Dodaj do ulubionych

Przemoc w małżeństwie i stosunki rodzinne

19.03.19, 11:16
Sytuacja z mojej dalszej rodziny. Są sobie dwie siostry A i B: chociaż obie były chowane w atmosferze szacunku, poszanowania samego siebie, to niestety, o ile B udało się stworzyć fajny związek, A związała się z przemocowcem. Facet co prawda nie lał jej fizycznie, jednak zaczął stosować przemoc ekonomiczną i psychologiczną pod płaszczykiem "ty sobie beze mnie nie poradzisz". Zrobił jej trójkę dzieci, praktycznie rok po roku, i stwierdził, że jako matka nie może ich zostawić, więc kobieta przestała pracować. "Wspólne" konto w praktyce było na niego i wydzielał jej pieniądze na zakupy. Jakakolwiek chęć zakupu czegoś dla siebie była ucinana "nie będę sponsorował twoich fanaberii", oczywiście na co dzień "ty się do niczego nie nadajesz, gdyby nie ja zginełabyś, coś się nie podoba, wynocha itd...niestety facet nie tylko zawładnął swoją żoną, ale zaczął próbować ustawiać jej rodzinę, w tym siostrę B. B jednak nie zgadzała się na takie traktowanie i co jakiś czas wybuchały awantury. Potem A dzwoniła przepraszała za męża, płakała, że ma dość takiego życia, więc B próbowała jej pomóc, wspierała mówiła by go zostawiła, oferowała pomoc w postaci pracy, możliwości zatrzymania się u niej, jednak A zawsze odmawiała, bo a to proponowane przez B prace były wszystkie złe (kobieta po śubie szybko przestała pracować, więc nie miała jakiś super kwalifikacji) i na końcu zawsze było klasyczne "bo mój mąż sie mną opiekuje, twój nie i jesteś zazdrosna". Ta farsa trwała przez ileś lat aż do potężnej awantury między B i szwagrem (mężem A), który zaczął obrażać B. Świadkiem tego była A, ale stawiła się za mężem. Tak więc B ucięła kontakty z nim i z nią, mówiąc, że ma dość i niech sobie sama radzi. No i A została właściwie sama bez znajomych (też się od niej odwróciły, bo mężuś wcześniej poobrażał wzystkie jej koleżanki) i teraz bez siostry. W rodzinie zaczęto jednak naciskać na B, że nie powinna się tak obrażać, to jej siostra itd... B jednak powiedziała, że nie zmieni zdania, bo została ciężko obrażona, a własna siostra, mimo iż była tego świadkiem, wolała stanąć po stronie męża, no to niech ma, ona palcem nie kiwnie. Co wy byście zrobiły na miejscu B? Spróbowałybyście wybaczyć siostrze, czy trwałybyście konsekwentnie na swoim stanowisku z wiedzą, że właściwie ona jest teraz zdana tylko na swego męża?
Edytor zaawansowany
  • utka007 19.03.19, 11:27
    Siostra A sama przecież nie została, w końcu jest rodzina która naciska na B, więc chyba ktoś tam z A się kontaktuje.

    A jeśli chodzi o wybaczenie, to chyba nikt o nie nie prosi, więc jak miałoby to wyglądać?
  • iwoniaw 19.03.19, 11:28
    Ale co właściwie ta siostra B miałaby robić? Czy siostra A w jakikolwiek sposób dała znać, że potrzebuje pomocy/chce odnowienia kontaktu? Bo jeśli to wszystko jest w wyobraźni osób postronnych, a sama zainteresowana nie narzeka, to pojawienie się siostry B, ewidentnie wyproszonej z życia siostry A, może wcale nie być oczekiwane... Z drugiej strony - skontaktowanie się z siostrą (bez ofert pomocy, ingerencji, ratunku etc. tylko zwykłe "hej, co tam słychać") nie musi od razu oznaczać jakichkolwiek kontaktów ze szwagrem. Pytanie, co myśli siostra B, jak czuje.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • arista80 19.03.19, 11:40
    Od czasu awantury A nie odezwala się, natomiast przed awanturą bardzo często zwracała się z prośbą o pomoc bo np. mąż ją wyzwał. Siostra B, jak pisałaś, wychodziła właśnie z założenia, że siostra to siostra, i mogą się kontaktować bez kontaktów B ze szwagrem, problem leżał w tym, że szwagier sam się wtrącał i chciał ustawiać B, na co ona mu nie pozwalała, i stąd kłotnie, a potem ta wielka awantura. Teraz z tego co wiem B czuje przede wszystkim żal i złość do siostry, bo jej mąż obraziła ją bardzo mocno, a tamta poprała jego.
  • iwoniaw 19.03.19, 11:50
    Teraz z tego co wiem B czuje przede wszystkim żal i złość do siostry, bo
    > jej mąż obraziła ją bardzo mocno, a tamta poprała jego


