Dodaj do ulubionych

Uwaga w dzienniku bezproblemowego dotąd dziecka

19.01.19, 05:25
Wczoraj w e-dzienniku pojawiła się dość długa uwaga na temat zachowania córki (9 lat) w świetlicy. Pani ze świetlicy (nie znam jej, dotąd nie miałam z nią kontaktu) pisała, że córka jest głośna, zabiera dzieciom zabawki i dokucza chłopcom, że dwóch przez nią tego dnia płakało, że nie jest to pierwszy raz i że nie reaguje na żadne uwagi, że puszcza bąki co przeszkadza innym dzieciom i że nie słucha nauczyciela. Przyznam, że mnie to całkowicie rozwaliło i zaskoczyło. Dotąd nie było żadnych uwag do córki, wychowawczyni ją chwaliła, ma dużo pozytywnych wpisów dotyczących zachowania itd. Rozmawiałam z nią i twierdzi, że to chłopcy jej dokuczali, że niesłusznie ją oskarżyli o te bąki bo ona nic takiego na pewno nie robiła i że pani nie dawała jej wcześniej żadnego ostrzeżenia, tylko od razu wpisała uwagę. Ja nie wiem jak było, nie widziałam zachowania córki. Zastanawia mnie tylko jedno - czy nauczycielka nie powinna wcześniej dać mi w jakiś sposób znać, że coś jest nie tak skoro to podobno nie pierwszy raz, tylko czekać do momentu kiedy sytuacja tak nabrzmiewa, że kończy się tego typu uwagą? Nie mam zupełnie doświadczenia co z tym zrobić i jak zareagować dlatego będę wdzięczna za pomoc ze strony doświadczonych mam.
Edytor zaawansowany
  • mia_mia 19.01.19, 06:49
    Nie jestem doświadczoną mamą, ale może do tej pory pani starała sobie radzić sama bez angażowania rodziców, aż pękła i opisała całokształt. Porozmawiaj z córką o zachowaniu, przypomnij co można, a czego nie można robić, daj trochę czasu, na bieżąco dopytuj się czy w danym dniu pani się musiała jej zwracać uwagi, a za jakiś czas przy okazji porozmawiaj z nauczycielką jak wygląda sytuacja, czy się poprawiła.
    Mój lubi dołączać do głupawek kolegów, zagadywany nie zbywa milczeniem, ale w grupie nauczycielki sobie z tym radzą, nigdy nie zgłaszają problemów, o tym, że nie zawsze jest takim aniołkiem na jakiego wygląda dowiaduję tylko się z ocen rocznych, gdyby ich nie było nic bym nie wiedziała, bo skarg nie ma.
    Niedawno przegiął na zajęciach dodatkowych i trenerka przyszła na skargę do wychowawczyni, zrobiłam mniej więcej tak jak napisałam, była rozmowa, przypomniałam zasady obowiązujące w przedszkolu (jest w przedszkolnej zerówce), postraszyłam konsekwencjami, bo mamy zasadę, że dopóki jest względna równowaga między aktywnością fizyczną, zwykłymi zabawami, „nauką”, nie ma większych ograniczen w przyjemnościach typu bajki, gry, komputer. Tata zrobił mniej więcej to samo. Wystarczyło i o dziwo nawet przełożyło się na zachowanie na zwykłych zajęciach, bo nauczycielka sama przybiegła z rewelacjami o zmianiewink
    Potraktuj to jako sygnał, nie panikuj, zainteresuj się.
  • alpepe 19.01.19, 10:54
    Mnie najbardziej zastanowiły te bąki. Czy ona wstydzi się iść do ubikacji lub brzydzi? Pierdzenie na zawołanie normalne nie jest. A co do księżniczki, cóż, może to jednak jest mała wredota, tym bym się nie przejmowała, nauczy ją życie, zajmij się tymi bąkami.

    --
    Achse des Guten
  • alpepe 19.01.19, 10:55
    to do wątkodajki, dziwnie się podpięło.

    --
    Achse des Guten
  • czekin 19.01.19, 11:10
    O ile przyznaje się do pewnych rzeczy z uwagi i już wie, że ma tak nie robić i przeprosi panią, to do bąków absolutnie nie i twierdzi, że to chłopcy celowo na nią naskarżyli. Dziwi mnie tylko w tym momencie postawa pani, która to bezkrytycznie przyjęła do wiadomości.
  • mia_mia 19.01.19, 11:16
    A co miała zrobić? Iść i wąchać? Nie traktuj tego jako prawdy obiawionej, powiedz jak się zachować i póki co zapomnij o sprawie.
  • nangaparbat3 19.01.19, 11:43
    Pani powinna wyjaśnić spokojnie wszystkim dzieciom, że puszczenie bąka może się przydarzyć, i że kulturalni ludzie ignorują to po prostu. Żeby nikt już nigdy nie wołał, ze komuś to się przydarzyło. Że takie reakcje są gorsze niż samo puszczenie.
    To jest dość proste.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 12:17
    No jasne, bekanie na zawołanie i widowiskowe puszczanie bąków to tylko w bajkach się zdarza i to chłopcom.
    Wczoraj byłam na Ralfie Demolce i pewnie twórców wyobraźnia poniosła😂
    Bekała też urocza dziewczynka (to tak dla niewtajemniczonych😉)
  • ponis1990 20.01.19, 09:15
    Właśnie. Myśmy w piatej klasie robiły konkurs , kto dłużej beknie i wypowie przy ty równocześnie jak najdłuższe słowo big_grin A potem żałowałysmy, bo strasznie nas żołądki po tym rozbolały

    --
    Lubię placki
  • mia_mia 19.01.19, 12:22
    Mogłaby jeszcze dodać, że jak ktoś czuje potrzebę może na minutę opuścić salę.
  • szpil1 19.01.19, 12:10
    czekin napisała:

    >, to do bąków absolutnie nie i twierdzi, że to chłopcy celowo na
    > nią naskarżyli. Dziwi mnie tylko w tym momencie postawa pani, która to bezkryt
    > ycznie przyjęła do wiadomości.

    A Ty bezkrytycznie przyjmujesz do wiadomości to co mowi córka. Ona niewiniątko, źli chłopcy, pani na pewno się myli.
  • czekin 19.01.19, 12:22
    Nie, ja nie przyjmuję bezkrytycznie - cały czas twierdzę że tego nie widziałam. Ale skoro pani też nie widziała, to powinna chyba wziąć na to poprawkę, że sytuacja może różnie wyglądać. Mamy klasyczną sytuację słowa przeciwko słowie - i co z tym zrobić?
  • tsaria 19.01.19, 14:14
    Pewnie wstydzi się i nic w tym dziwnego.
    Może przez przypadek puściła bąka, zdarza się, a dzieci to podchwyciły, a może specjalnie żeby zrobić na złość.
  • attiya 19.01.19, 08:00
    ojej, no straszne, twoja księżniczka dostała uwagę a to, że zwala winę na złych, niedobrych chłopaków jest ci na rękę, no bo przecież dziewczynki są taaakie grzeczne
    nie masz doświadczenia? to go zdobądź i tyle
    tak na marginesie - z rozmów z paniami ze świetlicy od kilku lat słyszę, że to dziewczynki potrafią być o wiele bardziej wredne, kłótliwe, czepliwe i szukające kłopotów, niż chłopcy, więc ten tego.....


    --
    Wolimy słyszeć krzyk mrożonych zarodków niż krzyk bitego dziecka za ścianą
    Dr Anita Kucharska-Dziedzic, Stowarzyszenie BABA
  • kropkacom 19.01.19, 08:35
    > tak na marginesie - z rozmów z paniami ze świetlicy od kilku lat słyszę, że to dziewczynki potrafią być > o wiele bardziej wredne, kłótliwe, czepliwe i szukające kłopotów, niż chłopcy, więc ten tego.....

    Tak, tak... Może jednak na chwilę skończmy z tą zabawa: dziewczynki kontra chłopcy i na odwrót.

    Wytłumacz córce jakie zachowanie jest dopuszczalne i co powinna robić gdy jest prowokowana. Młoda musi to usłyszeć. Oczywiście pozmawiaj z wychowawczynią. Zwłaszcza, że jej nie poznałaś osobiście. Jedna uwaga to żadna tragedia. No chyba, że w polskim systemie będzie miała już obniżoną ocenę ze sprawowania...
  • czekin 19.01.19, 09:56
    Wychowawczynię dobrze znam i ona nie miała żadnych zastrzeżeń. Jest to jakaś nowa pani, która zajmuje się dziećmi na świetlicy.
  • ichi51e 19.01.19, 10:24
    Aha czyli to cos z pania jest nie tak?
    To wiele tlumaczy corka prawdopodobnie tak sie zawsze zachowywala ale poprzedniej pani to nie przeszkadzalo bo miala inny poziom cierpliwosci.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • czekin 19.01.19, 10:36
    A czy ja coś takiego powiedziałam? Powiedziałam tylko że nie znam tej pani bo jest nowa.
  • mia_mia 19.01.19, 10:43
    To, że jest nowa nie znaczy, że nie może mieć trafnych spostrzeżeń. Jeśli zależy Ci na rozwiązaniu ewentualnych problemów obserwuj sytuację, otwórz oczy, słuchaj różnych ludzi.
  • wilan.an 19.01.19, 08:37
    Tonuj się, bo psujesz kulturalny ton wątku. Dziewczyna grzecznie pyta, nie użyła w przeciwieństwie do ciebie żadnych epitetów, każdy jej merytoryczne odpowiada.
  • boo-boo 19.01.19, 16:27
    "... twoja księżniczka..." i po kiego grzyba się do niej w taki sposób zwracasz.....

    --
    "All I ever wanted _ All I ever needed _ Is here in my arms _ Words are very unnecessary _ They can only do harm "
  • ficus_carica 19.01.19, 08:38
    Mogę zrozumieć uwagi dotyczące zachowania, ale żeby pisać o puszczaniu bąków, to trzeba mieć niezłe zryty beret.

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • kropkacom 19.01.19, 08:45
    Kiedyś krążyły żarty pod tytułem: teksty z dzienniczków uwag. smile Czy jakoś tak. Panią trzeba koniecznie osobiście poznać.
  • antonina.n 19.01.19, 08:50
    ficus_carica napisał(a):

    > Mogę zrozumieć uwagi dotyczące zachowania, ale żeby pisać o puszczaniu bąków, t
    > o trzeba mieć niezłe zryty beret.
    >
    Wybacz, ale głośne puszczanie baków to właśnie „zachowanie” i nie widzę powodu, żeby nie informować rodzica o niekulturalnym zachowaniu dziecka.
  • frey.a86 19.01.19, 08:59
    Raczej szkoła powinna się przyjrzeć czym karmi dzieci na obiadach szkolnych.
  • antonina.n 19.01.19, 09:40
    frey.a86 napisała:

    > Raczej szkoła powinna się przyjrzeć czym karmi dzieci na obiadach szkolnych.

    A no wiadomo. Wszyscy winni dookoła, a szkoła powinna zrobić poważne dochodzenie z powodu pierdzącej 9llatki. Bo nikt nigdy nie słyszał o dzieciach puszczających bąki i bekajacych, żeby się popisać.
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:07
    Uczę od ponad 30 lat i nie zdarzyło mi się, żeby dziewczynka w ten sposób zwracałą na siebie uwagę. NAwet w świetlicy środowiskowej, gdzie były dzieci z "marginesu".

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tsaria 19.01.19, 10:11
    zawsze może być ten pierwszy raz, fakt dość obleśny, ale nie znaczy że nie miał miejsca.
  • antonina.n 19.01.19, 17:28
    nangaparbat3 napisała:

    > Uczę od ponad 30 lat i nie zdarzyło mi się, żeby dziewczynka w ten sposób zwrac
    > ałą na siebie uwagę. NAwet w świetlicy środowiskowej, gdzie były dzieci z "marg
    > inesu".

    Ja uczę znacznie krócej i nie „dzieci z marginesu”, a z tzw. „dobrych domow”. I przerzucanie odpowiedzialności za własne zachowania przez dziewczynki widzę bardzo często (i bywa, że dzieje się to ze strachu przed opinią „niegrzecznej”). A już wachlarz przemocowych zachowań u dziewczynek widziałam zaiste szeroki. Mnie to słabo przeszkadza, bo mało co mnie szokuje. Gadamy, i tyle. Z tym, że „niegrzeczni” chłopcy częściej się przyznają, odbędą pogadankę i przejmią się lub nie. A dziewczynki częściej idą w zaparte.
    >
  • antonina.n 19.01.19, 17:34
    A, widziałam dziewczynki, bekające, i bijące się tez . Znak czasów lub stndrom posiadania starszych braciwink.

    Nie ma co robić tragedii, może to ona, może nie. Pogadać i o kulturze i o zachowaniu, które pani wypisała w uwadze, póki co zapomnieć i nie męczyć dziecka.

    I z jednej strony mieć dystans do tego co mówi dziecko (bo przecież nie tylko o nieszczęsnych bąkach pani pisała). Z drugiej bacznie się przyglądać, czy nie jest ofiarą głupich żartów.
  • antonina.n 19.01.19, 17:38
    A, jeszcze jedno: przyjęłabym się raczej infornacją, że dzieci przez nią płakały (dlaczego? Co zrobiła/powiedziała?) i o tym pogadała i z córką i z panią. I o słuchaniu uwag nauczyciela. Bąki przy tym to akurat mały pikuś.
  • czekin 19.01.19, 19:33
    Nie wiem dokładnie dlaczego bo mnie przy tym nie było. Córka powiedziała, że strąciła jakąś figurkę chłopcu, kiedy chciała obejrzeć jego budowlę, a drugi raz to dotykała układanki z klocków a chłopiec się zdenerwował bo mu się to nie podobało - takie trochę "przedszkolne" przepychanki. Może pani powie coś więcej.
  • iwoniaw 19.01.19, 20:23
    "tylko dotykała", "przedszkolne przepychanki" - dlaczego bagatelizujesz problem? Skoro inne dziecko (nie przedszkolak, a starszy chłopiec) płakało z powodu zniszczenia budowli czy innej układanki, to raczej jasne jest, że chodzi o coś więcej niż jakieś drobne potrącenie figurki. Z uwagi, która cytujesz, wyglądają bardzo nieładne zachowania córki - a ty, zamiast porozmawiać z dzieckiem, jak należy się zachowywać wobec innych, skupiasz się na punktach z zachowania, których uważasz, że "mogłoby nie być", choć SAMA PISZESZ, że NIE WIESZ, co tam się naprawdę stało.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • czekin 19.01.19, 20:44
    "skupiasz się na punktach z zachowania" - naprawdę ze wszystkich postów tylko tyle zrozumiałaś?
    Nie bagatelizuję tylko piszę jak sprawę przedstawiła córka.
  • iwoniaw 19.01.19, 20:50
    naprawdę ze wszystkich postów tylko tyle zrozumiałaś?

    Wobec rozmówców w realu (np. nauczycieli córki) też jesteś taka "grzeczna"? Odniosłam się do konkretnej kwestii konkretnego postu, co łatwo zauważyć, gdyż podpięłam się pod niego i zacytowałam odpowiedni fragment.

    piszę jak sprawę przedstawiła córka

    I co najmniej kilka osób już ci napisało - to normalne, że 7-latka się broni i nawet w normie jest to, że usiłuje zwalić na innych/zbagatelizować swoją winę. Pytanie, jak na to zareagujesz.



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • sofia_87 20.01.19, 09:48
    Aha, czyli już wiesz, że to dziewczynka jest winna.
    A nie przyszło Ci do głowy, że może dziewczynka była prowokowana przez chłopców, broniła się, a oni chcąc się bronić w oczach nauczycielki, zbagatelizowac swoją wine, skarżyli się na dziewczynkę.
    Pani uwierzyła większości.
    W kwestii tych nieszczesnych bakow, też jakoś nie wierzę aby dziewczyna się tak popisywala, a pani też ma słowo przeciwko słowu. Gdyż trudno jest mi sobie wyobrazić aby pani miała okazję osobiście sprawdzić kto jest winowajca.
    Reasumując, oczekujecie że autorka wątku zasugerowala góry zalozy wine swojego dziecka, bazując na jednej skardze na dziecko, które jak dotąd żadnych problemów nie sprawiało.
    W dodatku zakladacie z góry, że dziecko tylko udaje grzeczne przy znanych sobie nauczycielach, a może to chłopcy udawali grzecznych i pokrzywdzonych przy nieznanej nauczycielce, która dała im się nabrać?
    Ja zakładam że chłopcy mogli celowo chciec dokuczyć prymusce, z zazdrości lub z nudów. Udało się, mała dostała uwagę, więc niewykluczone że będą to kontynuować
    Na miejscu matki porozmawialabym z wychowawczynia , także o tych chlopcach, może to nie pierwsze ich takie zachowania , zamiast z góry zakladac wine swojego dziecka
  • ichi51e 20.01.19, 10:18
    I plakali rowniez po to zeby uwiarygodnuc swoja wersje?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • sofia_87 20.01.19, 11:52
    Skoro można na zawołanie puszczać baki, to płakać tym bardziej
  • mamaaspiama 19.01.19, 17:46
    "Uczę od ponad 30 lat i nie zdarzyło mi się, żeby dziewczynka w ten sposób zwracałą na siebie uwagę. "

    Jakieś dwa lata temu w niedalekiej miejscowości, 3 uczennice 2 klasy PSP, w ślicznych różowych kurteczkach, dopasowanych do nich czapeczkach i z tornistrami w małe pieski wysmarowała na ścianie budynku litanię wyrazów na k, p oraz ch. Nagrały to kamery przemysłowe.
  • lauren6 19.01.19, 10:17
    Może mam ubogą wyobraźnię, ale ciężko mi sobie wyobrazić DZIEWCZYNKĘ, która podpisuje się przed kolegami puszczając głośne bąki.

    Jestem za to w stanie wyobrazić sobie dzieci, które dokuczają grzecznemu dziecku, bo zbiera pochwały i jest stawiane za przykład. Myślę, że oskarżenie o puszczanie bąków, czyli robienie czegoś obleśnego, może być dla dziewczynki na tyle przykre, że włączy się u niej agresor i zostanie sprowokowana by odegrać się na chłopcach.

    Ja bym nie odpuściła tylko skontaktowalabym się z tą wychowawczynią i próbowała ustalić prawdę. Może rzeczywiście zachowanie córki ostatnio zmieniło się na gorsze. A może jest ofiarą przemocy ze strony tych chłopców i jej reakcje są podyktowane strachem.
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:21
    właśnie, podobnie myślę.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 10:38
    Jasne, dziewczynki i chłopcy są tacy sami, mogą osiągnąć to samo, mogą bawić się jak chcą, ale bez przesady, durne zabawy to tylko chłopcy, a dziewczynkę można co najwyżej sprowokować, bo z natury jest grzeczna, rozsądna i nieagresywnauncertain
    Tracę nadzieję, że za ćwierć wieku gender przestanie być w tym kraju pustym hasłem.
  • lauren6 19.01.19, 10:48
    Nie używaj trudnych słów, których znaczenia nie rozumiesz.
  • mia_mia 19.01.19, 10:50
    Dziękujęza radę
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:58
    No właśnie gender powoduje, że trudno uwierzyć w dziewczynkę pierdzącą w szkole świadomie i celowo. Albo jej imputowano, albo jej się zdarzyło, a inne dzieci zrobiły z tego aferę, zawstydzajac ją i złoszcząc.
    Albo jest zaburzona.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 11:09
    Nie wiem czy wiesz, ale puszczanie bąków i robienie kupy (wiadomo damy nie robią kupy) nie zależy od płci, podobnie jak zachowanie, kiedy ktoś czuje, że musi. W interesie rodziców jest wyjaśnić co się stało, czy wypadek czy świadome wzbudzanie zainteresowania czy dziecko jest nielubiane i nawet upadek meteoru będzie je obciążać.
  • nangaparbat3 19.01.19, 11:44
    W naszej kulturze świadome puszczanie bąków jest jak najbardziej związane z płcią.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 19.01.19, 11:45
    Podobnie jak świadome bekanie, bardziej popularne.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 12:20
    W naszej kulturze chłopcy puszczają bąki i zostają inżynierami, a dziewczynki się powstrzymują i prasują im koszule😂
  • nangaparbat3 19.01.19, 15:09
    To prawda.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • nangaparbat3 19.01.19, 15:09
    mnie nie smieszy

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • owmordke 19.01.19, 13:14
    Czasy sie zmieniaja. Moze ta dziewczynka wierzy w rownouprawnienie?

    Moi koledzy w szkole puszczali baki, bekali i nikt na to nie zwracal uwagi. Tu jednak dziewczynka pierdnela i forum traci glowe.
  • tsaria 19.01.19, 14:07
    Dokładnie i to nigdy nie widziałam pierdzącej dziewczyny, na pewno ją wrabiają, śmiech na sali smile
    Chłopcy i dziewczyny, mężczyźni i kobiety pierdzą, czy wam to się podoba czy nie i tak samo chłopiec jak i dziewczyna może pierdnąć dla zgrywu.
  • aerra 19.01.19, 16:10
    hmm… ja nie umiem tak specjalnie, na zawołanie.
  • bergamotka77 20.01.19, 00:19
    Ale stronnicza wypowiedź Lauren. Chyba masz córkę? wink

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • ponis1990 20.01.19, 09:27
    To mało w życiu widziałyście.

    --
    Lubię placki
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:06
    A skąd wiadomo, że w grupie ludzi właśnie x puszcza, a nie y albo z? Bo któryś z nich woła: X puscił bąka! No proszę, nie można być az tak prostoduszną.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • tsaria 19.01.19, 10:12
    Być może na głos te bąki puszczała?
  • lot_w_kosmos 19.01.19, 08:49
    Ha ha! Puszcza bąki 😂

    Przepraszam już sie poprawiam.

    Współczuje przeżyć, ale roznbawilo mnie to, bo to dość niekonwencjonalne przewinienie.
    Nie jakieś tam walenie zeszytem w głowę, czy przrsywanie, tudzież dokuczanie. wink
  • memphis90 19.01.19, 19:11
    Konwencjonalne czy nie - dla reszty uczniów mało komfortowe jest siedzenie w czyimś smrodzie.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • madame_edith 19.01.19, 09:27
    Normalnie zareagować, pogadac z dzieckiem, pani podziekowac za informacje, ewentualnie sprostowac, jak czujesz taka potrzebe. To, ze sie corka zaslania innymi to normalne, zawsze w narracji dzieci to inni ponosza wine. Nie przywiazywalabym sie chyba do tej wersji. Pani Cie nie musi uprzedzac, ze wstawi uwage, zadna to tragedia, ani wydarzenie. Mowie to jako matka dziecka, ktore uwagi przynosi, im dalej w las tym glupsze, ale co poradzic 😁
  • tsaria 19.01.19, 09:57
    Nauczycielka poinformowała Cię pisemnie, że ma problem z zachowaniem twojej córki, do wstawienia dziecku uwagi nie potrzebuje wcześniejszych konsultacji z rodzicem.
    To, że córka zwala teraz na inne dzieci to tez normalne, zauważyła że nie jest bezkarna i że jej przewiny zostały zgłoszone, więc szuka winnych całej sytuacji. Uwaga, którą wstawiła nauczycielka nie dotyczy pojedynczego incydentu, tylko ogółu zachowań twojego dziecka na świetlicy i w każdej sytuacji nauczycielka nie może się mylić, więc porozmawiaj z dzieckiem na poważnie. To, że od wychowawczyni nie zgłasza uwag może oznacza, że młoda kontrolować potrafi się, albo że przy osobie która ją ocenia chce dobrze wypaść, a pani ze świetlicy nie oceniała jej do tej pory, ani zachowania ani nauki, więc zapewne w jej mniemaniu taką osobę można "olać".
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:03
    Czy ta druga wychowawczyni, która nie miała żadnych zastrzeżń do Twojej córki, pracuje? Jeśli tak, poszłabym do niej, pokazała uwagę, opowiedziałą rozmowę z córką i poprosiła o radę. Pani zna i córkę, i kolegów, wie, co się dzieje między nimi - nową nauczycielkę łatwo zmanipulować.
    Z tego co piszesz wydaje mi się, że racja jest po stronie Twojej córki - zwłaszcza ta historia z bąkami. Wszystko razem okropnie przykre, wybierz się z córką na jakiś ładny film dla dzieci, dopóki nie ma żadnej pewności, że nie jest winna, nie ma sensu dodatkowo jej stresowac, na odwrót.

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • lauren6 19.01.19, 10:19
    Zgadzam się z nangą.
  • mia_mia 19.01.19, 10:30
    Nauczycielka, która długo zna dziecko i jeszcze je lubi może być równie nieobiektywna jak rodzic, nie zauważać różnych problemów, w wątpliwych sytuacjach stawać po niewłaściwej stronie. Zobacz co sama robisz, dziewczynka puszcza bąki? Przecież to, jak już, zabawa chłopców i to pewnie nie Tadeusza w okularach, a Brajanka i spółki.
    Nowa nauczycielka może mieć świeże spojrzenie, bez sympatii i antypatii, które może mieć wychowawczyni.
  • czekin 19.01.19, 10:40
    Wychowawczyni cały czas jest jedna i ta sama. Pani, która wpisała się w dzienniku po prostu opiekowała się dziećmi na świetlicy, nie uczy na co dzień córki i dlatego jej nie znam.
  • mia_mia 19.01.19, 10:46
    Dlatego to właśnie jej opinia ma równe szanse być zupełnie chybiona co bardzo trafna. W Twoim interesie jest przyglądać się sytuacji.
  • nangaparbat3 19.01.19, 10:53
    Jak matka ma się przyglądać sytuacji w szkole?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 14:17
    Normalnie, słuchać różnych głosów, rozmawiać, sprawdzać.
  • nangaparbat3 19.01.19, 15:10
    To znaczy jak - konkretnie?
    Przychodzić do szkoły i wypytywać inne dzieci?
    Co "sprawdzać"?

    --
    "Koło Wiedeńskie najchętniej z Heideggera czerpało przykłady dla swej tezy, że twierdzenia filozoficzne pozbawione są sensu."
  • mia_mia 19.01.19, 15:19
    Zrobić coś mądrzejszego niż głupie uwierzenie narracji jednej ze stron. Swoją drogą moje dziecko normalnie mi mówi, że rano korzystało z przywilejów, o było grzeczne, a przy podwieczorku już nie dało rady. To młodsze dziecko, ale normalnie rozmawia
  • ichi51e 19.01.19, 10:23
    Zawsze jest ten pierwszy raz. Zeszyt do korespondencji jest wlasnie po to zeby sie z rodzicem kontaktowac. Nie wiem po co nauczyciel mialby tracic czas na gledzenie rodzicom ze Ziutka dzisiaj pierdziala zlosliwie koledze.
    A tak to sie posmiec mozna

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • muchy_w_nosie 19.01.19, 11:06
    Może te bąki to "pierdzenie buzią", mój 7 latek czasem uskutecznia takie zabawy z kolegami i później jeden drugiemu mówi, że puszcza bąki albo spierdziałeś się.
    Nie wspominając, że syn podszed kiedyś do mnie jak leżalam na kanapie i puerdną przy twarzy zaśmiewając się w głos ... no z domu tego nie wyniósł - moją reakcją był śmiech i udawanie, że się duszę i umieram w konwulsjach.
  • mia_mia 19.01.19, 11:13
    Przerabiałam, ale z cztero-pięciolatkiem, w połączeniu z radością z mówienia kupa/pupasmile
    Teraz w towarzystwie nagle cicho mówi przepraszam, na szczęście ludzie nie zwracają na to uwagi i tylko ja wiem o co chodziwink
  • czekin 19.01.19, 11:14
    W przedszkolu córce się zdarzyło puszczać przy nas bąki (wśród dzieci był to wtedy temat numer 1), ale stanowczo reagowaliśmy, nauczyliśmy, że nie robi się tego "przy ludziach", że jest to niekulturalne itd.
  • mia_mia 19.01.19, 11:17
    To jej o tym przypomnij i wystarczy.
  • czekin 19.01.19, 11:20
    Córka zarzeka się, że tego nie zrobiła i że została wrobiona przez kolegów.
  • karme-lowa 19.01.19, 11:54
    Znam ten problem.
    U córki w klasie właśnie te najbardziej grzeczne, najlepiej uczące się dziewczynki są agresorkami. A repertuar zachowań przemocowych mają bogaty. Tylko wszystko robią w białych rękawiczkach, tak żeby nauczyciel nie widział. I nauczyciel nie widzi. Bo przecież to niemożliwe, żeby właśnie te dziewczynki były niedobre.
    Na twoim miejscu nie lekceważyłabym tego o czym mówi nauczyciel, który nie zna twojego dziecka i może być obiektywny.
  • mia_mia 19.01.19, 12:24
    Nie puszcza bąków czy koledzy tak jej nie lubią, że z naturalnej rzeczy specjalnie dla niej zrobią aferę?
  • tsaria 19.01.19, 14:09
    czyli to nie pierwszy raz gdy głośno puszcza bąki
  • katriel 19.01.19, 13:27
    > Zastanawia mnie tylko jedno - czy nauczycielka nie powinna wcześniej dać mi w jakiś sposób znać,
    > że coś jest nie tak skoro to podobno nie pierwszy raz, tylko czekać do momentu kiedy sytuacja tak
    > nabrzmiewa, że kończy się tego typu uwagą?

    Że co? No przecież właśnie daje ci znać. Wpisując stosowną informację do e-dziennika, gdzie możesz ją sobie przeczytać.

    --
    Chrzęskrzyboczek pacionkociewiczarokrzysztofoniczny.
  • iwoniaw 19.01.19, 13:28
    Zastanawia mnie tylko jedno - czy nauczycielka nie powinna wcześniej dać mi w jakiś sposób znać, że coś jest nie tak skoro to podobno nie pierwszy raz, tylko czekać do momentu kiedy sytuacja tak nabrzmiewa, że kończy się tego typu uwagą?

    No ale nauczycielka właśnie w ten sposób Ci daje znać - za pierwszym czy drugim razem zwróciła zapewne córce uwagę i liczyła na to, że to wystarczy. Widzi, że jednak nie, więc pisze do Ciebie. Porozmawiaj z córką o zachowaniu w szkole, o tym, jak powinna reagować, gdy ktoś jej dokucza, daj znać pani, że porozmawiałaś i za jakiś czas zapytaj, czy wszystko ok.


    --
    "Lubię muzykę poważną, ale nie jestem aż takim zwolennikiem klasyki, żeby puszczać ją sobie w domu." (Zbigniew Boniek)
  • mala_czajka 19.01.19, 15:13
    Uwaga o bąkach dziwna - jeśli dziecko rzeczywiście puszczało bąki (bez różnicy, czy demonstracyjnie, czy po prostu przydarzyło się) - nauczycielka powinna mu dyskretnie zwrócić uwagę i pouczyć, żeby na przyszłość w takich sytuacjach wychodziło na chwilkę do toalety/odchodziło na stronę. Sytuacja, gdzie o fizjologii dużej, dziewięcioletniej dziewczynki rozmawiają za jej plecami dwie dorosłe osoby może być dla niej już krępująca.
    I jak najbardziej jestem w stanie uwierzyć, że dziewczynka może demonstracyjnie bekać itp. - ale oskarżenie o to, że się "puszcza bąki" bardziej mi pasuje do sztubackich żartów dziewięciolatków, niż do reakcji dorosłej osoby po studiach.
  • memphis90 19.01.19, 19:16
    >nauczycielka powinna mu dyskretnie zwrócić uwagę >i pouczyć,
    Dziecko "nie reaguje na żadne uwagi". To co ma nauczycielka zrobic - siedzieć z innymi dziećmi w smrodzie czy zatkac małej pierdziawce tylek korkiem?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • kurt.wallander 19.01.19, 19:24
    Jakby dała sygnał wcześniej, to pewnie miałabyś pretensje, ze ci zawraca głowę pierdołą.
  • ga-ti 19.01.19, 19:34
    "Zastanawia mnie tylko jedno - czy nauczycielka nie powinna wcześniej dać mi w jakiś sposób znać, że coś jest nie tak skoro to podobno nie pierwszy raz,"
    "Pani ze świetlicy (nie znam jej, dotąd nie miałam z nią kontaktu)"

    No to sama sobie odpowiedziałaś. Pewnie, gdybyś panią widywała, może nawet zapytała, jak tam młoda się zachowuje, to pani by wspomniała, że czasem jest nie ok. Nie będzie też każdej pierdoły zapisywac w edzienniku, bo i czasu na to nie ma i sensu za bardzo. Zaraz byś może pisała, że takie pojedyncze wybryki to pani powinna sama załatwiać, a nie rodzicom głowę zawracać. No i pani próbowała sama. Napisała przecież, że to nie pierwszy raz takie zachowania. Pani próbowała, a córka nie reagowała. Może dała jej ostatnią szansę, a później uwaga w dzienniku. No to konsekwentnie słowa dotrzymała. Zakładam, że głównym powodem było dokuczanie dzieciom, aż te się rozpłakały, a dla pełnego obrazu dopisała resztę przewinień.
    Nie wierzę, że dziewczynki są grzeczniutkie i nigdy w życiu nie zrobią...
    A wychowawczyni widzi dziecko na lekcji, wtedy nie ma czasu na relacje koleżeńskie, jest nauka, nie przeczę, że Twoja córka jet dobrą i grzeczną uczennicą. Gorzej w relacjach z rówieśnikami, a te często wychodzą w świetlicy.
  • czekin 19.01.19, 19:55
    Córka jeździ z i do szkoły busem szkolnym. Jestem tam w zasadzie tylko na zebraniach. Nie bardzo mam możliwość innej formy kontaktu z panią niż przez dziennik elektroniczny czy telefon. Jest dziennik elektroniczny - można przecież najpierw napisać maila, który sugeruje problem, zamiast uwagi, która obniża punkty z zachowania z kilkoma rodzajami problemów, które nie wiadomo do końca jakich konkretnie sytuacji dotyczą, bo są skumulowane.
  • czekin 19.01.19, 20:06
    Wychowawczyni ma też dyżury w świetlicy, podobnie jak inni nauczyciele różnych przedmiotów, którzy znają córkę. W klasie jest w tej chwili 10 uczniów, więc córka raczej nie jest anonimowa w tłumie innych dzieci - klasą w zasadzie opiekują się 2 panie - wychowawczyni i nauczycielka wspomagająca, ponieważ są w niej dzieci z ZA (nie córka). Nauczycielka wspomagająca też ma dyżury w świetlicy więc to nie jest tak że jest sztywny podział.
  • iwoniaw 19.01.19, 20:17
    można przecież najpie
    > rw napisać maila, który sugeruje problem, zamiast uwagi, która obniża punkty z
    > zachowania


    A, czyli nie zachowanie córki jest dla Ciebie problemem nr 1, a punkty. Przykre sad

    IMO nauczycielka zachowała się wzorcowo. Najpierw zwracała córce uwagę kilkukrotnie, gdy to nie skutkowało, oprócz samych punktów z zachowania posłała do Ciebie mail wyjaśniający, z jakiego powodu te punkty.
    Trudno, żeby pisała maile za każdym razem, gdy zwraca uwagę danemu dziecku - ale gdy sytuacja nabrzmiewa i dziecko nie reaguje na uwagi, to właśnie jest czas na karę (pierwszą i najłagodniejszą, czyli punkty z zachowania) i info do rodzica. Gdy rodzic nie reaguje/w zachowaniu dziecka nic się nie zmienia, wówczas jest dopiero czas na wezwanie rodzica do szkoły czy np. odbieranie uczennicy jakiegoś przywileju - co tam statut mówi w tej sprawie.



    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • czekin 19.01.19, 20:30
    Nie posłała żadnego maila. Nie znasz chyba zasady działania dziennika elektronicznego.Uwaga ma ramkę na treść i tam nauczycielka wpisała zarzuty.
    Dlaczego insynuujesz że zachowanie córki nie jest dla mnie problemem tylko jakieś tam punkty? Jakbym tak miała podchodzić do sprawy, to w nosie miałabym tę negatywną uwagę, bo córka ma kilkanaście pozytywnych uwag i tym samym kilkadziesiąt punktów dodatnich z zachowania więc ta jedna uwaga jeśli chodzi o punkty jak sugerujesz nie robi praktycznie żadnej różnicy w ogólnej ocenie.
    Zdziwiła mnie ta uwaga bo wcześniej nie było żadnych oznak, że coś jest nie tak i tyle. Córka ma zajęcia nie tylko z wychowawczynią. Ma też osobną panią od WF, od muzyki, od plastyki, od angielskiego itp. + kilka różnych opiekunów na świetlicy - dla mnie to trochę dziwne, że wcześniej nikt nic nie zauważył i nie miałam od nikogo absolutnie żadnego sygnału (pomijając już te pozytywne wpisy)
  • iwoniaw 19.01.19, 20:38
    Dlaczego insynuujesz że zachowanie córki nie jest dla mnie problemem tylko jaki
    > eś tam punkty?


    Przecież to nie kto inny jak ty w poście wyżej oburzasz się na obecność "jakichś tam" punktów, zamiast skupić się na problemie zachowania córki.

    Zdziwiła mnie ta uwaga bo wcześniej nie było żadnych oznak, że coś jest nie tak
    > i tyle.


    No to teraz masz informację, co i w jakim stopniu jest nie tak i możesz działać. Natomiast twoje zdumienie jest po prostu komiczne - "wcześniej nie było oznak" - to niby czego się spodziewałaś? Że przed pierwszą uwagą dostaniesz poselstwo z ostrzeżeniem czy jak?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • czekin 19.01.19, 20:40
    Mogła coś zauważyć wychowawczyni, mogli zauważyć nauczyciele innych przedmiotów, mogły zauważyć inne panie, które też mają dyżury w świetlicy itd.
  • iwoniaw 19.01.19, 20:47
    No ale zauważyła to akurat ta nauczycielka, która wpisała uwagę. Więc zamiast szukać sobie potwierdzenia, że córka na pewno jest niewinna, bo x osób się nie skarży, może jednak warto pochylić się nad tym, co i dlaczego tam się naprawdę stało? Bo o ile uwagi o "pierdzeniu" są faktycznie tylko dodatkiem, o tyle doprowadzanie do płaczu kolegów na świetlicy, niszczenie im zabawy, czy nie reagowanie na uwagi nauczycielki to już większy kaliber.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • czekin 19.01.19, 20:48
    A czy ja twierdzę, że nie zamierzam się pochylać?
  • czekin 19.01.19, 20:42
    Gdzie twoim zdaniem się oburzam na punkty - napisałam że taka uwaga obniża punkty bo jest to fakt. Tak jest skonsturowany e-dziennik. Natomiast akurat punkty nie robią na mnie wrażenia.
  • mandre_polo 19.01.19, 20:27
    Chodzi o punkty z zachowania czy rozpoznanie zachowania córki? To drugie jest waznisjsze.
    Masz okazje obserwować córkę w relacji z koleżankami, kuzynami? Jaki ma temperament, osobowość?
  • czekin 19.01.19, 20:36
    Chodzi o zachowanie - tym bardziej że jest to pierwszy negatywny sygnał, a córkę uczy w sumie 8 nauczycieli od różnych przedmiotów i do tego jest kilka różnych pań na świetlicy (w tym wychowawczyni).
    Generalnie córka jest bardzo towarzyska, niestety klasa jest mała 5 chłopców 5 dziewczynek, z czego 3 dziewczynek praktycznie od 2-3 tygodni nie ma (chorują). Nie wiem, może córka nie potrafi się odnaleźć w kontaktach z chłopcami a z dziewczynek ma praktycznie 1 koleżankę na ten moment.
    Wakacje spędzała z różnymi dziećmi na różnych półkoloniach i nie zgłaszano problemów. Zawsze sobie znalazła jakieś koleżanki i była zadowolona mimo że co 2-3 tygodnie wchodziła do nowej grupy.
  • karme-lowa 19.01.19, 20:55
    Pisałam Ci wyżej. Żaden z 7 nauczycieli nie widział złych zachowań u dziewczynek (bo przecież takie grzeczne i super uczące się). Sprawa wyszła na jaw, bo dzieci zaczęły się w domu skarżyć.
  • tsaria 19.01.19, 21:02
    U syna w szkole kilka raz u chłopców w toalecie (dla klas 1-3) był zapychany odpływ z umywalki, odkręcona woda, która potem lała się po całej łazience i wylewała na korytarz. Regularnie byli przepytywani chłopcy kto to zrobił, ale żaden nie przyznawał się, aż wreszcie konserwator złapał uciekające i śmiejące się 2 dziewczyny z ubikacji chłopców, uczennice 2 klasy. Potem tłumaczyły się, że one to dla zabawy robiły, ich wychowawczyni uwierzyć nie mogła, bo to ponoć bardzo grzeczne uczennice.
  • czekin 19.01.19, 21:03
    Rozmawiałam z córką i jak mówiłam córka powiedziała że chce przeprosić za pewne zachowania, ale poprosiła też o możliwość przekazania pani swojej wersji (sama zaproponowała żeby rozmowa ta miała miejsce w obecności pani dyrektor) O zarzutach pani dotyczących bąków oraz płaczących chłopców dowiedziała się z przeczytanej jej przeze mnie uwagi i zarzekała się, że pani nic jej na ten temat nie powiedziała (wyglądało to wiarygodnie).
  • sofia_87 20.01.19, 09:53
    Ciekawe skąd pani ma taką pewność odnośnie winy Twojej córki w kwestii bakow, bo jak rozumiem sama tego nie sprawdziła.
    Po prostu przyjęła wersję chłopców, którzy czując się silni w grupie mogli prowokować i drażnić Twoja córkę, a potem zwalac na nią winę za wszystko
  • ga-ti 20.01.19, 11:02
    No to tak samo, jak Ty przyjęłaś wersję dziewczynki. I dodam, dziewczynki, której nie znasz, sytuacji nie widziałaś, a wszytko wiesz z opisu w necie. No i kto tu jest bardziej stronniczy?

    Oczywiście, że mama powinna do dyrekcji, kto to słyszał - uwaga w dzienniku bez wcześniejszej informacji mailem do mamy (nauczyciele Waszych dzieci wysyłają do Was maile z info, że zamierzają wpisać uwagę dziecku?) - i to z jakich powodów? Wyrywa dzieciom zabawki? No skąd, ta delikatna dziewczynka wyrywa zabawki? Zniszczyła chłopcom budowlę, doprowadzając ich do łez? No skąd? Przechodziła obok nich na paluszkach i musnęła te klocki rąbkiem sukienki, niechcący oczywiście. A ci wredni chłopcy się rozpłakali na pokaz, wszak wiadomo, że chłopcy ryczą jak bobry ot tak, bez powodów. Dokucza dzieciom? Niemożliwe, jak takie słodkie dziewczątko może komukolwiek dokuczać i to jak? Pewnie powiedziała coś niemiłego? Niemożliwe. O bąkach nie wspomnę, bo nie wypada przy damie.
    Ulało mi się, mam i syna i córkę, mają kolegów i koleżanki, ładnych kilka lat w placówkach, napatrzyłam się i nasłuchałam wiele.
  • sofia_87 20.01.19, 12:02
    Masz syna i córkę, oni mają kolegów i nie umiesz sobie wyobrazić, że dzieci umieja się porozumieć aby wspólnie podokuczac i wrobic inne dziecko?
    Skoro wiesz, że chłopcy zwykle nie płaczą, to chyba wiesz też że dziewczynka raczej nie będzie się popisywac bakami.
    Nie wiemy co się działo, Ty też nie wiesz ale zakładasz wine dziewczynki.
    Mogło być tak, że baka któregoś z chłopców oni przypisali dziewczynce, zeby ja osmieszyc, pani zwróciła jej uwagę, był kolejny a chłopcy skarżyli, że Ania znów to robi.
    Po jednej czy dwóch takich akcjach dziewczynce puściły nerwy i faktycznie rozwalila im jakąś budowle.

    Czym się różni moja stronniczosc od Twoje, mając te same wiadomości zslozylas wine dziewczynki
  • mandre_polo 20.01.19, 12:51
    Pytałam o osobowość. Jest uważana, myśląca? Co to znaczy towarzyska? Dąży do przywódctwa, rozdaje rolę? Osoby towarzyskie lubią też manipulować, sterować. Jako osoba dorosła unikam osób torzarzyskich bo to najczęściej typy narcystyczne, oni bawią się najlepiej i do tego dążą, inni mają być tłem. Najczęściej dzieci które sterują innymi wynosza tą dominację z domu. Kalka

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka