Dodaj do ulubionych

Pyt głównie do pedagogów/nauczycielek:) poratujcie

11.01.19, 13:04
Mam syna w pierwszych klasach szkoły podstawowej. Dziecko zostaje na świetlicy po lekcjach od 12.30 najczęściej do godz.14, może czasem 15. Co jakiś czas dowiaduję się, że miał miejsce drobny wypadek, a to mój młody przez przypadek uderzył kogoś jakąś twardą zabawką, bo się nią z kolegami rzucali, zamiast układać czy bawić się inaczej zgodnie z przeznaczeniem. Albo dowiaduję się że dziecko biegało po sali, stwarzało niebezpieczne syt, itp. To samo się dzieje na przerwach między lekcjami w klasie. Co jakiś czas odczytuję uwagę w zeszycie do korespondencji. Z młodym w domu dyskutuję, nieustannie, poświęcam mnóstwo czasu wolnego, okazuję miłość na każdym kroku, czyli niby wszystko książkowo się u nas odbywa.
Co ja robię nie tak? Dlaczego moje dziecko mimo zapewnień, że się będzie grzecznie bawił, zaczyna po czasie jednak tymi klockami rzucać, albo wymyśla jakiekolwiek inne głupoty z kolegami? Co mogę zrobić oprócz tysiąca rozmów i kar, które jak widać nic na dłuższą metę nie dają?
Widzę, że to nie ma sensu. Babki wpisują uwagi, aby z dzieckiem rozmawiać, a ja rozmawiam aż za dużo. Mowa o dziecku energicznym, bardzo bystrym, które w domu przy konkretnych zajęciach jest dość grzeczne. Skupia się długo na rysowaniu, układaniu lego. Przy kolegach, daleko od mamy dostaje chyba jakiejś głupawki i hamulce puszczają, już sama nie wiem.
Uprzedzam pytanie o zapewnienie mu ruchu i rozrywek. Ma treningi prawie codziennie, narty, rower itp. w zależności od sezonu. ruchu i wybiegania sporo.
Mąż upraszcza sprawę, że dzieci są za długo w klasie bez opieki zamiast je wyrzucać na korytarz na przerwach, stąd wymyślają głupie zabawy (czystej agresji w tym nie ma). Ale taki układ, bo korytarz za mały. Bronię pań, które nie mogą stać nad każdym dziubdziusiem i zabawiać na świetlicy, bo by zwariowały.
Napiszcie coś mądrego, bo oszaleję. Boję się już go odbierać z placówki, bo nie wiem co mnie znów czeka.
Edytor zaawansowany
  • mag1_k 11.01.19, 13:06
    Pozytywne wzmocnienie też stosuję, tj przede wszystkim. Chwalę, podkreślam zalety, aby nie wyszło że tylko kary
  • ichi51e 11.01.19, 14:33
    Pozytywne wzmocnienia tez nie maja sensu.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • profes79 11.01.19, 13:07
    Jakbym miał dostawać uwagę za każdym razem jak biegałem po sali czy korytarzu albo zrobiłem jakąś inną tego typu głupotę to dzienniczek miałby grubość książki telefonicznej. I nie tylko mój...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • mag1_k 11.01.19, 13:09
    no widzisz, ale jak klocek leci w kierunku twarzy kolegi i zostawi tam ślad, to mam nawet do podpisania notatkę. Kolega najlepszy, zabawa polegająca na rzucaniu owych klocków, bo układanie się znudziło. Nie mam siły..
  • arwena_11 11.01.19, 13:17
    A gdzie są nauczycielki ze świetlicy? Siedzą przy biurku? Przecież powinny tak zorganizować zabawę, zeby nie było możliwości biegania, rzucania itd.
  • profes79 11.01.19, 13:26
    Jasne. Zorganizują zabawę kilkunastoosobowej grupie. Ja jeszcze pamiętam jak wyglądała szkolna świetlica dla dzieci w klasach I-III i jak wyglądała próba utrzymania towarzystwa w ryzach smile

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • janja11 11.01.19, 13:31
    profes79 napisał:

    > Jasne. Zorganizują zabawę kilkunastoosobowej grupie.

    Na koloniach coś takiego się udaje. Trzeba dobrych chęci i zaangażowania.
  • arwena_11 11.01.19, 13:32
    Jak się chce - to można. Chodziłam na świetlicę w klasach 1-3, bo bardzo chciałam. I panie sobie radziły. Ale faktycznie nie siedziały, tylko cały czas coś organizowały. Do tego duużo na dworzu niezależnie od pogody, największe łobuzy traciły energię.
    Moje dzieci też chodziły na świetlicę. I było na niej po kilkanaścioro dzieci non stop. Ale było dużo kółek, zajęć dodatkowych i też wyjścia na dwór.
    Kwestia chęci.
  • mag1_k 11.01.19, 14:23
    Dzisiaj zastałam małego przy szachach, super relaksujący widok dla matkiwink kolejne razy może to być lego albo rysowanie aą do następnego incydentu. i tak w kółko
  • arwena_11 11.01.19, 14:37
    Dzieci się szybko nudzą. Trzeba inwencji nauczyciela, a nie zaawansowanych zabawek.

    Pamiętam jak ruszało przedszkole moich dzieci. Na początku prawie nie było zabawek, coś tam rodzice przynieśli. Ale najlepiej dzieciaki bawiły się jak zmianę miał dyrektor. Mieli koce, materace itd. No i odbywali podróże dookoła świata, zwiedzali jaskinie itd. Przychodziłam po dzieciaki o 16 i do 17,30 siedziałam w przedszkolu - bo za chiny nie chciały wyjść. Podobnie jak i inne dzieci.
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:12
    Dzieci potrzebują przede wszystkim rodziców i wychowania w domu. Niestety ostatnio dużo jest dzieci niewychowanych, ciekawe, że w naszych czasach tego typu dzieci było mało, a teraz 90%. Moje dzieci też trafiały w świetlicy na tego typu chłopców. Biega taki bez opamiętania, rzuca piórnikiem w inne dzieci, matki nie słucha, ojca nie słucha, nie mówiąc już o nauczycielu. Albo chory albo niewychowany.
  • memphis90 11.01.19, 20:37
    90% to dzieci niewychowane? Pewnie pozostale 10% to Twoje własne idealne dziubdziusie...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • pierwszykot 11.01.19, 23:36
    jmama pisze ze bystry....
    No ale jak bystry jak nie może przewidzieć że rzucanie klockiem w kolegę może nie być dla niego dobre.... No chyba że wredny...


    asna.polanka napisała:

    > Dzieci potrzebują przede wszystkim rodziców i wychowania w domu. Niestety ostat
    > nio dużo jest dzieci niewychowanych, ciekawe, że w naszych czasach tego typu dz
    > ieci było mało, a teraz 90%. Moje dzieci też trafiały w świetlicy na tego typu
    > chłopców. Biega taki bez opamiętania, rzuca piórnikiem w inne dzieci, matki nie
    > słucha, ojca nie słucha, nie mówiąc już o nauczycielu. Albo chory albo niewych
    > owany.
  • pierwszykot 11.01.19, 23:36
    jmama pisze ze bystry....
    No ale jak bystry jak nie może przewidzieć że rzucanie klockiem w kolegę może nie być dla niego dobre.... No chyba że wredny...


    asna.polanka napisała:

    > Dzieci potrzebują przede wszystkim rodziców i wychowania w domu. Niestety ostat
    > nio dużo jest dzieci niewychowanych, ciekawe, że w naszych czasach tego typu dz
    > ieci było mało, a teraz 90%. Moje dzieci też trafiały w świetlicy na tego typu
    > chłopców. Biega taki bez opamiętania, rzuca piórnikiem w inne dzieci, matki nie
    > słucha, ojca nie słucha, nie mówiąc już o nauczycielu. Albo chory albo niewych
    > owany.
  • zosia_1 11.01.19, 23:58
    Tak, najlepszy to taki co siedzi cichutko w kącie.
  • mag1_k 12.01.19, 12:27
    na tej mojej nowej wsi chyba tak...
  • ficus_carica 12.01.19, 09:39
    jasna.polanka napisała:

    >, ciekawe, że w naszych czasach tego typu dz
    > ieci było mało, a teraz 90%.

    😃😃😃
  • filga 11.01.19, 15:46
    Rozumiem, że jak dziecko rozpiera energia to lobuz
  • mag1_k 11.01.19, 13:29
    Jak pytam o konkrety, to one akurat tego nie widziały, albo mówią, że upominały parę razy i takie teksty słyszę z reguły. Też mi się tak wydaje, że powinna być zorganizowana jakaś fajna praca/zabawa, ale nie mam doświadczenia z opieką nad kilkunastoma dziećmi na głowę, więc nie wiem.
  • gumijagody 12.01.19, 07:52
    To chyba normalne, że zajmując się kilkudziesięcioma osobami nikt nie jest w stanie obserwować cały czas wszystkich, o reakcji na czas nie wspominając.
  • janja11 11.01.19, 13:28
    To prawda, że szkoła (nauczyciele, wychowawcy) chętnie wycofują się z roli wychowawczej, sugerując, że wychowanie dziecka to nie jest problem szkoły tylko rodzica.
    Ewidentnie brakuje dobrych chęci do współpracy z rodzicami.
    A fakty są takie, że w szkole uczeń spędza 5-8 godzin i środowisko szkolne ( inni uczniowie, ale też nauczyciele), pełni ważną rolę w procesie wychowania dzieciaka.
    Na to, jak dzieciak zachowuje się w szkole, największy wpływ mają osoby, z którymi tam przebywa.
    Rodzic może wytłumaczyć, ale nie jest w stanie przewidzieć wszystkich sytuacji i przeciwdziałać im.
    Z reguły rodzic może tylko zareagować post factum.
  • mag1_k 11.01.19, 14:21
    to co mam robić? bo wnioski mamy zbieżne, ale nie pociesza mnie to i nie rozwiązuje sprawy. Obawiam się, że jakakolwiek rozmowa będzie odebrana jako atak
  • izabelka55 11.01.19, 15:06
    To co robisz. Tlumaczysz,rozmawiasz,wyjasniasz,no i dobrze. Panie mają pilnować bezpieczeństwa,wymyślać zabawy,jeżeli jest to konieczne. Niestety mają też obowiązek powiedzieć jak się coś wydarzyło,czasami wystarczy chwila nieuwagi,a czasami panie siedzą w komórkach i dlatego nie widzą...Może zapytaj,a jak rzucił klockiem to co pani zrobiła?no zabroniłam. O to dobrze ja mu tez rzucać nie pozwalam 😀
    To dziecko,które ma dużo energii,jak się cieplej zrobi zaczną wychodzić na podworko,to i głupoty do głowy nie będą mu przychodziły. Teraz śnieg spadł,to może też wyjdą się bawić. U nas jest jeszcze opcja odrabiania lekcji na świetlicy,nie wiem czy u Was są warunki na to,ale może niech młody odrabia?
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:14
    Zacznij wychowywać dziecko. Czy wszyscy jego koledzy oraz koledzy z innych klas robią to samo? Pewnie nie.
  • anoraak 11.01.19, 15:19
    Możesz wyjaśnić jak ma to wychowywać?
    Konkretnie i ma temat. Rozmowy tłumaczenia karę i nagrody nie pomagają. Co powinna zrobić, na czym Twoim zdanie ma polegać rozpoczęcie wychowywania?
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:32
    Przykro mi, nie jestem pedagogiem ani psychologiem tylko zwykłą matką. Jak ma wychowywać nie wiem. Moje dzieci nie rzucają kamieniami w innych, nie gryzą kolegów, nie biegają jak oszalałe po świetlicy. Dzieci wielu moich koleżanek również tego nie robią. Zakładam, że albo dziecko nie było wychowywane od początku albo po prostu jest chore. Normalne, zdrowe i wychowane dziecko nie rzuca w inne dzieci piórnikiem ani kamieniami, nie biega pół godziny po sali, nie wrzeszczy jak oszalałe. Jakoś inne matki wychowały swoje dzieci. Przecież nie wszystkie dzieci w szkole tak się zachowują.
  • anoraak 11.01.19, 15:39
    No widzisz, moje całkowicie normalne, jego koledzy też A biegali i rzucali- wyrosli z tego.
    Zapytałam o Twoje osobiste metody, które to sprawiły, że Twoje dziecko nie zachowywalo się jak dziecko. Może było typu spokojnego, a może nie, tylko np. Stosowalas kary cielesne?
    Gdzie tkwi tajemnica Twojego sukcesu wychowawczego? Możesz się podzielić?
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:44
    Nigdy nie biłam dzieci. Miały dużo ruchu ale też dużo im czytałam, było dużo rozmów, wyjazdów. Z tego co widzę w klasach dzieci ale i w świetlicy, jest większość dzieci grzecznych. Na pewno nikt nie wrzeszczy przez pół godziny, nie rzuca klockami, nie gryzie. Nawet jeśli zrobi to raz, to wystarczy rozmowa z nauczycielem i z rodzicami i takie dziecko się uspokaja. Widocznie dużo matek w szkole u moich dzieci stosuje podobne metody wychowania jak ja, bo większość dzieci jest normalnych.
  • anoraak 11.01.19, 15:50
    Czy Ty przeczytałaś post startowy w ogóle?
    Autorka rozmawia, tłumaczy, nie olewa tematu i pyta co robi nie tak, czemu zakładasz z gory, ze autorka nie wychowuje albo zle wychowuje ?
    Fakt, że Twoje dziecko i dzieci na świetlicy są spokojne nic nie wnosi do dyskusji. Co byś zrobiła gdyby Twoje dziecko jednak nie było spokojne ?
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:57
    A ty co robiłaś?
  • anoraak 11.01.19, 16:00
    Rozmawialam, tlumaczylam, karalam, nagradzalam i czekałam na 4 klasę dziwnie przeżywając, że będzie lepiej i coz było lepiej.
  • memphis90 11.01.19, 20:40
    >tego co widzę w klasach dzieci ale i w świetlicy, >jest większość dzieci grzecznych
    Dopiero co pisałaś, że 90% to niewychowane lobuzy. Zdecyduj się wreszcie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • filga 11.01.19, 15:48
    No tak. Matka z jednym sobie nie radzi, nauczycielka powinna z 30
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:55
    Nawet z 40 w świetlicy. 20 odrabia lekcje albo rysuje, 5 ogląda bajkę, 5 chce już do domu a 10 biega, krzyczy, gryzie, zabiera piórnik i krzyczy, że nie odda bo on się tak bawi i ma prawo się wybiegać.
    Matka nie radzi sobie z 1 dzieckiem i nie umie mu wytłumaczyć, że nie gryzie się ludzi i nie bije oraz nie wrzeszczy, bo kolega obok odrabia lekcje. W świetlicy są 2 nauczycielki i 40 dzieci. One powinny mieć tę moc i umieć wytłumaczyć, dlaczego jednak nie należy gryźć kolegi. Bo matka nie wychowała.
  • rosa-fira 12.01.19, 11:52
    W świetlicy mojej córki była setka dzieci i 3-4 nauczycielkismile
  • ichi51e 11.01.19, 21:50
    Nie wiem co dziala ale obserwuje niekonsekwencje u tych wszystkich matek co gadaja tlumacza i prosza zeby nie kopac kolegi. Nie ma zadnych konsekwencji poza gderaniem proszeniem i blaganiem co jak mozna sie domyslac tylko karmi ego niegrzecznego dziecka.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • annama-ria31 12.01.19, 18:19
    Szkoła wspomaga w wychowaniu, ale nie wychowuje, wychowują rodzice
  • muchy_w_nosie 11.01.19, 14:22
    U mnie reagują nauczycielki, ja nie mogę zareagować na sytuację jak jej nie widzę. Owszem syn raz ugryzł koleżankę i była pogadanka z mojej strony że nie można i tak przez kilka dni, raz rzucił kamieniem i kolega dostał i tu było wezwanie do szkoły i zapewnienie pań że będą go pilnowały i upominały, i z mojej strony znowy pogadanka, że tak nie wolno.
    Na stanie klasy była dziewczynka co biegała i odpychała dzieci i była ciągle upominana przez nauczycieli - wyrosła z tego.
  • mama.nygusa 11.01.19, 14:45
    Rzucaja sie klockami i pani/panie tego nie wiedza?to chyba tylko o nich zle swiadczy.No niestety dzieciaki w tym wieku nie beda przez kilka godzin siedziec bez ruchu.

    --
    alicia033 napisała:

    > Znowu łżesz, nędzny katolu
  • gumijagody 12.01.19, 10:21
    Ośmiolatki, które nudzą się w domu to rzucają w rodzeństwo czy rodziców tym co mają pod ręką? Jak to świadczy o rodzicach, jeśli dziecko z nudów robi takie rzeczy?
  • rosa-fira 12.01.19, 11:53
    Jeżeli w świetlicy jest setka dzieci to jak najbardziej nauczycielka może nie zauważyć.
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:16
    muchy_w_nosie napisał(a):

    > U mnie reagują nauczycielki, ja nie mogę zareagować na sytuację jak jej nie wid
    > zę. Owszem syn raz ugryzł koleżankę i była pogadanka z mojej strony że nie możn
    > a i tak przez kilka dni, raz rzucił kamieniem i kolega dostał i tu było wezwani
    > e do szkoły i zapewnienie pań że będą go pilnowały i upominały, i z mojej stron
    > y znowy pogadanka, że tak nie wolno.


    Wychowałaś agresora i tego nie widzisz? Gdyby tak wszystkie dzieci w świetlicy a jest ich często 40, zaczęły rzucać kamieniami w siebie albo gryźć?
  • mondovi 11.01.19, 14:44
    Powiem szczerze - poczekałam aż syn wyrośnie. Rozmawiałam z nim, oczywiście, ale miałam dystans do uwag typu "biega z kolegami na przerwie, stwarzając niebezpieczeństwo dla siebie i innych".

    --
    nie lubię pustych głów, pustych słów i pustych butelek
  • mag1_k 11.01.19, 15:01
    nauczę się, zakupię melisęwink nie ukrywam, że czekam z utęsknieniem na czwartą klasę, ale jeszcze dwa lata. Wtedy dziecko będzie z kolegami samo wracało do domu, będą konkretne lekcje i oceny. Czuję, że to będzie dla niego na plus, kiedy są oceniane konkrety w głowie. Mam nadzieję, że wyrośnie z popisywania się i głupkowatych zachowań.
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:17
    Nie wyrośnie. To jest agresor. Kiedyś w końcu ktoś mu przyłoży. Wstyd po prostu.
  • anoraak 11.01.19, 15:28
    Wyrośnie, jak większość chłopców. Mój miał też dużo uwag, często słusznych, czasem nie. Panie w swietlicy generalnie wola dzieci spokojne plus te, które lubią pracę plastyczne, niestety wielu chłopców nie lubi rysować i nie usiedzi paru godzin w miejscu. Stąd potem z nudów głupie pomysły. Faktycznie od 4 klasy powinno być lepiej. Najważniejsze to z dzieckiem rozmawiać. No i nie dopuścić do zachowań huliganskich. Rzuca klockami, ale pewnie nie po to, żeby komuś zadać ból, tylko pewnie mu się to wydaje to takie fajne, nie widzi konsekwencji takiego rzutu.
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:35
    Nie wyrośnie moim zdaniem tylko wyląduje w poprawczaku albo kiedyś w drodze do domu kogoś pobije i dopiero wtedy będzie problem. Nie czeka się aż dzieci wyrosną. Dzieci się wychowuje ale od początku a nie gdy skończą 7 lat.
  • anoraak 11.01.19, 15:41
    Wyrośnie
    I napisz na czym konkretnie polega wychowanie dzieci żeby były grzeczne i np. Nie biegaly.
    Konkretne rady i nie jak sugerowałas dla dziecka z zaburzeniem, tylko dla dziecka, które jest energicznie i ma temperament
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:50
    Wychowane dziecko nie przeszkadza w świetlicy, gdzie jest jednocześnie 40 innych dzieci, które odrabiają lekcje, są po 6 lekcjach i chcą odpocząć, dopiero za 3 godziny zaczną lekcje a już mają dość, bo jakiś idiota chce je ugryźć. Do tego typu chorych dzieci potrzebny jest dodatkowy nauczyciel, który wie jak się zająć takim agresorem. Szkoła raczej nie ma pieniędzy aby zatrudnić trzecią panią w świetlicy, bo ktoś ma rodziców, którzy nie umieją wychować dziecka. Energiczne dziecko potrzebuje rodziców. Potrzebuje czasu na sport, na wybieganie się na podwórku, na grę w piłkę, pójście z rodzicami i z kolegami na sanki, łyżwy, na trening. Dla dziecka trzeba mieć czas.
  • anoraak 11.01.19, 15:54
    Autorki dziecko chce kogoś gryźć?
    Gdzie Ty to wyczytałas?
    I tak są świetlice gdzie jest wrzask, dzieci biegają i krzyczą, Panie nie reagują, bo im się nie chce albo nie mają sił. Tak jest U mnie. Reagują dopiero gdy coś się stanie ale wtedy zawsze twierdzą, za akurat nie widziały danej sytuacji. Nie mam pretensji do pan że świetlicy, bo dzieci jest za dużo ale takie są realia w dużym mieście.
  • jasna.polanka 11.01.19, 15:57
    Też nie miałam pretensji
  • yuka12 11.01.19, 22:44
    Mój syn wyrósł, chuliganem nie był i nie jest, miał okres głupawki i popisywania się plus brak widzenia konsekwencji plus specyficzne środowisko. W ciągu ostatnich 5 lat zdarzyły się może ze 3 jakieś przypadki, że kogoś niechcący popchnął lub uderzył piłką podczas gry.
    Ps. Poczytaj o rozwoju chłopców, przestaniesz pisać głupoty.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • antonina.n 12.01.19, 08:55
    Taaa, bo od rzucania klockiem do poprawczaka to już tylko jeden krok... a jak wejdzie na drzewo to więzienie murowane. Weź się, kobieto, opanuj. Chłopak wyrośnie z głupiego popisywania, zwłaszcza że matka z nim gada, upomina.

