubiac wlasne zycie po drodze.
  • zuleyka.z.talgaru 05.01.19, 10:57
    Jak zrobiłam tatuaż

    - teściowa l 64 "o jezu jezu jak się okaleczyłaś"
    - babcia l 85 "oo ale ładny, fajna cienka kreska, góry eleganckie"

    Także moim zdaniem - raczej to stan mentalności w głowie a nie wiek.
  • jak_matrioszka 05.01.19, 12:32
    Mi brakuje trzeciej opcji przy tatuażach. Bo można albo sie zachwycić "cudnie, wyrażasz siebie tym rysunkiem/tekstem", albo być betonem albo świetojebliwa dziunia, jeśli sie jest przeciwnym. A mi brakuje zwykłego "nie podoba mi sie". Kolor pomarańczowy może mi sie nie podobać i to jest przyjmowane jako normalne, ale jak sie tatuaż nie spodoba, to od razu jatka tongue_out

    Postawy jak z wpisu startowego znam wyłacznie z forum, na żywo nie spotkałam sie z krytyka ani życia bez ślubu, ani ślubu świeckiego, tatuaże na kimś nie wzbudzaja wiekszego zainteresowania.
  • chicarica 05.01.19, 13:51
    Ale serio mówisz ludziom, że to co sami dla siebie wybrali Ci się nie podoba? Mnie ostatnio pokazano choinkę, która podobała mi się średnio, dostałam na messengerze fotkę z podpisem że czyjeś dzieciaki ubierały i odpisałam, że super (no, nie skłamałam bo super że dzieciaki ubrały i że miały przy tym frajdę, prawda?) i "o, widzę że lampki też postawiłeś, fajnie" a lampy kupował przy mnie i je pamiętałam, więc mogłam jakoś się odnieść i pozytywnie i nie robiąc przykrości zareagować. Nie wywaliłabym ot tak wprost "nie podoba mi się", bo nic to nie zmieni, choinka już jest, a człowieka lubię i nie zrobiłabym mu przykrości takim komentarzem. To samo z tatuażem: tatuaż już jest, jest na czyimś (nie moim) ciele i widocznie ten ktoś taki tatuaż chciał i ma.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • jeziorowa 05.01.19, 14:04
    Myślę, że to „nie podoba mi się” to ostateczność dla natrętów, czyli rozmowa typu:
    - zobacz, mam nowy tatuaż, fajny?
    - tak, fajny.
    - podoba ci się?
    - myślę, że pasuje do ciebie, super, że jesteś zadowolona.
    - dam ci namiary do mojego tatuażysty,
    - nie dzięki
    - albo pojedź ze mną w przyszłym tygodniu
    - nie dziękuję, mam inne plany
    - ....
    I można tak w nieskończoność, bo „nie wypada” powiedzieć „fajnie, że ci się podoba, ja jednak nie zrobię sobie czegoś takiego, bo mi się nie podoba”. Byłam już przez niezbyt bliskie panie „wkręcana” w tatuaż, akrylowe paznokcie, balejaż i sztuczne rzęsy. Nie mam już obiekcji aby powiedzieć prawdę gdy osoba jest natrętna i po usłyszeniu wymuszonego komplementu nadal ciągnie temat i próbuje mnie uszczęśliwić.
  • chicarica 05.01.19, 17:35
    Możesz po prostu powiedzieć, że dziękujesz ale nie planujesz robić sobie tatuażu w najbliższym czasie. Przeważnie wystarcza.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • 35wcieniu 05.01.19, 12:42
    Na wyluzowanej ematce tez dobrze maja sie wszelkie poglady typu: "jak mozesz chodzic bez makijazu, nie myslisz jak cie odbiora ludzie?" i inne tego typu pierdoły, ktore zdradzaja ze waskie specjalistki przejmuja sie tym co ludzie pomysla az za bardzo.
  • aerra 05.01.19, 13:29
    Hmmm… makijaż ostatnio zrobiłam może z miesiąc temu? Na Sylwestra nie, ale nie pamiętam kiedy. Możliwe że jakoś na początku grudnia..
  • jematkajakichmalo 05.01.19, 13:53
    Ale trzyma sie do dzis? To najwazniejsze! wink

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • chatgris01 05.01.19, 16:02
    Prawdziwa ematka zapewne ma permanentny! suspicious

    ewentualnie jest tak piękna sauté, że nie potrzebuje żadnego tongue_out
  • aerra 05.01.19, 16:13
    Nigdy nie próbowałam zostawić nawet na następny dzień - przy mojej delikatnej skórze, to byłoby gorsze niż spanie na ziarnku grochu wink
  • lot_w_kosmos 05.01.19, 12:48
    Znam różne przypadki, ale nieznam ludzi, którzy zupełnie nie zwracają uwagoi na to, co ludzie powiedzą.
    Każda z nas na to patrzy i już.
    Tylko każdy w różnym stopniu.
  • lily_evans11 05.01.19, 14:08
    No właśnie stopień czyni różnicę.

    --
    Nigdy nie byłam złą babą
  • lacunalegis 05.01.19, 13:02
    Siostra mojej babci przepłakała spędzane u rodziny Święta, bo pani myjąca jej okna zapowiedziała, że nie zdąży przyjść przed Wielkim Piątkiem. Przez to wszyscy zobaczą te niemyte okna i pomyślą, że stara Nowakowa (nazwisko zmienione) to fleja. Ciotka mieszka na piątym piętrze w samym centrum Katowic. Tak że domyślacie się, jak bardzo "na widoku" jest to jej okno.

    Po prostu zdarzają się ludzie nadwrażliwi na opinie innych, przekonani, że ciągle są oceniani i jak ocena wypadnie niepomyślnie, to po nich. Ostracyzm i wieczna samotność. Tu się nie ma z czego śmiać, im trzeba szczerze współczuć, bo to strasznie rozwala życie na każdym możliwym polu.
  • asia.sthm 05.01.19, 13:19
    >Po prostu zdarzają się ludzie nadwrażliwi na opinie innych, przekonani, że ciągle są oceniani i jak ocena wypadnie >niepomyślnie, to po nich. Ostracyzm i wieczna samotność. Tu się nie ma z czego śmiać, im trzeba szczerze współczuć, bo >to strasznie rozwala życie na każdym możliwym polu.

    Zgadzam sie, jednak ta nadwrazliwosc wynika z ich kompulsywnego oceniania innych, bezlitosnego oceniania najczesciej.
    To jest jakies "lustro" przeklete, czy cus.
    Jednakowoz to wcale nie wynika z wieku - to jest mentalnosc - mlodych nie oszczedza wcale a wcale.


    --
    http://s4.tinypic.com/2z40pdi_th.jpg
  • lacunalegis 05.01.19, 13:59
    asia.sthm napisała:

    > Jednakowoz to wcale nie wynika z wieku - to jest mentalnosc - mlodych nie oszcz
    > edza wcale a wcale.

    Jak najbardziej, choć często z wiekiem się pogłębia. Jak większość wad charakteru, niestety.

    No i pewnie jest też tak, że starsze osoby bardziej boją się wykluczenia, bo bardziej są na nie narażone. Łatwiej machnąć ręką na znajomość ze wścibską sąsiadką, jeżeli się ma oprócz niej dziesiątki innych znajomych i tysiące możliwości poznania nowych ludzi.
  • asia.sthm 05.01.19, 14:32
    > Łatwiej machnąć ręką na znajomość ze wścibską sąsiadką, jeżeli się ma oprócz niej dziesiątki innych znajomych i tysiące
    > możliwości poznania nowych ludzi.

    Wlasnie mlodym wcale nie o wscipska sasiadke chodzi ale o tych ludzi ktorych jeszcze nie poznali, na potencjalnych "podziwiaczy" , a nawet tylko tych ktorzy zaakceptuja, uznaja za swojego, popatrza przychylnie.


    --
    - Halo, pralnia?
    - Sralnia,k... Ministerstwo Kultury, słucham.(podobno autentyczne)
  • rosapulchra-0 05.01.19, 22:46
    Jaka sąsiadka??

    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • aaa-aaa-pl 06.01.19, 13:33
    "Wścipska"- to od "w ścipy".
  • ga-ti 05.01.19, 13:08
    Osoba wierząca może czuć jakąś porażkę wychowawczą, gdy jej dzieci idą w innym kierunku, no cóż, wychowywała po katolicku, to przyrzekła na ślubie i chrzcie, a tu się nie udało. Nie ma się czym chwalić, a nawet może odczuwać wstyd, ale nie powinna wstydzić się za wybory dziecka tylko za swoją nieudolność. Żeby było jasne, uważam, że dorośli ludzie mają prawo sami wybierać swoją drogę życiową. Ale rodzic może czuć, że coś zawalił, na uczucia wpływu nie ma.
    Tatuaży też można nie lubić, można mieć obiekcje, obawy. Tak po prostu.
    W tym przypadku, obok własnych niechęci, występuje szantaż emocjonalny, a to jest nie fer.
  • kachaa17 05.01.19, 13:16
    Tak, moja mama kiedyś taka była, teraz jest już mniej radykalna. Jak powiedziałam, że weźmiemy tylko ślub cywilny to z szoku się rozłaczyła (rozmowa telefoniczna). Ja uległam i wzięłam ślub kościelny. Natomiast teraz moja siostra urodziła dziecko i nie ma żadnego ślubu. Ślub może będzie za jakiś czas. I cóż, mama nie jest zadowolona z takiego obrotu sprawy ale jakoś to zaakceptowała. Teraz pojechała do Londynu pomóc siostrze przy dziecku i cieszy się, że ma wnusię ale też mówi, że niekoniecznie trzeba brać ślub.
  • kachaa17 05.01.19, 13:19
    Dodam jeszcze, że córka mojej siostry jest pierwszym dzieckiem w rodzienie, ktore nie urodziło się w związku małżeńskim.
  • des42 05.01.19, 13:43
    kachaa17 napisała:

    > Jak powiedziałam
    > , że weźmiemy tylko ślub cywilny to z szoku się rozłaczyła (rozmowa telefonic
    > zna). Ja uległam i wzięłam ślub kościelny.

    Uleglas - czyli 'przegralas', tak mozna rzec. I jak sie teraz z tym czujesz? Ja mam podobna tendencje 'ulegania' - aby byl spokoj, zby innych (najblizszych!) zadowolic : i widze po latach, ze np.nerwica mi sie wlaczyla...ma to wplyw na zdrowie, negatywny niestety.
    A z przykladu nr1 : pani tez kiedys nalegala na slub koscielny starszej corki, ta ulegla pomimo niecheci, malzenstwo skonczylo sie porazka. I niby pani o tym wspomina od czasu do czasu, ze 'juz kiedys wplynela na slub i nie wyszlo to na dobre' - ale jednak nadal chce wplynac, po latach nic nie nauczyla sie jednak (pierwsza starsza corka).
  • kachaa17 05.01.19, 13:47
    W sumie to nie żałuję, że wzięłam ślub kościelny bo cywilny chciał wziąć mój ex mąż. Więc tak naprawdę najpierw uległam jemu. To zagmatwane. Też mam nerwicę, które uaktywniła się po ślubie właśnie. Ja nie powinnam w ogóle brać ślubu z tym człowiekiem, żadnego.
  • 35wcieniu 05.01.19, 17:46
    "W sumie to nie żałuję, że wzięłam ślub kościelny bo cywilny chciał wziąć mój ex mąż"

    To zdanie nie ma sensu.
    Ty chciałaś cywilny, matka namówiła Cię na kościelny, mąż też chciał cywilny, a Ty nie żałujesz że dałaś się namówić na kościelny bo.. "cywilny chciał wziąć ex mąż" ?? O. CO .TU. CHODZI. surprised
  • kachaa17 05.01.19, 21:28
    Może źle się wyraziłam. Nie żałuję, że wzięłam ślub kościelny bo:
    - tak naprawdę to chciałam to wziąć ale pod wpływem przyszłego męża zgodziłam się na cywilny. Potem pod wpływem mamy wzięłam kościelny. Nie chce tu opisywać dalej sytuacji ale generalnie można powiedzieć, że ówczesny przyszły mąż namieszał mi w głowie. Może moja wypowiedź nie ma sensu bez znajomości całej złożonej sytuacji.
  • saskia44 05.01.19, 13:19
    Zarowno przesada z liczeniem sie z reakcja innych jak i nie liczenie sie z tym zupelnie jest nie ok. zalezy do czego sie to odnosi i w jaki sposob jest manifestowane. Kazdy z nas w jakims stopniu liczy sie z opinia innych.
  • aerra 05.01.19, 13:24
    Ja się zupełnie nie liczę z opinią osób spoza grona najbliższych. Co mnie obchodzi opinia jakiejś sąsiadki, czy kogoś kogo nawet na ulicy nie rozpoznaję?
  • saskia44 05.01.19, 15:10
    Przeczytaj jeszcze raz co napisalam.
  • aerra 05.01.19, 16:17
    No więc nie liczę się zupełnie z opinią niektórych osób. Napisałaś tak, jakby nieliczenie się z opinią kogokolwiek było zupełnie złe.
  • saskia44 05.01.19, 16:41
    Niczego takiego nie napisalam.
  • 35wcieniu 05.01.19, 18:01
    Napisała że w jakimś stopniu każdy liczy się z opinią jakichś ludzi, a nie że z opinią wszystkich napotkanych przypadkowo na ulicy ludzi.
  • andaba 05.01.19, 13:21
    Jesteś pewna, że tu chodzi o to, co ludzie powiedzą, a nie o to, że córka popełnia ciężki grzech lub że się idiotycznie oszpeca?

    A nawet jeżeli chodzi o to "co ludzie powiedzą' to dlaczego opinia innych o braku ślubu lub tatuażu jest mniej ważna od opinii ludzi o braku makijażu czy wydepilowanych nóg?
  • aerra 05.01.19, 13:27
    Opinia innych o braku ślubu lub tatuażu jest dokładnie tak samo ważna od opinii innych ludzi o braku makijażu czy wydepilowanych nóg - czyli wcale.
  • ga-ti 05.01.19, 13:34
    Taa, ciekawe, czemu każda broni tutaj swojego 'dziubdziusia', skoro opinia innych ludzi, a tym bardziej wirtualnych, jest nie ważna.
  • des42 05.01.19, 13:47
    Jest tak samo wazna, w sumie.
  • iwoniaw 05.01.19, 15:23
    Widzę tu dwie rzeczy: matce ( czy komukolwiek) może się nie podobać taki czy inny wybór mocno dorosłego człowieka - i ok, ma do tego prawo. Czym innym jest szantaż emocjonalny i uzurpowanie sobie prawa do rządzenia czyimś życiem, bo się jest starszym krewnym i jak MI to możesz robić? Spory egocentryzm, takie przekonanie, że jest się punktem odniesienia dla wszystkiego i wszystkich wokół.

    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • clk 05.01.19, 15:56
    Kiedyś rodzice przodowali w „co ludzie powiedzą” bo trafiłam się im ja, osoba która ma gdzieś to co inni powiedzą i od zawsze, w zasadzie od małego to mocno demonstrowałam. Kiedy rodzice mocno wyrażali swoje zdanie na 2 lata mocno ochłodziłam relacje.
    W tym momencie cieszą się tym, ze jestem i zdążyli się pogodzić z tatuażami, córka ateistka, żyjąca w nieformalnym związku (bez chęci sformalizowania go). Nie komentują, tyle mi starcza wink
  • maniaczytania 05.01.19, 16:05
    z moich obserwacji są dwie grupy, które mają taką "postawę życiową" - spora część osób z pokolenia 60+ oraz, niezależnie od wieku, spora część osób pochodzących/ mieszkających w małych "miejscach" (wieś, miasteczko, niewielkie osiedle), gdzie wszyscy się znają i "wszystko o wszystkich wiedzą". Plus trafiają się oczywiście różne pojedyncze przypadki, u których taka postawa wynika z różnych rzeczy, często niskiej samooceny, porażek życiowych itp.

    --
    Maniaczytania - blog
  • ruscello 05.01.19, 21:13
    Moja teściowa w niektórych kwestiach przejawia takie myślenie. Niestety, dalsza rodzina oraz ogólnie środowisko teściów to snoby, które rzeczywiście obgadują i wykluczają ze swojej śmietanki wink Więc częściowo rozumiem obawy teściowej.
  • aaa-aaa-pl 05.01.19, 21:23
    Co ludzie powiedzą- to problem ludzi z pokolenia moich rodziców.Ile ja się mamie natłumaczyłam, że to, co " ludzie powiedzą" nie ma istotnego wpływu na jej życie.
  • stephanie.plum 05.01.19, 22:19
    moja mama ma moje przyzwolenie na wyrażanie wszystkiego, co czuje w związku z moimi decyzjami.
    co więcej, biorę jej uczucia pod uwagę.

    no, ale to moja mama. urodziła mnie, wykarmiła, siedziała przy mnie nocami, kiedy byłam chora i nie mogłam spać.
    wyrosłam z niej, moje korzenie są w niej. wiem, że zawsze będę miała jej wsparcie.

    nie o wszystkim myślimy tak samo, ale szanuję jej zdanie i okazuję jej to.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • sortfort 05.01.19, 22:39
    oj tak, poprzednie pokolenie mocno w to uwikłane. ale też zależy od poszczególnych osób, bywają bardziej zafiksowani.
  • thaures 06.01.19, 12:53
    Moja teściowa miała takie zapędy lata temu, ale bardzo ewaluowała. Ostatnio zrobiło jej się miło, gdy powiedziałam, że bardzo doceniam, że nie komentowała, gdy wnuk zamieszkał, bez ślubu, z dziewczyną, Chyba sama zauważyła, że czasy się zmieniły

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.