Dodaj do ulubionych

Chora czterolatka i wyjazd na narty

16.01.19, 12:35
Od przedwczoraj mam chorą córę. Jakaś wg lekarki infekcja wirusowa- nie za wysoka gorączka, zaczerwienione uszy, zawalone gardło i katar. Dziś jeszcze doszedł duszący kaszel, choć wczoraj osłuchowo czysto.W piątek mamy zaplanowany wyjazd na narty ( obok Zakopanego ). Jechać czy nie ? Jak dla mnie nie ma tragedii, nie przepadam za wyjazdami zimowymi i mogę zostać. Za to widzę że małżonek napiera na wyjazd,choć ja jemu nie „bronię” jechać. Może spokojnie zabrać syna i jechać, będzie jeszcze grupka znajomych, więc na samotność nie powinni narzekać. Jechałybyście na moim miejscu ?
Edytor zaawansowany
  • berdebul 16.01.19, 12:41
    Zależy jak czuje się dziecko. Jeżeli poleguje i marudzi, to zostac w domu. Jeżeli jest w dobrej kondycji, leczenie objawowe pomaga to jechać. W okolicach Zakopanego też są lekarze.
  • 35wcieniu 16.01.19, 12:42
    Nie. Czterolatka z bolącymi uszami, gorączką, katarem ma jezdzic na nartach? Sam pomysł zdaje mi się niedorzeczny.
  • mia_mia 16.01.19, 12:47
    Dawno temu byłaś dzieckiemwink
  • 35wcieniu 16.01.19, 13:03
    Które miało to szczęście że nikt go chorego nie ciągał na narty, ale jeżeli sugerujesz że obecnie to norma to tak, wiem, ale moim zdaniem- również głupota. wink
  • mia_mia 16.01.19, 13:18
    Często dwa dni po poważnej operacji dzieci biegają i skaczą, podczas gdy dorośli po tym samym próbują sobie przypomnieć własne imię. W niedzielę mój sześciolatek miał 38,5 a w poniedziałek był na basenie i tenisie, bo chciał.
  • gaskama 16.01.19, 13:25
    Ale dzieci roznie choruja i roznie reaguja. Dorosli zreszta tez. W kolejce na stoku slyszalam faceta, ktory opowiadal, jak to w nocy mial 39 stopni, ale lyknal dwa ibupromy i smiga. Ja bym tak nie potrafila. Nie jestem az tak silna. Przy 39 bola mnie miesnie i zazwyczaj nie pomaga mi ibuprom, leze i zdycham.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • bywalec.hoteli 16.01.19, 17:51
    Prosta droga do zniszczenia organizmu np zapalenia serca czy cos. Wysoka temperatura oznacza, ze organizm walczy z poważna infekcja i ma duży stan zapalny. Obniżając temperaturę 2 ibuprofenami wyłącza się walkę organizmu z infekcja a dodatkowo jeżdżąc intensywnie na nartach meczy się organizm ogarnięty infekcja.

    --
    ____________________________________________
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! smile
  • gaskama 16.01.19, 18:36
    Absolutnie. Ale miamia pisze, ze syn w niedziele mial 38,5 stopni a w poniedzialek plywal. Ja bym dziecka tak nie wyslala. Goraczka jest dla mnie oznaka, ze jest powazny stan zapalny w organizmie, nawet jak opadnie, to przez kolejne dni organizm jest wycienczony. Ale pozwalalam synowi kapac sie w Baltyku, jak mial okropny kaszel. Ale byl zbadany przez alergologa, pulmonologa, mial porobione badania krwi i przeswietlenia. Kaszel mial przez dwa miesiace. Kapiele w zimnym Baltyku pomogly. A na plazy ludzie mnie zagadywali, czy jestem pewna, co robie. Wiec roznie to bywa i kazdy najlepiej zna swoj organimzm i swoje dziecko.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • hanusinamama 16.01.19, 13:10
    Ja mam 2. teraz aktualnie w pdoobnym wieku z chorymi uszami, chorym gardłem na narty bym nie zabierała.
  • escott 16.01.19, 12:42
    Ja bym pojechała, ale jak nie chce ci się za bardzo jechać, to też nie ma powodu się zmuszać. Ale takie infekcje raczej ignoruję, bo dziecko je również ignoruje, nie można siedzieć w domu pół roku...

    --
    Sherlockiana - blog o SH

    Forum Sherlock Holmes
  • profes79 16.01.19, 12:43
    Ja bym się mocno zastanowił czy jechać, gdybym to ja sam miał takie objawy a co dopiero czteroletnie dziecko...Tylko ja co najwyżej nawet jakbym pojechał to bym usiadł w schronisku z grzańcem zamiast jeździć na nartach smile

    Tym bardziej, że jak piszesz, nie jest to kwestia "nie jedziemy wszyscy" ani "mąż będzie tam sam".

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • gaskama 16.01.19, 12:44
    Asiu, to zalezy od tego, w jakie warunki jedziecie, na jak dlugo i jak corka zazwyczaj choruje. Ja mam podobny wirus do opisanego przez ciebie od pieciu dni, maz go mial, a syn ma od dzis. Po mniej wiecej tygodniu powinno byc ok, pod warunkiem, ze nie roziwnie sie zapalenie zatok, czy krtani czy czego tam jeszcze. Na dwa czy trzy dni do np. pokoju hotelowego bym nie jechala. Herbaty nie zrobisz, nie ugotujesz czegos, na co corka ma ochote, mozecie sie wszyscy pozarazac. Ale w dobre warunki (apartament z wlasna kuchnia), czemu nie. Piatek to beidzie juz czwarty dzien. Jesli corka nie miewa czesto powiklan przy przeziebieniach, to dwa dni trzeba sie bedzie pooszczedzac a potem powinno byc dobrze. Niekiedy zmiana klimatu dziala cuda. Aczkolwiek w samym Zakopanem potworny smog, wiec tu u alergikow mozna liczyc raczej na pogorszenie stanu. My zazwyczaj w takich sytuacjach wyjezdzalimsy (mamy wyjazd za tydzien, mam nadzieje, ze sie ogarniemy, aly my juz dorosli, syn 16 lat). Roznie bywalo. W razie pogorszenia stanu zdrowia corki na miejscu pediatre najdzie sie bez problemu (tez korzystaliśmy).

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • asia.pelasia 16.01.19, 12:56
    Apartamentu niestety nie będzie 😁 I tak jakimś cudem Pani znalazła nam pokój trzyosobowy, a młoda ma spać z nami w jednym łóżku 😊
  • asia.pelasia 16.01.19, 12:59
    Jedziemy na tydzień, córa choruje umiarkowanie, jak na przedszkolaka, ale intensywnie. Ostatnia angina skończyła się szpitalem ( mega gorączka i złe wyniki krwi ) 😒 Chyba pierwszy raz zdarza nam się choroba przed wyjazdem, stąd moje wahania
  • gaskama 16.01.19, 13:16
    Pokoj z wspolnym spaniem w jednym lozku? Ja bym nie pojechala w takiej sytuacji. Cztery osoby w jednym pokoju, w tym jedna osoba chora, to nie dla mnie. Jak bedzie corka miala kaszel, to sie razem nie wyspicie. A sytuacja, ze dojedziesz z corka pociagiem dwa dni pozniej do zakopanego a maz was odbierze autem? Albo nawet do Krakowa a maz podjedzie z synem i zrobicie sobie zwiedzanie bylej stolicy przez jeden dzien? Szostego dnia choroby juz wiadomo, czy sie konczy, czy rozkreca.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • triss_merigold6 16.01.19, 14:33
    W takim układzie nie pojechałabym, Gaskama dobrze pisze, umęczycie się.
  • asia_i_p 17.01.19, 13:03
    To się umordujecie, moim zdaniem.
    Małej nic nie będzie, ale to co ty będziesz miała, to na pewno nie będą wczasy.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • mia_mia 16.01.19, 12:45
    Dziś jest środa, do piątku dziecko pewnie zapomni, że było przeziębione.
  • aguar 16.01.19, 13:33
    Może są takie dzieci, ale moje np. zawsze potrzebowało około tygodnia, żeby wrócić do zdrowia.
  • rulsanka 16.01.19, 12:47
    W okolicach zakopanego jest smog, w ogóle bym tam nie jechała. Bo jeżeli młoda nie będzie jeździć na nartach, to spacery mogłyby jej dobrze zrobić. Ale nie w smogu...