    Zatem sprawa jest prosta - B nie ma najmniejszego powodu, żeby robić cokolwiek. Dziwne, że czująca misję wtrącania się w cudze sprawy rodzina nie naciska na A, żeby to ona spróbowała naprawić relacje i na początek przeprosiła siostrę. W każdym razie, ja bym na miejscu B w takiej sytuacji nic nie robiła. Mogłabym się zastanowić, czy i co zrobić, gdyby siostra (osobiście, nie przez posły) sama się do mnie odezwała.



    --
    'I don't think you can fight a whole universe, sir!'
    'It's a prerogative of every life form, Mr Stibbons!'
  • ravny 19.03.19, 11:54
    no właśnie. Tu powinna A przeprosić.

    I uważałabym na rodzinę która niby "obie chowała w atmosferze szacunku, poszanowania samego siebie" a teraz ta rodzina chce B zmusić żeby pozwalała sobie "sr.ć na głowę"....
    Coś z tą całą rodziną nie jest tak idealnie jak się wydaje.
  • tt-tka 19.03.19, 13:09
    arista80 napisała:

    > Od czasu awantury A nie odezwala się, natomiast przed awanturą bardzo często zw
    > racała się z prośbą o pomoc bo np. mąż ją wyzwał.

    A jak wlasciwie miala wygladac ta pomoc , jak A. to sobie wyobrazala ? B powinna w rewanzu wyzwac szwagra czy zalozyc mu knebel czy jak ?


    Imho B. zrobila blad podstawowy przyjmujac od siostry przeprosiny za szwagra. No ale stalo sie. Teraz ruch nalezy do A. to ona powinna przeprosic siostre - za wlasne zachowanie, nie za meza ! - a B. ma pelne prawo powiedziec, ze tego buca nie chce wiecej widziec ani nawet slyszec o nim. Jesli siostra bedzie chciala sie z nia spotkac czy zdzwonic, to sama. I to niech B. powtarza rodzinie, konsekwentnie.


    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • matacznik 19.03.19, 11:34
    arista80 napisała:

    > Co wy byście zrobiły na miejscu B?
    >
    Och, to bardzo proste: nic.
  • ravny 19.03.19, 11:45
    Tu nie ma czego wybaczać. Od patologii trzeba się odciąć. B zrobiła już dość, żeby A wyciągnąć z bagna - teraz jedyne co może to właśnie trzymać się od A z daleka i pozwolić A doświadczyć w pełni skutków tego co sama robi.
    Wspieranie ma swoje granice. I granicą tą jest współuzależnienie.
    Jak widać dotychczasowa strategia B na pomaganie jest absolutnie nieskuteczna. B po prostu dała się wkręcić w dojenie z siebie energii przez siostrę zaburzoną pasożytkę.
    B niech się trzyma z daleka od tej patologii.
    Także od rodziny, która manipulacjami i szantażykami emocjonalnymi chce B zagonić z powrotem do robienia za "kubeł na frustracje" dla A. Niech se rodzina sama lata do A z pocieszaniem i utwierdzaniem jej w przekonaniu, jaka to A jest nieszczęśliwa i wszyscy mają ją wspierać a ona sama może im fucka pokazywać.

    Wspieraj B w tym, żeby potrafiła się odciąć od toksycznych rodzinnych uwikłań.

    A - jest dorosła i robi to co chce. Ośrodków pomocowych w przypadku przemocy domowej jest tyle obecnie dostępnych że jak A będzie chciała cokolwiek zmieniac w życiu to znajdzie do nich drogę. Jak na razie A nic zmieniać nie chce.

    Trzymam kciuki za B. Niech się zajmie ratowaniem swojego życia od rodzinnych pasożytów szantazystów, a nie błaganiem patologii by zechciała się zmienić.
  • aqua48 19.03.19, 12:41
    Ruch należy do A. Powinna siostrę przeprosić, za nomen omen BRAK WSPARCIA. I obie powinny się zastanowić jak powinny wyglądać ich relacje. B może już nie mieć ochoty służyć siostrze za konfesjonał w sytuacji gdy ta nie ma ochoty swej sytuacji zmienić.
  • rosapulchra-0 19.03.19, 13:23
    Pytanie, dlaczego nie wsparła? Może ze strachu przed mężem?

    --
    Można mieć wykształcenie wyższe, ale niekoniecznie podstawowe. by Figrut
  • ravny 19.03.19, 13:35
    Nawet jeśli, to czy na wszystko można mieć wymowkę "bo ja się męza boję" ? Jak mąż każe głodzić dziecko to też się dostosuje bo się go boi? A - gdyby zrobiła to faktycznie ze strachu przed mężem to by za jego plecami na następny dzień błagała B o wybaczenie. A tak nie jest. Jej życie, jej małżeństwo, jej rodzina. Żeby przerwać przemoc trzeba CHCIEĆ. A tu jest osoba która tego nie chce bo nie chce tracić profitów utrzymania pełnej rodziny domu.... Ona chce tylko mieć się komu wyjęczeć. Najwyższa pora jej ten toksyczny komfort odebrać i zacząć wymagać także od A, bo inaczej jej się szare komórki nigdy nie uruchomią. To jak z alkoholikiem, A musi znaleźć swoje dno.
    Jeśli zaś w tym domu się dzieje coś drastyczniejszego, to trzeba zgłosić na interwencję kryzysową, bo w tej patologii przeciez trójka dzieci się wychowuje.
  • iwoniaw 19.03.19, 13:40
    Zgadzam się.


    --
    "My jesteśmy Rada Puchaczy - każdy w lesie wie, co to znaczy"
  • rosapulchra-0 19.03.19, 17:13
    Tak, tak.. wszystko zależy od ofiary.

    --
    Na forum najrozsadniej jest ze wszystkim sie ukrywać, bo nigdy nie wiadomo co Ci wypomna wink by jak_matrioszka
  • yuka12 19.03.19, 19:57
    Nie Rosa, nie wszystko. Ale dużo, bardzo dużo. Może np. poszukać pracy, jeżeli dzieci są w wieku przedszkolnym, może poudzielać się jako wolontariusz, zacząć jakiś kurs, kiedy mąż jest w pracy, może zacząć żyć niezależnie, może poszukać organizacji pomocowych- niemal wszystkie biblioteki mają łącza internetowe. Także żeby pokazać sobie i dzieciom, że MOŻNA. Ale żeby cokolwiek zrobiła, musi po prostu chcieć. Bo do tej pory wylewała łzy i skarżyła się siostrze bez chęci jakichkolwiek zmian. Tak jak żony alkoholików narzekające na mężów i trwające przy nich latami. Dlatego nazywa się to współuzależnieniem. I żadna terapia czy pomoc nic nie da bez woli zmian.

    --
    "najlatwiej patrzec przez etykietki, ktore rozdano, swiat jest wtedy taki prosty, a zycie nieskomplikowane" by Undoo
  • fawiarina 19.03.19, 13:14
    Zaraz, siostra B, oferuje pomoc, wyciąga dłoń, którą siostra A odrzuca i gryzie, i jeszcze pytasz co ona ma dalej zrobić?
    Mieć ich wszystkich głęboko w poważaniu.
    Siostra A jest dorosła. Związała się z idiotą, bywa. Siostra B chciała jej pomóc się od tej głupiej decyzji uwolnić, a ta tę pomoc bojkotowała. W takim razie uszanować głupie decyzje siostry A i żyć dalej swoim życiem.
  • la_mujer75 19.03.19, 13:38
    A powinna przeprosić, jeżeli zalezy jej na kontaktach z B.
    Nie wyobrażam sobie, że ja, która zostałam obrażona - jeszcze mam zabiegać o kontakty????
    Jestem wstanie nawet zrozumieć, że siostra się za mną nie wstawiła (pewno się boi tego swojego mężulka). I pewno przebaczyłąbym, gdyby tylko pierwsza do mnie zadzwoniła.
  • ratunku1981 19.03.19, 15:13
    B powinna przestać zawracać sobie głowę problemami siostry A. Probowała pomóc to się od niej siostrunia odwróciła. Rodzina niech się sama zajmie pomocą siostrze B.
  • ratunku1981 19.03.19, 15:18
    Swoją drogą jak czytam, że "facet zrobił jej trójkę dzieci, praktycznie rok po roku" to się zastanawiam gdzie ona mózg miała. To nie 16 wiek, że środków antykoncepcyjnych nie ma. Druga rzecz dlaczego kobiety tak łatwo rezygnują z siebie na prośbę męża czy partnera?
  • arista80 19.03.19, 15:34
    Przekonał ją frazesami, jak to pięknie jest mieć dużą rodzinę, a ona ma taki piekny ciepły wygląd, nie to co te zimne suki (jej koleżanki), które myślą tylko o karierze. A potem było tylko "do jakiej pracy?, masz małe dzieci, chyba nie zamierzasz ich zostawiac w jakiś instytucjach".
  • ravny 19.03.19, 15:40
    czyli dziewczyna się złapała na karmienia swojej PYCHY.
    To raczej nie miała fajnej wyjściowej rodziny, wygląda na narcyzkę.
  • arista80 19.03.19, 15:57
    Trudno, aby o wszystko obwiniać rodzinę, po prostu trafiła na faceta - czarusia, który wiedział jak ją urobić. Rodzina jej była zwykła, jakich wiele. Perfekcyjna pewnie była, ale nie było też jakiś negatywnych wzorców: właściwie wszystkie kobiety w jej rodzinie zawsze pracowały, miały swoje pieniądze, były niezależne....Kiedy A poznała męża każdy się dziwil, tym bardziej, że on od początku nie krył się ze swoimi poglądami i od początku roztaczał przed nią wizję "wszysscy są źli, ty jesteś mała dziewczynka i ja się tobą zaopiekuję". A ona w to weszła, nie oglądając się na nic ani na nikogo.
  • ravny 19.03.19, 16:12
    to jej wybór. Jeśli tak łatwo dała się zmanipulować pierwszemu lepszemu czarusiowi to coś z jej emocjami nie było do końca ok. Zdrowa emocjonalnie, dowartościowana z domu osoba na hasła "jesteś taka ciepła nie to co twoje koleżanki zimne zdziry" - by kopnęła gogusia w odwłok bo by nie potrzebowała swojego EGO karmić w opozycji do kogokolwiek.

    Jeśli w tym są dzieci -i agresja, wyzwiska-to jako rodzina powinniście zgłosić sytuację domową do jakiejś instytucji zewnętrznej www.opsbielany.waw.pl/przemocwrodzinie.php
    bo w tym momencie krzywda dzieje się dzieciom, że mają głupią matkę i ojca psychola.
    (a najlepiej nagrać jakieś akcje między nimi i z takim nagraniem iśc zapytać czy coś zrobić sa w stanie).

    A jest strażniczką chorego układu i domowej przemocy , krzywda dzieje się dzieciom, niepowetowana.
  • koronka2012 19.03.19, 15:26
    Siostrze można "wybaczyć" w sensie uznać ją za osobę z ograniczoną poczytalnością i na tym uciąć temat - co nie znaczy, że należy powrócić do poprzedniego modelu relacji.

    Bycie kubłem na cudze życiowe rzygi na dłuższą metę jest nie do zniesienia i nikomu to nie przynosi nic dobrego.
  • jola-kotka 19.03.19, 15:30
    Bo taka pomoc w wiekszosci przypadkow sie nie sprawdza. Laski nie chca odchodzic od tych facetow one chca tylko publicznosci dla ich nieszczescia i w to nieszczescie wracaja jak bumerang. Nic bym nie zrobila . Zadzwoni ok pogadam ale nie staralabym sie wiecej wyciagac jej z tego malzenstwa.
  • ravny 19.03.19, 16:03
    W wielu przypadkach się sprawdza, o ile "ofiara" ma jakąs odrobinę mózgu i jej celem jest wyjść z krzywdzącego związku a nie tylko dostać głaski od innych dzięki swoim problemom.
    Jeśli już minęły "lata" wspierania siostry i sytuacja nic się nie zmieniła, a jeszcze A potępia B i broni "oprawcy" kosztem B, to najwyższa pora by B ucięła ten układ z A. Bo jest chory i szkodliwy dla B.

    rowinskabusinesscoaching.com/pozostan-poza-trojkatem-trojkat-dramatyczny-karpmana-kamila-rowinska/

    B też nie powinna przekraczac pewnych granic, czyli nie powinna "walczyć ze szwagrem" zamiast A. Może dać jej namiary na terapię i ośrodki zajmujące się przemocą rodzinną, ale resztę musi wykonać sama A. JAk A nie chce, to B nic nie zrobi by ją z małżeństwa wyrwać, a tylko zostanie potraktowana jak wróg zagrażający wygodnemu życiu A.
  • jola-kotka 19.03.19, 17:05
    W wielu czyli 10 na 100?
  • ravny 19.03.19, 17:37
    Zależy od wielu czynników. W 3 przypadkach gdzie dziewczyny potzebowały podobnej pomocy udało mi się w ilości 1 i 1/2. To znaczy jedna z czarnej dziury się ogarnęła do innego widzenia świata i zmiany w związku podjęła swoje terapie i żyje teraz świadomie, druga wyszła z jednego bagienka i wydawało się że rozumie o co chodzi ale i tak skręciła w obiektywnie kiepski kolejny układ - wg niej jedyny i niepowtarzalny więc więcej się jej pomóc nie da bo to jej wybór, a trzecia podobnie jak pani A szuka tylko ludzi na których może zawisnąć i jęczeć zaś sama nie pozwala nic zmieniać we własnym domu.
  • aga_mon_ber 19.03.19, 15:47
    Na miejscu B, olałabym siostrę. Niech sobie sama "radzi". Tamta mogła skorzystać z jej pomocy, ale nie doceniła tego. Takie życie sobie wybrała, więc niech teraz nie narzeka.
  • princy-mincy 19.03.19, 15:55
    Na miejscu B nie zrobiłabym absolutnie nic.
    Ona się starała i chciała pomagać.
    Dziś niech zacznie żyć z dala od siostry i jej problemów.
    B prawdopodobnie jest współuzależniona ale ma teraz świetną okazję odciąć się od toksycznej relacji.
  • 71tosia 19.03.19, 16:17
    siostra A ma typowe zachowanie dla ofiar przemocy, siostra B typowe dla osób ktore ofiar nie rozumieją, wydaje im sie ze samym mowieniem 'zrob cos' i 'zostaw meza' cos zmienia. Jedynie niewielki procent ofiar przemocy domowej jest w stanie odejść z takiego związku bez silnego wsparcia psychicznego, finansowego i organizacyjnego z zewnątrz. Czy siostra A takie wsparcie dostała? I nie ma co za to obwiniać siostry B bo nie zawsze ludzie mają możliwość a i też umiejętność udzielania takiego wsparcia.
  • arista80 19.03.19, 16:26
    B proponowała A konkretną pomoc, możliwość zatrzymania się u niej, oferowała konkretne prace (czasem musiała świecić oczami przed niedoszłymi pracodawcami, bo najpierw A płakała do telefonu, że mąż nią poniewiera i by jej pomóc, a potem nagle prace nie były takie jakby ona chciała i jak ona ma tak pracować, to już lepiej by ją mąż utrzymywał, więc z pracy były nici), co więcej miała robić?
  • ravny 19.03.19, 16:29
    Wysłać do psychologa i psychiatry. A jeśli A by odmówiła to zaprzestać angażowania się. Zaś awantury wyzwiska szwagra można było jakoś nagrać by nie było słowo przeciw słowu, a w przypadku jakiejś większej agresji wezwać policję.
    Tylko tyle i aż tyle.
    Rozbić zmowę milczenia i "niewychodzenia z problemem na zewnątrz". Od tego są służby.
  • 71tosia 19.03.19, 16:42
    matka trojki dzieci bez doswiadczenia zawodowego, za to z silnym przekonaniem ze nic jej nie wyjdzie bez meza - naprawde ma male szanse na wyjscie z tego ukladu. Musialby z nia popracowac psycholog by nabrała chciaz troche wiary w siebie i w to ze jej zycie moze byc inne.
    Wydaje sie ze jedyne co moze B zrobic to stac z boku, by byc wsparciem w trudniejszych chwilach dla A ale i by miec mozliowsc zareagowania gdyby sytuacja zrobiła sie niebezpieczna dla niej i dzieci. Nie ma co sie obrazac ze siostra A nie jest w stanie posluchac dobrych rad udzielanych przez B. Ta niemoc jest niestety typowe dla ofiar przemocy, inaczej by nimi nie byly.
  • ravny 19.03.19, 16:45
    przecież B się nie obraża za to, że siostra jej nie słucha, tylko za to, że w momencie gdy B była wyzywana przez męża A to A poparła męża przeciwko B.

    Jak widać A umie podnieśc głos na kogoś, ale woli na B niż na "oprawcę".
  • 71tosia 19.03.19, 17:01
    a jakiej reakcji oczekujesz od osoby ktora od lat jest w zwiazku przemocowym? Ze nagle zacznie sie zachowywać racjonalnie? Gdyby sie zachowywala racjonalnie nie bylaby w takim związku juz dawno.
  • ravny 19.03.19, 17:19
    komentuję twoje słowa że B ma się nie obrażać na A za to co robi A. Wręcz przeciwnie - B powinna sobie uświadomić, że sama jest równie ważna jak A, i dobrostan B także się liczy a nie tylko zajmowanie się problemami A. Osoba która przez lata wisi na kimś emocjonalnie i w pełni korzysta z czyjegoś zaangażowania - a w chwili próby sprzymierza się z wrogiem przeciwko pomagającej - nie jest warta ani sekundy dalszego zainteresowania. Bo to patologia taka sama jak pani z zachlanym w trupa mężem który ją tłucze, ale ta pani wydrapie oczy każdemu kto będzie próbował ją od tego męża oddzielić.
    B musi ratować samą siebie PRZED A i jej chorymi odpałami. Choć dla spokoju sumienia powinna zgłosić sytuację u A odpowiednim służbom, bo tam jest 3 dzieci wychowywanych przez psychicznie zaburzone osoby. Nie wiem ile lat mają dzieci, ale jak już chodzą do szkół to dziwne że jeszcze nauczyciele nie zareagowali, bo dzieciaki muszą być bardzo zaburzone wychodząc z takich rodziców.


  • tt-tka 19.03.19, 20:03
    71tosia napisała:

    >
    > Wydaje sie ze jedyne co moze B zrobic to stac z boku, by byc wsparciem w trudni
    > ejszych chwilach dla A ale i by miec mozliowsc zareagowania gdyby sytuacja zrob
    > iła sie niebezpieczna dla niej i dzieci.

    I tak przez reszte zycia B ma stac z boku i obserwowac ? A jej wlasne zycie to pies ?

    Nie ma co sie obrazac ze siostra A nie
    > jest w stanie posluchac dobrych rad udzielanych przez B. Ta niemoc jest nieste
    > ty typowe dla ofiar przemocy, inaczej by nimi nie byly.

    B nie poprzestawala na udzielaniu dobrych rad. Ofiarowywala calkiem konkretna pomoc, lacznie z lokum i oraca.
    Imo B ma pelne prawo czuc sie obrazona. Ma rowniez prawo wybaczyc obraze, jesli zechce i tylko wtedy. Ale zalatwiac zadnych spraw siostry nie powinna wiecej. Poki siostra sama nie podejmie jakichs dzialan, w ktorych bedzie mozna ja wspomoc, owszem, ale NIE zalatwiac za nia.




    --
    Ignorancja moze byc skorygowana przy pomocy ksiazek. Glupota wymaga strzelby i szpadla (pochwycone w sieci)
  • ravny 19.03.19, 16:26
    "więc B próbowała jej pomóc, wspierała mówiła by go zostawiła, oferowała pomoc w postaci pracy, możliwości zatrzymania się u niej, jednak A zawsze odmawiała, bo a to proponowane przez B prace były wszystkie złe (kobieta po śubie szybko przestała pracować, więc nie miała jakiś super kwalifikacji) i na końcu zawsze było klasyczne "bo mój mąż sie mną opiekuje, twój nie i jesteś zazdrosna"."
    - B robiła więcej niż tylko mówienie że ma zostawić męża.

    Natomiast jak to w takich przypadkach bywa - rodziny się nie słucha. Więc jedyna pomoc dla A na tym etapie to by było zawiadomienie przez innych służby zewnętrzne by tam wbiły klin w ten toksyczny rodzinny układ, i by A zaczęła zauważać, że swoją postawą także ona krzywdzi dzieci.
    Może by to zrobiła ta rodzina co namawia teraz B do pokajania się. Mogą ruszyć tyłek i pomóc, a nie wypychać B na barykady by samym mieć czyste rączki.
  • arista80 19.03.19, 17:29
    Ale jak zawiadomisz służby skoro przemocy fizycznej tam nie było? W takim przypadku przyjechaliby i co? Wątpie by zareagowali na "mąż mnie wyzwał", prawdopodobnie uznaliby, że ot małżonkowie się pokłocili.
  • ravny 19.03.19, 17:40
    Jak nie skontaktujesz się z Ośrodkiem interwencji i nie zapytasz bezpośrednio to nie będziesz wiedzieć jakie możliwości aktualnie mają a jakich nie mają. Czyż nie?
    Można mówić "ale się nie da" "tak ale..." do końca życia. Albo zrobić coś czego się do tej pory unikało.

    B może się przejśc na terapię własną współuzależnień, dla niej to też ciężka sytuacja i powinna się wspomóc.
  • mgla_jedwabna 19.03.19, 19:18
    Siostra ma to, co konsekwentnie wybierała przez lata - tymczasową wygodę i kłamstwa męża zamiast solidnego kręgosłupa moralnego, który każe człowiekowi brać odpowiedzialność za własne utrzymanie, być solidarny wobec osób udzielających wsparcia oraz postępować zgodnie z tym, co słuszne, a nie z tym, co się podoba najgłośniej wrzeszczącemu.
  • kosmos_pierzasty 19.03.19, 19:22
    Na miejscu B? Nic.
  • araceli 19.03.19, 19:37
    Będąc na miejscu B mimo wszystko nie potrafiłabym całkowicie odciąć się od siostry. Ograniczyłabym jednak kontakt i pomaganie, bo póki A nie sięgnie dna i sam nie będzie chciała sobie pomóc to nic z pomocy nie będzie.

    --
    Gdzie wszyscy myślą tak samo - nikt nie myśli zbyt wiele.
  • cruella_demon 19.03.19, 19:46
    Znam identyczny przypadek. Od pani odwrócili się wszyscy, z własnymi dziećmi włącznie.
    Naprawdę w takim przypadku nie ma ofiar, są ochotnicy.
    Oczywiście to pani czuje się niezrozumiana i skrzywdzona, a dzieci są wyrodne i niewdzięczne. Przy tym, przemoc pana wobec dzieci jakoś pani nie przeszkadzała.
  • astrologia333 19.03.19, 20:22
    Nie powiem ci co masz zrobic, bo chyba ciebie to dotyczy. Napiszę co ja bym zrobiła.
    Dałabym siostrze numer telefonu i powiedziałabym jej, że jak się zdecyduje uciec z tej patologii to jej pomogę. I wtedy może na mnie liczyć na 100%. Jednocześnie zastrzegłabym, że nie toleruję fałszywych alarmów w stylu: "mam dość, pogadajmy o tym 3-dni, odejdę a potem i tak wracam do męża".
    Kontaktów bym nie utrzymywała, po co sie męczyć?
    Trzeba wziąć pod uwagę, że ma sprany mózg totalnie i boi się. Zapewne nie jest wg niej jeszcze tak źle jak mogłoby być. Pomysl, jak miałaby przerąbame gdyby stanęła po twojej stronie. Jest dorosła, i trochę irytuje jak tkwi w takim chorym układzie i jeszcze każe dzieciom na to patrzeć, ale jest też ofiarą przemocy a to ryje psychikę.
  • bergamotka77 19.03.19, 20:36
    Nie na ofiar są tylko ochotniczki.

    --
    bardoszka: Powinnam swoje 15-letnie dziecko upchnąć w jakimś oknie życia?

    morekac: Nie da rady, nie zmieści się. Gdyby się mieściło, byłoby zbyt wielu chętnych.
  • lispokis1 19.03.19, 22:35
    Znam podobną sytuację , tam rzecz się działa między rodzeństwem i rodzicami , rodzic żalil się latami do pierwszego dziecka że drugie problematyczne mieszkające z nim się do rodzica źle odnosi. Pierwsze wspierało , tłumaczyło jak można nto zmienić , namawiało na jakieś działania , woziło im literaturę , dawało adresy do terapeutów . Rodzic utwierdzal w przekonaniu , że Pierwsze musi go wspierać, wysługiwal się nim , narzekal strasznie na Drugie ale nie pozwolił Drugiego ruszyć tylko go obsługiwał... Wreszcie doszło do sytuacja , że Pierwsze było u rodzica , a Drugie wszczęło awanturę, zaatakowało fizycznie i słownie .Pierwsze zagroziło że wezwie służby a wtedy rodzic .. to Pierwszemu zrobil awanturę i się obrazil , że jak Pierwsze śmie w ich domu się rządzić nie ma tu do niczego praw.. Potraktowane jak intruz Pierwsze opuściło ich dom, nie kontaktowało się więcej. Kilka tygodni minęło zanim rodzic raczyl do Pierwszego się odezwać i to nadal z pretensjami żeby zdyscyplinować nieposłuszne.. , bo w jego mniemaniu Pierwsze nadal powinno się zajmować i robić za pocieszyciela rodzica. Dla Pierwszego to był koniec rodziny, zaangażowania i pozwalania na manipulowanie sobą. Po latach rodzic nadal sobie mieszka z Drugim i nie zamierza tego zmieniać . Pierwsze za to odzyskało swoje życie bez zatruwania siebie wiecznymi problemami rodzica które to problemy rodzic sam generuje bo jest popieprzony.
  • ferra 20.03.19, 10:53
    Typowe narcystyczne zawlaszczenie A przez meza. Rodzina pochodzenia siostr, pozornie mogla wydawac sie zdrowa i uwazna w porownaniu z powszechnym (do dzis) brakiem respektu wobec indywidulanych uczuc i emocji dzieci oraz poszanowaniu ich granic.
  • ravny 20.03.19, 11:38
    profesor.pl/publikacja,32446,Referaty,AGRESJA-NARCYSTYCZNA-CZYLI-WSPOLCZESNY-WAMPIRYZM

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka