Dodaj do ulubionych

Wakacje dla przyjaciółki - dylemat

11.01.19, 09:33
Taki dylemat: przyjaciółka ma ferie i chciałaby wyjechać na wakacje. Bardzo ważne dla niej, bo to jedyna okazja w roku, żeby wyrwać się od rodzinnych obowiązków. Koleżanka bez Was nie pojedzie. Ale Wy nie macie ochoty na ten wyjazd, macie inne sprawy na głowie w tym momencie i inne priorytety. Jednocześnie nie chcecie zawieść przyjaciółki. Co robicie w tej sytuacji?
Edytor zaawansowany
  • amsterdama 11.01.19, 09:38
    Pisząc z perspektywy matki małoletnich dzieci, dla których wciąż nie mam dość czasu-nie pojechałabym z koleżanką. Nie przeżywałabym z tego powody żadnych rozterek, ani nie dręczyłyby mnie wyrzuty sumienia.
  • agniesia331 11.01.19, 11:27
    Nie pojechalabym z koleżanką.1-2 dni do spa tak. Ale brać urlop.odjezdzac z domu.poświęcać czas który mam dla rodziny - nie
  • alina460 11.01.19, 11:31
    Ale ja nie mam rodziny, a przyjaciółka właśnie od swojej chce uciec na ten tydzień.
  • wilan.an 11.01.19, 11:49
    Sama napisałaś że masz coś innego na głowie, to ważny i wystarczający powód.
  • fomica 11.01.19, 12:04
    Mam małe dzieci więc z przyczyn powiedzianych powyżej teraz nie mogę tak sobie jeździć. Ale gdyby nie dzieci to bym pojechała, trochę żałuję że nie wyszalałyśmy się i nie wyjeździłyśmy przed dziećmi. Może uda się to nadrobić gdy podrosną.
  • solejrolia 11.01.19, 09:42
    Nie jadę. To chyba oczywiste. Mam swoje plany, wydatki, i nawet nie mam ochoty.
    Także grzecznie dziękuję za propozycję i odmawiam, mówiąc krótko o powodach. Ale namawiać się na wyjazd już nie pozwalam.
    Jesli to przyjaciólka, to zrozumie.

    --
    Ile rzeczy należy mieć w d...e, to się w głowie nie mieści!
  • beneficia 11.01.19, 09:47
    A czemu bez Ciebie nie pojedzie?
  • alina460 11.01.19, 11:47
    Jest tylko ja, ja i ja. Czy to faktycznie przyjaźń?
  • jola-kotka 11.01.19, 09:47
    Zalezy jaka mam sytuacje. Ja osobiscie bym pojechala niezaleznie od tego czy mam ochote czy nie ona tez pewnie nie miala ochoty mieszkac u mnie miesiacami i pomagac mi gdy nie moglam chodzic, byc ze mna. Bedac matka z obowiazkami i gdyby to mialo nadwyrezyc moje finanse i jeszcze nie mialabym ochoty to bym nie pojechala ale dokladnie wyjasnila dlaczego nie.
  • liliawodna222 11.01.19, 09:52
    alina460 napisała:

    Ale Wy nie macie ochoty na ten wyjazd, ma
    > cie inne sprawy na głowie w tym momencie i inne priorytety. Jednocześnie nie ch
    > cecie zawieść przyjaciółki. Co robicie w tej sytuacji?

    Dorosły człowiek chyba sam powinien decydować, na co przeznaczy swój czas, swój urlop, swoje pieniądze. Przyjaciółka nie powinna wywierać presji, to bardzo toksyczne postępowanie, zatruwające relację. Nawet jeśli nie powiedziała wprost o swoich oczekiwaniach względem Twojego udziału, to jednak jakoś je wyczułaś. To chore z jej strony.
  • triss_merigold6 11.01.19, 09:54
    Nic, nie jadę, to chyba oczywiste.
    Dlaczego dorosła, zakładam, pani nie pojedzie sama?
  • agniesia331 11.01.19, 11:37
    Odmów im wcześniej tym lepiej: masz rozpisany budżet. masz inne wydatki i NIE UNAWIALAS SIE.Ja bym się nie zgodziła gdyby ktoś gospodarka moim czasem na kilka dni i moja kasa. Przyjaciółkę to mogę się zaopiekować dziećmi na pół dnia jak ma ważne sprawy.Ale 5-7 dni i adekwatnie do tego kasy to ja nie mam na widzimisię urlopowe klezanki
  • cruella_demon 11.01.19, 09:58
    Chyba oczywiste, że nie jadę.
  • alina460 11.01.19, 10:09
    Sama nie pojedzie, to nie wchodzi w rachubę. Ze względu na brak towarzystwa, poczucie bezpieczeństwa etc.
    Kwestia niby oczywista, ale mam dylemat, bo wiem, że ona na mnie liczy i że to dla niej takie ważne. Nie czuję się dobrze z żadnym rozwiązaniem.
  • triss_merigold6 11.01.19, 10:16
    Ale ona ma więcej niż 14 lat?
    Nie rozumiem dylematu.
  • 35wcieniu 11.01.19, 10:34
    Chyba chodzi o to że tamta nie chce jechać całkiem sama, a nie ma z kim, no ale to nadal - niech szuka kogoś chętnego, a nie kogoś kto pojechałby na siłę i niechętnie.
  • alina460 11.01.19, 10:45
    Właśnie nie ma kogoś takiego, kto zamiast mnie mógłby pojechać. Przyjaciółka była wstępnie umówiona z naszą koleżanką, która jednak się wycofała z powodów zawodowych. No i zostałam ja jako koło ratunkowe. Wiem, że jak nie pojadę to będzie miała do mnie żal. Tak, jakbym była przepustką do uwolnienia się z rodzinnego piekiełka choć na kilka dni. I może to z boku banalne z tymi wakacjami, ale dla niej bardzo ważne. Jedyna taka okazja w roku. I stąd mój dylemat. Warto trochę poświęcić się dla szczęścia przyjaciółki? Bo jendak choć nie na rękę mi pojechać (finanse, nastrój i co innego na głowie) to realnie jednak mam możliwość z nią jechać. Dlatego ona tak na mnie liczy.
  • pade 11.01.19, 10:55
    Absolutnie nie namawiam do poświęceń, ale co by było, gdybyś pomyślała: a może ja też zrobię sobie wakacje, odetchnę i będę się świetnie bawiła? Gdy myślisz: robię to dla niej, poświęcam się, muszę to mimo woli czujesz opór. Gdy pomyślisz: lubię swoją przyjaciółkę, fajnie, że spędzimy trochę czasu razem, może nastrój mi się poprawi, to nastawienie jest inne. I wybór jest inny.
    No chyba, że tak naprawdę czujesz: nie, absolutnie nie, to wtedy sprawa jest jasna.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • aqua48 11.01.19, 11:37
    pade napisała:

    > co by było, gdybyś pomyślała: a może
    > ja też zrobię sobie wakacje, odetchnę i będę się świetnie bawiła?

    Jestem tego samego zdania. Nieoczekiwany i nieplanowany wyjazd może Wam obu się przysłużyć. Może jedź na 3-5 dni, nie na cały tydzień?

  • alina460 11.01.19, 11:49
    Nie da się na krócej . Jej chodzi o zagraniczny wyjazd wakacyjny na tydzień.
  • aqua48 11.01.19, 17:34
    alina460 napisała:

    > Nie da się na krócej . Jej chodzi o zagraniczny wyjazd wakacyjny na tydzień.

    To powiedz, że Cię nie stać na to ani finansowo ani czasowo i zaproponuj kompromis - trzydniowy w kraju.
  • 35wcieniu 11.01.19, 10:56
    No to chyba już w zależności jak bardzo Ci to nie na rękę. Jak lekka niedogodność to możesz się poświęcić.
  • princy-mincy 11.01.19, 11:12
    Finanse i cos innego na glowie to jednak dosc poważny powod by odmowic.
    Trudno, nie masz obowiazku zapewniac towarzystwa doroslej przyjaciolce.
  • agniesia331 11.01.19, 11:31
    Nie poświęcać siebie dla kogoś.chyba.ze to dziecko.rodzice.siostra.mąż.
  • homohominilupus 11.01.19, 11:30
    alina460 napisała:

    > Sama nie pojedzie, to nie wchodzi w rachubę. Ze względu na brak towarzystwa, p
    > oczucie bezpieczeństwa etc.
    > Kwestia niby oczywista, ale mam dylemat, bo wiem, że ona na mnie liczy i że to
    > dla niej takie ważne. Nie czuję się dobrze z żadnym rozwiązaniem.

    jakie poczucie bezpieczeństwa? wybiera się w góry Atlas czy jak?




    --
    Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
  • alina460 11.01.19, 11:34
    Zwyczajnie. Nie wyjeżdża często, nie zna angielskiego, na dodatek blondynka w kraju islamskim wink No i mąż miałby duże obiekcje, gdyby sama miała jechać. Ale ona samotnego wyjazdu nawet nie bierze ppd uwagę.
  • cruella_demon 11.01.19, 13:53
    To niech jedzie do kraju nie islamskiego.
  • alina460 11.01.19, 13:58
    Ona nie chce jechać sama na wakacje. Taka opcja nie wchodzi w rachubę.
  • cruella_demon 11.01.19, 14:11
    To ma pecha.
  • tt-tka 11.01.19, 14:11
    alina460 napisała:

    > Ona nie chce jechać sama na wakacje. Taka opcja nie wchodzi w rachubę.


    Tak, to juz wiemy. Rzecz w tym, ze sa inne mozliwosci. Np wykupic wycieczke, zbiorowa, zorganizowana.
    Stawianie przyjaciolki w sytuacji "albo jedziesz ze mna, albo ja nigdzie nie pojade i nie wyrwe sie z mojego piekielka nawet na tydzien" nieladnie podsmiarduje szantazem. Zwlaszcza ze ona w tym piekielku tkwi dobrowolnie, nie stara sie ani z niego wyjsc, ani nawet poprawic sobie warunkow.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 11:40
    alina460 napisała:
    Ze względu na brak towarzystwa, p
    > oczucie bezpieczeństwa etc.
    > Kwestia niby oczywista,

    No właśnie bardzo nieoczywista. To gdzie ona się wybiera, że solo nie będzie mieć poczucia bezpieczeństwa, a druga kobieta jej je zapewni?
    Przedziwne to wszystko...
  • alina460 11.01.19, 11:51
    Niektórzy ludzie po prostu nie chcą sami wyjeżdżać i nic nie poradzisz. Ja też czasem jeżdżę sama. Faktem jest, że i dla mnie samotne wakacje to połowa przyjemności.
  • cauliflowerpl 11.01.19, 10:28
    Nie jade. Nie moja wina, ze ktos ma podejscie "z Toba albo wcale".
  • amast 11.01.19, 10:54
    A jeżeli to nie przyjaciółka, tylko matka?

    Taka sytuacja: matka zawsze jeździła sama, bo tak lubiła. Potem przez jakiś czas, z powodu obowiązków, nie jeździła. A jak obowiązki ustały, to stwierdziła, że jest za stara, żeby jeździć sama, ale chętnie pojeździ z córką. Tyle, że córka ma męża i dzieci i z nimi jeździ. Co w takiej sytuacji?
  • cauliflowerpl 11.01.19, 11:02
    Tak samo: "Nie moja wina, ze ktos ma podejscie "z Toba albo wcale".
    Wzbudzaniu we mnie poczucia winy z takich powodow mowie zdecydowanie NIE.
  • cruella_demon 11.01.19, 13:57
    No dokładnie. Urlop mam jak każdy, ograniczony. Nie poświęcę się kosztem związku i dzieci, bo ktoś ma fanaberię. Dla matki mogłabym się wyrwać w długi weekend, na który stracę 1 dzień urlopu i mam ze 4 czasem 5 dni wolnego i też raczej wtedy wzięłabym dzieci.
  • zielonecurry 11.01.19, 10:55
    Mam przyjaciółkę która nie wyszła za mąż i nie ma dzieci. Jeżdżę z nią na babskie weekendy i jest super. Jeśli chodzi o wakacje to opcja jest taka ze albo ona dołącza do nas (nigdy nie miałam z tym problemu, nie jestem zafiksowana na wyjazd tylko i wyłącznie z mężem i dzieckiem) albo organizuje coś we własnym zakresie. Budżet wakacyjny mamy zaplanowany na cały rok z góry, ilość dni urlopu jest ograniczona a do tego dziecko wczesnoszkolne. Przy takiej kombinacji nie poświecę nawet najlepszej przyjaciółce całego tygodnia.
  • bella_roza 11.01.19, 10:57
    to zależy czy jej obiecywałam czy nie. jeśli nie to nie jadę, natomiast staram się ustalić inny dogodny dla mnie termin, ew krótszy wyjazd.

    --
    Fryzjer jest wazniejszy niż pasztet, to oczywiste. Przynajmniej do póki nie masz dziecka z własciwym facetem. [by Piepe]
  • lacunalegis 11.01.19, 11:17
    Zasadniczo uważam, że po to ma się przyjaciół, żeby móc ich czasem poprosić o przysługę, o którą nie wypada się zwrócić do zwykłych znajomych. Zakładam, rzecz jasna, zasadę wzajemności w gotowości do rezygnowania z własnego komfortu, gdy przyjaciel poprosi.

    Natomiast dużo by tu zależało od czynników dodatkowych. Na przykład, czy przyjaciółka ma obiektywny powód, by nie jechać sama. Bo jeżeli chodzi o to, że "co ludzie powiedzą, że jak tak sama" albo "boję się terrorystów w Zakopanem" lub "hotel w Sopocie na pewno nie jest dość bezpiecznym miejscem, by w nim spać samemu" to szczególnych wyrzutów sumienia bym nie czuła. Dorosły człowiek jakieś minimum dzielności i samodzielności powinien w sobie wykształcić. Gorzej, jeżeli przyjaciółka jest starsza, niesamodzielna ze względu na chorobę albo na jedynkę w pensjonacie po prostu jej nie stać. Bo wtedy faktycznie, albo ze mną, albo wcale.
  • agniesia331 11.01.19, 11:29
    Wolę wydawać kasę na urlopy z rodziną.Z koleżankami mam fin spotkać się na 3 godz na sushi.Ale spędzać kilka dni dla dobra koleżanki? Nie zartuj
  • jola-kotka 11.01.19, 11:34
    Nie kolezanki a przyjaciolki a to jest mega roznica przynajmniej wsrod normalnych ludzi. Zmienilas nika smile. Tylko juz nie gadaj sama ze soba smile. Szkoda ze formy wypowiedzi nie da sie zmienic smile.
  • narita04 11.01.19, 11:35
    Koleżanki to jednak inna bajka niż przyjaciółka.
  • alina460 11.01.19, 11:30
    Przyjaciółka wciąż młoda, atrakcyjna i piękna. W rachubę wchodzą wyłącznie ferie. Cóż, nauczyciel nie może sobie wziąć urlopu ot tak po prostu, kiedy indziej. Czasowo i organizacyjnie nam pasuje.
    Raczej chodzi o to, że ja mam na głowie wykończenie mieszkania (koszty) i doła, który mi nie pozwala cieszyć się życiem i ewentualnym wyjazdem. I nie, wyjazd tym razem mi nie poprawi humoru. Czyli ogólnie: mogłabym pojechać, ale po co, skoro na siłę. Z drugiej strony to może warto się trochę przełamać dla przyjaciółki. Stąd ten dylemat. Myśleć tylko o sobie czy i o niej. Ja już tak mam, że biorę pod uwagę bliskich. Gdyby chodziło o mnie to zdecydowanie bym nigdzie nie jechała. To po prostu nie jest dla mnie dobry czas na wyjazd. Tych 1500-2000 zł też mu szkoda. A z drugiej strony, rozumiem jej żal. Ona nienawidzi swojego życia domowego i wyjazd jest dla niej dużą odskocznią. Naprawdę mocno biję się z myślami.
  • agniesia331 11.01.19, 11:33
    Te 2 tyś to twojevpieniadze i masz prawo je wydać na wyjazd ze swoją rodzina. Gdyby to był weekend za 500 zl to takbpojechalabym. Ale 2 tyś mogę wydać na wyjazd np.dba narty z mężem dziecmi
  • triss_merigold6 11.01.19, 11:33
    Skoro laska ma pracę, jest młoda i zdrowa to cóż stoi na przeszkodzie, żeby zmieniła swój model życia domowego na lepszy?
  • alina460 11.01.19, 11:34
    Dzieci.
  • triss_merigold6 11.01.19, 11:40
    To niech idzie na terapię i coś ze sobą zrobi.
  • alina460 11.01.19, 11:43
    Powtarzam jej do znudzenia o terapii. Tak od jakichś pięciu lat. Odrzuca. Po prostu źle wybrała w życiu, ale chce w tym żyć dla dobra dzieci i swojego po części też. Jej wybór.
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 11:46
    A Ty kim jesteś w tym układzie? Opiekunką? wentylem bezpieczeństwa? I czemu wyjazd tak bardzo Ci nie pasujący w ogóle chodzi ci po głowie? To nie jest coś co robi się dla sprawnej bliskiej osoby...

    Mało tego ona wręcz powinna sama wyjechać, może najpierw by zrobiła ten mały krok, przełamała się, a z czasem wzięła też odpowiedzialność za siebie i dzieci. Sorry, ale nierozstawanie się "dla dzieci" to wiadomo czym pachnie, raczej nie fiołkami tongue_out
  • alina460 11.01.19, 12:23
    Kosmos, odpowiadając na pierwsze pytanie: jestem przyjaciółką, z którą ona chce wyjechać na wakacje i ja razem miło spędzić.
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 14:15
    Dla mnie Twoje poczucie obowiązku (bo tak odbieram Twoje wątpliwości przy okazji tego wyjazdu) wobec przyjaciółki wykracza poza ramy przyjaźni. I nie pytałam dlatego, że mnie to ciekawi smile
  • alina460 11.01.19, 14:38
    Możesz mieć rację z tym poczuciem obowiązku smile
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 11:43
    alina460 napisała:

    mam na głowie wykończenie mieszkania (koszty) i doła,
    > który mi nie pozwala cieszyć się życiem i ewentualnym wyjazdem. ...) Gdyby chodziło o mnie to zdecydowanie bym nigdzie
    > nie jechała. To po prostu nie jest dla mnie dobry czas na wyjazd. Tych 1500-20
    > 00 zł też mu szkoda.
    No to sobie odpowiedziałaś.
    Większość ludzi myli o bliskich i się troszczy o nich w jakimś rozsądnym zakresie. Nie jesteś tu żadnym wyjątkiem. Rozważanie jednak wyjazdu w tych okolicznościach wykracza już poza normalną przyjacielską przysługę.

    Ona nienawidzi swoj
    > ego życia domowego
    To ona ma chyba inny problem do rozwiązania niż szukanie towarzyszki na wyjazd...
  • cruella_demon 11.01.19, 14:07
    To może niech koleżanka spojrzy poza koniec własnego nosa. To czego wymaga, to już nie jest przyjacielska przysługa, tylko zwykłe wykorzystywanie. Przyjaciółka chce sobie zrobić dobrze twoim kosztem, na dodatek stosuje ordynarny szantaż emocjonalny. Nie znoszę takich ludzi.

    mam na głowie wykończenie mieszkania (koszty)
    To po prostu nie jest dla mnie dobry czas na wyjazd. Tych 1500-20
    > 00 zł też mu szkoda

    Powiedz koleżance, że bardzo ci przykro, ale w tej chwili nie stać cię na wyjazd i nie ma takiej opcji żebyś wysupłała pieniądze.
  • alina460 11.01.19, 14:12
    Na ten finansowy argument miała taką odpowiedź, że .... to nie jest argument. I dalej, że sama w życiu sobie żałowała, a teraz tego żałuje, więc nie warto z powodów finansowych z czegoś rezygnować.
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 14:17
    To potwierdza moje przypuszczenie, że Wasza przyjaźń jest... niestandardowa...
    Imo nie całkiem jest to równoważny, dorosły związek (bo przyjaźń to też rodzaj związku przecież smile ). Ale oczywiście wiem tyle, ile napisałaś, być może rzeczywistość jest inna.
  • cruella_demon 11.01.19, 14:33
    Bo to nie jest żadna przyjaźń.
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 14:42
    Też mam takie przypuszczenia.

    Z jednej strony pani żona nieszczęśliwa, acz pragnąca zachować status quo, niby męczennica, ale tak naprawdę niezła manipulantka, bo bez skrupułów wymusza, czego chce, że niby ona taka biedna w tej swojej codzienności i wymaga wsparcia; a z drugiej Autorka, bez zobowiązań rodzinnych, jakoś ponad miarę zaangażowana, nieasertywna, z wybujałym poczuciem odpowiedzialności i wyrzutami sumienia w czystej i jasnej sytuacji, gdzie jedno jej "nie, teraz mi taki wyjazd nie pasuje" powinno załatwić sprawę.

    Tym niemniej, jak mówię, na forum znamy jakiś wycinek, reszta to przypuszczenia. Może to jest fantastyczna, godna pozazdroszczenia relacja. Tego Autorce bym życzyła, choć przyznam, że trudno mi w to uwierzyć po tym, co nam tu napisała.
  • agniesia331 11.01.19, 14:18
    Wartovrezygnowac.jeśli masz być przez tydz bezpłatna terapeuta i jeszcze za to kupę kasy płacić. Lepiej sobie pojechać na swoje wakacje kiedy TY chcesz. U koleżanki dalej nic się nie zmienia chociażby jej przez tydzień udzielała rad. Chcesz za swoją grubą kasę być kablem na cudze emocje? Jak chce sobie nie żałować to jej sprawą.Ty wydawać swoją kasę na to.co Ty.A nie przyjaciółka chce
  • alina460 11.01.19, 14:40
    A skąd ten pomysł o byciu terapeutą dla przyjaciółki? Zupełnie nie o to chodzi, jaką ona ma sytuację. Zwyczajnie chodzi o wspólny wyjazd.
  • taki-sobie-nick 11.01.19, 22:11
    Dorosły człowiek jakieś min
    > imum dzielności i samodzielności powinien w sobie wykształcić.

    No i co z tego?

    Ja trafię wszędzie (pod warunkiem, że znam język, którym w miejscu docelowym i okolicach się mówi), a sama nie pojadę za nic w świecie z innych powodów. Nigdzie. Nawet do Pcimia.
  • tt-tka 11.01.19, 11:27
    Pardon, co znaczy, ze kolezanka bez nas nie pojedzie ? Umawialysmy sie wczesniej na ten wyjazd ? Bo jesli nie, to ja mam wlasne plany urlopowe.
    Jezeli wczesniej obiecywalam, ze pojedziemy razem, a cos sie zmienilo (praca, chore dziecko), przepraszam i wyjasniam, czemu nie moge pojehac. Jesli nie obiecywalam, w ogole nie ma tematu.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • tt-tka 11.01.19, 11:32
    A, doczytalam, ze przyjaciolce kto inny nawalil i ja jako nagle zastepstwo. Nie. Moge, jesli mam gotowke, zaproponowac wspolny weekend, tyle czasu znajde, nawet jesli to ciut niewygodne. Ale wiecej nie.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • alina460 11.01.19, 11:40
    Niezupełnie tak, że nagłe zastępstwo. Tamta koleżanka już dawno zrezygnowała, a ja od początku nie byłam brana pod uwagę, bo w sumie mialam być zupełnie gdzie indziej. Moje plany życiowe jednak nie wypaliły . Moja przyjaciółka w tej sytuacji liczy na mnie, bo organizacyjnie mi jako tako pasuje i chyba wciąż ma nadzieję, że się do niej dostosuję.
  • eowen 11.01.19, 11:59
    Poradź jej, że są strony podróżnicze, na których samotne osoby mogą się umawiać z innymi na taki wyjazd.

    I bądźmy szczere - nawet dłuższy wyjazd nie zmieni jej życia, wróci do tego samego piekła rodzinnego, z którego teraz tak bardzo się chce wyrwać.

    A skoro jej wstępne założenia odnośnie wyjazdu się zmieniły, to niech zmieni swój plan, zamiast oczekiwać, że ludzie dostosują się do jej oczekiwać, by jej było dobrze.
  • minniemouse 12.01.19, 02:35
    eowen napisała:
    > Poradź jej, że są strony podróżnicze, na których samotne osoby mogą się umawiać z innymi na taki wyjazd.

    popieram - to bardzo dobry pomysł. sama miałam to zaproponować. moze sie okazac iz zglosi sie kilka osob i trafi na kogos z kim znajdzie wspolny jezyk i bedzie miala super wakacje.

    Minnie
    --
    Ćwiczenia to bzdura. Jeśli jesteś zdrowy nie potrzebujesz ich, jeśli jesteś chory, zaszkodzą ci.
    Henry Ford
  • martas83 11.01.19, 14:34
    Skoro tak bardzo jej zależy to niech zafunduje ci ten wyjazd.
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 14:36
    martas83 napisała:

    > Skoro tak bardzo jej zależy to niech zafunduje ci ten wyjazd.
    O, i to by było wyjście.

    Choć moim zdaniem tu bardziej ogólnie jest nad czym pomyśleć niż tylko jechać czy nie jechać. No ale to już jak kto tam lubi.
  • agniesia331 11.01.19, 15:12
    Jak to skąd pomysł o byciu terapeuta: masz kiepską sytuację rodzinną.od dłuższego czasu nic nie robi.ucieka od problemów w cieple kraje i mówi Ci.ze trzeba żyć i na siebie wydawać kasę. Czyli tylko ona i ona. Ona stwierdziła.ze trzeba żyć.wyjechać i wydawać kasę. A TY CO STWIERDZILAS? A się podporzadkowujesz i wierzysz .ze na urlopie nie będzie trufla o tym samym? Gratuluje
  • kosmos_pierzasty 11.01.19, 11:37
    Dziwne. Dorosła kobieta uzależnia wyjazd od towarzystwa jednej osoby?
    Nie, nie przejęłabym się. Tłumaczyłabym, rozmawiała, że beze mnie też będzie fajnie, ale bym nie pojechała, gdybym nie miała ochoty. Mowy nie ma.
  • angazetka 11.01.19, 11:40
    Nie mam dylematu. Nie wyobrażam sobie jechania na wakacje (które mają być z definicji przyjemnością) wtedy, kiedy mnie to nie pasuje.
  • alina460 11.01.19, 11:47
    Słusznie. Ale tak myśleć tylko o swoim tyłku? Ja mam co do tego obiekcje.
  • angazetka 11.01.19, 11:55
    Ale to nie jest sytuacja, że odmawiasz jej pomocy, by pisanie o "myśleniu o własnym tyłku" miało uzasadnienie.
    Urlop to jest kwestia dostania wolnego w pracy, wykorzystania dni urlopowych, wydania nielichej kasy. To nie jest tylko "chcę/nie chcę", tylko "mogę/nie mogę".
    Poza tym uznanie, że "bez ciebie nie pojadę i musisz się dostosować do terminu i kierunku" też jest egoistyczne.
  • cruella_demon 11.01.19, 14:16
    Zaczynam podejrzewać cię coraz bardziej o trolling.
    To nie jest sytuacja z kategorii "mąż mnie pobił, nie mam gdzie przenocować", "czy muszę pilnie zawieźć matkę do szpitala, a nie mam samochodu".
    Tylko bezczelne manipulatorstwo kosztem twojego czasu i finansów.
    A i nie odmawiasz jej na złość, tylko masz swoje powody. Nie możesz i już, gdyby mi koleżanka strzeliła focha, to by od tej chwili przestała być przyjaciółką. Przyjaźń nie podlega podporządkowaniu sobie czyjegoś życia, czasu i finansów.

    A w ogóle myślę, że to trollowątek.
  • alina460 11.01.19, 14:43
    Wątek jest realny. Nawet bardzo. Możesz w to wątpić, nic na to nie poradzę.

    A przyjaciółka chyba widzi sytuację inaczej, bo ona by zawsze i wszędzie jechała, byle wyjechać. Moje powody wydają jej się naciągane i nie na tyle istotne, żeby rezygnować z wyjazdu. Zwlaszcza, że nie wiadomo, kiedy będzie następna taka okazja. Najwcześniej za rok.
  • tt-tka 11.01.19, 14:53
    Boru, ale TY nie rezygnujesz z wyjazdu, ktory sobie wymarzylas i zaplanowalas ! Ty rezygnujesz ze swego remontu i zostawiasz rozbabrana chalupe ! Oraz oprozniona kieszen !

    Jej twoje powody wydaja sie malo istotne i naciagane. przeczytaj sobie to zdanie jeszcze raz. I jeszcze jeden.

    Oraz - nauczyciele maja wolne w okolicach wielkanocy i cale lato. Dlugi majowy weekend chyba tez ? Ale okazja jest tylko teraz, hmm.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • cruella_demon 11.01.19, 16:43
    > Jej twoje powody wydaja sie malo istotne i naciagane. przeczytaj sobie to zdani
    > e jeszcze raz. I jeszcze jeden.

    I jeszcze jeden i jeszcze jeden, potem walnij baranka w ścianę i przeczytaj raz jeszcze. A na koniec sprawdź w słowniku definicję przyjaźni.
  • saskia44 11.01.19, 16:05
    Odnosze wrazenie ze ty sama nie wiesz czy chcesz jechac czy tez nie. Niby masz powody a jednak nie masz. Niby za granice a nie ale w polskie gory juz tak.
  • aguar 11.01.19, 16:08
    Ale może jakby mogła jechać bezpłatnie to by "za" przeważyły.
  • aqua48 11.01.19, 17:39
    alina460 napisała:

    >Moje powody wydają jej się naciągane i nie na tyle istotn
    > e, żeby rezygnować z wyjazdu.

    Czyli nie szanuje Cię i nie liczy się z Twoimi potrzebami, a na dodatek łatwo dysponuje Twoimi wydatkami.
  • grru 11.01.19, 22:24
    A Tobie jej argumenty, że nie może jechać sama, bo nie nie wydają się naciągane?

    --
    Nadal jem gluten smile
  • narita04 11.01.19, 11:41
    Zakladam, że przyjaciółka to ktoś bardzo bliski. Sama najlepiej znasz powody, dla których koniecznie chce jechać z Tobą. Wg.mnie przyjaźń zakłada pewną dozę poświęceń. Jeżeli wyjazd nie rujnuje Twojego zycia - jedź. Nigdy nie wiesz kiedy sama będziesz potrzebowała wsparcia przyjaciółki.
  • alina460 11.01.19, 11:45
    Tak, Narita, właśnie po trochu tak to widzę. Że czasem trzeba się nagiąć dla dobra innych.
    Z drugiej strony ten "zdrowy" egoizm, że dlaczego mam się naginać do czegoś, do czego w ogóle nie jestem przekonana. Stąd ten dylemat.
  • pade 11.01.19, 12:16
    To się nie naginaj. Ewentualnie zaproponuj coś, do czego sama jesteś przekonana. Np. wyjazd do hotelu w Polsce na krócej niż 7 dni.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • alina460 11.01.19, 12:26
    Pade, właśnie o tym myślę, żeby znaleźć inną opcję i jej zaproponować wyjazd w Polsce. Jest szansa, że propozycję odrzuci, a ja wtedy będę spać spokojnie. Bez wyrzutów sumienia.
    Swoją drogą, ciekawe co z tym zrobi.
  • pade 11.01.19, 12:28
    No i słusznie.
    A jak jej proponujesz terapię to co Ci odpowiada? Terapia kojarzy jej się jedynie z rozstaniem z mężem?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • alina460 11.01.19, 13:02
    Chyba się po trosze boi się terapii, nie ufa w jej sens i nie chce się fatygowac. Uważa, że jej problem jest stricte zewnętrzny.
    Wie, że nie kocha męża i żadna terapia tego nie zmieni. Dzieci kocha, ale są jej jak kula u nogi w realizowaniu swoich planów i zamierzeń i w zasadzie nie cierpi się nimi zajmować, nie ma takiej matczynej natury i cierpliwości. Ogólnie to nie odpowiada jej życie rodzinne, ale nadal chce w nim tkwić. Jak wyżej pisałam: zarówno dla dobra dzieci, jak i własnego.
  • tt-tka 11.01.19, 13:25
    alina460 napisała:

    Ogólnie
    > to nie odpowiada jej życie rodzinne, ale nadal chce w nim tkwić.
    Jak wyżej pis
    > ałam: zarówno dla dobra dzieci, jak i własnego.

    I tyle wystarczy w temacie.
    nie wiem, czy zdecydowalabym sie na wyjazd z nia chocby na dwa dni. Byc moze dwie godziny w kinie to byloby maksimum sad




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • pade 11.01.19, 13:31
    To jakieś zupełnie nieznane mi pojęcie dobra.
    W jej przypadku terapia nie służyłaby zamienieniu jej w inną istotę, kochającą męża, mającą cierpliwość do dzieci, a raczej przystosowaniu do sytuacji, z której nie chce wyjść, po to by i ona i ludzie, z którymi żyje jak najmniej na jej błędzie ucierpieli.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • alina460 11.01.19, 13:33
    Oczywiście, że tak, ale nikogo na siłę nie zaciągnięsz do terapeuty.
  • aguar 11.01.19, 16:05
    Mam nadzieję, że ma bliźniaki, a nie że nie wystarczyło jej jedno dziecko, żeby się przekonać, że nie lubi być mamą.
  • ewkadrzewka 11.01.19, 13:00
    Pewnie że tak. Relaks i odpoczynek jest dobry w każdej chwili
  • tt-tka 11.01.19, 13:05
    Dobra, klar. przyjaciolka chce uciec od rodziny, ma wolne tylko wtedy, gdy i szkola ma wolne, nie zna jezyka i nie chce byc samotna blondynka w kraju islamskim.
    A ty masz rozbabrany remont, pieniadze obliczone, dola i zadnej ochoty na wyjazd. Zwlaszcza w charakterze tlumaczki, ochroniarza i damy do towarzystwa.

    Niech przyjaciolka jedze gdzies, gdzie zna jezyk i bedzie sie czula bezpiecznie. Niech nie ucieka od rodziny, tylko zastanowi sie, jak zyc z rodzina lub jak odejsc. To wlasnie doradzilabym, gdyby to byla moja przyjaciolka. Z tym, ze - moja nie zadalaby ode mnie tygodnia wtedy, gdy nie jestem na to gotowa.
    Jakie byly wasze stosunki dotychczas, kto do kogo sie dostosowywal ? Czy nie bylo tak, ze skoro nie masz rodziny, to z zalozenia masz byc do dyspozycji przyjaciol zawsze, gdy oni chca ? Takie jest zdanie przyjaciolki i twoje ?

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • alina460 11.01.19, 13:09
    Nasze stosunki są w porządku. Przyjaciółka usiłuje znajdować kompromisy w życiu. Zatem mam nadzieję, że przychyli się do pomysłu krótszego wyjazdu w Polsce. Zobaczymy, co na to powie.
  • jak_matrioszka 11.01.19, 13:24
    Do powyższego dodałabym tylko jedno: jeśli masz jechać jako tłumacz i opiekun, to nie jest urlop, tylko do pracy jedziesz. W takim wypadku przyjaciółka powinna opłacić podróż i hotel jako minimum, bo urlop to dla Ciebie nie bedzie. Przyjaciółka na terapie iść nie chce, ale nie powstrzyma jej to od użycia Ciebie w roli terapeuty. Gdyby jej chodziło o sam wyjazd i pobyt z dala od rodziny, to by sie nie upierała przy miejscówce, gdzie nie czuje sie pewna.
  • alina460 11.01.19, 13:27
    Ona się nie upiera przy danym miejscu. Przeciwnie, jest elastyczna w tej kwestii. Ale na razie rozważała wyłącznie wakacje zagraniczne typu ciepłe kraje, w których w styczniu aż tak ciepło znowu też nie jest.
  • jak_matrioszka 11.01.19, 13:45
    Jest ciepło i ja bym też wolała do ciepłych krajów niż gdzieś marznać. Różnica polega na tym, że nie umawiacie sie na wyjazd gdzie obu stronom zależy, ale ona Cie prosi o przysługe i tak to traktuj. Gdyby takie wyjazdy były regularnie uskuteczniane, albo wcześniej byłaś skłonna jechać, to poczucie zawalenia byłoby zrozumiałe. Z twoich postów pierwsze nie wynika, a drugie nie ma miejsca, wiec chodzi wyłacznie o przysługe na ostatnia chwile i jedyne co powinnaś, to odmówić bez zwłoki, żeby jej niepotrzebnie nie robić nadzieji.
  • jehanette 11.01.19, 13:13
    Doczytałam niżej, że masz m.in na głowie urządzanie mieszkania, a to koszt dość znaczny. Z drugiej strony, a te 1500-2000 to jednak przy całej skali urządzania mieszkania nie jest aż tak ogromny koszt, można jakiś mebel kupić 2 miesiące później.
    Jeśli coś cię gnębi to to już sama musisz sobie odpowiedzieć na pytanie, czy to jest rzecz kalibru na który nic nie pomoze, czy jednak oderwanie się od codzienności i towarzystwo bliskiej osoby może pomóc.

    A lubisz Ty w ogóle wyjazdy z tą przyjaciółką? W sensie w poprzednich latach, to były miłe wyjazdy?

    --
    Error 404
  • alina460 11.01.19, 13:25
    Słusznie. Te 2 tys.to nie tak dużo, ale z drugiej strony... Wiadomo.
    Tak, wyjazdy razem są bardzo fajne.
    Jak już wspomniałam, żeby wilk był syty i owca cała to zaproponuję jej pobyt w Polsce. I bardzo mnie ciekawi, co ona na to.
  • jehanette 11.01.19, 14:19
    O, to jest dobry pomysł. Zaproponować zejście z kosztów.

    --
    Error 404
  • aguar 11.01.19, 15:57
    A ona nie może Cię zaprosić na tę wycieczkę? W sensie, że zapłacić za Ciebie, choćby częściowo? Skoro ona potrzebuje towarzystwa a dla Ciebie ważne są finanse? Ja kiedyś siostrę zabrałam na tej zasadzie na zagraniczną tygodniową wycieczkę, dlatego, że nie chciałam jechać sama, a ona wtedy jeszcze studiowała i by nie miała kasy.
  • alina460 11.01.19, 16:10
    Może i może, ale ja bym się na to nie zgodziła.
  • tt-tka 11.01.19, 16:13
    To wiesz co ? Nie zawracaj glowy.
    gdyby mi przyjaciolka powiedziala, ze powody mojej odmowy czy wahania sa "nieistotne i naciagane", innymi slowy zaimputowala klamstwo i tchorzliwe wykrety, to odpowiedzia byloby "a wal sie". Szczerze, od serca i po przyjacielsku.

    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • saskia44 11.01.19, 16:21
    Przyjaciolka chyba dobrze kombinuje, bo autorka watku nie ma pieniedzy i nastroju zeby pojechac na wakacje propojowane przez nia ale juz w polskie gory pieniadze sie znajda i nastroj wroci.
  • aguar 11.01.19, 16:24
    Niektórzy tak lubią góry - co w tym złego?
  • saskia44 11.01.19, 16:35
    aguar napisała:

    > Niektórzy tak lubią góry - co w tym złego?

    Nic w tym zlego. Tematem watku nie jest kto woli gory a morze. Autorka watku zamiast powiedziec przyjaciolce ze nie pojedzie bo nie ma teraz pieniedzy na wakacje, zaklada watek na forum i analizuje zycie przyjaciolki.
    Mam nadzieje ze nie mam takich przyjaciolek.
  • cruella_demon 11.01.19, 16:47
    Egipt w styczniu to zmarnowane pieniądze, jest zimno i zero atrakcji. Na dodatek autorka będzie od załatwiania formalności i robienia za ochroniarza, podczas gdy koleżanka będzie się radośnie rąbać z jakimś ręcznikowym.
    Weekend gdzieś w Polsce, to właśnie kompromis, a przede wszystkim dużo mniejsze koszty.
  • cruella_demon 11.01.19, 14:24
    Chyba sobie jaja robisz.
    Przy rozgrzebanym remoncie, na wyjazd na który się NIE CHCE JECHAĆ, to o wiele za dużo.
    Nie chce jechać i ma jeszcze za to płacić? Jak kupi sobie szafę, to będzie mieć z tego przynajmniej pożytek i jakąś przyjemność.
  • mikams75 11.01.19, 13:31
    Nie jade, proponuje kompromisy typu wspolny weekend, wyjazd na 2-3 dni i ja wracam a ona zostaje dluzej. Nie wyobrazam sobie sytuacji, ze ktos mi mowi, ze albo ze mna albo wcale, toz to szantaz i wkurzylabym sie jeszcze bardziej.
  • mrs.solis 11.01.19, 13:45
    Ja mam pytanie, czy ona pojechalaby z toba gdybys to ty chciala gdzies wyjechac i miec ja jako towarzyszke?
  • alina460 11.01.19, 13:50
    Ona jest pierwsza na wyjazdy i gdyby tylko miała taką możliwość to raczej tak. Ale w zależności od sytuacji rodzinnej. Trzeba mieć z kim zostawić dzieci. A na częste wyjazdy mąż też krzywo patrzy.
  • triss_merigold6 11.01.19, 14:12
    Słusznie. Coś dużo ta pani chce cudzym kosztem.
  • cruella_demon 11.01.19, 14:26
    O matko, jeżeli autorka nie trolluje, to pani ewidentnie chce po prostu bzyknąć jakiegoś araba, przecież to oczywiste.
  • triss_merigold6 11.01.19, 14:29
    Kolejna dziunia, która po dwójce dzieci i latach małżeństwa odkryła, że chciałaby być perska księżniczką i że nie spełnia się w życiu rodzinnym.
    Imo nie karmić kaprysów panienki, a już na pewno nie swoim kosztem.
  • janja11 11.01.19, 13:50
    Nie masz ochoty myknąć w jakieś fajne miejsce?
    Przyjaciółka piszesz, czyli nie jakaś tam jedna z wielu koleżanek.
    Jedź dziewczyno i bawcie się dobrze.
  • alina460 11.01.19, 13:52
    Dzięki, Janja. Mam ochotę myknac, ale nie do Egiptu, Turcji czy Tunezji, ale w polskie góry. I dam potem znać, co ona na to.
  • saskia44 11.01.19, 14:24
    Pojechalabym z przyjaciolka nawet gdybym miala co innego na glowie. Ciepla, troche slonca zima i razu poczujesz sie lepiej i moze nawet beda to fajne wakacje. Jesli to przyjaciolka to tym bardziej bym sie poswiecila, moze ty tez kiedys bedziesz potrzebowac jej wsparcia. Tak sie pielegnuje przyjazn czy bliska znajomosc. Nie namawialabym jej na polskie gory jesli ona chce do ciepla i slonca.
  • triss_merigold6 11.01.19, 14:30
    Tia... pani zmęczonej małżeństwem zachciało się beżowej odmiany i tyle.
  • saskia44 11.01.19, 14:41
    triss_merigold6 napisała:

    > Tia... pani zmęczonej małżeństwem zachciało się beżowej odmiany i tyle.

    A co tobie do tego? Z czym masz problem?
  • alina460 11.01.19, 14:52
    Żeby rozwiać wątpliwości, ani przyjaciółka, ani ja nie mamy na celu wyjazdu matrymonialnego. Przykro mi, jeśli ktoś czuje się zawiedziony. Głodnemu chleb na myśli smile
  • alina460 11.01.19, 14:50
    Ale może kompromis jest jakimś wyjściem z sytuacji ? Niestety, kompromis nikogo nie zadowala do końca, ale jest jakąś opcją. Zaproponuję jej góry w Polsce i teraz to ona musi rozwiązać ten dylemat i podjąć decyzję.

    Jeśli chodzi o słoneczko to nie za dobrze to wygląda. Sęk w tym, że w styczniu jest kiepska pogoda w tanich kierunkach, poniżej 15 stopni, a w nocy poniżej 10. Bez ogrzewania.
  • saskia44 11.01.19, 14:59
    A dlaczego kompromis?
    Co do slonca to w Kair jest 18-22 st i pelne slonce.
  • taki-sobie-nick 11.01.19, 22:54
    saskia44 napisał(a):

    > A dlaczego kompromis?
    > Co do slonca to w Kair jest 18-22 st i pelne slonce.

    W Kair?
  • aga.doris 11.01.19, 17:11
    Góry w Polsce w czasie ferii? No, jeśli nie będzie wam przeszkadzać wszechobecny, tłok, wrzask i chmary dzieci oraz podrośniętej młodzieży to czemu nie. Nie wiem jednak czy otoczenie rodzin z dziećmi i to w takim natężeniu to najlepszy pomysł na oderwanie się od problemów rodzinnych... To już chyba jakiś pensjonat nad morzem albo np w Kazimierzu byłby lepszy.
    Ale jeśli chcesz ją zniechęcić do wyjazdu to kierunek góry jak najbardziej...wink
  • boo-boo 11.01.19, 14:55
    W tej sytuacji nie jadę.

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • forma-lina 11.01.19, 16:42
    Nie mam przyjaciółki, a chciałabym mieć.

    --
    Same zmyślają się historie, sam się rozgryza orzech...
  • cruella_demon 11.01.19, 16:55
    A ja się cieszę, że nie mam i NIE chciałabym mieć.
  • saskia44 11.01.19, 16:56
    forma-lina napisała:

    > Nie mam przyjaciółki, a chciałabym mieć.
    >
    Niektorym sie wydaje ze maja 😕
  • satur13 11.01.19, 18:15
    Pozbywamy się "przyjaciółek" które są niepełnosprytnymi kretynkami, to po pierwsze. Za opiekę nad osobami upośledzonymi płaci się bardzo konkretne pieniądze, zawsze możesz złożyć satysfakcjonującą cię finansowo ofertę jako opiekunka roszczeniowej idiotki bez mózgu.
  • tt-tka 11.01.19, 18:22
    satur13 napisał(a):

    > Za opiekę nad osobami upośledzonymi płaci się bardzo konkretne pieniądze,
    > zawsze możesz złożyć satysfakcjonującą cię finansowo ofertę jako opiekunka

    big_grin i to chyba najlepsze podsumowanie !



    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • taki-sobie-nick 11.01.19, 22:11
    Ale koleżanka nie wyjedzie bez ciebie czy ogólnie bez jakiejś koleżanki?
  • alina460 11.01.19, 22:14
    Nie wyjedzie sama. Nie ma opcji na kogoś innego.
  • taki-sobie-nick 11.01.19, 22:29
    alina460 napisała:

    > Nie wyjedzie sama. Nie ma opcji na kogoś innego.

    Chcesz powiedzieć: Nie wyjedzie z nikim innym.
  • cruella_demon 11.01.19, 22:49
    Wyżej napisała już, że ma być zapchajdziurą, bo inna koleżanka zrezygnowała.
  • alina460 11.01.19, 23:01
    Nie ma kogoś innego, z kim mogłaby pojechać. Nie jestem zapchajdziura, przyjaciółka od początku chciała ze mną jechać, ale ja się nie pisałam na ten wyjazd ze względów, o których pisałam wyżej. Przypadkowo znalazła się inna koleżanka, więc miały jechać razem. Koleżanka jednak się wycofała i moja przyjaciółka została na lodzie. W międzyczasie mi też się trochę plany pozmienialy i tak zostałam iskierką nadziei.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.