Dodaj do ulubionych

Rodzina jak jedno wielkie cialo

16.02.19, 13:57
Znacie takie rodziny? Np.nie ma zadnych tajemnic bo wszyscy mowia rodzicom (nawet dorosle dzieci, bedace w zwiazkach malzenskich i majace wlasne dzieci) o wszystkim. Na wakacje tez razem zawsze jezdza, i kazde swieta spedzaja razem. A moze zyjecie w takich rodzinach?
Edytor zaawansowany
  • madame_edith 16.02.19, 14:12
    Nie zyje w takiej rodzinie i na sama mysl mi slabo. A mamy dobre kontakty i konfliktow brak.
  • hanusinamama 16.02.19, 14:20
    Nie i nie uwazam tez ze to zdrowe. Ja pomysle o wyjezdzie na wakacje z dziecmi i rodzicami ( nie wazne czy moimi czy meza) to mi słabo. I wiem ze miałabym "dzieci zaopiekowane"...ale juz wole sie sama zajmować. Tak samo nie zniosłabym coniedzielnych obiadków. Mam takich znajomych kazda niedzela obiad u rodziców, kazde wakacje z dziadkami. Oni przekonuja ze super bo dzieckiem sie dziadkowie zajmują oni mają wolne...no nie dla mnie.
  • ga-ti 16.02.19, 15:04
    Znam takie rodziny, to znaczy nie wiem, czy się dzielą tajemnicami, ale mieszkają obok siebie, dzieci do przedszkola/szkoły odprowadza babcia, po szkole/przedszkolu dzieci idą do babci, u babci jedzą, odrabiają lekcje, wpadają rodzice z pracy, jedzą obiad, kawa, ploteczki i pod wieczór rodzice z dziećmi idą do siebie. Tak jest codziennie. Razem jeżdżą na wakacje, zwykle matka z dziećmi i babcia, ojciec i dziadek dojeżdżają na weekendy. Razem sobie grillują w weekendy. Jedni i drudzy czują się w obu domach jak u siebie, sprzątają sobie, prasują, wieszają pranie... mają wspólne podwórko, o które razem dbają. Dla mnie nie do pomyślenia. Choć czasem zazdroszczę opieki dla dzieci, obiadku ciepłego gotowego, ale na takie życie w komunie nie jestem gotowa.
    Druga rodzina to bracia, którzy razem pracują, mają wspólną firmę, spędzają w pracy całe dnie. Mieszkają niedaleko, mają wspólny domek letniskowy, często razem do niego jeżdżą na urlopy, czy weekendy, mają wspólne pasje. O dziwo całkiem dobrze zgadują się ich dzieci oraz ich żony. W sumie fajnie.
  • noemi29 16.02.19, 16:13
    Znam takie rodziny trochę im zazdroszczę. Są naprawdę blisko i nikt nie wygląda na nieszcześliwego. Ostatnio dziadkowie kupili samochód 7 osobowy, z myślą o wspólnych wyjazdach z dziećmi i wnukami. Razem spędzają urlop, ferie, majówki, weekendy. Dzieci chodzą do szkoły w okolicach zamieszkania dziadków, niedzielne wspólne obiadki itp.
    Ja tak nie mam uncertain
  • ajaksiowa 16.02.19, 16:27
    Ja znam jedynie z filmów ale ogólnie podoba mi sięsmile
  • 35wcieniu 16.02.19, 16:35
    Znam rodzinę koleżanki. Wydają się zadowoleni. Dla mnie wyzwanie się z nią spotkać bo ma terminarz na pół roku do przodu, praktycznie co tydzień jakieś urodziny ciotek, rocznice ślubu dziadków, imieniny kuzyna, parapetówa kuzynki, chrzty, komunie, śluby, obiady, spotkania, imprezy... i tak odkąd ją znam, a znam od podstawówki. Ja bym miała dość po miesiącu a ona chyba lubi.
  • princy-mincy 16.02.19, 17:22
    Znam jedną taką rodzinę (że Śląska) i uważam, że to niezdrowe, choć oni oczywiście tak nie uważają.
  • ficus_carica 16.02.19, 17:30
    Nie znam takich rodzin.

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • bywalec.hoteli 16.02.19, 17:31
    Ci co mieszkają w jednej niedużej miejscowości mogą tak żyć - rodzina wielopokoleniowa smile

    --
    Gorące pozdrowienia od Bywalca Hoteli! smile
  • eliszka25 16.02.19, 17:37
    No nie, aż tak, to przesada. Ogólnie mam chyba fajne kontakty rodzinne i lubimy się spotykać. Niemal każde święta spędzamy razem, w wakacje też odwiedzamy dziadków chociaż na tydzień, ale każdy żyje własnym życiem. Aż taka symbioza, jak w poście startowym jest raczej niezdrowa i nie znam żadnej takiej rodziny.
  • piekna_remedios4 16.02.19, 17:48
    Mój ojciec próbował coś podobnego prowadzić jak żyli z matką w jednym kraju. Chore do potęgi n-tej. Ze mną tez próbował i nie może pojąć, że istnieją dla nas lepsze rozrywki niż wieczne przesiadywanie u rodziców.
  • mid.week 16.02.19, 18:20
    Znam. Codziennie słyszę różne opowieści z tamtej strony świata i czasami te historie są dla mnie bardziej orientalne niż losy bohaterów książek podróżniczych. Młoda (ale już po studiach i zarabiająca całkiem przyzwoicie) dziewczyna mieszka z rodzicami,mimo ze jej chłopak wynajmuje pokój. Wspólnego wynajmu odmawia "bo to się nie opłaca", u niego spac nie lubi bo daleko do pracy. Więc ten biedak nocuje u niej z teściami za ścianą. Wakacje spędza z rodzicami, wujostwem i kuzynami. Chłopak nie jezdzi z nimi, ale jestem pewna że w końcu zostanie urobiony... Mają rodzinne konto na allegro założone na mail taty i komórkę mamy więc nie można niczego kupić tak żeby cała rodzina o tym nie wiedziała. Jak sobie kupują tam prezenty to uprzedzaja "ojej kupiłam właśnie prezent dla ciebie tato/mamo/siostro/bracie wiec nie patrz na tego maila"No bo do maila taty każdy zna hasło to wiadomo... Hasła mają też do swoich FB - kiedyś wyszła "do kina" z facetem i nie wróciła o 22 do domu to co zrobili? Przekopali jej FB, w poszukiwaniu "śladu" potem dzwonili po koleżankach (bo oczywiście znają numery telefonów) i pytali o nią (laska ma 28lat i też mieszka z rodzicami) . Dla mnie to jak obóz zagłady, ale ona jest szczęśliwa i z żalem w głosie stwierdza, że powinnam się cieszyć że moja córka chce jeszcze ze mną na wakacje jeździć bo teraz to młodzi ludzie tak nie robią... A ja się kuźwa nie mogę doczekać aż młoda wyfrunie... Cóż, każdy żyje jak lubi.
  • mid.week 16.02.19, 18:39
    zjadło mi ;
    kiedyś JEJ SIOSTRA wyszła "do kina"
  • 35wcieniu 17.02.19, 08:41
    Nieszkodliwe dziwactwa. Ale jak oni lubia taki styl zycia to w sumie spoko.
  • lilia.z.doliny 16.02.19, 19:36
    zylismy bardzo granicznie dlugie lata. Po smierci mojej mamy.moj tata zamieszkal ze nna i moja rodzina. Spedzamy razem swieta i przynajmniej czesc wakacji. Przyzwyczailam.sie do nieustannych jękow ojca ( najwiekszego malkontenta swiata), ze w bioparku ryby sa za malo.kolorowe albo mijamy samochodem za duzo gajow pomaranczowych. Pokochalam te wspolnosc. Zaczelam organizowac czesciej rodzinne obiady czy spotkania. Zaczelismy swiwtowac urodziny " jak.kiedys". Jest fajnie. Moi synowie nie bronia sie orzed tym, przeciwnie - widze ze im dobrze w duzym rodzinnym osadzeniu. Mamy z nezem swoj intymny swiat, swoje wyjazdy we dwoje, tylko swoje sprawy. Nie trabimy o wszystkim bez refleksji. Nie wiem, byc moze to swiadomisc ulotnosci zycia spowodowala potrzebe tkania wspomnien na nitke. Czuje sie spelniona rodzinnie. Jak.jeszcze nigdy dotad.

    --
    Pierogi są jak seks. Trzeba skonsumować tyle, żeby po wszystkim leżeć i ledwo dychać.
  • jola-kotka 16.02.19, 20:16
    Nie zyje i nie chce takiej rodziny. To jakis chory uklad.
  • stephanie.plum 16.02.19, 23:57
    ja żyję w takiej rodzinie, ale na wakacje jeździmy w podgrupach.

    --
    idę tam, gdzie idę
  • muchy_w_nosie 17.02.19, 07:00
    Znam, uwielbiałam ich jako 17-20 latka. Ja nie umiem tak. Teraz też ich lubię mimo, że widuje sporadycznie.
  • saskia44 17.02.19, 08:22
    Nie zyje w takiej rodzinie i ogromnie sie z tego ciesze.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.