Dodaj do ulubionych

Wrzucam tutaj, może się przyda komuś

08.03.19, 19:06
Tekst jest dlugi i pochodzi z wpisu Ewy Foley na FB. Może coś znajdziecię w nim dla siebie ☺Jak ktoś ma dostęp do fb to jest jeszcze fajna "instrukcja" do codziennego wykorzystania ☺

"Dzisiaj 8 marca....chciałabym opowiedzieć Ci o mojej miłości do życia przez filtr wydarzenia, które jest nieuchronną i integralną częścią życia - przez filtr śmierci. Myślę, że ludzie, którzy boją się śmierci boją się też życia...
Tak się złożyło, że moje największe lekcje z przedmiotu zwanego życie były lekcjami z pogranicza śmierci. Nie polecam takiego stylu uczenia się. Ludzie uczą się przez INSPIRACJĘ lub DESPERACJĘ....
Ale lekcje odrobione są odrobione i o kilku z nich chciałam dzisiaj opowiedzieć. Indianie, rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnej mają rytuał PODAJ DALEJ! Uważają, że jeżeli czegoś się nauczymy mamy OBOWIĄZEK PODAĆ TO DALEJ. Zatem… podaję moje lekcje dalej.

LEKCJA PIERWSZA: Sydney, Australia rok 1987
Jechałam na rowerze w pięknej dzielnicy plaż północnych Dee Why. Potrącił mnie samochód - jak z katapulty wyrzucona zostałam z roweru i spadłam na środek ruchliwej jezdni. Straciłam przytomność. W szpitalu dowiedziałam się od świadka wypadku, że nadjeżdżający z naprzeciwka wielki jeep zatrzymał się z piskiem hamulców o 2 cm od mojej głowy…
Pomyślałam tak: skoro te 2 cm uczyniły różnicę między moim życiem a śmiercią, i wciąż tu jestem.. to może mam tu coś do zrobienia?? Tylko co?
Zaczęłam szukać tej małej różnicy, i to uczyniło dużą różnicę w moim życiu. Zaczęłam zadawać sobie inne pytania:
W JAKIM CELU TU JESTEM? PO CO TU JESTEM? KIM JESTEM? Złożyłam rezygnację z wyczerpującej pracy w korporacji, zostałam pilną uczennicą z przedmiotu ŻYCIE... i Naturecare College. Reszta jest historią. Zaczęłam moje życie i karierę zawodową od nowa w pasjonującym temacie psychologi pozytywnej i rozwoju osobistego.

LEKCJA DRUGA: Pałac Nieznanice, Polska, rok 1996
Zaczęło się niewinnie. Potrzebowałam kilku dni przerwy strategicznej i postanowiłam wziąć udział w odosobnieniu prowadzonym przez szamana, którego znałam jeszcze z Australii.
Drugiego dnia wieczorem szaman wyprowadzi.l nqw na skraj posiadlosci pod las, wręczył nam łopaty z poleceniem wykopania swojego własnego grobu, w którym spędzimy całą noc…
Dał nam drugie zadanie: napisanie epitafium, napisu na swoim grobie, jak ludzie będą nas pamiętać. Napisałam, przerażona położyłam się na gołej ziemi i przeżyłam tę upiorną noc trzęsąc się, patrząc w gwiazdy, słuchając bębnienia i śpiewu szamana… Nigdy tej nocy nie zapomnę: przekroczyłam siebie i swoje ograniczenia! Nad ranem z tego „grobu” powstała inna osoba, wolna Ewa. Stałam się WOLNA!! Wolna od lęków i wolna do życia z pasją.
Postanowiłam, że moim życiowym celem jest, by każda osoba, którą spotykam była po kontakcie ze mną w lepszym stanie niż ją zastałam. Postanowiłam, że chcę być zapamiętana jako godnie żyjąca, życzliwa, pogodna i szczęśliwa kobieta...
A Ty? Jak chcesz być zapamiętany/zapamiętana? Jaki ślad chcesz po sobie zostawić? Chcesz po sobie zostawić zdołowanych, niepewnych ludzi czy podniesionych na duchu „mistrzów życia”???
Sugestia na pracę domową: dzisiaj wieczorem przed snem napisz swoje własne epitafium. Przynajmniej zacznij szkic.

LEKCJA TRZECIA: Warszawa, Wielka Sobota, Wielkanoc 2005
Lekcja nagła, niespodziewana, najtrudniejsza i trwająca do dzisiaj... Mój syn Maciek w wieku 27 lat zginął w wypadku motocyklowym… Taka lekcja nie ma sensu dla żadnej matki. I nie da się nadać temu doświadczeniu jakiegokolwiek sensu. Każdy rodzic to wie… A jednak uważam, że w tym nieszczęściu miałam szczęście, bo mogłam być z ciałem mojego syna przez godzinę po jego śmierci. A za moimi plecami murem stali moi najbliżsi… i to oni mnie unieśli i przenieśli przez ten najtrudniejszy czas do pogrzebu Maćka i niosą dalej…
Odmówiłam zastrzyku na uspokojenie. Postanowiłam być OBECNA z moim dzieckiem w czasie jego odchodzenia do Światła, tak samo jak byłam z nim obecna, gdy przychodził na ten świat przeciskając się przez moje ciało w Szpitalu Bielańskim.
Po pierwsze uznałam, że to nie ja jestem ważna tylko ON i jego proces, zmieniłam punkt skupienia uwagi. To pomogło. Po drugie nagle - darem łaski - spłynęło na mnie olśnienie: a gdybym tak zamiast rozpaczać, że Maciek żył TYLKO 27 lat, zaczęła być wdzięczna, że żył AŻ 27 bogatych wspaniałych lat. Że fizycznie miałam mojego syna przy sobie AŻ przez 27 pięknych lat… To poczucie wdzięczności i mała ligwistyczna zmiana okazała się być małą różnicą, która uczyniła WIELKĄ RÓŻNICĘ…
SZUKAJ MAŁEJ RÓŻNICY, KTÓRA UCZYNI WIELKĄ RÓŻNICĘ W TWOIM ŻYCIU.

Gdy Maciek miał 9 lat przyniósł do domu ze szkoły wielki plakat, powiedział „Przeczytaj mama i zapamiętaj” i powiesił ten plakat u siebie w sypialni. Przeczytaj…
"Wasze dzieci nie są waszymi dziećmi.
Są synami i córkami Życia, które pragnie istnieć.
Przychodzą przez was, ale nie od was
i chociaż są z wami, nie są waszą własnością.
Możecie dać im miłość, lecz nie myśli.
One mają swe własne myśli.
Możecie gościć ich ciała, ale nie dusze.
Ich dusze zamieszkują w domu przyszłości, do którego nie macie wstępu nawet w swoich snach.
Możecie starać się być jak one, lecz nie próbujcie czynić ich podobnymi do was,
gdyż życie się nie cofa i nie zatrzymuje na dniu wczorajszym.
Jesteście jak łuk, z którego wasze dzieci, jak żywe strzały wyleciały naprzód.
Łucznik widzi ten znak na ścieżce wieczności i nagina was swą siłą tak, by Jego strzały leciały szybko i daleko.
I bądźcie radzi ręce Łucznika,
bo kocha On strzałę, która wzlatuje, ale tak samo kocha łuk, który jest opoką.”
PROROK, Khalil Gibran

LEKCJA CZWARTA, 1 listopada, Warszawa, rok 2011
Lot LO16 z Nowego Jorku i lądowanie "na brzuchu" na Okęciu po mistrzowsku przeprowadzone przez kapitana Wronę. Dziękuję kapitanie! Byłam z moim przyjacielem na pokładzie tego samolotu. Przeżyliśmy wszyscy: 239 osób, pasażerowie i załoga. Ludzie często mnie pytają: jak było? Niedyskrecją byłoby opowiadanie co działo się z innymi pasażerami. Mogę tylko powiedzieć o sobie. Ja pożegnałam się z życiem w ciągu tych ostatnich 5 minut przed awaryjnym lądowaniem. Trzymając głowę między kolanami, oddychając głęboko modliłam się … modlitwą dziękczynną, dziękowałam za moje dobre spełnione życie. Byłam gotowa!
Z mojego punktu widzenia wydarzył się cud. Od tego czasu często powtarzam, że MOJE ŻYCIE JEST CUDEM!
Twoje życie też jest cudem. Każde życie jest cudem. Okazujmy częściej wdzięczność za cud życia, bo przecież wciąż tu jesteśmy..

Dla mnie, jedyna sensowana konkluzja z tego doświadczenia to CARPE DIEM. Stałam się „łapaczką” chwil, dni, uśmiechów, uścisków, dobrego słowa...
CARPE DIEM - CHWYTAJ DZIEŃ. "Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie…” Horacy
Carpe diem (łac. dosłownie - "chwytaj (skub) dzień") - sentencja pochodząca z poezji Horacego, zawarta w Pieśniach (1, 11, 8). "Chwytaj dzień, bo przecież nikt się nie dowie, jaką nam przyszłość zgotują bogowie..."

DZISIAJ PIERWSZY DZIEŃ RESZTY TWOJEGO ŻYCIA! ŻYJ TAK, JAKBY TO MIAŁ BYĆ OSTATNI DZIEŃ TWOJEGO ŻYCIA."
Edytor zaawansowany
  • jeziorowa 08.03.19, 20:30
    Przeczytałabym do końca gdyby nie to, że 3 razy przysnęłam zanim dojechałam do drugiego akapitu. Zatem resztę omiotłam tylko wzrokiem i przysnęłam znów. Ten tekst jest niewiarygodny! Napewno przyda się wielu osobom! Bardzo polecam! Drogie panie, proszę wydrukować ten tekst i za każdym razem jak nie będziecie mogły zasnąć zerknijcie na niego. Działa za każdym razem! Kilkanaście sekund czytania i śpicie! Producenci środków nasennych nigdy tego nie wybaczą autorce! Jeszcze raz polecam🤣🤣🤣
  • hummorek 08.03.19, 23:55
    Też nie dałam rady 😁
  • lellapolella 09.03.19, 21:09
    No błagam, ja też nie ale spróbuję jeszcze raz. Zawzięłam siębig_grin

    --
    Twierdzenie, że wierzący czuje się szczęśliwszy od niewierzącego, nie znaczy nic więcej jak to, że pijany jest szczęśliwszy od trzeźwego. George Bernard Shaw
  • lellapolella 09.03.19, 21:16
    Nie było warto. Ciekawe, czy Indianie (jakby kto nie wiedział: rdzenni mieszkańcy Ameryki Północnejwink) wiedzą, że mają rytuał "Podaj dalej", czy pani to zmyśliła naprędce, by mieć dużo udostępnień?

    --
    Umysł jest jak spadochron. Nie działa, jeśli nie jest otwarty. Frank Zappa
  • mid.week 10.03.19, 08:43
    Oczywiście, że wiedzą ale on się sprowadza do fajki a nie pierdzielenia głupot big_grin
  • lellapolella 10.03.19, 11:35
    big_grin

    --
    Jest w mówieniu „Nie” ogromna siła i czasem wydaje mi się,

    że jest ona tak wielka, iż nawet nią samą można żyć.Canetti
  • aankaa 08.03.19, 21:39
    a gdzie kolejne lekcje ?
    jakaś niedoróbka

    --
    jako jedyny gatunek na ziemi znosimy jajo przed wybudowaniem gniazda - K. McCloud
  • mid.week 08.03.19, 22:59
    Ona jest tak pozytywną, że aż mnie zemdlilo .😐
  • beneficia 09.03.19, 00:07
    Ten tekst jest zbyt egzaltowany jak dla mnie. Wolę buddyjskie przypowieści, skromne, bez nadęcia.
    A poza tym nie chcę żadnego epitafium, chcę, żeby mnie skremowano a prochy wsypano do takiej specjalnej doniczki z nasionkiem brzozy i gdzieś zakopano.
  • jematkajakichmalo 09.03.19, 00:19
    Lekcja piata: OJP

    --
    "Bosze, dziewczyno to tylko wszy!!!! Mogłabyś mieć raka trzustki to był by problem!" by zefirkowapola
  • enfant_terrible7 09.03.19, 01:28
    jematkajakichmalo napisała:

    > Lekcja piata: OJP
    >
    😃😂🤣
  • piekna_remedios4 09.03.19, 09:34
    Nie znoszę takich wpisów na fejsie, nigdy nie czytam, żenują mnie i nie śmieszą ani nie wzruszają. Nuuudaaaaa pani.
  • ficus_carica 09.03.19, 09:41
    Pomijając ciut nieskładny słowotok, to ta pani nieźle zaburzona. Ja rozumiem optymizm i szklanke do połowy pełna, ale znajmy proporcje.

    --
    kiedy dorośnie wtedy on przyniesie wojnę pod twój dom
    i ojca synów i bratu brat stawi naprzeciw pana świat
    nie ma wiary bez niewoli nie ma bólu co nie boli
  • kosmos_pierzasty 09.03.19, 14:33
    Dzięki!
    Akurat czytałam liczne podobne, ale i ta z przyjemnością przeczytałam smile
  • scarlett74 09.03.19, 14:40
    Wypociny bez ładu i składu.
    Dla "złotych myśli " to już lepiej sięgnąć po Małego Księcia...
  • katja.katja 09.03.19, 20:14
    Dla nielubiących czytać dłuższych postów mogę streścić smile

    Ćmoj boj.

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka
Agora S.A. - wydawca portalu Gazeta.pl nie ponosi odpowiedzialności za treść wypowiedzi zamieszczanych przez użytkowników Forum. Osoby zamieszczające wypowiedzi naruszające prawo lub prawem chronione dobra osób trzecich mogą ponieść z tego tytułu odpowiedzialność karną lub cywilną. Regulamin.