Dodaj do ulubionych

Kino z dziećmi - zachowanie

04.02.19, 15:13
Tak trochę przy wątku o telefonie na występie kabaretowym mi się przypomniało.
Byłam ze swoją trójką (czwarte za małe) na Ralph Demolka w Internecie w jednym z dużych kin. Ferie, więc na widowni sporo ludzi. Jak zwykle kupiłam bilety przez internet i wchodziliśmy na seans już w trakcie reklam.
Wchodzimy w swój rząd, a tam nasze miejsca zajęte. Grzecznie więc pytam dwóch pań z dziećmi, czy nie pomyliły miejsc i czy to mój rząd, bo zwątpiłam. A panie zaczynają sprawdzać dopiero wtedy swoje bilety, porównują je do miejsc, na których siedzą, zaczynają dyskutować, że "no patrz kryśka, sprzedali nam bilety w oddzielnych rzędach".
Ja już lekko poirytowana, bo stoję cały czas, zaraz zacznie się film, mam trójkę z popcornami i innymi naczosami, ale czekam, aż się łaskawie panie przeniosą.

Przesiadły się dosłownie o trzy miejsca ode mnie, tak żebym mogła usiąść z moimi dziećmi, chociaż wiem, że siedziały nadal nie na swoich miejscach, więc za chwilę historia mogła się powtórzyć.

Zaczął się seans... Cały seans ich dzieci, na oko 10 letnie panny, wstawały, łaziły, gadały. Luz. To są dzieci, choć od tak dużych dzieci oczekiwałabym już jakiegoś zachowania norm.
Ale najgorsze były matki. Gadały do dzieci na głos. Nie szeptem, nie dyskretnie, tylko normalnie na głos. Wręcz nawet, kiedy dzieci były cicho, te komentowały sceny filmu. Na głos.

I przysięgam tylko niechęć do psucia atmosfery swoim dzieciom, powstrzymała mnie od zwrócenia uwagi.

O syfie, który po sobie zostawili na podłodze, szkoda gadać sad

Mam serdeczną prośbę do matek - uczcie swoje dzieci, że w pewnych sytuacjach obowiązują pewne normy. I uczcie ich tego na swoim własnym przykładzie.

Dziękuję za uwagę.
Edytor zaawansowany
  • angazetka 04.02.19, 15:19
    Trzeba było zwrócić im uwagę. Ja zwracam i to najczęściej pomaga. Część się nadyma, ale jednak też cichnie.
  • fil.lo 04.02.19, 15:19
    A ja w kinie zwracam uwagę, zarówno tym, którzy gadają, jak i tym, którzy chrupią i szeleszczą. Mówię po prostu: "czy może pani przestać ...?". Działa, na ogół.
    A swoją drogą, to wiesz, że jedzenie nachosów też może w kinie komuś przeszkadzać?
  • angazetka 04.02.19, 15:21
    Ale nachosy są legalnie sprzedawane w kinowych barach.
  • sumire 04.02.19, 15:22
    Niestety. Powinni w cholerę to wycofać.
  • angazetka 04.02.19, 15:26
    Jedzenie w kinie było zawsze.
  • fil.lo 04.02.19, 15:36
    Nieprawda. Ale uważam, że jest pewien określony typ ludzi, którzy nie są w stanie obejrzeć niczego bez podjadania, bo taki sobie wykształcili nawyk. Coś typu: jazda pociągiem = pomidor i jajko na twardo.
    Najczęściej chodzę do kin studyjnych, w których nie sprzedaje się jedzenia. Jednak i tam niektórzy przynoszą prowiant, tak jakby nie można było czegoś zjeść przed/po seansie.
  • angazetka 04.02.19, 15:43
    Owszem, prawda. Sprzedawanie popkornu i słodyczy w kinach już w XX-leciu stanowiło dodatkowy dochód kin.
    No i najczęściej w kinie jednak nie je się "prowiantu", tylko właśnie chrupajła różne. I wiadomo, że nie w kinie studyjnym, ale w multipleksach na blockbusterach.
  • bramstenga 04.02.19, 16:57
    Jakby Ci to powiedzieć, bywały czasy (mniej więcej wtedy, gdy ludzie obrzucali kamieniami dinozaury), gdy w ogóle nie było "multipleksów z blockbusterami" i w kinach się po prostu nie jadło. Więc jednak nie "zawsze".
  • angazetka 04.02.19, 17:03
    Jakby ci to powiedzieć, na początku poprzedniej wypowiedzi pisałam o XX-leciu.
  • little_fish 04.02.19, 17:09
    O jakim dwudziestoleciu pisałaś? Międzywojennym?
  • iwoniaw 04.02.19, 17:23
    No a o jakim? Nie widziałaś nigdy fotek z cyklu "w starym kinie", na których sprzedawcy chodzili po widowni oferując widzom słodycze, a nawet papierosy?

    Przegryzki do chrupania zresztą sprzedawano widzom już w starożytnym teatrze greckim, więc bez przesady z tym, że to jakaś nowa moda wink


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • verydry 04.02.19, 17:16
    No nie wiem. Moja babcia - lat 90 - do dziś wspomina, jak przed każdym seansem kinowym, dziadek kupował jej karmelki w torebce papierowej smile
  • droch 04.02.19, 17:24
    Jakby to powiedzieć, PRL to nigdy nie był cały świat...
  • mgla_jedwabna 04.02.19, 18:46
    A co powiesz na czasy, gdy u damy w loży operowej nie wypadało się pokazać bez pudła czekoladek?
  • chatgris01 04.02.19, 19:27
    Ale wtedy te czekoladki raczej jedzono w czasie antraktów (kilkakrotnych), a nie w trakcie spektaklu (posiłki w lożach w trakcie spektaklu uskuteczniano zdaje się za to w XVIII wieku).
  • mmoni 04.02.19, 20:19
    Filmowy Farinelli takie zachowania skutecznie pacyfikował smile

    youtu.be/GIPQtelKN28?t=108


    --
    Nika
  • chatgris01 04.02.19, 20:34
    big_grin
  • kachaa17 04.02.19, 18:13
    Ja pamiętam z czasów szkolnych jak chodziliśmy do kina to owszem w kinie się jadło. Przynosiło się własne paluszki, żelki czy co tam jeszcze.
  • fil.lo 04.02.19, 18:16
    Ok. Niech będzie, że w kinie "zawsze się jadło", wiele osób to robi. Nie zmienia to faktu, że przeszkadza to innym i z tego powodu jest niegrzeczne.
    Jeśli mówimy o tym, czego możemy nauczyć nasze dzieci odnośnie do wizyt w kinie i grzecznego tam zachowania, to uczenie niejedzenia podczas seansu byłoby wg mnie jednym z naprawdę ważnych postulatów.
  • verydry 04.02.19, 18:25
    Ja tam jestem za, o ile nie będą sprzedawać tego w kinie wink
    Aczkolwiek lubię sobie na porannym seansie wypić kawę.
    Nie jem, bo nie lubie. Dzieciom nie odmawiam.
  • brenya78 04.02.19, 18:42
    Wtedy kina upadną. Przychody z jedzenia to dla kin podstawowy dochód.
  • brenya78 04.02.19, 18:44
    Nie przeszkadza mi jedzenie w kinie o ile ludzie nie szeleszczą, nie mlaszcza i nie bekają. Tak samo jak nie przeszkadza mi jedzenie podczas oglądania filmu w domu. Wszystko jest dla ludzi.
  • sumire 04.02.19, 19:18
    A w teatrze?
  • brenya78 04.02.19, 19:26
    W teatrze wymagana jest zazwyczaj troche wieksza cisza, wiec oferta jedzeniowa teatrow jest zazwyczaj bardziej ograniczona niz w kinach. Bardziej wino, piwo, orzeszki, a nie nachos.
  • sumire 04.02.19, 21:28
    Orzeszki mniej chrupią?
  • brenya78 04.02.19, 21:52
    Mniej. I sprzedają w maleńkich paczuszkach, wiec w sumie i tak są wyjadane już w trakcie przerwy.
  • sumire 04.02.19, 22:24
    Mamy przerwy w trakcie seansów kinowych?
  • ykke 04.02.19, 19:53
    brenya78 napisał(a):

    > Nie przeszkadza mi jedzenie w kinie o ile ludzie nie szeleszczą, nie mlaszcza i
    > nie bekają. Tak samo jak nie przeszkadza mi jedzenie podczas oglądania filmu w
    > domu. Wszystko jest dla ludzi.

    Tak. Cisza i mozliwosc obejrzenia filmu w spokoju również.




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • brenya78 04.02.19, 20:00
    To sie wtedy zostaje w domu i siedzi cicho smile
  • chatgris01 04.02.19, 20:23
    No i ja tak robię-przez to jedzenie przestałam chodzić do kina tongue_out
    Już dawno. I jeszcze samo szeleszczenie to pikuś (dawniej też szeleścili celofanem z cukierków), ale nie znoszę zapachu popcornu. Beurk.
  • nickbezznaczenia 04.02.19, 20:28
    Bardzo uprzejma jesteś.
  • babcia.stefa 05.02.19, 09:31
    W ogóle nie wnosiło się żarcia ani picia na salę kinową. Bardziej wypasione kina, typu krakowski Kijów, miały kafejkę, ale konsumowało się w niej PRZED seansem.

    Obecna moda przyszła wraz z multipleksami (i w zasadzie prawie nie ma już innych kin) i eskaluje. Popcorn, nachosy, kabanosy, lody, czekam tylko na wietnamskie żarcie na wynos.

    --
    "Dobrze ze dzieki PiS zostałaś zmuszona zeby zacząć szanować bliskich"
    asmarabis
  • kurt.wallander 05.02.19, 14:36
    babcia.stefa napisała:

    > W ogóle nie wnosiło się żarcia ani picia na salę kinową.
    > Obecna moda przyszła wraz z multipleksami (i w zasadzie prawie nie ma już innyc
    > h kin) i eskaluje.

    W latach 80" obowiązkowym punktem wizyty w kinie był zakup paluszków w barku smile
  • verydry 05.02.19, 16:33
    TAK! 😃
  • alpepe 04.02.19, 19:22
    Chyba kpisz, a na czym zarobią, przecież nie na biletach kinowych.
    Swoją drogą, ojciec moich dzieci wychował je tak, że popcorn jest po seansie... Nie znosimy jedzenia w kinie.

    --
    Achse des Guten
  • 3-mamuska 04.02.19, 19:28
    sumire napisała:

    > Niestety. Powinni w cholerę to wycofać.


    Bo?? Bo ty se tego życzysz?
    Kino na tym zarabia wiec sobie możesz chcieć.
    Film leci na tyle głośno żeby jedzenie nie przeszkadzało.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • taki-sobie-nick 04.02.19, 22:50

    > Film leci na tyle głośno żeby jedzenie nie przeszkadzało.
    >
    Urocze. A kiedy widzowie zaczną głośno mlaskać, film się puści jeszcze głośniej, po czym naukowcy ze zdumieniem odkryją zależność między kinomanią a ubytkiem słuchu. tongue_out
  • brenya78 05.02.19, 00:15
    Może mam szczęście ale na większości seansów na jakich byłam ludzie jedzą kulturalnie. Szeleszczący i mlaskajacy zdarzają się od wielkiego dzwona. Nie wiem po co robisz histerię.

  • ykke 04.02.19, 18:53
    angazetka napisała:

    > Ale nachosy są legalnie sprzedawane w kinowych barach.

    No i co z tego? Chrupacze są zakałą seansów.




    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • verydry 04.02.19, 17:07
    No dobrze. Przyznam się.
    Już po seansie, w drodze do kas parkingowych, szliśmy za tymi mamami. I ja na głos powiedziałam do swoich dzieci, że bardzo się cieszę i bardzo mi się podobało, że potrafili się zachować i byli cichutko i grzeczni, a nie zachowywali się tak, jak te dzieci obok nas.
    Na co jedna z tych mam do swoich dzieci: widzicie widzicie...
    Na co ja dodałam: "i ich mam, które cały czas głośno rozmiawiały".

    Taka bierna agresja trochę, prawda? Ale specjalnie głupio mi nie było.
  • alpepe 04.02.19, 19:23
    Bierna, ale ok, może się zreflektują na przyszłość.

    --
    Achse des Guten
  • taki-sobie-nick 04.02.19, 22:51

    > Taka bierna agresja trochę, prawda?

    Pasywna, no. tongue_out

    A na drugą część wypowiedzi jak mamusie zareagowały?
  • 3-mamuska 04.02.19, 19:25
    fil.lo napisała:

    > A ja w kinie zwracam uwagę, zarówno tym, którzy gadają, jak i tym, którzy chrup
    > ią i szeleszczą. Mówię po prostu: "czy może pani przestać ...?". Działa, na ogó
    > ł.
    > A swoją drogą, to wiesz, że jedzenie nachosów też może w kinie komuś przeszkadz
    > ać?



    🤣🤣🤣 jasne przestają jeść.
    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • fil.lo 04.02.19, 20:23
    Tak, przestają. Nie wiem, czemu Cię to dziwi. Widocznie mają w sobie jakieś resztki przyzwoitości.
  • e-ness 05.02.19, 09:27
    Chrupią i szeleszczą 😂😂😂😂😂
  • dorotal4 04.02.19, 15:20
    Ale wiesz, że szanse na to że tamte matki przeczytają twój wpis do nich są zerowe?
  • verydry 04.02.19, 17:13
    Prawdopodobnie tak, ale być może są tu mamy, które z podobną swobodą podchodzą do oglądania seansu w kinie.
  • dorotal4 04.02.19, 17:42
    nie sądzę żeby to do kogoś trafiło, r
    na takie rzeczy trzeba reagować na bieżąco, bo potem to w człowieku siedzi i musi pisać takie włąśnie wątki "w powietrze" albo prowadzić wygrane dyskusje w glowie pod prysznicem big_grin
  • verydry 04.02.19, 17:46
    smile
  • grru 04.02.19, 15:26
    Szkoda, że nie zwróciłaś uwagi. Przy okazji dałabyś swoim dzieciom przykład, że na niewłaściwe zachowania należy reagować, a nie potem narzekać.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • sfornarina 04.02.19, 15:40
    A ja mam trochę z innej bajki pytanie, ale w temacie okołokinowym.

    Czy z czterolatkiem można pójść do kina? Wyświetlają filmy odpowiednie dla tego wieku? Czy to jeszcze za małe, przestraszy się ciemności, huku i w ogóle?
    wink

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • martialis 04.02.19, 15:47
    Na poranki dla dzieciaków, jak najbardziej. Ale dłuższe też, tylko dostosowane do wieku - moja, jako maluszek była na Pszczółce Mai i dała radę.
  • cruella_demon 04.02.19, 15:57
    Pewnie. Mój pierwszy raz był jak skończył 3 lata. Przezornie poszłam w godzinach przedpołudniowych i nie w dzień premiery, więc na sali było maksymalnie z 5 osób. Bardzo mu się podobało, aczkolwiek ciężko mu było wysiedzieć bez ruchu więc trochę łaził, ale nie przeszkadzał.
    Aha i kupiłam popcorn, bo wiedziałam, że micha z atrakcyjną dla niego paszą go zajmie i utrzyma na miejscu w razie czego.
  • ela.dzi 04.02.19, 16:47
    Mój dawał radę na seansach do godziny, bardzo podobało mu się. Nawet nie wiercił się.
  • sfornarina 04.02.19, 16:50
    Dzięki, dziewczyny.
    Wyślę męża z młodym. Małż się ucieszy, że będzie miał towarzystwo, bo ze mną nigdy niczego obejrzeć nie może. Ja jeden film na rok oglądam, i 15 minut spokojnie usiedzieć nie potrafię big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • madame_edith 04.02.19, 19:07
    Istnieje szansa, ze mu nie podejdzie repertuar 😜
  • aaa-aaa-pl 04.02.19, 16:51
    Nie było zawsze. I można nauczyć dziecko, że podczas seansu nie " mielimy dziobem".
  • verydry 04.02.19, 17:03
    Musisz wypróbować. Moje pierwsze dziecko zaczęło ryczeć już na reklamach, bo ciemno i głośno - miało 3 lata. Ponowną próbę podjęłam, gdy miało 5 lat i też zachwycony nie był.
    Drugie o.k.
    Trzecie i czwarte zabierałam ze sobą na seanse dla matek z dziećmi w cinema city od urodzenia.
    Trzecie wzięłam do kina jak miał 2 latka na jakąś bajkę, na którą szłam ze starszymi i która było b.o., ale poszliśmy w dzień powszedni w godzinach przedpołudniowych i mieliśmy całą salę dla siebie. Początkowo było o.k., potem mu się nudziło i łaziłam z nim po schodach góra dół.
    Nie zabrałabym tak małego dziecka na seans w weekend, ani na np. premierowy, ze względu na szacunek dla innych widzów.
  • sfornarina 04.02.19, 17:11
    > Nie zabrałabym tak małego dziecka na seans w weekend, ani na np. premierowy, ze względu na szacunek dla innych widzów.

    No halo, przecież nie pytam, czy wziąć małe dziecko na seans dla dużych dzieci, tylko czy wziąć małe dziecko na seans dla właśnie takich małych dzieci. Nie zamierzam brać czterolatka na film dla 7+. Myślałam, że to oczywiste tongue_out

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verydry 04.02.19, 17:14
    Nie, nie. Inaczej. Nie zabrałabym małego dziecka PO RAZ PIERWSZY do kina na seans w weekend, ani np. premierowy.
    Najpierw przetestuj jego zachowanie i podejście do oglądania bajek w kinie w najbardziej komfortowy dla wszystkich sposób, czyli wybierając seans w terminie, kiedy kino świeci pustkami. O to mi chodziło.
  • cruella_demon 04.02.19, 17:26
    Chodzi o to, że na tygodniu przed południem jest pusto, ewentualnie jakieś dzieciaki ze szkół, a tym akurat łażący trzylatek nie przeszkadza smile
  • sfornarina 04.02.19, 17:38
    Między trzylatkiem a czterolatkiem jest przepaść rozwojowa ;D

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • cruella_demon 04.02.19, 19:11
    Owszem, ale jak nigdy wcześniej nie był, to lepiej minimalizować ryzyko wink
    Skąd masz wiedzieć czy wysiedzi.
  • little_fish 04.02.19, 17:12
    Jak moje dzieci były mniejsze to niektóre kina oferowały "seanse przyjazne dzieciom" - dźwięk nie był na maksa, nie było całkiem ciemno, reklam minimum i w środku filmu przerwa bodajże 10 czy 15 minut. Fajne to było
  • bergamotka77 04.02.19, 17:38
    Błagam żartujesz? Ja chodziłam z nimi do kina zanim skończyły 3 lata.

    --
    "Moze kogos zainteresuje historia kobiety, ktora zostala matka jako dziecko a w momencie kiedy powinna ta matka zostac, zostanie babcia. Ku przestrodze oczywiscie!" asmarabis o mnie smile
  • sfornarina 04.02.19, 17:41
    Moje jak miało 3 lata to pierwszy raz w życiu 10 minut bajki obejrzało big_grin big_grin

    Takie niewyedukowane. Ale my telewizora w domu nie mamy, a dziecko albo w przedszkolu, albo z nianią, albo z rodzicami. No i jak jest z nami, to staramy się ten czas jakoś sensowniej spędzić, przede wszystkim na dworze lub w zoo, muzeach czy innych rozrywkach i coś faktycznie razem porobić.

    Bajki młody ma obecnie jedynie dozowane w weekendy, na netfliksie, kiedy młodszak śpi, coby mama i tato mogli odpocząć smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • asia_i_p 04.02.19, 20:19
    Moja córka była jako 4-latka na "Piorunie" i dała radę. Ale była po rocznej prawie praktyce dosyć częstego chodzenia do teatru lalek. U dziecka chyba łatwiej zacząć od teatru, bo jest bardziej "ogarnialny", mniej oszałamiający dla zmysłów, a zasady zachowania mniej więcej takie same.
    No i zależy od dziecka - syn ma 4 lata i jeszcze się nie odważyłam spróbować, chociaż pani z przedszkola utrzymuje, że na spektaklach teatralnych, na które chodził z przedszkolem, był grzeczny.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • maniaczytania 04.02.19, 20:48
    my zaczęliśmy od poranków, w Multikinie - były tanie bilety, sześć kreskówek po 10 minut każda, przygaszone lekko światła, nie tak głośny dźwięk jak zazwyczaj, dużo dzieci, więc to, że były głośno czy chodziły po sali nikomu nie przeszkadzało.

    --
    Maniaczytania - blog
  • anka_z_zielonymi 04.02.19, 15:41
    Ja zawsze grzecznie zwracam uwagę. Staram się nie mieć pretensji w głosie i nie atakować.
    O dziwo działa i nikt się nigdy nie obraził, ani też nie był niemiły.
    Mnie kiedyś kobieta siedząca przede mną zwróciła uwagę, że mój, wtedy 3 latek, machając nogami kopie jej fotel. Przeprosiłam i pilnowałam przez cały seans, żeby to się nie powtórzyło.
  • heca7 04.02.19, 17:04
    Miałam kilka lat temu podobną sytuację. Poszliśmy do kina z dziećmi, też trójką z czego najmłodszy był pierwszy raz. Wchodzimy w połowie reklam (kolejka za popcornem była). Idziemy do swoich miejsc a tam dziewczynka z babcią. Pytamy więc jakie ma miejsca bo te są nasze. Babka udaje , że nie rozumie o co nam chodzi. Wcale nie zamierza wstać. My dalej, że chcielibyśmy usiąść na swoich miejscach. Babka się nie podnosi. Wreszcie jej wnuczka, na oko 10 letnia mówi - babciu nasze miejsca są bliżej, my zajmujemy cudze (babka doskonale widziała, że źle usiadła). No i zaczęło się robić zamieszanie, reklamy właśnie się kończyły a baba się zebrała i bez słowa przeniosła. Narobiła tylko obciachu wnuczce, która ewidentnie się wstydziła zachowania babki. Gdyby potrwało to dłużej poszłabym po obsługę.

    --
    Na Halloween przebiorę się za okres. A potem spóźnię się i wszyscy będą się bali wink
  • verydry 04.02.19, 17:11
    Ja właśnie nie mogę zrozumieć takiej sytuacji. Przecież czy to kupując bilet przez internet, czy zwyczajnie w kasie kina, widzisz ekran i rozmieszczenie foteli i sam wybierasz miejsca. Po kiego grzyba siadać więc z premedytacją gdzieś indziej?
  • little_fish 04.02.19, 17:15
    Bo te, na których chciałeś usiąść ktoś już wykupił? A że jeszcze go w kinie nie ma, to liczysz na to, że nie będzie mu się chciało robić zamieszania i usiądzie byle gdzie..
  • amast 04.02.19, 17:16
    Niektóre miejsca są droższe (bo szersze albo po prostu w lepszym miejscu sali). Plagą jest kupowanie tańszych biletów i siadanie na droższych miejscach.
  • kachaa17 04.02.19, 18:16
    verydry napisała:

    > Ja właśnie nie mogę zrozumieć takiej sytuacji. Przecież czy to kupując bilet pr
    > zez internet, czy zwyczajnie w kasie kina, widzisz ekran i rozmieszczenie fotel
    > i i sam wybierasz miejsca. Po kiego grzyba siadać więc z premedytacją gdzieś in
    > dziej?
  • mary_lu 04.02.19, 19:24
    Czasem miejsca nie są wykupione, tylko zarezerwowane, a obsługa przed seansem nie skasuje rezerwacji i nie sprzeda tych miejsc. Zawsze kupuje biletu przez internet i kilka razy się zdarzyło, że mogłam kupić tylko bilety na obrzeżach sali, a środek został pusty (cześć widowni przesiadają się w trakcie seansu i to jest ok)
  • anorektycznazdzira 05.02.19, 21:37
    Też nam się ostatnio zdarzyło, jak byliśmy z mężem w kinie i zaryzykuję, że właśnie starsze panie celują w takich "sprytnych" rozwiązaniach. Wchodzimy, a tam dwie starsze panie siedzą na naszych miejscach. Dzień dobry, sprawdzamy bilety, o siedzą panie na naszych. Ach, no... to państwa? A nasze są w głębi może państwo tam siądą. Nie dziękuję, wolimy swoje właśnie (wybraliśmy je faktycznie specjalnie). Na to jedna pani ok, ale druga obraza majestatu, jakbyśmy ją przynajmniej z sali wyrzucili.



    --
    medal ma dwie strony: dobrą i nienajgorszą- Murakami
  • tojamarusia 04.02.19, 17:07
    Dzieci jak dzieci. Wczoraj byliśmy z mężem w teatrze. W ciągu prawie 2 godzin komórka dzwoniła z 10 razy, różnym ludziom. Jaką trzeba być tępą pałą, żeby nie wyciszyć telefonu?

    --
    http://emotikona.pl/gify/pic/pajak.gif
  • verydry 04.02.19, 17:11
    Moim zdaniem to jest po części właśnie efekt wychowania. I jeśli się nie zacznie od nauki zachowania w kinie, to tym bardziej w teatrze się człowiek potem zachować nie będzie umiał.
  • 35wcieniu 04.02.19, 17:15
    Mnie na przykład drażni jak ktoś wchodzi spóźniony bo "wejdzie po reklamach", a później włączają mu się nerwy że przed rozpoczęciem filmu nie znajdzie swojego miejsca.
    Drażnią mnie też kinowi przeżuwacze.

    "Uczcie swoje dzieci powiadasz". Ok, a Ty czego uczysz własne?
  • verydry 04.02.19, 17:19
    Tego, że nie wchodzi się spóźnionym na film, tylko najpóźniej w trakcie reklam.
    Tego, że nie chrupie się, kiedy w kinie panuje cisza (ciche sceny).
    Tego, że nie komentuje się na głos akcji filmu.
    Tego, że jeśli się chce coś powiedzieć, to robi się to na ucho.
    Tego, że się wycisza telefon.
    Tego, że nie rozsypuje się popcornu naokoło siebie.
    Tego, że się po sobie przynajmniej stara posprzątać - butelki po wodzie, czy pudełko po popcornie zabiera się ze sobą i wrzuca do kubła przy drzwiach wyjściowych sali.

    Dziwnie zaczepnie zareagowałaś... Lubisz siadać na nie swoich miejscach? wink
  • 35wcieniu 04.02.19, 17:25
    "Dziwnie zaczepnie zareagowałaś... Lubisz siadać na nie swoich miejscach?"

    Nie, nie lubię łażących ludzi, którzy przychodzą "najpóźniej w czasie reklam", oraz takich, którzy myślą że jak chrupią na głośnych scenach to ich nie słychać.
    Z miejscem nie miałabyś problemu gdybyś przyszła odpowiednio wcześnie -miałabyś czas wyjaśnić kto gdzie siedzi, nie musiałabyś być "lekko poirytowana, bo stoję cały czas, zaraz zacznie się film"
  • verydry 04.02.19, 17:38
    Czyli to moja wina? Ich głośne zachowanie tez ja sprowokowałam? 🤔
    Nie, szanowna pani. To one przychodząc o jasności, przed reklamami, usiadły na moim miejscu.
    Gdyby nie ich zachowanie, zamieszania by nie było. Oraz mojej irytacji.
    Pozdrawiam.
  • jola-kotka 04.02.19, 17:45
    Wina lezy po obu stronach taka jest prawda. One zachowaly sie slabo ale ty tez .
  • dorotal4 04.02.19, 17:45
    Fakt, reklamy w kinie wkurzają, ale przeciskanie się po ciemku jest uciążliwe dla wszystkich naokoło. Już nie mówiąc o tym że czas reklam nie jest z góry wiadomy i za którymś razem po prostu wejdziecie spóźnieni. Mam nadzieję że wtedy siadacie jednak z boku zamiast szukać miejsc świecąc telefonem.
  • verydry 04.02.19, 17:49
    W czasie reklam nie jest kompletnie ciemno. Światło jest przygaszone. Ściemnia się do końca dopiero przed seansem.
    Poza tym to były moje miejsca smile moje smile na które trafiłam przy przygaszonym świetle. Bez problemu.
  • dorotal4 04.02.19, 17:57
    Ale ja nie piszę o wchodzeniu w czasie reklam, tylko wtedy kiedy reklamy was zaskoczą i będą trwały o te 5 minut krócej.
    No i super że trafiasz bez problemu, ale takie przeciskanie się tuż przed filmem (albo na pierwszej scenie - patrz sytuacja spóźnienia) naprawdę irytuje ludzi którzy już się usadzili. Wtedy naprawdę lepiej usiąść gdzieś indziej tak żeby nikomu nie przeszkadzać. Obsługa powie ci to samo.
  • verydry 04.02.19, 18:29
    Przeciskanie się? Kiedy ostatnio byłaś w kinie? To nie era składanych siedzeń i konieczności wstawania każdego człowieka, obok którego przechodzisz. Ze już nie wspomnę o rozkładanych fotelach w multikinie w Starym Browarze na przykład.
    W Teatrze Wielkim - to tak. Ale tu Cię po prostu nie wpuszcza na sale. Jeśli się spóźnisz.
  • dorotal4 04.02.19, 18:35
    Ale ja nie napisałam że trzeba wstawać, napisałam że to przeszkadza. Uwierz na słowo, nie tylko ja tak twierdzę.
  • verydry 04.02.19, 19:06
    Wierze. Mi bardziej niż przeszkadzanie w oglądaniu reklam, przeszkadza zajmowanie mojego miejsca i głośne zachowanie w trakcie seansu.
  • cruella_demon 04.02.19, 19:22
    Akurat u nas w cinema city można siadać na miejscach, które pozostają wolne. Jednak większość ludzi przychodzi o czasie.
    Mało tego, dzieci do 4 roku życia wchodzą za darmo i nie mają swojego miejsca, jak jakieś jest wolne mogą sobie siedzieć, jak nie ma to na kolanach.
    Spóźniłaś się, to założyły, że tam nikt nie siedzi. Przyszłaś, to się przesiadły.
    Generalnie też uważam, że trafił swój na swego.
    I uwierz, że tacy spóźnialscy też są irytujący, a naczosy głośno chrupią.
  • jola-kotka 04.02.19, 20:44
    Teraz jest tak ze jak idziesz do kina to tych miejsc jest duzo wolnych no chyba ze to premiera i ludzie faktycznie siadaja gdzie chca ale serio to taki problem w sytuacji w jakiej ty bylas? Przyszlas spozniona byly miejsca to ryzyko ze ktos jeszcze dojdzie niewielkie bylo usiac gdzie indziej. Robisz problem z niczego i za wszelka cene chcesz udowodnic ze inni to buraki a ty krysztalowa.
  • verydry 04.02.19, 21:00
    No dla czterech osób - bo tyle mnie było z dziećmi (byłam z trójką najstarszych) to już nie takie proste. To po pierwsze. Zwłaszcza, że Jolu były to ferie, więc dzieci w kinie było dużo.

    Po drugie i chyba najbardziej istotne - jakbym chciała usiąść gdzieś indziej, to wybrałabym i kupiła inne miejsca. To chyba raczej dość oczywiste...

    Więc zastanawia mnie fakt, że to ja musiałam się prosić o opuszczenie MOJEGO miejsca i wysłuchać rozważań pań o tym, jak im to niefajnie miejsca sprzedali nie obok siebie - tak... paniom losowo bilety sprzedali zapewne, bez możliwości wyboru. Wiadomo.

    Nie, nie próbuję nikomu niczego udowodnić. Próbuję jedynie podzielić się swoim doświadczeniem. I zastanowić jednocześnie nad powodem, dla których ktoś nie kupi sobie miejsca, na którym chce siedzieć, tylko siada gdzie chce.

    Nie przyszłam spóźniona. Przyszłam dobre 10 minut przed czasem. Natomiast z trójką dzieci cała akcja zasiadania, rozdziewania z odzieży itd. trochę trwa, więc wolałam to zrobić jeszcze w trakcie reklam, zamiast stać jak kołek nad dyskutującymi nad swym losem dwiema paniami.

    Zresztą to jeszcze jakoś zrzuciłabym na karb tego, że dawno w kinie nie były i może pamiętają czasy, kiedy w Kinepolis nie było numerowanych miejsc. Tylko, że później było jeszcze gorzej, bo kobiety zachowywały się jakby NIGDY w kinie nie były.

    Nie jestem kryształowa. Wyjadałam dziecku popcorn wink
  • brenya78 04.02.19, 21:26
    "Przyszłam dobre 10 minut przed czasem. Natomiast z trójką dzieci cała akcja zasiadania, rozdziewania z odzieży itd. trochę trwa, więc wolałam to zrobić jeszcze w trakcie reklam,"

    O Chryste, chyba bym cię zamordowała w tym kinie. A nie mogłaś przyjść przed reklamami? Wielu ludzi właśnie tak się przesiada na wolne miejsca, bo liczą że już nikt nie przyjdzie i robi się afera, przesiadanie, przemieszczanie. A wiesz, że niektórzy (tak jak ja) lubią ten czas reklam, i w spokoju je obejrzeć, w oczekiwaniu na seans. Takim ludziom ty przeszkadzasz równie bardzo jak panie przeszkodziły tobie.
  • verydry 04.02.19, 21:41
    brenya78 napisał(a):

    >> Wielu ludzi właśnie tak się przesiada na wolne miejsca, bo liczą że ju
    > ż nikt nie przyjdzie i robi się afera, <<<

    no to po co się przesiadają???
    i dlaczego nie wybiorą sobie miejsc, na których chcą siedzieć???
  • brenya78 04.02.19, 21:57
    "no to po co się przesiadają???
    i dlaczego nie wybiorą sobie miejsc, na których chcą siedzieć???"

    Bo są wykupione, to jak je mają wybrać? A tak zawsze jest szansa że ktoś jednak nie przyjdzie.
  • verydry 04.02.19, 22:02
    Jak coś jest kupione, to ktoś za to zapłacił. I ma prawo przyjść nawet na ostatnie 5 minut seansu i nie musieć się stresować, że ktoś sobie pomyślał, że może nie przyjdzie.
    Proste.
    Jak widać nie dla wszystkich.
  • dorotal4 04.02.19, 21:48
    verydry napisała:

    > Nie przyszłam spóźniona. Przyszłam dobre 10 minut przed czasem. Natomiast z tró
    > jką dzieci cała akcja zasiadania, rozdziewania z odzieży itd. trochę trwa, więc
    > wolałam to zrobić jeszcze w trakcie reklam, zamiast stać jak kołek nad dyskutu
    > jącymi nad swym losem dwiema paniami.

    Co do gadania w czasie seansu to masz 100% racji, ale stanie jak kołek tuż przed filmem i rozmowy o miejscach już zawdzięczasz sobie. Gdybyś przyszła punktualnie to byś miała czas na tę całą "akcję zasiadania i rozdziewania odzieży"*, niezależnie od tego czy ktoś by siedział na waszych miejscach.

    *Pięknie to ujęłaś - właśnie dlatego przeszkadzasz ludziom.
  • verydry 04.02.19, 21:52
    Przyszłam punktualnie. Zanim film się rozpoczął, zdążyliśmy usiąść i się rozebrać, a nawet załapaliśmy się na jakieś reklamy.
  • jola-kotka 04.02.19, 22:50
    Ok
  • jolie 04.02.19, 20:57
    Tak, wchodzenie "na reklamach" przeszkadza. Bardzo drażnią mnie ludzie szukający swoich miejsc po ciemku.
  • verydry 04.02.19, 21:25
    A co dokładnie? Bo numery rzędów są podświetlone, miejsca ponumerowane. Zresztą przy takiej ekipie, nawet na sali pełnej ludzi, widać z daleka te cztery miejsca.
    uuuupsss... o ile ktoś sobie na nich nie usiądzie wink
  • jolie 04.02.19, 21:31
    Przeszkadza wchodzenie i szukanie swoich miejsc, czasami przechodzenie przed nosem, rozmowy, ruszanie się przy ściąganiu kurtek.
  • verydry 04.02.19, 21:49
    Wchodzi się po schodach. Nie po fotelach.
    Rozmowy? Tak. Przeszkadzały mi rozmowy tych kobiet.
    Kurtki ściąga się na siedząco. Mój najstarszy często ściąga kurtkę dopiero po jakimś czasie, bo jest zmarzluchem.
    Chyba trochę wyolbrzymiasz.
    Czy przekładanie nogi na nogę i od czasu do czasu zamiana też ci przeszkadza? W sensie, że trzymam lewą nogę na prawej i po jakimś czasie zmieniam prawą na lewą? wink
  • jolie 04.02.19, 22:51
    Nie wyolbrzymiam, wnerwia mnie wchodzenie na salę kinową po zgaszeniu świateł i już. Może?(skoro sprowadzasz sprawę do absurdu)
  • 3-mamuska 04.02.19, 20:12
    A w naszym kinie proszą o zostawienie śmieci na siedzeniach.

    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • brenya78 04.02.19, 18:18
    Nienawidze jak ludzie przychodza na sens w trakcie reklam. A juz przychodzenie na ostatniej reklamie jak zaraz zacznie sie film wkurza mnie na maksa.
  • zosia_1 06.02.19, 06:05
    Ale dlaczego? Idę , żeby obejrzeć film, i nie mam ochoty oglądać reklam przez pół godziny. Zresztą byłam kiedyś z dziećmi na filmie dla dzieci, a przed filmem reklamy, nagle w jednej z reklam wyskakuje ogromny dinozaur z rozdziawioną gębą. Dziecko przestraszyło się tak ,że przez następne 2 lata wniosłam go na rękach po reklamach, bo się po prostu bał. Jak idę obejrzeć film to rozumiem, że reklamy są, ale przez pół godziny??
  • sortfort 04.02.19, 18:20
    Czemu nie zwróciłaś im uwagi żeby się uspokoiły? Nalezało im zwrócić, a jakby pyskowaly to zgłosić obsłudze że wam przeszkadzają w oglądaniu.
  • ykke 04.02.19, 18:52
    A ja apeluję żeby uczyć dzieci niejedzenia w kinie. To tylko 90 minut. Albo pakować w domu w nieszeleszczące pojemniki produkty miękkie i ciche w spożywaniu. No i pal licho dzieci- nie chodzę na filmy dla najmłodszych, ale kurna, dorośli! Wchodzą z całymi reklamowkami. I co chwila szelest i chrumkanie, i rozwijanie i pssss z coli. Koszmarrrr!
    Proszę Was , których to dotyczy- nie psujcie innym seansu.


    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • agata_abbott 04.02.19, 19:01
    Jeśli w kinie sprzedawane jest jedzenie, to znaczy, że to jest przybytek, w którym jeść na filmie można (i dla wielu osób - w tym, nie ukrywam, dla mnie - jest to część rozrywki).

    --
    teoriachaosu.blog/
  • mary_lu 04.02.19, 19:12
    Na seansach dla dzieci zwykle jest tak głośno (ścieżka dźwiękowa filmu) że żadne chipsy nie przeszkadzają.
  • agata_abbott 04.02.19, 19:15
    Otóż to smile

    Chociaż przyznam, że czasami są filmy, na których jedzenie nie przeszłoby mi przez usta - ale tych raczej w kinie nie oglądam.

    --
    teoriachaosu.blog/
  • brenya78 04.02.19, 19:03
    A ja apeluje, zeby jesc, bo wole aby kina nie bankrutowaly i zeby matki z dziecmi mialy gdzie pojsc na sens.
  • sumire 04.02.19, 19:17
    I lubisz, jak ci ktoś w kluczowej, intymnej scenie szeleści i chrupie?
  • brenya78 04.02.19, 19:29
    Lubie chodzic do kina, wiec nawet jesli w kluczowej intymnej scenie szelesci i chrupie to wole to, niz sklep rowerowy w miejscu kina.
  • sumire 04.02.19, 21:31
    No widzisz, a mnie to przeszkadza. Jak chcę pójść do knajpy, to idę do knajpy. Jak chcę obejrzeć film, to... coraz częściej wybieram dom. Bo oglądanie filmu przy dźwięku ciamkających szczęk jest mało ekscytujące.
  • brenya78 04.02.19, 21:53
    Widocznie kino nie jest dla Ciebie.
  • sumire 04.02.19, 22:28
    No widocznie nie, i dlatego doń nie chodzę, bo żadna to frajda. Albo chcę zobaczyć coś fajnego, albo chcę jeść. Jeśli chcę jedno i drugie, to zostaję w domu na kanapie i nie utrudniam innym życia.
  • verydry 04.02.19, 19:08
    Chętnie, bo to w zasadzie drugie tyle kasy, ciąża bilety. Czyli przy 3 osobach 200 złotych za wyjście (to z kolei w nawiązaniu do któregoś z wątków o taniej rozrywcewink)
  • fil.lo 04.02.19, 20:26
    Podpisuję się. Myślę, że lepiej obiecać lody/ciastko po seansie i wykorzystać ten czas na rozmowę o filmie.
  • mary_lu 04.02.19, 19:09
    Na seansach familijnych mam nieco większą tolerancję, ale takich zachowań dziesięciolatków nie widziałam ani bym nie zrozumiała. Za to jak chodziłam na poranki i tam były trzylatki, to działo się wszystko i było ok. To był okres oswajania Pędraków z kinem.

    Mój dziesięciolatek to jeszcze nie wytrawny kinoman - lubi jeść te kinowe świństwa, czasem śmieje się do rozpuku trochę za długo, czasem musi mnie o coś spytać szeptem, czasem się upewni, czy coś widziałam i czy mnie zachwyciło wink
  • maniaczytania 04.02.19, 19:48
    chyba latem byłam na "Johnny English: Nokaut" - to był pierwszy raz, gdy to ja nie mogłam się powstrzymać od głośnego chichotania, i moje dziecko mnie uciszało wink

    --
    Maniaczytania - blog
  • 3-mamuska 04.02.19, 20:16
    maniaczytania napisała:

    > chyba latem byłam na "Johnny English: Nokaut" - to był pierwszy raz, gdy to ja
    > nie mogłam się powstrzymać od głośnego chichotania, i moje dziecko mnie uciszał
    > o wink
    >

    Ja tez śmiałam dobrze ze nie tylko ja


    --
    -----------------
    Życie ma ty­le ko­lorów, ile pot­ra­fisz w nim dostrzec.
  • maniaczytania 04.02.19, 21:24
    smile

    --
    Maniaczytania - blog
  • maniaczytania 04.02.19, 19:47
    Mało co mnie w kinie tak denerwuje jak wchodzenie w trakcie reklam. Na drugie miejsce awansowało w ostatnim czasie świecenie telefonem - nie, żeby znaleźć miejsce, ale sprawdzanie FB itp. w czasie filmu. Potem jest łupanie nogą w oparcie mojego fotela wink
    Zajmowanie mojego miejsca mnie tak nie drażni, bo zawsze zajmujący natychmiast się przesiada z przeprosinami- a że nie lubię agresji wink i psucia sobie humoru takimi sytuacjami, to nie ma problemu, mogę spokojnie chwilkę poczekać aż się przesiądzie.
    Głośne jedzenie jakoś mi nie przeszkadza, ale np. bliskiej mi osobie z mizofonią już bardzo, więc najczęściej wybieramy mało popularne seanse.
    Co do zwracania uwagi - najlepiej od razu to zrobić, jeśli do dziecka, to prostym komunikatem wink

    --
    Maniaczytania - blog
  • pelissa81 04.02.19, 21:02
    mój ulubiony na bajkach dla dzieci - matki co kilka minut przeglądające swoje telefony! Niby nic, ale osoby za nimi dostają poświatą w twarz (cała sala ciemna). Ja wiem, że to nuda, że bajka dla dzieci, ale do cholery wytrzymaj te 1,5 godziny bez zerkania w smartfona!
  • memphis90 04.02.19, 21:33
    Ja nie rozumiem o co chodzi z tym problematycznym wchodzeniem w czasie reklam.... Że niby usunięcie się, kiedy świeci logo multikina jest mniej irytujace, niż usunięcie się podczas dziesiątej reklamy banku z Adamczykiem? Wchodzacy psują suspens pt "dostanie Adamczyk ten kredyt czy nie dostanie"? Nie dowiedzą się o najnowszej ofercie kasy Stefczyka czy Cinkciarza?

    Natomiast ostatnio byłam na Spiedermanie, o którym ematka mówiła, że jest raczej dla 16 - latków... Tja... Mój 8.latek był najstarszy z dzieci na sali, nie żartuję - same 3-5latki... Jeden dzieciak przez cały film komentował pełnym głosem każda scenę, każdy fragment dialogu itd, a ojciec - zamiast go pouczyć, że moze mu powiedzieć na ucho - prowadził z nim głośny dialog uncertain Przez cały film. Jedyna para bez dziecka, która wydawała się dorosła, zachowywała się jeszcze gorzej, bo facet zdjął onuce i położył giry w smierdzacych skarpetach na oparciu foteli przed nim.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • verydry 04.02.19, 21:46
    Wygrałaś.
    Jedynym wytłumaczeniem takich akcji jest wg mnie właśnie czas ferii i przepraszam jeśli kogoś obrażę, czy urażę, ale najazd prowincji na multipleksy.
  • dorotal4 04.02.19, 21:54
    Ja na przykład lubię oglądać zapowiedzi kinowe.
    Zresztą nie musicie tego rozumieć, te panie o których mowa też pewnie nie rozumieją że tłumacząc coś głośno na filmie mogą komuś przeszkadzać, facet bez butów też byłby ciężko zdziwiony gdyby się dowiedział że robi coś nie tak. Wystarczy przyjąć do wiadomości że przeprowadzanie akcji poszukiwania miejsc, zasiadania i rozdziewania odzieży po ciemku i tuż przed rozpoczęciem filmu (albo już na, bo godzina rozpoczęcia filmu nie jest znana, niemal na każdym seansie zdarza się taki "omijacz reklam" który przelicytował i wchodzi na pierwszej scenie) przeszkadza. Po prostu, to niekulturalne.
  • verydry 04.02.19, 22:00
    Zapowiedzi są najczęściej po reklamach.
    Na filmach dla dzieci masz zapowiedzi filmów dla dzieci.
    Niemal na każdym seansie dla dzieci masz dziecko, które musi siku i rodzica wędrującego z nim do toalety. I jeśli robi to dyskretnie i po cichu, to nikomu nie przeszkadza bardziej, niż przejście przez jego rząd. Bo potem wędruje już po schodach, które nie leżą w ciągu foteli i nikt nikomu nie zasłania wizji.

    Co do seansów dla dorosłych - mój mąż, tak jak ty jest fanem zapowiedzi i zawsze się irytuje, kiedy ja nalegam na wchodzenie na salę po jakiś 15 minutach od oficjalnej godziny seansu. A ja nie cierpię. Nie cierpię tracić czasu, płacąc 3 dychy za bilet na oglądanie reklam. Zresztą z tego powodu nie oglądam tv.

    Ale co kto lubi.
  • memphis90 04.02.19, 22:06
    No hej, reklamy to reklamy. Trailery to trailery.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • brenya78 04.02.19, 21:56
    "Ja nie rozumiem o co chodzi z tym problematycznym wchodzeniem w czasie reklam..."

    Dla mnie jest to czas wyciszenia i oczekiwania na rozpoczęcie seansu. Taki mechanizm, że oto właśnie opuszcza mnie stres. Wlazacy ludzie mi to psują. Zwyczajnie nie lubię przyjść do kina, siąść i w tym momencie zaczyna się seans. Taki sam efekt dają wlazacy ludzie na reklamach.
  • memphis90 04.02.19, 22:14
    No niestety, ale jak ma się specyficzne wymagania (wyciszenie i relaks akurat w trakcie reklam Cinkciarza), wykraczające poza ustalone kulturowo normy (a w naszym kręgu kulturowym raczej uznaje się, że cisza i siedzenie na d... bez włączonego smartfona obowiązuje już w trakcie samego seansu), to należy liczyć się z tym, że inni nie będą się stosować do naszych indywidualnych zachciewajek. Sądzę, że większość z nas nie znioslaby seansu w Indiach, gdzie jest głośno, wszyscy komentują, przeżywają zbiorów, śpiewają itd - i podobnie nie moglibyśmy oczekiwać, że całe kino ludzi dostosuje się akurat to naszej fanaberii oglądania w ciszy.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • maniaczytania 04.02.19, 22:39
    To nie są specyficzne wymagania, tylko elementarna kultura. Gdyby to wykraczało poza kulturowe normy miałabyś podane dwie godziny rozpoczęcia - seansu i filmu.

    --
    Maniaczytania - blog
  • memphis90 04.02.19, 22:42
    No, i są podane.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • maniaczytania 04.02.19, 23:26
    W którym kinie podają dwie godziny?

    --
    Maniaczytania - blog
  • 35wcieniu 05.02.19, 08:44
    W którym kinie podają 2 godziny? Jestem żywo zainteresowana.
  • memphis90 05.02.19, 09:45
    Albo w cc albo w multi. Na bilecie bodajże. Kiedyś było na stronie, że jest blok reklam trwający tyle i tyle. W cc i multi po bloku reklam zapala się swiatlo i jest przerwa dla tych, którzy nie mają potrzeby relaksować się przy reklamie Cinkciarza.

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • dorotal4 05.02.19, 09:52
    Chodzę tu i tu i nie ma dwóch godzin na bilecie. W regulaminie jest napisane że seans składa się z reklam, zwiastunów i projekcji filmu oraz że czas reklam ustalany jest indywidualnie dla każdego filmu.
    Przerwy też nie zauważyłam, ale może to dlatego że mi ją zasłonił ktoś przeprowadzający akcję "zasiadania i zdejmowania odzieży".
  • verydry 04.02.19, 22:56
    Proszę Cię. Policz sobie następnym razem ile trwają reklamy, a ile zapowiedzi. To ja wole te zapowiedzi na filmwebie oglądać. Do kina wpadam w przerwie między praca - teraz mówię już o sobie i swoich seansach. I uwierz 20 minut w ta albo w ta ma dla mnie ogromne znaczenie.
  • dorotal4 04.02.19, 23:04
    Ale teraz to się tłumaczysz jak ten gościu od zdjętych butów. Bo jemu na pewno było gorąco, a w ogóle to skarpetki świeżo prane.
  • verydry 04.02.19, 23:10
    Nie wydaje mi się. Kupuje bilet na film. Nie na reklamę banku. Jak film się zaczyna, ja już od kilku! (Nie 25) minut siedzę i czekam. Na film.
  • maniaczytania 04.02.19, 23:28
    Kupujesz bilet na cały pakiet. Gdyby było inaczej, miałabyś stosowną adnotację na bilecie

    --
    Maniaczytania - blog
  • brenya78 05.02.19, 00:18
    "Nie wydaje mi się. Kupuje bilet na film."

    A jaka godzina widnieje na bilecie?
  • brenya78 05.02.19, 00:17
    "To ja wole te zapowiedzi na filmwebie oglądać"

    A ja nie. Wolę obejrzeć je w kinie, bez widoku panci, która z trójką dzieci zasłania mi widok przepychając się w ostatniej chwili do siedzeń, po czym oczywiście miejsca zajęte wiec pół kina nie może w spokoju obejrzeć trejlerow.
  • nenia1 05.02.19, 19:04
    brenya78 napisał(a):

    > Dla mnie jest to czas wyciszenia i oczekiwania na rozpoczęcie seansu.

    Podziwiam ludzi, którzy potrafią wyciszyć się oglądając irytujące beznadziejne reklamy serwowane w kinie w końskich dawkach. Z takimi umiejętnościami to raczej często powinnaś być w stanie zen.
  • brenya78 05.02.19, 19:08
    Juz pisalam, ze w UK reklamy nie sa beznadziejne i irytujace.
  • nenia1 05.02.19, 19:20
    Pisałaś znacznie niżej w wątku, więc nie zdążyłam doczytać. Tyle, że jakby to co jest w UK nijak się nie ma do tego o czym tu mowa. W Burkina Faso pewnie jest jeszcze inaczej i co z tego? My rozmawiamy o naszej rzeczywistości, bo to ona wpływa na nasze wybory, zachowanie i preferencja a nie to co się dzieje 1600 km dalej.
  • brenya78 05.02.19, 19:25
    To, ze ja pisze o UK nie zmienia faktu, ze w Polsce rowniez mieszkaja ludzie i rowniez moga lubic (polskie) reklamy i rowniez moze im przeszkadzac verydry moszczaca sie w trakcie ich trwania.
  • nenia1 05.02.19, 19:48
    brenya78 napisał(a):

    > To, ze ja pisze o UK nie zmienia faktu, ze w Polsce rowniez mieszkaja ludzie i
    > rowniez moga lubic (polskie) reklamy

    jasne wink w Polsce na pewno jest wielu ludzi którzy lubią przez 30 minut oglądać reklamy dla kretynów.
  • brenya78 05.02.19, 20:02
    Poczułaś się lepiej?
  • nenia1 05.02.19, 20:15
    Z powodu?
  • sumire 05.02.19, 09:53
    Widzisz, problem polega na tym, że bloki reklamowe mają różny czas trwania, a czasem nie ma ich wcale - zdarzyły mi się seanse NT Live, gdzie ich nie było. Mimo to część widzów przeświadczona, że będą, wchodziła na salę bardzo zdziwiona parę minut po czasie.
  • dorotal4 05.02.19, 10:09
    Któreś kino ma w regulaminie zapis że po rozpoczęciu projekcji filmu nie wpuszczają widzów za salę, ale niestety nie przestrzegają tego.
  • taki-sobie-nick 04.02.19, 22:37
    Przecież same nie umiały się zachować.

    A co do dzieci, to jest właśnie przykład zastosowania zasady "ależ MNIE moje dzieci nie przeszkadzają, bo jestem przyzwyczajona".

  • hanusinamama 04.02.19, 23:03
    To nie jest kwestia "to dzieci wiec moga sie tak chowywać? Mojama 7 i tak nie robi w kinie, miała 4 i tez tak nie robiła. Jedynie co potrafi zrobić głosno to sie smiać. Natomiastnie wiem czy taki apel coś da. Jak sama powiedziałaś (napisałaś), mamusie zachowywały się nawet gorzej niz dzieci. taka mamusia nie zrozumie o co ci chodzi....a mamusie ktore rozumieją zapewne juz tego swoje dzieci nauczyły...
  • verydry 04.02.19, 23:14
    Tak. Właśnie. To uderzyło mnie w całej tej sytuacji najbardziej. Ze mamy zachowywały się niewłaściwie.
    I pomyślałam sobie - skąd dzieci maja potem wiedzieć, jak się zachowywać w danej sytuacji, skoro nie dość, ze nie są uczone, to jeszcze maja taki, a nie inny przykład.

    Zreszta - kiedyś widziałam na jeziorze łabędzim w teatrze wielkim, babcie z wnuczka (tak zakładam). Babcia sama wnuczce podtykała do rak paczuszkę chipsów!

  • taki-sobie-nick 04.02.19, 23:29


    > Zreszta - kiedyś widziałam na jeziorze łabędzim w teatrze wielkim, babcie z wnu
    > czka (tak zakładam). Babcia sama wnuczce podtykała do rak paczuszkę chipsów!


    Stawiam, że:

    1) ktoś dostał dwa bilety na "Jezioro" i zapłakał rzewnymi łzami (że niby nudziarstwo);

    2) zużył bilety posyłając babcię z wnuczką;

    3) babcia nienawykła do teatru zachowywała się jak w kinie, bo takie znała wzorce.
  • kurt.wallander 05.02.19, 00:42
    Ubawiło mnie u niektórych forumek zamiłowanie do oglądania reklam w kinie. Dla mnie te 20, a nawet 30 minut to czas, z którego ktoś (kino) mnie okrada. Nie przyszłoby mi do glowy, że ktoś może to lubić wink
  • ras.szamra 05.02.19, 06:07
    Lubić to Lubić, ale dodatkowo jeszcze przy tym sie wyciszać to już kuriozum
  • dorotal4 05.02.19, 08:37
    A któreż to forumki wyraziły to zamiłowanie?
    Bierzesz "przeszkadza mi przeciskanie się w ostatniej chwili" za zamiłowanie do oglądania reklam?
  • verydry 05.02.19, 08:55
    Ale one same tak to określiły smile Że lubią oglądać reklamy, bo się na nich relaksują, czy jakoś tak.
    Ja chcę widzieć wasze kina, bo doprawdy o przeciskaniu się w kinach w dzisiejszych czasach to raczej trudno mówić.
  • dorotal4 05.02.19, 08:59
    No właśnie jakoś tak nikt nie napisał że lubi oglądać reklamy. Jedna napisała że się wycisza przed seansem. Ani "one" ani "lubią oglądać reklamy".

    A o przeszkadzaniu "akcji zasiadania" już tłumaczyłam ze 3 razy, więcej nie będę.
  • kurt.wallander 05.02.19, 14:38
    dorotal4 napisała:

    > A któreż to forumki wyraziły to zamiłowanie?
    > Bierzesz "przeszkadza mi przeciskanie się w ostatniej chwili" za zamiłowanie do
    > oglądania reklam?

    Tak na szybko, to maniaczytania, ale była jeszcze jedna milośniczka reklam, ale nie bardzo mam teraz czas przeszukiwac wątek.
  • maniaczytania 05.02.19, 16:09
    kurt.wallander napisała:

    > Tak na szybko, to maniaczytania, ale była jeszcze jedna milośniczka reklam, ale nie bardzo mam teraz czas przeszukiwac wątek.

    Na kłamstwo jednak jakoś czas znalazłaś. Dlaczego kłamiesz?


    --
    Maniaczytania - blog
  • kurt.wallander 05.02.19, 18:17
    maniaczytania napisała:

    maniaczytania napisała:


    > Na kłamstwo jednak jakoś czas znalazłaś. Dlaczego kłamiesz?


    Głupio postawione pytanie, coś w stylu "Kiedy przestał Pan bić żonę".

    Proszę, oto cytat z forumki o nicku brenya78

    "A wiesz, że niektórzy (tak jak ja) lubią ten czas reklam, i w spokoju je obejrzeć, w oczekiwaniu na seans. "

    i jeszcze w innym miejscu "Dla mnie to jest czas wyciszenia i oczekiwania na rozpoczęcie seansu"

    Ty Maniu piszesz "Mało co mnie tak w kinie denerwuje, jak wchodzenie w trakcie reklam"

    a nick dorotal4 pisze "Ja na przykład lubie oglądac zapowiedzi kinowe" i dalej sie rozwodzi nad tym, jak to ludzie wchodzący przed seansem, ale w trakcie reklam i trailerów, są uciążliwi.

    Dziwi mnie i trochę bawi takie podejście do hałaśliwych reklam. Myslałam, że dla innych też sa upierdliwe, ewentualnie dla tych odporniejszych - obojętne.

  • dorotal4 05.02.19, 18:28
    Ale odróżniasz zapowiedzi kinowe od reklam? Bo to że lubię oglądać pierwsze nie znaczy że lubię też drugie.
    Pisałam też kilka razy dlaczego ludzie wchodzący w czasie reklam i zapowiedzi są uciążliwi. Wiem, że nie masz czasu czytać (czasu starcza tylko na opisywanie tego co wydaje ci się że tu przeczytałaś), więc streszczę.

    Otóż główna uciążliwość wynika z tego że nie wiadomo kiedy się film zacznie. Nie wiem tego ani ja ani osoba która wchodzi na ostatnią chwilę. Obsługa niestety wpuszcza spóźnialskich. I omijaczom reklam może się wydawać że zdążą, ale często się mylą. A nawet jeśli przyjdą na czas to się moszczą przez kilka minut, bo trzeba znaleźć miejsce, zdjąć kurtki, wyłączyć telefon (to ci bardziej kulturalni), itd.

    Jak już koniecznie muszą przyjść do kina na styk to niech chociaż wejdą po cichu, bez tych kurtek i zajmują miejsca na skraju rzędu. Tyle chyba da się zrobić żeby zminimalizować buraczenie?
  • verydry 05.02.19, 18:41
    Otóż wiadomo. W 99 procentach blok reklamowy trwa 15 minut. Kolejne 5 to zapowiedzi.

    Nie dziękuj.

    Obsługa to moja droga wpuszcza i wypuszcza nawet tych, którym się w trakcie seansu zachce popcornu, siku, czy wody.

    Co do ostatniego akapitu.
    Zgodziłabym się i przyjęła te zasady, gdybym nie musiała płacić 30 złotych za oglądanie 20 minut reklam.
    To mi za to oglądanie powinni płacić.

    Ps. Polecam filmweb. Znajdziesz tam wszystkie zapowiedzi i różne wersje trailerów każdego filmu.
    Ponownie - nie ma za co wink
  • dorotal4 05.02.19, 18:51
    Pisałam już, kultury nie musisz rozumieć, czasem trzeba przyjąć do wiadomości.

    Jeśli nie podoba ci się organizacja kina, tego że płacisz 30 zł za 20 minut reklam (swoją drogą przy twojej częstotliwości chodzenia opłaca się karnet - nie dziękuj) to może ty się przerzuć na oglądanie na kompie?
  • maniaczytania 05.02.19, 18:59
    Właśnie, Verydry nie masz Cinema Unlimited?

    --
    Maniaczytania - blog
  • verydry 05.02.19, 19:00
    O karnecie myślę, tylko karnety często polegają na minimalnych zniżkach przy zobowiązaniach typu "tylko środy" albo podobne wynalazki.
    Ja lubię OGLĄDAĆ FILM w kinie, na dużym ekranie, w miarę szybko po premierze.
    Jak tylko będę mieć takie możliwości w domu, to do kina przestanę chodzić, bo nie lubię specyficznego zapachu i czynnika ludzkiego.
    Błogosławieństwem są seanse przedpołudniowe, gdzie chociaż czynnik ludzki jest zminimalizowany. Na seans w sobotę o 20 trzeba mnie ciągnąć siłą.

    Organizacja kina mi jak dotąd odpowiada. Jak zaczną zamykać salę równocześnie z rozpoczęciem bloku reklamowego, przestanę chodzić do kina NA FILMY. Będę wolała zaczekać i obejrzeć w domu.
  • maniaczytania 05.02.19, 19:17
    Unlimited to darmowy wstęp na filmy 2D, dopłata za okulary na 3D i zniżka na popcorn i nachosy chyba 10% w pierwszym roku. Prawie nie ma ograniczeń, na które filmy trzeba chodzić plus dodatkowo wiele filmów można obejrzeć przed premierą.

    --
    Maniaczytania - blog
  • verydry 05.02.19, 19:40
    Dzięki. Chodzę do multi i cinema na zmianę w zależności od repertuaru i godzin seansów. Ale chyba rzeczywiście czas na jakieś zniżki.
  • maniaczytania 05.02.19, 19:59
    w multikinie jest karta za 1zł - rodzina do kina - daje wstęp dorosłemu za cenę dziecięcego biletu

    --
    Maniaczytania - blog
  • maniaczytania 05.02.19, 20:00
    oczywiście nie na filmy dla dorosłych wink Zdaje się, że takie, które są max od 15 lat - bo wydaje mi się, że na "Mamma Mia 2" tak płaciłam.

    --
    Maniaczytania - blog
  • verydry 05.02.19, 20:03
    Widzisz sama - tu tak, tu nie, tam ok, ale tylko z...
    nie mam czasu wink
  • maniaczytania 05.02.19, 20:11
    rzeczywiście straszny problem ogarnąć w 5 minut zasady w danej sieci, żeby móc korzystać ze zniżek lub darmowych biletów wink
    Twoja kasa - Twoja sprawa

    --
    Maniaczytania - blog
  • brenya78 05.02.19, 19:19
    Mam dla Ciebie propozycje. Dlaczego zamiast do tych okropnych multipleksow, w ktorych syf mogila, reklamy, trailery, pop corn i nachos, nie chodzic do kin studyjnych badz niesieciowych (w Warszawie sporo takich). Wtedy, jesli to co piszesz jest prawda, i nie ma w nich reklam, to bedziesz mogla przychodzic jak czlowiek na 10 minut przed rozpoczeciem filmu, bedziesz miala czas na wywalenie z siedzen ewentualnych gapowiczow, a jednoczesnie nikogo nie bedziesz denerwowac swoim zachowaniem i uprzykrzac mu czasu reklam i trailerow...
  • verydry 05.02.19, 19:36
    Nie mieszkam w Warszawie. Multipleksy maja takie usytuowanie, ze dojazd ode mnie zajmuje mi 15-20 minut. Kina studyjne są ulokowane w centrum, bardziej lub mniej ścisłym, ale centrum. Poruszam się autem. Muszę dojechać, zaparkować - parkingi to kolejna zaleta multipleksów.
    Dodatkowo pasują mi przedpołudniowe godziny seansów, a najczęściej decyduje ze idę do kina dosłownie w danej chwili. W studyjnych jest mniejsza elastyczność, mniejszy repertuar (co nie znaczy, ze gorszy oczywiście).
    Z dziećmi zreszta tez lubię chodzić w weekendowe poranki, albo w np w poniedziałki. I rzadko jest to zaplanowane z większym wyprzedzeniem.
  • taki-sobie-nick 05.02.19, 21:48
    verydry napisała:

    > Nie mieszkam w Warszawie. Multipleksy maja takie usytuowanie, ze dojazd ode mni
    > e zajmuje mi 15-20 minut.

    A u nas to każdy ma pięć minut pieszo? Nie przesadzaj. Wy macie jeszcze kina studyjne, u nas został "Iluzjon", a i to ze Śródmieścia przenieśli na daleki Mokotów.
  • kurt.wallander 05.02.19, 19:06
    dorotal4 napisała:

    > Ale odróżniasz zapowiedzi kinowe od reklam? Bo to że lubię oglądać pierwsze nie
    > znaczy że lubię też drugie.

    OK

    >
    > Otóż główna uciążliwość wynika z tego że nie wiadomo kiedy się film zacznie.

    tak, jak verydry napisała, przeważnie jest to 20 minut, choć przy hitach bywa i 30 minut.

    Ni
    > e wiem tego ani ja ani osoba która wchodzi na ostatnią chwilę.

    Wiesz, próbuje sobie przypomnieć, kiedy ostatnio widziałam kogoś wchodzącego juz po rozpoczęciu seansu, i nie przypominam sobie. A żeby jeszcze ta osoba przechodziła przede mną, to juz chyba od 30 lat mi sie nie zdarzyło. Ale może jesli ktos często chodzi do kina, to i takie sytuacje mu się zdarzają. Tobie często się to przydarza?


    > Jak już koniecznie muszą przyjść do kina na styk to niech chociaż wejdą po cich
    > u, bez tych kurtek i zajmują miejsca na skraju rzędu. Tyle chyba da się zrobić
    > żeby zminimalizować buraczenie?

    I tak chyba robi większośc spóźnialskich?
  • maniaczytania 05.02.19, 18:44
    kurt.wallander napisała:

    > Ty Maniu piszesz "Mało co mnie tak w kinie denerwuje, jak wchodzenie w trakcie reklam"

    Tak, tak napisałam. Nie wiem tylko, jakim cudem na podstawie tego zdania zaliczyłaś mnie (i to tak "na szybko") do miłośniczek reklam. Ja też za nimi nie przepadam (trailery lubię), ale przyjmuję je w pakiecie.

    --
    Maniaczytania - blog
  • kurt.wallander 05.02.19, 19:08
    maniaczytania napisała:


    > Tak, tak napisałam. Nie wiem tylko, jakim cudem na podstawie tego zdania zalicz
    > yłaś mnie (i to tak "na szybko") do miłośniczek reklam. Ja też za nimi nie prze
    > padam (trailery lubię), ale przyjmuję je w pakiecie.

    Skoro nie oglądasz z nabożeństwem reklam, to w czym przeszkadza ci ktoś przychodzący w trakcie ich trwania? A jeśli ktos przyjdzie równo z rozpoczęciem reklam, a ty juz siedzisz, to przeszkadza ci mniej?
    >
  • maniaczytania 05.02.19, 19:19
    Przeszkadza, po prostu.
    Dlatego najczęściej chodzę do kina w sobotnie i niedzielne poranki, na pierwsze seanse - najczęściej na sali jesteśmy sami 😉

    --
    Maniaczytania - blog
  • brenya78 05.02.19, 10:12
    Ja lubię reklamy. Na szczęście tu gdzie mieszkam są na wysokim poziomie, inne niż w TV i zwyczajnie lubię je oglądać.
  • verydry 05.02.19, 14:32
    Tak, poziom reklam to z cała pewnością kwestia miejsca zamieszkania.
  • brenya78 05.02.19, 15:18
    "Tak, poziom reklam to z cała pewnością kwestia miejsca zamieszkania. "

    Co w tym dziwnego?
  • verydry 05.02.19, 16:34
    Opowiedz mi o tej korelacji. 🙏
  • brenya78 05.02.19, 16:41
    Ale jakiej korelacji? Wiesz co to korelacja jest?

    Uważasz, że w każdym kraju lecą takie same reklamy?
    Ja uważam że tak jak BBC jest lepsze od TVP, tak samo brytyjskie reklamy są lepsze niż polskie. I z przyjemnością je oglądam. Także w kinie. Polskie reklamy to załamka jedna wielka, wiec w sumie nie dziwi mnie, że wolisz ich w kinie nie oglądać. Tylko nie wiem z czym polemizujesz.
  • verydry 05.02.19, 16:53
    Nie wiem. Tak sobie słowo ze słownika wybrałam, bo mi sie spodobało. Wlasnie potwierdziłas, ze w polskim multipleksie to ty daaaawno nie byłaś.
    I sadze, ze tym bardziej w brytyjskim wink 😘
  • brenya78 05.02.19, 17:17
    Tak właśnie myślałam, że masz jakieś słówko dnia, ale nie za bardzo rozumiesz co oznacza.

    Oczywiście, że w polskim multipleksie nie byłam z 10 lat. Nie za bardzo wiem co znaczy "właśnie potwierdziłam" gdyż nigdy nie twierdziłam że chodzę...

    Chodzę natomiast do kin w UK i z przyjemnością oglądam reklamy. Znam polskie reklamy z telewizji i wiem co porównuje.

    Nie za bardzo rozumiem skąd wywnioskowalas że nie chodzę. Mam wrażenie że dyskutuje z kimś.mocno ograniczonym intelektualnie, kto nie tylko używa słów których nie rozumie, ale nie potrafi używać argumentów w dyskusji...
  • nenia1 05.02.19, 19:08
    brenya78 napisał(a):

    > Chodzę natomiast do kin w UK i z przyjemnością oglądam reklamy. Znam polskie re
    > klamy z telewizji i wiem co porównuje.

    Ale kogo to obchodzi? Tu jest polskie forum i kobieta opisuje sytuację w polskim kinie.
  • verydry 05.02.19, 16:54
    Ps. W kinie jestem przeciętnie raz na tydzień. Policz sobie miesięcznie to daje co najmniej 1,5 godziny na oglądanie reklam. Dziekuje, ale nie.
  • sfornarina 05.02.19, 17:07
    > Ps. W kinie jestem przeciętnie raz na tydzień.

    Jesu. W kilka tygodni wyrabiasz moją roczną normę oglądania ekranu big_grin
    Oglądam Casablankę w boże narodzenie i czasem zdarzy się jeszcze jakiś jeden film w ciągu roku. Nie zawsze big_grin
    Plus kilka odcinków Chef's Table i kilka odcinków przyrodniczych.... i to wszystko w ciągu całego roku big_grin


    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • verydry 05.02.19, 17:26
    smile uroki pracy nie na etacie, zaufanej niani oraz placówek oświatowo wychowawczych.
    Kino to moje guilty pleasure. Pierwszego dnia po rzuceniu etatu, poszłam sobie do kina o 10 rano smile tuż przed seansem dzwonili do mnie z firmy, żeby o coś spytać, a ja cała w panice, ze zaraz wchodzę i mnie ominie początek, o reklamach nie mówiąc tongue_out I wtedy odebrałam i powiedziałam, ze oddzwonię, bo właśnie jestem w kinie. Autentycznie widzialam osłupiała minę pytającego wink I poczułam już tak ostatecznie, ze to była dobra decyzja.
    Do tego dołóż kreskówki, filmy dla młodzieży - teraz mnie drugie od dołu meczy o lego przygodę, ale w tym tygodniu idę z nimi do teatru i nie ma szans. Może w przyszłym.
    Lubię i zawsze lubiłam chodzić na filmy, a za moich czasów było takie głupie pytanie „idziemy do kina, czy na film?”
    I te wszystkie panie, które kochają reklamy, mam wrażenie ze lubią chodzić do kina wink
  • sfornarina 05.02.19, 17:33
    > smile uroki pracy nie na etacie, zaufanej niani oraz placówek oświatowo wychowawczych.

    Wiesz, też nie pracuję na etacie, mam zaufaną nianię mieszkającą z nami oraz starszaka pięć dni w placówce smile

    Ale do głowy by mi nie przyszło marnotrawić czas na oglądanie fimów, seriali itp big_grin Wolę sobię pójść na spacer, pobiegać, na rower albo jogę; albo popracować, albo jeszcze coś wymyślić. Wszystko, byle nie ekran. Ale to ja - po prostu organicznie nie znoszę oglądać. Niczego smile
    A forum tylko w ramach odmóżdżenia; w ostatnich dniach mi to bardzo potrzebne, bo pracuję 7 dni na dobę przygotowując się do targów smile

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • cauliflowerpl 05.02.19, 17:51
    "Ale to ja - po prostu organicznie nie znoszę oglądać. Niczego"
    SIOSTRO!!!
    Jedyne filmy jakie toleruję to te oglądane podczas treningu w domu, ewentualnie w łóżku jak jestem bardzo zmęczona. Znajomi mi jakieś pierdoły z YT podsyłają, nawet nie zaczynam oglądać bo wiem, że za 30 sekund się znudzę.
  • verydry 05.02.19, 17:55
    A, rozumiem.
    Ja właśnie w takich kategoriach postrzegam reklamy, trailery itp.
    Za to od 4 lat nadrabiam czas, kiedy kino to była rozrywka z kategorii raz na kilka tygodni.
    I kiedy mogę urwać dla siebie 1,5 godziny raz w tygodniu, to nie widzę sensu tracić kolejnych 20 minut na oglądanie zapowiedzi, bo jestem z zapowiedziami na bieżąco. O reklamach już nawet nie wspomnę.
    Ps. Odeszłam z etatu, żeby nie pracować 24/7
  • brenya78 05.02.19, 18:05
    A wiesz, ze takich ludzi jest niewielu? Wiekszosc przychodzi do kina rzadziej niz raz na tydzien i moze ma ochote obejrzec te trailery i reklamy w spokoju, a nie ogladac jak sie moscisz?
  • verydry 05.02.19, 18:09
    brenya, na litość boską, to nie jest opera, że odbywasz całą procedurę wejścia, oddania odzieży wierzchniej do szatni, wypożyczenia, czy wyjęcia z torebki lornetki, odnalezienia swojej loży i moszczenia się na fotelu, a potem, jeśli siedzisz na sali - podnoszenia się co 3 minuty, bo państwo ze środka rzędu wchodzą "just on time".

    To jest kino. Wchodzisz, siadasz, miejsca masz tyle na swoim siedzeniu, że możesz se zdejmować kurtkę na siedząco, rzędy nie są ułożone w jednej płaszczyźnie, tylko tak, że nawet jak majtasz tą swoją kurtką na prawo i lewo, to siedzący za tobą nie mają zasłoniętego widoku.

    Dżizys krajst...

    Natomiast uważam, że kino jest doskonałym miejscem do przygotowania dzieci do umiejętności zachowania się w teatrze (nie mówię tu o teatrach typu studio bloom typowo dla maluszków).
  • brenya78 05.02.19, 18:27
    Nie kazde kino to polski multipleks z 2metrami na nogi. Niestety ale w mniejszych kinach (a takich duzo w centralnym Londynie na ten przyklad) siedzenia sa napakowane duzo bardziej i niestetey podnosisz sie co 3 minuty bo panstwo ze srodka rzedu wchodza na ostatnia chwile. Jesli w Twoim kinie to nie problem to ok, ale licz sie, ze mozesz znalezc niespodzianki pt. panstwo sie przesiedli na Twoje miejsce bo mysleli ze nie przyjdziesz, i bierz to na klate a nie zakladasz watki na ten temat. Tak, nie powinni, tak zbrodnia straszna, tak mogli sobie kupic te bilety. Ale wishful thinking nie zmieni faktu, ze jak przyjdziesz na reklamach to bedziesz walczyc z ludzmi i przeszkadzac innym.
  • verydry 05.02.19, 18:37
    Brenya, w każdym wątku, dotyczącym sytuacji w Polsce, wypowiadasz sie z perspektywy Londynu, czy to tylko taka wymówka na koniec wątku?
    Wątek dotyczy sytuacji w multipleksie. To chyba raczej zdążyłaś wywnioskować po jakiś 15 postach.
    W Polandii również są kina niesieciowe. Ale wiesz jaki jest ich plus? Nie ma w nich przeważnie reklam!
    Coś kosztem czegoś.... Litościwie zakładam, że wiesz o czym piszesz.
  • brenya78 05.02.19, 18:42
    Rozumiem, ze w Polsce sa same multipleksy z 2 metrami na nogi? Nie ma kina Muranow, nie ma Luny, nie ma kin w miastach poza Warszawa. Ach, jaka super ta Polska.
  • verydry 05.02.19, 18:50
    Ty czytać umiesz?
    "W Polandii również są kina niesieciowe. Ale wiesz jaki jest ich plus? Nie ma w nich przeważnie reklam!
    Coś kosztem czegoś.... Litościwie zakładam, że wiesz o czym piszesz."
  • brenya78 05.02.19, 18:54
    Jjjjjasne, we wszystkich nie-multiipleksach nie ma przewaznie reklam, bo reklamy to tylko w multipleksach. Na jakiej planecie mieszkasz?
  • kurt.wallander 05.02.19, 19:10
    brenya78 napisał(a):

    > Jjjjjasne, we wszystkich nie-multiipleksach nie ma przewaznie reklam, bo reklam
    > y to tylko w multipleksach. Na jakiej planecie mieszkasz?

    Kiedy ostatnio byłas w Polsce w kinie niesieciowym? Ile było reklam przed filmem?
  • brenya78 05.02.19, 19:15
    Bylam w Lunie chyba ze dwa lata temu, dwa razy oraz dwa razy w kinie Praga (?). Pamietam, ze byly reklamy i to normalnie pokazna ilosc. Nie czulam roznicy z multipleksem.
  • kurt.wallander 05.02.19, 19:09
    brenya78 napisał(a):

    > Rozumiem, ze w Polsce sa same multipleksy z 2 metrami na nogi? Nie ma kina Mura
    > now, nie ma Luny, nie ma kin w miastach poza Warszawa. Ach, jaka super ta Polsk
    > a.

    Jak ci juz wyżej napisano - w tych kinach nie ma reklam, albo jest ich minimum. I tam się przychodzi na godzinę podaną na bilecie, a nastepnie nie ma watpliwej przyjemności czekania 30 minut na rzpoczęcie seansu.
  • brenya78 05.02.19, 19:13
    Jasne, w kinach poza multipleksami nie ma reklam albo jest ich minimum. Tak, jedzie mi tu czolg...
  • kurt.wallander 06.02.19, 00:28
    brenya78 napisał(a):

    > Jasne, w kinach poza multipleksami nie ma reklam albo jest ich minimum. Tak, je
    > dzie mi tu czolg...

    Byłam jakis czas temu w kinie Wisła i reklam było na kilka minut, nie na 30. Ale ty wiesz lepiej, co ja widziałam.
  • dorotal4 05.02.19, 18:08
    sfornarina napisał(a):

    > > smile uroki pracy nie na etacie, zaufanej niani oraz placówek oświatowo wych
    > owawczych.
    >
    > Wiesz, też nie pracuję na etacie, mam zaufaną nianię mieszkającą z nami oraz st
    > arszaka pięć dni w placówce smile
    >
    > Ale do głowy by mi nie przyszło marnotrawić czas na oglądanie fimów, seriali it
    > p big_grin Wolę sobię pójść na spacer, pobiegać, na rower albo jogę; albo popracować,
    > albo jeszcze coś wymyślić.

    Takie rzeczy to tylko na forum. Lans na niechodzenie do kina w wątku o kinie.
    Oczywiście piszesz to w przelocie między baletem, jogą a wolontariatem w pobliskim oceanarium.
  • verydry 05.02.19, 18:11
    Ja zrozumiałam to tak, że Sfornarinie szkoda czasu na tracenie czasu na rozrywki, bo woli pracować w tym czasie.
    Szanuję, rozumiem.
    Mam to za sobą.
  • verydry 05.02.19, 18:12
    Szkoda czasu na tracenie czasu big_grin
  • dorotal4 05.02.19, 18:44
    Nie, nie na rozrywki, tylko na takie niskie rozrywki jak oglądanie filmów i seriali (wyświetlają w ogóle w kinie seriale?).
    A w wątku obok pisze że szkoda jej czasu na oglądanie swoich dzieci na usg, więc to by się nawet sklejało. No zapracowana kobieta, zaszczyt dotknął to forum że znalazła tę godzinkę (albo osiem) żeby zajrzeć.
  • sfornarina 05.02.19, 20:40
    Dorotko, nie dopowiadaj sobie czegoś, czego tam nie ma.

    Nigdzie nie napisałam, że to są niskie rozrywki.

    Dla mnie szkoda jest czasu na ekran, bo mam w głowie gonitwę stu myśli na minutę i się na żadnym filmie nie potrafię skupić. Bo mam wewnętrzny przymus zajęcia się w tym czasie czymś innym. Bo mam adhd i siedzenie przed ekranem jest dla mnie torturą. Na szczęście lubię czas wykorzystywać produktywnie, więc akurat u mnie adhd nie dobija się dramatycznie na jakości życia, tylko wzmaga produktywność.

    Dotarło?

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • sfornarina 05.02.19, 20:44
    A co do usg to oczywiście że szkoda czasu. Po kij mi sto razy ten sam obrazek pokazywać. Dziecko wyjdzie, to sobie pomacam, powącham i poprzytulam. A na ekranie to taki mały obcy, w ogóle mnie to nie ruszało big_grin

    --
    It's not about having time. It's about making time.
  • taki-sobie-nick 05.02.19, 21:50
    „idziemy do kina, czy na film?”

    Myślisz, że było głupie?
  • verydry 05.02.19, 17:28
    A od Casablanki wole Gildę. Mogę na okrągło wink
  • angazetka 05.02.19, 16:36
    Zwiastuny na dużym ekranie są dużą przyjemnością.
  • cauliflowerpl 05.02.19, 07:01
    Zawsze myślę, że to siadanie na cudzych miejscach to pozostałość po podróżach PKP za komuny.
    "No i co z tego, ze ma pani miejscówkę, ja tu byłam pierwsza". Konduktora nie można było wezwać, bo pociąg był tak pełny, że nie było gdzie szpilki wcisnąć. A nawet jakby przyszedł to przecież pasażerowie by mu wytłumaczyli, że ta pani tu była pierwsza i w ogóle co to za przywileje jakieś, tfu".
  • anorektycznazdzira 05.02.19, 21:41
    dokładnie big_grin


    --
    zasady są po to, by je zobojętniać
  • agnieszka_kak 05.02.19, 08:15
    Zdarza mi się poprosić kogoś, by wyłączył telefon, bo mi światło wali po oczach. Zawsze działało. Tak samo poprosiłbym, by byli ciszej.
  • janja11 05.02.19, 09:44
    verydry napisała:

    > Zaczął się seans... Cały seans ich dzieci, na oko 10 letnie panny, wstawały, ła
    > ziły, gadały. Luz. To są dzieci, choć od tak dużych dzieci oczekiwałabym już ja
    > kiegoś zachowania norm.
    > Ale najgorsze były matki. Gadały do dzieci na głos. Nie szeptem, nie dyskretnie
    > , tylko normalnie na głos. Wręcz nawet, kiedy dzieci były cicho, te komentowały
    > sceny filmu. Na głos.
    >

    No, to wygląda, że panie poczuły się urażone, że musiały się przesiąść i postanowiły się w przykry sposób zrewanżować.
    Normalnie rozwijająca się 10 latka, czy tam nawet 8 latka, jest w stanie ogarnąć podstawowe zasady zachowania w takich miejscach jak kino/ teatr.
    Takie zachowania można ( i w sumie powinno się) zgłaszać obsłudze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.