    --
    Pomoc dla Zuzi
  • asia.pelasia 16.01.19, 12:52
    Młoda czuje się nie najgorzej, najbardziej wkurza mnie mąż, bo łapie fochy, bo przecież jak to sam ma jechać ? Przecież mieliśmy jechać razem itp. Też nie chciałabym przesadnie dmuchać na córę, ale zapowiedziałam,że jak jutro będzie miała jeszcze gorączkę, to na pewno nie jadę. Argumenty, że mogę siedzieć z nią w pensjonacie jakoś mnie nie przekonują. Jak mam siedzieć w pomieszczeniu, to sorry wolę nie jechać
  • hanusinamama 16.01.19, 13:12
    Tzn potrzebna jestes do pilnowania dzieci zeby maz pojezdził? Ja zostałam w tym roku bo nie chciałam ciągnąć 1,5 rocznego dziecka 7h samochodem i potem i tak kisic sie w wynajetym meiszakniu. Wolałam w domu zostać. Maz ze starsza pojechał na narty.
  • mikams75 16.01.19, 14:29
    Jesli juz siedziec z dzieckiem to na zmiane.
  • kornelia_sowa 16.01.19, 15:39
    Jestem a w zasadzie bylam w identycznej sytuacji.
    Moja prawie 4 latka w Nowy Rok zaczęla sie skarzyc na bol uszu i byl zapchany nos.
    Po kilku dniach "walki " srodkami nieinwazyjnymi skonczylo sie antybiotykiem. Skonczyla brac przedwczoraj a dzien wczesniej mielismy zaczac wspolne ferie.

    Maz pojechal z synem plus jego kolega z synem. Maja meski wypad.
    Nasza pediatra odradzala zaraz po antybiotyku cale dnie na sniegu.
    Tak, zaraz uslysze ze sie nie zna i zebym.ja zmienila wink

    Latem wyjazd bym rozważala,ale teraz nie.

  • gaskama 16.01.19, 15:48
    Dlaczego mialabys ja zmieniac? Po antybiotyku organizm jest z reguly bardzo wycienczony. Ja zawsze mam wrazenie, ze antybiotyk bardziej mnie wykancza od samej choroby. O ile po wirusowce bez antybiotyku w miare szybko dochodze do formy, dziecko zresztą tez, to antybiotyku z reguly potrzebuje tygodni. Po antybiotyku nasza pediatra radzila dziecko jeszcze tydzien do przedszkola nie posylac. Oczywiscie, jesli ma sie taka mozliwosci.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • kornelia_sowa 16.01.19, 18:14
    Ja uważam tak samo, no prawie bo do pkola posłalam.
    Wiele emam nie do konca zdaje sobie sprawe z tego, ze po 2 dniach trudno okreslic czy infekcja idzie ku wyzdrowieniu czy ku pogorszeniu i zachowuje sie lekkomyślnie.
    Co widac po radach dawanych autorce.


    Czesto czytalam tu wypowiedzi ktore swiadcza o bardzo lekkim podchodzeniu donprocesu zdrowienia malych przeciez dzieci.
  • gaskama 16.01.19, 18:39
    Warto poczekac do 5 dnia Dziecko chore od poniedzialku, do piatku moze sie sytuacja wyklarowac. Nieczesto sie zdarza, ze nagle w 8 dniu cos sie zaczyna dziac, aczkolwiek cos takiego z synem tez przerabialam.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • klamkas 16.01.19, 19:35
    Kto był z dzieckiem w szpitalu? Kto bierze L4? Kto odciąga smarki, oklepuje (i zarywa z tej okazji noce), chodzi po przychodniach/organizuje lekarzy? Bo z tego co piszesz, mąż nie ma pojęcia z czym się wiąże chore dziecko.

    Wyjazd bym rozważyła, jeżeli to blisko domu - czyli podróż nie zaszkodzi nikomu w rodzinie (przy wirusie x godzin w samochodzie, z klimą, bez świeżego powietrza, bez nawilżania, nawet jeśli dziecko już nie ma gorączki, to porażka dla kaszlącego smarkacza i pozostałych) i bez problemu można wrócić, gdyby okazało się, że infekcja się rozbuja. I przy założeniu, że choroba dziecka, to nie tylko mój problem (czyli ja siedzę w pensjonacie), tylko nasz.

    Zaproponuj mężowi, że możecie jechać, ale to on bierze na siebie chore dziecko i wszystko co z tym związane (siedzenie w pensjonacie), a ty zaopiekujesz siebie i syna. Czuję, że szybko zmieni mu się optyka...
  • zabka141 16.01.19, 12:55
    Raczej tak, bo pewnie po tej infekcji za 2 dni nie bedzie sladu.
  • san_vito 16.01.19, 13:07
    Jak dlugo bedzie trwala podroz. Pojechalabym. Wzielabym ze soba krople do uszu i ewentualnie antybiotyk. Lub chociaz recepte, aby nie latac po sorach. No ibuprom juz bym dawala.
    Na zapaleniu ucha daje sie:
    wit c,
    ibuprom
    xylometazolin + sinupret w ciagu dnia -> te dwa leki razem lub wogole.
  • ga-ti 18.01.19, 00:39
    San_vito, a dostanę bez recepty xylometazolin i sinupret oraz krople do uszu? Pytam, bo moje dziecko z katarem, który nie wypływa, zaczyna pokaszliwać, mam więc szansę na ucho. Niedawno mieliśmy podobnie, 4 dni nurofen, bo niby stan zapalny powinien minąć, a skończyliśmy na antybiotyku. Poza antybiotykiem dostaliśmy steryd do nosa. Może uda mi się coś kupic i zatrzymać to ucho jeśli zacznie boleć zanim się coś rozwinie więcej?
  • schiraz 18.01.19, 16:24
    Dostaniesz bez recepty sinupret i krople do nosa (np xylometazolin) przy czym kropli nie stosuj dłużej niż 3 dni bo wysuszają śluzówkę. Krople do uszu na receptę.
  • mrs.solis 16.01.19, 13:25
    Widze, ze bardziej kuszaca opcja dla ciebie jest wyjazd meza z synem , wiec mu powiedz, ze nie bedziesz ryzykowala pozniejszymi jazdami po pogotowiach jak corce sie pogorszy i zostan z nia w domu.
  • aguar 16.01.19, 13:30
    Taki urok planowania wyjazdów zimowych z przedszkolakiem - nie zawsze dochodzą do skutku (albo w niepełnym składzie) ze względu na choroby. Proponuję w przyszłości zabierać z przedszkola na tydzień przed wyjazdem, a jak pójdzie do szkoły - planować wyjazd na drugi tydzień ferii.
  • asia.pelasia 16.01.19, 13:59
    No właśnie miałam taki plan, żeby od poniedziałku nie dawać jej do przedszkola. Niestety właśnie od poniedziałku się pochorowała 😒
  • mikams75 16.01.19, 14:25
    Ja bym pojechala, ale moje dziecko regeneruje sie szybko. I na miejscu bym spedzala czas w zaleznosci od kondycji dziecka. Zawsze mozna zapakowac wiecej gier, ksiazeczek i troche czasu by bylo w hotelu na zmiane z mezem, troche na zewnatrz.
  • fawiarina 16.01.19, 14:39
    Trochę lipa. Jeśli to mały pensjonat, to ugrzęźniesz w pokoju. Jeśli fajny hotel z salami zabaw, to ciężko tam posłać zarażające dziecko. Inna sprawa, że do piątku to ona może być całkiem już zdrowa i problem się rozwiąże.
  • beverlyja90210 16.01.19, 14:42
    Ta grupka znajomych o których wspomniałaś ma dzieci? Jeśli tak to uwielbiam takich ludzi jak wy....nie pomyśleli ze inne dzieci mogą się rozłożyć?Ja na miejscu znajomych bym się wkurzyła gdyby oczywiście mieli dzieci ze chorego dzieciaka ciągniecie. Kompletnie nie rozumiem takich pomysłów jak wyjazd z chorym dzieckiem,a jaka to keczarni jazda samochodem dla niego i jeszcze do miejsca gdzie jest zajebisty smog. Świetna zabawa
  • kornelia_sowa 16.01.19, 15:41
    Swięta racja
  • e-ness 16.01.19, 15:49
    W ubiegłym roku pojechaliśmy na narty do Białki z katarem u dzieci.
    Sytuacja tak się rozkręciła na miejscu, ze wracaliśmy z zapaleniem oskrzeliki płuc, a młodszej jeszcze ZUM się przyplątał.
    Moz na nartach a ja z dziećmi apartamencie, umęczona, niewyspana i najmocniej na świecie pragnąca własnego domu.
    Dobrze ze w abonamencie mamy wizyty domowe, i lekarze codziennie przychodzili do nas zanim orzekli antybiotyk, bo jakbym miala szukać jeszcze w obcym miejscu lekarzy to bym zaczęła płakać z bezslnosci.
  • 3-mamuska 16.01.19, 16:12
    Tu u dziecka nic się neo rozkręca a jeszcze zobaczy do piątku. Rozwinąć coś się zawsz moze nawet jak dziekco jedzie super zdrowe.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • czekoladazkremem 21.01.19, 05:29
    Fajny mąż, nie ma co.
  • 3-mamuska 16.01.19, 16:11
    Dziś 3 dzień jak się nie pogarsza , to do piątku powinno być dobrze. I pojechałbym. Jak miałoby się rozwinąć to już.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • bominka 16.01.19, 16:41
    Niestety, ale bym zrezygnowała. Szkoda dziecka. Przełóż sobie jak byś się czuła chora w podróży. W infekcji wirusowej najchętniej nie rozstaje się z łóżkiem. I rozumiem, że dzieci są bardziej żywiołowe to jednak nie planowałabym piątkowego wyjazdu.
    Może warto pomyśleć, żeby pojechać koło niedzieli, jeśli zacznie corcia rokować? Z tego wirusa równie dobrze może się rozwinąć infekcja bakteryjna.
  • asia.pelasia 16.01.19, 17:34
    Ja też jestem bardziej na nie, tylko też mam wrażenie, że z tylu głowy mam ogólną niechęć do wyjazdów zimowych. Fakt,że nie jest super źle, ale nie widzę żadnej poprawy, nawet jest ciut gorzej niż było. W grudniu zaliczyliśmy z młodą anginę, więc antybiotyk skończyliśmy ponad 3 tygodnie temu. Może to dlatego przyplątała się tak szybko jakaś wirusówka ? Znajomi albo nie mają dzieci, albo już podrośnięte, więc chyba ewentualnie możemy zarazić kogoś dorosłego 😒 Mąż cały czas fuka, że jestem przewrażliwiona i wykorzystuję okazję żeby nie jechać i to mnie chyba wkurza najbardziej ☹️
  • berdebul 16.01.19, 18:28
    Jedz, mąż zajmie się dziećmi, a Ty w tym czasie zrelaksujesz się na stoku, z grzańcem, albo w saunie, co tam lubisz.
  • agrypina6 16.01.19, 18:29
    Ta, jasne.
  • claudel6 16.01.19, 19:12
    Twój mąż jest nienormalny. serio, gdyby mój mąż mi powiedział, ze jestem przewrażliwiona, bo martwię się o gorączkującą 4-letnią (!!) córkę, to by doznał przemocy domowej.
  • mrs.solis 17.01.19, 01:30
    Cos mi sie wydaje, ze maz ma focha, ze sluzaca z nim nie chce jechac. Czy on umie sie sam obsluzyc i ogarnac syna, czy do wszystkiego potrzebuje ciebie???
  • lauren6 16.01.19, 18:43
    Ja bym pojechała, ale moje dzieci dość lekko przechodzą tego typu infekcje. Na miejscu, póki dziecko jest podziębione, nie wychodziłabym z nim na dwór.
  • gaskama 16.01.19, 19:07
    Wiesz, ale oni jada do gazdziny, w 4 osoby do jendego pokoju, ile kurcze mozna siedziec z chorym dzieckiem na .... nawet 20 m2?

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • lauren6 16.01.19, 19:46
    Właśnie doczytałam, że mowa o spaniu z 4 latką w łóżku małżeńskim. W takim wypadku choroba córki jest świetną wymówką by nie jechać w tak dziadowskie warunki. Niech mąż jedzie z synem.
  • mia_mia 16.01.19, 20:55
    Jakby mi mąż kazał samej jechać z dzieckiem na narty to bym nie pojechała. Nie i już, to nie lato, gdzie ewentualnie można płetw czy olejku do opalania zapomnieć. No chyba, że starsze dziecko to nastolatek, samoobsługowy, jeżdżący swoimi trasami.
  • asia.pelasia 16.01.19, 21:09
    Drugie dziecko, którym zajmowałby się tatuś to 10 latek całkiem dobrze funkcjonujący, jeżdżący nieźle na nartach 🙂
  • mia_mia 16.01.19, 21:13
    Zaproponuj, że pojedziesz z synem, a tata zostanie w domu z córką do czasu aż wydobrzejewink
  • asia.pelasia 16.01.19, 21:11
    Może sam na trasach nie jeździ, ale na równi z tatusiem ( nąż też dość późno nauczył się jeździć na nartach )
  • lauren6 17.01.19, 13:04
    A co w tym dziwnego? Mój mąż jeździł sam na ferie ze starszym dzieckiem, a ja zostawałam w domu z młodszym.
  • kornelia_sowa 18.01.19, 00:07
    U nas tak samo.
  • nangaparbat3 16.01.19, 18:56
    A Ty się dobrze czujesz? Bo wydaje mi się, że nie chce Ci się jechać, i może po prostu złapałaś tego wirusa od córki.
    NA 3 tygodnie bym pojechała z chorym dzieckiem, ale na jeden na pewno nie.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • asia.pelasia 16.01.19, 20:51
    A wiecie co dodatkowo mnie wk.....ia ? Rady znajomych, którzy mają jechać - „ ja jechałam ze swoim młodszym, jak był chory i nic mu nie było” , „ chyba trochę przesadzasz „ itp. Tak jak ktoś wcześniej napisał, w szpitalu wcześniej z córą siedziałam ja, na L4 też teraz siedzę ja, choroby i leki też ja 😒
  • gaskama 16.01.19, 21:15
    Lomatko, to pogadaj z mezem. Nie ma co jechac na sile. Co znaczy, ze maz zafochowany? Zawsze taki jest? Moj przy chorobie syna byl zawsze wiekszym panikarzem ode mnie. Wiec dla mnie wiecej luzu byloby mile widziane. Maz mial nadzieje na rodzinny wyjazd, wiec pewnie rozczarowany. Ale focha strzelac nie powinien. Rozwazania na temat zostania w domu sa w opisanej sytuacji na miejscu a do tego dochodzi twoj brak checi na wyjazd.

    --
    "Przy pewnej dozie kretynizmu hipokryzja to po prostu wyraz poczucia przyzwoitości." by asia_i_p
  • mia_mia 16.01.19, 21:20
    Moim zdaniem poświęceniem rodzica dużo większym niż donoszenie chusteczek są narty z dzieckiem. Tu matka próbuje się wymigać, więc ojciec też powinien
  • asia.pelasia 16.01.19, 21:42
    Byli już razem 2 lata temu, ja musiałam być wtedy w pracy i poradzili sobie nieźle, a syn był wtedy 8-latkiem. Teraz jest już bardziej samodzielny, jeździł sam na kolonie, uważam, że w porównaniu z 4- latką opieka nad nim to niebo a ziemia. A mąż niestety na „ starość” robi się coraz bardziej fochowaty 😞 Mąż owszem opiekuje się dziećmi, ale wszystko musi być naszykowane, obiad zrobiony, posprzątane, o lekach i innych rzeczach przypominać trza albo napiasć na kartce 😀
  • mia_mia 17.01.19, 03:19
    Kolonia to jednak coś innego i nie twierdzę, że nie da się wyjechać samemu z dzieckiem, ale gdybym musiała to kręciłabym nosem jak Twój mąż. U nas więcej entuzjazmu do takiego samotnego wyjazdu zimą miałby mój mąż niż jasmile
  • berdebul 18.01.19, 09:04
    Czyli mąż potrzebuje animatora na wieczory dla syna i kogoś, kto ich na narty wyprawi, bo sam biedaczek nie da rady.
    Mąż się swietnie ustawił.
  • kurt.wallander 21.01.19, 21:36
    asia.pelasia napisała:

    Mąż owsze
    > m opiekuje się dziećmi, ale wszystko musi być naszykowane, obiad zrobiony, posp
    > rzątane, o lekach i innych rzeczach przypominać trza albo napiasć na kartce 😀

    Co to za opieka, skoro nic nie potrafi przy dzieciach zrobić? To, że jest w pobliżu, to jeszcze nie opieka.
  • berdebul 16.01.19, 21:27
    A pan mąż ma jakieś obowiazki, czy tylko spija śmietankę i pozachwyca się dzieckiem jak jest zdrowe i czyste?
  • asia.pelasia 17.01.19, 12:29
    Jakieś obowiązki ma, ale niestety trzeba mieć na większość rzeczy oko. Syn jest z tych "ogarniętych", zresztą będzie tam spora grupa znajomych bezdzietnych i z dużymi dziećmi,którzy bez problemu przypilnowaliby syna.
    Dziś wydawałoby się,że temat się zamknął,bo młoda dostała w nocy wysokiej gorączki (39,3 ), teraz na szczęście utrzymuje się w okolicach 38 (+wink , ale małżonek znów jątrzy, że jestem panikarą i jako,że to wirus to pewnie w niedzielę przejdzie. No i oczywiście szantaże,że w takim razie latem też nie wybierzemy się na żadem urlop. Normainie mam wrażenie, że rozmawiam z 11 latkiem, w dodatku chamowatym...
  • lauren6 17.01.19, 13:12
    Mąż nie działa przypadkiem pod presją znajomych?

    Wiesz, mnie by coś trafiło na etapie bookowania 3 pokojowego pokoju dla rodziny 2+2, bo - jak rozumiem- mężuś chce nocować u gaździny razem ze znajomymi lub gdzieś blisko nich, w tym samym terminie. Do tego te ich naciski są fatalne. Nie znoszę takich osób. A jakby jeszcze szczuli męża na mnie oraz podważali moją matczyną ocenę stanu zdrowia dziecka to ochłodziłabym kontakty.
  • asia.pelasia 17.01.19, 13:31
    Na pewno działa pod ich presją, bo przecież wszyscy są tacy mądrzy i mają rację. Osobiście nie znoszę wtrącania się innych osób w decyzje dotyczące dzieci, sama tego nie robiłam i nie robię. Też nie widzę nic dziwnego, w tym, że mieliby jechać sami, ale już mnie szlag trafia, na te wieczne dąsy i fochy 😒
  • umi 17.01.19, 22:53
    Mnie się ciśnie pytanie kto zapłaci za leczenie małej jeśli "przechodzona" infekcja skończy się np. chorobą serca. I kto będzie biegał po specjalistach. W moim odczuciu dziwni znajomi i dziwny (trochę niedojrzały?) ojciec.
  • claudel6 18.01.19, 00:31
    pogoń to towarzystwo paszoł won. zostajesz z dzieckiem w domu. dziecko ma prawo przejść chorobę w komfortowych warunkach domu, a Ty masz prawo do opieki nad nim w tych samych komfortowych warunkach, a nie gdzieś na jakiejś ciasnej kwaterze bez kuchni. poza tym, co Ty jesteś służąca? nie chce Ci się jechać w tych okolicznościach przyrody, bo się tylko umęczysz i to jest wystarczający powód. po co to mielisz? utnij tę kwestię, niech mąż się szykuje mentalnie do wyjazdu we dwójkę.
  • triss_merigold6 18.01.19, 06:57
    Amen. A towarzystwo doradzające powinno zostać szybko ukrocone, bo to nie oni będą się później bujać po laryngologach i pulmunologach.
  • kornelia_sowa 18.01.19, 10:31
    Dokładnie.
    Wiele razy czytałam na enatce jak dorosle kobiety "umierają" bo niby tylko katar, kaszel ale leża i ręka/nogą cuęzko ruszyc.
    I dostają porady zeby dbac o siebie/odpiczyeac, lezec.
    No, oczywistosci.
    Bo mają prawo zdrowiec odciązone maksymalnie. Zgadza sie.
    Czemu zatem dziecko ma spędzic kilka h jadac w foteliku, a potem co?
    Siedziec w 3 osobowym pokoju gdzie jakby nie bylo to prowizorka warunkow domowych?

    Bo dzieci szybciej wychodza z przeziebienia?
    Czasem a czasem infekcja konczy sie zapaleniem ucha/oskrzeli, itp.

    Dziecko tez ma prawo do odpoczynku nawet jesli to "psuje" plany rodzicow i ich znajomych.
    Szkoda ze niektorzy nie przyjmują do wiadomosci, ze pojawienie sie dzieci, zmienia zycie doroslych i ze to np. Oznacza ze czasem trzeba zrezygnowac z imprezy czy wakacji.

  • triss_merigold6 18.01.19, 10:36
    Cudownie będzie jak utkną z gorączkujacym i wymiotujacym dzieckiem na 7 godzin na Zakopiance.
  • mia_mia 18.01.19, 10:57
    Nie wszystkie dzieci tak dramatycznie przechodzą przeziębienia, nie u wszystkich katar kończy się zapaleniem ucha, a kaszel zapaleniem płuc. W rozstrzygnięciu sporu rodzicom powinien pomóc zaufany lekarz, bo pewnie dziewczynka nie jest ani kopią Twoich ani mojego dziecka.
  • 35wcieniu 18.01.19, 11:09
    Nie znam ŻADNEGO lekarza, który dziecku z gorączką zaleciłby podróż i spanie z obojgiem rodziców w jednym łóżku.
  • przystanek_tramwajowy 18.01.19, 11:29
    Gdybyś przeczytała wątek zamiast się "głupio mądrzyć" to byś wiedziała, że akurat u tego dziecka z wątku ostatnia angina skończyła się pobytem w szpitalu.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • mia_mia 21.01.19, 05:16
    A jednak okazało się, że lekarz nie widzi przeciwskazań do wyjazduwink
  • kornelia_sowa 18.01.19, 16:24
    Mia_mia, nie ze "nie wszystkue dzieci tak dramatycznie przechodza przeziebienia" tylko
    nigdy nie wiadomo.
    Bo nawet dzieciom ktore wylizuja sie po 3 dniach zazwyczaj moze ZDARZYC sie np zapalenie ucha (np moja corka).
    I nie jest to dramatyczne tylko nie tak znowu rzadkie w tym wieku.


  • zabka141 17.01.19, 12:58
    Maz sie wkurza bo widzi ze ci sie nie chce I dlatego nie pojedziesz, a nie dlatego ze dziecko chore.

    A z chorobami to jestescie panikary!
  • zabka141 17.01.19, 13:01
    A to ze nie ma u was partnerstwa w zwiazku I rodzinie to sprawa wieksza niz wyjazd.
  • aguar 17.01.19, 13:52
    "Maz sie wkurza bo widzi ze ci sie nie chce I dlatego nie pojedziesz, a nie dlatego ze dziecko chore."
    No ale, co to za powód do wkurzania się, że jej się nie chce. Taki wyjazd jest obowiązkowy? Każdy musi lubić w taki sposób odpoczywać? Co w tym złego, że dla autorki taki wyjazd ze zdrowymi dziećmi byłby jeszcze do zaakceptowania, ale z chorym lub "niepewnym" już nie? On tam pojeździ sobie na nartach, będzie miał znajomych, po co mu jeszcze ona? Poza tym, gdyby w domu na co dzień po równo zajmowali się dziećmi, to opcja "podzielenia" się nimi i opiekowania się tylko tym o wiele mniej absorbującym byłaby dla niego korzystna
  • mikams75 17.01.19, 14:01
    ale to sie stawia sprawe jasno zanim sie zdecyduje - mezu, jedz sam ze starszym dzieckiem, mnie takie wyjazdy nie bawia.
  • asia.pelasia 17.01.19, 19:25
    Tak oczywiście, ale zdecydowałam się na wyjazd tylko ze względu na córę. I o tym mówiłam od początku. Teraz małżonek wpadł na kolejny pomysł- przecież można dać antybiotyk profilaktycznie i jechać, co za problem, przecież 3 tygodnie temu skończyła jeden, to można dać i drugi. A wyjazd zimowy jest raz w roku, to przecież koniecznie trzeba pojechać. I na pewno i tak pediatra da jej jutro antybiotyk itp. O matko, czy to ja uważam to za powalony pomysł, czy już przesadzam ?
  • aguar 17.01.19, 19:32
    Pomysł jest totalnie powalony. Jemu by dobrze zrobiło, jakbyś wysłała jego samego z dwójką dzieci, w tym jednym chorym na antybiotyku, bo np.w ostatniej chwili byś dostała wysokiej gorączki, ale dzieci szkoda...
  • mia_mia 17.01.19, 19:40
    Ciekawe czy sama by pojechała z dwójką dzieci na narty, bo mąż dostał gorączki.
  • asia.pelasia 17.01.19, 19:43
    Dlatego proponowałam wyjazd z synem, dzieckiem w miarę bezobsługowym. Teoria antybiotykowa jest taka, że damy go np. jutro z rana i do niedzieli już przecież działa. I że pediatra pewnie i tak dam nam antybiotyk, więc co za problem jechać
  • umi 17.01.19, 23:04
    Antybiotyk to nie witamina C. Co ja czytam O_O Może spróbuj uświadmić mężowi, że podawanie dzieciom bez powodu leków, zwłąszcza małym, nie jest obojętne dla ich zdrowia. Od małego chce ja tak faszerować tymi lekami w imie nart? Co innego kiedy trzeba, ale jesli nie trzeba, po co dodatkowo obciążąć organizm?

    A może wybierzcie się na np. weekendowy wyjazd w innym terminie, całą rodziną? Może mąż jest rodzinny i nie lubi jeździc sam/połowa rodziny? Jeśli o to chodzi, to może wspólny późniejszy wypad z dzieciakami, nawet krótszy, załatwi sprawę i będziesz mieć spokój.
  • berdebul 18.01.19, 09:01
    Lepiej byłoby pojechać nad morze. Powietrze bez smogu, jod, brak straganów z badziewiem.
  • triss_merigold6 18.01.19, 09:05
    O ile nie jesteś w porządnym hotelu czy pensjonacie z atrakcjami, nad morzem z dziećmi zimą jest trudno. Zwłaszcza z chorym dzieckiem, które nie nadaje się na długie spacery.
  • berdebul 18.01.19, 09:44
    Łatwiej o dobry hotel/pensjonat nad morzem zimą, niż w górach. I ceny korzystniejsze.
  • szeera 17.01.19, 20:11
    To ja jeszcze napiszę jak to widzę, z perspektywy osoby która dużo podróżowała z małymi dziećmi, a dzieci jak to dzieci w tych podróżach chorowały całkiem często.

    Po Twoim pierwszym wpisie, zastanawiałam się co bym zrobiła na Twoim miejscu. Jeśli ja podchodziłabym do wyjazdu entuzjastycznie, a dziecko by dobrze rokowało, to może bym się zdecydowała. Ale bez mojego entuzjazmu to raczej nie, biorąc pod uwagę, że to wyjazd zimowy i dziecko chorujące i tak niewiele skorzysta. Po drugim wpisie, o wysokiej gorączce dziś, to już raczej na pewno bym się nie zdecydowała.

    Czyli Twoje odczucia i ocena sytuacji uważam, że są typowe w tych warunkach. O co w takim razie chodzi Twojemu mężowi? Po co mu chory przedszkolak i żona do opieki nad tym przedszkolakiem na wyjeździe? To raczej miło z Twojej strony, że zostaniesz z chorym przedszkolakiem, a mąż będzie mógł jeździć z dziesięciolatkiem (co jest dużo ciekawsze niż opieka nad chorym).

    Czyli to co już ktoś napisał, to coś niefajnego w związku, a nie tylko problem wyjazdu.
  • nangaparbat3 17.01.19, 20:44
    Nie zgadzam się. Przesadzasz. Za mało masz danych, żeby od razu wyrokować o stanie związku. Znam całkiem sporo związków, gdzie jedno z małżonków nie wyobraża sobie wyjazdu bez tego drugiego. Na podstawie pojedynczej sytuacji nie można mówić, ze w związku jest coś nie tak. zwłaszcza że takie stwierdzenia mogą wzbudzić niepotrzebny niepokój. Właściwie okropny ten Twój komentarz sad

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • szeera 17.01.19, 21:07
    "Znam całkiem sporo związków, gdzie jedno z małżonków nie wyobraża sobie wyjazdu bez tego drugiego. Na podstawie pojedynczej sytuacji nie można mówić, ze w związku jest coś nie tak. zwłaszcza że takie stwierdzenia mogą wzbudzić niepotrzebny niepokój. Właściwie okropny ten Twój komentarz sad"

    Ale to nie chodzi przecież o to, że muszą pojechać oddzielnie. W takiej sytuacji można przecież wyjazd też odwołać całkowicie, jeśli ktoś woli. Dla mnie sytuacja gdy uzasadnione potrzeby jednej strony są całkowicie i w sposób dość brutalny lekceważone świadczy o tym, że nie jest to dobry związek. A tak została potraktowana dość niekontrowersyjna potrzeba autorki do niejechania na narty z chorym dzieckiem. (Np. za karę nie pojedziemy nigdzie w lecie).

    Oczywiście, to może być wyjątek i może podróże są jakimś tematem zapalnym, a reszta życia jest ok. Ale może być też jednak inaczej i może warto żeby autorka przyjrzała się na ile jej potrzeby są w tym związku brane pod uwagę.
    A zobacz, że tu w ogóle pomijamy troskę ojca o dobro młodszego dziecka, która też wydaje się umiarkowana.


  • leann32 18.01.19, 01:17
    Ja bym pojechala. Wszak w zakopanem tez zyja (i chorują dzieci) i zdaje sie jedziesz tam autem a nie pieszo z dzieckiem na saniach wiec bez przesady.
    Znajac dzieci dwa dni pochoruje i bedzie latac jak nowonarodzona a katar miewa kazdy, zadna nowosc, zdrowa tez moze zlapac. Ze zwyklej wirusowki nie ma co robic wielkiej akcji. Obloznie chora nie jest.
  • 35wcieniu 18.01.19, 06:44
    Wczoraj napisala ze dziecku skoczyla goraczka. Maja na tym wyjezdzie spac w 3 z dzieckiem w jednym lozku. Jasne-nie jest obloznie chora ale odwolanie wyjazdu w takiej sytuacji to nie "robienie wielkiej akcji" tylko zdrowy rozsadek.
  • triss_merigold6 18.01.19, 06:54
    Dziecko ma temperaturę i jeszcze nie wyszło z poprzedniej infekcji, a jechać mają do kuriozalnych warunków "3-osobowy pokój u gaździny dla 4 osób " więc autorka z dzieckiem ubawią się jak pies w studni.
    Równie dobrze córka może mieć nadkażenie bakteryjne a nie tylko prostą wirusowkę i lepiej niech zdrowieje we własnym domu.
    Zdumiewa mnie, że pan mąż ośmiela się rzucać jakieś teksty o braku wakacji za karę.
  • lauren6 18.01.19, 08:22
    Jeżeli dziecko ma nadkażenie bakteryjne i będą spali 3 w łóżku to z dużym prawdopodobieństwem można uznać, że pozaraża swoich rodziców. Kto będzie prowadził samochód w drodze powrotnej: tatuś z gorączką 39 stopni czy mamusia, bo ma tylko 38.5?

    Mężowi pod wpływem znajomych rozum odebrało. Nauczka na przyszłość, że trzeba ograniczyć kontakty z tymi ludźmi i nigdy więcej nie umawiać się z nimi na wspólny wyjazd.
  • mia_mia 18.01.19, 09:17
    Chyba bym pękła ze śmiechu albo złości jakby mi mąż kazał ograniczyć kontakty z jakimiś znajomymi, zrezygnować z wyjazdów z nimi, bo by uznał, że pod ich wpływem mi rozum odbiera. Ciekawe czy sama byś się na taką interwencję męża zgodziławink
  • triss_merigold6 18.01.19, 09:21
    Serio? Zakładasz, że znajomi są wyłącznie wartościowi, rozważni, pomocni, inteligentni i pragną dobra danej rodziny? Osobiście byłabym zdziwiona, gdyby mój partner zgodził się na wspólny grupowy wyjazd rodzinny i podporządkowal się jakimś zbiorowym ustaleniom.
  • mia_mia 18.01.19, 09:45
    Serio, wyobrażam sobie, że mąż i żona mają odmienne zdanie o znajomych, a nie wyobrażam sobie, żebym miała się podporządkować pomysłowi ograniczania kontaktów, bo akurat mąż uznał ich za idiotów.
    Nie tak wygląda partnerstwo.
    Wzięłabym dziecko, a na miejscu dzieliła się opieką i przyjemnościami, to wydaje mi się uczciwe, a pewnie dla chorej córki też przyjemniejsze niż chorowanie w domu.
  • 35wcieniu 18.01.19, 10:01
    "Wzięłabym dziecko, a na miejscu dzieliła się opieką i przyjemnościami"
    Mhm. Tak jak dzielą się opieką w domu - mas wyżej opis. Mąż dzieckiem sie zajmie, ale trzeba mu do tego stworzyć warunki -posprzątać i ugotować. Wspaniale partnerstwo.
  • mia_mia 18.01.19, 10:15
    To może czas na negocjację warunków. Pojadę, ale pół dnia Ty jeździsz pół ja, jeśli nie zgodzi się na podział obowiązków to dopiero wtedy można próbować narzucać swoje rozwiązania.
  • triss_merigold6 18.01.19, 10:23
    Ależ zgodzić się można na wszystko dla świętego spokoju i żeby uzyskać swoje, gorzej z wyegzekwowaniem.
  • przystanek_tramwajowy 18.01.19, 10:26
    Mia, ty w ogóle masz dzieci? Bo brzmisz jak matka teoretyczna, która o dzieciach co najwyżej czytała albo cudze widziała z daleka.

    --
    A o co? Tak na logikę to żona prezydenta miasta ma więcej kasy i łatwiej jej kupić bilet na samolot niż np. żonie pobitego policjanta, który trafia w ciężkim stanie do szpitala. (by grru, daniej jemgluten, w uzasadnieniu wypowiedzi, że wysyłanie samolotu po żonę zamordowanego prezydenta Gdańska było przesadną troską).
  • mia_mia 18.01.19, 10:50
    A ja Wam się dziwię, bo myślałam, że chorowanie w stylu sprzed 30-40 lat z pakowaniem do łóżka, kiszeniem w domu przez cały czas, kiedy dziecko bierze antybiotyk jest mniej popularne.
    Jestem z rodziny lekarskiej, mam wielu znajomych lekarzy, więc wiem co piszę.
  • 35wcieniu 18.01.19, 11:05
    To niech Ci ta rodzina lekarska wytłumaczy że pomiędzy "pakuję się do łóżka" a "jadę na narty i spię w 3 osoby (w tym chora) w jednym łóżku" jest cała gama opcji pośrednich.


  • szeera 18.01.19, 14:50
    "A ja Wam się dziwię, bo myślałam, że chorowanie w stylu sprzed 30-40 lat z pakowaniem do łóżka, kiszeniem w domu przez cały czas, kiedy dziecko bierze antybiotyk jest mniej popularne.
    Jestem z rodziny lekarskiej, mam wielu znajomych lekarzy, więc wiem co piszę."

    Nie bardzo wiesz co piszesz. Gdyby autorka poszła do lekarza, dostałaby prawie na pewno poradę aby zostać w domu. Ale to nie ma akurat takiego znaczenia, bo ważniejsze jest to, że autorka nie ma ochoty opiekować się chorym dzieckiem w Zakopanem, woli we własnym domu. Ma do tego święte prawo. Mnie zdarzyły się chyba wszystkie możliwe kombinacje: odwoływanie wyjazdu, dzielenie rodziny, skracanie wyjazdu, przedłużanie wyjazdu, zmiana trasy, zawrócenie z drogi, wyjazd z dzieckiem chorym czy z dzieckiem na antybiotyku. Oprócz oczywistych przesłanek medycznych, w decyzji co będziemy robić chęci rodziców miały zawsze bardzo duże znaczenie. Raczej nie jest też niczym dziwnym, że osoba na którą spadnie opieka nad dzieckiem ma głos decydujący.
  • mia_mia 18.01.19, 15:58
    No więc niech idą, RAZEM, z tym dzieckiem do lekarza, może rozstrzygnie ich problem. Chęci rodziców są bardzo ważne, tylko problem w tym, że zupełnie inaczej oceniają sytuację.
    Opieka nad dzieckiem w trakcie wyjazdu to pole do negocjacji, ona może ustąpić i pojechać, jeśli lekarz pozwoli, on przejąć część opieki.
    Rozumiem autorkę, bo nie przepadam za górami i chore dziecko to dobry pretekst, żeby się wymigać i rozumiem jej męża, bo też nie byłabym entuzjastycznie nastawiona do jechania samej z dzieckiem akurat na narty, muszą się dogadać.
  • szeera 18.01.19, 16:20
    "No więc niech idą, RAZEM, z tym dzieckiem do lekarza, może rozstrzygnie ich problem. Chęci rodziców są bardzo ważne, tylko problem w tym, że zupełnie inaczej oceniają sytuację.
    Opieka nad dzieckiem w trakcie wyjazdu to pole do negocjacji, ona może ustąpić i pojechać, jeśli lekarz pozwoli, on przejąć część opieki."

    Ale dla jakiej ważnej wartości ona miałaby się poświęcać i przejmować choćby część opieki nad chorym dzieckiem w Zakopanem? Dla chorej córki i tak nie będzie z wyjazdu korzyści. Jej gotowość do poświęceń to samdzielne zajęcie się chorym dzieckiem w domu, mąż symetrycznie zająby się zdrowym dużym dzieckiem na nartach. Jeśli mąż do takiego poświęcenia nie jest zdolny, to trudno, wyjazd należy odwołać, ale w takim wypadku to mąż nie wykazał elastycznośći w obliczu trudności, nie żona.

    To tak idealistycznie. A w praktyce wiemy z wątku, że mąż oczekuje, iż żona zajmie się w całości chorym dzieckiem, oraz dzieckiem zdrowym poza samą jazdą na nartach, aby mąż mógł spędzać czas ze znajomymi. A będą mieli do przebywania razem jeden pokój na kwaterze.
  • mia_mia 18.01.19, 16:37
    Akurat dla mnie większym poświeceniem jest samotny wyjazd z dzieckiem na narty, niż opieka nad chorym w domu, więc w ich sytuacji, gdyby mąż chciałby być złośliwy to powinien zaproponować mi, że zostanie z chorą, a ja mam się dobrze bawić na wyjeździe i to byłby szach i matwink
  • szeptucha.z.malucha 18.01.19, 16:52
    Nie o Twoim poświęceniu tu mowa.
  • aguar 18.01.19, 16:58
    "Akurat dla mnie większym poświeceniem jest samotny wyjazd z dzieckiem na narty"
    Ale to nie jest wątek o Tobie!
  • mia_mia 18.01.19, 17:09
    Autorka gdzieś wspomniała, że dla niej rezygnacja z wyjazdu to nie poświęcenie, bo i tak średnio chce jej się jechać.
  • lauren6 18.01.19, 09:51
    W przeciwieństwie do Ciebie wyrosłam już z etapu, gdy paczka znajomych jest ważniejsza od rodziny, a to co powiedzą kumple jest świętością. W dorosłym życiu dojarzali ludzie mają priorytety: najpierw rodzina, potem inne znajomości.

    W przypadku autorki ta hierarchia jest zaburzona. To znajomi dyktują gdzie i kiedy rodzina pojedzie na urlop. Najpierw autorka i jej mąż zgodzili się zamieszkać w przeludnionym pokoju, co już samo w sobie nie jest ok. Teraz znajomymi bagatelizują stan zdrowia dziecka, szczują męża na żonę: czyli jednym słowem wchrzaniają się z buciorami w to małżeństwo i generują w nim konflikty.

    To nie są fajni znajomi tylko toksyczne kółko wzajemnej adoracji. Normalni ludzie nie utrzymują z takimi bliskich relacji. Jeśli twój mąż poprosiłby Cię o ochłodzenie kontaktów z takimi osobami, a Ty byś to wysłała to na jego miejscu rozważalabym rozwód. Nie chciałabym być z osoba, dla której normalne jest, że obcy ludzie skłócają że sobą małżonków. Analogiczną historię masz w ostatnich wątkach hrabiny_niczyjej. Poczytaj sobie jako przestrogę.
  • triss_merigold6 18.01.19, 10:02
    Pozostaje mi tylko się podpisać.
    Poza tym znajomi mogą mieć inne potrzeby i możliwości, bezdzietni czy z nastoletnimi dziećmi są na innym etapie niż ludzie z niemowlakiem czy przedszkolakiem.
    Odnośnie do przyjemności chorowania, to chorowanie poza własnym domem, w jakiejś klicie i przy poirytowanych rodzicach uważam za niepotrzebnie stresujące, zero komfortu i odpoczynku.
  • mia_mia 18.01.19, 10:10
    Ty nie masz czterech lat i inne rzeczy są dla Ciebie ważne, w tym wieku liczy się odmiana, przygoda, widoki za oknem, a nie komfort.
  • triss_merigold6 18.01.19, 10:18
    Ale mam dwójkę dzieci, które przechorowaly swoje i wiem jak marudne, placzliwe i zmęczone potrafi być czteroletnie chore dziecko. Widoki za oknem? Gee... będą w chałupie w Zakopanem a nie w hotelu nad Niagarą.
  • mia_mia 18.01.19, 10:40
    Różnimy się doświadczeniami, bo i moje i znajome dzieci chorują zupełnie inaczej niż dorośli.
    Dla dziecka, które nie widziało gór zimą, a nawet jeśli widziało to w wieku dwóch czy trzech lat, więc nie pamięta, widok zaśnieżonych ulic, innej architektury to jest atrakcja, a przecież choroba nie wyklucza spaceru, pójścia do karczmy, a jak się lepiej poczuje korzystania z innych atrakcji.
    Mój sześciolatek praktycznie nie widuje śniegu, bo u nas odkąd się urodził rzadki to widok, a jak się zdarzał to akurat, kiedy my byliśmy w innych streafach klimatycznych. Dziś takim rozmarzonym wzrokiem patrzył na kilkumetrowe zaspy w telewizji, że wieczorem będę rezerwować wyjazd, chociaż nie przepadam za wypadami w góry, a narty zakurzone, zdecydowanie to dla niego będzie większa atrakcja niż Niagarawink
  • triss_merigold6 18.01.19, 10:48
    IMO silna infekcja wirusowa z kaszlem i zawalonymi drogami oddechowymi wyklucza cieszenie się przez CZTEROLATKE pójściem do karczmy, ale ja mam typowe dzieci, które przeziębione i chore były marudne, pokładające się i placzliwe. W wieku 4 lat na architekturę miały doskonale wywalone, poza hotelami i zamkami.
  • mia_mia 18.01.19, 10:06
    Ale ja uważam, że w ich sytuacji to mąż ma rację i nawet, gdyby jechali sami to powinni pojechać razem. I właśnie jako wyraz stawiania na pierwszym miejscu rodziny pojechalabym z mężem i synem, nawet jak by mi się nie chciało.
    Razem są rodzicami i mają identyczne prawo oceny stanu zdrowia córki, zawsze mogą iść do lekarza i poprosić o rozstrzygnięcie wątpliwości, a tu większość przyjęła, że mama to mama, więc ma rację.

  • profes79 18.01.19, 10:24
    Większość przyjęła, że zasmarkane i kaszlące dziecko z 39 stopniami gorączki do wyjazdów się nie nadaje.
    To co pisałem wyżej - zdarza mi się w nawet mniej dotkliwym stanie zdrowia odmówić czy to wyjazdu gdzieś, czy wzięcia udziału w jakiejś imprezie plenerowej właśnie po to, żeby się nie dobić i zamiast spędzenia w domu (bo nawet niekoniecznie w łóżku) weekendu zafundować sobie za jakiś czas nie weekend a tydzień i nie w domu a w łózku. Tu jest to samo - zimowy wyjazd bez możliwości wyjścia na dwór? Czy z obawą, że po powrocie do domu któreś z rodziców będzie musiało brać wolne w pracy, żeby się zajmować chorym dzieckiem?

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • 35wcieniu 18.01.19, 11:06
    Mama uda się do lekarza, ale póki co ma dziecko z gorączką i na tyle przytomności umysłu że wie że podróż w takim stanie i spanie w 3 w jednym łóżku raczej nikomu na dobre nie wyjdzie.
  • lauren6 18.01.19, 11:14
    Gdyby dziecko miało jedynie stan podgoraczkowy, a na miejscu panowałyby godziwe warunki (czytaj: pokój 4 osobowy lub apartament, ewentualnie jakies atrakcje na miejscu typu bawialnia, by 4 latka siedząca w budynku się nie nudziła) to bym pojechała. W opisanej sytuacji- nigdy w życiu.
  • aguar 18.01.19, 12:59
    Nie wiem, dlaczego tak się uczepiłyście tego spania w jednym łóżku. Akurat dziecko, jak jest chore, często budzi się w nocy więc jak rodzic z nim śpi, to przynajmniej nie musi wstawać. Poza tym my często, jak nasze dziecko było małe, wybieraliśmy takie hotele, gdzie za dziecko śpiące na obecnych łóżkach nie trzeba było płacić - to dawało korzystny stosunek jakości do ceny, ostatni raz tak spaliśmy, jak syn miał 7 lat - i wtedy już było niewygodnie więc skończyliśmy z tym.
    Co do tego, że wakacje z chorym dzieckiem, to kiepski pomysł - pełna zgoda.
  • mikams75 18.01.19, 13:05
    ja tez nie wiem... na dodatek wiele dzieci w nowym miejscu woli spac z rodzicami niz oddzielnie; co innego wlasny pokoj, co innego pokoj w hotelu, gdzie male dziecko nie czuje sie pewnie.
    U nas bywalo tak, ze nawet jak byly lozka 2 + 1, to jedno z nas spalo oddzielnie, wlasnie z tego wzgledu, ze dziecko (mowie o malym dziecku) nie chcialo byc samo.
  • lauren6 18.01.19, 13:30
    U gaździny to pewnie nie są dwa hotelowe łóżka o szerokości 90cm złączone razem tylko najtańsze łóżko dwuosobowe lub wersalka o szerokości 140 cm. W przypadku 3 osób te 40cm robi różnicę.

    Nie wiem jak wy, ale ja na urlop jadę wypocząć, a nie spać z dziecięcymi stopami na twarzy. Przy młodszym dziecku można brać 3 osobowy pokój + łóżeczko niemowlęce. 4 latka jest na takie łóżeczko za duża.
  • kyrelime 18.01.19, 15:03
    My u górali trafiamy na porządne łóżka, więc nie uogolnialabym. Mało tego pomimo zamawiania trójki kilkulatek śpi zazwyczaj z nami, bo z jedynek ma zwyczaj spadać. Zdarzalo nam się nawet spać w czwórkę, gdy niemowlak bojkotowal turystyczne łóżeczko. W czwórkę średnio ale w trójkę bez problemu sie wysypialismy. Co nie zmienia faktu, że chorego, gorączkujacego dziecka w takie warunki bym nie brała.
  • mia_mia 18.01.19, 16:11
    Ale oni uznali, że taki układ im wystarczy, a choroba dziecka nie powoduje, że zajmuje więcej miejsca. Może inaczej się nie dało albo wychodziło na tyle drogo, że woleli się przemęczyć, a może na wyjazdach i tak córka zawsze ląduje w ich łóżku (akurat u nas często tak to właśnie wygląda, że dostawka stoi pusta)
  • szeera 18.01.19, 16:35
    "Ale oni uznali, że taki układ im wystarczy, a choroba dziecka nie powoduje, że zajmuje więcej miejsca."

    Powoduje. To nie chodzi o samo łóżko, ale zamknięcie z chorym dzieckiem w jednym pokoju bez kuchni to nic przyjemnego. Zamknięcie w miłym apartamencie z kuchnią i więcej niż jednym pokojem to zdecydowanie co innego, mówię z doświadczenia.
  • mia_mia 18.01.19, 16:45
    Apartament z kuchnią dla mnie nie brzmi dobrze, bo sugeruje gotowaniewink
  • szeera 18.01.19, 17:03
    "Apartament z kuchnią dla mnie nie brzmi dobrze, bo sugeruje gotowaniewink"

    Ok, to jak technicznie karmisz chore dziecko i siebie? Ciągniesz je do restauracji z gorączką? Zamawiasz jedzenie do pokoju gdzie nie ma nawet stołu i warunków do przechowywania jedzenia? Co jeśli w porze np. wykupionego śniadania dziecko akurat śpi?
  • mia_mia 18.01.19, 17:20
    Rodzicow jest dwoje, jeśli dziecko nie chce iść idzie jeden rodzic, potem drugi, a śniadanie dziecku można przynieść. Nawet zdrowi ludzie miewają kaprys zjeść w hotelowym pokoju i brak stołu z krzesłami nie stanowi problemu (chociaż na kwaterach w Polsce akurat stół z krzesłami jest chyba powszechniejszy niż toaletka czy stolik kawowy). Dzieci potrafią się rozchorować już na miejscu i rodzice sobie spokojnie radzą z żywieniem i całą resztą.
  • szeera 18.01.19, 18:05
    "Rodzicow jest dwoje, jeśli dziecko nie chce iść idzie jeden rodzic, potem drugi, a śniadanie dziecku można przynieść. Nawet zdrowi ludzie miewają kaprys zjeść w hotelowym pokoju i brak stołu z krzesłami nie stanowi problemu (chociaż na kwaterach w Polsce akurat stół z krzesłami jest chyba powszechniejszy niż toaletka czy stolik kawowy). Dzieci potrafią się rozchorować już na miejscu i rodzice sobie spokojnie radzą z żywieniem i całą resztą."

    Tak, ja sobie radziłam na wyjazdach z chorym dzieckiem całkiem dobrze - przenosząc się z pokoju hotelowego do apartamentu, gdy okazało się, że trzeba będzie spędzić z chorym dzieckiem parę dni w zamknięciu. Ale chyba u autorki nie wchodzi to w grę. Rozumiem, że w ciągu dnia matka i chore dziecko bazują na jedzeniu zamawianym na wynos do pokoju? A kolacje jedzą rodzice na zmianę w restauracji? Ok, wszystko się da, tylko podstawowe pytanie - po co to wszystko?
  • mikams75 18.01.19, 18:07
    bez przesady, fajnie jest miec mozliwosc zrobienia sobie herbaty, kiedy sie chce, bez wychodzenia z pokoju czy zrobienie czegos prostego dziecku, szczegolnie marudnemu/choremu, kiedy apetytu nie ma a lekow lepiej nie brac na pusty zoladek.
  • juuuu7 21.01.19, 00:42
    A dla mnie jest to wygodniejsze niz jeden pokoj na 4 osoby ( serio da sie tak wypoczac w ogole ? ). Wole miec apartament z kuchnia-nie gotuje, ale np mozemy zjesc sniadanie czy kolacje w domu ( przy malych dzieciach jest to b wygodne ), napic sie kawy czy herbaty.
  • mia_mia 21.01.19, 06:06
    Myślę, że się da. My najczęściej korzystamy z hoteli, apartament czy mieszkanie, to raczej nigdy nie jest nasz pierwszy wybór, bo zależy nam na różnych udogodnieniach. W trójkę nigdy nie czujemy się niekomfortowo, nawet jeśli pokój nie jest duży, drugie dziecko też by się zmieściłosmile
    Tylko my na wyjazdach raczej nie przebywamy w pokoju, nie praktykujemy leniwych śniadań w piżamach, na kawę wolimy pójść do kawiarni, herbat w ciągu dnia nie pijamy, posiłki jemy w restauracji, więc wiele nam do szczęścia nie potrzeba. Przy innych preferencjach i trybie dodatkowe metry czy pokój są ważniejsze niż dla nas.
  • mikams75 21.01.19, 08:12
    duzo zalezy od wieku dziecka i jego aktualnych upodoban; dopoki dziecko jest wozkowe i chetnie sypia w wozku, to mozna sobie lazic do pozniej nocy. Pozniej nastaje moment, kiedy dziecko snu potrzebuje a z wozka juz wyroslo. Wowczas sobie bardzo cenilam miejsca, gdzie dziecko moglo spac w drugm pokoju a my moglismy sie swobodne zachowywac, wypic winko, posiedziec na balkonie itp. Z nieco starszym dzieckiem tez problemu nie ma, bo sypia mniej/pozniej.
    A ja lubie sobie w nocy o polnocy zrobic herbate czy wypic kieliszek wina szczegolnie jesli nie jest to lato, w pokoju, na balkonie, nie w restauracji. Jakis maly aneks kuchenny bardzo sie przydaje nawet jesli sie w nim posilkow nie gotuje.
  • mia_mia 21.01.19, 08:52
    Nasze dziecko śpi gdzie popadnie, jak uśnie to mogą petardami rzucać i nic go nie rusza.
    Balkonu używamy do suszenia kostiumów, ostatnio nam upgradowali pokój na taki z hamakiem, poduchami i jacuzzi na tarasie. Jeden wieczór tam posiedzieliśmy ze znajomymi, a resztę wyjazdu służył za składzik dmuchanych zabawek, ale to może dlatego, że takie spokojne wieczory na tarasie to mamy w domusmile
  • mikams75 22.01.19, 00:09
    ale jak - gdzie popadnie? w knajpie miedzy stolami? na spacerze po drodze i niesiesz? w muzeum i co dalej?
    Poza tym mam wrazenie, ze mowisz tylko o letnich wyjazdach, kiedy do pozniej nocy sie gdzies lazi, ale jak sie wczesnie sciemnia to nie wszedzie jest gdzie chodzic i fajnie jest miec mozliwosc, zeby gdzies usiasc, kiedy dziecko spi.
  • mikams75 18.01.19, 16:18
    tu sie zgadzam, 40 cm robi ogromna roznice, dlatego liczac sie z tym, ze dziecko bedzie z nami w lozku wybieralismy jak najwieksze malzenskie lozka, zadne tam wersalki czy laczone lozka z dziurami posrodku.
    Pokoj dla trzech osob to zazwyczaj lozko dwuosobowe plus jednoosobowe i przez kilka lat byl wlasnie ten problem, ze dziecko absolutnie nie chcialo spac samo na pojedynczym lozku w obcym miejscu.
  • lauren6 18.01.19, 11:10
    No zgadnijmy co może powiedzieć lekarz, jeśli przyprowadzą do niego dziecko z gorączką powyżej 39 stopni i po podaniu leków gorączka nie spada poniżej 38 stopni.

    Opinia lekarska swoją drogą. Jest jeszcze coś takiego jak zdrowy rozsądek.
  • kyrelime 18.01.19, 08:58
    Obecnie panuje jakas zmutowana wirusowka, ktora w bardzo wielu wypadkach kończy sie zap.płuc. Zdarzalo mi sie juz wyjezdzac z chorym dzieckiem, nawet na antybiotyku, ale dziecko nadal goraczkujace moim zdaniem na wyjazd sie nie nadaje.
  • muchy_w_nosie 18.01.19, 16:48
    Moja koleżanka w identycznej sytuacji stwierdziła, że nic ją nie ogeanicza i pojechali. Pierwsze 2 dni były względnie oki, drugiej nocy dziecko młodsze 39 gorączki i wzywali rano lekarza, trzeciej nocy dziecko nr 2 39 gorączki. Owszem jeździli na stoku na zmianę, owszem hotel był z atrakcjami dla dzieci i dorosłych ale jak się zrelaksować jak dwójka dzieci chorych.
    Po 6 dniach "nart" wrócili, koleżanka płakała ze szczęścia jak dzieci położyła w ich łóżkach.
  • mia_mia 18.01.19, 16:51
    W domu przy dwójce chorych dzieci się relaksuje?
  • lauren6 18.01.19, 17:23
    Tak. Może chociażby pójść do drugiego pokoju spędzić czas jak chce: gadając przez telefon, oglądając telewizję itd, a nie siedzi jak trusia, bo dzieci śpią w środku dnia lub głowa je boli i nie chcą słyszeć hałasu. Chorowanie w domu, a nie w ciasnym pokoju u gaździny, jest wygodniejsze i dla chorego, i dla opiekuna.
  • kornelia_sowa 21.01.19, 23:08
    Serio, nie jarzysz roznicy miedzy spędzaniem czasu z chorymi dziećmi we własnym domu i w jefnym pokoju w hotelu?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.