Dodaj do ulubionych

Ile lat na budowę domu , która opcja?

20.01.19, 20:59
Mamy 2 pokojowe , własnościowe mieszkanie w starym bloku, działkę budowlaną i oszczędności na stan surowy domu (mury, dach). Dom sam parter ok 120 m. I dylematy co dalej:
1) zacząć budowę, co rok z kolejnych oszczędności wykonywać jakieś prace , mąż sporo rzeczy przy wykończeniu może zrobić sam (np. hydraulika, położenie płytek, ocieplenie), obliczając czas to zeszłoby nam około 5 lat ale obyłoby się bez kredytu i zostawiamy mieszkanie.
2) zacząć, a jeśli będzie ku końcowi to wziąć jakiś kredyt (np 80 tys np na sam koniec na pompę ciepła, jakieś wyposażenie), obecne mieszkanie wynająć i z tego sobie spokojnie spłacać raty kredytu. Budowa trwałaby zatem ok 3 lata, byłby jakiś kredyt ale i zostałoby mieszkanie.
3) zacząć, a za rok wziąć kredyt większy (np 250 tys), podgonić roboty, sprzedać mieszkanie, z uzyskanych pieniędzy spłacić część kredytu ( mieszkanie sprzedam przykładowo za 150 tys, a kredyt opiewałby na większą sumę plus odsetki) . Budowa trwałaby krócej ale zostalibyśmy bez mieszkania i z kredytem.
Dodam , że obecnie jesteśmy już po 40 tce, jeśli byłaby pierwsza opcja czyli zakończenie budowy za ok 5 lat to mąż miałby wtedy 50 lat, czy ktoś wprowadzał się do domu w "takim" wieku?
Mam wstępnie obraną moją "opcję" ale jestem ciekawa opinii innych osób .
Edytor zaawansowany
  • kosmos_pierzasty 20.01.19, 21:04
    Znam osoby, które około 50 się wyprowadzały, ale to raczej starsze pokolenie. Teraz jednak większość niedługo po ślubie, czyli ok. 30. Tym niemniej wydaje mi się, że to nie ma dużego znaczenia. 50 to przecież nie starość - przy dobrych wiatrach kawał życia przed człowiekiem.

    Chyba byłabym za opcją nr 2, choć przyznam, że 3 by mnie kusiła. No ale za cenę mieszkania to chyba bym ją jednak odrzuciła. 1 nie, nie bawiłabym się w budowę ciągnącą latami.
  • majenkir 20.01.19, 21:10
    quannity napisał(a):
    > Dodam , że obecnie jesteśmy już po 40 tce,


    To zastanow sie dobrze, czy w ogole oplaca sie Wam budowac ten dom..

    Moze sprzedac dzialke i mieszkanie, i kupic wieksze?




    --
    http://fotoforum.gazeta.pl/photo/7/re/qd/3acg/EyS38bArbyduwnye7X.jpg
    Abby&Prada
  • merilia80 20.01.19, 21:20
    W rok czy 2 lata to budują się ludzie z kredytem. Ja bym wolała budować się dłużej i bez kredytu. Jak piszesz mąż dużo zrobi sam a na to potrzeba czasu i jest to też czas na odłożenie pieniedzy. Skoro nie planujesz wynajmowania ekip to położenie podłogowymi, ocieplenie , płytki to wszystko wymaga czasu na wykonanie. Zaoszczędzisz na robociźnie ale potrzebujesz czasu. Kredyt to ewentualnie wtedy gdy zobaczysz że mąż ma siły i czas na te pracę a nie masz kasy na materiał....
    Na razie zaczęła bym budowę bez podejmowania decyzji co dalej. Dalej to życie i czas ci pokażę. Możesz spróbować się wybudować i zaoszczędzić mieszkanie nie sprzedając go. Masz gdzie mieszkać i mieszkasz na swoim nie płacisz za wynajem i nie mieszkasz z rodzicami więc nie musisz spieszyć się z budową domu za wszelką cenę na już.
  • aamarzena 20.01.19, 21:29
    2-4 lata to może być bardzo dużo jeśli np. autorka ma 2-3 dzieci. W dwupokojowy mieszkaniu nie jest wtedy komfortowo i lepiej budować z kredytem niż ciągnąć budowę latami (bo na razie im się wydaje, że 5 a potem może się z tego więcej zrobic) i wyprowadzić się kiedy dzieci z domu będą jyz wyfruwać.
    Jeśli są sami we dwoje to niech robią jak im wygodniej.
  • zuleyka.z.talgaru 22.01.19, 11:15
    To chyba w starej murowanej wersji...
  • magusia30 20.01.19, 21:23
    Mam znajomych, którzy wprowadzali się do domów w wieku 45-50 lat. Osobiście wybrałabym opcję 1, jesteście już w takim wieku że 2-3 lata dłużej was w sumie chyba nie zbawią, nie ma co wyzbywać się mieszkania, a zostawić dla dzieci, czy dla siebie, jeśli kiedyś byście chcieli wrócić do bloków. Po co kredyt , zwłaszcza w tym wieku, skoro macie gdzie mieszkać i nic was nie ponagla. Wolałabym poczekać dłużej ( 5 lat budować dom to myślę, że nie jest wcale aż tak długo, znam ludzi, którzy średnio budowali 3-5 lat), a spać spokojnie i zostawić mieszkanie.
  • 3-mamuska 20.01.19, 23:42
    magusia30 napisał(a):

    > Mam znajomych, którzy wprowadzali się do domów w wieku 45-50 lat. Osobiście wy
    > brałabym opcję 1, jesteście już w takim wieku że 2-3 lata dłużej was w sumie ch
    > yba nie zbawią, nie ma co wyzbywać się mieszkania, a zostawić dla dzieci, czy
    > dla siebie, jeśli kiedyś byście chcieli wrócić do bloków. Po co kredyt , zwłasz
    > cza w tym wieku, skoro macie gdzie mieszkać i nic was nie ponagla. Wolałabym po
    > czekać dłużej ( 5 lat budować dom to myślę, że nie jest wcale aż tak długo, zna
    > m ludzi, którzy średnio budowali 3-5 lat), a spać spokojnie i zostawić mieszkan
    > ie.


    Tez jestem za ta opcja.
    Dużo ludzi u mnie w rodzinie budowało się przez 3-5 lat robią dużo rzeczy samemu albo z pomocą braci/wujków szwagrów. Za darmo ,bo potem oni pomagali innym.
    Np. Zrobiona kuchnia, łazienka, salon , jedna sypialnia na dole która później zostawiała gabinetem/biblioteczka albo pokojem dla gości. Po roku wprowadzili się na to co było gotowe.
    A łazienka na gorze i 3-4 sypialnie robione na spokojnie.
    Podłogi ściany to już nie taki duży koszt.
    Najwiecej zanimuje zamknąć stan surowy wszystkie instalacje i kuchnia i łazienka.

    A zawsze jak was zmęczy czekanie to dobrać kredyt.
    Można sprzedać dom jak zmienicie zdanie.
    Ja bym za wszelka cenę nie pozbywała się mieszkania które zawsze można wynająć i mieć na ratę kredytu.
    A czas was nie nagli przecież. A mieć spokojna głowę na późniejsze lata.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • berdebul 20.01.19, 21:18
    Jesteście po 40, około 20 lat pracy przed Wami. Zacząć budowę, część na kredyt, który będziecie powoli spłacać, pózniej można nadpłacać z wynajmu mieszkania.
    Warto też rozwazyc zrobienie SSZ szybciej, kredytując część prac, a wnętrze wykańczać samemu.
  • rasowaematka 20.01.19, 21:18
    Opcja 1. 2 lata w skali budowy to niewiele a bez kredytu. My obecnie mieszkamy w bardzo podobnym domu. Budowa zajęła nam 12 miesięcy, ale wprowadzaliśmy się do częściowo wykończonego domu. Mieliśmy na początku gotówkę na stan surowy zamknięty i wykończenie 1/2 domu. W tym rokuinie 6 lat gdy tu mieszkamy. Nie mamy kredytu. Dom wykończylismy z bieżących pieniedzy. Na wakacje co roku wyjeżdżaliśmy(często podnoszona kwestia). Teraz bawimy się w dopracowywaniu aranżacji ogrodu. Nie narzekamy. Była to jedna z najlepszych decyzji w zyciu- kredyty są dla ludzi to wiadomo, ale jednak lżej bez
  • rasowaematka 20.01.19, 21:21
    Ale wprowadzaliśmy się tuż po trzydziestce, choć myślę że wiek niewiele zmienia. 120 m to większe mieszkanie bez przesady
  • merilia80 20.01.19, 21:29
    Na razie nie myśl ani o kredycie ani o sprzedaży mieszkania. Zacznij budowę SSO potem odłożysz na okna drzwi i to będzie już SSZ. Potem wkracza już mąż który musi mieć czas ( popołudniami i weekendowi, zależnie od pracy zarobkowej) i robi coś na co odlozyliscie kasę. Co ci po kredycie np. 100 tys skoro i tak nie przyspieszy to twojej wprowadzki i prac męża . Wydasz z 10 tys na materiały a reszta będzie leżeć i czekać??? Brałaś pod uwagę czas potrzebny do doprowadzenia domu do stanu deweloperskiego czy potem wykonczeniowka. Dużo czasu potrzeba skoro nie weźmiesz ekip.Nie bierz kredytu. Kredyt to biorą najczęściej ci którzy nie mają swojego mieszkania. Ty masz gdzie mieszkać i masz już pieniądze na start budowy. Resztę stopniowo odłożysz. A kredyt zdążysz wziąć jak będzie taka potrzeba ( np na sam koniec) wtedy opcja że wynajmiesz to mieszkanie w którym mieszkasz
  • merilia80 20.01.19, 21:31
    Opcja 3 piszesz wziąć kredyt i podgonic roboty czy rozważasz zatrudnienie ekip ( wykonawców) czy mąż zrobi wszystko sam. Ta opcja bez sensu bo sam mąż nic nie podgonic chyba że weźmie jakiś roczny urlop!
  • magusia30 20.01.19, 21:31
    Ile macie dzieci, bo to też w sumie zależy czy wygodnie wam się teraz mieszka w tym 2 pokojowym mieszkaniu, to może mieć znaczenie czy się spieszyć czy nie... I czy dom byłby w mieście czy poza miastem? Jaka odległość od szkół, pracy ?
  • quannity 20.01.19, 21:36
    Mamy jedno 14 letnie dziecko. Możemy spokojnie mieszkać w tym mieszkaniu parę lat. Działkę mamy tuż pod miastem, do najbliższego przedszkola 2 km, do szkoły podstawowej 3 km, do mojej pracy z 8 km , ale teraz też mam ok 6-7 km.
  • aamarzena 20.01.19, 21:40
    A co ci po przedszkolu i szkole podstawowej przy 14 letnim dziecku? Raczej stotną jest dobra komunikacja, żeby do szkoły mógł dojeżdżać.
    A za 5 lat to raczej na uczelnię o ile zechce się z wami przeprowadzić.
  • quannity 20.01.19, 21:51
    Podałam przykładowe odległości. Do szkół średnich dojazd ok 7-10 km zależy od typu szkoły, ale teraz z obecnego mieszkania też byłyby dojazdy ok 5-8 km. Więc ok 2-3 km to w sumie żadna różnica. Jeśli dziecko nie chciałoby się przeprowadzać zawsze mogłoby pozostać w mieszkaniu - dlatego warto byłoby je zostawić Nawet jeśli pomieszka z nami w domu i za jakiś czas zechce wrócić do centrum to będzie miało dokąd. Dlatego sama też bym skłaniała się do wersji nr 1.
    Merilia - też masz rację, bo na prace remontowo wykończeniowe mąż by potrzebował sporo czasu gdyż wykonywałby to sam lub z pomocą brata ale głównie w weekendy czy w ciągu tygodnia to jedynie po pracy np 3-4 godz w ciągu dnia.
  • aamarzena 20.01.19, 23:05
    "Więc ok 2-3 km to w sumie żadna różnica. Jeśli"
    2-3 km to ogromna różnica jeśli komunikacja inna niż samochodem jest to bani. Jeśli komunikacja miejska jest ok to niewielka różnica (chyba, że 3 km oznacza dodatkowe 20 min w jedna stronę w korkach - tak też bywa).
  • quannity 20.01.19, 23:35
    Akurat komunikacja jest dobra, braliśmy pod uwagę kupując działkę by nie wiodła do niej oblegana droga, na której są korki...oraz by nie była to droga przez jakieś lasy... Droga prowadzi bocznymi uliczkami miasta, zabudowanymi domami, nie przez pustkowie. Więcej w korkach, na światłach stoimy teraz jadąc do pracy. Później byłoby podobnie, droga przez obrzeża bezproblemowa, bez korków, wjazd do centrum by przedostać się do pracy, szkoły - zaczynają się światła, korki - to tak jak teraz.
  • tairo 20.01.19, 21:34
    Macie dzieci? Jeśli tak, to w jakim wieku, bo to może znacząco zmienić sytuację.
  • magusia30 20.01.19, 21:42
    Każdy wiek ma jakieś zalety, wcześniej ok 30 tki, dzieci są mniejsze, skorzystają z ogrodu (piaskownica, trampolina, basen) ale to kłopot z wiecznym dowożeniem dzieci do szkół, na zajęcia dodatkowe. Jeśli dzieci już w wieku nastoletnim czy nawet dorosłe (16-20) lat z ogrodu też skorzystają w inny sposób (opalanie, grill ze znajomymi) a i same dojadą do szkoły, znajomych. Łatwiejsza logistyka. Mam koleżankę (43 lata), która zaczęła budowę ok 10 km od centrum miasta, ma na razie tylko wylane fundamenty, do końca tego roku chce zrobić tylko mury i dach, też daje sobie na budowę parę lat, a jej córka skończyła 18 lat, syn 15 ... Buduje przecież dla siebie, nie patrzy na wiek dzieci.
  • merilia80 20.01.19, 21:48
    To nawet lepiej za 4 lata będzie dziecko pełnoletnie a ty skończysz budowę. Będzie mogło samo dojeżdżać ( autobusem lub na 18 je zrobi prawo jazdy i kupisz auto) nie będziesz uwiązanym taksówkarzem. W dodatku mieszkanie ci się przyda, może dziecko będzie chciało mieszkać samo ( np w wieku 20 lat)
  • hassaka 20.01.19, 21:56
    Opcja 1 lub 2
    Dom dla małych dzieci wcale nie jest lepszym rozwiązaniem od domu dla starszego nastolatka. Każdy wiek ma plusy czy minusy. Maluch owszem ma ogród ale nie jest na tyle samodzielny by zostać w domu sam czy samodzielnie dojeżdżać. Starsze dziecko tak.Zreszta nie patrzyła tym na wiek dzieci.. nie sztuka brać kredyt na 20 lat po to by dzieci miały ogród i piaskownice. Sztuka jest rozsądnie przemyśleć czy da się wybudować dom bez kredytu i w dodatku zostawić mieszkanie w bloku dając je na start kiedyś dziecku. Nie sztuką szybko zamieszkać na pokaz z kredytem na 20 lat skoro nie musisz go brać bo masz swoje mieszkanie.
    Budując się dłużej zyskujesz spokój psychiczny bez obciążenia kredytem i zapewniasz start dziecku zostawiając mu w posągu mieszkanie ( a nie kredyt)
  • aamarzena 20.01.19, 22:12
    Jeśli jesteś w stanie w 5 lat odłożyć na budowę domu to jesteś też w stanie szybko nadplacac kredyt.
    Jeśli masz w zabezpieczeniu mieszkanie to moznacza je wynająć i tym sposobem pozyskać większość środków na pokrycie raty. A w razie czego łatwiej sprzedać mieszkanie czy nawet wykończony dom niż rozgrzebaną na wiele lat budowę. Zresztą wieloletnią budowa tez nie daje spokojnej głowy - tym bardziej, jeśli zakłada się, że cała siła robocza to mąż po godzinach i ewentualnie inny członek rodziny.
    Mąż autorki tez nie jest pierwszej młodości, a budowa własnymi rękoma to wymagajace przedsięwzięcie. Nie wyobrażam sobie, że blisko 50 letni facet przez pięć lat dzień po dniu po pracy i w weekendy biega na budowe i własnoręcznie wykonuje wszystkie prace. Facet się wykończyć. Za kilka lat będzie miał problemy z kręgosłupem, o permanentnym przemęczeniu przez kilka lat nie wspominając. Do tego do mnóstwa prac potrzeba więcej niż jednej osoby - trzeba będzie kogoś wynająć, a co za tym idzie koszty wzrosną.
  • quannity 20.01.19, 22:24
    Mąż nie wykonywałby wszystkich prac, a tylko część. Byłabym w stanie spłacić spokojnie kredyt ale nie przewidzę jaka będzie nasza sytuacja finansowa czy będzie taka sama praca za parę, kilka lat i przy kredycie bym się o to martwiła. Bo bez kredytu jeśli nie dokończymy ( raczej tej opcji nie biorę pod uwagę, myślę, że uda się wybudować, ewentualnie pod koniec z jakimś kredytem) to nic nie tracimy, bo będzie stało, może dziecko wykończyć i tam zamieszkać czy wykończyć i sprzedać. Biorąc kredyt już na początku to automatycznie mniej w domu odłożę o połowę bo byśmy od razu mieli raty.... Gdy weźmiemy kredyt pod koniec, tuż przed wprowadzeniem się będzie to inna sytuacja, bo wtedy już nie potrzeba będzie aż tyle odkładać i spokojnie będzie na luzie na ratę.
  • quannity 20.01.19, 22:28
    I kredytu tak szybko się nie nadpłaci , zwłaszcza , że przecież duże są odsetki. Wziąć 300 tys, to trzeba ok 400 oddać... Co innego wziąć 80 i oddać 100 na sam koniec. Przy mniejszej sumie i okres kredytowania mniejszy. Mąż też jest zdania by zacząć bez kredytów, a później zdecydujemy czy przyspieszamy czy nie. Mąż jest zdania by budować wolniej, ale spać spokojnie.
  • aamarzena 20.01.19, 23:01
    "duże są odsetki. Wziąć 300 tys, to trzeba ok 400 oddać... "
    to zależy od oprocentowania i okresu kredytowania. Przy wcześniejszej spłacie odsetki płacisz tylko za faktycznie wykorzystany okres.
    Skoro obawiasz się o waszą przyszłość finansowa to lepiej odkładać przez te kilka najbliższych lat a potem szybko wybudowac (czy zabrać się a budowę, kiedy będziecie mieć znaczna część środków potrzebnych na budowę i wykończenie domu). Bez sensu teraz robić SSO a potem nie wiadomo co będzie.
  • quannity 20.01.19, 23:12
    Jeśli wstrzymamy się i zaczniemy za 2 lata , dając sobie np 2-3 lata na budowę , prawdopodobnie też z jakimś niedużym kredytem to też w sumie zejdzie te 5 lat zanim się wprowadzimy. Jeśli zaczniemy teraz to też część prac mąż wykona z pomocą brata, na to potrzeba też czasu i siły, Teraz ta siła jeszcze jest, a czy będzie za 2-3 lata nie wiemy. Mając stan surowy mąż może brać się za hydraulikę, czy ocieplenie z zewnątrz - nie napisałam, że po stanie surowym nie wiadomo co dalej... W międzyczasie odłoży się na kolejne etapy prac. Ewentualnie jakiś kredyt (opcja 2). Ale opcja 3 nas przeraża i aż tak spieszyć się nie chcemy...
  • aamarzena 20.01.19, 23:23
    "Teraz ta siła jeszcze jest, a czy będzie za 2-3 lata nie wiemy"
    Tym bardziej bym poczekał. Na początku to co on zamierza robić - fundamenty szpadlem wykopać? Beton w taczkach mieszać? I tak na początek potrzebujecie zamowic koparke, betoniarki. Mury sam będzie stawiał czy raczej myślicie o własnoręcznie robionych instalacjach (mąż ma uprawnienia do robienia elektryki czy gazu?) i wykonczeniu?
  • quannity 20.01.19, 23:29
    Na fundamenty, mury, dach oraz na wynagrodzenie ekip za te prace mamy oszczędności . Napisałam wyżej , że mąż sam może zrobić hydraulikę, ocieplenie oraz prace remontowe i wykończeniowe ( bez elektryki). Przecież właśnie hydraulikę czy ocieplenie zewnątrz można robić już gdy będą mury i dach. Więc miałby co robić na początek.
  • aamarzena 21.01.19, 00:22
    Nie bardzo rozumiem. Zamierzacie ocieplanie stan surowy otwarty? Ocieplone mury mają potem stać 5 lat? Po co?
  • quannity 21.01.19, 08:22
    Mniej więcej wiem jaka jest kolejność prac podczas budowy domu, to , że wymieniłam ocieplenie, to tylko przykład, po gołych murach mąż najpierw zająłby się hydrauliką, zamiast funduszy na ocieplenie zapłaciłoby się fachowcom za instalacje elektryczne, zawsze jakieś prace byłyby w etapach wykonywane.. Coś za coś, albo prace rozłożyć w czasie, nawet na 2-3 lata i potem jakiś kredyt ale spać spokojnie, niż od razu brać dużą sumę i martwić się, że po co mi to było.
  • aamarzena 20.01.19, 22:00
    magusia30 napisał(a):

    > ... Buduje przecież dla siebie, nie patrzy na wiek dzieci.

    Owszem, zazwyczaj ludzie jednak patrzą na wiek dzieci. Jeśli dzieci przedszkolno-wczesnoszkolne to potrzebują wygodnych pokoi jeszcze na wiele lat. Jeśli dziecko zbliża się do wieku dorosłego to można zbudować mniejszy dom, o innym rozkładzie, a w przyszłości tańszy w utrzymaniu. A dziecku mozna zapewnić za różnice w cenie budowy domu kawalerkę czy pieniądze na wkład własny.
  • hassaka 20.01.19, 22:05
    Czy małe dziecko czy nastolatek to każde potrzebuje swojego pokoju. W twoim przypadku mając jedno dziecko po yslalabym o parterowym domku bez poddasza coś około 80-90 metrów.
  • hassaka 20.01.19, 22:08
    Po co ci 120 metrów. Po co ci puste pokoje. Zastanów się nad metrażem.Tobie wystarczy mniejszy dom.
  • merilia80 20.01.19, 22:10
    Także uważam że w twoim przypadku mniejszy metraż.Do 90 metrów.
  • quannity 20.01.19, 22:16
    Patrzę na wiek dziecka, dlatego właśnie też chciałabym zostawić obecne mieszkanie, by miało gdzie zamieszkać czy nawet gdybym chciała na starość np w wieku 70-80 lat wrócić do bloków to byłoby gdzie wrócić. Nie każdy patrzy na to by zostawić coś dziecku, myśli o sobie, o " tu i teraz " , ja jednak wolę poczekać, budować się z odkładanych na ten cel pieniędzy czy pod koniec wziąć kredyt na np 5 lat i spłacić spokojnie... Może i racja by zmniejszyć metraż domu ze 120 na 100 czy nawet 80 m, bo spokojnie wystarczy.
  • magusia30 20.01.19, 22:38
    Zgadzam się z tobą i twoim mężem, nie macie się po co spieszyć i też nie brałabym sobie dużego kredytu na głowę, bo po co ? By komuś pokazać , że wybudowałaś w 2-3 lata? Nie sztuką jest, że ktoś wybuduje w takim czasie, a ma na karku duży kredyt (może też żałować, że mógł poczekać i więcej w domu odłożyć), czy że sprzedał mieszkanie ( bo nie ma nic dla dzieci, gdy za kilkanaście lat zechce wrócić do centrum to będzie musiał dom sprzedawać), a jeśli zostawicie mieszkanie zawsze macie dwie opcje do wyboru, czy możecie zamienić się z dzieckiem ( wy do bloku a dziecko do domu). Duży kredyt i szybszy czas budowy to jeśli ktoś nie ma gdzie mieszkać (wynajmuje, czy mieszka u rodziców, chce wreszcie iść na swoje) czy jeśli ma 25-30 lat , bo wtedy może sobie wziąć kredyt na 25 lat. Pośpiech ewentualnie gdybyście w 2 pokojach mieszkali przykładowo z 3 dzieci, chociaż znam przypadek , że na 36 metrach mieszkają rodzice i dwoje nastoletnich dzieci ( chłopiec i dziewczynka razem w jednym małym pokoju) więc nie każdy kto ma 2 pokoje i więcej dzieci od razu zmienia mieszkanie na większe czy buduje dom, nie każdy może sobie na to pozwolić.
  • berdebul 20.01.19, 22:31
    120 z garażem i pralnią, to jakieś 95 mieszkania, w tym może być wygodny salon (z miejscem na biblioteczkę). Żadne szaleństwo metrażowe.
  • sfornarina 24.01.19, 11:02
    120 metro samego parteru...

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • aamarzena 24.01.19, 12:41
    Bo to ma być dom parterowy.
  • kurt.wallander 20.01.19, 22:30
    Obstawiałabym opcję nr 2, w tym wieku 5 lat to sporo i wiele może się zmienić, np. utrata pracy przez któreś z was (czego absolutnie nie życzę, ale zdarza się, niestety). Więc starałabym sie budowę ukończyć jak najszybciej. W tej opcji nie pozbywacie się mieszkania, co może sie okazać istotne (mieszkanie mozna przekazać dziecku, gdy osiągnie pełnoletność, można sprzedać w razie czego, można w końcu do niego wrócić, w razie czego). A jednocześnie wynajem mieszkania mozliwe, że pokryje wam całkowicie odsetki kredytu.
    Po drugie rozważyłabym budowę mniejszego domu, bo będzie on praktycznie dla dwóch osób (nawet dla 3 - 120 m to sporo, w sytuacji, gdy nie dysponujecie duzymi pieniędzmi i planujecie kilkuletnią budowę głównie metodą gospodarczą).
  • quannity 20.01.19, 22:49
    Obecnie skłaniamy się do opcji 1 , ewentualnie 2. Właśnie ze względu na wiek, na to że z pracą , zdrowiem może być różnie nie chcemy brać dużego kredytu na kilkanaście lat. Przy dużym kredycie musielibyśmy mieszkanie wynająć i to też pewien minus że dziecko mogłoby nie mieć gdzie zamieszkać. Ukończona szybciej budowa ale za to z dużym kredytem nas przeraża.
  • hanusinamama 20.01.19, 22:31
    Ja bym wzieła taki kredyt aby bardzo nie obciązał. POtem spłącac z wynajmu. Mieszkanie sie przyda, na emeryturze bedzie dodatkowa kasa z wynajmu....
  • magusia30 20.01.19, 22:44
    Mieszkanie jak najbardziej się przyda, mogą wynajmować, może tam zamieszkać dorosłe za parę lat dziecko, czy sami mogą tam wrócić jeśli będą chcieli za 20 lat .... Sprzedać to zawsze się zdąży . Też bym radziła mniejszy metraż domu, biorąc pod uwagę, że będą tam mieszkały 2 osoby, a jeśli kiedyś nawet w tym domu zamieszka dziecko ze swoją rodziną a oni wrócą do bloku to też się zmieści, w bloku przecież mieszkałoby na znacznie mniejszym metrażu i 2 pokojach a w domu będzie salon i dwie sypialnie. Dom też zawsze można kiedyś rozbudować, jeśli zajdzie taka potrzeba .
  • mikams75 20.01.19, 23:37
    opcja nr 2, ewentualnie z przyspieszeniem budowy/kredytu.
  • koronka2012 20.01.19, 23:59
    Opcja "zakończymy budowę za 3-5 lat" jest opcją po moim trupie.

    Z wielu powodów, wśród których króluje zasadniczo jeden - remont/wykańczanie mieszkania jest na szczycie listy najbardziej stresujących sytuacji. Przeciąganie tego w czasie tak długo oznacza tyle, że życie przez parę lat będzie się kręciło wokół tynków, śrubek i złego nachylenia kolanka, problemów z kolejnymi majstrami itd. Naprawdę nikt nie zasługuje na rozciągnięte w czasie piekło, zupełny brak czasu wolnego na odpoczynek i dla rodziny. Do tego przez 5 lat niewykończony dom będzie niszczał.

    Na waszą niekorzyść przemawia wasz wiek - im później przystąpicie do kredytu, tym gorsze warunki dostaniecie (krótszy kredyt = wyższa rata).

    No a przede wszystkim brałabym pod uwagę to, że jak skończycie budowę, to syn będzie chciał się wyprowadzić. Dla nastolatka życie pod miastem to kanał, chyba, że kupicie mu samochód.
  • bywalec.hoteli 21.01.19, 00:22
    tzw. kropka. smile

    --
    ____________________________________________
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! smile
  • quannity 21.01.19, 08:26
    Dla mnie opcja 3 lata i później jakiś nieduży kredyt jest najbardziej optymalną opcją. W moim otoczeniu tylko jedna para postawiła dom w około półtora roku. Z reguły 3 lata to taki średni czas w którym buduje się większość osób, bo z tego co się orientowałam nawet na fachowców trzeba czekać, bo są terminy i nic się nie przyspieszy. Pewne etapy na budowie powinny też odstać zanim wykona się następne.
  • xylinka 21.01.19, 08:53
    Budowa domu - taka myśl chyba przeszła przez myśl niemal każdego człowieka, także jest taka myśl u mnie. Też jestem już po 40 tce. Zwlekam, rozważam, a czas leci dalej... W mojej sytuacji by wykończyć dom to albo spory kredyt albo sprzedaż obecnego mieszkania, a to prowadzi u mnie do kolejnych dylematów 1- czy jest sens zaciągać kredyty, budować ten dom skoro w sumie mamy wygodne życie ( mieszkanie w bloku, domek letniskowy nad jeziorem - sprzedaż tego domku nie wchodzi w grę) 2- że budując dom, sprzedając mieszkanie nie damy córce nic w sumie na jej życiowy start. Naszym marzeniem jest i budowa domu i pomoc córce w tym starcie (nastolatka). Też jak wybudowalibyśmy dom byłaby już pełnoletnia. My sami nic od rodziców nie dostaliśmy ( w senie pomoc finansowa, mieszkaniowa) i wiemy jak ciężko jest zaczynać od zera dlatego też moim innym marzeniem jest ułatwić życie córce. Czy zatem zrezygnować z planów budowy ... Wiem, że to trudne decyzje i każdy musi podjąć je sam. Jeśli waszym marzeniem jest ten dom, w dodatku będziecie w stanie dać coś swojemu dziecku na start w dorosłe życie ( zostawicie mieszkanie) to jak najbardziej możecie brać się za budowę. Moje koleżanki, kuzynki , które zdecydowały się na budowę to budowały czy nadal budują się po parę lat, więc akurat 3-5 lat budowy bym się nie obawiała.
  • xylinka 21.01.19, 09:10
    U mnie czas leci, z jednej strony na niekorzyść, bo robimy się coraz starsi, z drugiej strony na korzyść, bo skoro zmieniam zdanie, zastanawiam się bo nie jestem na 100% pewna czy budować, to może zrezygnuję, a jeśli nie to lecący czas przyczynia się do odkładania gotówki. Czasem lepiej się wstrzymać, zastanowić. Nie sugerowałabym się jednak aż tak czasem budowy, co innego zacząć bez planu,że jakoś to będzie, być może kończyć przez 10 lat czy zrezygnować z budowy, a co innego mieć plan że w max 5 lat się tam wprowadzisz. Jeśli jesteś zdecydowana to nie sugeruj się tym, że dom będzie niszczał i 5 lat to długo, bo naprawdę dużo osób buduje w takim okresie, nawet mają kasę, mogliby wziąć kredyt i spokojnie spłacić to wolą dać sobie więcej czasu. Nie ma idealnego terminu, recepty na nic. Tak samo jak ktoś ma 1 dziecko, inny ma 2, jeszcze inny 3-4 dzieci, czy inną różnicę wieku i też będą zdania podzielone, że 5-6 lat różnicy to dla jednych za dużo, dla innych w sam raz itd. Jedni mają 10 lat różnicy między dziećmi i będą to chwalić, a inni mówić, że bez sensu, że dwóch jedynaków z taką różnicą wieku ... Tak samo z budową domu, zdania są podzielone, dla jednych 3-5 lat to czas średni, najlepszy, dla innych to za długo, bo wolą w 1-2 lata, jeszcze inni budują ponad 5 lat - znam takich którzy budowali się prawie 10 lat , mieszkając u rodziców.
  • mag1_k 21.01.19, 12:37
    z tym odstaniem to zależy, jakie materiały budowlane się wybierze. Cegła owszem powinna przezimować, ale silka nie i zaraz po wybudowaniu SSO przechodzi się dalej. Od razu warto zaplanować wszystkie ekipy, dobre sprawdzone, nie najtańsze. Niby to takie oczywiste, ale znajomi najczęściej zwracali głównie uwagę na cenę i stąd sporo problemów. My zapłaciliśmy za fachowców sporo, ale problemów generalnie nie miałam żadnych. Zamknęłam budowę w rok i miesiąc.
  • mag1_k 21.01.19, 10:19
    Ja realizowałam budowę w ciągu roku dosłownie i ogólnie jestem zwolennikiem szybkiego kończenia spraw, czyli na Waszym miejscu wzięłabym kredyt na wykończenie, a nie zabawa trwająca pęc lat. Życie się ma jedno, za długo by to trwało.
    Dwa sąsiednie domy budowali dosłownie chwilę przed nami małżeństwa zdecydowanie starsze z dorosłymi dziećmi już na swoim. Wydają się obecnie bardzo zadowoleni.
  • princy-mincy 21.01.19, 14:05
    Pytanie czy macie dzieci i w jakim wieku.

    Moi rodzice przeprowadzili sie do domu w wieku ok 55 lat- dom byl czesciowo na kredyt, ale mieszkania sprzedawac nie musieli.

    Jesli macie ok 45 lat i dzieci nastolatki, ktore sie gniezdza we wspolnym pokoju to opcja 2 lub 3.
    Jesli male dzieci to 1 lub 2.
  • quannity 21.01.19, 14:49
    Dziecko jedno, 14 letnie.
  • agnieszka_kak 21.01.19, 15:02
    Wzięłabym kredyt od razu duży i kupilabym dom od developera albo z drugiej ręki, by w ciągu miesięcy się wprowadzić. Opcja powolnego wykańczania przez lata to opcja po moim trupie. Tak samo opcja, że nie widzę męża, bo przez 5 lat robi płytki, schody i hydraulike albo załatwia kolejnych majstrow.
  • magusia30 22.01.19, 09:16
    Ludzie budują i krócej i dłużej. Zależy od finansów.Nie patrz na kogoś weź pod uwagę, że każda sytuacja jest inna. Jeśli ktoś ma pomoc od rodziców, np mieszka u nich i nie kupował swojego mieszkania to automatycznie ma już więcej kasy do budowy - ty kupiłaś mieszkanie. Jeśli ktoś dostał ziemię od rodziców - też nie musiał jej kupić i też może szybciej się wybudować bo zaoszczędził na działce. Patrz na siebie, swoje możliwości. Ja bym wolała wolniej a spokojniej, bez dużego kredytu więc opcja 1 lub opcja 2. Bardziej kusiłaby mnie jednak opcja 2 - kredyt wziąć pod koniec, wtedy już nie będziesz musiała w domu odkładać wszystkiego na cel budowy , będzie z tego na ratę, czy raty będę się spłacały nawet z wynajmu mieszkania. Biorąc kredyt np za 2-3 lata wprowadzisz się szybciej. Coś za coś.
  • agneskau 22.01.19, 09:41
    Ja odnoszę wrażenie , że za wszelką cenę chcesz zostawić to mieszkanie w bloku . Dużo ludzi buduje domy i mieszkania sprzedaje, lub nawet nie ma co sprzedać bo np mieszkają podczas budowy w wynajętym czy u rodziny. Ty chcesz zostawić to mieszkanie dla siebie? By tam wrócić ? Po co ? Skoro masz niedaleko do centrum (pisałaś chyba że ok 5 km) ? Dla dziecka? Przecież może zamieszka w innym miejscu, mieście , może samo wziąć sobie kredyt i spłacać .
    Jeśli bardzo nie chcesz pozbywać się mieszkania, a jednocześnie marzy ci się ten dom to opcja 2, wziąć jakiś kredyt by przyspieszyć przeprowadzkę do domu , a mieszkanie wynająć. Pieniądze na kredyt z wynajmu, a już mieszkasz w domu. Nie czekasz nie ciułasz kolejne lata. Poza tym skoro masz już działkę, masz na stan surowy, to i na wykończenie odłożysz, zwłaszcza, że systemem gospodarczym coś będziecie działać. Nie zapłacisz za roboty od położenia płytek ( teraz wszędzie kładzie się jakieś płytki pod podłogówkę więc cały metraż domu ,a od 1m2 za położenie to koszt ok 100 zł ), za hydraulikę i inne prace wykończeniowe, które zrobi mąż też nie zapłacisz firmie. Dla kogoś opcja powolnego wykańczania jest nie do przyjęcia, a inni taką opcję wolą, czy lubią takie prace, znają się. Koleżanka kończy budowę do domu, do fundamentów miała inną ekipę, do murów kolejną, bo nie była zadowolona z tej pierwszej ... Wykończenie robi jej po godzinach własny mąż, który ma firmę remontową , dopłaca jednemu pracownikowi i powoli idą do przodu , robota nie stoi. Przecież bez sensu by płaciła komuś jeśli mąż jest fachowcem od wykończeniówki, od płytek itp. , czy jeszcze gorzej by było gdyby wzięła fachowca i nie była zadowolona z efektów jego pracy. Jeśli ktoś coś potrafi , zna się to robi to sam , np geodeta sam u siebie zrobi mapki, nie płaci innemu, jeśli ktoś jest z zawodu murarzem też sam sobie wymuruje mury, z pomocą kogoś, ale nie wynajmuje całej ekipy , jeśli ktoś jest elektrykiem sam u siebie zrobi instalację nie bierze obcej osoby, to jak dla mnie jest normalne, oczywiste. A wiadomo, że jak ktoś jest elektrykiem i ma inne zlecania, to pójdzie do ludzi, tam zarobi,a u siebie będzie robił "po godzinach", wolniej, więc nie przejmowałabym się wpisami, że ktoś nie widzi męża, ojca jak robią coś sami, bo co innego jak ktoś się zna, ma taki zawód, a co innego jak ma się dopiero uczyć by zaoszczędzić na fachowcach i dłubać bez pojęcia.
  • quannity 22.01.19, 18:37
    To prawda, że chciałabym zostawić obecne mieszkanie, by dać je dziecku czy być może kiedyś , na stare lata w razie potrzeby mieć gdzie wrócić. Może myślę na wyrost, bo jeśli zamieszkam w domu to nie będę chciała wracać do bloków i niepotrzebnie przewiduje taką sytuację ( no ale nie wiem czy widzę się tam np jako ok 80 letnia staruszka przykładowo już sama , bez męża ) . To już rzeczywiście wolałbym za ok 2 czy max 3 lata wziąć kredyt i mieszkanie wynająć.
  • smerfetka_1 23.01.19, 10:32
    Uważam , że opcja nr 2. Przyspieszasz budowę domu i jednocześnie zatrzymujesz dotychczasowe mieszkanie.
  • quannity 24.01.19, 10:19
    Zatem zaczniemy i zobaczymy jak będzie szło. Skłonni bylibyśmy na opcje 2 bo może warto przyspieszyć przeprowadzkę nawet i dwa lata nie tak dużym kredytem ...
  • sfornarina 24.01.19, 11:06
    Opcja numer dwa, oraz mniejszy metraż domu.

    Dziecko masz duże, dwa lata po wprowadzce wyprowadzi Ci się z domu. Duży dom - duże koszty utrzymania i ogrzewania. Mówię z doświadczenia - mieliśmy ogromny dom i rodzice po wyprowadzce dzieci zdecydowali się dramatycznie zmniejszyć metraż; tylko koszty to generowało, trzeba było grzać, sprzątać, wielki ogród ogarniać. Zbędne toto całkiem.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • quannity 24.01.19, 12:04
    120 m sam parter to za dużo ? Może i tak ... To ile byłoby optymalnie ? 100 m , a może 80 m ? Plus garaż osobno liczony.
  • quannity 24.01.19, 12:05
    Poddasza wcale nie bedzie.
  • sfornarina 24.01.19, 12:08
    > 120 m sam parter to za dużo ?

    Na dwie osoby?


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • quannity 24.01.19, 12:18
    Na 2-3 osoby. Dziecko - nastolatek może rzeczywiście pomieszkać parę lat tylko i się wyprowadzić więc potem na 2 osoby.
  • sfornarina 24.01.19, 12:20
    Przecież to jest olbrzymia przestrzeń. My mamy 136m2 na pięć osób i to nie jest mało.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • quannity 24.01.19, 12:21
    Dziękuję za rady. Czyli ile powierzchni mieszkalnej bez garażu ? 80 m ?
  • sfornarina 24.01.19, 12:25
    Bo ile Wam jest tej przestrzeni potrzebne?
    Jedna sypialnia dla Was i jedna gościnna/dla syna. Ta gościnna może był dość mała, zresztą Wasza też, to tylko pokój do spania. Dwie łazienki.
    Kuchnia z otwartą jadalnią. Plus pokój dzienny. Tu wybrałabym duże otwarte przestrzenie.
    Pralnia, mała spiżarnia (na dwie osoby w końcu!) i już. Ewentualnie studio do pracy, jeśli potrzebujecie.


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • sfornarina 24.01.19, 12:26
    Myślę, że 90-100m2 mieszkalnej jest super.

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • quannity 24.01.19, 12:32
    Myślę też że ok 90-100 byłoby w sam raz. Dziękuję.
  • sfornarina 24.01.19, 12:33
    Ale ja ogólnie nie widzę potrzeby budowania dużych domów. To tylko generuje koszty. Ludzie stawiają sobie pod miastem te pałace z krużgankami i całe poddasza stoją nieużywane albo zagracone. Moi rodzice też mieli wielki dom, cztery sypialnie, olbrzymi pokój dzienny, kolejny pokój dzienny... w piwnicy kolejne cztery pomieszczenia, łazienka plus garaż.
    I się zawsze całą rodziną kisiliśmy w tym najmniejszym pokoiku, bo tam było przytulnie, ciepło i dobrze. A ten duży, 30m2 stał pusty, używany dwa razy do roku na świąteczny zjazd rodzinny. Ogrzanie tego kosztowało majątek.

    Ważna jest jasna otwarta przestrzeń w pokoju w którym spędzam czas. Oraz dobrze zorganizowana kuchnia z dużą przestrzenią na przygotowywanie posiłków, bo gotujemy dużo i zawsze nam miejsca na deski i miski brakuje.

    I kawałek na świeżym powietrzu. Reszta - byle było gdzie graty upakować smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • kurt.wallander 24.01.19, 12:36
    quannity napisał(a):

    > Na 2-3 osoby. Dziecko - nastolatek może rzeczywiście pomieszkać parę lat tylko
    > i się wyprowadzić więc potem na 2 osoby.

    No na 2 osoby 120 m to dużo. Moim zdaniem w domu optymalnie będzie 100m. Piszę z własnego doświadczenia.
  • aamarzena 24.01.19, 12:31
    To zależy jakie macie potrzeby. Potrzebujesz przedpokoju, kuchni, jakiegoś pokoju dziennego, łazienki, sypialni dla was i syna. To jest opcja minimum. 80 m2 przy opcji minimum daje wygodnej wielkości pomieszczenia, ale na pewno nie duże. Przy tej wielkości domu i ilości pomieszczeń da rade też wygospodarować małą garderobę i graciarnię (na mopy, suszarki, itp, może tu też zamiast w łazience zawisnąć piec co), do tego dolicz garaż oczywiście (rozumiem, że chcecie murowany w bryle domu?). Jeśli garaż to ma być wiata czy budka metalowa to w domu warto uwzględnić pomieszczenie do przechowywania nart, rowerów, kosiarki, opon letnich/zimowych, narzędzi itp z bezpośrednim wyjściem na zewnątrz.
    Jeśli potrzebujecie miejsca do pracy w domu to warto rozważyć kolejny pokój (gabinet), przy okazji może posłużyć do nocowania gości. Poza tym przydaje się spiżarka, pralnia (no, chyba, że wolisz jak w bloku mieć sznurki w łazience tudzież rozkładać się z praniem w pokojach, oczywiście pralnia to może być jednym pomieszczeniem z wymienioną wyżej graciarnią, ale to już nie będzie 2m2 tylko troszkę więcej), jeśli dom będzie ogrzewany na paliwo stałe to kotłownia.
    Jeśli uprawiacie różne sporty wymagające sprzętu to pomieszczenie do przechowywania ich musi być odpowiednio duże, żeby się potem o sprzęty nie przewracać. Oczywiście może to być po prostu większy garaż, itd. itp.
    Za tym wszystkim idą metry domu. Oczywiście wykończenie metra pralni czy garażu będzie tańsze niż wykończenie metra salonu, ale im więcej metrów powierzchni całkowitej tym droższa budowa, bo mury, dach, tynki, wentylacja/okna, ogrzewanie itd dotyczy wszystkich/niemal wszystkich pomieszczeń w domu.
    Nie pytaj forumek jai dom byłby dla ciebie optymalny bo dla jednej optymalnie to jest 200m2 na dwie osoby, dla innej 100m2 na pięcioosobowa rodzinę będzie w sam raz. Zastanów się czego ty i mąż chcecie i potrzebujecie, na ile ograniczają was finanse i czas.
    Poprzeglądaj projekty domów i wybierz takie, które wg ciebie najbardziej wam odpowiadają i wtedy zastanawiaj się, którą opcję finansowa wybrać. Na razie nawet nie wiesz co potrzebujesz, więc nie masz pojęcia ile na prawdę będzie cie kosztować budowa, a co za tym idzie jak długo może to potrwać.
  • quannity 24.01.19, 12:38
    Potrzebujemy : kuchnia z jadalnią, salon, dwie sypialnie mogą być ok 12 metrowe , 1 łazienkę , garderobę. Nie mamy dużo sprzętów , a kosiarka , łopata itd mogą stać w garażu ( myślimy o murowanym w bryłę domu) . W garażu też może stać pompa ciepła .Ewentualnie dodatkowe pomieszczenie na pompę czy suszarkę z praniem.
  • aamarzena 24.01.19, 17:06
    No to 80-90 m2 powierzchni mieszkalnej + garaż z pomieszczeniem gospodarczym powinno wystarczyć. Do tego ładny duży taras częściowo zadaszony jako przedłużenie domu na lato - ale to można na spokojnie, kiedy już będziecie mieszkać.
  • elizax 25.01.19, 17:48
    Jeśli macie na stan surowy gotówkę i jesteście w stanie przez przykładowo 3 lata etapami wykończyć dom to nie brałam kredytów. Pośpiech jest złym doradcą. Kredyt to jeśli komuś się spieszy bo mieszka u rodziców lub wynajmuje oraz jeśli ma za mało funduszy by rozpocząć i wie, że w 2-3 lata nie odłoży wystarczającej kwoty by zakończyć budowę. Jeśli zajdzie taka potrzeba dobierzecie jakiś kredycik pod sam koniec ale jeśli nie ma potrzeby to po co kredyt na samym początku ? Jeśli chodzi o metraż domu to dla 2 osób na stare lata wystarczy i 60 m , zależy od indywidualnych potrzeb , no i w bloku na 35 m mieszkają po 2_5 osoby. Dla mnie wystarczające byłoby 80m, max 90m.
  • merilia80 02.02.19, 18:08
    I decyzja już podjęta?

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.