    A do autorki: Moim zdaniem jakieś bardziej realne konsekwencje nie zaszkodzą, a raczej pomogą, zwłaszcza jeśli tym klockiem trafi w kolegę. Pogadanki, owszem, ważne, ale nic nie zaszkodzi, jeśli zamiast tv będzie pół dnia robił prezent przeprosinowy dla uderzonego kolegi.
  • berdebul 11.01.19, 15:36
    A nie mogą w ramach świetlicy wyjsć na boisko, płac zabaw? Upuszczą energii po siedzeniu przez kilka godzin, to przestaną świrować na świetlicy.
  • anoraak 11.01.19, 15:58
    U mnie paniom się nie chciało wychodzić, bo zimno, bo pada, bo costam. Natomiast zorganizowały świetne zajęcia plastyczne....Niestety w większości brały w nich udział dziewczynki, a chłopcy....coz.... najpierw grzeczni, potem znudzeni A na sam.koniec głupie i niebezpieczne pomysły wprowadzali w życie.
    Całe szczęście wszyscy wyrosli i są obecnie mniej absorbujacy choć nie powiem, że całkiem pozbawieni głupich pomysłów.
  • mag1_k 11.01.19, 20:15
    w lecie wychodzą na boisko i jest ok. wtedy grają cały czas w piłkę i są szczęśliwi. Wtedy jest większy problem z dziewczynkami, które się nudzą i siedzą na kocach. ale teraz na dwór nie wychodzą
  • whitney85 11.01.19, 20:38
    Byłoby idealnie.
    U nas prawie nigdy nie wychodzą, nawet jak jest ładnie i ciepło.
  • rozwiane_marzenie 11.01.19, 15:46
    Nie jestem pedagogiem ani nauczycielką, ale rodzicem: nie sądzisz, że dzieci od tego są dziećmi, żeby czasem były "niegrzeczne" lub trochę poszalały? Ja nie widzę tu nic złego, że czasami zabawy stają się (nazwijmy to) nieco agresywne. Tak było za naszych czasów, tak jest i zapewne tak będzie. Dzieci są dziećmi, czasami mają szalone pomysły, czasami są niegrzeczne. Naszym zadaniem jako rodziców, a nauczycieli, gdy dziecko jest w szkole - jest pilnować porządku, żeby młodzi nie zrobili sobie krzywdy oraz wpajać zasady (co oczywiście robisz poprzez rozmowę). Uważam, że więcej nie jesteś w stanie uzyskać, ciesz się, że dziecko jest zdrowe, ma dobry kontakt z rówieśnikami smile.
  • mag1_k 11.01.19, 20:19
    podbudowują mnie takie posty, od innych dziewczyn też, jedynie polana mnie nieżle zdołowała swoimi wypowiedziami (kto to w ogóle?)
    tak, jest bardzo zdrowy, energiczny, wyjątkowo kontaktowy i ma sporo w głowie. Powtarzam się, ale od czwartej zapewne odpocznę, kiedy dla innych się zapewne zacznie sajgon.
  • memphis90 11.01.19, 20:43
    To jest jakiś nowy troll. Nie-trolle nie startują z tekstami, że dziecko Ci wyląduje w poprawczaku.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • rozwiane_marzenie 12.01.19, 10:10
    Nie zrozumiałam, że niby ja troll? Co dziwnego jest w tym, że dzieci są impulsywne i energiczne? Tak było zawsze i jest. I za stara jestem, żeby tego nie rozumieć. I to ja mam wrażenie, że niektórzy "nowocześni" chcieliby zbawić świat i wymagają od dzieci zachowań jak u dorosłych. Dzieci mają swoje prawa (które oczywiście nie muszą być w całości akceptowane przez dorosłych. W końcu po to wychowujemy dzieci.)
  • gumijagody 12.01.19, 10:28
    Nie jak od dorosłych, a adekwatnych do wieku, bo to co ujdzie 4-5 latkowi, bywa nie do zaakceptowania u dziecka dwa razy starszego, nie wspominając, że starsze dziecko jest w stanie nadać ciężkiemu przedmiotowi inną prędkość.
  • ichi51e 12.01.19, 10:52
    Ciekawe ze takim zrozumieniem zawsze wykazuja sie rodzice dzieci impulsywnych i energicznych a rodzice cielakow na ktorych te emocje i impulsy sie skupiaja nie sa zachwyceni...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • yuka12 12.01.19, 13:40
    Jak ktoś moją córkę popchnął w zabawie czy przyszła z potluczonym kolanem- nie reagowałam, bo i po co? Jak koleżanki ją prześladowały, poszłam do szkoły i okazało się, że nie ona jedyna była ich celem, a szkoła zareagowała dopiero po kilku skargach kilku osób. Jak przyszła do domu z poranioną twarzą i zerową informacją i okolicznościach, też się przeszłam, żeby wyjaśnić kto, co i jak. Winnych nie było, nauczyciele i dyrektorka nie przejęli się. Jak syn został przez kogoś popchnięty i wpadł na koleżankę, że potłukła łokieć, przyniósł do domu karteczkę i musiałam wyjaśniać wszystko w szkole. A wszystko dlatego, że syn miał łatkę "problemowego" czyli takiego forumowego agresora. Bez względu na to czy rzeczywiście coś zrobił czy nie.
    Jak zaczął sam się bawić i przestał zabiegać o uwagę kolegów, jakiekolwiek uwagi się skończyły.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 12.01.19, 13:41
    Jak widzisz znam obie strony medalu.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • ichi51e 11.01.19, 21:52
    Moga sobie byc niegrzeczne dopoki nie krzywdza innych dzieci. Np kopiac i argumentujac to “jak mu sie nie podoba to niech mi odda”... pewnie ze winne to co nie oddaje? Tez mu z czasem skora zgrubnie i sie nauczy...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • bistian 11.01.19, 16:01
    mag1_k napisała:

    > Mąż upraszcza sprawę, że dzieci są za długo w klasie bez opieki zamiast je wyrz
    > ucać na korytarz na przerwach, stąd wymyślają głupie zabawy

    Monsz ma rację, masz mądrego męża. Są szkoły, gdzie się wygania dzieciaki na przerwach, jest piłka dyżurna i o ile z nieba nie rzuca żabami, dzieciaki wychodzą, prawie obowiązkowo. W tym wieku, to konieczne.
  • mum2004 11.01.19, 20:59
    Zgadzam się, mój też tak miał (choć akurat klockami w nikogo nie rzucał ale też go nosiło). Zero agresji ale bardzo żywy i energiczny. Gadanie nic nie pomagało.
    Przeszło jak ręką odjął w 4 klasie.
  • katriel 11.01.19, 18:15
    > Co ja robię nie tak?

    Wszystko robisz dobrze. To znaczy być może za dużo trujesz dziecku - daj mu spokój.

    > Co jakiś czas odczytuję uwagę w zeszycie do korespondencji.

    I chyba jest jedna rzecz, której nie zrozumiałaś. Uwaga w zeszycie do korespondencji nie jest po to, żebyś ty coś z tym robiła. Ona jest po to, żeby cię poinformować, co się dzieje w szkole. Jak już ją przeczytałaś, to twoje obowiązki związane z uwagą się skończyły.

    > Dlaczego moje dziecko mimo zapewnień, że się będzie grzecznie bawił, zaczyna po czasie jednak
    > tymi klockami rzucać, albo wymyśla jakiekolwiek inne głupoty z kolegami?

    Ale on się bawi przecież, tak jak zapewniał. Rzucanie klockami jest elementem normalnej zabawy i wymyślanie głupot też.

    > Przy kolegach, daleko od mamy dostaje chyba jakiejś głupawki

    Oczywiście że tak. I to bardziej nawet "przy kolegach" niż "daleko od mamy" - jak jest dwóch braci w domu, a matka w sąsiednim pomieszczeniu, to też rzucają klockami i wymyślają głupoty. To jest normalne i tak ma być.

    > młody przez przypadek uderzył kogoś jakąś twardą zabawką,

    A zdarza się, że to twojego młodego ktoś uderzy? I robisz wtedy dżihad czy raczej wzruszasz ramionami i stwierdzasz "do wesela się zagoi"?
    (I nie pisz, że twój nigdy nie oberwał. Statystycznie niemożliwe. Jeśli nie dostajesz takich informacji, to po prostu znaczy, że nawet świetliczanki rozumieją, że oberwanie twardą zabawką jest wydarzeniem kompletnie nieistotnym.)

    > bo się nią z kolegami rzucali, zamiast układać czy bawić się inaczej zgodnie z przeznaczeniem.

    Naprawdę chcesz wychować człowieka, który jest do tego stopnia pozbawiony kreatywności, że każdej zabawki używa wyłącznie zgodnie z przeznaczeniem?

    > Bronię pań, które nie mogą stać nad każdym dziubdziusiem i zabawiać na świetlicy, bo by zwariowały.

    Słusznie robisz, że bronisz, ale lepszym argumentem by było: bo dziubdziusie by zwariowały.



    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • osia83 11.01.19, 20:26
    Mąż ma rację.
    A panie na świetlicy, owszem, od tego są by organizowały dzieciom zajęcia.
    Inaczej dzieci głupieją z nudów.
    Nie rozmawiaj z dzieckiem tylko ze szkołą, to szkoła tu nawala, nie dziecko.
  • rosa-fira 12.01.19, 12:01
    Organizują ale nie przez cały czas. Dziecko spędza na świetlicy więcej czasu niż w klasie. Naprawdę oczekujesz, że po zajęciach panie będą przez kilka godzin organizować Twojemu dziecku czas? Od 11:30 do 18tej? Dzieci odrabiają lekcje, robią prace plastyczne, mają zajęcia muzyczne czy ruchowe ale potrzebują też czasu wolnego na zabawę z rówieśnikami.
  • whitney85 11.01.19, 20:30
    Nie uderza się nikogo przez przypadek twardą zabawką.
  • anoraak 11.01.19, 21:11
    A właśnie, że się uderza. Jak się nie rozumie do końca, że cos jest twarde i może wyrządzić krzywdę.
    Serio czasem e tym wieku dzieci muszą to empirycznie poznac na sobie, żeby zrozumieć
  • gumijagody 12.01.19, 07:56
    Czterolatki mogą testować materiały i prawa fizyki, ale 8-9 latki już nie muszą
  • anoraak 12.01.19, 11:08
    A jednak to robią i to często w grupie, robiąc sobie walki i rywalizując. Mój syn w grupie bawił się w rzucenie plastikowych, miękkich kulek, pustych w środku. Pani nie interweniowala do czasu gdy się okazało, że nawet tak miękkim przedmiotem nadając mu odpowiednią prędkość, można zrobić krzywdę.
  • yuka12 11.01.19, 20:35
    Mój syn też swego czasu przynosił tego typu uwagi. Pierwszy raz jako czterolatek. Też rozmawiałam, tłumaczyłam i wkurzałam się. Z czasem zauważyłam regułę, że wszystko zależało od nauczyciela prowadzącego 😙. Jedni wychwalali syna, nie mieli żadnych uwag do jego zachowania, w następnej klasie znowu coś było nie tak. Poza tym ciekawe było, że gdy kilkoro dzieci się popychało, głównie syn był karany (nawet gdy kogoś popchnął siłą impetu). Bo jako jedyny przyznawał się. Reszta po prostu udawała, że nic nie robiła.
    Z czasem i kilkoma nieprzyjemnymi sytuacjami (jak miał ok. 9 lat) po prostu zaczął być bardziej uważny, przestał się wygłupiać i niestety przestał się bawić z innymi dziećmi, żeby uniknąć posądzeń. Uwagi się skończyły.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • mag1_k 11.01.19, 20:52
    wiedziałam, że napisanie tutaj to dobry pomysł. Miłego weekendusmile
  • umi 11.01.19, 20:54
    Dużo osób napisało, że rozumie i pocieszyło, więc juz nie będę tego powtarzać. Spróbuję podpowiedzieć - omów z małym BHP, stosownie do wieku. Dziecko na początku podstawówki powinno ogarnąć. Rzucać klockami w siebie można (ja pozwalam, byle lekkie np. pianki). Rzucac w twarz nie można. Twardymi zabawkami (np. drewnianymi) tym bardziej. Bo można wybic komus oko, zrobic z niego kaleke do konca zycia. Naucz go przewidywania konsekwencji własnych działań. To, że dziecko rozrabia jest normalne. Ale psocic tez trzeba mądrze smile
  • rosa-fira 12.01.19, 12:04
    Niczym nie można w nikogo rzucać bez zgody drugiej strony. Dla rzucającego piankowym klockiem to jest zabawa, dla tego, który oberwał już niekoniecznie.
  • umi 12.01.19, 21:42
    Ale ja napisałam o sytacji, kiedy druga strona wyraża zgodę. Kiedy nie wyraża, to tak, masz rację big_grin
  • qs.ibidem 11.01.19, 21:04
    Moje sześciolatki są dziećmi idealnymi (chyba napiszę do Sevres wink, ale gdyby miały "siedzieć w ławkach" od 8 do 15... Okrutne! Problem w tym, że jeśli nauczyciele na przerwach nie umożliwią wyjścia, Ty niewiele masz do zdziałania. Może jakiś świetlicowy sport? Domowy golf lub krokiet? Samodzielnie budowany z dużych modułów (kartony itp) tor na kulki? Zajęcia typu Just dance (wystarczy tv)? Zwykłe zabawy ruchowe (typu odstawiane krzesła)? Wystarczy 15 minutowy przerywnik. Wszystko w zależności od wielkości sali.
  • daisy 11.01.19, 21:12
    Szczerze - wkurzyłabym się. Poszłabym do tych nauczycielek i powiedziała, żeby przestały zawracać mi głowę, a zaczęły zajmować się dziećmi, które mają pod opieką i za które są odpowiedzialne. Na zasadzie: pisze pani, że dziecko biega po klasie i stwarza niebezpieczne sytuacje. Bardzo mi się to nie podoba. Co pani ma zamiar zrobić, żeby się więcej nie powtórzyło?
    Przecież ciebie nie ma w szkole. Panie oczekują, że będziesz dzieckiem sterować zdalnie z domu? Idiotyzm.
    Ty robisz swoje, a panie ze świetlicy najwyraźniej nie.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • mag1_k 11.01.19, 22:19
    Takie myśli się pojawiły, ale jest to walka nierówna, bo zostawiam pod ich opieką własne dziecko.
    W razie czego każdą sytuację będą interpretować na niekorzyść dziecka. Prościej - boję się wojny, a tak by zapewne było
  • daisy 11.01.19, 22:29
    Nie przesadzaj, nauczycielki to żadne mściwe cyborgi. Nie trzeba się bać, tylko iść wyjaśnić sytuację. Zdarzyła mi się taka sytuacja w szkole - nauczyciel zaczął się skarżyć na zachowanie dziecka w klasie. Że gada i przeszkadza. Bo się nudzi. Podniosłam brwi, a w jego oczach pojawiła się refleksja "oh, wait..." Dalej spytałam, co proponuje, i pogadaliśmy sobie sympatycznie. Od tamtej pory żadnych skarg więcej i dziecko też jakoś nie narzeka na prześladowania.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • mag1_k 11.01.19, 22:32
    przemyślę
  • yuka12 11.01.19, 22:58
    Dziewczyna wyżej ma wiele racji. W apogeum swojego w.u. na syna, bi już nie wiedziałam, co mam zrobić, żeby zmienił zachowanie, znajoma specjalista od trudnych dzieci powiedziała mi, że zrobiłam wszystko, bo w domu zachowuje się poprawnie. I to szkoły broszka, żeby tak przypilnować dzieci, żeby do wypadków nie dochodziło. Dodała też, że dzieci 4-6 lat, a czasem i nieco starsze, zwyczajnie często nie pamiętają, co się działo 5-6 godzin wcześniej, wiec karanie ich po takim czasie czy wyjaśnianie i tłumaczenia po prostu nie mają zbytnio sensu. Jeżeli dziecko jest uczone w domu zasad i ogólnie wie, że nie powinno się nikogo krzywdzić, popychać itp., to takie dziecko reguły przecież zna. A z nauczycielami bywa różnie i z innymi dziećmi też. Mojemu z czasem przeszło, czasem musimy co nieco obgadać na nowo, większych problemów wychowawczych wbrew proroctwom jasnej polany nie mamy 😁.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 11.01.19, 23:08
    Dodam, że syn jest do tego stopnia nauczony nieoddawania czy nie bicia innych, że nawet nie dotyka siostry czy jej nie odpyskowuje w odwecie za popchnięcie czy uderzenie (niestety czasem się jej zdarzy wobec młodszego brata). Prosi tylko, zeby przestała. I to córa jest częściej wobec niego niemiła, muszę więc ją poskramiać. Ale w każdej szkole, do której uczęszczała od początku edukacji (-w sumie 4), uważano ją za idealnie grzeczną i zawsze niesamowicie uprzejmą i opiekuńczą w stosunku do innych. Tenże tam tego jak mawiał Korczyński 😋.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • gumijagody 12.01.19, 07:59
    To nie dziecko 4-6, a raczej 8-9 latek, wobec takich dzieci ma się inne oczekiwania i wymagania.
  • ichi51e 12.01.19, 08:44
    Otoz to. Co uchodzindziecku przedszkolnemu u starszego jest juz jednak brakiem samokontroli i wychowania.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • anoraak 12.01.19, 11:10
    Niestety nie macie racji. Chłopcy to robią w grupach, podpisują się. Dodatkowo są pod opieką dorosłych, którzy nie reaguja. Ale wyrastają z tego
  • gumijagody 12.01.19, 11:17
    Nie jesteś jedyną matką chłopca na tym forum.
  • anoraak 12.01.19, 11:48
    Dzięki, że mnie oswiecilas. Myślałam że jedyną 😀😁
  • gumijagody 12.01.19, 11:50
    Cała przyjemność po mojej stronie😀
  • yuka12 12.01.19, 12:37
    Jakie? Że będzie nieruchomo stał na korytarzu na przerwie? Nie będzie się bawił z kolegami? Mój zaczął tak w końcu robić i uwagi się skończyły, ale ten smutek w oczach ☹️.
    Z drugiej strony to też pokazało, że nie był ani takim agresorem ani takim szołmenem, jak niektórzy nauczyciele uparcie twierdzili. Po prostu w grupie kolegów zachowywał się jak oni, a nawet robił więcej, by zasłużyć na ich sympatię i uwagę. Dziwne było tylko, że na niego wskazywali, jak cokolwiek się działo, a że byli miejscowi i swoi, to bez względu na faktyczny udział syn był jednym z pierwszych do karania. Przestał z nimi przestawać, problemy jakiekolwiek się skończyły.
    Dzisiaj jest w zupełnie innej szkole z zupełnie innymi dziećmi i dalej nie ma uwag do jego zachowania.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • gumijagody 12.01.19, 09:55
    Jeśli nauczycielka nie jest w stanie postawić do pionu takiego rodzica jak Ty, to nie powinna pracować z dziećmi, bo jeszcze zaszczepi w nich podobną postawę.
    Dzieci rodziców, którzy prezentują taką postawę sprawiają najwięcej problemów, bo nie myślą same tylko wymagają sterowania, nikt nie widzi to hulaj dusza piekła nie ma.
    Nie panie, a reszta rodziców oczekuje, że Twoje dziecko doprowadzisz do stanu, kiedy nie będzie absorbować uwagi opiekunów w większym stopniu niż reszta.
  • yuka12 12.01.19, 12:27
    Nikt nie pisał o absorbowaniu opiekunów, a raczej o uważnej obserwacji dzieci. Mieszkałam koło szkoły i widziałam, jak dzieci szalały na szkolnym dziedzińcu. W tym samym czasie zdarzało się, że nauczycielki stały w osłoniętym kącie po 2,3 i sobie rozmawiały. Nietrudno zgadnąć, na czym opierały się ewentualne ustalenia w razie jakiegoś wypadku na drugim końcu boiska. A wypadki zdarzały się często na wyasfaltowanej twardej nawierzchni. Moje dzieci nie raz przychodziły ze stłuczonym kolanem czy siniakiem na ręce. Nie robiłam awantur, bo uważałam to za normę rozwojową (choć może powinnam). A jak kiedyś 10-letnia córa przyszła z przeoraną twarzą (goiło się przez kilka miesięcy), nikt nic nie widział i kamery też nic nie nagrały 😒.
    Od tamtej pory przestałam się kompletnie przejmować jakimikolwiek uwagami ze strony szkoły. I jakoś syn też przestał przynosić uwagi.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • gumijagody 12.01.19, 12:49
    Wszystko co zdarza się w domu pod opieką rodziców ma prawo zdarzyć się w szkole/ przedszkolu. Jeśli w domu zdarzają się siniaki i drobne wypadki to i tam mogą. Oczywiście cokolwiek znaczy „przeorana twarz” wymaga wyjaśnienia, bo rozumiem, ze to nie wynik wpadnięcia na kolczaste krzaki.
    Brak uwag nie oznacza, że dziecko zachowuje się ok, ja tam wolałabym wiedzieć na bieżąco co się dzieje (w naszym przedszkolu jest polityka załatwiania spraw tam, co ma swoje liczne plusy, ale też minusy)
    Kamery to świetna sprawa, tylko nie on line i dobrze działające.
  • yuka12 12.01.19, 13:51
    Ale nauczyciele NIE MIELI uwag do jego zachowania. W domu nie zdarzają się siniaki czy drobne wypadki i nie zdarzały się i wcześniej. Dzieci nie biją się, a jak się zdarzają sprzeczki inicjatorem jest zazwyczaj chodzący ideał czyli córka.
    Nie napisałam, że syn to w ogóle nigdy nic, bo owszem kilka razy wywinął numery, za które był karany oprócz rozmów itp., ale dziwnym trafem w zależności od wychowawcy (w UK główny nauczyciel w pierwszych latach szkoły, co roku się zmieniają) miał inaczej oceniane zachowanie. Więc w jednej klasie sporo uwag, potem 1-2 w ciągu roku, w kolejnej niemal wzorowy, znowu uwagi, by przez kolejne lata w tej samej szkole i kolejnych oprócz 3 sytuacji nic się nie zdarzyło. To samo dziecko 🤔.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • kouda 11.01.19, 23:27
    Ile czasu spędza na komputerze albo telefonie? W co gra?
  • daisy 11.01.19, 23:32
    Mufka, a twoje chłopaki w co grają? Z ciekawości poznawczej pytam.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • gumijagody 12.01.19, 09:05
    Za dużo mówisz i nie jesteś przekonana co do słuszności swoich słów. Mnie rozbroiła ostatnio nauczycielka, która kiedy moje dziecko bardzo rozrabiało na zajęciach dodatkowych, zaczęła z nim omawiać uczucia trenerki i się dziwiła, że nie angażuje się w tą rozmowę.
    Było to dodatkowo o tyle bezsensowne, że po pięciu już prawie latach powinna wyłapać, że on rozrabia, kiedy coś wychodzi mu gorzej niż innym, stresuje się albo boi i wtedy jest skoncentrowany na sobie, a nie innych.
    Jest natomiast wrażliwy na przedszkolne kary i nagrody (mają bardzo sensowne, ubiegają się o różne przywileje, pierwszeństwa).
    W domu bardzo rzadko używamy swoich domowych sztuczek czy nawet kar, ale jeśli nauczycielki nie dawałyby sobie rady jesteśmy w stanie pomoc, a przynajmniej nie przeszkadzać i wspierać.
    O zachowaniu najwięcej rozmawiamy, kiedy nie ma problemów, ma to więcej sensu niż tłumaczenie, że rzucanie klockami jest złe.
  • lauren6 12.01.19, 10:24
    Mąż ma rację. Nie broń pań, bo to co wyprawiają zakrawa o absurd. Dzienniczek ucznia to nie jest pamiętnik wychowawczyni, w którym wpisuje każdą głupią zabawę, którą wymysliły dzieci. Powinny tam się znaleźć uwagi odnośnie poważnych naruszeń bezpieczeństwa, a nie głupich zabaw.

    Aktualnie jedyne co wam się udało z świetliczankami osiągnąć to to, że dziecko przyzwyczaiło się i do codziennych uwag i do ględzenia matki, więc kolejne uwagi spływają po nim jak po kaczce. Jeśli ktoś jest non stop tylko krytykowany to nie ma żadnej motywacji by poprawić swoje zachowanie.

    Co panie robią żeby dzieci się nie budziły i nie wymyslaly głupich zabaw? Dlaczego dopuszczają do niebezpiecznych zabaw? Nie pilnują tych dzieci?

    Tutaj panie są do ustawienia, a nie twoje dziecko.
  • gumijagody 12.01.19, 10:32
    Następna chowająca dziecko zdalnie sterowane komunikatami, a nie myśląceuncertain
  • anoraak 12.01.19, 11:14
    Spokojnie, nauczy się myśleć, nie znam żadnego który po tych ciągłych uwagach w świetlicy w klasach 1-3 w starszych klasach stałby się lobuzem.
  • gumijagody 12.01.19, 11:24
    To skąd się biorą łobuzy w starszych klasach?
  • lauren6 12.01.19, 11:39
    Z poważnych zaniedbań wychowawczych, przemocy i alkoholu w domu itd. Nie od rzucania klockami.

    Mam nadzieję, że nie jesteś nauczycielem.
  • gumijagody 12.01.19, 11:44
    Zwalanie wychowywania własnego dziecka na szkołę, inne dzieci i innych rodziców to jedno z najpoważniejszych zaniedbań wychowawczych.
    Psuje robotę nam rodzicom, którzy próbujemy wychowywać swoje dzieci.
  • anoraak 12.01.19, 11:49
    Czy ktoś tu zwala wychowanie na szkole, innych rodziców?
    Odnośnie się do sytuacji autorki czy po prostu tak sobie piszesz, bo lubisz?
  • gumijagody 12.01.19, 11:55
    Niestety tak to wygląda, wnioskując po niektórych wpisach.
    Autorce opisałam jak u nas to wygląda i jak sobie skutecznie radzimy z podobnymi problemami, współpracując, a nie atakując nauczycielki
  • janja11 12.01.19, 11:53
    Nie wiem w jakim wieku dzieciaki masz, ale takie super dziubdziusie, które nigdy w sposób przykry nie zaskoczyły, to tylko ematka może wymyślić.
    Forumowe legendy ematek to są.
  • gumijagody 12.01.19, 12:04
    Dziecko ma 6 lat i napisałam, że czasem negatywnie zaskakuje nas swoim zachowaniem w przedszkolu, napisałam też jak sobie z tym próbujemy radzić. Zresztą czujemy się bardziej odpowiedzialni, bo dziecko przejmuje rolę lidera i jego zachowania naśladują inni.
  • janja11 12.01.19, 12:13
    gumijagody napisał(a):

    > Dziecko ma 6 lat i napisałam, że czasem negatywnie zaskakuje nas swoim zachowan
    > iem w przedszkolu, napisałam też jak sobie z tym próbujemy radzić. Zresztą czuj
    > emy się bardziej odpowiedzialni, bo dziecko przejmuje rolę lidera i jego zachow
    > ania naśladują inni.

    O to już wiem wszystko. 6 latek niepokalany...
  • gumijagody 12.01.19, 12:30
    Przecież bardzo wyraźnie napisałam, że to nie wzorowe dziecko i miewa swoje jazdy. Gdybyśmy problem zostawili nauczycielkom, bo przecież nas nie ma w przedszkolu to byłby problemowym dzieckiem i to podwójnie, bo ma całą rzeszę „wyznawców” płci obojga, z racji wielu innych pozytywnych cech.
    Od innych rodziców oczekiwałabym jeśli nie podobnego zaangażowania w opanowanie dziecka, to przynajmniej nie psucia pracy tych, którym się chce.
  • yuka12 12.01.19, 12:52
    Ja mam dwoje dzieci i starsze od zawsze uważane za osoby z zewnątrz za idealnie wychowane i idealnie grzeczne i młodsze, które tego wdzystkiego się stopniowo uczy. Dzisiaj już mamy symptomy, że praca od podstaw się udała i młody zrozumiał różne zasady życia w społeczeństwie. Ale jeszcze 5 lat temu wylewałam łzy myśląc nieco podobnie do ciebie, że urodziłam łobuza i chuligana.
    Nie wiesz, ile rodzice takich dzieci muszą z nimi pracować, żeby takim dzieciom nieidealnym od urodzenia pomóc żyć w miarę bezkonfliktowo na tym świecie. I tak takie dzieci nawet jako nastolatki muszą czasem przyswajać reguły, które dla grzecznych aniołków są jasne i zrozumiałe same z siebie. Nie ma to nic wspólnego z inteligencją zresztą. Raczej z dojrzewaniem społecznym i emocjonalnym, które u wielu dzieci, zwłaszcza chłopców, następuje nieco wolniej/ później. Obserwowali to np. niektórzy rodzice, którzy posłali dzieci jako 6-latki do pierwszej klasy.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • gumijagody 12.01.19, 13:27
    Gdybym miała aniołka samograja to byłoby mi bardziej wszystki jedno jak zachowują się inne dzieci i co robią z tym ich rodzice.
    Skarżyłaś się, że Twój syn był pierwszy, żeby paść ofiarą oskarżeń. Mój jest właśnie taki uroczy, śliczny, wyjątkowo inteligentny, nawet jak najbardziej narozrabia, to będzie ostatni, któremu otoczenie przypisze winę, bo to do niego nie pasuje, a miewa swoje jazdy. Nie chcę wychować małego manipulanta, dlatego działamy, a rodzice, którzy bagatelizują i zwalają na szkołę różne rzeczy utrudniają nam pracę.
  • yuka12 12.01.19, 14:01
    Nikt niczego nie bagatelizuje. Napewno twórczyni wątku i napewno ja. Tylko staram się przedstawić, jak sprawa się miała w jednej z poprzednich szkół przez okres kilku lat z moim synem, o którym bym na podstawie zachowania w domu i żłobku nigdy nie powiedziała, że mógłby się źle zachowywać. Zwłaszcza mając idealne nieco starsze dziecko. Rozumiem więc rozterki autorki wątku.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • yuka12 12.01.19, 14:07
    Pytanie tylko, czy szkoła robi cokolwiek, żeby bójki i głupie zabawy wśród dzieci nie miały miejsca w przyszłości?

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • mikams75 12.01.19, 11:37
    Nie moga dzieci bawic sie na zewnatrz? To by rozwiazalo wiele problemow.
  • gumijagody 12.01.19, 11:48
    U nas świeże powietrze, mróz, wiatr, deszcz to wrogowie numer jeden dla części rodziców mimo, że w umowie się godziliśmy na to (przedszkole)uncertain
  • pade 12.01.19, 12:15
    Proponuję wyegzekwowanie od dyrekcji większej sali przeznaczonej na świetlicę, w której będzie możliwość bezpiecznej zabawy ruchowej. W podstawówce moich dzieci wyodrębniono korytarz, odizolowano go od reszty szkoły i wyłożono grubymi materacami. Dodatkowo zrobiono jakieś przeszkody, drabinki i dzieci tarzały się tam do upadłego.
    Nie broń pań i przyznaj rację mężowi. Trzymanie dzieci przez 2-3 godziny na małej przestrzeni bez jakiegokolwiek zorganizowanego zajęcia to proszenie się o "głupie" zabawy.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • yuka12 12.01.19, 14:03
    Popieram.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • agunia777 12.01.19, 15:01
    Mam 4 godziny na swietlicy. Staram sie z dziecmi wychodzic na dwor, ale w sytuacji kiedy mam pod opieka 25 dzieci, opiekuje sie tymi najmlodszymi z 0-3 klasy, a starsze musza sie zorganizowac same (odrabiaja lekcje, graja w gry, rozmawiaja ze soba). I dopuki jest dobrze, to jest dobrze. Nikomu nie wpisuję uwag, jednak są dzieci, ktore w swietlicy sie nie odnajdują, zaczynają się popychac, obrazac, szturchac, uderzac sie twardymi przedmiotami. Najlepiej im sluzy odbieranie po lekcjach big_grin WIEM, POMOGLAM...

    --
    Maciek 6.03.2012
    Wojtek 22.12.2014
  • agunia777 12.01.19, 15:04
    ***dopóki

    --
    Maciek 6.03.2012
    Wojtek 22.12.2014
  • daisy 12.01.19, 15:09
    O matko, no i co tu dodać... Cała mizeria edukacji świetlicowej w jednym poście.

    --
    Fajna książka dla dzieciaka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.