Dodaj do ulubionych

Alimenty 500, aparat ortod. 415/miesiac

11.02.19, 13:32
Czy mam szanse na podwyżkę alimentów w takiej sytuacji? Córka 11 lat, zaraz zakładamy aparat. Poprosiłam eksa o podwyżkę, zero odzewu od kilku miesięcy.
Ja nie pracuje, zajmuje się drugim dzieckiem z drugiego związku.
Ojciec starsza córka się praktycznie nie interesuje, szkoła, lekcje, ortodonta, odczulanie wszystko na mej glowie. Żadne wakacje, ferie, nawet weekend z ojcem nigdy nie weszły w rachubę, wiecznie "nie ma pieniędzy" i jeszcze chce mi zabrać połowę kasy że zwrotu podatku, bo mu się nalezy. Poradzicie coś.
Edytor zaawansowany
  • zwyczajnamatka 11.02.19, 13:40
    Nie może ci zabrać pieniędzy ze zwrotu podatku, bo musialby wykazać w których miesiącach zajmowal się córką/miał ją u siebie.
    Czy ex pracuje u kogoś czy ma dg? Łatwo mu udowodnic zarobki?
  • bramstenga 11.02.19, 13:47
    Nie masz racji. Wykładnia MF jest taka, że domyślnie oraz w sytuacjach spornych oboje rodzice mają prawo do 50% ulgi (sporo materiałów w necie). W przypadku wątkodajki problemem są śmiesznie niskie alimenty - nawet bez aparatu, który jest kwestią drugorzędną.
  • arwena_11 11.02.19, 17:07
    Alimenty nie są śmiesznie niskie - bo od obojga to ok 1000.

    Ona nie pracuje i to nie dlatego że nie może, ale dlatego że opiekuje się dzieckiem z drugiego związku. Trudno aby ex pokrywał jej fanaberie.
  • berdebul 11.02.19, 17:17
    Ale ex nie pokrywa nawet minuty opieki, jedyne co robi to przelewa 415 pln. Trochę mały wkład.
  • milva24 11.02.19, 17:22
    500 zl a nie 415
  • berdebul 11.02.19, 17:26
    Faktycznie, ogromna różnica. wink
  • mildenhurst 11.02.19, 17:34
    Ale jaka manipulacja.
  • milva24 11.02.19, 18:52
    Przy tych kwotach to 85 zł robi różnicę.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:08
    W dalszym ciągu jest to manipulacja.
  • daniela34 11.02.19, 17:26
    Ex nie ma pokrywać fanaberii tylko minimum połowę kosztów utrzymania dziecka. Przy czym skoro nie spędza z dzieckiem czasu - w ferie, wakacje, święta, weekendy, nie chodzi na basen, do kina, nie karmi dziecka nawet 1 posiłkiem w tygodniu, to nie 50 % tylko więcej (60-70%). Nie jest istotne to, co robi Autorka (pracuje, nie pracuje, ma kolejne dziecko czy nie, ona "swoje" robi wobec starszego dziecka, czyniąc tzw.osobiste starania i utrzymując dziecko). Istotne jest, co robi ojciec dziecka (a robi wielkie, okrągłe nic sądząc z treści wpisów, -dzieckiem się nie interesuje)
  • osmycud8 11.02.19, 17:27
    Ty tak na poważnie? A mi ktoś płaci za czas jaki poświęcam dziecku ? Bo ja oprócz tego że utrzymuje dziecko przy pomocy 500zl od eksa to spędzam z dzieckiem czas codziennie oprócz tego gdy jest w szkole. Eks nie spędza z dzieckiem czasu. Średnio powiedziałabym że będzie to może 2 h w miesiącu a mieszka 2 bloki dalej....
  • ginger.ale 11.02.19, 18:13
    Są śmiesznie niskie. 100% czasu i spraw dot.dziecka na głowie matki, wkład ojca powinien pokrywać coś więcej niż wyżywienie, chociażby ten aparat...

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • makurokurosek 11.02.19, 13:49
    Alimenty w założeniu mają ograniczyć obniżenie standardu życia dziecka po rozstaniu rodziców, tak więc jeżeli zarobki twojego ex są wyższe to jak najbardziej jest możliwe podniesienie alimentów, jeżeli natomiast jego zarobki są niskie to nawet droga operacja w stanach nie sprawi podniesienia alimentów.
    Dziecko jest wasze wspólne i zgodnie z prawem oboje macie obowiązek łożyć na jego utrzymanie, sąd natomiast ustala w jakich proporcjach .Pamiętaj, że to że jesteś bezrobotną na utrzymaniu nexa nie zwalnia cię z obowiązku łożenia na pierwsze dziecko.
  • angazetka 11.02.19, 16:00
    Mieszka z tym dzieckiem, zapewnia mu jedzenie, ubranie, szkołę, lekarzy etc. Oraz opiekę. Trudno powiedzieć, by nie łożyła.
  • makurokurosek 11.02.19, 16:07
    Czy ja napisałam, że nie łoży? Kwota jaką wydajemy na dziecko uzależniona jest od naszych dochodów. Jeżeli obydwoje rodzice zarabiają najniższą krajową to trudno aby na dziecko wydawali 1000 zł . Wysokość alimentów uzależniona jest od zarobków, a nie potrzeb. Z g.wna bata nie ukręcisz, jak matka jest na utrzymaniu nexsia, a ojciec zarabia najniższą krajową to potrzeby dziecka dostosowuje się do ich realnych możliwości finansowych.
  • triss_merigold6 11.02.19, 17:47
    Przecież pan nie zarabia najniższej krajowej i nie zarabiał jej 10 lat temu. Poza tym jego wkład czasowy i organizacyjny jest zerowy, ma więc mnóstwo czasu i możliwości, żeby wziąć drugi etat.
  • mildenhurst 11.02.19, 17:58
    Pani też nie pracuje bo wychowuje obce dziecko.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:03
    I realizuje opiekę na dzieckiem z pierwszego małżeństwa w 100%.
  • iberka 11.02.19, 18:08
    Obce? Ona jest mamą tego obcego dziecka
  • 35wcieniu 11.02.19, 18:09
    Jakie obce?
  • osmycud8 11.02.19, 18:13
    Na razie nie pracuje, wychowuje obie córki. Poza tym jak starsza chorowała (non stop do zerówki) to kto zawalał swoją "karierę" ? Ja, ja non stop siedziałam na L4 na dziecko. W ciągu 7 lat kariery w tamtej formie rok czasu byłam na L4. Ojciec nie wziął ani dnia L4 na dziecko...
  • makurokurosek 11.02.19, 19:38
    "Poza tym jak starsza chorowała (non stop do zerówki) to kto zawalał swoją "karierę" "

    O jakiej karierze piszesz, bo raczej nie o karierze w pracach przy taśmie na zmiany.
  • osmycud8 11.02.19, 19:43
    Pracowalam przez 12 lat w 3 firmach na stanowisku referent i później specjalista do spraw handlu. Za każdym razem najniższa krajowa.
  • ginger.ale 11.02.19, 18:14
    mildenhurst napisała:

    > Pani też nie pracuje bo wychowuje obce dziecko.

    Jakie obce, chyba swoje wychowuje, krew z krwi.

    --
    come to the dark side, we have cookies!
  • mildenhurst 11.02.19, 18:52
    Obce ojcu pierwszej córki.
  • 35wcieniu 11.02.19, 19:26
    big_grin big_grin
  • makurokurosek 11.02.19, 18:07
    "Przecież pan nie zarabia najniższej krajowej i nie zarabiał jej 10 lat temu. "

    Skąd taki wniosek, w poście słowem nie ma o jego zarobkach. Skoro ma zasądzone alimenty na poziomie 500 zł to kokosów raczej nie zarabia.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:14
    Owszem, jest nieco niżej, w innym poście. Alimenty były zasądzane wiele lat temu.
  • daniela34 11.02.19, 18:25
    Yyy, alimenty 10 lat temu zasądzone w kwocie 500 zł, ówczesne Pana zarobki 2300 - post jest poniżej ale wcześniejszy niż Twój wpis
  • grru 11.02.19, 22:25
    Jeżeli ojciec daje 500, a dziecko nadal żyje to znaczy, że matka na nie łoży, bo przecież 11-latka nie żyje powietrzem.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • daniela34 11.02.19, 13:50
    Alimenty w wysokości 500 zł to alimenty niskie, więc sporą szansą na podwyżkę jest. Kiedy były ustalane w takiej wysokości? Dawno temu? 500 zł to ja widziałam ustalone na 6-łatkę przy zarobkach ojca ok. 2500 zł. Ile eks zarabia i gdzie pracuje? W jakiej formie (umowa o pracę, dg, inne umowy?), jaki ma zawód, wykształcenie, możliwości zarobkowe? To znaczy nie musisz tu odpowiadać, na forum, ale to wszystko sąd bierze pod uwagę, ustalając alimenty. Odpowiedz sobie na te pytania, oceń realnie wydatki na dziecko miesięcznie i występuj o podniesienie. Przy ojcu, który się dzieckiem. nie zajmuje prawie wcale sąd ustali jego wyższy udział w miesięcznych kosztach utrzymania dziecka (minimum 60-40%, ale na ogół więcej)
  • 35wcieniu 11.02.19, 16:23
    "500 zł to ja widziałam ustalone na 6-łatkę przy zarobkach ojca ok. 2500 zł.".

    Zdarza sie i lepiej. Znam goscia, ktory na 2 dzieci placi po 300. Zarabia okolo 6000. Jak do tego doszlo-nie wiem.
  • triss_merigold6 11.02.19, 16:27
    Pewnie alimenty były ustalane kiedy oficjalnie zarabiał 1500 zł i był biedny i chory.tongue_out
  • 35wcieniu 11.02.19, 16:35
    No wlasnie o dziwo nie. Nie mam pojecia jak to sie stalo. Mysle ze moze placi bylej poza zasadzonymi alimentami i dlatego ona nigdy o wyzsze nie walczyla. Tak przypuszczam ale nigdy nie wspominal.
  • makurokurosek 11.02.19, 17:42
    Zacznijmy od tego, że większość Polaków zarabia najniższą krajową , przy zarobkach 1600 zł alimenty w wysokości 500 zł nie są niskie, są po prostu adekwatne do zarobków.
  • osmycud8 11.02.19, 17:49
    Ale on zarabia ok 2500. Poza tym jak jego ojciec miał firmę budowlaną, to dorabiał na czarno, bo podobno świetnie kładzie tynki.
    Więc eks kilka fachów ma w ręku. I ma czas na dorabianie. Jak bierze urlop 2 tyg to też się nie pojawia u dziecka. Jak urodziłam drugie dziecko to poprosiłam by zajął się córką. Zgodził się wziął 2tyg urlopu i miał u siebie córkę coś między 36 a 48 h. Potem przez 5tyg nawet do niej nie zadzwonił.... Już nie mówiąc o tym,że mieszkamy rzut beretem od siebie.
  • mildenhurst 11.02.19, 18:00
    Ile tak ma drugie dziecko?
  • osmycud8 11.02.19, 18:14
    1,5r
  • daniela34 11.02.19, 17:51
    No ale Pan 10 lat temu zarabiał powyżej ówczesnej najniższej (W 2008 wynosiła 1126 brutto). To teraz niby miałby zarabiać minimalną. W której to branży tak zarobki spadły, że w 2008 były znacząco wyższe niż minimalna pensja a teraz są na poziomie tej najniższej? Jeśli Pan teraz zarabia okolice najniższej krajowej to raczej dlatego, że ma na umowie mniej a resztę bierze pod stołem. Ja nie rozmawiam o większości Polaków tylko o tym konkretnym przypadku. Ponadto, alimenty w wysokości 500 zł to teraz orzekają nawet bezrobotnym, więc to są niskie alimenty.
  • araceli 11.02.19, 18:09
    makurokurosek napisała:
    > Zacznijmy od tego, że większość Polaków zarabia najniższą krajową

    To nie jest prawda.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:14
    No, nie jest.
  • kolteta 11.02.19, 14:10
    Alimenty masz niskie, to prawda ale jest pytanie ile zarabia ex? I dlaczego Ty nie dokladasz sie do utrzymania dziecka? Opieka nad nowym dzieckiem nie zwalnia Cie z lozenia na starsze. Do urodzenia mlodszego chyba pracowalas? Nie sadze, zeby sam aparat byl podstawa do podniesienia alimentow bo przeciez nie jest to wydatek na stale, ale tylko na jakis czas (6 miesiecy, rok, nie wiem dokladnie). Do podniesienia alimentow sa jednak inne przeslanki jak np to, ze ex nie za bardzo opiekuje sie corka i caly ciezar opieki spoczywa na Tobie.
  • osmycud8 11.02.19, 14:34
    Uważasz,że za 500zl jestem w stanie utrzymać dziecko? To nieprawda. Dokładam od siebie, teraz od drugiego męża, a poza tym poświęcam swój czas dziecku (godziny spędzone nad lekcjami plus godziny w przychodni alergologicznej, plus organizowanie ferii, wakacji, urodzin itd. Eks w tym czasie ma możliwość dorabiać,bo nie zajmuje się dzieckiem). Eks zarabiał jak się rozstawaliśmy ok 2300 a było to 10lat temu, od tego czasu alimenty nie wzrosły nawet o 10zl. Podejrzewam, że teraz zarabia więcej. Nie ma innej rodziny. Jest w swojej firmie zatrudniony na stałe, ma dobrą fuchę, jest dobry w tym co robi.
    Tyle,że na jesieni miał operację (już jest ok) i dopiero wrócił po L4.
  • daniela34 11.02.19, 14:55
    Alimenty miałaś ustalane bardzo dawno temu- inne są potrzeby dziecka rocznego, a inne - 11latka. Ja bym w tej sytuacji śmiało składała wniosek o podwyższenie alimentów.
  • makurokurosek 11.02.19, 18:14
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • osmycud8 11.02.19, 18:33
    Nie, nie siedzę z dupa w domu. Wychowując jego dziecko (chorowite do zerówki było) stracilam szansę na jakąś super robotę. Teraz to mi pozostaje co najwyżej na zmiany w biedrze albo w fabryce. Ale nie rozumiesz że jak pójdę na zmiany to nie będzie miał kto z córką lekcji odrabiać, spędzać popołudnia itd, ojciec ma ją w nosie. Jak byłam w ciąży w szpitalu to ochoczo zawiózł ją do mojej kuzynki, a mógł przecież wziąć ją na tydzień do siebie. Wygodnie mu nie sprawować żadnej opieki nad własnym i jedynym dzieckiem. Co mam prośbę to słyszę że nie może pojechać (wypił piwo które w rzeczywistości jest małpka + piwo) albo jest poza miastem. Na jej urodziny też nie przyszedł bo nie było go w mieście. Ma czas i kasę by wozić dooope po okolicy ale od siebie dla dziecka poza alimentami nie daje nic.
  • makurokurosek 11.02.19, 18:50
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • araceli 11.02.19, 18:52
    makurokurosek napisała:
    > Powiem wulgarnie ale i dobitnie. Wiedziałaś z kim dziecko robisz.

    Nikt nie dokopie kobiecie tak jak ... nie, nie napiszę "inna kobieta" bo po tym nie zasługujesz na tak miłe określenie.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • bergamotka77 11.02.19, 19:19
    Akurat tu się zgodze. Z pensja 2 tys. u faceta robic sobie dziecko to szaleństwo.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:34
    Bycie kobietą nie zwalnia od myślenia czy odpowiedzialności
  • araceli 11.02.19, 19:40
    makurokurosek napisała:
    > Bycie kobietą nie zwalnia od myślenia czy odpowiedzialności

    Weź to do siebie, bo plucie to nie myślenie a odpowiedzialna jesteś za własne słowa i zło, które wyrządza wyżywając swoje frustracje na innych.


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:54
    Pan robiący też wiedział, że dziecko kosztuje.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:01
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • araceli 11.02.19, 19:17
    makurokurosek napisała:
    > Ale to kobieta jednak ponosi największe koszty, tak więc warto się zastanowić z
    > kim się dziecko robi. Zresztą jedno warte drugiego, autorka taki sam lewus jak
    > jej ex.

    Przynajmniej nie chamidło jak ty.



    --
    Błogosławieni, którzy nie mając nic do powiedzenia, nie ubierają tego w słowa.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:11
    I też wiedział, że sama sobie nie poradzi. Ot takie dwie uświadomione sieroty życiowe.
  • triss_merigold6 11.02.19, 14:47
    Z tego co pisze autorka wynika, że cały ciężar opieki i wychowania dziecka spoczywa na niej, eks mie ma wkładu czasowego ani organizacyjnego.

    Założenie prostego aparatu stałego to koszt ok 3,5 tys zł, do tego dochodzą wizyty kontrolne co 5-6 tygodni. Koszt tych wizyt to 150-200 zł. Aparat stały dziecko w tym wieku będzie nosić pewnie około półtora roku, a potem szynę stabilizacyjną. Zdjęcie aparatu i szyna to koszt ok. 800- 1000 zł.
    Jeszcze jakieś pytania?

    Swoją drogą, jakże uroczy to kamyczek do ogródka fanek opieki naprzemiennej i uwolnienia tatusia od ciężaru alimentów w gotówce.
  • daniela34 11.02.19, 14:52
    triss_merigold6 napisała:

    >
    > Swoją drogą, jakże uroczy to kamyczek do ogródka fanek opieki naprzemiennej i u
    > wolnienia tatusia od ciężaru alimentów w gotówce.

    Prawda?
  • osmycud8 11.02.19, 15:55
    Rtg zębów plus konsultacja, aparaty, wizyty comiesięczne, retainery to wszystko niecałe 10 tys. Dla mnie fortuna. Młoda nosiła już aparat ruchomy, wtedy też ojciec się nie dołożył ponad alimenty.
    Wg mnie dziecko potrzebuje korepetycji z angielskiego i z matematyki ale na razie jej nie wysyłam, jak mi się poprawi sytuacja finansowa to tak zrobię. Na razie sama ją uczę co mogę.
  • niunia19851 11.02.19, 16:05
    A to nie jest tak , ze do 13 r.z. ortodonta i aparaty są na NFZ ?
  • triss_merigold6 11.02.19, 16:13
    Do 12. roku życia o tylko aparat ruchomy.
  • osmycud8 11.02.19, 16:14
    Być może, ale nie w naszym mieście to raz, dwa jak pojechałam do innego miasta na konsultacje, to mi na dzień dobry powiedziano, że bez szans się załapać. Zapisy są tylko przez jeden dzień w roku, kolejka czeka już od nocy.
    Nie mam auta by tam dojeżdżać, eks ma, ale na niego liczyć to się można przeliczyć. Raz pożyczył mi auto jak jechałam do alergologa z córką z pech chciał, że w tym mieście 35km od naszego padło sprzęgło, trzeba było auto scholowac. Eks nie mógł bo ZASSZE w ciągu poł godziny - godziny po skończeniu pracy już nie może jeździć autem, bo pije. Trzeba było nająć kogoś do holowania i od tamtej pory powiedział, że się na mnie zawiódł i auta nie da więcej. Dlatego zdecydowałam się robić prywatnie.
  • mildenhurst 11.02.19, 17:06
    Taniej wyjdzie kupić auto i leczyć na NFZ.
  • aandzia43 12.02.19, 14:54
    mildenhurst napisała:

    > Taniej wyjdzie kupić auto i leczyć na NFZ.

    Nie, ponieważ NFZ refunduje WYŁACZNIE LECZENIE APARATEM RUCHOMYM. Aparatem ruchomym nie leczy się tych wad co stałym.



    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • liberica1 12.02.19, 21:18
    Nie opowiadaj bzdur. Jestem na etapie leczenia córki również. Na NFZ należy się TYLKO ruchomy aparat. Nie należy się aparat stały. W wielki przypadkach ruchomy robi więcej szkody niż pożytku. Na NFZ kobieta nic nie ugra. Stały tylko prywatnie można założyć. Wizyty na NFZ są tylko do 12 r z i jeżeli jej córka już musi mieć stały aparat to nie są te wizyty refundowane. Są refundowane tylko do leczenia ruchomym aparatem do 12 r z. A jeżeli tak jak pisze ona musi mieć już stały aparat to leczenie na NFZ kończy się szybciej bo ŻADEN ortodonta na NFZ nie zrealizuje zalecenie zrobienia stałego aparatu na NFZ. A jeżeli nawet zaplaci prywatnie za stały aparat to nie może mieć wizyt na NFZ w takim przypadku więc nie pisz gupot.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:15
    Jak na takiego kasiastego ma wyjątkowego grata, tak więc albo nie jest kasiasty albo sytuacja z samochodem jest podkoloryzowana.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:04
    "Rtg zębów plus konsultacja, aparaty, wizyty comiesięczne, retainery to wszystko niecałe 10 tys. "

    Swoją drogą nie najlepiej to świadczy o tobie, od 11 lat siedzisz w domu by zajmować się córką a tak późno zauważyłaś że ma krzywy zgryz.

    "Wg mnie dziecko potrzebuje korepetycji z angielskiego i z matematyki ale na razie jej nie wysyłam, jak mi się poprawi sytuacja finansowa to tak zrobię. Na razie sama ją uczę co mogę."

    To co ty w tym domu robisz, wszak w nim zostałaś aby się córką zając.
  • osmycud8 11.02.19, 19:13
    Pracowalam na cały etat 12 lat, nie pracuje od 1,5roku to raz. Dwa do ortodonty zaczęłyśmy chodzić po 4 lata temu. Trzeba też umieć czytać ze zrozumieniem.
    Tak, praca na zmiany wyklucza dopilnowanie dziecka w nauce. A moje niestety wymaga stałego nadzoru nad lekcjami. Teraz odpuściam to średnia spadła i nie będzie paska.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:21
    "Dwa do ortodonty zaczęłyśmy chodzić po 4 lata temu. "

    Gdybyś do ortodonty chodziła od 4 lat to twoja córka już miałaby prosty zgryz.

    "Tak, praca na zmiany wyklucza dopilnowanie dziecka w nauce. "
    Praca na zmiany nie wyklucza przypilnowania dziecka, zarówno nocka jak i dniówka nie przeszkadza w przypilnowaniu dziecka, a popołudniówka to tylko kilka dni w miesiącu. W systemie dwubrygatowym również można dzieciaka przypilnować, a nie mówimy przecież o bobasku tylko nastolatce.

    ""Teraz odpuściam to średnia spadła i nie będzie paska."
    Bo pasek jest tak istotny.
  • baltycki 11.02.19, 19:43
    osmycud8 napisał(a):

    > Pracowalam na cały etat 12 lat, nie pracuje od 1,5roku to raz. Dwa do ortodonty
    > zaczęłyśmy chodzić po 4 lata temu. Trzeba też umieć czytać ze zrozumieniem.
    > Tak, praca na zmiany wyklucza dopilnowanie dziecka w nauce. A moje niestety wym
    > aga stałego nadzoru nad lekcjami. Teraz odpuściam to średnia spadła i nie będzi
    > e paska.

    Dlaczego Ty spowiadasz sie ze swojego zycia?
    Wyjdziesz sponiewierana.
  • aga_mon_ber 12.02.19, 09:18
    osmycud8 napisał(a):

    > Pracowalam na cały etat 12 lat, nie pracuje od 1,5roku to raz. Dwa do ortodonty
    > zaczęłyśmy chodzić po 4 lata temu. Trzeba też umieć czytać ze zrozumieniem.


    Nie tłumacz się tej wariatce. Jej życie było i jest do dupy. Sama o tym wspominała. Dlatego wyżywa się na innych. To nie pierwszy raz z jej strony. Olej ją. Z głupimi się nie dyskutuje.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:14
    Nie, została bo urodziła drugie dziecko. Znowu brutalnie: co będzie jeśli obecny partner się ulotni?
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:15
    Nieładnie zazdrościć innym kobietom udanych drugich związków.
  • bergamotka77 11.02.19, 19:22
    Nie zgodzę się że watkodajka ma udany, skoro zyje za 3 tys. w cztery osoby i do pracy się nie spieszy.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • osmycud8 11.02.19, 19:35
    Co ma piernik do wiatraka? Jestem aktualnie na utrzymaniu męża i jestem szczęśliwa. Mąż stracił dodatkową pracę, ale szuka innej lub ja pójdę gdzieś na 3-4h dziennie.
    Popołudniami chce być przy dzieciach, to nie podlega dyskusji.
    Młodszej córki do zlobka nie damy z powodu ciężkiej operacji jaka przeszła kilka miesięcy temu.
    Sytuacja w ciągu 1-1,5 roku się zmieni gdy młodsza córka podrośnie do przedszkola, wtedy ja pójdę na cały etat. Ale w życiu się nie zgodzę na popołudniówki, bo jak nam się zejdą z mężem to nie będzie miał kto z dziećmi być.

  • makurokurosek 11.02.19, 19:28
    Gdyby jej drugi związek był taki udany to autorka nie musiałaby prosić exa o zajmowanie się córką gdy była w szpitalu pod koniec ciąży, wszak naturalne jest że zająłby się nią jej obecny partner, tak samo jak nie musiałaby pożyczać samochodu od exa.
    Po wypowiedziach autorki widać, że i jej obecny partner nie kwapi się do pomocy w obowiązkach domowych
  • araceli 11.02.19, 19:37
    makurokurosek napisała:
    > Gdyby jej drugi związek był taki udany to autorka nie musiałaby prosić exa o za
    > jmowanie się córką gdy była w szpitalu pod koniec ciąży

    Głupich jednak nie sieją. Partnerowi autorki wątku nie przysługuje zwolenienie (opieka) na obce dla niego dziecko. O braku prawa jazdy też pisała ale jad tak zalewa ci oczy, że nie potrafisz kilu prostych zdań przeczytać. ŻENADA.



    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • osmycud8 11.02.19, 19:37
    Lecz się, mój mąż w domu zrobi wszystko. Wszystko potrafi i wszystko umie. Ale jak byłam w szpitalu pod koniec ciąży to on zajmował się moja córka ale na poród i parę dni po przyjechał do mnie to córka miała być wtedy w domu sama??? Czy z ojcem?
  • makurokurosek 11.02.19, 19:43
    "Wszystko potrafi i wszystko umie. Ale jak byłam w szpitalu pod koniec ciąży to on zajmował się moja córka ale na poród i parę dni po przyjechał do mnie to córka miała być wtedy w domu sama??? Czy z ojcem?"

    To gdzie ty rodziłaś. Chyba każda z nas rodziła, i każda wie że partner/ mąż w szpitalu nie śpi. Skoro dla twojego partnera problemem jest zajęcie się twoją córką w chwili gdy ty jesteś na porodówce to raczej nie najlepiej to świadczy zarówno o nim jak i waszej relacji
  • osmycud8 11.02.19, 19:51
    A Ty wiesz, że 9letniego dziecka na oddział noworodkowy czy jak to się zwie nie wpuszcza? Nie mogła przyjechać do nas bo by nie weszła z moim mężem, tylko siedziała przed oddziałem. Rodzilam 100km od domu z racji choroby młodszej córki. Co w tym dziwnego że chcialam aby mąż był podczas porodu i po porodzie przy mnie? Chyba brak takiej chęci mógłby świadczyć o zaburzonych relacjach w małżeństwie a nie na odwrót.
    Mąż zachował się jak należy. Odstawił córkę do jej ojca a ojciec po niecałych 2 dniach odstawił ją do mojej kuzynki. Tak chciał spędzić czas z dzieckiem....
  • makurokurosek 11.02.19, 20:12
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • osmycud8 11.02.19, 20:21
    A Ty swoje. To była moja decyzja żeby on był ze mną bez córki. Nie rozumiesz czegos? Zmieniał mi podpaski i podkłady po porodzie, bo bardzo krwawilam przez chyba 4h po, trzymał za rękę, podnosił kiedy mdlałam. Gdzie tam jest miejsce dla dziecka? Nie rozumiesz, że nie leżałam w izolatce i pozostałym 2 kobietom obce 9letnie dziecko by porzeszkadzalo (obawa czy nie zarazi noworodków)? Już nie dorabiają ideologii bo to jest żenujące. Zamknij usta.
  • makurokurosek 11.02.19, 20:33
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • triss_merigold6 11.02.19, 20:37
    Kosz.
  • osmycud8 11.02.19, 20:40
    Patrz, a ja nie wyobrażam sobie wołać męża, by się tłukł 100 km pociągiem do mnie tylko po to by siedział przed oddziałem z moją córka, bo jej nie chcieli tam wpuścić.
    Jak po nas przyjechal, to on wszed, a ona siedziała przed oddziałem, ale to było 10 minut a nie 2-3dni. Wiesz uwazam, że mniejszym złem było zostawienie jej z ojcem i u kuzynki niż ciągnięcie do innego miasta po to by siedziała na korytarzu.
  • juuuu7 11.02.19, 20:43
    Nie wiem jaka matka Ty jestes, ale po tym co napisalas stwierdzam, ze czlowiekem jestes o paskudnym ( delikatnie mowiac ) charakterze.
  • araceli 11.02.19, 20:43
    Kosz. Przeholowałaś i to ostro.

    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • araceli 11.02.19, 20:41
    osmycud8 napisał(a):
    > A Ty swoje. To była moja decyzja żeby on był ze mną bez córki.

    Przyłączę się do poprzednich głosów - odpuść sobie tłumaczenie. Ona wie swoje i choćbyś nie wiem co napisała będzie pluła jadem. Olej, wygaś, nie trać czasu i nerwów.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • juuuu7 11.02.19, 20:40
    Czy widzisz cos poza czubkiem wlasnego nosa?
    W wielu szpitalach na oddzial noworodkowy dzieci nie maja wstepu. I sa sale, na ktorych mozna przebywac z osoba towarzyszaca ( czyli np mezem ). To, ze u Ciebie bylo inaczej nie znaczy ze wszedzie tak jest.
  • baltycki 11.02.19, 19:51
    osmycud8 napisał(a):

    > Lecz się, mój mąż w domu zrobi wszystko. Wszystko potrafi i wszystko umie. Ale
    > jak byłam w szpitalu pod koniec ciąży to on zajmował się moja córka ale na poró
    > d i parę dni po przyjechał do mnie to córka miała być wtedy w domu sama??? Czy
    > z ojcem?

    Komu Ty sie tlumaczysz i po co?
    Uciekaj, bo Cie tu zagryza!

    (a potem placz, ze forum zdycha)
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:46
    Ale to chyba do eksa należy zajęcie się swoim dzieckiem, podczas gdy matka tegoż dziecka jest w szpitalu <z dowolnego powodu>.
  • makurokurosek 11.02.19, 20:17
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • aga_mon_ber 12.02.19, 09:22
    makurokurosek napisała:

    > Gdyby jej drugi związek był taki udany to autorka nie musiałaby prosić exa o za
    > jmowanie się córką gdy była w szpitalu pod koniec ciąży, wszak naturalne jest ż
    > e zająłby się nią jej obecny partner, tak samo jak nie musiałaby pożyczać samoc
    > hodu od exa.


    Ex jest ojcem córki i jego zasranym obowiązkiem jest zajęcie się nią, tłuczku niewydarzony...
  • berdebul 12.02.19, 09:40
    I jeżeli nie robił tego przez 9 lat, to skąd optymistyczny wniosek że nagle zacznie?
  • makurokurosek 12.02.19, 10:22
    Ex ze swoich obowiązków się nie wywiązywał, na co narzekała autorka, wysyłanie do niego dziecka by samej cieszyć się nową rodziną jest po prostu bezduszne.
  • araceli 12.02.19, 10:30
    makurokurosek napisała:
    > by samej cieszyć się nową rodziną

    Autorka pisała:
    "Nie rozumiesz czegos? Zmieniał mi podpaski i podkłady po porodzie, bo bardzo krwawilam przez chyba 4h po, trzymał za rękę, podnosił kiedy mdlałam. Gdzie tam jest miejsce dla dziecka?"


    Tobie zapewne córeczka w krocze patrzyła jak parłaś ale nie wszyscy mają takie odpały.



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • berdebul 12.02.19, 10:36
    To na wuj są pracownicy szpitala, jeżeli bez opieki męża nie da się przeżyć?
  • araceli 12.02.19, 10:40
    berdebul napisała:
    > To na wuj są pracownicy szpitala, jeżeli bez opieki męża nie da się przeżyć?

    Kolejna oderwana od reala...


    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • makurokurosek 12.02.19, 10:38
    Każda z nas rodziła i każda wie jak wygląda poród, jeżeli autorka uznała że nie jest to miejsce dla dziecka to winna mu zapewnić opiekę, czego nie zrobiła w efekcie dzieciak tułał się od domu do domu.
  • gris_gris 12.02.19, 14:31
    triss_merigold6 napisała:

    > Z tego co pisze autorka wynika, że cały ciężar opieki i wychowania dziecka spoc
    > zywa na niej, eks mie ma wkładu czasowego ani organizacyjnego.
    >
    > Założenie prostego aparatu stałego to koszt ok 3,5 tys zł, do tego dochodzą wiz
    > yty kontrolne co 5-6 tygodni. Koszt tych wizyt to 150-200 zł. Aparat stały dzie
    > cko w tym wieku będzie nosić pewnie około półtora roku, a potem szynę stabiliza
    > cyjną. Zdjęcie aparatu i szyna to koszt ok. 800- 1000 zł.
    > Jeszcze jakieś pytania?
    >
    > Swoją drogą, jakże uroczy to kamyczek do ogródka fanek opieki naprzemiennej i u
    > wolnienia tatusia od ciężaru alimentów w gotówce.

    Kiedy do ciebie dotrze, ze opieke naprzemienna stosuja rodzice, ktorym TAK SAMO zalezy na dziecku i jego dobrostanie? Rodzicie, ktorze sie oboje troszcza i loza? My wiemy, ze twoj eks sie nie wykazuje, ale wiesz, nie wszyscy maja takiego pecha (nie, nie jestm rozwiedziona i nie stosuje opieki naprzemiennej).
  • triss_merigold6 12.02.19, 14:36
    Nigdy nie rozważaliśmy opieki naprzemiennej, to byłoby zbyt absurdalne przy wówczas dwulatku i czasowym zamieszkaniu eksa u jego matki.
    Moim zdaniem eks za słabo się stara finansowo, na resztę jego aktywności od dawna mam wyrąbane i nie jest mi do niczego potrzebna.
    W 9 wypadkach na 10 panom pomysłodawcom opieki naprzemiennej zależy po prostu na uniknięciu przelewania gotówki co miesiąc, nie dorabiajmy do tego ideolo o trosce o dzieci.
  • grru 12.02.19, 14:41
    Tyle tylko, że przy opiece naprzemiennej wydajesz realnie zdecydowanie więcej niż ten ochłap 500 zl przesyłany na konto

    --
    Nadal jem gluten smile
  • iwoniaw 12.02.19, 16:12
    Ty wydajesz więcej, ale tatusiowie z cyklu "chcę opieki naprzemiennej - ale jak to mam aż (!) 6 tygodni w roku zapewnić opiekę wakacyjną? No pasaran!" raczej nie wydadzą więcej. Na tym właśnie polega problem - jak masz do czynienia ze zdrową psychicznie osobą kochającą dziecko, to się z nią nie procesujesz o opiekę (naprzemienną czy nie), tylko uzgadniacie to jak ludzie, a posyłając je z ojcem na weekend nie masz pewności, że jeśli zmieni się gwałtownie pogoda, to dziecko i tak będzie bez kurtki, bo przecież to nie ojca kolej na zakup takowej. Jak masz natomiast do czynienia z "dzielnymtatą", to szybko stajesz się jedyną finansującą 100% wydatków na dziecko, w dodatku czego nie kupisz z wyprzedzeniem, bez tego dziecko będzie musialo egzystowac do chwili powrotu do ciebie uncertain


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • grru 12.02.19, 17:10
    Rozumiem, że Ty byś się nie procesowała o opiekę, gdyby ojciec dziecka uznał, że proponuje Ci dwa weekendy w miesiącu i jedno popołudnie tygodniowo z dzieckiem?


    --
    Nadal jem gluten smile
  • iwoniaw 12.02.19, 17:56
    A ten wniosek skąd?

    Natomiast nie, nie procesowałabym się o to, że nie dam złotówki na dziecko mieszkające z ojcem, niech lepiej mi wyda dziecko na pół miesiąca przyodziane i z plecakiem szkolnych książek i ani piśnie na temat podziału kosztów wycieczki szkolnej, skoro termin zapłaty mija w "jego" dzień opieki.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • grru 12.02.19, 18:15
    Ale przecież w opiece naprzemiennej takie koszty się dzieli na pół i to jest ustalane sądownie.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:20
    Doprawdy, jest jeszcze kwestia wyegzekwowania.
  • grru 12.02.19, 18:21
    Na taką opiekę decydują się ludzie, którzy potrafią to wdrożyć w życie,

    --
    Nadal jem gluten smile
  • iwoniaw 12.02.19, 18:21
    Wydaje mi się, że akurat Ty nieraz pisałaś, jakie masz doświadczenia z egzekwowaniem "ustalonego sądownie" podziału kosztów i czasu. Toteż tym bardziej się dziwię, że nie widzisz w postawie różnych zaganiaczy z okolicznych wątków żadnego problemu. Zwłaszcza że przez x postów Ci mnóstwo osób tłumaczyło, w czym problem: jeśli masz zasądzone alimenty x, a drugi rodzic ich nie płaci, to idziesz do komornika. Jeśli masz zasądzone, że dzielicie się zakupem kurtki 50/50, a drugi rodzic w listopadzie "akurat nie ma kasy", to możesz posłać dziecko do szkoły w sweterku lub samodzielnie wyasygnować 100% kosztów, a potem udowadniać, że twe utracjuszostwo objawiające się zakupem w tesco jest zasadne, bo w szmateksie kurtek nie mieli.


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • grru 12.02.19, 18:23
    W tym drugim przypadku oznacza to, że opieka naprzemienna nie funkcjonuje i należy zmienić system. Nigdzie nie pisałam, że to system sprawdzający się w każdej sytuacji. Za to niektórzy dowodzą, że nie sprawdza się nigdy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:29
    Ale zanim zmienisz system, upłyną miesiące bez kasy od drugiego rodzica, bo młyny Boże tj. sądy mielą powoli. A tak przynajmniej komornik usiądzie dłużnikowi na karku.
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:07
    Plus połowa wakacji, ferii, święta i długie weekendy do podziału. I oczywiście zwolnienia pół na pół. Gdyby pan się przyłożył, nie wyszłoby mu wcale tak mało, żeby się spełniał jako ojciec.
    Gdyby tego mu było mało i upierałby się przy opiece naprzemiennej i braku alimentów, oznaczałoby to jedynie chęć zaoszczędzenia i przerzucania realnych wydatków na matkę.
  • iwoniaw 12.02.19, 18:13
    No dokładnie, trzeba mieć naprawdę dużo złej woli, żeby krytykę pomysłów z cyklu "dzielny tata nie pozwoli sobie wydrzeć tej harpii ani grosza, ale za to zdziwiony jak Marceli Szpak, że wakacje są dłuższe niż roczny przydział urlopu" interpretować jako chęć ograniczania komuś kontaktów z dzieckiem.


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • grru 12.02.19, 18:20
    Trzeba mieć bardzo dużo złej woli, żeby utożsamiać opiekę naprzemienną ze skompromitowaną organizacją idiotów.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:24
    Serio? Głównie oni optują za tą formą opieki, bo chcą zaoszczędzić. Normalni zdają sobie sprawę z tego, jak bardzo miotanie dzieckiem z miejsca na miejsce mu szkodzi. Znam jeden taki układ, dziewczyny jak tylko weszły w wiek 13-14 lat, stanowczo odmówiły przenoszenia się co 2 tygodnie.
  • grru 12.02.19, 18:32
    Jakieś statystyki? We wszystkich znanych mi przypadkach opiekę naprzemienną stosują pary, które umiały rozstać się nie przestając być rodzicami i są to ludzie, którym na dzieciach zależy. I każda ze stron wydaje więcej niż 500 miesięcznie

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grru 12.02.19, 18:19
    Bzdura. Teraz matka moich pasierbów rzuca 500 zł miesięcznie na dziecko i ma na wszystko wywalone. Gdyby musiała przez połowę każdego miesiąca się nimi zajmować, zagospodarować połowę wakacji, opłacić połowę wycieczek szkolnych i innych rzeczy to wydałaby zdecydowanie więcej niż 1000 zl miesięcznie. Alimenty to najlepsza oszczędność, bo jak się uprzesz to nie dasz grosza poza to co zasądzone i można ci naskoczyć.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:26
    Gdyby musiała... to dzieci by wylądowały w izbie dziecka na policji, bo baba jest alkoholiczka, nieprawdaż? Guzik byście z niej wyegzekwowali, a nie opłacenie wycieczek szkolnych czy połowy wakacji.
  • grru 12.02.19, 18:33
    Dlatego ona się do opieki naprzemiennej nie nadaje. Choć zdaje się, że w kwestii dzieci nie powiedziała jeszcze ostatniego słowa i chyba się nowe rozprawy szykują...


    --
    Nadal jem gluten smile
  • triss_merigold6 12.02.19, 18:36
    Nie pisz więc, że gdyby miała dzieci w opiece naprzemiennej, to by musiała... Niczego by nie musiała. Rozumiesz, gdyby babcia miała drucik, to by była radiostacją.
  • iwoniaw 12.02.19, 18:28
    Zakładasz, że jeśli ktoś ma mentalność "płacę x alimentów, więc palcem o palec więcej nie stuknę" - vide opowieści "nie będę CI dziecka pilnował", gdy się tatuś zorientował, że w czasie jego spotkań z dzieckiem mamusia ma swoje plany - to rzeczywiście w razie opieki naprzemiennej będzie musiał się angażować i wydawać więcej? Bo mnie się jakoś bardziej prawdopodobne wydaje, że akurat w "jego" czasie nie będą kupowane rzeczy, które "mogą przecież poczekać" do "zmiany drugiego rodzica", za to ten drugi rodzic nie zobaczy tych "rzuconych 500"



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • baltycki 12.02.19, 20:18
    iwoniaw napisała:

    > Bo mnie się jakoś bardziej prawdopodobne wydaje, że akurat w "jego"
    > czasie nie będą kupowane rzeczy, które "mogą przecież poczekać" do "zmiany drug
    > iego rodzica", za to ten drugi rodzic nie zobaczy tych "rzuconych 500"

    Dlatego, przy opiece naprzemiennej, alimenty w wysokosci kosztow utrzymania dziecka powinny byc ustalane solidarnie od obojga rodzicow i z tej kasy zaspokajane jego potrzeby.
    Tak jest w germanii.
  • iwoniaw 12.02.19, 21:10
    Pełna zgoda - natomiast ja się odnosiłam do postulatów z tutejszych wątków "chcę opieki naprzemiennej BO grosza wtedy nie dam", co samo w sobie obrazuje, z jakim myśleniem i typem człowieka mamy do czynienia i dlaczego opieka naprzemienna jest w jego przypadku złym pomysłem.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • gris_gris 12.02.19, 14:50
    No ale jakie dorabianie ideolo? Nie wiem, czy istnieja w praktyce przypadki, o jakich piszesz (znasz kogos z krwi i kosci, kto proponuje zajmowanie sie swoim dzieckiem na zmiane z byla zona, aby jej nie placic?? Czy to z gatunku opowiesci o czarnym ludzie?). Ja natomiast znam rodziny, ktore tak zyja. Jedni sie rozwiedli jak dziecko bylo malutkie, i z tego co wiem, to od poczatku bylo pol na pol z kazdym rodzicem (pewnie nie jako noworodek). Ojciec z gatunku maksymalnie zaangazowanych, ja sie po dlugim czasie dowiedzialam, ze taka jest sytuacja, bo ciagle slyszalam o dziecku, szkolach, zajeciach, ktore on wybiera czy angazuje sie. Inna para sie rozstala, jak dziecko bylo w przedszkolu, spedza z ojcem caly weekend od piatku po szkole do niedzieli + ktorys dzien w tygdoniu, czyli prawie pol na pol. Ojciec za nim swiata nie widzi, i to nie sad im tak ustalil, tylko sami, bo matka nie miala zadnego powodu, zeby sie nie zgodzic. Ojciec do tego placi, kupuje prezenty, bierze na wakacje. Moj sasiad ma swojego synka co drugi tydzien; jak to funkcjonuje i od jak dawna, nie wiem, bo ich nie znam dobrze.
  • tol8 11.02.19, 16:39
    A co tata na aparat? Może jest przeciwny? W większości przypadków to fababeria, a zęby można wyprostować potem. W naszych czasach nie było aparatów, lub były w takich cenach, że mało kto nosił.


    --
    W weekendy ematka staje się matką.
  • triss_merigold6 11.02.19, 16:45
    Dlaczego miałby być przeciwny leczeniu, które ma cele nie tylko estetyczne, ale przede wszystkim zdrowotne? A czekaj, pewnie dlatego, żeby ścibolić te grosiki i żeby przypadkiem dziecko nie dostało nic ponad michę, kąt do spania, używane buty i ciuchy ze szmateksu.
  • iberka 11.02.19, 16:51
    Ty tak serio?
  • livia.kalina 11.02.19, 17:05
    Trudno uwierzyć, prawda?

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • 35wcieniu 11.02.19, 17:22
    W co uwierzyc? Przeciez to troll, jeden z gorszych tutaj.
  • livia.kalina 11.02.19, 19:04
    W sumie to prawda. Staram się pilnować ale co jakiś czas zaliczam taką wpadkę.

    --
    super_hetero_dyna:
    "Stalin, choć ludobójca, był jednak człowiekiem dużego formatu."
  • daniela34 11.02.19, 16:59
    To nieprawda, że zawsze zęby można równie latwo wyprostować potem - czasem "potem" konieczna jest operacja. Nie, to nie jest fanaberia, przy niektórych wadach zęby szybciej się psują i niszczą (trudność w dokładnym doczyszczeniu, nacisk zębów na siebie) i potem w wieku 20 czy 30 lat zęby są w kiepskim stanie. Znam to z własnego doświadczenia
  • mildenhurst 11.02.19, 17:04
    I co wykryto to dopiero po 11 latach? Do dentysty nie chodziła dziewczynka?
  • iberka 11.02.19, 17:13
    O swojej wadzie dowiedziałam się w wieku 38 lat. Nie, wcześniej żaden dentysta o tym nie wspomniał.
  • mildenhurst 11.02.19, 17:25
    I uwierzyłaś, że konieczny jest taki czy inny zabieg? Mnie ostatnio pani dentysta zaproponowała licówki na zdrowych estetycznych zębach. Nie skorzystałam.
  • iberka 11.02.19, 18:09
    Nie skorzystałam z oferty
  • daniela34 11.02.19, 18:12
    Ale licówki na zdrowych zębach to wyłacznie estetyka. Wadą zgryzu ma inne konsekwencje, więc różnica jednak jest
  • mikams75 11.02.19, 17:56
    potem czy li kiedy i kto za to bedzie placil plus za wszelkie komplikacje, ktore wystapia po drodze w wyniku krzywego zgryzu?
  • mildenhurst 11.02.19, 18:02
    Sama będziesz płacić. To takie dziwne, że mając ponad 30 lat wykryto krzywy zgryz? No ludzie. Pociąg do Hollywood z Figurą.
  • mikams75 11.02.19, 19:20
    jesli o mnie chodzi to tak, sama placilam; nie, wczesniej bylo widac, ze mam krzywy zgryz ale nie mialam sponsorow, zeby mi aparat sfinansowali. Niestety tak to jest jak sie tatus miga od odpowiedzialnosci w odpowiednim czasie.
  • araceli 11.02.19, 18:04
    tol8 napisała:
    > A co tata na aparat? Może jest przeciwny? W większości przypadków to fababeria,
    > a zęby można wyprostować potem. W naszych czasach nie było aparatów, lub były
    > w takich cenach, że mało kto nosił.

    Mąż mojej koleżanki miał takich pato-rodziców, którzy jak ty twierdzili, że "fanaberia". Leczenie w wieku dorosłym pochłonie im jakieś 35-40 tysięcy złotych.




    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:09
    Myślisz, że mało takich było? Teraz też są. Ortodonta to fanaberia; wkładki do butów i gimnastyka korekcyjna - po co męczyć dzieciaka; trzymanie diety bez sensu, lepiej niech ma trochę nadwagi ale będzie zadowolone; wady postawy - no trudno etc.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:01
    Wkładki 40 zł za parę. Ortopeda darmowy. Tuczenie dziecka to chyba wina kuchni i kucharki. Wady postawy koryguje się jak dziecko siedzi przy stole i je obiad czy odrabia lekcje. Naprawdę nie zwracasz na to uwagi? Dopiero jak dzieciak ma 11 lat Ty widzisz platfusa, otyłość czy garbienue się?
  • hanusinamama 12.02.19, 10:52
    Ale władki to nie tylko na platfusa...np na krzywe nogi ( w sensie kolanka iksowate) tez. I to w duzej czesci jest genetyczne wiec poprawienie kolanek za młodu nic nie daje...Wiadomo ze Milden ma dzieci idealne...ale nie wszystkie takie są. I dobrze bo jakby twoje idealne dzieci swieciły na tle innych idelanych a tak masz mega kontrast
  • jola-kotka 12.02.19, 07:49
    Aaaaaa
  • mildenhurst 11.02.19, 16:53
    Dlaczego tak późno zakladacie aparat? Mój syn mial już jak wyszły stałe kły. Pani stomatolog wystawiła skierowanie jeszcze zanim wyrosły na dobre. Dzieciak nosił 3 lata ruchomy i ma proste zęby. Nie dopilnowaliście lub faktycznie wada jest tylko kosmetyczna choć u mojego też była tylko przerwa między jedynkami górnym.
  • lianis 11.02.19, 17:19
    Ale jak pozno?
    Sama piszesz, ze twoje dziecko mialo aparat jak mu wyszly stale kly, a one wychodza w wieku 11-13lat. Corka autorki ma 11.

    --
    "Age is an issue of mind over matter. If you don't mind, it doesn't matter." - Mark Twain
  • arwena_11 11.02.19, 17:59
    ale ona pisze o ruchomym chyba
  • hanusinamama 12.02.19, 10:53
    Ale nie kazdy ortodonta poleca tak wczesnie aparat. To raz. Dwa ze dzieciom zeby róznie wychodzą. MOja 7latka dopiero teraz ma jeden lekko ruchowomy. MNie pierwszy wypadł po komunii. Do tej pory mam 4 mleczaki....
  • osmycud8 11.02.19, 17:21
    Moja córka nie ma miejsca na żadnego kła, żaden jej nie wyszedł, bo nie ma gdzie. Pisałam już że nosiła aparat ruchomy, bez wielkich efektów - wypluwała. O konieczności leczenia wiem już od jakichś 4lat, ale nie miałam kasy na to. Przez te lata sukcesywnie zbieramy na aparat. To nie jest fanaberia, oprócz braku miejsca na zęby ma jeszcze jakaś wadę typu cofnięcie rzuchwy. Leczenie teraz czy za parę lat będzie musiało by przeprowadzone. Z tym, że później nie będzie taniej....
  • arwena_11 11.02.19, 17:25
    Syn miał problem z kłami - ortodontka jakieś haczyki robiła do aparatu ruchomego, które wprowadzały kły na własciwe miejsce.

    Oczekujesz że ex sfinansuje to co mogłaś mieć za darmo? Sama stałam od 4 rano żeby dzieciaki zapisać do ortodonty na NFZ ( w Warszawie na Nowym Zjeździe kiedyś ). Udało mi się za 2 razem. Zapisywałam wtedy też dzieci koleżanek.
    Przyjeżdżały busy pełne ludzi spod Warszawy, żeby ludzie mogli zapisać. Jak się chce - to się da.
  • osmycud8 11.02.19, 17:39
    Nie, nie oczekuje, że sfinansuje. Na aparat kasę już odłożyłam, ale liczę że dołoży chociaż po 100 do comiesięcznych wizyt.
    Wyobraź sobie, że dla mnie comiesięczne dojazdy do ortodonty do innego miasta byłyby za dużym problemem. Już najeździłam się do miasta 100km do alergologa, później 30km, później z 25, aż w końcu alergolog zaczął przyjmować w naszym mieście. Myślisz, że przez parę lat jeżdżenia ojciec się zainteresował ? Nie. Ba, ostatnio prosiłam by pojechał po szczepionkę do miasta. 30km od nas. Nie mogł tego dnia (bo pił - zapewne), na drugi dzień spotkałam go w sklepie osiedlowym nawet się nie zająknął jak sobie poradziłam ? A ja kierowcę najelam bo mój mąż nie ma prawa jazdy i musieli 2 kursy zrobić bo był błąd na recepcie. Tego i innych sytuacji nikt nie policzy. To wszystko kosztuje, tylko ja nie chcę byc ch...kiem by o każdą złotówkę się z eksem kłócić.
    500 dla dorastającego dziecka to są śmieszne pieniadze.
    Aktualnie mamy 3000 na 4, plus 500+, a sam eks ma na siebie ok 2500. To chyba nie jest ten sam standard dziecka co u ojca? Uprzedzając pytanie: nie, ojciec dzieckiem się nie zajmie.
  • arwena_11 11.02.19, 18:18
    No ale zaraz. Za 10000 to byś pojechała z dzieckiem co najmniej z 50 razy. I dziecko przez ponad 2 lata ( wizyty co miesiąc ) miałoby już wadę wyleczoną.

    To nie exa wina, że nie pracujesz.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:21
    Nie ma cienia gwarancji na wyleczenie wady wyłącznie aparatem ruchomym i u małego dziecka. Rozumiesz, to od wady zależy i podatności osoby na leczenie.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:02
    Mój syn jest przykładem, że się da.
  • mikams75 11.02.19, 19:22
    a ja znam przyklady, ze sie nie dalo; gwarancji nie ma niestety.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:47
    Gwarancji nie ma ale tutaj problem przede wszystkim z chęciami.
  • araceli 11.02.19, 18:21
    arwena_11 napisała:
    > No ale zaraz. Za 10000 to byś pojechała z dzieckiem co najmniej z 50 razy.


    Tak samo jak mógł pojechać tatuś. Nie pojechał - niech płaci.




    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • ficus_carica 11.02.19, 18:08
    arwena_11 napisała:

    > Sama stałam od 4 rano ż
    > eby dzieciaki zapisać do ortodonty na NFZ ( w Warszawie na Nowym Zjeździe kiedy
    > ś ). Udało mi się za 2 razem.


    A tak się zarzekałaś, że twoja rodzina nie korzysta z leczenia na NFZ , klamczuszku 😃

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • araceli 11.02.19, 18:10
    ficus_carica napisał(a):
    > A tak się zarzekałaś, że twoja rodzina nie korzysta z leczenia na NFZ ,
    > klamczuszku 😃


    Nie korzysta ale ortodonta, recepty, drogie leczenie rodziny, poród... wszystko na NFZ tongue_out



    --
    Kryjąc się w fortecy sztywnej konsekwencji, schronić się możemy przed zakusami rozumu.
  • arwena_11 11.02.19, 18:20
    Poród mnie kosztował kilka tys. Nie ma znaczenia że w państwowym szpitalu . CC kosztowała swoje
  • araceli 11.02.19, 18:23
    arwena_11 napisała:
    > Poród mnie kosztował kilka tys. Nie ma znaczenia że w państwowym szpitalu .

    Ma znaczenie. Twoje 'łapówki' za wymuszenie cesarki mnie nie interesują. Nie rodziłaś w prywatnej klinice ale na NFZ.




    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • arwena_11 11.02.19, 18:32
    rodziłam za kasę, a że szpital coś zgarnął na nfz - to nie mój problem. A i prywatnej sali nfz nie refundował ani do porodu ani po.
  • araceli 11.02.19, 18:41
    arwena_11 napisała:
    > rodziłam za kasę,

    Rodziłaś na NFZ. Choćbyś nie wiem jak zaklinała rzeczywistość.



    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • arwena_11 11.02.19, 19:31
    Na NFZ to mi przysługiwał poród w sali wyglądającej jak prosektorium z 4 rodzącymi obok, na żywca
    Ani pokój rodzinny ani prywatny po porodzie ani zo czy cc na życzenie mi nie przysługiwało.
  • araceli 11.02.19, 19:34
    arwena_11 napisała:
    > Ani pokój rodzinny ani prywatny po porodzie ani zo czy cc na życzenie mi nie pr
    > zysługiwało.

    To, że zapłaciłaś 'łapówkę' za lepsze warunki nie ma znaczenia. Mogłaś rodzić w prywatnej klinice, w Warszawie to nie problem. Na coś jednak ten NFZ był potrzebny, że rodziłaś na NFZ z a nie prywatnie.


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:44
    W Warszawie?! Gdzież takie warunki były, biorąc pod uwagę, że w stolicy i okolicach jest z dziesięć szpitali z położnictwem?
  • ficus_carica 11.02.19, 20:43
    arwena_11 napisała:

    > Ani pokój rodzinny ani prywatny po porodzie ani zo czy cc na życzenie mi nie pr
    > zysługiwało.


    A to ciekawe, taka ważna żona mecenasa, warszawianka od siedmiuset pokoleń i nie umiała znaleźć szpitala, który to oferuje w standardzie?
    Ja rodziłam na NFZ, miałam pojedyncza sale porodowa z wanną, drabinkami, piłka i krzesłem porodowym, znieczulenie oraz pokój rodzinny. A jestem tylko zwykłym, szarym obywatelem bez koneksji.

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • arwena_11 12.02.19, 08:01
    Kiedy rodzilaś? Ja rodziłam tam, gdzie pracował mój lekarz. Chciałam w Damianie - koszt ten sam wtedy był ( rok 2000). Ale tam mi wprost powiedzieli, że jak coś się będzie działo odwiozą mnie do pierwszego lepszego szpitala państwowego, bo nie mają takiego zaplecza. Ja mam bardzo rzadką grupę krwi. Pomijam to, że w 2000 roku mąż nie był żadnym mecenasem. Przecież rok wcześniej studia skończyliśmy
  • triss_merigold6 12.02.19, 08:05
    W 2004 r. i za niewielką dopłatą miałam jedynkę oraz znieczulenie przez anestezjologa z zewnątrz (miał umowę ze szpitalem i przychodził na zlecenie), w szpitalu w Międzylesiu więc żadne kliniczne ę ą.
  • arwena_11 12.02.19, 08:31
    Rodziłam w 2000 i 2002 roku. To naprawdę lata świetlne. Nie pamiętam cen w 2000, bo płaciłam całościowo. Ale w 2002 - sala do porodu rodzinnego - 500 zł, ZO coś z 500. CC - cennik nieoficjalny, ale wiszący na porodówce - 1500. Sala prywatna ( jedynka ) 150 za dobę - szpital na Madalińskiego. Tylko dlatego tam trafiłam, bo Czerniakowski w remoncie a córka o 3,5 tygodnia się pospieszyła. Za pokój, pokój rodzinny, i zo - dostałam rachunek. Niedawno robiąc porządki go znalazłam. Inna możliwość - sala wyłożona białymi kafelkami, podzielona ściankami ok 3 metry na 1,5 też wyłożonymi białymi kafelkami ( murki właściwie tylko oddzielały rodzące i nie dochodziły do ścian ). Lekarka chodząca od jednej rodzącej do drugiej, darcie się rodzącej obok. Koszmar.
    Trafiłam tam na ok 30 min - zanim zadecydowano czy rodzę czy na patologię mnie kładą. Jak już zadecydowali - to najpierw trzeba było opłacić pokój rodzinny i dopiero mnie przewieźli.

    Skoro mieszkasz na Pradze - to do Międzylesia masz blisko. Ale moja przyjaciółka drugie dziecko miała rodzić w Międzylesiu - a okazało się, że zaczęli remont. Trafiła do Praskiego - to dopiero rzeźnia. O znieczuleniu możesz zapomnieć - a to był rok 2008? Pierwsze 2004 - na Kasprzaka i też na żywca.

    W 2004 to już w Damianie mieli chyba oddział noworodkowy ( znajoma rodziła ). Nie pamiętam kiedy powstał szpital Medicoveru, bo Luxmedowski - oddział położniczy to chyba ma od niedawna.
  • triss_merigold6 12.02.19, 09:06
    Po prostu w Międzylesiu miałam umówioną lekarkę na konkretny dzień na wywołanie porodu. Chyba nie sądzisz, że poszłam na żywioł.
  • arwena_11 12.02.19, 09:13
    A no widzisz. Ja miałam umówionego lekarza - na moment kiedy zacznie się poród. Jechałam do szpitala i do niego dzwoniłam. On zadzwonił do szpitala, że przyjeżdżam i co mają zrobić zanim on i anestezjolog dojadą.
  • ficus_carica 11.02.19, 20:38
    araceli napisała:

    > Nie korzysta ale ortodonta, recepty, drogie leczenie rodziny, poród... wszystko
    > na NFZ tongue_out
    >
    Ale wiesz, to były szczególne sytuacje 😃




    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • araceli 11.02.19, 20:49
    ficus_carica napisał(a):
    > araceli napisała:
    > > Nie korzysta ale ortodonta, recepty, drogie leczenie rodziny, poród... ws
    > zystko
    > > na NFZ tongue_out
    > Ale wiesz, to były szczególne sytuacje 😃


    Co prawda do prawda big_grin



    --
    Co inni myślą o Tobie to nie Twój interes.
  • arwena_11 11.02.19, 18:19
    Dziecko miało 7-8 lat. I skoro płaciliśmy - to czemu nie skorzystać. Zresztą potem już mi się nie chciało jeździć i na wizyty chodziłam prywatnie, pod domem.
  • mildenhurst 11.02.19, 18:17
    A ja we Wrocławiu miałam termin na 15. 30 po telefonie do poradni ale nie pasował. Umówiłam się na następny piątek. Pacz pani. Tak NFZ.
  • pade 12.02.19, 10:26
    arwena_11 napisała:

    > Syn miał problem z kłami - ortodontka jakieś haczyki robiła do aparatu ruchomeg
    > o, które wprowadzały kły na własciwe miejsce.
    >
    > Oczekujesz że ex sfinansuje to co mogłaś mieć za darmo? Sama stałam od 4 rano ż
    > eby dzieciaki zapisać do ortodonty na NFZ ( w Warszawie na Nowym Zjeździe kiedy
    > ś ). Udało mi się za 2 razem. Zapisywałam wtedy też dzieci koleżanek.
    > Przyjeżdżały busy pełne ludzi spod Warszawy, żeby ludzie mogli zapisać. Jak się
    > chce - to się da.

    Ja pier..ę, same mądre inaczej, makuro, milden i arwenka.
    Mieści się w waszych ... główkach info, że są wady, które wymagają korekcji dopiero po 13 roku życia? Albo fakt, że matka ma prawo do snu, a nie obowiązek siedzenia przy łóżku noc w noc i wpychania aparatu z powrotem do buzi dziecka?


    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • aandzia43 12.02.19, 16:12

    > Ja pier..ę, same mądre inaczej, makuro, milden i arwenka.
    > Mieści się w waszych ... główkach info, że są wady, które wymagają korekcji dop
    > iero po 13 roku życia? Albo fakt, że matka ma prawo do snu, a nie obowiązek sie
    > dzenia przy łóżku noc w noc i wpychania aparatu z powrotem do buzi dziecka?

    Tak sobie czytam i oczom nie wierzę. Wstyd, stare i wykształcone a głupie. Na kilkadziesiąt możliwych wad zgryzowych i zębowych i niezliczoną ilość kombinacji między nimi panie sa przekonane ze DA SIĘ w tym przypadku, ponieważ w przypadku kogos tam dało się wyleczyć aparatem zdejmowanym.




    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • hanusinamama 12.02.19, 10:55
    NO to gratuluje sasiadka tydzien temu zapisała córke do ortodonty na aparat,....za 8 miesiecy bedzie miec. Efekt taki ze zrobiła prywatnie...Nie wszedzie sie moze da...
  • mildenhurst 11.02.19, 17:28
    Bzdury. Mój miał 7 lat. Jak miał ten aparat to spałam z nim bo bałam się, że się może udławić. Nosił zawsze po szkole będąc w domu. Pilnowałam, przypomniałam.
  • pade 12.02.19, 10:28
    Udławić aparatem?? Ty wiesz w ogóle jak wygląda aparat ruchomy?

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • arwena_11 12.02.19, 10:30
    Oczywiście, że się da. Jak masz np tylko na górną szczękę. W nicy dziecko może mimowolnie językiem zdjąć.

    Może nie tyle udławić - bo nie połknie - ale jednak przeszkodzi
  • pade 12.02.19, 10:37
    Przestań pitolić głupoty. Mój syn miał aparat ruchomy, owszem, wypluwał go codziennie, ale opcji udławienia się nie było. Aparat jest za duży!

    --
    Każda rzecz, która irytuje nas w innych, prowadzi do zrozumienia nas samych.
    — Carl Jung
  • berdebul 12.02.19, 10:46
    Szczęka z zasady jest tylko górna. wink
    Może zdjąć, wtedy powinno nosić jak najdłużej w dzień, żeby się przyzwyczaić.
  • alba27 11.02.19, 18:17
    Zależy od wady. Moja córka nosila ruchomy 3 lata, góra, dół i oba. Od poczatku wiadomo było że minimalizujemy wadę i nie dopuszczamu do jej pogłębienia, wiedzialam, że aparat stały jest konieczny. Nie wszystko da się wyleczyć ruchomym.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:22
    Dokładnie. Ruchomy jest głównie po to, żeby wada się nie pogłębiała i żeby zrobić miejsce na wychodzące zęby.
  • mildenhurst 11.02.19, 19:05
    Autorka nie pokusiła się nawet na profilaktykę. Nie wierzę, że przy poważnej wadzie lekarz nie kierował do ortodonty.
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:13
    No i wyszło, że jesteś trollem bez pojęcia o dzieciach.
    Do ortodonty nie jest potrzebne skierowanie, tak samo jak do dentysty.
  • arwena_11 12.02.19, 10:31
    Ale na bilansach w zęby zaglądają i przy dużych wadach masz zalecenie udania się do ortodonty.
  • iwoniaw 12.02.19, 10:53
    I oczywiście nigdy w życiu arweńciu nie słyszałaś o wadach, które pojawiają się dopiero wraz z zębami stałymi, czyli początek korekcji w wieku lat 11 nie jest żadnym dziwem natury ani ortodoncji?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • berdebul 12.02.19, 11:32
    Przeczytaj posty założycielki. Wada jest od dawna, leczenie ruchomym mało skuteczne, autorka postanowiła (!) korygować to stałym, kiedyśtam, jak uzbiera.
  • iwoniaw 12.02.19, 11:42
    No to chyba postąpiła wręcz modelowo? Dziecko leczy ortodontycznie od 4 lat, circa od 7. roku życia, czyli właściwie od początku wychodzenia zębów stałych. Ponieważ jedyne refundowane przez NFZ leczenie - aparat ruchomy - działa średnio, postanowiła (tak, płatne leczenie to kwestia decyzji rodzica, lekarz może tylko zalecać) podjąć leczenie aparatem stałym. No oczywiście że najpierw musi mieć na to środki, jak to sobie wyobrażasz inaczej? I kto niby ma się na takie leczenie zrzucać w pierwszej kolejności jeśli nie matka i ojciec dziecka?


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • berdebul 12.02.19, 12:21
    Cofnietej żuchwy nie wyleczysz ruchomym, więc to nie jest modelowe leczenie.
    Podrzucanie dziecka do ojca, który spędza z dzieckiem 2 dni w roku też jest słabe.
  • triss_merigold6 12.02.19, 11:50
    Przecież ona ma uzbierane na badania, rtg i założenie aparatu. A terminowo wszystko ok, diagnostyka pod kątem leczenia na NFZ w 6.-7. roku życia, od 7.-8. roku życia aparat ruchomy, a potem stały dla 12-13-latka.
  • arwena_11 11.02.19, 17:17
    Jaki ortodonta zakłada 11 latce aparat stały? Byłam na konsultacjach u 3 ortodontów - każdy mówił, że dopiero jak skończy rosnąć szczęka - czyli gdzieś 2-3 klasa gimnazjum.
    Wcześniej aparat ruchomy
  • berdebul 11.02.19, 17:20
    Dopóki nie skończy rosnąć, to mozna w miarę mało inwazyjnie poszerzyć szczękę. Pózniej już jest bardzo inwazyjnie, bardzo drogo i bardzo boli, bo rozrywanie szwu podniebiennego jest ...sko mało przyjemne.
  • arwena_11 11.02.19, 17:22
    No ale większość można zrobić aparatami ruchomymi. Do 12 roku życia są refundowane.
  • berdebul 11.02.19, 17:25
    To nie jest takie proste, łatwiej jest to zrobic stałym aparatem i łatwiej np. wyciąga się ząb z podniebienia do łuku przy jednoczesnym poszerzaniu łuku, kiedy uzywasz aparatu stałego.
    Prawdą jest, że należy uważać ze zbyt wczesnym leczeniem, bo może być dramat z ósemkami, ale to powinien ocenić lekarz.
  • arwena_11 11.02.19, 17:27
    Ale jak masz 10000 do wydania - to nie ma problemu. Autorka nie ma. Do tego problem cofniętej żuchwy - koleżanka korygowała na NFZ chyba od 7-8 roku życia córki. I tak, odstała swoje w nocy w kolejce. Ale dziecko w wieku 12 lat nie miało już problemu
  • berdebul 11.02.19, 17:29
    Zgadzam się, że pani przespała czas kiedy należało działać. Nie zgadzam się, ze zwalniania ojca z obowiązków wobec dzieci. Albo więcej kasy. Albo więcej czasu.
  • arwena_11 11.02.19, 17:30
    Dziecko ma 11 lat - ojciec może powiedzieć, że ortodonta na nfz jest jeszcze refundowany. No i do tego, że dlaczego ma płacić za jej zaspanie.
  • triss_merigold6 11.02.19, 17:45
    Ortodonta na NFZ nie zrobi już 11-latkowi aparatu, najwyżej naprawi ten, który dziecko już miało. Przerabiałam z synem.
    Poza tym, często mimo noszenia aparatu ruchomego, wada nie jest w pełni skorygowana i stały jest konieczny.
    Syn był zapisany do ortodonty na NFZ od bodajże 7. roku życia, ruchomy trochę pomógł, ale i tak skończyło się stałym płatnym.
    Młodsza nosi aparat na NFZ od siódmych urodzin, czyli od kilku miesięcy i sądzę, że też stały w przyszłości będzie konieczny.

    Btw, tatuś miał identyczne prawo i obowiązek interesowania się stanem zdrowia dziecka, mógł więc szukać ortodontów na NFZ i wozić. Nie każdy ma ortodontę i stomatologa z kontraktem NFZ-owskim kilka ulic dalej, na osiedlu.
  • araceli 11.02.19, 18:02
    arwena_11 napisała:
    > No i do tego, że dlaczego ma płacić za jej zaspanie.

    Ponieważ "zaspał" dokładnie tak samo jak ona.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • daniela34 11.02.19, 18:17
    araceli napisała:

    > arwena_11 napisała:
    > > No i do tego, że dlaczego ma płacić za jej zaspanie.
    >
    > Ponieważ "zaspał" dokładnie tak samo jak ona.
    >
    >
    Nie no, co Ty, przecież skąd miał wiedzieć??? O terminie ferii pewnie też nie wie, bo mu eks nie powiedziala, o potrzebie korepetycji pewnie też nie wie, bo nie zna ocen dziecka, bo nigdy nie był na wywiadówce, bo przecież nie wie, kiedy się odbywają, bo przecież nie wie, że jest dziennik elektroniczny, bo przecież nigdy nie był w szkole, bo mu ta niedobra eks nie powiedziala, że ma iść smile - nie, nie jestem rozgoryczona, nie mam dziecka z żadnym eks, jestem dzieckiem z pełnej rodziny i nigdy nie miałam potrzeby nikogo pozywać o alimenty, tylko że takie tłumaczenia słyszę zawodowo średnio raz w tygodniu
  • osmycud8 11.02.19, 18:24
    Strzał w 10. Nie był nigdy na wywiadówce choć szkole ma w odległości 50m. Zapytaj go na co jest uczulone nasze dziecko. Założę się że nie wie...
  • mildenhurst 11.02.19, 19:19
    Dlaczego więc nie ma ograniczonych praw.?
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:25
    Autorka nie napisała, że nie ma ograniczonych.
    Btw, ograniczenie praw nie wpływa na wysokość alimentów.
  • daniela34 11.02.19, 22:15
    mildenhurst napisała:

    > Dlaczego więc nie ma ograniczonych praw.?
    Raczej ma, skoro rodzice żyją w rozłaczeniu. Te 11 lat temu to była dominująca praktyka - ograniczano władzę (Nie ma praw rodzicielskich, jest władza rodzicielska) temu z rodziców, który nie mieszkał z dzieckiem do prawa współdecydowania o najważniejszych sprawach dziecka. Ale jak już napisano - to z alimentami nie ma nic wspólnego
  • grru 12.02.19, 09:05
    Bo za coś takiego nie ogranicza się praw. U nas dopiero po iluś kwitach z policji doszło do ograniczenia.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • triismegistos 11.02.19, 18:53
    A dlaczego ona ma płacić za jego zaspanie?

    --
    Żarty z wnoszenia lodówki na czwarte piętro kończą się gdy trzeba wnieść lodówkę na czwarte piętro.
  • memphis90 11.02.19, 18:55
    A dlaczego ojciec zaspal i nie zapisał dziecka...? Poza tym co klient winny, że nie wie, że na "bezpłatny aparat dla 12 latka" w warunkach polskich oznacza, że trzeba zapisać 7latka...?

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • grru 12.02.19, 08:58
    Mógł sam dopilnować, ma wobec dziecka takie same obowiązki jak matka. Więc oboje zaspali.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • sofia_87 12.02.19, 09:57
    Jak to za jeje zaspanie? Przeciez pan tez jest dorosły, to jest tak samo jego dziecko jak autorki watku, wiec jeśli już to jest ich WSPOLNE zaspanie
  • memphis90 11.02.19, 17:56
    Łatwo przespać. Mnie własna matka otrzezwila ostatnio "jak to nie zapisałas dzieci do ortodonty, teraz są zapisy rocznika 2011!". A mojemu małemu z 2010 ledwie dwójki stałe zaczęły rosnąć, pewnie bym czekała jeszcze 2-3 lata...

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • hanusinamama 12.02.19, 10:59
    Nie, nie wiekszosc. Tak naprade mało wad mozna tym korygować. Jak jest sporoa np nie ma miejsca na 3 czy 4 to taki parat nic nie da...
  • berdebul 12.02.19, 11:30
    Zalezy od stopnia ogarnięcia ortodonty. 3 i 4 mam w łukach, skorygowano to tylko aparatem ruchomym. I mówimy o ortodoncji z przed ponad 20 lat, więc daleko mniej zaawansowanej niż teraz.
  • aandzia43 12.02.19, 16:48
    Zależy przede wszystkim od wady, bo z pustego o Salomon nie naleje.
    Tobie trójka i czwórka mieści się w łuku bo masz na nie miejsce. Aparat zdejmowany ustawił ci je w łuku, nie wytworzył miejsca którego nie było. Uzyskiwanie miejsca kiedy go brak to już praca dla kombinacji aparatów stałych i elementów dodatkowych.

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • berdebul 12.02.19, 18:13
    Jezeli korygujesz taką wadę u małych dzieci, to luk można poszerzyć. Nie jest to przyjemne, ale jest mozliwe.
    Tak, inni ortodonci byli pod wrazeniem i mówili, że gdyby nie fotki, to na słowo nie mogliby uwierzyć. Inna miała pomysł na stały aparat, zewnętrzne coś czepakowe, sprężynki itd. Jakoś się nie zdecydowałam, chociaż pewnie luk byłby ładniejszy.
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:22
    Okłamali Cię.
  • aandzia43 12.02.19, 16:39
    arwena_11 napisała:

    > Jaki ortodonta zakłada 11 latce aparat stały? Byłam na konsultacjach u 3 ortodo
    > ntów - każdy mówił, że dopiero jak skończy rosnąć szczęka - czyli gdzieś 2-3 kl
    > asa gimnazjum.
    > Wcześniej aparat ruchomy


    Arwena, ty jesteś trolem czy naprawdę jesteś taka głupia?

    --
    "Nie mam żalu do nikogo, sama sobie krzywdę zrobię"
  • koronka2012 11.02.19, 17:24
    Już sam fakt śmiesznie niskich alimentów w dostateczny sposób uzasadnia wystąpienie do sądu. Przygotuj kalkulator kosztów utrzymania dziecka + poproś w klinice o kosztorys leczenia i też go dołącz do wniosku o podwyżkę.
    Ponieważ tatuś ma dziecko gdzieś, możesz wnosić o pokrycie więcej niż połowy kosztów.
    Warto dołożyć jeszcze opis możliwości finansowych ojca, wnieść nie tylko o zaświadczenie o zarobkach, ale też wyciągi z konta (wydatki obrazują jego stopę życiową) i dokładnie to opisać.
  • mildenhurst 11.02.19, 18:14
    Bardzo dziwna sytuacja. Mama od 11 lat nie wnosi o zwiększenie alimentów. Będę wredna: zajęta nowym związkiem i nowym potomstwem? Teraz bach, kasy mało bo dzieci generują koszta. Przypomniałam sobie 11 latka ma potrzeby (?) i ma ojca bumelanta, który zapomniał o dziecku jak i ja zapomniałam o tym by mu o nim przypomnieć. Huk w brakiem kontaktu, kasy nie starczy. Brutalnie: obudziłaś się?
  • triss_merigold6 11.02.19, 18:18
    Zapewne nie chciała narzucać się eksowi i dociskać biednego alkoholika, jak również liczyła na to, że przynajmniej będzie z córką spędzał czas. Widzisz, nie opłaca się być zbyt uprzejmą i wyrozumiałą.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:53
    "Zapewne nie chciała narzucać się eksowi i dociskać biednego alkoholika, jak również liczyła na to, że przynajmniej będzie z córką spędzał cza"

    Rozumiem czekać rok , dwa ale panna po 10nn latach od ustalenia alimentów się obudziła. Pytanie kto ją w tym czasie utrzymywał skoro praca be.
  • triss_merigold6 11.02.19, 19:59
    Nie wyszła Ci na dobre ta praca zmianowa rodziców i poważne zaniedbania, skoro nie potrafisz czytać - kobieta pracowała do urodzenia młodszego dziecka, nie pracuje od półtora roku <z czego rok to PŁATNY urlop rodzicielski>.
  • osmycud8 11.02.19, 20:13
    Plus pół roku Kuronia. Więc bez własnej kasy zostałam właśnie od lutego 2019. Pierwszy raz w życiu od skończenia studiów nie zarabiam nic.
  • osmycud8 11.02.19, 20:00
    Jak często Twoim zdaniem trzeba podwyższać alimenty? Żeby było w porządku?
    Ktoś mnie utrzymywał, co Cię to obchodzi kto?
    Eks odpisał, że ma długi i nie ma kasy na podwyżkę.
  • makurokurosek 11.02.19, 20:22
    To nie eks decyduje o wysokości alimentów ,jako osoba po studiach powinnaś o tym wiedzieć
  • hanusinamama 12.02.19, 11:01
    A co ciebie to interesuje? Ty utrzymywałaś...jakie wy wszystkie mądre. Do tego super matki, mega pracownicy i piękności. Kurna czytac sie was nie da....
  • osmycud8 11.02.19, 18:22
    W nowym zwiazek weszłam gdy córka miała 7,5 roku. Nie podwyzszalam alimentów bo sobie radziłam finansowo i na okrągło słyszałam od eksa jakie długi ma. Teraz miarka się przebrała, bo buc ma tylko córkę i ma ją w d.... Wiele razy prosilam go o zmianę tej sytuacji, nie robi nic. Nawet nie przyszedł na jej 11 te urodziny. Już nie mówiąc że jeszcze jej nie kupił prezenty na 10te urodziny. Coś we mnie pękło.
  • makurokurosek 11.02.19, 19:55
    Wiadomość została usunięta ze względu na złamanie prawa lub regulaminu.
  • osmycud8 11.02.19, 20:07
    Jakie koszty na drugie dziecko? Ubranek nie kupuje, praktycznie wszystko dostaje. Jedyny koszt to był wózek i łóżeczko. A że stałych to pampersy, mleka kupnego nie pije. Młodsze dziecko je to co my, to starsza córka generuje koszty bo co chwilę do kina, na teatrzyk, na urodziny, daj na rogala, daj na wodę bo przegotowana woda jest be do szkoły, mama doładuj telefon, kup nowe majtki, skarpety dziurawe, bluzkę chce z Reserved bo koleżanki mają.
    Mała kosztuje niewiele, duża duuuużo więcej.
  • triss_merigold6 11.02.19, 20:11
    Odpuść sobie tłumaczenie.
    Aparat stały jest konieczny, alimenty dostajesz b. niskie, nie powinnaś mieć poczucia winy.
  • berdebul 12.02.19, 08:51
    Czy to nie Ty w sąsiednim wątku pisałaś o patolstwie, jak dwoje ludzi zarabia po około 2.5 i mają dzieci?
    Pani jest bez dochodu, pan zarabia grosze, alimenty niskie. Szkoda starszej.
  • osmycud8 12.02.19, 09:24
    Wiesz co to patologia? To chlanie i zaniedbywanie dzieci, może jeszcze przemoc domowa. U nas nic nikomu nie brakuje, ba nawet pieniędzy nam nigdy nie brakuje (pożyczamy jescze kasę szwagrowi, a on pożycza nam auto), do tego stycznia jeszcze byliśmy w stanie odkładać na czarną godzinę, zobaczymy jak od teraz bedzie. Mam zasiłek na niepełnosprawne dziecko i 500+, dlatego na razie mogę sobie pozwolić na niepracowanie przez kilka miesięcy, bo dziecko nie nadaje się do żłobka. Oszczędzamy w wielu kwestiach gdzie inni sobie nie wyobrażają np nie mamy telewizji, stałego łącza internetu, auta. Żyjemy i mamy się dobrze. Na aparat mamy odłożone już teraz 6tys.
    Eks ma długi i nie jest w stanie płacić więcej. Rozumiem to, dam mu spokój, bo tak kończy się każda rozmowa o podwyżce z nim.
    My sobie radzimy z tymi jego groszami i wsparciem dla młodszej córki. Nie generalizuj. Bez
    wlasnego dochodu zostałam od 2tyg, wcześniej przez 12 lat pracowalam na cały etat, więc nie wrzucaj mnie do jednego worka z tymi, co nie chcą pracować, bo mają to w nosie. Ja do pracy pójdę jak lekarz córki wyrazi zgodę na wysłanie jej do przedszkola, na tą chwilę to za duże obciążenie dla jej układu odpornościowego, a miała poważną operacjeę, bo urodziła się chora.
    Są w życiu rzeczy ważniejsze niż 4 koła na rękę. My dowiadując się w ciąży o wadzie dziecka pragnęliśmy tylko tego, aby udało się ją zoperować, by przeżyła i była zdrowa. Kasa to dla nas sprawa drugorzedna. Jak rozumiem dla wielu osób po prostu kasa musi się zgadzać. Mam w moim otoczeniu wiele par z 2 dzieci gdzie żona zarabia najniższa krajowa, mąż trochę więcej, ewentualne dziury budżetowe latają 500+ i nikt nie chodzi głodny, obdarty i zaniedbany. Ludzie wyjeżdżają na wakacje, kupują auta i żyją bez przepychu ale godnie.
  • arwena_11 12.02.19, 09:35
    No ale dlaczego dogadujesz się z ex a nie idziesz do sądu po alimenty? Może sąd coś podniesie.
  • osmycud8 12.02.19, 09:41
    Bo on twierdzi, że ma długi i nie wyrabia finansowo. Ja wiem, że sąd by podwyższył, ale nie chce kopać leżącego.
  • sofia_87 12.02.19, 10:12
    A nie przyszlo Ci do glowy, ze może on po prostu Cie oszukuje w kwestii tych dlugow?
    Ty nie chcesz kopac lezacego, a on nie ma takich skrupułów, gdyby był w porządku, to nawet majac problemy finansowe, staralby jakos pomoc w opiece nad corka.

    On dla Was zawsze będzie miała problemy finansowe, zawsze nie będzie miał pieniędzy, ponieważ nie obchodzi go jego corka, uważa ze to Twój problem i Ty masz sobie radzic.

    Masz racje, sad pewnie by podwyzszyl, wiec idz do sadu i walcz o jak największe pienadze dla swojej córeczki, to banal, ale od tych pieniędzy w jakims stopniu zależy przyszlosc Twojego dziecka - aparat, korepetycje.
    Piszesz ze młodsze dziecko jest chore, tez będzie wymagalo nakladow finansowych
  • berdebul 12.02.19, 09:50
    Jak na człowieka po studiach, to słabo u Ciebie z czytaniem ze zrozumieniem. Dwa(?) dni temu był wątek, o dwójce urzędników (starszy referent i pani na poczcie?), w którym Triss szeroko opisywała swoje poglądy na 2100 i 2300 dochodu.

    Nie wiem, czy macie się dobrze. Twój facet nie ma prawa jazdy, mieszkacie w miejscu ze słabą komunikacją i słabym zapleczem medycznym (rodziłaś 100 km od domu, starsze dziecko ma nieleczoną wadę zgryzu). Zdecydowaliście się na drugie dziecko, kiedy Wasze dochody są niskie i nie wystarczają na zaspokojenie podstawowych potrzeb (ortodonta) starszej. Jeżeli ktoś lata budżet 500+, to znaczy że mu nie starcza i cieżko to nazwać godnym życiem.
  • osmycud8 12.02.19, 10:23
    Ale nie wiesz, że w życiu nic nie jest na zawsze? Sytuacja, że ja nie pracuje jest przejściowa. Pójdę do pracy, sytuacja finansowa się poprawi. Na razie mamy kilkanaście tys oszczędności na czarną godzinę.
    Na aparat nas stać, bo już teraz córka ma swoich 6tys, ale eks o tym nie wie i się nie dowie.
    Starsza córka miała leczaoną wadę zgryzu od 4lat do 2 lat wstecz. Nie było efektów, nie chciała nosić aparatów, jeden się połamał, ortodonta zrezygnował z pracy w naszym mieście i wtedy postanowiłam, że założymy stały aparat jak wyjdą stałe zęby.
    A eks ma długi, wierzę mu. Spłaca auto, które rozbił i straciło na wartości. Jak się rozstawaliśmy został z kredytem na pralkę, potem wziął kolejny kredyt by spłacić tamten kredyt potem to auto i mu się nakładało. Teraz nie pracował 3miesiace tylko L4 więc bez premii, to nie poprawiło jego sytuacji. Sami z drugim mężem musimy zadbać o przyszłość naszych dzieci. Czyli on do dodatkowej pracy lub ją do dorywczej.
  • sofia_87 12.02.19, 10:40
    Ale Wy rozstaliście się chyba z 10 lat temu, ile pralek można splacic w tym czasie?
    Szkoda ze usprawiedliwiasz eks, użalasz się nad jego długami, a obecnego meza wysylasz do pracy dodatkowej. To nie jest do końca fair, wobec nikogo z Twojej rodziny. Może to raczej eks powinien isc do pracy dodatkowej, w końcu nie ma rodziny, a auta, z Twojego punktu widzenia, wcale nie musi miec
    Dobrze ze wrócisz do pracy, fajnie ze macie oszczednosci, ale nie zwalniaj eks z jego obowiazkow, wybacz, ale te 500 zl jest po prostu smieszne. 300-400 zl więcej, które pewnie spokojnie dostaniesz może pozwolilyby Ci na wyslanie corki na korepetycje teraz, a nie za jakiś czas, jak wrócisz do pracy przydadzą się na zajecia dodatkowe, czy fajny wyjazd wakacyjny do Twojej coreczki
  • osmycud8 12.02.19, 12:00
    Masz rację. Lituję się nad eks bo jest sam i jest pierdoła, a my mamy rodzinę (ja, mąż, dzieci) i we 4 jakoś dajemy sobie radę. Ten aparat też my opłacimy, bo już mamy większą część na leczenie.
    Będąc samotna matka po rozwodzie, mieszkając kątem u ludzi odłożyłam sobie 10 tys. przy najniższej krajowej. Niegdy nie brałam żadnego kredytu. Ale rozumiem, że spirala kredytów nakręca się i w końcu człowiek ma coraz więcej do spłaty. A przy tym eks pali minimum paczkę fajek dziennie plus zestaw dnia: małpka i 2 piwa. Puszcza z dymem i przepija jakieś 6-7 stów. Nic dziwnego, że nie ma na nic kasy. Tak, to nie mój problem. Ale mam miękkie serce. Obawiam się, że w końcu się załamie i sobie coś zrobi dlatego nie idę z tym do sądu, chociaż wiem, że dla dobra córki powinnam go docisnąć. Już od lat słyszę, że ma nędzne życie i że myśli ze sobą skoczyć.
  • triss_merigold6 12.02.19, 12:06
    Szantażuje Cię.
  • iwoniaw 12.02.19, 12:17
    Oczywiście, że tak. Szantaż ma na celu wspieranie go przez autorkę KOSZTEM DZIECKA. Jakby ze sobą skończył, to dziecko by przynajmniej miało rentę rodzinną do momentu ukończenia nauki i brak wstydu z powodu tatusia pijaka, więc co właściwie chce on zakomunikować tekstem, że może tylko ze sobą skończyć, ale i tego nie uczyni? Żenujący gość.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • sofia_87 12.02.19, 12:14
    A z czyjej winy on ma to nędzne zycie? Miał Ciebie i corke, Ciebie stracil, a corke sobie sam odpuscil.
    Na głupie nałogi wydaje więcej niż na dziecko, a Ty się nad nim litujesz?
    Ja na Twoim miejscu spokojnie wykorzystalabym taka wiedze w sadzie
    Nie masz się czego obawiać, nie mowiac już o tym, ze te teksty o "skończeniu ze sobą" sa tylko po to abys niczego od niego nie chciała, a zwłaszcza wyższych alimentów. On Toba najzwyczajniej w swiecie manipuluje, w dodatku zupełnie bez finezji.
    Jak Ci znow powie cos takiego, to możesz mu odpowiedzieć, ze to dla Ciebie ani dziecka i tak nie ma znaczenia, ponieważ on nie jest ojcem dla Waszej corki. A renta rodzinna pewnie przewyższy alimenty, wiec Ty nie będziesz po nim plakac. Tak, brutalne, ale pamiętaj ze Twoja corka ma tak naprawdę tylko jednego rodzica, musisz zadbac o jej interesy, a nie przejmować się eksem
  • berdebul 12.02.19, 12:23
    I podrzucają dziecko do ojca alkoholika, o którym to ojcu wiesz że codziennie pije. Matka roku. uncertain
  • grru 12.02.19, 12:49
    Jesteś współuzależniona. Powinnaś iść na terapię. Chcesz okraść własne dzieci z należnego im czasu, żeby tatuś nie martwił się, za co pić i palić.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • berdebul 12.02.19, 10:45
    Ty postanowiłaś? Znaczy jesteś ortodontą i znasz temat od podszewki.
    Leczenie cofniętej żuchwy zalezy od wieku pacjenta, osiągniecie stałych efektów u nastolatki i pózniej jest dużo trudniejsze i nie ma tak dobrych rokowań.
  • makurokurosek 12.02.19, 10:55
    "A eks ma długi, wierzę mu. Spłaca auto, które rozbił i straciło na wartości. Jak się rozstawaliśmy został z kredytem na pralkę, potem wziął kolejny kredyt by spłacić tamten kredyt potem to auto i mu się nakładało"
    Wymienione przez ciebie rzeczy nie są tak drogie by spłacać je przez 11 lat, są to rzeczy na które się dostaje krótkoterminowe kredyty. Najpierw robiłaś z exa ustawionego i dobrze zarabiającego, teraz robisz z niego żebraka
  • grru 12.02.19, 12:47
    A Ty i Twój mąż macie ochotę własną pracą fundować Twojemu byłemu wygodne? Tylko idąc do dodatkowej pracy zabieracie własnym dzieciom swój czas. Tatuś starszej też może iść do dodatkowej pracy. Co Cię jego długi obchodzą, jak jego nawet nie obchodziło zajęcie się własną córką, jak była potrzeba? Jest taka granica, za którą kończy się szlachetność za zaczyna frajerstwo.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • hanusinamama 12.02.19, 11:00
    Popłynełas. Na serio . Lepiej sie pczułaś? Ego urosło?
  • inguszetia_2006 11.02.19, 19:42
    Witam
    Masz szanse, po co tyle czekałaś? Miałaś szanse też rok temusmile Aparat stały to akurat koszt dyskusyjny, dla sędziego to może być krótka piłka - NFZ i następna linijka. Tu się nie spodziewaj Bóg wie czego. No chyba, że eks ma super implanty nówki sztuki nieśmigane. Wtedy można temat pociągnąć, skoro bogatego stać. Skupiłabym się na nowym biurku, bo dziecko się garbi, krześle, ubraniach, wakacjach. Sądy często kwestionują wydatki na korepetycje oraz kosmetyki. Życiowe doświadczenie sądu mówi, że mydełko fa za dwa złote i szampon za 4 złote wspaniale się sprawdzają, bo są dobre i tanie. W kwestiach żywieniowych sądy też stosują wytrych - doświadczenie życiowe. Można się naprawdę nieprzyjemnie zdziwić, zwłaszcza jak dziecko jest na diecie, bo ma uczulenie. Sąd wie, że można taniej.
    Pzdr.
    Ing
  • osmycud8 11.02.19, 23:31
    Rozumiem, że dziecko wysłane na kolonie też ma traumę, że je opuszczono/odrzucono?
    Śmieszna jesteś i tyle. Ja z córka takie rzeczy/sytuacje omawiam, a nie stawiam ją przed faktem dokonanym. Jest bardziej rozumna niż Ty w takich kwestiach. Może nie była zadowolona, że mama wyjeżdża, ale fakt że spędziła czas u ojca i u kuzynki na wsi jej pasował. Dlaczego zakładasz, że mając do wyboru siedzenie z moim mężem, którego ma na codzien, a dzień, dwa u ojca, którego ma od święta wybrałaby mojego męża? Z moim mężem siedziała 2tyg, zarówno przy okazji mojego porodu, jak i przy okazji poważnej operacji drugiej córki. 2tyg x 2 które jej poświęcił mój mąż to jest też sygnał, że jest dla niego nieważna?
  • grru 12.02.19, 08:43
    Dziewięciolatka to dziecko już kumate i zapewne omówili z nią, co się będzie działo, jak mama będzie rodzić. Szczególnie jak poród jest w szpitalu oddalonym od domu to często dzieci zostają wtedy pod opieką innych osób z rodziny.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • grru 12.02.19, 08:53
    To, że ojciec nawalił nie oznacza, że pobyt u niego nie był ustalony. I za to nawalenie i niezajęcie się dzieckiem odpowiada on.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • makurokurosek 12.02.19, 09:00
    "To, że ojciec nawalił nie oznacza, że pobyt u niego nie był ustalony. I za to nawalenie i niezajęcie się dzieckiem odpowiada on"
    Jednym słowem matka która nie zorganizowała opieki dla dziewięciolatki jest święta. Przypomnę tylko, że ojciec dziecka nie utrzymywał z nim od lat kontaktu, mimo że mieszkał w pobliżu. Mimo to autorka, radośnie wysłała tam swoją córkę, by sama cieszyć się nową rodziną, bo na pewno jej ex zostanie w cudowny sposób oświecony i zmieni podejście do dziecka.
    Naprawdę w to wierzysz?
  • grru 12.02.19, 09:01
    Oboje rodzice mają wobec dziecka takie same obowiązki, więc oboje w równym stopniu odpowiadają za zapewnienie opieki.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • makurokurosek 12.02.19, 09:11
    "Oboje rodzice mają wobec dziecka takie same obowiązki, więc oboje w równym stopniu odpowiadają za zapewnienie opieki. "

    Tak , oboje mają równe obowiązki. Istnieje jednak jeszcze coś takiego jak przyzwoitość, empatiia i miłość czyli uczucia które sprawiają, że nasze decyzje uwzględniają również uczucia i emocje drugiej osoby w tym przypadku dziecka. W opisanej sytuacji nikt uczuciami dziecka się nie przejmował, każdy potraktował je jak zgniłe jajo
  • grru 12.02.19, 09:14
    Nie masz pojęcia, co czuło dziecko.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • makurokurosek 12.02.19, 09:39
    "Nie masz pojęcia, co czuło dziecko. "

    Nie trudno sie tego domyślić
  • grru 12.02.19, 12:50
    Owszem, trudno, bo ludzie są różni i różnie reagują na takie same sytuacje.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • berdebul 12.02.19, 13:45
    Ile znasz dzieci, które chętnie spędzą tydzień, albo dwa z praktycznie nieznanym dorosłym? Nie ma miedzy nimi więzi, dziecko nie bywa tam regularnie, ojciec nie sprawuje żadnej realne opieki.
  • grru 12.02.19, 14:00
    Znam dzieci, które za takim rodzicem pójdą w ogień i czekają z utęsknieniem na każdy ochłap zainteresowania.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • berdebul 12.02.19, 15:08
    Rozwiedli się,jak dziecko miał rok. Ona nawet nie pamięta mieszkania z ojcem.
  • grru 12.02.19, 15:14
    Syn mojej przyjaciółki też nie pamięta mieszkania z ojcem, a dałby się pokroić za kontakt z tatusiem, który bardzo dba o to, żeby przypadkiem nie wykroczyć poza zasądzone kontakty.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • osmycud8 12.02.19, 15:56
    U nas podobnie córka nie pamięta, że mieszkała kiedyś z ojcem, ale kocha go i chce mieć z nim kontakt.
    Po mojej wczorajszej interwencji obiecał zabrać ją do kina (oczywiście za bilet córki kto zaplaci? Ja). Kiedyś córka zaprosiła go na pizzę to nie omieszkał z jej pieniędzy kupić sobie jeszcze browara.
  • grru 12.02.19, 15:59
    Nie płać za jej bilet. Wiem, że to trudne, ale krycie drugiego rodzica i niwelowanie jego wpadek zawsze obraca się przeciwko kryjącemu. A bólu dziecku i tak nie zaoszczędzisz, bo jak ma beznadziejnego ojca to będzie bolało.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • araceli 12.02.19, 09:15
    makurokurosek napisała:
    > Istnieje jednak jeszcze coś takiego jak przyzwoitość, empatiia

    Napisało konkursowe chamidło big_grin


    --
    Emigrancka troska o ojczyznę:
    araceli: Ty możesz sobie spalić Polskę - co Ci szkodzi! Ja tu mieszkam.
    black_halo: Na zlosc tobie spale.
  • makurokurosek 12.02.19, 11:01
    Jak widać nawet chamidło jest w stanie wczuć się w sytuację tego dziecka i nawet chamidło może wykazać się empatią i współczuciem czego nie można powiedzieć o tobie.
  • aga_mon_ber 12.02.19, 11:06
    Ty nie masz empatii do nikogo i do niczego.
  • araceli 12.02.19, 11:09
    makurokurosek napisała:
    > Jak widać nawet chamidło jest w stanie wczuć się w sytuację tego dziecka

    Nie jest. Chamidło projektuje na dziecko to, co jest mu przydatne w waleniu w matkę.


    --
    - What if people try to corroborate all this information?
    - Don't worry. They won't.
  • milva24 12.02.19, 12:02
    araceli napisała:

    > makurokurosek napisała:
    > > Jak widać nawet chamidło jest w stanie wczuć się w sytuację tego dziecka
    >
    > Nie jest. Chamidło projektuje na dziecko to, co jest mu przydatne w waleniu w m
    > atkę.
    >
    >
    O tak.
  • ela.dzi 12.02.19, 09:36
    Szczerze życzę Ci szczęścia i powodzenia. Poziom prostactwa i chamstwa w tym wątku sięga zenitu. Nigdy nikt tak nie dokopie kobiecie jak inna kobieta.
  • betty_bum 12.02.19, 09:50
    Jeśli Ty nie zarabiasz, a mąż płaci 500 zł, to nie stać was na aparat za 415. Nie wiem ile zarabia nowy partner, ale jeśli bez szału może może mu to zacząć przeszkadzać.
  • kolteta 12.02.19, 12:07
    Powiedzcie mi jak to jest pod wzgledem prawnym. Ona teraz nie pracuje, ex placi alimenty (groszowe, to nie podlega dyskusji), ona poswieca 100% czasu na opieke nad corka. W takim przypadku, kiedy ona nie ma dochodow, kto pokrywa druga czesc na potrzeby dziecka - jej nowy maz? Sytuacja zalozycielki watku jest trudna, bo z tego co pisze, w chwili obecnej fnansowo dzieci zabezpiecza tylko ex i jej obecny maz a ona nie doklada pieniedzy, wklada czas. Wiadomo, ze wychowanie dziecka to skladowa wlasnie pieniedzy i czasu, przy czym finansowanie zalezy od zarobkow rodzicow.
    Zastanawiam sie jak sad na to popatrzy w przypadu zlozenia wniosku o podniesienie alimentow, jesli uslyszy, ze ona do pracy nie pojdzie bo w chwili obecnej moze wziac prace najwyzej w biedronce a to jej nie pasuje. Wilokrotnie padaja tutaj teksty o tym, ze przy ustalaniu alimentow od ojca dziecka brane sa pod uwage nie zarobki ale mozliwosci zarobkowe. Czy jej mozliwosci zarobkowe nie maja znaczenia?
    Nie wyzlosliwiam sie, zastanawiam sie tylko jak mozna taka sytacje rozwiazac...
  • iwoniaw 12.02.19, 12:14
    Oczywiście, że jej możliwości mają znaczenie. Z tym, że sądu nie interesuje, czy konkretnie w maju 2019 żywisz dziecko za pieniądze od drugiego męża, z zarobków własnych, z oszczędności, czy z darowizny od babci. Masz to robić na poziomie adekwatnym do swych możliwości zarobkowych i tyle. Co, jak już ktoś napisał, autorka wątku niewątpliwie czyni, skoro dziecko żyje i chodzi odziane i umyte, a od tatusia dostaje 500 zł i nic więcej. Oprócz reszty utrzymania autorka zapewnia również, jako jedyna, 100% opieki nad dzieckiem 24/7 i zajmuje się 100% jego spraw (szkolnych, medycznych, pozostałych), zatem ojciec w takim przypadku powinien mieć proporcjonalnie większy wkład finansowy niż tylko połowę kosztów utrzymania.



    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • kolteta 12.02.19, 12:21
    Czyli w chwili obecnej, jesli sad poprosi ja o przedstawienie zaswiadczenia o dochodach to przedstawi zaswiadczenie swojego meza? Ja wiem, ze ona te pieniadze moze brac skad chce ale sad przeciez zapyta czy ona teraz pracuje czy nie. I chyba jesli do tej pory pracowala, to jej dochod byl wiekszy a teraz sie zmniejszyl i sad moze taki wniosek zakwestionowac.
    Podejrzewam, ze sedzina, ktora mnie rozwodzila wlasnie tak do sprawy by podeszla (byla zupelnie nie pro matkowa, ale w moim odczuciu sprawiedliwa) i stad tez moje pytania.
  • iwoniaw 12.02.19, 12:25
    A skąd ja mam wiedzieć, co ona przedstawi? Skoro ma 1,5 roczne dziecko, to może śmiało powiedzieć, że obecnie przebywa na urlopie wychowawczym. Jako dowód na dochody to chyba PIT z ostatnim rozliczeniem się przedstawia? Co sąd może zakwestionować w sytuacji, w której pani pracowała non stop od chwili ukończenia studiów do momentu urodzenia drugiego dziecka, a dochód utraciła właśnie teraz?


    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • triss_merigold6 12.02.19, 12:29
    To przedstawi za ubiegły rok. Zero problemów.
    Na sprawie o alimenty nikt nie żądał ode mnie zaświadczenia o aktualnych dochodach.
  • kolteta 12.02.19, 13:07
    Mnie prosili d o zaswiadczenie o aktualnych dochodach dlatego zapytalam. Bardzo szczegolowo sad to sprawdzal. I dlatego tez nie dostalam alimentow o jakie wnioskowalam a tylko te, ktore zostaly zasadzone w zabezpieczeniu, bo moja sytuacja znacznie sie polepszyla od momentu zlozenia wniosku. Koniec koncow dzis mysle, ze decyzja sadu byla sprawiedliwa.
  • grru 12.02.19, 13:32
    Jeśli jest na urlopie wychowawczym to taką informację przedstawia w sądzie. Opieka nad 1,5 rocznym dzieckiem z niepełnosprawnością jest ważnym elementem wpływającym na ocenę zdolności zarobkowych. Gdyby jej ex np. zajmował się ciężko chorą matką to też byłaby ważna okoliczność.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • osmycud8 12.02.19, 14:19
    Czy to będzie działać na moją korzyść czy niekorzyść, że narazie nie idę do pracy bo zajmuję się niepełnosprawnym dzieckiem z kolejnego związku??
    Nie chciałabym się zbłaźnić w sądzie, ale czuje że 500 zł na starszą córkę to są kpiny, skoro eks wydaje więcej na używki.
    Mam miękkie serce, dlatego go nie cisnę. Ale za całokształt to mu się należy chociaż 200 zł podwyżki. Jeszcze co rok te spory o zwrot podatku. Obiektywnie oceniam, że powinnam złożc pozew, ale to w końcu ojciec mojej córki i nie chciałabym występować z nim na ściezkę wojenną. Ona go kocha i jest za nim, choc nieraz płacze, że tata się nią nie interesuje. Nie mają ustalonych spotkań. Czasami widzą się dwa dni pod rząd u jego mamy (w bloku obok, wszysy mieszkamy w sasiednich blokach), czasmi nie widzą się po 5-6 tyg i w tym czasie on nie dzwoni do niej. Ma tylko pracę, nie ma innych zobowiązań, rodziny, kochanki, dziewczyny. Jest tylko on, praca, piwo i komputer. Teraz eks jest po operacji i twierdzi, że ma trzustkę do wymiany, więc nie wiem czy jeszcze pije? Ale jak zacznie przedstawiać zaświadczenia jaki chory jest to może nic nie dostanę?? A może mi zmniejszą?
  • grru 12.02.19, 14:27
    Ani korzyść ani niekorzyść - to po prostu fakt. Dziecko ma 1,5 roku i jest niepełnosprawne, to ma wpływ na Twoje możliwości zarobkowe. Najważniejsze fakty są takie: ojciec nie zajmuje się córką. Alimenty, jakie płaci nie pokrywają nawet połowy jej kosztów utrzymania. A to oznacza, że spokojnie możesz liczyć na podwyżkę. Dzięki temu, że nie zajmuje się córką ma masę wolnego czasu - może dorabiać. Poza tym, jak pali i pije to znaczy, że ma nadwyżki finansowe, które może przeznaczyć na dziecko.
    Składaj pozew i przestań się upajać własną szlachetnością, bo niestety trochę to tak wygląda: "ach, mam takie dobre serduszko, że nie będę się z nim sądzić, bo pon jest biedny".

    --
    Nadal jem gluten smile
  • osmycud8 12.02.19, 15:08
    Masz rację grru. Skonsultuje się z prawnikiem od tych spraw i zobaczymy jak pójdzie w sądzie. Póki co zbieram od kilku miesięcy paragony i faktury. Pora przestać się litować nad eksem.
  • sofia_87 12.02.19, 14:44
    No wlasnie, Ty masz miękkie serce, a on nie. Jeszcze potrafi okraść własne dziecko, mam na myli te zwroty podatkow.
    Tak, dobrze oceniasz, powinnas wnieść o podwyższenie alimentów, o co najmniej 700-800 zl, wtedy jest sznasa, ze 300-400 dostaniesz.
    Sadzisz ze lepiej postępujesz ulegajac mu albo wysylajac do pracy dodatkowej meza?
    Nie zapominaj, ze Twój eks wiel twierdzi, pewnie nie raz w ciągu tych lat twierdzil, ze "się zabije". Nie sadze aby Ci zmniejszyli, nie ma już z czego.
    Idz do prawnika, sa w każdym miescie bezplatne dyzuryi wylecz się wreszcie z miękkiego serca wobec tego pijaka i manipulanta, dla dobra swojego i swojej rodziny
  • grru 12.02.19, 12:53
    Ona dokłada pieniądze, bo przecież utrzymanie dziecka kosztuje więcej niż 500 zł. Czy dostaje je z pracy, czy od męża to jest jej sprawa. Ważne, że rodzic, który nie poświęca dziecku czasu, za to ma kasę na codzienne picie (czyli ma pieniądze) powinien pokrywać więcej niż połowę kosztów utrzymania. I te koszty oraz proporcje powinien ustalić sąd. Ona dołoży resztę - może dokładać z pracy, oszczędności, pieniedzy od męża albo od rodziców.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • arwena_11 12.02.19, 15:11
    A nie ma 500+ na pierwsze dziecko? Bo drugie niepełnosprawne, więc próg 1200 na osobę.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.