Dodaj do ulubionych

ja egoistka - ona troskliwa córka

11.02.19, 10:57
Najpierw nakreślę Wam sytuację. Mam rodzinę swoją własną, męża dzieci, koty, psy. Rodziców i rodzeństwo swoje własne blisko. Na drugim końcu kraju mam tesciową, która mieszka sama. Jej dzieci rozjechały się po świecie. Odwiedzamy się rzadko z racji odległości i w zasadzie braku więzi.
No i wśród rodzeństwa mojego męża jest jedna siostra mieszkająca w Sztokholmie, czterdziestoletnia singielka. I od jakiegoś czasu to właśnie ona poucza mnie, że za rzadko jeżdżę do teściowej, że za rzadko ona wnuki widzi. Sama jest u matki tylko na święta. Ostatnio obraziła się na nas, bo nie przyjechaliśmy na Boże Narodzenie. Zrobiła mężowi mojemu awanturę o to, twierdząc, że powinniśmy przyjechać, bo dziadkowie z mojej strony mają wnuki na co dzień. Odbywamy tylko kurtuazyjne rozmowy telefoniczne, ale nawet podczas nich potrafi mi wyjechać z poradami nt życia rodzinnego. I dziwi mnie coraz bardziej to, że teraz jej się włączyło takie parcie na zjazdy rodzinne. Co sądzicie o takiej sytuacji? Przyznam, że wywołuje we mnie poczucie winy, bo widzę brak równowagi w relacjach - babcia - wnuki po jednej i drugiej stronie. Tyko, że tak się po prostu potoczyło życie,. Co mam jej odpowiadać?
Edytor zaawansowany
  • profes79 11.02.19, 11:01
    Powiedz jej, żeby porad dotyczących życia rodzinnego udzielała, jak już sama założy rodzinę. Co prawda kontakt zarąbie to skutecznie ale może i lepiej smile

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • pade 11.02.19, 11:03
    Nieźlesmile Ona ma poczucie winy i projektuje je na Ciebie.
    Co masz jej odpowiedzieć? A co chcesz?
    Ja bym się nie tłumaczyła, powiedziałabym wręcz, żeby sama zadbała o matkę skoro tak się o nią martwi.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • hanusinamama 11.02.19, 11:16
    Ja bym zaproponowała zeby kolejny urlop z mamusia spedziła....
  • mrs.solis 11.02.19, 13:26
    Tez tak pomyslalam. Ona ma wyrzuty sumienia, ze sama nie odwiedza swojej matki wiec, probuje znalezc kogos kto bedzie to robil za nia i uszczesliwi jej matke.
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:04
    Pewnie będę w mniejszości, ale nie wierzę w "tak się po prostu potoczyło życie". Życie to się może potoczyć swoją drogą jak dostajesz jakiejś choroby albo ci cegła spadnie na głowę, a nie w kwestii utrzymywania kontaktów.
    Więc jedyna rzecz, którą należy rozważyć to czy teściowa zrobiła Ci coś przez co nie chcesz utrzymywać kontaktów, a jeżeli nie to czy jestes w stanie i chcesz zrobić coś żeby były one częstsze. I tyle.
  • jeste_m_sobie 11.02.19, 11:08
    Moim zdaniem obie strony są odpowiedzialne za podtrzymywanie kontaktów. Z wyjątkami typu ciężka choroba itp. Czy teściowa interesuje się dziećmi? Rozumiem, że może jej być trudno przyjechać, ale przecież można dzwonić, wysyłać kartki pocztowe (moja córka uwielbia, często dostaje od chrzestnej), może jakąś paczkę z drobnym prezentem itp. Poza tym o kontakty z własną matką powinien dbać mąż, także w imieniu dzieci, jeśli są małe.
  • hanusinamama 11.02.19, 11:14
    Czy ty czytasz ze zrozumieniem. mieszka daleko? Co maja sie pakować i jechac hen hen zeby tesciową odwiedzic? NO moga ale córeczka tez mzoe wsiadać w samolot 5 razy w roku a nie raz, teraz sa tanie bilety poza tym nie jest uwiazana dziecmi. Urlop moze spedzic z mamusią....
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:18
    Czytam ze zrozumieniem, przedstawiłam własną opinię.
    Tak, uważam że jeżeli teściowa jest w porządku, interesuje się dziećmi itd. to zasługuje na to żeby ją odwiedzać i żeby miała kontakt z wnukami. Kwestię tej siostry męża w ogóle jak zapewne zauwazyłas - pomijam, bo moim zdaniem jest tu zupełnie nieistotna.
  • iwles 11.02.19, 11:23

    ale dlaczego pretensje ma do szwagierki a nie do swojego brata ? Dlaczego to ją poucza, a nie jego ?


  • jeste_m_sobie 11.02.19, 12:47
    Otóż to!
  • pade 11.02.19, 11:24
    Jest bardzo istotna. A to dlatego, że to ona wbija autorkę w poczucie winy, nie jej matka.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:26
    Wasza opinia, moja jest inna, gdyż jak już pisałam jestem prawie pewna ze sama tego nie wymysliła tylko wysluchuje od matki że ta tęskni za wnukami.
  • pade 11.02.19, 11:33
    Ok, a doczytałaś, że więzi nie ma, że wnuki są na dalszym tle, czy jakoś tak to autorka ujęła?
    Autorka nie garnie się do wyjazdu do teściowej, bo być może babcia jest z tych, które uważają, że obowiązek kontaktu i budowania więzi należy do jednej strony, tej młodszej.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • pade 11.02.19, 11:35
    A w ogóle to komunikacja w tej rodzinie jest dziwna. Bo ewentualne pretensje ze strony teściowej winny być kierowane do syna, nieprawdaż? Tak samo siostra, dzwoni do bratowej i ją opierdziela zamiast do brata. Gdzie w tym wszystkim jest mąż autorki?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • claudel6 11.02.19, 21:01
    to juz kolejny taki wątek. w tamtym teściowa włazi na głowę synowej. co jest z tymi kobietami, zawsze są chłopcami do bicia!
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:35
    Doczytałam, doczytałam też że nie ma konfliktu, ani teściowa nic złego jej nie zrobiła.
    Że więzi nie ma to w tej sytuacji jakby... oczywiste?
  • pade 11.02.19, 11:49
    Za budowanie więzi odpowiadają dwie strony. To nie jest relacja rodzice-dziecko, tylko relacja teściowa - wnuki, teściowa-rodzina syna. Czyli teściowa też może się wykazać zainteresowaniem, chęcią podtrzymywania kontaktu, np. może rozmawiać z wnukami przez skypa, albo przez telefon.

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • hanusinamama 11.02.19, 12:11
    Wiesz ale dziadkowie moga rzedziej widziec wnuki i nadal miec więź. Pisałam juz tutaj ze rodzice meza widzą moje dzieci raz na miesiac czasami na dwa ale zawsze chętnie sie z nimi bawia czy słuchaja co strasza mowi. Moje dzieci wiedzą ze dziadkowie sie cieszka jak tam jedziemy....ze sami nie ruszą sie do nas to juz inna historia...
  • martynajot 11.02.19, 12:13
    Zgadzam się. Sama tak miałam. Babcię widziałam tylko w wakacje, ale wiedziałam, że mi nieba przychyli, i mimo rzadkiego kontaktu wiedziałam, że jest tylko dla mnie i że mam w niej powierniczkę...
  • 35wcieniu 11.02.19, 12:15
    Raz na miesiąc to raczej nie jest ten przypadek. "Teściowa przyjeżdża do nas jak wyprawiamy jakąś uroczystość. Dzwoni z okazji imienin czy świąt. "
    Nie wiem ile uroczystosci się wyprawia w roku ale nie sądzę żeby to były regularne wizyty.
  • jehanette 11.02.19, 12:30
    Jak rodzina 2+2 (była mowa o dzieciach) to już 4 urodziny są. Dodać do tego dzień matki czy babci, święta i już mamy 6 uroczystości, jak dla mnie to całkiem regularnie. Co tydzień trzeba zapraszać babcię żeby było regularnie?

    --
    Error 404
  • hanusinamama 11.02.19, 12:38
    U mnie z uroczystosci na ktore jedzemy jest: dzien babci i dziadka, tescia urodziny, tesciowej imieniny, dzien matki, dzien dziecka (tez musze jechac bo oni nie przyjada!!!!), potem sa wakacje, urodziny tesciowej, imeniny tescia. A no i Boze narodzenie i Wielkanoc....
  • 35wcieniu 11.02.19, 12:45
    Autorka nie mówi jak często się widują więc trudno powiedzieć, odnoszę wrażenie że to są dużo rzadsze wizyty, sama też nie znam nikogo kto wyprawia uroczystość z powodu okazji, które wymieniłaś. Jeżeli faktycznie widzą się tak często to nie widzę problemu. Coś mi jednak mówi że nie.
  • martynajot 11.02.19, 13:15
    Gdy dzieci były małe to jeździliśmy z taką częstotliwością: ferie, Wielkanoc, majówka, urodziny teściowej, w wakacje ze dwa razy, święto zmarłych, Boże Narodzenie. Teściowa przyjeżdżała tylko jak urządzałam uroczystości typu roczki, chrzciny, urodziny. W miarę jak dzieci rosły rzadziej do niej jeździliśmy. Od kiedy mam dwoje szkolnych dzieci jeszcze rzadziej. Teściowa do nas nie przyjeżdża, bo swój ogród, swoje, psy, koty, kościół i swoich braci.
  • 35wcieniu 11.02.19, 13:33
    No ale zapraszacie ją? ile razy w roku realnie jestescie w stanie sie spotkac?
  • 35wcieniu 11.02.19, 12:46
    Nie trzeba. W ogóle nie trzeba. Autorka unika odpowiedzi na pytanie jak często się widzą więc można gdybać. Podejrzewam że gdyby to było przy okazji wszystkich wymienionych okazji to problemu by nie było.
  • hanusinamama 11.02.19, 12:37
    Ale ja mam do nich 40 km mysle ze autorka ma znacznei dalej....
  • hanusinamama 11.02.19, 11:48
    Albo sama ma wyrzuty ze z matka nie spedza czasu. Moze tez byc tak ze matka truje córce kiedy do niej przyjedzie? Czy przyjedzie na urlop...a ta zeby odwrócic uwage od siebie przerzuca wszystko na wnuczki....
  • hanusinamama 11.02.19, 11:45
    Ale nikt nie pisze ze z babcią nie ma kontaktu. Tylko ze jest mniejszy ze wzgledu na odległość. Moje dzieic tez jednych dziadów maja 5 km od siebie drugich 40 km. I siłą rzeczy z tymi blizej maja częstszy kontakt. Poza tym to działa tez w drugą strone. Od moich rodziców moge liczyc na ewentualna pomoc przy dzieciak, od tesciów nie.
  • martynajot 11.02.19, 11:54
    No ja właśnie myślę, że odległość robi swoje. łatwiej dziecku związać się z kimś kogo ma na co dzień niż od święta. Poza tym wpływ ma też osobowość teściowej - nie jest wylewna, troskliwa itp. Myślę, że dzieci złapałyby kontakt gdyby była bardziej uczuciowa względem nich. Teraz już są dosyć duże, ciężko je namówić by robiły coś wbrew sobie. Mam na myśli sytuacje typu " Krzysiu daj babci buzi".
  • hanusinamama 11.02.19, 12:01
    MOja tesciowa rzadko widzi moje dzeci (raz na miesiac na dwa) ale to jak pisałam dlatego ze to tylko my jedzimy. Tesciowa czeka az przyjedziemy, sama nie przyjedzie ( a ma jak, bo tesc prowadzi). Natomiast jak przyjezdzamy to jest cała dla dzieci. I moje dzieci wiedzą ze je kocha. Sama z sebei bym tam nie jedziła tak czesto ale chce zeby dzieci miały kontakt z babcia wiec jezdze, jak napisałam dzieci wiedzą ze babcia sie cieszy ze przyjezdzają.
  • martynajot 11.02.19, 12:09
    No u nas tak nie jest. Teściowa raczej uważa dzieci za mój obowiązek. Nie poświęcała im czasu ani uwagi. A dzieci nie oszukam, więc teraz, gdy są starsze trudno zmienić to, że nie maja żadnej więzi.
  • hanusinamama 11.02.19, 12:12
    Dokładnie tak. Im strasze dzieci tym lepiej rozumieja ze babcia w sumie to srednio sie nimi interesuje. I tez nie uwazam zeby dzieci trzeba bylo oszukiwać. Babcia ma taki kontakt o jaki zabiega...
  • jeste_m_sobie 11.02.19, 12:51
    Teściowa sobie może uważać. A co Ty uważasz? Czy też sądzisz, że dzieci to sprawa kobiety, a ojciec - nawet jeśli chodzi o jego matkę - nie ma tu obowiązków?
  • 35wcieniu 11.02.19, 12:17
    Dawania buzi na rozkaz to akurat nie powinno się uczyć dziecka w żadnym wieku, więc to że teraz ciężko je do tego namówić to akurat dobrze.
  • attiya 11.02.19, 12:18
    To może niech teściowa odwied i syna i wnuki

    --
    "Bycie ateistą ma mnóstwo zalet, zbyt dużo, żeby nawrócenie się było atrakcyjne." Triss
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:25
    Swoją drogą strasznie mnie dziwi to zdumienie: "Co maja sie pakować i jechac hen hen zeby tesciową odwiedzic?"

    W moim świecie to że dzieci odwiedzają rodziców, wnuki dziadków i odwrotnie jest dość normalne, nigdy nie pryszłoby mi do głowy się temu dziwić.
  • hanusinamama 11.02.19, 11:47
    Np co tydzien? Tak raz na jakis czas, nie wiem raz w miesiacu tak ale np na kazdy weekend? Juz widze jak jezdzisz do tesciowej 300 km na kazdy weekend....Nikt tu nie pisał ze ta babcia nie jest odiwiedzana ale jednak rzadziek widzi się z wnukami niz babcia mieszkajaca w tym samym miescie. W druga strone tez zapewne dziadkowie z tego miasta czesciej odwiedziaja wnuki.
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:49
    Tak, dokładnie to napisałam, że mają jeździć co tydzien, DOKŁADNIE TAK, masz rację.
  • joszka30 11.02.19, 12:32
    35wcieniu napisał(a):

    > Tak, dokładnie to napisałam, że mają jeździć co tydzien, DOKŁADNIE TAK, masz ra
    > cję.

    Taka sytuacja była w rodzinie mego męża. Jego matka co tydzień odwiedziła swoją matkę- wtedy była to poważna wielogodzinna wyprawa pociągiem, dodatkowo obowiązkowo całe wakacje. Zgadnij , jak to wpłynęło na relacje w małżeństwie? Stosunek dzieci do matki? Jakoś wyjątkowo ciepło babuni i więzi z nią nie wspominają. teściowa zaś zaniedbała relacje ze swoim mężem. Dzieci były wyrywane ze swojego go środowiska kosztem relacji rówieśniczych i ich życia. No, ale dbała o matkę...
  • 35wcieniu 11.02.19, 12:43
    NIE PISAŁAM O COTYGODNIOWYCH ODWIEDZINACH.
  • joszka30 11.02.19, 12:53
    35wcieniu napisał(a):

    > NIE PISAŁAM O COTYGODNIOWYCH ODWIEDZINACH.

    Nie krzycz. Zacytowałam Cię, wiec może jesteś mało czytelna w przekazie?

  • 35wcieniu 11.02.19, 13:32
    Może czytaj od początku, to będę jaśniejsza.
  • pade 11.02.19, 11:15
    Ja sądzę, że czterdziestoletniej singielce łatwiej zwiększyć częstotliwość odwiedzin matki niż rodzinie z małymi dziećmi.
    Ale może być tak, że ta singielka wysłuchuje od swojej mamy, że chciałaby mieć wnuki, więc sobie sprytnie wymyśliła, że bratowa ma dzieci, więc jak się mama jej dziećmi nasyci to ona będzie miała spokójsmile

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:21
    Oczywiście że singielce łatwiej, ale sądzę że normalna, powiedzmy przeciętna babcia, raczej chce mieć kontakt z wnukami i nie analizowałabym tego na zasadzie: "ktoś ją musi odwiedzic, niech jedzie ta której łatwiej". Uważam że jeżeli nie ma tam żadnych konfliktów i tym podobnych historii, to utrzymywanie kontaktu dzieci z babcią i odwrotnie, jest dość normalne.
    Co do singielki to jestem prawie pewna ze sama na to wszystko nie wpadła, raczej matka jej opowiada że tęskni za wnukami.
  • pade 11.02.19, 11:26
    Ale przecież jest kontakt, tylko nie tak częsty jakby teściowa autorki chciała.
    Poza tym, doczytałam, że "wśród rodzeństwa" męża jest siostra singielka. Czyżby oprócz męża autorki i siostry z zagramanicy były jeszcze inne dzieci teściowej?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • martynajot 11.02.19, 11:38
    Są. Ale równie daleko.
  • hanusinamama 11.02.19, 11:49
    I w sumie najrzadziej tesciowa córcie singielke widzi....
  • asia_i_p 11.02.19, 12:06
    Mieszkam Trzebnicy, mój ojciec we Wrocławiu (20 kilometrów) około i widuję go raz na miesiąc. Teściów tak samo. Bo 1 weekend wizyta u taty, jeden u teściów, jeden choroby/ własny wypad/ odwiedziny u siostry (którą uwielbiam, też mieszka we Wrocławiu, a widuję raz na dwa miesiące) i jeden w miesiącu muszę zostać na tyłku w domu, bo jak nie, to mieszkanie obrasta brudem, a ja sprawdzianami. Przy pełnoetatowej pracy dwóch osób i dużej rodzinie do odwiedzania cholernie trudno zachować dobrą częstotliwość kontaktów.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • hanusinamama 11.02.19, 12:26
    Juz pomijam zdrowie własne psychiczne. Ja zwyczajnie ze 2 weekendy w miesiacu musze zostac w domu. Z dziecmi chcemy isc na sanki, na rower...
  • iwles 11.02.19, 13:30

    nie wspomnę już, że dzieci w wieku szkolnym mają już swoich kolegów i swoje "sprawy" i raczej chcą spędzać czas wolny tak, jak lubią. Nie da rady zapełniać im prawie wszystkich weekendów po swojemu.
    Owszem - dłuższe wolne, typu wakacja, ferie, czy święta można na kilka dni pojechać do babci. Ale jechać 400 km w jedną stronę w sobotę, żeby zaraz w niedzielę wracać - to jak dla mnie, strasznie męczące byłoby.


  • martynajot 11.02.19, 11:19
    Tak się naprawdę życie ułożyło. Kontakty z babcią moje dzieci miały sporadyczne, a podczas tych kontaktów dzieci raczej były na dalszym planie. Mi teściowa nic nie zrobiła. Nie mam do niej jakichś negatywnych uczuć. Ani pozytywnych.
  • mamtrzykoty 11.02.19, 11:43
    Czyli wcale nie chodzi o to, ze ona tak wnuki kocha, tylko o to, żeby wymusić obowiązek zajmowania się nią.
  • hanusinamama 11.02.19, 11:12
    Po pierwsze ona ma strach w gaciach ze za chwile bedzie musiała sie zajmować achorowna straszą mamusią. I ten strach przemienia czarodziejsko w poczucie winy u ciebie.

    Po zdrugie: najlepiej o wychowaniu dzieci i zajmwoaniu sie rodziną wiedzą bezdzietni. Mam kolezanke 40+, samotna, bez dzieci...takich rad jak od niej od nikogo nie dostane. Uciełam kontakty bo nie po to sie wyrywam raz na ruski rok z domu zeby słuchac jak powinnam a jak nie wychowywac dzieci, jak traktować meza, ilu miec kochanków (kolezanka zaleca posiadać ...).

    Ja bym ucieła zupłenie telefony. Siostra twojego meza niech on sie z nią kopie...co wy wszystkie takie samarytanki?
  • mid.week 11.02.19, 11:16
    Opierdziel ją równo za brak dzieci i rodziny, którą mogłaby zabawiać swoją matkę.
  • martynajot 11.02.19, 11:21
    Głupio się przyznać, ale tak odbieram zachowanie szwagierki. Chce uszczęśliwiać swoja mamę, ale obecnością mojej rodziny.
  • alina460 11.02.19, 11:45
    A racja dzieli się po połowie.
  • aandzia43 11.02.19, 11:22
    Skoro wy na drugim końcu Polski z dziecmi, a ona sama w Sztokholmie to jej tak samo łatwo odwiedzać matkę jak i wam. Albo i latwiej. O czym proponuję szwagierkę poinformować jak najszybciej. Dlaczego przyjeżdża tylko raz na rok, kasy jej żal?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:28
    "że za rzadko ona wnuki widzi."

    To jest moim zdaniem sedno. To nie singielka to wymyśliła, tylko matka jej opowiada ze teskni za wnukami i tyle.
    Matka chce kontaktu z wnukami. Przerzucanie się pomysłami "niech jedzie ten komu łatwiej" nie ma w tej sytuacji sensu.
  • mamtrzykoty 11.02.19, 11:39
    To dlaczego do wnuków nie przyjedzie, skoro tak jej są potrzebne?
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:44
    Skąd mam wiedzieć dlaczego? Może jest traktowana jak 5 koło, a może wina jest po jej stronie - nie mam pojęcia, to są pytania do autorki. Ja przedstawiłam jak ja to widzę po tym opisie. Nie mieści mi się w głowie sytuacja typu: "mam daleko więc nie odwiedzam matki, niech nie widuje moich dzieci a swoich wnuków". Oczywiście przy założeniu że nie istnieją żadne ukryte problemy i konflikty.
    Ale to MÓJ punkt widzenia, przecież nie będę nikogo przekonywać że ma to widzieć tak samo. Ja to widzę tak.
  • iwles 11.02.19, 11:50

    ale to, że babcia łaknie kontaktu z wnukami, i że ich wizyty są za rzadkie - to wymysł siotry.
    Nie wiadomo, czy to teściowa się skarży, czy też siostra sama z siebie tak mówi.
    Jeśli teściowa - to dlaczego sama nie powie nic synowi?
    A jeśli to wymysł szwagierki - to jakim prawem poucza żonę brata ?


  • hanusinamama 11.02.19, 11:52
    A kto tu napisał ze nie odwiedza. odwiedzja ale nie tak czesto jak drugich dziadków. Normalne ze jak do babci nr 1 masz 15 minut smaochodowem to ja widzisz częsciej niz babcie nr 2 do ktorej masz 6 godzin samochodem... Czy gdzies widzisz ze autorka napisała " mamy daleko wiec nie jezdzimy"?
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:55
    Napisała że jeżdzą rzadko bo mają daleko. Dlatego pytam: czy zapraszają babcię do siebie, czy ona korzysta, co to znaczy to "rzadko".
  • iwles 11.02.19, 12:01
    35wcieniu napisał(a):

    > Napisała że jeżdzą rzadko bo mają daleko. Dlatego pytam: czy zapraszają babcię
    > do siebie, czy ona korzysta, co to znaczy to "rzadko".


    to ja odwrócę pytanie: czy babcia zaprasza ich do siebie ?


    --
    Paweł

    Moje dziecko powiedziałosmile
  • martynajot 11.02.19, 11:36
    Przyjeżdża rzadko, bo ma pracę, bo podróżuje. Teściowa za to jest mało wylewna. Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za jej relacje z wnukami. Dzieci widzą, że babcia jest mało zainteresowana nimi.
  • 35wcieniu 11.02.19, 11:48
    Tylko że jeżeli to "nie chce brac na siebie odpowiedzialnosci" skieruje sie w strone "zaniecham kontaktu" to odpowiedzialność i tak będzie po Twojej stronie -za relacje, która byc moze nigdy sie nie nawiąże bo nie będzie okazji.
    Wy nie jeździcie, a ona do Was? Zapraszacie ją?
  • hanusinamama 11.02.19, 11:56
    Ja ci pwoiem jak to wyglada u mnie. My jezdzimy do dziadków tych dalej srednio raz na 2 miesiace. Zeby babcia z dziadkiem zobaczyli wnuki. Odległosc taka sama w obie strony, dziadkowie maja samochód jezdzą sporo...ale to do nich trzeba pojechać. Zjawiaja sie u nas raz w roku na urodziny córki (teraz bedzie 2 bo sa 2 wnuczki)> na dzien dziecka daja prezent 3 tygodnie wczesniej ajk akurat jestesmy u nich. I nie chodzi o sam prezent ale zeby przyjechać. Ja zapraszam ale zawsze jest cos co nie pasuje. My jestesmy na kazde urodziny, imieniny, dzien babci, dziadka, matki, ojca....nas zapraszać nie trzeba. Moze i moglibysmy jezdzic czesciej ale jak nie widzę chcęci z ich strony to czemu? Jak raz nie bylismy 3 smieiace to nie bylo ani telefonu co tam u dzieci słcyhać ani nic. Ale tesciowa potrafi powiedziec " no z druga bbcia to sie czesciej widzicie"...faktu, ze druga babcia odwiedza swoje wnuki nie widzi....
  • martynajot 11.02.19, 12:02
    Teściowa ma chłodne relacje ze swoimi dziećmi. Dla mnie naturalne jest to, że tak samo obojętne ma z wnukami. Tak było i tyle. Zadziwia mnie szwagierka, która teraz próbuje nadrabiać zaległości, ale jakby "moimi rękami".
  • martynajot 11.02.19, 11:58
    Teściowa przyjeżdża do nas jak wyprawiamy jakąś uroczystość. Dzwoni z okazji imienin czy świąt.
  • mid.week 11.02.19, 12:01
    Kontakty są wtedy kiedy występują chęci jego utrzymywania i ma miejsce zwykła sympatia między ludźmi. Bez tego nawet najbardziej obowiązkowe i najodpowiedzialniejsze na świecie podejście do zabawiania swoją osobą innego człowieka jest skazana na niepowodzenie.
  • turzyca 11.02.19, 11:49
    No to może se popodróżować do Polski.

    Kurcze, jak się chce, to się robi, mój kuzyn umiał, lecąc z Nigerii do Houston, zamiast siedzieć 12 godzin na lotnisku w Paryżu, łapać samolot do Warszawy, odwiedzić dziadków, uściskać i jechać z powrotem. Był u nich może dwie godziny, ale ile radości im sprawiał. Bo jemu się chciało.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • aandzia43 11.02.19, 11:51
    martynajot napisała:

    > Przyjeżdża rzadko, bo ma pracę, bo podróżuje. Teściowa za to jest mało wylewna.
    > Nie chcę brać na siebie odpowiedzialności za jej relacje z wnukami. Dzieci wid
    > zą, że babcia jest mało zainteresowana nimi.

    Wy też macie pracę, niech sobie szwagierka przereorganizuje życie i mniej podróżuje do ciepłych krajów, a więcej do wymagającej opieki matki. Znam takie "mało wylewne" czyli po prostu chłodnawe emocjonalnie (albo wręcz uszkodzone emocjonalnie) kobiety niezainteresowane zupełnie wnukami. Trudno, z próżnego nie nalejesz. Jakoś jednak będziecie musieli WSPÓLNIE rodzinnie rozwiązać kwestię pomocy matce na starość, potworem nie była, należy jej się szklanka wody smile


    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • jeste_m_sobie 11.02.19, 12:53
    Ponawiam pytanie: jaki jest stosunek do tej relacji Twojego męża, a syna babci?
  • martynajot 11.02.19, 13:25
    Mój mąż też raczej jest chłodny w relacjach z matką. Nigdy nie zapraszał, nie jeździ sam z siebie. Zawsze to była moja inicjatywa. Chyba stąd mam lekkie wyrzuty sumienia, bo to ja byłam siłą sprawczą. Czułam się odpowiedzialna za te relacje. Chyba niepotzrebnie...
  • jola-kotka 11.02.19, 11:27
    Sadze ze matka jej na was truje i ona pod tym wolywem truje wam . No i ona nie ma dzieci wiec logiczne jest ze sytuacja jest inna. Dziadkowie chca i maja prawo widywac wnuki. Podobno w pewnym wieku dla rodzicow sa wazniejsze wnuki niz wlasne dzieci.
  • martynajot 11.02.19, 11:41
    Jestem przekonana, że teściowa nic nie mówi szwagierce. To bardzo wierząca, religijna osoba, nie sieje plotek, nie obgaduje. Poza tym w ogóle mało mówi. I też wiem, że teściowa ze swoimi dziećmi nie ma takiej relacji, by się im zwierzać.
  • jola-kotka 11.02.19, 11:58
    Nie ma relacji z corka na tyle ze jak cos ja boli to jej nie powie. Sory ale raczej to nie jest mozliwe. Matka nie ma relacji z corka a z nia rozmawia to o czym rozmawia?
  • martynajot 11.02.19, 12:04
    O tym o czym ze mną rozmawia. Co się zmieniło we wsi, kto chory, kto umarł, jak remont dachu przebiega. Nic osobistego.
  • jola-kotka 11.02.19, 13:31
    Jestes pewna na milion % o czym rozmawia matka z corka . Biorac jeszcze pod uwage fakt ze sama relacje z tesciowa masz minimalne. W to to ja nie wierze.
  • mamtrzykoty 11.02.19, 11:34
    No dobrze, wy nie jeździcie często, a jak często teściowa przyjeżdża do was?
    Co zrobiła i co robi w celu nawiązania więzi z wnukami?
    I dlaczego twój mąż nie wyraża chęci na częstsze wizyty u matki?
    Gdyby był z nią jakoś związany, to chyba by chciał tam jeździć pomimo odległości?
    Czy to nie jest tak, że ona oni dobra matką, ani dobrą babcią nigdy nie była i dlatego do niej nie jeździcie?
  • beataj1 11.02.19, 11:48
    mamtrzykoty napisała:


    > I dlaczego twój mąż nie wyraża chęci na częstsze wizyty u matki?
    > Gdyby był z nią jakoś związany, to chyba by chciał tam jeździć pomimo odległośc
    > i?

    O dokładnie. Uważam że opcja gdzue kaze z małżonków odpowiada za kontakty ze stoją stroną rodziny jest bardzo zdrowa. Mąż nie ma ochoty i nie proponuje - widać nie zależy mu na kontaktach z rodzicami. Siostra dzwoni i wywołuje poczucie winy - przekazuje się telefon mężowi niech on ogarnia.
    Ty masz swoją stronę do ogarnięcia i jak się dobrze wywiązujesz z zadania to możesz być zadowolona.
    --
    Ludzkość wyznaje ponad 5000 rożnych bóstw. Ale nie martw się - TWÓJ BÓG to ten jedyny właściwy...
  • jola-kotka 11.02.19, 11:59
    Pytanie czy autorka chce zapraszac tesciowa?
  • beataj1 11.02.19, 12:08
    Z tego co zrozumiałam do tej pory nie miała szansy wypowiedzieć się na ten temat bo mąż jakiś niespecjalnie zainteresowany był tym tematem. I niespecjalnie też kombinował by np sam spakować dzieci (nawet bez żony) i pojechać do mamy.
    To jak synowi i ojcowi nie zależało by jego dzieci miały kontakt z jego rodzicami - to dlaczego synowa miała naciskać.

    --
    Ludzkość wyznaje ponad 5000 rożnych bóstw. Ale nie martw się - TWÓJ BÓG to ten jedyny właściwy...
  • jola-kotka 11.02.19, 13:32
    Skoro tak bylo to niech porozmawia z mezem zeby od odpieral zarzuty siostry.
  • turzyca 11.02.19, 11:44
    Zasugerować jej, że zegar biologiczny terkocze i to ostatnia chwila, żeby strzelić se bejbi. tongue_out

    --
    Czajniczek Pana R.
  • majaa 11.02.19, 11:57
    Poradziłabym jej, żeby sama zaczęła częściej odwiedzać swoją matkę, zamiast zagłuszać wyrzuty sumienia cudzym kosztem. A co do porad na temat życia rodzinnego, to podziękowałabym za troskę i zapewniła, że jak będą mi potrzebne, to sama się zgłoszę. Foch i urwanie kontaktów zapewnione, jak sądzęwink
    Ale z drugiej strony, od czasu do czasu, tak dla przyzwoitości, możecie chyba pojechać z dzieciakami do babci, niekoniecznie na święta.
  • kkalipso 11.02.19, 12:03
    Prawdopodobnie teściowa się starzeje wiec córka szuka darmowej opieki.

    --
    http://bi.gazeta.pl/im/fotomon/ludzie/f640x640/38/52/23/012b6d09cf.jpg
  • ykke 11.02.19, 12:07
    Jeśli babcia jest dla wnuków ok, to waszym obowiązkiem jest utrzymywanie więzi. Dla dzieci właśnie. Bo dziadkowie to też element miłych wspomnień z dzieciństwa. I nie wyobrażam sobie nie odwiedzać samotnej osoby w tym samym mieście. I że na święta też Nie? O co tu chodzi?

    --
    Izka

    "Dzień bez śmiechu to dzień stracony"
  • majaa 11.02.19, 12:10
    Przecież napisała, że babcia mieszka na drugim końcu Polski, a nie w tym samym mieście.
  • kosmos_pierzasty 11.02.19, 12:11
    Też uważam, że projektuje.
    Miałam ostatnio to samo - w kwestii opieki nad starszą osobą zaczęła mnie pouczać taka, która ma wyrzuty sumienia z powodu niewystarczającego zaangażowania w opiekę nad seniorem we własnej rodzinie.
  • kozica111 11.02.19, 12:11
    Jeżeli zapraszasz teściową do was w miarę regularnie i ma szanse pobyć z wnukami to spoko.Natomiast jeśli nie bo w końcu rodzinę, psy i koty masz na miejscu to gorzej.Jak to mówią syty głodnego nie zrozumie.
  • jehanette 11.02.19, 12:26
    Moim zdaniem od podtrzymywania kontaktów z teściową nie jesteś Ty, tylko Twój mąż - to jego matka. Co on na to?

    --
    Error 404
  • joszka30 11.02.19, 12:48
    Wg mnie chodzi tu o 2 kwestie- komentarz szwagierki- na ile jest uprawniony, na ile wypływa z jej poczuć winy wobec matki, na ile próbuje sobie ona z nimi radzić cudzymi rękoma. Ewentualnie faktycznie zastanowić się, czemu komentuje to do martynyjot, zamiast do jej męża. A może własnie brat dał siostrze już jakiś odpór i postawił jej granice, żeby sama bardziej się angażowała w opiekę nad starzejąca się matką.
    Druga rzecz, to do zastanowienia, czemu słowa szwagierki jednak wywołują takie poczucia winy? jakiś podatny grunt?
    Generalnie, ja myślę,ze to jednak chodzi o kwestię płci, przypisywanych ról, wychowywania i z reguły wg mnie synowie "lepiej " radzą sobie ze wszelkimi powinnościami wobec rodziców, pozwalają siebie na większy dystans- co czasem naprawdę jest tez i bardzo zdrowe- a kobiety są uwikłane w poczucia winy, lojalności..
  • diona78 11.02.19, 13:05
    No ale skoro obchodzicie Święta to dlaczego tylko z twoimi rodzicami? Ja też bym miała prestensje że siostra spędza każde święta z teściową, którą ma pod nosem a na naszą matkę ma wywalone. Strasznie dziwne. Nie jest wam przykro w te święta? Nie możecie jej zaprosić razem z szwagierką albo pojechać tam? Rodziców masz na codzień. Z resztą można to jakoś podzielić. Według mnie pretensje są słuszne. Moje babcie i dziadkowie też rzadko przyjeżdżały. Z wiekiem coraz rzadziej ale nikomu nie przyszło do głowy mieć pretensje, tylko się ich odwiedzało. Jeśli teściowa nie pracuje, to można ją też chociaż raz do roku przywieźć na dłużej. Rozumiem, że to introwertczka ale skoro nic złego nie zrobiła i nie robi, to jest traktowana jak niepotrzebna. Nie do końca się zgodzę, że powinno się tylko z mężem rozmawiać. Czesto mężczyzni są denni w zakresie relacji rodzinnych, często to kobiety decydują o sposobie spędzania świat i częstotliwości odwiedzania krewnych. Tak samo porównywanie do reszty rodzeństwa. Trzeba koniecznie być olewającym matkę synem bo brat jest taki sam? Ładnie by ten świat wyglądał gdyby wszyscy oglądali się na rodzeństwo.
  • diona78 11.02.19, 13:10
    Szwagierkę możesz olać ale pomyśl czy jesteście całkiem w porządku. Odwróć sytuację, wyobraź sobie, że przeprowadzasz się w okolice teściowej i powiedz, ile lat z rzędu nie odwiedzisz rodziców w święta?
  • martynajot 11.02.19, 13:18
    Ależ my świeta zawsze właśnie z teściową. W ubiegłym roku się wyłamaliśmy. Teściowa nie miała o nic pretensji, za to szwagierka zaczęła z nowym rokiem wylewać żale
  • diona78 11.02.19, 13:46
    A to przepraszam.
  • joszka30 11.02.19, 13:41
    to,że mężczyźni są denni w zakresie relacji rodzinnych, to nie znaczy,ze to ich usprawiedliwia/ ściąga odpowiedzialność za dbanie o nie. Nie róbmy z nich upośledzonych dzieci, którymi trzeba kierować. To mężowi powinno zależeć na relacjach z jego matką
  • diona78 11.02.19, 13:48
    Oczywiście ale w przypadku gdy mąż jest mężem dobrym acz uległym, żona może wziąć pod uwagę dobro teściowej i jej nie ubędzie z tego powodu.
  • umi 11.02.19, 16:50
    Że siostra zrobiła bratu awanturę o olewanie matki, to jeszcze OK. Rodzeństwo często załatwia takie rzeczy między sobą (w koncu to ich matka). Ty możesz sobie przegadać z mężem sprawę jak Wy to widzicie i czy chcecie cos z tym zrobić. Swoją drogą wg mnie dużo zależy od tego jaką osobą jest teściowa. Są takie, przed którymi lepiej uciec nie tylko na drugi koniec kraju ale i świata... ąle i takie, których kontakt z dziecmi może byc jak najbardziej wskazany. I nie tylko z dziecmi. Z wiekiem jednak nabiera się doswiadczenia i na wiele rzeczy patrzy się inaczej. Więc może bliższy kontakt sam w sobie wcale nie jest złym pomysłem (nie musicie jeździc, może jest dosc sprawna by sama dojechała)?

    Bratową bym zdystansowała, niech na łeb nie włazi. Osoby które piszą, żeby ją rozliczyc z jej własnego zycia, dobrze piszą big_grin Ja bym "troskliwie" zapytałą kiedy zmienia stan cywilny i planuje potomka, wszak moment juz ostatni wink I o tego dzieciaka bym pytałą co rozmowa. Gwarantowane, ze się uspokoi big_grin
  • koronka2012 11.02.19, 17:35
    W krótkich, żołnierskich słowach powiedziałabym szwagierce, żeby zajęła się układaniem własnego życia, nie mojego.
    Obrazi się...? chwała panu, może przestanie dzwonić i zawracać dudę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.