Dodaj do ulubionych

Sens pracy

31.01.19, 15:08
Jak ważny jest dla Was sens pracy wykonywanej zawodowo?
Istotny czy to kwestia podrzędna?

A) Czy sens mają tylko prace takie doniosłe smile jak choćby lekarz, ratujący życie lub np. twórca sztuki wysokiej czy także te, gdzie jest się małym trybikiem w maszynie, typu pakowacz (produktów, które wielu ułatwiają życie).

B) A prace, które mogłyby się wydawać naganne moralnie typu reklama czy adwokat biorący sprawy nie takie, gdzie uważa, że klienta należy bronić, a takie, gdzie wie, że klient to osoba niekoniecznie kryształowa, lecz gra systemem, prawem, pozwala tegoż klienta ewentualnie wybronić, choć on faktycznie szkodzi innym?
Co sądzicie o osobach, które takie prace wykonują?
Obserwuj wątek
    • maaria33 Re: Sens pracy 31.01.19, 15:11
      IMHO większoś cprac ma sens i wartość.

      p.s. zadanie adwokata nie jest obrona niewinnych, ale także to, żeby wobec winnych było stosowane prawo.
      • maaria33 Re: Sens pracy 31.01.19, 15:27
        p.s. muszę sie pochwalić, bo caly czas buzują we mnie emocje big_grin Wczoraj, po 10 latach (!!!) uznano, że pewna częśc moich obowiązków jest bez sensu (o czym od początku trąbiłam i walczyłam) i od wczoraj nie muszę ich wykonywać , tylko koncentrowac sie na tym co lubię i co moim zdaniem ma sens. Ja wiem, że 10 lat walki to długo, ale radość jest ogromna.
          • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 31.01.19, 16:12
            Oczywiście, że ma prawo, jednak serio jesteś neutralna wobec adwokatów, którzy za kasę bronią najgorszych z najgorszych? Oczywiście teoria brzmi słusznie, ale praktyka? Mało to było spraw, gdzie trudno o dowody? Ostatecznie czemu Ala Capone za podatki ścignięto? I czy serio jego przestępstwa podatkowe są tak ekscytujące, że do dziś o nim nie zapomniano, podczas gdy tylu innych przestępców się jednak nie wspomina?
            • maaria33 Re: Sens pracy 31.01.19, 16:16
              Mimo wszystko tak. Wszyscy adwokaci bronia za kasę i równie dobrz można by się czepiac tych, którzy biora pieniadze od niewinnych, bo moze to nie jest etyczne, żeby ofiara musiała płacić?
            • bazia8 Re: Sens pracy 31.01.19, 16:58
              Stosując nieco szersze spojrzenie zauważysz, że świat wygląda nieco inaczej niż w serialach. Adwokat broniąc najgorszego przestępcę dba co najmniej o to, by przedstawione dowody były zebrane prawidłowo, by przestępcy nie dorzucono kilku dodatkowych przestępstw, których się nie dopuścił itd.
              Ty pracujesz charytatywnie?


              --
              Jestem atrakcyjna i bardzo szczupla, mam bardzo dobry metabolizm (Cichociemno)
            • lacunalegis Re: Sens pracy 31.01.19, 17:43
              kosmos_pierzasty napisała:

              > Oczywiście, że ma prawo, jednak serio jesteś neutralna wobec adwokatów, którzy
              > za kasę bronią najgorszych z najgorszych?

              Adwokat ma takie same obowiązki wobec najgorszego z najgorszych jak lekarz wobec pacjenta, który poza stołem operacyjnym jest skończoną świnią. Albo geodeta, który dzieli działkę szefowi mafii. Albo pani z Biedry, która nalicza promocje na bułki znanemu czyścicielowi kamienic.

              W postępowaniu karnym adwokat jest od stania po stronie oskarżonego tak jak nos jest od kichania i nie ma w tym nic niemoralnego. Przeciwnie, niemoralne byłoby zostawić oskarżonego bez prawa obrony, na zasadzie, że skoro go oskarżyli, to widać mieli powody.
              • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 20:17

                > Adwokat ma takie same obowiązki (...)

                W odróżnieniu jednak od niżej wymienionych obowiązki adwokata WIĄŻĄ SIĘ z ześwinieniem osobnika, którego broni.


                Lekarz zaś w 90% przypadków nie wie, kim jest jego pacjent.

                Jesteś adwokatem?
                • lacunalegis Re: Sens pracy 01.02.19, 08:53
                  taki-sobie-nick napisała:

                  > Lekarz zaś w 90% przypadków nie wie, kim jest jego pacjent.

                  Sugerujesz, że w tych dziesięciu procentach przypadków, w których chirurg doskonale wie, kto mu leży na stole, lekarz może pozwolić sobie na zastanawianie się, czy tego a tego obywatela w ogóle warto ratować?

                  A taki przykład. Lekarz był świadkiem wypadku, motocyklista w pełnym pędzie wjechał w dziecko idące chodnikiem. Dziecko praktycznie nie do uratowania, o czym lekarz wie, motocyklista ma spore szanse, ale trzeba działać szybko. Lekarz jest jeden, więc obojgu nie pomoże. Dylemat moralny, zabawa w Boga i samowolne decydowanie, kto zasługuje na śmierć, a kto ma prawo żyć. A przecież to nie znaczy, że lekarz to zawód etycznie podejrzany.

                  Na dodatek podejrzewam, że taki lub podobny kazus może zdarzyć się każdemu lekarzowi, bronienie mafii na pewno zaś nie trafi się przypadkowemu adwokatowi. Mafia ma swoje papugi.
                  • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 01.02.19, 11:59
                    lacunalegis napisała:

                    Maf
                    > ia ma swoje papugi.

                    I dokładnie o to chodzi, chyba nikt nie insynuował, że każdy adwokat jest podejrzany moralnie. Z całą pewnością ja nie.
                    Jednak ci znani z takich a nie innych spraw? Owszem wpasowują się w system, może są złem koniecznym (bo do tego sprowadza się cześć argumentacji), jednak nie zmienia to faktu, że można ich postępowanie uznać za godne potępienia.
                    • lacunalegis Re: Sens pracy 01.02.19, 16:43
                      kosmos_pierzasty napisała:

                      > I dokładnie o to chodzi, chyba nikt nie insynuował, że każdy adwokat jest podej
                      > rzany moralnie. Z całą pewnością ja nie.
                      > Jednak ci znani z takich a nie innych spraw? Owszem wpasowują się w system, moż
                      > e są złem koniecznym (bo do tego sprowadza się cześć argumentacji), jednak nie
                      > zmienia to faktu, że można ich postępowanie uznać za godne potępienia.

                      Mafia ma też przecież kierowców, a jednak nie powiedziałabym "nie mogłabym być kierowcą, bo to jednak jakiś kompromis z własnym sumieniem".

                      Być może błędnie zrozumiałam Twoje intencje, ale założyłam, że w poście głównym masz na myśli to, że bycie obrońcą winnego jest, samo z siebie, jakoś moralnie podejrzane. I z takim zdaniem zgodzić się nie mogę, każda obrona, o ile nie polega na naruszaniu prawa, zastraszaniu świadków czy przekupieniu sędziego, jest działaniem jak najbardziej etycznym. Podobnie jak nie ma nic niemoralnego w pracy prokuratora, który oskarża. Jeden oskarża, drugi broni, nasz system nie zna lepszego sposobu dotarcia do prawdy w procesie karnym.
                • lacunalegis Re: Sens pracy 01.02.19, 06:52
                  summerland napisała:

                  > Chyba nie sa rownowazne. Adwokat moze odmowic.

                  No, nie bardzo może. Nie w sytuacji "ja pana nie będę bronić, gdyż panem gardzę jako osobą nieuczciwą i ogólnie paskudną".

                  Pamiętajcie, że proces karny jest zorganizowany tak, że oskarżenie (prokuratorzy) to profesjonalni prawnicy, za którymi stoi aparat państwa - Policja, środki przymusu, dostęp do danych, system penitencjarny. Gdyby stojący po drugiej stronie obywatel był zostawiony sam, świat nie byłby ani lepszy, ani sprawiedliwszy. Nawet jeżeli ten oskarżony jest winny.
    • frey.a86 Re: Sens pracy 31.01.19, 15:15
      Dla mnie bardzo ważny, muszę robić coś, co jest potrzebne innym. Kiedyś krótko pracowałam w takim miejscu, w którym trzeba było codziennie przygotowywać bezsensowną dokumentację, której nikt i tak potem nie czytał i myślałam, że zwariuję.
    • 35wcieniu Re: Sens pracy 31.01.19, 15:24
      Mysle ze wiekszosc prac jest w jakims tam stopniu uzyteczna. Moja jest uzyteczna mojej firmie, ale poza tym nikomu. Nie mam z tym problemu, bo nie robie nic zlego. Pracy nieetycznej, typu wciskanie garnkow za 10000 boednym emerytom nie chcialalabym wykonywac.
    • jak_matrioszka Re: Sens pracy 31.01.19, 15:24
      Sensem pracy jest dla mnie płaca. Nie stawiam wymogu doniosłości, ba, nawet kiedyś wykonywałam prace społecznie szkodliwa i nie miałam wyrzutów sumienia pobierajac wypłate.
      • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 19:50
        jak_matrioszka napisała:

        > Sensem pracy jest dla mnie płaca. Nie stawiam wymogu doniosłości, ba, nawet kie
        > dyś wykonywałam prace społecznie szkodliwa i nie miałam wyrzutów sumienia pobie
        > rajac wypłate.

        A nieładnie, jaką?
            • jak_matrioszka Re: Sens pracy 31.01.19, 20:31
              Nie nieetyczna tylko szkodliwa społecznie. Przykładałam sie do tycia a wiec i pogorszenia stanu zdrowia społeczeństwa jako masy. W sumie to zapomniałam o pracy w monopolowym, gdzie rozwalałam cudze watroby i płuca (papierosy też miałam na stoisku). Co prawda później odrobiłam ten czas z nawiazka w pracach społecznie użytecznych oraz wolontariacie, ale podejście do pracy mi zostało raczej pragmatyczne: pracuje głównie dla pieniedzy i bede sie starać być dobra w tym co robie bez wzgledu na doniosłość pracy, a co za tym idzie czerpie satysfakcje z każdego sukcesu bez wzgledu na jego podniosłość. Jak każdy mam swoje ograniczenia i niektórych zawodów bym nie mogła wykonywać nawet dla dużych pieniedzy, ale wtedy sens takiej pracy też nie ma na to wpływu.
              • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 20:43
                jak_matrioszka napisała:

                > Nie nieetyczna tylko szkodliwa społecznie. Przykładałam sie do tycia a wiec i p
                > ogorszenia stanu zdrowia społeczeństwa jako masy.

                Matrioszka, dajże spokój temu społeczeństwu. Lody czekoladowe działają przeciwdepresyjnie tongue_out (tak działa czekolada), a inne też pewnie jakoś przyjemnie.


                Wyobraź sobie świat bez papierosów, alkoholu, słodyczy i rzeczy smacznych, a niezdrowych. Jedzenie wyłącznie zdrowe, w charakterze ciacha jagielnik, a przekąski - marchewka pocięta w słupki, hihi. No i jak...?

                Trzeba było się zatrudnić w ogólnospożywczym. Klient chce bułkę, to ma bułkę, a chce alkohol - to już jego wybór.
                • jak_matrioszka Re: Sens pracy 31.01.19, 20:54
                  No ale tu o misji było, czyli na ogólnospożywczym powinnam pouczać o szkodliwości gotowego jedzenia i przekasek typu chipsy i cukierki wink Coś jak lekarze ginekolodzy, którzy maja misje obrony płodu nawet kosztem pogorszenia lub utraty życia przez żywiciela płodu. Oni maja misje i widza głeboki sens swojej pracy, podczas gdy ich koledzy bez misji robia co im zapisano w zakresie obowiazków w pracy, albo sie nie zatrudniaja na warunkach przeczacych ich misji.
                  • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 21:02
                    jak_matrioszka napisała:

                    > No ale tu o misji było, czyli na ogólnospożywczym powinnam pouczać o szkodliwoś
                    > ci gotowego jedzenia i przekasek typu chipsy i cukierki wink

                    No i to się nie da, bo sklep by cię wyrzucił z dużym hukiem, jako że na owych produktach dużo zarabia. tongue_out

                    W monopolowym zawsze sprzedajesz flachę, a czy klient jej użyje, czy nadużyje - tego można się domyślać. Ale w ogólnospożywczym sprzedajesz RÓŻNE RZECZY. tongue_out I klient NIE MUSI nabywać szkodliwych. tongue_out

                    (Notabene dobijają mnie markety, które wielce "ekologicznie" biorą pieniądze za foliówkę na zakupy, ale podczas płacenia jestem pouczana, że NIE WZIĘŁAM foliówki (identycznej wszak!) na owoce czy chleb.)
                  • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 21:03
                    jak_matrioszka napisała:

                    > No ale tu o misji było, czyli na ogólnospożywczym powinnam pouczać o szkodliwoś
                    > ci gotowego jedzenia i przekasek typu chipsy i cukierki wink

                    No to w alkoholowym by się nie dało - działanie wbrew interesowi pracodawcy. tongue_out
          • taki-sobie-nick Re: Sens pracy 31.01.19, 20:19
            jak_matrioszka napisała:

            > Pracowałam przy produkcji lodów

            A dajże spokój, już myślałam, że windykowałaś, udzielałaś chwilówek albo wciskałaś seniorom badziew za 20 centów jako wynalazek leczący liczne choroby.
          • homohominilupus Re: Sens pracy 01.02.19, 08:13
            jak_matrioszka napisała:

            > Pracowałam przy produkcji lodów, tłustych, słodkich i przepysznych, pewnie nie
            > jedna przeze mnie nad celulitem i dodatkowymi kilogramami płakała.

            😂
            Świetne



            --
            Early to bed and early to rise makes a man wealthy and healthy and wise wink
    • nenia1 Re: Sens pracy 31.01.19, 15:32
      Bardziej etyka niż sens. Są zawody, których nie mogłabym wykonywać, choć oczywiście wiadomo, że tyle wiemy o sobie...itd.
      Ale na dzień dzisiejszy, z możliwością wyboru pewne zawody są na nie. Choć są potrzebne, jak przykładowo komornik, jednak nie mogłabym być komornikiem.
      Co do lekarzy, to ostatnio znajomy chirurg powiedział mi, że wkurza go jak ludzie dodają doniosłości jego pracy, gdyż on sam jest i czuje się wyłącznie rzemieślnikiem.
      • sfornarina Re: Sens pracy 31.01.19, 16:57
        > Co do lekarzy, to ostatnio znajomy chirurg powiedział mi, że wkurza go jak ludzie dodają doniosłości jego pracy, gdyż on sam jest i czuje się wyłącznie rzemieślnikiem.

        Mój mąż (anestezjolog) to samo mi powtarza: to jest praca manualna wink

        --
        It's not about having time. It's about making time.
        • umzak Re: Sens pracy 31.01.19, 21:54
          A pro po anestezjologów , przy moim cesarskim cięciu 3 miesiące temu oprócz anestezjologia ( kobiety) był pielęgniarz anestozjologiczny czy asystent ( sorki byłam w takim stresie że nie pamiętam dokładnie jak on się przedstawił). Przemiły człowiek, po kolei powiedział mi co się będzie działo , przyszykował do wkłucia , i dbał o moje samopoczucie. Bardzo miło go wspominam i jsk9ś tak przykro mi się zrobiło, że ten zawód jest niedoceniany ( jakiś czas temu mówiono o marnych płacach w anestezjologii). Po opuszczeniu sali już go nie widziałam i nie było okazji podziękować. Pozdrów męża - jemu się tylko wydaje że to praca manualną wink
          • sfornarina Re: Sens pracy 31.01.19, 22:41
            Asystenci anestezjologiczni są dość dobrze opłacani, nie tak jak lekarze, ale znacznie lepiej niż pielęgniarki - przynajmniej tam, gdzie mąż pracował. Do tego zawodu też się trzeba dużo uczyć smile Małż mówi, że dobry asystent to skarb!

            --
            It's not about having time. It's about making time.
    • asia_i_p Re: Sens pracy 31.01.19, 16:29
      To, żeby moja praca miała sens, to był dla mnie jeden z warunków podstawowych. Nie mogłabym pracować w zawodzie, który nie odbieram jako pożyteczny, chociaż wiem, że jest to subiektywna ocena i dlatego nie oceniam innych w takich zawodach pracujących.

      --
      The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
    • beneficia Re: Sens pracy 31.01.19, 16:45
      Każda praca ma sens, nawet, jeśli tylko dla zainteresowanego kwestią wypłaty.
      Trochę OT. Podobno 80% ludzi nie lubi swojej pracy. Jeśli znakomita większość osób spędza połowę czasu (odliczając sen) wykonując coś, czego najchętniej by nie robiło, to przestaje dziwić ogólny poziom frustracji.
    • mary_lu Re: Sens pracy 31.01.19, 17:07
      Bardzo ważny. Dlatego też zmieniłam zawód.

      Miałam pracę, która może z definicji nie jest wątpliwa moralnie, ale jakoś w tamtym czasie nie była wykorzystywana tak jak powinna, zajmowałam się też w swojej opinii przelewaniem z pustego w próźne i miałam poczucie bezsensu.

      Teraz robię coś, co jednoznacznie jest potrzebne, doceniane, oprócz tego widzę swoje działania. To jest coś trudniejszego, bardziej odpowiedzialnego i bardzo obciążającego fizycznie i psychicznie, ale wreszcie mam satysfakcję z pracy.
      • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 31.01.19, 17:33
        A co jest moralnego w reklamie? Że tak odwrócę kota ogonem tongue_out Po co komu wciskanie pseudopotrzeb? Choćby odbywało się to na najwyższym formalnie poziomie... Rozumiem, że istnieje reklama społeczna i dość rzadka reklama informacyjna, ale to tonie w powodzi szajsu bez którego ludzkości byłoby jednak lepiej.
        • sfornarina Re: Sens pracy 31.01.19, 17:38
          Nie pseudopotrzeb, bo czasem warto być poinformowanym, że coś istnieje.

          No i przede wszystkim - z własnego doświadczenia z ostatnich dwóch tygodni - jak chcesz poinformować kogokolwiek o nowo otwartym biznesie? Chcesz siedzieć i bąki puszczać w stołek czekając trzy lata, aż może ktoś zapuka? big_grin

          Się nauczyłam reklamy ostatnio szybciutko.
          W ogóle polecę Wam, co mi tam, taką stronkę Canva - za friko można tak cudne ulotki, reklamy, bannery, ogłoszenia na media społecznościowe wyczarować, że ho ho.
          Zaczęłam się reklamować - wszystko sama - dokładnie 15 dni temu. W ciągu ostatnich trzynastu zarobiłam prawie połowę tego, co życzyłabym sobie systematycznie zarabiać, gdy już działalność ruszy pełną parą smile
          A konkurencja na widok moich reklam zaproponowała mi... pracę u siebie big_grin



          --
          It's not about having time. It's about making time.
          • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 31.01.19, 17:44
            Wszystko kwestia proporcji.
            Co innego, jak mała firma się ogłasza.
            (Gratulacje, zresztą smile )
            A zupełnie co innego jak globalny koncert manipuluje na wielką skalę, aby zwiększyć i tak gigantyczne zyski trafiające do garstki.
            • no-tak-ale Re: Sens pracy 31.01.19, 18:10
              Ale to nie reklamą manipuluje tylko na przykład księgowością, lobbowaniem, przepisami. Uważasz że księgowy to niemoralny zawód? Bo chyba nie da się zrobić porządnego przekrętu bez specjalisty od księgowości czy podatków.
        • no-tak-ale Re: Sens pracy 31.01.19, 18:06
          > A co jest moralnego w reklamie? Że tak odwrócę kota
          > ogonem tongue_out Po co komu wciskanie pseudopotrzeb

          A które potrzeby nie są pseudopotrzebami, oprócz tych podstawowych, mających na celu podtrzymanie funkcji życiowych?
            • ras.szamra Re: Sens pracy 31.01.19, 21:15
              Kreowanie potrzeb a wciskanie ludziom pseudopotrzeb to chyba różnica? I nie mówię tylko o tym, ze jedno stwierdzenie jest bardziej eleganckie, a drugie mniej.
              Nie wspomnę już o tym, że reklama nie zmusza do kupowania różnych rzeczy. Gdyby tak było, to owszem- jest to niemoralne. Ale chyba kazdy ma rozum i możliwość korzystania z niego?
              • foringee Re: Sens pracy 31.01.19, 23:57
                marketing szeptany - opiera się na kłamstwie, bo ktoś wynajęty wychwala coć czego na oczy niw wiedział ani nie używał
                zachwalanie jakichś cech produktu, a przemilczanie innych negatywnych
                niepełna informacja
                reklama kremu dla 30latki i jako zachęta twarz i skóra nastolatki
                kłamstwo kłamstwem pogania, bez manipulacji nie ma reklamy.


                --
                <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
              • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 01.02.19, 12:01
                I serio uważasz, że człowiek nie jest w stanie określić swoich potrzeb. Konieczna jest machina reklamowa, która mu je wykreuje?
                No to ja chyba mam jednak więcej wiary w ludzi niż Ty. Potrzeby "wykreowane" to tak naprawdę element gry rynkowej i nijak się mają choćby do poczucia szczęścia "targetu".
                • quelquechose Re: Sens pracy 01.02.19, 15:44
                  Jak wszystko reklama może być etyczna lub nieetyczna. Myślę, że dopóki celem jest rzeczywiście poinformowanie klientów, że się istnieje, to czemu nie - służy to obydwóm stronom, ale jeśli się manipuluje mediami, żeby stworzyć nieprawdziwy wizerunek lub co gorsza zrobić to kosztem poczucia wartości odbiorcy, to już skrajnie niemoralne.

                  --
                  http://dl10.glitter-graphics.net/pub/496/496480jrt694jsq1.gif
      • babcia.stefa Re: Sens pracy 02.02.19, 16:34
        Generują szum informacyjny, zwiększają brak równowagi informacyjnej między sprzedającym a nabywcą, generują nieprawdziwy, szkodliwy obraz świata.

        --
        "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
        asmarabis
        • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 02.02.19, 17:10
          babcia.stefa napisała:

          > generują nieprawdziwy, szkodliwy obraz świata.
          >
          I to jest często bardzo lekceważone, jeśli chodzi o wpływ jaki wywiera na ludzi i ich zadowolenie z życia. Większość osób skupia się na konkretnych reklamach, konkretnych produktach, część ewentualnie uważa za szkodliwe lub nieskuteczne. A ten ogólny obraz też wpływa przecież na oglądających - i fałszuje rzeczywistość.
    • default Re: Sens pracy 31.01.19, 17:56
      Moja praca ma sens i jest potrzebna. Lubie ja wykonywać i mam satysfakcje, gdy to co stworze "idzie do ludzi". Może nawet któreś z Was zetknely się z tym co opracawalam/napisałam. Choć nie są to teksty, które czyta się dla przyjemności smile to są potrzebne. Nawet - konieczne i wymagane.
      Ale z drugiej strony - gdybym miała parę baniek i nie musiała zarabiać, to pewnie bym przestała pracowac. Aczkolwiek możliwe jest ze trochę by mi tego zajęcia brakowało. Czasem smile
    • echtom Re: Sens pracy 31.01.19, 18:08
      Dla mnie sens pracy to pełnienie misji i rozwój własny (wolałabym w sumie, żeby tego pierwszego było więcej). Tylko w wyjątkowych okolicznościach mogłabym pracować wyłącznie dla pieniędzy.

      --
      "Czy więc poglądy zniuansowane są… śmieszne? Tak wynikałoby z wielu tekstów krytykujących symetryzm. Źródłem tego ośmieszania [...] jest, jak mi się zdaje, strach, że symetryści „rozwalą” wygodną polaryzację, w której wiadomo co i jak, a ich uważne spojrzenie przerzedzi szeregi osób gotowych na bezkompromisową walkę z tymi, którzy są samym złem – czyli albo z PiS-em, albo z obozem liberalnym."
        • echtom Re: Sens pracy 31.01.19, 19:57
          > chociaż bycie na cudzym utrzymaniu pewnie jest fajne

          ???

          --
          "Czy więc poglądy zniuansowane są… śmieszne? Tak wynikałoby z wielu tekstów krytykujących symetryzm. Źródłem tego ośmieszania [...] jest, jak mi się zdaje, strach, że symetryści „rozwalą” wygodną polaryzację, w której wiadomo co i jak, a ich uważne spojrzenie przerzedzi szeregi osób gotowych na bezkompromisową walkę z tymi, którzy są samym złem – czyli albo z PiS-em, albo z obozem liberalnym."
          • jak_matrioszka Re: Sens pracy 31.01.19, 20:16
            Wydźwiek twojej wypowiedzi jest taki, że za lub na pieniadze to Ty nie musisz pracować, czyli obecnie utrzymuje Cie ktoś inny, a Ty pracujesz bo masz masz misje i stawiasz na rozwój własny. Wiekszość znanych mi osób pracuje dla pieniedzy i zarówno misje jak i rozwój własny uważa za bonus, bo w przypadku kasa lub doniosłość raczej nie miałaby dylematu. I mówia o tym otwarcie nauczyciele, pielegniarki, sedzia i adwokaci, a nawet lekarze, w tym tacy którzy zaliczyli m.in. misje w ramach lekarzy bez granic w Afryce.
            • echtom Re: Sens pracy 31.01.19, 20:24
              A to źle odebrałaś, bo nikt mnie nie utrzymuje, nawet nie mam męża. Mając na utrzymaniu dzieci, musiałam dużo pracować, więc żeby nie zwariować, starałam się wybierać prace, które oprócz pieniędzy dawały mi jeszcze wspomniany przez Ciebie bonus.

              --
              "Czy więc poglądy zniuansowane są… śmieszne? Tak wynikałoby z wielu tekstów krytykujących symetryzm. Źródłem tego ośmieszania [...] jest, jak mi się zdaje, strach, że symetryści „rozwalą” wygodną polaryzację, w której wiadomo co i jak, a ich uważne spojrzenie przerzedzi szeregi osób gotowych na bezkompromisową walkę z tymi, którzy są samym złem – czyli albo z PiS-em, albo z obozem liberalnym."
              • jak_matrioszka Re: Sens pracy 31.01.19, 20:46
                Ja to traktuje w kategorii wyboru "szukam pracy na której sie znam" smile Nawet najwyższa pensja nie skusi mnie do podjecia pracy do której sie nie nadaje, bo to wyjdzie raczej predzej niż później i mnie wywala, czyli zostane bez pracy i pieniedzy. Pracujac dla pieniedzy stawiasz na realizm, czyli szukasz w kregu zawodu wyuczonego lub pokrewnych, w tym wynikających z zainteresowań.
        • echtom Re: Sens pracy 31.01.19, 20:01
          Ja? Nie tak wysoko, stąd uwaga w nawiasie smile Kiedyś nauczyciel, teraz bibliotekarz, tłumacz i przewodnik.

          --
          "Czy więc poglądy zniuansowane są… śmieszne? Tak wynikałoby z wielu tekstów krytykujących symetryzm. Źródłem tego ośmieszania [...] jest, jak mi się zdaje, strach, że symetryści „rozwalą” wygodną polaryzację, w której wiadomo co i jak, a ich uważne spojrzenie przerzedzi szeregi osób gotowych na bezkompromisową walkę z tymi, którzy są samym złem – czyli albo z PiS-em, albo z obozem liberalnym."
    • agrypina6 Re: Sens pracy 31.01.19, 18:39
      Moja praca jest właśnie z tych bardzo potrzebnych, widzę wymierne efekty. Ale gdybym odziedziczyła duży spadek, to natychmiast bym przestała ja wykonywać. Pracuje dla kasy. Ale jestem bardzo dobra w tym, co robię. Aktualnie podnoszę kwalifikacje.
    • piataziuta Re: Sens pracy 31.01.19, 18:45
      big_grin
      Kosmos - forumowa filozofka w menelskich butach za 600. big_grin
      Ale dobra, pofilozofujmy.

      Sens pracy jest istotny - w końcu spędzamy w tej pracy połowę życia.
      Istotniejsze jest jednak dla mnie to, żeby pracę wykonywać jak najlepiej się da - nawet jeśli nie jest to coś "wielkiego".
      Jeśli pracę wykonywałabym byle jak, miałabym poczucie, że skazałam na bylejakość połowę swojego życia.

      A)Przyjmowanie, że sens mają tylko prace doniosłe, to według mnie, bufonada i szczyt egzaltacji.
      Czym jest lekarz, który przychodzi do pracy "na gotowe", często spóźniony, wydaje diagnozy w oparciu o notatki sprzed 20 lat studiów (stara gwardia) lub w oparciu o wyszukiwarkę na tablecie (młodsze pokolenie) i zbiera za to fanfary i wypłaty, wobec pielęgniarki, która zapindala od wczesnych godzin porannych i pomaga pacjentom, za żałosne pieniądze, przy najgorszych możliwych sprawach?

      "Sztuka wysoka", powiadasz...
      Co to jest ta "sztuka wysoka"? Bo każda sztuka wymaga odbiorcy.
      Odbiorcą "sztuki wysokiej" musi być więc wąskie grono specjalistów, którzy potrafią ocenić pracę innych specjalistów z tej samej dziedziny. Wszak laik się nie będzie znał.
      Parafrazując: twórca i odbiorca "sztuki wysokiej", to jedno i to samo, wąskie grono wzajemnej adoracji, w którym pozycja i ocena, zależy od wzajemnych koligacji.
      Dodajmy, że takie wąskie grupy w tym kraju, charakteryzują się zwykle lekko stęchłym i konserwatywnym podejściem do tematu, wynikającym właśnie z faktu, że jest to grupa wzajemnej adoracji, która pnie się wzajemnie na swoich plecach (gdyby to kogoś interesowało, mogę temat rozwinąć).

      I to nazywasz "doniosłą pracą"? Przecież to farsa.

      B)O prawnikach, którzy potrafią wyjść siebie, stanąć obok i bronić swojego klienta bez względu na własne przekonania, sądzę, że to profesjonaliści. Takiego profesjonalizmu życzyłabym sobie w każdej dziedzinie.
      • kosmos_pierzasty Re: Sens pracy 31.01.19, 20:15
        Nie, nie - w takich butach to by chciała, ale chwilowo musiała zadowolić się mniej menelskimi wink
        Jednak jak przewartościuje swoje podejście do pracy, to może i menelskie sobie sprawi big_grin
        Tyle że cienko coś to widzi.
    • grru Re: Sens pracy 31.01.19, 19:53
      Co do B to przecież jedną z fundamentalnych zasad państwa prawa jest prawo do obrońcy - należne każdemu, bez względu na to o jakie czyny jest oskarżany.

      --
      Nadal jem gluten smile
    • echtom Re: Sens pracy 31.01.19, 20:12
      Ad B - (niestety, ale) pewne procedury muszą działać bezwyjątkowo. Bardzo szybko mogłoby się okazać, że decyzja o tym, kto zasługuje, a kto nie zasługuje na obrońcę jest wyłącznie uznaniowa.

      --
      "Czy więc poglądy zniuansowane są… śmieszne? Tak wynikałoby z wielu tekstów krytykujących symetryzm. Źródłem tego ośmieszania [...] jest, jak mi się zdaje, strach, że symetryści „rozwalą” wygodną polaryzację, w której wiadomo co i jak, a ich uważne spojrzenie przerzedzi szeregi osób gotowych na bezkompromisową walkę z tymi, którzy są samym złem – czyli albo z PiS-em, albo z obozem liberalnym."
    • anorektycznazdzira Re: Sens pracy 31.01.19, 20:31
      Wartościowanie negatywne pracy w reklamie uważam za spore nadużycie, tak samo jak w wypadku adwokata.
      W ogóle takie postawienie sprawy mnie brzydzi.


      --
      'Bóg zapłać, pradawni bogowie!' by król Julian
    • sumire Re: Sens pracy 31.01.19, 20:56
      Sens ma praca, która jest potrzebna. I za którą zarabia się pieniądze. A idealnie taka, której efekty się widzi. Prace naganne moralnie to dla mnie wszelkie zajęcia niezgodne z prawem. Żadna tam reklama, nie popadajmy w przesadę.
    • milva24 Re: Sens pracy 31.01.19, 22:00
      Moim zdaniem sens mają wszelkie prace użyteczne, pakowacza może nawet bardziej niż malarza abstrakcjonisty, którego dzieł nikt nie rozumie. Jeśli chodzi o prace naganne moralnie to dla mnie np. diler narkotyków, alfons, złodziej itp. Choć bronić jakichś dewiantów czy wciskać garnków za trzy tysiące emerytom bym nie mogła.
    • aandzia43 Re: Sens pracy 31.01.19, 22:07
      Jakieś konkretne pożytki ze mnie są i to mnie naprawdę cieszy. Nie mniej istotne dla samopoczucia jest bycie docenianym.

      --
      "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
    • kermicia Re: Sens pracy 31.01.19, 23:13
      Bardzo ważne. Sama wykonuję zawód przydatny społecznie, ale nie niezbędny (jak lekarz czy strażak). Nie do końca wyczerpuje on moje aspiracje o byciu potrzebną ludzkości. Wiem, że praca typu podbijanie pieczątek czy pakowanie w fabryce udręczyłoby mnie psychicznie. Szczerze zazdroszczę lekarzom, psychologom, ratownikom czy prawnikom, bo oni realnie wpływają na ludzkie życia. Ja tak średnio, ale teoretycznie (bardzo teoretycznie) tez mogę uratować czyjeś życie. Tyle, ze się tego nigdy nie dowiem, więc i motywacja nawala.
      • foringee Re: Sens pracy 31.01.19, 23:40
        Wiele z tego co robią lekarze też nie jest niezbędne - np ostrzykiwanie botoksem w gabinetach szumnie zwanyej medycyny estetycznej.

        --
        <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
      • foringee Re: Sens pracy 31.01.19, 23:43
        Psychologowie? - ilu z nich jest dobrych i czy na pewno dobrze wpływają na ludzkie życie? emamy kola razy się wypowiadały na ten tamat swoich doświadczeń.
        Prawnicy? - doradzający jak wycyckać z kasy ex kobitę?

        Jedynie ratownicy, strażacy - owszem mają małe pole do olewactwa, bo jak pracy nie ma to nie ma, ale jak jest to trzeba szybko i konkretnie

        --
        <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
        • kermicia Re: Sens pracy 01.02.19, 00:27
          Miałam na myśli to, że te osoby mają realny wpływ na życie innych ludzi, coś mogą w nim zmienić, a czy na plus czy minus to już inna sprawa, zależna np. od ich profesjonalizmu. Lekarz ostrzyknie Cię tak, że poczujesz się piękna i młoda - to już jakaś zmiana, coś komuś daje swoją pracą i fajnie, jak to jest radość i wdzięczność. Prawnik kogoś wycycka, ale swojemu klientowi zapewni lepsze życie. Psycholog (dobry) może wyratować przed samobójstwem lub naprawić relacje rodzica z dzieckiem. Podziwiam ludzi, których nie da się łatwo wymienić na ich stanowiskach, bo są wysoko wyspecjalizowani, bo inni nie mają takiej wiedzy jak oni, bo są ludzie, dla których są ważni i którzy pilnują, by płacić za usługi właśnie tej konkretnej osoby. Taka osoba powinna czuć, że dobrze wykorzystuje swoją wiedzę, mieć wysokie poczucie wartości i zapewne chce jej się wstawać rano do pracy. Ja bym się tak czuła i tego mi brakuje.
          Poza strażakiem i ratownikiem (który już taki kryształowy nie jest od czasu afery ze sprzedawcami skór), można wymienić też pielęgniarki, które robią często więcej, niż lekarze, a zarabiają 10 x mniej. Choć piguła pigule nierówna i niektóre głównie szkodzą i upokarzają pacjentów. Pewnie wszędzie są czarne owce, ale niektóre jednak niezastąpione.
          • foringee Re: Sens pracy 01.02.19, 00:49
            jakieś straszne kompleksy pokazujesz,
            że ktoś ma jakąś wielką wiedzę.... każdy ma jakąś wiedzę w swoim zawodzie której nie posiada inny, kto tego zawodu nie wykonuje,
            znam lekarza który nim jest, bo jest nim też jego tatuś i go usadził u siebie w szpitalu na dobrej posadzie, a tatuś mając odpowiednie polityczne poparcie przez lata trwa jako ordynator i stosuje mobbing wobec reszty pracowników, wywalając z pracy dobrych innych lekarzy jak nie są muposłuszni, ale jest słynny i ma wiedzę oraz władzę i wszyscy do pana profesora się leczyć a jakże..
            Inny- kardiochorurg profesor. Pacjent po zawale, po leczeniu, ustabilizowany, chodzi co miesiąć na "wizytę kontrolną". Wizyta polega na osłuchaniu i wpisaniu ze jest ok. 450zł za 5 minut w gabinecie profesora. Cud, że pacjent na zawał przy tych stawkach nie zszedł...

            Co do wyjątkowości i tego który zawód jest potrzebny - kiedyś chyba w którymś mieście we Włoszech zastrajkowali śmieciarze. Przestali wywozić odpady, po kilku dniach syf, brud, smród, szczury na ulicach.
            Najbardziej potrzebne i największy wpływ na realia mają zawody najmniej dostrzegalne na co dzień.



            --
            <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
            • kermicia Re: Sens pracy 01.02.19, 09:20
              Mówisz, że ja kompleksy pokazuję (gdy piszę, że ich podziwiam)? Ty moim zdaniem pokazujesz brak szacunku dla osób wykształconych, na specjalistycznych stanowiskach. To są dopiero kompleksy i zawiść.
              Tymczasem mobbingować może też szef śmieciarzy, nie trzeba być od razu ordynatorem. Miejsce pracy załatwić można po znajomości nie tylko lekarzowi, ale też pani na poczcie.
              A mnie chodzi wyłącznie o to, że niektóre osoby są do zastąpienia trudne (m.in. lekarze, bo np Ty nie przyuczysz się w tydzień do ich zawodu), a inne z kolei zastąpić może każdy. Śmieciarza na przykład, tyle że po prostu mało kto chce wykonywać tę pracę. Czy czyni to zawód śmieciarza wyjątkowym? Do pracy w okienku na poczcie przygotujesz się w dwa dni, śmietniki możesz zacząć opróżniać z marszu. Ale operacji na otwartym sercu nie wykonasz nigdy w życiu. To odróżnia jeden zawód od drugiego, bez względu na to, kto co komu załatwił.
              • lacunalegis Re: Sens pracy 01.02.19, 09:38
                kermicia napisała:

                > A mnie chodzi wyłącznie o to, że niektóre osoby są do zastąpienia trudne (m.in.
                > lekarze, bo np Ty nie przyuczysz się w tydzień do ich zawodu), a inne z kolei
                > zastąpić może każdy. Śmieciarza na przykład, tyle że po prostu mało kto chce wy
                > konywać tę pracę. Czy czyni to zawód śmieciarza wyjątkowym? Do pracy w okienku
                > na poczcie przygotujesz się w dwa dni, śmietniki możesz zacząć opróżniać z mars
                > zu. Ale operacji na otwartym sercu nie wykonasz nigdy w życiu. To odróżnia jede
                > n zawód od drugiego, bez względu na to, kto co komu załatwił.

                Niby tak, ale jeździć płonącym rowerem po linie nad przepaścią też jest trudno, a cyrkowiec ewentualnie wykonujący taką pracę w rankingu najważniejszych zawodów świata nie jest w jednej linii z lekarzem. Wyjątkowość zawodu lekarza polega na tym, że ratuje życie, nie na tym, że się trzeba długo uczyć.

    • foringee Re: Sens pracy 31.01.19, 23:37
      supernowosci24.pl/pracownicy-socjalni-maja-dosc-ignorancji-i-lekcewazenia/

      tu na przykład praca dla ideałów i misji niesienia pomocy innym
      tak się kończy

      tymczasem na pierwsze z brzegu szkolenie dla jeszcze nie wypalonych trzeba wydać kasy więcej niż pensja zrzutka.pl/esndpr

      --
      <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
      • kermicia Re: Sens pracy 01.02.19, 00:34
        O ile ta osoba rzeczywiście potrzebuje akurat tyle i akurat na ten kurs. Kto to w ogóle jest? Psycholog? Ani słowa o jego kompetencjach, tylko grupa na fejsiku i "daj" na kurs o przemocy.
        A nie, przepraszam, znalazłam info: Jestem sobą.
        No spoko.
        • foringee Re: Sens pracy 02.02.19, 12:33
          a nie nie, to ten gościu
          www.polskieradio.pl/37/225/Artykul/2153657,Przemoc-w-rodzinie

          www.wola.waw.pl/page/162,aktualnosci.html?id=9001




          --
          <"Wszystko co zrobisz dla innych wbrew sobie ,wyjdzie Ci kiedyś bokiem">
    • mail-na-gazecie Re: Sens pracy 31.01.19, 23:48
      Bardzo ważny jednak nie stać mnie na wykonywanie pracy, która cenię najbardziej czyli lekarza w szpitalu, chirurga, ratownika medycznego, pielęgniarki, prokuratora, sędziego. Nie mam wystarczających zasobów ku temu. Na szczęście mam wystarczające zasoby by nie wykonywać pracy handlarza czy innego doradcy bankowego albo polityka.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka