Dodaj do ulubionych

System edukacji - 30 lat błędów

06.03.19, 11:06
Kumulacja błędnych decyzji i wizji w odniesieniu do edukacji i systemu oświaty z ostatnich 30 lat, to materiał na przynajmniej kilka doktoratów, ale chcę wskazać 2 duże obszary, wyjątkowo dotkliwe dla uczniów i rodziców. Nauczyciele niespecjalnie często się do owych obszarów odnoszą, o czym niżej. Zaznaczam, struktura systemu i rozważania czy gimnazja, czy podstawówka ośmioklasowa, to inny temat.
1. Podstawy programowe do każdego przedmiotu poza matematyką wymagają radykalnego ograniczenia. Od 30 lat każdy akademik, który miał coś do powiedzenia, forsowal wciskanie do podręczników i syllabusow jak najbardziej rozbudowany materiał ze swojej dziedziny, czego efektem jest np. kompletnie od czapy zakres teorii literatury w podstawowce czy rozbuchana siatka pojeciowa na biologii.
Jak czytam o kolejnych pomysłach na to, czym jeszcze uszczęśliwić uczniów - a może filozofia? historią sztuki? warsztatami ze wszystkiego? obowiazkowym wolontariatem? może nauką tańca? edukacją obywatelską oprócz WOS? - to mi słabo.
Czyli postulat, żeby decydenci w obszarze odwalili się od uczniów i realizowali swoje fantazje na temat ważności danego przedmiotu/idei gdzie indziej.

Płynnie przechodzimy do obszaru nr 2.
2. Dydaktyka i metodyka. Zaangażowanym w oświatę po 1990 r. generalnie odklepało na punkcie innowacyjności, kreatywności, multimediów w nauczaniu, cudów wiankow etc. Teraz na topie są projekty, najlepiej grupowe, międzyklasowe, zespołowe i wuj wie jakie jeszcze. Bo szkoła ma rozwijać, zachęcać, kształtować kompetencje takie i owakie, uprawiać współpracę etc. Metodyka leży.

Nie, qzwa, szkoła ma przede wszystkim uczyć, czyli przekazywać wiedzę w sposób klarowny, zwięzły i przystępny odpowiednio do poziomu edukacji, a potem sprawdzać i oceniać. Nie musi być super innowacyjn czy projektowo wystarczy skutecznie. Efekty zresztą widać w necie, nawet tu na ematce, z nadreprezentacją kobiet po studiach, przynajmniej jedna trzecia pisze nieporadnie jak półanalfabetki.uncertain
Edytor zaawansowany
  • frey.a86 06.03.19, 11:14
    Mi się marzy program dostosowany do obecnych czasów, czyli oparty na szybkim wyszukiwaniu i selekcji informacji i wyciąganiu wniosków, zamiast bezsensownego wkuwania na pamięć. Wszystko można teraz znaleźć w necie, problem w tym, że wielu nie potrafi z tego źródła sensownie skorzystać, a już zrozumienie czytanego tekstu to nierzadko wyższa szkoła jazdy.

    Nadmiar projektów grupowych to zło i uczy leserstwa. W każdej grupce musi się trafić przynajmniej jeden osobnik (zazwyczaj jest więcej niż jeden), który nic nie robi, a ocenę dostaje taką, jak reszta.
  • triss_merigold6 06.03.19, 11:18
    Najpierw trzeba wiedzieć czego szukać.
  • 1matka-polka 06.03.19, 11:56
    Mnie, buahaha...

    --
    "Tak długo trwało, zanim uświadomiliśmy sobie, że celem ludzkiego życia - niezależnie od tego, kto nim steruje - jest darzenie miłością tego, kogo akurat ma się pod ręką."
    Kurt Vonnegut
  • 45rtg 06.03.19, 12:19
    frey.a86 napisała:

    > Mi się marzy program dostosowany do obecnych czasów, czyli oparty na szybkim wy
    > szukiwaniu i selekcji informacji i wyciąganiu wniosków, zamiast bezsensownego w
    > kuwania na pamięć. Wszystko można teraz znaleźć w necie, problem w tym, że wiel

    Po pierwsze, nie wszystko. Po drugie, trzeba w ogóle wiedzieć, że to jest. A nie cofać się w rozwoju i wynajdywać koło od początku, bo jest się świetnym w wyszukiwaniu informacji, tylko się nie wie, że na przykład taśmę magnetofonową już ktoś kiedyś wymyślił.

  • grru 06.03.19, 12:31
    Kult "wyszukiwania" jest bardzo szkodliwy. Pracuję w zawodzie, w którym umiejętność szukania, selekcji i wyciągania wniosków to podstawa. Umiem to robić. I doskonale wiem, że jak mam pisać na temat, na który brakuje mi wiedzy to będzie to bardzo trudne. Nie chodzi o to, że nie pamiętam daty czy nazwiska - to mogę sprawdzić. Ale jeśli nie mam bazy faktograficznej to to jest droga przez mękę, bo nie mam na podstawie czego weryfikować źródeł.
    Poza tym owszem, w internecie można znaleźć wszystko. Niestety. Na przykład dowody na płaskość ziemi. I masę innych głupot, nie mówiąc już o celowej dezinformacji.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • iwoniaw 06.03.19, 13:37
    Dokładnie. Oprócz szukania trzeba umieć weryfikować. No i wiedzieć, czego się szuka. Jakbym za każdym razem, gdy komuś w otoczeniu google "nic, co by się nadawało, nie znajdowało" (podczas gdy problem polegał w istocie na wpisaniu odpowiedniego hasła do wyszukiwarki) dostawała złotówkę, to byłabym milionerką big_grin

    --
    "George, while his intelligence was way above normal (...) was required by law to wear it all the time. It was tuned to a government transmitter (...) to keep people like George from taking unfair advantage of their brains."
  • 1matka-polka 06.03.19, 14:04
    "Jakbym za każdym razem, gdy komuś w otoczeniu google "nic, co by się nadawało, nie znajdowało" (podczas gdy problem polegał w istocie na wpisaniu odpowiedniego hasła do wyszukiwarki) dostawała złotówkę, to byłabym milionerką big_grin"

    Ano...

    --
    W co motłoch bez dowodów uwierzył, jakże byśmy to mogli dowodami obalić?
    Fryderyk Nietzsche
  • amast 06.03.19, 14:11
    Etam, ja ostatnio usłyszałam "w moim internecie nie ma, sprawdź w swoim, może masz lepszy".
  • 45rtg 06.03.19, 14:18
    amast napisała:

    > Etam, ja ostatnio usłyszałam "w moim internecie nie ma, sprawdź w swoim, może m
    > asz lepszy".

    Biorąc pod uwagę profilowanie wyszukiwania Google pod każdego użytkownika z osobna to wcale nie jest bez sensu. Wręcz przeciwnie, różni ludzie nierzadko dostają różne zestawy odpowiedzi na to samo zapytanie.
  • amast 06.03.19, 14:25
    Bardzo często tak. Ale tu akurat chodziło o znalezienie adresu mailowego jakiegoś człowieka, który nie jest w orbicie moich zainteresowań, w przeciwieństwie... I akurat w moim internecie ten adres był wink
  • frey.a86 07.03.19, 13:47
    Przecież mi nie chodzi o to, by uczyć wyłącznie wyszukiwania informacji, ale przede wszystkim ich weryfikacji, bo nie ma się co czarować, wszyscy teraz korzystają z internetu i kto jak nie szkoła ma nauczyć dzieci robić to poprawnie.

    Przykład: Mój uczeń, z którym miałam korepetycje dał mi do sprawdzenia krzyżówkę bożonarodzeniową przygotowaną do szkoły. Patrzę, a tam pod hasłem "Pasterka" kryje się wyraz "shepherdess"... Uczeń powiedział, że skorzystał z internetowego słownika czy translatora i tak mu wyszło. No niestety, nikt nigdy nie pokazał tym dzieciom z jakich słowników internetowych korzystać i w jaki sposób weryfikować znalezione słówka. W lepszych słownikach są przykłady, jest nagrana wymowa, a jeżeli coś jest niejasne, zawsze można skorzystać z google grafika, bo po wpisaniu tam tego nieszczęsnego "shepherdess" od razu widać, że to nie jest właściwe słowo.

    Inny przykład: uczeń przygotowujący się do konkursu kuratoryjnego z angielskiego z zerową wiedzą o krajach anglosaskich. Pewnie, mogłam mu dać do wyuczenia listę krajów, ich stolic, symboli, patronów i znanych ludzi, ale zamiast tego pokazałam mu gdzie szukać tych informacji w internecie i jak korzystać z google maps, poczytaliśmy po angielsku, zadawał pytania jak coś było niejasne. Uczeń zainteresował się tematem, wiem, że po lekcji czytał jeszcze o paru zabytkach, bawił się mapą, a przede wszystkim sięgnął do książki, którą mu poleciłam.

    No i po to jest szkoła i nauczyciel, żeby nauczyć dzieci nie wierzyć w każdą bzdurę wyczytaną w internecie typu ta płaska ziemia.
  • konsta-is-me 06.03.19, 19:54
    Dokladnie tak, ten kult "szukania informacji" jest bzdurny.
    Wsztstko jest w necie-a jak net padnie?
    Bedzie masa debili, ktorzy nie beda potrafili ugotowac zupy pomidirowej "bo przeciez jest gdzies w necie".
  • a23a23 06.03.19, 20:10
    konsta-is-me napisała:

    > Dokladnie tak, ten kult "szukania informacji" jest bzdurny.
    > Wsztstko jest w necie-a jak net padnie?
    > Bedzie masa debili, ktorzy nie beda potrafili ugotowac zupy pomidirowej "bo prz
    > eciez jest gdzies w necie".

    Pomijając to, że zgadzam się co do przeceniania wartości "szukania informacji" uwielbiam argument "co będzie jak net padnie". Odmieniany przez wszystkie możliwe sposoby. Ma taką samą wartość merytoryczną jak argument "co będzie jak elektryczność padnie" w związku z czym każdy musi umieć rozpalić ogień i "każdy musi umieć upolować bawoła".
  • agnieszka_kak 06.03.19, 14:05
    >Nadmiar projektów grupowych to zło i uczy leserstwa. W każdej grupce musi się trafić przynajmniej jeden osobnik (zazwyczaj jest więcej niż jeden), który nic nie robi, a ocenę dostaje taką, jak reszta.

    Szkola zycia. Teraz w pracy zazwyczaj pracuje sie w grupie i zawsze znajdzie sie leser, ktory nie robi, nie ogarnia, nie umie, albo po prostu idzie na wakacje albo chorobowe. I trzeba sobie z tym radzic, by projekty doprowadzac do konca.
  • triss_merigold6 06.03.19, 14:09
    Ale po co? W szkołach to strata czasu, która służy głównie do generowania również zbędnych zestawień statystycznych.
  • turzyca 06.03.19, 15:49
    Po to żeby przygotować do życia. Dodatkowo można - oczywiście nie w polskiej szkole - uczyć narzędzi wpływania na członka grupy.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • chocolate-cakes 06.03.19, 11:15
    Wiesz co Ci powiem krótko?
    Masz sto procent racji.

    Powiem jeszcze jako matka. Generalnie rzadko zaglądałam do podręcznika dziecka w szkole podstawowej. Raz zajrzałam do historii. Masakra po prostu. W jednym rozdziale nagle idą 300 lat do przodu. Bez ładu i składu kompletnie, bez zrozumienia.
    Widziałam podręcznik do angielskiego z klasy szóstej. Ostatnio, bo poproszono mnie o pomoc pewnemu dziecku. Kolejny bubel. Dziecko ma mętlik w głowie i ja się nie dziwię. Musiałam powoli i spokojnie mu to wszystko wytłumaczyć.

  • triss_merigold6 06.03.19, 11:25
    Wiem. Przejrzałam podręcznik do polskiego pod kątem teorii literatury. 14-latkowi jest doskonale zbędna wiedza czym różni się nowela od opowiadania. Powinen natomiast umieć wypowiedzieć się pisemnie i USTNIE: na temat, zwięźle, bez bełkotania i poprawnie stylistycznie i gramatycznie (w tekstach również ortograficznie), bez kolokwializmow i fraz z mowy potocznej. ABC odróżniania stylów.
  • ichi51e 06.03.19, 11:37
    Mijam wycieczke gimbazy w Polinie. Dzieciak ze trzy razy uzywa "tej Gomolki" odnosnie Wladysla Gomulki. Wspomina tez o piatym szeregu... nauczyciel zamyslony nic nie mowi koledzy sluchaja...

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • 1matka-polka 06.03.19, 11:59
    Szkolne "proszę panią" rozpala mnie do czerwoności wink

    --
    Religia powstała, gdy pierwszy oszust spotkał pierwszego głupca.
    Wolter
  • barbaram1 06.03.19, 21:05
    A mnie jeszcze wkurza „Niech Pani.....”
  • 45rtg 07.03.19, 09:24
    barbaram1 napisała:

    > A mnie jeszcze wkurza „Niech Pani.....”

    A co w tym jest wkurzającego?
  • paniusiapobuleczki 07.03.19, 13:54
    Brak kindersztuby. Mówi się "Czy może pani"
  • 45rtg 07.03.19, 13:59
    paniusiapobuleczki napisała:

    > Brak kindersztuby. Mówi się "Czy może pani"

    No to jeszcze zależy, w jakiej sytuacji. Owszem, "czy może pani podać mi te widły z kąta", ale przecież "niech pani ten wniosek złoży do poniedziałku" jest najzupełniej w porządku.
  • vivyan 07.03.19, 15:30
    A może po prostu "Proszę złożyć ten wniosek do poniedziałku." smile
  • 45rtg 08.03.19, 09:52
    vivyan napisała:

    > A może po prostu "Proszę złożyć ten wniosek do poniedziałku." smile

    Też jest akceptowalne.
  • 45rtg 06.03.19, 12:28
    ichi51e napisała:

    > Mijam wycieczke gimbazy w Polinie. Dzieciak ze trzy razy uzywa "tej Gomolki" od
    > nosnie Wladysla Gomulki. Wspomina tez o piatym szeregu... nauczyciel zamyslony
    > nic nie mowi koledzy sluchaja...

    Co to jest piąty szereg? Piąta kolumna po zmianie kierunku marszu?
    (Pytanie konkursowe - co to jest "trzecia impreza"?)
  • 1matka-polka 06.03.19, 12:46
    "co to jest "trzecia impreza""
    Trzecie powstanie śląskie? wink

    --
    "Chociażbym chodził ciemną doliną, zła się nie ulęknę, bo ja jestem największym skurkowańcem w tej dolinie."
    Psalm 23
  • 45rtg 06.03.19, 13:04
    1matka-polka napisała:

    > "co to jest "trzecia impreza""
    > Trzecie powstanie śląskie? wink

    Zewnętrzny dostawca części systemu. Drugie pytanie konkursowe - dlaczego? smile
  • kurt.wallander 06.03.19, 13:26
    45rtg napisał:

    > 1matka-polka napisała:
    >
    > > "co to jest "trzecia impreza""
    > > Trzecie powstanie śląskie? wink
    >
    > Zewnętrzny dostawca części systemu. Drugie pytanie konkursowe - dlaczego? smile

    To oczywiste smile

    third party
  • 45rtg 06.03.19, 13:27
    kurt.wallander napisała:
    > > > "co to jest "trzecia impreza""
    > > > Trzecie powstanie śląskie? wink
    > >
    > > Zewnętrzny dostawca części systemu. Drugie pytanie konkursowe - dlaczego?
    > smile
    >
    > To oczywiste smile
    >
    > third party

    smile
  • mika_p 06.03.19, 11:38
    > 14-latkowi jest doskonale zbędna wiedza czym różni się nowela od opowiadania

    Prawie wszystkim ludziom, szczególnie że granica jest płynna, a podstawowym kryterium jest długość.

    Ogólnie zgadzam się z tym, co napisałas na początku.
    Dodałabym jeszcze totalne rozdzielenie przedmiotów. Nie wie polonista, co omawia historyk ani muzyk, to samo w naukach przyrodniczych.

    --
    Jeśli estry są pochodnymi węglowodorów, to czy węglowodory są całkami z estrów? (za bash.org)
  • triss_merigold6 06.03.19, 11:41
    Jezusie, tylko nie edukacja zintegrowana. Najgorszy syf aż do IV klasy, kiedy to z hukiem wchodzą przedmioty.
  • iwoniaw 06.03.19, 11:51
    Tu nie chodzi tyle o edukację zintegrowaną, co jakieś sensowne ułożenie podstawy programowej, żeby w klasie x nie omawiać przykładowo romantyzmu na polskim, a jednocześnie z historii I wojny światowej albo na fizyce nie wprowadzać tematów, które objaśnić i policzyć można za pomocą praw matematycznych, jakie przewidziane są na matematyce za trzy semestry.


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • chocolate-cakes 06.03.19, 12:05
    O, dokładnie o to chodzi.
  • 45rtg 06.03.19, 12:30
    iwoniaw napisała:

    > Tu nie chodzi tyle o edukację zintegrowaną, co jakieś sensowne ułożenie podstaw
    > y programowej, żeby w klasie x nie omawiać przykładowo romantyzmu na polskim, a
    > jednocześnie z historii I wojny światowej albo na fizyce nie wprowadzać temató
    > w, które objaśnić i policzyć można za pomocą praw matematycznych, jakie przewid
    > ziane są na matematyce za trzy semestry.

    Fizyka z matematyką jak najbardziej, no ale zgrać polski z historią to ciężko. Historia idzie sobie, powiedzmy, równomiernie przez czas, a literatura na polskim to głównie wiek XIX i XX.
  • iwoniaw 06.03.19, 13:32
    a literatura na polskim to głównie wiek XIX i XX.

    No chyba żartujesz. Podstawa programowa jest, owszem, do korekty, ale tak źle jak piszesz, to na szczęście nie jest. Przede wszystkim dlatego, że polski to nie tylko literatura, ale i dlatego, że jednak omawia się przykłady utworów ze wszystkich praktycznie epok (w podstawówce mniej i częściej we fragmentach w porównaniu z liceum, no ale jednak).


    --
    Spójrzmy na ciąg cyfr: 1, 2, 3, 4, 5, 6, 7. Gdzie ukryła się ósemka?
    Na pierwszy rzut oka w podanym ciągu ósemki nie ma. A kiedy przyjrzymy się uważnie jeszcze raz, cyfry osiem nadal nie dostrzeżemy. Ciekawostką jest, że sztuczka ta udaje się tylko wtedy, kiedy w ciągu cyfr nie ma ósemki.
  • 45rtg 06.03.19, 13:40
    iwoniaw napisała:

    > a literatura na polskim to głównie wiek XIX i XX.
    >
    > No chyba żartujesz. Podstawa programowa jest, owszem, do korekty, ale tak źle j
    > ak piszesz, to na szczęście nie jest. Przede wszystkim dlatego, że polski to ni
    > e tylko literatura, ale i dlatego, że jednak omawia się przykłady utworów ze ws
    > zystkich praktycznie epok (w podstawówce mniej i częściej we fragmentach w poró
    > wnaniu z liceum, no ale jednak).

    Nie no, wiem, że jakaś starożytność jest, jakaś "Bogurodzica" i pewnie inny "Święty Aleksy", że Szekspir i Kochanowski, i że jakieś Morsztyny, nie Morsztyny i, excusez le mot, bukoliki pewnie. Może nawet jest tego sumarycznie więcej, niż od XIX wieku do teraz, ale jednak tych +/- współczesnych jest proporcjonalnie nadreprezentacja.
  • milamala 06.03.19, 14:00
    45rtg napisał:

    "a literatura na polsk
    > im to głównie wiek XIX i XX."

    Cos nieprawdopobonego! Przy takim stanie wiedzy, ograniczmy jeszcze polski, to beda pisac, ze literatura to zaczyna sie dopiero od XXI wieku.
  • kurt.wallander 06.03.19, 12:37
    iwoniaw napisała:

    > Tu nie chodzi tyle o edukację zintegrowaną, co jakieś sensowne ułożenie podstaw
    > y programowej, żeby w klasie x nie omawiać przykładowo romantyzmu na polskim, a
    > jednocześnie z historii I wojny światowej

    Dokładnie tak teraz jest. Moje dziecko w 7. klasie z historii nagle skoczyło z XIV w. do XVII w, a na pytanie, co z wiekami XV i XVI nauczyciel odpowiedział, ze to mieli w 6. klasie. Na polskim aktualnie romantyzm.
  • itka-julitka 06.03.19, 15:06
    o ile się nie mylę, to w czwartej klasie podstawówki obecnie dzieci "poznają" historię od czasów Mieszka do współczesności - 1000 lat w 10 miesięcy. Po łebkach. ogólnikowo i na szybko. Celem jest chyba przedstawienie dzieciom polskich bohaterów narodowych. jednak to się nie udaje, bo cieżko jest dziecku ogarnąć tak obszerny przedział czasowy , zrozumieć skutki pewnych działań, dostrzec historyczne powiązania. Ogólnikowa wiedza przekazana chaotycznie powoduje to, że dziecko nie potrafi jej usystematyzować i po porstu zapomina, albo po prostu wielu rzeczy nie rozumie. Jest to rok stracony moim zdaniem - dopiero od V klasy dzieci idą po kolei epokami, bardziej dokładnie, od starożytności.
  • 45rtg 06.03.19, 15:11
    itka-julitka napisał(a):

    > o ile się nie mylę, to w czwartej klasie podstawówki obecnie dzieci "poznają" h
    > istorię od czasów Mieszka do współczesności - 1000 lat w 10 miesięcy. Po łebkac
    > h. ogólnikowo i na szybko. Celem jest chyba przedstawienie dzieciom polskich bo
    > haterów narodowych. jednak to się nie udaje, bo cieżko jest dziecku ogarnąć tak
    > obszerny przedział czasowy , zrozumieć skutki pewnych działań, dostrzec histor

    Nauka historii w IV klasie w taki sposób jest jak najbardziej prawidłowa. IV klasa jest fazą przejściową od nauczania początkowego do normalnej, "dorosłej" nauki i takie wprowadzenie streszczające całość historii w jednym roku to sensowne rozwiązanie. A nauka z obserwacją procesów, powiązań i tak dalej - to już od V klasy wzwyż.

    > yczne powiązania. Ogólnikowa wiedza przekazana chaotycznie powoduje to, że dzie
    > cko nie potrafi jej usystematyzować i po porstu zapomina, albo po prostu wielu
    > rzeczy nie rozumie. Jest to rok stracony moim zdaniem - dopiero od V klasy dzie
    > ci idą po kolei epokami, bardziej dokładnie, od starożytności.

    No i dobrze. Inaczej starożytność byłaby w zasadzie spisana na straty.
  • itka-julitka 06.03.19, 15:42
    > Nauka historii w IV klasie w taki sposób jest jak najbardziej prawidłowa. IV kl
    > asa jest fazą przejściową od nauczania początkowego do normalnej, "dorosłej" na
    > uki i takie wprowadzenie streszczające całość historii w jednym roku to sensown
    > e rozwiązanie. A nauka z obserwacją procesów, powiązań i tak dalej - to już od
    > V klasy wzwyż.

    Rozumiem intencję, ale uważam, że pomysł się nie sprawdził. Takie jest moje zdanie. 10-letnie dzieci otrzymują suche fakty, dziejące się na przestrzeni wielu wieków. Ponieważ nie rozumieją istniejących tutaj pewnych zależności - jedynym sposobem nauki jest "wkucie na pamięć", a "wykute na pamięć" fakty bez zrozumienia - szybko z głowy uciekają. W efekcie po roku nauki historii - nie umieją nic albo niewiele.
  • odnawialna 07.03.19, 09:52
    Akurat mam 9-latkę w IV klasie. Podkreślam: 9-latkę, bo przecież mamy roczniki które poszły do szkoły jako 6-latki.
    Historia to jest absolutna masakra. Pierwszy raz w historii edukacji Młoda się rozpłakała i powiedziała, że nic nie rozumie i pomagałam ogarnąć tematy do sprawdzianu.
    Trzy rozdziały z podręcznika. Trzy wieki. Imiona Królów się mylą, daty do wykucia na pamięć, mnóstwo nowych nazwisk, wierzcie mi, że dla 9-latki może stanowić problem zapamiętania nazwisk typu Batory, Zamoyski, Czarniecki, Kordecki, nazw typu arras, odsiecz, wolna elekcja, Inflanty. I przeskok od Akademii Krakowskiej, przez Złoty Wiek, potop szwedzki do Bitwy pod Wiedniem. To wszystko opisane w 3 rozdziałach! Multum informacji. Próbowałam tłumaczyć co z czego wynika i nie da się, bo są przeskoki w programie.
  • szeera 07.03.19, 15:08
    "Multum informacji. Próbowałam tłumaczyć co z czego wynika i nie da się, bo są przeskoki w programie."

    Mnie by się bardzo podobało takie przekrojowe podejście do historii na początku - tylko, że wtedy od dzieci nie można wymagać uczenia się tych faktów na pamięć. Prawdopodobnie zresztą z takim zalożeniem powstał ten program - aby dać dzieciom przekrojowe spojrzenie na historię, pomóc im wyobrazić sobie o czym będą się uczyć przez najbliższe lata i umieć umiejscowić to w czasie względem siebie. Potem to zostało poddane zwykłemu szkolnemu wykonaniu i straciło jakikolwiek sens.
  • triss_merigold6 06.03.19, 15:13
    Identycznie jest z tworem o nazwie "przyroda", który zawiera zbiór ciekawostek bez ładu i składu, strata czasu.
    Historia w klasach IV-VI to jakiś dramat, chaos ciekawostek i nazwisk, również bez ładu i składu.
  • turzyca 06.03.19, 16:01
    >dopiero od V klasy dzieci idą po kolei epokami, bardziej dokładnie, od starożytności.

    A po grzyba nam starożytność?
    Jak już tę okolicę to raczej XX wiek, żeby rozumieć politykę współczesną.

    --
    Kółka się kręcą?
  • turzyca 06.03.19, 16:01
    >dopiero od V klasy dzieci idą po kolei epokami, bardziej dokładnie, od starożytności.

    A po grzyba nam starożytność?
    Jak już tę okolicę to raczej XX wiek, żeby rozumieć politykę współczesną.

    --
    Entropia i chaos dnia codziennego
  • milka_milka 06.03.19, 20:20
    Żartujesz, prawda? Podwaliny kulturowe i historyczne chcesz wyrzucić? A potem młodzi ludzie nie znają podstaw.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • arwena_11 06.03.19, 22:22
    Nie zintegrowana, ale powiązana. Jak na polskim masz starożytność, to na historii również powinna być. Tak było ( przynajmniej w podręcznikach ) w 4 letnim liceum.
    Wtedy można było powiązać jedno z drugim.
  • mika_p 06.03.19, 22:51
    > tylko nie edukacja zintegrowana.

    Nie, dziewczyny mnie lepiej zrozumialy. Raczej o cos takiego "My tu sobie omawiamy zyciorys Mozarta, słuchamy utworów, wspominamy, że tę operę skrytykował cesarz Józef II - ale zwróccie uwagę, ze tenże cesarz zainicjował I rozbiór Polski". Albo: "Największe zbiory kakaowca są w Afryce na Wybrzeżu Kości Słoniowej; w Ghanie ; Nigerii oraz Kamerunie oraz Azji, w Indonezji - ale roślina ta pochodzi z Ameryki Południowej i az do XVI wieku nie była znana w Europie, dopiero odkrycie i podbój najpierw Ameryki Północnej potem Południowej, dało nam czekoladę"
    Zresztą w obliczu tejże samej geografii, nie kojarzę, aby temat co się gdzie uprawia i eksportuje, miał powiązanie z klimatem, który omawia się we wczesniejszych klasach. Jak klimat, to klimat, jak geografia gospodarcza, to geografia gospodarcza.

    --
    Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
  • 45rtg 07.03.19, 09:28
    mika_p napisała:

    > > tylko nie edukacja zintegrowana.
    >
    > Nie, dziewczyny mnie lepiej zrozumialy. Raczej o cos takiego "My tu sobie omawi
    > amy zyciorys Mozarta, słuchamy utworów, wspominamy, że tę operę skrytykował ces
    > arz Józef II - ale zwróccie uwagę, ze tenże cesarz zainicjował I rozbiór Polski
    > ". Albo: "Największe zbiory kakaowca są w Afryce na Wybrzeżu Kości Słoniowej;
    > w Ghanie ; Nigerii oraz Kamerunie oraz Azji, w Indonezji - ale roślina ta pocho
    > dzi z Ameryki Południowej i az do XVI wieku nie była znana w Europie, dopiero o
    > dkrycie i podbój najpierw Ameryki Północnej potem Południowej, dało nam czekola
    > dę"

    Bardzo to piękna koncepcja, ale wymagałaby bardzo dobrej zgodności "natężenia wiedzy" w każdej epoce. Co, obawiam się, nie występuje. Choćby taki okres rozbicia dzielnicowego, ile to było, coś ponad sto lat chyba, nie? Historycznie działo się sporo, a co z tego czasu ma sens przerobić na polskim? Ileż można czytać "Rozmowę mistrza Polikarpa"?
  • turzyca 07.03.19, 12:31
    >Historycznie działo się sporo

    A do czego potrzebni Laskonogi, Odonic, Mieszkowic i Biały?
    I mówię to jako człowiek, który tej wiedzy używa na co dzień. Wywalmy rozbicie dzielnicowe z programu poza zasygnalizowaniem oraz informacją, że to nie był wyjątkowy proces, że Niemcy też się rozsypały.
    Skupmy się na Marshallu, Arafacie czy Gorbaczowie.
    Bo oni dla dzieci urodzonych w XXI wieku też są historią, ale mają doprawdy większy wpływ na dzisiejszy świat niż zbrodnia w Gąsawie. A młodzież nie ogarnia planu czy pieriestrojki.

    --
    Pani Grzyb tlumaczy
  • 45rtg 07.03.19, 12:44
    turzyca napisała:

    > >Historycznie działo się sporo
    >
    > A do czego potrzebni Laskonogi, Odonic, Mieszkowic i Biały?

    Do tego samego, do czego podstawy genetyki i wiedza o antybiotykach.
  • turzyca 07.03.19, 13:01
    >Do tego samego, do czego podstawy genetyki i wiedza o antybiotykach.

    I uważasz, że są bardziej potrzebni od Marshalla i Gorbaczowa?

    --
    "Mój sąsiad uczy się grać na klarnecie, teraz już mu to jakoś wychodzi, ale wcześniej byłam przekonana, że to jakiś dziwne zwierze wydaje odgłosy godowe. " by Mondovi
  • 45rtg 07.03.19, 13:20
    turzyca napisała:

    > >Do tego samego, do czego podstawy genetyki i wiedza o antybiotykach.
    >
    > I uważasz, że są bardziej potrzebni od Marshalla i Gorbaczowa?

    A dlaczego miałbym tak uważać?
  • turzyca 08.03.19, 11:41
    >> I uważasz, że są bardziej potrzebni od Marshalla i Gorbaczowa?

    > A dlaczego miałbym tak uważać?

    Bo w programie nie ma miejsca na dokładne omówienie i Marshalla i Laskonogiego. Albo omawiamy plan Marshalla albo zbrodnie w Gąsawie. Skoro twierdzisz, że wiedza o zbrodni w Gąsawie jest równie niezbędna i podstawowa jak wiedza o antybiotykach, to wnioski nasuwają się same. Ja na poziomie ważności podstaw działania antybiotyków ustawiam jednak przyczyny współczesnej sytuacji gospodarczo-politycznej.


    --
    Masajowie uważają, iż mycie wodą naczyń do mleka daje mleku przykry zapach
  • 45rtg 08.03.19, 11:47
    turzyca napisała:

    > >> I uważasz, że są bardziej potrzebni od Marshalla i Gorbaczowa?
    >
    > > A dlaczego miałbym tak uważać?
    >
    > Bo w programie nie ma miejsca na dokładne omówienie i Marshalla i Laskonogiego.

    A to już jest kwestia doboru objętości programu do możliwości szkół. I oczywiście, że w naturalny sposób im bliżej współczesności, tym "gęściej" będzie się robiło w historii. Co nie znaczy, że w ogóle trzeba jej naukę zacząć od jakiegoś Wielkiego Wybuchu w roku, bo ja wiem, 1815, a przedtem nic.
  • iwoniaw 08.03.19, 11:49
    Bo w programie nie ma miejsca na dokładne omówienie i Marshalla i Laskonogiego.

    I to jest właśnie to, czego nie rozumieją Przeciwnicy Usuwania Jakichkolwiek Treści, Bo Degrengolada Intelektualna i Zapaść Wiedzy. Że mamy x godzin na przekazanie treści wszelkich i fakt, że od czasów szkolnych naszych dziadków minęło 80+ lat (a co za tym idzie, przybyło nie tylko wiedzy we wszystkich dziedzinach, ale nawet faktów historycznych) nie spowoduje ani magicznego wydłużenia doby, ani zwiększenia tempa przyswajania informacji przez przeciętnego (przez nieprzeciętnego zresztą też) ucznia. Zatem jeśli nie chcemy dla naszych dzieci szkoły z XIX wieku, to coś z programu ówczesnej szkoły pożegnać w edukacji ogólnej musimy. I nie zmieni tego desperowanie "o, na pewno myślisz o tym, żeby usunąć najważniejsze rzeczy, bo pewnie sama ich nie ogarniasz i chcesz, żeby wszyscy byli idiotami-analfabetami".


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • agata16.06 08.03.19, 15:37
    Idąc tym tokiem rozumowania usuńmy tabliczke mnożenia ( są kalkulatory), nie uczmy pisać ( przeciez wszyscy korzystamy z komputerów) itd.
  • triss_merigold6 08.03.19, 15:48
    Nie, to zupełnie nie ten tok rozumowania.
  • agata16.06 08.03.19, 16:24
    Czyżby? "Odchudzić" programy, zeby broń Boże dziecko nie nauczyło sie o sposobach otrzymywania soli ( bo się zmęczy) albo gametoficie ( bo popadnie w depresję). Zresztą od czego jest internet. Poplacze się, jeżeli przyjdzie mu przeczytać kilka lektur ( wiadomo, lepiej trenowac mięśnie nadgarstka waląc w klawiaturę).
    Sa treści , które po prostu trzeba przyswoić - z chemii i biologii, z fizyki i geografii, której ja osobiście nie lubię, z historii ( nie pisowskiej a prawdziwej), za którą też nigyd nie przepadaam.Z matematyki i języków obcych. Po prostu. I nauczyć sie a nie cudowac, pracować nad "projektami", w grupach ( zwykle praca w grupie polega na tym, ze jeden cos robi a reszta się obija).
  • triss_merigold6 08.03.19, 16:32
    Ale chodzi Ci o możliwie najbogatsza fikcyjną wersję podstawy programowej czy o efektywność nauczania i pożytek z procesu? Bo jeśli chodzi o pierwszą wersję to może być i gametofit, i Władysław Laskonogi, i onomatopeja i wielkość upraw manioku.
  • iwoniaw 08.03.19, 16:44
    Sa treści , które po prostu trzeba przyswoić

    A może jednak byś tak dyskutowała z tezami i postulatami, które zostały przez kogoś przedstawione, a nie wymyślała, co to inni twierdzą i czego by chcieli? Nikt nie pisał, że nie ma takich treści. Tyle że nie są one tożsame ze zbiorem "wszystkie treści, jakie pojawiły się w podstawach programowych od czasów Bismarcka - i dorzućmy jeszcze coś na okrasę, wszak tyle nowości wokół, trudno je ignorować".


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • szeera 08.03.19, 16:56
    "Sa treści , które po prostu trzeba przyswoić - z chemii i biologii, z fizyki i geografii, której ja osobiście nie lubię, z historii"

    A dlaczego nie ze statystyki, ekonomii, psychologii, socjologii, prawa, filozofii czy najnowszej historii powszechnej? Z tych przedmiotów to już treści nie trzeba przyswoić?
  • milamala 06.03.19, 13:57
    triss_merigold6 napisała:

    > 14-latko
    > wi jest doskonale zbędna wiedza czym różni się nowela od opowiadania. Powinen n
    > atomiast umieć wypowiedzieć się pisemnie i USTNIE: na temat, zwięźle, bez bełko
    > tania i poprawnie stylistycznie i gramatycznie (w tekstach również ortograficzn
    > ie), bez kolokwializmow i fraz z mowy potocznej.

    Chyba zartujesz, 14 latek nie potrzebuje wiedzy czym sie rozni nowela od opowiadania? To jak do licha ma te opowiadania (poprawni stylistycznie) pisac?
    Co za belkot.
  • triss_merigold6 06.03.19, 14:02
    Skąd Ci przyszło do głowy, że 14-latek pisze opowiadania?
  • milamala 06.03.19, 14:58
    triss_merigold6 napisała:

    > Skąd Ci przyszło do głowy, że 14-latek pisze opowiadania?

    Bosze, to juz teraz 14latkowie nie pisza opowiadan? Ja pisalam od V klasy. A to zdajsie bylo znacznie ponizej 14 lat.
  • grru 06.03.19, 15:04
    W 5 klasie pisze się opowiadania, w 7 i 8 pisuje się raczej rozprawki.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • 45rtg 06.03.19, 15:12
    milamala napisała:

    > triss_merigold6 napisała:
    >
    > > Skąd Ci przyszło do głowy, że 14-latek pisze opowiadania?
    >
    > Bosze, to juz teraz 14latkowie nie pisza opowiadan? Ja pisalam od V klasy. A to
    > zdajsie bylo znacznie ponizej 14 lat.

    I taką straszną tragedią będzie, jak ten 14-latek, mający napisać opowiadanie, nagle, niechcący, napisze nowelę?
  • milamala 06.03.19, 15:53
    45rtg napisał:
    "> I taką straszną tragedią będzie, jak ten 14-latek, mający napisać opowiadanie,
    > nagle, niechcący, napisze nowelę?"

    Bosze, az mnie zabolalo. Coz kazdy moze miec swoje zdanie. Nawet ci, ktorzy nigdy sie nie uczyli.
  • 45rtg 07.03.19, 09:33
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    > "> I taką straszną tragedią będzie, jak ten 14-latek, mający napisać opowia
    > danie,
    > > nagle, niechcący, napisze nowelę?"
    >
    > Bosze, az mnie zabolalo. Coz kazdy moze miec swoje zdanie. Nawet ci, ktorzy nig
    > dy sie nie uczyli.

    No więc miej własne zdanie, przecież Ci nie zabraniamy.
  • 45rtg 06.03.19, 14:04
    milamala napisała:

    > > tania i poprawnie stylistycznie i gramatycznie (w tekstach również ortogr
    > aficzn
    > > ie), bez kolokwializmow i fraz z mowy potocznej.
    >
    > Chyba zartujesz, 14 latek nie potrzebuje wiedzy czym sie rozni nowela od opowia
    > dania? To jak do licha ma te opowiadania (poprawni stylistycznie) pisac?

    Zasady pisania nijak się mają do rozróżniania noweli od opowiadań. I tak, szczegółowa, egzekwowana wiedza o różnicy między nowelą a opowiadaniem jest, w odróżnieniu od na przykład logarytmów, zbędna praktycznie każdemu. Podobnie jak rozdrabnianie się na odmiany imiesłowów i ględzenie o cechach sonetu.

  • milka_milka 06.03.19, 20:22
    Większości rozróżnianie logarytmów jest zbędne.
    A gramatyka j. ojczystego jest bardzo ważna choćby do nauki j. obcych, jeśli już nie sama w sobie.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 45rtg 07.03.19, 09:32
    milka_milka napisała:

    > Większości rozróżnianie logarytmów jest zbędne.
    > A gramatyka j. ojczystego jest bardzo ważna choćby do nauki j. obcych, jeśli ju
    > ż nie sama w sobie.

    Gramatyka jest ciekawa. Ale, w odróżnieniu od logarytmów, które przytrafiają się człowiekowi na co dzień, bo sporo wielkości (na przykład głośność) zmienia się logarytmicznie, jest zbędna w życiu. Do prawidłowego posługiwania się językiem przydawki, dopełnienia i imiesłowy czynne są doskonale zbędne - wystarczy pokazywanie "tak się mówi" i "tak nie mówimy". Także w nauce języków obcych.
  • memphis90 06.03.19, 12:22
    Historia klasa czwarta...?
    "Zobacz, kochane dziecko, to Mieszko I, jego syn Chrobry został pierwszym królem, a z kolei jego syn Kazimierz Wielki.... Oh, wait, WTF? !"

    --
    "Nie pogardzaj drugim człowiekiem, dopóki nie poznasz jego historii. A gdy tylko poznasz, to bądź sobą i spluń" niezatapialna-armada.blogspot.com
  • grru 06.03.19, 11:19
    3. Trzymanie na siłę uczniów, którzy nie chcą się uczyć. Rozumiem, że podstawówka i rejonowe gimnazja są obowiązkowe, ale pozostałe szkoły nie. I przekaz powinien być jasny: nie chcesz korzystać z naszej oferty to dziękujemy. I nie mam tu na myśli tego, że ktoś dostal jedynkę, ale np. przeszkadzanie na lekcji, chamstwo, przemoc to powinno się wiązać z natychmiastową reakcją. Jasny sygnał - dla takich nie ma tu miejsca. Od razu poziom by wzrósł.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • ichi51e 06.03.19, 11:33
    trudno sie nie zgodzic.
    ja bym jeszcze dodala archaiczne sprawdzanie listy ktore mozna by zastapic kartami magnetycznymi. Strata czasu.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • triss_merigold6 06.03.19, 11:44
    I bramki w klasach? Bo, rozumiesz, fakt że uczeń znalazł się na terenie szkoły, nie oznacza, że trafił na konkretną lekcję.
  • 45rtg 06.03.19, 12:31
    ichi51e napisała:

    > trudno sie nie zgodzic.
    > ja bym jeszcze dodala archaiczne sprawdzanie listy ktore mozna by zastapic kart
    > ami magnetycznymi. Strata czasu.

    Nie dajmy się zwariować. Sprawdzenie listy to nie jest jakaś kosmiczna strata czasu, a odbijanie karty to jakieś makabryczne podejście do "Metropolis".
  • asia_i_p 06.03.19, 23:05
    Sprawdzanie listy zajmuje mi do kilkanaście sekund, jeśli to jest kolejna lekcja w ciągu dnia (przeliczenie, czy jest tyle samo osób, co na poprzedniej lekcji, i rzut okiem, czy zgadzają się nieobecni), pół minuty, jeśli to pierwsza lekcja. Dodatkowo pomaga się uczyć imion uczniów w nowej grupie, w czym karty nie pomogą.


    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • agata16.06 06.03.19, 11:45
    A może wrócić do..... starych i sprawdzonych metod sprzed lat?
    Polski - lektury dostosowane do wieku i zainteresowań uczniów, gramatyka szczątkowa, ale jednak, podstawowe pojęcia typu: tren, fraszka, baśń, bajka itd. I chronologicznie - w szkołach średnich rzecz jasna.
    2. Języki ( angielski+ drugi nowozytny)- co najmniej 4+2 h w grupach
    3. Historia prawdziwa a nie według PiS-u i bez tego kto był królem Wegier w 1484 roku
    4. WOS - czyli edukacja obywatelska z elementami prawnej
    5. Religia - won ze szkoły
    6. Etyka, filozofia, logika - jako przedmiot w 1 semestrze, podobnie edukacja seksualna, ale nie według PiS-u
    7. Biologia- botanika, zoologia, człowiek, genetyka, ewolucjonizm, ekologia
    8. Geografia - gospodarcza won
    9. Matematyka - rozszerzyć!
    10. Fizyka- klasyczna
    11. Chemia - to samo
    12. "Sztuka" - nazwa umowna ( od historii muzyki do wbijania gwoździ )
    13. Informatyka - nie wiem, nie wypowiadam sie
    14. w-f - co najmniej 4 h, ciekawy, w grupach międzyoddziałowych - gry, tańce, kozioł won
    15. Godzina dla wychowawcy ( edukacja dla bezpieczeństwa czyli pierwsza pomoc, jak sie zachowac w czasie ataku terrorystycznego itd).
    ----------
    Edukacja wczesnoszkolna ma byc edukacją a nie zabawą. Zabawa w zerówce, 7-8-9 latki to nie maluchy przy piersi. Pozwólmy dzieciom dorosnąć.
  • morekac 06.03.19, 12:25
    Z matematyki nic nie trzeba rozszerzać. Owszem, moim zdaniem trzeba dołożyć godzin, by był czas na powtórki i zadania, ale materiału nie rozszerzałabym.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • triss_merigold6 06.03.19, 12:28
    Ok i skorelowac z fizyką.
  • kurt.wallander 06.03.19, 12:42
    agata16.06 napisała:


    > Polski - lektury dostosowane do wieku i zainteresowań uczniów, gramatyka szcząt
    > kowa,

    Twierdzisz, że dawniej lektury dostosowane były do wieku i zainteresowań uczniów?


    > 2. Języki ( angielski+ drugi nowozytny)- co najmniej 4+2 h w grupach

    Teraz w podstawie jest 3 + 2, w grupach

    Nie miałabym oczywiście nic przeciwko zwiększeniu liczby lekcji języków obcych, nawet obydwu


    > 5. Religia - won ze szkoły

    Tak, to by dało i oszczędnośc czasu i sale lekcyjne



    > 15. Godzina dla wychowawcy ( edukacja dla bezpieczeństwa czyli pierwsza pomoc,
    > jak sie zachowac w czasie ataku terrorystycznego itd).

    Edukacja dla bezpieczeństwa istnieje jako oddzielny przedmiot (a przynajmniej była w gimnazjum).

  • 45rtg 06.03.19, 12:45
    agata16.06 napisała:

    > 3. Historia prawdziwa a nie według PiS-u i bez tego kto był królem Wegier w 1484 roku

    Historia Węgier jest blisko powiązana z historią Polski, więc to wcale nie jest taka zbędna informacja. Wręcz przeciwnie. Zwłaszcza, że to był Maciej Korwin, a już dwa lata później chciał po nim obejmować tron Jan Olbracht.

    > 8. Geografia - gospodarcza won

    A niby czemu gospodarcza won? Zaszkodzi ludziom świadomość, że gdzie indziej się uprawia maniok, a gdzie indziej żyto, a ropa nie wszędzie jest pod ziemią?

    > 14. w-f - co najmniej 4 h, ciekawy, w grupach międzyoddziałowych - gry, tańce,
    > kozioł won

    Tańce? To tańce won, a kozioł niech zostanie.

    > 15. Godzina dla wychowawcy ( edukacja dla bezpieczeństwa czyli pierwsza pomoc,
    > jak sie zachowac w czasie ataku terrorystycznego itd).

    Ataku terrorystycznego? Bez jaj, nie jesteśmy w USA.

  • milamala 06.03.19, 14:03
    45rtg napisał:

    > A niby czemu gospodarcza won? Zaszkodzi ludziom świadomość, że gdzie indziej si
    > ę uprawia maniok, a gdzie indziej żyto, a ropa nie wszędzie jest pod ziemią?

    Ty tak powaznie?
  • 45rtg 06.03.19, 14:05
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > A niby czemu gospodarcza won? Zaszkodzi ludziom świadomość, że gdzie indz
    > iej si
    > > ę uprawia maniok, a gdzie indziej żyto, a ropa nie wszędzie jest pod ziem
    > ią?
    >
    > Ty tak powaznie?

    To raczej ja się pytam, czy pomysł zredukowania istotnego fragmentu wiedzy o świecie jest poważny.
  • agata16.06 06.03.19, 18:09
    Istotnego?
  • 45rtg 07.03.19, 09:35
    agata16.06 napisała:

    > Istotnego?

    Tak, istotnego.
    Oczywiście, są ludzie, dla których istotne jest tylko to, co na Pudelku, więc istotność jest względna. Ale jak się nie chce być głąbem, to jakieś podstawy orientacji w tym, że Azja Południowa żywi się ryżem, a nie pszenicą, trzeba mieć.
  • agata16.06 07.03.19, 17:05
    Podobnie jak nie chce się byc głąbem nalezy mieć elementarna wiedzę z zakresu chemii np. wiedziec jak nalezy postąpic ( i dlaczego) gdy na skórę wyleje się kwas siarkowy.
  • tmk123 07.03.19, 21:01
    agata16.06 napisała:

    > Podobnie jak nie chce się byc głąbem nalezy mieć elementarna wiedzę z zakresu c
    > hemii np. wiedziec jak nalezy postąpic ( i dlaczego) gdy na skórę wyleje się kw
    > as siarkowy.

    No tak tylko raczej to nie jest elementarna wiedza. No chyba,ze masz w domu w butelce podpisany kwas siarkowy. Zwykle wyleje sie domestos, czy cilit, albo granulki kret. no i teraz albo trzeba być chemikiem (bo dla niego to oczywiste co tam jest) albo wykształcona pewnoą ciekawość aby przeczytać skład i coś o niebezpieczeństwach. Jak ktoś miał tylko podstawy chemii to w stresie nie skojarzy mozliwych reakcji chemicznych.
  • bialeem 08.03.19, 09:24
    Kojarzy, że krety i podobne to ługi/zasady. To jest podstawa chemii. Na chemii także informują co zrobić w wypadku poparzenia ługiem. To są podstawy bhp pracowni chemicznej (także licealnej)
  • agata16.06 08.03.19, 15:40
    Mojego syna fascynowała rtęc w termometrach ( tak, dzis nie ma termometrów rtęciowych, ale podaję to za przykład). Namiętnie je tłukł i po podłodze turlały sie trujące kulki. Gdybym nie miała odpowiedniej wiedzy z chemii to:
    - nie zdawałabym sobie sprawy jak bardzo jest to trujące
    - nie wiedziałabym, ze nalezy siegnąc po siarkę, zeby zneutralizować rtęc.
  • agata16.06 06.03.19, 18:08
    Wiesz zyję całkiem dobrze juz sporo lat i wiedza , że królem Węgier był Maciej Korwin nie jest mi dokładnie i do niczego potrzebna.
    Podobnie jak fakt gdzie uprawia sie maniok i w jakiej ilosci. Jesli będę , hipotetycznie, tego potrzebowała mogę sprawdzić w internecie.
    A co masz do tańców? Teraz są modne.
    A atak terrorystyczny może się zdarzyć zawsze i wszędzie tak więc..... bez jaj.
  • 45rtg 07.03.19, 09:41
    agata16.06 napisała:

    > Wiesz zyję całkiem dobrze juz sporo lat i wiedza , że królem Węgier był Maciej
    > Korwin nie jest mi dokładnie i do niczego potrzebna.

    Mnie również. Tym niemniej czerpię pewną satysfakcję z tego, że imię Macieja Korwina po prostu zapala mi jakąś lampkę. Nie wiem, jak Ci to jakoś przybliżyć. Może wyobraź sobie, że kupiłaś nową torebkę, czy coś...

    > Podobnie jak fakt gdzie uprawia sie maniok i w jakiej ilosci. Jesli będę , hipo
    > tetycznie, tego potrzebowała mogę sprawdzić w internecie.

    Żeby sprawdzić w Internecie cokolwiek o manioku, trzeba w ogóle wiedzieć, że on istnieje, i że się go uprawia.

    > A co masz do tańców? Teraz są modne.

    A. Modne. No to już Panią rozumiemy.
    Tańce są nudne. W odróżnieniu od fajnego skakania przez kozła na przykład.

    > A atak terrorystyczny może się zdarzyć zawsze i wszędzie tak więc..... bez jaj.

    Upadek meteorytu też. Ale cóż, kijowe nauczanie historii najnowszej i statystyki matematycznej produkuje właśnie ludziki, które boją się ataków terrorystycznych w Polsce, bo wyczytały, że gdzieś Murzyn dźgnął kogoś nożem.

  • agata16.06 07.03.19, 17:13
    Ja zaś czerpię pewną satysfakcję gdy słyszę o katalizatorach i metatezie. Jakby Ci to ptzyblizyc......
    Tak, wystarczy wiedziec o manioku i tyle. Nie trzeba wiedzieć gdzie się go uprawia i jaka była wydajnośc z 1 ha w 2016 roku czy spadła czy wzrosła w 2019.
    Tańce. Nie dyskutujmy o gustach. Zgoda? Jeden lubi tańce, inny pływanie, jeszcze inny gimnastyke artystyczna a jeszcze ktos skoki przez kozła. Przy czym to ostatnie jest zwykle znienawidzone przez uczniów. Sama mając sprawność fizyczna znacznie wyższą od przeciętnej skoków przez kozła akurat nie lubiłam , co nie oznacza, ze nie skakałam.
    Znacznie bardziej prawdopodobny jest atak terrorystyczny czy napad bandycki niz upadek meteorytu. I co ma Murzyn, który kogos gdzies dźgnął nozem z tym o czym piszę? Zapewniam, ze tu nad Wisła, tubylcy moga byc równie niebezpieczni. A wiedza na ten temat moze uratowac życie.
  • 45rtg 08.03.19, 09:55
    agata16.06 napisała:

    > Ja zaś czerpię pewną satysfakcję gdy słyszę o katalizatorach i metatezie. Jakby
    > Ci to ptzyblizyc......
    > Tak, wystarczy wiedziec o manioku i tyle. Nie trzeba wiedzieć gdzie się go upra
    > wia i jaka była wydajnośc z 1 ha w 2016 roku czy spadła czy wzrosła w 2019.

    Wydajność, owszem, nie. Miejsce (z grubsza) uprawniania za to i owszem.

    > Tańce. Nie dyskutujmy o gustach. Zgoda? Jeden lubi tańce, inny pływanie, jeszcz
    > e inny gimnastyke artystyczna a jeszcze ktos skoki przez kozła. Przy czym to os

    Nie ja zacząłem.

    > tatnie jest zwykle znienawidzone przez uczniów. Sama mając sprawność fizyczna z

    Tańce też są zwykle znienawidzone.

  • turzyca 08.03.19, 11:26
    >Tańce też są zwykle znienawidzone.

    U facetów, dziewczyny tańczą chętnie.

    Męskiej niechęci do lekcji tańca zupełnie nie pojmuję, bo faceci powinni mieć silną motywację do opanowania poruszania się w rytm muzyki. Albowiem jest to jedna z czterech umiejętności, które wysoko punktują u kobiet.

    --
    "Zaproszenie wykonane jest z białego gładkiego papieru i ma zaokrąglone rogi. Na rzeczenie Klienta rogi mogą pozostać ostre."
  • 45rtg 08.03.19, 11:39
    turzyca napisała:

    > >Tańce też są zwykle znienawidzone.
    >
    > U facetów, dziewczyny tańczą chętnie.

    Tym niemniej jest to 50% populacji.

    > Męskiej niechęci do lekcji tańca zupełnie nie pojmuję, bo faceci powinni mieć s
    > ilną motywację do opanowania poruszania się w rytm muzyki. Albowiem jest to jed
    > na z czterech umiejętności, które wysoko punktują u kobiet.

    Może po prostu mężczyźni nie są tak zdesperowani?
  • agata16.06 08.03.19, 15:42
    Faceci też bardzo chętnie tańczą. To, że Ty nie lubisz nie oznacza, ze inni nienawidzą. Litości.
  • 45rtg 08.03.19, 16:45
    agata16.06 napisała:

    > Faceci też bardzo chętnie tańczą. To, że Ty nie lubisz nie oznacza, ze inni ni
    > enawidzą. Litości.

    Istnieją tacy faceci. Kwantyfikator szczegółowy, nie ogólny. Ale zazwyczaj nie w szkołach, a już na pewno nie na WF-ach.
    Ciekawe też, że nie zabrałaś się za bronienie skoków przez kozła; przecież to, że ktoś ich nie lubi nie oznacza, że inni nienawidzą.
  • milka_milka 06.03.19, 20:25
    Taaak, bo skakanie przez kozła to bardzo przydatna umiejętność w życiu codziennym. uncertain
    A taniec powinien być w pewnym zakresie obowiązkowy w ramach WF.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • 45rtg 07.03.19, 09:46
    milka_milka napisała:

    > Taaak, bo skakanie przez kozła to bardzo przydatna umiejętność w życiu codzienn
    > ym. uncertain
    > A taniec powinien być w pewnym zakresie obowiązkowy w ramach WF.

    Taniec to zbędne nudy i jak ktoś chce, to niech się go uczy na własny rachunek. A koordynacja ruchów wypracowana przy gimnastyce przyda się każdemu poza morsem przedtelewizorowym.
  • agata16.06 07.03.19, 17:15
    Koordynacja ruchów owszem, ale niekoniecznie skakanie przez kozła.
    Powtarzam, to co Ciebie nudzi innych może pasjonować. Mnie najbardziej pasjonuja sztuki walki, taniec zdecydowanie mniej, ale wiem, ze bardzo wielu ludzi lubi tańczyć i sprawia im to przyjemność.
  • profes79 06.03.19, 12:47
    3. historia - tu już nie raz pisałem, że daty datami ale najważniejsze jest pokazywanie ciągów przyczynowo - skutkowych. Z naszego punktu widzenia może nie jest najistotniejsze, że królem Węgier w rzeczonym 1484 był Maciej I Korwin ale to, jakie miało to przełożenie na losy Węgier i Polski już tak (choćby koronowanie Władysława Jagielończyka na króla Węgier).
    8. geografia gospodarcza to jednak dosyć istotny element współczesnego świata - oczywiście nie twierdzę, że koniecznie trzeba wiedzieć jaka jest moc elektrowni Bełchatów albo ile węgla w 1990 wyprodukował Związek Radziecki ale już wiedza, co to OPEC albo jacy są najwięksi producenci i przetwórcy ropy już głupotą nie jest (o ile nie będzie się kazało przy okazji uczyć na pamięć wydobycia w baryłkach w rozbiciu na państwa).
    9. Matematyki w szkole średniej jeszcze i tak jest za dużo o ile ktoś nie planuje pociągnąć tematu na studiach. Modułów poza klasówką nie zdarzyło mi się wykorzystać nigdy; umiejętność rozwiązywania równań kwadratowych tez jakoś niesamowicie do szczęścia w życiu mi potrzeba nie jest.
    12. sztuka na pewno będzie miała więcej sensu niż plastyka przy takim antytalenciu plastycznym jak ja czy muzyka przy antytalenciach muzycznych jakie miałem w klasie smile
    13. Z informatyką problem jest taki, że gna ona do przodu w tempie takim, że aktualizacja podstawy programowej co 5 lat to absolutne minimum a czasami i co rok może być mało.... Ja do dzisiaj pamiętam, jak już po wejściu do powszechnego użytku Windowsa i edytorów tekstu powiązanych z nim uczyłem się TAG-a albo jak na informatyce w szkole średniej uczyłem się jak przeliczać system dziesiętny na szesnastkowy i na odwrót...Generalnie co drugi uczeń będzie bardziej zaawansowany jeśli chodzi o obsługę komputera niż szkolny informatyk.
    14. przy 4 godzinach wf tygodniowo chyba bym sie pociął. Pominę już fakt, że dla każdego interesujące jest co innego; nawet w szkole średniej mieliśmy wyraźny podział między klasą A gdzie dominowała piłka nożna a klasą B, która była zwolennikiem koszykówki.

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • bialeem 06.03.19, 12:59
    Większość studiów wartych studiowania ma przynajmniej statystykę i prawdopodobieństwo, a bez znajomości matematyki może być z tym słabo.
    W życiu się na gospodarczej nie uczyłam liczby baryłek. Raczej "wskaż największych wydobywców i eksporterów ropy" nawet nie "w rejonie x"
  • morekac 06.03.19, 17:27
    Ale na większości studiów niematematycznych obecna podstawa z matematyki jest wystarczająca.

    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • kurt.wallander 06.03.19, 13:32
    profes79 napisał:


    > 14. przy 4 godzinach wf tygodniowo chyba bym sie pociął.

    To ciesz się, że nie chodzisz do szkoły w dzisiejszych czasach, bo obecnie są 4 godziny WF smile
  • bialeem 06.03.19, 12:55
    Odczepcie się od tej biednej geografii gospodarczej. Kształtuje nam całą politykę globalną, praktycznie wszystkie konflikty, makro i pośrednio mikroekonomię, a ci chcą ją uciąć przy korzonku.
    Moim zdaniem chemii jest za mało. Ludzie nie rozumieją chemii, bo się przez nią gna nieosadzając jej w rzeczywistości.
  • arwena_11 06.03.19, 22:40
    A edukacja seksualna według kogo? Według Trzaskowskiego i tęczowych ludzików?
  • 7katipo 07.03.19, 08:13
    Według biologii uncertain
  • agata16.06 07.03.19, 17:27
    Tęczowych ludzików czyli?
  • iwoniaw 06.03.19, 11:47
    Cóż, zgadzam się z tym. Tzn. dostrzegam potrzebę pewnych zmian w podstawie programowej i absolutnej konieczności wprowadzenia pewnych treści, których nie było w niej 50, a nawet 30 lat temu, ale, na Zeusa i Posejdona, nie OPRÓCZ, a ZAMIAST - dorzucanie do kanonu powinno być jednoczesne z usuwaniem z niego treści już przebrzmiałych, a także takich, które okazały się jednak nie tak istotne, jak to się kiedyś wydawało.
    Co do metodyki - pełna zgoda. W sumie nieraz mając kontakt z losowym podręcznikiem jakiegoś dziecka, które przyszło z problemem, zastanawiałam się, jakim cudem coś takiego zyskało imprimatur ministerstwa, gdzie ponoć metodycy opiniują...


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • bialeem 06.03.19, 13:02
    Mniej istotne całki czy cykl Krebsa? Może mało istotne fakty dotyczące np I wojny światowej? W końcu komu to dzisiaj potrzebne. Nigdy w życiu nie wykorzystałam ani jednego faktu historycznego w swoim życiu. Wszystko się znajdzie w internecie i na pewno jakiś mądry człowiek (który nie uczył się tego w szkole) zrobi o tym filmik na jutubie
  • triss_merigold6 06.03.19, 13:10
    Nigdy w życiu do niczego nie przydały mi się całki, szczerze mówiąc w ogóle nie pamiętam ich z programu szkolnego.
  • bialeem 06.03.19, 13:16
    No mówię, że zbędne. W ogóle nie wiem po co komu ta szkoła. Powinno się tylko gotowania, zakupów i ewentualnie kasowania biletów uczyć, ale to też zaraz zrobią za nas jakieś maszyny więc też trochę bez sensu. Czytać i tak już nikt nie czyta, pisze się tylko na komputerach, a tu autokorekta. Od liczenia jest excell. Chemia to zło i trzeba jej unikać, rozmnażanie jakichśtam mszaków to już kompletna bzdura. Po cholerę nam rozmnażanie inne niż własne. To się akurat przydaje dla przetrwania gatunku, ale w sumie gatunek miał się nieźle jak mężczyzna wstrzykiwał kobiecie do brzucha małe ludziki i one tam rosły. Geografia w dobie googlemapsów to już kosmiczna bzdura. Niech politycy się zajmują jakimś tam handlem, bo mi się nie chce myśleć. Zagłosuję na tego, kto da mi najwięcej hajsu i będzie najmniej truł dudę.
  • kurt.wallander 06.03.19, 13:40
    bialeem napisał:

    > No mówię, że zbędne. W ogóle nie wiem po co komu ta szkoła.

    Po ci się tak zlościsz. Ja tez w życiu nie zastosowałam całek. W codziennym życiu przydają mi się podstawy, typu procenty, mnożenie, dzielenie, może obliczanie pól figur. Tyle.
  • al_sahra 06.03.19, 19:33
    kurt.wallander napisała:

    > Ja tez w życiu nie zastosowałam całek. W codziennym życ
    > iu przydają mi się podstawy, typu procenty, mnożenie, dzielenie, może obliczani
    > e pól figur.

    A pole pod krzywą?
  • kurt.wallander 06.03.19, 20:24
    al_sahra napisał(a):

    >
    > A pole pod krzywą?

    Nie przypominam sobie, bym musiała wyliczać. Do czego miałoby to mi byc potrzebne?
  • 7katipo 06.03.19, 18:09
    A o różniczkach to zapamiętałam tylko, że jest to wyniczek odejmowanka wink big_grin
  • mika_p 06.03.19, 22:03
    > Może mało istotne fakty dotyczące np I wojny światowej?

    I wojna światowa była ponad sto lat temu. Nie wiem, jak teraz się dzieci uczy, za moich czasów było to rozciagnięte na x lekcji i właściwie łatwiej mi w kilku zdaniach streścić wojnę z zakonem krzyżackim i jej konsekwencje niż opowiedziec o I wojnie. Bo wojnę z zakonem mieliśmy kilkaset lat temu, niewiele źródeł, podano streszczenie, a nauka o I wojnie to dużo szczegółów utrudniających zrozumienie całości. Z II wojną jeszcze gorzej, jeszcze więcej szczegółów i to głównie o ziemiach polskich. A potem na historię powojenną (czyli wówczas ostatnie 50 lat) zostawało zaledwie kilka późnowiosennych lekcji, kiedy nauczyciel miał na głowie wystawianie ocen, a potem brak kworum, żeby przeprowadzić sensowna lekcję.

    Całki? Bez całek da się żyć.

    Rozmnażanie mszaków? Owszem, ciekawe, ale nie wiem, czy ewolucyjna kolejność nauki o roślinach jest najlepsza. Ostatecznie, najwięcej do czynienia mamy z nasiennymi, drzewa, kwiaty, owoce, kulinarna i przemyslowa przydatność różnych roślin to też nasienne. Może więcej sensu miałoby pokazanie mchu płoniaka w odróżnieniu od jabłoni, a nie jako gołą wiedzę

    --
    Dziewczyna, która opanowała mechaniczną skrzynię biegów, poradzi sobie w życiu. Carrie Bradshaw
  • daniela34 06.03.19, 11:49
    Idiotyczny program WOSu - rozmawiałam z koleżanką, która uczy WOSu w podstawówce. Jakieś teorie dotyczące społeczeństwa, podstawy filozoficzne. Skutek - dzieciaki uczą się tego na pamięć, ale mamy pokolenie bezradnych jednostek, które nie potrafią załatwić sprawy w urzędzie, nie czytają pouczeń pod decyzją (wyrokiem), nie rozumieją pism urzędowych, nawet tych napisanych w miarę prostym językiem, nie potrafią napisać odwołania, bo nie potrafią w sposób zrozumiały określić czego chcą (to akurat kumulacja złego WOSu i złego nauczania języka polskiego), nie wiedzą, gdzie zwrócić się o pomoc w jakiej sytuacji (prawnik, policja, rzecznik konsumentów). Uczą się o systemach politycznych i partiach, ale kompletnie bez zrozumienia, nie rozumieją zasad funkcjonowania państwa, nie wiedzą czym się różni prawica od lewicy
  • agata16.06 06.03.19, 12:05
    Idiotyczny. Nie ma edukacji prawnej. Nie ma edukacji obywatelskiej.
  • triss_merigold6 06.03.19, 12:06
    Precz, precz z takimi pomysłami. Nie, nie jest zadaniem szkoły uczenie nieletnich jak załatwiać sprawy w urzędach, wypełniać PIT, czy zakładać dg. Nauka pisania odwołań od decyzji administracyjnych - zapraszam na prawo, a nie do podstawówki czy szkoły średniej. Właśnie takich pomysłów z gatunku "to dowalmy jeszcze to i to, a i tamto się przyda" z całego serca nienawidzę.
  • agata16.06 06.03.19, 12:12
    Nigdy nie wiadomo kiedy będzie trzeba załatwiac sprawę w urzędzie. Czas szybko leci. Nikt nikogo uczyć nie będzie pisania odwołań od decyzji administracyjnych, ale warto przeczytać ze zrozumieniem swoje prawa np. konsumenta, odstąpienia od zakupu.
  • daniela34 06.03.19, 12:20
    Nie dołóżymy - tylko wywalmy. Wywalmy prawie cały obecny WOS. Bo to są teorie dobre do studiowania (socjologia, politologia, filozofia, prawo). Zamiast tego co jest - uczmy praktycznie. Po pierwsze - żeby napisać odwołanie od zwykłej decyzji adm.nie trzeba kończyć prawa, to bzdura. Wystarczy umieć napisać z czym się nie zgadzam i czego chcę (kłania się polski). Nie mówię oczywiście o sprawach skomplikowanych. Po drugie, trzeba wiedzieć gdzie iść po pomoc, jeśli nie dam rady (większość tych dzieciaków w podstawówce nawet nie wie, kim jest prawnik, jakie są zawody prawnicze). Po trzecie - jak zawalą termin odwołania od decyzji czy apelacji od wyroku, to prawnik też niewiele pomoże (czytamy pisma urzędowe i nie wrzucamy ich do szuflady, odbieramy korespondencję awizowaną). Podejrzewam, że taki dobrze napisany program WOSu praktycznego dałoby się napisać na 1 rok nauczania (koniec podstawówki albo początek LO). Teorie państwa i społeczeństwa- won!!! Właśnie to powinno być do zgłębiania dla zainteresowanych na studiach.
    A jest jeszcze przedsiębiorczość w programie szkoły? Bo to na pewno trzeba wywalić!
  • grru 06.03.19, 12:22
    Nie musi byc WOS, może być na PP. Ale to są ważne sprawy, bo do liceum owszem, idzie uczeń nieletni, ale z tej samej szkoły wychodzi pełnoletni obywatel. I dobrze, żeby umiał sobie poradzić w zakresie swoich praw i obowiązków. PIT, zakładanie dg, napisanie odwołania, wypełnienie formularza to nie są rzeczy dla prawników tylko codzienne sprawy. Zdecydowanie ważniejsze niż wałkowana na pp historia pieniądza i niuanse systemów bankowych, choć to oczywiście ciekawe sprawy.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • daniela34 06.03.19, 12:27
    Dodajmy - obywatel, który ponosi prawne konsekwencje swoich działań (także karne). Mam czasem zajęcia z licealistami i gimnazjalistami. I zawsze na koniec daję czas na pytania ogólne spoza tematyki zajęć a zakresu mojego zawodu - i to są pytania bardzo sensowne np.na temat prowadzenia działalności gospodarczej, podatków, zatrudnienia. Pewne rzeczy są dla nich ogromnym zaskoczeniem.
  • grru 06.03.19, 12:34
    Była swego czasu dość głośna sprawa dziewczyny, która nie wiedziała, że jak skończyła 18 lat to musi w szkole zgłosić się do ubezpieczenia zdrowotnego, jeśli nie jest ubezpieczona w innym miejscu. Trafiła do szpitala, dostała oczywiście kolosalny rachunek do zapłacenia. Nikogo nie interesowało, że obywatelka niedawno była nieletnią uczennicą.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • bialeem 06.03.19, 13:09
    Jak skończyła 18 lat i wciąż się uczy, to szkoła jest "płatnikiem" jej składek i uczeń niczego nie musi zgłaszać. Robi to szkoła.
  • grru 06.03.19, 13:19
    A skąd szkoła wie, czy uczeń nie jest ubezpieczony przy rodzicu? W tym problem, że nie wie i dlatego uczeń musi tę sprawę załatwić.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • bialeem 06.03.19, 13:23
    Nie musi. Domyślnie ubezpiecza szkoła. Jeżeli była jakaś zmiana i rodzić dopisał dziecko do swojego ubezpieczenia w ramach bycia domownikiem, to uczeń i tak jest ubezpieczony. Szkoła nawet nie musi o tym wiedzieć.
  • grru 06.03.19, 13:33
    Nie ubezpiecza domyślnie. W przypadku pełnoletniej osoby uczącej się ubezpieczenie zdrowotne płaci albo pracodawca, jeśli jest podjęta praca albo rodzic dopisuje do siebie. Dopiero jeśli nie ma takiego tytułu do ubezpieczenia składki odprowadza placówka edukacyjna, ale trzeba się zgłosić.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • milka_milka 06.03.19, 20:28
    Jak najbardziej jest domyślnie. Właśnie ostatnio sprawdzałam i moje pełnoletnie dziecko jako uczeń jest nadal wpisane jako ubezpieczone na moim ubezpieczeniu.

    --
    Kobieta z racji posiadania dwóch XX ma w pakiecie wbudowaną opcję sprzątania.[...]x wygląda trochę jak kosz na śmieci, a trochę jak kosz na brudną bieliznę. Jak nie pucuje wszystkiego w zasięgu wzroku, to jest godna pożałowania.Facet ma Y a to wygląda jak kieliszek. On może olewać. by beataj1
  • grru 06.03.19, 22:08
    Przecież o tym mówię... Na Twoim ubezpieczeniu jest, a nie szkoła ubezpiecza domyślnie. Czyli Twojego dziecka szkoła nie ubezpiecza.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kurt.wallander 06.03.19, 12:45
    grru napisał(a):

    > Nie musi byc WOS, może być na PP. Ale to są ważne sprawy, bo do liceum owszem,
    > idzie uczeń nieletni, ale z tej samej szkoły wychodzi pełnoletni obywatel. I do
    > brze, żeby umiał sobie poradzić w zakresie swoich praw i obowiązków.

    To chyba w takim razie lepiej wprowadzać to w szkołach średnich (nie tylko LO!). Większa szansa, że cos przyswoją. Bo taka wiedza w SP to czarna magia równie interesująca co systemy polityczne.
  • grru 06.03.19, 12:47
    cały czas mowa o średnich

    --
    Nadal jem gluten smile
  • kurt.wallander 06.03.19, 13:43
    grru napisał(a):

    > cały czas mowa o średnich
    >
    Serio? A gdzie tak jest napisane?
  • grru 06.03.19, 13:45
    PP to przedmiot ze szkoły średniej

    --
    Nadal jem gluten smile
  • daniela34 06.03.19, 12:55
    Lepiej w średnich (faktycznie nie tylko w LO), ale przy dobrze napisanym programie tego przedmiotu (wszystko jedno jak się będzie nazywał), można by zrezygnować z WOSu w obecnej postaci (a przynajmniej z jego sporej części). Teraz to są częściowo filozoficzno- politologiczne rozważania nauczyciela wzbogacone o przekazywanie poglądów politycznych tegoż nauczyciela (ciężko tego uniknąć, zresztą niektórzy nawet nie usiłują).
  • rosa-fira 07.03.19, 18:21
    grru napisał(a):

    I do
    > brze, żeby umiał sobie poradzić w zakresie swoich praw i obowiązków. PIT, zakła
    > danie dg, napisanie odwołania, wypełnienie formularza to nie są rzeczy dla praw
    > ników tylko codzienne sprawy.

    Wystarczy, że będzie umiał czytać ze zrozumieniem i wiedział, gdzie szukać informacji. Jak będzie chciał założyć dg czy wypełnić formularz odszuka potrzebne mu informacje, doczyta i załatwi sprawę. Wprowadzenie tego typu rzeczy do szkoły oznaczałoby dokładanie kolejnej pamięciówki. Poza tym przepisy się zmieniają i zanim uczeń skończy szkołę okaże się, że do założenia działalności wystarczy jedno kliknięcie w odpowiednią ikonkę.


  • 45rtg 06.03.19, 12:53
    triss_merigold6 napisała:

    > Precz, precz z takimi pomysłami. Nie, nie jest zadaniem szkoły uczenie nieletni
    > ch jak załatwiać sprawy w urzędach, wypełniać PIT, czy zakładać dg. Nauka pisan

    Gdyby każdy się tego uczył w domu, to spoko. Z drugiej strony, może i faktycznie - śmierć frajerom.
  • triss_merigold6 06.03.19, 12:58
    Jeśli już, to powinno być w ramach michałka "wiedza o przedsiębiorczości", w liceum. Broń Boże w podstawówce.
  • 45rtg 06.03.19, 13:07
    triss_merigold6 napisała:

    > Jeśli już, to powinno być w ramach michałka "wiedza o przedsiębiorczości", w li
    > ceum. Broń Boże w podstawówce.

    W podstawówce rzeczywiście jeszcze nie ma co.
  • cosinuss 06.03.19, 12:07
    A ja przyznam, że nie mam pojęcia, gdzie leży problem. "Serwisuję" w nagłych przypadkach syna sąsiadki teraz 3kl gimnazjum z matmy i chemii. Od 2 lat smile No tu jeszcze sobie tłumaczyłam, ze taka specyfika przedmiotów itp. Chłopak normalny, najbardziej lubi grać w LOLa. Typowe gimnazjum, typowy nastolatek. No i WOS mnie autentycznie mocno zdziwił. 3/4 klasy zagrożenie, same jedynki z każdego sprawdzianu/pracy na lekcji itp. Zakres materiału z pół roku WOS to czynne i bierne prawo wyborcze, czyli ile lat trzeba mieć w każdym przypadku, ilu posłów mamy itp. W sumie tak z pół strony w punktach dość oczywistych informacji. I o to były pytania na tych sprawdzianach. Dosłownie 3 punkty, każdy na jedną linijkę odpowiedzi. Żadnych podchwytliwych. Na poprawie te same pytania smile Moja córka miała to na lekcji, wszyscy zrozumieli, zaliczyli. Fakt, klasa wybitnych itp. A jak kogoś nie było, to w podręczniku elegancko w punktach napisane. Podręcznik cieniutki, dużo zdjęć np byłych prezydentów itp. No o odkryłam, że podręczniki są różne z różnych wydawnictw. W jego było znacznie mniej treści, napisane bardzo prostym językiem, ale to co trzeba było, a 3/4 każdego tematu to historyjka z życia kumpli z gimnazjum np o okropnym panu od matmy. No i jeden z bohaterów mówi, ze jak skończy 18 lat, to zostanie prezydentem i zlikwiduje matmę w szkole. Drugi na to, że prezydent to musi mieć 35 lat, a w ogóle, to takie rzeczy to minister robi itp. I tak elegancko wytłumaczono wszystko. Pomyślałam, że super pomysł. Tyle, że mój uczeń nie był w stanie niczego zrozumieć z tej historii. Analizowaliśmy zdanie po zdaniu. Pomyślałam, że za rok wypuszczą komiksy, a za 2 lata dorzucą płytę z nagraniem jakiegoś sepleniącego youtubera. Serio, nie wiem gdzie leży błąd i jak można nowatorsko przedstawić fakt, ze mamy sejm, senat i prezydenta.
  • tanebo2.0 06.03.19, 12:40
    wiersze.doktorzy.pl/drwal.htm
    --
    Lubię to! Właśnie w tym kierunku bym chciała iść. Że też facet potrafi doradzić z sensem, a baby nie.
  • chocolate-cakes 06.03.19, 13:29
    Myślę, że akurat w tym przypadku to nie jest błąd systemu edukacji tylko problem z przyswojeniem wiedzy u konkretnych uczniów. W szkole nie pojął, sam przeczytał i nie pojął oraz po wyjaśnieniu przez korepetytora nadal zero...
  • daniela34 06.03.19, 13:50
    Tu bym się zgodziła. A zagrożenie u 3/4 klasy wynikać może z tego, że po prostu olewają przedmiot.
  • joxanna1 06.03.19, 12:12
    Niby wszystko ok, ale ja nie dałabym tytułu "30 lat błędów".
    30 lat temu kończyłam podstawówkę, niebawem szłam do liceum. I przez całą moją edukację i my i rodzice i nauczyciele skarżyliśmy się na:
    - beznadziejne, źle dobrane lektury
    - encyklopedyczność nauki
    - podstawy poodrywane od rzeczywistości - uczenie się o rozmnażaniu mcha płonnika bezmyślne i bez poczucia sensu. Żadnej wizji, że może uczymy się po coś - może np żeby zrozumieć ewolucję czy coś takiego. Do dziś nie wiem po co.
    - niekompatybilność przedmiotów - na historii jedna epoka, na polskim innna.
    - ciężkie plecaki.
    - za dużo kartkówek i klasówek.
    - niezrozumiałe, akademickie podręczniki uczące sztuki dla sztuki (chemii dla chemii, matematyki dla matematyki)
    - bezradność w urzędach, pisaniu podań (wtedy jeszcze się pisało podania)

    Wiem, zaraz odezwą się osoby, które umieją napisać podanie, albo były uzdolnione chemicznie i ogarniały. Cóż, ja ogarniałam bez problemy moje przedmioty, ale podręczniki i podstawy powinny być dla wszystkich. NIe zaszkodzi też, jeśli będą czemuś służyły.

    Nic się pod tym względem w zasadzie nie zmieniło, a już wtedy było źle.

    Dla mnie w tym okresie odbyło się kilka zmian pozytywnych:
    - gimnazja - dopasowane do rozwoju dzieci. 14-latek to inne dziecko, niż 11-latek. W domu nawet to widzę, w drużynach harcerskich moich dzieci. 9-latek jeszcze podobnie podchodzi do różnych rzeczy, podobnie spędza czas, jak 11-latek. 14-latek już nie.
    - nie zamykanie dzieciom (młodzieży) możliwości do spokojnego rozwoju - ja uważam, że trzeba przepychać do matury, a nuż w którymś momencie zaskoczy. Najgorsze jest spisanie 14-latka i na straty i upchnięcie w zawodówce.
    - angielski - ale to pozaszkolne
    - wf jest dużo lepszy.

    I dziś likwidację gimnazjów i nacisk na zawodówki uważam za zły krok. Wracanie do przeszłości, która jednak jest przeszłością. Pasowała być może do tamtych czasów i tamtych ludzi, ale nie pasuje do dzisiejszych czasów i dzisiejszych ludzi.
  • grru 06.03.19, 12:25
    Gorzej, że przepychanie do matury odbywa się kosztem tych, których przepychać nie trzeba. Przeszłość przeszłością, ale pewne kwestie się nie zmieniły. Po pierwsze nadal potrzebujemy po prostu fachowców i zamiast unikać zawodówek lepiej byłoby poruszyć temat, jak zrobić z nich dobre, nowoczesne szkoły uczące porządnie danej profesji. Po drugie nadal nie każdy ma potencjał intelektualny i chęci do studiowania, więc nie ma sensu pchać każdego na siłę do LO.

    --
    Nadal jem gluten smile
  • agata16.06 06.03.19, 12:28
    1. Beznadziejnie dobrane lektury....... część niewątpliwie.
    2.Encyklopedyczność nauki. Niestety część wiadomości trzeba wkuć.
    Podstawy odrewane od rzeczywistości - część z pewnościa.
    Ciężkie plecaki. Chyba są juz szafki.
    Za dużo kartkówek i klasówek. A jak sprawdzać wiedzę?
    Niezrozumiałe podręczniki akademickie. Bez przesady.
    Bezradność w urzędach. Tak jest.
    Nie ma czegoś takiego jak człowiek "uzdolniony chemicznie"
  • triss_merigold6 06.03.19, 12:31
    Co z tego, że są szafki skoro muszą uczyć się i odrabiać lekcje w domu, czyli nosić podręczniki i ćwiczenia.
  • natalia.nat 06.03.19, 13:16
    Nie trzeba niczego wkuwać, wystarczy rozumieć i wiedzieć gdzie szukać, rzeczy ćwiczone i powtarzane wejdą do głowy same w toku nauki.
    Jeżeli chodzi o sprawdzanie wiedzy: "za dużo" nie znaczy "wcale". Robienie 5 kartkówek na jeden dział, podczas gdy i tak za niedługo będzie sprawdzian z całego tego materiału mija się z celem, przede wszystkim dlatego, że zabiera połowę lekcji, które powinny być w szkole przeznaczone na naukę oraz dlatego, że jest stresujące. Praca domowa powinna przećwiczyć temat i starczy. Ty byś chciała być tak co chwilę oceniana w pracy, czasem niezapowiedzianie. Bywa że kartkówki i sprawdziany są dosłownie dzień w dzień. To doszło już do absurdu. Szkoła właściwie zajmuje się głównie sprawdzaniem, czy uczeń umie.
  • agata16.06 06.03.19, 18:14
    Zrozum słówka, naucz sie odmiany czasowników- oczywiście nie wkuwając. Tak, oczywiście mozna ćwiczyć i powtarzać sto razy odmianę to za 101 wejdzie do głowy.
  • lauren6 06.03.19, 12:33
    > Najgorsze jest spisanie 14-latka i na straty i upchnięcie w zawodówce.

    Dzieciak, który się ogarnie spokojnie może iść po zawodówce do LO i na studia.
    Jeśli się nie ogarnie to przynajmniej będzie miał zawód. Nauka zawodu to nie jest spisanie na straty.
  • cosinuss 06.03.19, 12:28
    Przejrzałam sobie podręcznik - jezyk polski LO - sredniowiecze -oświecenie. No i powiem, że chciałabym taki mieć. Fajnie dobrane teksty, po każdym rozdziale kilka stron o inspiracjach w sztuce późniejszych okresów. Polecane filmy to oczywiście Romeo i Jula z Dicaprio, ale też Kurosawa, Królowa Margot, Imię Róży. Ciekawe pytania do zastanowienia. Sporo o sztuce, piękne zdjęcia. Fajne zestawienia literackie np po ciągle pokoleniowo nudnych Trenach był przepiękny wiersz Broniewskiego o zmarłej córce.
    Podstawowe informacje o stylach, formach wypowiedzi, mówieniu. To po prostu świetny podręcznik.
    Odnoszę wrażenie, że zawsze istniała część klasy mało zainteresowana czymkolwiek, a teraz ten wskaźnik wykładniczo rośnie i stąd może problem. Ale serio, nie wiem co można zrobić, bo chociażby wątek o tym, co byśmy chcialy zmienić w szkole pokazał, że trzeba wywalić ...wszystko. Bo zawsze któraś czegoś nie lubiła.
    Ja nie lubiłam historii i uważałam, ze to wina beznadziejnej nauczycielki, która cała lekcję prowadziła wykład. Tyle, że dwie osoby studiowały potem historię/prawo i uważały, że bardzo im pomogła w podjęciu decyzji.
  • daisy 06.03.19, 17:22
    Jaki to podręcznik, czy mogłabyś napisać, proszę?

    --
    Fajna książka dla dzieciaka
  • cosinuss 06.03.19, 19:03
    Ponad słowami Nowa era
  • mika_p 06.03.19, 21:43
    > po ciągle pokoleniowo nudnych Trenach był przepiękny wiersz Broniewskiego o zmarłej córce.

    W latach 90-tych miałam to zestawienie, i musialo być w podręczniku, bo moja polonistka miała Broniewskiemu za złe, że był komunistą. Broniewski napisał caly cykl wierszy po śmierci Anki, nie tylko jeden.

    --
    Buziak kobiety, którą zęby bolą, pożądanym nie jest. (z lektur szkolnych)
  • daniela34 06.03.19, 12:39
    Jeszcze jedno bym zmieniła - nauczanie języków obcych. Za moich czasów leżało, ale dobra, jakoś to można było zrozumieć, zaczynalam się uczyć w szkole w roku 1995, był problem z wykwalifikowaną kadrą, naxwdiach nie było anglistów. Moi koledzy przyszli do LO ze znajomością angielskiego na poziomie praktycznie podstawowym. Myślałam, że sytuacja się poprawiła. Rok temu jechałam tramwajem, jechały też 3 nastolatki z gimnazjum i ich nauczycielka z podstawówki (przypadkowo spotkana- tak wynikało z rozmowy). Para turystów spytała jak dojechać do danego miejsca. Dziewczyny były bardzo miłe i chciały pomóc. Nie wiedziały, jak tam trafić -to akurat zrozumiałe, trasy tramwajów ciągle się zmieniają. Zapytały innych pasażerów. Ale potem pojawił się problem - bo nie umiały tego powiedzieć po angielsku (trzeba było wysiąść z jednego tramwaju, przejść na drugą wątrobę, wsiąść do innego, przejechać kilka przystanków). Dramat. Odezwałam się, wytlumaczyłam turystom jak trafić. Nauczycielką powiedziała "A w szkole miałyście 5 z angielskiego". No i pewnie miały. Ale nadal nie potrafiły rozmawiać (pewnie na pamięć znają za to nazwy czasów po angielsku).
  • daniela34 06.03.19, 12:40
    *na wsiach nie było anglistów
  • daniela34 06.03.19, 12:41
    I przejść na drugą stronę nie wątrobę jednak smile
  • konsta-is-me 06.03.19, 20:07
    Bez przesady, gimnazjalistki nie beda mowic plynnie po angielsku (ani w innym. Jezyku).
    Poza tym, ja majac 5 z ang. dopiero muszac uzywac jezyka w praktyce, zrozumialam, jak malo go znalam.
    Masz nierealne wymagania.
  • daniela34 06.03.19, 20:41
    Nie płynnie. Na tyle, żeby cudzoziemcowi przekazać informację: Na następnym przystanku wysiądz, przejdź przez jezdnię i wsiada do tramwaju nr 3,przejdź 3 przystanki. To jest nierealne wymaganie???
  • daniela34 06.03.19, 20:43
    Przepraszam, piszę właśnie z tramwaju. Jeszcze raz: na następnym przystanku musisz wysiąść, przejść przez jezdnię i wsiąść w tramwaj nr 3. Musisz nim przejechać 3 przystanki. Ile lat się trzeba uczyć, żeby przekazać taka informację w języku angielskim???
  • daniela34 06.03.19, 20:47
    Wtej chwili uczę się obcego języka 5-ty miesiąc od zera i używając prostych zdań jestem w stanie to powiedzieć w tym jezyku.
  • konsta-is-me 06.03.19, 23:09
    Jesteś pewna, ze potrafisz przekazac i byc ZROZUMIANA?
    Czy moze tylko ci sie tak wydaje?
    Poza tym, moze trafilas na niedouczone jednostki, wiekszosc 20-latkow calkiem sprawnie mowi po angielsku, nie swietnie ale da rade.
  • daniela34 06.03.19, 23:26
    Myślę, że tak skoro byłam zrozumiana w hiszpańskim sklepie czy restauracji.
    Teraz rozmawiamy o gimnazjalistkach czy 20-latkach? 20latki mają za sobą 8 czy więcej lat nauki angielskiego. No mam nadzieję, że po takim czasie mówią przynajmniej sprawnie! To były dziewczynki pewnie z II klasy gimnazjum (sytuacja z zeszłego roku, wtedy nie było naboru do I klas gimnazjum). Nie potrafily ani płynnie ani w zaden sposob zrozumiale powiedziec prostego komunikatu po więcej niż jednym roku nauki (ja miałam jezyk obcy od 5 klasy, teraz jest zdaje sie wczesniej, zresztą nawet gdyby był od piątej, to uczyły się go ponad trzy lata). Owszem, uważam, że po takim czasie należy oczekiwać takich umiejętności. Nauczycielka ich próby rozmowy skomentowała "Na świadectwie były 5, a nie potraficie powiedzieć". Nie wiem czy były niedouczone, wiem to, co słyszałam. Nie wiem co to za szkoła, ale uważam, że jeżeli są szkoły z których 12 czy 13latki wychodzą nie umiejąc wskazać w języku obcym drogi w sytuacji, kiedy rzekomo taki nacisk jest położony na języku obce, to z modelem nauczania języków obcych jest coś nie tak. Możesz się ze mną nie zgadzać.
  • daniela34 06.03.19, 23:30
    Za szybko wysłałam - możesz się ze mną nie zgadzać, ale uważam, ze sposób w jaki dzieci uczą się języków obcych jest zły, bo za mało uczymy mówienia. A o to przecież chodzi w nauce każdego języka obcego
  • konsta-is-me 06.03.19, 23:35
    Zgadzam sie w 100 procentach, ze za malo uczymy mowienia.
    Nie wiem jak teraz, ale za moich czasow duzo wazniejsze bylo zapamietanie jak dany czas sie nazywa, niz rozumienie jak sie go uzywa (z 20 lat temu).
    Ty mowisz o gimnazjum, a ja tlumacze ze jeszcze trochę czasu maja i po LO moze juz trn jezyk bedzie bardziej plynny.
  • daniela34 06.03.19, 23:49
    No i właśnie o to mi chodzi, że chyba dalej tak jest jak za naszych czasów, skoro dziewczyny po kilku latach nauki nie są w stanie skonstruować prostej wypowiedzi w języku obcym w sytuacji codziennej. Nie twierdzę , że w wieku 20 lat nie będą potrafiły, ale obawiam się, że dalej uczymy nieefektywie, bo to naprawdę nie jest wymaganie z księżyca po kilku latach nauki (3 czy 4? Od ktorej klasy teraz angielski jest obowiązkowy?) Za naszych czasów to mogło być zrozumiałe. Pamiętasz te pierwsze szkolne podręczniki do angielskiego? Moja nauczycielka z podstawówki miała skończone 2-letnie studium językowe (nawet bez tytułu licencjata). Znajoma rusycystka uczyła angielskiego po jakimś kursie chyba. To były lata partyzantki. Ale teraz? To mnie zirytowało. Bo szkoda czasu tych dzieciaków, jeśli nauka jest tak nieefektywne, nastawiona na konstrukcje gramatyczne A nie na komunikację. To pisałam ja -miłośniczka gramatyki kilku języków obcych z łaciną włącznie smile
  • morekac 06.03.19, 23:51
    daniela34 napisał(a):

    > Ile lat się trzeba uczyć, żeby przekazać taka informację w jęz
    > yku angielskim???

    Można bardzo długo, jeśli na lekcjach właściwie się nie mówi lub nie zna słownictwa z zakresu poruszania się po mieście.




    --
    -------------------------------------------------------------
    "Pan Zenek z Bemowa: Dla mnie super sprawa, że niedziela jest wolna. Uważam, że powinni zamknąć sklepy także w sobotę. Jestem na zakupach tylko ze względu na żonę, która chciała zrobić je przed wolną niedzielą.
  • 35wcieniu 07.03.19, 06:57
    Nie wiem jak teraz ale kiedy ja chodzilam do szkoly to owszem, wskazywanie drogi bylo na lekcjach angielskiego ale ograniczalo sie do "prosto, w prawo, w lewo", cos mi mowi ze nadal jest podobnie.
  • berber_rock 06.03.19, 13:18
    Na temat szczegolow nie bede sie wypowiadac, bo nie znam na tyle obecnego polskiego programu.

    Moge sie natomiast spokojnie wypowiedziec na temat kompetencji, ktorych polscy uczniowie po zdaniu matury nie maja, a miec powinni i widac to jak na dloni w pozniejszej pracy czy tez przy okazji porownywania polskich dzieciakow do innych nacji. A pracuje na codzien w miejscu, gdzie tych narodowosci jest kolo 30, wiec jakies tam obserwacje mam.

    Polska szkola W OGOLE IMHO nie uczy presentation skills i umiejetnosci sie sprzedawania.
    Przy pierwszym lepszym wystapieniu publicznym Polacy maja stres, zachowuja sie jak drewniana kukla, ucza sie tekstu na pamiec, nie potrafia byc soba, a co najgorsze sa skromniejsi od zakonnicy.
    To jest cos co tak bije po oczach, ze jak patrze na moich polskich kolegow i kolezanki, to az mi ich szkoda.

    natomiast moj syn (ktory od 4 roku zycia chodzi do szkoly miedzynarodowej) juz kompletnie czegos takiego nie ma.
    Potrafi publicznie zabierac glos, nie wstydzi sie i nie musi godzinami cwiczyc przed lustrem.

    I nie trzeba w tym celu tworzyc nowych przedmiotow czy dodawac godzin lekcyjnych. Presentation skills mozna cwiczyc w trakcie praktycznie kazdej lekcji bez wzgledu na temat.
  • chocolate-cakes 06.03.19, 13:36
    To jest prawda.
    To jest bardzo ważne.
    Tylko zastanawiam się czy uda się to zrobić w liceum, gdzie jest 35 osób w klasie a godzin w tygodniu 3.

    Ja mam na angielskim 9-13 osób w grupie, w szkole publicznej i jednak jest różnica. Każdy ma szansę krótko się wypowiedzieć.
  • 45rtg 06.03.19, 13:42
    berber_rock napisał(a):

    > natomiast moj syn (ktory od 4 roku zycia chodzi do szkoly miedzynarodowej) juz
    > kompletnie czegos takiego nie ma.
    > Potrafi publicznie zabierac glos, nie wstydzi sie i nie musi godzinami cwiczyc
    > przed lustrem.

    I potem tacy niewstydzący się idą do ludzi i z wypracowaną pewnością siebie opowiadają... rzeczy.
  • szeera 06.03.19, 15:51
    "I potem tacy niewstydzący się idą do ludzi i z wypracowaną pewnością siebie opowiadają... rzeczy."

    Ja za to widziałam wiele razy dobre merytorycznie rozważania zaprezentowane w ten sposób (w mowie lub piśmie), że stawały się całkowicie niezrozumiałe. Autorowi w żaden sposób nie udawało się przekazać tego co chciał przekazać i co naprawdę było warte przekazania.
  • 45rtg 07.03.19, 09:51
    szeera napisała:

    > "I potem tacy niewstydzący się idą do ludzi i z wypracowaną pewnością siebie op
    > owiadają... rzeczy."
    >
    > Ja za to widziałam wiele razy dobre merytorycznie rozważania zaprezentowane w t
    > en sposób (w mowie lub piśmie), że stawały się całkowicie niezrozumiałe. Autoro
    > wi w żaden sposób nie udawało się przekazać tego co chciał przekazać i co napra
    > wdę było warte przekazania.

    Też to widziałem. Ale nie zmienia to istoty sprawy: podstawowa jest prawidłowa wiedza, a sprawne jej przekazywanie to dopiero narzędzie. Nigdy odwrotnie.
  • szeera 06.03.19, 15:32
    "Przy pierwszym lepszym wystapieniu publicznym Polacy maja stres, zachowuja sie jak drewniana kukla,"

    Dokładnie tak samo uważam. A mam na myśli ludzi naprawdę dobrze wykształconych. Brak jest w Polsce uczenia i ćwiczenia sztuki wystąpień publicznych (public speaking). Do tego przydałyby się jeszcze debaty w stylu anglosaskim. Nauczanie wypowiedzi pisemnych (czyli przekazywania myśli w jasny, dobrze zorganizowany sposób) też wg mnie jest bardzo słabe. Przedmiot "Język polski" nie uczy skutecznego korzystania z języka jako narzędzia komunikacji.

    Pamiętam taki wątek, jak ktoś napisał, że jakiś młody naukowiec (?) skarżył się, że nie umie się dobrze komunikować, co mu utrudnia pracę i wszyscy w wątku się śmiali, że jak, to przecież pisać i mówić to się uczy w podstawówce. Nie, nie uczy się.
  • milamala 06.03.19, 13:45
    Propagujesz baaaaardzo stary, zuzyty i niedzialajacy dobrze system: szkola ma przekazac wiedze, sprawadzac i oceniac.
    Prustki system nie ma racji bytu we wspolczesnym swiecie. Odkrylismy jak czlowiek sie uczy i nauczanie ma wygladac zupelnie inaczej niz mowisz.
    Nauczyciel powinien byc pomoca przy odkrywaniu wiedzy przez samo dziecko. Czlowiek ma zdolnosc uczenia sie sam z siebie nie potrzebuje do tego bata.
    Z okrojeniem podstawy sie zgadzam. Jezyk polski jest wazniejszy od matematyki, dlatego ten przedmiot nie powinien byc ograniczany.
  • 45rtg 06.03.19, 13:53
    milamala napisała:

    > Propagujesz baaaaardzo stary, zuzyty i niedzialajacy dobrze system: szkola ma p
    > rzekazac wiedze, sprawadzac i oceniac.
    > Prustki system nie ma racji bytu we wspolczesnym swiecie. Odkrylismy jak czlowi
    > ek sie uczy i nauczanie ma wygladac zupelnie inaczej niz mowisz.

    Ten "pruski system" to takie samo puste hasełko, jak "cywilizacja śmierci", albo "kultura gwałtu". Używają go ludzie, którzy niespecjalnie ogarniają kwestie uczenia, ale chcą mieć na ich temat zdanie.


  • milamala 06.03.19, 14:07
    45rtg napisał:

    "Używają go ludzie, którzy niespecjalnie ogarniają kwestie u
    > czenia, ale chcą mieć na ich temat zdanie"

    To dla ciebie literatura zaczyna sie w XIXwieku?
  • 45rtg 06.03.19, 14:12
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > "Używają go ludzie, którzy niespecjalnie ogarniają kwestie u
    > > czenia, ale chcą mieć na ich temat zdanie"
    >
    > To dla ciebie literatura zaczyna sie w XIXwieku?

    To zrozumiałaś z mojej wypowiedzi? I chcesz się wypowiadać o uczeniu innych ludzi?
  • milamala 06.03.19, 15:02
    > To zrozumiałaś z mojej wypowiedzi? I chcesz się wypowiadać o uczeniu innych lud
    > zi?

    Twoja "swiatla" wypowiedz o literaturze , ktora zaczyna sie od 19 wieku zacheca do unikania twoich jakichkolwiek wypowiedzi, bo strach sie bac co bedzie dalej.
  • 45rtg 06.03.19, 15:13
    milamala napisała:

    > > To zrozumiałaś z mojej wypowiedzi? I chcesz się wypowiadać o uczeniu inny
    > ch lud
    > > zi?
    >
    > Twoja "swiatla" wypowiedz o literaturze , ktora zaczyna sie od 19 wieku zacheca
    > do unikania twoich jakichkolwiek wypowiedzi, bo strach sie bac co bedzie dalej

    Widzę, że trzeba do Ciebie pisać powoli. Otóż nigdy nie napisałem, że literatura zaczyna się od XIX wieku.

    TSD, co to za dziwaczna maniera, żeby wiek pisać cyframi arabskimi? Tak Cię na polskim nauczyli?
  • milamala 06.03.19, 15:57
    45rtg napisał:

    > Widzę, że trzeba do Ciebie pisać powoli. Otóż nigdy nie napisałem, że litera
    > tura zaczyna się od XIX wieku.


    Tak, tak, i nie pisalas, ze napisanie opowiadania i nowelki to zadna roznica i tragedia.
    Wybacz, ze bede omijac twoje wypowiedzi, bo coraz bardziej napawaja mnie groza. Strach sie bac.



  • sunheart 07.03.19, 00:42
    "Propagujesz baaaaardzo stary, zuzyty i niedzialajacy dobrze system: szkola ma przekazac wiedze, sprawadzac i oceniac...Nauczyciel powinien byc pomoca przy odkrywaniu wiedzy przez samo dziecko. Czlowiek ma zdolnosc uczenia sie sam z siebie nie potrzebuje do tego bata..."

    Rozwiń proszę drugie zdanie - jak to widzisz w praktyce? np. w klasie 30 osobowej o zróżnicowanym poziomie intelektualnym, różnym podejściu do przedmiotu (weźmy np. matematykę, 1 godzina, dowolny temat) i różnym poziomie umiejętności w danej chwili? Jak n-l ma podołać temu zadaniu?
  • milamala 07.03.19, 10:46
    sunheart napisał(a):

    > Rozwiń proszę drugie zdanie - jak to widzisz w praktyce? np. w klasie 30 osobow
    > ej o zróżnicowanym poziomie intelektualnym, różnym podejściu do przedmiotu (weź
    > my np. matematykę, 1 godzina, dowolny temat) i różnym poziomie umiejętności w d
    > anej chwili? Jak n-l ma podołać temu zadaniu?

    Kazde dziecko ma indywidualny tok nauczania, dzieci o podobnym poziomie intelektualnym przy wykonywaniu niektorych zadan tworza male grupki. Na grupe tyle nauczycieli alby na kazdego nauczyciela przypadalo max 12 dzieci. Caloscia steruje program komputerowy, ktory dziecko realizuje samodzielnie przy wsparciu naczyciela.
    Nacisk na samodzielnosc, na odpowiedzialnosc za siebie, na poszukiwanie wlasnej sciezki rozwoju. Nauczyciel ma jedynie pomagac. Nie ma klas jako takich, nie ma ocen, jest tylko wlasna ocena ucznia. Nie ma zebran z rodzicami, sa zebrania rodzicow z dziecmi, ktorzy staja sie wspolodpowiedzialni za proces nauczania.
    Nie jest to mrzonka. Taka jest szkola przyszlosci a nie to co proponuje watkodawczyni. Takie szkoly juz istnieja.
  • 45rtg 07.03.19, 11:55
    milamala napisała:

    > Kazde dziecko ma indywidualny tok nauczania, dzieci o podobnym poziomie intelek
    > tualnym przy wykonywaniu niektorych zadan tworza male grupki. Na grupe tyle nau
    > czycieli alby na kazdego nauczyciela przypadalo max 12 dzieci. Caloscia steruje
    > program komputerowy, ktory dziecko realizuje samodzielnie przy wsparciu naczyc
    > iela.

    > Nie jest to mrzonka. Taka jest szkola przyszlosci a nie to co proponuje watkoda
    > wczyni. Takie szkoly juz istnieja.

    W fantastyce naukowej z lat 60, złotego wieku SF.
  • milamala 07.03.19, 12:14
    45rtg napisał:

    > W fantastyce naukowej z lat 60, złotego wieku SF.

    Moja corka zatem funkcjonuje w "fantastyce naukowej z lat 60, zlotego wieku SF" pani gieniusz.
  • 45rtg 07.03.19, 12:30
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > W fantastyce naukowej z lat 60, złotego wieku SF.
    >
    > Moja corka zatem funkcjonuje w "fantastyce naukowej z lat 60, zlotego wieku SF"
    > pani gieniusz.

    Tak, tak, tu się co jakiś czas pojawiają takie matki z jakichś genialnych szkółek zu-peł-nie innych niż stare pruskie. Jakoś żadnej się nie udało jak dotąd uprawdopodobnić lepszości tego, w co zapisały swoje dzieci, od zwykłej szkoły. Już prędzej się okazuje, że ich szkoła różni się od normalnej tylko nazwami tego, co się w niej dzieje.

  • milamala 07.03.19, 12:41
    Nie zamierzam przebijac betonu.
  • 45rtg 07.03.19, 12:46
    milamala napisała:

    > Nie zamierzam przebijac betonu.

    Tak, dokładnie tak zwykle kończą, jak się okazuje, że forum nie chce łyknąć na wiarę ich gołosłownych deklaracji, że szkoła ich dzieci jest jedyna i najwspanialsza.
  • 45rtg 07.03.19, 09:52
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    >
    > > Widzę, że trzeba do Ciebie pisać powoli. Otóż nigdy nie napisałem, że
    > litera
    > > tura zaczyna się od XIX wieku.

    >
    > Tak, tak, i nie pisalas, ze napisanie opowiadania i nowelki to zadna roznica i
    > tragedia.

    Ależ skąd. To jak najbardziej napisałem, bo to prawda.
  • araceli 06.03.19, 14:59
    milamala napisała:
    > Jezyk polski jest wazniejszy od matematyki,
    > dlatego ten przedmiot nie powinien byc ograniczany.

    Żeby później ludzie dawali się nabierać na różne 'promocje' itd. ? big_grin


    --
    Bycie niewierzącym nie oznacza, że jest ci WSZYSTKO JEDNO.
  • milamala 06.03.19, 15:58
    araceli napisała:

    > Żeby później ludzie dawali się nabierać na różne 'promocje' itd. ? big_grin

    Jak czytam takie wlasnie michalki, to zaczynam myslec nie tyle o odchudzeniu programu co o koniecznosci wzbogacenia go logika.
  • rosa-fira 07.03.19, 19:37
    Odkryliśmy jak uczy się człowieki nic z tego poza tymże odkryciem nie wynikło. Dzieci dalej uczą się na pamięć nazwisk i dat, doświadczenia oglądają w pidręcznikach, wkuwają różnice pomiędzy związkuem rządu a związkiem przynależności, imiesłowem przysłówkowym uprzednim a przymiotnikowym czynnym czy zaimkiem dzierżawczym a względnym.
  • rosa-fira 07.03.19, 19:43
    Odkryliśmy jak uczy się człowiek i nic z tego poza tymże odkryciem nie wynikło (tak miało brzmieć to zdanie). Oczywiście doświadczenia oglądają w podręcznikach i wkuwają różnice pomiędzy związkiem rządu a związkiem zgody. Przepraszam za błędy, zmęczona jestem.
  • milamala 06.03.19, 13:48
    triss_merigold6 napisała:

    "> . Efekty zresztą widać w necie, nawet tu na ematce, z nadreprezentacją kobiet p
    > o studiach, przynajmniej jedna trzecia pisze nieporadnie jak półanalfabetki.:"

    A ty chcesz jeszcze jezyk polski ograniczac. Moze dla niektorych nalezy dodac podstawy logicznego myslenia.
    Nawet jak jest rzekoma nadreprezentacja kobiet??? i mezczyzn po studiach to chyba lepiej zeby byla nadreprezentacja niz za malo.
  • triss_merigold6 06.03.19, 13:57
    Chcę ograniczyć np. teorię literatury i przede wszystkim uczyć poprawnie mówić i wypowiadać się pisemnie.
  • milamala 06.03.19, 14:11
    Bez urazy, wyjatowo glupi pomysl. Jezyk polski to najwazniejszy przedmiot. Poprawne mowienie i pisanie nie stoi w sprzecznosci do znajomosci literatury. Widocznie jej wrecz za malo, skoro dla niektorych literatura dopiero w 19 wieku sie zaczyna.
  • 45rtg 06.03.19, 14:16
    milamala napisała:

    > Bez urazy, wyjatowo glupi pomysl. Jezyk polski to najwazniejszy przedmiot. Popr

    Język polski to jest tak naprawdę michałek w formie, w jakiej jest obecnie. Bardzo masywny czasowo michałek, ale nic więcej. Nie uczy nawet prawidłowego rozumienia przeczytanych wypowiedzi. Na przykład są tacy gamonie, którzy mimo nauki polskiego wskazanie, że nieproporcjonalnie duża część literatury pokazywanej dzieciom w szkole pochodzi z XIX, XX, XXI wieku uznają za stwierdzenie równoważne temu, że "literatura zaczęła się w XIX wieku".
  • milamala 06.03.19, 15:06
    45rtg napisał:
    "Na przykład są tacy gamonie, którzy mimo nauki
    > polskiego wskazanie, że nieproporcjonalnie duża część literatury pokazywanej dz
    > ieciom w szkole pochodzi z XIX, XX, XXI wieku uznają za stwierdzenie równoważne
    > temu, że "literatura zaczęła się w XIX wieku"

    Moze ci gamonie uczyli sie literatury rowniez sprzed tego okresu i w zdumieniu reaguja na taki imbecylizm intelektualny polegajacy na niedostrzeganiu tego co bylo przed 19 wiekiem.

  • 45rtg 06.03.19, 15:15
    milamala napisała:

    > 45rtg napisał:
    > "Na przykład są tacy gamonie, którzy mimo nauki
    > > polskiego wskazanie, że nieproporcjonalnie duża część literatury pokazywa
    > nej dz
    > > ieciom w szkole pochodzi z XIX, XX, XXI wieku uznają za stwierdzenie równ
    > oważne
    > > temu, że "literatura zaczęła się w XIX wieku"
    >
    > Moze ci gamonie uczyli sie literatury rowniez sprzed tego okresu i w zdumieniu
    > reaguja na taki imbecylizm intelektualny polegajacy na niedostrzeganiu tego co
    > bylo przed 19 wiekiem.

    Najwyraźniej zamiast uczenia się sprzed okresów powinni byli się po prostu uczyć czytania ze zrozumieniem.
  • triss_merigold6 06.03.19, 14:18
    Teorii literatury. Rozumiesz, teorii.
    A nie, nie rozumiesz.
  • araceli 06.03.19, 14:58
    milamala napisała:
    > Jezyk polski to najwazniejszy przedmiot.

    Ale 'języka polskiego' prawie się na nim nie uczy. Uczy się za to literatury polskiej z elementami literatury światowej przez co absolwent liceum nie jest w stanie samodzielnie zredagować prostego podania na I roku studiów tylko pyta o formularz big_grin




    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • milamala 06.03.19, 15:11
    araceli napisała:

    > Ale 'języka polskiego' prawie się na nim nie uczy. Uczy się za to literatury po
    > lskiej z elementami literatury światowej przez co absolwent liceum nie jest w s
    > tanie samodzielnie zredagować prostego podania na I roku studiów tylko pyta o f
    > ormularz big_grin

    Znajomosc literatury zarowno polskiej jak i obcojezycznej to element przedmiotu pt. jezyk polski. Trudno zebysmy sie polskiego uczyli tak jak cudzoziemcy.
    Swiat w ogole niebywale "glupi" jest. We wszystkich krajach ludzie na lekcjach jezyka ojczystego ucza sie literatury ojczystej z najwazniejszymi swiatowymi elementami literatury obcej.
    No po prostu wszyscy powinni reformatorki araceli posluchac. Uwaga, swiatlosc niebywala przez nia przemawia.

  • triss_merigold6 06.03.19, 15:15
    Ojp, jesteś przykładem smutnego efektu edukacyjnego, jaki mam na myśli.uncertain
  • rosa-fira 07.03.19, 19:47
    Teoria literatury a znajomość literatury to zupełnie coś innego.
  • an.16 06.03.19, 14:51
    30 lat błędów? Tak mogła napisać osoba młoda, nie mająca pojęcia jak wyglądała edukacja w Polsce wcześniej niż 30 lat temu. Albo ktoś zupełnie nieobiektywny i nie umiejący wyciągać wniosków. Polski: mroczne, tragiczne lektury ( Antek, Tadeusz Łysek ..., Anielka, Janko Muzykant). Historia: same suche fakt, bez jakiejkolwiek próby analizy przyczyn czy skutków, geografia: bzdury w stylu "polska 10 potęga świata". Matematyka - rzędy słupków i identycznych przykładów. Gdy zobaczyłam podręczniki szkoły podstawowej moich dzieci, to im pozazdrościłam. Tego jak pomysłowe mogą być zadania na liczbach od 1-10, tego jak prosto i logicznie wprowadzane są nowe zagadnienia (matematyka z plusem klasy 4-6). I tego jak ciekawy może być podręcznik go j. polskiego ("Teraz polski" sprzed deformy klasa 5,6) Reszta nie jest tak różowa. Historia podlana jak kiedyś sosem ideologicznym, przyroda - zbyt dużo szczegółów. Ale i tak zrobiliśmy niesamowite postępy w nauczaniu na przestrzeni tych 30 lat. Wystarczyło naprawiać dalej, a nie rozwalać deformą. I ja akurat nie podzielam poglądu, że 14 latkowi nie przyda się wiedza o gatunkach literackich. Wyrzuciłabym za to roztrząsanie rodzajów przydawek przez 10 latki (5 klasa). A to że "maturzyści nie tacy jak drzewiej bywało" traci swój sens jak się wie, że aż do końca lat 80. na studia szło ok. 8% społeczeństwa. Kolejna bzdurą tu proponowana jest wprowadzenie do programu "umiejętności autoprezentacji". Cos takiego funkcjonowało przez jakiś czas na maturze gdy jej elementem na j. polskim była właśnie "prezentacja". Na szczęście szybko tą niedorzeczność zlikwidowano. To "że Polacy nie potrafią" wynika zupełnie z czegoś innego niż brak przedmiotu w szkole.
  • daniela34 06.03.19, 15:06
    Z częścią wypowiedzi na temat tzw.prezentacji na maturze zgadzam się w 100%. To była kompletna pomyłka, doprowadzila jedynie do powstania rynku handlu prezentacjami
  • milamala 06.03.19, 16:06
    an.16 napisała:

    > 30 lat błędów? Tak mogła napisać osoba młoda, nie mająca pojęcia jak wyglądała
    > edukacja w Polsce wcześniej niż 30 lat temu.

    Zgadzam sie w calej pelni. Pamietam za moich czasow bylo rowniez bardzo zle. A szkola nie tylko nie uczyla, ale wrecz przeszkadzala w rozwinieciu skrzydel.

    Moja matka ma porownanie z tym co bylo jak ja bylam mala, i z tym co dzieci teraz sie ucza. Twierdzi, ze nie ma porownania. Jest o niebo lepiej. Pewne, ze zawsze moze byc lepiej ale twierdzenie, ze to ostatnie 30 lat to jakies szczegolnie straszne jest, nie jest madre.

    "I ja akurat nie podzielam poglądu, że 14 latkowi nie przyda się
    > wiedza o gatunkach literackich. Wyrzuciłabym za to roztrząsanie rodzajów przyda
    > wek przez 10 latki (5 klasa)"

    Pelna zgoda. Rzeczywiscie 10 latki rozstrzasajace rodzaje przydawek to lekka przesada.

  • arwena_11 07.03.19, 08:38
    Przede wszystkim odeszło się od odpytywania ustnego. Pamiętam z własnych lekcji, że zawsze 1-2 osoby były przy tablicy odpytywane. Teraz to podobno stresuje dzieci.
  • iwoniaw 07.03.19, 09:03
    Przede wszystkim odeszło się od odpytywania ustnego.

    Niby gdzie się odeszło? Mam dzieci w szkołach różnych poziomów i odpytywanie ma się doskonale. Mało tego, oprócz odpowiedzi z ostatnich lekcji, mają zadania do przygotowania ustnie - wszelkie recytacje, pamięciowe opanowanie fragmentów utworów, ale i prezentacje, wystąpienia, na językach - dialogi itd.

    Teraz to podobno

    Weź się może wypowiadaj choć czasem na temat, o którym masz jakieś pojęcie, bo brzmisz jak ciotka z kanapy, która ma kategoryczne opinie na każdy temat, bo jej kumy powiedziały "jak (podobno) jest"


    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • kurt.wallander 07.03.19, 11:39
    iwoniaw napisała:

    > Przede wszystkim odeszło się od odpytywania ustnego.
    >
    > Niby gdzie się odeszło? Mam dzieci w szkołach różnych poziomów i odpytywanie ma
    > się doskonale.

    A ja potwierdzam, że się odeszło. Może nie wszędzie, mogę się wypowiadać o szkole moich dzieci. I tez argument o stresowaniu słyszałam od nauczycieli. Odpytywanie ustne w tej szkole NIE istnieje.
  • milamala 07.03.19, 10:48
    arwena_11 napisała:

    > Teraz to podobno stresuje d
    > zieci.

    A wtedy nie stresowalo? Zawsze i nieustannie wiazalo sie to ze stresem, zwlaszcza jak czlowiek sie nie do konca dobrze przygotowal. Dobrze, ze odeszli od pytania.
  • profes79 07.03.19, 10:58
    Najlepiej w ogóle nie stresować. Odpytywanie nie; prace domowe nie; za chwilę zabronią prac pisemnych bo co sie dzieciaczki będa stresować.
    A potem przyjdą studia i kolokwium do którego przez miesiąc będzie się trzeba uczyć i będzie zdziwienie "ale jak to nie zdałem"...

    --
    Witoldzbazin i Big_news - mała (na szczęście) wesoła gromadka trolli FŁ
  • an.16 07.03.19, 11:03
    No i nie męczyć 14 letniego dziubdziusia rozróżnianiem pomiędzy opowiadaniem, a nowelą. Po co to komu, fuj.
  • milamala 07.03.19, 11:15
    an.16 napisała:

    > No i nie męczyć 14 letniego dziubdziusia rozróżnianiem pomiędzy opowiadaniem, a
    > nowelą. Po co to komu, fuj.

    Akurat tej gieniuszce, ktora postuluje niekoniecznosc posiadania takiej wiedzy, nie przeszkadza stary system egzekwowania wiedzy.
  • triss_merigold6 07.03.19, 11:19
    Na poziomie 14-latka to wiedza doskonale zbędna, przekazywanie jej jest stratą czasu. Podobnie, dzieciom w klasie V jest doskonale zbędna szczegółowa wiedza na temat zakonów i reguł zakonnych (patrz: nowa podstawa programowa i nowy podręcznik) czy szczegóły rozmnażania bakterii i pierwotnikakow (patrz: nowy podręcznik do biologii).
  • an.16 07.03.19, 15:18
    Coś jest nie tak z Twoim 14 - latkiem? Dzieci bez deficytów zupełnie bezboleśnie przyswajają tą wiedzę i nie uważam, aby była zbędna. A zakony i ich reguły, cóż ... to chyba cena którą płacimy za przejście transformacji i państwo konkordatowe.
  • milamala 07.03.19, 11:10
    profes79 napisał:

    > Najlepiej w ogóle nie stresować. Odpytywanie nie; prace domowe nie; za chwilę z
    > abronią prac pisemnych bo co sie dzieciaczki będa stresować.

    Ciezko odejsc od skostnialego systemu co? Otoz prace domowe jak najbardziej. Odpytywac po co? I tak w koncu dojdzie do jakiego egzaminu, ktory zweryfkuje wiedze. Straszne dziwne, nauka bez stresu? Porazajace jest to, ze sa ludzie, ktorzy nie wyobrazaja sobie, ze cos ta fascynujacego jak zdobywanie wiedzy musi wiazac sie ze stresem. Wspolczuje ci.
    Nigdy nie cieszylo cie, ze cos wiesz. Zawsze musialas miec bat nad soba, zeby czegokolwiek sie nauczyc?
  • arwena_11 07.03.19, 11:42
    Taaa, a potem taki delikwent dwóch zdań nie umie stworzyć, jak ma powiedzieć coś przy większej liczbie osób.
  • milamala 07.03.19, 12:12
    arwena_11 napisała:

    > Taaa, a potem taki delikwent dwóch zdań nie umie stworzyć, jak ma powiedzieć co
    > ś przy większej liczbie osób.

    Przerazajace. Teraz widze dlaczego skostnialy system w Pl ma sie tak swietnie. Ludzie nie sa gotowi zeby przyjac nowosci. Jesli ktos mysli, ze mniejsza ilosc stresow nie nauczy dziecko wypowiadania sie publicznego, to mu gleboko wspolczuje.
  • mamablue 06.03.19, 17:28
    triss_merigold6
    >
    > Nie, qzwa, szkoła ma przede wszystkim uczyć, czyli przekazywać wiedzę w sposób
    > klarowny, zwięzły i przystępny odpowiednio do poziomu edukacji, a potem sprawdz
    > ać i oceniać. Nie musi być super innowacyjn czy projektowo wystarczy skutecznie
    > . Efekty zresztą widać w necie, nawet tu na ematce, z nadreprezentacją kobiet p
    > o studiach, przynajmniej jedna trzecia pisze nieporadnie jak półanalfabetki.uncertain

    Triss, naprawdę nie dajesz rady bez obrażania kogoś? Twój dzieciak jest tak samo przemądrzały jak ty?

    Rozumiem twoje postulaty, też chciałabym, żeby szkoła przede wszystkim uczyła, ale akurat powrót do metod okresu międzywojennego nie musi zdać egzaminu w dzisiejszej rzeczywistości.
  • 7katipo 06.03.19, 17:34
    Nic dodać, nic ująć. Brawo Triss smile
  • chicarica 06.03.19, 19:44
    Przekazywanie wiedzy jako gotowego produktu jest bez sensu, ponieważ większość wiedzy szybko się dezaktualizuje. Szkoła ma uczyć umiejętności współpracy i komunikacji w zespole, poszukiwania i weryfikowania źródeł informacji, przekazywania informacji i systematyczności w codziennej, ciężkiej pracy. Wszystko co poza tym to zbędny balast, służący jako materiał do uczenia powyżej wymienionych rzeczy.

    --
    ---
    Sundry: "Chcesz dowcipu, obejrzyj komedię. Chcesz inteligencji, idź do Mensy. To jest forum, tu się tylko bzdury wypisujesmile"
  • asia_i_p 06.03.19, 23:14
    Tyle, że kiedy szkoła mi usiłowała wbić wiedzę młotkiem do głowy, to współpracy i komunikacji w zespole uczyliśmy się sami (akcja podmiany kartkówek na fizyce), poszukiwania i weryfikowania źródeł informacji też (netu nie było, była biblioteka), przekazywanie informacji doskonaliliśmy (ściąga na historię na tablicy w postaci zadań matematycznych rzekomo zapomnianych z poprzedniej lekcji), a bez systematyczności nie dało się przeżyć. Mam wrażenie, że tych rzeczy lepiej uczyło się mimochodem niż teraz, kiedy są głównym celem.

    Poza tym, nie każda wiedza się dezaktualizuje - przedmioty ścisłe jak najbardziej nie, przyrodnicze nieznacznie.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • milamala 07.03.19, 11:16
    chicarica napisała:

    > Przekazywanie wiedzy jako gotowego produktu jest bez sensu, ponieważ większość
    > wiedzy szybko się dezaktualizuje. Szkoła ma uczyć umiejętności współpracy i kom
    > unikacji w zespole, poszukiwania i weryfikowania źródeł informacji, przekazywan
    > ia informacji i systematyczności w codziennej, ciężkiej pracy. Wszystko co poza
    > tym to zbędny balast, służący jako materiał do uczenia powyżej wymienionych rz
    > eczy.

    Nic dodac nic ujac. Tak powinna wygladac szkola przyszlosci.
    >
  • asia_i_p 07.03.19, 12:50
    Utrzymuję, że na poziomie średnim jednak nie. To pasuje do, powiedzmy klas 1-4 w podstawówce, maksymalnie 1-5. Potem jednak, chociaż tym umiejętności oczywiście nie można zaniedbać, uczeń musi mieć też konkretną wiedzę, a zwłaszcza konkretne twarde umiejętności - dajmy na to z języka obcego musi się umieć przedstawić, zrobić zakupy, dopytać o drogę, złożyć zgłoszenie na policji, zrozumieć tekst na temat - a do tego już potrzebuje wiedzy (na przykład konkretnego słownictwa).

    Nie da się na studiach w pięć lat zrobić matematyka z kogoś, kto nie zna twierdzenia Pitagorasa, ale za to świetnie się dogaduje i umie je znaleźć w internecie. To jest za mało czasu, uczeń na tym etapie konkretną liczbę dziesiątek czy nawet setek zadań powinien mieć za sobą.

    Wpadamy w pułapkę gloryfikowania umiejętności miękkich, tak jak kiedyś wpadaliśmy w pułapkę promowania wyłącznie twardych. Mąż mi opowiada o rekrutacjach u niego w pracy - wszyscy się świetnie komunikują, współpracują, itd., ale co dziesiąty umie programować. I tych dziewięciu, których nie umie, chce być z punktu manadżerami i dyrektorami projektu, bo mają takie świetne umiejętności miękkie. Potem się kończy tak, że specjalista zarabia więcej niż jego kierownik, bo na miejsce kierownika jest dziesięciu równie miękko umiejętnych, a na specjalistę czeka dziesięć miejsc.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 45rtg 07.03.19, 13:22
    asia_i_p napisała:

    > Nie da się na studiach w pięć lat zrobić matematyka z kogoś, kto nie zna twierd
    > zenia Pitagorasa, ale za to świetnie się dogaduje i umie je znaleźć w interneci

    Przede wszystkim, nie ma czegoś takiego jak "nie musi wiedzieć o twierdzeniu Pitagorasa, w razie czego znajdzie je sobie". Nic nie znajdzie, bo nie będzie nawet wiedział, że ma coś do znalezienia. Wszystkie trójkąty będą dla niego takie same.
  • konsta-is-me 07.03.19, 13:49
    Ktora niby czesc wiedzy szkolnej sie szybko deaktualizuje??
    A nawet jesli, czesc-np. biologia, to wciaz z ta wiedza "wiemy o co chodzi"i nie wytrzeszczamy oczu na slowo" mitochondrium".
    Z zasady rzeczy wyksztalcenie obejmuje rzeczy, ktore nie beda uzyteczne.
    Inaczej bedziemy analfabetami.
    Inaczej trzeba by od razu posylac dzieci "do majstra" na nauke, bo przeciez reszta niepotrzebna.
  • szeera 07.03.19, 15:18
    "A nawet jesli, czesc-np. biologia, to wciaz z ta wiedza "wiemy o co chodzi"i nie wytrzeszczamy oczu na slowo" mitochondrium".
    Z zasady rzeczy wyksztalcenie obejmuje rzeczy, ktore nie beda uzyteczne.
    Inaczej bedziemy analfabetami."

    A jakoś z socjologi, filozofii, prawa, ekonomii, psychologii, statystyki zakładamy, że sobie dzieci wszystko wygooglają i to już nie przeszkadza.
  • konsta-is-me 08.03.19, 16:52
    Biologia to srodowisko ktore cie otacza.
    To ty sama.
    Prawo , akurat przydalo by sie niektore elementy wprowadzic.
    Do wielu aspektow filozofii da sie...dojsc samemu, zreszta jakies tam podstawy sa.
    Po co komu statystyka, nie rozumiem ?
    Jakichs tam prostych podstaw socjologii, psychologii i ekonomi ucza jednak.
  • szeera 08.03.19, 17:15
    "Jakichs tam prostych podstaw socjologii, psychologii i ekonomi ucza jednak."

    Ale bez porównania z biologią, chemią, fizyką czy historią. PP czy WOS to "michałek" którego nikt nie traktuje serio z wymieszanym materiałem z różnych dziedzin.

    "Biologia to srodowisko ktore cie otacza."

    A nauki społeczne to społeczeństwo które mnie otacza.

    "Po co komu statystyka, nie rozumiem ?"

    Każdemu - do zrozumienia artykułu w gazecie oraz tego na jakiej podstawie opiera się większość nauki i np. medycyna.
  • konsta-is-me 14.03.19, 17:49
    Ale zrozumienie statystyki nie wymaga uczenia jej latami, prawda?
    W przeciwienstwie do biologii czy chemii.
  • rosa-fira 06.03.19, 20:58
    Amen.
  • asia_i_p 06.03.19, 23:21
    Ja bym jeszcze dorzuciła traktowanie oceny jak towaru i prawnicze podejście do kwestii oceniania. Autentycznie zdarzyło mi się, że uczeń przyszedł się wykłócać, że jak to pani mu dała jedynkę, skoro z trzech pytań odpowiedział na dwa. Wypytałam go dokładnie, okazało się, że na pierwsze odpowiedział, a na drugie, jego zdaniem, też odpowiedział, bo po prostu wcześniej podał odpowiedź na to trzecie pytanie, które potem padło. Drugie było o władzę ustawodawczą w Polsce, a trzecie o wykonawczą. Czyli padło pytanie nr 1, już nie pamiętam jakie, odpowiedział, padło pytanie o władzę ustawodawczą, powiedział, że rząd, padło o wykonawczą, nic nie powiedział i jego zdaniem to było odpowiedzenie na dwa pytania na trzy, bo przecież dwie odpowiedzi były dobre.

    Dziwnym zbiegiem okoliczności jest to dziecko rodziców, którzy średnio raz na semestr są w szkole z gigantyczną awanturą dotyczącą krzywdzenia ich dziecka. Jedną zaliczyłam osobiście jako wychowawca, matka mi wbiła na lekcję i zrobiła awanturę, że na WF-ie wyszli na dwór.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • 35wcieniu 07.03.19, 07:02
    Moze nie rozumiem ale jak odpowiedzial na 2 pytania z 3 i dostal jedynke to nie dziwie sie ze uznal ze cos nie tak.
  • triss_merigold6 07.03.19, 08:03
    No właśnie nie rozumiesz. Odpowiedź nr 2 pasowała do pytania nr 3, co oznacza że uczeń na pytanie nr 2 odpowiedział błędnie, a na pytanie nr 3 nie odpowiedział wcale
  • asia_i_p 07.03.19, 12:41
    Na pytanie pierwsze odpowiedział dobrze, na drugie źle, a na trzecie wcale, ale odpowiedź, która była złą odpowiedzią na drugie, byłaby dobrą odpowiedzią na trzecie i na tej podstawie on uznał, że dwie na trzy miał dobre.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • szeera 07.03.19, 03:10
    "Nie, qzwa, szkoła ma przede wszystkim uczyć, czyli przekazywać wiedzę w sposób klarowny, zwięzły i przystępny odpowiednio do poziomu edukacji, a potem sprawdzać i oceniać. Nie musi być super innowacyjn czy projektowo wystarczy skutecznie."

    Wydaje mi się, że do celów naukowych szkoły podchodzisz zbyt serio. Jednym z głównych celów obecnej polskiej szkoły (i wielu innych systemów) jest selekcja uczniów do dalszej edukacji. Bardzo wyraźnie i boleśnie widać to w tym roku. To, że dzieci mają się uczyć takich, a nie innych przedmiotów, z takim, a nie innym programem jest dość przypadkowe i w bardzo małym stopniu powiązane z tym czego będą się potem uczyć na uczelniach wyższych czy z tym co będzie ważne w ich życiu. Zastąpienie w pewnym stopniu "skutecznego przekazywania wiedzy" czymkolwiek innym nie powinno nikomu przynieść szkody.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.