Dodaj do ulubionych

Nienawiść do......

24.03.19, 10:53
To na kanwie poprzedniego watku o nienawiści do służby zdrowia i niektórych wypowiedzi krytykujących nauczycieli.
Bardzo łatwo wkładamy wszystkich do jednego worka.
Nienawidzimy słuzby zdrowia, bo ktos gdzies kiedys był chamski ( wierzę), niegrzeczny ( z cała pewnością), niedouczony ( zgoda). Jezeli upiła sie recepcjonistka ( sama widziałam) to pija lekarze!!!!! Jeżeli gdzies przyjmował pijany lekarz to wszystkie gazety trąbia, ze lekarze pija. Lekarz X w liczbie pojedynczej i to jest naganne.
To samo dotyczy nauczycieli. Wszyscy mielismy róznych. Dobrych i złych. Czy mam mówic, ze nauczyciele to lenie skoro polonistka w szkole mojego syna , mówiąc najdelikatniej, nie lubiła sie przepracowywac. Była za to wspaniała matematyczka, doskonała nauczycielka biologii, cudowna chemiczka i cała mase dobrych lub poprawnych nauczycieli.
Mam znajomego adwokata. Cham i prostak. Większość ludzi ma w pogardzie. Czy zatem mam krzyczeć, ze wszyscy adwokaci są właśnie tacy? Nie, mówj sąsiad-mecenas jest super facetem, często wpada do nas na kielicha ( zaraz będzie, ze jesteśmy alkoholikami) i nie raz pomógł w sprawach prawnych.
Spotkałam na swojej drodze:
taksówkarzy- piratów drogowych i chamów zarazem.
Kierowców autobusów, którzy sieją postrach i wylewa sie z nich chamstwo.
Bardzo zarozumiałego pilota PLL LOT ( mojego sąsiada w garazu).
Mnóstwo aroganckich ochroniarzy.
Fatalnie zachowujących sie sprzedawców w róznych sklepach- mięsnym i Seforze.
Karygodnie zachowujących się bankowców, którzy usiłowali zbyc klienta i "zwykłego" i VIPa.
Czy wszystich tych grup zawodowych powinniśmy nienawidzieć. Nie. Można miec pretensje do poszczególnych osób.
Edytor zaawansowany
  • makurokurosek 24.03.19, 11:44
    Napiszę w swoim imieniu dlaczego zaczęłam generalizować środowisko nauczycielskie. W poprzedniej szkole córki młodej pracowało około 20 nauczycieli młoda miała kontakt z 14, z których wszyscy lecieli na gotowych sprawdzianach z wydawnictw, jedna matematyczka z dwóch potrafiła przekazać wiedzę, polonistka to jeden wielki dramat. Tak więc z tych czternastu nauczycieli dosłownie dwóch się wyróżniało, reszta to dno dna. W kolejnej szkole około 25 nauczycieli młoda miała kontakt z około 18 , z czego osób które chcą przekazać wiedzę i potrafią to robić jest dosłownie 4 ( fizyk, jedna z polonistek, nauczycielka historii , jedna z matematyczek). Czyli znów znakomita większość to dno dna.
  • agata16.06 24.03.19, 11:53
    No to wyobraź sobie, ze jestes jednym z tych dobrych nauczycieli i słyszysz, że nauczyciele to dno dna....
    Piszesz o gotowych sprawdzianach - czy są one złe? Szczególnie jesli "lecą na nich" językowcy? Tak, wiem to ogromne ułatwienie dla uczniów, ale czy przypadkiem w szkole nie toczy sie zabawa w policjantów i złodziei?
    Pamietam, z moich szkolnych lat, ze tez bywały gotowce- tyle, ze o wioele trudniej dostepne dla uczniów. Nauczyciele z nich korzystali.
  • frey.a86 24.03.19, 12:21
    Jak ja chodziłam do podstawówki, to germanistka przygotowywała sprawdziany sama, tzn. dostawaliśmy listę słówek do przetłumaczenia i tyle. Obecne sprawdziany z języka obejmują nie tylko słownictwo i gramatykę, ale też czytanie i słuchanie i ułożenie takiego testu, żeby był w 100% zgodny z treścią podręcznika może stanowić wyzwanie, a już słuchania nie da się samodzielnie ułożyć. Sprawdzian musi być zgodny, bo inaczej rodzice przyjdą i powiedzą, że "nie było w książce a na sprawdzianie tak". Sprawdzić te testy musi nauczyciel, nie robi tego wydawnictwo. I ok, pytania zamknięte sprawdza się szybko, gorzej z otwartymi.
  • makurokurosek 24.03.19, 17:02
    "Piszesz o gotowych sprawdzianach - czy są one złe? Szczególnie jesli "lecą na nich" językowcy?"

    Są złe z dwóch powodów. Po pierwsze składają się z zadań zamkniętych, a to ani nie sprawdza wiedzy ani tym bardziej zrozumienia tematu. Po drugie są dostępne w necie więc oceny za taki sprawdzian nie są kompletnie adekwatne do wiedzy i są ocenami za cwaniactwo. Po trzecie skoro nauczyciele tak krzyczą o 40h swojej pracy, to stosowanie gotowców wykazuje ich kłamstwo o czasie pracy poza szkołą, wszak wydrukowanie takiego testu dla całej klasy to dosłownie minuta, a jego sprawdzenie z kluczem odpowiedzi zajmuje maks 2-4 minuty. Tak więc nauczyciel matematyki, polskiego angielskiego który do uzyskania etatu ma prowadzi lekcje z trzema klasami i robi sprawdziany po skończeniu działu czyli raz na miesiąc przeznacza na te trzy klasy uwaga 3-4h w miesiącu. Pytanie więc jak to się ma do tych 20h tygodniowo, które podobno każdy nauczyciel twardo spędza w domu na przygotowanie się do lekcji i sprawdzenie sprawdzianów

    "Tak, wiem to ogromne ułatwienie dla uczniów, ale czy przypadkiem w szkole nie toczy sie zabawa w policjantów i złodziei?"

    W szkole przede wszystkim toczy się zabawa pod tytułem "naucz mnie" bo inaczej moi rodzice zamiast wydać na kolonie dla mnie będą musieli wydać kilka stówek miesięcznie na korepetycje.

    "Pamietam, z moich szkolnych lat, ze tez bywały gotowce- tyle, ze o wioele trudniej dostepne dla uczniów."

    Nie wiem w jakich latach ty chodziłaś do szkoły, ale za moich czasów sprawdziany były przygotowywane przez nauczycieli i w 100% składały się z zadań otwartych. Uczeń musiał się napracować aby wykazać, że temat zrozumiał, a nauczyciel musiał się napracować by te sprawdziany sprawdzić. Nie mówiąc już o tym, że na polskim pisanie wypracowań było chlebem powszechnym, a nie jak to jest w obecnej chwili w większości szkół raz na rok
  • agata16.06 24.03.19, 20:56
    Masz rację co do częstości wypracowań. W moich szkolnych czasach wypracowanie pisało się raz w tygodniu. Czy to było dobre czy złe niech każdy oceni. Moim zdaniem było w porządku. Polonistce chciało sie chcieć wymyslała ciekawe tematy - zwykle 3 do wyboru.
    Nikt nie narzekał, do szkoły nie przybiegali wzburzeni rodzice, ze dziubdzius zamiast iśc w sobote na obiad do cioci Irenki musi slęczeć nad pisaniem.
    Językowcy muszą korzystać z gotowców chcąc ocenic "słuchanie". Inne testy? Wiesz, jeżeli ucvzeń nauczy się tego co jest w gotowcu to juz jakis sukces.
    Ponadto nie jest tak, ze wszystkie zadania są zamknięte ( wiem, bo sama robiłam takie zadania i ... ubolewałam, ze nie moge ich samodzielnie sprawdzić). W szkole chodzi o to, zeby się nauczyć!
    Do szkoły chodzilam dość dawno. Kuratorium(?) wydawało dla nauczycieli jakies materiały metodyczne czy broszury i tam były klasówki kompaktybilne z materiałem. Część nauczycieli z tego korzystała część nie.
  • asia_i_p 24.03.19, 21:16
    Nieprawda, że gotowy sprawdzian składa się z zadań zamkniętych - dlaczego by miał? Są zamknięte, są "półotwarte" (transformacja zdań, itp.), są otwarte (odpowiedzi na pytania, e-mail do napisania). Nieprawda, że sprawdza się go 2-4 minuty - no bo się nie składa z zadań zamkniętych. Nawet nieprawda, że się go drukuje minutę, skoro przed wydrukowaniem go należy naprawić komputer i ksero oraz zmodyfikować niektóry zadania, bo dla danej grupy są za trudne/ za łatwe. Nieprawda, że się nie pisze wypracowań - pisze się i na polskim, i na językach obcych.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • kornelia_sowa 24.03.19, 21:22
    Asia. Nieprawda. Nie zawsze.
    W szkole syna sa dwie polonistki. U naszej pisza wypracowania.
    U drugiej nigdy. Tylko jako zadanie domowe, ktorego ona nie sprawdza.
    Jednej sie chce, drugiej nie. A rodzice nie frajerzy.
    Nie popra pomyslu zeby pracowity i leniwy dostawali tyle samo.
    Moj syn sie polskiego nauczy. Rodzice uczniow tej drugiej polonistki beda placic za korki jak zajdziebpitrzeba. Beda bulic za to, zeby ktos nauczyl dzieci tego co powinna polonistka, ktora uwaza ze nalezy jej sie podwyzka.
    Kto da rodzicom na korki.

    Wiesz czemu tak duzo ludzi jest niechetnych nauczycielom?
    Bo maja dzieci w szkolach i oprocz wersji nauczycieli znaja tez wersje swoich dzieci.
  • makurokurosek 24.03.19, 23:46
    "Nieprawda, że gotowy sprawdzian składa się z zadań zamkniętych - dlaczego by miał?"

    matematyka, fizyka, chemia, geografia, historia - gotowce z wydawnictw to od 80-100 % zadania zamknięte. Sprawdzian z matematyki złożony w 80% z zadań zamkniętych sprawdza się dokładnie 2-3 minuty, skąd wiem bo czasami daję córce taki sprawdzian. Tak więc nie ściemniajmy, że przy gotowcach jest tyle pracy.

    " Nieprawda, że się nie pisze wypracowań - pisze się i na polskim, i na językach obcych. "

    Moja córka pisała 10 zdaniowe wypowiedzi pisemne co 2 tygodnie w klasach 2-3,w klasie 4-6 pisała DOKŁADNIE 1 WYPRACOWANIE NA ROK.

  • la_mujer75 25.03.19, 07:25
    A ja mam takie pytanie: skąd wiecie, że nauczyciele korzystają z gotowców?
    Kupujecie ?
    Ja nie kupuję, więc moje dzieci i tak się muszą uczyć pod klasowkę, a nie pod test. A to, że inne dzieci korzystają i mają lepsze oceny, mam gdzieś.
    Starszy- ze swoimi problemami - nawet jakby przez tydzień uczyłby się pod dany test i tak nie napisałby go na 100% ! Na pewno czegoś by nie zauważył, coś by ominął.
    Fakt, że ja miałabym łatwiej, niż samej przygotowywać materiał do powtórzenia z nim.
  • ichi51e 25.03.19, 07:30
    Nie musza kupowac. Dzieciak jako tech native bez problemu sobie te testy wygoogla

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • janja11 25.03.19, 09:49
    la_mujer75 napisała:

    > A ja mam takie pytanie: skąd wiecie, że nauczyciele korzystają z gotowców?
    > Kupujecie ?
    >

    Nie muszę kupować. Dzieciak dostaje ksero/ wydruk z konkretnym logo, to raczej jest oczywiste, że wkład pani nauczycielki niewielki.
    Te same materiały dostawały dzieciaki rok wcześniej i dwa lata wcześniej itd.
    Stąd nieszczególnie przekonujące są dla mnie historie o bidnych nauczycielkach, które noce zarywają, aby się do zajęć przygotować.
  • kornelia_sowa 24.03.19, 21:14
    Nie o to chodzi, ze gotowce sa zle.
    Chodzi o to ze 80 % nauczycieli klamie, ze w domu pracuje drugie tyle ,eby ULOZYC sprawdzian, potem go ocenic, etc.
    Sorry, robia wydruk a potem oceniaja wg klucza.
    W szkole syna na przyrodzie zawsze jest gotowiec. Ostatnio jedna mama poszla na dzien otwart obejrzec sprawdzian, bo cora dostala zla ocene. W jednym pytaniu byl byk.
    Nauczyciel nie wiedzial, bo nawet tego nie przeczytal. Ot, wydrukowal.
    Na zwrocenie uwagi zareagowal po nauczycielsku czyli sie fochnal, bo nauczycielowi uwagi zwrocic nie mozna. Na 100 % potem miauczal w domu, ze musi znosic roszczeniowych rodzicow.
    Owszem-nauczyciele sa rozni. I dlatego nie zfadzam sie, zeby wszyscy dostali podwyzki.
    Dlaczego miernoty maja je dostawac?
    Niech dostana dobrzy.

    Ale tak sie nie da. Nauczyciele boja sie byc oceniani i rozliczani. Nie przyjmuja krytyki. Never.

    Wiesz co sobie mysla rodzice jak slysza ze nauczyciel zali sie ile to czasu poswieca na przygotowanie sprawdzianu a jest to gotowiec? Gotowiec , ktory klasa zdazyla juz zdobyc?
    Pogarde dla klamstwa. I dzieci tez



  • kornelia_sowa 24.03.19, 21:16
    I zaraz bedzie ze dzieci oszukuja bo maja pytania.
    Sorry jak nauczyciel sie obija i na dodatek klamie, to chyba trudno zeby go szanowali i byli uczciwi.
  • larix_decidua77 24.03.19, 12:34
    O co ci chodzi z tymi sprawdzianami? W ogóle mnie nie obchodzi kto przygotowuje sprawdziany moim dzieciom, nauczyciel czy wydawnictwo. Co za różnica? To tak jakbym uważała, że aktor wujowo gra, bo sam sztuki nie wymyślił..
  • makurokurosek 24.03.19, 17:06
    "O co ci chodzi z tymi sprawdzianami? W ogóle mnie nie obchodzi kto przygotowuje sprawdziany moim dzieciom, nauczyciel czy wydawnictwo. Co za różnica? "

    Różnica duża, sprawdziany z wydawnictw oparte w 100% na zadaniach zamkniętych nie sprawdzają faktycznej wiedzy i zrozumienia tematu, stąd mamy wysyp klas i szkół z paskami za to kiepskimi wynikami z egzaminów zewnętrznych. Te testy to gigantyczne ułatwienie dla nauczycieli, ale szkodliwe dla uczniów i rodziców , bo zwyczajnie zakłamują rzeczywistość nie wykazują rzeczywistej wiedzy danego ucznia.
  • agata16.06 24.03.19, 20:58
    A może w takim razie warto nie kupować dziecku takich materiałow i ... nauczyć, ze uczy się dla siebie a ściagając fałszuje rzeczywistość tak naprawdę okłamując siebie.
  • makurokurosek 24.03.19, 23:52
    "A może w takim razie warto nie kupować dziecku takich materiałów"

    Nie zrozumiałaś mojej wypowiedzi. Problemem nie jest to kto ma gotowce, a kto nie. Ten sposób sprawdzenia wiedzy nie wykazuje faktycznych braków w efekcie uczniowie nie są w żaden sposób przygotowani na egzaminy zewnętrzne. Jak sądzisz dlaczego nauczyciele tak naskakują na zmianę formy egzaminu, ot proste przez lata uczyli rozwiązywania testów a nie faktycznego rozumienia zagadnienia.

    Moje dziecko zawsze uczyło się dla wiedzy, co nie zmienia faktu że trudno rodzicowi ocenić faktyczny stan wiedzy przy zadaniach zamkniętych gdzie na podstawie odpowiedzi łatwiej dojść do rozwiązania, aniżeli faktycznie zadanie rozwiązać.
  • ichi51e 25.03.19, 07:34
    Problem polega na tym ze wszystkie testy takie sa obecnie i trzeba sie nauczyc klucza zeby umiec go rozwiazac. Kreatywnosc nie jest na tescie nikomu potrzebna.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • la_mujer75 25.03.19, 07:58
    Do tej pory egzamin gimnazjalny składał się w większości pytań zamkniętych. Teraz formuła się zmieniła, ale nadal trzeba rozwiązywac zadania pod klucz. Możliwe odpowiedzi i tak są ujęte w kategorie i od "woli" sprawdzającego zależy, czy da np. dwa punkty, czy jeden punkt.
  • larix_decidua77 24.03.19, 21:46
    Kurcze, mam dwoje dzieci w wieku szkolnym i nie zauważyłam że sprawdziany mają tylko pytania otwarte. Są takie i takie. Dla mnie byłoby dziwne, gdyby ktoś nie korzystał z ułatwień gdy one istnieją. To świadczy o jakimś nieogarnięciu. To jakby dalej rysować rysunki techniczne ręcznie, skoro można korzystać z programów. Każdy człowiek powienien iść w kierunku lepszych efektów przy coraz mniejszym nakładzie pracy. Wtedy jest bardziej wypoczęty, szczęśliwszy i wydajniejszy. Może twoje dzieci z innych powodów mają słabe wyniki. Nie z powodu testów.
  • makurokurosek 24.03.19, 23:57
    "Każdy człowiek powienien iść w kierunku lepszych efektów przy coraz mniejszym nakładzie pracy."

    Pytanie więc po co bezczelnie kłamać o ilości godzin spędzonych nad przygotowaniem i sprawdzeniem sprawdzianów. Po co kłamać o 20h/ tygodniowo ciężkiej pracy w domu skoro może faktycznie wyjdzie 20h ale w miesiącu.

    "Może twoje dzieci z innych powodów mają słabe wyniki. Nie z powodu testów."
    Jeszcze raz napiszę nie zrozumiałaś w ogóle mojej wypowiedzi. W szkole do której chodziła moja córka 100% nauczycieli robiło sprawdziany z wydawnictw, średnia klasy powyżej 4,7 , prawie cała klasa paski (zresztą jak niemal cała szkoła ) wyniki egzaminów zewnętrznych na granicy średniej, a z matematyki poniżej. Naprawdę uważasz, ze ci paskowi uczniowie stają się ułomni intelektualnie w dniu egzaminu, a może jednak nawala nauczanie i sposób sprawdzenia wiedzy.
  • larix_decidua77 25.03.19, 07:05
    Czyli dziubdziusiowi źle poszło na egzaminie i stąd ta żółć? Strasznie dziwna ta twoja zapalczywość. Co cię cudze warunki pracy obchodzą? Nie znam się na wszystkich teatrach w Polsce ale dość dobrze znam ten w moim mieście. Otóż mają wakacje, gdy nie mają prób to mają wolne, raz pracują wieczorami, raz rano. Ról uczą się DOMU. Gdybym nagle zaczęła im to zliczać i wyliczać i przypieprzać się, że mają dobić do tylu a tylu godzin i uczyć się ról w teatrze, to nie tylko oni wysłaliby mnie na drzewo. Sama bym tam poszła. Jeżeli uważasz, że po pracy nauczyciele nic tylko opracowują sprawdziany to się z choinki urwałaś. Sprawdzają te sprawdziany też wydawnictwa?
  • makurokurosek 25.03.19, 08:37
    "Czyli dziubdziusiowi źle poszło na egzaminie i stąd ta żółć? "

    Dzidziuś po klasie 6 zmienił szkołę na dwujęzyczną, a egzaminy dopiero będzie pisał. Co nie zmienia faktu istnienia tendencji dużo pasków w klasie/szkole= sprawdzanie wiedzy za pomocą testów z wydawnictw= słabe wyniki egzaminów zewnętrznych

    " Co cię cudze warunki pracy obchodzą?"

    Obchodzą, jeżeli w sposób czy to bezpośredni czy pośredni uderzają również we mnie.

    "Otóż mają wakacje, gdy nie mają prób to mają wolne, raz pracują wieczorami, raz rano. Ról uczą się DOMU. Gdybym nagle zaczęła im to zliczać i wyliczać i przypieprzać się, że mają dobić do tylu a tylu godzin i uczyć się ról w teatrze,"

    Nietrafione porównanie, wszak jak zapewne dobrze wiesz wynagrodzenie aktora zależy od ilości granych spektakli.

    "Sprawdzają te sprawdziany też wydawnictwa?"

    Sprawdzenie testu gimnazjalnego z matematyki zajmuje mi maks 3-4 minuty, więc skończ pierniczenie jaki to nawał pracy
  • larix_decidua77 25.03.19, 09:06
    No to skoro będzie dopiero pisał, to o czym ty mówisz? Naprawdę nakręcasz się cudzym życiem nie wiem po co. Jestem mamą 8 klasisty i zapewniam cię, że w każdym teście, z każdego przedmiotu są zadania otwarte. Osobiście sprawdzam dziecku takie testy z języka polskiego i nijak to nie trwa 3 minuty. Samo wypracowanie to znacznie dłużej. Co do aktorów to owszem mają wynagrodzenie od ilości zagranych spektakli ale nikt i tak im tego nie wylicza bo i po co? Czy to nie jest lepiej jeśli ktoś może pracować mniej? Według mnie należy do tego dążyć. Żeby pracować jak najmniej. Ja nic nie pierniczę o żadnym nawale pracy. Za to ty masz pianę na ustach, bo być może ktoś ma lepiej od ciebie. To jest straszne, naprawdę. A ty co porabiasz na codzień? W jaki sposób czas pracy nauczyciela uderza w ciebie? Uważasz, że jakoś byś skorzystała, gdyby miał więcej godzin pracy? Jak? Skąd przyszło ci do głowy że potrafisz ocenić jaki test byłby lepszy? Jesteś odpowiednio wykształcona? Masz jakąś praktykę? Ilu absolwentów gimnazjum wyuczyłaś? Jesteś pewna, że znasz się na tym o czym piszesz?
    Uważam, że trudna i odpowiedzialna praca powinna być ograniczona w czasie. Praca nauczyciela, chirurga, maszynisty, kierowcy powinna być czasowo regulowana. Grzebanie w papierach przez 8h dziennie ma się nijak do opieki nad grupą dzieci. Mnie wystarczy czwórka na raz i mam dosyć.
  • makurokurosek 25.03.19, 09:28
    "No to skoro będzie dopiero pisał, to o czym ty mówisz?"

    Czyżby leżało czytanie ze zrozumieniem, a może logiczne myślenie. Egzaminy zewnętrzne są od lat, analiza ich wyników nie jest znów taka trudna.

    "Jestem mamą 8 klasisty i zapewniam cię, że w każdym teście, z każdego przedmiotu są zadania otwarte. "

    Tak, masz rację 2 zadania otwarte na 10-12 zadań z matematyki, czy 3 zadania otwarte na 20 zadań z fizyki. Chyba każdy z nas potrafi skorzystać z wyszukiwarki i zobaczyć jak wyglądają gotowe testy z wydawnictwa.

    "Osobiście sprawdzam dziecku takie testy z języka polskiego i nijak to nie trwa 3 minuty."

    Może w między czasie przeglądasz forum, bo wybacz ale sprawdzenie nawet testu gimnazjalnego z języka polskiego gdzie masz 17 zadań zamkniętych i kilka otwartych, z krótkimi wypowiedziami pisemnymi nie zajmuje więcej niż 5.

    "Samo wypracowanie to znacznie dłużej"

    Wypracowanie w obecnej chwili nie może być dłuższe niż 200 słów. Masz problem z czytaniem, że przeczytanie 200 słów zajmuje ci dużo czasu.

    ". Co do aktorów to owszem mają wynagrodzenie od ilości zagranych spektakli ale nikt i tak im tego nie wylicza bo i po co?"

    To ty w idiotyczny i nietrafiony sposób porównałaś naliczanie wynagrodzenia aktora do wynagrodzenia nauczycielka, które jak wiemy naliczane są w zupełnie inny sposób.

    " Czy to nie jest lepiej jeśli ktoś może pracować mniej? "

    Jeżeli pracuje efektywnie to niech pracuje mniej, problem w tym że jak wskazują wyniki egzaminów zewnętrznych z efektywnością pracy nauczycieli jest bardzo kiepsko.

    "Za to ty masz pianę na ustach, bo być może ktoś ma lepiej od ciebie."

    Jestem na dg tak więc sama określam swoje godziny pracy, jak mam słabszy dzień to więcej czasu siedzę na forum, ale nie pierniczę głupot jak to całe dnie zajmuje mi praca.

    "W jaki sposób czas pracy nauczyciela uderza w ciebie? "

    Choćby w taki, że płacę za korepetycje, bo przemęczony nauczyciel szkolny nie jest w stanie przekazać wiedzy.

    "Uważasz, że jakoś byś skorzystała, gdyby miał więcej godzin pracy?"

    "Uważam, że trudna i odpowiedzialna praca powinna być ograniczona w czasie. "

    To ciekawe, bo jakoś górnicy, policjanci, lekarze, technologowie sprawujący stały nadzór nad instalacjami mimo trudu swej pracy jak i bardzo dużej odpowiedzialności nie pracują po 5h dziennie.


  • larix_decidua77 25.03.19, 09:57
    makurokurosek napisała:

    > Czyżby leżało czytanie ze zrozumieniem, a może logiczne myślenie. Egzaminy zewn
    > ętrzne są od lat, analiza ich wyników nie jest znów taka trudna.
    To jakaś twoja pasja? Jesteś matką kwoką wiecznie analizującą i cisnącą na wyniki dziecka?

    > Może w między czasie przeglądasz forum, bo wybacz ale sprawdzenie nawet testu g
    > imnazjalnego z języka polskiego gdzie masz 17 zadań zamkniętych i kilka otwarty
    > ch, z krótkimi wypowiedziami pisemnymi nie zajmuje więcej niż 5.
    Widocznie robisz to po łebkach.
    > "Samo wypracowanie to znacznie dłużej"
    >
    > Wypracowanie w obecnej chwili nie może być dłuższe niż 200 słów. Masz problem z
    > czytaniem, że przeczytanie 200 słów zajmuje ci dużo czasu
    Nie mam problemu z czytaniem a analiza wypracowania nie polega na jego przeczytaniu.

    > To ty w idiotyczny i nietrafiony sposób porównałaś naliczanie wynagrodzenia akt
    > ora do wynagrodzenia nauczycielka, które jak wiemy naliczane są w zupełnie inny
    > sposób.
    Nie pisałam niczego o niczyim wynagrodzeniu.


    > Jeżeli pracuje efektywnie to niech pracuje mniej, problem w tym że jak wskazują
    > wyniki egzaminów zewnętrznych z efektywnością pracy nauczycieli jest bardzo ki
    > epsko.
    Chyba nie uważasz, że można w prosty sposób przełożyć wkład pracy nauczyciela na wyniki jego uczniów. Uważasz, że każde dziecko ma taki sam potencjał? Uczylaś się kiedyś psychologii? Ogólnej, rozwojowej, klinicznej? Zdajesz sobie sprawę z tego, że już od ilorazu inteligencji rownemu 70 dziecko jest uznanwane za dziecko w normie? Jak niby nauczyciel ma go nauczyć tak żeby napisał egzamin na kilkadziesiąt procent? Czy wiesz, że przeciętny człowiek ma iloraz 85-115 a student powinien mieć minimum 120? Jak niby z tej grupy wyuczyć wszystkich tak, żeby zdawali egzaminy śpiewająco? A iloraz, to nie wszystko, dochodzą różne dysfunkcje, brak motywacji, problemy domowe, psychiczne, zdrowotne. Może twoje dziecko też jest przeciętne, zwyczajne, wystarczająco dobre a ty je ciśniesz tymi korkami i zwalasz winę na nauczycieli. Nauczyciel nigdy nie wyciągnie średniaka na geniusza bo to jest niemożliwe pracując w grupie. Można dziecko wyciągnąć poza jego normę ale musi to być intensywna praca 1 na 1. Samodzielnie układane testy wuj tu pomogą.
    > Jestem na dg tak więc sama określam swoje godziny pracy, jak mam słabszy dzień
    > to więcej czasu siedzę na forum, ale nie pierniczę głupot jak to całe dnie zajm
    > uje mi praca.
    No widzisz, każdy powienien mieć czas i możliwość regulacji własnego czasu pracy. Nauczyciele przecież nie zakładają wątków pt. ojojoj ile ja mam pracy. Są tu tylko odpowiedzi na ataki i zarzuty jakoby pracowali 18 h na dobę.

    > Choćby w taki, że płacę za korepetycje, bo przemęczony nauczyciel szkolny nie j
    > est w stanie przekazać wiedzy.
    No to przecież jak będzie pracował więcej i będzie bardziej przemęczony, to nie będzie pracował lepiej. Żeby się zmeczyć w szkole wystarczy poprzebywać tam w czasie przerw. Nie trzeba żadnych testów układać.

    > To ciekawe, bo jakoś górnicy, policjanci, lekarze, technologowie sprawujący sta
    > ły nadzór nad instalacjami mimo trudu swej pracy jak i bardzo dużej odpowiedzia
    > lności nie pracują po 5h dziennie
    Niektórzy mają ograniczony czas pracy, niektórzy nie mają. Powinniśmy dążyć do tego żeby mieli wszyscy a nie w ciągnąć w drugą stronę.
  • agata16.06 25.03.19, 16:54
    Przyjmijmy, ze na 12 zadań z matematyki 2 są otwarte. Moim zdaniem nie 2 a 4, ale niech będzie.
    Sprawdzenie 10 zadań zamknietych to jakies 2 minuty, bo czasem uczeń niczego nie zakreśli, zakresli dwie odpowiedzi, zakresli poprawną i poprawi na błędna lub odwrotnie. Pozostaja 2 zadania otwarte. Tu trzeba odszyfrowac bazgroły ( znów poprawki i poprawki poprawek) wykazać co uczeń zrobił xle, przyznać punkty, napisac chociaż 1 zdanie komentarza. Nie ma zmiłuj sie 7-12 minut w zalezności od kondycji nauczyciela , jego zmęczenia. Mamy 12-15 minut/ucznia. W klasie jest 25 uczniów ( przyjmijmy, ze 30 bo część pisze poprawy). Porachujmy i wychodzi od 360 min= 6 h do 450 min=7,5 h.
    Matematyk ma 5 klas ( bywa, ze 6, ale niech będzie). 6 -7,5 h x 5 klas= 30-37,5 h pracy w domu przy samym sprawdzaniu tzw gotowców z matematyki. A sa kartkówki. Załózmy, że cotygodniową kartkówkę sprawdza się 3-5 minut ( uwazam, że dłużej, ale niech będzie). 30 uczniówx 3 minut= 90 min czyli 1,5 h
    Nauczyciel ma 5 takich klas 1,5 hx 5 klas=7,5 h tygodniowo. - tygodni mamy zwykle 4, no, ale przyjmijmy, ze 3
    i znów policzmy 7,5 h x 3 tyg=22,5 godziny.
    Oceny trzeba wpisac. Niech będzie to sprawny nauczyciel ( pomylic sie nie może bo będzie jatka) i niezawieszający sie program. Nie ma zmiłuj się. 15 minut/ klasówke. Klasówek jest kilka 3 małe i 1 duża. 4 x 15 min=2 h
    Co więc robia ci "lenie od gotowców".
    Ano, 18 h pracy przy tablicyx 4 tygodnie= 72 h
    30-37h sprawdzanie duzych prac klasowych
    22 h sprawdzania małych kartkówek
    2 h wpisywania do dziennika
    -------------------------
    133 h pracy przy "gotowcach".
    Jezeli do tego doda się - cała papierologię, spotkania z rodzicami, rady pedagogiczne itd to zbierze sie tego grubo ponad 67 h miesięcznie tj, tyle ile brakuje do pełnego etatu 200 h.
  • makurokurosek 25.03.19, 17:14
    "Tu trzeba odszyfrowac bazgroły ( znów poprawki i poprawki poprawek) wykazać co uczeń zrobił xle, przyznać punkty, napisac chociaż 1 zdanie komentarza. Nie ma zmiłuj sie 7-12 minut "

    HAHAHAHAHA. Podałam link do strony na której znajdują się testy w tym z matematyki, może niech każdy sam oceni ile nauczycielowi zajmuje sprawdzenie 2 otwartych zadań. Swoją drogą bardzo ciekawe uczeń na rozwiązanie 12 zadań ma 45 minut co daje niecałe 4 minuty na zadanie , natomiast nauczyciel na sprawdzenie 2 zadań otwartych daje sobie 12 minut czyli dwa razy więcej czasu aniżeli ten w którym uczeń zadanie musi rozwiązać.

    To widać ten nauczyciel to jakiś jełop skoro proste zadania sprawdza dwa razy dłużej, aniżeli uczeń je rozwiązuje.
    Nie obrażaj naszej ani swojej inteligencji, może zadania otwartym na poziomie lo wymagają dłuższego czasu sprawdzenia ale zadania otwarte na poziomie sp i gimnazjum sprawdza się chwila moment bo do ich rozwiązania wymagane jest napisanie krótkiego, prostego równania.
  • agata16.06 25.03.19, 17:17
    Przeczytaj to co wyliczyłam.
  • grey_delphinum 25.03.19, 17:30
    Makurokurosek, nie jestem nauczycielką, widzę wiele nieprawidłowości w szkole (córka w tym roku zdaje maturę, a syn jest w 6 klasie, więc doskonale znam system i z dobrej, i ze złej strony), ale jestem przeciwna postawie potępiania w czambuł wszystkich nauczycieli, jaką prezentujesz na forum.
    Twoje stanowisko jest do obrzydzenia tendencyjne, mimo ze wiele osób próbuje delikatnie dać Ci do zrozumienia, że powinnaś mniej radykalnie wypowiadać się na tematy, na których (delikatnie mówiąc) się nie znasz.
  • makurokurosek 25.03.19, 19:45
    Nie potępiam wszystkich, powiem więcej młoda przez pierwsze trzy lata chodziła do szkoły o wysokich wymaganiach, gdzie nauczycielom się chciało i może dlatego że widzę kolosalna różnicę między tamtymi nauczycielami, a tymi których ma córka jak i tymi którzy wypowiadają się w tym wątku ( choćby argument, że piątoklasiści w tych gotowych testach zawsze mają wypowiedz pisemną na 5 zdań, podczas gdy młoda w drugiej klasie pisała prace pisemne na 10 zdań, argument że uczeń ma 4 minuty na napisanie zadania otwartego, które nauczyciel sprawdza przez co najmniej 6 minut )

    "Twoje stanowisko jest do obrzydzenia tendencyjne,"

    Być może, ale tak właśnie widzę nauczycieli i raczej nie tylko ja bo temat gotowców z wydawnictw oburzał wiele forumek na długi czas przed wypłynięciem tematu strajku.
  • agata16.06 25.03.19, 20:39
    KTO i GDZIE napisał, że uczeń na zadanie ma 4 minuty i to samo zadanie jest sprawdzane przez nauczyciela przez 2 minuty dłużej tj 6 minut. Tylko nie cytuj zlepków wypowiedzi i nie manipuluj fragmentami. Zdobądx sie na uczciwośc, której brak zarzucasz nauczycielom.
    I nie histeryzju, ze dziecko w II klasie pisało wypowiedź 10 zdaniową. Dla normalnie rozwiniętego dziecka nie są to Himalaje nie do zdobycia.
    Jezeli spotkałas na swojej drodze nauczycieli, którym chciało sie chcieć ( vide pierwsza część wypowiedzi) to znaczy, ze nie wszyscy są skończonymi nierobami a takie przesłanie wynika z licznych Twoich wypowiedzi.
    Obruszasz się gotowcami, które zdaniem wielu nie są niczym złym. I napiszę więcej - czasem nie warto wyważać otwartych już drzwi.... I może lepiej nie krytykować w czambuł.
  • makurokurosek 25.03.19, 23:01
    Uczeń cały test złożony z 12 zadań musi rozwiązać w niecałe 45 minut co oznacza, że na każde zadanie ma niecałe 4 minuty ( bliżej 3,5 minuty aniżeli 4), natomiast to ty napisałaś, że na sprawdzenie dwóch zadań otwartych nauczyciel potrzebuje co najmniej 7-12 minut. Czyli ponad dwa razy tyle czasu ile ma uczeń na ich rozwiązanie. I wybacz ale nie mówimy tu o skomplikowanych równaniach tylko o zwykłych prostych równaniach i rachunkach.

    "Sprawdzenie 10 zadań zamknietych to jakies 2 minuty, bo czasem uczeń niczego nie zakreśli, zakresli dwie odpowiedzi, zakresli poprawną i poprawi na błędna lub odwrotnie. Pozostaja 2 zadania otwarte. Tu trzeba odszyfrowac bazgroły ( znów poprawki i poprawki poprawek) wykazać co uczeń zrobił xle, przyznać punkty, napisac chociaż 1 zdanie komentarza. Nie ma zmiłuj sie 7-12 minut w zalezności od kondycji nauczyciela , jego zmęczenia. Mamy 12-15 minut/ucznia. "
  • little_fish 25.03.19, 23:06
    Te zamknięte zadania uczeń też będzie rozwiązywał 4 minuty każde?
  • makurokurosek 26.03.19, 08:17
    Z matematyki każde zadanie niezależnie czy zamknięte czy otwarte uczeń powinien rozwiązać, prawda . Naprawdę uważasz, że na sprawdzenie rozwiązania jednego zadania na np obliczenie wysokości w trójkącie równobocznym, tudzież pola trapezu nauczyciel potrzebuje 6 minut?
  • agata16.06 26.03.19, 08:40
    Nie, nie potrzebuje 6 minut. Podobnie jak uczeń nie potrzebuje 4 minut, zeby napisać na kartce, że słowo jak po niemiecku to wie a was oznacza co.
  • janja11 26.03.19, 08:48
    makurokurosek napisała:

    > Z matematyki każde zadanie niezależnie czy zamknięte czy otwarte uczeń powinien
    > rozwiązać, prawda . Naprawdę uważasz, że na sprawdzenie rozwiązania jednego za
    > dania na np obliczenie wysokości w trójkącie równobocznym, tudzież pola trapezu
    > nauczyciel potrzebuje 6 minut?

    Nie ustąpią forumowe "ekspertki" i będą udowadniać, że więcej czasu zajmuje pani magister po studiach sprawdzenie zadania na poziomie szkoły podstawowej, niż rozwiązanie tego zadania przez ucznia .
    Jakoś trzeba uzasadnić te bzdury o bidnych nauczycielach pracujących po 80 godzin tygodniowo.
    A jak nie wiadomo o co chodzi, to zawsze chodzi o kasę.
    Forumowe nauczycielki jasno mówią, że program jest przeładowany i nie są w stanie go zrealizować (konkretnie: uczą byle jak).
    Nie przeszkadza im to upominać się o podwyżkę.
  • agata16.06 26.03.19, 09:04
    Tu nie chodzi o stwierdzenie, że odpowiedź jest dobra albo zła. Sprawdzając pracę ucznia trzeba wskazać dobra odpowiedź. Pewnie, ze jest to moment, ale:
    przekreslasz xle napisane słówki, piszesz jak powinno ono prawidłowo brzemiec, czyli omawiasz błąd. A to juz trwa. Trwa dłużej niż zakreślenie odpowiedzi prawidłowej lub nie.
  • janja11 26.03.19, 09:06
    tak, tak Agato smile
  • makurokurosek 26.03.19, 11:47
    "Tu nie chodzi o stwierdzenie, że odpowiedź jest dobra albo zła. Sprawdzając pracę ucznia trzeba wskazać dobra odpowiedź."

    Moja młoda ma już za sobą 8 lat przygody ze szkoła, i wybacz ale od lat pomijając ortografię zarówno angielską jak i polską nigdy nie miała sprawdzianów sprawdzanych na zasadzie zaznaczenia błędu i poprawnego rozwiązania zadania otwartego przez nauczyciela. Ot po prostu zaznaczony jest błąd i na tym kończy się sprawdzanie .

    "przekreslasz xle napisane słówki, piszesz jak powinno ono prawidłowo brzemiec, czyli omawiasz błąd. "

    Mylisz poprawę sprawdzianu z jego sprawdzeniem, która odbywa się na lekcji. Więc przestań pierdoli....

    Poniżej link do tego jak wygląda sprawdzony sprawdzian. Na pewno tej nauczycielce sprawdzenie tego sprawdzianu zajęło tak jak twierdził 16 minut.
    www.google.pl/imgres?imgurl=https%3A%2F%2Fpl-static.z-dn.net%2Ffiles%2Fd5d%2Fde65bf096342fd54f98f98c65c902ecf.jpg&imgrefurl=https%3A%2F%2Fbrainly.pl%2Fzadanie%2F4830566&docid=qCmhfQkk5Ibl9M&tbnid=VN3kQFt5IlvIvM%3A&vet=10ahUKEwjDqpTE0J_hAhUvwsQBHX2UBHIQMwg_KAAwAA..i&w=849&h=1200&client=opera&bih=877&biw=1733&q=sprawdzony%20sprawdzian%20z%20matematyki%20&ved=0ahUKEwjDqpTE0J_hAhUvwsQBHX2UBHIQMwg_KAAwAA&iact=mrc&uact=8
  • little_fish 26.03.19, 12:42
    Skoro każde zadanie (otwarte i zamknięte) trzeba rozwiązać, to nie bardzo rozumiem, dlaczego oburzasz się, że większość zadań jest zamkniętych i skąd wniosek, że przez to obniża się poziom wiedzy?
  • makurokurosek 26.03.19, 14:22
    Naprawdę nie rozumiesz. Dzieciak rozwiąże zadanie zamknięte błędnie widzi że wśród odpowiedzi nie ma wyniku który wyszedł mu z obliczeń , tak więc albo sprawdza jeszcze raz zadanie albo wybiera wyniki który według niego będzie dobry. Zaznaczona przez niego odpowiedz jest dobra, czy według ciebie oznacza to, że ten temat dobrze opanował.
  • agata16.06 26.03.19, 15:44
    Nie, nie oznacza, ale taka jest "uroda" testów. Większość ( zważ, że piszę większość a nie wszystkie, więc nie generalizuj) pytań testowych sprawdza wiedzę w systemie quasi zero- jedynkowym.Jeżeli jest test z chemii, w którym mamy pytanue czy Ca jest symbolem chemicznym siarki, wapnia, węgla czy kadmu to nie ma tu pola do rozwiązywania zadania - wie albo nie wie. No chyba, ze czas jest potrzebny, zeby zajrzeć przez ramię do kolegi.
  • makurokurosek 26.03.19, 15:53
    I ten test w systemie zero jedynkowym nauczyciel sprawdza według ciebie 16 minut. HAhahaha
  • agata16.06 26.03.19, 16:02
    Kpisz czy o drogę pytasz? Napisałam chyba dość dokładnie, że zadania zamknięte nauczyciel sprawdza krótko, natomiast zadania OTWARTE dłużej. I wyliczyłam mniej więcej jak długo i dlaczego. Jestes impregnowana na kazdy racjonalny argumeny. Nienawidzisz szkoły, nienawidzisz nauczycieli, widzisz w nich wrogów. Trdno. Ten typ tak ma. Sama doskonale wiesz dlaczego, kto i kiedy zrobił Ci krzywdę. Być może spotkałas jakiegos nauczyciela, który tak ci zalazł za skóre, ze złość przenosisz na całe środowisko. A tymczasem prawda jest inna. I wkładanie wszystkich do jednego worka , co usilnie od kilku dni robisz, jest krzywdzące dla nauczycieli.
    Nie jestem nauczycielką.
    Nie mam w rodzinie nauczycieli.
    Doceniam ciężka i odpowiedzialna pracę znakomitej większości, choc przyznaje, że na swojej drodze spotkałam także złych belfrów.
  • agata16.06 26.03.19, 07:49
    Chciałam zapytać o to samo co little_fish, ale nie zdążyłam więc sie podpinam.
    I jeszcze a propos sprawdzania. Zaprzyjaxniona germanistka pokazała mi wczoraj kartkówke ze słówek ( pytań na "w")
    i np. na pytanie Kto? otrzymała nastepujące odpowiedzi: Wer, Wher, Where? Were? Welche? Was? Wast? Wo? Wie? Worhen? Wohen? Wochen?WhO? Er?
    Jest to mnóstwo odpowiedzi, wśród których tylko jedna jest prawdziwa. Pomieszanie odpowiedzi na inne pytania, angielskiego i błędów.
    Nauczycielka musiała:
    - odszyfrować bazgroły
    - skreslic błędną odpowiedź
    - napisać prawidłową
    -uczynic to 10 razy, bo pytania dotyczyły 10 zaimków pytających.
    Dodać odpowiedzi błędne
    - odjąc je od 10
    - wystawić ocene
    - wstawić ja do dziennika
    Kartkówka trwala 10 minut. Na odpowiedź uczeń miał 1 minute (zna słówko to je tłumaczy), sprawdzanie trwa nieco dłużej.
    Nauczycielka ma 3 równoległe klasy. W każdej 25-27 uczniów. Niemiecki jest prowadzony w grupach, ale to nie ma tu znaczenia.
    Jezeli prawie 80 razy musisz przeczytać tego typu odpowiedzi to po 40 pracy sama juz nie wiesz czy "Was" to kto, co a może dlaczego.
  • frey.a86 25.03.19, 09:52
    makurokurosek napisała:

    > Sprawdzenie testu gimnazjalnego z matematyki zajmuje mi maks 3-4 minuty, więc s
    > kończ pierniczenie jaki to nawał pracy

    To teraz pomnóż te 3-4 minuty przez 25 i wychodzą prawie dwie godziny na sprawdzenie testu jednej tylko klasy. Jak nauczyciel ma 3 klasy, to mamy kilka bitych godzin na sprawdzanie "grobowców z wydawnictw", które rzekomo sprawdza się błyskawicznie.
  • frey.a86 25.03.19, 09:54
    Gotowców nie grobowców. smile
  • makurokurosek 25.03.19, 10:54
    To mamy dokładnie 6- 7h MIESIĘCZNIE na 3 klasy, sprawdzian z danego działu jest 1 w miesiącu , nawet jeżeli dodamy cotygodniowe kartkówki to i tak wychodzi maks 10h miesięcznie. Pytanie więc co nauczyciele robią przez 70h skoro podobno pracują 20h tygodniowo w domu, a robiąc sprawdziany z wydawnictw na ich sprawdzenie przeznaczają tylko 2h w tygodniu.
  • frey.a86 25.03.19, 12:56
    W poprzednich wątkach edukacyjnych, w których przypominam też się aktywnie udzielałaś, dziewczyny nauczycielki wyliczyły szczegółowo wszystkie obowiązki. Nie przeczytałaś tamtych informacji ze zrozumieniem, czy udajesz, że nie pamiętasz?
  • larix_decidua77 25.03.19, 14:23
    makurokurosek napisała:

    > To mamy dokładnie 6- 7h MIESIĘCZNIE na 3 klasy,
    Żaden przedmiot nie ma tylu godzin żeby na etat wystarczyły 3 klasy. Z niektórych przedmiotów to trzeba mieć nawet 10 klas na etat. Matematykowi wystraczy 5 natomiast matematyków brakuje, więc najczęściej ma tych klas 6-7.
    >Pytanie więc co nauczyciele robią przez 70h
    No błagam cię, ileż można pisać jedno i to samo? Przecież i tak w życiu nie zapamiętasz.
  • makurokurosek 25.03.19, 14:55
    j.polski 5h tygodniowo , etat nauczycielski 18h tygodniowo co daje faktycznie 4 klasy
    matematyka 4h tygodniowo - 5 klas - sprawdzenie gotowych testów zajmie mu więc maksymalnie 8-9 h/ miesięcznie
    angielski 3h tygodniowo - 6 klas - sprawdzenie gotowych sprawdzianów 12-14 h/ miesięcznie

    "Matematykowi wystraczy 5 natomiast matematyków brakuje, więc najczęściej ma tych klas 6-7."

    Nie robi tego za darmo tylko jako kolejny, etat prawda. Nawet jeżeli ma 7klas to nadal sprawdzenie gotowych sprawdzianów zajmuje to 14 h/ miesięcznie z 80h które podobno poświęca na wpisywanie ocen do dziennika elektronicznego, sprawdzenie i przygotowanie sprawdzianów i przygotowanie się do lekcji. Dodajmy, że nawet jeżeli w każdym tygodniu przez 2h nauczyciel jest do dyspozycji rodziców to nadal wychodzi 22- 24h/ miesięcznie. Rady pedagogiczne, wycieczki to łącznie kilkadziesiąt godzin rocznie, nawet jeżeli uwzględnimy 200h rodznie to wybacz ale nadal mamy tylko 40h miesięcznie i to już z bardzo dużym naddatkiem bo raczej na rady pedagogiczne nie przeznacza się 4 dni w roku czyli 96h tylko zdecydowanie mniej.

  • larix_decidua77 25.03.19, 16:00
    makurokurosek napisała:

    > j.polski 5h tygodniowo , etat nauczycielski 18h tygodniowo co daje faktycznie 4
    > klasy
    > matematyka 4h tygodniowo - 5 klas -
    No więc widzisz jak bardzo się mylisz. Co do pozostałych twoich złotych myśli, to się mylisz jeszcze bardziej. Chociażby dlatego, że sprawdzanie prac nie jest linią produkcyjną. Nie trzepie się tego "na akord". Trzeba to rozczytać, zinterpretować, ocenić.
    No mniejsza z tym. Uważam, że masz obsesję. Piszesz w kółko to samo i coraz bardziej się nakręcasz. Nie wiem co się dzieje u ciebie w domu ale można podejrzewać, że jesteś zbyt mocno zaangażowana w szkołę swojego dziecka. Spróbuj kilku sesji behawioralno poznawczych.
  • makurokurosek 25.03.19, 16:52
    Co chcesz za przeproszeniem odczytać, czy uczeń okrążył dookoła odpowiedz a, czy c. Nie bądź śmieszna, rozczytać to musi nauczyciel który tworzy sam sprawdziany złożone z zadań otwartych, a nie nauczyciel który leci z gotowców złożonych w większości z zadań zamkniętych

    przykładowy test z wydawnictwa - na 12 zadań -8 zamkniętych gdzie uczeń musi zaznaczyć w kółeczko odpowiedz a,b,c,d. No faktycznie nauczyciel godziny spędzi na rozszyfrowywaniu testu.
    spra.fm/gimnazjum/gimnazjum/matematyka/matematyka-z-plusem-3/sprawdziany-matematyka-z-plusem-3-47-3272.html#joomimg

    "Uważam, że masz obsesję.
    Obsesje,bo w wk...wia mnie bezczelne kłamstwo o 20h spędzanych w domu nad przygotowywaniem i sprawdzaniem gotowców z wydawnictw, robienie z rodziców debili którzy nie potrafią przeanalizować ile zajmuje sprawdzenie testu z kluczem odpowiedzi.
  • little_fish 25.03.19, 16:56
    Jakie to szczęście, że ja żadnych sprawdzianów nie przygotowuję ani nie sprawdzam...
  • agata16.06 25.03.19, 17:03
    Wiesz nawet test tego typu wymaga niejednokrotnie wczytywania się. Uczeń zakreśli odpowiedź a potem ja przekreśli i zaznaczy d, póxniej znów zmieni zdanie, zeby zaznaczyć b i na końcu wraca do a. Tak tez bywa. I to nie tylko u dzieci, ale ludzi bardzo dorosłych zdających egzaminy testowe.
  • janja11 25.03.19, 17:04
    makurokurosek napisała:

    > Co chcesz za przeproszeniem odczytać, czy uczeń okrążył dookoła odpowiedz a, cz
    > y c.

    Rozczytać, rozczytać chce forumowa nauczycielka smile
    Gratuluję cierpliwości w dyskusji z forumowymi nauczycielkami, które chyba najbardziej siebie chcą przekonać jakie są zapracowane, a ponieważ argumentów nie starcza to się zaczyna typowy nauczycielski jazgot i złośliwości na poziomie magla.
    Ilość czasu jaki spędzają te gwiazdy na forum, najlepiej pokazuje jaką ciężką i pracochłonną pracę mają.
  • frey.a86 25.03.19, 17:10
    Najwięcej czasu to chyba makurokurosek tutaj spędza.
  • janja11 25.03.19, 17:15
    frey.a86 napisała:

    > Najwięcej czasu to chyba makurokurosek tutaj spędza.

    Akurat Makurokurosek (jakoś grzeczniej z dużej litery, szczególnie wypada, aby takie zasady znała pani nauczycielka) pracuje nie swój rachunek i nie ma pretensji, aby jej czas spędzany na forum z pieniędzy podatników sponsorować.
  • frey.a86 25.03.19, 17:32
    Ja też pracuję na własny rachunek (mam dg).
  • paniusiapobuleczki 25.03.19, 17:12
    Pierwsze nie zaczynają się żalić. Mam wrażenie, że agata nauczycielką nie jest, a fish, jak napisała, sprawdzianów nie robi.
    A teraz pytanie ode mnie. Co jeśli kartktówki nie układam tylko podaję polecenie: wytłumacz znaczenie następujących słów (lub inna wersja ułóż zdania z następującymi słowami) i dyktuję 10. Jestem leniem czy nie?
  • agata16.06 25.03.19, 17:19
    Zgadza się NIE jestem nauczycielką. NIE mam w najbliższej rodzinie nauczycieli. Staram się byc obiektywna.
  • agata16.06 25.03.19, 17:25
    Co prawda NIE jestem nauczycielką, ale zdarza mi się dwa razy w roku sprawdzać testy ludzi wykształconych i bardzo dorosłych. Większość tych zadań polega własnie na zaznaczeniu czy jest to odpowiedź a,b,c,d. Czasem trzeba zakreślic więcej niz jedna odpowiedź.
    Podkreslam, ze dotyczy to ludzi dorosłych, wykształconych, świadomych powagi egzaminu i...... zakreślił a, potem zmienił na b, wycofał się z odpowiedzi b i wrócił do a.
    Można oszalec zwłaszcza po 25 pracy.
  • paniusiapobuleczki 25.03.19, 17:55
    Najgorszą częścią sprawdzania egzaminów próbnych gimnazjalnych z angielskiego było sprawdzanie części zamkniętej. Wszystko mi skakało przed oczami. Wypracowanie, transformacje i słowotwórstwo to pikuś.
  • frey.a86 25.03.19, 17:09
    makurokurosek napisała:

    > przykładowy test z wydawnictwa - na 12 zadań -8 zamkniętych gdzie uczeń musi za
    > znaczyć w kółeczko odpowiedz a,b,c,d. No faktycznie nauczyciel godziny spędzi n
    > a rozszyfrowywaniu testu.

    W tym teście 4 zadania są otwarte. 6 klas razy 25 uczniów i już masz 600 zadań otwartych do sprawdzenia z jednego tylko sprawdzianu.
  • makurokurosek 25.03.19, 17:22
    "W tym teście 4 zadania są otwarte. 6 klas"

    Moja droga 6 klas przy obecnej siatce godzinowej to 24 h czyli 4/3 etatu. Przypomnę, że etat nauczycielski to 18h tablicowych. Tak więc nie 600 zadań tylko maks 500 zadań, z których każde sprawdza się maks 2-3 minuty co daje 1500 minut czyli 25h MIESIĘCZNIE , a nauczyciel miesięcznie w domu powinien pracować 80 h .
  • agata16.06 25.03.19, 17:27
    Przeznaczasz 2-3 minut na sprawdzenie klasówki czy kartkówki?
  • agata16.06 25.03.19, 17:00
    Zobacz moje wyliczenia jakoś odbiegają od tych powyżej.
  • agata16.06 25.03.19, 16:59
    Ciekawe jak to liczylaś. Bardzo interesujące jak w ciagu 10 h miesięcznie mozna sprawdzić kartkówki.
    Nauczyciel robi 3 w miesiącu. Bywa, że 4, ale przyjmijmy łagodniejszą wersję.
    W klasie jest 25 uczniów ( przyjmijmy, ze 30 bo są tacy, którzy poprawiają)
    Nauczyciel ma 5 klas ( to minimum).
    Ma zatem miesięcznie do sprawdzenia 450 prac.
    10 hodzin to 600 minut.
    600 minut: 450 prac=około 90 sekund na pracę.
    Włacznie z przeczytaniem, wskazaniem błędu, krótkim komentarzem, przyznaniem punktów, przeliczeniu ich na ocenę, wystawienie oceny, wpisanie stopnia do dziennika.
    Nie opowiadaj absurdów.
  • makurokurosek 25.03.19, 17:30
    "Nauczyciel robi 3 w miesiącu. Bywa, że 4, ale przyjmijmy łagodniejszą wersję."

    Gdyby nauczyciel robił sprawdziany co tydzień to książka musiałaby zawierać 30 rozdziałów. Sprawdzian to sprawdzenie wiedzy z całego działu, a nie z trzech ostatnich lekcji
  • agata16.06 25.03.19, 17:37
    Przeczytałam raz jeszcze to co napisałam, bo myslałam, ze się pomyliłam. Nie ma tam ani słowa "sprawdzian" jest natomiast kartkówka. Kartkówka to sprawdzenie wiadomości nie z całego działu a kilku ostatnich lekcji.
    W liceum miałam kartkówki ( 5 minutówki) z chemii na każdej lekcji.
    Na studiach miałam wejściówki przed każdymi ćwiczeniami. No, ale zostawny edukację na poziomie wyższym.
  • little_fish 25.03.19, 07:15
    Ale te zewnętrzne egzaminy (do tej pory - chyba, że piszesz o próbnych ośmioklasisty) to właśnie były głównie pytania zamknięte - czyli po latach trzaskania takich sprawdzianów dzieci powinny być doskonale przygotowane.
  • agata16.06 25.03.19, 09:06
    To juz mamy nie 100% zadań zamkniętych a 80. Byc może tak jest chociaż przypuszczam, że jest ich więcej, ale niech będzie.
    I przyjmijmy , ze dzieciaki uczą się z gotowców pod test.
    Zastanówmy się o co tu chodzi - czy o to, zeby pilnowac nauczyciela czy żeby dziecko nauczyło się danego przedmiotu ( matematyki, niemieckiego, chemii).
    Jeżeli zalezy nam na wiedzy to jak nauczyciel ma samodzielnie przygotować "słuchanie"? Czy pomysłem racjonalizatorskim jest to, zeby sam nagrywał? A może ma nagrywać fragmenty oryginalnych wypowiedzi np. polityków czy aktorów? Chociaż nie.... zaraz zaczną się hece, ze materiał nie z podręcznika, nie było 24 słówek, mówi sie za szybko, nauczyciel ma zły akcent itd. No więc co ma robic?
    To samo w pewnym stopniu dotyczy zadań otwartych i.... zamkniętych. Jezeli ma sie uzywac słownictwa z danego rozdziału to mozna zmienić np. imie i zadac pytanie ( infantylizuję celowo) czy bardzo dzielnym chłopcem jest Jacus czy Wojtuś?
    Mozna zmienić kolejność zadań ( część nauczycieli tak robi) tylko w jakim celu?
    I na koniec : moja nauczycielka łaciny w liceum była aż nadto kreatywna. Dzis za to co robiła zapewne rodzice wywiexli by ja na taczkach ( proponowała zajęcia nieodpłatne, wyrównawcze w swięta niedzielę), zadawała do domu duzo i na pamięc , na klasówkach odwoływała się nie do ostatniej lekcji a całego materiału.... ale na klasówkach kazdy uczeń dostawał do tłumaczenia inny tekst. Słownik przed nosem, ale teksty niedostępne ( stare przedwojenne podręczniki). O ściaganiu nie było mowy. I łacina była dla mnie czyms strasznym, choć przydatnym na póxniejszym etapie edukacji. Z ulga odetcghnęłam gdy odeszło sie z łaciny na rzecz angielskiego i polskiego.
    Mój syn wychowany na testach. Pewnie 90% klasówek to gotowce. Ile z tych pytań znał przed klasówka - nie wiem. Nie bawiłam sie w detektywa. Dzis prowadzi zajęcia ze studentami między innymi po angielsku tak, ze jakos poznał to narzecze, gdyz raczej by go nie dopuscili.
  • makurokurosek 25.03.19, 00:21
    Ja się tak tylko zastanawiam, czy tym nauczycielom nie jest zwyczajnie wstyd, że ich uczniowie ze średnią klasy 4,7-5,0 nie są w stanie zdać egzaminów zewnętrznych na poziomie co najmniej 70% .
  • frey.a86 24.03.19, 22:16
    Makurokurosek, piszesz nieprawdę. Sprawdziany składają się również z zadań otwartych i jest ich całkiem sporo. Przecież na każdym egzaminie są zadania otwarte, jak sobie wyobrażasz przygotowanie do nich dzieci opierając się wyłącznie na testach zamkniętych?
  • ichi51e 25.03.19, 07:37
    Bardzo proste - test zamkniety sprawdza wiedze. Cala Azja tak dziala testy grube jak ksiazki telefoniczne zeby zdac musisz zakuc ksiazke telefoniczna. I teraz pytanie czy ktos kto zakul ksiazke telefoniczna do testu jest oszustem co nic nie umie?

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • rozwiane_marzenie 24.03.19, 14:26
    Co złego jest w sprawdzianach z wydawnictw? Pytam serio. Syn czasami ma i gotowe i przygotowywane sprawdziany. Ja nie widzę różnicy, pod warunkiem, że nauczyciel zrealizował wszystko jak należy. Dlatego pytam poważnie, co jest nie tak w gotowych sprawdzianach z wydawnictw?
  • betty_bum 24.03.19, 15:31
    Uczciwym ludziom to nie robi różnicy, nieuczciwe dzieci oszukują, często nawet przy pomocy rodziców.
  • ichi51e 25.03.19, 07:38
    Te testy sa tak przekrojowe ze zeby “oszukac” i tak musisz wszystko zakuc.

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • makurokurosek 24.03.19, 17:07
    wyjaśniłam to w odpowiedzi do larix
  • agata16.06 24.03.19, 21:00
    Chodziłam na rosyjski. Miałam co prawda ten język w szkole, ale chciałam się douczyć i..... korzystałam z testów dla lektora. Nie musiałam nikogo oszukiwać, bo sama z własnej woli i za własne pieniądze chodziłam na kurs.
  • asia_i_p 24.03.19, 21:19
    Ale wyjaśniłaś nieprawdziwie. Te 100% zadań zamkniętych to jest po prostu nieprawda.

    --
    The conceptual penis [...], is exclusionary to disenfranchised communities based upon gender or reproductive identity [...] and is the conceptual driver behind much of climate change.
  • makurokurosek 24.03.19, 23:59
    masz rację, nie 100% a 80% zadań zamkniętych
  • frey.a86 25.03.19, 06:33
    Nie masz racji. Ja uczę różne dzieci (udzielam korków), z różnych szkół i widzę jakie dostają sprawdziany. Już 5-klasiści mają do napisania "wypracowanie" składające się z 4-5 zdań. Część z czytania wymaga udzielenia odpowiedzi całym zdaniem, część ze słownictwa i gramatyki jest pół na pół - czasami test abcd, czasami trzeba wpisać słówko w lukę. Niektóre dzieci strasznie bazgrzą i współczuję nauczycielom, którzy muszą to sprawdzać. Sama spędzam ok. godziny tygodniowo na sprawdzaniu zadań domowych i wypracowań, a mam raptem 20-30 uczniów, z czego połowa przychodzi na konwersacje.

    Nie przypominam sobie żadnego wątku poświęconego edukacji i nauczycielom, w którym ktokolwiek skarżyłby się na nadmiar obowiązków, bo musi układać sprawdziany, Nauczyciele piszą raczej o czasie spędzonym na ich sprawdzaniu. Nie ma co też porównywać obecnych czasów z tym, co było 20 czy 30 lat temu, bo za "moich czasów" większość sprawdzianów to były 3 pytania zapisane na tablicy i tyle. Jakby do tego wrócić to dopiero byłoby larum, że się nauczyciel nie przykłada do obowiązków.
  • makurokurosek 25.03.19, 08:51
    "Już 5-klasiści mają do napisania "wypracowanie" składające się z 4-5 zdań."

    Wow , czyli zadanie dla piątoklasisty na poziomie klasy 1.

    " Nauczyciele piszą raczej o czasie spędzonym na ich sprawdzaniu."
    Sprawdzenie gotowców z wydawnictw zajmuje 2-3 minuty ( w przypadku polskiego 4-5). Jestem na etapie próbnych testów gimnazjalnych tak więc dokładnie widzę ile zajmuje ta ciężka praca

    ". Nie ma co też porównywać obecnych czasów z tym, co było 20 czy 30 lat temu, bo za "moich czasów" większość sprawdzianów to były 3 pytania zapisane na tablicy i tyle. Jakby do tego wrócić to dopiero byłoby larum, że się nauczyciel nie przykłada do obowiązków."

    Próbowałaś to wprowadzić, wątpię. Młoda chodziła w klasach 1-3 do szkoły w której pisało się w zeszytach, nie było zeszytów ćwiczeń , pisało się co 2 tygodnie 10 zdaniowe wypowiedzi pisemne z zachowaniem formy, sprawdziany były przygotowywane przez nauczycieli i jakoś nikt nie narzekał, że wracamy do króla ćwieczka, wręcz odwrotnie.
  • oqoq74 24.03.19, 11:51
    Rozumiem, że nie zauważyłaś jak nauczyciele podobnie oceniają rodziców i dzieci, wrzucając wszystkich do jednego worka. Wystarczy poczytać ostatnie wątki.
  • agata16.06 24.03.19, 11:55
    Czy ja wiem? Pewnie niektórzy wrzucają wszystkich do jednego worka a inni nie. Osobiście tego nie zuwazyłam, ale zakładam, ze są takie przypadki. Czy w związku z tym mamy powielac złe zachowania?
  • oqoq74 24.03.19, 12:02
    No skoro Ty nie widzisz, to rozumiem problemu, nie ma.
  • kropkacom 24.03.19, 12:02
    To jednak nie zawody, prawda?
  • oqoq74 24.03.19, 12:04
    Ale grupa ludzi.
  • oqoq74 24.03.19, 12:06
    Poza tym, chyba jednak autorka powinna się zastanowić nad znaczeniem słowa nienawiść, bo moim zdaniem jest nie na miejscu w tym wypadku.
  • agata16.06 24.03.19, 12:07
    To niech będzie niechęć- jeżeli wolisz.
  • ichi51e 25.03.19, 07:41
    Trudno czuc sympatie do osob ktorej powierzasz dziecko na 8 godzin a ci toleruja znecanie sie sami sie znecaja ucza tak ze polowe potem odkrecasz zniechecaja dziecko ze wszelkich sil do nauki

    --
    wszystkie swinie byly rowne ale niektore byly rowniejsze. a to dlatego ze znaly numer tel do kogo trzeba
  • kropkacom 24.03.19, 12:59
    Niekoniecznie. Zwłaszcza jeśli chodzi o stosunek do nauczycieli.
  • oqoq74 24.03.19, 14:12
    No jednak nienawiść to duże słowo, przynajmniej dla mnie. Nigdy nie powiedziałabym, że nienawidzę jakiegoś nauczyciela. Mogę go nie lubić, źle oceniać jego zachowanie, czy pracę, ale to nie nienawiść.
  • little_fish 24.03.19, 22:09
    Generalizujemy wszyscy, niestety - bo czasem przynosi to dużo szkody.
    Nie biorę do siebie ocen nauczycieli zawierających określenia każdy, wszyscy, zawsze, nigdy.... Czasem z nimi polemizuję. Wiem, jak pracuję, wiem co robię podczas zajęć i po nich. Prawo do oceny mojej pracy na dyrekcja i rodzice dzieci, z którymi pracuję. Rodziców do jednego worka nie wrzucam - mam do czynienia z tak różnymi, że nie ma takiej opcji. I nie oceniam, a przynajmniej bardzo, bardzo się staram.
  • oqoq74 24.03.19, 22:21
    Mnie po ostatnich wątkach odechciało się w ogóle cokolwiek już pisać.
  • little_fish 24.03.19, 22:30
    No niestety, trudno dyskutować - coraz częściej obie strony mają silne przekonanie o swojej racji, uogólniają, są napastliwe w stosunku do dyskutantów.
  • kropkacom 24.03.19, 12:01
    Lekarze mają dla mnie jedną systemową skazę. Idą zbyt często po najniższej linii oporu. Co boli zwłaszcza przy dzisiejszych mozliwosciach diagnostycznych. Proszę, przeanalizujcie wszystkie te śmierci ludzi, którzy umarli mimo iż zgłosili się z objawami chorobowymi do jednostki medycznej i zostali odesłani do domu. Ja jestem ufna i wierzę lekarzom, ale jednak wnioski nasuwają się same.
  • agata16.06 24.03.19, 12:09
    Generalizujesz.
  • kropkacom 24.03.19, 12:25
    Czasami nie da się nie generalizować. Poza tym, pochyl się nad tym co napisałam, wyciągnij kilka przykładów i dojdź do samodzielnych wniosków.
  • agata16.06 24.03.19, 21:01
    ???????
  • rosapulchra-0 24.03.19, 12:22
    kropkacom napisała:

    > Lekarze mają dla mnie jedną systemową skazę. Idą zbyt często po najniższej lini
    > i oporu.
    Co boli zwłaszcza przy dzisiejszych mozliwosciach diagnostycznych. Pro
    > szę, przeanalizujcie wszystkie te śmierci ludzi, którzy umarli mimo iż zgłosili
    > się z objawami chorobowymi do jednostki medycznej i zostali odesłani do domu.
    > Ja jestem ufna i wierzę lekarzom, ale jednak wnioski nasuwają się same.

    Po linii najmniejszego oporu!


    --
    Głupiemu praca nie pomoże, mądremu brak pracy zarobkowej nie zaszkodzi by Vaikiria
  • kropkacom 24.03.19, 12:57
    Mój błąd.
  • tiszantul 24.03.19, 12:51
    Przypisywanie innym nienawiści to zgrany, przegrzany chwyt. Kiedyś "nienawiść" to było mocne słowo, ale od czasu jak lewacy używają go na prawo i lewo, przy byle okazji i bez okazji, przestało robić wrażenie.

    Przypisując innym nienawiść i wyrażając zaniepokojenie, autorka z pozoru pozycjonuje się jako wrażliwa etycznie przeciwniczka nienawiści, chociaż w ten sposób perfidnie realizuje swój interes - przedstawia innych jako nienawistników, a siebie jako zatroskane niewiniątko. Asekuracyjne pisanie "my" to zwykła obłuda, bo przecież widzimy, że osoba mówiąca jest tym zaniepokojona i wyraźnie się od nienawiści dystansuje. Tzw. "bicie się w nie swoje piersi"
  • astrologia333 24.03.19, 13:32
    Nigdy nie zdarzyło mi się nienawidzić wszystkich przedstawicieli danej grupy zawodowej. Wyjątkiem są politycy, gdzie nie trawię większości, nadal jednak nie całości.
    W Polsce służba zdrowia jest po prostu wiecznie biedna i źle zorganizowana co budzi agresję wśród pracowników i pacjentów. Można powiedzieć, że w tej kwestii przyganiał kocioł garncowi. I można powiedzieć, że słusznie.
    Do tego wszystkiego dochodzi prywatna służba zdrowia co przekłada się na jeszcze bardziej zmęczonych lekarzy, z brakiem czasu.
    Nadal też pokutuje przekonanie, że jak nie dasz ekstra kasy to się Tobą nie zajmą, co w sumie dość często jest prawdą. A w sumie fajniej się robi jak za konsultację dostajesz od razu kasę ( 100-500 zł) niż jak robisz 30/31 dni na wypłatę. Chyba każdy tak ma?


    Jako osoba, która dość często musi korzystać z służby zdrowia czy to publicznej czy prywatnej stwierdzam, że dobrze zorganizowana placówka = placówka dobra. Znam i korzystam przynajmniej z kilku publicznych, bardzo dobrze zorganizowanych.
    Ja tam w życiu nie widziałam jeszcze nerwów i chamstwa ( poza drobnymi nieporozumieniami) z obu stron. Kultura. Nie nadmierna życzliwość. Zwykła kultura. I profesjonalizm.

    Za to znam dwie publiczne z ciężką sytuacją.

    Pierwsza, mała, gdzie totalnie nie ma organizacji. Chaos, olewka i chamstwo. I nikt mi nie wmowi, że ludzie koło tego szpitala tacy się urodzili.
    Tyczy się to właśnie Sor, poradni i kolejnych kilku oddziałów.
    Lekarze przychodzą jak chcą i kiedy chcą a lud czeka. Chamscy, olewczy. Ciągle zle diagnozy, gdzie w innym szpitalu potem nieświadomego pacjenta oświecają, że syf ma w brzuchu, głowie itp.
    Młodzież uciekła, bo brak perspektyw. Zostały same stare dziady za przeproszeniem, którym się nie chce pracować. Rejestracja zwala na jednego lekarza więcej obowiązków, niż na drugiego, bo drugiego się boją. Przykład:
    W poradni x, pracuje pani lat 70. Pracuje, bo lubi i chce.
    No i ok. Obok, przyjmuje 2 lekarzy tej samej specjalności. Większość zapisują do niej..bo tak. Kolejka kilometrowa. Do panów obok na godzinę przychodzi ze 3 pacjentów. Mimo tego, pacjentów z medycyny pracy odsyłają do niej. Pani się nie wyrabia bo:
    a) w ogóle jej się nie śpieszy. Gada sobie godzinę przez telefon, drugą godzinę idzie na kawkę i z każdym pacjentem sobie pogada, komputera nie ogarnia itp.
    b) bo ma 3x więcej pacjentów niż powinna.

    Tym oto sposobem ciągnie nadgodziny, lub przychodzi w inny dzień dokończyć i zamiast 2 dni, pracuje 4.

    I teraz, która ematka wyobraża sobie wizytę ustaloną pół roku wcześniej do endokrynologa np, u którego czeka od 7.30, a o godzinie 14 dowiaduje się, że pani doktor kończy pracę i jutro przyjmię resztę. ( czasem się poświęca i przyjmie wszystkich do 18) kto dostaje tyle wolnego? Ja np nie.
    Wyjątkiem jest kilka odziałów, którymi dobrze zarządzają kierownicy. Kiedyś np na porodówce, co druga traumy dostawała, a neonatologii lekarze i pielegniarki - anioly wstydziły się za kolegów z porodowki. Dziś porodówką i ginekologią zarządza kierownik, który mimo warunków jakie tam panują robi tak żeby kobiety nie czuły się jak w rzeźni. I mu się udało.

    Drugi szpital, to szpital główny x miasta. Totalne oblężenie stąd tyle nerwówki. Niestety. Lekarze są ale miejsc brak, bo za dużo chętnych, bo programy lekowe, bo to...i się robi bajzel.
  • kropka_kom 24.03.19, 23:58
    to ciekawe że owszem służba zdrowia jest biedna lecz lekarze już niekoniecznie...
  • pani_tau 24.03.19, 14:32
    Miałam do czynienia z wieloma mechanikami samochodowymi. Wszyscy okazali się być nieuczciwi.
  • katja.katja 24.03.19, 15:17
    To na serwis przychodź z mężem, a jak nie masz z innym mężczyzną (bratem, kolegą z pracy, sąsiadem).

    --
    Proszę o wpłatę na naprawdę ubogą samotną matkę, z nieuleczalnie chorym dzieckiem, oboje są brzydcy więc nie wzbudzają współczucia ani medialnego zainteresowania, życie jest podłe: dzieciom.pl/podopieczni/4405
  • amsterdama 24.03.19, 15:27
    O nienawiść do niektórych zawodów nie jest trudno. Jako pacjentka miałam do czynienia z dobrym personelem medycznym, poza dwoma sytuacjami- za pierwszym razem rozczarował mnie lekarz , za drugim pielęgniarka z noworodków. Mimo,że cała reszta personelu nadrabiała z nawiązką, nigdy tamtych osób nie zapomnę. Nie przez mściwość, ale dlatego,że cierpiącyi słaby pacjent jest bardzo wrażliwy. Profesjonalizm u lekarza to za mało. Dobry lekarz musi być Człowiekiem.
    Jako lekarz pracowałam najpierw na bardzo ambitnym oddziale szpitalnym. Niedofinansowany jak inne placówki, szpital mógł swoje ambicje realizować kosztem personelu, tzn. jeden lekarz pracował za trzech. Można było zwariować, osiwieć, zawału dostać. Jednocześnie prowadziło się 10 ciężkich chorych na oddziale, w tym samym czasie trzeba było przyjąć pacjentów poradnianych i zabezpieczyć konsultacje na innych oddziałach. Często po dyżurze, czyli po 24 godzinach, kolejne 8 godzin wyczerpującej pracy . Żeby sobie poradzić dobrze było przyjść wcześniej i wyjść grubo po godzinach pracy, ale ja miałam dzieci do odebrania z przedszkola i szkoły. Tym sposobem nieraz puszczały mi nerwy. Praca wykonywana "na wdechu" przestała mnie satysfakcjonować. Zmieniłam pracę na etat dydaktyczno -naukowy na uczelni i odzyskałam radość życia. Teraz pracuję popołudniami w placówkach służby zdrowia, ale zupełnie inaczej. Ja dyktuję warunki, określam, ilu mogę przyjąć chorych w danym dniu , ile wezmę dyżurów na miesiąc, jakich środków potrzebuję do wykonania odpowiednich procedur. Jeśli się przepracuję i zaczynam myśleć źle o swojej pracy, w następnym miesiącu luzuję i dochodzę do formy. Ciągle jestem tym samym człowiekiem,mam tyle samo szacunku i sympatii do ludzi, ale sądzę,że pacjenci odbierają mnie teraz o wiele lepiej niż kiedyś. Mam nadzieję,że w tym wariactwie w poprzednim miejscu pracy, nigdy nikogo nie skrzywdziłam. Teraz mam kontrolę nad sytuacją, jestem spokojna.
  • grey_delphinum 25.03.19, 15:42
    Wyliczenia makurokurosek dotyczące czasu poprawy prac uczniów są po prostu śmieszne, szczególnie jeśli chodzi o czas pracy polonistów.
    Mam w bliskiej rodzinie nauczycielkę języka polskiego i widzę, ile czasu zajmuje jej poprawa np. wypracowań. Nie chodzi przecież tylko o przeczytanie tekstu (co makurokurosek uznała za cały wkład pracy nauczyciela), lecz przede wszystkim o pisanie recenzji (tym krótsza praca, tym recenzja dłuższa, a czasami trzeba też wznieść się na wyżyny dyplomacji, by nie urazić dziubdziusia i nie nazwać go wprost go głąbem, choć pisze zupełnie od czapy wink ).
    W każdym razie, gdy odwiedzam tę osobę, to na jej biurku ZAWSZE leży stos uczniowskich prac (i nie są to wciąż te same prace, bo czasem z ciekawości na nie zerknę).

    W każdym razie ja w tym, co na temat nauczycieli (w ogóle i w szczególe) pisze makurokurosek, widzę symptomy manii. Pewnie swoje uprzedzenia projektuje na dziecko, a potem się dziwi, ze zachodzi zasada samospełniającej się przepowiedni i kolejny raz jej córkę spotyka jakiś szkolny zawód.



  • simply_z 25.03.19, 17:08
    dodajmy przerozne akademie, konkursy recytatorskie itp. robi sie z tego drugi etat
  • agata16.06 25.03.19, 17:16
    Akademie
    Konkursy recetatorskie
    Konkursy literackie, ortograficzne.....
    Przygotowanie do konkursów przedmiotowych tzw małych olimpiad
    Wyjścia do teatrów.
    Poprawy prac klasowych.
    Ja bym do tych 18 h przy tablicy dodała jeszcze co najmniej 20-25 na klasę.
    A... zapomniałam maile od rodziców. Dlaczego Rafałek dostał z wypracowania 4, skoro babcia profesor polonistyki SAMA pisała to wypracowanie. Jak pani smie kwestionowac JEJ kompetencje.
  • agata16.06 25.03.19, 17:12
    Zgadzam się z Tobą.
    Zrobiłam wyliczenia dotyczące pracy matematyków. Dzis niech będzie wypracowanie składające się z 200 słów.
    Zacznijmy od tych uczniów, którzy mają dysgrafię ( mniej więcej 15-20%) lub zwyczajnie bazgroli. Odczytanie tych prac to prawdziwe wyzwanie.
    Jak juz wiadomo, co jest napisane trzeba poprawić ortografię ( temu odejmuje sie punkty za ortografie i interpunkcję a tamtemu nie).
    Kolejny krok - czy to co napisał ma sens.
    Czy jest zgodne z kluczem.
    Przyznanie punktów.
    Podliczenie ich.
    Przeliczenie na ocenę.
    Omówienie błędów w pracy+ komentarz.
    Nie ma siły - musi byc to 15-30 minut.
    Klasa ma 30 uczniów ( 25+ poprawkowicze) - 900 minut czyli 15 godzin!
    Przypominam, ze powyższe wyliczenie dotyczy wyłacznie sprawdzania wypracowania. I to w jednej klasie. Niech polonista ma 4 takie klasy to dodać nalezy 60 godzin miesięcznie z zastrzeżeniem, ze dotyczy to wyłacznie 1 wypracowania miesięcznie.
  • martishia7 26.03.19, 13:09
    Problemy na styku szeroko rozumianych pracowników systemu ochrony zdrowia vs. społeczeństwo, mają kilka źródeł.
    Po pierwsze jest problem organizacyjno-finansowy. Problem tłumów, liczby personelu przypadającego na jednego obywatela, organizacji pracy w samych placówkach, wszechobecnej biurokracji. Dobrze mieć świadomość, że to jest maszyna, która jedzie na granicy bezpieczeństwa, chyba wyłącznie siłą inercji. Wpisane ma w funkcjonowanie robienie rzeczy niemożliwych, np. tworzenie fikcji bilokacji. Nieszczęścia, które są z założenia wpisane w jej funkcjonowanie - zdarzają się rzadko, ale jednak się zdarzają, a będzie ich zapewne coraz więcej, bo system jest coraz bardziej niewydolny, a społeczeństwo się starzeje. Alternatywa jest taka : jedziemy na granicy ogromnego ryzyka, i od czasu do czasu ktoś przez to umiera, albo zamykamy ten bajzel całkowicie i idziemy do domu, niech umrą wszyscy.
    Po drugie, jak człowiek przychodzi do placówki chory, trwale lub nagle (zwłaszcza nagle), to znajduje się w stanie mało komfortowym - rządzi nim strach, poczucie utraty panowania nad swoim losem. Jest wrażliwy i drażliwy. Słowem, nie jest to położenie w którym ma jakąkolwiek empatię lub wyrozumiałość, dla bliźniego swego (czy to współpacjenta czekającego w kolejce, czy tez tego, który ma mu pomóc).
    Po trzecie wreszcie, moim zdaniem, największym wrogiem medycyny jest ogromna i niczym nieuzasadniona nierealistyczna wiara w możliwości medycyny. Winię za to telewizję wink Wiara polega na tym, że jak ktoś przekracza próg szpitala, to już nic złego nie może się stać, a jak się stanie, to na bank dlatego, że ktoś zawinił. Ludzie nie przyjmują do wiadomości, że lekarz/ratownik/pielęgniarka może wykonywać swoją pracę zgodnie z jej zasadami i wymogami sztuki, a chory i tak umrze. A już jak ktoś ma zabieg planowy - no to na bank nic złego nie może się stać. Medycyna to jest gra bezlitosnych statystyk. Przywoływany tutaj niedawno przez Jole temat porodów niech posłuży za przykład. Są oczywiście zaniedbania, które skutkują kalectwem lub śmiercią dziecka lub matki, znamy te historie z mediów. Ale trzeba mieć świadomość, że kilka kobiet rocznie w Polsce umrze przy porodzie, i nie będzie to niczyja wina. Nie da się zapanować nad wszystkim.

Popularne wątki

Nie pamiętasz hasła

lub ?

 

Nie masz jeszcze konta? Zarejestruj się

Nakarm Pajacyka